Dodaj do ulubionych

Cześć, miły Szwedzie

20.07.09, 18:09
nie podoba mi sie ten temat i artykul. i nawet nie wiem dlaczego. czuje, ze
cos jest nie tak. pewnych rzeczy sie nie robi i juz
Edytor zaawansowany
  • 1zorro-bis 20.07.09, 19:00
    to jakby handel zywym towarem....Mam mieszane uczucia...
  • 19790222x 22.07.09, 08:22
    Wczoraj była audycja w radiowej Trójce z jej autorką, która podobnie jak te
    panny napisała list do Szweda, wyjechała i ten zgotował jej tam małe piekiełko.
    To było w podobnym okresie. Szwedzi z kiepskimi emeryturami brali Polki za żony,
    bo otrzymywali dodatkową kasę z socialu, dzięki temu potrafili przeżyć. To nie
    pisali (ogłoszenia) zaradni bogaci Szwedzi :-)
  • yildiz 22.07.09, 08:28
    Każdy chciał się wyrwać w jakiś sposób. Ludzie to wykorzystywali.
    Czy dziś bogatsi Polacy piszą ogłoszenia do mieszkanek biednych
    krajów? Raczej nie. Ale one tam żyją w nadzieji na księcia z bajki,
    bo przecież zasługują na lepsze życie.
    Nasz czas emigracji matrymonialnej za chlebem się skończył. Są
    teraz jednak kraje skąd bogatsi dziś ludzie importują tanią siłę
    roboczą, na pewno też do Polski ze wschodu.
  • pensioner63 22.07.09, 09:00
    Mieszkam w Teksasie. Dwa razy dałem ogłoszenia w Życiu Warszawy, że szukam
    kandydatki na żonę. Gdy miałem 26 lat to dostałem około 80 ofert i nie wybrałem
    żadnej. Gdy miałem 52 lat dostałem tylko 8 ofert i ożeniłem się z dziewczyną
    mającą 30 lat. Po ośmiu latach małżeństwa rozwiodła się ze mną. To nieprawda, że
    czas emigracji matrymonialnej za pieniędzmi i łatwiejszym życiem się skończył w
    Polsce. Kiedyś Balzac pisał, że małżeństwo to zinstytucjonalizowana prostytucja.

    Znam tutaj Rosjankę, która z niecierpliwością czeka kiedy dostanie "green card"
    aby rozwieźć się z mężem taksówkarzem Amerykaninem. Podejrzewa on ją o to i
    pracując telefonuje do niej często aby się upewnić, że jeszcze nie uciekła.

    Myślę, że ogłoszenie jest lepszą metodą niż bar dla samotnych. Tam mężczyźni
    przychodzą aby znaleźć dziewczynę na jedną noc.
  • 3cik 22.07.09, 11:50
    Raczej "rozwieść".
    Pozdrowienia z ojczyzny.
    --
    Domena kompletny.swir.pl
    NIE JEST NA SPRZEDAŻ i NIE SZKALUJE żadnego prezydenta!
  • and_nowak 22.07.09, 12:03
    Szukałeś k*wy to ją dostałeś.
    Przepraszam za dosadność tego stwierdzenia, ale tak jest prościej i jaśniej.
    I nie uogólniaj - to TWOJE małżeństwo było zinstytucjonalizowaną prostytucją. To
    ty szukałeś żony pokazując portfel.

    Niektórzy się żenią z miłości, wierz mi. Oznacza to zwykle, że się wcześniej
    poznali i polubili.
  • welcometopoland 22.07.09, 12:10
    ... tylko BIERZE a nie daje NIC w zamian.
    Nie mam nawet seksu więc ja to dopiero nazwać ?!?
    Małżeństwo sponsorowane ?

  • and_nowak 22.07.09, 12:17
    A skąd mam wiedzieć co jest nie tak w twoim małżeństwie?
    Zastanów się.

    Mogę snuć przypuszczenia - jak się poznaliście, czy nie jesteś ordynarnym
    dzierżymordą tłukącym swoją ślubną po pijaku, może jesteś hmm. niesprawny, a ona
    ma duże potrzeby, może wyszła za ciebie dla kasy, może się pobraliście bo po
    jednej pijanej nocy wyszło wam dziecko...

    ...tylko mi się nie chce gdybać. ;-)


    PS. Pozdrowienia dla żony.
  • rikol 22.07.09, 14:17
    Ci, ktorzy zarzucaja kobietom, ze te leca na kase, sami na te kase probuja je
    zwabic i sa bardzo rozczarowani, jesli kasa nie dziala.

    Zadziwiajace, ze w Polsce chroni sie dane przestepcow, natomiast dane niewinnych
    ludzi publikuje sie bez zastanowienia. Nawet jesli zmieniono nazwiska, to sa
    jeszcze zdjecia, na ktorych mozna kogos rozpoznac. Jest to zlamanie ustawy o
    ochronie danych osobowych. Czemu chroni sie mordercow, a normalnych ludzi rzuca
    sie na pozarcie sepom?
  • and_nowak 22.07.09, 14:39
    Rikol,
    Ciebie ktoś bardzo skrzywdził. Tak bardzo, że nie potrafisz logicznie myśleć.
    Twoja wypowiedź jest całkowicie oderwana od tematu. Zarówno od tematu artykułu,
    jak i od wypowiedzi, którą ripostujesz.
  • wiem-wszystko 22.07.09, 14:44
    > Zadziwiajace, ze w Polsce chroni sie dane przestepcow, natomiast dane niewinnyc
    > h
    > ludzi publikuje sie bez zastanowienia. Nawet jesli zmieniono nazwiska, to sa
    > jeszcze zdjecia, na ktorych mozna kogos rozpoznac. Jest to zlamanie ustawy o
    > ochronie danych osobowych. Czemu chroni sie mordercow, a normalnych ludzi rzuca
    > sie na pozarcie sepom?

    Bardzo chętnie Ci to wytłumocze:
    Zasada ta pochodzi z innych krajów, w których ofiarę _z reguły_ zostawia się w
    spokoju i _z reguły_ nie jest ona prześladowana i szkalowana przez swoich rodaków.
    Domyślnie tak samo miało być u nas, niestety u nas tzw. lud _z reguły_ nie
    specjalnie przejmuje się kategoriami przestępca/ofiara, na zasadzie 'ofiara
    gwałtu prowokowała' gwałciciela, okradziony się 'pucował' przed biednymi.
    Biorąc pod uwage Polskie realia, też jestem za zakazem publikowania danych
    ofiary (i w drugiej kolejności też danych sprawcy).
  • age.kruger 22.07.09, 09:05
    Polki przy pierwszej okazji wdają się w związek z obcokrajowecem. Może
    być to Filipińczyk, mieszkaniec Hondurasu, czy jakiś zacięty Arab. To
    nic, że potem cierpią w związku. Ważne jest, że mogą zaimponować potem
    koleżankom związkiem z obcokrajowcem.
    Polki potrafią romansować z przystojnym Egipcjaninem poznanym na
    wczasach, który wdaje się w związek z dokładnie identycznych powodów.
    Chce zaimponować znajomym związkiem z otyłą blondynką z trądzkiem.
  • arcyfioletowy 22.07.09, 11:10
    Emigracja i upodlenie, tak było przez ostatnie 60 lat i podobnie jest teraz, nieważne kto rządzi, czy komuna, solidaruchy, liberały, smutne i prawdziwe ...
  • inny.obserwator 22.07.09, 10:44
    To jak to? Ten Szwed nie miał Saaba, nie siedział co wieczór w
    saunie i nie miał pakietu udzialów w IKEI?
    --
    Aranżacja wnętrz Bydgoszcz
  • 19790222x 22.07.09, 12:33
    Ten Szwed miał Saaba, miał dość duży i piękny dom od którego fiskus szwedzki
    chciał duży i piękny podatek i jego emerytura na to nie wystarczała. Do takiej
    nie pracującej żony, która nie zna języka państwo szwedzkie dopłacało zasiłek.
    Chyba dziś jest podobnie
  • godeep 20.07.09, 19:13
    W związku z tym artykułem polecam Państwu film Lilja 4-ever.

    --
    Oto Polska
  • anders76 20.07.09, 20:06
    Ten problem byl wtedy obserwowany takze w Szwecji. Probowano jakos zatrzymac
    co poniektorych Szwedow sprowadzajacych dziesiatki Polek "na probe" ale
    przepisy dotyczace ochrony danych osobowych uniemozliwialy proceder. Po prostu
    urzednik nie mogl powiedziec dziewczynie, uwazaj bo jestes juz n-ta zaproszona
    przez naszego Svensona.
    W tej calej dzungli powstalo jednak troche malzenstw, ktore wytrzymaly probe
    czasu. Szczegolnie "panny z dzieckiem" mialy szanse bo dziecko powaznego
    kandydata nie peszylo.
    Innym problemem bylo porzucanie szwedzkich partnerow (malzenstwo nie bylo
    wymagane) przez co obrotniejsze dziewczyny po 2 latach pobytu, gdy dostawaly
    niezalezne od zwiazku prawo stalego pobytu. Tutaj cierpialo wielu powaznie
    traktujacych swoj zwiazek Szwedow.
    Moim zdaniem interesujacy artykul, sygnalizujacy ciekawe pole pracy dla socjologa.
  • deerzet 25.07.09, 17:33
    {Anders76}sławi artykuł:

    [... Moim zdaniem interesujacy artykuł, sygnalizujacy ciekawe pole
    pracy dla socjologa ...].


    Poważnie i w pełni z etyką winien redaktor napisać swój artykuł np.
    numerując opisane kobiety oraz nie podpinając nam ich zdjęć czy
    listów .

    A tak, mam mu do powiedzenia to:

    Ależ kpinę z kobiet wysmażyłeś, Panie Redaktorze...
    Piszesz Pan:

    [...Nikt ich nie będzie sprzedawał - mówię. - Chciałem tylko list
    oddać
    ...].

    Sprzedał Pan, Redaktorze, kobiece marzenia.
    I artykuł nie wart tego.

    Myśli Pan, że załączona fotografia zdjęć pań, nawet tak
    małoformatowa, nie sprawi im przykrości?
    Że nie rozpoznają na nich tych kobiet ich znajomi, rodziny,
    sąsiedzi?
    Że nie poznają charakteru pisma współpracownicy?

    Nie dziwię się tak nielicznie wyrażanej zgodzie na odkrycie
    personaliów.

    Kojarzy mi się słynna piosenka, roztkliwiająca Polki od wielu lat.
    Polki tkwiące w nieudanych związkach małżeńskich.
    Wspominające Tego_Co_Przed_Laty...

    "Nie było Ciebie tyle lat...
    Poukładałam sobie świat..."

    Puszkę "z Pandorą" Pan otworzyłeś, Redaktorze!
    Szykuj Pan się do procesu [-ów]...
  • nektarist 20.07.09, 20:50
    Ta Elwira i jej mąż spod Lodzi to jacyś kretyni są. Robią taką wstydliwą,
    sensacyjną rzfcz z niewinnego listu/ odpowiedzi na ogłoszenie.
  • affera123 22.07.09, 10:07
    Tego typu histeryczne zachowania są typowe dla osób, które mają
    problemy ze swoją przeszłością. Osobiście znam parę kobiet, które za
    młodu dawały na lewo i prawo, a ich tryb życia daleki był od
    pensjonarskiego, po paru latach jedna z drugą uspokoiły się i udają
    świętsze od papieża. Kiedyś piły i zdejmowały majtki przy pierwszej
    lepszej okazji, a dziś mówią, że jakaś pani X czy Y się puszcza albo
    psioczą na młode dziewczyny, że chodzą w za krótkich spódniczkach.
    Zasada jest taka, że im kto więcej ma za uszami, tym mniej ma luzu i
    tolerancji dla tego, co kiedyś było dla niego normą. Mam kolegę,
    który jako dwudziestolatek obracał panienki bez większych refleksji,
    a na dyskotekę chodził po to, żeby zaliczyć kolejną nawiną, która
    potem liczyła na więcej. Po latach się ożenił i ciężko obraził,
    kiedy podczas jednej ze wspólnych biesiad wspomniałam, jakim to
    był "Casanovą", a teraz co niedziela biega do kościoła, a żonie
    przed ślubem wmówił, że jest prawiczkiem. Takich historii jest
    wiele, a niejaka Elwira na pewno miała bogate życie uczuciowe i boi
    się zapewne, że mógłby się odezwać ktoś, kto z wielkim entuzjazmem
    powspominałby w obecności jej męża jej niedawny temperament i gorące
    usta.
  • gondra 23.07.09, 10:14
    > Osobiście znam parę kobiet, które za młodu dawały na lewo i prawo

    > Mam kolegę, który jako dwudziestolatek obracał panienki bez
    > większych refleksji, a na dyskotekę chodził po to, żeby zaliczyć
    > kolejną nawiną

    No tak, kobiety dają, faceci zaliczają. "Kocham" te podwójne standardy.:/
  • q-ku 20.07.09, 22:12
    to zawstydzające i żałosne
    nie chciałbym wiedzieć czegoś takiego o chwili słabości mojej dziewczyny


    to były trudne czasy a my byliśmy żałośni i upodleni, staliśmy po kolejkach za
    byle ochłapem, zupełnie bez honoru postępowaliśmy i nawet o tym nie wiedzieliśmy
    chociażby śląc takie listy

    pokazanie teraz fotografii dziewczyny w gazecie to nie fair a kontaktowanie
    się z nią i dyskutowanie z jej mężem czy to fajnie byłoby opowiedzieć jak jego
    zona chciała się kiedyś wydać do Szwecji "za rajstopy" to gruba przesada

    powinien redaktorom obić pyski
  • babaqba 22.07.09, 08:35
    q-ku napisał:

    > to zawstydzające i żałosne
    > nie chciałbym wiedzieć czegoś takiego o chwili słabości mojej
    dziewczyny
    >
    >
    > to były trudne czasy a my byliśmy żałośni i upodleni, staliśmy po
    kolejkach za
    > byle ochłapem, zupełnie bez honoru postępowaliśmy i nawet o tym
    nie wiedzieliśmy (...)

    Nie zgadzam się z usprawiedliwianiem w taki sposób. Wszyscyśmy byli
    biedni, ale nie wszyscy "żałośni i upodleni". Jest coś takiego w
    człowieku, taki brak honoru, zahamowań, umożliwiający (wtedy i
    teraz) przeróżne zachowania. Ale nie wszyscy "to" mamy.

    Pamiętam jako dzieciak żebrzących kolegów na Międzynarodowych
    Targach Poznańskich. Aby zdobyć kolorowy folder o obrabiarkach
    posuwali się do czynów będących poniżej godności normalnego
    nastolatka. Po prostu: są ludzie z kręgosłupem moralnym i bez. Byli
    wtedy i są teraz.
  • maniek_ok 22.07.09, 08:45
    Ja pamietam to z innej strony :) - u nas "niemcy" dawali gumy do zucia... Tak,
    gumy do zucia. Kilku kolegow z klasy w podstawowce czesto mialo takie gumy do
    zucia - to bylo "cos". Dzis to smieszne, nawet nie ma z czym tego porownac, ale
    wowczas to bylo cos nieosiagalnego i takiego wspanialego.
    I kiedys przyszla i do mnie okazja! Wracalismy grupka ze szkoly a na parkingu
    stal niemiecki autobus z sikajacymi w restauracji niemcami. Skad niemcy i jacy
    niemcy to nie wiem - wtedy kazdy w ladnym autobusie byl niemcem :). I pamietam
    jak dzis to uczucie - chcialem, ale jak zobaczylem jak odbywa sie "zdobywanie
    gumy do zucia", jak dwoch moich kolegow podchodzi i z zebrajacymi oczami wyciaga
    reke do starszych ludzi to ja, dzieciak ktory nie widzial w tym nic zlego,
    poszedlem do domu. Pamietam moje rozterki i patrzenie przez okno co tam Ci moi
    koledzy niosa w rekach - ale wiedzialem juz wtedy ze trzeba miec swoje poczucie
    godnosci i ze to bylo ponizej tej normalnosci.
    Dzis Ci koledzy nadal sa takimi samymi ludzmi - maja troche kasy, zyja z dnia
    na dzien. I nadal nie maja za grosz godnosci i honoru, ot takie polaczki, co to
    z zakladu cos ukradna, z budowy wyniosa, oszukaja jak tylko sie nadarzy okazja.
  • affera123 22.07.09, 10:16
    Ja też pamiętam "te czasy". Największy szok przeżyłam, kiedy na
    koloniach w NRD nawet nasi wychowawcy poniżali się do tego stopnia,
    że z chodnika handlowali wiklinowymi koszykami i kryształowymi
    wazonikami, podczas gdy w tym czasie powinni się zajmować nami-
    podopiecznymi, a oni nas wprzęgali w ten handel. Pamiętam też, jak
    się ta sama kadra pedagogiczna rzucała na salami i adidasy w domu
    towarowym w Berlinie, kupując to wszystko niemal hurtowymi
    ilościami, a Niemcy patrzyli tylko z politowaniem. Podobny cyrk był
    na wczasach w Bułgarii, przykłady można mnożyć. A taki ze stricte
    polskiego podwórka? Wesele i krewni wynoszący pod pazuchą podwędzone
    butelki wódki. Tak, trzeba mieć kręgosłup moralny, ale to człowiek
    wynosi z domu. Moja rodzina była niezamożna, ale nigdy nie nauczono
    mnie kultu pieniądza i rzeczy materialnych. Podczas, gdy za komuny
    były takie przypadki, jak ten z kilkuletnią dziewczynką, co oddała
    się cudzoziemcowi w hotelu za parę dolarów, żeby potem nabyć lalkę
    Barbie. Dziś ludzie szmacą się w nieco inny sposób - m.in. kablując
    na współpracowników przełożonym, od których w zamian za "wazelinę"
    i "aktualności" próbują wywalczyć stówkę więcej podwyżki.
  • iluminacja256 22.07.09, 12:22
    >Podczas, gdy za komuny
    >były takie przypadki, jak ten z kilkuletnią dziewczynką, co oddała
    >się cudzoziemcowi

    Kolego, ten cudzoziemiec był przestepca, a konkretniej pedofilem,
    wiec prosze nie mów mi, z eona się mu oddała, bo ze swojego
    dzieciństwa tez pamietam takich "wujków dobra rada " w ilosci dwóch,
    którzy chcieli mi coś pokazać w swoim mieszkaniu...
  • gondra 23.07.09, 10:17
    Ciekawe jak kilkulatka może się świadomie "oddać"? To się chyba pedofilia nazywa.

    A jeśli chodzi o kilkunastolatki - słyszałaś o czymś takim jak galerianki? Jak
    najbardziej współczesne zjawisko.
  • and_nowak 22.07.09, 12:21
    i namawiasz do mordobicia. To dopiero prymitywizm i ohyda!
    Artykuł jest ciekawym zapiskiem obrazującym TAMTE czasy. Nie obraża godności
    Matki Polki, ani Siostry Rodzonej (skojarzenia z Trans Atlantykiem słuszne).
    Pokazuje jakiś wycinek tamtej rzeczywistości, niczego nie osądza, nie uogólnia.

  • lia.13 22.07.09, 12:23
    > pokazanie teraz fotografii dziewczyny w gazecie to nie fair a kontaktowanie się z nią i dyskutowanie z jej mężem czy to fajnie byłoby opowiedzieć jak jego
    > zona chciała się kiedyś wydać do Szwecji "za rajstopy" to gruba przesada
    > powinien redaktorom obić pyski


    Chciałabym tu zauważyć, że to ona sama zadzwoniła do męża o "pozwolenie" czy może z panem redaktorem porozmawiać. Przykre to, ale najprawdopodobniej jest tak ubezwłasnowolniona przez męża, że jeśli ktoś tu komuś obiłby pysk, to mężuś swojej Elwirce.

    Poza tym, wszystko to dla mnie tutaj żenujące jest. Przecież wrtedy były inne czasy, co innego było modne. Może nie wszyscy szukali sobie zagranicznych mężów, ale dość popularne było wtedy korespondowanie z młodzieżą z NRD, Czechosłowacji czy ZSRR. Te panny to w większośći pewnie wtedy dla żartu napisały te listy, a tu się teraz aferę z tego robi.
    Szkoda tylko, że redaktor nie zadał sobie trudu, aby się wybrać do Malmo i odszukać tych Szwedów. Ciekawe czy znaleźli sobie polskie żony???
  • joanna-walencja 22.07.09, 13:54
    lia.13 napisała: " Szkoda tylko, że redaktor nie zadał sobie trudu,
    aby się wybrać do Malmo i odszukać tych Szwedów. Ciekawe czy
    znaleźli sobie polskie żony???"

    trzeba bylo doczytac do konca, to bys sie dowiedziala.
  • lia.13 22.07.09, 14:16
    no i co Walencja? Doczytałam do końca, tym razem uważniej niż poprzednio, i nadal nic nie widzę na temat Nilsa. Tylko o jakimś Thomassie jest.
    Kurcze, niektórzy ludzie to mnie zawsze będą zaskakiwać. Mają problem, bo piękna pogoda a oni w pracy siedzą ;) Na urlop trza biec ;) od razu się humor poprawi i mniej zgryźliwa będziesz
  • and_nowak 22.07.09, 14:44
    Przecież jest napisane, że SIĘ UDALI DO MALMO. Jest?
    Szukali Nilsa, znaleźli kogoś z rodziny (syna?), kto nie chciał rozmawiać. Mogli
    ogłosić poszukiwania przez Interpol ...z tym że nie bardzo mogli.


    Tak przy okazji: w artykule nikt nie sugeruje, że każda co napisała list była
    gotowa wyjść za mąż i to nieważne za kogo, byleby był bogaty. To gruba
    nadinterpretacja - ale popełniają ją forumowicze, a nie autorzy artykułu.
  • annika4 22.07.09, 21:49
    lia.13 naucz sie czytac tekst ze zrozumieniem, bo najwyrazniej
    marnie ci to idzie! sama napisalas, ze autor tekstu nie udal sie do
    malmö a z artykulu wynika, ze sie udal. przeczytaj moze po raz
    trzeci to cie oswieci.
  • gondra 23.07.09, 10:19
    To przeczytaj jeszcze raz, może tym razem lepiej pójdzie - napisano, że tych 3
    Szwedów to jedna osoba, a w Malmo znaleziono faceta o tym nazwisku, który nie
    chciał rozmawiać na ten temat i twierdził, że nic nie wie.
  • jef.costello 20.07.09, 22:49
    fantastyczny temat na film. gotowy scenariusz, także o tym o czym "oburzeni"
    powyżej piszą. o beznadziei, rozpaczliwych próbach wyrwania się z niej i
    poplątanych losach ludzi. o PRL, i o Szwedzkim "dobrobycie". tylko kamerę
    postawić i kręcić.

    tekst trochę słabszy, ale i tak dobry.
  • maniek_ok 22.07.09, 08:49
    Jest juz taki film, o rosjance, ktora tez w taki sposob "wyrwala" sie do
    lepszego swiata.
    Wg mnie - skoro sa takie pogloski z roznych stron, to musi w tym byc prawda.
    Mysle ze kilka kobiet pojechalo do tych "szwedow" i albo dzis sa gleboko w
    ziemi, albo istnieja tylko cialem. Sorry, ale prawdopodobienstwo stworzenia w
    taki sposob normalnego zwiazku jest bliskie zeru.
  • ylli 22.07.09, 09:52
    Rzeczywiście pomysł genialny. Z jednej strony szara Polska pełna kobiet o
    poplątanych losach które na przekór kobiecej naturze nie tęsknią za uczuciem ale
    chcą dotknąć czegoś obcego - w ich wyobraźni lepszego. Niektórym wystarczy
    korespondencja, innym rajstopy, a jeszcze inne wyjdą za mąż i wyjadą. Podejmują
    decyzje desperackie i w większości niszczące je... ale o tym dowiedzą się za
    kilka lat. Tu nie chodzi o dramat pojedynczej osoby po wyjeździe, ale o tęsknote
    młodych Polek o zaplątanych życiorysach za czymś lepszym i ich tragizm.
  • titta 22.07.09, 12:50
    Ja z tym "filmem" spotykam sie dosc czesto... Na ulicy, w
    tramwajach, wczesniej na kursie Szwedzkiego. Tylko zamiast Polek sa
    Azjatki, Afrykanki, czasem bywaja tez Rosjanki, Rumunki...
    Czesc ma troche szczescia, facet jest "zapyzialy", nierozmowny ale
    dobry. Te zyja w miare normalnie jesli uda im sie znalezc oparcie w
    otoczeniu. Ale jest mnostwo takich ktore tego szczescia nie maja. W
    Szwecji "normalna" prostytucja nie jest legalna za to nagminna
    jest "prostytucja matrymonialana".
  • zuz-zza 21.07.09, 00:16
    W Szwecji jest stosunkowo łatwo znaleźć to, czego się szuka. Sprawdziłam: w
    ogólnodostępnej elektronicznej bazie ludności jest tylko jedna osoba o takich
    imionach i nazwisku. Jeśli to ten sam Nils Heine Hansson (i oczywiście jeśli
    było to prawdziwe nazwisko Szweda, który zamieścił ogłoszenie), to ma teraz 69
    lat i nadal mieszka w południowej Szwecji, ale już nie w Malmö.
  • drugikraand 22.07.09, 11:17
    Jak juz tak dobrze szukalas to moglas dodac ze mial firme
    posredniczaca w wynajmie modelek i dziewczyn do towarzystwa...
    (odrejestrowana 5/5 2009)
  • zuz-zza 22.07.09, 13:06
    Nie szukałam dobrze, tylko pobieżnie :-)
  • drugikraand 22.07.09, 14:30
    nie bylo to oczywiscie zgryzliwie z mojej strony, a nisse tytulowal
    sie jako: "eskort service konsult" (www.ratsit.se)
  • zuz-zza 22.07.09, 19:18
    Nisse :) Ja korzystalam z upplysning.se, ale widze, ze ratsit jest o niebo
    lepszy. Dobrze wiedziec :)
  • hugu 21.07.09, 07:39
    Jestem oburzona i zniesmaczona decyzją "Wyborczej" o wydrukowaniu
    artykułu, mającego charakter ptrzestępstwa, bo publikującego
    prywatne a nawet intymne listy osób, które nie wyraziły na to zgody -
    co z tajemnicą korespondencji, co z prawami autorskimi, co wreszcie
    ze zwykłą kulturą i przyzwoitością????
    Do tego doszło publikowanie wizerunków ograbionych z prywatności
    Pań... które mają teraz wszelkie podstawy, by wytoczyć Gazecie
    proces i żądać zadośćuczynienia.
    Takie chamstwo w niczym nie ustępuje chamstwu internetowych
    prześladowców, którzy bez zgody dziewczyny zamieszczają jej prywatne
    fotki czy maile w Internecie, ku uciesze szerokiej publiki, i, jak
    myślę, w kwalifikacji prawnej jest to ten sam rodzaj czynu
    karalnego. Bardzo słusznie, że karalnego. Bo jeśli ktoś sam nie
    wyniósł z domu wiedzy, że cudzych listów się nie czyta, a tym
    bardziej nie ogłasza w mediach, a zdjęcie posłane Nilsowi nie jest
    zdjęciem przeznaczonym do ujawniania całemu światu - to prawo musi
    nauczyć takiego plotkarskiego chama odrobiny ogłady.
    Gazeta Wyborcza zeszła tym artykułem na poziom najwstrętniejszego
    magla, gdzie kołtuńska baba drugiej kołtuńskiej babie pokazuje
    wykradziony list kuzynki, aby udowodnić, jaka to z niej k..a.
    Bardzo mnie zabolał fakt, że Gazeta, którą czytam od samego początku
    i która dotychczas pozwalała się szanować, zrobiła coś bardziej
    świńskiego, niż zwykły robić najbardziej prostackie tabloidy:
    ośmieszyła proste kobiety, które kiedyś tam zamarzyły o zamorskim
    księciu (Od zawsze kobiety, zwłaszcza w bardzo szarym życiu, marzą o
    rycerzu, który je porwie do lepszego świata, pokocha i da happy end -
    vide telenowele latynoskie czy harlequiny. Żaden to grzech, to
    tylko odwieczna kobieca iluzja, która tylko czasem się spełnia...)
    "Gazeta" wykorzystała i wyśmiała naiwne marzenia dziewczyn z czasów
    polskiego kryzysu - czasów biedy, upokorzenia, westchnień do
    mitycznego Zachodu... Wydrukowaniem listów i dość znaczącym
    ujawnieniem personaliów kobiet - wciąż w większości zwykłych,
    niezamożnych, nie dysponujących sztabem adwokatów - zrobiła im
    większą krzywdę, niż rzeczony Nils, który odpisał albo nie odpisał,
    ale nie ośmieszał publicznie, nie podawał pod osąd moralny milionów
    ludzi, nie wykorzystywał korespondencji wbrew prawu i dobrym
    obyczajom.
    "Gazeta" okazał się ohydniejsza niż "Fakt", bo uderzyła biczem
    plotki i szargania prywatności w Panie raczej biedne, raczej proste,
    czyli takie, które nie wniosą pozwu przeciwko "Gazecie" i nie narażą
    jej na słuszną stratę części dochodów. Doda, którą pomówi się o brak
    majtek i zamieści na poparcie tezy nielegalnie zrobioną fotografię -
    ta jest przeciwnikiem, z którym trzeba się liczyć, bo ona wytoczy
    proces, wygra go i jeszcze dobrze na tym wszystkim zarobi. Biedne
    młode Polki z lat biedy i szarości można zaś wyśmiewać i
    oplotkowywać bezkarnie, tak, "Gazeto"?
    Pewnie tak, dawanie po uszach prostym ludziom jest takie proste i
    takie miłe, jeśli ma się gusta rodem z magla i za sobą bogaty
    koncern...
    "Gazeta" powinna przeprosić, pokajać się za to, co zrobiła tym
    Paniom. Oczywiście tak się nie stanie, bo chyba w "Wyborczej "
    właśnie chamstwo wzięło górę i... nie da się po tym artykule
    szanować tej gazety.
    Wobec tego, po niezłych wspólnych latach z "Gazetą", przynajmniej ja
    zaprotestuję przeciwko temu chamstwu i bezprawiu, którego jakoś nie
    mogę strawić: NIGDY WIĘCEJ NIE KUPIĘ "WYBORCZEJ".
    Do tego samego będę zachęcać moją rodzinę. Tylko tyle mogę zrobić
    dla własnego poczucia dobrego smaku i dla tych skrzywdzonych po
    chamsku przez "Gazetę" Pań.
  • bene_gesserit 21.07.09, 12:05

    To moze dla ulatwienia dodam, ze koncern medialny Agora jest
    wlascicielem nie tylko 'Wyborczej', ale i:
    'Kuchni'
    'Poradnika domowego'
    'Czterech kątów'
    'Metra'
    'Roxy FM'
    'Talk FM'
    'Zlotych przebojow'
    oraz - uwaga uwaga - tego forum, w ogole calego portalu.

    Milego omijania szerokim łukiem :)

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • hugu 21.07.09, 20:39
    Za ukazanie się tego artykułu nie jest odpowiedzialne szefostwo
    koncernu, tylko bezpośrednio redakcja "Gazety Wyborczej".
    Idąc Twoim tokiem myślenia odwołującym się do stosowania "zbiorowej
    odpowiedzialności", wychodzi na to, że jeśli szesnastoletni Bolek
    Kowalski wyrwie staruszce torebkę, trzeba omijać szerokim łukiem:
    jego ojca Stefana Kowalskiego, jego matkę Eugenię Kowalską, siostrę
    Barbarę, wuja Leona, dziadka Władka i w ogóle cały dom Kowalskich...
    wszak stanowią jeden koncern, dzielą dochody i żyją wspólnie.
    Decyzja o niekupowaniu czegokolwiek to głosowanie poprzez czyny za
    takim czy innym rodzajem usługi. Na tym polega wolny rynek i ja ze
    swojego prawa skorzystam. Nie będę płacić nawet 2.50 (koszt
    Wyborczej) ludziom, których postępowanie (przemoc wobec
    wykorzystanych nieświadomie kobiet) mnie razi, irytuje i czym
    pogardzam. To nie jest mój poziom - taki artykuł, taka gazeta... Nie
    muszę jej czytać.
    Niech zostaną przy niej ci, których gust zadowala się czymś takim,
    jak artykuł Wielkiego Demaskatora... cudzej, chronionej prawem,
    intymności.
  • bene_gesserit 21.07.09, 21:00
    Coz - Wyborczej pozostanie tylko gorzko zaplakac i pojsc z torbami.
    Ew. mozesz ograniczyc odpowiedzialnosc do redakcji WO i nie kupowac
    wydania weekendowego, pewnie tak ci bedzie wygodniej :))

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • hugu 22.07.09, 07:44
    Nie rozumiem, czemu się tak mnie uczepiłaś? Czy myślisz, że
    potrzebuję Twojej rady co do wyboru pism, które będę kupować?
    Ty możesz uważać, że niekupowanie Wybprczej to z mojej strony wielki
    błąd, ja mogę mieć odmienny gust i zdanie..
    Sorry, jestem wolnym człowiekiem i nikt mnie nie zmusi do kupowania
    czegoś, co mi się zwyczajnie przestało podobać. Zamykam dyskusję,
    nie mam ochoty na handryczenie się w sprawie dla mnie oczywistej.
  • jotembi 22.07.09, 09:02
    ... i chwilę pomyśl

    ujawnianie cudzych listów jest owszem i obrzydliwe, i nawet karalne,
    jeśli poda się namiary na autora
    tutaj ta żeńska intelektualna bieda z nędzą sprzed lat pozostaje
    anonimowa
    obrzydliwe to są niestety te listy... ale tak to już bywa i to
    naprawdę nie tylko u nas

    a co do twoich postów to zastanawiam się dlaczego się tak
    zapieniłaś - może twoja oferta też jest w tej paczuszce razem z
    prośbą o rajstopy...? a może rozpoznałaś swoje zdjęcie...?

    artykuł jest raczej średni, pomysł tym bardziej... ale żeby aż
    wytaczać takie wielkie działo...? gruba przesada

    mam ten komfort że nigdy nie pisałam do żadnego szweda, niemca czy
    innego holendra więć teraz nie muszę się wstydzić hehe
  • lukciu 22.07.09, 09:54
    ja myślę że artykuł tak naprawdę boli tylko przedstawicielki emigracji
    matrymonialnej.
  • iluminacja256 22.07.09, 12:33
    Ja tam nie wiem kogo boli, ale jedna rzecz mi sie nie podoba i to
    bardzo, a mianowicie opublikowanie zdjec tych pań. To juz przekracza
    anonimowosc.
  • lia.13 22.07.09, 12:48
    listów jest ok. 300, czy widzisz tam 300 zdjęć?
    Z artykułu wynika, że część Pań wyraziło zgodę na opowiedzenie swojej historii, a zatem pewnie i na publikację zdjecia.
  • iluminacja256 22.07.09, 12:58
    Zdjęć jest wiecej niz kilka i zdecydowanie wiecej niz osób, z
    którymi przeprowadzono wywiad w artykule. Zatem PEWNIE są tu i
    takie, na których publikację nikt nie wyrazał zgody.
  • bene_gesserit 24.07.09, 13:23
    Ale PEWNOSCI nie mamy, prawda? Calkiem mozliwe, ze dziennikarze
    uznali za stostowne zmiescic w niedlugilm artykule kilka
    charakterystycznych wypowiedzi zamiast kilkudziesieciu podobnych.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • hugu 22.07.09, 12:26
    Nie dyktuj mi, co mam myśleć i czuć, ok?
    Przy zcym zważ, że są tu forografie Pań, na których publikowanie te
    zapewne nie wyraziły zgody.
    Ciesz się, ze nie napisałaś nigdy do żadnego Szweda i że jesteś
    świętą osobą, która potępia, czuje wyższość,, rzuca podejrzenia,
    ze "krąg winnych" jest być może szerszy...
    Nic Ci nie dorzucę do plotkarskiego żeru, mam tylko nadzieję, że
    kiedyś jakiś readktor "Wyborczej" znajdzie Twoje brudne majty i w
    imię pełnej prawdy opublikuje ich zdjęcie, a obok Twoją fotkę sprzed
    iluś tam lat... Przecież to takia niewinna działalność...!
  • and_nowak 22.07.09, 14:52
    (Już pisałem w innym miejscu, powtórzę się:)

    Oglądane przez nas zdjęcia nie muszą być prawdziwe.

    Autor artykułu mógł go zilustrować INNYMI ZDJĘCIAMI, które pasują do omawianego
    tematu. Zdjęcia KUPIŁ (prawo ich publikacji) od profesjonalnego ich dostawcy,
    który posiada przepastne bazy danych z różnymi kategoriami, np. góry, statki,
    zdjęcia "legitymacyjne", kobiety w ciąży, krzyczące dzieci, itd. itp.

    Dla ułatwienia od razu wyjaśnię, że to ogólnie przyjęta praktyka, nie mająca nic
    wspólnego z manipulacją. Manipulacją byłoby, gdyby ta pani co się nie wstydziła
    była "podstawiona".
  • titta 22.07.09, 19:35
    Nieslusznie twierdzisz, ze ktos potepia czy czuje wyzszosc. Ot,
    rozne rzeczy sie w mlodosci robilo. Wyluzuj kobieto, to bylo cwierc
    wieku temu!
  • lia.13 22.07.09, 12:51
    list wysłany należy do adresata a nie do nadawcy. Adresat zdecydował się na sprzedaż swoich listów, i Paniom-autorkom niestety nic do tego co się z nimi dzisiaj dzieje.
  • hugu 22.07.09, 12:52
    Naprawdę tak stanowi polskie prawo?
    Gdzie dokładnie to jest napisane?
    Pytam bardzo serio i byłabym wdzięczna za odpowiedź.
  • lia.13 22.07.09, 12:56
    to ty mi pokaż gdzie stanowi inaczej.
    I jeśli stanowi inaczej, to idź na pocztę i zażądaj listu, który godzinę wcześniej wrzuciłeś do skrzynki. Nikt Ci go nie odda bo Pani w okienku z uśmiechem stwierdzi, że list należy już do Poczty ;)
  • hugu 22.07.09, 13:06
    Ustawa o ochronie praw autorskich chroni przed publikacją bez zgody
    wszelkie teksty autorstwa danej osoby, także listy. Kiedyś miałam
    sprawę tego rodzaju i ta ustawa zadziałała i okazała się
    wystarczająca.
    Myślałam, że może znasz jakaś specjalną, powstałą niedawno,
    regulację prawną dotyczacą listów, ale ty po prostu, jak widzę, MASZ
    DOMNIEMANIE... Nie potwierdzone prawem.
  • lia.13 22.07.09, 13:45
    pokazuje to tylko dobitnie, że sędziowie też się mylą
    tajemnica korespondencji nalezy do adresata i nadawcy. Zarówno jedna jak i druga strona ma prawo ujawnić list. Już Ci niżej ludzie napisali ustawy, artykuły, które o tym mówią, nie będę tu ich powtrzać, bo ani nie jestem prawnikiem ani mi się nie chce.
    Do listów nie można zastosować ustawy o prawach autorskich, bo są one tworzone na użytek adresata. Tu raczej obowiązują podobne zasady jak przy kartotece medycznej czy aktach sądowych. Lekarza czy też Sąd obowiązuje tajemnica, ale odbiorca, osoba której akta dotyczą może sobie wyjść na środek Rynku i wykrzyczeć co jest tam napisane.
    Trudno, jak coś piszesz to musisz się liczyć z tym, że adresat może z tym zrobić co mu się żywnie podoba, o ile oczywiście nie czerpie z tego korzyści majątkowej, ale tu już problem powinien mieć ów Szwed a nie GW.
  • hugu 22.07.09, 18:58
    W takim razie "List do ludożerców" Różewicza jest własnością
    ludożerców, ktorzy mogą nim dowolnie dysponować i brać kasę za
    publikowanie go...
    Hm, pewien smakosz z Niemiec powinien być zainteresowany...
  • titta 22.07.09, 19:38
    "List do ludozercow" jest utworem poetyckim, a nie prywatnym listem.
    Niemniej jednak zwykla przyzwoitosc wymagala by uzyskanie zgody na
    publikacje...
  • hugu 22.07.09, 21:29
    Szkopuł w tym, że w słowie pisanym nie ma wyraźnego rozróżnienia na
    to, co jest, a co nie jest literaturą. Awangardowe wiersze mogą być
    fragmentami z ksiażek telefonicznych, prywatny list może być pisany
    wierszem pełnym subtelnych metafor...
    Czy listy Heloizy i Abelarda to tylko jakaś tam prywatna
    korespondencja, czy wysokiej próby literatura?...
  • titta 22.07.09, 22:35
    A o slowie takim jak "intencje" (autora) slyszalas moze?
  • bene_gesserit 22.07.09, 11:41
    Uczepilam, bo rozsmieszyla mnie twoja ultraemocjonalna, zupelnie
    niewspolmierna reakcja. Najbardziej mnie smieszy to, ze
    twoj 'wybor' jest rzekomy, poniewaz nadal nabijasz kabze
    wlascicielowi GW, czyli Agorze - min przez korzystanie z ich forum.
    Oburzenie - tak, wygoda - jeszcze bardziej :)))

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • hugu 22.07.09, 12:30
    A ja myślę, że próbujesz mnie wyśmiać, by zdyskredytować to, co
    napisałam.
    Tak to jest, że jeśli nie chce się lub nie umie dyskutować z
    argumentami merytorycznymi, zaczyna się celować ad personam,
    próbując czepiać osoby dyskutanta. Mierne to zagranie, ale częste.
  • lukciu 22.07.09, 14:50
    A ja myślę że jesteś wariatką. Sama kilka postów powyżej piszesz o jakichś
    brudnych majtach. Czyż nie jest to argument ad personam??
  • hugu 22.07.09, 18:59
    Jest to wyjaśnianie per analogiam.
  • bene_gesserit 22.07.09, 22:37
    Mysle, ze twoja przedziwnie obfita aktywnosc w tym watku bardzo
    cieszy Agore. Twojego typu zapienieni forumowicze sprawiaja, ze
    forum ozywia, a im wieksza liczba klikniec i wyzsza aktywnosc na
    forum, tym wiecej sa sklonni zaplacic reklamodawcy. Pisz dalej i
    wiecej na temat tego artykulu :)

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • maniek_ok 22.07.09, 08:52
    Dziecko - zapewne pod tym artykulem znajduje sie dopisek o zmienionych imionach
    i miejscach. Poza tym co w tym takiego strasznego? Ze GW pokazuje znowu jakies
    artykuly o duzej dawce emocji? To raczej nic nienormalnego, prawie kazdy Duzy
    Format ma takie arty - bez nich nie ma kasy. Proste jak slonce.
    Do tego - czym to sie rozni od setek artykulow o podobnych tresciach w
    czasopismach kobiecych? Ze tamtej papce wierza tylko nieliczne pustaki a tu
    publika jest o wiele wieksza? Litosci.
  • hugu 22.07.09, 12:39
    Jeśli nawet jest tak, że nasza rzeczywistość chamieje, to ja nie
    muszę tego wspierać i brać w tym udziału.
    Jestem pewna, że gdyby w USA ukazał się taki artykuł, takie fotki i
    taki mizerny kamuflaż personaliów - byłyby procesy i Gazeta
    musiałaby płacić poszkodowanym dziewczynom.
    Zabolało mnie to, że ktoś wyśmiewa cudzą biedę, nieświadomość,
    naiwność, może i głupie dziewczęce mrzonki o wspaniałym Szwedzie,
    który na białym koniu zabierze je do lepszego świata... Ja bym nie
    moga tak publicznie wyśmiać i poddawać osądom czyjejś młodości,
    biedy oraz naiwności...
  • and_nowak 22.07.09, 15:29
    Artykuł niczego nie wyśmiewa, to ty tak sobie ubzdurałaś. Autorzy zadbali o
    anonimowość osób, które chciały pozostać anonimowe, i tych, których nie zapytano
    o zgodę.
    Co do zdjęć - przeczytaj powyżej, nie chcę się powtarzać.

    Jeszcze raz powtórzę: artykuł nie jest obrzydliwy i nikogo nie wyśmiewa. Niczego
    nie uogólnia, nikogo nie ocenia. Jest swoistą ilustracją tamtych czasów, takim
    zdjęciem sprzed lat. I tylko tyle.
  • hugu 22.07.09, 19:09
    Wolno mi wyrażać swoje zdanie oraz odczucia związane z tym, co
    zrobiła "Wyborcza", natomiast nie akceptuję tego "przestań" jakie do
    mnie kierujesz. Oczywiście możesz sobie kierować rozmaite wskazówki,
    ale ja z nich nie skorzystam i nie narzucisz mi żadną perswazją
    akceptacji dla czegoś, co jest w moich oczach obrzydliwe.
    Oczywiście, sam możesz to lubić i gustować w takich artykułach, ja
    więc z kolei sugeruję: wyraź swój aplauz, uargumantuj i odnieś to do
    tekstu, a apelowanie do mnie o zmianę gustu uznaj za zbędne.
  • flamengista 22.07.09, 09:57
    To były listy sprzed 28 lat. GW nie ujawnia żadnych szokujących informacji,
    artykuł jest napisany życzliwie (w stosunku do piszących kobiet) i dokumentuje
    tamte trudne czasy.

    Panie, które się tych listów teraz wstydzą [moim zdaniem niesłusznie - nic złego
    nie zrobiły] mają zmienione personalia. Zdjęcia sprzed 28 lat pokazane na jednym
    zdjęciu - kilkadziesiąt zminiaturyzowanych fotografii, skojarzenie ich z obecnie
    żyjącymi osobami jest praktycznie niemożliwe.

    Co złego jest w poproszeniu Szweda o parę rajstop? Co złego w chęci nawiązania
    korespondencji i chwilowego wyrwania się z szarzyzny PRL?

    To nie te kobiety powinny się wstydzić, a raczej Szwed - autor ogłoszenia. I
    władze PRL, które trzymały społeczeństwo w chronicznym niedostatku. Choć i tak
    było lepiej, niż na Kubie. Tam zamiast odpowiadać na listy kobiety się
    prostytuują. I to nie w 1981 roku, a teraz.

    A historia opisana w artykule jest bardzo ciekawa.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • hugu 22.07.09, 12:50
    Ja też, jak napisałam, uważam listy tych Pań za rzecz normalną i
    adekwatną do czasów i okoliczności. Od zawsze dziewczyny chciały
    poznawać meżczyzn, wychodzić za mąż, odmieniać los i mieć ładne
    rajstopy, a że nieraz wyrażały się niezręcznie... bywa. Szwed też
    miał prawo szukac znajomości z dziewczynami - to naturalne u młodych
    ludzi. I Panie, i Szwed, są ok.
    Ohydne jest natomiast publikowanie bez czyjejś zgody tekstów
    czyjegoś autorstwa. Oraz wizerunku. I niezgodne z prawem.
    Tu nie ma znaczenia, ile lat upłynęło i czy personalia zostały
    zmienione. To jest łamanie prawa, i dobrze, że prawo chroni nasz
    wizerunek i nasze teksty.
    Czy upływ 28 lat jest, Twoim zdaniem, wystarczającym powodem do
    opublikowania bez jej zgody nagich fotek Twojej mamy? Czy po 28
    latach wolno byłoby komukolwiek wziąć pracę magisterską Twojego ojca
    i dowolnie cytować, nie podając źródeł i budując na tej bazie własny
    wywód?...
  • titta 22.07.09, 19:46
    Tyle, ze nie sa to "nagie fotki" ani "praca magisterska". Zupelnie
    inna kategoria.
    Co do Szweda- to bylo by normalne, gdyby nie podawal roznych danych.
    To nie byl taki mlody chlopak. Jesli jest on ta sama osoba, ktora
    figuruje w spisie ludnosci, byl okolo 30.
  • titta 22.07.09, 20:09
    Kolo 40. Dzis ma 69.
  • hugu 22.07.09, 21:36
    No tak, Szwed nie był ok sprzedając te listy - tu przyznają Ci pełną
    rację i koryguję poprzednie własne stwierdzenie na jego temat.
    Co do poziomu obnażanej cudzej intymności i bólu z tym związanego,
    to jest to kwestią prywatnej wrażliwości nadużytych w ten sposób
    osób. Dla jednej osoby bardziej wstydliwe będzie wystawienie na
    widok publiczny jej nagiej fotki a inna będzie zdruzgotana tym, że
    ktoś wywlókł jej słowa będące żebraniem u obcego mężczzny o rajstopy
    i coś do jedzenia...
    Prywatnie przyznam, że wolałabym, aby świat oglądał mój gustowny
    akt, niż aby dowiadywał się o tym, jak żebrałam o jedzenie, ubranie,
    miłość i opiekę, cudowną poprawę losu... Czasem obnażenie czyjejś
    rozpaczy i desperacji jest bardziej bolesne niż obnażenie z ubrań.
  • titta 22.07.09, 22:42
    Ja rozumiem bol i upokorzenie.
    Ale twoja reakcja jest po prostu niewspomierna do okolicznosci.
    nawet jesli chodzi o ciebie, to po prostu nie traktuj tego
    osobiscie. Odluz ta gazete na kilka dni. Za tydzien sama sie
    bedziesz z tego smiala.
  • baba67 23.07.09, 07:39
    Zgadzam sie z kazdym Twoim slowem...Na ladny akcik z lat mlodosci (gdybym go
    miala) hm...chyba nic bym nie powiedziala:-)
    --
    Nie sztuka grać na nastrojonych skrzypcach, sztuka grać na rozstrojonych.
    Paganini (zdaje się)
  • affera123 22.07.09, 10:20
    Czyżby to był w pewnym sensie artykuł o tobie, czy może jesteś
    przypadkiem jedną z tych, co to do tego Szweda pisały? Tak
    bulgoczesz, a sama zapewne nie jesteś święta.
  • annika4 22.07.09, 21:53
    No i czym jeszcze jestes oburzona???
  • kociewiak2 21.07.09, 08:13
    a dzisiaj szwedzi nadal lubia kobitki ale nie lubia polakow a
    szwedow nie lubia finowie itd.to byly inne lata kazdy chcial
    wyjechac z tego kraju i wyjechal ale dzis.ja zostalem chociaz bylem
    tam w zachodnim ;raju;
  • 1sz-truten 21.07.09, 10:38
    czy to Super Expres ?

    naprawde koncza sie tematy ?
  • drugikraand 21.07.09, 11:20
    Mozna sie denerwowac, ale czy warto? Uwazam ze artykul pokazuje
    fenomen tamtych czasow i to tak bylo naprawde a prawda bardzo czesto
    jest niemila i bolesna. Ku przestrodze tym co uwazaja ze nie bylo
    tak zle za komuny!!! Dopiero dzis widac jasno jak na dloni nicosc
    tamtych czasow. Dobrym motto jest powiedziec "czas, czas wszystko
    zmienia..."
  • scibor3 22.07.09, 10:08
    Tak gwoli przypomnienia to były czasy solidaruchów i ich rozpieprzania
    gospodarki. Cała bieda lat 80-tych była konsekwencją ich debilizmu. Małym remake
    co potrafią związki zawodowe jak ich dopuścić do władzy i gospodarki to były
    lata rządów AWS z Pięknym Marianem za plecami Buzka. Nie wiem po co tak
    wytłuszczasz czcionkę swojego postu. Aby twoją głupotę było lepiej widać?
  • drugikraand 22.07.09, 10:27
    glupota jest twoja argumentacja, gdyby nie solidaruchy to dalej
    mielibysmy PRL, aby moc cos zmienic trzeba najpierw zejsc do dna i
    od niego sie odbic - cos za cos, nic za darmo no chyba ze PRL byl
    kraina szczescia dla ciebie (czemu owe nieszczesne listy przecza -
    takie byly tez pisywane wczesniej)
  • scibor3 22.07.09, 11:09
    Powiedz mi które to z demoludów musiały pójść na dno aby "się odbić"?
    Czechosłowacja, NRD, Węgry...? Bez solidaruchów nadal byłby PRL? Żalosne. Marsz
    gwiaździsty na Warszawę w 1988 to była jedna wielka klapa. Ludzie mieli dość
    zarówno rządu jak i solidaruchów. Wbij sobie to do głowy. Ani mur berliński ani
    solidarność tylko Gorbaczow i upadek ZSRR. A nieszczęsne listy są obrazem do
    czego mogą doprowadzić rządy prymitywów którym "się należy" a rząd ma dać. Wbij
    sobie następną rzecz do głowy. Nigdzie nie ma "krainy szczęścia". PRL miał swoje
    zalety i wady podobnie jak III RP. Jak jesteś wierzący to możesz się łudzić, że
    ten raj kopnie cię na drugim świecie ;-PPP
  • drugikraand 22.07.09, 11:34
    mylisz sie - przecierajac droge/zaczynajac proces ponosi sie
    najwiekszy wysilek. Upadek komuchow to b. zlozony proces niz myslisz
    (np. inwazja w afganistanie/radykalizacja islamistow etc.) -
    solidarnosc byla jednym z ziaren piasku/dosc duzym zreszta,
    dorzuconym do lozyska komuny (powiedmy ze rodzajem drozdzy). to
    wlasnie dlatego gorbaczow mogl zostac I sekretarzem jak myslano na
    miare wyzwan. twoj kategoryczny ton dowodzi ze nie potrafisz
    dyskutowac na luzie - masz wlasny poglad i on jest najlepszy...
    Kazdy system ma wady i zalety - raj zniknal jak wiadomo dosc dawno -
    tym nie mniej III RP stwarza szanse na lepsza przyszlosc, koszty
    transformacji to zawsze pare generacji, inna rzecz ze transformacje
    mozna robic lepiej lub gorzej, ale to juz inna sprawa...
  • scibor3 22.07.09, 13:50
    O jakim przetarciu drogi ty mówisz? Coś takiego gdzieś wystąpiło? To bzdury.
    Zdradzę ci co zaszło. Ani Afganistan, w którym nota bene było zaangażowanych w
    szczytowym momencie niecałe 5% pokojowego stanu wojska ani też wojny gwiezdne
    Regana, które to nie były realne technicznie (o czym Rosjanie) zdawali sobie
    sprawę, a jeżeli nawet, to już na deskach kreślarskich leżały Topole). W latach
    80-tych ZSRR był u szczytu potęgi wojskowej. Nie był to też kryzys ekonomiczny w
    ZSRR jak chcieli by ekonomiści. Bo co niby takiego strasznego się działo. Po
    prostu nastąpiła zmiana pokoleniowa na szczytach władzy i ideowców zastąpili
    technokraci i pragmatycy. I to zaowocowało zmianami a nie ruchawka
    styropianowców która to mogła jedynie odstraszyć.

    > tym nie mniej III RP stwarza szanse na lepsza przyszlosc,

    Z tą dzietnością i długami? Śmiem wątpić. Po komunie odziedziczyliśmy zdrową
    strukturę ludnościową, spore długi(po przecenach 20 mld USD), siermiężny
    przemysł i niezłe szkolnictwo. Obecnie mamy odpowiednio zapaść ludnościową, co
    teraz zaczyna wychodzić na wierzch i zaraz odbije się nam czkawką, olbrzymią
    emigrację, olbrzymie długi (220 mld USD i ciągnie rośnie), montownie i
    szkolnictwo w którym liczy się jedynie "współczynnik skolaryzacji". Pakuję walizki.
  • titta 22.07.09, 22:50
    Ale sa rajstopy, karp i co najwazniejsze: zeby mieszkac w szwecji
    wystarczy znalezc prace, a nie "meza".
  • piotrvs 22.07.09, 13:10
    scibor3, ja jednak wolę żyć w dzisiejszej Polsce niż w dzisiejszej
    Korei Północnej. A nigdy nie wiadomo gdzie zaszlibyśmy bez
    protestów, grzecznie słuchając socjalistycznej władzy
  • scibor3 22.07.09, 13:53
    Ja też wolę żyć we współczesnej Polsce a nie współczesnym Bangladeszu. Tylko co
    wnosi to co napisałeś?

    A nigdy nie wiadomo gdzie zaszlibyśmy bez
    > protestów, grzecznie słuchając socjalistycznej władzy

    A gdzie zaszły Czechy. Do Korei Północnej? A może tylko nie straciły 10 lat tak
    jak my?
  • drugikraand 22.07.09, 14:26
    nie przesadzaj - nie jest wcale tak czarno. dzietnosc jak w wiekszej
    czesci europy. produkcja przemyslowa i tak ucieknie do azji - tam
    tylko beda fabryki (coz globalizacja) - system emerytalny trzeba
    bedzie przekonstruowac i tyle. spoleczenstwo poprzemyslowe jako
    konsekwencja - jak juz powiedzialem mozna bylo to robic lepiej lub
    gorzej. a w skali micro dziewczyny marzyly o odrobinie zmiany w
    cholernie szarej rzeczywistosci. ten szwedzki facet mial
    zarejestrowana agenture modelek i tzw. escort service w tych latach
    bylo to jeszcze dozwolone tam.
  • scibor3 22.07.09, 16:11
    drugikraand napisał:

    > nie przesadzaj - nie jest wcale tak czarno. dzietnosc jak w wiekszej
    > czesci europy.

    W reszcie Europy, fakt, że niezbyt wesoło i widać do czego to prowadzi. Do
    kolonizacji przez muzułmanów. Podoba ci się taka przyszłość? No i nie jest
    tak źle. Widzisz jakiś kraj z dzietnością na poziomie 1.24 przy
    wymaganej do zastępowalności pokoleń 2.1 (przy założeniu, że nie ma emigracji a
    u nas jest duża).

    produkcja przemyslowa i tak ucieknie do azji - tam
    > tylko beda fabryki (coz globalizacja)

    Tak, tak. Liberałowie raczyli nas bajkami o nowej gospodarce a tu się okazuje,
    że takiej nie ma. Jest jedna i ta sama a reszta to ściema.

    - system emerytalny trzeba
    > bedzie przekonstruowac i tyle.

    Przymusowa eutanazja?

    > spoleczenstwo poprzemyslowe jako
    > konsekwencja - jak juz powiedzialem mozna bylo to robic lepiej lub
    > gorzej.

    USA już się mocno sparzyło na "społeczeństwie poprzemysłowym". Chcesz być
    następny? I co ma robić to niby społeczeństwo poprzemysłowe? Wyczekiwać na pomoc
    żywnościową? Cudów na tym świecie nie ma.
  • milla77 21.07.09, 14:42
    Artykul jest ponizej wszelkiego poziomu.
    Nie przeszkadza to administratorom portalu promowac go na glownej stronie, co
    jakis czas zmieniajac tytul. Zalosne to jest.
  • tereska77 22.07.09, 09:48
    no i co w tym takiego strasznego, ze pokazuje sie ze kobiety chcialy lepiej zyc,
    chcialy nawiazac kontakt z obcokrajowcem? a teraz jak jezdzicie na wczasy do
    Egiptu to takie swiete jestescie?
  • lehoo 21.07.09, 18:32
    Jedno qrestvo.
  • agnieszkaela 22.07.09, 08:42
    Tajemnica korespondencji drodzy Panstwo! Zenujace, ze porwaliscie
    sie na taki temat. Nie podoba mi sie.
  • uknown 22.07.09, 08:52
    tajemnica korespondencji się kłania, a poza tym czemu to służy? chodzi o
    obnażenie nędzy i beznadziei tamtych czasów, w których cudzoziemiec był przede
    wszystkim szansą na rajstopy i coś do jedzenia o wyrwaniu się z kraju nie
    wspominając?
  • maniek_ok 22.07.09, 08:58
    I co jest zlego w tym obnazeniu? Boli Cie cos? Ze w narodzie JPII dzialy sie
    takie rzeczy? Jest przeciez jasne ze dorosle kobiety, a takich bylo tam wiecej,
    wiedzialy z czym wiaze sie taki "zwiazek". I co trzeba bedzie tam "robic".
    I ze te polki tak bardzo przypominaly w tamtych czasach wspolczesne rumunki,
    cyganki, ukrainki, i inne przedstawicielki narodow "szukajacych lepszego jutra",
    ktorymi wiekszosc polaczkow pogardza? Nie martw sie - tak wyglada cala prawda,
    takze historyczna. Kazdy wie ze nasz biedny narod byl rozbierany przez sasiadow,
    ale niewielu wie jak nasz biedny narod rozbieral tereny Ukrainy.
    Ot, przejawy dodowatej epoki.
  • titta 22.07.09, 20:20
    Ele tak bylo, I trzeba o tym pisac aby odswierzyc pamiec tym
    wszystkim ludzia, ktorzy tesknia za komuna lub/i narzekaja na
    dzisiejsze czasy. Balcerowiczowi powinni stawiac pomniki.
  • szalonyskrzydlowy 22.07.09, 09:02
    Nie wnikając w to czy została w jakiś sposób uchybiona tajemnica
    korespondencji czy nie, artykuł doskonale pokazuje jak nieskomplikowanymi
    zwierzątkami w swych wyborach są zarówno kobiety i mężczyźni. Facet otwierał
    tylko listy ze zdjęciami (wiadomo, po co mu marnować czas i pieniądze na
    jakiegoś "paszteta"?!), dla pań zaś ważne było jedynie to, że jest Szwedem -
    czytaj: zamożny. Ta urocza kobieca gotowość do przehandlowania swoich emocji i
    przyszłości za warunki materialne...

    No, ale pewnie stereotyp że to faceci są "prości" i tak będzie miał się
    najlepiej..;]
  • iluminacja256 22.07.09, 12:43
    >Ta urocza kobieca gotowość do przehandlowania swoich emocji

    A ty masz przeuroczo benadziejną cechę do uogólniania - nie
    zwuazyłam, zeby do tego Szweda napisały wszystkie ówczesnie zyjące w
    Polsce kobiety.
  • lukciu 22.07.09, 14:53
    Bo to wyjątek potwierdzający regułę ;)
  • momoneymoproblems 22.07.09, 09:03
    Nie rozumiem oburzenia - Przecież te osoby są anonimowe - no chyba że podanie
    imienia i miasta to już ujawnienie pełnej tożsamości.
  • aurita 22.07.09, 09:19
    Niektore imiona i miasta zostaly zmienione (jestm to wyraznie napisane na koncu)

    a swoja droga, wiekszosc z was nie pamieta zapewne komuny dlatego tak oceniacie
    te kobiety
  • ambl 22.07.09, 09:23
    Na początku lat 80 wraz z moim koleżką rówieśnikiem(13 lat)Arkiem dorwaliśmy
    się do walizki pewnego Libańczyka który przyjechał do jego siostry i okazało
    się że pełno w niej prezerwatyw,do przełamania pierwszych lodów,jak dziś myślę
  • jacek.boczkowski 22.07.09, 09:37
    Pamiętam te czasy. Wiele fajnych dziewczyn wyjechało z Polski i nie tylko
    dziewczyn. W Polsce zostały takie, że szukanie dziewczyny wtedy, w latach
    80-tych przypominało grzebanie w śmieciach. Teraz kolej na artykuł o Polakach
    chcących poznać kandydatkę na żonę. Przychodziły listy na przykład takie: "mam
    już mieszkanie, kanapę i stół ale nie mam jeszcze męża". A poza tym jeszcze
    jeden artykuł o nędznym życiu w PRL-u. Dla wielu życie teraz jest nędzne a
    wtedy szło się do pracy jak do klubu. Zawsze było o czym pogadać a papieroski
    palili prawie wszyscy i nie trzeba było wychodzić do palarni. Dyrektor i tak
    zawsze umiał wykazać wykonanie 103% planu.
  • synd 22.07.09, 10:35
    kiedys dla polki, szwedem byl tez kenijczyk, jugol, arab,turek(oni
    ledwie znali pare slow po szwedzku)
    dzisiaj tez wielu mysli o szwecji jak o ziemi obiecanej;)))
    polki nadal mysla czule o szwedach (chocby czarnych)
    nie zmienilo sie w tym wzgledzie prawie nic , tylko rajstopy nie sa
    tak niedostepne :))))
  • hollowcat 22.07.09, 10:02
    co on ma przedstawiać? że baby są puszczalskie? że każdy marzy o czymś lepszym? że ludzie chcieli się wyrwać za wszelką cenę z tego kraju?

    Po prostu niesmaczny artykuł. Rozdrapuje błędy młodości tylko po to żeby rozdrapywać.
  • ricardo53 22.07.09, 10:19
    Ten kto umieścił bez zgody danych osób na zdjęciach ich wizerunek powinien
    "beknąć" i to na dużą kaskę. Powinny się wziąć za tą sprawę odpowiednie
    kancelarie prawnicze, które tak skutecznie ściągają należne ubezpieczenia dla
    poszkodowanych w wypadkach itp.
    Ja sam już przypadkowo rozpoznałem jedną dziewczynę ze zdjęcia, które dokładnie
    przejrzałem, gdyż znam jedną z wymienionych miejscowości przez tego redaktorka.
  • black_tangens 22.07.09, 10:49
    ricardo53 napisał:

    > Ten kto umieścił bez zgody danych osób na zdjęciach ich wizerunek powinien
    > "beknąć" i to na dużą kaskę. Powinny się wziąć za tą sprawę odpowiednie
    > kancelarie prawnicze, które tak skutecznie ściągają należne ubezpieczenia dla
    > poszkodowanych w wypadkach itp.
    > Ja sam już przypadkowo rozpoznałem jedną dziewczynę ze zdjęcia, które dokładnie
    > przejrzałem, gdyż znam jedną z wymienionych miejscowości przez tego redaktorka.

    Wlasnie, czy Ustawa o Ochronie Danych Osobowych nie obowiazuje dziennikarzy z
    Gazety Wyborczej?
    Czy stoja oni ponad prawem? Przeciez te panie nie wyrazily
    zgody na publikacje swoich listow i zdjec. Co wiecej, wiekszsc z pan nie chciala
    z dziennikarzami rozmawiac. A tak od strony czysto ludzkiej uwazam, ze Gazeta
    zrobila tym niezamoznym prostym kobietom wielkie SWINSTWO. Ja bym na
    miejscu tych kobiet zrobila Gazecie proces sadowy.
  • black_tangens 22.07.09, 10:58
    Poza Ustawa o Ochronie Danych Osobowych istnieje tez tajemnicy
    korespondencji
    , tzn. jesli sasiadka przeczyta sobie list skierowany do mnie
    lub ode mnie do innej osoby to tez mozna taka wscibska babe postawic
    przed sadem! Korespondencja prywatna w polskim systemie prawnym jest bardzo
    silnie chroniona. Znajduje to swoje podstawy w art. 49 Konstytucji RP, który
    gwarantuje wszystkim obywatelom ochronę tajemnicy komunikowania się.

    Tylko nadawca i adresat może robić ze swoją korespondencją, co chca (od
    wywieszania kopii listów w swoich oknach po podcieranie tyłka oryginałem), ale
    nie może tego robić osoba trzecia z cudzą korespondencją, czyli np. dziennikarz
    GW. Tajemnica korespondencji polega na tym, że bez zgody osób
    zainteresowanych (nadawcy lub odbiorcy) nie można takiej korespondencji czytać
    ani upubliczniać, ani też wykorzystywać zawartej w niej informacji.
    Zgody
    GW nie dostala, bo kobiety w wiekszosci nie chcialy z GW rozmawiac.:-(
  • bambussi 22.07.09, 11:32
    black_tangens napisała:

    > Tylko nadawca i adresat może robić ze swoją korespondencją, co
    chca (od
    > wywieszania kopii listów w swoich oknach po podcieranie tyłka
    oryginałem),

    no więc w czym problem? adresat zrobił co chciał - sprzedał innemu
    szwedowi, a ten zdecydował o sprzedaniu ich wyborczej :)

    oza tym nikt nie oublikował treści listów - są wyrwane fragmenty i
    opis co jest w pozostałej części listu :)

    bez przesady...
  • black_tangens 22.07.09, 12:48
    bambussi napisał:

    > black_tangens napisała:
    >
    > > Tylko nadawca i adresat może robić ze swoją korespondencją, co
    > chca (od
    > > wywieszania kopii listów w swoich oknach po podcieranie tyłka
    > oryginałem),
    >
    > no więc w czym problem? adresat zrobił co chciał - sprzedał innemu
    > szwedowi, a ten zdecydował o sprzedaniu ich wyborczej :)
    >
    > oza tym nikt nie oublikował treści listów - są wyrwane fragmenty i
    > opis co jest w pozostałej części listu :)
    >
    > bez przesady...

    Listy byly od nadawcy -to byly te kobiety a one NIE wyrazily zgody na publikacje
    listow czy ich fragmentow.
  • lia.13 22.07.09, 13:13
    ale adresat wyraził zgodę. Wystarczy zgoda jednej ze stron.
  • bartsimpson 22.07.09, 13:03
    Przeczytaj jeszcze raz swoje słowa: "Tajemnica korespondencji polega
    na tym, że bez zgody osób zainteresowanych (nadawcy lub odbiorcy)
    nie można takiej korespondencji czytać ani upubliczniać, ani też
    wykorzystywać zawartej w niej informacji"

    Potem przeczytaj jeszcze raz artykuł (tym razem postaraj się skupić,
    może uda się zrozumiec jego treść). Dla ułatwienia: jest tam
    wzmianka o pewnej sprzedaży.

    I druga podpowiedź: z przeniesieniem własności wiąże się
    przeniesienie wszelkich praw majątkowych i niemajątkowych. (z
    zastrzeżeniem pewnych wyjątków - gdyby jakiś purysta się czepiał)
  • hugu 22.07.09, 13:17
    Do tego można się powołać na Ustawę o ochronie praw autorskich. ja
    raz tak zrobiłam po opublikowaniu mojego tekstu bez mojej zgody - i
    uzyskałam korzystne rozstrzygnięcie.
  • hugu 22.07.09, 13:20
    Dodam, że był to właśnie list.
  • hugu 22.07.09, 13:13
    Jestem dokładnie tego samego zdania! Któraś powinna się odważyć i
    wytoczyc proces!
  • bene_gesserit 22.07.09, 13:17
    Najwyrazniej nie jest zainteresowana. W przeciwienstwie do was,
    ktorym ciagle sie ulewa. Na forum Agory :)))
    --
    mirabelek po prostu nie ma, sa zmyslone.
  • cr3 22.07.09, 12:25
    Puszczalskie? Ty moherowy berecie, w porównianiu do dzisiaj one były wstydliwe,
    Polacy nie potrafią sie bzykać. Jak kobieta odsłoni 2 cm ręki to nie jest nagość.
    --
    husdehaksa
  • zdrowy_rozsadek78 22.07.09, 10:23
    Kolejny artykuł z serii "Polacy to świnie",ubrany w emocje, aby ukryć
    faktyczny cel przekazu.
    Prawda jest taka, że w tamtych czasach większość kobiet marzyła o poślubieniu
    cudzoziemca. Właściwie to marzyła o ucieczce z PRL, a cudzoziemiec miał być co
    najwyżej szansą realizacji snu o godnym życiu.
    Pamiętam, jak zaraz po '89 do Polski wrócił znajomy z USA, miał wtedy
    kilkanaście lat. Jego ojciec uciekł z nim do USA kilka lat wcześniej.
    Pamiętam jak siedzieliśmy w mieszkaniu jego matki i ktoś zapukał do drzwi.
    Była to może 15 letnia dziewczyna, która spytała wprost, czy to on jest tym,
    który wrócił z ameryki. Spojrzał na nią zdziwiony, potwierdził a ona zapytała,
    czy chce z nią chodzić. Potem kolega ten miał jeszcze kilka takich okazji.
    Tak jest wszędzie i tak było zawsze - jak kobieta nie ma co do garnka włożyć,
    chodzi 5 rok w tych samych butach i marzy o jakimkolwiek kosmetyku, to nie
    zawraca sobie głowy romantycznymi snami o królewiczu, tylko szuka
    jakiejkolwiek szansy na poprawę swego losu.
    Pamiętam program o początkach KGB w powojennym Berlinie, czekista pamiętający
    tamte czasy powiedział "człowieka można było wtedy kupić za kostkę masła".
  • coccolina 22.07.09, 10:48
    Tylko dziennikarze gw mogą wpaść na pomysł by wkraczać w życie dojrzałych juz
    kobiet, z matrymonialnymi listami napisanymi przez nie kiedy już miały mężów..
    Gdybym była takim mężem, zdenerwowałabym się starsznie, że w czasie gdy ja
    starała/em się zapewnic rodzienie byt, ona pisała do jakiegos szweda..
    Co oni se wogole mysleli??????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • lia.13 22.07.09, 13:17
    Preciez one pisały te listy 28 lat temu - jako panny. Nawet nie jako narzeczone.
  • 1stanczyk 22.07.09, 13:20
    dziewczyny odpowiadajace na anons.

    Moze lepszym tutulem byloby:
    "Naszej tradycyjnej sprzedajnosci ciag dalszy".

    Na tych zdjeciach nikogo nie mozna rozpoznac:
    niewiadomo nawet czy makieta nie jest fikcyjna.

    To nasza szczeniacka potrzeba skrywania tego co inni, niekoniecznie i nie zawsze
    slusznie zreszta zle oceniaja, wynika chyba z wplywu naszej hierarchi koscielnej
    ktora czesto taki wlasnie daje przyklad.
    Re: Cześć, miły Szwedzie
  • black_tangens 22.07.09, 13:41
    1stanczyk napisał:

    > dziewczyny odpowiadajace na anons.
    >
    > Moze lepszym tutulem byloby:
    > "Naszej tradycyjnej sprzedajnosci ciag dalszy".
    >
    > Na tych zdjeciach nikogo nie mozna rozpoznac:
    > niewiadomo nawet czy makieta nie jest fikcyjna.
    >
    > To nasza szczeniacka potrzeba skrywania tego co inni, niekoniecznie i nie zawsz
    > e
    > slusznie zreszta zle oceniaja, wynika chyba z wplywu naszej hierarchi koscielne
    > j
    > ktora czesto taki wlasnie daje przyklad.
    > Re: Cześć, miły Szwedzie

    One byly pannami!!! Z lub bez dzieci ale pannami! Czytaj uwaznie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka