Całe szczęście, że nasze kultury znacznie się różnią (USA/Polska). To co się
dzieje w Stanach w kwestii żywieniowej to istna paranoja. Tam gdzie dba się tak
bardzo o wagę, ma hopla na punkcie dziwnych diet, jest jednocześnie chyba
największy odsetek ludzi otyłych. Sama nie byłam w USA, ale koleżanka
opowiadała, że tam właściwie nie ma szczupłych ludzi na ulicach. A wszystko to
dzięki stołowaniu się w fast foodach.
Po ciężkim dniu w pracy nie zawsze mam ochotę jeszcze lecieć na zakupy a potem
wystawać w kuchni przez kilka godzin (początkująca kucharka - gotowanie zajmuje
mi jeszcze dość dużo czasu;)) i wtedy pojawiają się pizza, kupne krokiety albo
makaron z sosem ze słoika. Ale żeby tak codziennie? Nie ma mowy!
--
Odzież ochronna