Widzę, że żaden z udzielających się tu genialnych i "nierozumiejących problemu" panów nie posiadł umiejętności uważnego czytania, tudzież czytania ze zrozumieniem, wiec przytoczę fragment, który wyjaśnia niepojęte dla dzielnych mężczyzn powody robienia awantur o reklamy:
"Reklama oddziałuje bowiem nie tylko na świadomość, ale i podświadomość, działa przez swoją częstotliwość, powtarzalność, wszechobecność i lakoniczność przekazu. Wchodzi brutalnie i nieustannie w nasze życie nie tylko wtedy, gdy korzystamy z mediów czy chodzimy po sklepach, ale gdy podróżujemy, leczymy się, a nawet wtedy, gdy umieramy. Jeśli na różne sposoby skojarzy się wizerunek kobiety z wyglądem, seksualnością i pracami domowymi, to skojarzenie będzie ograniczało jej aspiracje i poczucie wartości, podobnie jak będzie zawężało sposób postrzegania jej szans życiowych przez pracodawców"
Zrozumieli już? To nie jest pilnie strzeżona przed gawiedzią tajemnica socjologów i psychologów, że reklama kształtuje sposób postrzegania rzeczywistości i wyznacza jego granice, a przedmiotem (!) używanym do reklamowania wszelkich towarów najczęściej jest kobieta, a niejednokrotnie tylko jej ciało.
Wiem, że spora część mężczyzn reaguje agresją -agresja to często sposób radzenia sobie z lękiem, tak na marginesie;) - na wszelkie wzmianki o feminizmie, mimo że jeśli któregoś zapytać co to takiego ten feminizm, to się jąka, bo dokładnie to on nie wie, ale to coś jak faszyzm... Do książek, matoły.