hashimoto a celiakia Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Kto z was ma tez celiakie?
    I ile z was nie wie, ze ja ma....
    Ja mam totez ciekawa jestem jak to sie faktycznie sie ma do tego co napisali na stronie celiakii. A mianowicie:

    "Udowodniono, że niektóre schorzenia, pozornie nie związane z celiakią, bardzo ściśle z nią współistnieją., np. schorzenia autoimmunologiczne. Ich wystąpienie może mieć związek z nierozpoznaną postacią celiakii niemej (ubogoobjawowej) - mogą być one (np. przewlekłe aftowe zapalenia jamy ustnej) jedynym jej objawem. Powikłania nie leczonej celiakii moga dotyczyć prawie każdego układu w organizmie chorego.
    Należą do nich w szczególności:

    * Układ krwiotwórczy: anemia z niedoborem żelaza, hiposplenizm, niedobór witaminy K (trombocytoza), zapalenie naczyń.
    * Układ kostny: wczesna osteoporoza, reumatoidalne zapalenie stawów, niski wzrost, nieosiągnięcie szczytowej masy kostnej.
    * Układ nerwowy: autyzm, padaczka, depresje, nerwice, schizofrenia, otępienie, demencja, różnego rodzaju miopatie, zaburzenia równowagi, mowy, oczopląs.
    * Nerki i wątroba: pierwotna marskość wątroby, stłuszczenie wątroby, kłębuszkowe zapalenie nerek, przewlekłe zapalenie wątroby.
    * Choroby endokrynologiczne: cukrzyca typu I, zaburzenia płodności, skłonność do poronień, schorzenia tarczycy (Hashimoto) i trzustki, choroba Addisona.
    * Choroby płuc: astma, sarkoidoza.
    * Inne: wysoki poziom cholesterolu, aftowe zapalenia jamy ustnej, hipoplazja szkliwa zębowego.

    Ze względu na różnorodność manifestacji choroby celiakią powinni zainteresować się bliżej lekarze niemal wszystkich specjalności: od alergologów, przez diabetologów, endokrynologów, ginekologów, hematologów, reumatologów, po psychiatrów i neurologów.


    Bardzo częstym powikłaniem w przypadku nie przestrzegania diety bezglutenowej ze względu na zaburzenia wchłaniania wapnia u chorych na celiakię jest osteoporoza. Ponadto u chorych, u których nie wykryto choroby, albo którzy nie przestrzegają diety, wzrasta ryzyko rozwoju nowotworów układu pokarmowego, w tym najczęściej występującego chłoniaka jelita cienkiego (40 razy częściej niż w całej populacji). Jednakże pozostawanie na ścisłej diecie w ciągu pięciu lat redukuje ryzyko wystąpienia nowotworu do poziomu występującego w całym społeczeństwie. Bardzo charakterystyczne jest także występowanie u chorych na celiakię zaburzeń psychicznych i psychiatrycznych. Aż 10% z nich cierpi na zespoły depresyjne, a w pełnoobjawowej postaci choroby zaburzenia zachowania widoczne są już w dzieciństwie. Badania pokazują, iż wśród kobiet z niewyjaśnioną niepłodnością lub skłonnością do poronień aż 20 % może być chorych na celiakię."

    Daje do myslenia. Moze niektore osoby powinny sie z was zbadac?

    Ja sama nie wiem ile z objawow ktore mam jest z niedoczynnosci a ile z nietrzymania diety (kiedys odchodzilo sie od diety, dzieci uwazalo sie za wyleczone po prowokacji bez objawow A dziec i sie przyzyczajaly i potem nie intereowaly nowinkami....). Niektore sie pokrywaja przeciez. Chociazby niedobory witaminowe, ile z nas je ma.

    Z tym, ze ja mialam w dziecinstwie zdiagnozowana celiakie. A wy?
    • Ja będąc dzieckiem miałam uczulenie na chyba jajka lub mleko. Miałam zmiany skórne na powiekach i w zgięciach łokci. Potem to przeszło samo. Nie robiłam badań czy jestem uczulona na gluten. Ale wydaje mi się, że Hashi i celiakia maja zwiazek. Przykład: ja po miesięcznej kuracji na wzmocnienie odporności Imunitem (gluten) po 2 miesięcach dowiedziałam się, że mam Hashi. Przeciwciała tarczycy sa u niektórych, gluten wzmocnił odpornośc i zaatakowało tarczycę, bo były obecne przeciwciała. Mozna by powiedzieć, że sama sobie wywołałam chorobę. Powinnam wybrać się do immunologa i porozmawiać z nim czy dobrze wnioskuję.
      • Hej hej W Imunicie jest Beta glukan, a nie gluten! To zupełnie inne rzeczy! Gluten, to białko, które jest w większości zbóż.

        Imunit pobudza odporność, ale według ulotki stymuluje głównie produkcję makrofagów, a o Hashi mówi się, że jest to limfocytarne zapalenie tarczycy. Osobiście miałam przed wykryciem Hashi za dużo limfocytów w morfologii wiele razy - mnie to niepokoiło, ale lekarzy wcale ("taka pani uroda"). Także nie zwalałabym całej winy za Hashi na Imunit. Poza tym Imunit to suplement diety, więc raczej nie działa mocno.

        U mnie wszystkie negatywne objawy mijają przy wyrównany hormonach tarczycy. Był dość długi czas, że prawie wcale glutenu nie jadłam i na tarczycę wcale mi to nie pomogło. W rodzinie celiakii ani alergii nie ma.
        • Być może masz rację. Nie wiem dokładnie, bo nie rozmawiałam z lekarzem. Wiem, że na tego typu lekach pisze (akurat Imunit nie ma tego w ulotce): nie uzywać gdy występuje choroba autoimmunologiczna. To było na leku Immuno UP i w składzie była też laktoferyna. To może ta laktoferyna zadziałala, bo brałam dawkę 20mg (w Visaxinum) + ten Imunit (10mg)? W tym Immuno UP dawka jest: beta-glukan 200mg, laktoferyna 50mg. Czyli o wiele większa dawka niz ta co ja bralam. W takim razie bezpieczniej jest się wzmacniać naturalnymi produktami jak czosnek, tylko ze nie zawsze dzialają. A kolejny antybiotyk osłabia organizm...
          Ps. Imunit stymuluje wzrost makrofagów i takie mogą być nacieki na tarczycy. Moze nie tylko limfocyty ale i makrofagi "psują" tarczyce przy Hashi. Musiałabym poczytac na ten temat wiecej lub zrobić biopsję ale guzek jest za mały i nie ma wskazań...
          • Mam dzieci w przedszkolu i od kilku lat stoję przed dylematem: czy wzmacniać swoją odporność mimo choroby auto, czy ciągle chorować?

            Póki co choruję. Przy wyrównanych hormonach i pilnowaniu żelaza i D3 choruję co prawda mniej i krócej, ale...

            Chorowanie też drażni układ odpornościowy. Przechorowałam cały listopad, skutkiem czego miałam rzut choroby. Organizm walcząc z bakteriami i wirusami przy okazji dokopał tarczycy. Dawka E, która była dobra przez ostatni rok nagle okazała się za duża.

            I właśnie tak sobie myślę, że chorowanie nie jest dla mnie dobre. Po każdym antybiotyku mam rewelacje typu rozwalone jelita lub kilkutygodniowy ból wątroby i do tego grzybicę do wyleczenia. I się zastanawiam, czy nie lepiej (i taniej) byłoby mimo wszystko wzmacniać mój układ odpornościowy. Nawet kosztem tarczycy, której i tak prawie nie mam sad

            Ogólnie mam wrażenie, ze cokolwiek nie zrobię, to będzie źle.
            • Ja przed Hashi chorowałam prawie co miesiąc (praca w szkole). Zwolniłam się i nie pracowałam-nie chorowałam. Za to dopadła mnie endometrioza (ponoc też z autoagresji). Czyli przestałam chorować, układ odporonościowy "odżył" więc zabrał się za coś innego czyli w moim przypadku jajniki, potem zaczęłam leczyć endometriozę to pojawiło się Hashi. Teraz leczę Hashi i boję się, że znów pojawi się coś nowego. Wychodzi, ze jak chorowałam to było dobrze, bo nie ujawniały się choroby z autoagresji. Przestałam chorować to układ odpornościowy zrobił mi takiego psikusa i zaatakował jajniki, potem tarczycę. Choroby z autoagresji dażą do "zagłady" organizmu, antybiotyki to samo. Antybiotyki osłabiają uklad odpornościowy-pojawiaja sie grzybice, czyli znow inne choróbska=destrukcja. No nic pozostaje czosnek i tran, homeopatia i unikac dużych skupisk ludzi=dużo bakterii.
              • W lutym musiałam wziąć antybiotyk. Miałam grypę z powikłaniem bakteryjnym. Wolałam jeszcze pożyć. Ale cały listopad chorowałam i wyzdrowiałam bez antybiotyków.
                • Mnie ciekawi jaka jest szansa ze w najblizszym czasie dowiem sie ze mam cos jeszcze RZS np wink
                  To wszystko lubi sobie wspolwystepowac (tak tez powiedzial mi enokrynolog). A stawy mnie bola na potege - w 5 tyg leczenia bardziej niz przed.
                  Po 5 tyg leczenia fizycznie czuje sie jak wrak. A endokrynolog mowil ze po 3-4 poczuje poprawe.
                  Zwalam w takim razie na nietrzymanie przez dluzszy czas diety. Otepienie, depresja, awitaminoza, oslabienie, sennosc to wszystko moze sobie byc rownie dobrze z celiakii.
                  U malych dzieci sprawa jest jasna, bo maja jeszcze slabe jelita, wymiotuja, maja biegunke, u doroslych sprawa sie troche komplikuje.
                  Ale skoro nikt z was nie choruje to moze jednak to wspolwystepowanie nie jest takie czeste....
                  • Gathaja_a czy Ty masz jakiekolwiek objawy ze strony przewodu pokarmowego? Jak zjesz coś zabronionego to od razu Ci się pogarsza, czy dopiero po jakimś czasie? Jakie miałaś robione badania krwi?
                    Pytam, bo chyba sama powinnam podrążyć temat.
                    • trudno powiedziec na ile objawy niedoczynnosci przeplataja sie z objawami celiakii totez nie do konca moge powiedziec co i jak. na pewno mam bole brzucha, pod mostkiem, w ok dwunastnicy. jak zjem np bulke boli bardziej. nie jadam od conajmniej 10 lat w ogole makaronow, kasz. kiedys z glupoty zjadlam kaszke manne z biedronki myslalam, ze sie zadrapie w nocy na smierc. depresja. chyba bardziej charakterystyczna. bo te poprzednie objawy sa nieswoiste (lekarzm klasyczna kojarzy sie z wychudzeniem biegunkami itp). byla taka z prawdziwego zdarzenia, teraz tez mam czesto nastroje depresyjne. mysle ze niedoczynnosc tez sie na to naklada, ale gluten zatruwa - mozna sie czuc przymulonym, byc slabym miec kupe powiklan, polecam Ci do poczytania
                      celiakia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=47&Itemid=67
                      tam pisze jakie badania zrobic z krwi. sa wiarygodne w 90ilus procentach, ew rzadziej teraz robi sie gastroskopie
                      • Dzięki za odpsmile Sukcesywnie postaram się zrobić te testy. W 2003 roku miałam podejrzenie celiakii i robiono mi test ale tylko jeden i teraz nawet nie wiem jaki. Wyszedł ujemnie co jak widzę jeszcze niczego nie wyjaśnia.
                        • test moze wyjsc falszywie ujemny. p/cial jest kilka z czego bodajze 3 czy 4 powinny wyjsc dodatnie zeby mozna bylo stweirdzic chorobe.
                          mozna miec uregulowana niedoczynnosc i czuc sie nadal paskudnie i miec niedobory B12 i zelaza bo ma sie nietolerancje czegos. czasem jak sie cos podejrzewa lepiej wydac te troche pieniedzy i to sprawdzic, takie jest moje zdanie.
        • "U mnie wszystkie negatywne objawy mijają przy wyrównany hormonach tarczycy. Był dość długi czas, że prawie wcale glutenu nie jadłam i na tarczycę wcale mi to nie pomogło. W rodzinie celiakii ani alergii nie ma. "

          Mowiac o scislej diecie BG ma sie na mysli CALKOWITE wyeliminowanie glutenu z diety a nie jedzenie go "prawie wcale". Tzn nie jedzenie pasztetow, wedlin, jogortow, konserw itp doprawianych glutenem, a nie tylko ograniczanie czy zastepowanie chleba i makaronu brezglutenowymi. To ze tak napisalas znaczy ze nigdy nie bylas na diecie bg i nie do konca wiesz co to oznacza a to z kolei znaczy ze nie moglas poczuc roznicy.
          Sa badania ktore potwoerdzaja wplyw diety bg na oslabienie autoagresji zwiazanej z hashimoto. Na ile to sie sprawdza u usob bez celiakii ciezko powiedziec. Ludziom chorym na nietolerancje glutenu na pewno w koncu sama nietolerancja ich wykancza a stosowanie diety przywraca im dobre samopoczucie i wieksza harmonie ciala.
    • ja mam hashi, badalam celiaklie - nie mam.
    • Boję się sprawdzać sad

      Tzn. mam na pewno nietolerancję glutenu i mleka (laktozy? kazeiny?), na wszelki wypadek wyeliminowałam więc (niemal) wszystko co zawiera gluten i cały nabiał. Napisałam "niemal", bo to dla mnie całkiem nowy świat, świat bez glutenu, za to z lupą do czytania każdej etykiety... No i nie jest łatwo przestawić się z dnia na dzień na używanie innych składników w kuchni, dopiero się uczę i teorii, i praktyki.

      A na razie moje Hashi zamiast dać się obłaskawić, szaleje:
      - boli mnie brzuch, ciągnie mnie w nim coś, ugniata, wzdyma,
      - mam po jedzeniu mdłości, biegunkę, mimo diety...
      - całe dnie boli mnie głowa, może to nie jest ostry ból, raczej takie ćmienie, jak przy zatruciu...
      - a tarczyca zamiast zanikać, to rośnie (?), naciąga mięśnie i boli, a węzły chłonne razem z nią

      Mam ewidentne zapalenie tarczycy i nietolerancję pokarmową, i mam je raptem od miesiąca, wcześniej nie miałam żadnych tego typu objawów... Kiedyś może tak, jakieś problemy skórne, czy emocjonalne, ale wiązałam to z AZS, czy innymi, nie zdrowotnymi sprawami. Dziś wiem już, że wszystko to brało się z niedoczynności...

      Endo mówił, że przy Hashi można jeść i można robić wszystko, ciekawe zatem, dlaczego potem napomknął, że może moje problemy z brzuchem pochodzą od laktozy w Euthyroxie? Może i tak, ale kto ma to wiedzieć? Ja?

      Podsumowując, na razie nie chcę iść do gastroenterologa, ostatni miesiąc co drugi dzień ktoś mnie macał, prześwietlał, dziurawił, wyciskał, wysysał, czy informował o kolejnej chorobie znalezionej w wynikach badań krwi czy moczu. Nie chcę więcej, na razie to co mam mi wystarczy...
      • Jeśli na diecie BG jesteś krótko, to przerwij ją, idź do gastro i zrób badania. Naprawdę warto. Problemy same się nie rozwiążą.

        Co do objawów to może coś innego Ci szkodzi. U mnie były to czekolada (pryszcze, wypryski) i orzeszki ziemne (swędzące wypryski).

        Może warto zrobić gastroskopię.

        Doraźnie mogą pomóc probiotyki, polecam Lakcid forte. Trochę kosztują, ale są super.

        Masz swój wątek? Jak nie to załóż big_grin
        --
        pozdrawiam, Harmoniak (Hashimoto od 2008. Novo)
        •• Przewodnik po forum
        •• test na niedoczynność
        • Nie mam swojego wątku. Jeszcze nie mam, bo jeszcze nie jestem na niego gotowa, bo to jakby przypieczętowanie diagnozy, że dożywotnio już jestem chora, jestem pacjentem, a nie zwykłym człowiekiem. Pewnie i do tego dojrzeję, na razie jednak raczej szukam info i głównie czytam smile

          Np. znalazłam to:
          "The length (amount) of the small intestine affected by the loss of villi varies from patient to patient, and the length that is involved determines the severity of signs and symptoms. Thus, individuals whose entire small intestine is affected by a loss of villi have more severe signs and symptoms of malabsorption than individuals who have only part of the small intestine affected. When only a part of the small intestine is affected, usually the upper small intestine (the duodenum and jejunum) is more affected than the lower small intestine (the ileum)."
          źródło: www.medicinenet.com/celiac_disease/article.htm

          Tłumaczenie wujka googla:
          "Długość (ilość) jelita cienkiego dotkniętego utratą kosmków jest różna u różnych pacjentów, a długości które są zaangażowane określa nasilenie objawów podmiotowych i przedmiotowych. Tak więc osoby, których całe jelito cienkie jest dotknięte zanikiem kosmków mają więcej ciężkich objawów złego wchłaniania niż osoby, które tylko w części mają chore jelita. Gdy tylko część jelita cienkiego jest zaatakowana, zwykle górnej jelita cienkiego (dwunastnicy i jelita czczego) jest bardziej dotknięte niż niższa jelita cienkiego (jelicie krętym)."

          No i proszę, mam tu chyba wyjaśnienie swoich objawów. Tak, chyba rzeczywiście trzeba iść na kolejne badania, na początek wykluczyć albo potwierdzić celiakię, potem rozprawić się z nabiałem i na koniec wyleczyć (zaleczyć?) boreliozę. Wrrr, o czymś jeszcze nie wiem? Eh, a wiosna tego roku jest taka piękna... uncertain
    • Ja mam Hashi i od niedawna wiem że i CD tez dołączyła do mojej listy.
      Mam zamiar przebadac dzieci.
    • Ja w dzieciństwie miałam celiakię, hashimoto dopiero po 20ce.

      Myślę, że to nie tyle z celiakią współistnieją inne choroby auto (celiakia nie wpływa na ich pojawianie się), tylko organizm ma skłonność do autoagresji, stąd często kilka chorób autoimmunologicznych mamy na raz. Tylko szczyt zachorowań jednej z nich jest we wcześniejszych latach życia a innych w późniejszych.
      • Anka, piszesz, że miałaś w dzieciństwie, czy to znaczy, że teraz nie masz celiakii?
        • Nie mam. A niby jest to choroba na całe życie... Kosmki jelitowe są w każdym bądź razie całe i zdrowe obecnie.

          Chorowałam od niemowlęctwa, biopsja wykazała (niewielki) zanik kosmków, badania z krwi też coś tam teoretycznie wykazywały, po latach (chyba 3 czy 4) i wizytach u wszystkich możliwych specjalistów ostatecznie postawiono diagnozę celiakii (objawy były nie do końca oczywiste, ale żadna z moich chorób nie miała nigdy oczywistych objawów).

          Dieta jakichś super efektów nie przyniosła. Okres dojrzewania tak jakby zakończył problem.

          Czasem się zastanawiam co do słuszności diagnozy, bo to były czasy komuny, medycyna na super poziomie u nas w PRL nie stała, ale przeglądając stare wyniki wszystkie oraz wypisy szpitalne trudno byłoby podczepić się pod inną chorobę.

          Organizmowi znudziły się jelita z glutenem, to się na tarczycę przerzuciłwink taki żarcik...
          • a i przypomniałam sobie, że jakaś forma nietolerancji produktów mlecznych mi została do teraz. Ale też w niewielkim stopniu.

          • Kosmki podczas stosowania diety bezglutenowej się odnawiają, zanikają też przeciwciała! Jeśli twoją diagnozą w dzieciństwie była celiakia,radziłabym teraz zrobić mimo wszystko badania, bo może miałaś robione je po stosowaniu diety,dlatego wyniki były dobre,tak jakbyś była zdrowa. Celiakia jest na całe życie! Nie ma wyjątków! Chyba że była to alergia na gluten,wtedy faktycznie mogłaś z niej wyrosnąćsmile
            • Uaktualnienie, bo trochę fakty źle podałam.

              Przeciwciała nie wychodziły.
              Dieta nic nie dawała.
              Biopsja została zrobiona po półrocznej prowokacji glutenem, wykazała jakieś delikatne uszkodzenie kosmków. Lekarz stwierdził, że po takim czasie w przypadku celiakii uszkodzenia byłyby ogromne, więc ostatecznie celiakię wykluczył.

              Dodam, że zawsze ale to zawsze miałam piękną morfologię. I żadnych objawów anemii.

              Takie dziwadłosmile
              • anka.83 napisała:

                > Dodam, że zawsze ale to zawsze miałam piękną morfologię. I żadnych objawów anemii.
                > Takie dziwadłosmile

                Ja zanim zorientowałam się, że mam celiakię, przez wiele lat miałam nieustanną leukopenię - białe krwinki przeważnie poniżej 3000 - ale nigdy nie miałam anemii. Więc oczywiście przez wszystkich było to lekceważone, bo "a, to pewnie jakaś infekcja" - taa..., przez 10 lat nieustannie? Mimo że mówiłam, że NIE CHORUJĘ?

                Celiakia to generalnie dziwadło - mało kto ma przyzwoite książkowe objawy.
                Pewnie dlatego jest taka wredna, bo bardzo trudno wpaść na jej trop.

                --
                Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
                (Jacques Tati)
                • Miłe Panie, to które badania z krwi są w stanie potwierdzić celiakię albo nietolerancję glutenu? Znacie jakiegoś dobrego alergologa w Warszawie, który je zleca? Mam prywatne ubezpieczenie i jeśli dostanę skierowanie, to nie muszę płacić za badania.

                  A co do odporności, to polecam kwasy Omega-3, 330 mg EPA dziennie i możecie zapomnieć o chorowaniu. Tylko trzeba brać codziennie dożywotnio i ograniczać Omega-6 (tylko chude mięso, żadnego smażenia na olejach roślinnych!). Ale w zamian za to przeciwciała lecą w dół, choroba się zatrzymuje, ochrona antyrakowa i super zdolności umysłowe smile

                  Trzeba też oczywiście zachowywać zdrowy rozsądek, "używać mózgu": ubierać się odpowiednio, jak coś "chwyci" to nie łazić i nie zarażać, tylko do łóżka pod kocyk itd. Obserwować się co szkodzi, a co nie. I nosić w zimie czapkę (wiele Pań nie nosi "bo fryzura" i potem jest płacz)! To takie oczywiste oczywistości, ale jak patrzę jak ludzie w moim otoczeniu zachowują się w obliczu chorób, to aż głowa boli.
                  --
                  Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
                  • pindzia.lindzia napisała:

                    > Miłe Panie, to które badania z krwi są w stanie potwierdzić celiakię albo nietolerancję glutenu?

                    Tak się diagnozuje celiakię:

                    www.celiakia.pl/diagnoza/
                    > Znacie jakiegoś dobrego alergologa w Warszawie, który je zleca? Mam prywatne ubezpieczenie
                    > i jeśli dostanę skierowanie, to nie muszę płacić za badania.

                    Celiakia to nie alergia:

                    www.celiakia.pl/celiakia/
                    więc skierowanie na badanie w kierunku celiakii wystawia gastrolog.
                    Alergia jest diagnozowana inaczej - tutaj piszą o diagnozie:

                    www.celiakia.pl/alergia-na-gluten/
                    Ale alergologa nie znam, bo swoje alergie załatwiłam biorezonansem. Więc w sumie znam alergologa i diagnostę - no ale nie na NFZ ani żadne inne ubezpieczenie.
                    --
                    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
                    (Jacques Tati)
                    • Najlepiej z krwi zrobić transglutaminaze tkankową w klasie IgA, jeśli przeciwciała wyjdą jasna sprawag- celiakia, potem dla potwierdzenia biopsja dwunastnicy, jeśli nie wyjdą to i tak trzeba zrobić biopsję,bo kosmki mogły już zaniknąć! Te przeciwciała które podała,wskazują konkretnie celiakíe!
    • U mnie zaś wystąpił zanik kosmków jelitowych a badanie na p/c wyszły ujemnie.

    • Wytłumaczenie dlaczego przy alergii na gluten często występuje hashimoto jest wbrew pozorom bardzo proste...

      Several studies show a strong link between AITD (both Hashimoto’s and Graves’wink and gluten intolerance. [1, 2, 3, 4, 5] The link is so well-established that researchers suggest all people with AITD be screened for gluten intolerance, and vice versa.

      What explains the connection? It’s a case of mistaken identity. The molecular structure of gliadin, the protein portion of gluten, closely resembles that of the thyroid gland. When gliadin breaches the protective barrier of the gut, and enters the bloodstream, the immune system tags it for destruction. These antibodies to gliadin also cause the body to attack thyroid tissue. This means if you have AITD and you eat foods containing gluten, your immune system will attack your thyroid.


      Tłumaczenie wujka google:
      Wiele badań wskazuje na silny związek między AITD (zarówno Hashimoto i Gravesa) i nietolerancji glutenu. [ 1 , 2 , 3 , 4 , 5 ] link jest tak dobrze ustalone, że naukowcy sugerują, wszystkich ludzi z AITD badaniom na nietolerancji glutenu, i vice versa.

      Co wyjaśnia połączenie? Jest to przypadek związany z błędną tożsamością. Struktura molekularna gliadyny, część białka glutenu, najbliżej przypomina tarczycy. Kiedy gliadynę narusza barierę ochronną jelit i wchodzi w krew, układ odpornościowy systemu tagów ona do zniszczenia. Te przeciwciała gliadyny również spowodować ciało atakować tkanki tarczycy. Oznacza to, że jeśli AITD i jeść pokarmy zawierające gluten, układ odpornościowy atakuje swoją tarczycę.


      Źródło: chriskresser.com/the-gluten-thyroid-connection

      Kiedy mamy alergię na gluten, to nie tylko on może powodować problemy. Ważne są też alergie krzyżowe. I tutaj otwiera się długa lista produktów, miedzy innymi: mleko i jego przetwory, kawa...

      Finally, we also now know that when you are gluten intolerant – which 33% (if not more) of you are – you will also “cross-react” with other foods that have a similar “molecular signature” to gluten and its components. Unfortunately, the list of these foods (shown below) contains all grains, which is why some medical practitioners (myself included) recommend not just a gluten-free diet, but an entirely grain-free diet. As you can see, it also contains other foods like dairy (alpha & beta casein, casomorphin, milk butyrophilin) and coffee (which is a very common cross-reactant).

      alpha-caesin
      beta-caesin
      casomorphin
      milk butyrophilin
      cow’s milk
      american cheese
      chocolate
      coffee
      all cereal grains
      quinoa
      amaranth
      buckwheat
      tapioca
      rice
      potato
      corn
      sesame


      Tłumaczenie wujka google:
      "Wreszcie, także teraz wiem, że gdy jesteś glutenu - co 33% (jeśli nie więcej) z was - będzie również "krzyżowej reakcji" z innych produktów, które mają podobny "Molecular podpis" na gluten i jego składników. Niestety, lista tych środków (poniżej) zawiera wszystkie ziarna, co jest, dlaczego niektórzy lekarze (w tym ja) nie polecam tylko diety bezglutenowej, ale zupełnie grain-free diet. Jak widać, zawiera on również inne produkty, takie jak nabiał (alfa i beta kazeina casomorphin, mleko butyrophilin) ​​i kawy (co jest bardzo częste reagującego krzyżowo)."

      Źródło chriskresser.com/beyond-paleo-2
      • Zapomniałam dodać, że odpowiedź immunologiczna na gluten, ciągnie się za nami 6 miesięcy od zjedzenia takiego produkty.

        Czyli mówiąc wprost, żeby odczuć różnicę, trzeba całkowicie odstawić nabiał na minimum 6 miesięcy. A jeśli po 5 miesiącach na diecie bez glutenowej, skusimy się po ciasteczko, czy chleb, czy cokolwiek innego co zawiera gluten... niestety liczenie zaczynami od NOWA.
      • 83dotka, super materiał, dzięki smile

        Na szczęście ta najbardziej restrykcyjna dieta dotyczy niewielkiego odsetka ludzi najbardziej chorych, a nie każdego... Ufff, ulżyło mi, bo to dość trudne utrzymywać dietę zupełnie pozbawioną ziarenek, jeśli faktycznie prosta bezglutenowa nie wystarczy... ale na szczęście mnie te ostre ograniczenia chyba nie dotyczą.

        Moja endo mówi, że Hashimotki powinny jednak zrezygnować ze słodkiego mleka (wysokolaktozowego) i ograniczyć gluten niezależnie od wyników badań, czyli nie patrząc na to, czy mamy diagnozę nietolerancji czegokolwiek. Czyli nawet bez sprawdzania serologii odrzucić te składniki, które statystycznie rzecz biorąc często nam szkodzą. Tak jakby na wszelki wypadek.

        Wiem, wiem, odrzucenie glutenu przed badaniami może zaburzać wyniki, ale właściwie po co mam to badać, skoro i tak jedynym leczeniem nietolerancji glutenu jest jego odrzucenie? Czyli tak czy siak odrzucam gluten i piekę bułeczki z mąki bezglutenowej (gryczana + owsiana bg, na zakwasie żytnim, z ziołami i nasionkami = pycha!!!) smile
        • Nie żebym sie czepiała ale zakwas żytni zawiera gluten. Ja pieke z gotowych miszanek- dziś upiekłam i podzieliłam na 21 kromek chleb z wieloziarnistej mieszanki bezglutenowej.
          Kupowany świeży bezglutenowy jednak bardziej mi smakuje.
          • Ciesze się że mogłam pomóc. smile

            thyroidbook.com/blog/eating-gluten-increases-need-for-thyroid-hormones/


            Tu jest polecana jeszcze bardziej rystrykcyjna dieta w przypadku autoimmunologicznej niedoczynności tarczycy.
            thyroidbook.com/blog/autoimmune-gut-repair-diet/
          • Co więcej, owies też zawiera gluten. Ale zacytuję:

            "Gluten jest białkiem rozpuszczalnym w alkoholu.
            Toksyczność przypisuje się prolaminie i glutelinie, które stanowią 75-94% białka pszenicy, żyta, jęczmienia, natomiast w owsie stanowią jedynie 20% białek"

            I powtórzę, co napisałam:

            "Na szczęście ta najbardziej restrykcyjna dieta dotyczy niewielkiego odsetka ludzi najbardziej chorych, a nie każdego... "

            I nie chodzi mi tylko o ziarenka, ja nie mam celiakii, więc owszem, unikam glutenu, ale nie muszę tego pilnować tak, jak celiak czy uczuleniowiec. Dzięki temu żyto, jęczmień, czy owies jadam, chociaż nie codziennie. Dlatego np. zakwas robię na życie, a nie na ryżu, dlatego nie przebieram kaszy czy innych ziarenek w poszukiwaniu pszenicy, dlatego mam jedną deskę do krojenia dla całej rodziny itd itp.

            Internistka, gastrolog, gastroenterolog i endo szukali u mnie zaniku kosmków i jakichś wyznaczników celiakii czyli róznych p.ciał, nie znaleźli. Może kiedyś się to zmieni, kto wie, na razie unikam glutenu z innych powodów, unikam, ale bez szaleństwa...

            (P.ciało - dzięki za zwrócenie uwagi, może jakiś czytelnik nie wie i dzięki tobie się dowiedział smile)
            • Po 2,5 roku scislej diety czuje roznice. Ale nie jestem zdrowa. Wystarczy, ze pare dni nie wezme witamin, ze raz za mało wypije (zakrzepica) kilka dni lub tygodni czuje się chora.
              Do tego zdarza się niestety ze bezglutenowa zywnosc bywa zanieczyszczona na co wskazują badnia a to nie sprzyja dobremu samopoczuciu. czasem zafałszowane sa ulotki (nie pisze ze może zawierac gluten a zawiera) a pare dobrych miesięcy wszystko zaczyna się od nowa.
              Tak mi się przynajmniej wydaje ze to to, bo przeciwciała mam nieobecne. Mysle ze chodzi o sladowe ilości. I niedobory. Brak B12, D i już jest depresja. Bole stawow. Może kielkuje cos jeszcze. Ostatnio zastanawiałam się nad miastenia. To nie jest normalne żeby podczas wieszania firanek 5 razy trzeba odpocząć przy jednym oknie. a może to niedobory witamin? hormonow? większość badan wychodzi w dolnych granicach normy i lekarze mowia ze jestem przewrazliwiona, ze nie ma się czym przjmowac. a ja majac 29 lat czuje się chora. mam czekac az cos się rozwinie tak mi powiedział neurolog smile a potem postawia na mnie kreske zapakują w worek z numerem i skremuja smile
              czy ktoś ma jakies pozytywniejsze doświadczenia? może zna jakiegoś leprzego gastrologa niż mój? który ostatnio mi powiedział ze nie mam już po co przychodzić mam trzymać diete i tyle.
              • gathaja - to bardzo dobrze, że jesteś na diecie b/g, bo jeśli już miałaś zdiagnozowaną celiakię, to masz ją na zawsze.
                To, że kiedyś uważano, że to choroba dziecięca, to już dawno i nieprawda. Teraz ostatecznie i jednoznacznie stwierdzono, że to choroba, z której się nie da wyrosnąć, wyleczyć, a dietę trzeba trzymać do końca życia. Choć wielu konowałów wciąż opiera się na badaniach i ustaleniach sprzed 30 lat i uważa, że celiakia dotyczy tylko bladych, chudych dzieci z wydętym brzuszkiem i wieczną sraczką. A tymczasem można być "zapartą" otyłą 50-latką z depresją, po poronieniach, z bolącymi stawami - i mieć właśnie celiakię ze wszystkimi w/w w prezencie od glutenu.
                Być może gdyby nikt nie kazał Ci wrócić do glutenu, nie byłoby Cię dziś na tym forum, bo inne choroby (Hashi, a być może nie tylko) by się nie rozwinęły. To, że brzuch już nie boli po glutenie, nie ma biegunek, jelita nie są łyse albo nie ma przeciwciał, nie oznacza, że nie ma celiakii - a na pewno w przypadku, kiedy już ją kiedyś zdiagnozowano. Po prostu gluten wtedy uderza w inne organy - wcale niekoniecznie związane z jelitami (np. stawy, psychika, albo skóra).
                To wredna trucizna, coraz częściej odradza się jedzenie glutenu nawet osobom "przeciętnie" zdrowym, a ci, którzy spróbowali, twierdzą, że czują się na takiej diecie bardzo dobrze. Oczywiście wtedy nie muszą uważać na śladowe ilości glutenu, jak celiacy - my akurat nie mamy wyboru i musimy przestrzegać diety niemal histerycznie. Ale warto.
                --
                problemy ekstremy
                • ola_dom napisała:


                  > Być może gdyby nikt nie kazał Ci wrócić do glutenu, nie byłoby Cię dziś na tym
                  > forum, bo inne choroby (Hashi, a być może nie tylko) by się nie rozwinęły. To,
                  > że brzuch już nie boli po glutenie, nie ma biegunek, jelita nie są łyse albo ni
                  > e ma przeciwciał, nie oznacza, że nie ma celiakii - a na pewno w przypadku, kie
                  > dy już ją kiedyś zdiagnozowano. Po prostu gluten wtedy uderza w inne organy - w
                  > cale niekoniecznie związane z jelitami (np. stawy, psychika, albo skóra).
                  > To wredna trucizna

                  Szczerze - nie potrafię w to uwierzyć, wybaczcie. Znacie kogoś, kto przeżył spektakularne ozdrowienie po diecie bg?
                  Co to znaczy, że "gluten uderza w inne organy", mianowicie w jaki sposób, na jakiej zasadzie?

                  Mam wrażenie, że gluten stał się ofiarą polowania na czarownice. Nie neguję istnienia celiakii nawet w życiu dorosłym, ale winą za całe zło tego świata obarczacie ten nieszczęsny gluten. Jeżeli znajdzie się chociaż 30 osób na forum, które mogą mi tu z czystym sumieniem napisać "Dieta bg uzdrowiła mnie, czuję się dobrze, nic mi nie jest" to może uwierzę.
                  • > Jeżeli znajdzie się chociaż 30 osób na forum, któr
                    > e mogą mi tu z czystym sumieniem napisać "Dieta bg uzdrowiła mnie, czuję się do
                    > brze, nic mi nie jest" to może uwierzę.

                    Ja też nie wierzę. Gluten ewidentnie mi szkodzi, ale tarczycy muszę pilnować, niedoborów także. Rezygnacja z diety bezglutenowej powoduje u mnie pogorszenie w hormonach, także rzuty choroby, ale trzymanie się diety tylko stabilizuje sytuację, nie uzdrawia mnie całkowicie.

                    A co do założycielki wątku - pewnie masz tak jak ja, ale nie leczysz odpowiednio niedoczynności. Wyniki w dolnych granicach norm to złe wyniki i można coś z tym zrobić, wcale nie jest tak trudno. Załóż swój wątek tarczycowy albo go podnieś, to postaramy się pomóc.
                    --
                    inteligentny-projekt.pl
                    • mama_dorota napisała:

                      > Ja też nie wierzę. Gluten ewidentnie mi szkodzi, ale tarczycy muszę pilnować, niedoborów także. Rezygnacja z diety bezglutenowej powoduje u mnie pogorszenie w hormonach, także rzuty choroby, ale trzymanie się diety tylko stabilizuje sytuację, nie uzdrawia mnie całkowicie.

                      Bo tak naprawdę mogą to powiedzieć chyba tylko osoby, które zostały zdiagnozowane w dzieciństwie i od tamtej pory nieprzerwanie trzymają dietę b/g.
                      Niestety z glutenem w celiakii nie jest tak, że działa wyłącznie "doraźnie":
                      zjem -> czuję się źle
                      nie zjem -> czuję się dobrze
                      bo to nie jest niestrawność, zatrucie, który prędzej czy później przechodzi. Gluten wyniszcza organizm celiaka, a wyniszczony organizm nawet po odstawieniu glutenu musi przez jakiś czas dochodzić do siebie. Więc - biorąc na tapetę drastyczny przykład - wskutek nieleczonej celiakii rozwinął się chłoniak, to nie zniknie następnego dnia po rzuceniu glutenu.
                      JEDNAK - przeważnie jest tak (zwłaszcza przy dolegliwościach żołądkowo-jelitowych albo depresyjnych), że odstawienie glutenu można odczuć także natychmiast. Nie zapomnę spokoju w jelitach, jaki odczułam po kilku latach męki. Już pierwszego bezglutenowego dnia.
                      Oczywiście inne spustoszenia w organizmie muszą mieć czas na regenerację (np. kosmki jelitowe odrastają jakiś czas), czasem nigdy nie zregenerują się w pełni - ale przynajmniej nie będą się pogłębiać.
                      Podkreślam - piszę o CELIAKII a nie innych formach nietolerancji glutenu.
                      --
                      problemy ekstremy
                      • Mój mąż długo przed tym, jak odkryłam, że gluten mi szkodzi znalazł informację, że jeszcze przed wojną w zbożu było znacznie mniej glutenu, niż teraz, kilka razy mniej. Wyselekcjonowano odmiany, z których można otrzymać mąkę łatwiejszą do formowania, dającą ładniejsze, lepiej sprzedawalne bochenki. Kto sam piekł chleb wie jak kiepsko formuje się np. chleb orkiszowy, żytni itp. Jak mieszałam pszenny razowy, to miałam wrażenie, że w nim jest pełno włókien jakby gumy do żucia.
                        --
                        inteligentny-projekt.pl
                        • mama_dorota napisała:

                          > Mój mąż długo przed tym, jak odkryłam, że gluten mi szkodzi znalazł informację,
                          > że jeszcze przed wojną w zbożu było znacznie mniej glutenu, niż teraz, kilka razy mniej.
                          > Wyselekcjonowano odmiany, z których można otrzymać mąkę łatwiejszą do formowania,
                          > dającą ładniejsze, lepiej sprzedawalne bochenki.

                          Nawet nie przed wojną - rodzice mojego faceta są rolnikami i on sam mówi, że jeszcze jak był dzieckiem, to pszenica wyglądała ZUPEŁNIE inaczej niż teraz.
                          Te wysokoglutenowe odmiany pszenicy są zresztą obarczane winą za wysyp wszelkiej maści
                          nietolerancji na gluten, które są ostatnio coraz powszechniejsze.
                          --
                          problemy ekstremy
                  • anka.83 napisała:

                    > Szczerze - nie potrafię w to uwierzyć, wybaczcie. Znacie kogoś, kto przeżył spektakularne ozdrowienie po diecie bg?

                    Tak. Ja. Ale mówię o celiakii a nie o tarczycy czy Hashimoto, bo to dopiero badam. Pierwszy (świadomy) dzień bez glutenu był jednym z najlepszych, jakie pamiętam.

                    > Co to znaczy, że "gluten uderza w inne organy", mianowicie w jaki sposób, na jakiej zasadzie?

                    PRZY CELIAKII - co podkreślam - gluten działa jak trucizna - organizm go nie trawi, na dodatek zaczyna produkować przeciwciała, co powoduje uszkodzenie najrozmaitszych organów. A przez lata nieleczonej celiakii (czyli bez stosowania diety) organizm ma szanse poważnie się zrujnować, na milion różnych sposobów. Nic w tym dziwnego, skoro codziennie, systematycznie ładuje się w niego truciznę.
                    Celiakia to też choroba autoimmunologiczna. Nie mówię, że tak się dzieje w nadwrażliwości czy alergii - choć być może też.

                    > Mam wrażenie, że gluten stał się ofiarą polowania na czarownice. Nie neguję istnienia celiakii nawet w życiu dorosłym, ale winą za całe zło tego świata obarczacie ten nieszczęsny gluten.

                    Celiacy może mają trochę przegięcie w tym kierunku, ale bez wątpienia - jeśli ktoś już miał zdiagnozowaną celiakię, to niech pozbędzie się złudzeń, że się z niej wyleczył. I tak - wtedy można obarczać gluten winą za wszystko - i w zadziwiająco wielu przypadkach będzie miało się rację.

                    > Jeżeli znajdzie się chociaż 30 osób na forum, które mogą mi tu z czystym sumieniem napisać "Dieta bg uzdrowiła mnie, czuję się dobrze, nic mi nie jest" to może uwierzę.

                    Na forum www.celiakia.pl znajdziesz o wiele więcej osób niż 30.
                    --
                    problemy ekstremy
                    • ola_dom napisała:

                      > anka.83 napisała:
                      >
                      > > Szczerze - nie potrafię w to uwierzyć, wybaczcie. Znacie kogoś, kto przeż
                      > ył spektakularne ozdrowienie po diecie bg?
                      >
                      > Tak. Ja. Ale mówię o celiakii a nie o tarczycy czy Hashimoto, bo to dopiero bad
                      > am. Pierwszy (świadomy) dzień bez glutenu był jednym z najlepszych, jakie pamię
                      > tam.


                      Czyli jednak dieta bg nie jest panaceum na wszystkie choroby auto (a takie wnioski można wysnuć czytając ten wątek). O tym mówiłam. Nie negowałam zasadności diety w przypadku celiakii, bo to by było nielogiczne. Powątpiewałam w to, że celiakia jest przyczyną m.in. hashimoto/gravesa i po kilku latach diety wszystkie te schorzenia ustępują.
                      Olu, powiedz mi proszę, w kontekście mojej dziecięcej celiakii jakie badania powinnam zrobić, żeby sprawdzić, czy celiakia wciąż nie hula. Zrobiłam w 2010 roku:

                      P/c. anty-tTG IgA: 0,08 RU/ml (<20 wynik ujemny)
                      P/c. anty-tTG IgG: 0,08 Ratio (do 1,0 - wynik ujemny, 1,01-2,0 - wynik słabo dodatni, 2,01-5,0 - wynik dodatni, powyżej 5,01 - wynik wysoko dodatni)
                      (oba ELISA)
                      przeciwciała przeciwko glutenowi (gliadynie) 0,14 kU/L (wynik ujemny <0,35)

                      Co by się jeszcze przydało?
                      • anka.83 napisała:

                        > Czyli jednak dieta bg nie jest panaceum na wszystkie choroby auto (a takie wnioski można
                        > wysnuć czytając ten wątek). O tym mówiłam. Nie negowałam zasadności diety w przypadku > celiakii, bo to by było nielogiczne. Powątpiewałam w to, że celiakia jest przyczyną m.in.
                        > hashimoto/gravesa i po kilku latach diety wszystkie te schorzenia ustępują.

                        Nie jest panaceum w tym sensie, że odstawienie glutenu uzdrawia natychmiast i ostatecznie (bo często to niemożliwe, zwłaszcza w przypadku, kiedy choroby "niezależnie" zdążyły się całkiem nieźle rozwinąć i spustoszyć organizm), natomiast jest niezbędnym czynnikiem leczenia, a jej nieprzestrzeganie może bardzo skutecznie niwelować skutki terapii.
                        Nie wiem, czy są tu osoby, które od diagnozy we wczesnym dzieciństwie skrupulatnie przestrzegają diety, a mimo to zachorowały na tarczycę? Jeśli tak - to faktycznie, dieta nie ma na to wpływu. Chętnie poznam kogoś takiego, bo póki co mam silne przekonanie, że gdyby stosować dietę, wiele chorób autoimmunologicznych nie miałoby szansy się rozwinąć. Nie jestem lekarzem, tylko niezdiagnozowanym pacjentem, sama trułam się nieświadomie glutenem ponad 35 lat i ten temat bardzo mnie interesuje (także z powodu historii chorób w rodzinie).

                        > Olu, powiedz mi proszę, w kontekście mojej dziecięcej celiakii jakie badania powinnam zrobić,
                        > żeby sprawdzić, czy celiakia wciąż nie hula.

                        Jeśli chodzi o badania, nie pomogę zupełnie - sama jestem niezdiagnozowana, do diagnozy musiałabym wrócić do glutenu, a tego nawet nie chcę sobie wyobrazić. Warto poczytać tutaj:
                        www.celiakia.pl/diagnoza/
                        albo porozmawiać z kimś ze Stowarzyszenia:
                        www.celiakia.pl/punkt-informacyjno-konsultacyjny/ (można także mailowo),
                        natomiast nie jestem pewna, czy badania są konieczne, skoro celiakia została już raz zdiagnozowana. Jak pisałam - celiakia jest chorobą nieuleczalną i nie ma mowy, żeby się z niej wyleczyć. To, że nie ma objawów takich, jak przy diagnozie, nie oznacza, że "wyleczyliśmy się" z celiakii - niestety. Nawet jeśli wyniki badań są w tej chwili dobre (na szczęście!).
                        O tym można trochę poczytać tutaj:
                        www.celiakia.pl/nie-leczona-celiakia/
                        Tak jak przy niedoczynności tarczycy albo Hashimoto - terapia musi trwać do końca życia, nawet jeśli wyniki są dobre, a my czujemy się świetnie - tu łykamy tabletkę, a tam stosujemy dietę.

                        > Co by się jeszcze przydało?

                        Dieta bezglutenowa. Tylko i aż. Nic więcej - ani mniej - na ten temat nie da się powiedzieć.
              • Ja czulam sie dobrze tylko rok. Teraz - 9 lat od wprowadzenia diety - czuje sie podobnie jak przed. Przestrzegam jej (tuatj jest to latwe, bezglutenowe jedzenie jest wszedzie i jest niedrogie), tyle ze ja nie moge juz nawet brac witamin. Jakakaolwiem multiwitamina, wapn, magnez - cokolwiek syntetycznego, mam natychmiast problemy jelitowe. Jak i po kazdym jedzenniu - tylko sucha bulka i woda przechodza bez problemu.
                I do tego - jak u Ciebie - wieczne oslabienie, bole stawow, glowy itd..... Czy od Twojego ostatniego postu sie cos zmienilo ? Czy lekarze cos znalezli ?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.