Dodaj do ulubionych

Zawsze ktoś za mnie płaci

07.09.08, 13:25
Artykuł bez autoryzacji?Czy Wysokie obcasy staną się podobne do gazety
Fakt.Brak mi słów na gazetowo-medialną manipulacje.Czy starczy nam czytelnikom
i widzom rozumu,żeby zrozumieć ,ze wszystko co piszemy i mówimy jest naszą
interpretacją na jakiś temat,często mało inteligetnie podjętym.A coraz mniej
mądrych i rozsądnych dziennikarzy, gazet i programów w telewizji.Po tym
artykule jakiś niesmak mi pozostał z powodu głupich pytań i nie wiem ,czy
prawdziwych odpowiedzi.Smutna końcówka Pana Tomasza Kwaśniewskiego:(
Edytor zaawansowany
  • j.wierny 07.09.08, 16:02
    Misjonarz, bo zdaje się, że dziennikarz przyjechał do Kuchar z
    pewną "misją". Nie interesowała go rozmowa o buddyzmie, interesowały
    go narkotyki, przemyt, blizny na rękach, podatki, młode dziewczyny
    przynoszące tajemniczą zieloną miksturę itp... Dziennikarz chyba
    nie sądził, że buddyjscy nauczyciele nakrywają stoliczek
    pstryknięciem palcami?

    Przyczepiał się do każdego słowa, np:

    -GW: Co pan myśli o kobietach?

    -LO: Zacytuję mojego ojca: kobiety są najwspanialszym podarunkiem
    dla ludzkości.

    -GW: Czy to wprowadza różnicę między ludzkość i kobiety?



    Ciekawe czy stwierdzenie "dziecko jest najwspanialszym podarunkiem
    dla rodziny" wprowadza różnicę między dzieckiem a rodziną? Wątpię,
    żeby dziennikarz był aż tak nierozgarnięty, żeby tego nie rozumieć i
    trzeba byłoby mu to tłumaczyć. GW na pewno nie wysłałaby kogoś
    nierozgarniętego do siedziby organizacji, która prowadzi z nią
    proces sądowy.

    Swoją drogą ciekawe, jak wyglądałaby publikacja tego, co byłoby
    efektem nieautoryzowanego wywiadu przeprowadzonego np. z Dalajlamą
    przez jakiegoś dziennikarza z chińskiej gazety rządowej?

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • zk3a 07.09.08, 17:42
    GW na pewno nie wysłałaby kogoś
    > nierozgarniętego do siedziby organizacji, która prowadzi z nią
    > proces sądowy.

    fragment wywiadu:

    "LO: Chcesz otrzymać nauki o pustości ego?

    TK: Nie da się tego powiedzieć w mniej skomplikowany sposób?"

    Widać aż tak bardzo rozgarnięty to też on nie był.
  • j.wierny 08.09.08, 01:16
    zk3a napisał:

    > Widać aż tak bardzo rozgarnięty to też on nie był.
    >
    Na mój gust tylko udawał nierozgarniętego. Jego tekst to
    majstersztyk poczynając od tytułu, poprzez klimatyczną introdukcję,
    a skończywszy na sposobie prowadzenia rozmowy i wtrącanych
    komentarzach. Studenci dziennikarstwa mogliby się na nim uczyć.

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 10.09.08, 22:05
    Straszny pozer z tego gościa.

    Najlepsze podsumowanie tej persony to ta historia, jak chciał wyjaśnić ludzkości
    o co chodzi w buddyzmie. Tak bardzo chciał, że aż zapomniał otworzyć
    spadochronu i sobie wszystkie kości połamał. Gdybym nie wiedziała, że to
    Duńczyk, pomyślałabym, że Polak. :-))))

    Czasem myślę, że buddyzm to jednak nie dla Europejczyków...

    --
    Świat: Jak to działa?
  • spa.net 10.09.08, 23:07
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Straszny pozer z tego gościa.
    >
    > Najlepsze podsumowanie tej persony to ta historia, jak chciał wyjaśnić ludzkośc
    > i
    > o co chodzi w buddyzmie. Tak bardzo chciał, że aż zapomniał otworzyć
    > spadochronu i sobie wszystkie kości połamał. Gdybym nie wiedziała, że to
    > Duńczyk, pomyślałabym, że Polak. :-))))
    >
    > Czasem myślę, że buddyzm to jednak nie dla Europejczyków...

    To był 88. skok.
    Jeden z czterech tybetańskich tulku wychowywanych przez XVI Karmapę zginął bardzo młodo w wypadku samochodowym podczas szybkiej jazdy nowoczesnym samochodem.
    Cóż dziwnego w tym, że buddyści i ich buddyjscy nauczyciele chorują, miewają wypadki, umierają?
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 11.09.08, 00:32
    Mam dziwne przeczucie, że gdyby zrobiono taki sam wywiad z samym ojcem
    Rydzykiem, to tylu jego obrońców by się tu nie odezwało. ;-)

    To jakieś mało buddyjskie moim zdaniem, traktować wypadki spowodowane przez
    własną głupotę i nieodpowiedzialność na równi z niezawinioną chorobą. Dziecinne
    bardziej.

    --
    Świat: Jak to działa?
  • mario1088 11.09.08, 08:23
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Mam dziwne przeczucie, że gdyby zrobiono taki sam wywiad z samym ojcem
    > Rydzykiem, to tylu jego obrońców by się tu nie odezwało. ;-)
    ------------------------------------

    Pewnie wynikałoby to tylko z tego że większość zwolenników Ojca rydzyka nie potrafi obługiwać komputera i nie co to jest internet. Efekty ich reakcji na pewne rzeczy mielismy juz wielokrotnie okazje widziec w TV. Pozatym Ojciec jest tak juz czesto krytykowany negatywnie ze wiekszość zdąrzyla sie przyzwyczaic i nikogo to nie rusza.
    Z całym szacunkiem oczywiscie ;-)
  • spa.net 11.09.08, 10:29
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > Mam dziwne przeczucie, że gdyby zrobiono taki sam wywiad z samym ojcem
    > Rydzykiem, to tylu jego obrońców by się tu nie odezwało. ;-)
    >
    > To jakieś mało buddyjskie moim zdaniem, traktować wypadki spowodowane przez
    > własną głupotę i nieodpowiedzialność na równi z niezawinioną chorobą. Dziecinne
    > bardziej.


    Z buddyjskiego punktu widzenia wydarzają się wyłącznie te rzeczy, które muszą się wydarzyć z racji uwikłania w związek przyczynowo-skutkowy. Jednak przyczynę i skutek Ty rozważasz w bardzo ograniczonym przedziale czasowym i z niewielką liczbą czynników wpływających na uwarunkowanie. Nie uwzględniasz czasu i przestrzeni mierzonych wieloma żywotami, wieloma związkami z różnymi istotami. Gdy w ten sposób mierzy się czas i przestrzeń, to to, co głupie może albo wcale nie być głupie, albo być głupie zupełnie z innej przyczyny, niż ta: zasnąć z przemęczenia, nie uwzględniwszy wcześniej, że to właśnie może się przydarzyć. Nie możesz wymagać od buddystów, by przyjęli Twój punkt widzenia, gdy praktykują nauki własne, a wśród nich tę o karmie, ścisłych związkach z innymi i reinkarnacji.

    Z perspektywy buddyjskiej mądrość w czystej nieskażonej postaci pojawia się dopiero po uzyskaniu oświecenia. Wszystko co dzieje się do tego momentu to praca nad oczyszczaniem karmy z tzw. „splamień”. Do czego przykleić tu winę? A głupota pojawi się w którym konkretnie momencie?

    Nie jestem adwokatem Ole Nydahla, wyjaśniam Ci własną perspektywę widzenia spraw i tego tekstu powyżej.


  • mario1088 11.09.08, 11:32
    > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
    > > To jakieś mało buddyjskie moim zdaniem, traktować wypadki spowodowane przez własną głupotę i nieodpowiedzialność na równi z niezawinioną chorobą. Dziecinne bardziej.
    ---------------------------------------
    Swoja drogą, uważasz ze choroby nie mają swojej przyczyny? Czy zawsze uważasz ze choroba poijawia się znikąd? O jakich chorobach chcesz powiedziec?
  • peyotl108 15.09.08, 00:11
    cholera, obiecałem sobie że nigdy już nie wejde na forum, a co dopiero coś
    napiszę - bo to jałowe itd.
    Ale anuszka R2D2 sprowokowała niepohamowana reakcję.... :-))

    a więc wierszyk musi być:

    Hej Anuszka, anuszka
    Pójdź wreszcie z kimś do łózka.

    dziękuję, dobranoc
  • marl57 11.09.08, 02:03
    anuszko, dziecinko, przeczytaj jeszcze raz to co komentujesz, gosc wyraznie pisze ze usnal podczas skoku przemeczony tym co wczesniej robil i ze mimo tego nie zaluje tej sytuacji, ale oczywiscie w tekscie o ktorym teram mowie, mozesz zobaczyc wszystko co potrafisz, niekonecznie to co ktos zawarl. Tak bywa.
    Ty pewnie usnelas i zapomnialas sie obudzic ...
  • jan_maliniak 08.09.08, 11:00
    Akurat "dowcip" o ludzkości i kobietach JEST obraźliwy dla kobiet. Dziennikarz
    bardzo słusznie się przyczepił.
    --
    Bez przerwy pić się nie da. Dlatego się dokształcam. BH
  • j.wierny 08.09.08, 11:20
    jan_maliniak napisała:

    > Akurat "dowcip" o ludzkości i kobietach
    > JEST obraźliwy dla kobiet.
    >
    Jakieś 50% uczniów Olego to kobiety. Sądzisz, że zostałyby nimi,
    gdyby lubiły być obrażane?

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • roza_am 08.09.08, 13:57
    > Jakieś 50% uczniów Olego to kobiety. Sądzisz, że zostałyby nimi,
    > gdyby lubiły być obrażane?

    Co ma piernik do wiatraka? Jako kobieta stwierdzam, że dowcip JEST obraźliwy.
  • the_dzidka 10.09.08, 11:11
    Byłby obraźliwy, gdyby mówił o LUDZIACH i kobietach. W przytoczonej
    formie nie jest obraźliwy w najmniejszym stopniu.

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • sir.vimes 08.09.08, 14:26
    owszem , wiele kobiet uważa seksizm za normę. Niektóre same są pierwszymi
    strażniczkami patriarchatu.

  • j.wierny 08.09.08, 14:59
    sir.vimes napisała:

    > j.wierny napisał:
    >
    >> Jakieś 50% uczniów Olego to kobiety. Sądzisz,
    >> że zostałyby nimi, gdyby lubiły być obrażane?
    >>
    > owszem , wiele kobiet uważa seksizm za normę.
    > Niektóre same są pierwszymi
    > strażniczkami patriarchatu.
    >
    Czy osobiście znasz jakieś uczennice lamy Olego?

    Zdaje się, że spośród wszystkich wspólnot buddyjskich powiązanych z
    buddyzmem tybetańskim, właśnie w ośrodkach Diamentowej Drogi kobiety
    pełnią największą rolę, począwszy od kwestii organizacyjno-
    decyzyjnych, a skończywszy na przekazywaniu nauk, prowadzeniu
    praktyk medytacyjnych itp...

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • sir.vimes 08.09.08, 15:38
    > >
    > Czy osobiście znasz jakieś uczennice lamy Olego?

    A co to ma do rzeczy?

    Pytasz, czy kobiety zgodziłyby się by uczył je ktoś kto obraża kobiety i
    abstrahując od lamy odpowiadam, ze tak. tak, kobity często pozwalają by ktoś kto
    je obraża uważał się za ich autorytet. Często to wspierają. Vide Eichelberger na
    przykład.
  • j.wierny 08.09.08, 17:38
    sir.vimes napisała:

    >> Czy osobiście znasz jakieś uczennice lamy Olego?
    >
    > A co to ma do rzeczy?
    >
    Ma do rzeczy, ponieważ pytałem o konkretną sytuację odnoszącą się
    właśnie do uczennic lamy Ole Nydahla, które zapewne znają go lepiej
    od ciebie i lepiej znają kontekst jego wypowiedzi.

    W oparciu o wymigiwanie się przez ciebie od odpowiedzi na pytanie o
    znajomość uczennic lamy Ole zakładam, że ich nie znasz (jeśli się
    mylę, to prosze popraw mnie). A jednak na moje pytanie, o to, czy
    zostałyby nimi, gdyby lubiły być obrażane odpowiedziałaś twierdząco.
    Generalizując oceniasz całą grupę ludzi, których nie znasz, w
    oparciu o czyjąś wypowiedź, której kontekstu również nie znasz i
    bazujesz na swoich wyobrażeniach.

