Dodaj do ulubionych

Wyciągi z naturalnej tarczycy - brał ktoś?

14.11.14, 23:20
Pewnie pamiętacie mnie z forum, ostatnio nie pisałam, bo było znośnie, ale znów jestem w depresji (leczę się od 7 lat, depresja lekooporna, próbowałam 15 leków psychotropowych, tylko jeden działa, ale szybko przestaje).

Jestem załamana... moje ostatnie wyniki do FT4 105% FT3 30%. Nie wiem, czy to jesień, czy co, ale FT3 spadło i tak nigdy nie udało mi się mieć go wyżej niż 50%. Łykam selen, B12 uzupełnione, ferrytyna też. D3 nie jestem w stanie uzupełnić, bo mam "alergię na wapń", opisałam to dokładniej w swoim wątku. A ta D3 by mi się bardzo przydała, bo najlepiej czuję się właśnie w lipcu. I tak, fototerapii też próbowałam, mogę siedzieć 10 godzin przez lampą i nic.

I mam kolejną jesień, kiedy siedzę w domu, nie mam siły się umyć, ubrać, a co dopiero studiować. Kombinuję z suplementami, mam całkiem niezłe efekty z witaminą C i niacyną, ale cały czas czuję, że póki tarczyca nie jest ustawiona, to ja nigdy nie poczuję się zdrowa.

Wg stopthethyroidmadness.com prawidłowe wyniki do FT3 powyżej 75%, a FT4 powyżej 50%. Mnie nigdy nie udało się mieć takich, a leczę się prawie trzy lata, mam **ujową konwersję. Biorę 125 mg Euthyroxu.

I z tej desperacji zaczęłam googlować na temat Armouru i trafiłam na sproszkowaną tarczycę krowią z Nowej Zelandii BEZ recepty Thyro-Gold www.naturalthyroidsolutions.com/.

Zamówiłam, chociaż opakowanie 90 sztuk po 150 jakiś tam jednostek kosztowało mnie 172 zł z przesyłką (wg kantoru mojego banku). Cholera wie, ile tego będę musiała brać, pewnie będzie to dość droga impreza, ale psychiatrzy od 4 lat proponują mi elektrowstrząsy, bo im się pomysły skończyły, więc możecie sobie wyobrazić moją desperację smile (i nie chodzi o to, że niby EW są straszne, bo nie są, tylko że po nich to już naprawdę tylko renta i okresowe powroty do szpitala na kolejne EW). Mam 23 lata.

Brał ktoś Armour albo coś podobnego?
--
Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
Edytor zaawansowany
  • 15.11.14, 00:09
    D3 nie jestem w stanie uzupełni
    > ć, bo mam "alergię na wapń",

    na czym to polega, co sie dzieje? "Alergie" na substancje, ktore de facto sa organizmowi niezbedne, to , wydaje mi sie, raczej skutek i obraz braku balansu innych elementow. Ja doswiadczylam czegos podobnego w wypadku magnezu.
    ps. Mi podczas przyjmowania D3 wapn jeszcze zmalal i to sporo: konsultowalam u specjalistow i twierdza, ze wapn poszedl w kosci (czyli slusznie) stad we krwi ubylo.
  • 15.11.14, 01:57
    O proszę - nie wiedziałam, że są jeszcze osoby takie jak ja, które nie mają siły się ubrać i umyć. A badałaś kortyzol? Jeśli czujesz się taka osłabiona a bierzesz hormony tarczycy to może warto sprawdzić nadnercza?
  • 15.11.14, 02:30
    Dziękuję za odzew!
    Ada1214, od 4 lat biorę amisuplryd powodujący u mnie hiperprolaktynemię (prolaktyna 120-200, norma do 25) i niski poziom estrogenu i progesteronu, więc jestem jednocześnie w ciąży i przechodzę menopauzę sad

    To, co teraz napiszę, to tylko moja teoria, ale jestem dobra w te klocki i znajomy lekarz znający dokładnie mój przypadek mówi, że może tak być:
    Prolaktyna służy głównie do prowokowania laktacji, więc wywala wapń z kości. Mój wapń we krwi mieści się w połowie normy, ale poziomy pierwiastków we krwi to zaledwie 1% tego co nam lata po organizmie, więc to marny wskaźnik. W wyniku "zalania wapniem" zrobiło mi się dużo złogów, obawiam się, że głównie w mózgu w żyłach i tętnicach. Kiedy biorę D3, te złogi zaczynają się rozpuszczać, przemieszczać i tworzą się zatory, co u mnie objawia się: sennością, spadkiem nastroju, myślami samobójczymi i natręctwami na tle swoich kończyn (że tak to nazwę wink). Przypadkowo odkryłam, że na senność i natręctwa pomaga mi niacyna w dużych dawkach działający jak lek nootropowy (polecam artykuły na Akademii Witalności). Teraz próbuję brać jedno i drugie, ale jest ciężko i to bardzo, bo zanim te wszystkie złogi się rozpuszczą i wejdą do kości musi minąć trochę czasu. Biorę też K2, ale jest z soi, więc konieczna będzie korekta dawki Euthyroxu.

    Fenylo... gdy robię kortyzol prosto po wejściu do przychodni, bez odpoczynku, przekracza on normę, ale każdy endo tłumaczy to moją depresją i nic z tym nie robi. Gdy kiedyś zrobiłam badanie po 2 godzinach odpoczynku wyszło jakoś w połowie normy dla danej godziny. Więc jest źle, w analizie włosa wyszły zmęczone nadnercza, ale jeszcze pracują.

    Znalazłam stare wpisy na temat kupowania Armouru, zamówiłam też generyk w jednej aptece, ale mają dziwne formy płatności i nie wiem, czy w ogóle do nich kasa dojdzie. Próbuję zwrócić ten Thyro-Gold.
    Tak kombinuję z tym FT3, bo podobno odpowiada za poziom dopaminy, a ja mam depresję właśnie dopaminozależną (tylko i wyłącznie, a to się rzadko zdarza). Stety-niestety witamina D3 też odpowiada za produkcję dopaminy.

    Czy zwiększenie selenu z 4 orzechów brazylijskich do 6 albo branie 300 jednostek w tabletkach to dobry pomysł? Generalnie przemiana mi się poprawiła po selenie, ale ostatnio miałam małe problemy z braniem go o dobrych porach i może stąd to zawirowanie.

    Będę informować na temat tych preparatów, które zamówiłam. O ile płatność się uda, to będą najwcześniej za 2 tygodnie.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 15.11.14, 02:38
    I też taka ciekawostka na temat mnie: najlepiej się czuję w lipcu (w związku ze Słońcem?Naturalna D3 ze Słońca ma inny okres półtrwania i nie powoduje u mnie takich sensacji jak ta w tabletkach) i wieczorami (poprawia się konwersja T4 w T3? Chętnie bym poszła do labu o 24.00 i zrobiła FT3 FT4, ale nie znam takiego prywatnego, które by było otwarte o tej porze). Teraz właśnie siedzę o dzikiej porze i czuję się całkiem znośnie, nawet się umyłam po paru dniach niemycia się w ogóle, niedługo zasnę z rozsądku i moja TŻ obudzi mnie z trudem o 12-tej, a ja będę się czuła okropnie.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 11.01.15, 13:31
    Tak przy okazji czytania całego wątku smile
    Pindziu, widziałaś to:
    - multiplexsclerosis.blogspot.com/2014/12/dlaczego-witamina-d-ze-sonca-rozni-sie.html
  • 11.01.15, 17:28
    Oj strasznie Ci dziękuję! Rzeczywiście dla mnie jest coś magicznego w Słońcu, zawsze, niezależnie od brania/niebrania różnych leków, leczenia/nieleczenia tarczycy przychodzi wielka poprawa w lipcu (ciężko też zignorować fakt, że to początek wakacji), w zasadzie już od marca zaczyna się poprawiać, kiedy dni robią się zauważalnie dłuższe i cieplejsze.

    Dr Zięba w swojej książce poleca kupić lampy UVB (na allegro można kupić żarówkę do naświetlania gadów za ok. 30 zł) i naświetlać się nago, każdego dnia i cały rok. U mnie niestety przez branie Solianu i sztuczne podbijanie poziomu dopaminy (z której wytwarza się melanina), z ciemnej karnacji i fototypu a la Hiszpanka zrobiła mi się blada karnacja i tona pieprzyków (nie opalałam się wcale przez ten okres), na samej twarzy mam 5! pieprzyków.

    Nie zgodziłabym się z autorem artykułu, że syntetyczna D3 szkodzi (i też nie ma racji, że jest to jedyna, jaką wytworzył człowiek, bo jest też D2 chociażby), bo są już lekarze hamujący SM z zastosowaniem syntetycznej D3 w dużych dawkach, a chorych na stawy, którym witamina z apteki pomogła, są już całe tłumy nawet w Polsce (mam dostęp do forum tylko dla lekarzy i tam nawet oni to widzą, chociaż wciąż się dziwią). Może ta syntetyczna działa wolniej, mniej wydolnie, nie wiem, ale na pewno coś robi i nie zamierzam z niej zrezygnować, teraz, kiedy w końcu mogę ją brać smile, co kosztowało mnie masę poświęceń i kosztuje dalej, bo Solian wciąż spogląda na mnie z półki i mógłby w tydzień przywrócić mnie do życia, ale na ile? Do następnej jesieni?

    Może się zdecyduję na tą żarówkę i będę naświetlać łydki czy brzuch, gdzie mam mało pieprzyków albo wcale, z zastosowaniem naturalnych filtrów (wg medycyny ortomolekularnej antyoksydanty np. witamina E zarówno doustnie jak i bezpośrednio na skórę gwarantuje ładną opaleniznę bez szkód, oczywiście z zachowaniem rozsądku). I tak jedną żarówką nie da się naświetlić całego ciała, bo jej zasięg to jakieś 30 cm, akurat łydka wink

    Co do mojego ciśnienia, tętna, zmęczenia zasugerowali mi ten artykuł www.stopthethyroidmadness.com/aldosterone/ i pasuje do mnie wszystko! Co ciekawe oblewam też test latarki z Tłustego Życia. Niskie ciśnienie, wysokie tętno, zmęczenie, wielka pragnienie i ciągłe sikanie (myślałam, że to przez psychotropy, ale już ich nie biorę). Wg artykułu zbadam aldosteron na początku przyszłego cyklu, ale może do tego czasu da się sytuację załagodzić. Jako "lek" pierwszego rzutu polecają sól morską, 1/2 lub 1/4 łyżeczki dwa razy dziennie i potas (ale tutaj nie precyzują dawki). To by ładnie tłumaczyło moje wyniki analizy włosa i może wyleczy mnie w końcu z lęku przed soleniem. No i chyba nie obędzie się bez dobowej analizy kortyzolu ze śliny.
  • 12.01.15, 17:47
    Pindziu jestem Ci b. wdzięczna za Twój wpis o naświetlaniu w domu. Dla mnie max poziom wit D jaki jestem w stanie osiągnąć przy pomocy 5tys D3 codziennie to 31. Wydaje mi się, że tylko działanie połączone olejowej formy i naświetlania byłoby w stanie dać lepszy efekt. Słońce jest dla mnie the best ale skąd go wziąć?
    Czy w książce o której wspominasz są podane parametry najbardziej odpowiedniej żarówki? Bo są takie dla gadów żyjących w lesie, w krzaczorach i na pustyni. Myślisz, że do tego trzeba mieć specjalna oprawkę czy jakakolwiek lampka ze znormalizowaną końcówką da radę?
    I jeszcze jedno na Akademii przeczytałam żeby wit D w kroplach, lub wyciśnięta z kapsułki potrzymać w ustach przed połknięciem. Prosty a fajny pomysłsmile Od dziś go testuję.
    --
    mój wątek:forum.gazeta.pl/forum/w,94641,110766235,110766235,przeciwciala_w_normie_tarczyca_jak_u_dziecka.html
    -----------------------
    odwiedzam i lubię:
    www.holistycznehashimoto.blogspot.com
  • 15.11.14, 11:15
    Jaka bralas/bierzesz dawka D3? Wiem, ze wiekszosc optuje za megadawkami, ale ja jestem zdania, ze to nie jest dobra droga. Ja bralam 2000 i to juz bylo za duzo i za szybko- witamina D3 owszem mi sie podniosla bardzo ladnie ale za to rozregulowal mi sie wapn (spadl- i nie chce wzrosnac mimo suplementowania, pewnie kazda polknieta dawka idzie od razu do kosci) a wraz z wapniem magnez, bo te sa powiazane, i teraz sie bujam z "efektami ubocznymi" w postaci innych niedoborow i pewnie sie pobujam jeszcze kilka miesiecy albo dluzej. Sumarycznie- czuje sie z tym niskim wapniem i dobra wit D3 duzo gorzej niz gdy mialam niedobory (wielkie) wit d3 ale wapn w normie.
  • 15.11.14, 11:49
    Pindziu, dlaczego zaczynasz od naturalnych wyciągów, a nie Novothyralu? Jeśli masz kijową konwersję i nic nie pomaga, to Novothyral na początek, a później można kombinować.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,110766235,110766235,przeciwciala_w_normie_tarczyca_jak_u_dziecka.html
  • 15.11.14, 14:08
    Czupakabra, czytałam sporo o Novothyralu i to, co wiem:
    -ma T3 i T4, często trzeba łączyć go z Euthyroxem, a to jest strasznie trudne przez to, że T4 przechodzi w T3 i jak są złe wyniki, to nie wiadomo, co zwiększać
    -okresowo znika z aptek (to mnie najbardziej przeraża)
    -nie ma T1 i T2 oraz jest sztuczny

    U mnie sytuacja jest bardzo dynamiczna, praktycznie co miesiąc jak robię badania to muszę korygować dawkę, biorę jeszcze dużo innych leków wpływających na wchłanianie Euthyroxu i przy dwóch lekach na raz bym chyba oszalała. Poza tym większość jest zgodna, że naturalne hormony są o niebo lepsze od tych syntetycznych. Najbliższego lekarza, który by mnie ustawił na Novothyralu mam 200km stąd (nie znam w Warszawie nikogo, kto by to naprawdę ogarniał), a mam możliwość ściągnięcia Nature-Throid (to jest tańsza wersja Armoura) z USA. Jestem już 3 lata do tyłu w stosunku do rówieśników, a obowiązek alimentacyjny mojego ojca się kiedyś skończy, więc zależy mi na tym, żeby się w końcu i na trwale poprawiło. W trakcie depresji nie umiem się nawet ubrać, umyć, czy pójść po bułki, a co dopiero studiować czy pracować.
    Ada1214, dzięki za komentarz. Będę na bieżąco monitorować poziom wapnia we krwi, teraz pewnie wzrósł, bo skrzepy się rozpuszczają, co niestety czuję po sobie. Jak pisałam, nie mam czasu na małe dawki, wolę teraz zacisnąć zęby i przetrwać najgorsze, żeby szybko podbić poziom D3. Na pewno zwiększyło mi się zapotrzebowanie na magnez, brałam 450mg cytrynianu, przy 5000 IU D3 biorę już 575mg, bo miałam drgania powieki i skurcze, pociesza mnie to, że to wszystko idzie w moje biedne kości. Może spróbuj cytrynianiu wapnia? 800-1200 mg dziennie powinno Ci pomóc. Ile teraz wynosi Twój poziom D3? Pamiętaj, że my powinnyśmy dążyć do poziomu co najmniej 50, jak nie 70.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 15.11.14, 15:07
    Moj poziom d3 z ostatniego badania to 73, ale nie wiem czy mowimy o tych samych normach, wedlug mojego labu dolna granica to 75 wiec niby jeszcze troche powinnam podniesc, ale w tej chwili to niemozliwe, musze najpierw wypelnic sie wapniem, bo nie zdzierze. Moj wapn cudnie mi sie wchlania, wiec to nie jest problemem. U mnie wyglada to tak ze mam spazmy i skurcze miesni, biore wapn, po godzinie czuje jak mi sie cialo rozluznia, i taki stan utrzymuje sie przez ok. 2 godziny, potem stopniowo znow narasta napiecie wiec znow biore, znow sie rozluzniam i tak w Kolko. Wiec wchlania sie cudnie, tylko ze pewnie przez "chwile" jest we krwi a potem wedruje do kosci i zabawa zaczyna sie od nowa.
  • 15.11.14, 20:50
    Ada1214, ile bierzesz tego wapnia? Jaki rodzaj, jaka dawka, jaki produkt?

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 15.11.14, 21:23
    Masz poczte? Odpowiedzialabym Ci na poczcie.
  • 16.11.14, 17:55
    Nie mam gazetowej, możesz tutaj napisać i tak jest tu śmietnik.
  • 15.11.14, 15:51
    Oczywiscie to jakie leki bierzesz zalezy tylko od Ciebie ale mysle ze rzucilas sie na gleboka wode. Dawkowanie Novo jest po krotkim czasie proste jak drut. Biore nie tylko Novo ale i Thybon i ogarniam wszystko w nocy o polnocy. To ze jest to lek sztuczny nie jest dla mnie argumentem bo Euthyrox takze. Bardziej pewna jest tez dla mnie obecosc Novo w polskiej aptece lub Thybonu w niemieckiej niz wolowej tarczycy w usa. Czy oni sa w stanie uzyskac standaryzacje? Bez tego dawka bedzie kazdego dnia od sasa do lasa.
    Mimo to szczerze trzymam kciukismile
    --
    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,110766235,110766235,przeciwciala_w_normie_tarczyca_jak_u_dziecka.html
  • 15.11.14, 20:38
    Dziękuję smile
    A jak myślisz, gdybym jednak zdecydowała się na Novo, to jak mam je dawkować?
    Przy obecnej dawce 125 mg Euthyroxu mam wyniki FT3 w granicach 30-50% i FT4 w granicach 70-105%. Wolałabym mieć FT3 w górnej ćwiartce, jak radzą na stopthethyroidmadness.com.
    Ty sprowadzasz Thybon z Niemiec? Masz tam kogoś znajomego czy tam mieszkasz? Czy oni też mają jakąś formę sproszkowanej świńskiej tarczycy?

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 15.11.14, 23:46
    Właśnie znalazłam syntetyczne T3 stosowane przez kulturystów, dostępne bez recepty Thyro-Med 3, 60 tabletek po 25 mcg, w całkiem niezłej cenie, tylko nie wiem, na ile to jest legalne tongue_out Kusi mnie żeby kupić, bo zanim "świnka" przyjdzie to miesiąc może minąć, o ile nieubezpieczona przesyłka nie zaginie (ostatnio tak mi się zdarzyło z przesyłką z iherb). Dla mnie dawkowanie T3 i T4 oddzielnie wydaje się łatwiejsze, bo ja mam bardzo zmienną konwersję. Zeszłabym tyćkę z Euthyroxu i dowaliła ułamek T3. Oczywiście dalej jadłabym orzechy, bo naturalna konwersja jest najlepsza i rozłożona naturalnie na całą dobę.
  • 16.11.14, 01:35
    Udało mi się znaleźć aptekę, która sprzedaje legalnie Thybon (goldpharma.sc) i się skusiłam, ale czeka się do 12 dni roboczych sad
    Ma ktoś może do odsprzedania 10 tabletek Thybonu? Mam już dość płaczu, depresji, smutku, braku siły, koncentracji i motywacji. Kiedyś byłam pełną energii i entuzjazmu dziewczyną, kurde, jestem nawet w Mensie Polskiej, a teraz nie nadaję się w ogóle na studia i do życia sad Podobno poziom dopaminy jest powiązany z poziomem T3...
  • 16.11.14, 11:55
    Jesteś absolutnie pewna, że wszystkie Twoje problemy to zbyt niska FT3?
  • 16.11.14, 14:56
    "Absolutnie pewna" ? Nie będę, póki nie spróbuję, ale przecież nawet nasze forum jest zawalone takimi przypadkami, jak mój, gdzie dodanie T3 wprowadziło dużą zmianę, "niebo, a ziemia" to jedno z porównań używanych przez Hashimotki. Myślisz, że miałabym nie próbować T3 i iść na EW? Przy próbie z T3 już po paru dniach mogę coś poczuć i nawet wracać powoli do życia, przy EW mam kolejny rok do tyłu, straszną huśtawkę w trakcie, oderwanie od ukochanego domu (musiałabym iść do szpitala na co najmniej kwartał), ryzyko, że zapomnę wszystkiego, co się do tej pory nauczyłam na studiach (piny i kody to standard, ale widziałam na własne oczy mega zaburzenia pamięci, z okresu EW nie pamiętasz ludzi, z którymi spędzasz całe dnie na oddziale) i ryzyko, że jak mnie wywalą ze szpitala tuż po EW (bo kontrakt z NFZ się kończy), to się powieszę jak jedna osoba, którą znałam... No, thanks.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 16.11.14, 16:40
    Uwazam, ze slusznie sie bronisz przed EW. Swego czasu, bedac w psychicznej rozpypce zapowiedzialam mezowi, ze jesli kiedykowleik moj stan sie tak pogorszy, ze nie bede mogla mowic za siebie, to ma dopilnowac, ze absolutnie nie ma zgody na EW. Naczytalam sie sporo, niestety sa osoby, ktore po EW traca wlasna tozsamosc.

    Czy Twoja depresja naprawde jest tak dokuczliwa? Bo piszesz zrozumiale, skladnie i nie widac tu az takiej depresji. Nie zebym kwestionowala, ale moze nie jest tak zle jak myslisz. Ja kiedys bylam w takiej rozpypce, ze poznalam co to jest derealizacja i depersonalizacja- kiedy masz wrazenie ze nie jestes juz czlowiekiem, autonomia, tylko tysiacem fruwajacych kawalkow...w takim stanie czlowiek juz niewiele reaguje na bodzce z otoczenia.
    Jesli moge Ci cos doradzic z wlasnego doswiadcznia, to co jesz, ma kolosalny wplywa na stan psychiczny. Moze warto zmienic diete.?
  • 16.11.14, 16:52
    ps. Z Twojej sygnaturki wnioskuje ze jestes zwolenniczka zazywani duzej ilosci magnezu. Ale hipermagnezjemia powoduje depresje. Wez to pod uwage.
  • 16.11.14, 17:53
    A nie hipomagnezemii? Masz jakieś źródło tego? Nadmiar powoduje biegunkę i już nie ma nadmiaru. Jak mam skurcze i drgania powieki, to mam nie brać magnezu? Teraz dorzuciłam D3 i naprawdę go potrzebuję, nawet więcej niż wcześniej, bo mam objawy niedoboru.
    Co do mojej składni, jestem oczytana i całkiem bystra, na pisanie na forum starczy, ale nie ma trudne studia. Poza tym, ja przede wszystkim nie mam siły na nic. Na dietę, na ubranie się, umycie włosów, dojechanie na uczelnię, siedzenie na zajęciach, rozumienie materiału. Jem byle co, jestem ubrana w byle co, śpię po kilkanaście godzin na dobę dzień w dzień, a rodzina boi się mnie zostawić samą w mieszkaniu. To co, mam się wziąć w garść? Kiedyś próbowałam i prawie skończyło się na alkoholizmie. Od paru lat jestem absolutną abstynentką i na prawdę nie chciałabym do tego wrócić w imię "starania się".
  • 16.11.14, 18:35
    pindzia.lindzia napisała:

    > A nie hipomagnezemii?

    Tez.


    Nadmiar powoduje biegunkę i już
    > nie ma nadmiaru.

    Mysle, ze to nie jest takie proste. Gdyby tak bylo, to nie byloby hieprmagnezjemii jako zjawiska, prawda? A jednak istnieje.

    Jak mam skurcze i drgania powieki, to mam nie brać magnezu? Te
    > raz dorzuciłam D3 i naprawdę go potrzebuję, nawet więcej niż wcześniej, bo mam
    > objawy niedoboru.

    Znowu: to nie jest takie proste i oczywiste. Mi drgania powieki pojawily sie, gdy sie faszerowalam magnezem, a wapn mi lecial w dol. Odstawienie magnezu i dostarczenie wapnia te drgania zlikwidowalo. Bo drgania powieki to tez nieodobor wapnia. Jesli jesz jakies masakryczne ilosci magnezu, to chyba nie masz brakow ? (mg?)

    Caly wic polega na tym, ze w organizmie zywym wazny jest nie tylko poziom pszczegolnych pierwiastkow. Co najmniej rownie wazne sa proporcje mineralow wzgledem siebie. Innymi slowy mozesz miec prawidlowy poziom magnezu, ale jesli nie bedzie zrownowazony takim samym (tzn. prawidlowym )poziomem wapnia, to Twoj organizm bedzie sie zachowywal tak, jakby tego magnzeu bylo za duzo. Ta zasada dotyczy wszystkich innych skladnikow, procesow, hormonow itp.
  • 16.11.14, 19:17
    ALE JA MAM NADMIAR WAPNIA!!!
    Mam żyły i tętnice zalane złogami wapniowymi, bo od 4 lat jestem hormonalnie jak matka karmiąca, a nie produkuję mleka. Miałam nawet analizę włosa i tam jak byk jest napisane, że mam tego wapnia za dużo, a magnezu za mało, mogłabym mieć tego magnezu nawet 3x tyle i wcale nie byłoby za dużo.
    U Ciebie sytuacja jest odwrotna, ale to nie oznacza, że wszyscy tak mają. Ja mam specyficzny przypadek, ale nie narzucam wszystkim, że oni też tak mają, aczkolwiek moje doświadczenia z magnezem pomogły już wielu Hashimotkom (chociażby w zwiększaniu Euthyroxu bez sensacji sercowych).
    Ach sad
  • 16.11.14, 19:43
    Nie rozumiem dlaczego krzyczysz.
    Chcialam Ci pomoc; zwrocic uwage ze nie jest dobrze sie fiksowac na jednej idei, czasem warto posprawdzac inne aternatywy.
    Zaluje ze sie w ogole odezwalam, ale juz stad spadam.
  • 17.11.14, 11:03
    > FT4 105% FT3 30%.

    No to masz niezły rozrzut... dawkę obniż tak, żeby fT4 spadło do 75-80%, może fT3 wtedy paradoksalnie wzrośnie. Nie dziwię ci się, że masz odloty, przy takiej przepaści między poziomami, w dodatku z nadczynnością polekową...

    Na twoim miejscu nie bałabym się manipulowania Novo, jeśli niskie fT3 masz od dawna (i sta objawy depresyjne), to nie masz juz czasu na szukanie, musisz szybko ratować sytuację. Idź do endo po Novo, a jakbyś miała wątpliwości, na pewno dziewczyny doradzą jak ustawić dawkę.

    D3 - póki masz niedobory, to cała gospodarka wapniowo-fosforanowa leży. I koło się zamyka. Na pewno czytałaś o "plejotropowym" działaniu D3... Czyli musisz koniecznie podciągnąć poziom D, może niekoniecznie dawką D3, może w postaci alfakalcydiolu (nie znam się, ale są jakieś inne postaci niż cholekalcyferol, dziewczyny kiedyś pisały o Alfadiolu i o jakims jeszcze preparacie, którego teraz nie mogę znaleźć, ale lekarz czy farmaceuta powinien ci podpowiedzieć)?
  • 18.11.14, 12:22
    Pindziu, podstawowa sprawa. Jeśli chcesz poprosić kogoś o odstąpienie leku na receptę, to musisz mieć uczynniony własny profil. Nie wierzę aby ktokolwiek pisał o czymś co jest NIELEGALNE na ogólnie dostępnym forum. Nie mam tu an myśli siebie bo jadę na oparach Thybonu.
    Druga rzecz, tak jak Piesek zachęcałabym Cię do wizyty u lekarza i o poproszenie o receptę na Novo. Co istotne koniecznie Novo 100+20. Ta dawka daje się ładnie dzielić. Masz wtedy np. w ćwiartce tabletki 5mcg T3 i 25 T4 co elegancko podmieni Ci kawałek dawki t4. Dla mnie 5 t3 było ładną dawką wprowadzającą.

    Nie wiem co Ci sugerować jako pierwszy ruch - czy minimalne zejście z t4, czy zostanie na t4 a dodanie t3. Przy dorzuceniu t3, t4 automatycznie spada ale jak zasugerowała Piesek może być tak, że t3 wzrośnie przy odjęciu t4.
    Nie dziwię się, że się miotasz. Człowiek w takiej sytuacji jest gotowy na wszystko. Ty właściwie nie znasz innego życiasadMimo to, próbowałabym najpierw rzeczy najprostszych - łatwych do legalnego zdobycia, łatwych do wdrożenia (z kartką i ołówkiem), niedrogich.


    --
    mój wątek:forum.gazeta.pl/forum/w,94641,110766235,110766235,przeciwciala_w_normie_tarczyca_jak_u_dziecka.html
    -----------------------
    odwiedzam i lubię:
    www.holistycznehashimoto.blogspot.com
  • 18.11.14, 18:28
    Dziękuję za odpowiedzi.

    Ta przemiana tak mi spadła z mojej własnej winy, przez parę dni jadłam orzechy brazylijskie za późno, a chyba dwa razy nie zjadłam ich wcale, więc myślę, że wyniki w rzeczywistości są lepsze i nie mam nadczynności polekowej. Dodatkowo biorę K2 w postaci natto (soja), więc na pewno poleciały w dół. Myślicie, że warto jednak zmniejszyć Euthyrox, tak na 112,5? Tak czy siak jest rozjazd pomiędzy FT3 a FT4 i chcę go uzupełnić, możliwe, że już jutro mi się uda.
    Zmuszam się do brania D3 w dawce 5000 IU, biorę do tego niacynę, która działa jak przepychaczka w moich żyłach, więc póki co nie mam natręctw, natomiast odczuwam okropne zmęczenie. Dodatkowo dzień przestawił mi się z nocą, bo zaczynam się lepiej czuć koło północy i szkoda mi iść spać. Natomiast rano nie potrafię wstać i czuję się okropnie.

    Przejrzałam stare tematy na drugim forum i tam jest sporo historii osób, które czuły się podobnie i postawiły wszystko na jedną kartę sięgając po T3, z pozytywnym skutkiem, jestem więc pełna nadziei.
  • 20.11.14, 22:36
    Jestem drugi dzień na zestawie 112,5 T4 + 5 T3.
    Wczoraj dostałam migreny po 13 godzinach od wzięcia T3 (czekałam, zjadłam coś, nie przeszło, więc wzięłam Ibuprom i przeszło), dzisiaj już po 9 godzinach. Jest to jeden z najczęstszych skutków ubocznych T3, więc się nie denerwuję, tylko tłumaczę sobie, że T3 się wbija do mojego mózgu bez wazeliny i dlatego boli wink Mam natomiast parę pytań do Was:
    1)Do jakiej ilości T3 mam dojść tak na teraz? Do 10? Marzy mi się FT3 powyżej 75%, teraz jest może 30-40%.
    2)Po jakim czasie przejść na 10 T3? Literatura wspomina o tygodniu, ale ja mam te migreny... Chociaż zwiększanie T4 znoszę w każdej ilości bez mrugnięcia okiem.
    3)Po jakim czasie od osiągnięcia tej 10 T3 badanie FT3 będzie miarodajne? Coś mi się obiło, że po dwóch, ale nie mam pewności. Wiem, że trochę zmniejszyłam T4 i to może pomóc na przemianę, ale na ustabilizowanie FT4 czeka się 4-6 tygodni, a ja nie mogę tyle czekać.
    4)Czym różni się nadczynność po T3 od nadczynności po T4? Muszę być czujna, gdyby coś takiego się wydarzyło. U mnie nadczynność po T4 to przede wszystkim tachykardia, zmęczenie i mgła umysłowa. Wg ulotki Novo może to być też tachykardia z migreną, biegunką, gorączką, a jak to było u Was? Jestem gotowa w razie objawów nadczynności spróbować brać T3 dwa razy dziennie.
    5)Jak z jedzeniem i T3? Ile mam odczekać przed i po gdybym chciała brać trochę po południu?
    6)Czy wiecie na swoim albo czyimś przykładzie na ile branie witaminy K2 z soi (100 mcg) pogarsza wyniki? Staram się brać K2 jak najdalej od Euthyroxu, 12 godzin przed i jednocześnie 12 godzin po, bo nie wiem nawet, "w którą stronę" to działa.
  • 25.11.14, 21:13
    Proszę o pomoc...
    Migreny przeszły, ale raz zarwałam noc (próbując wrócić do normalnego rytmu), następnego dnia miałam wielkie pragnienie niemożliwe do ugaszenia, a jeszcze następnego zaczęłam mieć bóle po prawej stronie od serca. EKG i echo mam w normie, tylko niedomykalność zastawki mitralnej. Myślałabym, że to T3, ale tętno jest ok jak na mnie, a biorę jeszcze niacynę, która tętno podwyższa. Żadnych palpitacji i potów nie ma.

    Dzisiaj zwiększyłam T3 do 10 mcg (i chcę tak pozostać do badania za 2 tygodnie) i chyba z bólem jest gorzej, tzn. rozsunął się w stronę serca i trochę dusi. Ibuprom max nie pomaga (myślałam, że to neuralgia od kręgosłupa, ale ból jest niezależny od wysiłku). Mam 23 lata, więc trochę za wcześnie na zawał. Dodatkowo bardzo zbladłam (wg relacji rodziny) i generalnie jestem mega słaba, więc dzisiaj odgrzebałam zapasy Sorbiferu, poprzednio ferrytyna bardzo ładnie mi na nim skoczyła i minęły ogromne zawroty głowy oraz słabość. Czy to dobry trop? Podobno czasem przy anemii serce boli, ale cały czas nie wiem, czy to nie odwodnienie na skutek zarwanej nocy (próbowałam brać elektrolity, raz mi się wydawało, że ból złagodniał, ale tylko na chwilę, może jeszcze spróbować?). Ewentualnie stawiam na zgagę, bo odstawiłam ostatnio enzymy trawienne, ale ból jest niezależny od posiłków.

    Żeby nie było zbyt prosto od paru dni jestem już zupełnie bez Solianu (czyli prolaktyna leci w dół, a estrogen i progesteron w górę), cały czas biorę 5000 IU D3, 100 mcg K2, 2,5 g niacyny.
    Poszłabym do kardiologa, ale mój ostatni chciał, żebym miała TSH w granicach 1-2, a ja przy takim umieram zupełnie i nie mam pojęcia jak mu wytłumaczę, że przy braniu T3 moje TSH będzie nieoznaczalne i nie jest to nadczynność.

    Wiem, że nie jesteście lekarzami, ale macie duże doświadczenie, a to dla mnie bardzo cenne.
  • 25.11.14, 21:47
    Pogadałam ze znajomym lekarzem i wg niej to z braku żelaza. T3 podnosi się z wykorzystaniem tlenu, a ja z racji niskiej hemoglobiny mam problem z transportowaniem tego tlenu, a takie sprawy to serce źle znosi. Od jutra chyba wracam do 5 mcg T3 i biorę maksymalną dawkę Sorbiferu, żeby szybko podnieść ferrytynę (dobrze toleruję). Nie wiem kiedy dojdę do 10 mcg. Bardzo mnie to martwi, bo chciałabym w końcu zacząć żyć i wrócić na studia. Czy może myślicie, że 5 mcg wystarczy? Bo z tego co widzę po forum to Dziewczyny ostatecznie biorą o wiele więcej T3. Jak Wam się FT3 podnosiło po Novo?
  • 26.11.14, 09:35
    Kto z forum bierze o wiele więcej T3 niż 10? Z tego co kojarzę, większość bierze nie więcej niż 10 T3. 10 T3 to sporo.

    Biorę dawki od 3.75 T3 do 10 T3 w zależności od tego, czy jest upalne lato czy siarczyste mrozy. Jeśli biorę więcej niż 5T3, to dawkę dobową dzielę na dwie mniejsze.

    Znajomy lekarz ma rację z ferrytyną, coś o tym czytałam ostatnio. smile

    Nigdy nie miałam migreny po T3. fT3 bardzo ładnie mi się podnosi po Novo.

    Ale pamiętaj, każdy jest inny. Mi osobiście np. nie pasuje branie Novo rano, biorę w południe lub w południe i po południu. Innym to zupełnie nie odpowiada.

    Novo nie jest magiczną tabletką działającą od razu. Dawki hormonów muszą być ustawione tak, aby fT3 i fT4 były bardzo dobrze dopasowane względem siebie, względem trybu życia, dnia, osoby. To nie przychodzi od razu.
  • 30.11.14, 23:04
    Dzięki za odpowiedź.
    Biorę maksymalną dawkę Sorbiferu i uczucie "zawału" przeszło smile Natomiast pojawił się ból w okolicach nerek akurat jak czytałam o zmęczonych nadnerczach i trzyma mnie już 3 dzień. Mam skłonności do bóli psychosomatycznych więc obstawiam to albo.. nadnercza ciężko znoszą T3. Ostatnio kortyzol badałam parę miesięcy temu z krwi od razu po wejściu do przychodni i był powyżej normy, lekarze jak zwykle zwalają to na depresję. Gdy 2 lata temu badałam po dwugodzinnym odpoczynku to wyszło w połowie normy, ale pielęgniarka ostrzegała mnie, że probówka będzie trochę czekać i kortyzol może się rozpaść czy coś takiego.
    Dodam też, że sypiam o dziwnych porach, bo rano czuję się fatalnie, a po 22-giej to życie nawet zaczyna nabierać dla mnie sensu i szkoda mi wtedy się kłaść. Próbowałam już dwa razy się przestawić na normalne godziny snu, ale po paru dniach znowu wracam do nocnego markowania, bo wtedy najlepiej się czuję. Jest to bardzo charakterystyczne dla mojej depresji od 7 lat, myślę, że wieczorem spada kortyzol i podnosi się przemiana T4 w T3.
    Martwią mnie tylko te bóle w okolicy nerek, mam nadzieję, że same przejdą, czy może mam coś zbadać?
    Ponawiam pytanie: czy po zmianie T3 mogę się zbadać już po 2 tygodniach? Gdzieś tak czytałam, ale nie pamiętam gdzie. Zależy mi na czasie, ale też chcę żeby wynik był w miarę miarodajny, bo na jego podstawie zdecyduję, czy nie dołożyć jeszcze T3, a nie chcę przesadzić.
  • 04.12.14, 19:25
    > Próbowałam już dwa razy się przestawić na normalne godziny snu, ale po paru dniach znowu wracam do nocnego markowania, bo wtedy najlepiej się czuję. Jest to bardzo charakterystyczne dla mojej depresji

    Nie mam depresji a ten sam problem mam od lat... jeszcze sprzed Hashimoto...

    > Ponawiam pytanie: czy po zmianie T3 mogę się zbadać już po 2 tygodniach?

    Jeśli nie zmieniałaś dawki T4 to możesz badać się i po tygodniu od wprowadzenia / zmiany T3 smile Podobno... źródła nie pamiętam.
  • 04.12.14, 23:26
    Tak z ciekawości zapytam trochę nie na temat - jest tu w ogóle ktoś, kto jest na chodzie rano? Na razie odnoszę wrażenie, że cały elitarny klub Hashi to nocne marki wink włącznie ze mną tongue_out

    --
    www.pixoto.com/z.stelmaszek
  • 05.12.14, 00:03
    Poprzednio pytałaś o T3
    ja biorę od lipca 2012 zaczynałam od 5 thybonu aż doszłam w wynikach i samopoczuciu do 15, więc moje proporcje T4:T3 = 125:15
    rano biorę 125-T4 + 5-T3 potem po 7 h następną 5-T3 i wieczorem następną.
    A od 10 maja 2013 jestem na tej stałej dawce z jakimiś małymi odstępstwami i powrotami smile

    Ja jestem na chodzie rano smile (biorę moją porcje o 5.00, ale potem dosypiam) ale też długo siedzę wieczorem smile
  • 05.12.14, 09:53
    zanyen napisał(a):

    > Tak z ciekawości zapytam trochę nie na temat - jest tu w ogóle ktoś, kto jest na chodzie rano?
    > Na razie odnoszę wrażenie, że cały elitarny klub Hashi to nocne marki wink włącznie ze mną tongue_out

    Mylne wrażenie smile
    Ja funkcjonuję wyłącznie, dopóki świeci słońce.
    Kiedyś byłam skowronkiem, teraz jestem zdecydowanie "południowcem", ale nigdy w życiu nie miałam nawet cienia symptomów zostania nocnym markiem.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • 06.12.14, 00:13
    Z tym, że ja, jak w lipcu czułam się świetnie (pierwszy raz od lat, do dziś nie wiem czemu) to z chęcią zasypiałam o 22.00 i wstawałam bez budzika o 7.00, a miałam wakacje i mogłam spać o każdej porze bez ograniczeń. Spotkałam się z koleżanką, do której nie potrafiłam nawet zadzwonić przez 3 lata i zostałam wolontariuszką.

    Moje wyniki z wczoraj:
    FT3 50%
    FT4 75,5%
    wapń zjonizowany lekko poniżej normy

    Miałam niezłe dwa dni, ale przyszła jakaś grypa żołądkowa i od tego czasu tylko dół psychiczny, ciągłe uczucie kręcenia w żołądku pomimo brania Nifuroksazydu i probiotyków na biegunkę. Miałam to samo w październiku, oczywiście lekarz "na ładne oczy" stwierdził, że to nie bakteria i wyśmiał Nifuroksazyd, a tylko on jest w stanie dać mi normalne wypróżnienia przy tym, co mi teraz jest. Biegunki się boję jak ognia, bo i tak jestem niedożywiona (niedowaga, niski poziom soków żołądkowych, sodu, potasu), w październiku po paru takich akcjach wpadłam w jakąś dziką histerię i musiałam na cito wrócić do Solianu (próbowałam właśnie zamienić ją na Tyrozynę).

    EDIT: wzięłam jakiś czas temu wapń 300 mg i poczułam się o wiele lepiej! Może tak naprawdę to spowodowało spadek nastroju, a nie wirus/bakteria. W każdym razie planuję brać nawet i 600 mg wapnia z witaminą K2, może z magnezem i kontrolować poziomy w labie.
    Po sobie widzę, że zarówno niedobór wapnia, jak i jego wysoki (ale jeszcze w normach) poziom daje bardzo nieprzyjemne objawy psychiczne.

    Już dwa tygodnie bez Solianu! Czekam na miesiączkę, pierwszą od stycznia, drugą od 4,5 roku smile

    Oczywiście dorzuciłam sobie drugą piąteczkę T3 i czekam na kolejną poprawę w samopoczuciu.

    Morał: przy suplementacji D3 (niezależnie od dawki) badajcie poziomy wapnia i magnezu! Przynajmniej tego pierwszego, bo z magnezem można bardziej na czuja, ciężko przedawkować. Pamiętając, że norma to tylko cyferki, a każdy może się czuć dobrze w określonym przedziale.
    Pół roku temu byłam na Solianie, miałam prolaktynę 6x górna norma i wapń tylko w połowie normy, ale wzięciu 400 mg wapnia spowodowało, że nadawałam się tylko na pogotowie psychiatryczne (wiem, bo byłam kiedyś). Objawy ustąpiły po wzięciu 1200 mg cytrynianu magnezu.
  • 08.12.14, 14:53
    Pindzia, a ty przypadkiem nie leczysz się u Niewiedzioła?
  • 08.12.14, 16:33
    pindzia.lindzia napisała:
    > wapń zjonizowany lekko poniżej normy
    > EDIT: wzięłam jakiś czas temu wapń 300 mg i poczułam się o wiele lepiej!

    czyli wyglada na to, ze mialam racje.
  • 09.12.14, 07:48
    Niezupełnie ada, wcześniej (na Solianie, z wysoką prolaktyną) wzięcie wapnia zagrażało mojemu życiu i teraz muszę być baaardzo ostrożna, nie mogę dorzucać ten wapń z automatu, tylko muszę za każdym razem się zastanowić. Np. wczoraj wzięłam znów 600 mg wapnia z D3 i K2, i włączył mi się wielki agresor. Przeszło po 450 mg magnezu. Dla mnie, osobiście, łatwiej jest znosić sensacje żołądkowe przy niedoborze wapnia niż czuć się tak okropnie jak się czułam wczoraj. Dzisiaj znów żołądek się odezwał, jakby wczoraj tego magnezu było za dużo i przychodzi mi do głowy tylko podzielenie dawki, najpierw 300 mg wapnia, po 2-ch godzinach 300 mg magnezu, a wieczorem znów 300 mg wapnia, zobaczę, czy stosunek wapnia do magnezu 2:1 jest dla mnie dobry. Oczywiście nie mam gwarancji, czy to nie jest zwykła grypa żołądkowa, nie ma jak tego zbadać, aczkolwiek jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności po wapniu w odpowiedniej dawce wszystko przechodzi i w ogóle nie trzymam żadnej diety żołądkowej.
    Jak zwykle miałyście rację z dzieleniem T3. Myślałam, że tak jak bez problemu znoszę zwiększanie Euthyroxu nawet o 50, to dam radę brać 10 T3 na raz, ale wczoraj serducho trochę za bardzo dało czadu i dzisiaj już dzielę (Thybon się przydaje).
    Wiecie, że w Hiszpanii (tam wszystkie leki są refundowane) można kupić 30 tabletek T3 25-tek za równowartość 10 ZŁOTYCH!!! Jeśli znacie tam kogokolwiek albo wybieracie się na wakacje, to polecam zrobić zapas, taniej się nie da.

    Byłam parę u dr Niewiedzioła i powiem tak (będzie mały elaborat):
    + nie ma kultu TSH, tylko pacjentka ma się dobrze czuć
    - ale sam raczej nie zasugeruje zwiększenie dawki, jeśli np. masz TSH 0,6 i nie masz jeszcze wiedzy, że to dla Ciebie może być jeszcze niedoczynność, więc męczysz się z objawami dalej
    +/- i właśnie w takiej sytuacji dr zamiast zwiększyć mi dawkę Euthyroxu zaczął mnie diagnozować w kierunku niedoczynności nadnerczy (dla mnie strata czasu i pieniędzy), ale rozumiem, że miał taki pomysł
    - wyśmiał moje badanie B12, że to się robi tylko przy podejrzeniu Addisona-Biermera czy jak mu tam, a wg forum miałam niedobór i uzupełniłam do z dobrym skutkiem, ale nie jest to trudne i uważam, że absolutnie to nie dyskwalifikuje doktora
    - tak jak każdy endokrynolog uwziął się na mój brak miesiączek spowodowany Solianem (jedynym lekiem, który mi pomagał na depresję), powiedział, że to jest powód mojej depresji (taa jasne), mam brać Bromergon (bardzo źle znoszę, co pogłębia depresję) i straszył ewentualnym braniem tabletek antykoncepcyjnych (które same w sobie mogą powodować depresję!), co było powodem, dla którego przestałam odwiedzać doktora
    + bardzo miły, kulturalny, współczujący, pochwala czytanie Internetu!
    + tani, wizyta 70zł, z USG 110 zł, nigdzie takich cen nie widziałam, nawet w Lublinie
    + każe przyjść ponownie za 3 miesiące, ja oczywiście nie mogłam tyle czekać (zawalałam studia) i przychodziłam wcześniej...rozumiem, że dr nie chce naciągać, ale wiem, że niektórzy lekarze też każą przychodzić po 3 miesiącach, z tym, że dają wolną rękę co do korekcji dawki w międzyczasie, co jest moim zdaniem optymalnym rozwiązaniem
    + na pierwszej wizycie powiedział, że mam ładną przemianę i mam już nie badać FT3 (!)...co się prosi o pomstę do nieba, bo często tak jest na początku leczenia, a potem się niemiłosiernie rozjeżdża, tak jak jest u mnie... gdybym się go słuchała to do dziś nie brałabym T3, a w ciągu 3 lat leczenia FT3 tylko raz przekroczyło 50% (dla mnie poziom niewystarczający do normalnego funkcjonowania)... rozumiem, że znów dr dbał o mój portfel, ale ja naprawdę pokazywałam jak bardzo jestem zdesperowana, że pieniądze nie grają roli, bylebym się w końcu dobrze poczuła...zresztą uważam, że o wiele lepiej zaoszczędzić na badaniu TSH i robić FT3, różnica w jakości i skuteczności leczenia jest kolosalna!
    +/- zdiagnozował mojej koleżance insulinooporność i dał Metforminę, niestety nie zaznaczył, że trzeba ją stopniowo wprowadzać, przez co naraził ją na nagłe spadki cukru i pogłębił jej depresję (też się leczy), ostatecznie dobrą dawkę Metforminy osiągnęła dopiero 2 lata później jak już wyskoczyły jej plamy na skórze z nadmiaru cukru i się przestraszyła...również nie zasugerował jej zwiększenia Euthyroxu, chociaż ona nie przyznała się do depresji, ale jej nadwaga sugerowała, że dawka jest za mała (i rzeczywiście, jak ją w końcu przekonałam do większej dawki i selenu, to bardzo ładnie schudła bez diety, a nie zmieniała wtedy dawki Metforminy)
    +/- w którymś temacie na forum jest dyskusja na temat doktora i tam wypowiadają się dwie dziewczyny, które poszły do niego z podobnymi wynikami...jedna dostała Novothyral, druga nie...można gdybać co je różniło, że tak się stało
    - przy poziomie witaminy D3 12 (norma od 30-tu), doktor zalecił dawkę 2000 IU i tylko przez krotki czas, potem 1000 IU, a na wakacje w ogóle odstawienie i opalanie...wystarczy przejrzeć parę tematów na forum, żeby wiedzieć, że to za mało, a opalanie przy tak niskim poziomie D3 może skutkować alergią słoneczną (u mnie tak właśnie było), ale znów, to można samemu ogarnąć...
    + doktor przyjmuje w piątki po południu i w sobotę rano, w gabinecie koło dworca PKS, więc można spokojnie do niego przyjechać z daleka nie musząc urywać się z pracy/studiów

    Mam trochę żal, ale to do wszystkich endo, u których byłam, że żaden, ani ten bardziej wyedukowany, ani ten zwykły, nie wpadł na pomysł, że jeśli podniesie mi się wolne hormony i przestanę w końcu mieć depresję to ja chętnie dobrowolnie odstawię ten Solian i moja miesiączka, oznaka płodności, wg nich jedyny sens mojej egzystencji chyba, sama wróci w przeciągu miesiąca! Żaden z nich nie zastanowił się nad genezą mojej depresji, chociaż miałam mnóstwo wyników trójki tarczycowej, gdzie już 7 lat temu TSH wynosiło 3 i wynosiło coraz więcej przez następne 4 lata...przecież branie Solianu to był efekt depresji, nie jego przyczyna, dostałam go po 3 latach nieskutecznego leczenia. Ja rozumiem, że bycie hormonalnie jednocześnie w ciąży i w menopauzie to nie jest najlepsze, również dla mojego nastroju, ale jednak to było najlepsze, co psychiatria potrafiła dla mnie wymyślić, żebym mogła w ogóle funkcjonować!

    Pomimo tej litanii żali polecam, z zastrzeżeniem, że trzeba samemu dużo czytać, wprowadzać suplementację bez wiedzy doktora i walczyć o swoje na każdej wizycie...jak zwykle, nikomu nie będzie tak zależało na nas, jak nam!
  • 09.12.14, 10:52
    Np. wczoraj wzięł
    > am znów 600 mg wapnia z D3 i K2, i włączył mi się wielki agresor. Przeszło po 450 mg magnezu.

    Nie wiem, jaka masz wchlanialnosc tych preparatow, ale na moje oko to sa konskie dawki jednorazowe. Moje preparaty , ktorych uzywam, maja swietna wchlanialnosc i jakbym wziela na raz takie dawki to bym albo zwymiotowala, albo zwijala sie w konwulsjach. Jak pakujesz w siebie wiecej, niz Twoj organizm jest w stanie ogarnac, to tylko zaburzasz rownowage. Bylabys w stanie zjesc na raz dwie lyzki soli, zeby starczylo na tydzien?

    W warunkach domowych mozna sie posilkowac cisnieniomierzem, zeby sprawdzic, czy brakuje wapnia. Zakladasz mankiet na srodek lydki, pompujesz, jesli wystapi bol zanim dojdziesz do 200mg/Hg- prawdopodobnie brak wapnia.
  • 09.12.14, 12:39
    ada1214 napisała:

    > Przeszło po 450 mg magnezu.
    >
    > Nie wiem, jaka masz wchlanialnosc tych preparatow, ale na moje oko to sa konskie dawki jednorazowe.

    Ja łykam codziennie tyle samo magnezu. 2 tabletki cytrynianu magnezu po 225 każda. Pewnie ten sam, co pindzia.lindzia. Codziennie od paru ładnych miesięcy.
    Nie wiem, jakbym bez niego teraz funkcjonowała, bo w gorsze dni zdarza mi się wziąć jeszcze jedną taką tabletkę rano (zwykle biorę magnez na noc).

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • 12.12.14, 22:50
    > W warunkach domowych mozna sie posilkowac cisnieniomierzem, zeby sprawdzic, czy
    > brakuje wapnia. Zakladasz mankiet na srodek lydki, pompujesz, jesli wystapi bo
    > l zanim dojdziesz do 200mg/Hg- prawdopodobnie brak wapnia.

    Fajny sposób, ciekawe na ile skuteczny (w sensie na ile da się potwierdzić w wynikach badań) smile

  • 13.12.14, 10:18
    Moim zdaniem to nie jest dobry sposób, bo bardzo łatwo zafałszować badanie.

    Automatyczne ciśnieniomierze potrafią dobrze zmierzyć ciśnienie niezależnie od tego, czy zapnie się je ciasno, bardzo ciasno czy luźno. A to wyłącznie od tego zależy, kiedy mankiet zacznie nas za bardzo ściskać.

    Chyba że ada1214 ma na myśli taki lekarski ciśnieniomierz z pompką, chociaż tutaj też zależy dużo od początkowego zapięcia mankietu.

    Bardziej bym była wyczulona na tężyczkowe odruchy (Chvostek, Trousseau itd.), chociaż mi Chvostek, oznaczający niedobór wapnia, nie chce wyjść, nawet z młoteczkiem lekarskim. Podejrzewam, że do tego trzeba mieć mega niedobór. Na Youtube Chvostka pokazują pacjenci po operacji tarczycy (być może przytarczyc też).
  • 13.12.14, 11:25
    Mankiet cisnieniomierza podejrzewam kazdy potrafi zalozyc poprawnie. Miedzy mankietem a skora ma byc dwa palce. Nikt nie zaklada tak, zeby nawet bez powietrza czuc bol, ani tak, ze da sie wlozyc dlon.
    Odruch chvostka to chyba przy kolosalnych i zagrazajacych zyciu niedoborach dopiero. Zanim do tego etapu dojdzie, pojawia sie setka innych objawow. JA nigdy nie mialam, ani chvostka, ani dloni poloznika, pomimo bolu miesni/szkieletu, spazmow i wielu innych. Jakbym mialam czekac i liczyc na chvostka, to ja dziekuje.
  • 13.12.14, 11:30
    o, pardon, chyba pomylilam chvostka z trussoe
  • 13.12.14, 11:27
    > Fajny sposób, ciekawe na ile skuteczny (w sensie na ile da się potwierdzić w wy
    > nikach badań) smile

    to jest raczej tzw. gruba proba, czyli orientacyjna, podejrzewam. Raczej wszystkie "badania" i obserwacje wykonywane w warunkach domowych sa orientacyjne, nie diagnostyczne.
  • 09.12.14, 11:37
    Czy możesz aktywować swój profil? Chciałam Cię o coś spytać na priv...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,246288,Tezyczka_utajona_.html
  • 10.12.14, 08:00
    Nadter, nie wiem jak to się robi sad
    Spróbuj na firenzo876@wp.pl, to mój jedyny e-mail nie zdradzający mojej tożsamości, ale sprawdzam go tylko od wielkiego dzwonu, jak napiszesz tutaj, to sprawdzę.
    Motylki,ratujcie! Mój sen zwariował!
    Parę dni temu zarwałam noc i jak zwykle w trakcie było fajnie, ale potem...Zasypiam o 18-tej i śpię do 5-6-tej rano, wczoraj to już rekord, bo padłam o 16-tej i spałam dziś do 7-mej, dałam się tylko obudzić na chwilę na obiad i byłam po prostu wściekła, że "ktoś śmie mi przeszkadzać". To jest trochę za dużo jak na odsypianie jednej nocy. Są dwaj potencjalni winowajcy:
    - druga piątka T3 (wczoraj wzięłam o 13.30 i zaraz potem padłam), czyli nadnercza kaput...
    - magnezowo-wapniowe wariacje... wpierw wzięłam wapń 300 mg, po 2 h magnez 300 mg i właśnie mnie rozłożyło, próbowałam zneutralizować ten magnez kolejną dawką wapnia, ale to nic nie dało... dziś chyba nic nie wezmę i będę czekać na biegunkę (mój objaw niedoboru wapnia) lub skurcze (niedobór magnezu)... ada1214, ja jeszcze pół roku temu brałam po 800 mg magnezu dziennie i to był jedyny warunek mojego funkcjonowania! Widać, jak ten Solian mieszał w moim organizmie...

    Nie ma to jak eksperymentować na sobie...I'm lovin' it! uncertain
  • 16.12.14, 15:21
    Ehh, powiem Wam, że bym się chyba już dawno dobrze czuła, gdyby nie ta zabawa w uzupełnianie D3.

    Ostatnio wstawałam ładnie rano, sama, z dobrym nastrojem i wszystko jest fajnie do 12-tej kiedy biorę 5000 IU D3, jakąś dawkę wapnia, już zrezygnowałam z K2, potem po 2 h magnez. I np. wczoraj nieźle trafiłam z proporcjami, bo wzięłam 450 mg wapnia, potem 300 mg magnezu i po tym magnezie naprawdę świetnie się czułam, był przypływ energii i entuzjazmu, niezły nastrój utrzymywał się do wieczora. Ale w nocy miałam największy skurcz łydki ever, darłam się na całą kamienicę i sama nie wiem, czy to niedobór wapnia, czy magnezu, biegunki niby nie ma, ale kości mnie bolą, więc chyba jednak wapń. Nie wiem na ile mnie dotyczy święta proporcja 2:1, skoro ja kiedyś tak tego wapnia nie lubiłam i do dziś za duża dawka jednorazowo gwarantuje u mnie zjazd.

    Może coś w stylu 400 mg wapnia - 400 mg magnezu - 400 mg wapnia ? Dodam, że jak wstrzelę się z dobrą dawką danego dnia to o wiele krócej śpię - zamiast 12 godzin - upragnione 9. Dziś spałam 10 godzin.

    Kusi mnie żeby darować sobie to całe uzupełnianie D3, ale nie chcę się dać tej pokusie. Kurde, nie po to nie dawałam się myślom samobójczym, żeby umrzeć na nowotwór w wieku 40. lat albo pół życia spędzić w gipsie. Te całe starania nie mogą wyjść na darmo. I prawda też jest taka, że na tym dobrym samopoczuciu rano i tak świata nie zwojuję, bo to jest zdecydowanie za mało na normalne funkcjonowanie, czekam dalej na magiczne właściwości T3 i podniesienie D3.

    Widzę zdecydowaną poprawę w stosunku do tego, co było jeszcze 2 tygodnie temu, kiedy ciężko było zostawić mnie samą w domu, ciągle płakałam, jęczałam i pytałam "ile jeszcze będę się tak źle czuć". Wczoraj większość dnia spędziłam zupełnie sama i było mi z tym dobrze, nawet obiad zrobiłam i do sklepu poszłam.

    Zauważam też u siebie zupełnie inny rodzaj myślenia, nie mam takich obsesyjnych depresyjno-lękowych myśli, które pozwalały mi wyjść na dół po bułki przez 7 lat epizodów chorobowych, bo było mi tak wstyd, że nie chodzę do szkoły/na studia i w ogóle taka ze mnie zła studentka, córka i Bóg wie co jeszcze. Zwis co do dbania o siebie i robienia podstawowych rzeczy to typowy niedobór dopaminy, zwykle działał Solian, może teraz ruszy to T3 i D3, natomiast mam też inny zwis - już tak obsesyjnie nie myślę o tym, co inni o mnie myślą, jakie to teraz sukcesy osiągają, że ja powinnam teraz magisterkę pisać, a nie ledwo 2. rok robić, że nie zdam bla bla bla.

    Wreszcie mam jakąś namacalną chorobę i przede wszystkim - wyniki badań krwi rzeczywiście odzwierciedlają moje samopoczucie i koniec z tymi durnymi lekarzami, którzy ciągle mi wmawiali, że się lepiej czuję niż się czułam i w ogóle to ja bym chciała być cały czas w hipomanii, żebym się jednak zmusiła do czegoś, wstawała o ósmej będąc w domu (teraz nikt mnie nie zmusza i sama wstaję o 6-7 rano) , brała te durne SSRaje i przecierpiała te wszystkie pogorszenia, po których miało być lepiej, a było co najwyżej jak w tym przysłowiu "ch**owo, ale stabilnie".

    Swoje pierwsze myśli samobójcze miałam właśnie po pierwszym SSRI, tak trafiłam na pierwszy oddział i na pogotowie.
    Największe lęki, światłowstręt, biegunki, migreny miałam po licie. I TSH 9.
    Po Wellbutrinie momentami miałam tętno 140, a Ci mnie trzymali dwa tygodnie licząc, że mi przejdzie.
    Na oddziale moje lepsze samopoczucie wieczorem (w ogóle cały oddział wieczorem rozkwitał i żartowaliśmy, że gdyby lekarze przychodzili wieczorem, to szybko straciliby pracę) zareagowali stwierdzeniem, że jestem niestabilna i dali mi drugi stabilizator w dawce 400, podczas gdy dawka 6 usypiała mnie na 12 godzin. Wyglądało to tak, że o 20. dostawałam leki i po 20 minutach traciłam przytomność na łóżku. Oczywiście cisza była od 22-giej, a sale były 6-cio osobowe, więc krzyczałam przez sen na wszystkich żeby się uciszyli, bo nie mogę spać. Nic z tego nie pamiętam. Lekarze również zachęcali żebym powróciła do litu, to przecież taki dobry lek.

    FCUK, a lekarze dalej mówią, że to ten Euthyrox taki niebezpieczny i trzeba poczekać aż TSH przekroczy 10. Chyba tylko po to, żeby lekarzom różnej maści roboty nie zabrakło. Ehh...
  • 16.12.14, 15:52
    Nie wyobrażam sobie czekania, aż tsh wzrośnie do 10! Absolutnie i bezwzględnie NIE! Euthyrox/ Letrox naprawdę oddają normalne życie wink

    --
    www.pixoto.com/z.stelmaszek
  • 16.12.14, 16:16
    i wszystko jest fajnie
    > do 12-tej kiedy biorę 5000 IU D3
    > . Ale w nocy miałam największy skurcz łydki ever


    Wpis na czasie, akurat mialam znowu pytac p witamine D, bo od kilku dni ja tez mam jazdy. Podejrzewam wlasnie wit D. Nie bralam jej od ponad miesiaca, bo mi wapn za bardzo zlecial i w tym czasie intensywnie zajadalam sie wapniem, a ostatnio rwniez magnezem. Bylo dobrze, nawet bardzo i kurde, znowu zaczelam brac d3 i po kilku dniach kolaps. Siedzialam przy stole po posilku i w jednej sekundzie poczulam po pierwsze skurcze zoladka po drugie atak paniki. Na drugi dzien dolaczyly bole i slabosc miesni, wewnetrzne rozedrganie i panika, panika caly czas. D3 poszla w odstawke ale ja nie moge doprowadzic sie do ladu. Biore wapn bardzo duzo ale srednio pomaga, boje sie wziac magnez bo kiedys przy spadkach wapnia magnez mnie niezle przeczolgal, ale chyba w koncu zaryzykuje. Ja nie wiem co z ta D3. Jak czytam ze niektorzy tu na forum biora po 5000 i wiecej to mi sie slabo robi. Ja po 2000 juz odlatuje niekiedy. Myslalam ze tylko ja taki odmieniec jestem, ale skoro i Ty masz jazdy, to cos jest na rzeczy z D3.
  • 16.12.14, 16:29
    Ja sie zastanawiam, czy witamina D kieruje wapn z krwi do kosci czy odwrotnie? Zawsze myslalam ze to pierwsze, ale ostatnio az w kilku miejscach przeczytalam ze Wit d jest odpowiedzialna za mobilizacje z wapnia kosci do krwi i ze w tym zakresie wspolparcuje z parathormonem. Zglupialam uncertain
  • 17.12.14, 11:41
    Nie wiem jak u Ciebie, ale ja przez 4,5 roku torturowałam swoje kości prolaktyną 150 przy normie do 25 i bardzo niskim estrogenem i progesteronem. Boję się iść na densytometrię, bo po czymś takim wyszłaby mi co najmniej osteopenia, jak nie osteoporoza, więc w zasadzie to nic dziwnego, że pierwsze co robi u mnie D3, to kieruje wapń i magnez w kości za wszelką cenę.

    Myślę, że największą trudnością tutaj jest fakt, że u wielu osób oznaki niedoboru wapnia i magnezu są identyczne, i ciężko zgadnąć, co masz wziąć, żeby Ci pomogło, a nie zaszkodziło. Dla mnie dużą podpowiedzią jest reakcja moich jelit, bo nadmiar magnezu/niedobór wapnia ewidentnie je rozluźnia, ale złe samopoczucie, lęki, skurcze mogą być objawami niedoboru jednego i drugiego.

    Moim zdaniem najlepszą inspiracją jest nadter i jej przejścia z tężyczką. Nie pamiętam dokładnie jak dawkowała te suple, ale ilości były ogromne. Wczoraj już miałam tak, że bardzo zaczęło mnie boleć kolano (swoją drogą chore), aż nawet noga się ugięła pode mną w pewnym momencie i mało co się nie przewróciłam, ale gdy wzięłam w sumie 1000 mg wapnia i 500 mg magnezu to przeszło po godzinie od ostatniej dawki i do końca dnia miałam niezły nastrój. Spróbuję tak dawkować przez tydzień i zrobię badania (pora sprawdzić tarczycę), zbadam wapń i magnez, przy takich jazdach niedobory są już widoczne nawet we krwi, zobaczę czy cokolwiek się ruszyło.

    Ta trójka D3-wapń-magnez to bardzo skomplikowany układ, sama się czasem w tym gubię. Z Twoich relacji wynika, że masz do czynienia raczej z dominacją magnezu, zbadaj obydwa minerały we krwi to będziesz miała czarno na białym. A póki co bierz trzy razy dziennie po 400 mg cytrynianu wapnia (najlepiej się wchłania) aż jelita się uspokoją, wtedy możesz pomyśleć o dołączeniu magnezu, tylko pamiętaj o 2 godzinach przerwy pomiędzy minerałami. A z tym D3 to poczekaj. W ogóle jaki masz poziom D3? Czy brałaś inne leki wpływające na kości, hormony kobiece, poziom minerałów, masz jakieś inne choroby poza niedoczynnością? Chociaż chyba nie musisz mieć, moim zdaniem długi niedobór D3 wystarczy, żeby organizm oszalał. A może masz coś z przytarczycami albo prolaktyną?

    Naprawdę warto badać często krew przy uzupełnianiu, bo jeśli jednego mamy poniżej normy, a drugi powyżej, to branie obydwu jest strzałem w stopę. Na anglojęzycznych forach też ten problem się pojawia.

    Wracając do mnie - dostałam okres, yay! Akurat w przyszłym tygodniu badam ferrytynę po uzupełnianiu, może znów trzeba będzie się przywiązać do Sorbiferu, a może ja jestem z tych, co go stale muszą brać, skoro ferrytyna spadła mi w pół roku, podczas którego nie miałam ani jednego okresu, to teraz będzie masakra.

    Co do okresu - czy Wy też się tak z nim męczyłyście przed leczeniem tarczycy? Ze mnie się lało jak z kranu, okres po 5-7 dni, cykle czasem tylko 21 dni, najwyżej 28. U mnie nic nie boli, jest tylko takie uczucie "wyżynanej szmaty" w okolicy żołądka i jajników oraz ilość krwi baaardzo się zwiększa pod wpływem jakiegokolwiek wysiłku. Po 45 minutach wuefu musiałam na sygnale lecieć zmienić każdą, nawet najbardziej pojemną podpaskę, tampon albo jedno i drugie. Nie ma mowy o jakiś tańszych typu Bella, zawsze tylko Always, O.B., największa pojemność z tymi wszystkimi bajerami typu skrzydełka, siateczki itd. Jak mi koleżanka opowiadała, że jej okres trwa 3 dni, w nocy nie krwawi (nic nie musi zakładać, nawet asekuracyjnie), a rano ma 15 minut po przebudzeniu żeby pójść do łazienki, tylko się żali, że jej JEDEN pryszcz wyskoczył, to chciałam jej oczy wydrapać wink

    Kiedyś musiałam wrócić ze spotkania z przyjaciółmi, bo nie nadążałam z wizytami w łazience i kończył mi się ekwipunek. Jak wróciłam do domu, to jak na złość wszystko się uspokoiło. W nocy to w ogóle często jest koszmar, wstawanie w nocy, kładzenie ręcznika na pościel, najgorsze, że ja w ogóle nie czuję kiedy dostaję okres i kiedy muszę iść zmienić ekwipunek, więc miałam też jedną bardzo nieprzyjemną sytuację w miejscu publicznym kiedy...przeciekłam i poplamiłam całe krzesło, a byłam w towarzystwie. I ciągle tylko pranie tych majtek, piżam, prześcieradeł, kiedy nie zdążę. Moja Mama też miała podobnie, dlatego nigdy nie poszła ze mną do lekarza z tym, ale moja Mama w ogóle dziwnie się zawsze zachowywała w kwestii kobiecych spraw, więc była raczej źródłem traum niż wsparcia, chociaż w innych kwestiach i w ogóle teraz jest bardzo wpierające i współczująca. W zasadzie dlatego też tak się upierałam na ten Solian, bo dawał mi ulgę jednocześnie od depresji i od tych okropnych okresów.

    Praktycznie w każdym źródle piszą, że przy Hashi są obfite miesiączki, ale nigdzie nie jest napisane, skąd to się bierze. Czy obniżenie przeciwciał może pomóc w tej kwestii, czy są jakieś problemy z krzepliwością? Czy jest jakaś szansa, że jak teraz już mam prawie idealne hormony i biorę selen, to się choć trochę poprawi?

    P.S. Na anglojęzycznych jest trochę info o tym, podobno samo T4 baaardzo pomaga, więc jestem pełna nadziei. W ogóle zastanawiam się, czy nie wydzielić oddzielnego tematu, o ciążach tyle jest, o antykoncepcji jest, a o miesiączce jeszcze chyba nie było.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 17.12.14, 12:12
    U mnie pomalu przechodzi, po 5 dniach brania wapnia. Czyli to wapn byl. Nie bylam pewna, bo objawy byly nieco inne, niz przy ostatnich spadkach Ca. Ale teraz juz chyba wiem jak rozroznic- bo rzeczywiscie to jest trudnosc. Ale ja mam taki test- siadam przy kompie, najlepiej nizej ulozonym, tak zeby trzeba bylo schylac glowe. Jak mam trudnosc ze zgieciem szyi- taka sztywnosc karku - to wapn. Jesli natomiast zgiac jest w miare latwo, ale z kolei miesnie zastygaja w tej pozycji i nawet po kilku minutach rozprostowac sie jest trodno i z bolem- to magnez. Nienaturalnie silne zakwasy po malym wysilku to tez u mnie objaw braku Ca.
    Poziom D3 mam raczej w miare, ostatnie badanie bylo 73, pewnie troche spadlo, ale w tej chwili nie dam rady podniesc.

    Takie obfite miesiaczki jak Ty opisujesz chyba nie sa norma. Byc moze masz problem z krzepnieciem, i to tez moze byc zwiazane z wapniem, bo wapn jest glownym skladnikiem tej substancji, ktora odpowiada za krzepniecie, jakze ona sie nazywa (nie chodzi o plytki)..?
  • 23.12.14, 21:48
    Zrobiłam dziś badania krwi...i mam mętlik. Niestety, ze względów organizacyjnych zrobiłam je w innym laboratorium niż poprzednie (ale generalnie już w nim robiłam).

    Poprzednie badanie było 2 tygodnie temu, po dwóch tygodniach od zmniejszenia T4 z 125 na 112,5 oraz dodania 5 T3. Krew była pobierana o 7:45, niestety, poprzedniego dnia HT wzięłam już o 4 rano (długa historia), więc minęło sporo czasu.
    FT3 50% (2 tyg. wcześniej było 30%)
    FT4 75,5% (2 tyg. wcześniej było 105%)

    Po tym dodałam kolejne 5 T3 brane o 15.00 i przez przypadek przeszłam z 4 orzechów brazylijskich dziennie na 200 mcg selenu. W pewnym momencie zaczęłam brać 10 000 IU D3, 1000 mg wapnia w dwóch dawkach i 500 mg magnezu (dopiero po takiej dawce przestały mnie boleć kości). Zaczęłam również brać pewien lek na zwiększenie dopaminy (mój główny problem), więc zbadałam też prolaktynę. Ze względu na skończenie kuracji żelazem 2 tygodnie temu i pierwszy okres - ferrytynę.

    Badanie na dawce 112,5 T4 od 4 tygodni i 5 T3 od 4 tygodni wziętych dnia poprzedniego o 7:00 plus 5 T5 o 15.00. Pobieranie krwi było o 8:15 (nie dałam rady dojechać wcześniej):
    FT3 97% (!)
    FT4 70%

    No i bądź tu mądry - pomógł selen, dodanie T3, czy te laby aż tak się różnią? Na pewno nie chcę wpaść w nadczynność i trzeba naprawić ta dysproporcję, więc proponuję 118 T4 i 7,5 T3. Chyba padnę przy dzieleniu Thybonu na 8 albo kupię Novothyral 75 + 15, tylko czy 7,5 T3 na raz to nie za dużo? 10 T3 na raz było za dużo, ale może warto spróbować i zostawić sobie Thybon na gorsze czasy.

    Czyli są dwie opcje: rano 0,75 x 125 Euthyroxu i 0,25 x Novothyralu 100 plus po południu nieszczęsna 1/8 Thybonu 20 albo
    0,5 x Novothyralu 75 + np. 0,5 x 150 Euthyroxu + 0,25 x Euthyroxu 25?

    Chyba skłaniam się ku opcji nr. 1, bo przedwczoraj spóźniłam się z popołudniową dawką T3 o 4,5 godziny (zapomniałam!) i mało co nie padłam...ciśnienie, z "normalnego" 100/60 zleciało do 90/60, a ja tylko leżałam, kręciło mi się w głowie i w ogóle tragedia. Z kolei jak w końcu wzięłam to T3, to dość szybko nastrój się polepszył i siedziałam do 00:30, chociaż poprzedniego dnia źle spałam (ze względów domowych, nie zdrowotnych).

    Reszta wyników:
    prolaktyna 4,62 - norma dla płodnych, nie ciężarnych - 2,8 - 29,3 (jupi! mogę brać ten lek na dopaminę i w końcu nie rujnuję sobie kości!)
    wapń - 48%
    magnez -12,5%

    Proponuję zmniejszyć trochę wapń (do 800 mg), magnez zostawić jak jest (500 mg) i zbadać "następną razą" wink Kości się budują i jestem bardzo szczęśliwa, że oddalam widmo osteoporozy.

    Ferrytyna - 59%

    Trochę już się łapię w tej swojej ferrytynie, wynik jest ok, ale dam głowę, że szybko mi zleci, więc zjem pół opakowania Sorbiferu i zbadam za pół roku (albo wcześniej, jeśli będą objawy). Ewentualnie raz w tygodniu dorzucę sobie jedną tabletkę Sorbiferu profilaktycznie, przy moich zjazdach ferrytynowych to będzie tyle co nic.

    To tyle, jeśli chodzi o wyniki...a co u mnie? Niestety życie nie pozwoliło mi na luksus spokojnego zdrowienia, parę dni temu moja sytuacja dramatycznie się pogorszyła, więc zdesperowana, mając do wyboru powrót do znienawidzonego Solianu albo LDN (Low Dose Naltrexone, pisałam o nim w temacie o Kawallali) - wzięłam 0,5 mg Naltrexonu, czyli najmniejszą możliwą dawkę, ludzie zwykle zaczynają od 1,5 mg, a hardocorowi od 4,5 mg. I miałam spory dylemat, czy wam w ogóle o tym wspominać, bo ja mam pecha do większości leków, znosząc je bardzo źle albo wcale i nie chcę Was uprzedzać, ale doszłam do wniosku, że jesteście mądre Kobiety (i Faceci też) i wyciągniecie z tego wnioski dla siebie. Dodam, że nigdy się nie odrobaczałam (a powodów znalazłoby się parę), nie ogarniałam tematu candidy i innych żyjątek w sobie, a na wszystkich grupach LDN radzili się tym zająć przed kuracją, o ile ktoś ma jakieś podejrzenia, co do posiadania "obcych".

    Wzięłam LDN wieczorem, chwilę mi się wydawało, że ciężko oddycham, ale to zignorowałam, zaraz zasnęłam. Sny oczywiście dosyć intensywne, co do długości snu nie będę się wypowiadać, bo byłam bardzo zdołowana sytuacją życiową i często w ramach depresji "chowam się w sen". Wszystko było fajnie do jakiejś 15.00, kiedy to wpadłam w dziką histerię, że moje życie nie ma sensu, że nie da się tego wszystkiego pozytywnie rozwiązać, że to życie jest za karę i zaczęłam głośno prosić Boga, żeby mnie stąd zabrał (wierząca nie jestem, ale jak trwoga, to do Boga). Całe szczęście jestem wyrobiona w takich sytuacjach i mam jednak sporą wolę życia, bo zadzwoniłam do Mamy, która to obiecała po mnie przyjechać za parę godzin i zabrać do siebie na parę dni. Po tym telefonie wszystko szybko przeszło, ale i tak do Mamy pojechałam. Więcej LDN nie wzięłam, tylko znalazłam inny sposób na podniesienie poziomu dopaminy. Wnioski dla mnie i dla Was na przyszłość?

    -nie brać się za to, o ile nie jesteście super zdesperowani, najpierw spróbować dietę na obniżenie przeciwciał
    -jak nie macie siły albo czasu na dietę to albo wziąć 0,5 mg i spędzić następny dzień w towarzystwie bardzo zaufanej osoby, która będzie wiedziała, co robić, albo chociaż się odrobaczyć (Co poleciacie? Zentel? 3 dawki wystarczą?) przed kuracją. Są grupy LDN na Facebooku, tam jest naprawdę wszystko na ten temat, tylko że po angielsku, więc nie-anglojęzycznym służę pomocą (w miarę możliwości).

    Co do mojego okresu...Matko Jedyna, ja się 7 lat bujałam z tym przekleństwem bez powodu! Taki okres jak teraz, to ja mogę mieć nawet i do setki! Pierwsze dwa dni były dość ciężkie, ale po przeanalizowaniu tego artykułu www.tlustezycie.pl/2014/06/obfite-krwawienia-menstruacyjne.html doszłam do wniosku, że moje jelita mogą mieć problem z wytworzeniem odpowiedniej ilości witaminy K1, Omega-3 (i tona innych supli) rozrzedza krew, stan zapalny powoduje przekrwienie macicy i tadam! problem co miesiąc mam, więc ratowałam się witaminą K1 500, którą kiedyś kupiłam przez przypadek zamiast K2. Trzeciego dnia nie było już potrzeby brania K1, a czwarty dzień to śmiech na sali, a nie okres. Trochę się bałam tego K1, że krew będzie za gęsta i jeszcze sobie krzywdę zrobię, ale to tylko dwa dni i dzisiaj krew na pobieraniu leciała już jak szalona (oczywiście piłam dużo wody rano).

    Wiem, nie chwalić dnia przed zachodem słońca, pierwsze okresy po przerwach są zwykle lekkie, jak już wrócę do normalnego trybu życia, to będzie też intensywniej, ale jednak myślę, że mam podstawę do nadziei na lepsze jutro smile Za miesiąc, jeśli sytuacja będzie podobna, otworzę szampana (oczywiście Piccolo, bo alkoholu nie piję od 4 lat) wink

    I tym miłym akcentem kończę mój dzisiejszy wywód. Wszystkim czytającym, a w szczególności piszącym życzę Miłych, Wesołych, Spokojnych Świąt w rodzinnym gronie, żebyśmy nie wymagali od siebie i innych za dużo (stres spala T3!), nie dali się komentarzom "życzliwych" Cioć i aby przyszły rok przyniósł Nam stabilizację - w zdrowiu (przy Naszym aktywnym udziale oczywiście), w życiu rodzinnym i w sprawach zawodowych.
  • 23.12.14, 23:25
    >Więcej LDN nie wzięłam, tylko znalazłam inny sposób na podniesienie poziomu dopaminy.

    jaki to sposob?
  • 24.12.14, 09:22
    Na Twoim miejscu nie zastępowałabym Novo Thybonem, to są trochę inne związki, kontynuowałabym Thybon

    > Badanie na dawce 112,5 T4 od 4 tygodni i 5 T3 od 4 tygodni wziętych dnia poprze
    > dniego o 7:00 plus 5 T5 o 15.00. Pobieranie krwi było o 8:15 (nie dałam rady do
    > jechać wcześniej):
    > FT3 97% (!)
    > FT4 70%

    a dlaczego chcesz zwiększyć T4 na 118?? Skoro masz go na dobrym poziomie? Proponowałam nie zmieniać na raz obu parametrów - to ważne, daje jasne do zweryfikowania wyniki, a dwie zmiany na raz powodują, ze będziesz się bujać długi czas z dostosowaniem dawki :

    > No i bądź tu mądry - pomógł selen, dodanie T3, czy te laby aż tak się różnią? N
    > a pewno nie chcę wpaść w nadczynność i trzeba naprawić ta dysproporcję, więc pr
    > oponuję 118 T4 i 7,5 T3. Chyba padnę przy dzieleniu Thybonu na 8 albo kupię Nov
    > othyral 75 + 15, tylko czy 7,5 T3 na raz to nie za dużo? 10 T3 na raz było za d
    > użo, ale może warto spróbować i zostawić sobie Thybon na gorsze czasy.

    >czy te laby aż tak się różnią

    mam takie doświadczenia z labem, gdzie robię prywatnie (nowoczesna aparatura, wysoki poziom) i w przychodni, w krótkim odstępie czasu. Diametralnie różne, nie brałąm pod uwagę w ogóle.
    Wiesz co zrobiłabym na Twoim miejscu? Kompletnie nic, odczekała miesiąc, brała suple i sprawdziła potem wyniki w tym pierwszym laboratorium.
    Lepiej jest pisać całość wyników, nie tylko % bo wtedy ktoś inny może skorygować ewentualne błędy wink
  • 03.01.15, 18:58
    napisałam maila do Ciebie na ten adres który podałaś smile
    pozdrawiam
  • 04.01.15, 18:53
    również smile
  • 06.01.15, 20:21
    again smile
  • 08.01.15, 18:56
    znow odpisalam big_grin
  • 07.01.15, 12:06
    Mam takie pytanie - czy dr Niewiedzioł jest przez Was polecany?
    Mam do niego daleko, ale jesli warto - pojade smile
  • 07.01.15, 21:25
    Wyżej opisałam wszystkie za i przeciw, niezły elaborat mi wyszedł, ciężko mi coś więcej dodać. Generalnie polecam jako źródło recept, tanie wizyty i USG, ale zawsze będę propagować samodzielne myślenie, zaufanie własnej intuicji i słuchanie forum.
  • 08.01.15, 13:39
    Czyli np. wypisze recepte i powie, by samemu przetestowac, jak sie czujemy na leku?
    Takie tanie te wizyty nie beda - dojazd wyniesie pewnie z 200 zeta wink
  • 08.01.15, 20:41
    5borelka, proszę, przeczytaj to, co napisałam wcześniej. Doktor zdecydowanie nie stawia na samodzielność pacjentów. Nie wiem jak zachowuje się wobec niezdiagnozowanych pacjentów, nie wiem, co chcesz osiągnąć, ale na diagnozę w kierunku niedoczynności nadnerczy możesz liczyć na pewno wink
  • 24.12.14, 01:11
    Pindzia,
    potwierdzam twoje zdanie na temat doktora.
    1) nie patrzył na moje TSH grubo ponizej normy
    2)też będzie mnie diagnozował w kierunku nadnerczy
    3) nie bał się podnieść mi dawki
    4) nie popierał czytania forum, ale pochwalił wyniki spisane w formie tabelki - podobno wszystkie tak przychodzimy do niego
    5) jak wypytał mnie co biorę - powiedział, że selen nie wpływa dobrze na konwersję FT4 na FT3 - a wprost przeciwnie - naukowym językiem udowadniał mi jego szkodliwość
    6) jeżeli masz siłę - to dam ci namiar na moją fajną p.ginekolog, która przyjmuje w poradni ginekologiczno-endokrynologicznej na Jaczewskiego
  • 25.12.14, 14:42
    Dziękuję xyznn, ale nie mieszkam już w Lublinie od dawna. Mogłabyś powiedzieć (na tyle, na ile pamiętasz), jak dr argumentował szkodliwość selenu? Przecież generalnie mówi się o działaniu przeciwzapalnym i poprawie przemiany-oczywiście w odpowiedniej dawce. Nawet tutaj na forum są osoby, którym selen pomaga, a odstawienie selenu chociaż na miesiąc powoduje straszny rozjazd pomiędzy hormonami. Wiem, że branie selenu na dłuższą metę w takiej dawce może nie być najzdrowsze, ale żadne dawkowanie T3, nawet 3 razy dziennie, nie zastąpi nam naturalnie produkowanego T3, produkowanego przy pomocy selenu. Chociaż u mnie ten efekt selenu zdaje się zniknął na jesieni (kiedy wszystko się u mnie rozjeżdża), więc tym bardziej interesują mnie argumenty przeciw.

    muktprega, ale te ostatnie wyniki są z właśnie nowoczesnego labu, więc to chyba bardziej im powinnam ufać, prawda? Nie chcę wpaść w nadczynność z nadmiaru T3, a wyniki już ją sugerują. Natomiast T4 podniosłam, bo FT4 zaczęło spadać, chyba ruszyła przemiana po selenie w tabletkach zamiast w orzechach i zrobiła się za duża dysproporcja i jest tendencja zwyżkowa dla tej dysproporcji. Chyba że mam odstawić selen? Wrócić do orzechów? Ale ja już się pogubiłam, na ile on mi pomaga i boję się gwałtownego spadku FT3 i wzrostu FT4.

    Wiem, że nie powinnam zmieniać obydwu, ale ja już prawie dwa miesiące siedzę w domu, wcześniej miesiąc byłam chora i w zasadzie jakby mnie nie było od początku roku akademickiego. Muszę ruszyć kuper i to szybko. Kurde, już sama nie wiem, co robić. Jest jeszcze sprawa samego pobierania krwi, bo ja się tego panicznie boję od dzieciństwa, trochę się tego "oduczyłam" w szpitalu, ale teraz jedno zgięcie ręki mi odpadło ze względu na zrosty sad (boli! okropnie!) i został tylko wierzch drugiej ręki z piękną, wystającą żyłą, którą nazywam swoją "polisą na życie", ale pielęgniarka mnie ostrzegła, że z wierzchu zawsze bardziej boli niż ze zgięcie i rzeczywiście, wakacje to nie są sad To zgięcie ze zrostami czasem mnie jeszcze boli (obawiam się, że psychosomatycznie) i coraz bardziej się martwię, że to korygowanie dawek HT będę musiała sobie darować ze względu na stan żył i wrócić do leczenia psychiatrycznego. Jedyna moja nadzieja, to fora zagraniczne, bo tam np. ludzie tylko na T3 albo nawet nie tylko, nie kierują się badaniami, tylko pomiarami temperatury, ciśnienia i tętna o stałych porach. Przy różnych normach w labach widzę w tym coraz więcej sensu, tylko przy braniu jednocześnie T3 i T4 ciężko odkryć, co trzeba dodać. Ja na temperaturę raczej nie narzekam, ale mam niskie ciśnienie (100/60) i wysokie tętno (ponad 90), i na forach sugerują mi badanie nadnerczy ze śliny, a ja się opieram, bo wątpię, żeby wyszło mi cokolwiek poza zmęczonymi nadnerczami, a to badanie, to już spora kasa. Ja w ogóle byłam ciężka do zdiagnozowania jako niedoczynna, bo całe życie trzęsą mi się ręce, mam stosunkowo wystające oczy (i nieprzyjemne wspomnienia w związku z tym), wysokie tętno i chuda jak szczapa. Chyba naprawdę musiałam doczekać do momentu, kiedy TSH przekroczyło normę, ale co straciłam przez te co najmniej 4 lata depresji, to moje. W ogóle to mam już materiał na ciekawy temat dla Nas na temat dawkowania samego T3, co ma super zastosowanie w depresji, chociaż tutaj na forum nie spotkałam jeszcze osoby narzekającej na połączenie T3+T4, chociaż w swoim otoczeniu widzę już jedną (nie siebie). Ale to jak się zbiorę, to się rozpiszę i zrobię nowy temat.

    Co do Novo-Thybon - czy Thybon jest lepszy? Chodzi o jakieś wypełniacze, czy coś innego? Bo biorę obydwa z wygody, ta poranna piątka T3 z Novo to tak raczej na stałe zostanie ze względów ekonomicznych (tanie to Novo), a Thybon kupiłam do ewentualnego dokładania w ciągu dnia bez przerw w jedzeniu. Źle? Bo ja jestem w tych, co przynajmniej pozornie, poruszają się po dawkach i preparatach bez mrugnięcia okiem. Jak zaczęłam brać Euthyrox, to jednego dnia weszłam od 0 do 50 i nic mi się nie stało.

    Hehe, co do błędów, to nie piszę wyników z lenistwa i jednak trochę z przekory, bo jestem związana z matematyką i z gotowych kalkulatorów nie korzystam, jak przeczytałam o przeliczaniu na % normy, to bez oglądania wzoru sama go odtworzyłam. Mam taki specjalny kalkulator, który liczy ułamki i wiele innych, a wynik zawsze sprawdzam, czy się zgadza "na oko". Ale proszę, dla Ciebie:
    FT3 4,15 (2,3-4,2) 97%
    FT4 1,5 (0,89-1,76) 70%

    ada1214, pożyczyłam od Dziadka leki na Parkinsona (którego Dziadek w ogóle nie ma) - w USA dość śmiało stosuje się leki na ADHD i Parkinsona w lekoopornych depresjach. W Polsce w zasadzie nie mam szans na dobre leczenie, bo tutaj wali się serotoninę solo albo z czymś w trudniejszych przypadkach, ale z racji faktu, że ja potrzebuję TYLKO dopaminy i jakikolwiek inny neuroprzekaźnik w antydepresancie jest konkurencją dla tej dopaminy, to reaguję tylko na leki działające tylko na dopaminę - leki na Parkinsona i ADHD same się nasuwają. Co ciekawe, od wczesnego dzieciństwa trzęsą mi się ręce, a leki na serotoninę bardzo to pogłębiały (o licie nie wspomnę, ale tutaj mechanizmu nie znam). Niedawno wyczytałam, że długotrwały niedobór magnezu może powodować niedobór dopaminy, u mnie ten niedobór trwał co najmniej 6 lat i wg analizy pierwiastkowej brakuje mi też wielu innych rzeczy, podobno mangan też jest kluczowy dla dopaminy, więc mam kupę roboty. Ja wiem, że te leki to nie są zabawki, ale ludzie to biorą dla zabawy i żeby wydajniej pracować/uczyć się i doświadczają efektów, których u mnie w ogóle nie ma. Ja po lekach na dopaminę nie czuję się pobudzona, nie mam problemów ze snem, agresją czy nie robię się gadatliwa, tylko wręcz przeciwnie, moje złe myśli hamują, pojawiają się bardziej pozytywne, twórcze, jest ochota na zrobienie rzeczy, które wcześniej były niemożliwe i w końcu siła do tego, w zasadzie dopiero po lekach na dopaminę czuję się "normalnie", jak przed chorobą, podczas gdy inni doświadczają stanów jak po narkotykach. Ja naprawdę potrzebuję dopaminy i powoli dochodzę do tego, jak naturalnie pobudzić jej produkcję, ale to wszystko trwa i kosztuje, podczas gdy ja w ogóle nie funkcjonuję w społeczeństwie.

    Dzięki Hashimotki za dużo uwagi, nawet w tak gorącym okresie, jak Święta!

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 25.12.14, 14:55
    Ja Ci moge zasugerowac jeszcze wyprobowanie L- theanin w zwiazku z tym zapotrzebowaniem na dopamine.

    Gdzie robilas analize pierwiastkowa wlosa i czy sama obcinalas? Moje probki sa zawsze wysylane do USA; Twoje tez? Tak z ciekawosci pytam.
  • 25.12.14, 17:31
    Tak, myślałam o L-theaninie ze względu na moją miłość do herbaty (podobno człowiek łaknie tego, czego potrzebuje, różne są teorie) i jej znaczne ograniczenie ze względu na niedobory magnezu, ale ludzie piszą dość mocno o działaniu uspokajającym, a jestem za spokojna, moja Babcia lat 80 to przy mnie wulkan energii.

    Na razie jestem na selegilinie, która w małych dawkach działa jako inhibitor MAO-B (głównie dopamina), przedłuża życie dopaminy w naszym mózgu, ale jak mam jej mało, to chyba nie ma co ratować. Jest lekka poprawa nastroju, ale nie wiem po czym, więc kombinuję dwie opcje:

    1)Dodać trochę PEA...znalazłam eksperyment, w którym podawali lekoopornym selegilinę z PEA z dobrym efektem i brakiem tolerancji po dłuższym czasie. PEA już jest, ale muszę mieć wagę z dokładnością do 0,001g, żeby na pogotowie nie trafić.
    2)L-DOPA, w ziarnach Mucuna Pruniens, podobno stosują ją w Indiach na pacjentach z Parkinsonem, z bardzo dużym powodzeniem, nie ma wad chemicznej L-Dopy, tylko że najlepiej brać ją z ekstraktem z zielonej herbaty, wtedy dopiero przekracza barierę krew-mózg. Niestety, na razie mam samą L-dopę, bez ekstraktu, przez Świąteczny bałagan poczekam jeszcze trochę na kuriera.

    Spróbuję tych dwóch rzeczy i zobaczę, co z tego wyjdzie.

    Włosy miałam obcinane na miejscu, chciałam, żeby to było zrobione dobrze i z jak najmniejszą stratą dla moich pukli. Chyba wszystkie polskie firmy wysyłają do USA, bo w Polsce nie ma laboratorium do analizy włosów, przynajmniej z tego, co wiem, stąd też wysoka cena i długi czas oczekiwania. Moje włosy były w Teksasie (farciarze wink). Analizę robiłam w Warszawie, blisko King Cross Praga.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 25.12.14, 18:24
    Teanina jest uspokajajaca ale nie sedatywna, tak wiec nie ma skutku przymulenia czy zzombienia. Wlasnie na tym polega przewaga teaniny nad innymi uspokajaczami: daje rozluznienie ale przy zachowaniu ostrosci zmyslow. Tyle wynika z broszurki jaka mam. Nie moge potwierdzic ani zaprzeczyc: bralam teanine bardzo krotko (okazalo sie ze reaguje alergicznie) i bralam przed snem wraz z magnezem. Mysle,ze warto sprobowac, bo w przeciwienstwie do tych ryzykownych lekow jakie stosujesz, teanina nie wyrzadzi Ci raczej krzywdy. PEA czy L-dopa nawet nie wiem co to jest bede musiala sprawdzic.

  • 26.12.14, 00:16
    Ale ja teraz nie potrzebuję żadnego wyciszenia czy uspokojenia, wręcz przeciwnie. Zasypiam bez żadnej pomocy, śpię głęboko i za długo, mało się odzywam, mało robię, nawet lęków nie ma. Mam chyba 1/3 tej energii, co przed chorobą, najgorszy jest absolutny brak woli, żeby coś zrobić. Kurde, ja kiedyś rozwalałam system, wiele razy byłam przewodniczącą klasy, II wicemiss szkoły (ładna nie jestem, więc to spory sukces, na który zarobiłam talentami i ogromną pewnością siebie), konkurs za konkursem, przedstawienia, dodatkowe zajęcia, mnóstwo przyjaciół, wyjść z nimi, pomysłów. Wiem, że to dziecinnie brzmi, ale te wspomnienia z okresu edukacji to jedyne wspomnienia zdrowia, które mam. Teraz to jest heroiczna walka o to, żeby zjeść coś w miarę porządnego na ciepło i umyć się od czasu do czasu - to parodia tego, co było kiedyś. I ewidentny brak dopaminy, bo lek na nią dawał mi jakieś 60% starej energii, więc już można było coś zrobić przy zachowaniu trybu "oszczędzania baterii".
  • 26.12.14, 12:26
    Nie mogę się pogodzić z:

    1) mieszasz Novo z Thybonem, w Novothyralu jest inny związek - sól sodowa liotyroniny, a w Thybonie - chlorowodorek liotyroniny, oba związki mogą różnić się zawartością czystej T3 oraz reakcjami organizmu, tworzyć inne związki, zależności itp co chyba logiczne jest smile

    2) dokonujesz zmian w obu hormonach na raz, nie w jednym (co jest moim zdanie błędem), wnosząc do suplementacji T3 przeważnie większość z nas (biorących Thybon) musiała zmniejszyć T4 o ok 12 jednostek (25?)

    > Muszę ruszyć kuper i to szybko.

    moim zdaniem szanse na to ma osoba, która stosuje jakieś zasady sprawdzone doświadczalnie przez inne osoby. W hormonach nie ma pośpiechu niestety. Paradoksalnie mieszając różne odmiany hormonów, dokładając różne leki przedłużasz czas dochodzenia do siebie.
    Jeszcze jedno - podwyższenie jednego parametru (Ft3 lub Ft4 lub obu razem) nie koniecznie oznacza za dużo hormonów, a może po prostu rzut?

    Twój wątek pomału rozszerza się w wątek psychiatryczny, a nie leczenia tarczycy, stąd wykracza to już poza moją wiedzę (pomimo 3 letniego stażu leczenia depresji i stanów lekowych - PRZED tym jak wzięłam sprawy w swoje ręce - samodiagnozując sie wink i stosując do zasad, które otrzymałam od opiekujących się mną Koleżanek)
    Wykracza to już poza moją wiedzę, więc pożegnam twój wątek.
  • 26.12.14, 14:47
    Zauważasz Muktprega, że mieszając Novo i Thybon będzie trudniej. Zgadzam się. Jednak jeśliby autorka wątku lepiej by się czuła mieszając Novo i Thybon, to czemu nie? Spróbować można. Tym bardziej, że Novo będzie rano, a po kilku godzinach Thybon? Poza tym na opakowaniu jest podane ile T3 ma każda tabletka.

    Zmienianie dawkowania obu hormonów na raz może nie jest błędne, ale na pewno jest bardzo trudne. Trudno się w czasie takich zmian połapać co się od czego zmieniło w samopoczuciu. Nie polecam osobom które zaczynają przygodę z T3 i które mają oba hormony w normie.

    Są osoby, które muszą zwiększyć T4 włączając T3. Nie wiadomo, do której należy autorka wątku.
  • 26.12.14, 14:58
    Mukprega, mam nadzieję, że jednak tu wrócisz chociaż na chwilę, bo mam parę pytań. Wiem, że warto Was słuchać, ale już tak się stało, że biorę jednocześnie Novo i Thybon, więc czy przechodzenie teraz na sam Thybon nie byłoby dopiero wprowadzaniem bałaganu? Ta piątka Novo podniosła mi FT3 o 20% (wg jednego labu), a druga piątka z Thybonu aż o 47% (wg innego labu), więc zgadzam się, że jest mocniejsza, nawet jeśli są różnice pomiędzy labami.

    Mam poważne zastrzeżenia co do stwierdzenia, że to był rzut, bo wiem, jak to dziwnie na tym forum zabrzmi, ale ja rzutów nie mam! Trzy lata badam się bardziej lub mniej regularnie i owszem, zdarzały mi się nadczynności polekowe, jak za bardzo poleciałam z Euthyroxem i za rzadko się badałam, ale to zawsze pokazywało się w za wysokim FT4 i zerowym TSH, i przechodziło po obniżeniu dawki. Nigdy nie miałam objawów grypopodobnych, ja nawet grypy tak nie przechodzę, zero wywalonych węzłów chłonnych, gorączek. U mnie po prostu systematycznie spada praca tarczycy każdej jesieni i zimy, i jedynym poważniejszym objawem tego jest depresja, ewentualnie potem marznięcie, senność, ogromny apetyt itd., ale to już przy bardzo złych wynikach. Teraz też nie czuję się na rzut, dlatego wydaje mi się, że tego T3 biorę za dużo, Thybon jest rzeczywiście mocniejszy od Novo, tu się zgadzam.

    Piszesz, że musiałyście zmniejszyć dawkę T4, ale mi FT4 zmniejszyło się jeszcze, więc ciężko żebym sobie odejmowała w takiej sytuacji, prawda? Zresztą, u mnie wyniki tarczycy mogą lecieć jeszcze do marca, bo tak to u mnie wygląda, więc zmniejszanie jest ostatnią rzeczą, jaka mi przychodzi do głowy. Jedyne, co może tutaj zmienić sytuację to branie przeze mnie D3, bo wiem, że wiele osób musiało zmniejszyć dawki HT, z tego względu chcę monitorować pracę tarczycy na bieżąco.

    Jestem gotowa na kompromis - nie ruszę nic dawki T4, wrócę do selenu w orzechach zamiast w tabletkach, tylko zmniejszę T3 w Thybonie. Z tego brania Novo i Thybonu jednocześnie chyba już nie dam się wyplątać, bardzo mi przykro. Natomiast jeśli będę dokładać czy odejmować T3, to z Thybonu tylko.

    Czuję się w jak w tej piosence Nosowskiej: "dla ładnych za brzydka, dla brzydkich za ładna, dla mądrych za głupia, dla głupich za mądra", jakoś tak to szło. Ja przecież nie wymagam od Was komentowania rzeczy, na których się nie znacie. Ja tylko opisuję swoje doświadczenia i dylematy, bo się może komuś przyda, tak jak nadter pisała o tężyczce, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, co to w ogóle jest, a potem się okazało, że trochę osób to ma. Mój przypadek raczej nie będzie tak popularny, ale jeśli chociaż jednej osobie się przyda za 10 lat, to myślę, że warto tu pisać.
  • 27.12.14, 10:30
    > Mam poważne zastrzeżenia co do stwierdzenia, że to był rzut, bo wiem, jak to dz
    > iwnie na tym forum zabrzmi, ale ja rzutów nie mam!

    Nie upieram się, że musisz je mieć, ale ja swoje byłam w stanie dostrzec dopiero po 4-5 latach studiując swoje tabelki od 2008 roku wink dobre, co?

    > Piszesz, że musiałyście zmniejszyć dawkę T4, ale mi FT4 zmniejszyło się jeszcze
    > , więc ciężko żebym sobie odejmowała w takiej sytuacji, prawda?

    Nie, nikt Ciebie nie namawia do odjęcia T4, napisałam tylko, że "większość z nas" to oczywiście nie oznacza, ze wszystkie. Chociaż z drugiej strony większość z nas tu eksperymentuje na żywym (póki co wink) organizmie, większość sama zadbała o poziom swojego życia, spędziła (spędził) mnóstwo czasu penetrując różne wpisy, artykuły (tłumacz Google aż dymi), dyskutując, czasami się spierając, argumentując przeciwstawnymi wiadomościami i czasami naprawdę trudno to wszystko ogarnąć "misiowym rozumkiem", jedno jest pewne - nie ma gotowca jednakowego dla wszystkich, więc eksperymentuj. Nie daję sobie prawa narzucania nikomu mojego sposobu postępowania, akurat w moim przypadku zadziałało co nie znaczy że u innych też, w końcu jesteśmy - indywidualnościami, jak pięknie by to nie zabrzmiało smile
    i tak godne podziwu jest to, ze tak wiele osób w przeciągu kilku lat, roku tak dużo wniosło do naszego wspólnego wora wiedzy, zależności w tarczycy.
    I ta umiejętność analizowania, wiązania jednych faktów z drugimi, normalnie same dr Housy smile
    Dlaczego lekarze nie posiadają tej umiejetności łączenia faktów?
    Nawet endokrynolog wysyła tarczycowca do psychiatry....

    Dziękuje za to co napisałaś smile
    a wszystkim na Nowy Rok drogocennego i nieustającego ZDROWIA santa choinka prezent

    a moze dla Ciebie tyrozyna byłaby rozwiązaniem? Nie wiem już czy wyżej nie było czegoś na ten temat:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24776,123427557,127741927,Re_Tarczyca_jajniki_nadnercza.html
    no i przeciwwagę do powyższego, żeby nie było tak dobrze wink
    forum.gazeta.pl/forum/w,24776,96373603,96428129,Re_normy_hormonow_tarczycy_zalezne_od_wieku_.html
  • 27.12.14, 14:10
    No cóż, na pewno przy hashi trzeba mieć otwartą głowę i brać pod uwagę różne czynniki - i reagować dość szybko.

    Ja po jakimś czasie od wyjścia ze szpitala zmniejszyłam jednak trochę dawkę, tydzień było nieźle, potem poczułam stawy, a w Wigilię się kapnęłam, że znów właściwie jestem w niedoczynności. Wróciłam do dawki sprzed obniżki i nagle znów mogę normalnie spać, a przez ostatnie tygodnie zasypiałam o 4 nad ranem...

    Dobrze jest się konsultować z innymi, ale jednak zawsze na koniec warto się zastanowić, w którym momencie samopoczucie było najlepsze.

    Również przyłączam się do życzeń zdrowia i dobrego samopoczucia dla wszystkich w Nowym Roku smile
  • 28.12.14, 17:36
    To pomóżcie mi Dziewczyny: jakie mogą być objawy rzutu? Te mniej i bardziej charakterystyczne? Bo u mnie absolutnie nic się nie zmieniło, poza pogorszeniem stanu psychicznego (mogącego wynikać z sytuacji życiowej i braku poprawy), tylko to FT3 takie wysokie (ale jeszcze w normie). Czy to za każdym razem danej osobie przy rzucie wyskakuje FT3 albo FT4, czy może raz jedno, a raz drugie?

    Zdarzały mi się sytuacje, kiedy miałam FT4 powyżej normy, ale brałam to za nadczynność polekową (bo z dawkami się nigdy nie "obcyndalałam" i jak była niedoczynność to solidnie zwiększałam), nigdy nie miałam FT3 powyżej 70% normy (jeden raz miałam 70%, przy FT4 120%, co wzięłam za nadczynność polekową, ale świetnie się wtedy czułam, aż do objawów nadczynności 2 tygodnie później, wtedy dopiero zmniejszyłam dawkę), aż do teraz. Jeśli miałabym się zastanowić, to o znaczne zwiększenie FT3 podejrzewałabym:
    -Thybon jako mocniejszy od T3 w Novo
    -uzupełnienie żelaza - wzmocniona przemiana (FT4 trochę spadło)
    -przypadkowe przerzucenie się z selenu w orzechach na tabletki

    W zasadzie, jak się zastanowię, to życzyłabym sobie tego rzutu, bo to byłoby jakieś wyjaśnienie - dlaczego przy takich wynikach nie czuję się dobrze? Jestem już pod ścianą, bo lada chwila całe życie mi się zawali. Niestety wróciłam do Solianu i w związku z tym musiałam darować sobie D3, możliwe że w przyszłym tygodniu pojawi się alternatywa dla Solianu i wtedy go porzucę.

    Na grupach zagranicznych, około-tarczycowych sugerują:
    -badanie kortyzolu ze śliny (nie wierzą w krew ani nawet mocz)
    -badanie rT3 (odwrócone T3, za wysokie oznacza, że źle reagujemy na T4 i musimy być na samym T3 albo chociaż zmniejszyć dawkę T4)
    -mutacja genu MTHFR (szczegóły na Tłustym Życiu)
    -mierzyć sobie o określonych porach ciśnienie, tętno i temperaturę, ale to już są metody przy braniu samego T3 albo chociaż świnki

    Czy któraś z Was badała kiedyś te tropy?
  • 28.12.14, 18:45
    U mnie objawem rzutu parę razy było nagłe gojenie się skóry, ale to raczej rzadki objaw, przypuszczam, że niewiele osób tak ma. A po jakimś czasie ofc gorsze samopoczucie (bardziej niedoczynne).
  • 28.12.14, 23:23
    U mnie nic się nie goi, wręcz przeciwnie, pękł mi kącik w ustach.
  • 26.12.14, 12:48
    Ciekawe rzeczy piszesz. Ja tez kiedys czulam sie krolowa, a swiat lezal u moich stop. Slam do przodu jak burza a energia mnie doslownie roznosila. Az ktoregos dnia oklaplam i tak zostalo do dzis. Jezeli moje tamtejsze zwyzki energii byly efektem dopaminy, to w takim razie mogl zajsc taki efekt jak ze zmeczonymi nadnerczami. Albo taki, jak przy insulinoopornosci- kiedy na skutek stale zwiekszonej ilosci insuliny receptory sie stepily i pochowaly.

    Z tymi lekami PEA i l-dopa to sama chcesz manewrowac, bez lekarza?

  • 26.12.14, 17:52
    Dziękuję djpa za Twoją odpowiedź, musiałyśmy chyba jednocześnie pisać, bo dopiero teraz ją zauważyłam. Tak, łączenie Novo z Thybon rzeczywiście było błędem, ale chyba teraz już za późno na naprawę. W każdym razie chcę zostać na 112,5 T4 i zmniejszyć T3 do 5 z Novo i 2,5 z Thybonu.

    Swoje leczenie "psychiatryczne" opisałam na prośbę ada1214, nie wymagam od Was żadnej wiedzy na ten temat. Mój problem z brakiem samej dopaminy jest naprawdę egzotyczny i podobnych przypadków szukam raczej po zagranicznych forach na temat zaburzeń lękowych, ADHD czy Zespołu Przewlekłego Zmęczenia, ale faktem jest, że chcę przede wszystkim dotrzeć do przyczyny niskiego poziomu dopaminy, więc chcę jednocześnie ustawić tarczycę na najwyższych parametrach, bo to już mi pomogło (zero lęków, a były ogromne przez 6 lat!), więc liczę, że pomoże mi jeszcze bardziej.

    ada1214, źle mnie zrozumiałaś, ja nie czułam się jak królowa, ja się czułam normalnie, dobrze, to była moja norma od pierwszych wspomnień z życia do początku depresji. Jeśli Ty się tak czułaś, a teraz masz dół, to może masz Chorobę Afektywną Dwubiegunową albo jakieś okresy nadczynności/niedoczynności w związku z Hashimoto/GB? Masz w ogóle swój wątek? Bo wiem o Tobie tylko tyle, ile napiszesz w czyiś wątkach. Też nie sugeruj się mną, bo zdecydowana większość ludzi z depresją potrzebuje wyłącznie serotoniny, ewentualnie z małym dodatkiem noradrenaliny, dopaminy, dla równowagi. Nie wiem, co sprawia, że u mnie chodzi tylko o dopaminę, odkrycie tego to zupełny przypadek, po roku chodzenia do jednej psychiatry dała mi to jako lek ostatniego ratunku, który pomógł podobno wielu osobom w podobnej sytuacji. Niestety, z wielu względów przestałam chodzić od tej pani dr, a przez e-mail nie chciała mi pomóc, gdy skarżyłam się na hiperprolaktynemię, zmęczenie i pytałam o długotrwałe skutki brania Solianu, chyba po prostu chce, żebym do niej przyszła i znów zaczęła się u niej leczyć.

    Te mixy to stosuję na własny użytek. Mam znajomą lekarza, psychiatrę nawet, ale ona już dawno przyznała, że nie ma nawet połowy tej wiedzy, co ja, ani też samozaparcia, żeby ją zdobyć. Jej ewentualne pomysły to Piracetam (lek nootropowy, biorą to starsi ludzie i studenci przed sesją) i jakieś stymulanty na ADHD. Piracetam chętnie spróbuję, o ile miks selegilina+PEA nie da rady, ale stymulantów się boję jak ognia, chociaż już po selegilinie może mi wyjść dodatni test na amfetaminy w moczu (lol), więc z ewentualnym prawem jazdy mogę się pożegnać. Najbardziej w stymulantach odstrasza cena, bo nie ma żadnej refundacji dla dorosłych, a co dopiero w depresji, bez ADHD, a cena podstawowa jest bardzo duża. A najbardziej chwalony stymulant jest wręcz na różową receptę, nie możliwą do zdobycia bez stwierdzonego ADHD.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 12.01.15, 13:51
    > Wiecie, że w Hiszpanii (tam wszystkie leki są refundowane) można kupić 30 tabletek T3 25-tek za równowartość 10 ZŁOTYCH!!! Jeśli znacie tam kogokolwiek albo wybieracie się na wakacje, to polecam zrobić zapas, taniej się nie da.

    Pindzia, jak się nazywa ten preparat i czy jest tam do kupienia z polską receptą?
  • 12.01.15, 17:48
    To jest dziwna sprawa, bo tutaj jest goldpharma.sc/search/t3%20tab%20bt%2030x25mcg%20(blist%203x10)/lang/POLISH/ i jak się wygoogluje producenta to wychodzi, że jest z Hiszpanii... i już bym radośnie wszystkich tam wysyłała po T3, ale tak się składa, że mam tam znajomą, która ma męża lekarza i owszem, w ich farmindexie jest ten lek, ale w aptece i w hurtowni go nie ma i nigdy nie było.

    Są dwa wyjaśnienia tej sytuacji:
    a)akurat w tym regionie/tej aptece nie ma
    b)T3 jest produkowane w Hiszpanii i sprzedawane z zyskiem do innych krajów (co podobno dzieje się z wieloma lekami w Polsce).

    W każdym razie zamiast lecieć do Hiszpanii polecałabym kupić to T3 przez tą stronę, kupowałam przez nią Thybon i przyszedł w tydzień, więc ekspresowo. Natomiast o jakości tego bardzo taniego T3 nie mogę nic powiedzieć i póki parę osób nie spróbuje, to się nie dowiemy.

    --
    Powodem problemów z sercem (przy podwyższaniu Euthyroxu lub bez), depresji, nerwicy, migren, zaparć, uczuciu guli w gardle, skurczów, drętwień, problemów ze snem jest niedobór MAGNEZU! Tylko nie mówcie, że bierzecie od lat, z pewnością bierzecie za mało. Potrzebujecie co najmniej 400 mg JONÓW magnezu, czyli np. 6 tabletek SlowMagu albo 2 tabletki cytrynianu magnezu Swansona (do kupienia na All) DZIENNIE. Zero kawy, herbaty i alkoholu.
  • 28.12.14, 20:00
    pindzia.lindzia napisała:
    > Dziękuję xyznn, ale nie mieszkam już w Lublinie od dawna. Mogłabyś powiedzieć ( na tyle, na ile pamiętasz), jak dr argumentował szkodliwość selenu?

    No właśnie nie pamiętam dokładnie, powiedział, że w przy systematycznym braniu następuje kumulacja i szybko się przedawkowuje ten selen i jego działanie jest odwrotne. Po za tym w naszej [ lubelskiej] wodzie jest dużo wapnia + jod z soli + selen = tendencja do nowotworów. Dr. twierdził, że w nazsym pożywieniu jest dość naturalnego selenu i na pewno go wystarcza. Sugerował, że najlepszy wpływ na przemianę ma żelazo.
    Będę u niego w styczniu na kontroli, to dopytam wink
    Tymczasem trzymaj się jakoś w sobie i zrób coś, żeby było lepiej.
  • 28.12.14, 23:22
    Oj tak, woda jest w Lublinie fatalna. Pamiętam jak dziś, że bez filtra nie dało rady. Ale oskarżanie samej wody o zwiększenie ilości nowotworów to moim zdaniem polecenie po bandzie - czy jest z tym gorzej niż w innych regionach? Czy dr przeszedł się kiedyś do sklepu spożywczego i zobaczył, co ludzie do koszyków wkładają? Bo ja bym tutaj szukała.
    Co do selenu, to ja niecały rok po powrocie zrobiłam badanie pierwiastkowe włosa i wyszedł mi niedobór selenu. Nie wiem, na ile to badanie jest wiarygodne, na ile bycie w Warszawie zmieniło wyniki, ale niedobór wyszedł.

    Żelazo to tytan przemianowy, ale przeciwciał przecież nie ruszy ani tyci tyci wink

    Dziękuję za życzenia, robię, co mogę, też życzę powodzenia w przyszłym roku!
  • 29.12.14, 09:55
    Pindziu, widzę że chyba tworzymy elitarny 2-osobowy klub na forum. Obie bierzemy i Novo i Thybonsmile Zgadzam się, że jest z tym trochę bałaganu. Ja nie mogłam go uniknąć. To na co zwróciła uwagę Muktprega, co negują lekarze, czyli różnice miedzy formami t3 w Novo i Thybonie wyraźnie się u mnie objawiło 2 lata temu. Przy 10-tce T3 z Novo czułam się fajnie, ale moje oczy odmówiły współpracy. Permanentny stan zapalny, wysuszona rogówka skłoniły mnie do poszukiwania innej formy T3. I tak znalazłam Thybon. Źle się wszystko ułożyło w czasie ale branie Thybonu u mnie zbiegło się w czasie z wybuchem tężyczki (utajona musiała już trwać wiele lat) ze wszystkimi pięknymi dodatkami takimi jak lęki, stany depresyjne itd. Teraz po dłuuugim czasie dopasowywania dawki T3 znalazłam (przynajmniej narazie) swoje optimum. Z oczami lepiej i kusi mnie żeby (z przyczyn organizacyjnych) spróbować zmienić proporcje Thybonu (zmniejszyć) do Novo (zwiększyć). Chyba dam sobie po łapachsmile
    To tyle w kwestii różnicy miedzy Thybonem i Novo. Różnica jest, ale każdy inaczej ją odbierze.

    Co do odrobaczania. Zentel jest b. dobry. Nieinwazyjny, szerokie spektrum ale i drogi. Mój lekarz poleca dawkę 5+1. Najpierw seria 5 ampułek na wieczór po przyjęciu leku żółciopędnego (bardzo ważne), później po 12 dniach powtórka z rozrywki w 1 wieczór. Nie wiem czy mogę pisać o szczegółach, bo to chyba autorska metodasmile 3 ampułki to zdecydowanie za mało.
    W kuracji najważniejsze jest odrobaczanie wszystkich domowników. Każda osoba z która mieszkasz musi zrobić kurację dokładnie w tym samym czasie. Zwierzaki to samo - osobnym preparatem weterynaryjnym działającym także na lamblie (standardowe nie działają). I od początku dieta bez cukru, słodkiego mleka (sery można) i pszenicy (inne zboża można). Mieszkanie trzeba ekstremalnie wysprzątać, a najlepiej byłoby wyparzyćwink Bo jaja niszczy temp. powyżej 70 stopni. Niezła polka. Z mojego mieszkania ciągle wydobywały się kłęby pary kiedy mopem parowym przelatywałam klamki. Teraz też przelatuję ale już nie codziennie.
    Gwarantuję, że po takich akcjach nigdy nie spojrzysz na żywienie poza domem w taki sam sposób jak wcześniejwink Optyka świat się zmienia.
    --
    mój wątek:forum.gazeta.pl/forum/w,94641,110766235,110766235,przeciwciala_w_normie_tarczyca_jak_u_dziecka.html
    -----------------------
    odwiedzam i lubię:
    www.holistycznehashimoto.blogspot.com
  • 04.01.15, 03:44
    Oj, dopiero teraz zauważyłam Twój wpis!

    Dziękuję za wsparcie w tym elitarnym wink klubie. Proszę napisz mi szczegółowo o tym odrobaczaniu Zentelem, bo lekarze się na tym nie znają. Czyżby chodziło Ci o dr Ozimka?

    Dla mnie podstawowy argument za Thybonem po południu to jedzenie. W chorobie, a potem w zdrowiu (pogibany plan zajęć i dni bez zajęć, kiedy odsypiam, bo nadal śpię co najmniej 11 godzin) wstaję o różnych porach, jadam o różnych porach i różne rzeczy. Muszę też mieć coś w rodzaju hipoglikemii, bo rzadko kiedy zdarzają mi się przerwy między posiłkami dłuższe niż 2 godziny, jem bardzo małe porcje, bo szybko się najadam, ale za chwilę znów jestem głodna, przy próbie brania enzymów żołądkowych się załamałam, bo wyszło mi 7 posiłków dziennie przy bardzo krótkim dniu (długo śpię), ale jak teraz o tym myślę, to chyba trzeba otworzyć portfel i wrócić do tych enzymów, żeby wreszcie zacząć jeść większe porcje i nasycać się na dłużej, przytyć i nie być tak słabą cały czas. W każdym razie 2 godziny przerwy przed Novo po południu to dla mnie kosmos, w momencie kiedy cokolwiek zjem, nawet super sycącego i powiem sobie, że przez 2 godziny mam nic nie jeść to już się głodna robię sad


    Mam konsultację u Moniki z Tłustego Życia, ale dopiero 31.01, przez moje problemy z koncentracją nie potwierdziłam terminu i 21.01 mi przepadł sad Niestety do tego czasu to ja już pewnie wrócę do Solianu jeśli nic innego nie zadziała, bo jedyną szansą na uratowanie tego roku na studiach to powrót na II semestr i zdanie I-szego w sesji powtórkowej, co jest kosmicznym wysiłkiem po miesiącach otępienia, Solian jako jedyny daje mi taką możliwość, ale wtedy odpada podbijanie D3 i budowa kości, zachodzi proces wręcz odwrotny. Cały czas się zastanawiam nad tą konsultacją, bo niestety Solian daje mi tylko jakieś 60% mojej starej energii (co jest spektakularną poprawą przy poziomie 30% w depresji) i dla mnie to jest dylemat typu: trzymanie diety albo ukończenie II roku (na samych trójach, na marnej uczelni i z kampanią wrześniową). Niestety wsparcia w domu i w rodzinie nie mam żadnego, jestem wręcz odstraszana od tej diety, co nie przeszkadza im w krytykowaniu czegokolwiek, co już zjem albo i nie (znaczne ograniczenie nabiału i nie smażenie na oleju Kujawskim to już zamach stanu). Osoba, z którą mieszkam sama ma problemy większe od moich i mogłaby się żywić wyłącznie czekoladą i kanapkami z szynką. Nie mam pociągu do kuchni, momentami wręcz uraz, przez to, jak mi się rozpadła rodzina, ale to szkoda gadać.

    Niestety odnoszę wrażenie, że narkotyczne połączenie Selegiliny z PEA guzik daje, o większej poprawie nie ma mowy, chociaż przekroczyłam już maksymalną dawkę zastosowaną w badaniu nad depresją i to dwukrotnie, powoli zbliżam się do dawek narkomańskich, że tak to nazwę i coraz mniej to mi się podoba. Nie ma nawet skutku ubocznego w postaci podbicia ciśnienia, na co liczyłam z ciśnieniem 100/60 w najlepszym przypadku, jeśli coś mi skakało to tylko moje nadpobudliwe tętno, więc ten miks w najlepszym przypadku uwypukla tylko problem, który mam. To w ogóle dziwna sprawa, bo w badaniu włosa wyszedł mi mega niedobór sodu i potasu, chyba kolejny aspekt niskiej ilości kwasu żołądkowego, bo wtedy nie soliłam wcale (rodzice mają nadciśnienie), ale jadłam wędliny i inne rzeczy, gdzie podobno tej soli jest aż za dużo. Teraz na siłę dodaję do potraw soli himalajskiej. Na niektórych forach wciskają mi nadnercza, ale jakim cudem znosiłabym wtedy tak dobrze zwiększanie Euthyroxu? Mogę zwiększyć o 50 jednostek z dnia na dzień i nawet mi oko nie drgnie, czy to byłoby możliwe przy niedoczynności nadnerczy?

    Kurde, wkurza mnie już to moje życie. Jeśli się szybko nie ogarnę, to stracę 4,5-letni związek, tanią metę do mieszkania i po 3,5 roku wrócę do Mamy jak prawdziwa córka marnotrawna, o studiach już nie wspominam.

    Ile powinnam czekać z tym badaniem tarczycy? Na Fb napisali mi, że nawet po zmianie samego T3 trzeba czekać 4 tygodnie. Już sama nie wiem, czy to był rzut z tym FT3 97%, szczerze bym sobie tego życzyła, bo to daje jakąś nadzieję na poprawę, inaczej wyjdzie, że wyniki perłowe, tylko samopoczucie ch*jowe.

    Pozdrawiam wszystkich czytających
  • 04.01.15, 11:09
    > Dla mnie podstawowy argument za Thybonem po południu to jedzenie. W chorobie, a
    > potem w zdrowiu (pogibany plan zajęć i dni bez zajęć, kiedy odsypiam, bo nadal
    > śpię co najmniej 11 godzin) wstaję o różnych porach, jadam o różnych porach i
    > różne rzeczy. Muszę też mieć coś w rodzaju hipoglikemii, bo rzadko kiedy zdarza
    > ją mi się przerwy między posiłkami dłuższe niż 2 godziny

    Jeśli chodzi o Thybon to dla mnie też ważna rzecz, że nie trzeba być na głodzie, żeby przyswoić hormon T3 jak np z Novo (dwuskładnikowy) i również mam coś w rodzaju hipoglikemii. Nie mogę długo bez jedzenia wytrzymać, zawsze coś na ząb mam w torbie. Robi mi się lekko słabo i drżą mi ręce. Nawet robiłam krzywą cukrową i insulinową - wszystko ok.
    Potem trafiłam na jakiś art w którym autor dowodził, że taka hipoglikemia w odczuciach jest związana z Hashimoto właśnie. Szukałam, nie mogę teraz odnaleźć.
    To mnie tylko utwierdziło w przekonaniu, ze po prostu trezba sobie pomóc jakimś kęsem i już smile
    Aha, zdecydowanie jest lepiej jak odrzucę słodycze i gluten, wtedy przerwa zdecydowanie dłuższa.

    > Ile powinnam czekać z tym badaniem tarczycy? Na Fb napisali mi, że nawet po zmi
    > anie samego T3 trzeba czekać 4 tygodnie.

    4 tygodnie - to na Ft4, a pare dni starczyc na badani Ft3, to hormon szybko działajacy. W "Jak żyć z Hashimoto" też o tym piszą.
    Qrczę, duże dawki jak piszesz przyjmujesz antydepr. to niestety (ale o tym przecież wiesz) zaburza i wyniki i samopoczucie.
  • 04.01.15, 16:09
    To za parę dni mogłabym znów zbadać FT3 i FT4?

    Ja już takich typowych antydepresantów nie biorę, niestety z tymi lekami nie mogę czekać 4 godziny po HT, bo taka jest idea tych wszystkich "pobudzaczy", że człowiek wstaje rano niejako na kredyt, a po śniadaniu albo przed (w zależności od leku) bierze procha i dopiero on daje jako-tako siły na funkcjonowanie w ciągu dnia. Po 4 godzinach od HT to ja już jestem po pierwszych zajęciach na uczelni. Mogę ewentualnie spróbować z budzikiem o 3 w nocy, ale coś cienko to widzę, dla mnie wyzwaniem jest obudzić się na HT i dospać jeszcze 15 minut, tzn. problemem jest zareagowanie na ten budzik.

    Paradoksalnie ten Solian dobrze tu wypada, bo się go bierze wieczorem dopiero, ale co z tą prolaktyną? Bromergon odpada, to tylko te droższe zostają? Jedna endo mówiła mi, że to będzie koszt coś koło 300 zł miesięcznie przy mojej prolaktynie (120-200 przy normie do 25). Na forach piszą przyszłe ciężarne i zwykle długo tych zbijaczy prolaktyny nie biorą, a ja jeśli bym już w to weszła z powodzeniem, to na wieczność, pewnie z coroczną przerwą w listopadzie, kiedy Solian przestaje dawać rady, wtedy miesiąc na "reset" i zwykle nieudane próby brania czegokolwiek innego, potem znów Solian. Przynajmniej na tym Dostinexie czy innym mogłabym uzupełniać D3, może na dłuższą metę zapobiegnie to chociaż tym dołom na jesieni. W swej desperacji jestem coraz bliższa tego rozwiązania, byleby znaleźć endokrynologa, który mi przepisze odpowiednią dawkę.
  • 06.01.15, 20:17
    Oczywiście wróciłam do Solianu, tym razem chyba na amen, niestety. Szykuję się na Dostinex, chociaż podobno znoszą się działaniem z Solianem, oczywiście wg badań nie, ale pacjenci twierdzą inaczej uncertain

    Coś tam już ten Solian robi i chyba w ogóle wyłącznie dzięki temu wyszłam dziś z domu i w tramwaju naszło mnie na małą refleksję - Wy piszecie o badaniu FT4 po co najmniej miesiącu na stałej dawce, FT3 po chociaż tygodniu, ale macie przecież na myśli swoje dość regularne życia, prawda? 5 dni w tygodniu do pracy na jakąś 8-9-tą, w weekendy pewnie Wam dzieci po głowach skaczą i też nie śpicie za długo, więc te HT łykacie o podobnej porze, prawda? Pewnie nawet jak jesteście w domu rozłożone przez tarczycę, to i tak z racji dzieci wstajecie o jakiejś przyzwoitej porze?

    A u mnie to jest taki bałagan przez ten brak siły i depresję, że ja potrafię łykać HT o 4-tej rano, o 8-mej, o 12-tej, nawet o 16-tej, bo o takich porach wstaję. Wiem, że to kosmos dla ludzi zdrowych, ale ludzie z depresją potrafią reagować agresją, kiedy chce się ich obudzić przed "ich porą" na wstanie, czasem każdego dnia inną, żadne budziki nie potrafią tego zmienić. I ja, durna, idę potem na tą 7-8-mą do labu myśląc "wtedy HT są najniższe" i się badam, a potem dostosowuję dawkę do wyników, ale one są ZAWYŻONE, skoro przez ostatni miesiąc (pomijając ostatni dzień przed badaniem, kiedy się pilnuję z porami na HT i durna myślę, że to wystarczy) wstaję i biorę HT od sasa do lasa, a potem, raz przed upływem 4 godzin od HT, a czasem po, biorę coraz to inne leki i suplementy wpływające na wchłanianie T4. O ja durna!!!

    Tylko jak tu wprowadzić jakąś regularność? Moje studia gwarantują mi zawsze miks dni z zajęciami na 8-mą, na 9.45 albo bez zajęć, kiedy jestem tak padnięta, że śpię do 11-13-tej, taki mam klimat, więc nawet powrót na studia (dzięki oszustwu zwanym Solianem), nie gwarantuje żadnej regularności.

    Jedyne, co mi przychodzi do głowy to branie codziennie HT o 3-ciej w nocy (pal licho, może jak sobie gotową dawkę przyszykuję i nastawię budzik, to nawet zareaguję), a potem o 7-mej kolejny budzik na "niby-śniadanie" w postaci paru kęsów banana i leków po-śniadaniowych, tak żeby zawsze była przerwa równo 4 godziny pomiędzy HT, a jedzeniem i lekami. Dalej mogę sobie spać ile chcę, ale jest pewne prawdopodobieństwo, że jeśli wezmę HT tak wcześnie, to będzie mi też łatwiej wstać wcześniej i wcześniej się położyć spać, bo na razie to jest koszmar. Gdybym miała zajęcia na 8-mą (najwcześniejsza godzina, na którą mogę mieć), to o 7-mej akurat tuż przed wyjściem brałabym leki.

    Co do dawek HT, to ewidentnie są zaniżone, też muszę pokombinować co brać i kiedy, ale tamto 5 T3 z Novo i 5 T3 z Thybonu to nie było za dużo, co najwyżej było w sam raz.

    Przepraszam wszystkich, którzy stracili czas na mój wątek bez takich ważnych informacji, jak pory brania HT. Kolejny dowód, jak niedoczynność i depresja padają na mózg.
  • 06.01.15, 20:34
    A dlaczego Dostinex?
  • 06.01.15, 22:03
    A czym innym mam zbić po-Solianową prolaktynę 120-200 (w zależności od poziomu stresu, norma 2-25), skoro po Bromergonie śpię JESZCZE więcej? Dostinex ma podobno najmniej skutków ubocznych, ale daje tak po kieszeni, że się żyć odechciewa (200-300 miesięcznie). Jeśli znasz jakieś lepsze wyjście, to proszę, napisz.

    Na tym Solianie wpadam w błędne koło - przez wysoką prolaktynę mam wysoki wapń (tzn. w normie, ale jakieś złogi się robią, wcześniej to opisywałam), niski estrogen i progesteron, czyli rujnuję kości, brak okresu, nie mogę uzupełniać D3, jestem zmęczona, mam napięte mięśnie z tendencją do kręczy karku => biorę dużo magnezu, jest ulga dla mięśni i stabilizacja nastroju, ale wysoki wapń i magnez wypłukują potas i sód => jestem jeszcze bardziej zmęczona. Dodatkowo tak wysoka prolaktyna zwiększa ryzyko raka piersi. Hell yeah. Z tego opisu to trudno zrozumieć, po co ja ten Solian w ogóle biorę.

    Przychodzi mi go głowy tylko jedna alternatywa dla Solianu, oczywiście gdyby nie Solian to bym na nią nie wpadła w swojej "pomroczności jasnej", głupia jestem, bo przypadkowo odkryłam ją miesiąc temu w lepszej dawce (we wrześniu brałam za mało) i powiązałam jej działanie z innym prochem, który nic nie daje. Eksperymenty na żywym organizmie, mili Państwo. Nie będę z nazwą nic zapeszać, póki nie będzie efektów i jakiegoś dłuższego okresu w stabilnym zdrowiu.

    Pozdrawiam
  • 07.01.15, 01:47
    Na początek jedno pytanie: czy jeśli będę brać HT o 3 w nocy, to jak mam się badać? Laboratoria są najwcześniej od 7-mej i obawiam się, że przesunięcie dawki tego dnia na po pobraniu da taki skutek, że nie wstanę. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to jednak badać się po tabletce i uznać to za swoją "normę", cokolwiek wyjdzie, pod warunkiem, że będę się dobrze czuła - i tak żadnemu lekarzowi tych wyników nie pokazuję i nie zamierzam pokazywać. Mogę też pójść amerykańskim trendem - mierzyć ciśnienie, tętno i temperaturę, i trochę zgadując po objawach, czasem badając, dokładać/odejmować T3/T4.

    Chyba przed chwilą wpadłam na to, dlaczego dziś się tak dobrze czuję. Myślałam, że to Solian, bo dziś miał być 3. dzień jak go biorę, ale...
    -koło 18-tej powinnam mieć spadek nastroju - pora na następną dawkę Solianu, a ja właśnie czuję się coraz lepiej od 18-tej, teraz jestem we wręcz rewelacyjnym nastroju, jakby dawna "ja" sprzed 7-miu lat, mam ciśnienie 110/70, czyli jak na mnie wysokie, po Solianie mam ciśnienie ortostatyczne i jeszcze większe problemy z podbiciem go, a tutaj sam wzrósł bez kawy, herbaty czy jakiejś formy kofeiny, jak na mnie to cud!
    -dzisiaj mój apetyt na słodycze gwałtownie spadł, jeśli jadłam czekoladę to raczej z racji okazji niż dzikiej ochoty na czekoladę-i-może-jakieś-chipsy. Dwa dni temu czułam się beznadziejnie, brudna, smutna, słaba, ale po chipsy i czekoladę poleciałam jak zaczarowana, tak mnie ciągnęło do tego syfu, wczoraj też. Dzisiaj moja przerwa pomiędzy posiłkami gwałtownie się wydłużyła, aż czuję, jak bardzo mam stabilny poziom cukru i insuliny.

    A oto wyjaśnienie, co się takiego dzisiaj stało - na pewno będziecie zadowolone smile
    Wczoraj dopadło mnie straszne zmęczenie około 10-tej, więc się położyłam, pomimo że spałam tego dnia do 15-tej. Wiedziałam, że obudzę się w nocy, ale było mi wszystko jedno, taka byłam zmęczona.

    Obudziłam się o 1.30 z ogromnym lękiem i złym nastrojem - myślałam o samych najgorszych rzeczach, jakie mi się ostatnio przydarzyły. Lęk mogłabym porównać do skutków dziecięcego oglądania zakazanych horrorów, gdzie zrozpaczony dzieciak budzi się w nocy z pełnym pęcherzem i boi się iść siusiu, żeby zły charakter z horroru nie wyskoczył zza rogu. Ja horroru nie oglądałam, a i tak w nocy bałam się ciemności i samotności. Takie lęki po wybudzeniu w nocy były właśnie moim pierwszym objawem depresji 7,5 roku temu, co lit bardzo pogłębił (haha, ciekawe dlaczego). A na lęki generalnie pomogło mi T3, bardzo, niesamowicie wręcz, po prostu pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że nie mam tych wszystkich irracjonalnych lęków, wyrzutów sumienia i kompleksów, które miałam całe lata, więc o tej 1.30 wzięłam 2,5 T3 z Thybonu, tak doraźnie, stwierdziłam, że lepsze to od jakiegoś usypiacza albo benzo, a badania tarczycy najwyżej przesunę. W końcu zasnęłam po paru godzinach, kiedy było już trochę ze mną lepiej, obudziłam się o 14.30 i wzięłam standardową porcję HT, a potem wystrzeliłam jak torpeda!

    U mnie zawsze najgorzej jest rano, a najlepiej wieczorem, może więc branie HT o 3-ciej w nocy to dobry pomysł, żeby nie powiedzieć - genialny? W końcu HT potrzebują paru godzin na rozkręcenie.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że mam jeszcze trochę Solianu w krwiobiegu, ale mam też przeczucie, że odpowiednia dawka HT o dobrych porach zdziała więcej niż Solian. Pozostaje mi tylko te dawki wykombinować.
  • 07.01.15, 08:21
    Samokrytyka mile widziana, wszyscy od razu poczują się lepiej wink

    Ja od kilku lat przygotowuję sobie na wieczór jak mantrę smile tabletki i przy łóżku wraz z kubkiem wody (raz się wybudziłam w nocy a tu słyszę mlaskanie, mój kotek wsparty na łapkach na stoliku nocnym popijał sobie z mojego kubka, nie wiem jak długo miałam współwłasność wink)
    komórkę mam nastawioną na 5.00 - połknę, popijam i dalej śpię, po prostu wytworzyłam sobie nałóg. Badając hormony w tym dniu nie biorę tabletki dopiero po wyjściu z labu. Jeden raz na jakiś czas to naprawdę niewielki wyłom w porównaniu z zaburzonym przyjmowaniem cały czas wink
    albo zrobić badania po południu, tak chyba maja osoby, które przyjmują na noc.
    A może rozważ branie na noc w Twoim przypadku, rozważ za i przeciw.

    Takie lęki po wybudzeniu w nocy były właśnie moim pi
    > erwszym objawem depresji 7,5 roku temu, co lit bardzo pogłębił (haha, ciekawe d
    > laczego). A na lęki generalnie pomogło mi T3, bardzo, niesamowicie wręcz, po pr
    > ostu pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że nie mam tych wszystkich irracjonalnyc
    > h lęków, wyrzutów sumienia i kompleksów, które miałam całe lata

    Patrz pn 3 oraz pozostałe:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24712,144457452,144483237,Re_konwersja_T4_w_T3_co_przeszkadza_.html
    Przypuszczam, że biorąc w kratkę HT brałaś tak samo w # pozostałe nie bacząc na ich antagonistyczne działania....
    Tak kochana, czas zacząć od nowa :
    pn1 - ułożyć grafik i poddać go weryfikacji
    pn2 - bezwzględnie (pod presją wstrętnego samopoczucia!) przestrzegać systematyczności i odstepów pomiędzy.
    Spocznij, odmaszerować i zastosować!
    Po zastosowaniu prezent gwarantowany brawo
  • 07.01.15, 09:31
    Nie wiem, czy to jest lepsze wyjście, ale ja chcę spróbować tego zioła, co ma Castagnus. Mam prolaktynę około 40-50 przy takich normach jak Twoje.

    allegro.pl/a-niepokalanek-owoc-niepokalanka-50-g-eko-i4961892440.html

    Wychodzi taniej i można po tym prowadzić auto - w ulotce Dostinexu piszą, aby nie prowadzić auta po tym leku.
    Spróbuję i dam znać czy działa smile
    Bromergon jest okropny, zgadzam się! Brałam miesiąc i nie chcę nigdy więcej!

    Od "zawsze" mam taką dużą prolaktynę. Jednak gdy hormony tarczycy mam OK, to prolaktyna nie upośledza mi płodności, urodziłam 2 dzieci, mam co cykl owulacje, ładną fazę lutealną. Ale ostatnio miałam dość bólu piersi pod koniec cyklu (wyjątkowo mocno mnie bolały) i postanowiłam spróbować z tymi ziołami smile

    Poczytaj w Internecie, to zioło działa też dopaminergiczne (receptory D2) - ale nie wiem o co tu chodzi. Gdy zobaczę jakieś efekty, to dam znać.
  • 22.08.16, 15:32
    Koniecznie bierz K2-MK7 na te"złogi wapnia". To niebezpieczny stan. Wapń powędruje do kości, a nie do tętnic. A wtedy znowu D3. I może powoli zacznie się odkręcać...
    I..NIE JESTEŚ GŁUPIA wink
  • 04.01.15, 19:03
    > I z tej desperacji zaczęłam googlować na temat Armouru i trafiłam na sproszkowaną tarczycę krowią z Nowej Zelandii BEZ
    recepty Thyro-Gold rel="nofollow">www.naturalthyroidsolutions.com/.
    >
    > Zamówiłam

    no i co z tym Armourem?
  • 05.01.15, 00:53
    Na razie niestety nic. Napisałam do nich, czekam na odpowiedź, w międzyczasie zmienili adres i muszą mieć niezły bałagan, były też Święta po drodze, a mi już kiedyś zaginęła zagraniczna paczka (iherb), więc najprawdopodobniej po ich odpowiedzi zamówię jeszcze raz na inny adres.
  • 07.01.15, 11:46
    Czy brałaś pod rozwagę przebadanie się pod kątem rT3?
    Niby wynik ft3 masz przyzwoity ale objawy niskiego poziomu tego hormonu biją po oczach.
    Raz jeden w życiu doświadczyłam depresji z lękami - po operacji, kiedy zapas ft3 w moim organizmie się skończył a ja byłam na samej tyroksynie. Każdego wieczora zasypiałam przy zapalonym świetle z przekonaniem, że już więcej się nie obudzę.
    Nigdy więcej nie chciałabym doświadczać takiego stanu.
    Może warto sprawdzić ile w twoim ft3 jest rT3?
    Trzymaj się!
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,246288,Tezyczka_utajona_.html
  • 07.01.15, 21:17
    Ojej, ile odpowiedzi! Dzięki Dziewczyny!

    muktprega1 - już jakieś pół roku pilnuję tych "zaburzaczy konwersji", pasta bez fluoru, od dawna nie biorę nic takiego, z magnezem, wapniem, żelazem czekam co najmniej 4 godziny, ale i tak przy swoim crazy lajfstajlu trochę mi zajmie dojście do jakiegoś rytmu. Zobaczę, jaki będzie plan na II. semestr (tzn. czy wygram z USOSem uncertain), teraz rano to ja w zasadzie nie biorę nic pilnego, jakieś Omega-3, D3, wapń, urydynę, B-complex mogę przesunąć (kocham to potajemne branie leków w kiblu w przerwie między zajęciami, w końcu "studenty" nic poza aspiryną na kaca nie biorą, co nie?), tutaj ewidentnego kopa daje mi T3 wzięte wcześniej, będę musiała zobaczyć, o ile wcześniej mam je wziąć, żeby później wstać bez problemu. Raz na jakiś czas mogę się poświęcić i wziąć HT po badaniu, masz rację.

    Ja to jestem już taka wyrobiona po psychiatryku jak Elvis Presley (ten to łykał do 14-tu tabletek na raz) i HT łykam bez wody. Kotkowi nie żałuj, kotki kochają "zdobytą" wodę - wodę psa, brudną wodę w zlewie, wodę dla choinki, nawet są takie specjalne fontanny dla kotów, które napowietrzają wodę, żeby dla jaśnie Pana było to atrakcyjne - tylko uważaj na kocie włosy i wibrysy w tej wodzie wink

    Mam takie mroczne wspomnienie z pierwszej próby studiowania 3 lata temu(udało się ukończyć I. rok, na Solianie oczywiście, potem dobrowolnie zmieniłam kierunek i nie żałuję), kiedy niepotrzebnie mi dowalili escitalopram (na tym się śpi po 16. godzin i zasypia w ciągu dnia) i oczywiście lamitrin jako stabilizator, TSH 4, ale norma do 4,2, więc żaden lekarz nie zareagował, a ja taka hiper nieprzytomna rano zalewałam dwie mocne torebki herbaty Ahmad (najmocniejsza jaką znam) i próbowałam się bezskutecznie tym dobudzić, jeszcze kolejna herbata w termos, a potem podsypianie na ostatnim wykładzie (dosłownie, jeszcze było zimno na sali, więc siedziałam w kurtce i zamykałam oczy, jak wykładowca nie patrzył). Jaka ja byłam dzielna wtedy...tylko kurde po co? W zeszłym roku doszłam do 8-miu mocnych, czarnych herbat dziennie, dla poprawy humoru, podbicia ciśnienia, ocieplenia się, od roku - jedna cienka herbata rano, ale to był duży wysiłek, robiłam to tylko dla "uratowania" magnezu w sobie, wiecznie zmęczona, od paru dni - zero. Czekam jeszcze na książkę o Paleo, konsultację u Moniki mam 31.01, nawet zaczynam to sobie wyobrażać (i tak mam problem z tym, co jeść, odkąd ograniczyłam nabiał do 5% tego, co kiedyś i mam wyrzuty sumienia po niezdrowym jedzeniu czy chlebie) i nawet mam wsparcie w domu!

    djpa - Castangus dla Ciebie brzmi bardzo dobrze, oczywiście znam go wink, ale dla mnie to chyba za cienki Bolek przy moich wynikach, ale teraz jest szansa, że dam radę bez Solianu. Bromergon to koszmar dla niedoczynnych.

    nadter - brałam to pod uwagę, pytałam o to chyba jakiś tydzień temu, aczkolwiek u mnie kluczem jest chyba ta nocna dawka i dokładanie sobie okruszków T3 w ciągu dnia. Aczkolwiek nie wiem, jak by to badanie zinterpretować, bo amerykanie każdą zrobić rT3 i FT3 z jednego pobrania i porównać (podzielić jedno przez drugie), a w Polsce jedyna opcja to rT3 wysłać do Niemiec i nie masz możliwości zrobienia tam też FT3, a porównywanie wyników z dwóch labów nie ma sensu, tym bardziej, że nawet po przeliczeniu na procenty wychodzą zupełnie inne wyniki w różnych labach, w zależności chyba od wieku sprzętu.
  • 08.01.15, 22:41
    Pindziu, mam nadzieję, że czujesz się lepiej. W każdym razie, zapoznałam się z kilkoma gałązkami z twego drzewka i mogę wypowiedzieć się co do działania sztucznych hormonów oraz kilku innych spraw. Zażywam Novo i Thybon od kilku lat i przez te kilka lat kiedy mój poziom hormonów był - zgodnie z wynikami badań - wzorcowy, czułam się idealnie. Nie miałam żadnych problemów ani natury fizykalnej, ani psychicznej. Później siadło mi T3, ale to zupełnie inna bajka.

    Wszyscy tu piszecie o lekach, suplementach, ich dawkach, etc. Ja wypowiem się z trochę innej beczki. Przeczytałam o twoich obawach, związanych z zapominaniem różnych spraw, etc. Opowiem ci krótką historyjkę. Tuż przed egzaminem prokuratorskim miałam fatalny wypadek, m.in. odniosłam obrażenie w postaci złamanie kości jarzmowej (oczodół). Lekarze nie rozpoznali złamania i wskutek tego przez kolejne trzy lata od zmierzchu do świtu, a także w momencie, gdy się budziłam, odczuwałam potworne bóle - i nie umiał mi pomóc nikt. Nabawiłam się koszmarnej depresji. Nie znalazłam się wprawdzie w szpitalu psychiatrycznym, ale było bardzo blisko. Moja psychika została przez te wydarzenia naruszona do tego stopnia, że obecnie, po kilku latach, jestem zupełnie inną osobą.

    Co chcę ci powiedzieć? To, że w pewnych okolicznościach pamięć ludzka jest wyborna. Na zdanie egzaminu prokuratorskiego miałam 3 lata od momentu ukończenia aplikacji. I zdałam go w momencie, kiedy z bólu nie widziałam prawie na oczy, a w przerwie między odpowiedziami (faza ustna egzaminu trwała 7 godzin) wychodziłam do łazienki, żeby się wyrz***ć. W momencie egzaminu upłynęły prawie 3 lata od czasu, kiedy bawiłam się paragrafami, a musiałam zdać wszystko - wszystkie kodeksy, medycynę sądową, psychiatrię, etc. I cóż? Tak łatwo się nie zapomina. Pamiętałam większość rzeczy, których nauczyłam się 3 lata wstecz, przed egzaminem, do samego egzaminu tłukłam to wszystko bardzo pobieżnie, a musiałam do niego przystąpić, bo nie miałam wyjścia. Zdałam, przy czym nikt nie stosował dla mnie taryfy ulgowej - wręcz przeciwnie, ponieważ nie podeszłam do egzaminu wraz z kolegami z roku, musiałam toto zdawać w Ministerstwie, a tam poprzeczka stoi bardzo wysoko.

    Nie chcę ci prawić komunałów typu : cieszmy się życiem, etc. To są bzdurki, wypisywane w książeczkach autorstwa pani Musierowicz. Życie jest ciężkie i kurew*ko trudne. Ale jest też coś takiego jak determinacja, samozaparcie, pasja i talent. Tych ostatnich: Pasji i Talentu - nie zabije nic, nawet ciężka depresja. Szale na wadze zawsze są dwie, a waga pawiego pióra czasami jest większa niż ołowianego odważnika bólu. Nie piszę tego jako dyletant - wiem doskonale, czym jest depresja, jak to jest nie myć się przez kilka dni i nie wstawać z łóżka. Tudzież mieć kłąb ciemnych chmur zamiast myśli. Mogę napisać tyle, że swego czasu zwaliła mnie z nóg i otarłam się o szpital psychiatryczny. Wracając do Pasji i Talentu - jeśli je masz, nic ci tego nie odbierze, bo zawsze do nich wrócisz. Ponieważ masz na szyi obrożę, i chadzasz na ich smyczy - na smyczy Pasji i Talentu. Wiem, że jest ci straszliwie ciężko, ale jeśli odkryjesz je w sobie - a może już je odkryłaś - zawsze będziesz miała do czego wrócić. Żaden ból ci tego nie odbierze, wiem, bo już to przeszłam. Moją pasją nie jest prawo, jest nią pisanie. A co jest twoją pasją?
  • 09.01.15, 16:23
    Wiesz, zawsze mnie rozwalają takie komentarze. Unikam zwrotów typu "nie rozumiesz jak to jest, bo tam nie byłaś", ale tutaj niestety taki komentarz mi się nasuwa. Ty otarłaś się o szpital, ja w nim byłam 4 razy, w tym 3 razy już naprawdę wiedziałam, czego się spodziewać, zero złudzeń, a jednak się decydowałam z obawy przed utratą życia, z desperacji, w sumie 9 miesięcy przed ukończeniem 20. urodzin. Kto tam był chociaż raz, ten wie, ile to kosztuje człowieka godności, więc jeśli ktoś dobrowolnie idzie tam po raz 2., 3., czy 4., to naprawdę musi być z nim źle. Ja byłam gotowa zgodzić się na EW, lekarze już proponowali, tylko cud mnie uratował i stamtąd wyciągnął.

    Depresja zabija talent i pasję, zabija pamięć, koncentrację, ochotę na cokolwiek, co się wcześniej kochało czy chociażby lubiło. Nie ma mowy zdać egzamin w depresji i pamiętać rzeczy sprzed 3 lat, może Twoja Ci na to pozwoliła, ale moja i wiele innych, u innych osób, jakie znam, nie. Chyba że ten egzamin to był pikuś przy problemach w domu, które są powodem Twojej depresji, wiem, że są osoby, które odpoczywają w pracy od problemów w domu. Ja w domu odpoczywam przed światem zewnętrznym, który w depresji mnie męczy niemiłosiernie. I żadna "pasja" mnie z domu nie wygoni w takim stanie, a jeśli można ją robić w domu, to tylko utwierdzi mnie w przekonaniu, że nie warto z tego domu wychodzić, tak to działa.

    Jeśli masz problemy z przewlekłym bólem, to może kurs MBSR-MBCT?
  • 09.01.15, 17:08
    Nie chciałam urazić cię moim komentarzem - po prostu opisałam swoje własne doświadczenia. Tak, w bardzo głębokiej depresji i w bardzo głębokim bólu, tak silnym, że z jego powodu wymiotowałam, udało mi się zdać ten egzamin. Tylko tyle i aż tyle. Nie jest też tak, ze nie mam pojęcia na temat pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Siostra mojej najlepszej kumpeli zlądowała tam 3 razy, właśnie z powodu głębokiej depresji. Ponieważ kumpela mieszka za granicą, byłam przez pewien czas jedyną osobą, która jej siostrze pomagała - w miarę możliwości - przechodzić przez to piekło.

    Wiem, że każdy z nas jest inny, ale sorry - nie zgadzam się z tym, że depresja zabija pasję. Jeśli pasja jest prawdziwa, nie zabije jej nic. Słyszałaś o Karolinie Lanckorońskiej? Kiedy trafiła do obozu koncentracyjnego - do prawdziwego piekła - kiedy zamknięto ją w ciemnicy - myślała o tym, że El Greco całymi tygodniami nie wychodził z ciemnego pomieszczenia, aby po wyjściu stamtąd mógł prawdziwie poczuć i rozumieć, czym jest światło, którym operował jako artysta. Pasja - miłość do sztuki - pomogła Lanckorońskiej przetrwać piekło. Więc sorry, ale - w wielu wypadkach - pasji zabić się nie da.

    Co do moich dolegliwości bólowych, to po kilku latach same - nie do końca, ale jednak - minęły. Na leczenie wydałam wszystkie oszczędności , a ból był niewiarygodny, przez kilka lat - dzień w dzień - to samo piekło. I wiesz co? Przy życiu - tak, przy życiu , bo nie było dnia, żebym nie myślała o tym, jakby tu ze sobą skończyć - trzymała mnie myśl o tym, że mam pasję (zanim wróciłam do zabaw z prawem, pracowałam jako dziennikarz w jednym z największych warszawskich dzienników). I że po zdaniu tego egzaminu muszę rozwijać moją pasję jaką jest pisanie (boć z samego pisania raczej się nie wyżyje). I, wyobraź sobie, że ja złudzeń nie miałam żadnych - wierzyłam, ze czeka mnie życie z bólem już do końca - a ból był tak silny, że chciałam walić głową w ścianę - kość jarzmowa źle się zrosła, nerw trójdzielny został uszkodzony - więc wiem, jak TO jest.

    Dlaczego pasja ma wyganiać cię z domu? Mnie akurat świat zewnętrzny cholernie męczy, unikam też skupisk ludzkich, ponieważ mnie cholernie nużą i męczą. Dlaczego nie można się realizować w domu? Bo anty-social nie jest w modzie? Bullshit. W samotności kultywować można największe pasje - mówię tu o sztuce, o malarstwie i pisaniu. Ponieważ zacisze domowe bardzo takim pasjom służy.
  • 09.01.15, 17:21
    "Nie ma mowy zdać egzamin w depresji i pamiętać rzeczy sprzed 3 lat" - można, zaprawdę powiadam ci: można. Egzaminatorzy do końca nawet nie połapali się, że coś jest ze mną nie tak - myśleli, że po każdorazowym "załatwieniu" stolika (każdy przedmiot zdawało się przy odrębnym stoliku) latam do kibla z nerwów. Po egzaminie jeden z prokuratorów wziął mnie na stronę i zapytał, co się dzieje. Więc mu powiedziałam, co i jak. Po egzaminie, wręczyli mi dyplom prokuratorski jako pierwszej osobie, a później stanęli na baczność - cała komisja jak jeden mąż, odczekali minutę i dopiero po tej minucie wręczyli dyplomy reszcie. Dodam, że połowa osób egzaminowanych oblała. I powiem ci coś jeszcze - ból czy nie ból - dla takich chwil warto żyć.
  • 08.01.15, 22:51
    Oczywiście, jak już się pogodziłam z tym, że świnki nie ma i długo nie będzie, a z tamtej apteki wysłali mi jeszcze raz, to przyszła. I co teraz? Lepsze jest wrogiem dobrego?

    Na StopTheThyroidMadness mówią o wyższości świnki nawet nad combo T3+T4, chociaż trudno znaleźć jakieś relacje, bo syntetyczne T3+T4 zostało wycofane z USA parę lat temu i wszyscy niezadowoleni z lewotyroksyny przechodzą od razu na świnkę (oczywiście, jeśli znajdą lekarza, który się zgodzi). Na Naszych forach jest parę relacji, ale też jako przeskoki z T4 na świnkę. W "internetach" jest pozytywna opinia Moniki z Tłustego Życia (póki nie doszła do remisji Hashi to najlepiej czuła się właśnie na śwince) i tutaj www.alpacasquare.pl/2014/12/moje-hity-roku-2014.html.

    Póki co dzisiaj spadek, ale też był bardzo przerywany sen (staram się wrócić do normalnych pór snu), wczoraj musiałam przerwać kurację urydyną (urydyna + Omega-3 - bardzo popularne combo na niedobór dopaminy i mnóstwo innych rzeczy), dopiero wieczorem wracam, dziś też nie było B-complexu, generalnie dzień trochę na straty, ale jutro już powinno być porządnie.
  • 11.01.15, 22:39
    Ja biorę ale niewiele pomogę, bo tak na prawdę jestem nie zdiagnozowana i na razie się nie zapowiada a biorę dopiero ok 10 dni więc niewiele mogę stwierdzić.
    Biorę to : www.iherb.com/product-reviews/Natural-Sources-Raw-Thyroid-90-Capsules/6016/?p=1
    Zdecydowałam się na ten produkt bo jest dla mnie łatwo dostępny i oprócz wyciągu z tarczycy zawiera też wyciąg z nadnerczy, które od jakiś prawie 3 lat wyraźnie mi nie domagają.

    Zaczęłam od 1/3 kapsułki, nie poczułam nic, następnego dnia wzięłam 2/3, potem już 1. Wydawało mi się, że dalej nic nie czuję więc ostatnio dwa dni z rzędu zaeksperymentowałam z dwiema i strasznie czułam bicie serca, innych objawów brak. Wróciłam na razie do jednej.
    Może za kilka dni zacznę eksperymentować z ułamkami wink
    Muszę jednak stwierdzić, że myśli mi się jaśniej i nie zaczynam dnia od kawy lub dwóch.
    Dalej jestem bardzo zmęczona ale przy dwoch pracach i dwojce dzieci mam prawo być.
    Po drodze trafił się też jakiś upierdliwy wirus i po ponad miesiącu przerwy dwa dni temu wpadło przypadkiem trochę glutenu, więc wydaje mi się że i tak czuję się lepiej niż zwykle, choć to są bardzo subtelne różnice.


    To moje pierwsze próby z jakimikowiek hormonami tarczycy więc zupełnie nie mam porównania z syntetycznymi
    --
  • 12.01.15, 01:11
    Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, ale będę musiała Cię zmartwić, bo wyciągi z nadnerczy nie są polecane dla nikogo, niezależnie od charakteru problemów z nadnerczami. Po prostu szybko organizm przerabia je na czystą adrenalinę i to daje właśnie za szybko tętno, jak u Ciebie, a nadnercza męczą się jeszcze bardziej. Na dłuższą metę tylko sobie szkodzisz.

    Tutaj cytat:
    "Adrenal glandular products (AVOID). This is a supplement that is giving you the entire gland. But it has a drawback: it contains adrenaline, which most low cortisol patients already make too much of, and you have to take quite a lot of adrenal glandulars to give you back the cortisol you need…thus more adrenaline. Also, like other adrenal supplements, you can never be sure how much cortisol is in each tablet, so you’ll still need to do Daily Average Temps if you use this."

    a tutaj źródło www.stopthethyroidmadness.com/adrenal-wisdom/, rewelacyjna strona poruszająca chyba wszystkie wątki związane z tarczycą, o których u nas się jeszcze nie myśli.
    Jest parę produktów, które mogłabyś brać zamiast, można kupić Thyro Gold i praktycznie każdą wersję NDT, nawet zwykłą tyroksynę czy T3, bez recepty.

    Masz swój wątek? Jeśli nie to proszę załóż i podaj swoje wyniki.
  • 12.01.15, 08:50
    Dzięki poczytam
    samego T3 się boję a tyroksyny nie mam jak zdobyć

    Wątek mam
    --
  • 12.01.15, 17:56
    To podaj link to wątku wink

    Nie namawiam na samo T3, tylko chcę Ci pokazać, że możesz kupić wszystko, nawet zwykłe, syntetyczne T4 np. tutaj goldpharma.sc/article/10945/lang/POLISH/t/hormony%20tarczycy/, masz dosłownie milion wersji i dawek.

    A próbowałaś numeru pt. idziesz do rodzinnego i mówisz "leczę się od lat na niedoczynność tarczycy, niestety mój endokrynolog zachorował, a kończy mi się Euthyrox, a lekarz powiedział, że nie wolno mi odstawiać, bo chciałabym zajść w ciążę bla bla bla..."? Jeśli mówisz, że chcesz zajść w ciążę to TSH powyżej 1 jest już wystarczającym powodem do przepisania Ci Euthyroxu przez niektórych lekarzy i myślę, że nawet do rodzinnych to dotarło (nie musisz faktycznie chcieć zajść w ciążę, wystarczy że jesteś płodną i odpowiedzialną kobietą). Pamiętaj, że masz prawo zmienić rodzinnego 2 razy w roku bezpłatnie, więc możesz to zastosować na jakimkolwiek lekarzu, nie tylko swoim obecnym.
  • 12.01.15, 19:24
    Wątek forum.gazeta.pl/forum/w,94641,148754163,,elayne_trakand_prosba_o_podpowiedzi_i_sugestie.html?v=2

    NIe mam rodzinnego, tylko GP, próbowałam z siedmioma i kicha, dlatego postanowiłam spróbowac sama z wyciągami z tarczycy, bo jakoś pracować muszę, chociażby, żeby zarobić na wyjazd do PL na badania

    Link nie pokazuje mi żadnych wyników, może dlatego że IP zagramaniczne?
  • 27.09.15, 15:02
    hej, co u Ciebie? zaglądasz tu jeszcze?
    Badałaś sobie boreliozę?

    Weszłam na wątek szukając czegoś o ldn,bo właśnie zaczynam brać... szkoda, że zrezygnowałaś po 1 dniu.
  • 18.08.17, 19:35
    Dawno nie zagladalam
    Udalo mi sie w koncu trafic do PL, zbadalam borelioze zle nie wyszla
    za to trafilam chyba na konkretnego endokrynologa, zrobil USG tarczycy, stwierdzil, ze malutka bo 6ml i jak nic hashi, chociaz przeciwcial nigdy nie wyszly mi wysokie ale powiedzial, ze jest przynajmniej 8 rodzajow przeciwcial ktore moga zniszczyc tarczyce a bada sie zwykle w porywach 2
    Mam kontynuowac swinke skoro mi sluzy, choc on preferuje syntetyczne, mam tylko jedna z porannych (rano biore 2) zamienic na letrox 50 zeby uzyskac lepszy stosunek hormonow wzgledem siebie


    --
    72/95-> 30G/FF
  • 01.10.15, 19:29
    Ja biorę od pół roku Thyroid S i jest ok.
  • 22.08.16, 15:06
    Nieprawda z kawą,najnowsze badania przeczą temu, że wypłukuje Mg. Może być MagneB6max, ale 3-4 x dziennie. To też cytrynian. Jednak Swanson jest tańszy, a dawka minimalnie wieksza wink Bierzesz selen , dołóż cynk. Natomiast Thyroid Glandular 200mg Swansona ( naturalny wyciag z tarczycy zwierzęcej) jest już normalnie dostepny w Polsce. Opakowanie 60 kaps. czyli na 2 m-ce to koszt ok.70-80 zł + przesyłka.
    Nie wiem na czym ma polegać związek suplementacji wit.D3 z "alergią na wapń" ..? Może brakuje Ci K2-MK7 ? Jeśli wapń idzie w kości tzn, ze idzie tak gdzie być powinien! Jakiś bełkot..
  • 29.08.17, 23:18
    a cos takiego? probowal ktos? www.ebay.co.uk/itm/Absolute-Nutrition-Thyroid-T3-180-Caps/152653665404?_trkparms=aid%3D222007%26algo%3DSIM.MBE%26ao%3D2%26asc%3D45730%26meid%3D6c4ddd483b8145278004439dfa62633e%26pid%3D100005%26rk%3D3%26rkt%3D6%26sd%3D202020167707&_trksid=p2047675.c100005.m1851



    --
    Bianka 24.02.2006
    Agatka 18.09.2008
  • 30.08.17, 08:57
    To coś to hormon t3, dla tych którzy sa w sytuacji beznadziejnego zaniku przemiany. W Polsce chyba nie ma takiego leku.

    Mamabianusi proszę poczytaj to forum, sporo się nauczysz o chorobie i unikniesz podstawowych problemów z wprowadzeniem leczenia. Nie lecz się preparatami internetowymi, znajdź lekarza który udzieli tobie podstawowych informacji dotyczących leczenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.