Jako ofiara wazektomii (i braku informacji na temat możliwych powikłań), stwierdzam jednoznacznie: wszystko jest lepsze od życia z przewlekłym bólem. Taki ból paraliżuje życiowo, nie pozwala o sobie zapomnieć i sprawia, że człowiek zajmuje się głównie szukaniem sposobów na jego uśmierzenie. Zapoznałem się z mnóstwem materiałów o powikłaniach - ludzie nimi dotknięci tracą pracę, żyją w ciągłej depresji, nierzadko odchodzą od nich żony. Jest to przy tym ból o tyle dotkliwy, że wzmaga się przy stosunku, zniechęcając do życia seksualnego (w tym sensie jest to skuteczna forma antykoncepcji, owszem). I powiem szczerze: wolałbym wszystkie inne depresje (a znam je dobrze) albo też zginąć od kuli w Palestynie niż dogorywać jak kaleka, niezdolny do zwykłej aktywności życiowej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.