Dodaj do ulubionych

Zabawki dla dziewczyn

06.07.09, 11:42
Co mnie zawsze niezmiernie dziwi - czemu w artykułach o seksie dla
kobiet pokazują kobiety? Tu na zdjęciu na dodatek 2 całujące się
kobiety...I to ma mnie pozytywnie nastrajać do czytania tekstu?
Nie każda kobieta to lezbijka, póki co wiekszą grupę stanowią kobiety
heteroseksulane więc miło by było aby wreszcie w artykułach o seksie
czy filmach pornograficznych, erotycznych dla kobiet pokazano
wreszcie mężczyznę. Bo to właśnie mężczyzna je podnieca a nie kobieta
(najwyraźniej dla redakcji jest to coś dziwnego)...Mam dość ogladania
kobiet w erotycznych sytuacjach. Chcę aby artykuł o seksie kojarzył
mi się z seksem - to takie niesamowite?
Edytor zaawansowany
  • 06.07.09, 14:24
    ma chyba po łajowej starej pannie Rydzyk.
  • 09.07.09, 22:24
    Po co chodzicie do sex-shopów? Przyjdźcie do mnie!
  • 06.07.09, 15:00
    Czuję że autorki to nudziary i nie mają ikry do zabawy - a o to przecież chodzi
    z gadżetami. Za dużo tu ich osobistych opinii żeby artykuł potraktować obiektywnie.

    Uśmiałem się zwłaszcza jak czytałem że sztuczne waginy wyglądają za młodo - a
    jak niby mają wyglądać, jak po 5 porodach? Kto by to kupił, heh?
  • 10.07.09, 07:52
    hihi mam identyczne wrażenie - kogo nie bawia przebieranki:) albo myśli o tym
    jak się spoci w jakimś gadżeciarskim ubraniu:), albo pani seksuolog która pewnie
    co 5 tej parze radzi aby spróbowali urozmaicili swoje życie seksualne mówi że
    będzie ją śmieszył widok męża w masce
  • 10.07.09, 10:22
    No, chyba że malarska, chirurgiczna albo przeciwgazowa.
  • 06.07.09, 15:29
    Plustek mam bardzo podobne odczucia do Twoich. Nie kręcą mnie lesbijki, po
    prostu odpychają. Wołałbym np oglądać dwóch gejów.
    Patriarchat i tyle!
  • 06.07.09, 21:08
    cóż to za pisownia: sYlikon?
  • 09.07.09, 16:12
    Słowo sylikon znajdziesz w każdym słowniku
    www.sjp.pl/co/sylikon
  • 06.07.09, 21:52
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 09.07.09, 17:26
    rydzyk_fizyk napisał:

    > Poza tym strasznie infantylna ta rozmowa :P

    Kobiety seksualnie niedojrzale sa wlasnie infantylne. To idzie w parze.
    U mezczyzn tez :)
  • 08.07.09, 10:33
    Ponieważ wypowiedź anuszki skasowano nie wiem za co, to ja napiszę to samo.
    Artykuł jest sponsorowany przez butik (?) Horn&More. Pani Długołęcka wzięła
    pieniądze za obsmarowanie konkurencji (Beate Uhse), mimo iż w tych sex-shopach
    sprzedaje się to samo. Wstyd proszę pani, wstyd.

    "Mój niepokój budzi raczej wygląd tej sztucznej waginy, bo - po raz kolejny -
    jest zinfantylizowana, nie wygląda na kobiecą, lecz wręcz dziecięcą.
    "
    Ale niepokój pani Długołęckiej nie budziły wibratory wielkości szminki?? Nie
    były one rozmiarów przypominających wręcz penis dziecka?? Bo to tylko faceci są
    pedofilami? A te wibratory o kształcie motylka czy delfinka? To nie zoofilia??

    Najlepsza jest ta rozmowa o biczykach, że takie drogie bo je projektuje ktoś
    znany. A gdzie były produkowane? W Chinach, tak więc niczym się nie różnią od
    tych od Beate Uhse (poza ceną dużo niższą).

    "To najnowszy wynalazek w świecie erotyki - wibrujący stożek. Ma 16 programów
    i ostatni taki wymuszający orgazm.
    "

    Ten najnowszy wynalazek jest dostępny na Zachodzie od ładnych paru lat. Po
    prostu trzeba było gawiedź zaciekawić niby jakimiś "newsami".

    "Tu przedmiot nabiera znaczenia, tam był bazar. Proszę spojrzeć, co tu mamy:
    długopis do pisania po ciele, który świeci w ultrafiolecie, i do niego mała
    latareczka. I wcale nie wszystkie są bardzo drogie.
    "

    ROTFL. Horn&More to nie bazar? A ten długopis i latareczka? Przecież to
    kwintesencja bazaru i odpustu!!
    --
    www.ukraina.blox.pl

    www.jedyniesluszne.blox.pl
  • 09.07.09, 17:31
    leszlong napisał:

    > Ponieważ wypowiedź anuszki skasowano nie wiem za co, to ja napiszę to samo.
    > Artykuł jest sponsorowany przez butik (?) Horn&More. Pani Długołęcka wzięła
    > pieniądze za obsmarowanie konkurencji (Beate Uhse), mimo iż w tych sex-shopach
    > sprzedaje się to samo. Wstyd proszę pani, wstyd.

    antyniemieckie uprzedzenia wystaja jej z butów, z tym nie mozna byc obiektywnym
    dziennikarzem.

    > ROTFL. Horn&More to nie bazar? A ten długopis i latareczka? Przecież to
    > kwintesencja bazaru i odpustu!!

    Kazdy sex-shop jest bazarem. Za 30 lat stanie sie moze normalnym sklepem.
  • 11.07.09, 17:04
    Zgadzam sie z wami. Artykul bardziej jest porownaniem jednego sex
    shopu do drugiego i z gory ten "tanszy" skreslany jest jako
    tandetny. A po obejrzeniu filmikow widac, ze jest tam o wiele
    wiekszy wybor i pani ma pojecie co sprzedaje (z artykulu wynika, ze
    pani ekspedientka jest po psychologii i seksuologi?) Poza tym
    niektore akcesoria sa i tak drogie (najslawniejsze kroliczki ok
    300zl niezaleznie od miejsca). A w takim miejscu znajda cos dla
    siebie kobiety, ktore nie moga wydac 400zl czy wiecej a np tylko 40.

    Polecam link do sklepu Ann Summers - kobiety-prostytutki, ktora w UK
    wyprowadzila sexshopy do rangi ekskluzywnych butikow. Z zewnatrz
    sklep z piekna, erotyczna bielizna, a wewnatrz zakamarki pelne
    strojow, gadzetow, filmow i innych akcesoriow. A na samym srodku
    owalny pokoik pelen wibratorow z usmiechnietymi dziewczynami, ktore
    pomagaja cos wybrac, lub tylko prezentuja kolorowe wielofunkcyjne
    cuda.

    www.annsummerslingerieireland.com/
  • 06.07.09, 23:01
    no fisting etc.

    Bo może ja NIE CHCĘ WIEDZIEĆ, co to jest? Nie jestem seksuologiem, nie mam k...a
    obowiązku!!!
  • 09.07.09, 09:43
    > Bo może ja NIE CHCĘ WIEDZIEĆ, co to jest?

    Niestety, czytanie zawsze niesie ze sobą ryzyko dowiedzenia się o czymś. Sposób
    na uniknięcie takich przykrych zdarzeń jest jeden - nie czytać. Miliony Polaków
    stosują i popatrz, jak się świetnie mają :)
  • 11.07.09, 21:42
    świata.

    Natomiast nie wiem dlaczego w mediach pojawia się coraz więcej elementów
    drastycznych. Nie wiem dlaczego media, opisując mi ciekawą, pierwszą udaną
    operację np. przeszczepu dłoni, MUSZĄ MI JĄ KONIECZNIE POKAZYWAĆ.

    Możesz mi wyjaśnić powyższe?

    Naprawdę - nie ma obowiązku epatowania g...em i drastycznością ani w reklamach,
    ani w opisach ludzkiej seksualności.

    Wystarczyłoby napisać w artykule "To służy do fistingu". Kto wie, co to fisting
    - wie. Kto nie wie - ma google`a i WOLNY WYBÓR, CZY TENŻE FISTING WRZUCI W
    GOOGLE`A, czy zostanie nim zaskoczony.

    A czytam dosyć dużo.

    Jasne?

  • 12.07.09, 16:47
    No to nie miałaś napisane obrazowo czym jest fisting, zdjęcia tez nie było. A
    jeśli aż tak przewrażliwiona jesteś to już Twój problem.
  • 27.07.09, 23:15
    Hmm, to PO CO czytasz artykuł o zabawkach erotycznych? Może lepiej jakiś romans
    czy coś? :)

    --
    Wielu ludzi prędzej umrze niż pomyśli. I wielu tak umiera.
    (B. Russell)
  • 09.07.09, 16:12
    A to czytanie tego artykułu jest obowiązkowe? W szkole kazali?
    --
    =Jolly Roger= =a.k.a.= =Misiek=
    >>> Nie wiemy - nie piszemy <<<
  • 11.07.09, 21:44
    wiązkowe?

    Co do szkoły - robię drugi fakultet.
  • 27.07.09, 23:17
    WOW. Nie wiem co na to odpowiedzieć. WOW.

    --
    Wielu ludzi prędzej umrze niż pomyśli. I wielu tak umiera.
    (B. Russell)
  • 09.07.09, 22:42
    ....a może jednak lepiej, że napisano, co to jest fisting, skoro przedtem nie
    wiedziałaś. Potem Zenek z podwórka powiedziałby: "Te, francuzeczka, chodź,
    zabieram cię na fisting". A ty byś pomyślała, że zaprasza na walkę bokserską.
  • 11.07.09, 15:49
    albo na fistaszki
    :D
  • 11.07.09, 21:39
    passoa1 napisała:

    > ....a może jednak lepiej, że napisano, co to jest fisting, skoro przedtem nie
    > wiedziałaś. Potem Zenek z podwórka powiedziałby: "Te, francuzeczka, chodź,
    > zabieram cię na fisting". A ty byś pomyślała, że zaprasza na walkę bokserską.

    Nie - zapytałabym, co to jest.
  • 03.09.09, 09:46
    i odpowiedzialby Ci to samo jak w artykule- wkladanie dłoni lub reki do odbytu.
    a ty bys zaczela krzyczec: a moze ja k..nie chce weidziec, jak bym chciala, to
    bym sobie w necie sprawdziła! buahaha co za pieniactwo.
  • 03.01.10, 13:46
    i o "tych rzeczach"
    to czego się spodziewałaś/łeś? Kreskówek o Kopciuszku i kwiatków?
  • 06.07.09, 23:34
    Ciekawe co to za dziwoląg językowy ginekolożka???????????????
    Jest ginekolog coś rodzaje się popie..... a korekta jak zwykle leży i kwiczy bo
    to takie modne teraz na siłę tworzyć rodzaj żeński gdy go nie ma. No bo jak to
    nie ma??????? No nie ma trzeba było uważać na lekcjach języka polskiego

    --
    Voip? ODPOWIEDŹ NA WYCIĄGNIĘCIE MYSZKI
  • 07.07.09, 01:04
    Nie ma, ale bedzie, bo powinien byc. To zupelnie logiczna
    konstrukcja jezykowa. Mozesz sie ciskac do woli, tupac nozkami i
    robic nadąsaną minke - ginekolozka, socjolozka,
    psycholozka
    i ministra beda slowami uzywanymi przez
    twoje dzieci. <triumfalny_smiech>
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 09.07.09, 17:42
    bene_gesserit napisała:

    > Nie ma, ale bedzie, bo powinien byc. To zupelnie logiczna
    > konstrukcja jezykowa. Mozesz sie ciskac do woli, tupac nozkami i
    > robic nadąsaną minke - ginekolozka, socjolozka,
    > psycholozka
    i ministra beda slowami uzywanymi przez
    > twoje dzieci. <triumfalny_smiech>
    Nie triumfuj idiotycznie. Pani ministra tak, ale te -lozki walcza od dziesiatek
    lat i nie przebily sie, bo brzmia infantylnie.
    Pani premiera n.p. tez slabo rokuje.
    Najbardziej meski ze wszystkich rzeczowników: mezczyzna - konczy sie nagle na
    ... -a.
    Wiec nie tup ty nózkami, bo masz moze zbyt krótkie.
  • 10.07.09, 00:02

    Od dziesiatek? Ciekawe :) Skad masz te informacje? Mozesz je jakos
    udokumentowac?

    W ciagu ostatnich pieciu lat ilosc zenskich koncowek zwieksza sie
    co roku. Kwiki zalosci z powodu istnienia psycholozek pobrzmiewaja
    na tym forum co chwila, a jakos nic nie zmieniaja - przeciwnie.
    Dziesiec lat i zostana przyklepane w slowniku, dramaty, wybuchy
    zlosci i robienie Rejtana na stronach forow nic nie zmieni, chociaz
    smiesznie poczytac.

    --
    good girl
  • 11.07.09, 17:13
    jak dla mnie ginekolozka, czy psycholozka brzmi infantylnie i
    niedouczenie... No niestety. Ja chodze do mojej Pani ginekolog, albo
    odwiedzic gienka... a nie wyobrazam sobie powiedziec ginekolozka,
    chyba by sie obrazila. A ministra... ehh no prosze was nie
    przesadzajcie z tymi koncowkami!!! to nie koncowki sa wazne, wazne
    jest to ze kobiety sa w zawodach, ktore byly lata temu uznawane za
    meskie. I wystarczy dodac PANI, a nie jakas tam "ozka". Pani o wiele
    lepiej brzmi.
  • 11.07.09, 22:26

    Wlasnie o to chodzi.
    Powaznie brzmi dyrektor i redaktor, a dyrektorka to najwyzej
    przedszkola, a redaktorka - niskopolkowego pisma dla pracownic
    magla. Wlasnie o to chodzi, ze kobiety - specjalistki brzmia
    powaznie tylko wtedy, kiedy uzyja meskiej koncowki. Nie daje ci to
    do myslenia?

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 12.07.09, 12:31
    Ja chodze do mojej Pani ginekolog, albo
    > odwiedzic gienka... a nie wyobrazam sobie powiedziec ginekolozka,
    > chyba by sie obrazila.

    Jane, "odwiedzić gienka" brzmi poważnie i solennie zaś ginekolożka obraźliwie.
    ROTFL.

    --
    "Że koperek to od cebuli, dowiedziałem się po 30" wojtek
  • 18.08.10, 14:19
    Nie chcecie być człowiekiem który nazwie mnie psycholożką w mojej obecności. Nie
    rozumiem, czemu uważa się że tworzenie żeńskich końcówek jest pro-kobiece czy
    coś. Otóż nie - pro-równościowe jest traktowanie nazw zawodów jako zawodów, bez
    wskazania na płeć. Z zawodu jestem PSYCHOLOGIEM.
    --
    Nie można wiecznie głaskać kota...
  • 18.08.10, 15:01
    > coś. Otóż nie - pro-równościowe jest traktowanie nazw zawodów
    jako zawodów, bez
    > wskazania na płeć.

    ...rozumiem więc, że nie drażniłoby cię nazwanie męzczyzny
    pracującego w przedszkolu 'przedszkolanką'? Nonono.

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • 09.07.09, 22:28
    I kierownik, i kierownica...


    bene_gesserit napisała:

    > Nie ma, ale bedzie, bo powinien byc. To zupelnie logiczna
    > konstrukcja jezykowa. Mozesz sie ciskac do woli, tupac nozkami i
    > robic nadąsaną minke - ginekolozka, socjolozka,
    > psycholozka
    i ministra beda slowami uzywanymi przez
    > twoje dzieci. <triumfalny_smiech>
  • 09.07.09, 23:59

    Biznes niech pomysli pomalutku.
    Biznes nie zauwazyl, ze kierowca ma juz damska koncowke?
    Gdyby kobieta prowadzaca pojazd miala byc nazywana kierownica
    , to mezczyzna wykonujacy te czynnosc musialby zostac
    kierowcem
    .


    --
    cute but psycho. things even out
  • 12.11.09, 16:32
    bene_gesserit,
    wrodzona ty elokwencjo i bystra istoto w jednym... Biznes
    napisał: "i kierownik czyli KIE - RO - WNIK, taki ktoś kto jest
    zwierzchnikiem a nie kierowca, czyli osoba prowadząca pojazd
    (zawodowo lub i nie) więc zanim wcisniesz guziczek RIPOSTA, czytajże
    z uwagą bo żenada...
  • 12.11.09, 18:24
    Proponuje, zebys ty najpierw pomyslala.
    Forma zenska od slowa 'kierownik' to 'kierowniczka' - uzywana od
    dawna i funkcjonujaca nie tylko w jezyku, ale i w slowniku. Stad -
    czytajac niedbale wypociny 'dowcipnych i blyskotliwych'
    forumowiczow automatycznie uznalam, ze chodzi o kierowce. Nie
    przyszlo mi do glowy, ze mozna byc AZ TAKIM głupcem, zeby nie
    zdawac sobie sprawy z istnienia slowa 'kierowniczka'.

    Ale to milo, ze zalozylas nicka tylko w tym celu, zeby wytknac mi
    pomylke, w dodatku po paru miesiacach :)

    --
    cute but psycho. things even out
  • 18.01.10, 13:37
    Tak jak od Don Kichot - Donna Kichotniczka ;-D
  • 14.09.09, 21:32
    czy ten śmiech bedzie taki triumfalny to nie wiem :P raczej będzie to smiech przez łzy :p
    bo te kontrukcje są tak koślawe, ze aż oczy bolą ;/ widać, ze tworzone na siłę. te wszystki -żki są drażniące, ale i tak nic nie pobije "naukowyczni", która się kiedys pojawiła w WO (no bo gdzieżby indziej), myślałam, ze padne jak to zobaczyłam.

    ogólnie to te wyrazy są na siłe wprowadzane przez media do języka, nie jest to bynajmniej naturalne (na tej samej zasadzie wtłaczani są w naszą podświadomość, strasznie ostatnio nadużywani, "celebryci").

    i jak już jesteśmy przy języku, to dlaczego w toku ewolucji za poprawne nie zostają uznane: przyszłem, poszłem, wziąść, włąnczyć itp? przecież są dużo bardziej zakorzenione w języku polskim niż te wszystkie ginekolożki, seksuolożki, psycholożki czy inne twory
    --
    jamniki w potrzebie
  • 17.09.09, 18:54
    To zupelnie normalne, ze to, co nowe, moze cie kluc w oczy.
    Problem (twoj) w tym, ze zenskie koncowki dokonuja obecnie
    niewaptliwej ekspansji. 'Na sile' to akurat jest wiec proba ich
    powstrzymania.

    Twoje dzieci beda sie z ciebie nabijac, ze mowisz staroswiecka,
    szowinistyczna polszczyzna. A wnuki pewnie cie nie zrozumieja :P


    --
    good girl
  • 08.07.09, 21:26
    Język, jak każdy twór z przyszłością, ewoluuje ku lepszej formie. I żadna
    konserwa nie zahamuje przekształceń, innowacji i mutacji, choćby się zesss...
    ...nu zbudziła.
    --
    I zApeWnE zNaSz icH wiEle;zmaLtRetoWAnyCh zwŁoK cZciCieLe,
    JeGo CiaŁo i kReW żRą cO niEdzIelĘ, a iCh sZamAni są PeŁni ucZuciA głĘbOkieGo,
    Dla cÓrKi TwoJeJ lUb syNKa tWojeGo.
    All Hail Discordia!
  • 09.07.09, 17:49
    codein napisała:

    > Język, jak każdy twór z przyszłością, ewoluuje ku lepszej formie. I żadna
    > konserwa nie zahamuje przekształceń, innowacji i mutacji, choćby się zesss...
    > ...nu zbudziła.
    Jesyk polski jest gramatycznie jakos "odporny" na te feminizmy.
    Moja córka we Wiedniu nazywala sie "Frau Magistra", ale jak obronila doktorat,
    nazywa sie teraz "Frau Doktorin". Niedlugo zostanie: "Frau Professorin".
  • 10.07.09, 11:17
    fjosef_miejski napisał:

    > codein napisała:
    >
    > > Język, jak każdy twór z przyszłością, ewoluuje ku lepszej
    formie. I żadna
    > > konserwa nie zahamuje przekształceń, innowacji i mutacji, choćby
    się zess
    > s...
    > > ...nu zbudziła.
    > Jesyk polski jest gramatycznie jakos "odporny" na te feminizmy.
    > Moja córka we Wiedniu nazywala sie "Frau Magistra", ale jak
    obronila doktorat,
    > nazywa sie teraz "Frau Doktorin". Niedlugo zostanie: "Frau
    Professorin".

    A np.język czeski jest otwarty na wszystkie feminizmy, tworzy się je
    w sposób regularny od wszystkich form męskich słów oznaczajacych
    zawody, urzędy, itp. Formy takie,
    jak "doktorka", "magisterka", "psycholožka", "gynekoložka", itd., są
    jak najbardziej poprawne. W języku polskim też tak będzie, ale może
    my tego nie dożyjemy.
  • 09.07.09, 16:28
    widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi
  • 09.07.09, 17:58
    plusik36 napisał:

    > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi

    Ta nazywalaby sie raczej "ginekologozka". Hi hi hi.

    A mloda zona pani ginekolog (obie lesbijki) to bedzie raczej
    "ginekolozkalozka".
    Z kolei ta mloda zona pani ginekolog ma prawo miec jeszcze jedna partnerke
    (teraz juz trzy lesbijki), wiec tez nalezy ja ladnie nazwac, np.
    "ginekolozkalozkalozka". Brzmi sexy moim zdaniem :)

    Przeciez jezyk nie moze dyskryminowac wolnych orientacji seksualnych, no nie?
  • 09.07.09, 18:49
    josef_miejski napisał:

    > plusik36 napisał:
    >
    > > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi
    >
    > Ta nazywalaby sie raczej "ginekologozka". Hi hi hi.

    Jak to jednak wychodzi, że niektórzy -- choćby się nie wiem jak spinali --
    niewielkie mają pojęcie o własnym języku...

    Zona doktora, nieważne, czy stara, czy młoda, czy w średnim wieku, miałaby
    przydomek z przyrostkiem -owa. Na szczęście coraz rzadziej spotykany, bo też i
    coraz rzadziej kobiety określa się wyłącznie przez pryzmat nazwiska i zawodu męża.


    --
    Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni,
    wodnik i topielica, topielica i wodnik...
  • 09.07.09, 18:59
    nessie-jp napisała:

    > josef_miejski napisał:
    >
    > > plusik36 napisał:
    > >
    > > > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi
    > >
    > > Ta nazywalaby sie raczej "ginekologozka". Hi hi hi.
    >
    > Jak to jednak wychodzi, że niektórzy -- choćby się nie wiem jak spinali --
    > niewielkie mają pojęcie o własnym języku...
    >
    > Zona doktora, nieważne, czy stara, czy młoda, czy w średnim wieku, miałaby
    > przydomek z przyrostkiem -owa. Na szczęście coraz rzadziej spotykany, bo też i
    > coraz rzadziej kobiety określa się wyłącznie przez pryzmat nazwiska i zawodu mę
    > ża.

    Ale u ciebie to jeszcze ciagle dobrze funkcjonuje: "idiotowa" nazywaja przeciez
    wszyscy twoja zone.
    We wszystkich innych przypadkach -owa wypadlo dawno z obiegu, ty jezykowy
    neandertalczyku.
  • 10.07.09, 11:05
    plusik36 napisał:

    > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi

    A córka ginekologa, to jak ma się nazywać? "Ginekologówna"?
  • 10.07.09, 13:22

    A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy zdrowych
    zmyslach zwraca sie do panienek per '-owna'?

    Eti niech sie przygotuje, ze dozyje czasow, w ktorych mezczyzni
    beda mogli byc tytulowani od tytulu zony. I niech eti pomysli, jak
    to by moglo brzmiec. Profesora Anna i jej maz, profesorowy Henryk
    . Hu hu hu.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • 10.07.09, 14:08
    bene_gesserit napisała:

    >
    > A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy zdrowych
    > zmyslach zwraca sie do panienek per '-owna'?
    >
    > Eti niech sie przygotuje, ze dozyje czasow, w ktorych mezczyzni
    > beda mogli byc tytulowani od tytulu zony. I niech eti pomysli, jak
    > to by moglo brzmiec. Profesora Anna i jej maz, profesorowy
    Henryk
    >
    . Hu hu hu.
    >

    Nie masz za grosz poczucia humoru. "Smutasy w kole"
  • 10.07.09, 14:57

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck :(
  • 15.09.09, 00:18
    bene_gesserit napisała:

    >
    > A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy zdrowych
    > zmyslach zwraca sie do panienek per '-ówna'?

    Ja. A co do całej dyskusji - skoro może być "ten sędzia" i "ta sędzia", to może
    być też "ten doktor" i "ta doktor". I tak pozostanie, bo należy spojrzeć
    prawdzie w oczy - do wielu polskich słów znacznie trudniej dodać żeńskie
    końcówki, niż np. w języku niemieckim. Nie porównujmy - w angielskim (prawie) w
    ogóle nie ma tego problemu, w niemieckim łatwo można nadać zawodom, funkcjom i
    tytułom obie formy, a w polskim - w sensowny sposób nie da się tego zrobić.
    Język nie powinien być przekształcany w sposób ideologiczny. Dlatego lepiej, aby
    kobiety zaadoptowały formy należące do mężczyzn. Ci chętnie się nimi podzielą :)

    --
    "Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo,
    ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie
    ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść
    pieniędzy"
  • 17.09.09, 19:05
    berger.m napisał:

    > > A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy
    zdrowych
    > > zmyslach zwraca sie do panienek per '-ówna'?
    >
    > Ja.

    W celu?

    A co do całej dyskusji - skoro może być "ten sędzia" i "ta sędzia",
    to może
    > być też "ten doktor" i "ta doktor".

    Nie.
    Ta doktor jest nieodmienna, wiec podkresla sztucznosc.
    Ta sedzia powinna byc odmienna (jak ta nauczycielka
    np.).

    I tak pozostanie, bo należy spojrzeć
    > prawdzie w oczy - do wielu polskich słów znacznie trudniej dodać
    żeńskie
    > końcówki, niż np. w języku niemieckim.

    Ciekawe w takim razie, czemu coraz wiecej damskich koncowek w
    uzyciu? Porownaj sobie jakikolwiek slownik jezyka polskiego sprzed
    20 lat z najbardziej aktualnym pwnowskim (wersja on-line). Tu
    zaszla zmiana.

    > Język nie powinien być przekształcany w sposób ideologiczny.

    A jesli on jest uksztaltowany w sposob ideologiczny?

    70 lat temu w USA okreslenie 'boy' uzyte w stosunku do osoby
    ciemnoskorej w wieku dowolnym bylo najzupelniej poprawne. Mowilo
    sie per 'chlopcze' nawet do czarnych 70-latkow, pod warunkiem, ze
    mowiacy byl bialy. To samo zreszta dotyczylo uprzejmego
    okreslenia 'negro' - 'czaruch'.
    Myslisz, ze nie nalezalo tego zmieniac w imie ideologii
    antyrasistowskiej?

    Oczywiscie - nie porownuje tych dwoch sytuacji: rasizmu w USA
    sprzed kilkudziesieciu lat i seksizmu w Polsce wspolczesnie.
    Niewatpliwie jednak skoro kobiety uznaja, ze nazywanie ich meskimi
    koncowkami nie jest wlasciwe, to maja prawo uzywac zenskich
    koncowek. I nikt z twierdzacych 'sie mi to nie podoba' albo 'alez
    to ha ha smieszne' nie ma prawda nam tego zabronic.

    Dlatego lepiej, ab
    > y
    > kobiety zaadoptowały formy należące do mężczyzn. Ci chętnie się
    nimi podzielą :
    > )

    Nie, chlopaki - moze to wy zaadoptujecie formy nalezace do mezczyzn?
    Wszak sa zawody sfeminizowane. Czemu pielegniarza nie nazywac - dla
    ulatwienia - pielegniarka? Nauczyciela - nauczycielka? Kasjera -
    kasjerka? Bibliotekarza - biliotekarka? Przedszkolanka -
    przedszkolanka? Niańka - nianią? Dalej, smialo. Na pewno bedzie im
    bardzo milo.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 18.09.09, 11:35
    Nie masz przypadkiem wrażenia, iż wolna o końcówki stała się ideologiczna i zaszła trochę za daleko?

    > Ciekawe w takim razie, czemu coraz wiecej damskich koncowek w
    > uzyciu? Porownaj sobie jakikolwiek slownik jezyka polskiego sprzed
    > 20 lat z najbardziej aktualnym pwnowskim (wersja on-line). Tu
    > zaszla zmiana.

    Masz rację. Sęk w tym, że końcówki są w użyciu przede wszystkim w gazetach i tv. Osobiście nie znam nikogo, kto by chodził do psycholożki / zatrudniał socjolożkę / uczęszczał do ginekolożki, wszyscy oni używają form męskich w rozmowach (kobiety też).

    Nie rozumiem, jaki efekt ma osiągnąć wprowadzenie do języka potocznego żeńskich końcówek. Rozumiem jeszcze ginekolożki - dla kobiet bywa ważne, czy ich ginekolog jest kobietą czy mężczyzną, ale w pozostałych przypadkach? Jak dla mnie efekt będzie następujący: idę do psychologa - idę do osoby o zawodzie psycholog, idę do psycholożki - idę pogapić się na długie nogi / głęboki dekolt. Seksizm wynika z reguły z jakiś aspektów charakteru danych osób, zmiana używanych przez nich słów tego nie zmieni. Czy róża, jak nazwę ją kamieniem, przestanie pachnieć jak róża?
    --
    think before acting
    dream before thinking
  • 20.09.09, 20:23
    shadowofthebeast napisał:

    > Nie masz przypadkiem wrażenia, iż wolna o końcówki stała się
    ideologiczna

    Nie mam. Ideologiczna byla od samego poczatku.

    i zas
    > zła trochę za daleko?

    Za daleko na co? Za daleko dla kogo? Za daleko i co?

