Dodaj do ulubionych

Mgła mózgowa - jak sobie z nią radzić?

11.03.15, 20:19
Mimo leczenia Euthyroxem od prawie roku (aktualnie 88mg) mam nieodparte wrażenie, że moje otępienie mózgowe zwane poetycko "mgłą" powiększa się i staje się coraz bardziej nie do zniesienia. Nie kojarzę, mam spowolniony umysł, nie umiem czytać ze zrozumieniem, nie koncentruję się, nie zapamiętuję, mam problem w wypowiadaniu się w obcym języku. W tej chwili nie suplementuję niczego, przymierzam się do Omega 3 i witaminy D (ostatni wynik: 29 - poziom niewystarczający). Nie stosuję diety bezglutenowej. Nie stosuję żadnej diety, po prostu staram się w miarę "zdrowo" odżywiać ale myślę przynajmniej o eksperymentalnym odstawieniu glutenu. Jednocześnie powoli staję się inwalidką umysłową. Proszę, napiszcie, jak sobie z tym radzicie, o ile w ogóle macie takie objawy!....
Edytor zaawansowany
  • 11.03.15, 20:34
    kromka napisała:

    > Jednocześnie powoli staję się inwalidką umysłową. Proszę, napiszcie, ja
    > k sobie z tym radzicie, o ile w ogóle macie takie objawy!....

    ja też to miałam mocno nasilone. teraz mniej. (z tymże nie biorę już eutyroxu) mogę powiedzieć, co mogło mi pomóc. ale tylko wg obserwacji organizmu.
    selen. gdy włączyłam go do diety, z czasem budziłam się przed budzikiem i taka bardziej rześka.
    mięso. chudy drób i zdrowa wędlina. uczucie zdrowego nasycenia i energia. ALE jednocześnie obniżyłam warzywa, owoce, słodkie (jako grzeszki tylko). malutko węglowodanów, dużo białka.
    eliminacja glutenu. zniknęły skórne problemy. na pracę mózgu też mogło mieć to wpływ.
    laktoza - też w skąpej ilości. ale to mniej świadomie, więc nie wiem, czy ma wpływ.
    unikanie jodu - zmieniłam sól na niejodowaną. czasem zastanawiam się czy to dobrze, ale nie puchnę przynajmniej od tego na twarzy.
    te zmiany pozwoliły mi powrócić do wyczerpującej pracy umysłowej. i w skupieniu (które trenuję czytając książki jak mam czas). no i wróciło jako takie libido. a to też świadczy dobrze m.in. o kondycji mózgu.



  • 13.03.15, 11:38
    Przepraszam że nie na temat ale jakie miałaś problemy skórne?
  • 13.03.15, 12:11
    matematryczka00 napisała:

    > Przepraszam że nie na temat ale jakie miałaś problemy skórne?

    opiszę dokładnie - uwaga: materiał nie dla wrażliwych smile
    robiła się bolesna gula na skórze. wyczuwalna palcem. z dnia na dzień rosłą w wyraźny stożek, u którego szczytu wysuwał się biały czop. gdy próbowałam go wycisnąć, za nic nie wychodził na zewnątrz. gula - wulkan stawała się boleśniejsza i czerwona (stan zapalny). trzeba było czekać, aż biały czop sam dojrzeje na tyle, że da się wycisnąć. zwykle to było kilka dni. gdy wycisnęłam czop - biała maź, ta bolesna gula nie znikała, niewiele się zmniejszała. po kilku dniach jakby zasychała.
    zauważyłam, że po odstawieniu glutenu, te krosty zaczęły znikać. ale też po ograniczeniu jodu.

    teraz pojawiają się tylko, gdy zrobię odstępstwo od diety, tzn. raz na jakiś czas zjem pizzę albo kawałek "zdrowego pełnoziarnistego chlebusia z ekologicznej piekarni" w gościach. po dwóch dniach mam wielkiego wulkana na plecach. od dwóch do pięciu.

    czasem pojawiają się malutkie krostki. kilka, niebolesne. ale nie wiem co to i skąd. dlatego zawsze winię jod z pożywienia.

    a czemu pytasz? wiesz coś o tej przypadłości?








  • 13.03.15, 12:38
    Pytam bo również mam problemy skórne od czasu brania syntetycznej tyroksyny. Oczywiście lekarze nie widzą związku.
    U mnie to są: coś podobnego do pokrzywki na udach po gorącej kąpieli ( nie wiem jak po słońcu będzie nie miałam okzji jeszcze się przekonać) Na 50 Euthyroxu zniknęło, na razie.
    Mam zaczerwienienie twarzy i uderzenie gorąca coś na obraz rumienia. Jak nie daje rady odstawiam Euthyrox na kilka dni.
    No i właśnie robią mi się na brodzie takie wielkie kulki jak po ugryzieniu owada np i są i są i bolą. Nie idzie tego w ogóle wyciągnać, spr co tam jest w środku. No wielka boląca kulka która znika ale po dość długim czasie. Przyśpieszam zakładając plaster z sokiem z cytryny. U mnie nie ma jednak nic w środku. Upatrywałam przyczyn jej powstawania w maści elidel ale teraz sama nie wiem. Mam już tydzień na brodzie swoją i jest i boli, choć zmniejszyła się. Jest to moja druga. Pierwsza byłą na pół brody.