    Czy sądzisz, że w takim układzie przedstawienie ogólnej opinii o
    potencjalnej możliwości uwikłania się ludzi w niezdrowe relacje z
    jakimś autorytetem (z którą się zgadzam), twoje "abstrahowanie od
    lamy Ole" post factum i próba odcięcia się od konkretnej sytuacji i
    konkretnych ludzi jakoś tu ratuje twoją wcześniejszą opowiedź? Być
    może byłoby to bardzo interesujące dla ciebie, gdybyś jednak
    osobiście poznała jakieś buddystki "strażniczki patriarchatu" oraz
    takie, które "strażniczkami patriarchatu" nie są? :)

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • sir.vimes 08.09.08, 21:43
    > Ma do rzeczy, ponieważ pytałem o konkretną sytuację odnoszącą się
    > właśnie do uczennic lamy Ole Nydahla, które zapewne znają go lepiej
    > od ciebie i lepiej znają kontekst jego wypowiedzi.



    rany, ja o serze ty o rowerze.


    Nie znam tego lamy, nie znam jego uczniów i uczennic. Odnoszę się do pytania
    "czy jakby lama obrażał kobiety byłyby jego uczennicami" i odpowiadam na nie
    "tak, wiele kobiet zgadza się na to by je obrażano".

    Nie twierdzę, ze ten konkretny lama ma uczennice , które obraża. Nie twierdzę
    też zresztą, że nie ma. Skąd mam to wiedzieć po przeczytaniu jednego wywiadu?

    A to, ze opowiedział głupi dowcip to fakt - natomiast, ze sam się z tego śmiał
    to liczy się na plus (podwójny blef?)



    gdybyś jednak
    > osobiście poznała jakieś buddystki "strażniczki patriarchatu" oraz
    > takie, które "strażniczkami patriarchatu" nie są? :)

    Owszem , znam osobiście buddystki, które wg mnie są strażniczkami patriarchatu.
    Zresztą - dla mnie buddyzm nie jest feministyczny.

  • j.wierny 08.09.08, 23:22
    sir.vimes napisała:

    > Owszem , znam osobiście buddystki, które wg mnie
    > są strażniczkami patriarchatu.
    > Zresztą - dla mnie buddyzm nie jest feministyczny.
    >
    Dla mnie też. I bardzo mnie to cieszy :)

    Buddyzm nie jest również maskulinistyczny. Co też mnie cieszy :)

    Jakby ktoś z czytających nie wiedział co oznacza
    termin "maskulinizm", to Wszechwiedząca Bogini Wikipedia podpowie ;)
    pl.wikipedia.org/wiki/Maskulinizm
    Swoim koleżankom buddystkom "strazniczkom patriarchatu" możesz
    polecić poniższe dwie książki. Może coś się im odmieni? ;)

    "Dakini's Warm Breath: The Feminine Principle in Tibetan Buddhism" -
    Judith Simmer-Brown oraz "The Passionate Enlightement. Women in
    Tantric Buddhism" Mirandy Shaw:

    www.amazon.com/Passionate-Enlightenment-Miranda-Shaw/dp/0691010900/
    www.amazon.com/Dakinis-Warm-Breath-Feminine-Principle/dp/157062920X/


    Tutaj wywiad z jedną z autorek na ewentualną zachętę:
    www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=876
    i coś o dakini, czyli żeńskiej zasadzie oświecenia związanej z
    najwyższą mądrością:
    www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=830
    Nie wiem, czy twoim koleżankom nie namiesza to w głowach, ponieważ
    nie wiem w jakiej buddyjskiej tradycji praktykują (a warto wiedzieć,
    że nie ma czegoś takiego jak jeden buddyzm, lecz jest wiele
    różnych "buddyzmów"), ale być może do czegoś im się to przyda?


    Pozdrawiam :)

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • sir.vimes 09.09.08, 16:35
    za informacje o książkach dziękuję, chętnie przeczytam,

    znajomym pewnie tez podeślę - z tym, że mi , w przeciwieństwie chyba do Ciebie ,
    jest dość obojętne, co one o czym sądzą, jaki buddyzm wyznają itp. Sądzę bowiem,
    że wielu "buddystów" w Polsce tak naprawdę "bawi się w buddyzm" tak jak
    większość pozostałych bawi się w katolicyzm (rytuał chrztu , ślubu , pogrzebu i
    wigilia - reszta zlekceważona, bo niezabawna). I sporo osób chyba przechodzi
    chwilową fascynację buddyzmem - po czym niespecjalnie zgłębiając temat najpierw
    "wierzy" a potem się tą fascynacją nudzi. I z buddystki zostaje tylko strażniczka.


    > Zresztą - dla mnie buddyzm nie jest feministyczny.
    > >
    > Dla mnie też. I bardzo mnie to cieszy :)
    >
    > Buddyzm nie jest również maskulinistyczny. Co też mnie cieszy :)

    No widzisz - a mnie ani cieszy ani nie cieszy - i tak odpowiada mi jedynie mój
    ateistyczny feminizm (tudzież feministyczny ateizm ).
  • j.wierny 09.09.08, 16:58
    sir.vimes napisała:

    > wielu "buddystów" w Polsce tak naprawdę "bawi się w buddyzm"
    >
    Swego czasu Miłosz ciekawie się wypowiedział na ten temat:
    www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=909

    > No widzisz - a mnie ani cieszy ani nie cieszy
    >
    To oczywiste. Nie jesteś w buddyzm zaangażowana, więc to temat
    raczej ci obojętny.


    > i tak odpowiada mi jedynie mój ateistyczny feminizm
    > (tudzież feministyczny ateizm ).
    >
    Grunt, żeby ludzie żyli zgodnie ze swoimi przekonaniami. Szanując
    prawo innych ludzi do posiadania ich własnych przekonań. Wtedy jest
    chyba łatwiej każdemu, bez względu na płeć? :)

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • sir.vimes 10.09.08, 08:47
    > Grunt, żeby ludzie żyli zgodnie ze swoimi przekonaniami. Szanując
    > prawo innych ludzi do posiadania ich własnych przekonań. Wtedy jest
    > chyba łatwiej każdemu, bez względu na płeć? :)

    Jasna rzecz, chyba, ze chodzi o takie przekonania jak faszyzm czy cuś;) średnio
    to się da szanować.
  • j.wierny 10.09.08, 12:24
    sir.vimes napisała:

    > Jasna rzecz, chyba, ze chodzi o takie przekonania
    > jak faszyzm czy cuś;) średnio to się da szanować.
    >
    Oczywiście. Chodzi tutaj o zachowanie pewnej złotej zasady: prawo do
    wyrażania dowolności poglądów i działań ma każdy, ale tylko pod
    warunkiem, że nie naruszają one tego samego prawa innych ludzi.


    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • spa.net 08.09.08, 14:11
    jan_maliniak napisała:

    > Akurat "dowcip" o ludzkości i kobietach JEST obraźliwy dla kobiet. Dziennikarz
    > bardzo słusznie się przyczepił.
    To nie takie oczywiste, że dowcipkował Ole. Cóż złego jest w zdaniu "kobiety są podarunkiem dla ludzkości"? Całą resztę wymyślił pan Tomasz, a Ole, zgodnie zresztą ze swoim zwyczajem, pozwolił mu na to. Kto postawił znak równości pomiędzy ludzkością i mężczyznami? Ole? Ludzkość to ludzkość, to wszyscy ludzie razem wzięci. A kobiecość w buddyzmie ma ogromne znaczenie nie tylko dla mężczyzn, to by była dopiero obraza :)
  • sexy.pixel 08.09.08, 15:59
    jan_maliniak napisała:

    > Akurat "dowcip" o ludzkości i kobietach JEST obraźliwy dla kobiet.

    Trzeba mieć naprawdę dużo złej woli, żeby zdanie "Kobiety są
    najwspanialszym podarunkiem dla ludzkości" odczytać jako obraźliwe dla
    kobiet.

    To jest najprościej wyrażony pogląd, że kobiety należy szanować, a
    jeśli doszukujesz się tu seksistowskiego żartu, to jesteś z błędzie.

    Nie znam nikogo, kto w podobnym stopniu jak lama Ole, darzyłby kobiety
    szacunkiem. Mowa jest o tym na każdym kroku, na każdym wykłądzie
    lamy!!!

    Ręce do ziemi...
  • pawciosc 09.09.08, 10:14
    Naukowcy są wielkim darem dla ludzkości ! czy to zdanie obraża naukowców?
    Szukasz podtekstów w imię poprawności politycznej i własnych nawykowych
    skłonności... Na zachodzie polityczna poprawność przekracza granice rozsądku i
    absurdu. Niestety powoli wlewa się też do naszych umysłów... Native Speaker
    mojej żony, kanadyjczyk, był "wstrząśnięty", że jedno z ciast w Polsce nazywa
    się "murzynek"...
  • spa.net 09.09.08, 10:33
    pawciosc napisał:
    Native Speaker
    > mojej żony, kanadyjczyk, był "wstrząśnięty", że jedno z ciast w Polsce nazywa
    > się "murzynek"...

    ...a na niektóre części od rowerów nadal mówimy "pedały" :))
  • j.wierny 09.09.08, 12:00
    Mną z kolei wstrząsa określenie "kreatywna księgowość" na przekręt
    finansowy ;)

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • madrydziadek 07.09.08, 17:41
    autor zadawal pytania na tematy, na ktorych sie zna. Widac zna sie na
    narkotykach (ciekawe skad?) i glupich pytaniach. Podobno robi tez niezle bledy
    ortograficzne. Podobno pisal tez gdzies o sobie, ze nie ma karty bankowej. Moze
    nie ma, bo nie ma konta w banku? Jaka gazeta taki dziennikarz.
  • spa.net 07.09.08, 23:11
    „Rocznik 1973. Ma: wspaniałą żonę Agnieszkę; ukochaną córkę Tosię; maturę; absolutorium z filozofii; pracę - jest reporterem "Dużego Formatu"; prawo jazdy; krzywy kręgosłup i kilka uzależnień. Nie ma: karty do bankomatu; mieszkania; patentu żeglarza. Żałuje: że nie został piłkarzem; że nie nauczył się lepiej pływać. Chciałby: w wieku sześćdziesięciu lat obronić magisterium z filozofii.”

    www.komiks.gildia.pl/tworcy/tomasz-kwasniewski
    Żona Agnieszka? A może to ta pani z redakcji Wysokich Obcasów (Jucewicz-Kwaśniewska)? To by tłumaczyło, skąd pozwolenie na publikację.
    Kurczę, filozof nie wie, że w buddyzmie nie ma świętych??
  • bubblemilk 07.09.08, 23:25
    "...kilka uzależnień" - to tłumaczy zainteresowania pewnymi sprawami... ;)
  • marl57 11.09.08, 02:09
    a filozof to on akurat taki jak i magister.
  • sexy.pixel 07.09.08, 19:06
    To pierwszy wywiad z buddyjskim lamą, jaki czytam, w którym nie ma ani
    jednego pytania o buddyzm.

    Dziennikarz dwoi się i troi, żeby znaleźć i wyciągnąć jakieś brudy. Sam tytuł "Zawsze ktoś za mnie płaci" to pokazuje. Zapomniał, że nie
    rozmawia z jakimś czwartorzędnym politykiem, albo feministycznym
    zaangażowanym artystą, tylko z człowiekiem, który całe życie poświęcił
    dla innych.

    Załączone zdjęcie kompletnie nie pasuje do stylu Olego Nydahla, ale
    pasuje do pokręconych idei stojących publikacją tego słabego wywiadu.

    Ogólnie, tekst powinien otrzymać najniższą możliwą rekomendację.


  • syn_jana 09.09.08, 08:40
    Czy wg Ciebie przeprowadzając wywiad z lamą TRZEBA pytać o buddyzm? A np.
    rozmawiając z politykiem absolutnie nie można spytać go o jego zwierzęta domowe?
    Wywiad w GW nie jest darmową reklamą dla Diamentowej Drogi czy buddyzmu w ogóle,
    jest *artykułem w gazecie*.
  • j.wierny 09.09.08, 09:43
    syn_jana napisał:

    > Czy wg Ciebie przeprowadzając wywiad
    > z lamą TRZEBA pytać o buddyzm?
    >
    Oczywiście, że nie trzeba. Można pytać o cokolwiek i o cokolwiek nie
    pytać.

    Natomiast warto wiedzieć, że przyczynkiem do przeprowadzenia wywiadu
    dla "Wysokich Obcasów" była niedawno wydana książka lamy Ole Nydahla
    p.t. "O naturze rzeczy":
    www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr402
    Wydało ją wydawnictwo Jacek Santorski & Co. i z tego, co mi wiadomo,
    idea przeprowadzenia takiego wywiadu na temat buddyzmu i wydanej
    książki wyszła od wydawcy. Buddyści, pomimo niezbyt dobrych
    doświadczeń z "GW" (Związek Buddyjski Diamentowej Drogi ponad rok
    temu założył przeciwko "GW" sprawę w sądzie) ale pełni dobrych chęci
    przystali na ten pomysł, jednocześnie zastrzegając, że warunkiem
    byłaby autoryzacja wywiadu.