    > Masz rację. Sęk w tym, że końcówki są w użyciu przede wszystkim w
    gazetach i tv
    > . Osobiście nie znam nikogo, kto by chodził do psycholożki /
    zatrudniał socjolo
    > żkę / uczęszczał do ginekolożki, wszyscy oni używają form męskich
    w rozmowach (
    > kobiety też).

    A ja osobiscie znam mase ludzi, ktorzy uzywaja bardzo wielu
    zenskich koncowek.
    Powolalam sie na slownik, bo specjalisci, ktorzy go tworza, nie
    tworza go 'z glowy', ale bacznie obserwuja jezyk. I zmiany jezyka -
    wlasnie te, zenskie koncowki - uznali za tak wazne i popularne, ze
    je umiescili w slowniku. Proces postepuje.

    > Nie rozumiem, jaki efekt ma osiągnąć wprowadzenie do języka
    potocznego żeńskich
    > końcówek. Rozumiem jeszcze ginekolożki - dla kobiet bywa ważne,
    czy ich gineko
    > log jest kobietą czy mężczyzną, ale w pozostałych przypadkach?

    Duża część Polaków ciągle woli zagadki w rodzaju „Słyszałem
    dyskusję minister” czy „Zakochałem się w tym pięknym kibicu” niż
    poprawnie utworzone i – co tu dużo mówić – potrzebne nazwy
    żeńskie „ministerka” (jednak nie „ministra”, bo to dziwoląg
    językowy), „kibicka” itp.


    To cytat z bardzo madrego artykulu nt koncowek. Polecam:
    tinyurl.com/n4xc6z

    Jak dla mnie efe
    > kt będzie następujący: idę do psychologa - idę do osoby o
    zawodzie psycholog, i
    > dę do psycholożki - idę pogapić się na długie nogi / głęboki
    dekolt.

    No jasne, kiedy wybieramy specjalistow rodzaju zenskiego to tylko
    po to, zeby sie poslinic na nie patrzac, bo do innych celow sluzyc
    nie moga. Co ty, bez obrazy, pleciesz?

    Seksizm wy
    > nika z reguły z jakiś aspektów charakteru danych osób, zmiana
    używanych przez n
    > ich słów tego nie zmieni. Czy róża, jak nazwę ją kamieniem,
    przestanie pachnieć
    > jak róża?

    Czy roza nie ma prawda nazywac sie tak, jak chce?


    --
    Warzywa też mogą być podstępne, szczególnie ziemniaki.
  • 09.07.09, 17:34
    moneybookers napisał:

    > Ciekawe co to za dziwoląg językowy ginekolożka???????????????
    > Jest ginekolog coś rodzaje się popie..... a korekta jak zwykle leży i kwiczy bo
    > to takie modne teraz na siłę tworzyć rodzaj żeński gdy go nie ma. No bo jak to
    > nie ma??????? No nie ma trzeba było uważać na lekcjach języka polskiego
    >
    Na uniwersytetach pojawia sie wkrótce profesorozki, magisterozki,
    docentorozki,.... zwlaszcza na filologiach :)
  • 10.07.09, 11:01
    moneybookers napisał:

    > Ciekawe co to za dziwoląg językowy ginekolożka???????????????
    > Jest ginekolog coś rodzaje się popie..... a korekta jak zwykle
    leży i kwiczy bo
    > to takie modne teraz na siłę tworzyć rodzaj żeński gdy go nie ma.
    No bo jak to
    > nie ma??????? No nie ma trzeba było uważać na lekcjach języka
    polskiego
    >

    W języku polskim rzeczywiście to dziwoląg - "ginekolożka". Ale np.
    lekarz - lekarka juz nie. Podobnie pilot - pilotka, itp.
    A w języku czeskim takie formy
    jak "ministerka", "premierka", "psycholožka", itd. są jak
    najbardziej poprawne i powszechnie używane. Być może w języku
    polskim dojdzie do tego samego.
    A np. w języku czeskim
  • 16.07.09, 01:52
    pilotka to akurat rodzaj czapki, nie kobieta-pilot:3
  • 16.07.09, 14:36
    pyum napisała:

    > pilotka to akurat rodzaj czapki, nie kobieta-pilot:3

    Niestety, slownik twierdzi, ze slowo 'pilotka' ma dwa znaczenia, z
    ktorych pierwsze to to, ktore wg ciebie nie istnieje:
    sjp.pwn.pl/lista.php?co=pilotka

    --
    nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
  • 07.07.09, 02:14
    Jest świetna rzeczywiście. Pięć gwiazdek. Wprowadza tam taka przyjazną, luźną
    atmosferę. Jest zmysłowo, ale nie wulgarnie. Nigdy bym nie pomyślał, ze do
    takiego zajęcia można mieć taki talent.

  • 08.07.09, 12:50
    Czy mnie się wydaje, czy panie podchodzą do tematu trochę jak do jeża (czyżby ze
    względu na bardziej pruderyjne czytelniczki?) i stereotypowo - że kobiety to
    takie delikatne, a niektóre rzeczy takie wulgarne. No i to odgrywanie ról
    (maski, kostium pielęgniarki) jako dobre do seksu z "obcym", ale nie do związku
    - no nie wiem, czy to jest takie jednoznaczne, są ludzie, którzy potrafią łóżko
    oddzielić od życia.
  • 14.07.09, 20:48
    no widac pani dokror prezentuje taki poglad ze lozko jest czescia
    czy kontynuacja zycia, ze nie oddzielamy seksu od tego co poza nim.
    to widac w jej wypowiedziach z wczesniejszych rozmow. u nas chyba
    psycho i seksuolodzy nie potrafia ugryzc tematow typu teatr-umowa-
    zabawa-przemoc w lozku. wlasnie tego ze stare dobre malzenstwo na
    godzine zamienia sie w pielegniarke i pacjenta. ja osobiscie tez
    tego nie kupuje ale to jest moja opinia a specjalistka wypowiadajaca
    sie powinna zachowac jakis obiektywizm.
    niedawno np katarzyna miller w zwierciadle ostro pojechala po bdsm,
    ze generalnie wszyscy na terapie bo ludziom ktorzy w seksie lubia
    doznawac prawdziwej krzywdy albo prawdziwie krzywdzic, nalezy
    wspolczuc a nie zazdroscic ekscytujacego pozycia.
    widac ze obie maja negatywne zdanie na ten temat i z wielka
    ostroznoscia podchodza do tego ze ludzie lubia rozne rzeczy w lozku.
  • 08.07.09, 14:04
    dziwny ten artykul, sex shopy w polsce rzeczywiscie tak wygladaja? pani
    seksuolog tez dziwna, tak samo jak i autorka, dobraly sie jak w korcu maku.
  • 08.07.09, 21:51
    wcale nie dziwna. ja z zainteresowaniem przeczytalam artykul, panie zrobily mi
    przysluge odwiedzajac sex shopy zanim sama tam pojde. uprzedzily, co mozna tam
    znalezc, zeby sie ktos nieobyty nie zdziwil. potraktowaly temat przyjaznie
    czytelnikowi i elegancko. dobra robota.
  • 09.07.09, 23:57
    jesli rzeczywiscie ci przyblizyly temat to gratuluje, jak dla mnie
    obie sie zachowuja jakby byly zdziwione ze w sexshopie mozna znalezc
    gadzety zwiazane z uprawianiem seksu w roznych konfiguracjach i
    niekoniecznie w klasycznej odmianie. a pani seksuolog ktora twierdzi
    ze kobieta reaguje tylko na delikatne, rozowe i romantyczne i oby
    nie za bardzo kojarzace sie z seksem jest po prostu zenujaca.
  • 12.07.09, 16:49
    Podpisuję się. Też miałam nadzieję, że panie przełamią tabu, a tu konserwatyzm i
    stereotypy aż hulają.
  • 09.07.09, 06:01
    "nie ma sensu a nawet jest szkodliwe używanie czegoś w czym poczujemy się
    nienaturalnie i do czego nie jesteśmy przekonane, ale wejdźcie do naszych
    sklepów i wydajcie po tysiaku" :-D

    --
    cały naród generuje kontent!
  • 09.07.09, 10:55
    Tzw. butik Horn&More sprawia wrażenie wyjątkowo pretensjonalnej dziury. A
    najlepsza jest informacja o tym, że wygrywają konkursy na dizajn - dizajn
    czego?!! Penisa?!! To bozia powinna dostawać tantiemy. Hyhy.
  • 09.07.09, 16:08
    Bardzo mnie zdziwiło, dlaczego według pani seksuolog przebieranki są odpowiednie
    z obcą osobą a nie w związku, myślałam, że jest wręcz odwrotnie, że właśnie z
    zaufanym, dobrze znanym partnerem możemy spełnić swoje fantazje i zapobiec
    nudzie w związku, a z kolei w obcą osobą nie są potrzebne, bo działa właśnie
    taki 'efekt nowości'... no ale może lekarz wie lepiej ;)
  • 09.07.09, 16:27
    zgadza sie. w dluzszym zwiazku trzeba wciaz odkrywac, zeby nie wdarla sie nuda:)
  • 09.07.09, 18:04
    Po namyśle doszłam do wniosku, ze jednak pani seksuolog zupełnie nie ma racji.
    Bo potrafię sobie wyobrazić dwójkę kochających się ludzi, żyjących w partnerskim
    związku, którzy po latach 'normalnego' seksu pragną spełnić jakąś fantazję i
    przebrania właśnie ułatwiają oddzielenie osoby nam dobrze znanej od kreacji na
    potrzeby łóżka. A pani seksuolog mówiąc, że do takich rzeczy potrzeba obcości,
    jakby sugerowała że najlepiej znaleźć sobie do tego kogoś na boku :/
    A w 'Gorzkich godach' problem nie leżał w świńskich maskach, tylko w tym że był
    to chory związek, bez miłości.
  • 09.07.09, 16:31
    Byłam w sesx shopie kilka dni temu. Weszłam sobie do pierwszego lepszego,
    wystrój taki jak się spodziewałam - różowo festyniarski. I właśnie bardzo dobrze
    że taki. Leży mi wszystko w jednym miejscu, mogę sobie wszystko ze wszystkim
    porównać. Dodatkowo sprzedawca pomógł mi wybrać odpowiedni produkt, szukał
    koloru który mi się spodoba (te zabawki są nie tylko różowe), pozwolił
    porównywać ceny. Pełen profesjonalizm :) To nie była moja pierwsza ani ostatnia
    tego typu wizyta w takim przybytku :)

    A jakieś dizajnerskie sex shopy pseudo butiki są tylko dla snobów. Przebitkę
    mają nie z jet ziemi.
  • 09.07.09, 17:51
    podejscie autorek do s/m i dominacji - zalosnie plytkie.

    tak, istnieja osoby, ktore moga sie traktowac po partnersku poza
    sypialnia, moga razem isc na zakupy i rozmawiac o pracy, a potem
    jedno z nich zaklada obroze czy maske...

    dominy sa duze, a zwlaszcza maja wielkie biusty? kolejny stereotyp,
    nie majacy wiele wspolnego z rzeczywistoscia...

    autorkom polecam wybranie sie na Torture Garden, zajrzenie na strone
    Mistress Midori, a pozniej wypowiadanie sie na tematy, na ktore nie
    maja zielonego pojecia.
  • 09.07.09, 18:04
    abssinthe napisała:

    > podejscie autorek do s/m i dominacji - zalosnie plytkie.
    >
    > tak, istnieja osoby, ktore moga sie traktowac po partnersku poza
    > sypialnia, moga razem isc na zakupy i rozmawiac o pracy, a potem
    > jedno z nich zaklada obroze czy maske...
    >
    > dominy sa duze, a zwlaszcza maja wielkie biusty? kolejny stereotyp,
    > nie majacy wiele wspolnego z rzeczywistoscia...
    >

    wlasnie, moja domina jest niewysoka (163 cm) i ma maly biust, ale jest
    fantastyczna. Mój brat chodzi do jeszcze mniejszej dominy i tez jest zachwycony.
  • 11.07.09, 17:26
    Kim jest ta pani seksuolog? Po jakiejs wyzszej szkole Iksinskiego?
    CZy taki niski poziom edukacji obowiazuje i musza sie sami
    doksztalcac? To moze zanim udzieli kilku wywiadow do gazet skoczy do
    lozka i pocwiczy?

    Czy poza s.p. Michalina Wislocka, Zbigniewem Lechem-Starowiczem,
    Zbigniewem Izdebskim i kilkoma innymi (na palcach jednej reki mozna
    wyliczyc chyba) nie ma juz w polsce seksuologow z prawdziwego
    zdazenia? Mam wrazenie, ze obecnie chyba tylko L-S potrafi wyglaszac
    swietne opinie, ktore nadaja sie do publikacji i reportazy.
  • 12.07.09, 16:50
    Lew-Starowicz
  • 12.07.09, 16:50
    > tak, istnieja osoby, ktore moga sie traktowac po partnersku poza
    > sypialnia, moga razem isc na zakupy i rozmawiac o pracy, a potem
    > jedno z nich zaklada obroze czy maske...

    A najdziwniejsze jest, że pani seksuolog tego nie wie.
  • 09.07.09, 18:03
    A cóż to za skórzana maska jak dla Kaspara Hausera? Chyba się paniom coś
    pokręciło z powodu natłoku erotycznych wrażeń. Kaspar Hauser nie nosił żadnej
    maski.
  • 27.07.09, 23:29
    Hehe, może chodziło o Hannibala Lectera...

    --
    Wielu ludzi prędzej umrze niż pomyśli. I wielu tak umiera.
    (B. Russell)
  • 09.07.09, 18:48
    Bazując na tym artykule można by stworzyć sex-shop idealny. Wystarczy połączyć elegancką przestrzeń i rozsądne ceny :)
    Dla mnie niezaprzeczalny jest wkład artykułu w zrozumienie drugiej płci. Z punktu widzenia mężczyzny seks(shop) wygląda inaczej. Znowu czegoś nowego dowiedziałem się o kobietach.
  • 09.07.09, 18:52
    niby się podoba a nie wypada powiedzieć że już by sobie takiego
    wpakowała :D zresztą jak to napisać skoro cała redakcja przeczyta :D
    :D :D
  • 09.07.09, 19:35
    Nawet się ucieszyłam, że ktoś "oswoi" sex shop i napisze o tym, że to nie jest
    zbrodnia - pikanteria w sypialni. Ale wychodzi na to, że wszystko jest fe,
    przesadne, obrzydliwe, nieodpowiednie dla kobiet. Chyba że pejczyk z metką
    projektanta. A co, jeśli kobieta lubi mocno, szybko, intensywnie? Ma nietypowe
    pragnienia - dominacji albo poniżenia? Lubi przebieranki? Bardzo odważną,
    wyuzdaną bieliznę? Chce się czasem poczuć jak w ostrym porno - z własnym mężem?
    To znaczy, że coś jest nie tak? Bo takie brudne rzeczy - to ewentualnie faceci
    lubią? A my, kobiety z klasą, to najwyżej koronkowy staniczek i mały cichutki
    wibrator?

    Co złego w śmiesznej, kiczowatej bieliźnie - choćby i męskich stringach z trąbą
    słonia? Czy w łóżku trzeba odprawiać misterium? Nie można się po prostu bawić i
    śmiać? Czy w łóżku wszystko ma wyglądać drogo, luksusowo, subtelnie i z klasą
    jak w cienkim Harlequinie? Nie ma miejsca na zabawę konwencją, kiczem, tandetą,
    wulgarnością nawet, kliszami?

    Ajjjj, zirytowałam się. A wszystkim chętnym, ciekawskim, ale nieśmiałym -
    polecam internetowe sklepy erotyczne :) I miłej zabawy.
    --
    Adoptowałam smoka. Wy w niego klikajcie, a ja go będę karmić zupą ogórkową z
    termosu.
    http://dragcave.net/image/248u.gif
  • 09.07.09, 21:58
    2szarozielone - podpisuję się pod tym, co piszesz.

    kobiety to nie tylko przemykające cichaczem pod kołderkę szare
    myszki, ale tez takie, które sa bardziej wyuzdane, a faceci kochają
    wyuzdane kobiety....
    Wydaje mi się, że artykuł został kupiony... napisany jest wyjątkowo
    nieprofesjonalnie, mniej mnie interesuje, że wibrator jest różowy, a
    bardziej, jakie doznania daje. Metka projektanta.... jeśli jest dla
    innych ważna to ql, dla mnie nie.

    Fakt babki podeszły do tematy jak do jeża.... szkoda....
  • 10.07.09, 14:08
    > A my, kobiety z klasą, to najwyżej koronkowy staniczek i mały cichutki
    > wibrator?

    Mały, cichutki, różowy, z luksusową metką, i żeby po wszystkim przytulił i
    obejrzał razem z nami "Plebanię" :P
  • 09.07.09, 20:30
    O co chodzi z tą miłą niespodzianką w samochodzie? Przecież to namawianie do
    niebezpiecznej jazdy!
  • 14.07.09, 20:39
    ja mysle ze polacy generalnie jezdza tak kiepsko i niebezpiecznie ze
    brak majtek u pasazera/ki nic nie zmieni w bezpieczenstwie na
    drodze:D
  • 10.07.09, 00:07

    Artykul, co tu duzo mowic, glupawy i plytki. Az wstyd bylo czytac
    chwilami. 'To ladne, to brzydkie, to fefe - a to dobre, bo drogie i
    jakis polglowek z Paryza to projektowal'. Zamiast ciekawego dialogu
    zaciekawionej laiczki i ekspertki mamy dwie salonowe damy
    rozmawiajace o przepisach na konfiturki i obrabiajcej (schludnie
    ubrane) dupy sasiadkom. Zero konkretow, zero praktycznych rad, zero
    szczegolow. Podejrzewam, ze pani z salonu Beathy U. powiedzialaby o
    wiele wiele wiecej i ciekawiej.

    --
    nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
  • 10.07.09, 08:17
    Hells angels nie death angels!!!!! Chyba si pani redaktor kiepskich podrobek
    Armii Boga naogladala... ale to filmy klasy B...
  • 10.07.09, 10:12
    To może spowodować bardzo bolesne zranienie podczas szybkiego rozpinania i zapinania.
  • 10.07.09, 13:15
    hehe też o tym pomyślałam... zwł. biorąc pod uwagę miłosny szał
    uniesienia :] ale może o to chodzi ;P
  • 03.01.10, 13:47
    Kolega z Inspekcji Pracy?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.