Ludzie nie biora slubu, zeby wspolnie cierpiec, ale zeby byc razem szczesliwymi.
I nie jest to plytki hedonizm. Obowiazkiem obu stron jest dbanie o szczescie
drugiej osoby. W tym przypadku moze to rowniez byc podjecie terapii i staranie
sie jak sam napisales "do konca". To co te kobiety juz zrobily dla swoich
mezczyzn jest niewiarygodnie i swiadczy o wielkiej milosci. Czy chcialbys kochac
sie z zona, ktora Cie zdradzila z kilkoma mezczyznami, ktora byla nieobecna
cialem i duchem i ktora nie ofiarowala Ci ciepla? Myslisz, ze latwo byc z
czlowiekiem, ktory bezustannie zadaje Ci bol? Myslisz ze latwo bedac tak
obolalym i ciagle ranionym wychowac SAMOTNIE dzieci, dbac o ich szczescie i
dobre samopoczucie.
Twoja postawa jest wymagajaca, ale jednostronnie wymagajaca. Z mojego
doswiadczenia takie podejscie usprawiedliwia zadawanie cierpienie drugiej osobie
- bo jej obowiazkiem jest to znosic.
I Misiaczku nie pisz, ze ktos uzywa obrazliwych okreslen czy pisze o
obrzydliwosciach, jezeli uzywasz slowa "dziwka".
Pozdrawiam.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.