• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Zabawki dla dziewczyn

  • 06.07.09, 11:42
    Co mnie zawsze niezmiernie dziwi - czemu w artykułach o seksie dla
    kobiet pokazują kobiety? Tu na zdjęciu na dodatek 2 całujące się
    kobiety...I to ma mnie pozytywnie nastrajać do czytania tekstu?
    Nie każda kobieta to lezbijka, póki co wiekszą grupę stanowią kobiety
    heteroseksulane więc miło by było aby wreszcie w artykułach o seksie
    czy filmach pornograficznych, erotycznych dla kobiet pokazano
    wreszcie mężczyznę. Bo to właśnie mężczyzna je podnieca a nie kobieta
    (najwyraźniej dla redakcji jest to coś dziwnego)...Mam dość ogladania
    kobiet w erotycznych sytuacjach. Chcę aby artykuł o seksie kojarzył
    mi się z seksem - to takie niesamowite?
    Edytor zaawansowany
    • 06.07.09, 14:24
      ma chyba po łajowej starej pannie Rydzyk.
      • dokladnie :)
      • 09.07.09, 22:24
        Po co chodzicie do sex-shopów? Przyjdźcie do mnie!
    • 06.07.09, 15:00
      Czuję że autorki to nudziary i nie mają ikry do zabawy - a o to przecież chodzi
      z gadżetami. Za dużo tu ich osobistych opinii żeby artykuł potraktować obiektywnie.

      Uśmiałem się zwłaszcza jak czytałem że sztuczne waginy wyglądają za młodo - a
      jak niby mają wyglądać, jak po 5 porodach? Kto by to kupił, heh?
      • 10.07.09, 07:52
        hihi mam identyczne wrażenie - kogo nie bawia przebieranki:) albo myśli o tym
        jak się spoci w jakimś gadżeciarskim ubraniu:), albo pani seksuolog która pewnie
        co 5 tej parze radzi aby spróbowali urozmaicili swoje życie seksualne mówi że
        będzie ją śmieszył widok męża w masce
        • 10.07.09, 10:22
          No, chyba że malarska, chirurgiczna albo przeciwgazowa.
    • 06.07.09, 15:29
      Plustek mam bardzo podobne odczucia do Twoich. Nie kręcą mnie lesbijki, po
      prostu odpychają. Wołałbym np oglądać dwóch gejów.
      Patriarchat i tyle!
    • 06.07.09, 21:08
      cóż to za pisownia: sYlikon?
      • 09.07.09, 16:12
        Słowo sylikon znajdziesz w każdym słowniku
        www.sjp.pl/co/sylikon
    • 06.07.09, 21:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 07.07.09, 00:41
        • 09.07.09, 17:26
          rydzyk_fizyk napisał:

          > Poza tym strasznie infantylna ta rozmowa :P

          Kobiety seksualnie niedojrzale sa wlasnie infantylne. To idzie w parze.
          U mezczyzn tez :)
      • 08.07.09, 10:33
        Ponieważ wypowiedź anuszki skasowano nie wiem za co, to ja napiszę to samo.
        Artykuł jest sponsorowany przez butik (?) Horn&More. Pani Długołęcka wzięła
        pieniądze za obsmarowanie konkurencji (Beate Uhse), mimo iż w tych sex-shopach
        sprzedaje się to samo. Wstyd proszę pani, wstyd.

        "Mój niepokój budzi raczej wygląd tej sztucznej waginy, bo - po raz kolejny -
        jest zinfantylizowana, nie wygląda na kobiecą, lecz wręcz dziecięcą.
        "
        Ale niepokój pani Długołęckiej nie budziły wibratory wielkości szminki?? Nie
        były one rozmiarów przypominających wręcz penis dziecka?? Bo to tylko faceci są
        pedofilami? A te wibratory o kształcie motylka czy delfinka? To nie zoofilia??

        Najlepsza jest ta rozmowa o biczykach, że takie drogie bo je projektuje ktoś
        znany. A gdzie były produkowane? W Chinach, tak więc niczym się nie różnią od
        tych od Beate Uhse (poza ceną dużo niższą).

        "To najnowszy wynalazek w świecie erotyki - wibrujący stożek. Ma 16 programów
        i ostatni taki wymuszający orgazm.
        "

        Ten najnowszy wynalazek jest dostępny na Zachodzie od ładnych paru lat. Po
        prostu trzeba było gawiedź zaciekawić niby jakimiś "newsami".

        "Tu przedmiot nabiera znaczenia, tam był bazar. Proszę spojrzeć, co tu mamy:
        długopis do pisania po ciele, który świeci w ultrafiolecie, i do niego mała
        latareczka. I wcale nie wszystkie są bardzo drogie.
        "

        ROTFL. Horn&More to nie bazar? A ten długopis i latareczka? Przecież to
        kwintesencja bazaru i odpustu!!
        --
        www.ukraina.blox.pl

        www.jedyniesluszne.blox.pl
        • 09.07.09, 17:31
          leszlong napisał:

          > Ponieważ wypowiedź anuszki skasowano nie wiem za co, to ja napiszę to samo.
          > Artykuł jest sponsorowany przez butik (?) Horn&More. Pani Długołęcka wzięła
          > pieniądze za obsmarowanie konkurencji (Beate Uhse), mimo iż w tych sex-shopach
          > sprzedaje się to samo. Wstyd proszę pani, wstyd.

          antyniemieckie uprzedzenia wystaja jej z butów, z tym nie mozna byc obiektywnym
          dziennikarzem.

          > ROTFL. Horn&More to nie bazar? A ten długopis i latareczka? Przecież to
          > kwintesencja bazaru i odpustu!!

          Kazdy sex-shop jest bazarem. Za 30 lat stanie sie moze normalnym sklepem.
        • 11.07.09, 17:04
          Zgadzam sie z wami. Artykul bardziej jest porownaniem jednego sex
          shopu do drugiego i z gory ten "tanszy" skreslany jest jako
          tandetny. A po obejrzeniu filmikow widac, ze jest tam o wiele
          wiekszy wybor i pani ma pojecie co sprzedaje (z artykulu wynika, ze
          pani ekspedientka jest po psychologii i seksuologi?) Poza tym
          niektore akcesoria sa i tak drogie (najslawniejsze kroliczki ok
          300zl niezaleznie od miejsca). A w takim miejscu znajda cos dla
          siebie kobiety, ktore nie moga wydac 400zl czy wiecej a np tylko 40.

          Polecam link do sklepu Ann Summers - kobiety-prostytutki, ktora w UK
          wyprowadzila sexshopy do rangi ekskluzywnych butikow. Z zewnatrz
          sklep z piekna, erotyczna bielizna, a wewnatrz zakamarki pelne
          strojow, gadzetow, filmow i innych akcesoriow. A na samym srodku
          owalny pokoik pelen wibratorow z usmiechnietymi dziewczynami, ktore
          pomagaja cos wybrac, lub tylko prezentuja kolorowe wielofunkcyjne
          cuda.

          www.annsummerslingerieireland.com/
    • 06.07.09, 23:01
      no fisting etc.

      Bo może ja NIE CHCĘ WIEDZIEĆ, co to jest? Nie jestem seksuologiem, nie mam k...a
      obowiązku!!!
      • 09.07.09, 09:43
        > Bo może ja NIE CHCĘ WIEDZIEĆ, co to jest?

        Niestety, czytanie zawsze niesie ze sobą ryzyko dowiedzenia się o czymś. Sposób
        na uniknięcie takich przykrych zdarzeń jest jeden - nie czytać. Miliony Polaków
        stosują i popatrz, jak się świetnie mają :)
        • 11.07.09, 21:42
          świata.

          Natomiast nie wiem dlaczego w mediach pojawia się coraz więcej elementów
          drastycznych. Nie wiem dlaczego media, opisując mi ciekawą, pierwszą udaną
          operację np. przeszczepu dłoni, MUSZĄ MI JĄ KONIECZNIE POKAZYWAĆ.

          Możesz mi wyjaśnić powyższe?

          Naprawdę - nie ma obowiązku epatowania g...em i drastycznością ani w reklamach,
          ani w opisach ludzkiej seksualności.

          Wystarczyłoby napisać w artykule "To służy do fistingu". Kto wie, co to fisting
          - wie. Kto nie wie - ma google`a i WOLNY WYBÓR, CZY TENŻE FISTING WRZUCI W
          GOOGLE`A, czy zostanie nim zaskoczony.

          A czytam dosyć dużo.

          Jasne?

          • 12.07.09, 16:47
            No to nie miałaś napisane obrazowo czym jest fisting, zdjęcia tez nie było. A
            jeśli aż tak przewrażliwiona jesteś to już Twój problem.
          • 27.07.09, 23:15
            Hmm, to PO CO czytasz artykuł o zabawkach erotycznych? Może lepiej jakiś romans
            czy coś? :)

            --
            Wielu ludzi prędzej umrze niż pomyśli. I wielu tak umiera.
            (B. Russell)
      • 09.07.09, 16:12
        A to czytanie tego artykułu jest obowiązkowe? W szkole kazali?
        --
        =Jolly Roger= =a.k.a.= =Misiek=
        >>> Nie wiemy - nie piszemy <<<
        • 11.07.09, 21:44
          wiązkowe?

          Co do szkoły - robię drugi fakultet.
          • 27.07.09, 23:17
            WOW. Nie wiem co na to odpowiedzieć. WOW.

            --
            Wielu ludzi prędzej umrze niż pomyśli. I wielu tak umiera.
            (B. Russell)
      • 09.07.09, 22:42
        ....a może jednak lepiej, że napisano, co to jest fisting, skoro przedtem nie
        wiedziałaś. Potem Zenek z podwórka powiedziałby: "Te, francuzeczka, chodź,
        zabieram cię na fisting". A ty byś pomyślała, że zaprasza na walkę bokserską.
        • 11.07.09, 15:49
          albo na fistaszki
          :D
        • 11.07.09, 21:39
          passoa1 napisała:

          > ....a może jednak lepiej, że napisano, co to jest fisting, skoro przedtem nie
          > wiedziałaś. Potem Zenek z podwórka powiedziałby: "Te, francuzeczka, chodź,
          > zabieram cię na fisting". A ty byś pomyślała, że zaprasza na walkę bokserską.

          Nie - zapytałabym, co to jest.
          • 03.09.09, 09:46
            i odpowiedzialby Ci to samo jak w artykule- wkladanie dłoni lub reki do odbytu.
            a ty bys zaczela krzyczec: a moze ja k..nie chce weidziec, jak bym chciala, to
            bym sobie w necie sprawdziła! buahaha co za pieniactwo.
      • 03.01.10, 13:46
        i o "tych rzeczach"
        to czego się spodziewałaś/łeś? Kreskówek o Kopciuszku i kwiatków?
    • 06.07.09, 23:34
      Ciekawe co to za dziwoląg językowy ginekolożka???????????????
      Jest ginekolog coś rodzaje się popie..... a korekta jak zwykle leży i kwiczy bo
      to takie modne teraz na siłę tworzyć rodzaj żeński gdy go nie ma. No bo jak to
      nie ma??????? No nie ma trzeba było uważać na lekcjach języka polskiego

      --
      Voip? ODPOWIEDŹ NA WYCIĄGNIĘCIE MYSZKI
      • 07.07.09, 01:04
        Nie ma, ale bedzie, bo powinien byc. To zupelnie logiczna
        konstrukcja jezykowa. Mozesz sie ciskac do woli, tupac nozkami i
        robic nadąsaną minke - ginekolozka, socjolozka,
        psycholozka
        i ministra beda slowami uzywanymi przez
        twoje dzieci. <triumfalny_smiech>
        --
        a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
        bo odrodzisz sie czlowiekiem'
        • 09.07.09, 17:42
          bene_gesserit napisała:

          > Nie ma, ale bedzie, bo powinien byc. To zupelnie logiczna
          > konstrukcja jezykowa. Mozesz sie ciskac do woli, tupac nozkami i
          > robic nadąsaną minke - ginekolozka, socjolozka,
          > psycholozka
          i ministra beda slowami uzywanymi przez
          > twoje dzieci. <triumfalny_smiech>
          Nie triumfuj idiotycznie. Pani ministra tak, ale te -lozki walcza od dziesiatek
          lat i nie przebily sie, bo brzmia infantylnie.
          Pani premiera n.p. tez slabo rokuje.
          Najbardziej meski ze wszystkich rzeczowników: mezczyzna - konczy sie nagle na
          ... -a.
          Wiec nie tup ty nózkami, bo masz moze zbyt krótkie.
          • 10.07.09, 00:02

            Od dziesiatek? Ciekawe :) Skad masz te informacje? Mozesz je jakos
            udokumentowac?

            W ciagu ostatnich pieciu lat ilosc zenskich koncowek zwieksza sie
            co roku. Kwiki zalosci z powodu istnienia psycholozek pobrzmiewaja
            na tym forum co chwila, a jakos nic nie zmieniaja - przeciwnie.
            Dziesiec lat i zostana przyklepane w slowniku, dramaty, wybuchy
            zlosci i robienie Rejtana na stronach forow nic nie zmieni, chociaz
            smiesznie poczytac.

            --
            good girl
            • 11.07.09, 17:13
              jak dla mnie ginekolozka, czy psycholozka brzmi infantylnie i
              niedouczenie... No niestety. Ja chodze do mojej Pani ginekolog, albo
              odwiedzic gienka... a nie wyobrazam sobie powiedziec ginekolozka,
              chyba by sie obrazila. A ministra... ehh no prosze was nie
              przesadzajcie z tymi koncowkami!!! to nie koncowki sa wazne, wazne
              jest to ze kobiety sa w zawodach, ktore byly lata temu uznawane za
              meskie. I wystarczy dodac PANI, a nie jakas tam "ozka". Pani o wiele
              lepiej brzmi.
              • 11.07.09, 22:26

                Wlasnie o to chodzi.
                Powaznie brzmi dyrektor i redaktor, a dyrektorka to najwyzej
                przedszkola, a redaktorka - niskopolkowego pisma dla pracownic
                magla. Wlasnie o to chodzi, ze kobiety - specjalistki brzmia
                powaznie tylko wtedy, kiedy uzyja meskiej koncowki. Nie daje ci to
                do myslenia?

                --
                a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
                bo odrodzisz sie czlowiekiem'
              • 12.07.09, 12:31
                Ja chodze do mojej Pani ginekolog, albo
                > odwiedzic gienka... a nie wyobrazam sobie powiedziec ginekolozka,
                > chyba by sie obrazila.

                Jane, "odwiedzić gienka" brzmi poważnie i solennie zaś ginekolożka obraźliwie.
                ROTFL.

                --
                "Że koperek to od cebuli, dowiedziałem się po 30" wojtek
              • 18.08.10, 14:19
                Nie chcecie być człowiekiem który nazwie mnie psycholożką w mojej obecności. Nie
                rozumiem, czemu uważa się że tworzenie żeńskich końcówek jest pro-kobiece czy
                coś. Otóż nie - pro-równościowe jest traktowanie nazw zawodów jako zawodów, bez
                wskazania na płeć. Z zawodu jestem PSYCHOLOGIEM.
                --
                Nie można wiecznie głaskać kota...
                • 18.08.10, 15:01
                  > coś. Otóż nie - pro-równościowe jest traktowanie nazw zawodów
                  jako zawodów, bez
                  > wskazania na płeć.

                  ...rozumiem więc, że nie drażniłoby cię nazwanie męzczyzny
                  pracującego w przedszkolu 'przedszkolanką'? Nonono.

                  --
                  feminists aren’t humorless just because your jokes suck
        • 09.07.09, 22:28
          I kierownik, i kierownica...


          bene_gesserit napisała:

          > Nie ma, ale bedzie, bo powinien byc. To zupelnie logiczna
          > konstrukcja jezykowa. Mozesz sie ciskac do woli, tupac nozkami i
          > robic nadąsaną minke - ginekolozka, socjolozka,
          > psycholozka
          i ministra beda slowami uzywanymi przez
          > twoje dzieci. <triumfalny_smiech>
          • 09.07.09, 23:59

            Biznes niech pomysli pomalutku.
            Biznes nie zauwazyl, ze kierowca ma juz damska koncowke?
            Gdyby kobieta prowadzaca pojazd miala byc nazywana kierownica
            , to mezczyzna wykonujacy te czynnosc musialby zostac
            kierowcem
            .


            --
            cute but psycho. things even out
            • 12.11.09, 16:32
              bene_gesserit,
              wrodzona ty elokwencjo i bystra istoto w jednym... Biznes
              napisał: "i kierownik czyli KIE - RO - WNIK, taki ktoś kto jest
              zwierzchnikiem a nie kierowca, czyli osoba prowadząca pojazd
              (zawodowo lub i nie) więc zanim wcisniesz guziczek RIPOSTA, czytajże
              z uwagą bo żenada...
              • 12.11.09, 18:24
                Proponuje, zebys ty najpierw pomyslala.
                Forma zenska od slowa 'kierownik' to 'kierowniczka' - uzywana od
                dawna i funkcjonujaca nie tylko w jezyku, ale i w slowniku. Stad -
                czytajac niedbale wypociny 'dowcipnych i blyskotliwych'
                forumowiczow automatycznie uznalam, ze chodzi o kierowce. Nie
                przyszlo mi do glowy, ze mozna byc AZ TAKIM głupcem, zeby nie
                zdawac sobie sprawy z istnienia slowa 'kierowniczka'.

                Ale to milo, ze zalozylas nicka tylko w tym celu, zeby wytknac mi
                pomylke, w dodatku po paru miesiacach :)

                --
                cute but psycho. things even out
                • 18.01.10, 13:37
                  Tak jak od Don Kichot - Donna Kichotniczka ;-D
        • 14.09.09, 21:32
          czy ten śmiech bedzie taki triumfalny to nie wiem :P raczej będzie to smiech przez łzy :p
          bo te kontrukcje są tak koślawe, ze aż oczy bolą ;/ widać, ze tworzone na siłę. te wszystki -żki są drażniące, ale i tak nic nie pobije "naukowyczni", która się kiedys pojawiła w WO (no bo gdzieżby indziej), myślałam, ze padne jak to zobaczyłam.

          ogólnie to te wyrazy są na siłe wprowadzane przez media do języka, nie jest to bynajmniej naturalne (na tej samej zasadzie wtłaczani są w naszą podświadomość, strasznie ostatnio nadużywani, "celebryci").

          i jak już jesteśmy przy języku, to dlaczego w toku ewolucji za poprawne nie zostają uznane: przyszłem, poszłem, wziąść, włąnczyć itp? przecież są dużo bardziej zakorzenione w języku polskim niż te wszystkie ginekolożki, seksuolożki, psycholożki czy inne twory
          --
          jamniki w potrzebie
          • 17.09.09, 18:54
            To zupelnie normalne, ze to, co nowe, moze cie kluc w oczy.
            Problem (twoj) w tym, ze zenskie koncowki dokonuja obecnie
            niewaptliwej ekspansji. 'Na sile' to akurat jest wiec proba ich
            powstrzymania.

            Twoje dzieci beda sie z ciebie nabijac, ze mowisz staroswiecka,
            szowinistyczna polszczyzna. A wnuki pewnie cie nie zrozumieja :P


            --
            good girl
      • 08.07.09, 21:26
        Język, jak każdy twór z przyszłością, ewoluuje ku lepszej formie. I żadna
        konserwa nie zahamuje przekształceń, innowacji i mutacji, choćby się zesss...
        ...nu zbudziła.
        --
        I zApeWnE zNaSz icH wiEle;zmaLtRetoWAnyCh zwŁoK cZciCieLe,
        JeGo CiaŁo i kReW żRą cO niEdzIelĘ, a iCh sZamAni są PeŁni ucZuciA głĘbOkieGo,
        Dla cÓrKi TwoJeJ lUb syNKa tWojeGo.
        All Hail Discordia!
        • 09.07.09, 17:49
          codein napisała:

          > Język, jak każdy twór z przyszłością, ewoluuje ku lepszej formie. I żadna
          > konserwa nie zahamuje przekształceń, innowacji i mutacji, choćby się zesss...
          > ...nu zbudziła.
          Jesyk polski jest gramatycznie jakos "odporny" na te feminizmy.
          Moja córka we Wiedniu nazywala sie "Frau Magistra", ale jak obronila doktorat,
          nazywa sie teraz "Frau Doktorin". Niedlugo zostanie: "Frau Professorin".
          • 10.07.09, 11:17
            fjosef_miejski napisał:

            > codein napisała:
            >
            > > Język, jak każdy twór z przyszłością, ewoluuje ku lepszej
            formie. I żadna
            > > konserwa nie zahamuje przekształceń, innowacji i mutacji, choćby
            się zess
            > s...
            > > ...nu zbudziła.
            > Jesyk polski jest gramatycznie jakos "odporny" na te feminizmy.
            > Moja córka we Wiedniu nazywala sie "Frau Magistra", ale jak
            obronila doktorat,
            > nazywa sie teraz "Frau Doktorin". Niedlugo zostanie: "Frau
            Professorin".

            A np.język czeski jest otwarty na wszystkie feminizmy, tworzy się je
            w sposób regularny od wszystkich form męskich słów oznaczajacych
            zawody, urzędy, itp. Formy takie,
            jak "doktorka", "magisterka", "psycholožka", "gynekoložka", itd., są
            jak najbardziej poprawne. W języku polskim też tak będzie, ale może
            my tego nie dożyjemy.
      • 09.07.09, 16:28
        widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi
        • 09.07.09, 17:58
          plusik36 napisał:

          > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi

          Ta nazywalaby sie raczej "ginekologozka". Hi hi hi.

          A mloda zona pani ginekolog (obie lesbijki) to bedzie raczej
          "ginekolozkalozka".
          Z kolei ta mloda zona pani ginekolog ma prawo miec jeszcze jedna partnerke
          (teraz juz trzy lesbijki), wiec tez nalezy ja ladnie nazwac, np.
          "ginekolozkalozkalozka". Brzmi sexy moim zdaniem :)

          Przeciez jezyk nie moze dyskryminowac wolnych orientacji seksualnych, no nie?
          • 09.07.09, 18:49
            josef_miejski napisał:

            > plusik36 napisał:
            >
            > > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi
            >
            > Ta nazywalaby sie raczej "ginekologozka". Hi hi hi.

            Jak to jednak wychodzi, że niektórzy -- choćby się nie wiem jak spinali --
            niewielkie mają pojęcie o własnym języku...

            Zona doktora, nieważne, czy stara, czy młoda, czy w średnim wieku, miałaby
            przydomek z przyrostkiem -owa. Na szczęście coraz rzadziej spotykany, bo też i
            coraz rzadziej kobiety określa się wyłącznie przez pryzmat nazwiska i zawodu męża.


            --
            Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni,
            wodnik i topielica, topielica i wodnik...
            • 09.07.09, 18:59
              nessie-jp napisała:

              > josef_miejski napisał:
              >
              > > plusik36 napisał:
              > >
              > > > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi
              > >
              > > Ta nazywalaby sie raczej "ginekologozka". Hi hi hi.
              >
              > Jak to jednak wychodzi, że niektórzy -- choćby się nie wiem jak spinali --
              > niewielkie mają pojęcie o własnym języku...
              >
              > Zona doktora, nieważne, czy stara, czy młoda, czy w średnim wieku, miałaby
              > przydomek z przyrostkiem -owa. Na szczęście coraz rzadziej spotykany, bo też i
              > coraz rzadziej kobiety określa się wyłącznie przez pryzmat nazwiska i zawodu mę
              > ża.

              Ale u ciebie to jeszcze ciagle dobrze funkcjonuje: "idiotowa" nazywaja przeciez
              wszyscy twoja zone.
              We wszystkich innych przypadkach -owa wypadlo dawno z obiegu, ty jezykowy
              neandertalczyku.
        • 10.07.09, 11:05
          plusik36 napisał:

          > widocznie jest to młoda żona ginekologa. Hi hi hi

          A córka ginekologa, to jak ma się nazywać? "Ginekologówna"?
          • 10.07.09, 13:22

            A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy zdrowych
            zmyslach zwraca sie do panienek per '-owna'?

            Eti niech sie przygotuje, ze dozyje czasow, w ktorych mezczyzni
            beda mogli byc tytulowani od tytulu zony. I niech eti pomysli, jak
            to by moglo brzmiec. Profesora Anna i jej maz, profesorowy Henryk
            . Hu hu hu.

            --
            Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
            • 10.07.09, 14:08
              bene_gesserit napisała:

              >
              > A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy zdrowych
              > zmyslach zwraca sie do panienek per '-owna'?
              >
              > Eti niech sie przygotuje, ze dozyje czasow, w ktorych mezczyzni
              > beda mogli byc tytulowani od tytulu zony. I niech eti pomysli, jak
              > to by moglo brzmiec. Profesora Anna i jej maz, profesorowy
              Henryk
              >
              . Hu hu hu.
              >

              Nie masz za grosz poczucia humoru. "Smutasy w kole"
              • 10.07.09, 14:57

                --
                feminists aren’t humorless just because your jokes suck :(
            • 15.09.09, 00:18
              bene_gesserit napisała:

              >
              > A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy zdrowych
              > zmyslach zwraca sie do panienek per '-ówna'?

              Ja. A co do całej dyskusji - skoro może być "ten sędzia" i "ta sędzia", to może
              być też "ten doktor" i "ta doktor". I tak pozostanie, bo należy spojrzeć
              prawdzie w oczy - do wielu polskich słów znacznie trudniej dodać żeńskie
              końcówki, niż np. w języku niemieckim. Nie porównujmy - w angielskim (prawie) w
              ogóle nie ma tego problemu, w niemieckim łatwo można nadać zawodom, funkcjom i
              tytułom obie formy, a w polskim - w sensowny sposób nie da się tego zrobić.
              Język nie powinien być przekształcany w sposób ideologiczny. Dlatego lepiej, aby
              kobiety zaadoptowały formy należące do mężczyzn. Ci chętnie się nimi podzielą :)

              --
              "Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo,
              ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie
              ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść
              pieniędzy"
              • 17.09.09, 19:05
                berger.m napisał:

                > > A od kiedy nazywa sie dzieci od profesji ojca? I kto przy
                zdrowych
                > > zmyslach zwraca sie do panienek per '-ówna'?
                >
                > Ja.

                W celu?

                A co do całej dyskusji - skoro może być "ten sędzia" i "ta sędzia",
                to może
                > być też "ten doktor" i "ta doktor".

                Nie.
                Ta doktor jest nieodmienna, wiec podkresla sztucznosc.
                Ta sedzia powinna byc odmienna (jak ta nauczycielka
                np.).

                I tak pozostanie, bo należy spojrzeć
                > prawdzie w oczy - do wielu polskich słów znacznie trudniej dodać
                żeńskie
                > końcówki, niż np. w języku niemieckim.

                Ciekawe w takim razie, czemu coraz wiecej damskich koncowek w
                uzyciu? Porownaj sobie jakikolwiek slownik jezyka polskiego sprzed
                20 lat z najbardziej aktualnym pwnowskim (wersja on-line). Tu
                zaszla zmiana.

                > Język nie powinien być przekształcany w sposób ideologiczny.

                A jesli on jest uksztaltowany w sposob ideologiczny?

                70 lat temu w USA okreslenie 'boy' uzyte w stosunku do osoby
                ciemnoskorej w wieku dowolnym bylo najzupelniej poprawne. Mowilo
                sie per 'chlopcze' nawet do czarnych 70-latkow, pod warunkiem, ze
                mowiacy byl bialy. To samo zreszta dotyczylo uprzejmego
                okreslenia 'negro' - 'czaruch'.
                Myslisz, ze nie nalezalo tego zmieniac w imie ideologii
                antyrasistowskiej?

                Oczywiscie - nie porownuje tych dwoch sytuacji: rasizmu w USA
                sprzed kilkudziesieciu lat i seksizmu w Polsce wspolczesnie.
                Niewatpliwie jednak skoro kobiety uznaja, ze nazywanie ich meskimi
                koncowkami nie jest wlasciwe, to maja prawo uzywac zenskich
                koncowek. I nikt z twierdzacych 'sie mi to nie podoba' albo 'alez
                to ha ha smieszne' nie ma prawda nam tego zabronic.

                Dlatego lepiej, ab
                > y
                > kobiety zaadoptowały formy należące do mężczyzn. Ci chętnie się
                nimi podzielą :
                > )

                Nie, chlopaki - moze to wy zaadoptujecie formy nalezace do mezczyzn?
                Wszak sa zawody sfeminizowane. Czemu pielegniarza nie nazywac - dla
                ulatwienia - pielegniarka? Nauczyciela - nauczycielka? Kasjera -
                kasjerka? Bibliotekarza - biliotekarka? Przedszkolanka -
                przedszkolanka? Niańka - nianią? Dalej, smialo. Na pewno bedzie im
                bardzo milo.

                --
                śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                • 18.09.09, 11:35
                  Nie masz przypadkiem wrażenia, iż wolna o końcówki stała się ideologiczna i zaszła trochę za daleko?

                  > Ciekawe w takim razie, czemu coraz wiecej damskich koncowek w
                  > uzyciu? Porownaj sobie jakikolwiek slownik jezyka polskiego sprzed
                  > 20 lat z najbardziej aktualnym pwnowskim (wersja on-line). Tu
                  > zaszla zmiana.

                  Masz rację. Sęk w tym, że końcówki są w użyciu przede wszystkim w gazetach i tv. Osobiście nie znam nikogo, kto by chodził do psycholożki / zatrudniał socjolożkę / uczęszczał do ginekolożki, wszyscy oni używają form męskich w rozmowach (kobiety też).

                  Nie rozumiem, jaki efekt ma osiągnąć wprowadzenie do języka potocznego żeńskich końcówek. Rozumiem jeszcze ginekolożki - dla kobiet bywa ważne, czy ich ginekolog jest kobietą czy mężczyzną, ale w pozostałych przypadkach? Jak dla mnie efekt będzie następujący: idę do psychologa - idę do osoby o zawodzie psycholog, idę do psycholożki - idę pogapić się na długie nogi / głęboki dekolt. Seksizm wynika z reguły z jakiś aspektów charakteru danych osób, zmiana używanych przez nich słów tego nie zmieni. Czy róża, jak nazwę ją kamieniem, przestanie pachnieć jak róża?
                  --
                  think before acting
                  dream before thinking
                  • 20.09.09, 20:23
                    shadowofthebeast napisał:

                    > Nie masz przypadkiem wrażenia, iż wolna o końcówki stała się
                    ideologiczna

                    Nie mam. Ideologiczna byla od samego poczatku.

                    i zas
                    > zła trochę za daleko?

                    Za daleko na co? Za daleko dla kogo? Za daleko i co?

                    > Masz rację. Sęk w tym, że końcówki są w użyciu przede wszystkim w
                    gazetach i tv
                    > . Osobiście nie znam nikogo, kto by chodził do psycholożki /
                    zatrudniał socjolo
                    > żkę / uczęszczał do ginekolożki, wszyscy oni używają form męskich
                    w rozmowach (
                    > kobiety też).

                    A ja osobiscie znam mase ludzi, ktorzy uzywaja bardzo wielu
                    zenskich koncowek.
                    Powolalam sie na slownik, bo specjalisci, ktorzy go tworza, nie
                    tworza go 'z glowy', ale bacznie obserwuja jezyk. I zmiany jezyka -
                    wlasnie te, zenskie koncowki - uznali za tak wazne i popularne, ze
                    je umiescili w slowniku. Proces postepuje.

                    > Nie rozumiem, jaki efekt ma osiągnąć wprowadzenie do języka
                    potocznego żeńskich
                    > końcówek. Rozumiem jeszcze ginekolożki - dla kobiet bywa ważne,
                    czy ich gineko
                    > log jest kobietą czy mężczyzną, ale w pozostałych przypadkach?

                    Duża część Polaków ciągle woli zagadki w rodzaju „Słyszałem
                    dyskusję minister” czy „Zakochałem się w tym pięknym kibicu” niż
                    poprawnie utworzone i – co tu dużo mówić – potrzebne nazwy
                    żeńskie „ministerka” (jednak nie „ministra”, bo to dziwoląg
                    językowy), „kibicka” itp.


                    To cytat z bardzo madrego artykulu nt koncowek. Polecam:
                    tinyurl.com/n4xc6z

                    Jak dla mnie efe
                    > kt będzie następujący: idę do psychologa - idę do osoby o
                    zawodzie psycholog, i
                    > dę do psycholożki - idę pogapić się na długie nogi / głęboki
                    dekolt.

                    No jasne, kiedy wybieramy specjalistow rodzaju zenskiego to tylko
                    po to, zeby sie poslinic na nie patrzac, bo do innych celow sluzyc
                    nie moga. Co ty, bez obrazy, pleciesz?

                    Seksizm wy
                    > nika z reguły z jakiś aspektów charakteru danych osób, zmiana
                    używanych przez n
                    > ich słów tego nie zmieni. Czy róża, jak nazwę ją kamieniem,
                    przestanie pachnieć
                    > jak róża?

                    Czy roza nie ma prawda nazywac sie tak, jak chce?


                    --
                    Warzywa też mogą być podstępne, szczególnie ziemniaki.
      • 09.07.09, 17:34
        moneybookers napisał:

        > Ciekawe co to za dziwoląg językowy ginekolożka???????????????
        > Jest ginekolog coś rodzaje się popie..... a korekta jak zwykle leży i kwiczy bo
        > to takie modne teraz na siłę tworzyć rodzaj żeński gdy go nie ma. No bo jak to
        > nie ma??????? No nie ma trzeba było uważać na lekcjach języka polskiego
        >
        Na uniwersytetach pojawia sie wkrótce profesorozki, magisterozki,
        docentorozki,.... zwlaszcza na filologiach :)
      • 10.07.09, 11:01
        moneybookers napisał:

        > Ciekawe co to za dziwoląg językowy ginekolożka???????????????
        > Jest ginekolog coś rodzaje się popie..... a korekta jak zwykle
        leży i kwiczy bo
        > to takie modne teraz na siłę tworzyć rodzaj żeński gdy go nie ma.
        No bo jak to
        > nie ma??????? No nie ma trzeba było uważać na lekcjach języka
        polskiego
        >

        W języku polskim rzeczywiście to dziwoląg - "ginekolożka". Ale np.
        lekarz - lekarka juz nie. Podobnie pilot - pilotka, itp.
        A w języku czeskim takie formy
        jak "ministerka", "premierka", "psycholožka", itd. są jak
        najbardziej poprawne i powszechnie używane. Być może w języku
        polskim dojdzie do tego samego.
        A np. w języku czeskim
        • 16.07.09, 01:52
          pilotka to akurat rodzaj czapki, nie kobieta-pilot:3
          • 16.07.09, 14:36
            pyum napisała:

            > pilotka to akurat rodzaj czapki, nie kobieta-pilot:3

            Niestety, slownik twierdzi, ze slowo 'pilotka' ma dwa znaczenia, z
            ktorych pierwsze to to, ktore wg ciebie nie istnieje:
            sjp.pwn.pl/lista.php?co=pilotka

            --
            nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
    • 07.07.09, 02:14
      Jest świetna rzeczywiście. Pięć gwiazdek. Wprowadza tam taka przyjazną, luźną
      atmosferę. Jest zmysłowo, ale nie wulgarnie. Nigdy bym nie pomyślał, ze do
      takiego zajęcia można mieć taki talent.

    • 08.07.09, 12:50
      Czy mnie się wydaje, czy panie podchodzą do tematu trochę jak do jeża (czyżby ze
      względu na bardziej pruderyjne czytelniczki?) i stereotypowo - że kobiety to
      takie delikatne, a niektóre rzeczy takie wulgarne. No i to odgrywanie ról
      (maski, kostium pielęgniarki) jako dobre do seksu z "obcym", ale nie do związku
      - no nie wiem, czy to jest takie jednoznaczne, są ludzie, którzy potrafią łóżko
      oddzielić od życia.
      • 14.07.09, 20:48
        no widac pani dokror prezentuje taki poglad ze lozko jest czescia
        czy kontynuacja zycia, ze nie oddzielamy seksu od tego co poza nim.
        to widac w jej wypowiedziach z wczesniejszych rozmow. u nas chyba
        psycho i seksuolodzy nie potrafia ugryzc tematow typu teatr-umowa-
        zabawa-przemoc w lozku. wlasnie tego ze stare dobre malzenstwo na
        godzine zamienia sie w pielegniarke i pacjenta. ja osobiscie tez
        tego nie kupuje ale to jest moja opinia a specjalistka wypowiadajaca
        sie powinna zachowac jakis obiektywizm.
        niedawno np katarzyna miller w zwierciadle ostro pojechala po bdsm,
        ze generalnie wszyscy na terapie bo ludziom ktorzy w seksie lubia
        doznawac prawdziwej krzywdy albo prawdziwie krzywdzic, nalezy
        wspolczuc a nie zazdroscic ekscytujacego pozycia.
        widac ze obie maja negatywne zdanie na ten temat i z wielka
        ostroznoscia podchodza do tego ze ludzie lubia rozne rzeczy w lozku.
    • 08.07.09, 14:04
      dziwny ten artykul, sex shopy w polsce rzeczywiscie tak wygladaja? pani
      seksuolog tez dziwna, tak samo jak i autorka, dobraly sie jak w korcu maku.
      • 08.07.09, 21:51
        wcale nie dziwna. ja z zainteresowaniem przeczytalam artykul, panie zrobily mi
        przysluge odwiedzajac sex shopy zanim sama tam pojde. uprzedzily, co mozna tam
        znalezc, zeby sie ktos nieobyty nie zdziwil. potraktowaly temat przyjaznie
        czytelnikowi i elegancko. dobra robota.
        • 09.07.09, 23:57
          jesli rzeczywiscie ci przyblizyly temat to gratuluje, jak dla mnie
          obie sie zachowuja jakby byly zdziwione ze w sexshopie mozna znalezc
          gadzety zwiazane z uprawianiem seksu w roznych konfiguracjach i
          niekoniecznie w klasycznej odmianie. a pani seksuolog ktora twierdzi
          ze kobieta reaguje tylko na delikatne, rozowe i romantyczne i oby
          nie za bardzo kojarzace sie z seksem jest po prostu zenujaca.
          • 12.07.09, 16:49
            Podpisuję się. Też miałam nadzieję, że panie przełamią tabu, a tu konserwatyzm i
            stereotypy aż hulają.
    • 09.07.09, 06:01
      "nie ma sensu a nawet jest szkodliwe używanie czegoś w czym poczujemy się
      nienaturalnie i do czego nie jesteśmy przekonane, ale wejdźcie do naszych
      sklepów i wydajcie po tysiaku" :-D

      --
      cały naród generuje kontent!
    • 09.07.09, 10:55
      Tzw. butik Horn&More sprawia wrażenie wyjątkowo pretensjonalnej dziury. A
      najlepsza jest informacja o tym, że wygrywają konkursy na dizajn - dizajn
      czego?!! Penisa?!! To bozia powinna dostawać tantiemy. Hyhy.
    • 09.07.09, 16:08
      Bardzo mnie zdziwiło, dlaczego według pani seksuolog przebieranki są odpowiednie
      z obcą osobą a nie w związku, myślałam, że jest wręcz odwrotnie, że właśnie z
      zaufanym, dobrze znanym partnerem możemy spełnić swoje fantazje i zapobiec
      nudzie w związku, a z kolei w obcą osobą nie są potrzebne, bo działa właśnie
      taki 'efekt nowości'... no ale może lekarz wie lepiej ;)
      • 09.07.09, 16:27
        zgadza sie. w dluzszym zwiazku trzeba wciaz odkrywac, zeby nie wdarla sie nuda:)
      • 09.07.09, 18:04
        Po namyśle doszłam do wniosku, ze jednak pani seksuolog zupełnie nie ma racji.
        Bo potrafię sobie wyobrazić dwójkę kochających się ludzi, żyjących w partnerskim
        związku, którzy po latach 'normalnego' seksu pragną spełnić jakąś fantazję i
        przebrania właśnie ułatwiają oddzielenie osoby nam dobrze znanej od kreacji na
        potrzeby łóżka. A pani seksuolog mówiąc, że do takich rzeczy potrzeba obcości,
        jakby sugerowała że najlepiej znaleźć sobie do tego kogoś na boku :/
        A w 'Gorzkich godach' problem nie leżał w świńskich maskach, tylko w tym że był
        to chory związek, bez miłości.
    • 09.07.09, 16:31
      Byłam w sesx shopie kilka dni temu. Weszłam sobie do pierwszego lepszego,
      wystrój taki jak się spodziewałam - różowo festyniarski. I właśnie bardzo dobrze
      że taki. Leży mi wszystko w jednym miejscu, mogę sobie wszystko ze wszystkim
      porównać. Dodatkowo sprzedawca pomógł mi wybrać odpowiedni produkt, szukał
      koloru który mi się spodoba (te zabawki są nie tylko różowe), pozwolił
      porównywać ceny. Pełen profesjonalizm :) To nie była moja pierwsza ani ostatnia
      tego typu wizyta w takim przybytku :)

      A jakieś dizajnerskie sex shopy pseudo butiki są tylko dla snobów. Przebitkę
      mają nie z jet ziemi.
    • 09.07.09, 17:10
      Co warto wybrac mozna przeczytac tutaj:
      www.erotyczne-historie.pl/jakie-akcesoria-erotyczne-wybrac/
      --
      Serdecznie pozdrawiam
      Tomasz Gregorczyk
    • 09.07.09, 17:51
      podejscie autorek do s/m i dominacji - zalosnie plytkie.

      tak, istnieja osoby, ktore moga sie traktowac po partnersku poza
      sypialnia, moga razem isc na zakupy i rozmawiac o pracy, a potem
      jedno z nich zaklada obroze czy maske...

      dominy sa duze, a zwlaszcza maja wielkie biusty? kolejny stereotyp,
      nie majacy wiele wspolnego z rzeczywistoscia...

      autorkom polecam wybranie sie na Torture Garden, zajrzenie na strone
      Mistress Midori, a pozniej wypowiadanie sie na tematy, na ktore nie
      maja zielonego pojecia.
      • 09.07.09, 18:04
        abssinthe napisała:

        > podejscie autorek do s/m i dominacji - zalosnie plytkie.
        >
        > tak, istnieja osoby, ktore moga sie traktowac po partnersku poza
        > sypialnia, moga razem isc na zakupy i rozmawiac o pracy, a potem
        > jedno z nich zaklada obroze czy maske...
        >
        > dominy sa duze, a zwlaszcza maja wielkie biusty? kolejny stereotyp,
        > nie majacy wiele wspolnego z rzeczywistoscia...
        >

        wlasnie, moja domina jest niewysoka (163 cm) i ma maly biust, ale jest
        fantastyczna. Mój brat chodzi do jeszcze mniejszej dominy i tez jest zachwycony.
      • 11.07.09, 17:26
        Kim jest ta pani seksuolog? Po jakiejs wyzszej szkole Iksinskiego?
        CZy taki niski poziom edukacji obowiazuje i musza sie sami
        doksztalcac? To moze zanim udzieli kilku wywiadow do gazet skoczy do
        lozka i pocwiczy?

        Czy poza s.p. Michalina Wislocka, Zbigniewem Lechem-Starowiczem,
        Zbigniewem Izdebskim i kilkoma innymi (na palcach jednej reki mozna
        wyliczyc chyba) nie ma juz w polsce seksuologow z prawdziwego
        zdazenia? Mam wrazenie, ze obecnie chyba tylko L-S potrafi wyglaszac
        swietne opinie, ktore nadaja sie do publikacji i reportazy.
        • 12.07.09, 16:50
          Lew-Starowicz
      • 12.07.09, 16:50
        > tak, istnieja osoby, ktore moga sie traktowac po partnersku poza
        > sypialnia, moga razem isc na zakupy i rozmawiac o pracy, a potem
        > jedno z nich zaklada obroze czy maske...

        A najdziwniejsze jest, że pani seksuolog tego nie wie.
    • 09.07.09, 18:03
      A cóż to za skórzana maska jak dla Kaspara Hausera? Chyba się paniom coś
      pokręciło z powodu natłoku erotycznych wrażeń. Kaspar Hauser nie nosił żadnej
      maski.
      • 27.07.09, 23:29
        Hehe, może chodziło o Hannibala Lectera...

        --
        Wielu ludzi prędzej umrze niż pomyśli. I wielu tak umiera.
        (B. Russell)
    • 09.07.09, 18:48
      Bazując na tym artykule można by stworzyć sex-shop idealny. Wystarczy połączyć elegancką przestrzeń i rozsądne ceny :)
      Dla mnie niezaprzeczalny jest wkład artykułu w zrozumienie drugiej płci. Z punktu widzenia mężczyzny seks(shop) wygląda inaczej. Znowu czegoś nowego dowiedziałem się o kobietach.
    • 09.07.09, 18:52
      niby się podoba a nie wypada powiedzieć że już by sobie takiego
      wpakowała :D zresztą jak to napisać skoro cała redakcja przeczyta :D
      :D :D
    • 09.07.09, 19:35
      Nawet się ucieszyłam, że ktoś "oswoi" sex shop i napisze o tym, że to nie jest
      zbrodnia - pikanteria w sypialni. Ale wychodzi na to, że wszystko jest fe,
      przesadne, obrzydliwe, nieodpowiednie dla kobiet. Chyba że pejczyk z metką
      projektanta. A co, jeśli kobieta lubi mocno, szybko, intensywnie? Ma nietypowe
      pragnienia - dominacji albo poniżenia? Lubi przebieranki? Bardzo odważną,
      wyuzdaną bieliznę? Chce się czasem poczuć jak w ostrym porno - z własnym mężem?
      To znaczy, że coś jest nie tak? Bo takie brudne rzeczy - to ewentualnie faceci
      lubią? A my, kobiety z klasą, to najwyżej koronkowy staniczek i mały cichutki
      wibrator?

      Co złego w śmiesznej, kiczowatej bieliźnie - choćby i męskich stringach z trąbą
      słonia? Czy w łóżku trzeba odprawiać misterium? Nie można się po prostu bawić i
      śmiać? Czy w łóżku wszystko ma wyglądać drogo, luksusowo, subtelnie i z klasą
      jak w cienkim Harlequinie? Nie ma miejsca na zabawę konwencją, kiczem, tandetą,
      wulgarnością nawet, kliszami?

      Ajjjj, zirytowałam się. A wszystkim chętnym, ciekawskim, ale nieśmiałym -
      polecam internetowe sklepy erotyczne :) I miłej zabawy.
      --
      Adoptowałam smoka. Wy w niego klikajcie, a ja go będę karmić zupą ogórkową z
      termosu.
      http://dragcave.net/image/248u.gif
      • 09.07.09, 21:58
        2szarozielone - podpisuję się pod tym, co piszesz.

        kobiety to nie tylko przemykające cichaczem pod kołderkę szare
        myszki, ale tez takie, które sa bardziej wyuzdane, a faceci kochają
        wyuzdane kobiety....
        Wydaje mi się, że artykuł został kupiony... napisany jest wyjątkowo
        nieprofesjonalnie, mniej mnie interesuje, że wibrator jest różowy, a
        bardziej, jakie doznania daje. Metka projektanta.... jeśli jest dla
        innych ważna to ql, dla mnie nie.

        Fakt babki podeszły do tematy jak do jeża.... szkoda....
      • 10.07.09, 14:08
        > A my, kobiety z klasą, to najwyżej koronkowy staniczek i mały cichutki
        > wibrator?

        Mały, cichutki, różowy, z luksusową metką, i żeby po wszystkim przytulił i
        obejrzał razem z nami "Plebanię" :P
    • 09.07.09, 20:30
      O co chodzi z tą miłą niespodzianką w samochodzie? Przecież to namawianie do
      niebezpiecznej jazdy!
      • 14.07.09, 20:39
        ja mysle ze polacy generalnie jezdza tak kiepsko i niebezpiecznie ze
        brak majtek u pasazera/ki nic nie zmieni w bezpieczenstwie na
        drodze:D
    • 10.07.09, 00:07

      Artykul, co tu duzo mowic, glupawy i plytki. Az wstyd bylo czytac
      chwilami. 'To ladne, to brzydkie, to fefe - a to dobre, bo drogie i
      jakis polglowek z Paryza to projektowal'. Zamiast ciekawego dialogu
      zaciekawionej laiczki i ekspertki mamy dwie salonowe damy
      rozmawiajace o przepisach na konfiturki i obrabiajcej (schludnie
      ubrane) dupy sasiadkom. Zero konkretow, zero praktycznych rad, zero
      szczegolow. Podejrzewam, ze pani z salonu Beathy U. powiedzialaby o
      wiele wiele wiecej i ciekawiej.

      --
      nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
    • 10.07.09, 08:17
      Hells angels nie death angels!!!!! Chyba si pani redaktor kiepskich podrobek
      Armii Boga naogladala... ale to filmy klasy B...
    • 10.07.09, 10:12
      To może spowodować bardzo bolesne zranienie podczas szybkiego rozpinania i zapinania.
      • 10.07.09, 13:15
        hehe też o tym pomyślałam... zwł. biorąc pod uwagę miłosny szał
        uniesienia :] ale może o to chodzi ;P
      • 03.01.10, 13:47
        Kolega z Inspekcji Pracy?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.