    Podczas przeprowadzania wywiadu dziennikarz zachowywał się obcesowo,
    natarczywie. Widocznie ocenił, że taka konwencja prowadzenia wywiadu
    na temat buddyzmu i książki o buddyzmie jest najbardziej
    odpowiednia. Oczywiście miał do tego prawo, jednak podczas wywiadu
    nie padło ani jedno pytanie na temat książki i buddyzmu (a tego miał
    właśnie dotyczyć), a wywiad, wbrew wcześniejszym ustaleniom został
    opublikowany w formie niezautoryzowanej.

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • inteligent-nainaczej 09.09.08, 10:32
    nie - NIC NIE TRZEBA:-)) Mozna wszystko "olac", "zjechac",
    "obsmarowac" sprowadzic do "gleby" - MOZNA, BO MAMY DEMOKRACJE SLOWA
    - JESZCZE. Tylko ze to nie te gazeta kupuje codziennie w kiosku. A
    ja czytelnik tez mam wymagania wobec dziennikarza i chce aby to on
    byl tym pierwszym, bo przygotowanym rzemieslnikiem slowa i w zwiazku
    z tym moglby pokusic sie o przedstawienie tematu taki jaki jest lub
    w sposob najblizszy temu znaczeniu. Od mechanika mojej fury wymagam
    napawienia silnika a nie umycia go:-))
    Moge tez mylic pojecia i za duzo wymagam od dziennikarza dzis. Wiem
    ze zostali nieliczni, rodzynki, zyjacy "Kapuscinscy" "Wankowicze" -
    czytam ze p.T. Kwasniewski tez po folozofii i dobrze wyksztalcony a
    jaka roznica w publikacjach - prawda? Kto czyta ten wie.
    Dziennikarzy ktorzy maja uznanie i szacunek czytelnikow trzeba
    cenic bo ich opinie wnosza wiele do poprawy jakosci zycia,
    przedstawiaja wnikliwsze spojrzenie.
    I w przypadku tego wywiadu, mam swiadomosc iz dziennikarz
    przedstawil swoje spojrzenie.
    Jednak, ja czytelnik, czytajac to nie czulam nic, zero tzw.
    poruszenia serce badz mizniecia szarej komorki. Mialam tylko
    wrazenie iz artykul jest podobny do wielu innych, ktore szybko
    wrzucam do Trash-a bo taki byle jaki. A czytelnik naprawde zauwaza i
    czuje emocje, samopoczucie, doswiadczenia zyciowe takze
    dziennikarza:-))
    Czytam GW i WO od kilkunastu lat i smutno mi ze jakas fajna okazja
    do poznania przeze mnie czegos nowego zostala zaprzepaszczona, bo
    dziennikarz zbyt osobisty, albo coklowiek i cos tam. Ale pewnie
    takie jest zycie, poszukam sobie na temat O.Nydhala informacji w
    necie, bo ciekawi mnie czlowiek ktory tyle pracuje, jest
    usmiechniety, nie wyglada na 67 lat a szczegolnie jego zdanie ze
    wszystko jest bogate i fantastyczne po prostu dlatego ze sie
    wydarza.

  • spa.net 09.09.08, 10:42
    Reklama, anty-reklama, cóż za różnica, synu_jana, te same środki techniczne przecież, czy nie?
  • marl57 11.09.08, 02:14
    o ptaszkach zwiaerzátkach i rybkach mozesz porozmawiac z dowolnym kimkolwiek, wywiad z polityikiem zas jest pewna cenna okolicznoscia do nawiazania do rzeczy w których jest on specjalista. Chyba ze przegladajac sie w lustrze wolisz uwazac ze ogladasz rzeczywistosc.
  • bubblemilk 07.09.08, 22:59
    To smutne, że jeden z głównych dzienników opiniotwórczych opublikował coś
    takiego. Otwierając wywiad z buddyjskim nauczycielem, czytelnik może
    spodziewać się, że dowie się czegoś, jeśli nawet nie samych naukach
    buddyjskich, to przynajmniej o tym, co w życiu rozmówcy się z nimi wiąże.
    Tymczasem tutaj - jak już ktoś zauważył - nie mamy o tym słowa. Nawet kiedy
    lama zrobił aluzję do nauk o pustości ego, dziennikarza stać było tylko na
    ironiczną uwagę, moim zdaniem świadczącą głównie o jego braku pojęcia w
    temacie, do którego nawiązał Lama (wspomniane nauki stanowią jedne z
    podstawowych dla buddyjskiego światopoglądu, o czym p. redaktor może nie wie,
    bo wywiad nie wygląda jakby się do niego przygotował).
    Pan Redaktor tak naprawdę zrobił wywiad o sobie. O tym, co JEGO najbardziej
    interesuje, o swojej fundamentalnej niewiedzy w sprawach, którymi zajmuje się
    na co dzień jego rozmówca. O swoim braku dobrego stylu i wyczucia dowcipu
    wtedy, kiedy ktoś robi sobie z niego zwyczajne jaja. Wywiad jest na poziomie
    tabloidu, a autor - cóż, szkoda, zmarnował okazję do zrobienia fajnego wywiadu
    o ciekawych rzeczach i postawił na zaspokajanie swojej potrzeby taniej
    sensacji. Przykre. Cóż, Lamie Olemu to chyba nie zaszkodzi, bo do niego
    przychodzą inteligentni ludzie - a tacy raczej wyczuwają, że ten wywiad to
    manipulacja...
  • nika19 07.09.08, 23:18
    wypadałoby przed przeprowadzeniem wywiadu z osobą formatu Lamy Olego
    zainteresować się trochę Buddyzmem i wiedzieć cokolwiek na ten temat. Pan
    Redaktor popisał się zupełną ignorancją i nieznajomością tematu. Zupełny brak
    profesjonalizmu. Pytania natomiast trącą mi projekcją - czyżby Pan Redaktor sam
    miał problem z dragami, kobietami i dziećmi, więc zwrócił się do Lamy o radę?
    Cóż, może nie powinnam oceniać, ale tak to, niestety, wygląda...
  • konto.zostalo.usuniete 07.09.08, 23:13
    Przykra sprawa, że GW coraz bardziej upodabnia się do Faktu. Poziom wywiadu i
    styl bardzo niski. Czy są jeszcze w Gazecie jacyś dziennikarze na poziomie?
    Czy może mamy się już przyzwyczajać do brukowego stylu?
  • 108razy 08.09.08, 00:51
    Dlaczego przykra sprawa? Czy nie wystaczy sam tytuł dziennika i jego znane przecież od wielu wielu lat podejście do 'tworzenia' opinii? Jedynej i słusznej. Salonowej? To nie dziennikarze, to linia - i do czego się tu przyzwyczajać? Znane, sprawdzone metody, a że nieskuteczne choć Przedmówca jednak wydaje się mocno zdziwiony. Ja nie.
  • gyaltsen 08.09.08, 00:03
    A czy Ole Nydahl jest lamą czy tylko siebie nazywa lamą?
    Czy odbył 3 letnie odosobnienie?
  • spa.net 08.09.08, 00:20
    Nie Ole siebie nazywa, a jego nazywają. Sam sobie tytułu Lamy nie nadał. Miałam okazję słyszeć na własne uszy, jak zwracają się do niego w ten sposób tybetańscy mnisi buddyjscy i szanowani Rinpocze, nie wspominając o XVII Karmapie.
  • sexy.pixel 08.09.08, 00:35
    Taka,lama Ole jest lamą -- na prośbę 16. Karmapy uczy buddyzmu.
    Prosiłbym o zainteresowanie jego życiorysem, zanim puścisz w
    przestrzeń zaczepliwe pytanie.

    pozdrowienia
  • j.wierny 08.09.08, 00:38
    gyaltsen napisał:

    > A czy Ole Nydahl jest lamą czy tylko siebie nazywa lamą?
    >
    Obie te rzeczy, jest lamą i nazywa siebie lamą. Tytuł ten został mu
    nadany 25 lat temu przez XIV Szamarpę. Dwa lata temu Szamarpa, w
    związku z plotkami jakie pojawiały się w Internecie jakoby Ole nie
    ma prawa do określania się mianem lamy, potwierdził nadanie tego
    tytułu:
    www.lama-ole-nydahl.org/olesite/pages/person/dokuments.html
    Można również dodać, że jesienią 1972 roku kiedy Hannah i Ole
    wracali do Europy XVI Karmapa poprosił ich o zakładanie grup i
    ośrodków buddyjskich oraz o udzielanie nauk. Wkrótce powołali w
    Kopenhadze taki ośrodek i zdaje się, że był to pierwszy ośrodek
    Karma Kagju na Zachodzie założony przez Europejczyków.


    > Czy odbył 3 letnie odosobnienie?
    >
    Nie, nie odbył.

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • wilk987 08.09.08, 09:14
    Tytuł lamy Ole Nydahl otrzymał od XVI Karmapy.
  • spaceandbliss 08.09.08, 14:28
    Szanowny gyaltsenie, zgodzisz się chyba, że wszyscy startujemy z różnych poziomów. Są tacy, którzy zanim zaczęli medytować byli już już pełnymi nadmiaru, silnymi ludźmi. Innym nawet po 10 latach wytrwałej praktyki nie udaje się osiągnąć tego poziomu. Wszyscy znamy przykłady osób, którym, pomimo dużego doświadczenia medytacyjnego nie udaje się zaprzestać brudnych, pełnych zazdrości złośliwych gier, przesiąkniętych życzeniami niepowodzenia, skierowanych przeciw tym, którym po prostu udaje się przynosić pożytek rzeszom ludzi. I to wszystko pomimo rad samego Buddy który mówił, że dobrze jest odczuwać współradość kiedy wydarza się coś obiektywnie i uniwersalnie dobrego.
    W związku z tym trzy lata odosobnienia nie mogą być chyba jedynym i wystarczającym warunkiem do tego, żeby uczynić z kogoś lamę, prawda? Tybetańczycy próbowali poradzić sobie z problemem korzystając z systemu odnajdywanych inkarnujących się lamów. System ten jednak często stawał się w ubogich i przesiąkniętych korupcją społeczeństwach azjatyckich narzędziem gier politycznych i walk o wpływy, władzę i pieniądze.
    Ole Nydahl spędził wraz ze swoją żoną ponad 3 lata na intensywnej praktyce medytacyjnej i studiach nauk buddyjskich w Himalajach. Lamą nazywają go inni lamowie, np. Szamar Rinpocze, będący tradycyjnie drugim w hierarchii linii Kagyu, nazywanym też często 'Karmapą Czerwonej Korony'.
  • peyotl108 15.09.08, 00:18
    na szczęście nie odbył
    dlatego cały czas jest blisko ludzi i ich spraw...
  • sir.vimes 08.09.08, 06:30


    Wywiad mi się nie podobał i już.
  • sir.vimes 08.09.08, 06:31
    A raczej lama mi się nie podoba bo wywiad przeprowadzony jest ŚWIETNIE!!!

  • pawciosc 08.09.08, 07:41
    racja! Urban by się nie powstydził takiej manipulacji... Możesz zrobić wywiad z
    każdym i pokazać go od takiej strony od jakiej chcesz. Tym bardziej bez
    autoryzacji. Od tego wywiadu wolę kilka książek Lamy Ole, wywiadów gdzie autor
    jest otwarty, filmów - nauk o naturze umysłu a nie plotkarskich zajawek.
    Nauczyciel buddyjski jest lustrem dla naszego umysłu...
  • pawciosc 08.09.08, 07:48
    dodam jeszcze tylko tyle, że GW ma wytoczony proces sądowy przez powyższy
    Związek Buddyjski, o zniesławienie w jednym z lokalnych wydań, gdzie napisano
    takie głupoty, że nie chce mi się ich nawet cytować ... czyli powyższy wywiad
    jest działaniem programowym, jest napisany na zlecenie korporacji i miał mieć
    taki charakter w założeniu. Wiadomo z wielkimi się nie zadziera... ;)
  • roza_am 08.09.08, 14:40
    O, ciekawa informacja. Fajnie znać kontekst tekstu. Dzięki, że o tym piszesz :)
  • j.wierny 08.09.08, 20:32
    Należałoby tu troszkę uzupełnić. Nie tylko sprawa wytoczona ponad
    rok temu "Gazecie Wyborczej" przez Buddyjski Związek Diamentowej
    Drogi jest tłem, na którym znaczenie tego wywiadu można dostrzec w
    pełniejszym wymiarze.

    Przyczynkiem do przeprowadzenia wywiadu była niedawno wydana książka
    lamy Ole Nydahla p.t. "O naturze rzeczy":
    www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr402
    Wydało ją wydawnictwo Jacek Santorski & Co. i z tego, co mi wiadomo,
    idea przeprowadzenia takiego wywiadu na temat buddyzmu i wydanej
    książki wyszła od wydawcy. Buddyści, pomimo niezbyt dobrych
    doświadczeń z "GW" ale pełni dobrych chęci przystali na ten pomysł,
    jednocześnie zastrzegając, że warunkiem byłaby autoryzacja wywiadu.

    Podczas przeprowadzania wywiadu dziennikarz zachowywał się obcesowo,
    natarczywie. Widocznie ocenił, że taka konwencja prowadzenia wywiadu
    na temat buddyzmu i książki o buddyzmie jest najbardziej
    odpowiednia. Oczywiście miał do tego prawo, jednak podczas wywiadu
    nie padło ani jedno pytanie na temat książki i buddyzmu (a tego miał
    właśnie dotyczyć), a wywiad, wbrew wcześniejszym ustaleniom został
    opublikowany w formie niezautoryzowanej.

    W tym miejscu pojawiają się pytania o jakość współczesnego
    dziennikarstwa, o stronę etyczną działań mediów, które określają się
    jako "wolne media", o to jak ta wolność jest przez dziennikarzy i
    wydawców rozumiana?

    Przy okazji zachęcam do obejrzenia wywiadu z lamą Ole Nydahlem,
    który przeprowadził Tomek Lipiński, dziennikarz i muzyk, kojarzony
    najbardziej (przez tych, którzy się jeszcze w PRL-u wychowywali) z
    zespołami Brygada Kryzys i Tilt:
    czytelnia.onet.pl/wideo/283,3748568,odtwarzaj.html

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • syn_jana 09.09.08, 12:50
    Powtarzacie słowa o tym procesie, ale zwróćcie uwagę że dla postronnych (np. dla
    mnie, bo nie mam pojęcia o tej sprawie) nie jest to żaden argument - proces
    każdy może wytoczyć każdemu, liczy się prawomocny wyrok. Jest? Z tego, co
    zrozumiałem, nie ma.
  • j.wierny 09.09.08, 12:56
    syn_jana napisał:

    > Powtarzacie słowa o tym procesie, ale zwróćcie
    > uwagę że dla postronnych (np. dla mnie, bo nie
    > mam pojęcia o tej sprawie) nie jest to żaden argument
    >
    Argument za czym?

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • syn_jana 09.09.08, 13:57
    Przepraszam, szanowny panie buddysto czepiający się słówek, za to że użyłem
    niewłaściwego sformułowania.
    Wydaje się być oczywistym, że wzmiankowanie o procesie ma zasugerować, że Gazeta
    rzeczywiście kogoś zniesławiła i "prześladuje" buddystów. Dopóki jednak nie ma
    prawomocnego wyroku sądowego, toczący się proces może równie dobrze świadczyć o
    tym, że powód jest po prostu bandą pieniaczy.
    Osobiście nic do buddystów nie mam, jednak śmieszy mnie kilkakrotne wklejanie
    tej samej wypowiedzi w różnych miejscach; wzmiankowanie o jakiś toczących się
    procesach; zacietrzewione wypowiedzi wyznawców; wnioskowanie o problemach
    wewnętrznych dziennikarza na podstawie wywiadu i wreszcie umysłowe zamknięcie
    się w swoim "uduchowionym" światku, jednocześnie głosząc o objawieniu,
    otwartości i dobrze.
    Moje dotychczasowe doświadczenia z buddystami prowadzą do jednej konkluzji:
    hipokryzja.
    Pozdrawiam
  • spa.net 09.09.08, 14:57
    syn_jana napisał:
    > Osobiście nic do buddystów nie mam, jednak śmieszy mnie kilkakrotne wklejanie
    > tej samej wypowiedzi w różnych miejscach; wzmiankowanie o jakiś toczących się
    > procesach; zacietrzewione wypowiedzi wyznawców; wnioskowanie o problemach
    > wewnętrznych dziennikarza na podstawie wywiadu i wreszcie umysłowe zamknięcie
    > się w swoim "uduchowionym" światku, jednocześnie głosząc o objawieniu,
    > otwartości i dobrze.

    Umysłowo zamknięci to raczej (z buddyjskiego punktu widzenia) jesteśmy tu wszyscy bez wyjątku. I jedyne, co możemy zaprezentować w tej dyskusji to właśnie to: różnorodność własnych sztywnych, mało elastycznych poglądów. Nie tyle więc rzecz w usztywnieniu, ile w daniu sobie nawzajem prawa do wyrażenia własnych fiksacji w taki sposób, by przyniosły jak najwięcej pożytku.
    Również pozdrawiam
  • syn_jana 09.09.08, 16:51
    Dzięki za odpowiedź. Na początku chciałem zaznaczyć, że zdaję sobie sprawę z
    ostrego wydźwięku fragmentów mojej wcześniejszej wypowiedzi - i dlatego tym
    bardziej doceniam spokój i rozsądek Twojej odpowiedzi. Może to nie na temat, ale
    zawsze jestem przyjemnie zaskoczony, kiedy zdarzy mi się na forum gazety
    przeczytać taką wypowiedź w zalewie nienawistnego, zacietrzewionego bełkotu
    (niezależnie, z której strony on płynie).
    I w gruncie rzeczy, zupełnie już odchodząc od kwestii wywiadu z lamą, zgadzam
    się z Tobą :) Pozdrawiam!
  • armagon 10.09.08, 13:30
    Ja też uważam, że buddyści bardzo często sobie zaprzeczają. Pierw lama mówi o konieczności doswiadczania, i wyrobienia sobie własnego poglądu, szukania własnej drogi, potem zas wydaje kategoryczne osądy (nie będę tu dawał przykładu). Ale generalnie uważam, że dobrze, ze każdy może sobie sam wybrać z tej filozofii, co mu odpowiada, jako że nie straszy ona wyznawców ani nic im nie obiecuje, poza wewnętrznym wglądem, poznaniem siebie i swojej natury. Ja np. jestem człowiekiem, który w każdej religii czy filozofii może znaleźć coś dla siebie, ale w każdej też zauwazam rzeczy, zjawiska, które sprawiają, że na pewno nie poświęciłbym całego zycia tej jednej 'drodze'. Prawda jest uniwersalna.
  • pawciosc 11.09.08, 09:18
    > Ja np. jestem człowiek
    > iem, który w każdej religii czy filozofii może znaleźć coś dla siebie, ale w ka
    > żdej też zauwazam rzeczy, zjawiska, które sprawiają, że na pewno nie poświęciłb
    > ym całego zycia tej jednej 'drodze'. Prawda jest uniwersalna.

    Już to ktoś wymyślił i nazwał New Age... to tak jakbyś chciał dojechac stopem do
    Paryża i wsiadał do samochodów tylko dlatego że ci sie podobają, niezważając
    dokąd jadą... Kiedys może dojedziesz... Przeważnie każda ścieżka duchowa ma
    swój jasno określony cel - często bardzo różny od innych ścieżek. Jak wybierasz
    tylko to co przyjemne kr ęcisz się w kółko i powtarzasz słotkie om... a cel
    daleko ... :)
  • tomekgrasela 12.09.08, 00:06
    > Ja też uważam, że buddyści bardzo często sobie zaprzeczają. Pierw
    lama mówi o k
    > onieczności doswiadczania, i wyrobienia sobie własnego poglądu,
    szukania własne
    > j drogi, potem zas wydaje kategoryczne osądy (nie będę tu dawał
    przykładu).

    Może się czepiam, ale właśnie zauważyłeś, że Ole sobie nie
    zaprzecza. Mówi o konieczności doświadczenia i wyrobienia sobie
    własnego poglądu i właśnie sam taki pogląd posiada (co uwidacznia
    się, gdy wydaje kategoryczne osądy). Rzecz chyba w tym, że nie
    uważa, by jego pogląd był obiektywnie lepszy od innych poglądów; a
    tylko - wydaję mi sie - że jest lepszy dla niego. Co za tym idzie,
    nigdy nikogo nie próbuje przekabacić, a jedynie mówi to, co myśli i
    jak ktoś chce słuchać, to słucha. I jak temu komuś wydaje się, że to
    mądre, to poprostu się z tym zgadza, ewentualnie - postępuje zgodnie
    z tym.
    Taka postawa Olego powoduje brak sprzeczności w punkcie, w którym
    wydaje Ci się, że sprzeczność zachodzi: Ole swobodnie mówi o tym, co
    mu nie pasuje w pewnych poglądach - ponieważ robi to z własnego,
    subiektywnego punktu widzenia - i jednocześnie pozostawia te
    swoje "osądy" to samodzielnego osądzenia dla tych, co go słuchają.
    Przynajmniej ja tak to rozumiem.
    Często zaznacza też, że różne drogi są dobre dla różnych ludzi. Jak
    się wyraża - jest wiele rodzajów głów i nie na każdą pasuje ten sam
    kapelusz. Co też znowu nie oznacza, by mówił na wykładzie, że to
    właściwie wszystko jedno, co się robi. Chyba bym do głowy dostał :)

    Pozdrawiam
  • j.wierny 09.09.08, 17:30
    syn_jana napisał:

    > Przepraszam, szanowny panie buddysto czepiający
    > się słówek, za to że użyłem
    > niewłaściwego sformułowania.
    >
    Nie widzę powodu do przepraszania. Po prostu nie rozumiałem w czym
    konkretnie informacja o procesie BZDD z GW miałaby stanowić jakiś
    argument. Dziękuję zatem za wyjaśnienie i pozwolę odnieść się do
    niego:


    > Wydaje się być oczywistym, że wzmiankowanie o procesie
    > ma zasugerować, że Gazeta rzeczywiście kogoś zniesławiła
    > i "prześladuje" buddystów.
    >
    Nie. Nie miało to tego zasugerować. Miało (wraz z informacją o
    wydaniu książki, która wedle wcześniejszych ustaleń miała być
    pretekstem do wywiadu o buddyzmie) jedynie pokazać szersze tło tego
    wywiadu, dzięki czemu być może łatwiej jest zrozumieć dlaczego
    dziennikarz prowadził wywiad w taki, a nie inny sposób.

    Jeżeli nie było to takie oczywiste, przepraszam, za moje
    nieprecyzyjne słowa, które mogły kogokolwiek wprowadzić w błąd i
    doszukiwać się w nich podtekstów.

    Oczywiście powód, dla którego dziennikarz zachowywał się obcesowo i
    nawet nie podjął ustalonego wcześniej tematu mógł być zupełnie inny,
    niż spór pomiędzy BZDD a GW. Nie wykluczam, że mogę się mylić w swej
    ocenie i dziennikarz był po prostu zdenerwowany godzinnym
    opóźnieniem, a o prowadzonym sporze nic nie wiedział.

    To by jednak świadczyło o jego braku profesjonalizmu: co to za
    dziennikarz, który z powodu 60 minut dodatkowego czekania na
    rozmówcę, traci opanowanie do tego stopnia, że w ostatniej chwili
    zmienia kompletnie temat wywiadu i nawet nikogo o tym nie uprzedza?

    Trudno mi uwierzyć, by ogólnopolski dziennik aspirujący do
    miana "gazety opiniotwórczej" zatrudniał dziennikarzy
    nieprofesjonalistów. Dlatego uznałem, że dziennikarz jest
    profesjonalistą, lecz z góry postanowił (albo sam, albo na polecenie
    przełożonego) odbiec całkowicie od wcześniejszych ustaleń umówionych
    z BZDD i wydawcą książki.

    Odnośnie powodu kilkakrotnego umieszczenia tej samej wypowiedzi
    wskazującej na kontekst w jakim wywiad zaistniał: skoro parę osób
    wyraziło tu w różnych miejscach podobne wątpliwości, bądź poruszyło
    w podobny sposób kwestię kontekstu wywiadu, uznałem, że być może
    przeoczyli podaną przeze mnie informację. Dlatego uznałem, że
    właściwym byłoby zdublowanie wyjaśnienia bezpośrednio pod ich
    wypowiedziami, tak żeby w jak najprostszy sposób zaspokoić ich
    ciekawość.

    Pozdrawiam i dziękuję za możliwość uzupełnienia wyjaśnień,

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • bubblemilk 08.09.08, 09:07
    Jasne, że świetnie. Zwłaszcza zważywszy na to, w jaki sposób dziennikarz zadaje
    pytania, podpowiadając jednocześnie odpowiedzi... Bardzo to wszystko zręczne, to
    prawda, ale...

    ...jak myślisz, DLACZEGO wywiad nie jest autoryzowany???
  • sir.vimes 08.09.08, 10:33
    i tak pozmieniać odpowiedzi by lama wydawał się świetlana postacią?

    To byłoby uczciwe dziennikarstwo?

    Lama chyba wiedział co mówi, prawda?

    Zresztą - to lama zniechęca , FAKTY o których wspomina, nie sposób podania tych
    faktów, ton, styl czy cokolwiek innego.

  • spaceandbliss 08.09.08, 14:48
    Właśnie autoryzacja wywiadu sprawia, że jego bohater ma szansę na to, żeby w tekście ukazało się tylko to, co w rzeczywistości powiedział. Nie zaś to co zapisał inteligentny, choć pozbawiony poczucia humoru i złośliwie nastawiony dziennikarz.
  • inteligent-nainaczej 10.09.08, 10:36
    jak mozna powiedziec ze ktos sie podoba lub nie po tak krotkim
    wywiadzie, chodzilo ci o zdjecie p. Nydhala czy o jego osobowosc bo
    tez z twojej wypowiedzi to nie wynika.
    To tak jakbym, po przeczytaniu ksiazki p. T. Kwasniewskiego
    "Dziennik ciezarowca" i po zlepieniu kilku jego wypowiedzi z
    poszczegolnych dni ciazy jego zony czy jeszcze wtedy dziewczyny,
    stwiedzila ze jest do bani dziennikarzem, bo i tu zacytuje jego
    slowa z jego ksiazki:
    "Dzień pięćdziesiąty
    Nie mogę się nadziwić, jak wiele się zmieniło. (...)ze zdumienia
    brwi uciekają pod sufit. No, bo tak:
    – nie jestem już samotny,
    – nie boję się przyszłości,
    – nie mam poczucia bezsensu,
    – nie czuję się lepszy od innych,
    – nie czuję się inny,
    – jestem szczęśliwy,
    – wiem, czego chcę.

