Moja pacjentka twierdziła, że dla niej najważniejsze są: rodzina, rozwój osobisty i miłość. Jak przyjrzałyśmy się temu bliżej, okazało się, że tak naprawdę chodzi o władzę, sławę i rywalizację
Zgadzam się w 100% z postem powyżej. Mam starszą siostrę, typową gospodynię
domową. Najważniejszą na swiecie dla niej rzeczą jest to, aby w mieszkaniu bylo
czysto, posprzatane, obiad ugotowany, kurze pościerane i obiad na stole. Nie
mowie juz o ogrodzie. Ma dwojke dzieci, których jest mi żal. Co z tego że w
mieszkaniu jest czysto, pieknie, cudnie jak na półce nie ma ani jednej ciekawej
ksiązki, same słowniki i pismo święte oraz ksiazki o ogrodach, z mamą
podyskutować nie mozna bo wszystko jest swiete, nawet kazanie w kosciele nie
podlega dyskusji. W stosunku co do swoich dzieci jest bardzo despotyczna. Wymaga
i żąda. Zauwazylam ze całą swoją agresję jaka sie w niej nagromadzila w zwiazku
z koniecznością grania roli gospodyni domowej wyladowuje na dzieciach, chcac aby
byly takie jaką ona byc nie mogla i nie chciala.
Patrząc na nią dochodzę do wniosku, że nie chce miec dzieci i wole byc spełnioną
robiącą to co lubię kobietą. Moze i wpadajaca w pracoholizm ale NIEKRZYWDZĄCĄ
innych niż zgorzkniałą kurą domową nieumiejącą wychowywać dzieci i stale dbającą
o takie błahe sprawy jak to, czy buty są równo poustawiane.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.