Dodaj do ulubionych

źle mi dziś :-(

26.04.10, 08:10
Dziewczyny źle mi ;-(
po fajnym piątku i sobocie przyszła niedziela, wiedziałam , czułam i
nawet od razu rano powiedziałam bo pogoda ładna :-/ że będzie się
próbowała pod byle pretekstem wcisnąć teściowa i że wolałabym
nie .........
mąz mówił że nie nie skąd , on ma robotę i nie ma czasu na gości itd
i co ? nie minęła chwila , telefon i słyszę " a kiedy ? zaraz ? no
dobra to na razie" i co ? teściowa ze szwagrem w drodze ,nie do nas
skąd , " na działkę do niego ( łyse pole )
z tego wqurwienia zabrałam się za sprzatanie czystego domu , nie
odzywając się do męża, on tylko wszedł i zapytał " a co miałem
powiedzieć ? i tak biorę się i robię " ja już się nie
odzywałam ..........
jak teściowa wlazła jechałam akurat na mopie za stołem , "sprzątasz
sobie" "sprzątam" " to ci nie będę przeszkadzać , zostawiła jakieś
słodycze dla dzieci i poszła na dwór , rozłożyła się na pieńkach (
krzesła i ławki na tarasie wszystkie obwieszone mokrymi spodniami )
i dyskusja z moim mężem , godzina , dwie , kawka, szwagier na
kawkę , mój nic nie robi , ale siedzą na dworzu teściowa nie głupia
i wyczuła morowe powietrze i na 100 % wiedziała - czuła że to chodzi
o nich
zdążyłam pół domu wysprzątać wyglądam żeby ścierkę wytrzepać a ci
wreszcie dupy ruszyli i idą w kierunku działki szwagra , nie
wytrzymałam "a ty gdzie idziesz ? miałeś coś chyba robić "
męża zawrócił , obraza wielka , potraktowany się czuł ponoć jak
robol ( no qurwa całe lato taras ma być szpetny bo takie goowno z tą
barierką wymyślił , ma tylko niedzielę a w niedzielę ciągle ktoś i
kiedy ma zamiar coś ruszyć ??? )dowiedziałam się że takiej agresji
się po mnie nie spodziewał .......
jeszcze były innne słowa rzucone finał taki że ja się zawzięłam ,
nie odzywam sie wcale , na weekendy skoro M brakuje asertywności
widać trzeba uciekać żeby pobyć samemu więc zamierzma tak robic że
jak usłysze telefon będę poprostu z dziećmi wychodzić i jechać
gdziekolwiek ( mama ciotka przyjaciólka , park , zoo wszystko
jedno) , a ten teraz 3 dniowy to chyba wogóle do matki się przeniose
bo po co będę w te i nazad jeździć ??? a ci nich się qurwa goszczą
do bólu i maż razem z nim , ze swoja rodziną
ja to może wredna jestem i walnęłam że on ( znaczy mąz ) ma tamtą
rodzinę a my to chyba takie nie wiadomo co i teraz tak właśnie
będzie on z nimi a ja z dziećmi , osobno
że ja tylko doczekam do końca roku szkolnego i się wynosze bo nie po
to tu zamieszkałąm żeby niedziele jedyne dni kiedy jesteśmy wszyscy
razem , spędzać w komunie , nie leży mi to dziękuję
mąz zapytał a dzieci ? więc orzekłam że dzieci to sa moje , cała
trójka i wogóle niech zapomni o wspólnym porodzie bo 5 minut ojcem
nikogo nie czyni , zresztą nieważne bo juz będę mieszkać gdzie
indziej ........
dziewczyny czy ja jestem nienormalna ? że chcę mieć spokój w
niedzielę i nie być zaskakiwaną pochodami krewnych przez trawnik ?
teraz tak będzie co niedziela aż do października , pojedyńcze
deszczowe dni tylko może nie ........
mój mąz mówi że co on ma powiedzieć , działkę dostał ( qurna po
prawdzie to po ojcu nie po matce) i mu niezręcznie coś powiedzieć ,
ale czy to jest powód żeby teraz nie móc zostać samemu na niej ??? i
kiedy powiedzieć ? jak uznają że jest ok bo nikt nic nie mówi ?? ja
bym ze swoją matką umiała załatwic i wytłumaczyć że potrzebujemy
prywatności , dlaczego mój mąz nie umie ???
dziewczyny nie oszczędzajcie mnie i napiszcie co robić i jak to
widzicie ???? a może ja nie mam racji ???? tylko prosze Was szczerze
bo ja się nie obrażę jak będziecie miały inne zdanie , chodzi mi o
jak to wygląda z boku i bez emocji
--
pozdrawiam Urszula
mama Zuzi i Maćka

[url=http://www.suwaczki.com/][img]
http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
Edytor zaawansowany
  • kola-dka 26.04.10, 08:58
    Ulcia, ja Cie rozumiem,ale to chyba nie jest pocieszenie, bo jestem aspołeczna.
    Moj mąż też. U nas trzeba się zapowiedziec, lubimy spedzac weekendy sami. Z
    drugiej strony, widze po mojej mamie, ze chcialaby choc odrobine
    zainteresowania, zeby usiasc , pogadac, poplotkowac, no i bardzo sie obraza jak
    przyjezdza, a my chodzimy swoimi drogami- ja w kuchni, małżowina w sypialni lezy
    i odpoczywa. Ale to są dni kiedy my mozemy robic co chcemy, a nie chcemy akurat
    siedziec przy stole i zabawiac gosci. Tak samo robie z tesciowa- dobrze ze ona
    jest taka sama i sie nie boczy. Ale wiem, ze gdyby miala charakter mojej mamy,
    to by bylo, ze jestem niegoscinna, nie lubie jej itd.

    Moze gdybys wyszla i pogadala pol godziny, a potem meza pod pache i tekst- "my
    przepraszamy, ale mamy robotę "
    A w ogóle Ula, twoj maz powinien z Toba skonsultowac wizyte rodziny. Moze
    pogadaj z nim spokojnie o tym i nie rób tak jak ja- w kazdej klotni wyprowadzam
    sie, strasze rozstaniem, mowie ze dam rade z dwojka dzieci sama itd

    Ula, a nie przeszloby przez gardlo Twojemy mezowi slowo- "Kurcze, jestesmy juz
    umowieni mamo. Dzisiaj odpada, przepraszam". Ty nie mozesz byc wiecznie ta zla
    co od rodziny opedza. On jest malo asertywny, ja troche go rozumiem, bo czasem
    sama nie umiem odmowic. Ale to on musi swoja rodzine ustawic.
    Ja rozumiem wdziecznosc za dzialke, ale bez przesady.

    Ula, ja zachowalabym sie tak jak Ty, a pewnie jeszcze gorzej. Tylko szkoda, ze
    wszystko sie odbywa kosztem Waszego małzenstwa :(




    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 09:19
    Kasiu ale pół godziny mojego wyjścia do nich by się nie sprawdziło ,
    ja bym okazała cień sympati - i wg teściowej okazałabym akceptację
    dla jej stałej obecności i za tydzień byłoby juz jej łatwiej
    przyjechać i tylko bym na tym straciła
    męża pod pachę bym wzięła tak jak mówisz a ona i tak kręciłaby i
    zagadaywała co chwila odrywając go , tak już się działo jak
    wykańczanie u nas domu było , przyjeżdżała , mówiłą nie
    przeszkadzajcie sobie ja sobie tylko pochodze i mój mąz tego dnia
    już guzik robił bo ona nie potrafi ot tak chodzić , musi doope
    pozawracać , a zobacz to zobacz tamto , zawsze milion spraw ,
    ale "nie nie, nie przeszkadzajcie sobie "
    w każdym razie o rozmowie z mężem moge zapomnieć bo nadstawia ucha ,
    podsłuchuje i co gorsza komentuje , a ja nie lubię jak ktoś się raz
    że wtrąca a dwa niestety wynosi sprawy innych na zewnątrz do obcych
    bo taka jest moja teściowa
    stąd rozmawia się z nią wyłącznie o niczym
    najgorsze jest to że oni i tak przyjada ,bo szwagrowi na swoje nie
    zabronię i zobacza że jesteśmy i nigdzie nie wychodzimy albo że
    nikogo u nas nie ma ( co akurat teściowej niestety by nie
    przeszkodziło bo by się dosiadła i tak ) pełna inwigilacja
    ale powinno być tak że jak teściowa umawia się ze szwagrem to nie
    powinna nas obarczać swoją obecnościa i trzymać się jego terenu , a
    te że jedzie do niego i tak oznacz że siedzi i u nas
    ja wolałabym aby niezapowiedziani , niezaproszeni = idźcie w cholerę
    na drugą działkę , nie siedźcie tu , czy coś takiego, żeby rozumieli
    że u nas to nie jest jakaś kurcze przechowalnia , wc i kawiarnia
    samochód można zostawić koło jego działki , nie trzeba maszerować u
    nas
    acha też chyba jestem aspołeczna :-/
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 09:32
    a wiecie co mnie boli najbardziej ? ja nie chcę być taka , nie chcę
    być ciągle zła a w każda niedzielę zamieniam się w ziejącego jadem
    smoka , nie umiem inaczej
    ze szwagrem nie utrzymywaliśmy przez całe lata kontaktów , ot dwa
    razy do roku , teraz ciągle tu jest , a u niego w domu człowiek czuł
    się jak intruz zawsze , nigdyy sie tam nie pchałam i byłam raptem 2
    razy na 15 lat !! i już nigdy więcej
    teściowa też kiedyś kilka razy do roku a teraz ciągle
    ale ja bym chciała żeby oni pomyśleli sami z siebie o tym że my
    przez ostatnie lata budowy mieszkaliśmy z moją mamą , niuciążliwie
    bo moja mama jest spoko , ale na kupie więc bez intymnosći , i teraz
    potrzebujemy prywatnści
    a trafiliśmy z deszczu pod rynne :-(
    i źle mi z tym bo mój mąz to jest super facet , naprawdę , kocham go
    nad życie a on mnie wiem że też , i wierzę że jak wyrządza sie komuś
    zło to ono wraca , a mojemu mężowi na pewno nie jest dobrze z taka
    sytuacją i ja nie chcę mu tego wszystkiego robić
    a nie czuję sie w porządku z tą złościa ale jak wyżej napisałam
    uważam że należy nam się ta prywatnośc :-( tylko jak inaczej to
    wymóc jeśli mój mąz przy nich jak ostania doopa , nic nie powie bo
    szwagier zaraz afere potrafi zrobić o wszystko i się obrażać a
    teściowa też zaraz eh.........
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • zaba_i_kijanka 26.04.10, 09:39
    Ula twoje zachowanie skojażyło mi się z żoną mojego brata. Nie
    bywamy u nich często, ale jak jesteśmy to moim zdaniem wypadało by
    chwilkę z nami być a niemyć włosy,kąpać się lub siedzieć w kuchni
    (dodam że na codzień tam nie siedzi i jak siedzi to nie dlatego że
    coś szykuje dla nas bo to robi mój brat), nie wpadamy tak od czapki
    tylko w okolicy np imienin brata, albo jak chcieliśmy zobaczyć
    dziewczynki. Bywamy tam może dwa razy w roku i zaczynam stwierdzać
    że chyba za często. Zresztą jak dziewczynki się urodziły to
    stwierdzili że jeśli chcemy je zobaczyć to możemy przyjechać ale bez
    Bartka więc nie pojechaliśmy, zaobaczyliśmy je pierwszy raz jak
    miały 4 miesiące na działce u naszych rodziców.
    Ula niewiem jak jest uciebie ale pomyśl jak takie zachowanie odbiera
    ta dróga strona, jak ona się czuje.
    Swoją drogą mąż powinien takie spotkania uzgadniać z tobą, czasem
    potrafić odmówić, zwłaszcza że miał coś do zrobienia i to powinien
    być pirytet
    --
    Moje słoneczko
    Bartoszek

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/8une43r8vd9eiyd3.png[/img][/url]
  • zaba_i_kijanka 26.04.10, 09:41
    Ach dodam że ja nadal nad moim pracuje żeby się nie umawiał z innymi
    i mnie informował tylko pierw razem uzgadniamy a potem się umawiamy
    --
    Moje słoneczko
    Bartoszek

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/8une43r8vd9eiyd3.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 10:00
    Aga mój mąz nie odmówił ani razu przez półtora roku .........
    a teściową bez problemu i bez fochów jak zapraszał raz w miesiącu to
    byłam w stanie przetrawic i wtedy siedziałam gadałam byłam grzeczna
    częstowałam obiadem i było ok, tyko jak zaczęły się na wiosnę
    cotygodniowe wizytacje bez uprzedzenia a jedynie informujące już z
    drogi albo wręcz spod bramy ("otwórzcie bramę coście się tak
    pozamykali " ) info że ona /oni jadą to myślisz że to to samo i
    powinnam sie przemóc i uważać że jest ok i siedzieć dotrzymywać
    towarzystwa nawet jak chciałam poprostu posiedzieć z książką w
    garści ?

    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • kola-dka 26.04.10, 10:05
    Żaba, ale Ula takie wizytacje bedzie miala co weekend, az do konca lata (cieplej
    jesieni). Tu jest troszke inna sytuacja niz masz ty z bratową.
    Niestety tesciowa sie pewnie czuje troche jak u siebie, skoro to jest ojcowizna
    Uli męża. Dodatkowo szwagier za plotem- ma prawo przyjezdzac na swoja ziemie, a
    jak to sie konczy to Ula napisala. Masakra :( Ja nie wiem czy da sie cos tutaj
    zrobic dyplomatycznie.
    Ula, dobrze ze nie wybudowaliscie bliźniaka, wtedy bylaby po prostu padaka :/
    Tesciowa z chaty by Ci nie wyszla plus podsluchiwanie przez sciane...
    Ulcia, pogadaj z mezem, niech nie zważa na obrazanie sie szwagra. Inaczej co
    weekend bedzie w domu awantura. Tobie teraz jest to niepotrzebne. A tesciowa
    zauwazyla brzuszek?

    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 10:23
    wiesz Kasiu ja rozumiem o czym Aga pisze bo ja będąc rzadko u
    teściowej czasami natykam się na bratową , żonę najstarszego szwagra
    i wierz mi to jest dokładnie tak jak Aga opisuje , z tym że ona nie
    jest u siebie i ma guzik do powiedzenia w sprawie czyichkolwiek
    wizyt , i wiesz wczoraj dopiero pojęłam jak ona się czuje i dlaczego
    tak unika jak ktoś przyjdzie : to nic innego jak obrona swojej
    prywatności , nie ma chęci na wizyty to unika
    w sumie identyczna sytuacja , ani ona tam ani ja tu nie jesteśmy jak
    u siebie
    niczego bardziej nie żałuję niż wzięcia tej działki i budowy tu
    domu , było to wszystko przewidzieć i podziekować :-(
    wiedziałąm kurna że tak będzie ale było za późno , zaczeliśmy już
    budować ........
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 10:33
    a czy zauważyła brzuszek ? może nie , bo byłam pochylona do mopa i
    nie wyprostowałam sie jak wlazła a potem póki nie pojechali nawet
    nosa nie wychyliłam bo jak mnie trafiło to zaczęlam blaty szorować w
    kuchni i zlazło się
    a mąż nie powiedział na pewno ,wcale mu się nie śpieszy z taką
    informacją, jak kiedyś pewnie pisałam o ciąży "Maćkowej" dowiedziala
    się przez przypadek w 7 ! miesiącu jak spotkałam siostrę teraz ex
    bratowej w US , inaczej może do porodu by nie wiedziała
    niestety w temacie ciąż nie będę z nią rozmawiać , mam uraz , jak
    byłam w szpitalu czekając na martwy poród przyjechała do mnie nie
    wiadomo po co i na dzień dobry powiedziała - potem mąz ją wyprosił -
    wiesz że należy Wam sie z ZuS (coś tam nie pamiętam )co i
    jeszcze dodała jak ją mąz wypychał : jak ty miałaś urodzić jak ten
    brzuch tak nisko ?? ( powinien być nisko :-() i inne jeszcze takie
    później , za które byliśmy urażeni , niedelikatnością i ogólnie
    zachowaniem bez wyczucia sytuacji
    na pogrzebie wujka miesiąc później dowiedziałam się że moja teściowa
    jest taka biedna , tak przeżywała bo ja zostałam cudem odratowana i
    mało nie umarłam ? zdębiałam normalnie ........

    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • zaba_i_kijanka 26.04.10, 10:23
    Opisałam jak inni się mogą poczuć ale rónież proszę przeczytać
    ostatnie zdanie pierwszego posta
    --
    Moje słoneczko
    Bartoszek

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/8une43r8vd9eiyd3.png[/img][/url]
  • kola-dka 26.04.10, 10:43
    Czytalam Zaba dokladnie. Ja Ciebie nie atakuje- nie wiem czy tak sie poczulas,
    jesli tak to sorki.
    U mnie kiedys takie "konsultacje" co do wizyt byy: Dzwoni tesciowa, pyta czy
    moga przyjechac na weekend A moj maz wciaz maja sluchawke przy uchu mowi: "
    czekajcie, musze zone o zgode spytac... Kasiaaaaaa, moga rodzice
    przyjechaaaaaaaaaaaaac?" Na poczatku sie wkurwialam, bo co powiem, ze nie moga
    (A telefon nie wyciszony) Ale kiedys wlasnie zrobilam mu numer i wiedzac ze
    jestem slyszana ( akurat jego siostra chciala przyjechac- a mielismy inne plany
    na weekend ) spytalam glosno_ "a mam teraz jakies wyjscie??" Od tej pory odklada
    sluchawke i oddzwania.


    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 10:47
    i dobrze Aga napisałaś z tym że ja na swoją obronę mam tyle że to
    nie sa wizyty zapowiedziane i oczekiwane tylko zwałka , po telefonie
    jak pisałam już z drogi albo spod bramy , ot taka różnica , nie
    pozostawia się nam wyboru
    jeśli Twoja bratowa zachowuje się tak na wizytach zapowiedzianych to
    faktycznie coś nie halo , nie powinno tak być , ale jak zjeżdżacie
    ot tak bez zapowiedzi no to już dyskusyjne , choć dwa razy do roku
    bym strawiła
    moja mama ma złotą zasadę " gdzie cię proszą chodź rzadko , gdzie
    nie proszą nie chodź wcale "
    co innego rzadki i oczekiwany gość co innego cotygodniowy namol
    może i tak sie czują jak piszesz , a jak ja się czuję ?
    zniosłabyś z uśmiechem na ustach co tydzień to co ja mam ??
    czy jedyneym ratunkiem jest opuszczanie domu w niedzielne ranki i
    powrót późnym popołudniem ?
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • kola-dka 26.04.10, 11:26
    Ula, ale to TWOJ DOM, a nie jej. Dlaczego masz uciekac z wlasnego domu?

    Troche odskocze z tematu, ok? Ale tez bedzie o wizytacjach- na majowy weekend
    jade do mamy. Tam to w ogole nikt nie szanuje mojej prywatnosci- wpadam tylko na
    1,5 dnia co miesiac, dwa. A moze nie mam prawa doprywatnosci...
    MAma mieszka z babcia w domku "na kurzej nozce"- w sumie sa 3 pokoje. My
    zajmujemy duzy pokoj z telewizorem na czas wizyty.
    No i co sie odbywa jak my przjezdzamy? Wizytacje czasem od 10 rano do 22 :(
    NAwet nie moge swobodnie z golym tylkiem polezec, bo zawsze jakis wuj czy ciotka
    upierdliwa siedzi w pokoju w k torym nocujemy. Sa to ludzie, korzy niezbyt milo
    traktowali (i traktuja)mnie i moja mame. CZy musze znosic ich obecnosc?
    Jest duza kuchnia do dyspozycji i pokoj babci, nie zabraniam ich odwiedzania
    mamy i babci, ale czemu musze grac i udawac ze wszysko jest ok, gdy laza za
    moimi czterema literami ? Nawet karmiac Zuzie piersia nie mialam intymnosci bo
    10 par oczu wpatrywalo sie w moje cycki :/
    A moja mama potem nie rozumie, czemu ja nie chce przyjezdzac do niej na dluzej.
    Jednym mozna powiedziec, innym nie. Gdybym tam mieszkala, juz dawno byloby po
    sprawie. Bylabym najgorsza, ale trudno. Nie mialabym ochoty na cotygodniowe
    nasiadowki (jeszcze trzeba uslugiwac, bo inaczej obgadaja) Ale ja jestem tylko
    gosciem i nie chce mamie robic polityki. Tylko potem slysze wyrzuty od niej. JA
    rozumiem ze np kuzyn chce mnie odwiedzic, bo rzadko sie widzimy, ale on tez jest
    ebz wyczucia i siedzi czasem po 10 godzin. Czy musze to znosic? Moja mama bardzo
    sie obraza, gdy prosze aby nikomu nie mowila, ze przyjezdzamy. Slysze ciagle"
    twoj kuzyn jest moja prawa reka, gdyby nie on bylabym tu sama" Ale czy ja przez
    to nie mam prawa odpoczac??

    Tak to jest z rodzinka ;)
    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • emily_valentine 26.04.10, 11:34
    Ula, a po co ten szwagier przyjeżdza na pustą działkę?
    Patrzy czy jeszcze stoi czy co? ;-)
  • zaba_i_kijanka 26.04.10, 12:21
    Jak mi teść w piersi przy karmieniu zaglądał pierw poprosiłam męża
    żeby coś powiedział ale jemu było głupio bo dziadek tak się cieszy
    bo to pierwszy w nuczek itd
    więc poprostu powiedziałam sama wprost że niechce żeby stał i
    zaglądał bo czuje się skrępowana, może na początku się obruszył ale
    potem przemyślał i zaczoł szanować, potem żona brata męża już
    niemiała tego problemu
    Więc Ula twoja teściowa nie domyśli się o co chodzi że ty tak
    czyścisz i sprzątasz, mężowi głupio, robiła takie wizyty od iluś
    lat, więc może wprost powinnaś powiedzieć że jako rodzina
    potrzebujecie czasu dla siebie i dla spotkanń ze swoimi znajomymi,
    powiedzieć wprost o co chodzi. Jak głupia to się obrazi i nie
    będzie przjedżać, a jak mądra to się obrazi przemyśli i uszanuje
    wasze zdanie i waszą prywatność. Ja jestem zwolenikiem prostych
    rozwiązań a nie dziwnych podchodów w większości przypadków
    niezrozumiałych dla drógiej strony.

    --
    Moje słoneczko
    Bartoszek

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/8une43r8vd9eiyd3.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 13:11

    o wiesz Aga to nie chodzi o to że sprzątam i ona nie skuma , tylko o
    to że ona stwierdza że mi w takim razie " nie przeszkadza" skoro
    sprzątam , a ja nie odpowiadam na to " nie przeszkadzasz" tylko
    nie mówię nic
    i ona doskonale rozumie że nic nie mówię tzn mam
    na myśli żę faktycznie mi przeszkadza bo jej nie zatrzymuję i nie
    zaprzeczam , tego jestem na 100 % pewna , wczoraj już nawet nie
    próbowała wejść do domu przez cały dzień , zresztą nie dało sie
    zauważyć że mąż i ja się nie odzywamy do siebie i trzymamy się z
    daleka , bo normalnie to siedzimy koło siebie , za ręce czasami się
    trzymamy , lub choćby buziak w przelocie
    a wczoraj był lód , spoko wiedzieli na pewno i o co chodzi i co
    komu sie nie podoba , tzn mi ich obecność
    też jestem zwolennikiem prostych rozwiązań , dawno juz bym ustaliła
    jakieś zasady bo nie mówię wogóle nie bo to w końcu matka , ale
    zasady jakieś być muszą , ja nawet do swojej mamy nie pojadę jak nie
    zadzwonię i nie zapytam czy jej to pasuje , nie zakładam z góry że
    ktoś musi mieć chęć mnie oglądać i tego wymagam od innych
    acha teściowa taka głupia nie jest żeby nie wiedzieć że ja nie chce
    jej wizyt tu , teraz w ten weekend być może będzie spokój zadzwoni
    do mojego męża że niby coś tam ważnego ma , i powie żeby on wpadł
    bo " ja to sama wiesz " czytaj : jestem tam przez twoją żonę
    niechciana , ale to działa na krótko niestety
    zaba_i_kijanka napisała:

    > Jak mi teść w piersi przy karmieniu zaglądał pierw poprosiłam męża
    > żeby coś powiedział

    skąd ja to znam , tekst teściowej : pokaż jak małe łapie ,no co
    sutki miałam jej pokazywać ?? obcej babie ?? ych bleeee

    Iza mój szwagier ma się tam budować , ale on jest z gatunku fantasy
    i do końca nigdy nie wiadomo co wycudzi , aktualnie skopuje ogródek
    dla narzeczonej a mamusia przyjechała niby pielić czy diabli wiedzą
    co robić bo on nie ma nic przeciwko żeby to robiła ( no to było
    kiedyś przy mnie , w domyśle w powietrze było że ja mam i mi
    przeszkadza że ona chciała sobie pokopać , choć tu i mój mąż się nie
    zgodził )
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • kola-dka 26.04.10, 13:12
    Ula, popieram Żabę :) Chociaz tak jak Ty uważam, Twoj mąż powinien tu przejąc
    inicjatywe. Ale skoto od 1,5 roku nie doczekalas sie na ruchu z jego strony-
    zrob to sama. To jest lepsze rozwiazanie niz stres i awantury/ciche dni co
    weekend :(
    Kurcze gorzej bedzie jak Ty powiesz tesciowej co i jak, a ona....dalej bedzie
    przyjezdzala ze slowami "nie przeszkadzajcie sobie" normalnie w łeb sobie palnąc :/
    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 13:27
    hm mi niezręcznie jest cokolwiek powiedzieć , nie w sprawie pobytu
    na działce, bo jak co innego to mówię bez zastanowienia co mi nie
    pasi , będzie myślała/chciała z wózeczkiem pochodzić to od razu
    powiem nie i koniec , moje dziecko ! czy jakaś inna forma opieki też
    powiem nie , ale z ziemią świeżo co darowaną kurna nie tak łatwo
    ale tu naprawdę powinien mój mąz w końcu dorosly jest a sprawa jest
    nie od dziś , ogólnie to nie jest tak że on nic nie mówi , było w
    zeszłym roku mniej wiecej coś takiego że mąz powiedział że do dupy
    taka darowizna jak każdy ( czytaj teściowa , szwagrowie) traktuje to
    co tu jest jak swoje i pamiętam na potwierdzenie jego słów zaraz
    zwalił się jeszcze i szwagier "na spacer"
    i jakiś czas po tym był spokój , ale w tym roku niestety uległo nie
    wiem , zapomnieniu ??
    kurcze przylazłam ze szkoły Maćka na piechotę bo tak sobie lazłam i
    myślałam i nie ustąpię , na weekend pojadę do mamy ma urodziny 1
    pracowita duszyczka , będzie też moja przyjaciółka bo nigdzie nie
    jedzie , wszystkie dziewczyny z placu zabaw , będzie fajnie ;-) a
    oni niech sobie tu robią co chcą , męzowi będzie przykro .....ale
    może tak trzeba , a potem moja mama leci do Egipytu i mieszkanie dwa
    tygodnie puste , dwa weekendy które też tam posiedze , wystarczy
    telefon podobny do wczorajszego i już mnie nie będzie
    i nich się dzieje co chce .....................
    tyle że z matki kotem będę taki jeździć , trudno jakoś kicia
    zniesie ;-)
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 26.04.10, 13:39
    Mnie się nie podoba, że chcesz z własnego domu uciekać. Poza tym
    kota swojej mamy obchodź z daleka, bo się jeszcze toksoplazmozą
    zarazisz.

    Co do gości, to powinnaś być bardziej asertywna. Stanowczo
    powiedzieć, że skoro szwagier przyjeżdza na działkę do SIEBIE, to
    nie do Was, bo to nie to samo.

    A apropos tej darowizny działki, to macie to uregulowane aktem
    notarialnym? Bo ja właśnie się dowiedziałam w czwartek, po tym jak
    mama mi darowała pół mieszkania, że muszę być wdzięczna, w akcie to
    jest zapisane. A darowiznę swoją drogą i tak można odwołać ;-)

  • ursgmo 26.04.10, 13:49
    może nie powinnam uciekać ale nic się nie zmieni jak w następny
    weekend zadzwoni telefon lub wręcz właduje się ktoś do ogródka przez
    niezamknętą przez moje dzieci bramę , ja będę się wściekać , mąż
    siedzieć przybity a teściowa/szwagier/narzeczona /ich pies grasować

    i kurcze z tą darowizną mieli ładnych parę lat na przetrwaienie bo
    jeszcze za życia teścia a było to 11 lat temu chcieli się z nami
    budować to powiedzieliśmy że to w takim razie nie dziękujemy za
    działkę , bo my chcemy sami , teść przemyślał że do grobu nie
    zabierze a to też tylko i teścia ojcowizna a pradziadek ponoć zawsze
    chiał żeby ktoś tam mieszkał
    więc dali bez żadnych warunków , gdybym wiedziała że tak będzie to
    bym powiedziała że niech sobie wsadzą .......i trzymają jak
    najdłużej
    a darowizną to niezupełnie tak tyko darowizna teściowa sama to nic
    nie może , bo 1/4 mąż miał ustawowo po ojcu ze spadku , żadna
    łaska , z reszty majątku ( jeszcze jedna dzialka i mieszkanie )
    każdy musiał każdego odpisywać
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • zaba_i_kijanka 26.04.10, 13:57
    My mieliśmy darowane mieszkanie, teściowie w nim nie mieszkali
    jakieś 1,5 roku ale mimo wszystko czuli się bardzo swobodnie bo
    wiedzieli w kuchni gdzie co jest, więc poprzestwiałam wszystko
    zupełnie inaczaj. Tęsciowa w pierwszej chwili zajżałą tu tam i
    niemogła czegoś znaleść więc zapytała, była zdziwiona że zmieniło
    się więc powiedziałąm że MI jest tak wygodniej i chyba wtedy dotarło
    że ona już tu nie żądzi i tu jest u mnie

    potem zrobiliśmy remont i zupełnie się zmieniło :)

    W przypadku działki nie da się tak zrobić chociaż powinna była
    zauważyć że to wy sobie dom zbudowalicie i tam mieszkacie,
    porozmawiaj zmęzempowiedz za chciała byś jasko postawić granice wizyt
    po rozmowie zapytaj ile czasu potrzebuje na załatwienie tej sprawy
    Powiedz że wolała byś żeby to on załątwił tą sprawę ale jak będziesz
    z muszona to wkońcu weźmiesz sprawę w swoje ręce, poiwedz że
    niemożecie pokutować za to że dostaliście działkę


    --
    Moje słoneczko
    Bartoszek

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/8une43r8vd9eiyd3.png[/img][/url]
  • smallcloud 26.04.10, 14:50
    Ja jestem aspoleczna - bo bardzo szanuje moja przestarzen prywatna.
    Jak siostra Konrada miala znow przyjechac w ciazu jednego m-ca to w
    glowie mialm sniadanka, pogawedki, t obiadek i zyg na koniec.
    Nie znosze sie goscic z ta cala otoczka kawki herbatki ja neinawidze
    uslugiwac podawac, gospodynia jestem do doopy.
    Moj maz tego nie rozumie, ze nie lubie bo mnie to sie kojarzy z
    super porzadkami i robieniem zarcia, zero relaksu komfortu, nie
    potrafie nawet isc na dwojke do kibelka jak mam kogos w domu!!

    A jak w ogole twoje dzieci reaguja na te wizyty? One ciesza sie jak
    jest babcia?

    Ja bym postawila sprawe na ostrzu noza. Jesli maz nei powie ze
    chcecie miec wizyy zapowiedziane ale nie czesciej niz (tu wstaw
    sobie co chcesz) to powiesz Ty to swojej tesciowej demonstrujac co
    konkretnie powiesz zeby potem nie bylo niedomowien.

    Owszem to twoj maz powinien to rozwiazac bo to jego matka, ale nie
    widze przeszkod dla ktorych Ty nie moglabys tego powiedziec.
    Ze chcecie prywatnosci, ze rzadko jestescie razem bo maz pracuje, ze
    macie sowje sprawy, obowiazki sposob relaksu itd itd.

    --
    Moja kluseczka
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/7470yx8d6d9dxeeo.png[/img][/url]
  • ursgmo 26.04.10, 16:29
    ja też szanuje swoją przestrzeń i cudzą też i nigdzie się nie
    pcham , szkoda że nie wszyscy ludzie mają hamulec i nie myślą że
    ktoś może nie mieć chęci na ich towarzystwo, że mogą przeszkadzać a
    im częściej ktoś się narzuca tym opór jest więszy , u mnie wczoraj
    to już był przesyt, coś mi poprostu pękło
    ja mam hamulec i nigdy nie chcę zakłopotać kogoć wizytą tak żeby
    pójść i poczuć że jestem intruzem
    np wiem że moja przyjaciółka mnie chętnie gości i jej mąz tez , to
    miłe , ale jeśli mają rozłąkę np.kilkutygodniową bo mąz pojedzie na
    zdjęcia gdzieś tam to ja nie wcisnę się do ich domu w dniu jego
    powrotu bo jest oczywiste dla mnie że chcieliby być sami
    to samo z niedzielami , uważam że są dla rodziny tzn mąż żona dzieci
    i czasami tylko dla innych jeśli się tego chce , ale nic na
    siłę


    A moje dzieci czy się cieszą ?raczej nie , Maciek jet obojętny
    dośc , odezwie się zapytany ale generalnie babcia go jakby
    onieśmiela ? w każdym razie nie przejawia najmniejszych chęci do
    odwiedzin u niej czy jej u nas i z wizyt się nie cieszy ,"jego"
    babcia to moja mama , jak przyjeżdża do nas czy my do niej nie
    schodzi z kolan i opowiada opowiada , teściowej nawet nie da całusa
    na dzień dobry , a już nigdy nie opowie co było w szkole
    Zuzia zawsze marszczy nos i mówi " o znów babcia i będzie
    przynudzać " czasami z nią pogada , pospaceruje , podejrzewam że ta
    maniaczka słodyczowa bardziej interesuje sie zawartością torby w
    której coś tam zawsze teściowa przywlecze i lubi podsłuchiwać
    rozmowy :-/ to tak oceniwszy realnie chyba główny powód , nie ma
    mowy o czułościach , no i jak posłucha chwilę jakiegoś wykładu na
    temat ........tu wstawić dowolne skierowanego bezpośrednio do niej
    to wieje byle dalej
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • ursgmo 27.04.10, 07:53
    dziś niestety mi źle nadal , wczoram mąż wrócił wcześniej, wszedł
    do mnie do kuchni i spytał czy nie będziemy się do siebie odzywać ,
    wieć odpowiedzialam tylko że wszystko mi jedno , szkoda powiedział i
    wyszedł z kuchni , i tak nic się nie zmieni rzuciłam za nim
    no i tyle
    snuje się on po domu , ja go unikam bo sobie siedzę na górze jak on
    jest i tak to wygląda
    zanim wczoraj wrócił poryczałam się rozmawiając z moją mamą przez
    telefon , powiedziała mi że nie zna drugiego tak dobrego malżeństwa
    jak my i żeby tego nie spieprzyć przez teściową bo nie warto ale
    sama westchnęła i stwierdziła że teściowa to z tych co lubią
    narzucać swoje towarzystwo , zanudzać wielogodzinnymi monologami i
    dla otoczenia jest to nieznośne , ona sama spotykając sie z nią przy
    jakiś okazjach robi wszystko żeby nie siedzieć koło teściowej bo nie
    ma ochoty na słuchanie , więc mi sie nie dziwi
    i tak to wygląda :-(
    tak sobie siedze i myślę że mimo całego smutku i tego że mi źle jak
    ustąpię teraz a mój mąz nie odczuje tego że mam dość i musi coś
    zrobić , to będę się męczyć całe lato
    musi kurcze pojąć że dorosły facet powinien się umieć zmierzyć ze
    swoją rodziną a nie obawiać się tego że brat zrobi jakąś tam aferę
    (no a nawet jeśli , to CO ?? szwagier by umiał swoją przestrzeń
    ochronić ) a matka się obrazi
    wiecie przypomniała mi się taka sytuacja sprzed lat kilku bodajże
    9 , kiedyś na wakacjach byliśmy razem ze szwagerm jego żoną i ich
    dwiema córkami , moja córka była jeszcze mała i odstawały jej
    trochę uszy i bratanica mojego męża zażartowała z tego głośno ale
    jakoś tak nieładnie , wszyscy się roześmieli , oprócz mnie i męża
    ale wiecie co mnie uderzyło w tym najbardziej ? że mój mąz nic
    nie powiedział
    a jak mu potem zarzuciłam że powinien był jakoś
    zareagować w koncu to jego dziecko to padło w rodzaju oj bo zaraz by
    sie K i B ( szwagier i jego żona ) obrazili
    przypomniało mi się to i tak mnie zakuło że to już nie pierwszy raz
    dla źle pojętego spokoju mój mąz nie potrafi swojej rodzinie niczego
    zarzucić głośno i wyraźnie
    i tu jest pies pogrzebany !! teraz tak sobie dalej myślę że gdybym
    to ja , jak radzicie , powiedziała teściowej co myślę o tych ich
    wizytach to na 100 % , jestem pewna, że szwagier by wyjechał na
    mnie z mordą że jestem tu z łaski teściowej i nie mam prawa głosu
    lub coś w tym stylu i tak sobie pomyśłałam że nie jestem w gruncie
    rzeczy pewna czy mój mąz by coś powiedział bratu w mojej
    obronie ..........
    wiec ryczę , męczę się , ale nie ustąpię !!! będzie okazja to mu to
    wywalę i powiem że skoro nie umie stanąć za swoją rodziną to znaczy
    że tamci sa dla niego ważniejsi , ot tyle :-(

    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • smallcloud 27.04.10, 08:45
    Ja chyba Ula znam ten typ cłowieka. Mam takiego w pracy.
    Nikomu nie odmowi i zrobi wszystko dla swietego spokoju, zniesie
    wszystko.
    Pogadaj z mezem. Powiedz wprost o swoich co do niego oczekiwaniach,
    daj mu "narzedzia" do zminy tej sytuacji.
    Facet to facet - on musi wiedziec jakie ma warianty.
    Powiedz mu wprost ze liczysz ze przy nadazajacej sie okazji odmowi
    matce przyjazdu, liczysz ze powie wiecej - ze teraz jest czas dla
    rodziny: zony i dzieci i ze innym razem chetnie ON WPADNIE DO MAMY,.

    Ze na to liczysz. I ze poki nie uslyszysz ze tak zrobi - bedzie
    miedzy wami zima.

    --
    Moja kluseczka
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/7470yx8d6d9dxeeo.png[/img][/url]
  • kola-dka 27.04.10, 08:53
    Uleńko, przykro mi ze sie tak porobilo. Moim zdaniem nie możesz odpuscic, ale
    zal mi Twojego męża. A szwagier to spieprzyl swoje malzenstwo i Wam chce chyba
    namącic.
    A tak w ogóle - dzieciom nalezy sie ojcowizna (Wasza ziemia) i to nie jest
    łaska. Niech kuźwa szwagier kisi sie w swoim grajdołku z mamusią. I szwagier nie
    jest akurat osobą, ktora powinna wdziecznosc od Was egzekwowac- bo tak to wyglada.

    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • ursgmo 27.04.10, 09:18
    Marta tak to taki typ
    co więcej rodzinka doskonale sobie z tego zdaje sprawę stąd te
    zjazdy bo , jestem na 100 % pewna , szwagrowi teściowa by tak nie
    zjeżdżała bo on by jej powiedziłą gdyby mu nie leżało , a mojemu to
    można na łeb wejśc i nie piśnie ani słowa , no chyba że już
    bardzo mu coś dopiecze

    ba sam mój mąż mówi że miałby opory gdyby to on miał działke z tyłu
    żeby tak wykorzystywać przejście prze trawe i teren brata , dzwonić
    i żadać otwarcia bramy i czas komuś zajmować w niedzielę
    kurcze i on ma pojęcie że rodzina tak myśli że z nim wszystko można
    zrobić bo jak było z tm rozpisywaniem to teściowa z najstarszym
    mówili o tym co ma działkę za nami " że jego to odpisać żeby już się
    od wszystkiego odpisałi nie mącił " a z kontekstu rozmowy wychodziło
    że mój mąz taki ugodowy że z nim zrobią wszystko bo on sobie da :-(

    Kasiu tak myślę że szwagier ma za nic wszytkich póki jemu dobrze to
    dobrze a jak ktoś z nim zadrze albo wyrazi inne zdanie nie po jego
    myśli to się zaczyna bal , wg mojego męża niestety się nic nie
    zmienił , myślał że to może wpływ ex bratowej ale nie , on sam z
    siebie taki jest
    i fakt kiedyś bronił swojej żony jak lew i nie dał by powiedzieć
    słowa , a teraz kiedy się z nią rozwiódł myślę że mu popuściły
    hamulce i nie miałby oporów np. powiedzieć mi do słuchu bo żona
    brata przeciez nie rodzina , zawsze może być tyko na chwilę :-/
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 09:31
    Ula, czyli szwagier żeby dostac się na swoją działkę musi przejść
    przez Waszą, tak?
    A nie ma wyznaczonej drogi koniecznej czy coś?
    Pomyśl, że jak się kiedyś w końcu będzie budował, to Wam przez
    podwórko betoniary czy inne ciężarówy będą jeździły. Powinniście to
    jak najszybciej unormować odpowiednim aktem notarialnym.
  • ursgmo 27.04.10, 09:55
    nie musi jest wydzielona droga gminna którą zaraz zrobia tzn wysypią
    żwirem i utwardzą tylko jeden z sąsiadów rozbierze płot , póki co
    jest dojazd miękki , ale jeździ tak czasami i nie ma problemu , a
    czasami jest tak jak teraz otwórzcie bramę bo jaśnie pan zjechał a
    moj głupi lata i otwiera bez słowa
    a u nas nie ma możliwości przejazdu żadnego sprzętu i taka opcja
    wogóle nie wchodzi w grę
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 09:26
    Ula, źle się dzieje, że przez osobę trzecią między Wami coś się
    niedobrego dzieje. Na dodatek ta trzecia osoba to teściowa/szwagier,
    więc najbliższa rodzina męża. On jest postawiony między młotem, a
    kowadłem. Nie powinno się MZ stawiać sprawy na ostrzu noża - albo my
    albo oni. Powinien byś jakiś kompromis.

    MZ powinniście zrobić sobie plany na weekend. Ustalacie, że mąż
    podgoni robotę z tarasem, Ty coś tam wokół domu, a oprócz tego
    spędzicie czas razem z dziećmi. I żadne nieprzewidziane okoliczności
    Wam w tym nie przeszkodzą. Jeśli ktoś się będzie chciał zwalić z
    niezapowiedzianą wizytą, chocby nawet stał już pod bramą, to
    ustalacie z góry, że tym razem nie ma na to czasu. Mąż też musi
    zrozumieć, że z każdym dniem będzie Wam coraz ciężej znaleźć czas
    dla siebie, dla rodziny, czy dla domu. Niedługo pojawi się nowy
    członek rodziny i nie będzie czasu na tarasy itd. Najlepiej sobie
    ustalić jakiś deadline i choćby nie wiem co trzymać się założonego
    planu.
    Poza tym z tego co zauważyłam jesteś też sama trochę winna. Dla
    przykładu chcesz raptem miesiąc po porodzie i to cc, sama wyprawić
    podwójne chrzciny, a mąż Cię do tego jeszcze zachęca. Mąż się
    przyzwyczaił, że jesteś silną kobietą, która ogarnia wszysto i
    wszystkich. To bardzo dobra cecha, ale czasami trzeba być małą
    kobietką i pozwolić, żeby to mężczyzna przejął inicjatywę.
  • ursgmo 27.04.10, 09:49
    Iza jaki to może być kompromis ? tu nie ma wizyt od czasu do czasu
    tu jest jak już to hulaj dusza bo wolno , bo ciepło , bo szwagier do
    siebie to i tak może , a i matke może sobie wziąś bo mu nie zabronie
    itd a że ona czuje potrzebę przy okazji sie zasiedzieć tu to co
    można zrobić ???
    rozumiem ża mój mąż ma trudną sytuację , ja bym pojechała do matki i
    powiedziął szczerze i spokojnie że mamy tylko jeden dzień w tygodniu
    kiedy możemy porozmawiać a bez przeryw ktos przyjeżdża , że wtedy ja
    się gniewam bo są to nieuzgodnione wizyty i nikt z nami sie nie
    liczy , wizyty się przeciągają i zabierają nam cały dzien , i że
    chętnie będziemy gościć ale czasami , dajcie nam odetchnąć bo zbyt
    długo nie mieliśmy kąta i czasu tylko dla siebie , bo odkąd tu
    mieszkamy nagle każdy potrzebuje też tu być
    a jeśli oni będą stać pod bramą nie ma mowy , moj nic nie powie i
    będzi jak w ostatnią niedzielę , ja się obraże , teściowa będzie
    łazić poza domem i znów tylko ja będę ta niedobra
    Iza ja nie bedę miałą cesarki tylko indukcję i mam nadzieję że cc
    uniknę , a te chrzciny to dla mojego syna bo nie chcę żeby go coś
    ominęło , zwlekliśmy długo i teraz trzeba ponieść tego
    konsekwencje , we wrześniu muismy dostarczyć zaświadczenie o
    chrzcie :-/ a sama będę tylko gotować , mama sprzątać a zaopatrzenie
    to juz mojego męża działka
    ale jak sie wszystko spartoli i nie pójde na ślub szwagra bo nie
    wyrobię i zrobię drakę to i te chrzciny staną pod znakiem
    zapytania :-/
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 10:17
    No, kompromis taki, że raz na jakiś czas Ty musisz przymkąć oko na
    niezapowiedziany najazd rodziny męża. A raz na jakiś czas mąż musi
    im odmówić.
    Druga sprawa, że jeżeli ustalacie, że w ten weekend goci nie
    przyjmujecie, a mimo to mąż ma opory, żeby słowem się odezwać, to Ty
    przejmujesz inicjatywę i informujesz gości - wynocha. I mąż się musi
    liczyc, że odmowa może byc własnie w takiej formie, mało grzecznej i
    kulturalnej. Bo jak ktoś nie rozumie naokoło, to trzeba mu
    powiedziec wprost.
    A jak się rodzina męża obrazi, to niech nie będzie miał do Ciebie
    pretensji, bo sam mógł to jakoś załatwić.
    Najgorzej przyzwyczaić innych do dobrego, bo jak raz będziesz
    chciała odmówić, to będzie zdziwienie, szok, żal, pretensje itd.
    Będziesz ta zła. Ale po jakimś czasie to zaprocentuje, bo zaczną Cię
    szanować i liczyć się z Twoim zdaniem, chociaz mogą Cię nie lubić.
    Jak będą chcieli przyjechać, to się zapowiedzą dużo wcześniej i nie
    będą zdziwieni jeśli im jednak odmówicie.

    Po pierwsze ustalacie plany na weekend.
    Po drugie ustalacie co i kto mówi rodzinie.
    Po trzecie przestajecie być na posyłki szwagra. Jak każe otworzyć
    bramę, to trzeba powiedziec, żeby sobie sam otworzył, albo że po to
    jest zamknięta, żeby się obcy nie krecili, a Wy nie macie zamiaru
    wyjeżdżać, więc się nie opłaca otwierać.
    Po czwarte jak teściowa mówi "to nie przeszkadzaj sobie", to
    odpowiedziec, że jednak przeszkadza i powiedziec jak Wam psuje plany.
    Nie wiem co jeszcze, ale trzeba być asertywnym i nie dać się
    stłamsić innym.

    Żona szwagra ma to dobrze opanowane. Generalnie jest miła, ale jak
    coś jej się nie spodoba, to jest foch i od razu wychodzą. Już kilka
    razy tak było u teściów. Teściowa od razu płacze. A potem obchodzą
    się z żoną szwagra jak ze śmierdzącym jajem.



  • ursgmo 27.04.10, 10:44
    nie wiem już , muszę to przemyśleć
    wychodzi mi na to że jednie spokojna rozmowa męża z matką coś da ,
    jeśli przemyśli że być tak dalej nie może , ale on musi być o tym
    przekonany , tylko to coś da

    jeśli tak naprawdę tylko mi to przeszkdza to mogę sobie tak do
    usranej śmierci , niestety w złości zaraz bo tym jak mąz zawrócił i
    wziął sie za taras coś takiego padło że tylko mi to przeszkadza
    więc on jest skłonny dla świętego spokoju znosic to dalej , a oni
    dostaną sygnał że jest ok i będzie jeszcze gorzej i gorzej i gorzej
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 10:56
    No to faktycznie problem, skoro mąż twierdzi, że jemu to nie
    przeszkadza.
    W takim razie to nie rodzina jest problemem, ale mąż. Trzeba go na
    nowo wychować :-P
    Może warto mu przed każdym weekendem przypomnieć wszystkie krzywdy
    jakich doznałaś od teściowej ;-)
    Ja raz na jakiś czas urządzam takie pogadanki. Ale jadę po
    wszystkich równo, żeby nie było. I po rodzinie męża i po swojej :-P
  • ursgmo 27.04.10, 11:07
    Przeszkadza przeszkadza , tyle że nie chce robić awantur , a ja w
    imię spokoju nie chcę znów marnować sobie najfajniejszego okresu w
    roku kiedy jest ciepło na goszczenie kogoś bez przerwy
    tyle że uświadomiłyście mi że faktycznie nigdy nie zostałam spytana
    tak jak jest u Kasi co ja o tym myślę , dlaczego mój mąz nie powie
    że musi żony spytać tylko sam wyraża zgodę ?
    acha prypomniało mi się że powiedziałam mu w niedzielę że ja mu
    obecności mojej mamy nie narzucam , to usłyszałam że to jest jakby
    inna sytuacja (chodzi pewnie o to że teściowa działkę dała )
    wychodzi na to że jestem użytkownikiem domu II kategorii bez prawa
    głosu , wogole bez praw :-(
    fanie się dowiedzieć po 15 latach ........
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 11:25
    E, to nieładnie.
    Mój mąż też dostał mieszkanie od rodziców. Dali mu forsę na nowe. I
    jeszcze nikt - ani mąż, ani teściowie nigdy nic nie powiedzieli, że
    ja nic nie wniosłam. U mnie jest wręcz przeciwnie, to moja rodzina
    ciągle biadoli, że ja nic nie wniosłam. No, ale matka mogła mi coś
    dać. Z tym już gorzej ;-)
  • ursgmo 27.04.10, 12:04
    wiesz u mnie nigdy nikt tak powiedzieć by nie mógł bo moja rodzina
    matka i moja chrzestna jednak gotówkowo nas wspomogły , wiadomo domu
    by za to nie wubudował bo to jednak sa spore pieniądze , ale kwoty
    były nie do pogardzenia , dodatkowo jak mieszkaliśmy u mojej mamy
    nie płaciliśmy za nic bo sobie nie życzyła chcąc tak na pomóc - żeby
    nie płacić za wynajem , wiadomo dzieci niszczyły to robilismy jakieś
    tam remonty czy jednak upierałam się na prąd czy wodę bo wiadomo
    tyle osób było , czy tez kupowaliśmy różnych rzeczy więcej i nikt
    nie wydzielał to moje to twoje tylko wszyscy korzystali
    na przeprowadzkę tzn nowe rzeczy tez dostaliśmy kasę od mojej matki
    czy od mojej ciotki , teściowa nie przymierzając i nikomu nie licząc
    porównawczo przyniosła 3 ścierki ;-)
    tyle że moja rodzina nigdy głośno nie powie - tyle a tyle daliśmy ,
    nie oczekuje wdzięczności i hymnów pochwalnych , moje dziękuję
    wystarczyło i cieszyły się że mogą pomóc , nikt w zamian niczego nie
    wymagał , ja też rodzinie męża się nie opowiadałam że coś nam dali
    bo nie ich sprawa , a teściowa póki żyje to przypomni wszystko co
    dała
    poza tym zawsze słysząłam że mój mąz sobie ceni że ja jestem w domu
    i umożliwiam mu pracę dając w zamian zadbany dom , ugotowany obiad ,
    posprzątane i dopilnowane dzieci
    gdybym wiedziała pół roku temu , gdyby mnie choć tknęło nie
    zdecydowałabym się na kolejne dziecko , bo teraz decyzja jest
    trudna , pół roku temu po takiej sytuacji szczerze powiem już bym
    była na Ursynowie , zaczynała pracę i usamodzielniała się
    błyskawicznie bo bym nie zdzierżyła :-/ a na dzień dzisiejszy co ja
    mogę ? mogę się wynieść do matki choćby dziś , i co 35 km do szkoły
    dzieci znów będę wozić , a kasa ? mam matke obarczać sobą
    przynajmniej do końca września .......

    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • kola-dka 27.04.10, 12:53
    Ula, zeby to sie u Was kryzysem nie skonczylo :/
    A Twoj maz to taki charakter jak moja babcia. Chciala tylko dobra
    rodziny
    , żeby sie nikt na siebie niw gniewał. Weic ja i moja mama musialysmy
    znosic awantury i docinki (np. moje studia to chuj, teksty ze mamy chujowo w
    domu) mojego wujka. Nie moglam sie postawic, bo bylaby awantura. A tak, cham sie
    wygada i mu przejdzie. Ale ile mozna cierpiec, to tez ma swoje granice. I tak
    naprawde tylko chamowi bylo dobrze (zgodnie z babci intencją), cala rodzina
    siedziala w stresie. Męczyliscy sie tak 20 lat, ale ja i moja mama to ucielysmy.
    Tylko sęk w tym, ze mialam w niej w tej sprawie wsparcie. Nie było lajtowo, byly
    straszne awantury, teraz nie odyzwamy się z czlowiekiem ktory jest moim
    chrzestnym, bo wiem, ze cale zycie nienawidzil mnie i mojej matki- powiedzial
    nam to w koncu. Ale nie musimy sie meczyc i spotykac. Sama nie nawalczysz. Z
    kim będzie zył resztę zycia Twoj mąż- z Tobą czy z tesciową i szwagrem. Moze nie
    jest swiadomy do konca, ze moze spieprzyc swoje małżenstwo.
    Ula, mowisz to wszystko męzowi co nam, prawda? Czy do niego to do ciera i jest
    takie asekuracyjny ze chowa glowe w piasek, czy on nie rozumie i uwaza ze
    przesadzasz?
    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • ursgmo 27.04.10, 13:22
    wiesz co wszystko to powiedziałam , choć niekoniecznie w tę
    niedzielę , ale ostatnio temat był wałkowany bo zbyt często było
    zagrożenie najazdami , juz od rana było pewne że bedzie telefon i
    taka czy inna forma chęci wciśnięcia się , ostatnio już coraz
    bezczelniejsza
    docierac do niego pewnie dociera ale on uważa że ja NIGDY nie chcę
    tu jego matki i zawsze patrze na nią z niechęcią , ale mnie mierzi
    regularnośc pojawiania się i nie czekania na jakąkolwiek inicjatywę
    z naszej strony , nawet nie zdążymy dojśc do jakiegoś kompromisu ,
    bo w jedną niedziele jest ładna pogoda i się zwala w drugą leje i
    jest spokój i trzecia znów najazd
    więc ja nie mam szansy na to żeby chcieć tych wizyt , już został mi
    tylko bunt przeciwko nim
    on chyba nie myśli że to jest sprawa aż tak poważna żeby spieprzć
    małżeństwo , ale ja uważam że jest , samo to że jeszcze nigdy na
    tyle lat nie zdarzyło się żebyśmy nie odzywali się do siebie od
    niedzielnego ranka aż do wtorku wieczór bo wtedy mąż wróci
    widzę że mu źle , znam sposób zachowania się , nie wiem czy to
    wystarczy żeby mu uświadomić że tym razem to jest poważne
    bo ja nie ustąpię , no cholera nie ustąpię , ustąpie teraz i będę
    wiecznie przegraną

    jak mu zależy weźmie dupę w troki i załatwi , jak nie niech sobie
    żyja tu razem jak w komunie , trudno :-(

    jeśli dziś się do mnie odezwie , bo pewnie (choć mogę się mylic)
    będzie próbował w rodzaju "czy możemy porozmawiać " mam w planie mu
    tylko powiedzieć że jak mam mi do powiedzenia coś równie ciekawego
    jak to że to nie jest mój dom , to niech sobie daruje bo ja juz
    pojęłam i nie wiem o czym możemy jeszcze rozmawiać ...........
    i niech sobie przetrawi


    pozdrawiam Urszula


    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • kola-dka 27.04.10, 13:37
    Ech Ula, trzymam kciuki za wieczór- jesli bedzie chcial pogadac, niech pierwszy
    zacznie. Wysluchaj spokojnie i nie wyskakuj z tym, ze wiesz, ze to nie Twoj dom,
    bo małżonek może się nastroszyc :/
    Mam nadzieje, ze się dogadacie i ze będą efekty.
    --
    Zuzia - 21.01.2007 :)

    Wrześniowy człowieczek:
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9ol2annkc19x9.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 14:34
    Ula, a może Wam potrzebny negocjator i jakieś mediacje?
    A jak będziecie mieli znowu najazd i do tej pory nic nie ustalicie,
    to powiedz mężowi - twój dom, twoi goście. I obróć się na pięcie.
    Może weź sama dzieci pod pachę i ostentacyjnie z nimi wyjdź z domu.
    Sama nie wiem, bo za każdym razem jak piszesz to mam wrażenie, że
    jest coraz gorzej, a nie lepiej :-(
  • ursgmo 27.04.10, 14:54
    zobaczymy Kasiu odezwie się albo i nie , zalezy od tego czy czuje
    się winny , może być ze się zatnie i nie doczekam się odezwania , a
    i on też nie bo ja nigdy pierwsza nie wyciągam ręki , nie zdarzyło
    się a teraz to juz na pewno nie ma takiej możlwiosci, a gniewać się
    potrafię , z moim ojcem nie rozmawiam od ponad 12 lat , a im dłużej
    człwoiek się nie odzywa tym zacięcie rośnie :-/
    dawniej pewnie nie zawsze miewałam rację , ale teraz czuję że nie
    jestem winna i mam prawo mieć zapewnione jakieś zasady
    15 lat leżało tu wszystko odłogiem nikt nie przyjeżdżał i nagle po
    naszej przeprowadzce jest wc , cafe i gdzie usiąś i frajerzy którzy
    nie potrafią nic powiedzieć to się pcha kto może :-(
    emily_valentine napisała:

    > Ula, a może Wam potrzebny negocjator i jakieś mediacje?
    nie chyba nie , my się potrafimy ze wszystkim dogadac , tylko te
    jeden jedyny temat nas dzieli , póki mój mąz nie pojmie że ma te z
    prawa a nie tylko wdzięczność i potulność to i tak doopa będzie

    > A jak będziecie mieli znowu najazd i do tej pory nic nie ustalicie,
    > to powiedz mężowi - twój dom, twoi goście. I obróć się na pięcie.
    > Może weź sama dzieci pod pachę i ostentacyjnie z nimi wyjdź z domu.
    > Sama nie wiem, bo za każdym razem jak piszesz to mam wrażenie, że
    > jest coraz gorzej, a nie lepiej :-(

    no cóż też mi przeszlo po głowie żeby po usłyszeniu telefonu i
    znajomych treści właśnie tak zrobic i wrócić wieczorem , albo i
    nie , zobaczymy może od tego zacznę w ten weekend , nie wiem jakie
    sa prognozy ale to aż 3 dni , na 100 % jedna zwałka chociaż będzie,
    trudno wycelować kiedy
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 27.04.10, 15:02
    A może na około coś powiedz mężowi. Np. że ciąża Ci ciąży i chcesz
    odpocząć, więc na wszelkie zwałki niech odpowiada nie. A skoro nic
    nie chcecie mówić o ciąży rodzinie, to niech coś wymyśli. Może Twój
    mąż chociaż na ciążę jest czuły, co?
    Bo z drugiej strony głupio tak uciekać z własnego domu. Tym bardziej
    jeśli ładna pogoda będzie. Ale wtedy tak jak piszesz tym bardziej
    zwałka gwarantowana.
    Pat.
  • smallcloud 28.04.10, 11:49
    Gadałas ze slubnym? Rozwiazaliscie jakos ta sprawe?

    --
    Moja kluseczka
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/7470yx8d6d9dxeeo.png[/img][/url]
  • ursgmo 28.04.10, 12:23
    dobrze kochane jest , wszystko sobie wyjaśniliśmy gadaliśmy pół
    nocy ,wyłożyłam ja jemu , on mnie , na spokojnie
    więc tak w skrócie mężowi też nie leży te ciągłe wizytowanie ale
    prosi o chwilę czasu niech dokończą tą drogę ( zaczeli robić a
    sąsiad ściąga ogrodzenie , więc to już za chwilę ) i niech szwagier
    postawi ten budynek - kontener gospodarczy ( ponoć na dniach), wtedy
    będzie miał gdzie trzymac swoje rzeczy i nie będzie potrzeby
    zaglądać do nas , wtedy zamykamy tył na amen bez możliwości
    przejścia i koniec z łażeniem koło nas , ma się to rozwiązać zanim
    za jakiś miesiąc położymy trawę z rolki
    co do teściowej mąż będzie z nią rozmawiał o "oddechu " żeby nie
    wjeżdżała pod byle pretekstem , jak nie tu to tam
    ze szwagrem ma omówić żeby też nie przyciągał matki co tydzień bo że
    nikoniecznie tak w wolny dzięn mamy chęć jej słuchać
    ze swojej strony mam zrozumieć też że nie da sie wymóc od starej
    kobiety żeby nie przyszła choć się przywitać jak juz u szwagra
    będzie , przywitac ok ale bez nasiadówek , mąż ma użyć argumentu że
    chiałby mieć możlwiość żeby ją zaprosić i żeby była gościem
    oczekiwanym a nie zarzewiem konfliktu między nami
    źle zrozumiałam ponoć że nie ja mam nic do powiedzenia , bo mąż miał
    ponoć powiedzieć że my oboje w tej sytuacji nic nie możemy , bo
    wdzięczność itp. , mąż będzie rozmawiał z matką też w tym temacie ,
    że to nie w porządku stawiać nas w takiej sytuacji , zjawiamy się ,
    jesteśmy i już , nic nam się nie powie bo trzeba być wdzięcznym
    a poza tym 10 maja mamy notariusza gdzie -już widziałam dokumenty-
    mąż darowuje mi połowę działki ;-) dokument przygotowany w zeszłym
    tygodniu , trzeba tylko iśc podpisać
    za tekst "to nie mój dom , obraził się "
    ot tyle jak mi się co przypomni , dopiszę
    dodam też że zołza ze mnie o czym wiem , i raptus tez wszystko od
    razu do rzucania garami , ale może uda sie na spokojnie coś
    zawojować
    choć ciekawa jestem jak załatwi mąż żeby nie pchali się co
    niedzielę , nie wiem , pożyjemy zobaczymy


    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • smallcloud 28.04.10, 12:32
    Ale jakby nie patrzec Ula - to rozejm jest i to służy.
    Musicie pamietac ze gracie w jednej druzynie - to pomaga.

    Daj mu sie "wykazac" moze nie rzuca słów na wiatr i faktyznie
    dopilnuje owych "juz za chwile.." oraz "pogada z mama, pogada z
    bratem..."


    --
    Moja kluseczka
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/7470yx8d6d9dxeeo.png[/img][/url]
  • ursgmo 28.04.10, 12:55
    rozejm oj tak dwa razy i nad ranem jeszcze raz ;-)

    na poważnie nie znam drugiego tak słownego człowieka , naprawę , ja
    to rzucam słowa na wiatr , moj mąz nigdy dwa rzy siezastanowi zanim
    coś powie , no chyba że tak jak w tę niedzilę użyje złehgo
    sformułowania , dodać moją obecną nadwrażliwośc plus zwykłe
    raptusostwo coziennne i wychodzi jak wychodzi
    tyle że ten mój mąż jest dobry , bardzo dobry i niestety inni to
    wykorzystują , no ale zobaczymy
    ja tam chciałabym mieć załatwione wszystko od razu , juz teraz , ja
    bym nawrzucała ile wlezie tak żeby w kapcie poszło i niech się
    dzieje co chce
    mój to wszystko na spokojnie żeby nikogo nie urazić , żeby nie mieć
    w rodzinie jakiś wstrętów , żeby wszystkich zadowolić
    czy sie uda ? cza pokaże
    no ja swoją polityke zamierzam kontynuować dalej tzn bez
    serdeczności do tego rodzinnego stada , nie będę udawać że wszystko
    mi pasuje , wredna jestem ale nie umiem inaczej , jedyne co nie będę
    temu mojemu ciosać kołków na głowie , ale trzymam go za słowo że
    załatwi
    a terz idę po pączka do sklepa bo dziś mam chęć wyjątkową :>
    --
    pozdrawiam Urszula
    mama Zuzi i Maćka

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
  • emily_valentine 29.04.10, 08:40
    uff, fajnie że się wszystko wyjaśniło i jakoś będzie układać.
    Ja Ci Ula powiem, że jak przeczytałam Twój pierwszy post, to
    pomyślałam, że hormony Ci w ciąży szaleją po prostu ;-)
    A swoją drogą zacięta to Ty jesteś, że hoho :-D
  • zaba_i_kijanka 29.04.10, 10:23
    Ula ciesze się że rozmowa przyniosła porozumienie, i mam nadzieje że
    rodzina męża będzie potrafiła zrozumieć i uszanować
    --
    Moje słoneczko
    Bartoszek

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/8une43r8vd9eiyd3.png[/img][/url]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.