    I nie jest to kwestia dziecka. O nie! To ja dorosłem, dojrzałem. I
    stąd to dziecko, stąd ten ślub, stąd pogoda ducha i radość życia.

    Dzień pięćdziesiąty piąty

    Jestem chory, moje emocje są chore, a moja głowa czasem płata figle.
    I nie to, że uciekam przed odpowiedzialnością, tylko po prostu tak
    już jest. Staram się z tym walczyć, i chodzę na terapię.

    Dzień sto siedemdziesiąty czwarty

    – Chce mi się grac. Muszę iść na mityng – powiedziałem Agnieszce.
    Wtedy mi się wydało, że ona się boi. Przestraszyła się, że pójdę do
    kasyna i znowu zacznie się to całe piekło...." koniec cytatu

    A ja po takiej ksiazce albo zastanawiam sie czy facet dobrze
    pojechany i jak wychowuje swoje dzieci skoro rozchwiany jak moje
    pranie na wietrze i bardziej rozemocjonowany niz Kazia Szczuka czy
    ma talent obserwacji zycia i doswiadcza mocniej niz inni, ja to
    nazywam "cienkimi podeszwami" i wiesz kto je nosil z Pratchetta.
    Talent sie rozwija bo zycie plynie i ma gosc coraz wiecej
    doswiadczen zyciowych - naprawde mocnych
    Byc moze powinien zainteresowac sie buddyzmem i szczegolnie tym
    nauczycielem bo z wywiadu wynika ze p. Nydhal jest mocnym gosciem i
    pomaga tez mocnym, zdecydowanym ludziom - to juz widac po
    wypowiedziach na forum, zrozumialam iz niektorzy to jego uczniowie

  • sir.vimes 11.09.08, 08:32
    Kwaśniewski mi się tez nie podoba :)


    > To tak jakbym, po przeczytaniu ksiazki p. T. Kwasniewskiego
    > "Dziennik ciezarowca" i po zlepieniu kilku jego wypowiedzi z
    > poszczegolnych dni ciazy jego zony czy jeszcze wtedy dziewczyny,
    > stwiedzila ze jest do bani dziennikarzem

    Z tym, ze dziennikarzem może być dobrym , a mężem idiotą - to, że ktoś dobrze
    wykonuje swoją pracę nie znaczy, że się go automatycznie lubi, i że się "podoba"
    (i odwrotnie - kiepski pracownik, beznadziejny dziennikarz - może być uroczym
    mężem i człowiekiem)



    A lama - wiesz, po kilku zdaniach czyjekolwiek wypowiedzi wiadomo z kim ma np.
    miałoby się ochotę pójść na herbatę i naprawdę go poznać, pogadać, może
    zaprzyjaźnić się . Z lamą akurat nie miałabym. Nie ciekawi mnie - tylko
    zniechęca. Do siebie i do buddyzmu, którego jest "rzecznikiem" też.

  • inteligent-nainaczej 11.09.08, 11:49
    Zabrzmialo autoironicznie:-))
    Ja to lubie lody waniliowe a nie lubie czekoladowych:-)) Dzienikarz
    przedstawia pkt widzenia ktory cos moze zmienic w rzeczywistosci
    swiata. Albo to sie udaje i cos waznego sie wydarzylo albo sie nie
    udaje i szansa przepadla. To ja i ty i inni w kazdej sytuacji zycia,
    albo reagujemy dzialamy aktywnie albo co miesiac bierzemy wyplate i
    reszta mnie wisi, bo mam swoj swiat i jest mi w nim dobrze.
    Moim zdaniem jest sie soba, bardzo samotnym we wszechswiecie i ma
    sie swoj bagaz, czesto spory. A emocje szarpia w roznych sytuacjach
    i wowczas roznie sie zachowujemy. Gdy Maz to cudo a gdy Pracownik to
    be... - ale to tylko jakies role. Jesli twierdzisz ze tak mozesz to
    z dojrzaloscia i humanizmem jednostki nie ma to nic wspolnego.
    Wowczas jestes zwyklym kolesiem czy kolesiowa i mozesz zaczac kopac
    rowy - skad inad bardzo potrzebne i tez trzeba to umic.
    Ale jesli najdzie cie chec do wplywania na rzeczywistosc, mnie
    naszla, to trzeba uczyc sie albo jakimis metodami pracy z umyslem
    czy czym tam jeszcze albo majac nadzieje iz starzenie i
    doswiadczenia za nas to zrobia:-)) Z moich obserwacji wynika ze
    starzy ludzie raczej expresem docieraja do swojego "wewnetrznego
    dziecka" oprocz tych nielicznych wybitnych.

    Co do uwagi iz na pierwszy rzut oka mozna miec o kims opinie -
    wszystko mozna, pisalam o tym wczesniej. Ja na pierwszy rzut oka
    jestem osoba antypatyczna i moi najszczersi przyjaciele mowia mi o
    tym jak juz sa moimi najszczerszymi przyjaciolmi. Czesto tak sa
    odbierani bardzo odpowiedzialni ludzie dla ktorych slowo honoru nie
    jest pustym, nic nie niosacym sloganem.

    Ale Ty moze chcesz byc jak Samuel Vimes? Tez jest moja ulubiona
    postac, ale model jego zachowac nie nadaje sie do wprowadzenia w
    realu.
    Czy masz przyjaciol? Czy pasuje ci styl samotnego wilka oraz
    rodzina? Kkto pomaga tobie w rozwoju? Twoja zona, ktorej poglady
    znasz od 10 lat i dzieci, cudowne zapewne ze wszech miar, ale kto
    jeszcze? Czy jest ktos majacy skrajnie rozne poglady i wkurzajacy
    cie maksymalnie ale przedstawiajacy swoj, logiczny pkt widzenia z
    ktorym trudno sie tak od razu nie zgodzic i to jest wymiana, bo
    zaczynamy glowkowac i uczyc sie. Wymiana doswiadczen. I
    nie jest to rutyna - praca, dom, szkola, wakacje - to nie jest zle,
    czesto super fajne - ale sa drogi ktorymi mozna pojsc jeszcze dalej.

    Poczytaj teksty czy wywiady z wybitnym dokumentalista Lozinskim - z
    jego strony widac podjeta PROBE dojscia do PRAWDY - to czy to sie
    udaje czy nie to inna sprawa - ale ja - czytelnik - czuje ze autor
    wykonal jakis, nawet minimalny wysilek podjecia tematu, czy to
    buddyzm, czy fotografia czy dzieciobojczyni itd. Za tymi haslami
    zawsze stoi czlowiek - tak jak w tym wywiadzie - dwoch gosci, jeden
    pyta, drugi odpowiada, i nie ma tam miejsca na zale z powodu
    spoznienia, slania wyra - to jest robota w terenie. Zobacz jak
    Kapuscinski pracowal.

    A Oriana Felaci ktora chciala zgnoic Walese - tak to sobie ustawila
    przed wywiadem z nim. I co sie wydarzylo? Byla nastawiona
    negatywnie, a zrobila wywiad o ktorym pozniej pisala ze ja
    wewnetrznie zmienil, wzbogacil. Takiego zatwardzialca, wielka
    intelektualistke swiata zmienil stoczniowiec Lechu.
    P. Kwasniewski nawet nie sprobowal - pewnie nastawil sie na
    buddyjskie niu niu niu bo znamy styl Dalaj Lamy a wyskoczyl gosc z
    krwi i miecha i zaczal majtac przed nosem piescia, jak sobie to
    wyobraze, to tez by mnie ponioslo, ale to tak jak robota chirurga
    - szew musi byc sliczny bo pozniej czlowiek chce ladnie wygladac a
    nie tylko byc zdrowym - takie to zycie plata figle z naszymi
    oczekiwaniami, raz spelniajacymi sie i zle a raz niespelniajacyni
    sie i tez zle:-)))


  • sir.vimes 11.09.08, 13:12
    > Zabrzmiało autoironicznie:-))

    A to źle? ;)

    Potraktowałam ten wywiad jak wszystkie takie - ot, notka o kimś kto może choć
    nie musi wydać się interesujący. Nie oceniam go jako "swiętego męża" (bo wg nie
    nie ma żadnych świętych) ani jako jakiegoś potwora - po prostu ten pan mnie nie
    ciekawi. Kolejny wywiad z nim bym ominęła, a na herbatę bym z nim nie poszła -
    to znaczy, ze zniechęca. Mnie zniechęcił. i to nie jest kwestia pytań - bo
    podejrzewam, ze i gdyby pytania były uniżone i wazeliniarskie - i gdyby wywiad
    był dłuższy, bardziej wnikliwy - byłoby tak samo. Wrażenie to wrażenie, nie
    wnioski po wielu przemyśleniach - ma się je dość szybko.


    > Co do uwagi iz na pierwszy rzut oka mozna miec o kims opinie -
    > wszystko mozna, pisalam o tym wczesniej. Ja na pierwszy rzut oka
    > jestem osoba antypatyczna i moi najszczersi przyjaciele mowia mi o
    > tym jak juz sa moimi najszczerszymi przyjaciolmi. Czesto tak sa
    > odbierani bardzo odpowiedzialni ludzie dla ktorych slowo honoru nie
    > jest pustym, nic nie niosacym sloganem.
    >
    > Ale Ty moze chcesz byc jak Samuel Vimes? Tez jest moja ulubiona
    > postac, ale model jego zachowac nie nadaje sie do wprowadzenia w
    > realu.

    Co do Vimesa - no fakt, czytając o nim miałam wrażenie, że ktoś mi zajrzał pod
    pokrywkę. Może to nie przystaje do realu ale da się funkcjonować. Mam nawet
    "osobistego" Marchewę i "osobistego" Vetinariego ;)

    co do antypatyczności na pierwszy rzut oka - no cóż- to TY się tak oceniasz.
    Zależy kto czego szuka - Urban tez wg wielu oceniany jest jako antypatyczny a ja
    chętnie bym zaprosiła go do baru i pogadała o życiu.


    > Poczytaj teksty czy wywiady z wybitnym dokumentalista Lozinskim - z
    > jego strony widac podjeta PROBE dojscia do PRAWDY - to czy to sie
    > udaje czy nie to inna sprawa - ale ja - czytelnik - czuje ze autor
    > wykonal jakis, nawet minimalny wysilek podjecia tematu, czy to
    > buddyzm, czy fotografia czy dzieciobojczyni itd. Za tymi haslami
    > zawsze stoi czlowiek - tak jak w tym wywiadzie - dwoch gosci, jeden
    > pyta, drugi odpowiada, i nie ma tam miejsca na zale z powodu
    > spoznienia, slania wyra - to jest robota w terenie. Zobacz jak
    > Kapuscinski pracowal.

    Ale to jest zupełnie coś innego - można złośliwie chcieć pokazać coś innego niż
    Prawdę i niechcący ją uwydatnić. Wtedy też artykuł jest dobry, niezależnie od
    intencji dziennikarza. Czasem Prawda jest właśnie po stronie jakiegoś
    małodusznego złośliwca i trudno się z tym pogodzić , ale tak bywa tez w
    przypadku dziennikarzy. Wtedy źle wykonana robota staje się czymś wykonanym
    doskonale - chociaż niechcący.
    Co więcej - czasem nie szukamy Prawdy tam gdzie trzeba,; trudno uciec od etykiet
    i pewnej wizji - tzn. lama jest mądry a facet, który napisał żałosną książkę i
    "rodził razem z żoną" na pewno gada głupoty. Czasem trzeba przyznać , że wbrew
    pozorom nie.


  • bubblemilk 11.09.08, 13:21
    Hej, no i zaroiło nam się na wątku od moralizatorów...

    --
    Rzeczy nie są takimi, jakimi wydają się być. Nie są też inne. - Budda
  • kikinkikin 08.09.08, 07:56
    gw stracila resztki szacunku jakim ja darzylem.wywiad bez autoryzacji, pytania
    szukajace taniej sensacji -rozumiem ,ze musza miec wyniki finansowe, ale zeby
    przeistaczac sie w zenujacy brukowiec?
    szkoda mi ich i ich czytelnikow.
    po czym poznaje sie dobrego dziennikarza i dobry tytuł?m.in.po tym,ze sa
    uczciwi, rzetelni i staraja sie byc "blisko sedna" danego tematu bez
    bezpodstawnych uprzedzen.
  • namkai 08.09.08, 09:04
    poziom Pana redaktora jest rzeczywiście niski. Tytuł GŁUPI, pytania
    płytnie jak mysli "szczura" w wyścigu. Zachodzę w głowę jak poziom
    GW spada, czytam GW od momentu powstania i czesto się dziwię. Ale GW
    jest już dużą firmą i to tłumaczy coraz większą liczbę wpadek. Dużo
    ludzi - dużo kłopotów z powodu DUMY. Dać wywiad bez autoryzacji -
    ha! znam to z biznesu... Hej, Kuchary może trzeba rozmowy
    rekrutacyjne wprowadzić przed;-)...skoro HR i redaktor prowadzący w
    GW są tacy słabi!
    Dla tych co chcieliby się dowiedzieć czegoś o buddyźmie w
    kulturalnej formie:
    czytelnia.onet.pl/wideo/283,3748568,odtwarzaj.html
    oto jak muzyk i to udergroud'owej fromacji potwrafi swobodnie
    rozmawiać. Może Frantz powinien wykładać na dziennikarstwie. Ale
    mądrość i kulturę wynosi się z domu i w genach,a Frantz miał
    wspaniałego Tatę. Pan redaktor ma chyba problem ze sobą,szkoda go, a
    buddyzm mógłby mu pomóc, gdyby nie jego duma...a kariera budowana na
    takich artykułach, to katastrofa intelektualna.
  • seniao 08.09.08, 09:10
    czytam te wszystkie oburzone wypowiedzi,zapewne uczniów nydahla.tak sie
    zastanawiam, czy nie przyszło im na myśl,ze ole rzeczywiście mógł udzielić
    takich odpowiedzi?jasne,że autor okrasił wywiad swoim stosunkiem do niego ale
    takie jest prawo dziennikarza! ciekawe,że większość mediów jakoś nie szaleje
    za 'jego świątobliwością' jakiś globalny spisek czy co?? ja osobiście przez
    kilka lat miałam możliwość obserwowania aktywności Lamy również na kursach. i
    myślę (takie jest moje zdanie i opinia),że to co głosi ten nauczyciel dawno
    już z buddyzmem nie ma nic wspólnego. jest to raczej 'Nydhalizm' dawno nie
    słyszałam kogoś kto tak nie akceptuje innych przekonań niż jego własne. jeśli
    jego uczniowie wierzą w jego absolutną prawdę to nie rozumiem całego tego
    poruszenia.prawda broni się sama:)
  • sebo.j 08.09.08, 10:32
    "ja osobiście przez kilka lat miałam możliwość obserwowania aktywności Lamy również na kursach i myślę (takie jest moje zdanie i opinia),że to co głosi ten nauczyciel dawno już z buddyzmem nie ma nic wspólnego."

    - Byłaś na tych kursach prawdopodobnie z takim nastawieniem, jak autor artykułu. Uprzedzenia, z którymi przyszłaś, pochłonęły całą energię i przestrzeń na nauki o umyśle.
  • seniao 08.09.08, 10:49
    Ha! Ty to masz wgląd.musisz mnie dobrze znać:) zabawne:)w przeciwieństwie do
    wielu tu się wypowiadających nie ponoszą mnie nerwy i chęć udowodnienia
    światu,że to ja mam rację:)
  • sebo.j 08.09.08, 11:19
    > w przeciwieństwie do wielu tu się wypowiadających nie ponoszą mnie nerwy i
    chęć udowodnienia światu,że to ja mam rację:)

    a co właśnie robisz? :-)

    >Ty to masz wgląd. musisz mnie dobrze znać:)

    - nie muszę Cię znać. Wystarczy, że bywam na tych kursach i słyszę nauki o
    umyśle, słyszę również jak J.Ś. XVII Karmapa Taje Dordże (głowa szkoły Karma
    Kagyu buddyzmu tybetańskiego) wypowiada się w samych superlatywach o pracy Lamy
    Ole Nydahla.
  • seniao 08.09.08, 13:22
    powiem tak ja również bywałam na wykładach Olego i nie jak sądzisz z wrogim
    nastawieniem. wiem jaki styl mają jego odpowiedzi. dokladnie taki jak tu
    prezentowany;wyśmiać i wyszydzić każdego kto nie zgadza się z jego poglądami.nie
    próbuję przekonać nikogo do swoich racji,jedynie powiedzieć swoje zdanie.
    zastanawiam się kiedy armia Olego spali autora żywcem za tą jakże haniebną
    wypowiedz. osobiste wycieczki pod adresem autora już się zaczęły. czy nie jest
    to tym samym co poczynił ten nieszczęśnik. podziwiam styl i tyle
  • spa.net 08.09.08, 13:59
    seniao napisała:

    > powiem tak ja również bywałam na wykładach Olego i nie jak sądzisz z wrogim
    > nastawieniem. wiem jaki styl mają jego odpowiedzi. dokladnie taki jak tu
    > prezentowany;wyśmiać i wyszydzić każdego kto nie zgadza się z jego poglądami.ni

    Ależ nie chodzi wcale o nie zgadzanie się z poglądami, chodzi o zwykłą dziennikarską uczciwość. Przyjrzyj się układowi graficznemu tekstu, widać głównie to, co mówi pan Tomasz, i zobacz, co mówi. Przecież nie słowa wypowiadane przez Ole nadają negatywny wydźwięk tekstowi. Zanalizuj dobrze, jakich słów używa Ole, a jakich pan Tomasz. A te słowa pana Tomasza sa na dodatek powiększone i wytłuszczone.
    Jest różnica pomiędzy zdrową reakcją na nieuczciwość a kiepskim emocjonowaniem się.
    I kto Ci, seniao, powiedział, że Ole jest dla każdego, że każdemu musi się podobać? Nie musi. Ale jeśli się nie podoba, nie powód to do tego, by używać manipulacji. Chodzi o technikę napisania tego tekstu. Pan Tomasz studiował filozofię, naprawdę mógł trochę popracować przed wywiadem i sensownie przygotować się do krytyki. Wybrał manipulację.
  • roza_am 08.09.08, 14:33
    Tak wyraźna manipulacja świadczy o autorze, a nie jego rozmówcy. Jest bardziej
    śmieszna niż oburzająca. Po co aż tak się przejmować.
  • seniao 08.09.08, 09:15
    acha i skoro już zdarzały się już wcześniej takie historie z gazetą to po co
    było takie parcie na szkło?można było darować sobie ten wywiad ze wstrętną
    GW.ile w Waszych odpowiedziach jest dumy i pychy. sami SUPER wyedukowani ludzie
    ja nie mogę:):):)
  • bubblemilk 08.09.08, 09:21
    Nikt nie poddaje w wątpliwość, że to SĄ wypowiedzi Olego.
  • seniao 08.09.08, 09:26
    tym bardziej nie rozumiem:)
  • wilk987 08.09.08, 09:40
    Szkoda, że dla pana Kwaśniewskiego najważniejsze było pokazanie kim
    Ole Nydahl był 40 lat temu, a nie tego kim jest teraz i dokąd
    zmierza. Dołaczył (p. Kwaśniewski) do grona szukających Bolka w
    przeszłości Wałęsy, Tuskowego dziadka w wermachcie.
    Ja Olego podziwiam, za to że potrafi otwarcie mówić o swojej
    przeszłości. Jak p. Kwaśniewski pogrzebie, to znajdzie jeszcze parę
    wyznań grzeszków, o których w naszej kulturze ludzie publiczni
    raczej by nie mówili. I co z tego? Czy nie najważniejsze jest to co
    Ole zrobił przez te 40 lat i robi dziś dla tysięcy ludzi na całym
    świecie?
  • mmaupa 08.09.08, 10:32
    No tak, a przeciez wystarczyloby zapytac Olego o jego poglady nt muzulmanow, a
    sensacji starczyloby na dziesiec stron. Nie lubie faceta za jego wybiorcza empatie.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • madrydziadek 08.09.08, 11:22
    a moze tak bogrzebac w przeszlosci Pana Kwasniewskiego? Moze bysmy sie dowiedzieli tego i owego? Tylko jesli chodzi o dorobek terazniejszosci - tu mogloby sie okazac, ze krol znow jest nagi
  • camilazebra 08.09.08, 10:36
    Jestem od ponad 10 lat dziennikarzem, trzeba miec tupet by
    opublikowac wywiad w j.polskim kt przeprowadzony byl jak sadze w
    angielskim BEZ AUTORYZACJI.
    W mojej redakcji nawet studenci 1 roku dziennikarstwa o tym wiedza..
  • seniao 08.09.08, 10:46
    o ile wiem autoryzacja w polskim prawie nie jest obowiązkiem ;)
  • spa.net 08.09.08, 11:08
    seniao napisała:

    > o ile wiem autoryzacja w polskim prawie nie jest obowiązkiem ;)

    nie jest obowiązkiem, ale można złożyć sprzeciw, jeśli opublikowano tekst niezgodny z rzeczywistym przebiegiem całej rozmowy, jeśli selekcja materiału okazała się tendencyjna i działająca na szkodę

    nieautoryzowanie (publicznie podkreślone w końcówce tekstu) jest sposobem na wywołanie szczególnej atmosferki, rzuca cień na rozmówcę, wywołuje podejrzenia
  • j.wierny 08.09.08, 11:26
    seniao napisała:

    > o ile wiem autoryzacja w polskim prawie nie jest obowiązkiem ;)
    >
    Stosownie do art. 14 ust. 2 prawa prasowego dziennikarz nie może
    odmówić osobie udzielającej informacji autoryzowania dosłownie
    cytowanej wypowiedzi, jeśli nie była ona uprzednio publikowana.

    Osobiście uważam, że kwestie autoryzacji publikowanych wypowiedzi
    nie powinny być regulowane na mocy przepisów prawnych. Podoba mi się
    system amerykański, gdzie nie ma obowiązku autoryzowania wypowiedzi
    i udzielający wywiadu odpowiada za to, co mówi, a
    dziennikarz/wydawca za to, co publikuje.

    Jeśli jednak pomiędzy Związkiem Diamentowej Drogi a GW została
    zawarta umowa, dżentelmeńska bądź w formie bardziej sformalizowanej,
    iż warunkiem udzielenia i publikacji wywiadu jest jego uprzednia
    autoryzacja, to w takim przypadku GW złamałaby tą umowę publikując
    wywiad nieautoryzowany.

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • j.wierny 08.09.08, 11:30
    Ponadto zgodnie z art. 9 kodeksu etyki dziennikarskiej
    Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich "rozmówcy powinni być
    poinformowani, w jaki sposób zostaną wykorzystane ich wypowiedzi;
    autoryzacja obowiązuje, jeśli zastrzeże to rozmówca".
    www.sdp.pl/kodeks.htm

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • spa.net 08.09.08, 11:00
    I właśnie w tym rzecz, pod płaszczykiem niekompetencji dziennikarskiej przeszmuglowany został wyselekcjonowany materiał, z którego może wynikać tylko to jedno: Lama zniechęca. Czy jest bowiem ktoś, kogo po przeczytaniu tego wywiadu Lama by zachęcił??? Osobiście wolę się zniechęcać w innych okolicznościach, zamykanie dostępu do pełnej wiedzy - kombinowanie, jakby tu pokazać coś, co zniechęci jest zwykłą nieuczciwością.
  • xlfighter 08.09.08, 11:07
    hehehe- już po samym zdjeciu Nydahla widac,ze caly wywiad jest ostro tendencyjny.
    Autora wywiadu kojarze z "Dziennika ciężarowca"- facet opisuje tam swój wielki
    problem- przez 6 mcy nie potrafił powiedzieć swojej nowo narodzonej córeczce
    "kocham cię",zwalając swoją niemoc na blokady psycho-emocjonalne.W ogóle
    czytając ten dziennik można zauważyć,że autor ciągle ma jakieś problemy i
    emocjonalne rozkimny,zmienne nastroje niczym baba w klimakterium oraz częste
    depresje.
    Także jaki autor taki wywiad hehehehe
    A GW niestety z dawnej świetnosci zeszła na poziom "Pudelka"!!!
  • kpieranski 08.09.08, 11:09
    Jak bardzo nie chciałbym wierzyć, iż wywiad jest rzetelny, to wybór
    tytułu jasno dowodzi, że niestety nie jest - jest skrajnie
    niesprawiedliwy.

    Nie spotkałem wielu ludzi, którzy w podobnym stopniu pracowaliby dla
    innych. Chętnie zaprosiłbym autora na tydzień trasy z Lamą w
    dowolnym zakątku świata, żeby dać mu okazję policzyć czas, który
    Lama ma 'dla siebie' oraz bliżej poznać jego motywację.

    Sugerowanie jakiegokolwiek związku z pieniędzmi jest zwyczajnie
    *nieetyczne*.

  • edzia100 08.09.08, 11:35
    Że wywiad był nieautoryzowany to faktycznie słabo. Ale myślę, że
    wielu czytelników doskonale wyczuło negatywne nastawienie
    dziennikarza do osoby, z którą wywiad przeprowadza, jak również
    tendencyjność, i przede wszystkim brak jakiegokolwiek poczucia
    humoru. I faktycznie, co zaskakujące, w wywiadzie nie było żadnych
    istotnych pytań o buddyzm.
    Ale poszukajmy plusów: powstał wywiad, który nie jest laurką. [Dla
    porównania: był kiedyś w Dużym Formacie wywiad, czy może artykuł o
    Sławomirze Lachowskim, byłym prezesem BRE Banku. Na pewno był
    autoryzowany ;- Na pewno napisany przez kogoś, kto jest fanem
    Lachowskiego. I co powstało – taka laurka, że się można porzygać, z
    gatunku "najlepszy w szkole, najlepszy w sporcie"].
    A w wywiadzie z Ole Nydahlem jest oczywiście przegięcie w drugą
    stronę. Jednak co ciekawe, moja kuzynka, która nie jest buddystką,
    jak również nie zna Ole Nydahla, przeczytała wywiad z wielkim
    zainteresowaniem i powiedziała: bardzo podobają mi jego odpowiedzi i
    poczucie humoru. A patrząc na zdjęcie, dodała: - I chyba jest bardzo
    przystojny ;-
  • roza_am 08.09.08, 14:24
    Masz rację, zasłona złośliwości jest tylko śmieszna, laurka byłaby denerwująca.
  • sexy.pixel 08.09.08, 15:04
    Podoba mi się moment, w którym Ole przystawia dziennikarzowi pięść do
    twarzy. --Ten, niestety, nawet wtedy pozostaje sztywny i suchy jak
    bambosze.
  • inteligent-nainaczej 08.09.08, 11:38
    to co ze bez autoryzacji, kazdy udzielajac wywiadu dzienikarzowi
    musi sie z tym liczyc, iz dziennikarz napisze co uwaza,
    subiektywnie, za wazne. Mnie zdziwilo samo podejscie p.
    T.Kwasniewskiego do buddyzmu i Ole Nydhala. Dziennikarz napisal ze
    facet zalozyl ponad 500 osrodkow na Swiecie, na spotkaniu w
    Kucharach
    bylo prawie poltora tysiaca ludzi a ja z artykulu dowiaduje sie o!
    mlodej kobiecie scielacej lozko, algach dzialajacych jak amfetamina
    - nakladam je raz w tygodniu na twarz i nie wiedzialam, co one mi
    robia:-))) mamie i tacie, narkotykach, koncie bankowym, czyli kon,
    krowa, kura, kon, owca - co to za badziewie. Jeden przyklad
    tego co Lama doswiadcza jest w odpowiedzi na pytanie "Na Przyklad?"
    Odp. jest naprawde fajna.
    Jesli chodzi o dziennikarki WO Kazie Szczuke i Duninowa to jak cos
    opisuja to przedtem przeczytaja i przygotuja sie do tematu. Pozniej
    mozna sie z ich pogladem nie zgadzac ale wiadomo z czym mozna sie
    nie zgadzac a tu co? Pana Dziennikarza sytuacja, w ktorej widzi
    poltora tysiaca ludzi guzik obchodzi, zenujaca taka postawa jest.
    Oto probka mojego wirtualnego wywiadu z Janem Pawlem II. Pyt.1 Drogi
    ksieze Wojtyla, widze jak ksiadz oddzialywuje na nasza polska
    mlodziez, ale czy ksiadz rzygal jak siostry zakonne podaly
    nieswierzy obiad, i po uslyszeniu ze obiad zawsze byl cudowny zadaje
    Pyt2. Ale gdyby obiad byl nieswierzy to ksiadz chorowalby i rzygalby
    oraz mial biegunke czy nie? Odp. Droga Pani Kwaskowa to sie nigdy
    nie wydarzylo, Pyt3. A tak tak, a ksiedza poruszajace wiersze oraz
    nieprawdopodobna aktywnosc to z czego wynika? Odp. Z wiary, bo widzi
    Pani... Przerwana wypowiedz i Pyt4. A tak tak z wiary, ale ja sie
    przygladam ksiedzu i widze ze ksiaz ma nowe, skorzane buty od
    Batyckiego to skad ksiadz mial kase na te buty? - to tyle co moge
    napisac o tej Meskiej Koncowce, moze ciut zbyt krotkiej w wykonaniu
    pana Tomka Kwasniewskiego a podswiadomosc nie spi.
  • andrzej.karolak 08.09.08, 12:51
    Znam osobiscie autora artykulu, cieszy sie wsrød znajomych opinia
    wyjatkowego intryganta, wiec nie dziwi mne ze napisal tak zjadliwy
    artykul.
    Kiedys na imprezie w wiekszym gronie zaczal zdadzac najintymniejsze
    sekrety kazdego z tam zgromadzonych, wprowadzajac ich w grube
    zaklopotanie. poza tym jego obludne pytania o narkotyki i rozsådek...
    Mozna sie pozygac. Wyborcza chyba walczy o czytelikow "Faktu".
  • sir.vimes 08.09.08, 14:24
    Nawet jeśli prywatnie dziennikarz jest świnią... to co to ma do rzeczy?

    Chyba nie każdy wywiad musi być laurką? Chyba wolno zadawać pytania
    niekoniecznie wygodne...? Albo celowo zadawać te mniej wygodne? Czy każdy wywiad
    nie stawiający rozmówcy na pomniku jest jak z "faktu"...?
  • seniao 08.09.08, 16:30
    całkowicie się z Tobą zgadzam. ktoś pisał o tuskowym dziadku itd ale widzę,że
    zwolennicy lamy stosują dokładnie te same metody;)już za chwile zostaną
    wyciągnięte największe brudy z mrocznych sfer życia pana
    dziennikarza tylko po to by zmniejszyć jego wiarygodność. ok dla was ole jest
    święty,ale znam wielu ludzi w historii świata którzy na to miano zdecydowanie
    bardziej zasłużyli. nie wspominając o zasługach dla innych i ludzkości ogólnie
    pojmowanej....
  • smietanka108 08.09.08, 14:31
    witam,
    jestem uczennica lamy ole od 14lat. nie czuje sie obrazana, gdy ktos mowi ze kobiety sa wspaniale...
    szkoda ze moja ulubiona gazeta drukuje wywiad bez autoryzacji i poczucia humoru.
    lama ole od 1972 podruzuje po swiecie i przenosi nauki buddy na zachod na prosbe 16 Karmapy - glowy linii Karma Kagyu (obecnie jest to 17 Karmapa).
    milo by bylo gdyby pan redaktor zainteresowal sie naukami buddy a nie prywatnym zyciem lamy ole, ktory zreszta nie ma nic do ukrycia. mysle ze przynioslo by to wiecej pozytku czytelnikom i byloby dla nich bardziej informatywne - wielu mezczyz ma bogate zycie nocne - niewielu udziela nauk o naturze rzeczy - tak jak lama ole.
    pozdrawiam i mam nadzieje za gazeta utrzyma wysoki poziom merytoryczny a to byl tylko wypadek przy pracy
    malgorzata smietana
  • peyotl108 15.09.08, 00:31
    Gosia, nie wiem dlaczego GW to twa ulubiona gazeta, nie zrozumiem tego nigdy. To
    ideologiczne, propagandowe, manipulacyje dziennikarstwo - a właściwie
    zaprzeczenia dzienikarstwa. Poprawność polityczna, wojujący feminizm i zero
    tolerancji dla innych poglądów. Ojciec Rydzyk a rebours i tyle.
  • peyotl108 15.09.08, 00:55
    Po tej całej, na 180 postów rozległej, gadaninie, może przyda się wszystkim,
    wierzącym i niewierzącym :-), fragment nauk buddyjskich:
    --------------------------

    Jeżeli badamy zarówno świat zewnętrzny jak i własny umysł, rozpoznamy jedno i
    drugie jako przestrzeń i dzięki temu przestaniemy czynić rozróżnienie pomiędzy
    przeżywającym, przedmiotem przeżycia i samym przeżywaniem. Uzyskany w ten sposób
    wgląd w umysł i w świat, łączy obserwatora, zdarzenia i samo postrzeganie.
    Wszystko warunkuje się płynnie nawzajem, ale zarazem pozbawione jest trwałych
    właściwości. Poza samą przestrzenią, ani na zewnątrz, ani wewnątrz nie ma
    niczego nieprzemijającego. Jednocześnie skutki nagromadzonych przez nas przyczyn
    „zagęszczają się” w zewnętrzny świat, który przeżywamy wspólnie, podczas gdy
    nasza karma zabarwia rodzaj tego przeżywania. Oba te obszary umysłu wyłaniają
    się z przestrzeni, jej jasność je przeżywa, po czym rozpuszczają się z powrotem
    w jej nieograniczoności. Tak więc, zarówno poszukując przeżywającego, jak i
    szukając zjawisk, znajdziemy tylko przestrzeń. Ten wgląd zmienia wszystko.
    Podział na siebie i innych, na świat wewnętrzny i zewnętrzny, istnienie i
    nieistnienie, staje się grą pewnej całości, natomiast tym, co obserwuje i jest
    niezniszczalne, okazuje się nasz własny umysł. Nie ma niczego, co mogłoby się
    nie udać, ponieważ przestrzeń, która wszystkiego doświadcza, jej przejrzystość -
    będąca obiektem tego postrzegania i wreszcie nieograniczoność tej otwartości,
    która wszystko umożliwia - są ostatecznie jednością. Wgląd ten uwalnia całą,
    nieodmiennie świeżą moc umysłu. Chodzi tylko o przeżywającego zjawiska - o to,
    żeby rozpoznał sam siebie. W jego przestrzeni-jasności-nieograniczoności zawarte
    są wszystkie rzeczy i zdolności. Nie musi ani z niczego rezygnować, żeby nie
    okazać się złym, ani niczego do siebie dodawać, żeby się poprawić. To jest
    bogactwo umysłu. Jego esencją było zawsze niezniszczalne urzeczywistnienie;
    zawsze zawierał wszystko i dlatego nie musi niczego osiągać. Wszystkie medytacje
    i nauki Buddy zmierzają tylko do jednego - żeby umysł rozpoznał swą
    nieograniczoność.
    To jest cel. Chodzi o to, żebyśmy stali niewzruszeni jak rosły dąb,
    spoczywając we własnej mocy, obserwując z rozbawieniem i współczuciem, jak
    przetacza się wokół nas disneyland świata – i wkraczając w strumień wydarzeń
    tylko wtedy, gdy przynosi to długofalowy pożytek i jest karmicznie możliwe.
    Jeśli to potrafimy, pomagamy wszystkim i wszystko osiągnęliśmy.
    Lama Ole Nydahl
  • spaceandbliss 08.09.08, 15:11
    Już wybór zdjęcia i tytułu mówi chyba wystarczająco wiele o nastawieniu autora wywiadu. Ole Nydahl, który na 90% zdjęć jest rozluźniony i uśmiechnięty tutaj jawi się tu nieznającemu go czytelnikowi jako jakiś cwaniak, a w połączeniu z tytułem pewnie również niezły naciągacz i manipulator... Aby wyrwać z kontekstu takie zdanie i jeszcze użyć je jako tytuł całego artykułu, trzeba naprawdę nieprzebranych ilości złej woli.

    A już tak gwoli wyjaśnienia, to jeśli chodzi o kasę, Ole sam regularnie rozdaje swoje prywatne pieniądze przyjaciołom, którzy ich potrzebują.
  • kinga_dab 08.09.08, 19:43
    witam,
    od paru lat jestem uczennica Lamy Ole.
    Muszę przyznać, że mnie wywiad całkiem się podobał.
    Oczywiście był tendencyjny, nieautoryzowany, ale Ole był po prostu sobą. I za to bardzo go szanuję. Miał bujną przeszłość i bierze za to odpowiedzialność. Prowadzi tryb życia, jaki dla wielu ludzi jest szaleństwem, ale nie tłumaczy się z tego dlaczego funkcjonuje w taki, a nie inny sposób. Nie dał się wciągnąć w grę dziennikarza, udzielał jasnych, szczerych odpowiedzi. Taki jest Ole - niepoprawny politycznie, czasem po swojemu szowinistyczny i oddany innym i swojej pracy absolutnie i aż nierozsądnie. Ten wywiad to tak naprawdę spora nauka.
  • j.wierny 08.09.08, 21:03
    Dzięki za linka, tutaj w skróconej postaci:
    tinyurl.com/6d833x
    Fajny ten bułgarski dziennikarz. Mocny, inteligentny i wewnętrznie
    stabilny gość z otwartą głową.


    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • bubblemilk 08.09.08, 19:33
    Tak sobie jeszcze pomyślałam, że warto tutaj dodać, iż przecież Ole nigdy nie
    robił tajemnicy z tego, jak wyglądała jego przeszłość, czy z tego, w jaki sposób
    na co dzień funkcjonuje. Można o tym przeczytać w jego książkach, które są
    dostępne dla każdego, kto zechce. Wywiad zatem nie odkrywa jakiejś mrocznej
    strony Olego Nydahla, bo ten opowiada w nim o rzeczach znanym tym wszystkim,
    którzy się jego osobą interesują (a że tutaj zostało to pokazane w mocno
    wykrzywiony sposób, to już inna sprawa). Może więc warto, zamiast wierzyć ślepo
    Gazecie, zastanowić się, co też takiego ten człowiek ma do zaoferowania, że
    jednak tysiące ludzi wybiera dzięki niemu pewną drogę? Że wciąż powstają nowe
    ośrodki, do których przychodzi wiele mądrych i wartościowych, krytycznie
    myślących ludzi? Nie wszyscy zostają w nich na stałe, bo to w końcu wybór
    każdego - a ludzie mają różne umysły. A jednak wciąż ich przybywa, choć
    praktykowanie buddyzmu to ciężka i żmudna robota, bez względu na to, czy jest
    się uczniem Olego, czy jakiegoś zupełnie innego nauczyciela...

    Pięknie jest jednak obserwować, jak pod wpływem pozostawania w szkole Lamy i w
    wyniku stosowania metod, które przekazuje, ludzie stają się mądrzejsi, bardziej
    dojrzali, świadomi i samodzielnie decydujący o swoim życiu. Jak pozbywają się
    neuroz i nabierają dystansu do świata. Może także z nimi autor wywiadu powinien
    porozmawiać - polecam mu to zrobić, jeśli oczywiście zależy mu na wyrobieniu
    sobie rzetelnego obrazu postaci Olego. Może wtedy dostrzegłby, że można kogoś
    pytać o rzeczy po wielekroć istotniejsze, niż narkotyczna przeszłość czy sprawy
    intymne...


    --
    Rzeczy nie są takimi, jakimi wydają się być. Nie są też inne. - Budda
  • de.vi 08.09.08, 19:56
    Ciekawa lektura - nie tyle sam wywiad, który w niczym szczególnym nie odbiega
    od materiałów zamieszczanych w Wysokich Obcasach,zarówno tekst jak i zdjęcie,
    ale reakcja na Forum: istne podkurzone gniazdo szerszeni! Nieżle was
    wytrenował wasz guru na ścieżce wojennej, szkoda tylko, że jego przekaz
    buddyzmu na zachód najwyraźniej pominął nauki na temat cierpliwości.
    Sprawiacie wrażenie bojówki ideologicznej - jeden guru, jedna racja, jedna
    organizacja. I to właśnie - lektura waszych reakcji na Forum, a nie same
    wypowiedzi z wywiadu, dają prawdziwy obraz Kucharów, niezbyt zachęcający,
    delikatnie mówiąc, taki czworokąt greckiej piechoty. Może powinniście
    pomedytować na temat pustości wszystkich wizerunków, także pana Olego, wtedy
    zniknie zdenerwowanie nieładnym zdjęciem, na temat pustości pojęcia wroga i
    przyjaciela, wtedy zniknie ten syndrom oblężonej twierdzy, na który
    najwyraźniej cierpicie, a najlepiej na temat pustości swojego nauczyciela i
    jego przekazu. Życzę wam dużo życzliwości dla świata i wszystkich ludzi, także
    tych, których nie lubi wasz lama, bo bez tego chyba trudno mówić o postępie w
    rozwoju duchowym, a to, jak rozumiem, jest waszym celem.
  • mario1088 08.09.08, 20:21
    Sens to może ma to co napisałeś, ale prezentujesz podobną postawe, niczym sie nie wyróżniasz ;-)
    Moze pomedytuj troszkę nad pustosicią swoich koncenpcji ;-) ;-)
  • bubblemilk 08.09.08, 20:23
    de.vi,

    widzisz, tu zupełnie nie chodzi o to, że ktoś "obraził Lamę", że wymalował taki
    czy inny jego wizerunek. Jeśli ktoś go zna albo chce poznać, to ten wywiad nie
    ma najmniejszego znaczenia.
    Nie chodzi o ideologiczne bojówkarstwo, tylko o to, że przedstawiając
    jakikolwiek wycinek rzeczywistości w sposób tendencyjny, pokazuje się nieprawdę.
    Pokazując nieprawdę, sieje się ludziom zamęt w głowach i niezdolność do
    rzetelnego osądu. Zamęt w głowach i zbyt pochopne ferowanie sądów często
    powoduje niezgodę między ludźmi tam, gdzie nie ma po temu najmniejszego powodu.
    Jeśli o mnie chodzi, to właśnie to mi się w tym wywiadzie nie podoba.

    Zresztą, w kontekście toczącego się przeciw Gazecie procesu metoda, która
    została tutaj użyta, jest taka, wiesz... Brzydka. Po prostu.
    --
    Rzeczy nie są takimi, jakimi wydają się być. Nie są też inne. - Budda
  • j.wierny 08.09.08, 20:36
    bubblemilk napisała:

    > Zresztą, w kontekście toczącego się przeciw
    > Gazecie procesu metoda, która została tutaj użyta,
    > jest taka, wiesz... Brzydka. Po prostu.
    >
    Należałoby tu troszkę uzupełnić. Nie tylko sprawa wytoczona ponad
    rok temu "Gazecie Wyborczej" przez Buddyjski Związek Diamentowej
    Drogi jest tłem, na którym znaczenie tego wywiadu można dostrzec w
    pełniejszym wymiarze.

    Przyczynkiem do przeprowadzenia wywiadu była niedawno wydana książka
    lamy Ole Nydahla p.t. "O naturze rzeczy":
    www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr402
    Wydało ją wydawnictwo Jacek Santorski & Co. i z tego, co mi wiadomo,
    idea przeprowadzenia takiego wywiadu na temat buddyzmu i wydanej
    książki wyszła od wydawcy. Buddyści, pomimo niezbyt dobrych
    doświadczeń z "GW" ale pełni dobrych chęci przystali na ten pomysł,
    jednocześnie zastrzegając, że warunkiem byłaby autoryzacja wywiadu.

    Podczas przeprowadzania wywiadu dziennikarz zachowywał się obcesowo,
    natarczywie. Widocznie ocenił, że taka konwencja prowadzenia wywiadu
    na temat buddyzmu i książki o buddyzmie jest najbardziej
    odpowiednia. Oczywiście miał do tego prawo, jednak podczas wywiadu
    nie padło ani jedno pytanie na temat książki i buddyzmu (a tego miał
    właśnie dotyczyć), a wywiad, wbrew wcześniejszym ustaleniom został
    opublikowany w formie niezautoryzowanej.

    W tym miejscu pojawiają się pytania o jakość współczesnego
    dziennikarstwa, o stronę etyczną działań mediów, które określają się
    jako "wolne media", o to jak ta wolność jest przez dziennikarzy i
    wydawców rozumiana?

    Przy okazji zachęcam do obejrzenia wywiadu z lamą Ole Nydahlem,
    który przeprowadził Tomek Lipiński, dziennikarz i muzyk, kojarzony
    najbardziej (przez tych, którzy się jeszcze w PRL-u wychowywali) z
    zespołami Brygada Kryzys i Tilt:
    czytelnia.onet.pl/wideo/283,3748568,odtwarzaj.html

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • mario1088 08.09.08, 20:37
    bubblemilk

    Zgadzam sie z tobą. De.vi troszkę za bardzo pojechał również stawiając osądny na podstawie wyrwanego z kontekstu kawałka tekstów. Ciepliwości, prawda sama się obroni. Ale uważam ze Ole powinien dać sobie spokój z dawaniem wywiadów dla gazet tego typu na jakis czas. Po co jeden z drugim ma mieć z czego pisać rzeczy ktore potem mieszją w głowach ludziom, sprawiając ludzie będą mieli zły stosunek do buddystów w polsce. A co buddysci złego komu zrobili w tym kraju?
    Nie widze nic złego wtym że dzieki pracy Ole ludzie stają się samodzielniejsi.
  • konto.zostalo.usuniete 08.09.08, 21:13
    Buddhism Today:

    Po ostatnich kontrowersyjnych wydarzeniach w linii Kagyu kilkakrotnie
    wypowiedziałeś się mniej więcej tak: "Co kilka lat potrzebujemy dużego skandalu,
    by wstrząsnąć ludźmi i pozbyć się hipokrytów". Czy mógłbyś to skomentować?

    Lama Ole:

    Po pierwsze, jestem Duńczykiem, a Duńczycy wiedzą, że cesarz jest nagi. Poza tym
    takie wypowiedzi łagodzą sytuacje, których buddyzm najwidoczniej nie może
    uniknąć. Nawiązuję tu do soczystych historii często zostawianych nam w spadku
    przez sławnych nauczycieli, których domniemany celibat tak wielu uważa za
    świętość. Jeśli i tak nie można uniknąć skandali, lepiej śmiać się niż płakać z
    ich powodu robiąc to, co konieczne. Jest jednak jeszcze jeden bardzo pożyteczny
    aspekt takich sytuacji. Dramatyczne wydarzenia tego typu są precyzyjnym
    wskaźnikiem wewnętrznego rozwoju osoby czy grupy. Zachowanie ludzi
    skonfrontowanych z informacją podającą ich zaufanie trudnej próbie wyraźnie
    pokazuje, jaki poziom niezależności osiągnęli.

    Fragment z
    www.diamentowadroga.pl/dd21/utrzymujac_swiezosc_nauk
  • spa.net 08.09.08, 23:49
    de.vi napisała:
    istne podkurzone gniazdo szerszeni! Nieżle was
    > wytrenował wasz guru na ścieżce wojennej, szkoda tylko, że jego przekaz
    > buddyzmu na zachód najwyraźniej pominął nauki na temat cierpliwości.
    > Sprawiacie wrażenie bojówki ideologicznej - jeden guru, jedna racja, jedna
    > organizacja.

    de.vi, już gdzieś pisałam, naprawdę jest różnica pomiędzy zdrową reakcją na nieuczciwość, a kiepską emocjonalnością. Proponujesz nie reagować, zamilknąć i przyglądać się biernie? W jaki sposób, według Ciebie, ma się przejawić cierpliwość? Przecież właśnie cierpliwie wyjaśniam własny punkt widzenia, mam tego nie robić? Tak wyobrażasz sobie buddystę? Odwróconego plecami do świata, z zerową reakcją na przejawy codzienności? Sorry, z białą ścianą przed oczyma i światem za plecami raczej nie mam szans na oświecenie :)
    A co do bojówki ideologicznej, wiesz, rzeczywiście tak jest, że jeżeli 30 osób uczestniczy w tej samej lekcji biologii na temat ewolucji Darwina, to przynajmniej połowa z nich wie mniej więcej to samo: że Darwin żył i teorię ewolucji stworzył – nazwiesz tę połowę bojówką ideologiczną?

  • seniao 09.09.08, 14:35
    bravo bravo bravo w zyciu nie ujelabym tego lepiej!!!!
  • mario1088 09.09.08, 15:14
    seniao napisała:
    bravo bravo bravo w zyciu nie ujelabym tego lepiej!!!!
    ------------------------------------------
    Tak, napisane jest słusznie, ale nie w odniesieniu tylko do buddystów. Jeżeli ktoś myśli ze w wiekszym lub mniejszym stopniu nie jest hipokrytą to znaczy ze wlasnie nim jest. Uwazam ze buddyści dobrze o tym wiedzą że hipokrytami są. Dlatego siedzą i medytują (a trwa to jednak dosc dlugo) zeby ten idiotyczny stan umysłu przekształcic. Czego zyczę wszytskim tu wypowiadającym się.
    Osobiście jestem wielkim hipokrytą, staram sie to zmienic. Cóż możesz mi zrobic? ;-)
    Na koniec chcialbym powiedziec ze prawdziwy buddysta nie rozróznia na lepszych i gorszych hipokrytów. A wielu pseudo buddystów na tym swiecie jest. I ten problem nie dotyczy tylko buddyzmu.
    Najważniejsze jest by wszytskie istoty byly bezwarunkowo szcześliwe. A reszta nie jest tak wazna ;-)

  • mario1088 09.09.08, 15:18
    I jeszcze jedno. Ocenianie jacy są buddyści po kliku forumowcyh wypowiedziach jest bardzo nie mądre i niesprawiedliwe. Tak samo jak niesprawiedliwy jest obraz Ole pokazany w artykule.
  • veronica.vero 19.11.08, 15:01
    De Vi
    Bardzo dziekuje Ci za ta wypowiedz na forum. Zgadzam sie. Uczniowie
    Olego sa bojowka ideologiczna.
    Niektore osrodki, ktore Ole zalozyl sa na wysokim poziomie np
    Hamburg. Niestety wiele z nich ma poziom faszystowskiej organizacji.
    Grupowe skandowanie nienawistnych hasel, jeden nieomylny leader.
    Czasem sie zastanawiam czy Organizacji Praw Czlowieka juz sie tym
    zjawiskiem spolecznym interesuja.
  • spa.net 09.09.08, 00:35
    W wersji papierowej "Wysokich Obcasów" dział, w którym ukazał się wywiad z Ole otrzymał nazwę "Męska końcówka", tu widzę wersję nieco złagodzoną - "Męskim okiem". Dzięki, Redakcjo, choć za tyle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka