Komentarze do artykułu
Ja tylko nie obcinam paznokci i nie karmiłem piersią żadnego z naszych dzieci
Gdy pani ordynator z podaniem diagnozy stanu mojego czteromiesięcznego dziecka wstrzymuje się do powrotu żony z łazienki, myślę, że to miłe, i nie doszukuję się innych znaczeń
do jajcarniatnie:
Ależ kobiet, którym z dyskryminacją jest dobrze, bo pewnie jej nawet nie
zauważają też jest większość. Świadome kobiety dopominające się równego
traktowania w każdej dziedzinie to wciąż tylko margines (wyłącznie ilościowy ;)
naszego społeczeństwa. Ale czy z tego powodu, że feministek jest mniej niż
potulnych kurek domowych, mamy uznać, że problemu, o którym one mówią, nie ma?
do july-july:
Widzę, że arbitralnie stwierdziłaś, co jest, a co nie jest dyskryminacją. A to
się nie kłóci jakoś z istotą dyskryminacji w ogóle? Bliższy jest mi model
szwedzkiej definicji dyskryminacji, który opisywał niedawno w GW Piotr Zaremba,
niż Twój, gdzie postronna osoba przyznaje mi lub odmawia prawa do czucia się
dyskryminowanym. Bo ten Twój model pachnie mi jakąś formą dyskryminacji ;)
do ovejanegra:
Trawestując niektóre wypowiedzi na tym forum napiszę tak: skoro Twoja postawa
(znajomość motoryzacji) odbiega od stereotypu postrzegania kobiety, to nie
powinnaś się dziwić i oburzać na takie traktowanie ;)
A jednak się oburzasz (piszesz o tym na forum) i robisz coś by ten stereotyp
zmienić (ucierasz nosa bucowi z salonu, kupując auto gdzie indziej). Ale raczej
nie zrobisz nic więcej. Nie będziesz starała się udowodnić mu, że lepiej znasz
się na samochodach niż większość facetów. Bo po co? Zależy Ci na dobrej opinii o
Tobie jakiegoś ciołka? Przecież nie. Ja też nie będę nikomu udowadniał, że
jestem lepszym ojcem niż inni. (A jestem?) Nikomu, z wyjątkiem moich dzieci. Bo
tylko na ich zdaniu w tej materii mi zależy ;)