To ja Tobie i innym dziękuję, że potraficie dostrzec, co w tym
artykule jest najważniejsze i zauważyć, co wokół nas się dzieje.
Wiadomo, że wszystko się zmienia i my też się zmieniamy. I nie
jestem przeciwniczką zmian.
Tylko, że ja osobiście nie potrafię być obojętna na to, że tak wiele
osób za ileś tam lat wejdzie w dorosłe życie i będą to ludzie
kompletnie pogubieni, nie mający wewnętrznej siły do radzenia sobie
z problemami. Bo życie to coś dużo więcej niż pomalowane paznokcie
i włosy świeżo od fryzjera. Wiem, wiem, zaraz znajdą się osoby,
które mnie tu zaraz ustawią, że nie mam racji, że po co się wtrącam.
No cóż... moje dzieciństwo to lata 80-te. Mam wrażenie, że życie
było wtedy prostsze, ale to Rodzicom zawdzięczam kręgosłup moralny,
siłę, wiarę w ludzi, w świat, brak obaw jeśli chodzi o zmiany...
To nie 3 lub 6-letnie dzieci są tu winne. One jeszcze nie wiedzą,
czym jest życie. Szkoda, że ich rodzice traktują ich przedmiotowo...
przedmioty mogą być ładne i cieszyć innych, ale czy będą
szczęśliwymi ludźmi ?