Wiesz co to chyba zależy też od charakteru człowieka a nie tylko stopnia sformalizowania związku. Przynajmniej tak jest obecnie na świecie Chodzi mi o to, że rzeczywiście ludzie teraz bardzo niefrasobliwie decydują się na ślub, najczęściej kościelny. Myślę, że robią to głównie dlatego, że tak naprawdę mało w nich wiary a robią to przeważnie dla tradycji, oprawy.
Ja osobiście jako sfinalizowanie związku uznam ślub cywilny. Brak jakiegokolwiek dokumentu też nie będzie stanowił dla mnie problemu. Chyba. Może potem mi się odmieni ;) Natomiast nie zmienia to faktu, że nie wyobrażam sobie zostawić osoby z którą jestem przy pierwszym lepszym kryzysie, problemach. nawet nie przy drugim ani trzecim. Dlatego wydaje mi się, że równie dobrze można przeżyć z kimś całe życie beż żadnego dokumentu jak i wziąć ślub kościelny a po roku rozwód (choc oczywiscie nie powinno tak być).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.