Dodaj do ulubionych

Najmłodsze matki Europy

02.03.09, 11:17
24 tydzień ciąży... W Polsce są wcześniaki, które przeżyły poród w
tym czasie i są w niezłej kondycji... Przykro mi, jak to czytam.
Edytor zaawansowany
  • jjawor 02.03.09, 12:16
    Wkurza mnie taka sytuacja, bo w Polsce robi się podobnie tzn najbardziej menelowate rodziny żyja na garnuszku państwa a te osoby, które są najbardziej potrzebujące często nic nie otrzymuą... co więcej rodziny wielodzietne, biedne, ale dbające o swoje dzieci wstydzą się prosić o pomoc... a te, których potomnstwo jest totalnie zaniedbane wybrzydzają, bo np. dzieci od szkoły dostają nie nowe, ale używane podręczniki.
    Jestem za edukacją seksualną w szkołach, ale przykład Wielkiej Brytanii pokazuje,że trzeba kłaść nacisk nie tylko na teoretyczą wiedzę np. o antykoncepcji, ale wprowadzać programy uczące odpowiedzialności, jak te z USA gdzie nastolatki opiekuja sie lalką.
    Po lekturze artykułu nasuwa się wniosek, że 'edukować' należy też rodziców-aby potrafili rozmawiać z dziećmi a nie spychać wychowanie na szkołę czy tv.
  • gabrielafrancuz 02.03.09, 17:16
    Przykłady w tekście (z nastolatkami tracącymi cnotę i zachodzącymi w ciążę w
    dyskotece)powodują, że pierwsze pytanie, jakie sobie zadaję, to "gdzie są
    rodzice" zamiast "gdzie jest edukacja seksualna". Mimo, że moje dzieciństwo nie
    było idealne, to moi rodzice zdołali powstrzymać mnie od różnych głupot. Albo
    ich oduczyć. A tutaj, tymi dziećmi, które zachodzą w ciążę, wszyscy interesują
    się dopiero po fakcie.
    --
    www.streetfashionincracow.blogspot.com/
  • jj1978 02.03.09, 18:18
    rodzice tychze zachodzili w ciaze tak samo, i tez po to zeby sie przez cale
    zycie nie splamic praca - przyklad idzie z gory:)
  • jazmig 03.03.09, 18:06
    Skoro w młodych dzieciach wzbudza się zainteresowanie seksem, to
    trudno się dziwić, że biorą się one za seks. Kiedyś o seksie mówiło
    się tym, którzy byli nim natualnie zainteresowani, a nie wzbudzało
    przedwcześnie zainteresowanie seksem. Brytyjczycy chcą już szkolić
    seksualnie 4-latki, to jest szczyt głupoty. Ja się nie dziwię, że
    Angielki dają każdemu na kiwnięcie palcem, bo one traktują seks jak
    jedzenie i spanie.
  • jj1978 03.03.09, 18:43
    a się nie dziwię, że
    > Angielki dają każdemu na kiwnięcie palcem, bo one traktują seks jak
    > jedzenie i spanie.

    nie to co piekne i cnotliwe polki nie mowiac juz o jeszcze piekniejszych i
    jeszcze bardziej cnotliwych polakach. dyskusja z kims kto uwaza ze kobieta
    'daje' jest zreszta bez sensu.

    winny jest system benefitow o czym wszyscy wiedza ale nie mowi sie o tym glosno
    bo to zdecydowanie nie labour i jeszcze ktos moglby cie posadzic o bycie burzujem:)
  • quisti 08.03.09, 17:54
    "Na początek poznają nazwy intymnych części ciała i dowiedzą się o różnych
    rodzajach związków partnerskich, mieszanych i homoseksualnych."
    To jest dla Ciebie wzbudzanie zainteresowania seksem?
    Małe dziecko powinno wiedzieć, jak zbudowane jest jego ciało. Powinno wiedzieć,
    że nie istnieje tylko mamusia i tatuś, bo teraz są różne rodzaje związków.
    A co, kiwnąłeś na którą palcem, że wiesz jak to działa?
  • ilonka45 15.04.09, 14:44
    Tak tak nie to co piekne i cnotliwe Polki, ktore maja taka
    nieskazitelna reputacje wsrod mniejszosci narodowych... Winny jest
    system benefitow i tyle, rodzice tych malolat nigdy nie pracowali,
    zawsze dostawali pieniadze od panstwa, im wiecej dzieci tym weiksze
    pieniadze, trudno sie dziwic, ze tak sie dzieje, skoro panstwo
    finansuje samotne matki, bez konsekwencjii finansowych maloletniach
    tatusiow...O ile pamietam to jakies 30 lat temu w Polsce oborcja
    byla na porzadku dziennym, wiec nie chodzi tutaj o prowadzenie sie
    Polek czy Angielek, tylko systemu, ktory nagradza samotne matki (
    mieszkanie, benefity etc)i uposledza malzenstwa (podatki itd.)
  • sympatyklewicy 03.03.09, 09:37
    jjawor napisała:

    > Jestem za edukacją seksualną w szkołach, ale przykład Wielkiej
    > Brytanii pokazuje,że trzeba kłaść nacisk nie tylko na teoretyczą
    > wiedzę ...
    **************************
    zawsze opowiadałem się również o zajęciach praktycznych ...
  • m0cna 03.03.09, 09:46
    > Jestem za edukacją seksualną w szkołach, ale przykład Wielkiej
    Brytanii pokazuj
    > e,że trzeba kłaść nacisk nie tylko na teoretyczą wiedzę np. o
    antykoncepcji, al
    > e wprowadzać programy uczące odpowiedzialności, jak te z USA gdzie
    nastolatki o
    > piekuja sie lalką.

    Czytasz bezrefleksyjnie?

    Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje coś dokladnie odwrotnego.
    Porównaj sytuację w Anglii i w Polsce. Tam, gdzie są bardziej
    liberalne zasady jest więcej przypadków niefrasobliwego zachodzenia
    w ciążę. W Anglii, tak zwana edukacja seksualna jest o wiele
    bardziej rozwinięta niż w Polsce. U nas właściwie nie ma takich
    zajęć w szkole. W Anglii jest łatwiejszy dostęp do środków
    antykoncepcyjnych. A jednak właśnie w Anglii jest więcej dzieciaków,
    które zostają rodzicami.

    Aż wali po oczach, że droga, którą obrała Wielka Brytania się nie
    sprawdza. Teraz będą brnęli dalej w tą ślepą uliczke, wprowadzając
    lekcje o seksie do przedszkoli. Pororokujmy - kolejne pokolenie
    jeszcze wcześniej będzie inicjować życie seksualne i zjawisko
    opisane w artykule się spotenguje.

    m.



    --
    "Czym jest Wiedza? Rzeczą, którą posiadł Królik!"
    Kłapouchy
  • n0e2008 03.03.09, 09:51
    korelacja nie oznacza przyczynowosci. twierdzisz, ze przyczyna niechcianych ciaz
    jest edukacja seksualna, na zasadzie prostego porownania - u nich jest i jest
    wiecej ciaz, u nas nie ma i nie ma tylu ciaz. tyle ze jest tez jeszcze inny
    czynnik - u nich sa wysokie zasilki na dziecko i mieszkanie - u nas nie ma!
    w USA w wielu stanach tez jest edukacja seksualna, jednak nie ma roznicy w
    ilosci urodzen wsrod nastolatek pomiedzy stanami gdzie jest a gdzie nie.
    dlaczego? bo nie dostaja tak wysokich zasilkow, mieszkan itp.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • morqadir 03.03.09, 10:10
    skoro sam piszesz że nie ma różnicy to po co to potrzebne...
  • n0e2008 03.03.09, 10:19
    roznica jest w przypadku gdy edukacja jest przeprowadzana przez RODZICOW.
    najlepszym rodzajem panstwowej edukacji seksualnej jest edukacja rodzicow - na
    ktorej psycholog powiedzialby tym, ktorzy maja z tym problemy, jak rozmawiac z
    dziecmi na takie tematy.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • morqadir 03.03.09, 10:27
    z tym sie mogę zgodzić , wyedukowani rodzice :) będą edukowac swoje dzici w
    wybranym (w miare obiektywnie) przez siebie momencie. Nie pamiętam czy pod
    koniec podstawówki czy juz w liceum miałem jakieś zajęcia "przysposobienie do
    życia w rodzinie" ale w każdym bądź razie część osób myślę że z nich korzystała
    ( raczej głównie dziewczyny) ale część odstawiała durne szopki :P
  • m0cna 03.03.09, 10:33
    n0e2008 napisał:

    > korelacja nie oznacza przyczynowosci. twierdzisz, ze przyczyna
    niechcianych cia
    > z
    > jest edukacja seksualna, na zasadzie prostego porownania - u nich
    jest i jest
    > wiecej ciaz, u nas nie ma i nie ma tylu ciaz. tyle ze jest tez
    jeszcze inny
    > czynnik - u nich sa wysokie zasilki na dziecko i mieszkanie - u
    nas nie ma!
    > w USA w wielu stanach tez jest edukacja seksualna, jednak nie ma
    roznicy w
    > ilosci urodzen wsrod nastolatek pomiedzy stanami gdzie jest a
    gdzie nie.
    > dlaczego? bo nie dostaja tak wysokich zasilkow, mieszkan itp.
    >


    Nie znam statystyk dla USA. Myślę, że wpływ na stan rzeczy ma
    całościowe podejście do problemu - edukacja seksualna (przynajmniej
    taka, jaka jest przeprowadzana), jak wynika z przykładu Anglii, a
    także przytoczonego przez Ciebie przykładu Stanów Zjednoczonych, nie
    wpływa na odpowiedzialne zachowania seksualne.

    Liberalne prawo, w tym prawo ułatwiające życie młodocianym matkom,
    zwiększa skalę problemu. Stany Zjednoczone, choć mają prawo bardziej
    liberalne w tym względzie niż Polska, są krajem "oddolnie"
    konserwatywnym, w tym również mocno religijnym, więc przypuszczam,
    że jest tam mniejsze przyzwolenie na nieodpowiedzialne zachowania
    seksualne niż w Anglii.

    Niedawno widzialam program o ciężarnych kobietach pijących alkohol w
    czasie ciąży, co jest ponoć plagą w Anglii. Autorzy programu zrobili
    happening - ucharakteryzwali aktorkę na kobietę w ciąży i aktorka
    piła piwo w miejscu publicznym, udając, że jest na rauszu. W Anglii
    nikt nie reagował. Przy takim samym happeningu zrobionym w USA,
    ludzie reagowali, wezwali nawet policję.

    m.
    --
    "Czym jest Wiedza? Rzeczą, którą posiadł Królik!"
    Kłapouchy
  • n0e2008 03.03.09, 11:16
    > Myślę, że wpływ na stan rzeczy ma
    > całościowe podejście do problemu - edukacja seksualna (przynajmniej
    > taka, jaka jest przeprowadzana), jak wynika z przykładu Anglii, a
    > także przytoczonego przez Ciebie przykładu Stanów Zjednoczonych, nie
    > wpływa na odpowiedzialne zachowania seksualne.

    najbardziej wplywa edukacja seksualna przeprowadzana przez rodzicow, pisalem o tym w innych postach. to oni powinni byc edukowani, jezeli nie umieja rozmawiac ze swoimi dziecmi na 'takie' tematy.

    > Liberalne prawo, w tym prawo ułatwiające życie młodocianym matkom,
    > zwiększa skalę problemu. Stany Zjednoczone, choć mają prawo bardziej
    > liberalne w tym względzie niż Polska, są krajem "oddolnie"
    > konserwatywnym, w tym również mocno religijnym, więc przypuszczam,
    > że jest tam mniejsze przyzwolenie na nieodpowiedzialne zachowania
    > seksualne niż w Anglii.

    to nie jest prawda, poniewaz ty bierzesz do 'jednego worka' cale USA, natomiast skladaja sie one ze stanow mniej i bardziej konserwatywnych. stany konserwatywne to przede wszystkim te poludniowe, i tam zadnej edukacji seksualnej nie ma - tzn jest w sensie promowania wstrzymywania sie do slubu. a statystyki ciaz wsrod nastolatek maja podobne do tych gdzie edukacja seksualna jest. roznica natomiast jest chociazby w ilosci chorob przenoszonych droga plciowa - na poludniu DUZO wyzszy odsetek.

    Jaki z tego wszystkiego moral?
    1) nauka "wstrzymywania sie i tyle" nie przyniesie spodziewanego efektu
    2) typowa edukacja w szkolach nie przyniesie spodziewanego efektu - chyba ze w sensie zmniejszenia ilosc chorob wenerycznych
    3) najlepszym rodzajem edukacji jest gdy o seksie porozmawiaja z dzieckiem rodzice.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • jazmig 03.03.09, 18:10
    W USA edukacja seksualna kładzie nacisk na seks se właściwym wieku.
    Tam mieli ten sam problem co Brytyjczycy, ale zamiast brnąć,
    zmienili filozofię. Zaczęli mówić młodym, żeby nie śpieszyli się z
    seksem, a nie jak Brytyjczycy, że należy go uprawiać bezpiecznie.

    Nie ma bezpieczengo seksu. Takie same problemy jak Brytyjczycy mają
    Szwedzi. Tam też jest antykoncepcja za darmo, aborcja na kiwnięcie
    palcem i ogromna liczba nieplanowancy ciąż.
  • m0cna 03.03.09, 09:51
    m0cna napisała:

    >Pororokujmy
    * Poprorokujmy

    --
    "Czym jest Wiedza? Rzeczą, którą posiadł Królik!"
    Kłapouchy
  • july-july 03.03.09, 10:13
    Czytasz bezrefleksyjnie?

    To nie wioa edukacji seksualnej, tylko tego, że państwo utrzymuje
    tych darmozjadów.
  • hermina5 03.03.09, 10:25
    Co ciekawe, zawsze jako przykład "destrukcyjnego " działania
    dosępnosci aborcji i edukacji seksualnej podaje się wielką Brytanie,
    nigdy zaś Szwecję, Holandię czy Norwegię, gdzie zawrówno edukacja
    seksualna jest obowiązkowa, jak i aborcja dosępna a kraje te mają
    NAJMNIEJSZY wskaznik ciąz u nastolatek na swiecie!

    W Anglii taka ilosc młodych matek nie bierze sie z edukacji
    seksaualnej, ale z faktu, ze matka nastolatka jest w zasadzie
    ustawiona zyciowo juz na starcie - dostaje mieszkanie, bezpłatną
    opieke lekarską, zapomogę , która spokojnie wystarcza na sensowne
    zycie na srednim poziomie, a czasem stypendium , aby kontynuować
    naukę. Gdyby w Polsce sytuacja była rozwiazywana podobnie, bylibysmy
    krajem z NAJWIEKSZYM procentem młodych matek - to logiczne.

  • samwieszkimjestem 03.03.09, 11:56
    Też tak uważam. I autor ma rację, że powinno się edukować rodziców, a nie
    dzieci. Np. Obowiązkowa "szkoła rodzicielska" dla obojga, w okresie pierwszej ciąży.


    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • morqadir 03.03.09, 10:01
    przede wszystkim żadnych pieniędzy na socjal, albo w każdym razie im mniej tym
    lepiej.
    W większości krajów ( bardzo mozliwe że we wszystkich ) jakakolwiek pomoc
    socjalna tylko powiększa skalę danego zjawiska.
  • n0e2008 03.03.09, 10:07
    100% racji.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • morqadir 03.03.09, 10:09
    nie specjalnie chcę mi sie wierzyć że te praktyczne pomagają. Chyba żeby
    wymyślili cos takiego bardzo realnego :P czyli lalka by sie budziła pare razy w
    nocy nie przestawała "płakać" kilka godzin co któryś dzień. Trzeba by jej
    poswięcać praktycznie cały dzień , żadnych wyjść na dyskoteki, kina itp. tak z
    miesiąc :) to może cos by pomogło
    ale z drugiej strony mogło by zniechęcić i w późniejszym czasie :)
    Ponadto żadnej kasy od państwa dla młodych czy samotnych matek i to wpajać na
    tych zajęciach :P
  • thegreatmongo 03.03.09, 13:15
    Zadnych wyjsc? Zartujesz? A jakiz to problem z tej kasy z socjala zatrudnic
    opiekunke? Ile to bedzie kosztowac?
  • rikol 03.03.09, 15:34
    Przede wszystkim edukacja seksualna w Anglii jest taka sama jak w Polsce - tj.
    jest wpisana do programu, ale jest nieobowiazkowa, wielu uczniow nie chodzi na
    nia, bo rodzice nie pozwalaja (muzulmanie i inni fanatycy religijni). Poza tym
    1/3 szkol w Wielkiej Brytanii to szkoly religijne, gdzie praktycznie tych zajec
    nie ma, a jesli sa, to prezentuje sie na nich tylko stanowisko religijne.
    Edukacji seksualnej w Anglii jest zaledwie kilka godzin w cyklu nauczania - tak
    samo jak w Polsce. O Polsce tez mozna powiedziec, ze edukacja seksualna sie nie
    sprawdza - przeciez od lat jest przedmiot 'o przygotowaniu do zycia w rodzinie'.

    Co do statystyk dotyczacych ciaz nastoletnich, to najwiecej ciaz nastoletnich
    jest w religijnych USA (w porownaniu do innych krajow rozwinietych). W Europie w
    czolowce sa Irlandia, Wielka Brytania i Polska. Ciekawe, ze w Polsce dzietnosc
    ogolnie jest mala, ale wsrod pod wzgledem ciaz nastoletnich Polska plasuje sie w
    czolowce Europy. Irlandia natomiast w chwili obecnej ma najwieksza dzietnosc w UE.

    W USA porownano zachowania mlodziezy po edukacji seksualnej z zachowaniami
    mlodziezy, ktora zachecano do abstynencji. Obie grupy zaczely wspolzycie w takim
    samym wieku (ok. 15 roku zycia), ale w grupie 'religijnej' dzieciaki nie uzywaly
    antykoncepcji i bylo tam wiecej zakazen oraz niechcianych ciaz.

    Najmniej aborcji (paradoksalnie )w Europie jest w Holandii, gdzie aborcja jest
    dozwolona, a edukacja seksualna jest obowiazkowa. w ramach edukacji seksualnej
    uczy sie tam o szacunku do wlasnego ciala, jak rowniez o szacunku do drugiej
    osoby, ze druga osoba ma prawo odmowic seksu w dowolnym momencie itd. skutek
    jest taki, ze mlodzi Holendrzy w wiekszosci zaczynaja wspolzycie z milosci, a
    nie 'bo wszyscy koledzy juz to robili'.
  • zarogniew 01.04.09, 08:19
    O czym Ty mówisz? Wiesz ile wynosi w Polsce zasiłek na dziecko- 48 zł
    miesięcznie, a jak pójdzie do szkoły to ma równie śmieszny dodatek. Opieka
    socjalna działa różnie- w jednych miastach gorzej w innych lepiej, ale nie jest
    tak że można z tego godnie wyżyć!!! Ty tu masz na myśli pewnie patologię co
    przepijają wszystko co dostają, ale pomyśl o ludziach którzy chcieliby, a nie
    mogą godnie żyć. Samotna matka dostaje zasiłku ok 180 zł ale tylko wtedy jeżeli
    ojciec dziecka jest nieznany, albo nie żyje... a jak żyje i płaci alimenty-
    nawet nie w zadeklarowanej (często śmiesznie niskiej) kwocie ale np po 10 zł
    miesięcznie to taka osoba nie ma nic ponadto. A może pójdzie do pracy np na staż
    z Urzędu Pracy i dostanie całe 660 zł z czego opłaci opiekunkę no i jeszcze
    wyżywi się i będzie godnie żyć no nie??? Właśnie tak opiekuńczy jest nasz kraj,
    wiem bo mam masę takich przypadków...
  • princealbert 02.03.09, 13:43
    tysiace matek-nastolatek: niewyksztalcone, naiwne, gotowe do
    nastepnych ciaz. Idealny elektorat.
  • parazyd 03.03.09, 10:04
    Jasne, za obietnice becikowego popra każdego oszołoma.

    PS. Nieprawdopodobne kaszaloty na tych zdjęciach. Jak wyjaśnić te
    ciąże? Litry alkoholu, determinacja i brak skrupułów, w
    ostatecznosci nawet gwałt na mężczyźnie... :)
  • sympatyklewicy 03.03.09, 10:11
    parazyd napisał:

    > Jasne, za obietnice becikowego popra każdego oszołoma.
    ******************
    może towarzysze warto się zastanowić nad tym becikowym ...
  • gondra 02.03.09, 13:47
    Tutaj żadna edukacja seksualna nie pomoże. Trzeba odciąć te pasożyty
    od koryta, to przynajmnie te, które rozmanażaja sie dla kasy
    przestaną. Te, które robia to, bo pochodzą z głębokiej patologii i
    są tak głupie, że poziom rozwoju maja bliski osobie upośledzonej -
    cóż, tu sie chyba nic nie da zrobić.
    Gdyby w Polsce za dzieciaki dostawało sie kasę i mieszkanie, byłoby
    jeszcze gorzej.
    A co do aborcji - imo powinna być do 12-16 tygodnia. Na życzenie, bo
    zmuszanie kobiety do bycia w ciąży, której nie chce i rodzenia
    dziecka, którego nie chce, to barbarzyństwo i wyraz pogardy do
    kobiet.
    A u nas - nawet jeśli Cie zgwałcą, to rodzisz, bo doktorek
    na "klauzule sumeinia" się powoła.
  • quant34 02.03.09, 22:36
    gondra napisała:

    > Tutaj żadna edukacja seksualna nie pomoże. Trzeba odciąć te pasożyty od
    koryta, to przynajmnie te, które rozmanażaja sie dla kasy
    > przestaną. Te, które robia to, bo pochodzą z głębokiej patologii i
    > są tak głupie, że poziom rozwoju maja bliski osobie upośledzonej -
    > cóż, tu sie chyba nic nie da zrobić.

    Zgadzam się całkowicie. To nie jest kwestia edukacji seksualnej, ale patologii
    społecznej. Taki margines istnieje w każdym kraju i istniał w każdych czasach.
    Różnice zachodzą tylko w skali zjawiska oraz w sposobie reagowania państwa.
    Zauważ jednak, że bez względu na ustrój, zasadniczo każde państwo (może oprócz
    Chin) nie przeciwdziała przyrostowi naturalnemu, a na zachodzie jest nawet
    wprost przeciwnie. Z punktu widzenia państwa, te wszystkie narodziny to
    potencjalni podatnicy, a w ostatecznym rozrachunku - mięso armatnie. Problem
    ludzi rodzących się w warunkach głębokiej patologii (a więc często
    dziedziczących graniczący z upośledzeniem iloraz inteligencji matki czy ojca)
    jeszcze do niedawna był rozwiązywany przez wojny. Właśnie tacy ludzie, których
    szczytowym osiągnięciem życiowym mogło być służenie w armii jako szeregowiec,
    zasilali okopy całego kalejdoskopu wojen. Brytyjski problem tak naprawdę pojawił
    się dopiero w czasach długotrwałego pokoju i dobrobytu.
  • otis_tarda 03.03.09, 09:05
    Ach, czyli już skończyliśmy z bajką "edukacja seksualna zapobiegnie ciążom wśród
    nieletnich"? Fajnie. Niech ktoś jeszcze to powie ministrze (czy jak tam się to w
    polipoprowym jezyku nazywa) Hall.
  • sympatyklewicy 03.03.09, 09:44
    otis_tarda napisał:

    > Ach, czyli już skończyliśmy z bajką "edukacja seksualna
    > zapobiegnie ciążom wśród nieletnich"?
    ********************
    niczego nie skończyliśmy, bierzemy przykład od nich, kształcimy od
    czwartego roku życia i dokładamy zajęcia praktyczne ...
  • july-july 03.03.09, 10:16
    Nie zapobiega - pomaga zapobiegać. Ale nie w sytuacji gdy córka
    alkoholika i sprzątaczki zachodzi w ciaże i dostaje za to kase, a w
    przeciwnym wypadku musiałaby sie kształcić i/lub isć do pracy.
    Niewykształceni ludzie z nizin spolecznych wybierają najłatwiejsze
    rozwiązania.
  • twojabogini 03.03.09, 11:57
    Nie uważam że należy ich za to winić. Skoro maja okazję z czegoś
    skorzystać to to robią. Państwo nie jest w stanie zapenić im godnej
    pracy, wykształcenia, więc zapewnia im minimum życiowe. Te osoby
    które mają lepiej, muszą się wtedy podzielić swoimi dochodami z
    biedniejszymi - tak każe im Państwo. Znacznie więcej wysiłku i
    pieniędzy kosztowałoby wyrwanie tych ludzi z sytuacji w jakiej tkwią
    i zaktywizowanie. Ale na to nie ma zgody. Wzrosłyby obciążenia
    podatkowe i rynek pracy zmieniłby oblicze. Pogorszyłoby się
    najlepiej sytuowanej grupie społecznej. Więc właśnie ta grupa woli
    głosno mówić o niemoralności i lenistwie niższych warstw
    społecznych, na którą muszą pracować i ją utrzymywać. Nie widzą, ze
    swoje dzieci równiez wychowują w patolgii tylko innego rodzaju.
  • skipper_ 03.03.09, 14:40
    twojabogini napisała:

    > Nie uważam że należy ich za to winić. Skoro maja okazję z czegoś
    > skorzystać to to robią. Państwo nie jest w stanie zapenić im godnej
    > pracy, wykształcenia, więc zapewnia im minimum życiowe.

    problem w tym, iz panstwo zapenia im mozliwosc zdobycia
    wyksztalcenia, a co za tym idzie dobrej pracy, tyle ze
    po co meczyc sie, do tego ryzykowac, iz prace straci sie,
    skoro mozna miec wszytsko za darmo...

  • july-july 03.03.09, 14:46
    Dokladnie tak. I że niektórzy jeszcze pochwalaja postawę "daj
    mi",maja okazje to korzystają, paranoja.
  • morqadir 03.03.09, 10:13
    cos mi sie wydaje że podatnicy będą z nich marni , raczej będą grupą żyjącą na
    rachunek tych pracującch.
  • skipper_ 03.03.09, 14:31
    quant34 napisał:

    > Z punktu widzenia państwa, te wszystkie narodziny to
    > potencjalni podatnicy, a w ostatecznym rozrachunku - mięso armatnie.

    obawiam sie, ze w UK, jak i w czesci innych, rozwinietych
    panstw EU, "z punktu widzenia panstwa" nie dziala juz od
    dawna...

    za to z punktu widzenia socialistycznych politykow sa to
    idealni wyborcy, genetycznie wrecz skazani na zaleznosc
    od socialu, na proponujacych ciecia socialne nie zaglasuja
    nigdy...

    > Problem
    > ludzi rodzących się w warunkach głębokiej patologii (a więc często
    > dziedziczących graniczący z upośledzeniem iloraz inteligencji matki czy ojca)
    > jeszcze do niedawna był rozwiązywany przez wojny. Właśnie tacy ludzie, których
    > szczytowym osiągnięciem życiowym mogło być służenie w armii jako szeregowiec,
    > zasilali okopy całego kalejdoskopu wojen. Brytyjski problem tak naprawdę pojawi
    > ł
    > się dopiero w czasach długotrwałego pokoju i dobrobytu.

    jak wyzej napisalem, problem pojawil sie wraz z rozwojem
    "ideii" panstwa socialnego, i nie dotyczy tylko UK...

    w niemczech, czy francji wystepuje rowniez, pod troche
    innymi postaciami wynikajacymi ze szczegolow "polityki"
    zasilkowej w danych panstwach...

    social = patologia
  • pantera01 02.03.09, 22:42
    Odstawic te glupie krowy od koryta to im od razu rozum wroci. Jak im panstwo
    daje (tzn. zabiera pieniadze ludziom odpowiedzialnym a daje je
    nieodpowiedzialnym glupkom)na zycie to takie sa wyniki!
  • myslacyszaryczlowiek1 02.03.09, 23:43
    Najlepiej aby zdechły z głodu dziecięce matki.
    Marzą ci się czasy Ziemi Obiecanej.
    Jedź do Chin jako czynownik będziesz zmuszał do aborcji te które na to nie
    stać wdłg. państwa chińskiego.
  • pantera01 03.03.09, 03:00
    W ktorym miejscu mojego postu napisalem cos o aborcji albo czyms rownie
    parszywym? Moze najpierw naucz sie czytac tekst ze zrozumieniem. Marza mi sie
    czasy ze jesli panienka decyduje sie na dziecko to je utrzymuje, razem z
    "tatusiem" czyli gowniarze biora sie do roboty i tyle. I wtedy dowiaduja sie
    czym jest zycie. Jak pozniej inni zobacza ze to nie jest bajka to wtedy im
    szybko przejdzie ochota na robienie dzieci.
  • n0e2008 03.03.09, 08:50
    niestety twoj przedmowca to typowy konserwatywny socjalista, obawiam sie ze moze
    miec problemy ze zrozumieniem.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • sympatyklewicy 03.03.09, 09:46
    myslacyszaryczlowiek1 napisał:

    > Najlepiej aby zdechły z głodu dziecięce matki.
    ********************
    ależ skąd, dokarmianie w szkole mamy obowiązkowe ...
  • twojabogini 03.03.09, 10:36
    Heh, płacę za obiady w szkole. Masakra i tak muszę gotować w domu.
    Nie wiem dlaczego szkoła za 7,5 zł od dziecka przy zbiorowym
    żywieniu nie jest w stanie zapewnić dzieciom normalnego zdrowego
    obiadu (o smacznym to nie wspominam juz nawet). Te obiady kupuję
    tylko po to, żeby mały zjadł w czasie szkoły cokolwiek ciepłego -
    zajęcia dla dzieci trwają teraz bardzo długo. Żal mi szkrabów, dla
    których szkolny obiad to jedyny ciepły posiłek w ciagu dnia. Nie
    tylko tych z biednych rodzin. W identycznej sytuacji sa dzieci z
    rodzin gdzie rodzice "pracują dla ich dobra". Nie mają czasu i
    ochoty gotować. Ale oczywiście oni patologią nie są, bo mają ładne
    auta, dzieci drogie ciuchy do szkoły. I ładne zdjęcia przywożą z
    wakacji.
  • myslacyszaryczlowiek1 03.03.09, 12:24
    Dowiedz się czy te obiady innym też nie smakują, jeśli tak to poruszcie ten
    temat na zebraniu. Ale niestety w Polsce przeważnie tak jest że kucharka jest
    pociotką kogoś tam i wszyscy muszą się męczyć łącznie z nauczycielami.
  • morqadir 03.03.09, 10:22
    ale nie możesz zrozumieć że dawanie kasy powoduje że ludzie którzy normalnie by
    się mocno zastanowili nad swoim postępowaniem i jego konsekwencjami , wiedząc że
    dostaną kasę ( ew. mieszkanie ) nie mają juz większych hamulców i zjawisko się
    znacznie powiększa.
    W stanach było podobnie z samotnymi matkami , jak państwo zaczeło dawać kasę
    zaraz przybyło takich przypadków , kobiety nie bały sie wiązać z nieodpowiednimi
    facetami a faceci przestali się czuć odpowiedzialni bo i tak państwo da (
    oczywiscie da kase tych odpowiedzialnych bo swojej nie posiada )
  • twojabogini 04.03.09, 13:14
    morqadir napisał:

    > ale nie możesz zrozumieć że dawanie kasy powoduje że ludzie którzy
    normalnie by się mocno zastanowili nad swoim postępowaniem i jego
    konsekwencjami , wiedząc że dostaną kasę ( ew. mieszkanie ) nie mają
    juz większych hamulców i zjawisko się znacznie powiększa.

    To znaczy, że nastolatki bez zapewnionego socjalu dla rodziców nie
    uprawiałyby seksu? Heheh... :))))W Polsce socjal jest żaden, a ciąż
    nastolatek u nas jakos nie mniej. Statystyki nie ujmują przy tym
    ciąż usuniętych, gdyby tak było to wypadalibysmy jeszcze gorzej. Tam
    przynajmniej część dziewcząt i chłopców podejmuje odpowiedzialnośc i
    rodzi i wychowuje swoje dzieci - bo stwarza się im warunki. U nas
    to rzadki wyjątek.

    Osoby żyjące z systemu sa wszędzie, ale to znikomy odsetek. System
    to dopuszcza, bo i tak nie ma dla nich pracy.lepiej dac im jeść niz
    zeby wpadli na pomysł sobie to jedzenie i inne dobra zdobyć...


    > W stanach było podobnie z samotnymi matkami , jak państwo zaczeło
    dawać kasę zaraz przybyło takich przypadków , kobiety nie bały sie
    wiązać z nieodpowiednimi facetami a faceci przestali się czuć
    odpowiedzialni bo i tak państwo da

    To nie tak. Jak Państwo zapewniło socjal samotnym matkom, to kobiety
    przestały się bać odchodzić!!! od nieodpowiednich facetów. Choć
    przybyło samotnych matek, to spadła ilośc bitych dzieci, kobiet,
    zabójstw i dzieci z patologicznych rodzin(po takim "wychowaniu"
    obciążajacych społeczeństwo kosztami terapii cierpiących na różne
    choroby fizyczne, których nie leczono w dzieciństwie,
    niewykształconych...). Choć zwiększono wydatki na socjal dla matek,
    to spadły m.in. wydatki zdrowotne na pobite kobiety i dzieci, na
    postępowania sądowe w sparwach karnych o znęcanie itp.

    To tylko wąski wycinek problemu, ale wydatki z budźetu się
    zmniejszyły !!! Socjal dla matek był podyktowany względami
    pragmatycznymi, a nie ideologicznymi. Wzrost rodziców samotnie
    wychowujących dzieci był przewidziany, a nawet pożądany. Likwidowano
    w ten sposób patologie.

    > oczywiscie da kase tych odpowiedzialnych bo swojej nie posiada )

    To nie do konca tak, że państwo nie posiada sowjej kasy. Jednak
    wydaje też kasę podatników. Dzieki socjalowi dla samotnych matek
    zmniejszono wydatki budżetu -więc podatnicy powinni być zadowoleni :)


  • rmiechowicz 03.03.09, 07:53
    Nie rozumiem w czym problem.
    w momencie jak dziewczyna dojrzewa, jej naturalną biologiczna potrzeba staje się
    posiadanie dziecka. I jest do tego fizycznie i psychicznie przez przyrodę
    przygotowana.
    To cywilizacja narzuciła jakieś normy, które mówią, że w wieku prokreacyjnym
    jest się jeszcze "dzieckiem" i trzeba się uczyć. Takie przypadki są dla mnie
    dowodem, że to cywilizacja nie spełnia potrzeb człowieka.
    Oczywiście, zaraz się odezwą "obrońcy" dzieci, którzy będą krzyczeli, że dziecko
    w młodym wieku to koniec z edukacją, brak perspektyw itd.
    Ale właśnie taki jest system i należałoby go zmienić, prawda?
    A wiem co mówię. Córka w drugiej klasie liceum zaszła w ciążę. System chciał
    "przesunąć" jej edukację na wieczorową, co pewnie skutkowałoby niższym poziomem
    wykształcenia i zablokowało dalsza edukację.
    Okazało się, że nie ma przepisu, który by to nakazywał. Uparłem się i córka
    skończyła liceum dzienne, zdała maturę, dostała się na studia. Właśnie jest na
    ostatnim roku i drugi rok z rzędu dostała stypendium ministra. A dzieciak jest w
    drugiej klasie.
    Nastolatki w ciąży to żaden problem, to norma. To otoczenie stwarza jakieś
    problemy, ludzka mentalność. I to trzeba zmienić a nie nastolatki.
    --
    "różnica między PiS, a PO jest taka, że PO nie zrobiła liberalizacji, a PiS nie
    zrobił lustracji..." - Korwin Mikke
  • demonsbaby 03.03.09, 08:15
    rmiechowicz napisał:

    > Nie rozumiem w czym problem.

    Współczuję ... jako dojrzała matka, bądż nazwijmy to: kobieta
    dojrzała do MACIERZYŃSTWA rozumiem ten problem doskonale.

    > w momencie jak dziewczyna dojrzewa, jej naturalną biologiczna
    potrzeba staje si
    > ę
    > posiadanie dziecka. I jest do tego fizycznie i psychicznie przez
    przyrodę
    > przygotowana.

    Psychicznie, psychicznie (POMIJAM MILCZENIEM, otóż nie każda
    16latka ... ba ... nawet 20-latka jest gotowa do fizjologi ciązy /
    porodu), a kwestia FINANSOWA??? A mozliwość zapewnienia podstawowych
    potrzeb funkcjonowania KOMÓRKI jaką jest rodzina??? A zapewnienie
    normalnego psychorozowju małego dziecka? Twierdzisz, że 16latka
    zgłębiła tajniki zycia w spółeczeństwie??? Brawo!!!

    > To cywilizacja narzuciła jakieś normy, które mówią, że w wieku
    prokreacyjnym
    > jest się jeszcze "dzieckiem" i trzeba się uczyć.


    No waśnie ten system - pozwala poniekąd na rozwój gospodarczy i
    ustrojowy, a tym samym ODRÓZNIA NAS OD TEJ PRZEPAŚCI LUDÓW
    KOCZOWNICZYCH, gdzie dopuszcza się prokreację w wieku nastoletnim.

    Nie zabraniam ... masz fanttazję - wróc do systemu plemion w
    lepiankach.

    Takie przypadki są dla mnie
    > dowodem, że to cywilizacja nie spełnia potrzeb człowieka.

    Ręce do ziemi.

    > Oczywiście, zaraz się odezwą "obrońcy" dzieci, którzy będą
    krzyczeli, że dzieck
    > o
    > w młodym wieku to koniec z edukacją, brak perspektyw itd.

    Brak zrozumienia zasad współżycia w społęczeństwie, nieudolność
    życiowa, ba - niedorozwój emocjonalny.

    > Ale właśnie taki jest system i należałoby go zmienić, prawda?

    System ustawicznego kształcenia, czy rozród nieletnich?

    > A wiem co mówię. Córka w drugiej klasie liceum zaszła w ciążę.
    System chciał
    > "przesunąć" jej edukację na wieczorową, co pewnie skutkowałoby
    niższym poziomem
    > wykształcenia i zablokowało dalsza edukację.

    Czyżby? Z kolei sądzę, że system ten miał jej pozwolić na "zaoczne"
    kształcenie (tyt. poświęania czasu własnej osobie ciężarnej i
    wychowaniu / opieki nad dzieckiem) skoro zapadła decyzja o
    MACIERZYŃSTWIE. Ba, system zatrudnienia - przewiduje nawet obniżony
    wymiar czasu pracy dla matek małych dzieci i karmiących piersią,
    daje prawa do urlopów macierzyńskich i wychowawczych - to tez się
    jawi - jako NIEUDOLNY SYSTEM (skoro pracuje się "zaocznie")???

    > Okazało się, że nie ma przepisu, który by to nakazywał. Uparłem
    się i córka
    > skończyła liceum dzienne, zdała maturę, dostała się na studia.
    Właśnie jest na
    > ostatnim roku i drugi rok z rzędu dostała stypendium ministra. A
    dzieciak jest
    > w
    > drugiej klasie.

    Gratuluję (szczerze, proszę nie doszukiwać się ironii) możliwości
    wychowania wnuka (w końu róznica między pokoleniami nie duża). Inni
    rodzice - astoletnich dzieci cięzarnych - tych szans właśnie nie
    mają (zasadniczy czynnik: finansowy) Nie oszukujmy się - nie móimy
    wszakże tylko o patologiach (poniekąd kwestię przygotowania przez
    rodzica do życia własnego dziecka, w sytuacji, gdy to "celowo" szuka
    rzowiązania w macierzyństwie - nazwać inaczej nie można).
    Magistterka córki (mjącej dzieckow wiweku szkolnym) nie jest normą -
    i tu się zagolopowałeś. Jak najbardziej przykład tego, że
    dziadekowie stanęli na wysokości zadania - ale nie każdych dziadków
    na to stać. Co jesli twoja córka w wieku 30 lat stanie przed
    problemem bycia babcią - a finansowo jej stacnie bedzę, żeby
    utrzymywać np. syna, synową, wnuka i zapewnić im: dobrobyt,
    wykształecenie.

    > Nastolatki w ciąży to żaden problem, to norma. To otoczenie
    stwarza jakieś
    > problemy, ludzka mentalność. I to trzeba zmienić a nie nastolatki.

    I takie stwierdzenia przekreślają "ciebie" w moim mniemaniu jako
    dalszego dyskutanta. Je4dnak się powtórzę - nie zabraniam powotu do
    plemion koczowniczych.
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 10:12
    demonsbaby napisała ( w odpowiedzi rmiechowicz):
    > > posiadanie dziecka. I jest do tego fizycznie i psychicznie przez
    > > przyrodę przygotowana.

    > Psychicznie, psychicznie (POMIJAM MILCZENIEM, otóż nie każda
    > 16latka ... ba ... nawet 20-latka jest gotowa do fizjologi ciązy /
    > porodu), a kwestia FINANSOWA??? A mozliwość zapewnienia
    > podstawowych potrzeb funkcjonowania KOMÓRKI jaką jest rodzina???
    > A zapewnienie normalnego psychorozowju małego dziecka? Twierdzisz,
    > że 16latka zgłębiła tajniki zycia w spółeczeństwie??? Brawo!!!

    Nie jest jasne, czemu wkładasz takie twierdzenia w usta przedmówcy, ale
    problemy, które poruszasz, są problemami generowanymi właśnie przez tę cywilizację.
    Po pierwsze, nikt chyba tu nie stoi na stanowisku, że każda nastolatka ma rodzić
    dzieci. Teza był wręcz odwrotna - dlaczego przygotowana na to fizycznie i
    psychicznie nastolatka ma nie rodzić dzieci?
    Jeśli, jak twierdzisz, niektóre są opóźnione w rozwoju fizycznym, to przecież
    nie o nie poszło pytanie. Jeśli niektóre są opóźnione w rozwoju psychicznym, to
    też nie o nie tu chodzi. Choć oczywiście w tym ostatnim przypadku należy
    rozważyć, czy takie postawy jak twoja się do tego nie przyczyniają.

    > > To cywilizacja narzuciła jakieś normy, które mówią, że w wieku
    > > prokreacyjnym jest się jeszcze "dzieckiem" i trzeba się uczyć.

    > No waśnie ten system - pozwala poniekąd na rozwój gospodarczy i
    > ustrojowy, a tym samym ODRÓZNIA NAS OD TEJ PRZEPAŚCI LUDÓW
    > KOCZOWNICZYCH, gdzie dopuszcza się prokreację w wieku nastoletnim.
    > Nie zabraniam ... masz fanttazję - wróc do systemu plemion w
    > lepiankach.

    Różne rzeczy odróżniały cywilizację naszych przodków od ludów koczowniczych, na
    przykład separacja w szkołach dziewcząt i chłopców czy chodzenie procesji po
    ulicach ludzi dobrowolnie okładających się batami. I na szczęście nasza
    cywilizacja dalej cywilizuje się i coraz lepiej odpowiada na potrzeby jednostek,
    które nie muszą być zbieżne z poglądami ludzi, którzy jak ty chcieliby o nich
    decydować.
  • demonsbaby 03.03.09, 10:24
    rs_gazeta_forum napisał:

    > Jeśli niektóre są opóźnione w rozwoju psychicznym,
    napisałam o "opózonionym rozwoju" - prosze cytat.

    Choć oczywiście w tym ostatnim przypadku należy
    > rozważyć, czy takie postawy jak twoja się do tego nie przyczyniają.

    Opóznień w rozowju psychicznym u dzieci czy nieumiejęności tytułem:
    Rozwoju emocjonalnego - to takie zmiany dotyczące emocji, które
    powodują , że przystosowanie wewnętrzne i przystosowanie społeczne
    osiągają wyższy poziom (a tutaj jego niedorozwoju, nie każdy dorosły
    człowiek potrafi żyć w społeczeństwie tyt. niedorozowju
    emocjonalnego, a taką umiejętnośźć ma nabyć już dziecko w wieku
    małoletnim???)


    > które nie muszą być zbieżne z poglądami ludzi, którzy jak ty
    chcieliby o nich
    > decydować.

    To tylko skłądaj ręcę do bozi, że rzeczywiśxcie decydentem nie
    jestem. Wybacz jednak nie popieram normy "ciąż małoletnich i
    bawienia się w dom" przy braku mozliwości samodzielnego utrzymania
    komórki rodzinnej.

  • twojabogini 03.03.09, 13:15
    demonsbaby napisała:


    > To tylko skłądaj ręcę do bozi, że rzeczywiśxcie decydentem nie
    > jestem. Wybacz jednak nie popieram normy "ciąż małoletnich i
    > bawienia się w dom" przy braku mozliwości samodzielnego utrzymania
    > komórki rodzinnej.

    Czy napradę dla ciebie liczą się tylko pieniądze. Tak ci żal ze
    twoje podatki zostaną przeznaczone na pomoc osobom w trudniejszej
    niż ty sytuacji. Czy wychowanie dzieci, to tylko zapewnienie im
    utrzymania? I nie tylko małoletnie osoby nie sa w stanie utzymac
    swoich rodzin...Czasem te całkiem dorosłe też...
    >
  • black-emissary 03.03.09, 13:22
    twojabogini napisała:
    > Czy napradę dla ciebie liczą się tylko pieniądze.

    To nie są "tylko pieniądze", a opieka medyczna, drogi, policja, straż pożarna, dofinansowania sztuki i sportu i ogrom innych wydatków państwowych, na które braknie pieniędzy, jeżeli będzie się utrzymywać grupę darmozjadów.

    > Tak ci żal ze
    > twoje podatki zostaną przeznaczone na pomoc osobom w trudniejszej
    > niż ty sytuacji.

    Na utrzymywanie bandy leni, która znalazła sobie super wygodny i prosty sposób na wegetację.

    > Czy wychowanie dzieci, to tylko zapewnienie im
    > utrzymania?

    To warunek konieczny.
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 22:21
    demonsbaby napisała:
    > napisałam o "opózonionym rozwoju" - prosze cytat.

    Nie rozumiem.

    > Opóznień w rozowju psychicznym u dzieci czy nieumiejęności tytułem:
    > Rozwoju emocjonalnego - to takie zmiany dotyczące emocji, które
    > powodują , że przystosowanie wewnętrzne i przystosowanie społeczne
    > osiągają wyższy poziom (a tutaj jego niedorozwoju, nie każdy
    > dorosły człowiek potrafi żyć w społeczeństwie tyt. niedorozowju
    > emocjonalnego, a taką umiejętnośźć ma nabyć już dziecko w wieku
    > małoletnim???)

    ???

    > Wybacz jednak nie popieram normy "ciąż małoletnich i
    > bawienia się w dom" przy braku mozliwości samodzielnego utrzymania
    > komórki rodzinnej.

