Re: Z którego świata jesteś, kobieto?
Najsmutniejsza w tym wszystkim jest samotnosc i brak
zrozumienia.Zdaje sobie sprawe z tego,ze nikt ,kto nie mial pecha
doswiadczyc ogromnego bolu wewnetrznego,rozterki,zagubienia
towarzyszacego zyciu z mezczyzna uzaleznionym od seksu nie jest w
stanie zrozumiec co to oznacza i na czym ow dramat polega.Jak czuje
sie kobieta (bardzo czesto atrakcyjna,seksowna,swietna kochanka-bo
seksochololicy z reguly takie wybieraja sobie na zony),adorowana
przez obcych mezczyzn a przez wlasnego,czesto ukochanego meza (bo
oni nadrabiaja w innych departamentach i czesto sa wspanialymi
mezami) zredukowana do roli towarzyszki
zycia,gosposi,opiekunki,mamusi...ale nie kobiety,kochanki!!! Kiedy
odkrywa,ze jej wiecznie zmeczony,kochajacy maz,ktory tuli ja w swych
ramionach do snu spedzil pol dnia zaspokajajac swoje potrzeby
seksualne perzy udziale (mniej lub bardziej fizycznych)
dziwek.Kiedy "nieseksualny" nie patrzy na nia jak na kobiete,nie
adoruje nie piesci.Kiedy wychodzi z pokoju gdy ona sie
przebiera ,wychodzi z lazienki gdy ona bierze prysznic,kiedy zasypia
ogladajac z nim telewizje (bo jemu to wystarcza)i zastaje go po
godzinie rozpalonego przed ekranem komputera...Kiedy ow "kompletnie
niezainteresowany seksem" woli dziwki od swojej pieknej seksownej
zony.No i wszyscy dookola zachwycaja sie jej wspanialym mezem i
dziwia sie ze ona gasnie z dnia na
dzien,smutna ,szara,zalamana..obita wewnetrznie.Nie oceniajcie
spraw.ktorych nie jestescie w stanie zrozumiec.Ja jestem.Bo ja to
znam z autopsji.I wszystkie z was,ktore to spotkalo przytulam do
serca i zycze sily by odejsc jak najszybciej i odbudowac swoje zycie
i poczucie wartosci.Nawet jesli kochaja.Nie warto.