Dodaj do ulubionych

15 królewien i jedna krówka

19.07.09, 17:27
Ja moja corke, gdy byla przedszkolakiem, ubieralam w spodnie,
obcinalam na krotko i kupowalam rolki, rower i pilke. Ona
konsekwentnie dopominala sie o rozowe sukienki, bo ksiezniczki w
takich chodza. Potem musialam kupic jej Barbie, mimo iz niecierpie
tego markowego szmelcu, bo tylko nimi chciala sie bawic. Rowniez
uwazam, iz plci nie da sie stlamsic lub skrzywic. Rodzina i
srodowisko ma na nas spory wplyw, ale nikt nas nie przerobi na inna
orientacje.
Edytor zaawansowany
  • frost_01 19.07.09, 19:26
    Jeru !!!!!!! nie byłem w przedszkolu !!!!!!!!!
    to znaczy że jestem bezpłciowy !!!!!!!!!!!!
  • deodyma 22.07.09, 21:05

    frost_01 napisał:

    > Jeru !!!!!!! nie byłem w przedszkolu !!!!!!!!!
    > to znaczy że jestem bezpłciowy !!!!!!!!!!!!


    no to ja tez naleze do tych bezplciowych w takim razie:D
    --
    mój suwaczek
  • maitresse.d.un.francais 19.07.09, 22:59

    Rowniez
    > uwazam, iz plci nie da sie stlamsic lub skrzywic.

    A jeśli kobieta ma wyraźne cechy uznawane za męskie (ambicje, skłonność do
    przywództwa, wybitne umiejętności organizacyjne, zawziętość) to co?
  • bene_gesserit 20.07.09, 00:00

    A co decyduje o plci - stereotypy nt 'meskich' cech, czy tozsamosc
    i biologia?

    --
    wrecz jestes jak stonka.
  • lena575 20.07.09, 01:09
    Ja mam te wszystkie cechy. Jestem typem Alfa-Alfa. Przedszkole mnie
    ominęło ale w szkole zawsze dziewczynki od razu podporządkowywałam a
    chłopców po pewnym czasie. Nie byłam słodka, zawsze miałam swoje
    zdanie, swoje drogi i byłam najlepsza z matematyki. Gierki
    dziewczęco-chłopięce jakoś mnie omijały bo chłopcy się mnie trochę
    bali. A mozę też byłam małokochliwa. Przed ich agresją ratowało mnie
    to,ze byłam ładna. Mimo świadomosci bycia dziewczynką miałam też
    taką,że jestem jakby innym rodzajem. I takim innym rodzajem
    zostałam.
  • white23 20.07.09, 11:09
    Mam prośbę. chce się dowiedzieć, dlaczego ciągle pokutuje wśród feministek to
    nastawienie, że płeć jest narzucana.
    Jakieś zródła, cytaty, na czym jest to oparte?
    --
    Człowiek, który chce od życia coś więcej niż żarcie i dach nad głową.
  • bene_gesserit 20.07.09, 12:37
    Mam prosbe. Chce sie dowiedziec, dlaczego ciagle pokutuje wsrod
    ludnosci to nastawienie, ze wg feministek plec jest narzucona.

    Jakies zrodla, cytaty, na czym to jest oparte?

    --
    stereotypes are a real time-saver
  • lena575 20.07.09, 15:33
    Płeć jest narzucona przez naturę. I nic do tego nie mają feministki.
    To raczej osobniki z kręgów "głębokokościelnych" uważają,ze płeć da
    się narzucić czyli dwóch homoseksualistów wychowa homoseksualistę.

    Ja akurat uważam,ze opisane w artykule "zachowania przedszkolne" to
    jest wynik wychowania, pewnych narzuconych już zachowań i
    zapatrywań. Bo w przedszkolu chłopcy nie chcą bawić się "za babami",
    dzielą zabawy na te dla chłoców i te dla dziewczynek. Bo tak są
    wychowani z domu, to jego ojciec dziwiłby się gdyby chłopak bawił
    się lalkami, to dziwczynce mówi się "nie wypadabo jesteś
    dziewczynką". Mówi się jej to w domu. I takie dzieci przychodzą do
    przedszkola.
    Ja, wychowana wśród chłopców, bez przedszkola, miałam pewne problemy
    adaptacyjne w gronie dziewczynek. Mnie nikt w dzieciństwie nie mówił
    co mi wolno i czego nie wypada jako dziewczynce. Kopałam w piłkę,
    układałam "cegiełki" , uwielbiałam gry planszowe (robione wspólnie z
    rodzicami), samochodziki i małego stolarza a ubieranie lalek nigdy
    mnie nie interesowało. I zawsze czułam się dziewczynką, w
    odróznieniu od braci. Nie dlatego,ze miałam inne majteczki bo pewnie
    miałam je po nich ani spodenki bo też pewnie po nich, bo byłam
    najmłodsza. Do dziś spódniczkę czy sukienkę zakładam okazyjnie a
    jestem 100% kobietą. Nie uważam,ze "męską" bo znam mężczyzn
    łągodnych, drażliwych i z delikatną naturą choć normalnych mężczyzn.
  • gondra 27.07.09, 17:44
    > Płeć jest narzucona przez naturę. I nic do tego nie mają feministki.
    > To raczej osobniki z kręgów "głębokokościelnych" uważają,ze płeć da
    > się narzucić czyli dwóch homoseksualistów wychowa homoseksualistę.

    Homoseksualizm to nie płeć, tylko orientacja.:)
    Aczkolwiek orientacji też nie da się narzucić.
    A że ktoś eksperymentuje pod wpływem jakichś wzorców nie znaczy, że wzorce
    zmieniły jego orientację.
  • foebe 29.07.09, 22:07
    > Płeć jest narzucona przez naturę. I nic do tego nie mają feministki.
    > To raczej osobniki z kręgów "głębokokościelnych" uważają,ze płeć da
    > się narzucić czyli dwóch homoseksualistów wychowa homoseksualistę.
    >

    Tu jest jakiś błąd logiczny. Proszę nie mylić płci z orientacją seksualną.
    Naprawdę, można być 100% kobietą i 100% les. Albo odwrotnie. Orientacja
    seksualna kieruje się do kogoś a nie od kogoś. Tj. interesują mnie faceci - ale
    to nie znaczy, że jestem kobietą.
    Interesują mnie kobiety - ale to nie znaczy, że jestem facetem.
  • real.avalanche 20.07.09, 11:11
    Artykuł jest przecież o tym, że to przedszkole wpływa na zmianę dziecka.
    Przedszkole, czyli inne dzieci i - jak podejrzewam - głównie opiekunki, które
    potrafią odebrać dziewczynce samochodzik czy klocki, a wcisnąć różową Barbie,
    albo wyśmiać chłopca, który bawi się lalką.
  • awroble 20.07.09, 13:36
    ... homoseksualistów.
    A argument przytoczony w tekście uważam za nieistniejący. Bo jeśliby
    tak było - skrzywione "płciowo" dziecko trafia do przedszkola i tam
    jest "naprostowane" to może nie trzeba w ogóle martwić się o
    wychowanie dziecka w domu - bo w przedszkolu będzie
    przecież "naprawione".

    Są różne przedszkola, tak jak i różne opcje opieki nad dzieckiem.
    Rolą i obowiązkiem kochających rodziców jest dowiedzieć się
    dokładnie jak będzie traktowane ich dziecko w miejscu, do którego
    trafi. Jaka będzie opieka, czy zapewnione będzie bezpieczeństwo i...
    właśnie odpowiedni rozwój osobowości.

    Kochani rodzice, jest to daleko trudniejsze niz terminowe zapisanie
    pociechy do przedszkola i upajanie się zdobytym miejscem. A jak ktoś
    wysyła swój Skarb byle gdzie, to niech się nie dziwi, że on zostanie
    różową landrynką, która nie potrafi wejść na drzewo lub małym męskim
    szowinistą.
  • bene_gesserit 20.07.09, 15:22
    Bo jak wiadomo, panstwowych przedszkoli jest mnostwo - do wyboru,
    do koloru, za darmo i na wysokim poziomie, a jak sie nie podoba, to
    kadego Polaka stac przeciez na przedszkole prywatne, w ktorym -
    lol - czeka swiadoma, inteligentna kadra.

    --
    mirabelek po prostu nie ma, sa zmyslone.
  • awroble 20.07.09, 15:37
    I tu właśnie rodzice muszą podjąć DECYZJĘ świadomi faktu, jak jest
    trudno o dobrą opiekę w bierzącej sytuacji. Nadal jest jednak kilka
    sensownych opcji: porządne, sprawdzone przedszkole (i stały dialog
    wychowawca - rodzic), zaufana niania, babcia, rezygnacja z pracy
    któregoś z rodziców.
    Zaraz odpowiesz mi, że nikogo na to nie stać - a ja na to - trzeba
    mierzyć siły na zamiary. Dlatego decydowaliśmy się powołać dzieci do
    życia, że uznalismy się za gotowych do decyzji, wyrzeczeń, właściwej
    opieki nad nimi. Może trzeba uciąć wydatki? Może poprosić rodzinę o
    pomoc?
    Ja tez jestem mamą i borykam się z rzeczywistością. wiem jednak na
    pewno, że lwia jej część wokół mnie ode mnie zależy.
  • lena575 20.07.09, 15:53
    Chcesz powiedzieć,ze przedszkole wychowanie jest złe bo bo w takiej
    grupie dzieci za szybko utożsamiają się ze swoją płcią? Że w
    prywatnym "sprawdzonym" tego nie ma?
  • lumpek_abc 22.07.09, 08:47
    To już chyba jakieś szaleństwo... Co jest złego w utożsamieniu się kilkuletniego
    dziecka z własną płcią? Czy mam zacząć żałować, że kiedyś sam utożsamiłem się ze
    swoją? Czy zrobiłem błąd, pozwalając synowi na utożsamienie z jego płcią w
    wieku trzech czy czterech lat, zamiast zostawić mu możliwość wyboru płci np. po
    zdaniu matury lub po usamodzielnieniu się?
  • echtom 22.07.09, 18:12
    Tu chyba nie chodzi o utożsamianie się z płcią, tylko ze stereotypami związanymi z płcią. Czy dziewczynka, która woli się bawić samochodzikami niż lalkami, przestaje być dziewczynką? Sama odrzuciłam sporo stereotypów związanych z płcią, a nigdy ani przez moment nie miałam problemu ze swoją płciową tożsamością.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • lena575 26.08.09, 14:30
    Przypuszczam,że bardziej chodzi tu o to,że dzieci do prezdszkola
    przynoszą zachowania wyniesione z domów czyli dokładnie odtawarzają
    sterepotypy :)
    Może są przedszkola gdzie się z nimi walczy (prywatne) albo matki
    dzieci z prywatnych przedszkoli to inne kobiety niż te posyłąjące
    dzieci do państwowych?
  • bene_gesserit 20.07.09, 16:13
    W sytuacji, w ktorej trzeba walczyc o
    a) leczenie bezplodnosci (albo placic bardzo grube tysiace za
    lekarza i zabiegi prywatne)
    b) opieke lekarska podczas ciazy (albo placic bardzo grube
    pieniadze za lekarza prywatnego)
    c) godny porod, ktory nie pozostawi traumy na matce i dziecku (albo
    placic grube pieniadze...)
    d) mozliwosc powrotu do pracy po urlopie macierzynskim
    e) godziwa opieke nad malym i wiekszym dzieckiem

    nic dziwnego, ze przyrost w Polsce jest bliski zeru, a prognozy
    mowia o rosnacym przyroscie ujemnym.

    Owszem - mozna byc dzielna mama i borykac sie z rzeczywistoscia
    oraz byc dumna, ze tyle zalezy od wlasnego wysilku, ale chodzi
    o to, zeby ten wysilek byl niepotrzebny, a koniecznosc borykania
    znikla.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • stasimonek 26.07.09, 02:17
    Rolą i obowiązkiem kochających rodziców jest dowiedzieć się
    > dokładnie jak będzie traktowane ich dziecko w miejscu, do którego
    > trafi. Jaka będzie opieka, czy zapewnione będzie bezpieczeństwo i...
    > właśnie odpowiedni rozwój osobowości.

    Idealnie potrafię sobie wyobrazić dwóch gejów będących właśnie takimi
    rodzicami ;]
  • titta 20.07.09, 18:20
    Wpisujac bzdurny wstep do artykulu ktos zapomnial, ze przeciwnika
    adopcji przez gejow chodzi o pozbawienie dziecka naturalnych wzorcow
    relacji mesko-damskiej w rodzinie, a nie mozliwosc "zmiany plci".
    Rodzin (hetero) gdzie te relacje zle funkcjonuja nie kwalifikuje sie
    przeciez do adopcji. Takie dziecko ma dosc problemow swoich na
    starcie...
  • bene_gesserit 20.07.09, 18:47
    Wypisujac rewelacje o 'naturalnych' wzorcach zapomnialas, ze
    mnostwo dzieci wychowywanych jest w rodzinach niepelnych, zazwyczaj
    przez same matki, z ojcem obecnym raczej symbolicznie niz
    fizycznie. Takie dzieci moga podpatrzec relacje k-m w rodzinie lub
    wsrod przyjaciol rodziny.
    --
    stereotypes are a real time-saver
  • agata.co.noga.zamiata 20.07.09, 21:03
    nie ma co robić z przedszkoli winnych, bo wiadomo nie od dziś, że dorośli
    "narzucają" pewne schematy zachowań typowe dla płci. Ja uważam, że to jest
    ważne aby dzieci miały wzorce męsko-damskie i odnajdywały się w nich. Nie
    twórzmy świata, w którym chłopcy nie wiedzą o tym, że dziewczyn się nie bije,
    a sami nie wiedzą do czego służy młotek.
  • kindzie 20.07.09, 21:41
    Świetny artykuł, zarazem przezabawny i oj, niestety, aż zbyt prawdziwy!

    A swoją drogą, mnie też pani w Smyku pytała o płeć dziecka, kiedy chciałam
    kupić zabawkę dla półrocznego niemowlęcia. A gdy jej wyznałam, że chodzi o
    dziewczynkę, to zamiast plastykowej wieży w kształcie samochodzika koniecznie
    chciała mi wcisnąć inną, jej zdaniem bardziej odpowiednią dla płci pięknej :-)
  • rachela180 21.07.09, 17:47
    A ja pamiętam, ze jeszcze zanim poszłam do przedszkola domagałam się sukienek.
    Ponieważ moja matka jest typem androgenicznym i feministką, wpychała mnie na
    własny wzór i podobieństwo w spodenki, workowate koszulki i scinała włosy.
    W przedszkolu zaczął się horror. Płakałam, bo musiałam chodzić w obrzydliwych i
    znienawidzonych spodenkach, do tego z krótkimi włosami. A dzieciaki z ulicy
    wołały za mną "chłopak".
    W pierwszej klasie podstawówki nie było lepiej. W końcu kupiła mi bo krzykach i
    płaczu kwiecistą sukienkę. Boże, jaka byłam szczęśliwa!
    Rodzina przysłała mi z Polski strój krakowianki, i za nic nie dawałam z siebie
    ściągnąć spódniczki w kwiatki i korali. Pamiętam, ze jakoś wtedy kupiłam za
    zaoszczędzone oere (odpowiednik naszych groszy) wściekle rózowy plastikowy
    pierścionek i różowy lakier do paznokci. A mamusia wrzeszcząc mi je zabrała...

    Nie lubię spodni do dziś, choć czasem je noszę na wyjazdach w teren i pod namiot
    (wiadomo - kleszcze, wygoda przy łażeniu po krzakach). Mam imponującą kolekcję
    kiecek.

    I nie dam sobie wmówić, że płeć jest kształtowana przez dom i środowisko. Mimo
    domu z matką w typie faceta chciałam być dziewczynką.

    Nie ma znaczenia, czy się nosi kieckę czy spodnie. Ważne, kim się jest.
    --
    Kabaret Olgi Lipińskiej
  • rachela180 21.07.09, 17:50
    że ZAWSZE bardzo lubiłam budowanie domków z klocków, i moim zdaniem to nie ma
    nic do rzeczy, jakiej jest się płci :P
    --
    Członek - to brzmi dumnie.
  • echtom 21.07.09, 18:25
    Moja mama z racji rocznika i tuszy nosiła spódnice, a mnie w dzieciństwie ubierała raz w sukienkę, raz w spodnie, byle było "skromnie". Ja przez całe dzieciństwo marzyłam o sukience z dederonu z falbankami, bo takie miały koleżanki z podwórka, ale nie było o tym mowy, bo tworzywo jest nieprzewiewne i niezdrowe, a falbanki "pretensjonalne". Na szczęście dobrzy ludzie przyszli z pomocą - jedna ciotka sprezentowała mi sukienkę z falbankami na przyjęcie komunijne, a sąsiadka innej przywiozła dederonowe cudo z NRD. Nacieszyłam się nimi, ale kiedy byłam starsza i zaczęłam sama decydować o wyborze ciuchów, postawiłam na spodnie i wygodne dzianiny i tak zostało do dziś. Nigdy się też nie malowałam. Moje córki ubierają się różnie, ale malować się i farbować włosy zaczęły już pod koniec gimnazjum, a ja dość szybko przestałam z tym walczyć. W końcu mają prawo realizować swoją kobiecość inaczej niż ja.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • nett1980 21.07.09, 20:05
    A to ja odwrotnie niz wy, w dziecinstwie lalka swojej mamy, w wieku
    dwoch lat mialam juz wlosy do pasa. W przedszkolu miss. W pierwszych
    latach podstawowki pieknotka. Potem zaczelam dorastac, przed jakims
    obozem czy koloniami, dostalam pieniadze na podciecie wlosow.
    Wrocilam z jeżykiem, alez byla awantura. Potem na obozie, ubrana w
    golf, wymknelam sie na miasto wieczorem i jakiejs grupie miejscowych
    wyrostkow wmowilam, ze jestem chlopakiem, lobuzowalam z nimi, dopoki
    nie spotkalam szukajacej mnie wychowawczyni. Oj dostalo mi sie...
    Odreagowalam chyba wszystkie lata, kiedy musialam byc sliczna i
    mila. Nie ma co przeginac w zadna strone. Dodam jednak, ze w
    przedszkolu nikt mi nie wciskal lalek, nie wyrywal aut czy klockow.
    Budowle z drewnianych klockow budowalismy wszyscy razem. Fakt
    faktem, nie bylo wtedy w przedszkolu rozowych ksiazek z bajkami
    Disneya, a mnie zachwycaly i wychowywaly ilustracje J.M Szancera.
    --
    "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
    tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
    przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
    polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
    podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
    Cyckami." J.G.
  • echtom 21.07.09, 21:59
    A teraz jaki masz styl?

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • nett1980 22.07.09, 20:43
    Luzny, mozna powiedziec sportowy(nie mylic z dresiarskim), bo taki
    przy mojej szczuplosci pasuje do mnie najbardziej; maluje sie, bo
    lubie. Latem chodze w spodnicach, rzadziej w sukienkach. Wlosy
    czasem farbuje, ale jesli chodzi o dlugosc, to do ramion nosze. Za
    granica, w zaleznosci od koloru wlosow, bylam brana:
    - w kolorze blond za Niemke,
    -przy ciemnych, kasztanowych za Wloszke,
    -maz mowi, ze spokojnie tez za Zydowke moglaby uchodzic, ot taka
    polska mieszanka.
    Ogolnie rzecz biorac wyposrodkowalam. Dzis od wlk swieta wlozylam 10
    cm koturny, ale nie lubie wysokich obcasow ;), nie musze na sile nog
    wydluzac na szczescie i pecinek pokazywac.
    Co do epizodu z byciem chlopakiem, mozna to wytlumaczyc
    podswiadoma potrzeba udowodnienia sobie, ze moge byc synem dla ojca,
    ktory syna chcial miec, a tu cztery corki zona urodzila. Tak to
    wyglada z dzisiejszej perspektywy, bo dwunastolatka nie byla tego
    swiadoma.
    --
    "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
    tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
    przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
    polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
    podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
    Cyckami." J.G.
  • mamacat 23.07.09, 19:28
    jak chce sie mala bawic lalka barbie i nosic rozowe spodniczki, to
    prosze bardzo. najwazniejsze zeby znala swoja wartosc, zeby nie dala
    sobie wmowic ze dziewczynki sa gorsze lub ze "im nie wypada." zeby
    wiedziala ze szklane sufity trzeba rozbijac i ze jesli sie uprze, to
    moze zostac kimkolwiek tylko chce. zeby byla otwarta na swiat i
    ludzi, zeby nie dawala sie oglupic zabobonom i stereotypom. zeby
    byla madra na tyle zeby wiedziec, ze rodzina to dwoje ludzi ktorzy
    sie kochaja i chca wychowywac dzieci na madrych i dobrych ludzi...
  • sandrzej 26.07.09, 16:50
    Jestem tego samego zdania! Swiete slowa, nikogo nie przekabacisz do innej
    orientacji!
  • schematy 28.07.09, 11:13
    Ludzie, zróbmy coś w końcu!!!

    Nie dajmy się tym złodziejom! To my, czyli klienci mamy tu najwięcej do
    powiedzenia!

    Bojkot Orlenu 01.08.2009 - wspaniała akcja, tylko musi się to rozejść po
    Internecie jak najdalej. Jeśli się uda choć w połowie, straty Orlenu
    spowodowane tą akcją będą wysokie. Zobaczą, że z klientami nie ma żartów, bo
    jeśli zobaczą naszą mobilizację, zaczną się z nami liczyć!

    ______________________________________________
    Podobna akcja - "W Anglii zrobiono bojkot na BP,poproszono aby przez jeden
    dzień ,nie tankować na stacjach BP w całym kraju i faktycznie BP milionowe
    straty a ceny paliw automatycznie spadły w dół.Do tego jednak trzeba
    pospolitego ruszenia.Zróbmy bojkot na PKN ORLEN i po kłopocie".



    Kopiujcie i wklejajcie dalej....

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=91604
  • myslacyszaryczlowiek1 30.07.09, 02:15
    Gdyby przeciwnicy adopcji dokonywanej przez pary gejowskie więcej czasu
    spędzali w towarzystwie dzieci, w mig zmieniliby poglądy. Choćby ojcowie byli
    bardziej gejowscy od gejowskich bohaterów 'Klatki dla ptaków', żadną miarą
    geja ani lesbijki z heteroseksualnego dziecka nie zrobią.

    Ale z osobnika o skłonnościach bi - tak. Dochodzi tu jeszcze prawo
    pierwszej nocy. Wystarczy aby młodzieńca uwiódł jakiś homo i aby to się
    spodobało młodzieńcowi. I proszę sobie odpowiedzieć na pytanie czy uwiedzenie
    będzie łatwiejsze gdy związki homo są potępiane, czy też promowane i
    przedstawiane jako coś normalnego.
    Dlaczego wybiórcza chce zmieniać społeczeństwo, rodzinę, dlaczego tak
    promuje homoseksualizm. Czy założyciele wybiórczej mają tak po rodzicach
    których naczelnym hasłem było kobiety na traktory. Dopiero jak się okazało że
    od wstrząsów i wibracji traktorzystki miały problemy z rozrodczością chyłkiem
    się wycofali.
  • whiskeyjack 30.07.09, 10:10
    Wyborcza reprezentuja srodowiska walczace o tzw. "postep spoleczny",
    a co za tym idzie stworzenie nowego czlowieka, takiego ktory nie
    bedzie zwiazany ze swoja rodzina, krajem, narodem (stad walka i
    obrzydzanie tych pojec). A wsterowanie taka zatomizowana
    spolecznoscia jest dziecinnie proste...

  • megalomanka99 31.07.09, 16:20
    Fantastyczny felieton :)
  • amerlyn 26.08.09, 10:46
    poczuciwe humoru nie zastapi solidnej wiedzy. radze czytac mniej
    plakatow a wiecej prac naukowych.
  • drojb 25.10.09, 22:27
    Bo wszystkie, które znam - są właśnie o tym, że płeć ma silny aspekt kulturowy.
    Czyli na to jakimi zabawkami będzie bawić się twoje dziecko wpływa opinia grupy
    dziecięcej, opiekunów, a pośrednio rodziców. W moich czasach były roboty ręczne
    oddzielnie dla chłopców (majsterkowanie) i dziewcząt (szycie). Taki był program.
    Ale mieliśmy wspaniała dyrektorkę (wychowankę Korczaka) i ona powiedziała, że do
    każdej grupy może przyłączyć się kto chce. I trzy dziewczynki poszły
    majsterkować (jedna wróciła do szycia), a jeden chłopiec na zajęciach szycia
    zaczął haftować - i stało się to jego hobby. Do końca podstawówki wyhaftował
    kilkanaście wspaniałych i skomplikowanych makatek, które zdobiły naszą klasę. A
    potem poszedł do technikum samochodowego (też z zamiłowania).
  • amerlyn 11.11.09, 11:10
    "Bo wszystkie, które znam - są właśnie o tym, że płeć ma silny
    aspekt kulturowy" - pewnie dlatego, ze sa dosc stare. Propagowano
    kiedys taka idee, ale badania jej nie potwierdzily. Gdyby tak bylo
    homoseksualizm by nie istanial, pomyslalas o tym?

    Polecam: wystarczy wejsc na PubMed (lub podobna databaze prac
    medycznych) i szukac odpowiednich hasel.
  • cartophell 26.08.09, 13:06
    Pewnie "żadną miarą geja ani lesbijki z heteroseksualnego dziecka
    nie zrobią" ale...
    Co decyduje, ze ktos jest jest hetero/gejem/lesbijka?
    Wiadomo, ze na dzien dzisiejszy NIKT nie zna odpowiedzi na to
    pytanie. Wiadomo juz, ze nasza seksualnosc ksztaltuje sie przez
    genetyke (ale nie tylko), hormony (ale nie tylko) i utrwalone
    zachowania, doswiadczenia lub skojarzenia (tez nie tylko).
    W tej systuacji zacytowne wyzej twierdzenie swiadczy o malej wiedzy
    w takim samym stopniu jak twierdzenie odwrotne.

    Tej dyskusji nie wolno oddawac w rece moralizatorow lub entuzjastow.
    Pora aby oddac glos NAUCE. Nauka, co prawda, nie zna jeszcze
    odpowiedzi ale przynajmniej dostarcza objektywnych argumentow do
    powaznej debaty pozbawionej propagandowych elementow.
  • drojb 25.10.09, 22:38
    To co wiemy już NAPEWNO z badań naukowych: homoseksualność wykształca się w
    okresie płodowym (stąd hipoteza o hormonach). Stwierdzono też nieco inne
    szczegóły w mózgu hetero i homo (stąd hipoteza o uwarunkowaniu genetycznym). I
    jeszcze ciekawostka: często zdarza się w parach bliźniaków jednojajowych (ale
    tylko męskich), że jedno z nich wykazuje skłonność homoerotyczną.
    Oczywistym jest, że skłonności homo lub hetero rozpoznaje się u siebie dopiero w
    okresie pokwitania (choć istnieją wcześniej, ale się nie ujawniają) - stąd
    przekonania (podważane przez naukę), że na orientację wpływa otoczenie lub
    doświadczenia (czyli że można się "zarazić" homoseksualizmem). Poglądowi temu
    przeczą badania nad ofiarami gwałtów homoseksualnych (przeprowadzone w
    więzieniach USA i Argentyny) - żaden ze zgwałconych nie zmienił swoich
    preferencji seksualnych.
  • cartophell 11.11.09, 16:32
    Potwierdziles to o czym napisalam, po co wiec ten sarkazm? Slusznie
    tez mowisz o HIPOTEZACH, bo pewnosci nikt jeszcze nie ma.
    Zapominasz tez, ze poza ORIENTACJA seksualna, sa jeszcze PREFERENCJE
    (czasem zboczenia) seksualne i w tym kontekscie wspomnialem
    utrwalone zachowania. To pewne, ze wychowany przez dwuch
    homoseksualistow chlopiec nie zostanie homoseksualista. Ale jak
    bedzie sie ksztaltowac jego seksualosc? Czy bedzie sie
    czul "nienormalny" kiedy poczuje pociag do kobiety? Tego jeszcze
    nikt nie wie!
    Przeprowadzone w Danii badania wykazaly, ze dzieci wychowane przez
    lesbijki wykazuja w pewnych dziedzinach przewage nad dziecmi z
    rodzin "normalnych". Naukowcy nie twierdza jednak, ze w przypadku
    par homoseksualistow wynik bedzie podobny.
    Ludzi, ktorzy zadaja sobie takie pytania nazywam MADRYMI, nie
    zacofanymi.
  • nell696 06.09.09, 14:13
    A moje dzieci ( dwóch chłopców) chodzą, na szczęście do normalnego przedszkola
    i te problemy są mi zupełnie obce. Przedszkole jest skromne, bo wiejskie, ale
    dzieci bawią się razem, chłopcy z dziewczynkami i w co chcą (oczywiście w
    czasie zabaw dowolnych) moi chłopcy wożą lalki w wózkach i nikt nie robi z
    tego powodu problemu:) A jeśli chodzi o bale przebierańców, to każdy przebiera
    dziecko w to, w co ma możliwość, a dzieciaki są zachwycone. Chyba jednak
    wszystko zależy od środowiska, na wsi jest normalnie!!!
  • arturowu 07.09.09, 11:21
    Mój syn też chodził do wiejskiego przedszkola.
    Pani woźna zaczepiła mnie kiedyś i szeptem wyznała ze zgrozą, że mój
    syn rozbiera lalki! A on bawił się tylko w tatusia i kąpał "dzieci'
    przed spaniem, więc musiał je rozebrać.
    Pani woźnej wyjaśniłem, ale zobaczyłem stereotyp: Jeśli chłopiec,
    nawet trzylatek, rozbiera lalki, znaczy robi coś nieprzyzwoitego!

    Inny przykład: syn lubił kiedyś kucyki My Little Pony - kicz itd.,
    no ale co począć. Koledzy, którzy przyszli do niego z wizytą,
    wyśmiali go tak okrutnie, że serce mi się krajało, jak mi to
    opowiadał. I już do tych zabawek nie wrócił.
    A w jego stosunku do tych kucyków było tyle ciepła i czułości, że
    miło było patrzeć... Szkoda.

    I żeby rozwiać wszelkie wątpliwości dodam, że bawił się wtedy
    samochodami, klockami LEGO itd.
  • uutek 07.09.09, 11:33
    Artykuł super.
    Pora się zbuntować przeciw paskudnym różom (o kolor mi chodzi-nie
    mam nic przeciw kwiatom. Zanim inteligentni inaczej marketingowcy i
    debilne reklamy zrobią z naszych dzieci estetyczne kaleki ;/
    Być może różowy to stan umysłu niektórych dorosłych. :(
  • seelinka 08.09.09, 17:40
    Ten artykuł to jest dla mnie jakiś totalny, pełen sztucznie stwarzanych pretensji nonsens...
    Znany jest przypadek chłopca, który ze względu na źle wykonany zabieg obrzezania miał amputowanego penisa. Rodzice postanowili wychowywać go jak dziewczynkę, jednak bawienie się lalkami i ubieranie w sukienki nie pasowało do jego gender.

    A co do schematycznego podziału na role już od przedszkola... chodziłam do przedszkola prowadoznego przez zakonnice...bawialnia była wspólna, każdy mógł mieć w łapach taką zabawkę, na jaką miał ochotę.Naturalnie, żeby "zająć " sobie samochodziki przed chłopakami musiałyśmy wykazać się sprytem ale nikt nie miał zamiaru nam ich odbierać. Miałam długie włosy, potem mama ścięła mi je na krótko...nosiłam i spodnie i sukienki. Na karnawał byłam i cukierkową księżniczką, ale także jakimś warzywem, wodnikiem szuwarkiem. Dzisiaj uwielbiam balowe sukienki, jednocześnie cenię sobie rzeczy praktyczne i ascetyczne w zdobieniu. Potrafię z zamiłowaniem sprzątać i gotować, by za chwilę iść do garażu i majsterkować czy odnawiać meble, lub wybrać się na ryby.
  • fb_e 28.09.09, 12:02
    najgorsza masakra to tzw. zabawki dla dziewczynek. Bo że będzie chodzić w
    różowych ubrankach z falbankami - trudno, najwyżej będą zęby bolec przez jakiś
    czas, potem wyrośnie (córka kumpeli gdy miała 4 lata wszystko miała różowe -
    teraz ma 8 i nosi militarną zieleń:). Ale wściekle różowy zestaw małej
    sprzątaczki z małym mopikiem...albo różowe małe żelazko...nóż mi się w
    kieszeni otwiera! Dziewczynka ma odkąd tylko nauczy się chodzić uczyć się
    sprzątać bo takie jest jej przeznaczenie, a jakieś klocki albo gry? O nie, to
    jest na dziale dla chłopców!
  • six_a 22.10.09, 00:11
    przepraszam, ale to są jakieś bzdury. przecież przedszkole nie kupuje
    dziewczynkom lalek barbie w ilościach hurtowych, debilnych kiecek tiulowych,
    nie zapisuje na balet i nie ubiera na luziowo od stóp do głów.

    robią to rodzice, zwykle dla świętego spokoju albo z "ambicji" - bo basia
    chodzi na balet, to moja też chodzić będzie.
    i niech potem nie jęczą, że im przedszkole dziecko skrzywiło, nawet jeśli
    jęczą dość zabawnie.


    --
    prawie jak kopov
    the end
  • dobrush 27.10.09, 09:17
    Artykuł jest rewelacyjny! Wręcz ZAJEBISTY! Spłakałem się ze śmiechu!
    pa, DH
  • j-50 29.10.09, 02:03
    Uważam, że autor artykułu ma rację. Seximage dziecka jest
    kształtowany zupełnie poza domem. Ojciec lub matka mogą mieć na to
    istotny wpływ, ale tylko w szczegółach. Generalnie chłopak czuje się
    facetem, a dziewczynka kobitą. Nic nie jest tego w stanie zmienić.
    Nie ma takiej możliwości, aby homcio zrobił ze swego dziecka homcia.
  • janatur 30.10.09, 17:11
    Niech mamusie cofną się w czasie,to jak chciały być ubierane? Gdy była zabawa
    w doktora to każda chciała mieć ładne majteczki,aby przed doktorem ładnie
    wyglądać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.