W sumie, trudno się nie zgodzić z bohaterkami tego artykułu. Mają
rację, z dziećmi jest dokładnie tak, jak sobie wyobrażają. Robią
kupy (bohaterki, jak rozumiem, nie) i potrafią wymiotować przez pół
nocy. Karmi się je częściej niż kota, w dodatku łyżką lub widelcem
(to trudne, fakt, dorośli ludzie jedzą przecież z miski). Itd.
Ja jednak strasznie jestem szczęśliwa, że jest ze mną mój
siedmiolatek i nie zamieniłabym jego obecności na żadne pieniądze
czy inne atrakcje opisane w tekście. O kocie już nie wspomnę...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.