    Nie odniosłem wrażenia, by ktokolwiek tutaj popierał "bawienie się w dom" przy
    braku możliwości jego utrzymania. Natomiast rmiechowicz słusznie zauważył, że
    ciąża u nastolatki nie jest żadnym nienaturalnym wybrykiem, a jedynie nasza
    niedoskonała cywilizacja narzuca normy, przez które wiele osób (przyjmując je
    bezkrytycznie) tak te ciąże traktuje.
    Nb. ten ostatni akapit wskazuje, że zapalczywie dyskutujesz nie o tym, o czym
    mówi temat. Co chyba pośrednio świadczy, że jesteś przykładem, że "nie każdy
    dorosły człowiek potrafi żyć w społeczeństwie tyt. niedorozowju emocjonalnego".
  • drakaina 03.03.09, 11:13
    demonsbaby napisała:

    > No waśnie ten system - pozwala poniekąd na rozwój gospodarczy i
    > ustrojowy, a tym samym ODRÓZNIA NAS OD TEJ PRZEPAŚCI LUDÓW
    > KOCZOWNICZYCH, gdzie dopuszcza się prokreację w wieku nastoletnim.
    >
    > Nie zabraniam ... masz fanttazję - wróc do systemu plemion w
    > lepiankach.

    Może nie pisz o czymś, na czym się nie znasz, w dodatku krzycząc. Po pierwsze
    ludy koczownicze nie mieszkają w lepiankach, bo po co miałyby je budować? A poza
    tym do całkiem niedawna, bo na wielką skalę przekraczającą warstwy społeczne
    jeszcze w XVIII w., matkami zostawały nastolatki we wszystkich kulturach
    włącznie z od wielu stuleci osiadłą europejską. W XIX w. też za mąż wychodziły
    głównie 17-19-latki, które zazwyczaj w pierwszym roku małżeństwa rodziły
    pierwsze dziecko. Dopiero XX w. to zmienił - jak widać, nie do końca.

    Po drugie antropologicznie kobieta dojrzewa do funkcji prokreacyjnych średnio w
    wieku lat 13, późniejsze dojrzewanie jest cechą pogorszenia warunków
    materialnych. W XIX w. średni wiek dojrzewania podniósł się do bodajże 17 lat,
    za co głównie odpowiedzialna była fatalna sytuacja materialna warstw najniższych
    - na wsiach polskich dziewczyny dojrzewały wtedy nawet jako 19-latki!

    I owszem, jestem za wydłużonym dzieciństwem, ponieważ jest ono czasem na uczenie
    się najróżniejszych umiejętności - to m. in. dzięki przedłużonemu dzieciństwu
    człowiekowate zdołały wykształcić inteligencję wyższą niż inne naczelne. Ale to
    jeszcze nie znaczy, że nastolatka nie może być dojrzała do bycia matką,
    zwłaszcza jak ma wsparcie rodziny, a nie zapominaj, że tak właśnie było w
    społeczeństwach tradycyjnych (bo nie chodzi tu tylko o pierwotne, choć akurat
    ten mechanizm działa również u szympansów): od tego byli dziadkowie, żeby
    przekazywać wiedzę i pomagać w opiece nad dziećmi.

    Reasumując, rmiechowicz ma 100% racji i jego przykład pokazuje, że nastoletnia
    matka z wsparciem ze strony starszego pokolenia, daje sobie doskonale radę. Co
    więcej, ma lepsze szanse na spokojny rozwój intelektualny, który nastolatkowie i
    młodzi nieco starsi często zaprzepaszczają na ciągnących się przez całe studia
    imprezach. I jeszcze jedno: w wieku trzydziestu kilku lat może być kobietą z
    odchowanym dzieckiem, przed którą świat stoi otworem, a nie zagonioną matką
    niemowlęcia, która usiłuje karierę łączyć z nerwowym wychowywaniem dziecka.

    --
    ferengis.blox.pl
  • demonsbaby 03.03.09, 11:32

    Dziękuję za ten dowód historyczny. Jednie mnie upewnia w stosowaniu
    m.in norm systemu chronionego nieletnich oraz faktu, że człowiek
    nabywający konkretne umiejętności potrzebuje na to czasu i
    obserwacji. Do tych zbytecznych (widać w twoim mniemaniu)
    umiejętności należy równiez "zdolność do życia w społeczeństwie" =
    idąca w parze rozwojem emocjonalnym.
    Dziękuję - za wyróznienie w tekście "lepianki" - jako formy budwoli
    zamieszkiwanej przez ludy wędrujace (zapewne coś mi się przyśniło).

    Nadal twierdzę że dziecko w wieku 10-16lat nie jest przygotowane do
    życia w społęczeństwie - budując własną komórkę rodzinną, ze względu
    na brak nabytych umiejętności. Wcale też nei musze się zgadzać, żeby
    rozród nastolatków był utrzymywany przez społeczeństwo.
  • rikol 03.03.09, 15:49
    Mnie natomiast nie podoba sie ostracyzm wobec kobiet, ktore rodza dzieci w wieku
    'nieodpowiednim', cokolwiek to znaczy. Owszem, nastolatka moze umrzec z powodu
    ciazy i porodu, ale od tego jest lekarz, zeby ja zbadal i doradzil, czy moze
    urodzic, czy powinna usunac ciaze. Wspolzycie jest dozwolone od 15 r. zycia,
    czyli prawo zaklada, ze 16-latka moze urodzic.

    Na drugim koncu sa kobiety okolo czterdziestki, ktore sa pietnowane, bo to
    rzekomo 'za pozno' na posiadanie dzieci - tymczasem niektore kobiety maja
    menopauze okolo 60. roku zycia! Panuje nagonka na kobiety w ciazy, bo albo sa za
    mlode, albo za stare, albo powinny pracowac (bo pracodawca traci pieniadze),
    albo nie powinny pracowac - dla dobra dziecka, rzecz jasna. Tymczasem w Polsce
    dzietnosc jest tak mala, ze powinno sie przyjmowac kazde dziecko z otwartymi
    ramionami i gratulowac przyszlej matce. Nie powinno sie dawac domow (jak w
    Anglii), bo to prowadzi do patologii, ale nie moze byc tak, ze kraj z prawie
    najmniejsza dzietnoscia w UE (najmniejsza dzietnosc ma Slowacja) zniecheca
    kobiety do posiadania dzieci. Mysle, ze biedne matki powinny dostawac pomoc
    rzeczowa (wyprawka itp) tak aby nie powstawala pokusa robienia dzieci dla pieniedzy.
  • twojabogini 03.03.09, 09:38
    To prawda, że dojrzałe biologicznie kobiety traktujemy w naszej
    kulturze jak dzieci. Mamą zostałam w wieku 19 lat, zaraz po maturze.
    Ojciec mojego synka nie uczestniczył w wychowaniu, ani nie poczuł
    się odpowiedzialny finansowo. Nigdy jednak nie korzystałam z pomocy
    opieki społecznej. Kiedy odchowałam synka, rozpoczęłam studia. Jest
    teraz w trzeciej klasie. Kupiłam dla nas ładne dwupokojowe
    mieszkanie, pracuję. Dziecko zawsze było dla mnie motywacją do
    podejmowania kolejnych wyzwań, kształcenia się, rozwoju. Nie było
    łatwo, ale to otoczenie stwarzało problemy. Często byłam traktowana
    jako "patologia". Tylko dlatego, że jako pełnoletnia(sic!), choć
    młoda osoba zdecydowałam się na dziecko, które było jawnym dowodem,
    że (o zgrozo) miałam w swoim życiu seks przedmałżeński. Młodszym
    kobietom musi być jeszcze trudniej. Wszystkie te bigoty wolałyby,
    żebym po cichu usunęła ciążę. Wtedy nie psułabym ich obrazka
    idealnego świata, gdzie bocian przynosi dzieci tylko małżonkom.
    Powinnam jak swoje koleżanki łykać garściami hormony i teraz mieć
    problemy z zajściem w ciążę (przypadek częsty wśród moich koleżanek,
    które po trzydziestce chcą mieć dzieci). Społeczeństwo ze
    współczuciem zapłaci za kurację. To ma być norma? W pełni zgadzam
    się z przedmówcą i gratuluję mu dojrzałej postawy jako ojca i
    dziadka.
  • n0e2008 03.03.09, 09:44
    gratuluje, najwazniejsze ze jest ze wzielas na swoje barki ODPOWIEDZIALNOSC.
    sama piszesz, ze udalo ci sie dojsc do wielu rzeczy, a dziecko bylo twoja
    motywacja rozwoju. i tak powinno byc. w przypadku gdy damy nastolatkom zasilki,
    mieszkania itp traca one motywacje do rozwoju - to jest problem.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • sympatyklewicy 03.03.09, 09:57
    twojabogini napisała:

    > Powinnam jak swoje koleżanki łykać garściami hormony i teraz mieć
    > problemy z zajściem w ciążę (przypadek częsty wśród moich
    > koleżanek, które po trzydziestce chcą mieć dzieci). Społeczeństwo
    > ze współczuciem zapłaci za kurację. To ma być norma?
    **********************
    jak kidyś wspomniałem, że bezpłodność jest w znacznej mierze na
    własne życzenie, to posypały się na mnie gromy ...
  • twojabogini 03.03.09, 10:13
    Wcale nie twierdzę, że kobiety mają problemy z płodnością na "własne
    życzenie". Łykały pigułki, bo miały potrzeby seksualne, a
    społeczeństwo wmówiło im, że wiążące się z tym macierzyństwo jest
    czymś złym. Bo są za młode, nie mają warunków itp. Koncerny dały
    im "zupełnie bezpieczne" środki farmakologiczne i tyle. Większość z
    tych kobiet mogąc wybierać bez obawy napiętnowania zdecydowałaby się
    na to co ja - macierzyństwo w młodym wieku. Odwlekały swoją potrzbę
    macierzyństwa ze względu na normy społeczne. Jeśli ktos tu ponosi
    winę za bezpłodność całej rzeszy młodych kobiet, to społeczeństwo
    własnie i normy jakie im narzucono.
  • hermina5 03.03.09, 10:34
    To przypadek - widać znasz jakeiś wyjatkowo bezpłodne kobiety.
    Moje znajome uprawiały seks z tabletkami antykoncepcyjnym,i bo po
    prostu NIE chciały rodzić dziecka , a już na pewno wychowywać go
    samotnie w wieku 19 lat - dlatego stosowały antykoncepcję, zadne
    normy społeczne do niczego ich nei zmuszały . Ludzie sa rózni,
    kobiety też. Teraz praktycznie kazda dziewczyna z mojej klasy w
    liceum ma juz dziecko lub dwójkę, a rodziły w przedziale wiekowym
    28-30 lat i zadna klopotów z urodzeneim nei miała w najmniejszym
    stopniu. Obawiam sie, ze jednak TWOJA historia nie jest jedynym
    własciwym wzorcem zyciowym - wiekszosc kobiet chce mieć dziecko z
    faceterm, którrego kocha, z którym jest w zwiazku i który wychowuje
    swoje dziecko, a nei wypina sie na nie.
    niemniej jednak szanuję twój wybór, ale i ty szanuj inne wybory
  • twojabogini 03.03.09, 10:58
    Nie stawiam siebie za wzór. Żyję tak jak chcę żyć, w zgodzie ze
    swoimi przekonaniami. Mogę też uważac, że ogół błądzi w swoich
    poglądach na to, co powinno byc normą, ale nikogo nie oceniam. Nie
    chcę być też oceniana, tylko na podstawie tego, że jako młoda
    kobieta urodziłam dziecko. O mój Boże! A to, że zostałam matką
    samotnie wychowującą dziecko nie ma nic wspólnego z wiekiem. Po
    prostu człowiek którego kochałam okazał się palantem. To samo
    mogłoby zdarzyć się gdybym miala trzydzieści lat. Moje koleżanki
    widać przeciagnęły strunę, bo są po trzydziestce. Część z nich
    jest "bezpłodna" społecznie, nie mogą znaleźć partnera do małżeństwa
    i rodzicielstwa. Do tej pory miały kolejnych chłopaków, korzystały z
    życia i się dorabiały. Taki wzór jest lansowany. Tylko nikt nie
    powiedzial tym dziewczynkom, że później społeczeństwo odrzuci je za
    właśnie taki sposób życia. Ja ich nie oceniam, ja im współczuję.
  • july-july 03.03.09, 11:02
    A one pewnie współczują Tobie, więc jest po równo.
  • hermina5 03.03.09, 11:14
    tej pory miały kolejnych chłopaków, korzystały z
    > życia i się dorabiały. Taki wzór jest lansowany. Tylko nikt nie
    > powiedzial tym dziewczynkom, że później społeczeństwo odrzuci je
    za
    > właśnie taki sposób życia. Ja ich nie oceniam, ja im współczuję.

    Nie sądzę, aby w ogóle istniała jakaś bezpłodnosc społeczna - po
    prostu nie trafiły na własciwego faceta, ale przynjamniej udało im
    sie osiągnąć cos zawodowo - to bardzo duzo znaczy.
    Zycie sie im jeszcze nie skończyło - ludzie znajdują sobie partnerów
    w najdziwniejszych okolicznosciach, to nie zalezy od wieku, ale od
    srodowiska i być moze to WLASNIE jest problem twoich znajomych.
    SRODOWISKO, w którym sie obracaja.
    Naprawdę to nei działa na zasadzie - masz dziecko , jesteś
    szczęsliwa, nie masz dziecka, jesteś nieszczęsliwa i spoełcznie
    skończona - osobiscie znam dwie samotne matki, które nazwałabym
    najnieszczesliwszymi kobietami jakie w ogole znam - nienawidza
    męzczyzn jako gatunku za krzywdę , której doznały , a obie
    wychowują chłopców - tragedia...Do tego nienawidzą kobiet , które
    maja i dziecko i męza - to jest jakis obłęd, powoli zamieniają sie w
    chodzącą frustrację i przynam, ze stopniowo doszło do tego, z
    espotykam obie dwa razy w roku, bo nei ejstem w stanie zniesc jadu,
    który się z nich wylewa. Jak widzisz, historie pisza sie róznie

    To wszystko naprawdę nie jest takie łatwe i proste - sadzę jednak,
    ze większość kobiet swiadomie decyduje sie mieć dziecko z kolejnym
    partnerem i ma je w okolicach 25-35 lat, czasem nawet pózniej -
    wbrew pozorom grupa bezpodnych kobiet, obejmuje tez sporo 20
    latek ;/. Podoba mi sie tutaj jako przykład Manuela Gretkowska, choc
    nie przepadam za nia jako pisarka - połaczyła wszystko, łacznie
    z "póznym macierzyństwem " w 36 roku zycia.

    Społecznie zabija stagnacja i nietolerancja oraz zasciankowosc - i
    unikania tych paskudnych cech nam wszystkim zyczę , jak równeiz
    udanego zycia z dzieckiem i fajnego partnera.
  • july-july 03.03.09, 11:00
    Ja znam kobiety rodzące po 30-tce bez problemu, nawet kilka co po 40-
    tce urodziły znam. Oczywiscie, mogą być powikłania, biologia ma
    swojep rawo, ale biologia to nie bycie rodzicem, to tylko środek do
    celu. A to straszenie późnym macieżyństwem to pie... konserwatystow
    lub wlaśnie takich co wpadły za młodu i teraz pzrekonują, że to
    jedyna słuszna droga i jakie to fajne.
  • twojabogini 03.03.09, 11:20
    Ależ ja nikogo nie straszę. Po prostu uważam, że normą jest raczej
    młoda kobieta z dzieckiem, niż 40 letnia "młoda mama". Nawet z
    punktu widzenia logiki języka jest to bardziej poprawne. Nie
    wpadłam - chciałam dziecka. A jeśli już miałabym wyrazić swoje
    poglądy - to każdy ma prawo zyć jak chce. Kobieta ma prawo mieć
    dzieci wtedy kiedy chce je mieć. Czy to będzie lat 15 czy 40 - jej
    sprawa. wszyscy powinni się odczepić zarówno od młodych jak i od
    starych mam i zająć się swoim poteomstwem, czy czym tam się lubia
    zajmować. Mówię też że przy takim nastawieniu społecznym młode matki
    napotykaja się z niechęcią i uprzedzeniami.
  • demonsbaby 03.03.09, 10:03
    twojabogini napisała:

    > To prawda, że dojrzałe biologicznie kobiety traktujemy w naszej
    > kulturze jak dzieci.

    Ustalmy coś ... kto to jest według ciebie "dojrzała biologicznie
    kobieta".

    Mamą zostałam w wieku 19 lat, zaraz po maturze.
    > Ojciec mojego synka nie uczestniczył w wychowaniu, ani nie poczuł
    > się odpowiedzialny finansowo. Nigdy jednak nie korzystałam z
    pomocy
    > opieki społecznej.

    Grauluję (szczerze). Stawia Ciebie to tylko w świetle kobiety
    upartej i dążącej do celu "KOBIETY" nie dziecka (a my rozmawiamy o
    dzieciach - często młodszych od ciebie jako zaistnienia w gronei
    atek w wieku 19 lat). Drugi aspekt: motywacja i fakt, że brutalnośc
    rzeczywistości postawiłą c ię w pozycji roszczeniowej do samej
    siebie. "Mam dziecko - to muszę zatroszczyć", a nie "mam dziecko -
    to się troszcie albo róbcie zabieg". Miałaś już nabyte wszelkie
    prawa obywatelskie do stwoprzenia rodziny. 16, 15, 14 i 13-latek -
    takich praw nie ma. I nie mówmy tutaj o zdozlności wychowania
    dziecka przez małoletniego - bo jest to ABSURD.


    Młodszym
    > kobietom musi być jeszcze trudniej.
    Mówisz powaznie - dla Ciebie człowiek niedojrzały emocjonalnie -
    jawi się jako kobieta?? Przecież w wieku 16 lat - nawet istnieje
    system pracy chronionej, po 16 roku życia może zacząc uczestniczyć w
    świecie zatrudnienia. O jakiej kobiecie rozmawiamy???? Kobietą -
    jest człowiek znający granice odpowiedzialności, rozumiejący fakt -
    jak dziecko - to mnie na takie musi być stać i zapewnić mu prawidowy
    rozwój.

    > Powinnam jak swoje koleżanki łykać garściami hormony i teraz mieć
    > problemy z zajściem w ciążę (przypadek częsty wśród moich
    koleżanek,
    > które po trzydziestce chcą mieć dzieci).

    Nie opowiadaj, że to przyczynek wiekowy. Mam masę koleżanek w tym
    wieku i tylko jedna tytułm niepłodności leczy się hormonalnie. Mam
    ją uznać za statystykę "większościową"?

    W pełni zgadzam
    > się z przedmówcą

    DLa mnei to "come back" do średniowecza.

    i gratuluję mu dojrzałej postawy jako ojca i
    > dziadka.
    Tutaj - owszem. Też się zgadzam, że i jako ojciec i jako dziadek
    stanął na wysokości zadania, ściągnął odpowiedzialność za
    postępowanie włąsnej (zapewne ukochanej córki) na siebie. ALe
    dziewczyno - 19 letnia mamo - przejrzyj na oczy. Ilu ludzi na to
    stać?
    Zapie..rzałaś życie dla dobra swojego dziecka i nie szukałaś pomocy
    (jednak samemu można, tak?) - a chciałabyś poprzec inicjatywę, gdzie
    będziesz zapie..rzać za czyjeś błędy i to z twoich pieniędzy będzie
    szła pomoc na mieszkanie, utrzymanie i wychowanie? BO TO SIĘ JAWI
    NORMĄ?

  • twojabogini 03.03.09, 10:26
    Dojrzała biologicznie do rozrodu jest kobieta, która jest zdolna
    urodzić dziecko - to chyba oczywiste. Psychicznie do macierzyństwa
    jest dojrzała kobieta, która jest w stanie wziąć odpowiedzialność za
    dziecko które urodzi. Czasem zdarza się to juz 12 latkom, czasem 30
    latki są fatalnymi matkami, albo po prostu porzucają swoje dzieci.
    To czy ktoś będzie dobrym rodzicem nie zależy od wieku!
    Jestem gotowa na to, aby pomimo tego, że nie brałam nic od Państwa,
    Państwo wsparło te młode mamy, które nie poradza sobie tak jak ja -
    z moich podatków. Ogólnie jestem przeciwna podatkom, ale skoro juz
    są...Znacznie bardziej popieram takie przeznaczenie moich pieniędzy,
    niż pełne wsparcie alkoholków, utrzymywanie w więzieniach mężczyzn
    nie płacących alimentów (ktoś na tym zyskuje?). Wsparcie dla młodych
    matek to dobry cel, zwłaszcza w sytuacji kiedy społeczeństwo odbiera
    im prawo do normalnego funkcjonowania - a przede wszystkim do pracy
    zarobkowej (co tak podkreślasz).
  • demonsbaby 03.03.09, 10:42
    Tylko prawo samo w sobie - musiałoby być równe dla
    wszystkich "dzieci". Ok. Jasne, że zdarza się, że 15 latka jest
    bardziej dojrzała emocjonalnie niż 30latka i są szansę, że może ten
    tryb "prawidłowych relacji" wdrożyć w życie własnego dziecka - ale
    zauważ - to nie jest norma. Większość dzieci w wieku 15 lat tak nie
    myśli i jest to objaw, tego, że zasadniczo zaczynają dojrzewać do
    życia w społeczeństwie.

    Dzieci i nieletni do 18r życia - nie posiadają wszystkich praw
    obywatelskich. Stąd ten system chroniony - czyż nie? Chronić dzieci
    przed odpowiedzialnością. Zaniżyć wiek niecałkowitego ponoszenia
    odpowiedzialności? Mają, tym samym, tak samo odpowiadać za wybryki
    przestępcze i wykroczeniowe jak dorośli?


    Ok, w moim mniemaniu 15, czy 16letnie dziecko twierdzi, że nadaje
    się do życia w społeczeństwie i zapewni dziecku byt - nalezy się w
    tym kierunku wykazać, ale nie oczekiwać, że zrobi to nadopiekuńczy
    system socjalny (bo inni łatwo też z tego tytułu nie mają). Stosując
    taki system - czyli wykazania co znaczy "granica odpowiedzialności" -
    jest większa szansa, że ten wiek incjacji seksualnych i współżycia
    nie będzie się systematycznie obniżać, a jeśli już, to przynajmniej
    płodzenie - nie będzie sposobem na naciąganie kasy państwa - jako
    metoda na życie. I tylko w tym rejonie się poruszam.
  • hermina5 03.03.09, 10:44
    Psychicznie do macierzyństwa
    > jest dojrzała kobieta, która jest w stanie wziąć odpowiedzialność
    za
    > dziecko które urodzi

    Odpowiedzialnosc za dziecko PONOSI MATKA I OJCIEC. Macie jakieś
    przedziwne poglądy, jakby kobiety robiły sobie same dzieci i
    wychowywały je same, a ojcowie nie istnieli.
    Jestem zdecydowanie przeciwna ciązom nastolatek - de facto te dzieci
    wychowują ich matki, nikt mi nei wmówi , ze 12 latka w okresie burzy
    hormonalnej zwiazanej z dojrzewaniem, nie panujaca nad własnymi
    reakcjami i zachowaniami, jest emocjonalnie w stanie wychowywać
    własne dziecko ...
  • demonsbaby 03.03.09, 10:54
    hermina5 napisała:

    > > Odpowiedzialnosc za dziecko PONOSI MATKA I OJCIEC.
    hermina, skupienie na "wątku" kobiety - jest tylko efektem dyskusji,
    że moja przedmówczyni - daje "swoje życiowe wyzwania" jako przykład.
    Akurat - u niej motywacją było dziecko do zwalczenia przeciwności. I
    to jako samotnej mamie się chwali, że potrafiła samodzielnie
    zapewnić byt sobie i dziecku - jako rodzinie.

    Macie jakieś
    > przedziwne poglądy, jakby kobiety robiły sobie same dzieci i
    > wychowywały je same, a ojcowie nie istnieli.

    Nietety ... Do nielicznych należą "nieletnie / małoletnie" stałe
    związki jako efekt "miłości do grobowej deski".

    nikt mi nei wmówi , ze 12 latka w okresie burzy
    > hormonalnej zwiazanej z dojrzewaniem, nie panujaca nad własnymi
    > reakcjami i zachowaniami, jest emocjonalnie w stanie wychowywać
    > własne dziecko ...


    hehehe obawiam się, że jest tutaj wuielu zwolenników innego
    pojmowania rzeczywistości. Niestety, ja do nich na równi nie należę,
    a jeśli należę, to zaraz "zasilam grono społeczne, który stanowi
    proces przyczynowy - skutkowy" opżónień psychicznych w rozwoju
    dzieci".

  • demonsbaby 03.03.09, 10:56
    demonsbaby napisała:

    > > a jeśli należę,
    gwoli wyjasnienia "a jeśli należę do obozu przeciwnego" (czyli
    dzieci nie są zdolne do wychowania dzieci)

    --
    Rodzinna stronka
  • sympatyklewicy 03.03.09, 10:59
    hermina5 napisała:

    > Jestem zdecydowanie przeciwna ciązom nastolatek - de facto te
    > dzieci wychowują ich matki, nikt mi nei wmówi , ze 12 latka w
    > okresie burzy hormonalnej zwiazanej z dojrzewaniem, nie panujaca
    > nad własnymi reakcjami i zachowaniami, jest emocjonalnie w stanie
    > wychowywać własne dziecko ...
    ***************************************
    niech się uczy od czwartego roku zakładać prezerwatywę, może to coś
    da, kto wie ...
  • twojafantazja 03.03.09, 10:55
    twojabogini napisała:

    > To prawda, że dojrzałe biologicznie kobiety traktujemy w naszej
    > kulturze jak dzieci. Mamą zostałam w wieku 19 lat, zaraz po maturze.
    > Ojciec mojego synka nie uczestniczył w wychowaniu, ani nie poczuł
    > się odpowiedzialny finansowo. Nigdy jednak nie korzystałam z pomocy
    > opieki społecznej. Kiedy odchowałam synka, rozpoczęłam studia. Jest
    > teraz w trzeciej klasie. Kupiłam dla nas ładne dwupokojowe
    > mieszkanie, pracuję. Dziecko zawsze było dla mnie motywacją do
    > podejmowania kolejnych wyzwań, kształcenia się, rozwoju. Nie było
    > łatwo, ale to otoczenie stwarzało problemy. Często byłam traktowana
    > jako "patologia". Tylko dlatego, że jako pełnoletnia(sic!), choć
    > młoda osoba zdecydowałam się na dziecko, które było jawnym dowodem,
    > że (o zgrozo) miałam w swoim życiu seks przedmałżeński. Młodszym
    > kobietom musi być jeszcze trudniej. Wszystkie te bigoty wolałyby,
    > żebym po cichu usunęła ciążę. Wtedy nie psułabym ich obrazka
    > idealnego świata, gdzie bocian przynosi dzieci tylko małżonkom.
    > Powinnam jak swoje koleżanki łykać garściami hormony i teraz mieć
    > problemy z zajściem w ciążę (przypadek częsty wśród moich koleżanek,
    > które po trzydziestce chcą mieć dzieci). Społeczeństwo ze
    > współczuciem zapłaci za kurację. To ma być norma? W pełni zgadzam
    > się z przedmówcą i gratuluję mu dojrzałej postawy jako ojca i
    > dziadka.

    A sama odchowałaś swojego synka czy z pomocą dziadków?
    I za co go utrzymywałaś w tak młodym wieku skoro ojciec dziecka nie płacił na nie jak piszesz i z opieki społecznej także nie korzystałaś?
    Chodzi mi głównie o pierwsze trzy lata bo potem wiadomo-można do przedszkola i samemu do pracy?
    I gdzie wtedy mieszkałaś? Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić 19-latkę
    w ciąży lub z niemowlakiem z tak dobrą pensją i pracą,że może samodzielnie za to utrzymać i siebie i dziecko.
    Zdradź proszę co to za praca :)
  • twojabogini 03.03.09, 11:14
    Gdzie mieszkałam?Normalnie - w swoim domu rodzinnym. Podobnie robią
    DOROŚLI małżonkowie z dziećmi, gdy nie stać ich na własne
    mieszkanie. Nie widzę w tym nic złego. Czy korzystałam z pomocy
    dziadków - oczywiście, że tak. A także z pomocy cioć, siostry,
    koleżanek, opiekunek do dziecka. Z pomocy tych samych ludzi będę
    korzystać, podobnie jak inne kobiety, pzy kolejnym dziecku - juz
    jako osoba "dorosła". To też jest normalne. Wiesz to się nazywa
    więzi społeczne i rodzinne. Jak zarabiałam na życie? Opiekując się
    dziećmi których mamy pracowały, to dobry zarobek i mogłam być ze
    swoim dzieckiem. Udzielałam też korepetycji, to równie dobry
    zarobek. ja lubię dzieci i lubię z nimi pracować. Gdy mały podrósł
    znalazłam pracę na część etatu. W tym czasie synkiem zajmował się
    mój ojciec - wspaniały i kochajacy dziadek. Gdy miałam problemy
    finansowe (wakacje, ferie, swięta - dla mnie to był
    czas "niezarobkowy", a zarabiałam na bieżące życie i niewiele
    odkładałam) pomagali mi rodzice. W tym czasie w Polsce wnukami
    pracujących rodziców zajmowała się cała rzesza babć i dziadków.
    Własnie o to mi chodzi. Jeśli dorosłym rodzicom pomagają dziadkowie,
    w formie opieki nad maluchami i wsparcia finansowego - to jest to
    kochająca się rodzina. Jeśli taką pomoc dostaje młoda matka - to
    jest ona niesamodzielna i patologiczna.
  • n0e2008 03.03.09, 11:27
    dokladnie tak, przeciez wsparcie dziadkow istnialo od zawsze! to teraz tworzy
    sie jakies paranoje, ze tylko rodzice odpowiadaja za dzieci a reszta jest od
    tego odcieta. tym bardziej, ze czesto dziadkowie CHCA uczestniczyc w zyciu
    wnukow - chociazby z tego powodu, ze maja wiecej czasu, sa dojrzalsi, itp.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • hermina5 03.03.09, 11:53
    >dokladnie tak, przeciez wsparcie dziadkow istnialo od zawsze!

    No niestety, ale nie istniało od zawsze - wystarczy, zebyś poczytał
    o rzeczywioscosci XIX sto wiecznej wsi polskiej w "Chłopach"
    Reymonta. Nie ma tam, neistety, sielankowej wizji wielopokoleniowych
    rodzin chłopskich, o których tu już ktos kiedyś pisał.

    A co do wsparcia dziadków - rodzice są rózni i trzeba sobie zdawać z
    tego sprawę . Całkiem niedawno na pierwszej stronie gazety była
    artykuł o biciu dzieci - na forum obecni 30-40 latkowie
    komentowali , z e NIENAWIDZA swoich rodziców, nei zaprosili ich na
    slub , rodzice nei chcą poznać własnego wnuka, bo całe dzieciństwo
    było oschłe emocjonalnie i rodzice ich tłukli - kablem, smyczą, rurą
    od odkurzacza. Tlukli, nie dawali klapsa. Tacy dziadkowie raczej ci
    nei pomoga na pewno...Nie wszystkie sytuacje są takie same ,
    niestety...
  • twojafantazja 03.03.09, 13:06
    Czyli jednak całkowicie samodzielnie sobie nie radziłaś
    ( i prawdopodobnie bez pomocy Twoich rodziców lub innej części Twojej rodziny
    raczej byś sobie nie poradziła).
    Nie korzystanie z pomocy ojca dziecka ani pomocy państwa nie jest tożsame z
    samodzielnością.
    Samodzielna byś była gdybyś faktycznie sama i bez pomocy rodziny utrzymywała
    swoje dziecko.
    To jednak w tak młodym wieku jest raczej niemożliwe (żadna 19-latka przynajmniej
    w Polsce nie dostanie tak dużej pensji,żeby utrzymać siebie,mieszkanie i dziecko).
  • dzidziamamusi 03.03.09, 14:17
    Jak w wieku 19 lat byłaś w stanie bez opieki społecznej przeżyć finansowo
    (miałaś już odłożone jakieś pieniądze) ? Kto zajmował się synkiem jak robiłaś
    studia? Kupiłaś mieszkanie w 100% za swoje pieniądze? Bez pomocy rodziny nie
    wierzę, że byłabyś samowystarczalna. Pod względem finansowym byłaś dzieckiem.
  • pinola 03.03.09, 09:45
    Motto: "Nastolatki w ciąży to żaden problem, to norma"

    Jak dla mnie Twoja wypowiedz to zgroza - jeszcze nie moge wyjśc z
    osłupienia.

    Zastanawiam się gdzie byłaby dziś Twoja córka i jej pociecha gdybyś
    nie "uparł się" i jej nie pomagał finansowo i w opiece nad dzieckiem?
    Rozumiem też, że jak o tym powiedziała to byla radość i
    gratulacje??????????
    Stało się jak sie stało, "uparliście" się i jest prawie normalnie.
    Ale ze względu na to, że prawie robi wielką różnicę - proszę nie
    wychwalaj własnego przykładu - bo jesteś dla mnie nieautetntyczny
    i ... godny współczucia.
    Oczywiście jesli "dzieciak" zapragnie powtórzyć "bilogiczną
    potrzebę" - to gratuluję i życzę dalszej "upartości".

  • n0e2008 03.03.09, 09:47
    to o czym mowi twoj przedmowca, a czego nie zauwazylas, to pochwala rodzin
    wielopokoleniowych.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • kaszpir2 03.03.09, 14:13
    > to o czym mowi twoj przedmowca, a czego nie zauwazylas, to pochwala rodzin
    > wielopokoleniowych.

    Tyle że w większości te "rodziny wielopokoleniowe" tworzą się w małych
    mieszkaniach i ciasnych klitkach ...

    Sam znam takie "rodziny wielopokoleniowe" gdzie na 50 m2 mieszkali rodzice
    którzy mieli 2 dzieci i nagle rodzina "się powiększa" o dziecko i ... męża ...

    Rodziny wielopokoleniowe może i są ok , jeśli ktoś ma odpowiednie warunki
    mieszkaniowe. W większości ludzie nie mają jakiś giganycznych domów a mieszkają
    w małych mieszkaniach i powiększenie na siłę rodziny powoduje jedynie natłok i
    mocno pogarsza komfort życia w takim mieszkaniu ...

    Często też "młodzi rodzice" nie mają pracy i opieka nad dzieckiem i nad "młodymi
    rodzicami" spada na rodziców , także ta ... finansowa.
    Ja sam przez wiele lat oszczędzałem i kupiłem sobie mieszkanie. W tym czasie
    spotykałem się z kobietą i dopiero po "ustatkowaniu" zdecydowaliśmy się na
    dzieci ...

    Korzystamy z pomocy rodziców prosząc czasami ich o opiekę i itd ...

    Ale nie wyobrażam sobie mieszkania w małym mieszkaniu moich rodziców z żoną i 2
    małych dzieci ...

    Rodzicom też należy się spokój i odpoczynek ...
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 09:54
    pinola napisała:
    > Motto: "Nastolatki w ciąży to żaden problem, to norma"
    > Jak dla mnie Twoja wypowiedz to zgroza - jeszcze nie moge wyjśc
    > z osłupienia.
    > Zastanawiam się gdzie byłaby dziś Twoja córka i jej pociecha
    > gdybyś nie "uparł się" i jej nie pomagał finansowo i w opiece nad
    > dzieckiem?

    Mój ty Boże, a co Cię tak osłupiło? Że ojciec pomaga własnej córce i wnukowi?
    Czy to, że organizm kobiety od wieku ca 16 lat jest przygotowany do rodzenia dzieci?
  • n0e2008 03.03.09, 09:57
    dokladnie.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • pinola 03.03.09, 10:16
    Dla mnie normą jest:
    1) świadome poczęcie dziecka (niezależnie od wieku rodziców)
    2)zapewnienie mu podstawowych warunków, utrzymywanie jego i siebie
    za "swoje" pieniądze (niezależnie od wieku rodziców)
    3) samodzielne WYCHOWYWANIE go (niezależnie od wieku rodziców)
    Sytuacja opisana wczesniej nie spełnia żadnego z tych założeń
    a "odnalezienie" się rodziny w przypadku ciązy nastolatki jest próbą
    stworzenia normalności w "nienormalnej" dla mnie sytuacji.
    A wiek rodziców tu nie ma nic do rzeczy.
    Udowadnianie na siłe, że wychowywanie własnego wnuka jest normą
    kupy sie nie trzyma...
  • n0e2008 03.03.09, 10:23
    > Udowadnianie na siłe, że wychowywanie własnego wnuka jest normą
    > kupy sie nie trzyma...

    to akurat jest nieprawda. przez setki lat ludzie zyli w rodzinach
    wielopokoleniowych, wychowywani takze przez dziadkow. problemu nie bylo. mnie
    samego przez rok wychowywala babcia. nie widze akurat w wychowywaniu przez
    dziadkow niczego zlego. oczywiscie nie uwazam tez tego za jakas norme, po prostu
    jeden z modeli rodziny.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • nyahaha 03.03.09, 17:54
    nie widze akurat w wychowywaniu przez
    > dziadkow niczego zlego.

    A może by tak się tych dziadków spytać o zdanie? W dzisiejszych czasach tak wcześnie się na emeryturę nie odchodzi, a i na niej człowiek ma prawo do życia własnym życiem. Pomaganie dzieciom- jasne i naturalne, ale wychowywanie za nich dziecka już na pewno nie. Dziadkowie nie mają obowiązku wychowywania wnuczków, bo od tego są rodzice, którzy powinni być ODPOWIEDZIALNI i SAMOWYSTARCZALNI. Koniec i kropka
  • black-emissary 03.03.09, 18:21
    nyahaha napisała:

    > nie widze akurat w wychowywaniu przez
    > > dziadkow niczego zlego.
    >
    > A może by tak się tych dziadków spytać o zdanie? W dzisiejszych czasach tak wcz
    > eśnie się na emeryturę nie odchodzi, a i na niej człowiek ma prawo do życia wła
    > snym życiem. Pomaganie dzieciom- jasne i naturalne, ale wychowywanie za nich dz
    > iecka już na pewno nie. Dziadkowie nie mają obowiązku wychowywania wnuczków, bo
    > od tego są rodzice, którzy powinni być ODPOWIEDZIALNI i SAMOWYSTARCZALNI. Koni
    > ec i kropka

    Jeżeli ci dziadkowie nie potrafili wychować dziecka na odpowiedzialnego
    człowieka to teraz ponoszą konsekwencje.
    Problem w tym, że wnuka pewnie też dobrze nie wychowają.
  • morqadir 03.03.09, 10:42
    trochę chrzanisz za przeproszeniem , do niedawna a myślę że i teraz na wsi ( ale
    nie tylko ) dziadkowie bardzo mocno uczestniczą w opiece i wychowaniu dzieci i
    jest to jak najbardziej normalne. Dopiero nasze czasy doprowadzają do rozbicia
    takiego układu ...
  • rikol 03.03.09, 16:00
    Rozbicie wiezow rodzinnych i spolecznych jest spowodowane przeprowadzkami 'za
    praca'. Ludzie pracuja w innych miejscach i juz nie moga pomoc rodzinie. Kiedys
    taka rodzina zyla na kupie, niewazne, czy im sie to podobalo, czy nie.
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 21:47
    pinola napisała:
    > Dla mnie normą jest:
    > 1) świadome poczęcie dziecka (niezależnie od wieku rodziców)
    > 2)zapewnienie mu podstawowych warunków, utrzymywanie jego i siebie
    > za "swoje" pieniądze (niezależnie od wieku rodziców)
    > 3) samodzielne WYCHOWYWANIE go (niezależnie od wieku rodziców)
    > Sytuacja opisana wczesniej nie spełnia żadnego z tych założeń
    > a "odnalezienie" się rodziny w przypadku ciązy nastolatki jest
    > próbą stworzenia normalności w "nienormalnej" dla mnie sytuacji.
    > A wiek rodziców tu nie ma nic do rzeczy.
    > Udowadnianie na siłe, że wychowywanie własnego wnuka jest normą
    > kupy sie nie trzyma...

    Nie odpowiedziałaś na pytanie, swoją drogą.
    Co do twoich norm, to spróbuję je trochę "rozebrać", także w odniesieniu do
    wetowanego przez ciebie zdania "Nastolatki w ciąży to żaden problem, to norma".
    Ad.1) Dlaczego twierdzisz, że dziewczyna poniżej lat 20 nie może począć dziecka
    świadomie? (bo po co inaczej przytaczasz tę normę?).
    Ad.2) Ciekawi mnie pochodzenie tej normy. W szczególności wynika z niej, że sama
    powinnaś też zapracować na swoje wykształcenie i wychowanie, bo jeśli bierzesz
    na to pieniądze od swoich rodziców, to pośrednio bierzesz też na wychowanie
    swoich dzieci, i to jeszcze ich nie mając.
    Ad.3) To bardzo interesujące stwierdzenie. W szczególności ciekawi mnie, w jaki
    sposób zapewniasz(/zamierzasz zapewnić) brak kontaktów swoich dzieci z
    jakimikolwiek innymi ludźmi, od kolegów z piaskownicy poczynając, na własnych
    rodzicach kończąc, bo taka ostra norma chyba do tego prowadzi?
  • t3sia 11.03.09, 03:46
    pinola napisała:

    > Dla mnie normą jest:
    > 1) świadome poczęcie dziecka (niezależnie od wieku rodziców)

    Ja tylko co do pierwszej normy bo reszta omówiona - to nie jest norma, to jest zwykłe chciejstwo:p Pamiętam taką rozmowę w której uczestniczyła ciotka (wpadka) i mama (planowana), traktującą o tym że olbrzymia ilość małżeństw jest zawierana ze względu na niechcianą ciążę. Kumpel siedzący na kanapie nieopodal odezwał się z lekkim uśmiechem "brat był planowany...". O najmłodszej siostrze dowiedziałam się niedawno że była niespodzianką:) przyjaciółka - wpadka... Przykłady można mnożyć. Wszyscy ci ludzie mieli normalne dzieciństwo, wyrośli (lub wyrastają) na fajnych, kochających i kochanych ludzi. A ponoć rodzice patologiczni;)
  • echtom 11.03.09, 08:57
    > a "odnalezienie" się rodziny w przypadku ciązy nastolatki jest
    próbą
    > stworzenia normalności w "nienormalnej" dla mnie sytuacji.

    "Nienormalnych" sytuacji może się zdarzyć w życiu znacznie więcej -
    wypadek, choroba, utrata pracy... długo by można wyliczać. I właśnie
    umiejętność odnalezienia się rodziny i otoczenia w sytuacji
    nieprzewidzianej w życiowym "biznesplanie" i próba stworzenia
    normalności jest miarą społecznej dojrzałości i sprawdzianem więzi
    międzyludzkich.
    Zgadzam się częściowo z rmiechowiczem. Tzn. nie postulowałabym
    macierzyństwa nastolatki jako normy, zgadzam się natomiast, że nie
    jest to tragedia i przekreślenie życiowych szans. Sama mam trzy
    nastoletnie córki. Chciałabym oczywiście, żeby, tak jak ja, urodziły
    dzieci po studiach, ale gdybym miała wybierać, wolałabym, żeby
    któraś zaszła w ciążę przed maturą, niż leczyła niepłodność po
    trzydziestce.
    Coś jest na rzeczy z tą biologią - kiedy moje córki zaczęły dorastać
    i interesować się chłopakami, poczułam, że zaczynam powoli dojrzewać
    do roli babci;).

    --
    "W okolicach poziomu 20 do 40 gracze wstępują w formalne związki, po
    czym mogą zespawnować kolejnego użytkownika. Jest to etap
    opcjonalny, przez wielu w ogóle niepodejmowany z racji stopnia
    trudności. Istnieją także cheaty, powszechnie zwane kondomami, które
    nie dopuszczają nowych użytkowników do tej gry."
  • july-july 03.03.09, 10:18
    Jak ładnie tłumaczysz własna nieudolnosć wychowawczą i
    nieodpowiedzialność córki. Tak, biologia, potem długo, długo nic, a
    później normy obyczajowe i kultura.:)))
  • trueapasz 03.03.09, 07:57
    A może to kwestia "wychowania sexualnego" w szkołach może za dużo się o tym
    gada w anglii, u nas chca jak najwięcej tego przedmiotu w szkołach oby to sie
    nie odwróciło przeciwko nam, uczmy się na czyichś błędach.
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 09:36
    trueapasz napisał:
    > A może to kwestia "wychowania sexualnego" w szkołach

    Nie, to kwestia nauki czytania ze zrozumieniem w polskich szkołach. Przeczytaj
    jeszcze raz artykuł.
  • sympatyklewicy 03.03.09, 10:07
    trueapasz napisał:

    > A może to kwestia "wychowania sexualnego" w szkołach może za dużo
    > się o tym gada w anglii, u nas chca jak najwięcej tego przedmiotu
    > w szkołach oby to sie nie odwróciło przeciwko nam, uczmy się na
    > czyichś błędach.
    **************************
    a co się może obrócić przeciwko nam?, i tak za mały przyrost
    naturalny ...
  • eurypides77 03.03.09, 11:45
    W Wielkiej Brytanii jest akurat bardzo źle z wychowaniem seksualnym,
    o czym od dawna alarmują angielscy lewicowi politycy.

    Natomiast odsetek nastolatek zachodzących w ciążę jest najmniejszy w
    Holandii i krajach skandynawskich, gdzie z edukacją seksualną jest
    najlepiej.

    Więc niestety, ale zaliczyłeś porażkę.
  • aeromonas 03.03.09, 08:06
    O co chodzi? Skąd tyle jadu? To jest polityka prorodzinna właśnie -
    żeby ludzie się rozmnażali bezstresowo i nie myśleli, za co wykarmią
    dzieci, które potem "będą pracowały na nasze emerytury". Zdecydujmy
    się w końcu na coś: albo zaakceptujmy, źe rozmnażanie na potęgę i
    dalszy wzrost liczby ludności jest bez sensu - a o swoje emerytury
    zatroszczmy się sami, albo cieszmy się, że państwo wspiera zasiłkami
    tych, którzy mają chęć i czas się rozmnażać. Mam wrażenie, że święte
    oburzenie wynika z tego, że to biedni i bezrobotni się rozmnażają.
    Gdyby państwo (najlepiej nasze) wspierało w ten sposób wszystkie
    rodziny - byłoby OK? A może dzięki temu w Wielkiej Brytanii mniej
    noworodków ląduje na śmietnikach i może mniej dzieci w bidulach?
    Dzieci to dzieci - nieważne, czyje.
  • pamejudd 03.03.09, 09:19
    ...panstwo placi za rozplod menelstwa. Pozniej idac do sklepu mozesz dostac wpindol od cudownych produktow takiej polityki.




    --
    en.wikipedia.org/wiki/Web_brigades
  • n0e2008 03.03.09, 09:25
    dokladnie tak. w normalnym spoleczenstwie rozmnazanie promuje sie wsrod sredniej
    i wyzszej klasy. ich dzieci skoncza szkoly, znajda prace...

    w chorym spoleczenstwie (poprzez zasilki) promuje sie rozmnazanie ubogich - co
    jeszcze powieksza ilosc ubogich, bo wiekszosc bedzie powielac pomysly rodzicow.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • baby1 03.03.09, 08:08
    to tylko pogratulować. Nie wiem czy lepiej jest w Polsce
    w której przyrost naturalny jest zdecydowanie ujemny.
    Efekty takiej polityki rodzinnej w Polsce wyjdą za jakieś
    trzydzieści lat, jak państwo nie bedzie miało pieniędzy na
    utrzymanie armii emerytów.
  • mmerrique 03.03.09, 08:25
    Eee... od kiedy przyrost naturalny jest w Polsce ujemny?????????? Z tego co wiem
    to mamy nawet "baby boom" _-_
  • madee1 03.03.09, 08:38
    Zobaczymy też jak wyjdą w Anglii. Jakoś mam wrażenie, że te dziewięcioro dzieci
    Tracy jakiejśtam i inne dzieci chowane w tych socjalnych gettach, nie będą miały
    ochoty iść do pracy i zarabiać na angielskich emerytów.

    --
    the mind gets dirty
    as you get closer to thirty
  • n0e2008 03.03.09, 08:45
    dokladnie. wezma za wzor latwy sposob zarabiania rodzicow i stworza kolejne
    pokolenie bezrobotnych plodzacych na mase, dostajacych kupe zasilkow. no i
    mieszkanie tez dostana - inni musza na nie pracowac latami, natomiast tym
    wystarczy ze jak najszybciej splodza dzieci i "pojda na swoje".

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • morqadir 03.03.09, 10:49
    niestety raczej dzieci z takich rodzin będa nauczone życia na garnuszku państwa
    czyli pracujacej części społeczeństwa ( oczywiście to nie reguła ).
    Powiększanie klasy średniej jak najbardziej ale myślę że głównie chodzi po
    prostu o "dobre" wychowanie z dobrymi wzorcami.Biedne nie patologiczne rodziny
    też wychowuja dobrych pracowitych obywateli.

    Męczące jest że państwo walczy z patologiami które często same tworzy
  • ml130676 03.03.09, 08:26
    Nic tylko się rozmnażać. A w Polsce jest tak: 1-sze dziecko
    urodziłam jako 27-latka, drugie jako 30-latka. Skończyłam studia,
    mam pracę (jeszcze, bo kryzys i nie wiadomo jak będzie, ale nigdy w
    zasadzie nie można być niczego pewnym, szczególnie zaś stałości
    zatrudnienia i własnego zdrowia), męża (ten też pracuje), ale
    rodzina i znajomi wytykają nas palcami i nazywają nieudacznikami,
    bo...nie mamy własnego mieszkania, tylko wynajmujemy. Mamy zatem
    drugą skrajność. Jesteśmy do dupy, bo nie stać nas na wzięcie
    kredytu na mieszkanie (a jeszcze lepiej na dom, żeby było jak w
    reklamach - elegancko i kolorowo) i nowy (!) samochód. Jeździmy 10-
    letnim autem, grunt, że jeździ i nie wygląda jak kupa złomu. Ale to
    nas wyklucza. Bo w Polsce ludzie mają teraz prawdziwego pie...a na
    punkcie stanu posiadania. Lata komuny zabiły w nich tzw. uczucia
    wyższe, a zatem potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem nie tylko po
    to, żeby coś załatwił, użył znajomości, ale tak, dla czystej
    przyjemności, towarzysko. Nie wiem, jak czują się bezrobotni, skoro
    my z mężem i dziećmi jesteśmy wykluczeni z towarzystwa, bo nie stać
    nas na wczasy w Tajlandii (oczywiście na kredyt) i nową pralkę, co
    eliminuje sierść zwierząt z ubrań (tę z reklamy). Przekoloryzowałam?
    Nie sądzę. Tak właśnie żyje się w "stolycy". Jak wyjeżdżam na
    prowincję to ludzie wydają mi się mniej zestresowani, bardziej
    przyjaźni, otwarci i mniej nastawieni roszczeniowo i konsumpcyjnie.
    I choć nie mam żadnej rodziny na wsi, ani w małym miasteczku, to
    każdy kontakt z "tamtą" ludnością napawa mnie optymizmem i
    przyjemnym ukojeniem. W mieście przeraża mnie wyrachowanie i pogoń
    za pieniędzmi, szczególnie zaś nie mogę uwierzyć w poglądy ludzi, z
    którymi razem w liceum pielęgnowałam nienawiść do materializmu,
    praktycyzmu, narcyzmu...Dziś słyszę od tych samych osób, że
    przegrałam życie, bo nie robię kariery i nie mam mieszkania na
    modnym, strzeżonym osiedlu, a na urlopy nie jeżdżę do ciepłych
    krajów. Zastanawiam się, czy ci sami znajomi nie wstydzą się mnie
    tylko dlatego, że nie noszę drogich ubrań, a po pracy nie uczęszczam
    na jogę i pilates. Anglia wydaje mi się przy tym całym polskim
    piekiełku istnym rajem - dają mieszkania, zasiłek. To może tam
    wystarczy pracować i płacić na bieżąco rachunki, żeby mieć szacunek
    w otoczeniu? Bo w Polsce nie wystarczy. W Polsce trzeba się na
    każdym kroku lansować. Nawet taki bzdet, jak urodziny własnego
    dziecka, to dziś pretekst do pokazania, że się ma kasę. Bo trzeba
    wynająć salę i kupić tort, koniecznie drogi i w kształcie postaci z
    kreskówek. I wysłać zaproszenia. No i oczywiście wszystko na kredyt,
    ale grunt, że znajomi i sąsiedzi widzą. I zero luzu. Non stop na
    baczność i "według ogólnie przyjętych trendów".
  • n0e2008 03.03.09, 08:36
    myslisz, ze w UK ludzie nie sa materialistami? jestes bardzo naiwna. ten artykul
    dobrze pisze - nastolatki zachodza tam w ciaze bardzo czesto SWIADOMIE.
    swiadomie, bo wiedza ze dostana mieszkanie i panstwo bedzie ich utrzymywac. za
    co? za nic. to jest po prostu ich sposob na PIENIADZE. rozumiesz?


    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • ml130676 03.03.09, 09:33
    Te nastolatki rodzące dla socjala...to nie materializm...to
    minimalizm.
  • n0e2008 03.03.09, 09:39
    ze co? spojrz na to z tej strony - ludzie z najnizszych warstw, normalnie
    pracowaliby w prostych pracach najprawdopodobniej fizycznych, tutaj maja latwe
    rozwiazanie problemu - nie musza martwic sie czy znajda prace, nie musza BRAC
    ODPOWIEDZIALNOSCI ZA WLASNE ZYCIE... nic nie musza, po prostu wyciagna reke,
    panstwo da.

    nie rozumiesz ze w przypadku gdy za kilkoro dzieci dostaje sie miesiecznie
    srednia krajowa to powstaje pytanie - po co pracowac?

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 09:47
    ml130676 napisała:
    > Nic tylko się rozmnażać. A w Polsce jest tak: 1-sze dziecko
    > urodziłam jako 27-latka, drugie jako 30-latka. ... Ale to
    > nas wyklucza. Bo w Polsce ludzie mają teraz prawdziwego pie...a na
    > punkcie stanu posiadania. Lata komuny zabiły w nich tzw. uczucia
    > wyższe, a zatem potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem nie tylko po
    > to, żeby coś załatwił, użył znajomości, ale tak, dla czystej
    > przyjemności, towarzysko. ...

    Nie mam nic do opisu twojego środowiska, warto by go pewnie zachować dla
    potomnych, ale na czym opierasz stwierdzenie o "komunie"? Na podstawie opinii
    płynących od tych samych osób, które tak krytykujesz? Ci ludzie żyli też przed
    komuną, a ich mentalność wcale się nie zmieniła, co najwyżej pewne cechy się
    uwypukliły.
  • ml130676 03.03.09, 11:02
    Moje dzieciństwo i wczesna młodość to komuna. Zatem coś tam
    pamiętam.
  • rs_gazeta_forum 03.03.09, 18:32
    Czyli stawiasz diagnozy wyłącznie w oparciu o to, co pamiętasz?
  • samwieszkimjestem 03.03.09, 11:54
    To, o czym piszesz, to powszechne zachowanie snobów ze stolicy. Oczywiście snoby
    są wszędzie, ale te największe albo już są w Warszawie, albo do niej pojadą.
    Wiem, co mówię, podczas studiów 4lata tam mieszkałam. W porównaniu z innymi
    miastami Warszawa to dżungla. Każdy ciągnie w swoją stronę i rzeczywiście
    strasznie się próbują lansować.

    Teraz mieszkam w Krakowie i jest zupełnie inaczej. Również obracam się wśród
    ludzi z wyższym wykształceniem, ale oni są zrelaksowani, spokojni, a
    najważniejsza jest dla nich rodzina i zdrowie. Pieniądze są tylko środkiem,
    narzędziem. Celem jest zdrowa, szczęśliwa rodzina, spełnienie zawodowe i
    przyjaźni ludzie wokół. Tu się rozmawia. A nie lansuje. I tego Ci również życzę.

    Wrocław też jest bardzo sympatycznym miejscem, ludzie są życzliwsi niż w Warszawie.

    Aha, z powodu osiedli strzeżonych śmieje się cała Europa, ale warszawiacy mają
    fioła na ich punkcie.

    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • wen_yinlu 03.03.09, 12:29
    Żebyś widziała jak się tu (w W Brytanii) lansują... Klasa "średnia" to jeden
    wielki lans. A jeśli masz zawód związany z pracą z tymi ludźmi, doradzaniem im
    itd to ten lansik powinien być częścią twojego munduru.
    Oczywiście kto naprawdę normalny się tym przejmuje poza pracą? ;)

  • ch3heg 03.03.09, 08:27
    Żeby prowadzić samochód i pić alkohol trzeba skończyć określony wiek - w
    wypadku tak odpowiedzialnej roli jak rodzicielstwo, nie ma żadnych ograniczeń.
  • demonsbaby 03.03.09, 08:35
    Nie do końca. Czynności seksualne obarczone wiekiem niedojrzałym (do
    15r życia) są obarczone postępowaniem karnym.
    Druga kwestia - człowiek pozbawiony uprawnień wynikających z nabycia
    pełnych praw (czyli samowola decyzyjna) nie może stanowić rodzcia
    bez przewodu sądu opiekuńczo - rodzinnego zdaje się w konkretnych
    przypadkach (czyli ustanowienie rodziny zastępczej), ale to też
    chyba ma odzwierciedlenie średnio do 15r życia.
    Zakazy / nakazy nic się ie zdadzą bez edukacji nie tylko szkoły, ale
    umiejętności wpływu rodzica, zachowania wzorca (owszem "wybryk"
    gó...arstwa zawsze może się zdarzyć - pomimo usilnych starań), ale
    nie róbmy z tego normy. Właśnie taka obyczajnośc powinna
    być "napiętnowana" (negatywnie odbierana i ograniczona prawem
    opiekuńczo - rodzinnym).
  • twojabogini 03.03.09, 10:06
    demonsbaby napisała:

    > Nie do końca. Czynności seksualne obarczone wiekiem niedojrzałym
    (do 15r życia) są obarczone postępowaniem karnym.

    Nie do końca, karana jest osoba która odbyła stosunek z osobą
    poniżej 15 roku życia, osoba poniżej tego wieku - nie. Ze względu na
    obniżający się wiek inicjacji seksualnej ta granica wiekowa już jest
    ignorowana w przypadku partnerów - nastolatków, gdzie jedno ma np.
    17 lat, a drugie jeszcze nie osiągnęło 15 lat w momencie podjęcia
    współżycia. Karane sa przypadki, gdy dojdzie do nadużycia,
    wykorzystania osoby nieletniej.

    > Druga kwestia - człowiek pozbawiony uprawnień wynikających z
    nabycia pełnych praw (czyli samowola decyzyjna) nie może stanowić
    rodzcia bez przewodu sądu opiekuńczo - rodzinnego zdaje się w
    konkretnych przypadkach (czyli ustanowienie rodziny zastępczej), ale
    to też chyba ma odzwierciedlenie średnio do 15r życia.

    To nie do końca tak. Do osiagnięcia 15 lat przez młodego rodzica
    odpowiedzialność prawną za niego i jego dziecko ponoszą
    rodzice/opiekunowie nieletniego. Nie wymaga to rozprawy w sądzie.
    Rodzinę zastępczą ustanawia się tylko wtedy, gdy gdy zagrożone jest
    dobro dziecka. Statystycznie częściej sięga się po ten środek, gdy
    rodzicami są osoby metrykalnie dorosłe!

    > Zakazy / nakazy nic się ie zdadzą bez edukacji nie tylko szkoły,
    ale umiejętności wpływu rodzica, zachowania wzorca (owszem "wybryk"
    gó...arstwa zawsze może się zdarzyć - pomimo usilnych starań), ale
    nie róbmy z tego normy.

    Zakazy nakazy szkoły rodziców kościoła nic się nie zdadzą, bo
    potrzeby seksualne człowieka oraz potrzeba rodzicielstwa są
    potrzebami biologicznymi. Jeśli ustawowo zakażą załatwiania
    nastolatkom potrzeb fizjologicznych, to jak duży procent i jak
    długo "wytrzyma"? Nastolatki często czują pociąg seksualny,
    przywiązanie, chęć bycia z drugim człowiekim. To nie wybryk, a
    bardzo piękne przeżycie - miłość.

    Właśnie taka obyczajnośc powinna być "napiętnowana" (negatywnie
    odbierana i ograniczona prawem opiekuńczo - rodzinnym).

    A cóż złego jest w potrzebie posiadania dziecka? W potrzebie
    bliskości drugiego człowieka? "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się".
    Co rozumiesz pod pojęciem "taka obyczajność"? Dzięki takim osobom
    jak ty, jako młoda mama spotykałam się z postawą nietolerancji i
    napiętnowania, choć nie robiłam nic złego. Wychowywałam swoje
    dziecko, które chciałm mieć. A że partner nie stanął na wysokości
    zadania i zostałam samodzielna mamą? To samo robi co dzień mnóstwo
    dorosłych mężczyzn, porzucając kobiety w ciąży, domagając się
    aborcji, albo zostawiając swoje rodziny. Wiek nie ma tu nic do
    rzeczy.
  • demonsbaby 03.03.09, 10:32
    twojabogini napisała:

    >> A cóż złego jest w potrzebie posiadania dziecka? W potrzebie
    > bliskości drugiego człowieka? "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się".
    > Co rozumiesz pod pojęciem "taka obyczajność"? Dzięki takim osobom
    > jak ty, jako młoda mama spotykałam się z postawą nietolerancji i
    > napiętnowania, choć nie robiłam nic złego. Wychowywałam swoje
    > dziecko, które chciałm mieć. A że partner nie stanął na wysokości
    > zadania i zostałam samodzielna mamą? To samo robi co dzień mnóstwo
    > dorosłych mężczyzn, porzucając kobiety w ciąży, domagając się
    > aborcji, albo zostawiając swoje rodziny. Wiek nie ma tu nic do
    > rzeczy.

    Powtórzę się po raz kolejny - nie jestem przeciwniekim - seksu
    przedmałżeńskiego, tylko nie mówmy, że jest on dojrzały w wieku 12
    lat. Nie twierdzę, że każda nastolatka to gó...ara, ale przeczy temu
    obraz "przecętnej małoletniej mamy" - zastanwiającej się czy grać w
    playstation z równie małoletnim tatą czy wyjśc na specr z dzieckiem
    (i nie twierdzę, że ywjątków od tych "norm" nie ma).
    Osobiście, nie potrafiłabym zaakceptowac sytuacji, gdzie normą staje
    się "płodzenie dzieci przez dieci i zakłądanie przez nich rodzin",
    gdzie odpowiedzialność za utrzymanie takich komórek, leży na
    społeczeństwie.
  • twojabogini 03.03.09, 10:48
    Problem "grających" tatusiów, toż to problem całej rzeszy mężczyzn, -
    tych dorosłych! Kiedyś panowie nałogowowo pili, teraz grają na
    playstation czy komputerkach. Normą powinno być, żeby dzieci miał
    ten kto chce mieć dzieci. Jeśli biologia mu na to pozwala, to znaczy
    ze jest biologicznie dojrzały! Jesli zaś społeczeństwo nie daje
    szansy na utrzymanie komukolwiek - kalece, młodej matce czy komu
    tam, to niech społeczeństwo poniesie koszty tego zakazu. W drugą
    stronę, kto nie chce mieć dzieci, niech ich nie ma. Niech stosuje
    antykoncepcję, a jeśli sumienie mu pozwala - to powinien miec prawo
    i do aborcji. Choć 24 tygodnie to (nie)zdrowe przegięcie i
    faktycznie okresliłabym to jako dzieciobójstwo. nadal będę się
    upierać, ze wik tu nie ma nic do rzeczy.
  • demonsbaby 03.03.09, 11:01
    twojabogini napisała:

    > Jeśli biologia mu na to pozwala, to znaczy
    > ze jest biologicznie dojrzały!

    O ile, rozumiem twój punkt widzenia (i osobiście pochwalam twoją
    postawę - jako samotnej, niezależnej matki, która potrafiła zwalczyć
    przeciwności) to tutaj - twierdzę: kategorycznie NIE. Dojrzałość
    biologiczna, nie jest wyznacznikiem dojrzałości emocjonalnej.
    Wyprzedzam zarzut - owszem, owszem grono osobników dojrzałych i
    pełnoletnich zasilają ci "nierozowinięci emocjonalnie". Tylko
    chwila, odsetek niedostosowanych do życia w społęczeństwie, w grupie
    wiekowej, gdzie to dostoswanie powinno być nabytą umiejętnością,
    jest TAK SAMO MARGINALNYM ODSETKIEM, jak wśród nastoletnich dzieci
    dojrzałość emocjonalna do stworzenia komórki rodzinnej.
  • demonsbaby 03.03.09, 08:44
    Brak możliwości podjecia wszelkich czynności prawnych, ale możliwość
    zakładania komórki rodzinnej w wieku nieuprawnionym? No cóż - piękny
    system. Prawie wyidealizowany.
  • n0e2008 03.03.09, 08:49
    oczywiscie, przeciez to jest krypto-socjalizm. wszystkim po rowno. pracuja czy
    nie, nie wazne - kase i tak dostana. oczywiscie dostawanie pieniedzy 'za nic' (a
    nie przepraszam, za plodzenie dzieci - jest to bardzo ciezka praca...) na pewno
    ich zmotywuje do podjecia pozniej pracy.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • shia2 03.03.09, 08:36
    I słusznie! KObieta powinna rodzić wcześniej niż po 30. I mówię to z
    doświadczenia będąc dojrzałą, przygotowaną fizycznie i finansowo do
    maciezrzyństwa. Przynajmniej 10 lat za późno i za późno na kilkoro
    dzieci. Podziwiam te dziewczyny za podjęcie się wyzwania. A PAństwo
    i rodzice powinny im pomóc.
  • n0e2008 03.03.09, 08:42
    zalosne. mieszasz dwie rzeczy - pierwsza, to fakt ze kobiety powinny rodzic
    przed 30-tka. to jest akurat "oczywista oczywistosc", kazdy lekarz to powie.
    druga natomiast to, ze nie rozumiesz ze to jest ich metoda na ZARABIANIE. majac
    kilkoro dzieci beda dostawac od panstwa wiecej niz przy normalnej, prostej
    pracy.i panstwo WCALE NIE POWINNO IM POMAGAC! jakim prawem maja dostawac
    pieniadze ciezko pracujacych ludzi? dlaczego same nie pojda do pracy? a moze
    gdyby nie bylo latwej kasy z dzieci to liczba ciazy by spadla?

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • nurek76 03.03.09, 10:29
    Takim prawem że wychowanie kilorga dzieci to również cięzka praca -
    często znacznie cięższa niż odbębnione 8 godzin. Trzeba dzieci
    oprać, oprasować, ugotować obiad, pomóc w lekcjach itd. Zresztą kto
    ma dzieci dobrze wie ile wysiłku kosztuje ich wychowanie.
    Inna sprawa że nie każdy kto zasiłek bierze, odpowiednio się tymi
    dziećmi zajmuje (wręcz u nas w Polsce to wyjątek). Dlatego sens
    miałaby zasada że zasiłek dostajesz na dziecko które spełnia jakieś
    niewygórowane wymagania - dajmy na to średnia 3.0 w szkole i minimum
    poprawne zachowanie. To spowodowałoby że nawet margines
    zainteresowałby się edukacją i zachowaniem swoich pociech bo inaczej
    kaski by nie było. Niestety taki numer nie przejdzie, bo zaraz by
    się lewactwo darło o prawach człowieka i dyskryminacji.
  • hermina5 03.03.09, 10:52
    Trzeba dzieci
    > oprać, oprasować, ugotować obiad, pomóc w lekcjach

    Tak, zwałszcza ten obiad ugotowac - widzisz te dziewczyny na
    zdjaeciach i to jakie sa grube majac 15 lat? Tak wyglada prawie 50%
    społeczństwa- to chyba pierwsza rzecz, którz rzuca sie w oczy w UK -
    ta część społeczeństwa nie gotuje, zywią sie gotowymi daniami z
    Maca , albo rybą z frytkami.
  • nurek76 03.03.09, 11:27
    Usmaż te frytki dla dziewiątki dzieci, podaj im je, potem po
    obiedzie posprzątaj. Zobaczysz ile ci to czasu zajmie.
    Naprawdę sądzicie że matka 9-ciorga dzieci powinna chodzić do pracy?
    Chyba większość tak wypowiadających się nie ma dzieci i nie wie ile
    wysiłku kosztuje ich wychowanie.
    Nie mam najmniejszego ale do tego że wychowując dziecko dostaje się
    zasiłek. Jesli tych dzieci jest kilka i pieniądze z zasiłków robia
    się na tyle duże że można za nie wyżyc na przyzwoitym poziomie - to
    chyba dobrze że te kilkoro dzieci wychowa się w przyzwoitych
    warunkach, a nie w biedzie. Będą mieli na ksiązki, zabawki, ubrania,
    nie będą odstawali od rówieśników w rodzinach 2+1. Większe jest
    wtedy prawdopodobieństwo że wyjdą na normalnych ludzi, a nie zasilą
    margines. Jedyny problem to taki żeby te pieniądze rzeczywiście
    trafiały tylko do rodziców którzy dzieci wychowują a nie chowają
  • n0e2008 03.03.09, 11:42
    bzdura kolego. zauwaz, ze najwiekszy odsetek tych ciaz jest wsrod
    najbiedniejszych!! czy na prawde nie widzisz, ze ten system promuje
    nieodpowiedzialnosc? czy myslisz ze ich dzieci nie beda mialy latwego systemu na
    zarabianie wypracowanego przez rodzicow, tj splodzic dzieci i zyc na koszt
    podatnika? oczywiscie tego, ktory nie plodzil jako nastolatek dzieci, bo byl
    zajety nauka by znalezc pozniej prace - z ktorej wynikow nastepnie bedzie OKRADANY?
    ze czlowieka normalnie pracujacego w takim systemie nie bedzie stac na
    mieszkanie, co wiecej ze swoich podatkow bedzie oplacal mieszkania takim nierobom?

    oczywiscie, wychowanie 9-tki dzieci na pewno jest wysilkiem. tylko ze te matki,
    jezeli nie moga pracowac, powinny byc utrzymywane przez ojcow czy ich rodziny,
    nie przez reszte spoleczenstwa!

    > Będą mieli na ksiązki, zabawki, ubrania,
    > nie będą odstawali od rówieśników w rodzinach 2+1.

    oczywiscie, na pewno dzieki temu beda dobrym wzorem dla innych dzieci: "nasi
    rodzice pracuja, a ich nie, a maja to co my. po co pracowac? a skoro nauka ma
    byc podstawa do przyszlej pracy to po co sie uczyc?"

    > Większe jest
    > wtedy prawdopodobieństwo że wyjdą na normalnych ludzi, a nie zasilą
    > margines.

    bzdura, nie nauczone odpowiedzialnosci za wlasne zycie beda robic to co ich
    rodzice, bawic sie na koszt panstwa.

    ps. ty wczesniej chyba pisales cos o "lewakach", tyle ze sam jestes socjalista.
    jakas schizofrenia?

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • nurek76 03.03.09, 12:36
    n0e2008 napisał:

    > bzdura kolego. zauwaz, ze najwiekszy odsetek tych ciaz jest wsrod
    > najbiedniejszych!! czy na prawde nie widzisz, ze ten system promuje
    > nieodpowiedzialnosc? czy myslisz ze ich dzieci nie beda mialy
    latwego systemu na zarabianie wypracowanego przez rodzicow, tj
    splodzic dzieci i zyc na koszt
    > podatnika? oczywiscie tego, ktory nie plodzil jako nastolatek
    dzieci, bo byl
    > zajety nauka by znalezc pozniej prace - z ktorej wynikow nastepnie
    bedzie OKRADANY?
    > ze czlowieka normalnie pracujacego w takim systemie nie bedzie
    stac na mieszkanie, co wiecej ze swoich podatkow bedzie oplacal
    mieszkania takim nierobom?

    Właśnie staram się uświadomić co poniektórym że wychowanie dzieci to
    też jest praca. Wierz mi, często o wiele bardziej ciężka i męcząca
    niż nawet 8 godzin przy taśmie. I nie rozumiem dlaczego miałaby być
    wykonywana bezpłatnie?
    Dzieje się to w rodzinach biednych, bo nie mają innych perspektyw.
    Jak ktos ma dobrą prace to woli dzięki niej zarabiać pieniądze, a
    nie użerać się z bandą bachorów. Ale może właśnie dzięki tym
    zasiłkom te dzieci zdobędą jakie-takie wykształcenie i nie będą
    musiały się uciekać do takich metod?

    > oczywiscie, wychowanie 9-tki dzieci na pewno jest wysilkiem. tylko
    ze te matki,
    > jezeli nie moga pracowac, powinny byc utrzymywane przez ojcow czy
    ich rodziny,
    > nie przez reszte spoleczenstwa!

    Uważasz że reszta społeczeństwa nic nie ma z tego ze rodzi się dużo
    dzieci? Przecież te dzieci są konsumentami, a w przyszłości będą
    pracownikami, będą płacić podatki i będą pracować na nasz emerytury.
    Nawet jesli taka rodzina nie potrafi się utrzymać sama to większy
    widze sens w daniu jej pieniędzy niż np. w dotowaniu nierentownych
    kopalni.

    > > Będą mieli na ksiązki, zabawki, ubrania,
    > > nie będą odstawali od rówieśników w rodzinach 2+1.
    >
    > oczywiscie, na pewno dzieki temu beda dobrym wzorem dla innych
    dzieci: "nasi
    > rodzice pracuja, a ich nie, a maja to co my. po co pracowac? a
    skoro nauka ma
    > byc podstawa do przyszlej pracy to po co sie uczyc?"

    Jak to nie pracują? Wychowują kilkoro dzieci - kolejny raz napiszę -
    to też jest praca.

    > bzdura, nie nauczone odpowiedzialnosci za wlasne zycie beda robic
    to co ich
    > rodzice, bawic sie na koszt panstwa.

    Być może część z nich wybierze taką drogę. Tylko ja nie widze w tym
    nic złego. Są ludzie którzy będą zarabiać na życie jako hydraulicy,
    inni jako bankowcy, a jeszcze inni będą żyć z zasiłku. Ale wystarczy
    że nie nazwiemy tego zasiłkiem, tylko zapłatą za wychowanie dziecka.
    No chyba że nie jest problemem to że, rodzi się coraz mniej dzieci i
    że przyrost naturalny w wielu krajach jest ujemny. Wtedy faktycznie
    dawanie zasiłków na dzieci nie ma sensu.

    > ps. ty wczesniej chyba pisales cos o "lewakach", tyle ze sam
    jestes socjalista.
    > jakas schizofrenia?

    Nie schizofrenia, tylko uważam że na samym gołym kapitaliźmie daleko
    nie zajedziemy. Ktos musi pracować na nasze emerytury, a ciężko o to
    będzie w społeczeństwie singli i małżeństw 2+1. I uważam że prosta
    zasada: masz dziecko, dobrze je wychowujesz to dostajesz za to kasę
    jest w miarę dobrym wyjściem z sytuacji (najgorzej oczywiscie z
    weryfikacją wychowania, ale o tym juz pisałem)
  • n0e2008 03.03.09, 13:23
    > Właśnie staram się uświadomić co poniektórym że wychowanie dzieci to
    > też jest praca. Wierz mi, często o wiele bardziej ciężka i męcząca
    > niż nawet 8 godzin przy taśmie. I nie rozumiem dlaczego miałaby być
    > wykonywana bezpłatnie?

    kto tu jest pracodawca? tylko nie mow mi, ze 'spoleczenstwo' bo to bzdura. oczywiscie moze istniec sobie jakis fundusz matek, na ktory jak chcesz mozesz lozyc, ale wara ci od pieniedzy tych, ktorzy sobie tego nie zycza!

    > Dzieje się to w rodzinach biednych, bo nie mają innych perspektyw.

    oczywiscie ze maja. moglyby sie uczyc (szkoly sa panstwowe, za nie nie placisz) a pozniej ISC DO PRACY. zamiast tego zyja sobie wygodnie za cudze pieniadze!

    > Jak ktos ma dobrą prace to woli dzięki niej zarabiać pieniądze, a
    > nie użerać się z bandą bachorów.

    w takim razie powinno sie znalezc sposob na promowanie rozmnazanie wsrod bogatszych warstw spoleczenstwa.

    >Ale może właśnie dzięki tym
    > zasiłkom te dzieci zdobędą jakie-takie wykształcenie i nie będą
    > musiały się uciekać do takich metod?

    tzn skad to wiesz? regula jest taka ze najczesciej dzieci powielaja postepowanie rodzicow. tym bardziej ze tu juz mialy przyklad jak jest dobrze postepowac.

    > Uważasz że reszta społeczeństwa nic nie ma z tego ze rodzi się dużo
    > dzieci? Przecież te dzieci są konsumentami, a w przyszłości będą
    > pracownikami, będą płacić podatki i będą pracować na nasz emerytury.

    Albo (co bardziej prawdopodobne) beda zyly z zasilkow jak ich rodzice. Beda albo bezrobotnymi matkami, ktore beda dostawac zasilki na dzieci, albo (chlopcy) po prostu bezrobotnymi - zasilki i tak dostana. po co pracowac?

    > Nawet jesli taka rodzina nie potrafi się utrzymać sama to większy
    > widze sens w daniu jej pieniędzy niż np. w dotowaniu nierentownych
    > kopalni.

    ja widze taki sam sens, tj. brak sensu.

    > Są ludzie którzy będą zarabiać na życie jako hydraulicy,
    > inni jako bankowcy, a jeszcze inni będą żyć z zasiłku.

    Tylko twoje metody to powiekszanie liczby ludzi zyjacych z zasilku! Kolejna rzecz to w ogole utrzymywanie ludzi na zasilkach - jaki to ma sens? Dlaczego ktos ma ciezko pracowac a drugi ma dostawac za nic? W Polsce dzieki takim metodom utrzymuje sie tysiace alkoholikow, ktorzy maja na uzywki dzieki zasilkom.

    > Ale wystarczy
    > że nie nazwiemy tego zasiłkiem, tylko zapłatą za wychowanie dziecka.

    Oczywiscie, jak chcesz to plac jakims samotnym matkom, twoje pieniadze to twoja sprawa. Od moich wara.

    > No chyba że nie jest problemem to że, rodzi się coraz mniej dzieci i
    > że przyrost naturalny w wielu krajach jest ujemny.

    Nie jest. Nawet gdyby byl to nie jest rozwiazaniem powiekszanie obszarow biedy na rzecz ratowania przyrostu.

    > Ktos musi pracować na nasze emerytury, a ciężko o to
    > będzie w społeczeństwie singli i małżeństw 2+1.

    Jest tez inne rozwiazanie - chociazby system angielski. Podstawowa emerytura przyslugujaca kazdemu jest niska, natomiast reszte zalatwiasz sobie prywatnie, we wlasnym zakresie.

    >I uważam że prosta
    > zasada: masz dziecko, dobrze je wychowujesz to dostajesz za to kasę
    > jest w miarę dobrym wyjściem z sytuacji (najgorzej oczywiscie z
    > weryfikacją wychowania, ale o tym juz pisałem)

    no wlasnie, niby piekna idea, tylko 'diabel tkwi w szczegolach'. co to znaczy dobre wychowanie? wychowanie mozesz ocenic po kilkunastu latach. do tego czasu nieroby moga wyludzic gigantyczne kwoty.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • nurek76 03.03.09, 15:05
    n0e2008 napisał:

    > kto tu jest pracodawca? tylko nie mow mi, ze 'spoleczenstwo' bo to
    bzdura. oczy
    > wiscie moze istniec sobie jakis fundusz matek, na ktory jak chcesz
    mozesz lozyc
    > , ale wara ci od pieniedzy tych, ktorzy sobie tego nie zycza!

    Pracodawcą jest państwo czyli w zasadzie społeczeństo bo ono je
    tworzy. Bo w jego interesie jest żeby obywateli przybywało, a
    przynajmniej nie ubywało. Nie wiem gdzie tu widzisz bzdurę? Czy ci
    się podoba czy nie jesteś częścią tego społeczeństwa więc
    potrzasanie szabelką w stylu "wara od moich pieniędzy" sobie daruj.

    > oczywiscie ze maja. moglyby sie uczyc (szkoly sa panstwowe, za nie
    nie placisz)
    > a pozniej ISC DO PRACY. zamiast tego zyja sobie wygodnie za cudze
    pieniadze!

    Zrób sobie dziewięcioro dzieci a potem pogadamy czy ich wychowanie
    to takie wygodne zycie. Dalej do Ciebie nie dociera że wychowanie
    dziecka to równiez praca.

    > w takim razie powinno sie znalezc sposob na promowanie rozmnazanie
    wsrod bogats
    > zych warstw spoleczenstwa.

    Bogate warstwy społeczeństwa mają dzieci głęboko w d... Wolą
    konsumować swoje bogactwo, zwiedzać świat i pomnażać pieniądze niż
    zajmować się dziećmi. Jak już to jedno, góra dwoje i na tym koniec.

    > tzn skad to wiesz? regula jest taka ze najczesciej dzieci
    powielaja postepowani
    > e rodzicow. tym bardziej ze tu juz mialy przyklad jak jest dobrze
    postepowac.

    Jesli uważasz że wychowywać dziewięcioro dzieciaków za średnią
    krajową to taki cymes, to pędź do Angli, rób dziewiatke i zyj jak
    pączek w maśle. jak to takie super to dlaczego na coś takiego
    decyduja się najczęściej ci biedni, bez perspektyw?

    > Albo (co bardziej prawdopodobne) beda zyly z zasilkow jak ich
    rodzice. Beda alb
    > o bezrobotnymi matkami, ktore beda dostawac zasilki na dzieci,
    albo (chlopcy) p
    > o prostu bezrobotnymi - zasilki i tak dostana. po co pracowac?
    Dopóki państwo stać to zasiłki płaci. Stać go nie będzie to i płacić
    nie będzie, albo będą na tyle małe że będzie trzeba iść do pracy.
    Zresztą rozróżnijmy dwie rzeczy: zasiłek na dziecko i zasiłek dla
    niepracujacych. Ten pierwszy służy utrzymaniu wzrostu
    demograficznego, a drugi praktycznie niczemu (i jestem jak
    najbardziej przeciwko)


    > > Są ludzie którzy będą zarabiać na życie jako hydraulicy,
    > > inni jako bankowcy, a jeszcze inni będą żyć z zasiłku.
    > Tylko twoje metody to powiekszanie liczby ludzi zyjacych z
    zasilku! Kolejna rze
    > cz to w ogole utrzymywanie ludzi na zasilkach - jaki to ma sens?
    Dlaczego ktos
    > ma ciezko pracowac a drugi ma dostawac za nic? W Polsce dzieki
    takim metodom ut
    > rzymuje sie tysiace alkoholikow, ktorzy maja na uzywki dzieki
    zasilkom.
    Nie dostają tych pieniędzy za nic. Dostają za wychowanie dzieci. A
    że tych dzieci jest sporo to i pieniędzy się trochę uzbiera. Dobrze
    sytuowana rodzina, z jednym dzieckiem też pownna na to dziecko
    dostawać dokładnie tyle samo co ta biedna. Jak ktos bogaty będzie
    chciał miec 10 dzieci to dostanie takie same pieniądze jak ten
    biedny. Tylko jakoś nie sądzę żeby się zdecydował.

    Nie przesadzajmy też z tym utrzymywaniem alkoholików z zasiłków.
    Wiesz ile wynosi zasiłek z MOPS-u? Za to się wyżyć nie da a co
    dopiero wyzyć i pić. Natomiast że takie hasło medialnie brzmi, to
    wszyscy to powtarzają. A skoro jest tak super to dlaczego nie
    rzucisz pracy, i nie pójdziesz po zasiłek - super życie bez stresu.

    > > No chyba że nie jest problemem to że, rodzi się coraz mniej
    dzieci i
    > > że przyrost naturalny w wielu krajach jest ujemny.

    > Nie jest. Nawet gdyby byl to nie jest rozwiazaniem powiekszanie
    obszarow biedy
    > na rzecz ratowania przyrostu.

    A mi się wydaje że jest i to spory. Gdyby tak nie było to np.
    Francja nie ściągałaby sobie bandy Arabów, a Niemcy Turków. A dzieki
    tym zasiłkom, to właśnie nie są obszary biedy.

    > Jest tez inne rozwiazanie - chociazby system angielski. Podstawowa
    emerytura pr
    > zyslugujaca kazdemu jest niska, natomiast reszte zalatwiasz sobie
    prywatnie, we
    > wlasnym zakresie.
    Zgadza się, świetny system. Ale nawet na ta niską emeryturę ktoś
    musi pracować. Jak na jednego pracującego będzie 2 emerytów to i tak
    sporo kasy ci z wypłaty zabiorą. Wiec może lepiej dać te pieniądze
    na zasiłki na dzieci, żeby później nie trzeba było tyle się składać?


    > no wlasnie, niby piekna idea, tylko 'diabel tkwi w szczegolach'.
    co to znaczy d
    > obre wychowanie? wychowanie mozesz ocenic po kilkunastu latach. do
    tego czasu n
    > ieroby moga wyludzic gigantyczne kwoty.

    Wierz mi że w 99% wystarczyłoby że zasiłek jest na dziecko uczące
    się, które ma jakieś tam niewygórowane osiągnięcia (dajmy na to
    srednia 3.0) i przyzwoite zachowanie (załozmy poprawne). Mógłby byc
    ewentualnie jeszcze zapis że frekwencja ma byc nie niższa niż
    ileśtam. Raz na pół roku szkoła przesyła dane do urzedu, a ten
    odpowiednio wypłaca (albo nie) zasiłek. Eliminuje to z miejsca
    menelstwo które w ogóle nie interesuje się dziecmi, bądź zmusza je
    do zainteresowania się nimi, ich osiągami w nauce i zachowaniem. A
    wierz mi dziecko które przez kilkanaście lat w szkole się uczy i
    dobrze zachowuje, bedzie na tyle ukształtowane przez samą szkołę że
    bez problemu wybije się z "menelskiego" dołka.

    Dalsza dyskusja ma sens jeśli ustalimy parę rzeczy:
    - czy potrzebny jest większy przyrost naturalny?
    - czy wychowanie dzieci to praca?
    - czy za tą pracę nalezy płacić w celu utrzymania tego wzrostu?
  • demonsbaby 03.03.09, 15:19
    W związku z brakiem przyrostu naturalnego, tyt. "polityki socjalnej"
    i braku wspracia dla samotnych matek (chociazby), mam za normę
    uważać patologię (rozród nieletnich) i ją wspierać?
  • nurek76 03.03.09, 15:25
    Nie twierdzę że nalezy wspierać patologią i 14-letnie matki.
    Twierdzę że zasiłek na wychowanie dziecka jest dobrą formą na
    pobudzenie wzrostu demograficznego. A jeśli już małolata w tą ciąże
    zajdzie to nalezy jej się ten zasiłek tak samo jak i dorosłej matce.
  • demonsbaby 03.03.09, 15:31
    jeśli idzie o samotne matki - rozumiem. Tylko nie pojmuję, skąd się
    bierze hasło "samotna matka" w odniesieniu do małoletniej. Jaka
    matka? To na równi dziecko wymagające opieki, to jaką opiekę państwo
    ma zapewniać? Podwójną??? Wybacz, ale takie nadopiekuńcze
    zastosowanie pomocy socjalnej jest niewspółmierne i krzywdzące dla
    kobiet, które dojrzałe emocjonalnie do macierzyństwa i posiadania
    rodziny - takich przywilejów nie mają.
    Przyjmując chociazby procesy alimentacyjne (koszty opieki nad
    dzieckiem) dzielone są na połowę (matka i ojciec) pod kątem ich
    zarobków lub wielkości pomocy społecznej, a jak można się
    ustosunkowac do dzieci mających dzieci? w lit. prawa rodzinnego?
  • hermina5 03.03.09, 15:12
    >Usmaż te frytki dla dziewiątki dzieci, podaj im je, potem po
    >obiedzie posprzątaj. Zobaczysz ile ci to czasu zajmie.
    >Naprawdę sądzicie że matka 9-ciorga dzieci powinna chodzić do pracy?

    Skąd u diabła wytrzasnałes matkę 9 dzieci w temacie dotyczącym ciąż
    u nastolatek? Skąd to 9tka dzieci sie wzieła przy DARMOWEJ
    ANTYKONCEPCJI?

    9 dzieci rzadko zdarza sie nawet w tradycyjnych patriarchalnych
    rodzinach muzułmańskich - poprzesatja na 5.
  • nurek76 03.03.09, 15:21
    hermina5 napisała:

    > Skąd u diabła wytrzasnałes matkę 9 dzieci w temacie dotyczącym
    ciąż
    > u nastolatek? Skąd to 9tka dzieci sie wzieła przy DARMOWEJ
    > ANTYKONCEPCJI?
    Z artykułu który komenujesz, a którego widocznie nawet nie
    przeczytałaś. Akapit "Kogoś do zasiłku"
  • echtom 11.03.09, 09:25
    Sorry, ale społeczeństwo powinno promować to, co leży w jego dobrze
    pojętym interesie, a biedni, niewykształceni i niepracujący rodzice
    z 9 dzieci na pewno nie spełniają tego kryterium. Największą korzyść
    ma społeczeństwo z pracujących i płacących podatki rodziców z 2-4
    dzieci i taki model rodziny powinien być promowany.
    Sama wychowuję 3 dzieci, jednocześnie pracując zawodowo, i doskonale
    wiem, ile kosztuje to wysiłku. Nie oczekuję jednak, że "państwo"
    pokryje w całości koszt utrzymania moich dzieci - standardowe
    świadczenia rodzinne i ulga podatkowa w zupełności wystarczą, a
    reszta to już kwestia odpowiedzialności rodziców.

    --
    "W okolicach poziomu 20 do 40 gracze wstępują w formalne związki, po
    czym mogą zespawnować kolejnego użytkownika. Jest to etap
    opcjonalny, przez wielu w ogóle niepodejmowany z racji stopnia
    trudności. Istnieją także cheaty, powszechnie zwane kondomami, które
    nie dopuszczają nowych użytkowników do tej gry."
  • t3sia 11.03.09, 04:20
    nurek76 napisał:

    > Takim prawem że wychowanie kilorga dzieci to również cięzka praca -
    > często znacznie cięższa niż odbębnione 8 godzin. Trzeba dzieci
    > oprać, oprasować, ugotować obiad, pomóc w lekcjach itd. Zresztą kto
    > ma dzieci dobrze wie ile wysiłku kosztuje ich wychowanie.

    Opiewanie czytanie ze zrozumieniem zalecam, tj. akapit o planie zapewnienia rozmnażającym się dziewczynkom opłacanych przez państwo opiekunek co by się matki z wpadki nie namęczyły zbytnio:p

    > Inna sprawa że nie każdy kto zasiłek bierze, odpowiednio się tymi
    > dziećmi zajmuje (wręcz u nas w Polsce to wyjątek). Dlatego sens
    > miałaby zasada że zasiłek dostajesz na dziecko które spełnia jakieś
    > niewygórowane wymagania - dajmy na to średnia 3.0 w szkole i minimum
    > poprawne zachowanie. To spowodowałoby że nawet margines
    > zainteresowałby się edukacją i zachowaniem swoich pociech bo inaczej
    > kaski by nie było. Niestety taki numer nie przejdzie, bo zaraz by
    > się lewactwo darło o prawach człowieka i dyskryminacji.

    Chcę zobaczyć zastosowane do tego metody wychowawcze. Jakoś "nie wiem czemu", pierwszy obrazek który się nasuwa to matka (opcjonalnie ojciec) z piwem w ręku, waląca na oślep i krzycząca coś w stylu "masz się uczyć gó...arzu bo na fajki nie będzie!" plus ewentualny lincz za oceny za niskie - chyba nie przez przypadek w artykule poruszono też problem alkoholizmu, tego że nastolatki zachodzą w ciążę po pijanemu? Omawiane w artykule dziewczyny to nie zapracowane, kochające mamusie które tak strasznie skupiają się na pociechach że na pracę czasu nie starcza, tylko nieodpowiedzialne dzieciaki, których nieodpowiedzialność jest wspierana i dotowana.
  • demonsbaby 03.03.09, 08:51
    10 to różnica, am rozmawiamy o średnio 15-20 lat różnicy. I to jest
    zasadnicza rżónica. Powtórzę się. Brak mozliwości korzystania z
    pełnych praw obywatelskich - ale posiadanie dziecka / ba założenie
    rodziny/ jak najbardziej??? I kto ma na to zarabiać? Społeczeństwo /
    kobiety, któreSTAĆ FINANSOWO NA ZAPEWNIENIE POTZEB WŁASNYM DZIECIOM?
    To jest norma? Można tolerowac "wybryki młodości" o ile te są owocem
    objawu: braku dyscypliny, braku normalnych więzi w rodzinie, braku
    relacji, zwyczajnej głupoty. Małoletnim, pozbawionym wsparcia
    jakiegokolwiek, własnie wtedy powinno się pomóc. Tylko - niech to
    się nie staje jakąś normą czy cieszy poparciem. Nadopiekuńczość
    służy własnie niedorozwojowi emocjonlanemu / intelektualnemu, a
    przede wszystkim "przygotowania dożycia". I co? Mam dopuścić do
    siebie, że taki średnio nastoletni dzieciak będzie zakłądac komórki
    rodzinne i oswoi się z systemem "państwo za niego zrobi wszystko".
    Wszka po co pracowac na utrzymanie, po co obarczac się
    odpowiedzialnością? To jest wg ciebie normalne?
  • n0e2008 03.03.09, 09:05
    100% poparcia. to jest wlasnie kluczowy problem panstwa opiekunczego - zdejmuje
    sie z ludzi ODPOWIEDZIALNOSC. jak nastolatki maja byc odpowiedzialne w sprawie
    wspolzycia, jezeli panstwo albo da im usunac ciaze (czytaj pozbyc sie problemu),
    albo w odwrotnym przypadku - bedzie utrzymywac ich razem z dziecmi. czyli
    cokolwiek nastolatka nie wybierze - i tak nie bedzie problemu.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • nie_jestem_tofik 03.03.09, 09:11
    dokładnie. chodzi o odpowiedzialność.
    podejmujesz współżycie=liczysz się z możliwością zajścia w ciążę i bierzesz za
    to odpowiedzialność.
    Ty, a nie państwo.
    --
    ile "domestosu" wlałeś dziś do kibla
    a ile wypijesz go jutro w herbacie...?
  • demonsbaby 03.03.09, 09:25
    nie_jestem_tofik napisała:

    >> podejmujesz współżycie=liczysz się z możliwością zajścia w ciążę
    i bierzesz za
    > to odpowiedzialność.

    I niestety - tutaj należałoby się wykazac "brutalnością" litery
    prawa - stojącego ponad emocjami. Jeżeli stricte dziadkowie - nie są
    zdolni do przejęcia odpowiedzialności za dziecko nieletniej (czyt.
    finansowo), bądz nie wyrażają chęci na podjęcie się czynności
    prawnych wobec wnuka ... Niesttey wkroczyć owinien sąd opiekuńczo -
    rodzinny, gdzie ustanaiwa rodzinę zastępczą. Brutalne? Tak, z
    pewnością. Tyle, że ściąga obowiązek fiansowania problemów "nie
    włąsnych" z potencjalnego / normalnie funkcjonującego w
    społeczeństwie/ obywatela X, który zap..rza na utrzymanie komórki
    niezdolnej do życia w społeczeństwie. Wszak podjęcie pracy wiąże się
    z ukończeniem 16 lat. Nie chcesz się uczyć, chcesz się bawić w dom w
    wieku 16 lat - masz obowiązek i przywilej utrzymania siebie i
    swoojego potomstwa, jesli dziadkó na to nie stać. I tak będę
    dokładac do utrzymania nowonarodzonego obywatel Y w tym systemie
    (łożąc chociazby na utrzymanie rodzin zastępczych), ale w ten
    sposób - "na zimno" - uczy się odpowiedzialności za własne
    postępowanie.
  • twojabogini 03.03.09, 12:45
    Odpowiedzialności nauczą się szczególnie dzieci wychowywane przez
    obcych ludzi i rodzice biologiczni, którzy nadal będa płodzic
    kolejnych obywateli, żeby rodziny zastępcze miały się kim zajmować.
    Jeśli mamy pozostać na gruncie pragmatyzmu - taniej wyjdzie
    utrzymywać wielodzietne rodziny niż szereg rodzin zastępczych, które
    trzeba szkolić, kontrolować, weryfikowac itp. Prawo które
    proponujesz nie jest prawem ponad emocjami. Jest prawem dyszącym
    żądzą odwetu na młodych ludziach, którzy zostali rodzicami i na
    dodatek nie mają wsparcia od swoich rodziców. Ukarajmy ich i ich
    dzieci, za to że nie mają się z czego utrzymać. Nie ważne, że
    zapłacimy za to duzo więcej. Najwazniejsze, to ukarać gó...rzy, za
    to ze mieli czelność uprawiać seks i za to, że chcą ponieść
    konsekwencje - wychować dziecko, które spłodzili. Jakoś nie
    krzyczysz o tym, że nie chcesz dokładać do skrobanek dla tych, które
    decydują się nie donosić ciąży. To też przecież kosztuje.
  • demonsbaby 03.03.09, 13:17
    twojabogini napisała:

    > Prawo które
    > proponujesz nie jest prawem ponad emocjami.

    Ja takiego prawa nie proponuję (jeżeli idzie o to państwo, a nie
    UK), ale wykonawstwo prawa ustawowego, które już istnieje.

    Jest prawem dyszącym
    > żądzą odwetu na młodych ludziach, którzy zostali rodzicami i na
    > dodatek nie mają wsparcia od swoich rodziców.

    Nie koleżanko - prawo NIE KIERUJE SIĘ EMOCJAMI w przeciwieństwie do
    Ciebie, ale obiektywizmem i skutecznością podejmowanych środków.


    Najwazniejsze, to ukarać gó...rzy, za
    > to ze mieli czelność uprawiać seks i za to, że chcą ponieść
    > konsekwencje - wychować dziecko, które spłodzili.

    Mówimy o "odejściu od norm" -gdzie w naszym państwie, powszechne
    uwielbienie dla seksu nastoletnich nie isnieje w lit. prawa, a tym
    samym stosuje "wyjątki". Czy mówimy o zaakceptowaniu przez literę
    prawa współżycia młoletnich i rodzenia dzieci, a tym samym
    stworzenie systemu socjlanego służacemu prokreacji małoletnich?

    Jakoś nie
    > krzyczysz o tym, że nie chcesz dokładać do skrobanek dla tych,
    które
    > decydują się nie donosić ciąży. To też przecież kosztuje.

    Jak najbardziej, przeczytaj kilka postów wyżej. Ja, nie osądzam
    kobiet, które się decydują na taki krok - o ile nie jest to
    metodą "po-zapobegawczą" ciązy, stosowaną m.in przez dzieciaki,
    które bronisz.
  • mondego1 03.03.09, 11:01
    a czemu rodzice to co dziadkowie maja obowiazek nianczenia, dziecko
    jst rodzicow a nie dziadkow.Poza tym rodzice 15 latek, o ile nie sa
    na zasilku, beda jeszcze dlugo czynni zawodowo czyli bedzie im
    trudno opiekowac sie wnukami
  • sprocket74 03.03.09, 09:07
    ja wiem, że angielki to najbrzydsze kobiety w Europie ale jak patrzę
    na te zdjęcia to się zastanawiam kto się skusił... Też miałem kiedyś
    naście lat i kipiący testosteron ale takiego potwora to bym nawet
    kijem nie dotknął. Rozumiem, że "na bezrybiu i rak ryba" ale mimo
    wszystko szczery wyrazy współczucia dla kolegów z Wysp.
    Dzięki Ci Boże, że mieszkam w Polsce :)
  • n0e2008 03.03.09, 09:33
    wiem o czym mowa, pracowalo sie w anglii. najladniejsze na ulicach byly polki,
    taka prawda.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • wen_yinlu 03.03.09, 12:35
    Kompletnie się nie zgadzam :)
    Żadna ze mnie lesbijka, ale jest mnóstwo ładnych Angielek, ze zdrową rumianą
    cerą, zgrabnych, ładnie ubranych.
    A już 100x lepiej od Polek wyglądają takie Angielki lat 60-70, eleganckie, z
    jakimś takim śmiesznym zagubieniem w oczach, uśmiechnięte. Jest sporo szczupłych
    starych kobiet, siwiuteńkich. Jak się zestarzeć to tylko tutaj albo w Skandynawii ;P

  • n0e2008 03.03.09, 13:25
    > Kompletnie się nie zgadzam :)
    > Żadna ze mnie lesbijka, ale jest mnóstwo ładnych Angielek, ze zdrową rumianą
    > cerą, zgrabnych, ładnie ubranych.

    nie wiem gdzie je widzialas. chyba bylismy w roznych angliach. ja na 50 moze
    kilka widzialem ladnych - w sensie nie podobnych do matek ze zdjecia.

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • july-july 03.03.09, 14:41
    Mniej oglądania photoshopa i porno, chłopcy! Jak sie poczyta
    komentarze w necie, to nie ma ładnych kobiet.
  • szarwal 03.03.09, 14:45
    Własnie dlatego one sie tak szybko puszczaja bo sa brzydkie i
    potrzebują jakiejkolwiek akceptacji ...
  • ranita_08 03.03.09, 09:19
    Polska powinna uczyć się co znaczy termin "polityka prorodzinna". To
    długofalowy proces, a nie marne becikowe (które na wózeczek nie
    starczy). I jak widać ustawa antyaborcyjna nie pomaga.

    Więc drodzy panowie z rządu : nie zakazami, nie procesami i karami,
    ale rzeczywistą bezpieczną dla kobiety polityką przekonancie nas do
    rodzenia.
  • demonsbaby 03.03.09, 09:28
    ranita_08 napisała:

    > Więc drodzy panowie z rządu : nie zakazami, nie procesami i
    karami,
    > ale rzeczywistą bezpieczną dla kobiety polityką przekonancie nas
    do
    > rodzenia.
    To ma być poparcie działań dla polityki prorodzinnej w UK? Czy o co
    chodzi? Dla Ciebie kobietą zdolną do wszystkich czynności prawnych
    jest kilkunastoletnia gó...ara?
  • pio765 03.03.09, 09:52
    Czy stać cię, aby dopuścić do swego (ciasnego) umysłu, że kilkunastoletnia gó...ra, może być bardziej świadoma swojej roli w sołeczeństwie, niż wszystkie "demonsbaby", razem wzięte?

    demonsbaby napisała:
    > To ma być poparcie działań dla polityki prorodzinnej w UK? Czy o co
    > chodzi? Dla Ciebie kobietą zdolną do wszystkich czynności prawnych
    > jest kilkunastoletnia gó...ara?
  • n0e2008 03.03.09, 09:56
    czy stac cie aby dopuscic do swego (ciasnego) umyslu, ze kilkunastoletnia
    go..ara moze byc bardziej swiadoma swojej roli w spoleczenstwie - ale jest to
    malo prawdopodobne?

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • demonsbaby 03.03.09, 10:12
    pio765 napisał:

    > Czy stać cię, aby dopuścić do swego (ciasnego) umysłu, że
    kilkunastoletnia gó..
    > .ra, może być bardziej świadoma swojej roli w sołeczeństwie, niż
    wszystkie "dem
    > onsbaby", razem wzięte?
    >
    A czy pojmujesz, że nieletnia / małoletnia matka to raczej ewenement
    niż statystyka większościowa?

    A twój ciasny umysł obejmuje takie horyzonty jak:
    - system chroniony? Odpowiadać, ale nie w pełni? Znaczy, że jak ma
    nabyte prawa do rodzenia dzieci - w wieku małoletnim to na równi
    odpowiada przed temidą za zbrodnie - a nie jak "małoletni". Obniżyć
    normę - do ilu? 10 lat - jeszcze niezdolny odpowiadać dożywociem za
    morderstwo, ale skoro w wieku 11lat ma miesiączkę i dzieci
    prawdopodobnie rodzić może - to już dac mieszkanie, pomoc socjalną,
    zapewnić możliwość rozwojową - kosztem pieniędzy podatnika?



    Jasne, niech normą będzie płodzenie dzieci i zakładanie rodzin PRZEZ
    DOJRZAŁE BIOLOGICZNIE DZIECI i niech społeczeństwo łoży na
    utrzymanie "inicjatywy prokreacji małoletnich".
  • twojabogini 03.03.09, 11:28
    Polskie prawo przewiduje wyjątkowe sytuacje, gdy sprawca małoletni
    może odpowiadać jak pełnoletni. To żaden argument.
  • demonsbaby 03.03.09, 11:58
    SKoro normą - ma być uprawnienie nieletnich do zakładania rodzin, to
    dlaczego litera prawa ma być ograniczona?
    Żadnym argumentem nie jest "system ochrony"? Jest jak najbardziej.
    Nazwijmy rzecz po imieniu: dzieci nie są zdolne do wychowywania
    dzieci. Prawo na równi przewiduje sytuacji - gdy taka sytuacja się
    zdarza, ale nie jest etyczne postrzeganie tego jako NORMA, co
    usilnie starasz się dowieść. Nie. Nie jest normą, że dzieci mają
    dzieci, a już poza wszelką dyskusją, że "dzieci mają dzieci po to,
    żeby ulepszyć sobie możliwości finansowe i społeczne" - bo właśnie
    nadopiekuńcze państwo na to pozwala.
  • andrzejto1 03.03.09, 14:05
    twojabogini napisała:

    > Polskie prawo przewiduje wyjątkowe sytuacje, gdy sprawca małoletni
    > może odpowiadać jak pełnoletni. To żaden argument.


    Nieletni, a nie małoletni. Zajrzyj do kodeksów i zobaczysz jaka to
    różnica. Wiekowa w szczególnosci.

    Poza tym obejmuje tylko i wyłacznie kategorię najcięższych zbrodni.

    --
    Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!!
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i
    to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • twojabogini 03.03.09, 11:38
    Wypowiedź jest złośliwa, ale się do niej przychylam. To dość zabawne
    mieć poczucie wyższości tylko dlatego, ze urodzilo się dzieci
    we "właściwym" wieku.
  • demonsbaby 03.03.09, 12:01
    Przychylasz się do niej tyt. własnej nieodpowiedzialności?
  • ranita_08 03.03.09, 12:17
    ciasny umysł ma raczej osoba która czyta między wierszami to co chce
    koniecznie przeczytać. - czyli ty. Nie znasz mnie więc nie obrażaj
    bo wystawiasz świadectwo jedynie sobie samemu.

    Ja nic nie pisałam o nastoletnich matkach a o generalnej polityce
    prorodzinnej. Zdecydowana różnica. Ośle
  • andrzejto1 03.03.09, 14:02
    pio765 napisał:

    > Czy stać cię, aby dopuścić do swego (ciasnego) umysłu, że
    kilkunastoletnia gó..
    > .ra, może być bardziej świadoma swojej roli w sołeczeństwie, niż
    wszystkie "dem
    > onsbaby", razem wzięte?
    >

    Może, ale z tego artykułu jakoś to nie wynika. Poza tym masz jakieś
    argumenty merytoryczne?? Czy w swoim (ciasnym) umyśle dopuszczasz
    obrażnie tylko innych, czy potrafisz podać jakieś sensowne argumenty?

    --
    Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!!
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i
    to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • twojabogini 03.03.09, 11:36
    demonsbaby: czytam te twoje posty i czytam. Czemu uważasz, że
    nastolatki to gó...ary? Są to młode kobiety. Należy im się szacunek,
    jak każdemu człowiekowi. Te z nich, które zachodzą w ciążę, także z
    powodu lekkomyślności i decydują się urodzić dziecko szanuję
    szczególnie. To trudna decyzja. Szanuję też i te które decydują się
    na aborcję. Ale to te, które urodzą zostają z "problemem". Jedne z
    nich sobie poradzą same, inne nie. Te mniej zaradne powinnismy
    wesprzeć - jako ludzie i jako chrześcijanie (80 % wierzących)
    wesprzeć w trudnej sytuacji.
  • demonsbaby 03.03.09, 12:04
    twojabogini napisała:

    > demonsbaby: czytam te twoje posty i czytam. Czemu uważasz, że
    > nastolatki to gó...ary? Są to młode kobiety. Należy im się
    szacunek,
    > jak każdemu człowiekowi.

    Czy małoletni - to dorosły? Tak mam traktować niedojrzałe
    emocjonalnie dziecko? Patrtner do rozmów, patrner w powództwach
    cywilnych, patrner w interesach?


    Te z nich, które zachodzą w ciążę, także z
    > powodu lekkomyślności i decydują się urodzić dziecko szanuję
    > szczególnie.

    Owszem - jesli idzie to w parze z dalszą umiejętnością zapewnienia
    sobie i dziecku bytu.

    To trudna decyzja. Szanuję też i te które decydują się
    > na aborcję. Ale to te, które urodzą zostają z "problemem". Jedne z
    > nich sobie poradzą same, inne nie. Te mniej zaradne powinnismy
    > wesprzeć - jako ludzie i jako chrześcijanie (80 % wierzących)
    > wesprzeć w trudnej sytuacji.

    Czyz państwo - ich nie wspiera, kosztem podatków ludzi
    przystosowanych do życia? Wspiera. Czy ja mam nie
    pomagać "wypadkom" - pomagam. Czy mam akceptować "nieudolność
    życiową" i "normalizację współżycia dzieci"??? NIE.

  • twojabogini 03.03.09, 13:00
    demonsbaby napisała:

    > twojabogini napisała:


    > Czy małoletni - to dorosły? Tak mam traktować niedojrzałe
    > emocjonalnie dziecko? Patrtner do rozmów, patrner w powództwach
    > cywilnych, patrner w interesach?

    Małoletni to człowiek i ma swoją godność. Jest w gorszej sytuacji,
    niz ty bo prawo nie przyznaje mu mozliwości zarobkowania i
    decydowania o sobie. Ma do tego mniejsze doswiadczenie życiowe.
    Nadal jednak nie znaczy to, że nie jest zdolny do miłości do swojego
    dziecka i wzięcia za nie odpowiedzialności. Wychowanie to nie tylko
    zapewnienie warunków materialnych.



    Piszesz, ze szanujesz tylko te kobiety które decyduja się urodzić
    dzieci i zapewnic im byt. A co z tymi, które zyja w krajach
    ogarniętych wojna, albo na koszt męża, albo tymi co straciły pracę?
    Nie nalezy się im szacunek?A skoro się jednak nalezy, to czemu nie
    tym które sa po prostu młode?
    >
    > Czyz państwo - ich nie wspiera, kosztem podatków ludzi
    > przystosowanych do życia? Wspiera. Czy ja mam nie
    > pomagać "wypadkom" - pomagam. Czy mam akceptować "nieudolność
    > życiową" i "normalizację współżycia dzieci"??? NIE.

    Nie można akceptować nieudolności życiowej. Część ludzi jest
    nieudolna zyciowo, z powodu kalectwa, braków emocjonalnych, złego
    wychowania, pochodzenia itp. MOzna tylko ludziom nieudolnym pomóc
    albo nie. Mozna nimi gardzic lub ich wspierać. Mozna ich dożywotnio
    utrzymaywać lub dac im szansę na poprawę losu.

    Podobnie ze "współżyciem dzieci". Nie mówimy o dzieciach, tylko o
    nastolatkach, a to różnica. Skoro współżyją z własnej woli, to są do
    tego zdolni.A czy ktos to uważa za normę nie zmieni zjawiska. Ja np.
    uważam, że nie jest normą stosowanie antykoncepcji. A jednak ludzie
    ja stosują :)
  • demonsbaby 03.03.09, 12:11
    Wspieram rodziny zastępcze, inicjatywy na rzecz dobra dzieci, tych,
    powołanych do życia wskutek bezmyślności również , co z kolei nie
    oznacza, że pewne zachowania mam uznawać za normę i popierać czy się
    z tym zgadzać. Zasadniczo nie ma takiego autorytetu, który
    przeprowadziłby logiczny dowód, że nastoletnie dzieci są zdolne do
    funkcjonowania w społeczeńswie jako rodziny same przez siebie
    zakładane (poza wyjątkami).
  • andrzejto1 03.03.09, 14:17
    twojabogini napisała:

    > demonsbaby: czytam te twoje posty i czytam. Czemu uważasz, że
    > nastolatki to gó...ary? Są to młode kobiety. Należy im się
    szacunek,
    > jak każdemu człowiekowi.

    Na szacunek trzeba zasłuzyć. Dlaczego mówi się, ze na przykład
    nauczyciel ma być autorytetem dla młodziezy, że ma zasłużyć na
    szacunek. Dlaczego nie można tej miary stosować wobec młodych
    kobiet??


    Te z nich, które zachodzą w ciążę, także z
    > powodu lekkomyślności i decydują się urodzić dziecko szanuję
    > szczególnie. To trudna decyzja. Szanuję też i te które decydują
    się
    > na aborcję. Ale to te, które urodzą zostają z "problemem". Jedne z
    > nich sobie poradzą same, inne nie. Te mniej zaradne powinnismy
    > wesprzeć - jako ludzie i jako chrześcijanie (80 % wierzących)
    > wesprzeć w trudnej sytuacji.

    Ok. Problem leży gdzie indziej. Mianowicie w odpowiedzialności.
    Jeśli taka młoda kobieta posiada wiedzę i możliwości uniknięcia
    ciązy, to fakt zajścia w ciążę jest po prostu głupotą. Co do
    aborcji, to jestem jej przeciwnikiem, więc nie rozmawiajmy o
    szacunku. A urodzenie? Moja córka z którą kiedyś na ten temat
    rozmawiałem wie, że nawet jak jej się coś takiego zdaży, to nikt jej
    z domu nie wyrzuci. Ale musi wtedy z ojcem dziecka wziąć za nie
    odpowiedzialność. Zarobić na nie, zająć się nim. Ja mogę pomóc, ale
    główny ciężar będzie położony na jej barkach.
    Więc jest świadoma tego tego, że będę ją wspierał, ale jednocześnie
    musi być odpowiedzialna za to co robi.
    I o to właśnie chodzi. Można i trzeba pomóc temu, kto sam chce sobie
    pomóc. Ale jesli kobiety rodzą dzieci po to tylko by dostawać
    zasiłki od państwa, to jaki ma to związek z odpowiedzialnością??
    Czego taka matka może te dzieci nauczyć??
    Tego jak pasożytować na cięzko pracujących współobywatelach.
    Niedaleko ode mnie jest blok z takimi którym "się należy".
    Gwarantuję, że nie chciałbyś/chiałabyś takiego sąsiedztwa.
    --
    Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!!
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i
    to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • ranita_08 03.03.09, 12:15
    Ależ mnie nie o to chodzi. Inną rzeczą jest że nastoletnie dzieci
    rodzą dzieci ( co i u nas nie jest nowością), a inna jak państwo
    traktuje rodziny wielodzietne.

    U nas od kilku już lat politycy grzmią o małym przyroście naturalnym
    i stosują różne perswazje i nakazy lub zakazy aby zmobilizować
    społeczeństwo do posiadania dzieci,zamiast uczciwie zastanowić się
    dlaczego ludzie na dzieci się nie decydują.

    W większości przypadków powodem jest ogólnie sytuacja finansowa i
    brak stabilizacji materialnej, brak poczucia bezpieczeństwa na
    przyszłość.

    Jak widac w GB rodziny wielodzietne mają tę pewność iż jeżeli nie
    poradzą sobie same to dach nad głową ( nieociekający pleśnią) i
    podstawowy byt mają zapewniony. U nas nikt nie może liczyć na nic.

    Opieka społeczna to czarna rozpacz, kariera zawodowa młodych mam
    dramat, a kupno mieszkania dla pary z dwojgiem dzieci na utrzymaniu
    żart. Oczywiście piszę o przeciętnym obywatelu. Od wszystkiego są
    bowiem wyjątki.

    U nas nie możesz czuć się po prostu bezpiecznie. Jak coś nie pójdzie
    to lądujesz pod mostem albo mieszkasz z rodzicami w 2 pokojach 10
    osób.

    Kobiety nie będą rodziły więcej dzieci bo mamy ustawę antyaborcyjną
    ( które de facto jest dla ubogich, bogaty sobie powiedzmy "poradzi")
    lub jałmużnę w postaci becikowego i grzmiącego księdza na ambonie.
    Nie żyjemy w ciemnogrodzie i ludzie chcą po prostu czuć się
    bezpiecznie. O ile Państwo pomóc nie umie, to niech zamknie buzię i
    nie pierniczy głupot, że polakom się we łbach poprzewracało.
  • demonsbaby 03.03.09, 13:06
    Jeśli idzie o polytkę prorodzinną naszego państwa - owszem, zgadzam
    się. Wygląda to fatalnie. Bez przysłowiowego "żagla" u potecjalnego
    pracodawcy, bez przyzwoitych możliwości zarobkowych - w ujęciu
    kobiet - wykonywanie konkretnego zawodu i zapewnienie swojemu
    potomstwu bytu - jest mieszaniną szczęcia i zawziętości. Oczywiście
    są i takie, które nie potrafią sobie radzić z probleem wychowania
    dziecka / zapewnienia opieki (bądż samotnego macierzyństwa) - takim
    ludziom też się należy pomoc.
    Moje zdanie jest nieodmienne co do jednego. Nie ma (w moim
    subiektywnym odczuciu) takiego dowodu logicznego, który przemawiałby
    za tym, że nastoletnie dzieci są gotowe do zakładania rodzin i z
    tego tyt. NALEŻY im się darmowe życie na koszt państwa / podatników.
  • andrzejto1 03.03.09, 14:53
    ranita_08 napisała:

    > Ależ mnie nie o to chodzi. Inną rzeczą jest że nastoletnie dzieci
    > rodzą dzieci ( co i u nas nie jest nowością), a inna jak państwo
    > traktuje rodziny wielodzietne.
    >
    > U nas od kilku już lat politycy grzmią o małym przyroście
    naturalnym
    > i stosują różne perswazje i nakazy lub zakazy aby zmobilizować
    > społeczeństwo do posiadania dzieci,zamiast uczciwie zastanowić się
    > dlaczego ludzie na dzieci się nie decydują.

    No właśnie. Dlaczego?? Ano taki jest promowany w mediach model
    społeczny, że najpierw masz się dorobić, dzieci być może potem.
    Rodzic nie jest dobrym klientem dla topowych
    marek, "opiniotwórczych" mediów. A szczególnie wbrew pozorom dla
    polityków. Bo myśli nie tylko kategoriami własnych 4 liter. Nie daje
    się sprowadzić tylko do roli biernego konsumenta dóbr. Poza tym jest
    wbrew pozorom gorszym pracownikiem. Bo nie jest tak dyspozycyjny,
    niechętnie zgadza się na pracę po godzinach itp. Zwróć uwagę, ze
    jest to charakterystyczne dla młodego kapitalizmu. Na zachodzie
    firmy juz są bardziej przyjazne dla rodziców, szczególnie matek. Jak
    również docenia się to, że rodzic jest dobrym konsumentem na inne
    dobra, niż singiel
    >
    > W większości przypadków powodem jest ogólnie sytuacja finansowa i
    > brak stabilizacji materialnej, brak poczucia bezpieczeństwa na
    > przyszłość.
    Raczej jest to infantylizm i chęć dorabiania się, życia, szczególnie
    na kredyt itp. Związne jest to z konsumpcjonizmem, anie brakiem
    pewności. Zresztą gdyby tak było jak piszesz, to za komuny kobity by
    tylko dzieci rodziły...

    >
    > Jak widac w GB rodziny wielodzietne mają tę pewność iż jeżeli nie
    > poradzą sobie same to dach nad głową ( nieociekający pleśnią) i
    > podstawowy byt mają zapewniony. U nas nikt nie może liczyć na nic.
    >
    > Opieka społeczna to czarna rozpacz, kariera zawodowa młodych mam
    > dramat, a kupno mieszkania dla pary z dwojgiem dzieci na
    utrzymaniu
    > żart. Oczywiście piszę o przeciętnym obywatelu. Od wszystkiego są
    > bowiem wyjątki.

    Co do opieki, to pytanie: Czy aby na pewno dociera do tych, do
    których powinna?? Rozumiem wyjątkowe sytuacje. Ale jeśli ktoś całe
    życie doi opiekę i mówiąc któtko żyje na mój koszt, to z jakiej
    okazji mam to sponsorować?? Raz poszedłem sobie załtwiać zasiłek dla
    rodzica samotnie wychowującego dzieci. Jak się okazało, w czasie,
    gdy rzeczywiście mocno potrzebowałem pomocy, to się na nią nie
    kwalifikowałem.W świetle prawa obligatoryjnie wyliczono mi, że
    zarabiam tyle, że mi nie przysługuje. Miałem naprawdę trudną
    sytuację, bo zostałem z 2 dzieci bez alimentów i z długami po
    małżeństwie. Za to paniusie chodzące w nowych futrach i
    przyjeżdzające do MOPS niezłymi autami takową pomoc dostawały. Jak
    się okazuje właśnie te "wielodzietne". I od tej pory moja noga tam
    nie postała i nie postanie. BO ta cała opieka to jest jedno wielkie
    złodziejstwo. I teraz już wiem, ze jak chcesz sobie poradzić, to to
    zrobibisz. Przekonałem się też, że model rodziny wielopokoleniowej
    jest doskonałym panaceum na sprawy zawodowe. Niesety walcząc z
    tradycją zniszczono lub zapomniano o tym, co sprawdziło się przez
    wieki.
    Kaiera zawodowa młodych mam?? Mają to na własne życzenie, jeśli
    lekarz na starcie pyta się o to czy chcą zwolnienie z powodu ciązy
    to się nie dziw. Pracodawca pokrywa zwolnienie do 30 dni. Policz
    jakie to koszty: niech 3 razy w czasie ciąży przyszła mamusia
    pójdzie na 2 tygodnie zwolnienia. Trzeba jej zapłacić, wynająć kogoś
    na jej miejsce. Okazuje się, ze pracodawca sponsoruje ciążę, nie
    mając z nią nic wspólnego. W imię czego??
    Jest to po prostu skutek nadgorliwości "obrońców praw kobiet"
    A mieszkania? Nie jest aż tak źle jak piszesz. Niejdna znajoma
    rodzina brała kredyty na mieszkania czy domy i nikt im nie robił
    problemów. Jak mają zdolnosć kredytową to jest Ok.

    > U nas nie możesz czuć się po prostu bezpiecznie. Jak coś nie
    pójdzie
    > to lądujesz pod mostem albo mieszkasz z rodzicami w 2 pokojach 10
    > osób.
    >
    > Kobiety nie będą rodziły więcej dzieci bo mamy ustawę
    antyaborcyjną
    > ( które de facto jest dla ubogich, bogaty sobie
    powiedzmy "poradzi")
    > lub jałmużnę w postaci becikowego i grzmiącego księdza na
    ambonie.
    > Nie żyjemy w ciemnogrodzie i ludzie chcą po prostu czuć się
    > bezpiecznie. O ile Państwo pomóc nie umie, to niech zamknie buzię
    i
    > nie pierniczy głupot, że polakom się we łbach poprzewracało.

    Zacznijmy od jednej bardzo istotnej sprawy. Państwo nie jest od
    tego, by za ludzi myślec i się nimi zajmować. Państwo ma stworzyć
    warunki, by kazdy w miarę własnych możliwości mógł zyć tak jak chce.
    Poczucie bezpieczeństwa koleżano bierze się z własnej wartości. Jak
    ktoś nie ma wykształcenia i 2 lewe łapki do roboty to bezpieczeństwa
    nie bedzie miał nigdy. Pracowity i kompetentny będzie miał zawsze.
    Jeśli chcesz mieć bezpieczeństwo, to zakasaj rękawy i pokaż co
    jesteś wart, anie płacz i opowiadaj jak ci źle. Jak nie umiesz na
    siebie zarobic to pod kościół!!!

    --
    Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!!
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i
    to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • demonsbaby 03.03.09, 15:06
    A to coś nowego, że się "Tobie nie należy"? Tak, na poważnie.
    Osobiście ten problem (wymagającego pomocy rodzica) mnie dotknął -
    więc mogę jedynie teoretyzować. Nie mniej - zapewne kolejny urzędnik
    wyszedł z założenia, że skoro dawałeś sobie radę to dasz sobie
    nadal. Z opieki społecznej - zapmiętałam obrazek, kiedy szukałam
    pomcy w innej kwestii. Opieki dla człowieka z demencją, gdzie
    zachowania tej osoby zaczęły się ścierać z zagrożeniem
    bezpieczeństwa domowników. Dowiedziałam się jedynie, że w ramach
    uzyskania opieki dla chorego w domu opieki społecznej - człowiek,
    który takiej opiece miałby podlegać - musi na to wyrazić zgodę.
    Zgody, jak się orientujesz, wyrazić nie mógł, a nawet gdyby wyraził
    to z tyt. braku pojmowania rzeczywistości z punktu prawnego za zgodę
    uważana nie jest. Jedyne rozwiązanie (bez mozliwości uruchomienia
    jakiś tyrbów nadzwyczajnych) - pozostało ubzwłasnowolnienie tyt.
    niepoczytalności. Proces ubezwłasnowolnienia - czy też sprawa
    właściwa (termin) - z tyt. "kolejek" - mogła się odbyć w terminie
    nei krótszym niż 5 lat, gdzie zaznaczam stan pogarszał się w tempie
    zadziwiającym. Leczenie na oddziale psychiatrycznym przy demencji
    starczej - to jedynie forma zachowawcza (czyli w trakcie wystąpienia
    objawów) - po tem "dowidzenia" - rodzina niech sobie radzi z
    problemem (leki na wyciszenie). Gdyby ów człowiek rodziny nie miał,
    a szpital / oddział psychiatryczny po zaleczeniu "uciązliwych"
    objawów pacjenta chciał wypuścić - to niejako z urzędu - przejmuje
    problem opieka społeczna i umieszcza podopiecznego w ośrodku / domu.
    Jak ma rodzinę - to niech rodzina sobie radzi. Zamknięte koło.
  • n0e2008 03.03.09, 09:32
    faktycznie, genialna polityka pro-rodzinna. promowanie rozmnazania wsrod
    najbiedniejszych warstw spolecznych - na koszt tych, ktorzy pracuja. genialne!
    tego mamy sie uczyc?

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • black-emissary 03.03.09, 10:57
    ranita_08 napisała:
    > Polska powinna uczyć się co znaczy termin "polityka prorodzinna". To
    > długofalowy proces, a nie marne becikowe (które na wózeczek nie
    > starczy). I jak widać ustawa antyaborcyjna nie pomaga.
    >
    > Więc drodzy panowie z rządu : nie zakazami, nie procesami i karami,
    > ale rzeczywistą bezpieczną dla kobiety polityką przekonancie nas do
    > rodzenia.

    W zasadzie to masz rację, ale miejsce do jej wyłożenia wybrałaś wyjątkowo
    niefortunne.
  • andrzejto1 03.03.09, 13:58
    ranita_08 napisała:

    > Polska powinna uczyć się co znaczy termin "polityka prorodzinna".
    To
    > długofalowy proces, a nie marne becikowe (które na wózeczek nie
    > starczy). I jak widać ustawa antyaborcyjna nie pomaga.
    >
    > Więc drodzy panowie z rządu : nie zakazami, nie procesami i
    karami,
    > ale rzeczywistą bezpieczną dla kobiety polityką przekonancie nas
    do
    > rodzenia.


    Proszę mnię objasnić z jakiego to powodu mam finansować gó...ary
    które powinny się uczyć a nie zajmować się swoimi dziećmi??
    W ramach podatków które płacę finansuję dla nich szkolnictwo i
    starczy. Jak ktoś chce mieć dziecko to niech na jego utrzymanie i
    wykształcenie zarobi.
    Aby nie było, że nie wiem co mówię, to samodzielnie wychowuję 2
    dzieci. I jakoś nikogo o chleb prosić nie muszę.

    --
    Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!!
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i
    to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • n0e2008 03.03.09, 09:21
    to co widac w tym artykule, to BEZRADNOSC angielskiej lewicy (rzadzacej od 20
    lat) w obliczu problemu. angielscy inzynierowi spoleczni, po raz kolejny
    probujacy tworzyc panstwo dobrobytu i wiecznego szczescia, bladza jak dzieci we
    mgle, myslac ze maja latwe recepty ksztaltowania spoleczenstwa. wysokie zasilki
    dla roznych grup uprzywilejowanych, jak chociazby bezrobotni czy nastoletnie
    matki, zacheca ludzi do naduzyc - poprzez rozmiekczanie ich charakteru i
    tworzenie im latwego zycia tworzy postawe roszczeniowa.

    koncowka artykulu mowi bardzo dobrze o kluczowej roli RODZICOW. nie edukatorow
    seksualnych, nie jakichs specjalizowanych programow, a RODZICOW. w USA byly
    przeprowadzane badania porownawcze na temat skutecznosci roznych systemow
    edukacji seksualnej i najlepsze efekty dala EDUKACJA RODZICOW. rodzice byli
    uczeni m.in. sposobow rozmowy z dziecmi na tematy, ktorych zazwyczaj unikali. i
    to przynioslo efekty - bo wlasnie rodzice maja (i powinni miec) najlepszy
    kontakt dziecmi (poza zdarzajacymi sie, ewidentnymi patologiami).


    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • janonet4 03.03.09, 09:25
    obnizyc wiek spółkowania od 12 lat ,bedzie po problemie!!!!!
    --
    jan paszek
    skocz.net/wmce
    pol-ska-to dziwy kraj,dziwni ludzie,historia tez dziwna,potrzeba tu
    ładu,porzątku-a nie-BURDELU
  • t3sia 11.03.09, 04:59
    Zaczyna do mnie docierać że to o to chodzi - jeśli ktoś rządzi od 20 lat, to nie znaczy że jest bezradny lecz że świetnie sobie radzi. I że znalazł świetny sposób na zdobycie elektoratu - namnażanie go. Im wcześniej tym lepiej. A że społeczeństwo pozbawione odpowiedzialności głupieje, dosłownie głupieje - co w tym złego, głupim rządzić łatwiej... Głupim i uzależnionym od socjalu. Kto zapewnia socjal? Lewica. Na kogo dwudziestka z dwójką dzieci żyjąca z socjalu zagłosuje? Na lewicę. Na kogo potem zagłosują jej dzieci? Wiadomo... Czy jej dzieci postawią na edukację czy szybkie, dobrze płatne rodzicielstwo?
    A potem znajomi pracujący na wyspach opowiadają o ludziach niezdolnych nauczyć się obsługi wózka widłowego, lub o tym że dzieciaki przeprowadzone z nimi w szkole z angielskiego mają oceny lepsze od angielskojęzycznych rówieśników.

    Kraju ty mój, choć raz nie czerp wzorców z zachodu, proszę.
  • b_marciszonek 03.03.09, 09:24
    24 tydzień? znam takie dzieciaczki,które żyją po porodzie w tym
    tygodniu. sama jestem matką dziecka z 28 tygodnia i już od 24 byłam
    przygotowywana do ew.porodu i modliłam się, żeby wszytstko się jakoś
    ułożyło, walczyłam, modliłam sie o każdy dzień leżąc plackiem w
    szpotalu...
  • b_marciszonek 03.03.09, 09:24
    24 tydzień? znam takie dzieciaczki,które żyją po porodzie w tym
    tygodniu. sama jestem matką dziecka z 28 tygodnia i już od 24 byłam
    przygotowywana do ew.porodu i modliłam się, żeby wszytstko się jakoś
    ułożyło, walczyłam, modliłam sie o każdy dzień leżąc plackiem w
    szpotalu...
  • iberales 03.03.09, 09:28
    Ten artykuł to jakieś dziennikarskie dyletanctwo.

    "Nie ma się czemu dziwić - jak podają statystyki, codziennie w Wielkiej
    Brytanii 20 nastolatek zachodzi w ciążę."

    "Połowa z nich przeprowadza aborcję dostępną właściwie na życzenie, druga
    połowa zostaje najmłodszymi matkami Europy."

    "Co roku średnio 13 tys. brytyjskich nastolatek, które nie skończyły 16 lat,
    nie mają jeszcze prawa do głosowania, kupowania alkoholu ani prawa jazdy,
    decyduje się urodzić dziecko. Kolejne kilkadziesiąt tysięcy młodych matek nie
    ma jeszcze 18 lat."
    ---------------

    A wystarczy dziesięć sekund z kalkulatorkiem aby się okazało, że 20 ciąż
    dziennie da w ciągu roku 7300 ciąż.
    Skąd więc te 13 i "kilkadziesiąt" tysięcy pięć akapitów później?
    Szczególnie w kontekście tego, że połowa z tych dwudziestu dziennie dokona
    aborcji?
    Litości.




    No i wychodzi mi jeszcze jedna sprawa - brytyjczycy to ludzie konkretni i
    dlatego mówią o swoich problemach.
    To oczywiście woda na młyn apologetów 'tradycyjnych' wartości, którzy wszem i
    wobec głoszą zgnieliznę moralną zachodu, a wystarczy chwilka na stronie GUSu
    aby dojść do wniosku, że u nas ten problem jest może raptem o jedną trzecią
    mniejszy.
    Co stawia nas daleko w tyle za krajami cywilizowanymi jak Francja i Szwecja
    (również utrzymujące bardzo wysokie - jedne z wyższych w Europie - wskaźniki
    dzietności).
  • n0e2008 03.03.09, 09:30
    kolego, to nie ma nic wspolnego ze "zgnilizna moralna", ale jak najbardziej z
    pragmatyzmem nastoletnich matek nastawionych roszczeniowo!

    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
  • kochajacy-bydgoszcz-esteta 03.03.09, 09:29
    Nie ma takiego czegoś jak lekarz przeprowadzający zabieg aborcji. Każda
    kobieta MA PRAWO zabić swoje dziecko, póki jest w jej brzuchu, ale człowiek
    tego dokonujący to nie lekarz.
  • demonsbaby 03.03.09, 09:46
    Tu się akurat nie sposób zgodzić - kto podejmuje decyzję, kto i jak
    może siebie postrzegać. Tak czy siak, seks u małoletnich został
    fantastycznie "uprzedmiotowiony", tu już nie ma granicy jak
    u "kolegów" 15 lat starszych - na zasadzie: intymności, bliskości,
    poczucia partnerstwa i odpowiedzialności wynikającej z często
    niechcianej ciązy. Taki zabieg, u kobiet dojrzałych emocjonalnie do
    macierzyństwa rzutuje na ich psychikę. Moje wrażenie, po
    przeczytaniu tego artykułu, jest następujące: nastolatki traktują
    taki zabieg, jak usunięcie kurzajki z palca (kolejna narośl). Żadne
    emocje temu nie towazyszą. Nie wiem. Mnie to po prostu przerasta.
    Obyczajność małoletnich, emocjonalność i rozumienie granic już nie
    tylko odpowiedzialności, ale i człowieczeństwa.
  • july-july 03.03.09, 10:54
    A u nas jest w drugą strone - wmawianie kobietom, które poddały sie
    aborcji, że są morederczyniami i będą miały traumę na całe życie.
  • demonsbaby 03.03.09, 11:54
    Wg kanonów katolickich - zapewne w ten sposób kobietę się "osądza"
    (ironia losu: ten, który ma do tego prawo wg PŚ - tego nie robi).
    Mam zrozumienie dla tych kobiet, które do takiej decyzji zmuszają
    trudne warunki / sytuacje, ale nie mam dla tych, które aborcję
    traktują jako środek "po-zapobiegawczy" ciąży.
  • chojowaty 03.03.09, 09:34
    od dawna wiadomo , że angielskojęzyczni to w wiekszości pasożyty.
  • sympatyklewicy 03.03.09, 09:34
    Być może gdyby brytyjski rząd, zamiast wydawać grube miliony funtów
    na edukację seksualną nastolatków...
    **************************
    czytając ten artykół zastanawiałem się czy u nich jest edukacja
    seksualna, o którą u nas tak walczymy, okazuje się że jest, może i u
    nas do takij sytuacji dojdzie ...
  • jozub 03.03.09, 09:43
    Widać państwo stac na utrzymywanie tych pasożytów. Sorry, laski w
    Anglii to puszczalskie, to się widzi wszędzie. Nie bronię tych
    małoletnich tatusiów, ale one dosłownie pchają się do łóżka.
  • july-july 03.03.09, 10:53
    No tak, jak kobieta ma ochotę na seks i to wyraża to "pcha sie do
    łóżka".
  • jozub 03.03.09, 12:24
    july-july napisała:

    > No tak, jak kobieta ma ochotę na seks i to wyraża to "pcha sie do
    > łóżka".
    Kobieta to dla ciebie to samo co dziecko? Ja widzę różnicę, mam 12
    letnią córkę i nie nazwałabym jej jeszcze kobietą.
  • jj1978 03.03.09, 13:05
    a widzę różnicę, mam 12
    > letnią córkę i nie nazwałabym jej jeszcze kobietą.

    ale zgodnie z twoim poprzednim postem moze juz byc puszczalska.
  • momoneymoproblems 03.03.09, 09:41
    To tłumaczy również dlaczego Wielka Brytania jest w czołówce zachorowań na raka
    piersi i szyjki macicy, skoro ładuje się już w dzieci takie dawki hormonów i
    akceptuje inicjację seksualną w tak młodym wieku (już drugi partner seksualny
    znacznie zwiększa ryzyko zarażenia hpv). A potem się dziwą, że takie młode
    kobiety chorują, skoro już w dzieciństwie rozpoczęły antykoncepcję hormonalną i
    życie seksualne to nie ma się czemu dziwić. Może poza lekcjami zakładania
    prezerwatywy ktoś powinien uświadomić te "dzieci" (bo trudno je nazwać po prostu
    dziećmi) jakie zagrożenie niesie za sobą tak wczesne rozpoczęcie życia
    seksualnego...
  • hermina5 03.03.09, 10:59
    ale one przynajmniej maja wczesnie obowiazkowe szczepiania na HPV,
    które w Polsce mozna narazie zrobić tylko prywatnie i to za gruba
    kasę ...Taki drobiazg...
  • lahdaan 03.03.09, 10:50
    Szkoda, że autor artykułu nie wniknął bardziej w ów problem, a jedynie skupił
    się na tym co jest obecnie.

    Otóż rodzicielstwo w młodym wieku w Wielkiej Brytanii wcale nie jest czymś
    nowym. W czasach Imperium Brytyjskiego było to rzeczą wręcz normalną i
    akceptowalną. Młodzi mężczyźni chcący "zobaczyć świat i zakosztować przygody"
    lecz nie pewni swego powrotu, by zachować pokoleniową ciągłość często przed
    wyjazdem płodzili potomków. Dla Brytyjczyków to więc nic nowego. Manifestowane
    słowa oburzenia, mają na celu przybliżenie społeczeństwa do "powszechnie
    akceptowalnych norm cywilizacyjnych".

    --
    "P2C2BE!" Salomon Rushdi
  • latarnick 03.03.09, 10:50
    jak to wyspiarze

    --
    Wiosna w Pekinie
  • bardoso 03.03.09, 10:52
    Gazeta ostro kontynuuje akcje propagandowa :D:D:D Nie udalo sie
    rodakom wmowic ze wszyscy juz wyjezdzaja, dobrego o Polsce nie ma co
    napisac wiec trzeba pokazac jaka ta Anglia jest straszna i okropna.
    Smutne tylko, ze portal zmienia sie w kolejny tabloidopodobny tworek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka