Dodaj do ulubionych

Winny czy niewinny ?

01.12.04, 22:02
Dzisiejszy "Dziennik Zachodni" poruszył znów sprawę gliwickiego biznesmena Andrzeja L., a artykule o dwuznacznym tytule: "Siedzi z powodu nazwiska?"
napisano w nim:
"(...) Z powodu absencji ostatniego świadka obrony sędzia przerwał do stycznia toczące się przed Sądem Rejonowym w Gliwicach postępowanie przeciwko oskarżonym o wymuszenia rozbójnicze, właścicielom lombardu i kantorów Antoniemu L. i Zbigniewowi S. Nie zmienił też na łagodniejszy środka zapobiegawczego w stosunku do przebywającego od kwietnia 2003 roku w areszcie L, motywując odmowę obawą przed mataczeniem.
Kierującego w fazie śledztwa zespołem gromadzącym dowody przeciwko L. i S. oficera CBŚ, Jacka B. poddano konfrontacji z kolejnym świadkiem, utrzymującym, że jego zaznania zmanipulowano w korzystny dla oskarżenia sposób. Jacek B. przyznał, że twierdzenie o lęku świadków przed L. wysnuł z. ogólnej, złej opinii o oskarżonym osób trzecich! Na jaw wyszło też, że w czasie gdy w CBŚ podejrzewano, że świadek Kazimierz N. ukrywa się przed oskarżonymi, ten faktycznie przebywał w... areszcie.
- Gdyby mój klient nazywał się Kowalski, lub Nowak, prawdopodobnie święta spędziłby w domu - podsumował decyzję sędziego Wojciecha Walesiuka obrońca Antoniego L, mec. Mirosław Wyciślak.
Podobnego zdania jest wspomagający obrońców Zbigniewa S. wybitny karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Piotr Kardas. Twierdzi on, że uchylenie aresztu wobec L. w końcowej fazie procesu poważnie naruszyłoby podstawy oskarżenia "złego człowieka". Zdaniem prawników, z tych samych powodów, a być może sugerując się kolejną, mającą się rozpocząć przed Sądem Okręgowym sprawą, sędzia wzbrania się przed zmianą kwalifikacji czynów z art. 282 (wymuszenia) na art. 191 (odzyskanie należności).

Nie haracze, a odsetki

Powołany przez obronę, były wieloletni kierownik lombardu przy ul. Zwycięstwa wyjaśnił sądowi zasady, na jakich oskarżeni udzielali pożyczek w latach objętych aktem oskarżenia. Potwierdził jednocześnie słowa oskarżonych, że regulamin, w którym określono wysokość i tryb naliczania odsetek wisiał w miejscu ogólnie dostępnym. Odsetki, łącznie z kosztami manipulacyjnymi, wynosiły średnio 26 procent miesięcznie. Przy inflacji w początkach lat 90. nie były one szczególnie wygórowane. Wersję tę potwierdza nawet jedna z umów dołączona przez... obronę. Pożyczki zazwyczaj zwracano w terminie. Swiadek Aleksander B. pamięta jedynie dwie licytacje zastawionego sprzętu.
Sęk w tym, że zarówno wtedy, jak i dziś, znajdują się ludzie, którzy nie do końca świadomi są tego co podpisują, a wówczas wpadnięcie w tak zwaną pętlę kredytową wydaje się nieuniknione.
Co ciekawe i dziś, choć inflacja znacznie spadła, wiele firm udzielających tzw. szybkich pożyczek stosuje podobne odsetki i nikt ich za to nie ściga.
Na kilka tysięcy udzielonych przez firmę L. i S. pożyczek finał w sądzie znalazły zaledwie cztery.
-------------------------------------------------------------------------
Jak sądzicie:
- Kto ma rację ? Prokurator, który dąży do skazania Andrzeja L., czy obrońcy, którzy za wszelką cenę chcą go wyciągnąć zza kratek
Edytor zaawansowany
  • Gość: sv IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:55
    Nie ma mowy o racji.
    Celem prokuratora jest za wszelkę cenę dowieść winy oskarżonego.
    Celem adwokata jest nie tyle udowodnienie niewinności swego klienta, co
    znalezienie słabych punktów w oskarżeniu.
    Stąd cała ta ekwilibrystyka.
    O tym co robił słynny gliwicki biznesmen (!) wie się powszechnie, ale problemem
    jest udowodnić to co się wie przed sądem.
    Ostatecznie Al Capone siedział za niezapłacone podatki ;-)
  • wilym 10.12.04, 12:37
    Swoja droga ciekawe jak na ewentualny werdykt sadu zareaguje gliwickie
    srodowisko gospodarcze. Pamietacie przepychanki na linii Frankiewicz-Ogryzek
    podczas wyborow prezydenckich w miescie i wazjemne oskarzenia o niegospodarnosc
    i, co tu duzo mowic, nieczyste interesy?
  • tigletpilesar 10.12.04, 12:42
    Koryto brudzi.
    I jeden i drugi ma nieco przybrudzone rączki.
  • wilym 10.12.04, 12:55
    No wlasnie tiglet, piszesz tak jak mowi Lepper. "Oni kradna, oni sa
    umaczani...".
    To taka madrosc ludowa, lud wie swoj, "oni juz byli". A mnie to przeraza,
    bo "lud" zaczyna odnosi sie do srodowisk gospdarczych z nieufnoscia. Zreszt
    nazywanie bohatera tego watku przedstawicielem srodowiska gliwickich
    biznesmenow to moim zdnaiem wielkie nieporozumienie.
    Chyba daleko nam jeszcze do takich standardow jakie wypracowlai Anglosasi -
    chodzi mi o nazywanie rzeczy po imieniu.
    Zlodziejstwa zlodziejstwem, a populizmu populizmem.
  • Gość: sv IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 13:18
    Ja jestem ciekaw jak to jest, że podobno Antek miał niezłe kontakty z gliwicką
    policją, ale to generalnie gliwicki biznes uznaje się za umoczony, podczas gdy
    policja jest uważana za kryształową.
    Ciekawe, czy aresztowanie A. nadzorował ten sam komisarz, który wcześniej
    dogadywał się z nim w sprawie komputerów i paliwa dla komendy miejskiej (jak
    donosi prasa).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka