Ja nie pisze tylko o przyejmnostkach. Tylko o pewnej postawie: nie, ze
obowiazkiem drugiej osoby jest cierpiec z mojego powodu, tylko, ze moim
obowiazkiem jest dbac o szczescie tej drugiej osoby. Jest to stawianie wymagan
sobie a nie drugiej osobie. I nie pisz, ze to nie jest bardzo chrzescijanskie.
Dobra byla postawa jednych z tych mezow, ktory przyznal sie swojej zonie do
seksoholizmu, poszedl na terapie i wyslal zona rowniez na terapie dla
wspoluzaleznionych. A zona tego Pana przy nim zostala. To rozumiem. Jezeli
jednak jeden w ogole nie chce podejmowac terapii, to wybacz, ale to On nie
dotrzymuje przysiegi malzenskiej. Misiaczku, mam wrazenie, ze tak ostro
krytykujesz te kobitey, bo nigdy zycie moze Cie nie doprowadzilo do granic
twoich mozliwosci fizycznych i psychicznych. Moze wtedy bys doswiadczyl ze
czlowiek jest dosyc slaba konstrukcja. Ja po prostu wyobrazam sobie, ze moze byc
tym kobietom niewiarygodnie ciezko prowadzic normalne zycie, nie dla siebie ale
dla swoich dzieci w tej sytuacji. I w dyskusjach pamietaj slowa Antoine de
Saint-Exupery'ego: nikt nie ma monopolu na dobre intencje. To nie jest tak, ze
my wszyscy tu dyskutujacy jestesmy fanami konkubinatow, kotow i jedyne w to co
wierzymy to beztroskie zycie, hulaki i swawole. Pozdrawiam.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.