Czy euthyrox rozleniwia tarczycę?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • No właśnie. Jak to w końcu jest. Pytam wyłącznie dlatego, że po pobieżnej analizie wygląda na to, że u wielu pacjentów rzeczywiście po miesiącu, czy dwóch brania eut. hormony lecą. Tak jest ze mną, z Psychofinką również (u niej ten czas był trochę wydłużony) i wieloma innymi. Myślę, że warto pociągnąć temat i rozwiać wszelkie wątpliwości.
    Mam świadomość, że tarczyca, jeśli niedomaga, oddycha z ulgą dostając t4, ale zaraz prosi o jeszcze smileMoże rzeczywiście czasem lepiej mniej ingerować w jej pracę? czyli uzupełnić niezbędne pierwiastki, minerały, witaminy i sprawdzić, czy sama nie podejmie prawidłowej pracy.
    Nie ukrywam, że są to moje osobiste rozterki, które wynikają z tego, że mimo iż biorę hormon, nie odczułam istotnej poprawy w samopoczuciu.
    I absolutnie nie neguję musu leczenia.
    Co do Tomakina, ciekawa jestem, skąd wziął info na ten temat? Czy są jakieś badania na ten temat?
    Napiszcie, co o tym sądzicie - może wspólnie uda się wypracować solidną teorię spiskową wink
    --
    Pozdrawiam, junkersica.
    • 09.05.10, 21:26 Odpowiedz
      Junkersica,

      rozumiem, że się niecierpliwisz. Niestety leczenie niedoczynności często nie przynosi szybkich efektów. Hormon bierzesz raptem od 2,5 miesiąca. To bardzo krótko i bardzo często jest to za krótki okres czasu, żeby odczuć znaczną poprawę w samopoczuciu, na którą tak bardzo czekasz.

      Terapię hormonem wprowadza się też u kobiet z poporodowym zapaleniem tarczycy trwającym kilka miesięcy. W tym czasie otrzymują hormon -- o ile tego potrzebują, po czym przerywają terapię i żyją sobie dalej bez hormonów.

      Co masz na myśli mówiąc, że hormony lecą po braniu Euthyroxu? Czy to, że po pewnym czasie hormon z tabletki zastępuje hormon wydzielany przez tarczycę? Że po początkowym okresie, kiedy hormonów jest więcej (z tarczycy i z tabletki) tarczyca produkuje mniej hormonów? To przecież normalne. Na tym polega terapia substytucyjna. Niestety w tym okresie można gorzej się czuć i trzeba to wytrzymać. Nie każdy jednak przez to przechodzi.

      Zresztą, większość przypadków niedoczynności to Hashimoto + pacjenci po wycięciu całej lub części tarczycy. Tych osób mało interesuje to, czy tarczyca się wyłącza czy nie, ponieważ ich "punktem wyjścia" jest sytuacja, kiedy własne hormony nie wystarczają do normalnego funkcjonowania. To, czy tarczyca się wycisza czy rozleniwia nie ma żadnego znaczenia.

      Co do pytań o "poglądy" Tomakina proponuję zapytać u źródła.

      --
      pozdrawiam, Harmoniak (Hashimoto od 2008. Novo)
      •• Przewodnik po forum
      •• test na niedoczynność
      • 09.05.10, 21:52 Odpowiedz
        Witaj smile
        > Co masz na myśli mówiąc, że hormony lecą po braniu Euthyroxu? Czy to, że po pew
        > nym czasie hormon z tabletki zastępuje hormon wydzielany przez tarczycę? Że po
        > początkowym okresie, kiedy hormonów jest więcej (z tarczycy i z tabletki) tarczyca produkuje mniej hormonów? To przecież normalne. Na tym polega terapia substytucyjna. Niestety w tym okresie można gorzej się czuć i trzeba to wytrzymać. Nie każdy jednak przez to przechodzi
        Raczej, choć tego nie napisałam, zastanawiam się, jakby zareagowała zdrowa tarczyca na tyroksynę. Czy też zwolniłaby obroty i za jakiś czas poprosiła o jeszcze, czy może zdrowy człowiek wpadłby natychmiast w nadczynność.
        No i trapi mnie również to, czy przy małej niedoczynności (może być w pakiecie z hashi) rzeczywiście odpowiednie suplementy nie pomogłyby jej normalnie pracować i nie dopuścić do większych niedomagań.

        --

        > rozumiem, że się niecierpliwisz. Niestety leczenie niedoczynności często nie przynosi szybkich efektów. Hormon bierzesz raptem od 2,5 miesiąca. To bardzo krótko i bardzo często jest to za krótki okres czasu, żeby odczuć znaczną poprawę w samopoczuciu, na którą tak bardzo czekasz.
        Nie, to nie niecierpliwość skłoniła mnie do tego wątku. Ciekawość smile
        Do zapytania Tomka dojrzewam, tu pisałam w nadziei, że Stapelia coś wie.
        Jeszcze raz podkreślam, że nie neguję leczenia tyroksyną, sama ją zjadam i wierzę w jej działanie. Ale, jak wiesz, przeprowadziłam kilka badań eksperymentalnych na sobie wink, zanim się skusiłam na tabletkę. Po prostu kombinuję, że być może można jej jeszcze przez jakiś czas uniknąć.

        Pozdrawiam, junkersica.
        • 10.05.10, 09:15 Odpowiedz
          Nie, to nie niecierpliwość skłoniła mnie do tego wątku. Ciekawość

          Acha. Z drugiej strony napisałaś:
          Nie ukrywam, że są to moje osobiste rozterki, które wynikają z tego, że mimo iż biorę hormon, nie odczułam istotnej poprawy w samopoczuciu.

          Stąd taka moja odpowiedź.

          Myślę, że Twoja niepewność zasadności leczenia niedoczynności tworzy taką obawę: jeśli nie potrzebuję hormonu to "psuję" sobie tarczycę.

          Po prostu kombinuję, że być może można jej jeszcze przez jakiś czas uniknąć.

          No ale dlaczego tak boisz się tabletki? Wiem, że "boisz się" to pewnie złe słowo. Powiedzmy, że istnieje jakiś sposób, żeby odroczyć moment uzależnienia od hormonu z tabletki. Pytanie: na jak długo? Czy nie lepiej po prostu wziąć tyroksynę i odpowiednio regulować jej dawkę? Poza tym, w Hashimoto tyroksyna nie tylko wyrównuje niedoczynność, ale też "wycisza" tarczycę w celu zmniejszenia przeciwciał.

          Dodam jeszcze, że nie czytałam o alternatywnej terapii dla osób z chorobą Hashimoto. Różnice w proponowanym leczeniu skupiają się jedynie wokół formy podawanych hormonów: tylko T4, T4 + T3, samo T3 lub hormon świński (Armour) -- lek cud smile

          Pytanie, czy zdrowym osobom tyroksyna wyłącza tarczycę może i jest ciekawe, ale jak dla mnie czysto akademickie. Z mojego punktu widzenia odpowiedź na to pytanie nic nie zmienia.

          --
          pozdrawiam, Harmoniak (Hashimoto od 2008. Novo)
          •• Przewodnik po forum
          •• test na niedoczynność
          • 10.05.10, 11:42 Odpowiedz
            Nie ukrywam, że są to moje osobiste rozterki, które wynikają z tego, że mimo iż biorę hormon, nie odczułam istotnej poprawy w samopoczuciu.
            No tak, to racja, po prostu zastanawiałam sie, jak to jest, że inni po 2 miesiącach czuja się lepiej i zaczęłam przeglądać. No i mi wyszło właśnie, ze innym też lecą hormony.
            > No ale dlaczego tak boisz się tabletki? Wiem, że "boisz się" to pewnie złe słowo. Powiedzmy, że istnieje jakiś sposób, żeby odroczyć moment uzależnienia od hormonu z tabletki. Pytanie: na jak długo? Czy nie lepiej po prostu wziąć tyroksynę i odpowiednio regulować jej dawkę? Poza tym, w Hashimoto tyroksyna nie tylko
            > wyrównuje niedoczynność, ale też "wycisza" tarczycę w celu zmniejszenia przeciwciał.
            >W hashi to rzeczywiście są różne powody przyjmowania tyroksyny, np. nadzieja na zmniejszenie guzka.
            Ja nie pisałam o terapii, tylko pobudzeniu tarczycy w lekkiej niedoczynności - "witaminami", tak jak poprawiamy pracę np. układu pokarmowego przez zmianę diety, czy wspomagamy prace mózgu jedząc orzechy smile
            Pytanie, czy zdrowym osobom tyroksyna wyłącza tarczycę może i jest ciekawe, ale jak dla mnie czysto akademickie. Z mojego punktu widzenia odpowiedź na to pyta nie nic nie zmienia.
            A jabym jeszcze dodała do tego mojego pytania: Czy potem, po odstawieniu hormonów, ta zdrowa tarczyca podjęłaby sama prawidłową pracę?

            Przeczytałam, Harmoniak moje posty i wnioski wysnułam dwa:
            1. Trochę, jak zwykle namieszałam (pisałam szybciej, niż myślałam)
            2. Okropnie buduję zdania... confused



            --
            Pozdrawiam, junkersica.
    • 09.05.10, 21:29 Odpowiedz
      Też się nad tym od wczoraj zastanawiam.
      Ale z uwagi na to, że nie mam szans ani widoków na przeprowadzkę w ciągu
      najbliższej pięciolatki do Japonii - nie mam szans na uzupełnienie pierwiastków,
      jak mi się wydaje.
      Daleka jestem od twierdzeń, że da się braki uzupełnić chemią.
      Oni tam wręcz oddychają pyłem wody oceanicznej, z masą przeróżnych pierwiastków
      i minerałów, w tym pewnie też takich, o jakich się nam jeszcze nie śniło. Nie
      wierzę, żeby sam jod był odpowiedzią na wszystkie pytania.

      Pewnie tak właśnie jest - że przy odpowiedniej jego dawce w otoczeniu hormony
      przestają być potrzebne. Ale żyjąc tu i teraz - nie możemy się niestety bez
      suplementacji najpotrzebniejszymi hormonami obyć.

      Moja endo wiem, że dąży do tego, żeby TSH było z okolic 1-1.5, ale bliżej 1.
      Nie jest jej celem osiągnięcie takiego poziomu moich hormonów, jakie by mi się
      podobały. Może to jest metoda? Dostarczyć organizmowi tylko tyle hormonów, żeby
      resztę musiał doprodukować sobie sam?

      --
      Profesjonalna bra-fitterka maheda.eu
      Czy POTRAFISZ założyć stanik?
      • 09.05.10, 22:36 Odpowiedz
        Zauważyłam, ze niemal regułą jest, że na początku leczenia jest duże TSH, dość
        wysokie fT3 i dość niskie fT3. Po 4-6 tygodniach na małej dawce Euthyroxu TSH
        jest niższe, fT3 niższe, a fT4 podobne lub tylko nieco wyższe.

        Mnie się wydaje, że mechanizm jest taki:

        1. Jest niedoczynność, przysadka produkuje dużo TSH, tarczyca pracuje ile może,
        ale to i tak za mało.

        2. Włączamy tyroksynę. Przysadka reaguje z opóźnieniem, do końca nie wie, co się
        dzieje, zaczyna produkować mniej TSH - może nie do końca wie, o ile mniej ma
        produkować? Tarczyca zwalnia pod dyktando przysadki. W efekcie hormonów fT3 i
        fT4 jest w podobnej ilości co przed tyroksyną, ale stosunek fT3 do fT4 się
        zmienia na niekorzyść fT3.

        Być może mają tu wiele do powiedzenia nadnercza. Osobiście świetnie znoszę
        zwiększenie dawki, a moje TSH super odzwierciedla poziom fT4 i w trakcie
        wprowadzania Euthyroxu czułam się coraz lepiej. Fakt, że dostałam od razu E50 z
        zaleceniem brania połówki przez około pierwszy tydzień - w zależności od
        samopoczucia. Chyba po 4 dniach przeszłam na 50 i czułam znaczną poprawę smile
        --
        Hashi od prawie 13 lat.
        • 09.05.10, 23:46 Odpowiedz
          Też się nad tym zastanawiam. 4 Tyg po operacji (od pierwszego dnia po niej biorę euthyrox 50) tsh wynosiło 2.06. Lekarz powiedział, że jest idealne (nie endo, lecz chirurg, który mnie operował a on od 15 lat operuje tylko tarczyce)i że jak tak dalej pójdzie, to resztki tarczycy ruszą i pewno będę brała minimalną dawkę hormonu.... Nie bardzo w to uwierzyłam i od 23 kwietnia sama zwiększyłam sobie dawkę na 62,5. Na początku czerwca zrobię tsh i wtedy zobaczymy. No więc tarczycy mam jakieś resztki, ile to nie wiem.
          Znam dziewczynę, która też ma resztki tarczycy i w miesiąc po operacji miała tsh 4,04 a dwa miesiące po ma tsh 2,05. Nie bierze żadnego hormonu.
          --
          W życiu musisz wiedzieć quo vadis i komu wadziszwink
          • 10.05.10, 08:45 Odpowiedz
            Jestem właśnie taką osobą, która ze względu na tsh 1,5 ( po wycięciu jednego
            płata) nie dostała leczenia.
            CzUłam się żle, ale nikt nie wierzył,ze przyczyną może być tarczyca.
            Także nie radzę czekać na podjęcie pracy przez tarczycę.
            Znam ja również takie osoby, które po operacji nie biorą euthyroxu.
            Nie wiem czy faktycznie dobrze się czują, czy też może nie wiedzą jakie różne
            nietypowe objawy może dawać niedoczynność i leczą się na inne schorzenia. Nie
            każdy ma wysokie tsh, a lekarze najczęściej się nim sugerują przy wprowadzenia
            leczenia. Ja przy TSH 2 czuję się żle, więc dla mnie to nie jest argument,
            ważne są hormony tarczycy.
            Dodam,ze operację miałam ze względu na nadczynność- duży guz. Tak mnie
            zdiagnozowano dzisiaj mam wątpliwości czy dobrze.
          • 10.05.10, 08:50 Odpowiedz
            hmm, ja się od dawna zastanawiam i spinam nieco z Tomkiemsmile Wkurzyło mnie, że
            napisał, że ktoś ma mnie nie słuchać i nie brać hormonu bo uzależnia (sic!)Nie
            chodzi o to, że MNIE ma nie słuchać, ale uważam, że mimo wszystko wyniki
            powinien oglądać lekarz, a potem można dyskutować.
            I z moich myśleń wyszło mi tak:
            najważniejsze jest, żeby dokładnie zbadać z czego wynika niedoczynność:
            a. operacja - sprawa jasna - tarczyca nie wydala sama bo jest wycięta cała bądź
            w części. Trzeba suplementować, żeby pomóc tarczycy. I tu jod może pomóc ale nie
            zastąpi suplementacji tyroksyną.
            b. niedoczynność z braku jodu, ponoć rzadka ale cholera wie, tu faktycznie dieta
            i suplementacja jodu może pomóc ale czy jod+euthyrox czy sam jod to nie wiem,
            można poeksperymentować.
            c. hashimoto: tu naprawdę nie wiem, nie wierzę, że brak jodu powoduje powstanie
            przeciwciał.
            nie do końca też jestem przekonana czy suplementować jod akurat pod postacią
            jodyny, czy płynu Lugola, choć fakt ładowali nam to jak był Czarnobyl.Na ile
            faktycznie glony nawet w suplementach zatrute są fluorem, też nie wiem.
            wiele rzeczy nie wiem, chętnie podyskutuję i się dowiemsmile
            --
            pozdrawiam
            Stapelia
            www.chorobytarczycy.eu
            • 10.05.10, 11:54 Odpowiedz
              > hmm, ja się od dawna zastanawiam i spinam nieco z Tomkiemsmile Wkurzyło mnie, że napisał, że ktoś ma mnie nie słuchać i nie brać hormonu bo uzależnia (sic!)Nie chodzi o to, że MNIE ma nie słuchać, ale uważam, że mimo wszystko wyniki powinien oglądać lekarz, a potem można dyskutować.
              Też bym się wkurzyła. Trochę zrobił z Ciebie nawiedzoną lekomankę...
              Poza tym przeczytałam inne jego posty i odpowiedzi w stylu "Nie chce mi sie z Tobą gadać" lub inne, obrażające "potrzebującego" są nie na miejscu.
              > a. operacja - sprawa jasna - tarczyca nie wydala sama bo jest wycięta cała bądź w części. Trzeba suplementować, żeby pomóc tarczycy. I tu jod może pomóc ale nie zastąpi suplementacji tyroksyną.
              A
              osoby, którym np. szybko odrósł płat bez zmian patologicznych? Może tu dałoby się niejako zacząć nowe, lepsze życie bez hormonu? Ciekawe.
              A ten cały jod to ogólnie nieźle miesza smile
              > c. hashimoto: tu naprawdę nie wiem, nie wierzę, że brak jodu powoduje powstanie przeciwciał.
              Właśnie nadmiar jodu, z tego, co wiem powoduje hashi. Ja to tak przyswoiłam, że skoro jod pobudza tarczycę do pracy, a w organizmie jest go o dużo za dużo, to w końcu tenże organizm próbuje zniszczyć tarczycę i wytwarza przeciwciała. Ale to moje gdybania tylko.
              Niemniej jeszcze poczytam posty Tomka, może jest tam jakaś sensowna całość jego założeń. Choć wydaje się, że jak ktoś próbuje dyskutować, to zostaje ignorowany. No nic. Się zobaczy suspicious

              --
              Pozdrawiam, junkersica.
              • 10.05.10, 12:38 Odpowiedz
                Ja też czytałam posty Tomakina, ale głównie chodziło mi o witaminę D.
                W tym wypadku to co pisał zgadzało się z innymi wypowiedziami.
                W tej chwili mogę napisać,że uzupełnianie tej witaminy w sposób podany przez
                niego i innych przyniósł dobry rezultat, ale tu sprawa jest prosta bo są badania
                witaminy D. Gdyby tak oznaczać jeszcze jod nie trzeba by było gdybać.
                Nie bardzo wierzę w to,że jodu mamy za mało diecie (sól jodowana).
                Może kiedyś było tak, ale czy obecnie?




              • 10.05.10, 20:15 Odpowiedz
                Słyszałam, że około 8 lat temu gwałtownie wzrosła częstość rozpoznawania Hashi.
                Osoba, z którą rozmawiałam wiązała to z wprowadzeniem jodowania soli.

                Zauważyliście, że roczniki 1983 - 1984, szczególnie kobiety, są niższe niż np.
                mój rocznik (ale nie powiem Wam jaki wink?

                Lugola podobno za późno była... Otrzymaliśmy radioaktywny jod - tak się leczy
                nadczynność tarczycy.

                Myślę, że Euthyrox może rozleniwić i źle wpłynąć na tarczycę u niemowląt i
                małych dzieci. Organy, których się nie używa, nie rosną - być może ma to
                odniesienie również do tarczycy.
                --
                Hashi od prawie 13 lat.
                • 11.05.10, 12:38 Odpowiedz
                  Jodownie soli wprowadzili 12 lat temu (pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_z_niedoboru_jodu).

                  Ja jestem 83' i mam 167 cm wzrostu (więc mało to nie jest - taki sobie średni wzrost) - i w moim roczniku podstawówka/liceum/studia średnio połowa dziewczyn była wyższa ode mnie.

                  Najnowsze badania podobno wskazują, że poziom promieniowania nad Polską był nieszkodliwy. Ale oni co chwile wersję zmieniają wersję.
                  • 11.05.10, 15:07 Odpowiedz
                    Moja siostra z 1984 i wiele (może większość?) jej koleżanek są niskie. Niższe od
                    swoich rodziców, najniższe z rodzeństwa.

                    Może to zależy od regionu Polski? Na pewno są rejony Polski, gdzie jodowanie
                    soli ma sens, ale czy warto jodować u nas na Pomorzu?

                    Myślę, że musiało minąć trochę czasu od wprowadzenia soli jodowanej do momentu
                    uaktywnienia się i rozpoznawania Hashi.
                    --
                    Hashi od prawie 13 lat.
      • 18.05.10, 10:41 Odpowiedz
        Ostatnio sporo myślałam o rozleniwianiu tarczycy. A więc.

        Czy jeśli jeździmy autem, to robimy to na pełnych obrotach silnika używając
        pełnej jego mocy? Czy jeździmy np. 80km/h na drugim biegu?

        Od ponad 20 lat chodzę do okulistów, różnych. Ostrość wzroku można sprawdzić
        komputerowo, ale wynik komputerowy nie determinuje, jakie szkła mi lekarz
        przepisze. To raczej ja sama sobie dobieram szkła tak, bym dobrze widziała i
        dobrze się czuła. Ten mój dobór zwykle dotyczy 0.5 lub 0.25 dioptrii w prawo lub
        w lewo. Okulista zwykle doradza, sugeruje i pomaga.

        Myślę, że z tarczycą jest podobnie. Wyniki jedno, samopoczucie to druga sprawa i
        o tym powinniśmy rozmawiać z endo. Może tak powinno wyglądać dobieranie dawki
        tyroksyny??


        Można wybrać mocniejsze lub nieco słabsze szkła u okulisty i w obu będzie się
        widzieć dobrze. Jednak w tych słabszych oko szybciej się starzeje, jak mi
        tłumaczyła okulistka, bo musi się wytężać, mocniej pracować. Oko wtedy
        potrzebuje więcej witaminy (chyba A) i innych składników odżywczych. Prawda, że
        w za słabych szkłach pojawia się wieczorem ból głowy, uczucie piasku w oczach, a
        oczy są przekrwione?

        Można tarczycy nie pozwolić się rozleniwiać. Można jej kazać pracować tak jak
        oku z nieco za słabymi szkłami lub silnikowi, gdy pracuje na bardzo wysokich
        obrotach. Ale jaki to ma sens? Tarczyca również się starzeje. Przy wysokim TSH
        są większe szanse na guzki, na to, że rozwinie się w pełni objawowa niedoczynność.

        Powyższe rozmyślania nie dotyczą małych dzieci. Z nowymi silnikami jest inaczej,
        w przypadku wady wzroku u małych dzieci też jest nieco inaczej.
        • 18.05.10, 12:43 Odpowiedz
          > Jednak w tych słabszych oko szybciej się starzeje, jak mi
          > tłumaczyła okulistka, bo musi się wytężać, mocniej pracować. Oko
          wtedy
          > potrzebuje więcej witaminy (chyba A) i innych składników
          odżywczych. Prawda, że
          > w za słabych szkłach pojawia się wieczorem ból głowy, uczucie
          piasku w oczach,
          > a
          > oczy są przekrwione?

          No więc ja miałam słabą wadę na prawym oku (minus 1,75 dioptrii),
          lewą dosyć dużą (minus 4), ale soczewkę nosiłam tylko na lewym oku.
          Efekt?

          Wada zeszła o 1 dioptrię, bo oko pracowało. I żadnych efektów
          ubocznych nie zauważyłam.

          To chyba zależy od organizmusmile
          • 18.05.10, 12:50 Odpowiedz
            Dla ścisłości, wszystko nastąpiło grubo po 20 roku życia, do kiedy to,
            jak wiadomo, oko zmienia się i wada może ulec zmianie
          • 18.05.10, 13:50 Odpowiedz
            Okulistka mi tłumaczyła, że wada zależy od budowy oka. Nie da się zmienić budowy
            oka, gdy się ma ponad 20 lat.

            W za słabych szkłach po codziennym kilkugodzinnym przepisywaniu z tablicy moje
            oczy były w fatalnym stanie. sad

            Też jestem różnooczna smile
            • 18.05.10, 15:56 Odpowiedz
              No to jeszcze dla ciekawości Ci powiem, że moja mama z - 4 na obu oczach weszła na + 1,25 w wieku około 40 lat (nie menopauza ani żadne zmiany hormonalne czy chorobowe).

              Częste jest wchodzenie z minusów na plusy w wieku okołoemerytalnym, ale to juz nie wiem, z jakiego powodu.
              • 18.05.10, 16:06 Odpowiedz
                Anka, a ja wiemsmile
                Krótkowzroczna gałka oczna jest za długa. Dlatego wiązka światła nie skupia się
                tam gdzie powinna. Z wiekiem człowiek "wysycha", kurczy się. Gałka oczna się
                skraca. Dlatego ci co mieli dobry wzrok idą w stronę dalekowzroczności (za
                krótka gałka), a ci z minusami mogą liczyć na poprawę. I ja na to liczęsmile
              • 19.05.10, 12:45 Odpowiedz
                anka.83 napisała:

                > No to jeszcze dla ciekawości Ci powiem, że moja mama z - 4 na obu
                oczach weszła
                > na + 1,25 w wieku około 40 lat (nie menopauza ani żadne zmiany
                hormonalne czy
                > chorobowe).
                >
                > Częste jest wchodzenie z minusów na plusy w wieku
                okołoemerytalnym, ale to juz
                > nie wiem, z jakiego powodu.


                Pozwolę sobie nie skomentować 40' jako wieku okołoemerytalnego wink
                (no chyba, że ktoś jest policjantem/żołnierzem).
                To o czym piszecie nazywa się "nadwzroczność starcza" i niestety nie
                niweluje minusów tylko dorzuca plusy. Związane jest to ze starzeniem
                się organizmu i zaczyna się po 40'.
                Wygląda to +/- tak, że do dali (jazda samochodem, kino, telewizja)
                nadal nosi się okulary (-) a do czytania i innych prac wymagających
                precyzji zdejmuje je się. Jeden podstawowy plus: bardzo łatwo robi
                się superprecyzyjny makijaż wink
    • 21.05.10, 22:21 Odpowiedz
      Pytanie jak w tytule.
      smile

      Szczególnie u osób u których Novo nie jest konieczne, a zostało niepotrzebnie
      wprowadzone.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.