No cóż, pan redaktor Hołownia to sympatyczny i inteligentny człowiek, ale
popełnia błąd już wcześniej przez wielu popełniany: sądzi, że liftingiem i
wizerunkiem zabije się trupi zapach na zombim.
Jak klasyczny katolik, z niechęcią odnosi się do prawdy, która i tak na
wierzch nieubłaganie wyłazi: bez względu na wszystkie PRowskie harce, bez
względu na całkiem udane happeningi i teleturnieje, esencją kościoła jest i
będzie pan Rydzyk, Watykan walczący z rezolucją wzywającą do zaprzestania
prześladowań gejów, zamiatane pod dywan skandale pedofilskie, nietolerancja,
pusta celebra i kadzidła w miejsce ewangelizacji, walka z równouprawnieniem
kobiet, aktywne wspieranie reżimów i dyktatur, obłuda, agresja i pazerność,
stawianie się ponad prawem...długa lista, której gorliwe bratanie się kośkatu
z kapitalizmem i odprawienie mszy w Złotych Tarasach nie tylko nie skracają,
ale czynią jeszcze bardziej kuriozalną.