U nas podział obowiązków był ustalony chociaż ja miałam ich więcej, zawsze.
Wszystko było mniej więcej ok dopóki nie zamieszkała z nami teściowa. Miałam
po urodzeniu dziecka straszna depresję i szybko chciałam wrócic do pracy.
Praca mi pomogła ale zaczęły się inne problemy. Syn bardzo dużo choruje a
podejście do wychowywania moja tesciowa ma średniowieczne. Oprócz tego na
każdym kroku usługuje swojemu kochanemu synkowi, mając jednocześnie pretensje
do mnie że On biedny zapracowany jak wraca do domu to nie ma obiadu z 2 dań +
deser podanych pod samiutki nos. Moja praca to taka sobie fanaberia według
niej bo przecież ja nic tam nie zarabiam - tak twierdzi ona. Zarabiam tyle co
mąż pracując bez nadgodzin w przeciwięstwie do niego. Tylko dzięki moim
wysokim premiom dostaliśmy kredyt mieszkaniowy. Nic to do niej nie dociera.
Moja teściowa jest emerytowana nauczycielką. Ostatnio w w kłótni wypomniała
mi, że ja to tylko latam i sprzątam a mąż zaniedbywany o dziecku nie wspomnę.
Już mam dosyć tych prób dorównania jej ideałowi synowej. Juz kilka razy
chciałam się z nią "rozstać" zawsze wracała na prośbę zaniedbanego synka.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.