Jako zapalona ogrodniczka wzięłam przykład z zazieleniaczy i w swym
najbliższym otoczeniu, przed domem posadziłam rośliny.
Wybrałam tamaryszek jako dosyć odporny na suszę i miasto.
Jakież było me zdumienie gdy w piątek spostrzegłam przez okno, że jakaś kobieta
stoi przed rośliną i obrywa jej gałęzie.
Obrywa małe kawałki i rzuca obok na ziemię. Poniosło mnie...:)
Dlaczego to robiła nie mam pojęcia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.