    Nie bede może autorce wątku zaśmiecać. Interesują mnie wszelkie wzmianki o zmianach skórnych w hashi i /lub po euthyroxie.
  • 13.03.15, 12:54
    na twarzy takie, jak piszesz miałam. ale jak mieszkałam nad morzem i opychałam się rybami. zmieniłam wówczas dietę. prawie zero ukochanego szpinaku. długie treningi przy samej linii brzegowej, pyszna rybka. i w końcu choroba. teraz mam obsesję na tle jodu.
  • 13.03.15, 13:35
    dziewczynaikosmos napisała:

    > matematryczka00 napisała:
    >
    > > Przepraszam że nie na temat ale jakie miałaś problemy skórne?
    >
    > opiszę dokładnie - uwaga: materiał nie dla wrażliwych smile
    > robiła się bolesna gula na skórze. wyczuwalna palcem. z dnia na dzień rosłą w w
    > yraźny stożek,

    <Ciach>
    Mam to samo, od czasu do czasu, całymi seriami!
    Ale nie potrafię skojarzyć tego z jakimikowiek konkretnymi pokarmami... sad
  • 13.03.15, 11:05
    Witaj, dla mnie najistotniejszych czynnikiem było odstawienia glutenu, mleka nie jem już od wieku nastoletniego. Stosuje sie do zaleceń diety ogólnej paleo. Wyraźna poprawa nastąpiła już 2/3 tygodnie po odrzuceniu glutenu. Poza tym suplementacja wapnia, niektórym tez pomaga magnez. on i jak wspominała poprzedniczka selen. Picie herbatek z duża ilością surowego tartego imbiru, cynamon w bezglutenowych deserach, kurkuma. Wit d i omega jak najbardziej.
  • 22.08.16, 20:59
    To prawda, to właśnie nietolerancje zsyłają na nas ową mgłę, w wielu przypadkach pomaga odstawienie tego co nam szkodzi - główni podejrzani to gluten, mleko krowie, drożdże, soja, orzechy.

    Brain fog może być też rezultatem niedoborów: ferrytyna, B12, D3 i in.

    I insulinooporność przyczynia się do umysłowego otępienia.
  • 13.03.15, 11:37
    Właśnie miałam założyć wątek o obniżeniu sprawności intelektualnych w hashimoto i wpływie na karierę zawodową. Toretycznie w każdym zawodzie należy myśleć ale są zawody np lekarz gdzie myślenie, kojarzeniei szybka reakcja to podstawa. Ja ogólnie ciągle gupie wątek. Normalnie mogłabym coś raz przeczytać i zreferować a teraz muszę się przygotowaywać jak do prezentacji maturalnej - na wszelki wypadek wyklepać na pamięć i powtarzać..jest to frustrujące i czasochłonne.
  • 13.03.15, 12:26
    matematryczka00 napisała:

    > Właśnie miałam założyć wątek o obniżeniu sprawności intelektualnych w hashimoto
    > i wpływie na karierę zawodową. Toretycznie w każdym zawodzie należy myśleć ale
    > są zawody np lekarz gdzie myślenie, kojarzeniei szybka reakcja to podstawa.

    Matematryczko, jeśli chodzi o mnie - obniżenie sprawności umysłowej spowodowało, że przez kilka ostatnich lat męczyłam się w korporacji stając się jakby coraz gorzej funkcjonującym warzywem, niezdolnym do kreatywności, aktywności i niesprostującym zadaniom. Pani Menager..... Rezultat był oczywisty: straciłam pracę.

    Teraz jestem w UK, bo w Polsce nie miałam szans na znalezienie podobnej (???) pracy. Zmieniłam życie o 180 stopni, rozpoczynając pracę zupełnie inną niż dotychczas, grzebiąc tym samym 17 lat doświadczeń zawodowych, 6 lat studiów, wiele kursów, szkoleń....

    Nie, nie pracuję "na zmywaku", ale spadłam z drabiny w hierarchii do tzw. "working class". Nie nie narzekam, praca daje mi satysfację i radość, pracuję wspierając młode dorosłe osoby z tzw. learning disabilities (sic!) w college'u, czuję się wśród nich czasem bardziej "we właściwym miejscu", niż czułam się przy biurku w mojej korpo. Jestem szczęśliwa, że miałam tutaj taką możliwość, w końcu jestem teraz kimś "upośledzonym umysłowo" a przynajmniej tak się czuję!!! Może po prostu stałam się podobna do nich, do osób z zespołem Downa, z autyzmem, z 'learning difficulties'? Kim byłabym w Polsce? Żebraczką bez prawa do zasiłku?

    Jednak i tu napotykam problemy, bo niby nie muszę tworzyć skomplikownaych raportów finansowych ale muszę za to komunikować się biegle w obcym języku. Mowić, rozumieć, reagować. I dotyczy to nie tylko pracy ale i całego mojego życia - tego, co dzieje się dookoła. Nie jest mi łatwo!!!!

    Myślę czasem o powrocie do mojego wyuczonego zawodu, w którym kiedyś przecież (na początku, a zatem moja choroba musi trwać już dłuuugo!) byłam świetna! Chciałabym, aby moja droga zawodowa była kwestią wyboru, a nie koniecznością. Chciałabym mieć takie same szanse, jak kiedyś. Chciałabym MÓC wykorzystać swój potencjał. Czy mam na to jakiekolwiek szanse???



  • 13.03.15, 12:53
    Z jednej strony bardzo dołujący przykład z utratą pracy, z drugiej jednak taki motywujący, dający kopniaka do szukania czegoś nowego być może znacznie lepszego. Nie zmnienia to jednak faktu że każdy chce wybierać w możliwościach a nie brać coś z konieczności zdrowotnych.
    Myślę, że nie możesz sobie wmawiać, że pozostaje Ci tylko praca z osobami uposledzonymi umysłowowo.
    A lewotyroxyna, pomagała Ci kiedykowiek poczuć się lepiej intelektualnie i na jak długo.
    Mnie np pomagała ale że mam duży problem ze skutkami ubocznymi to nie mogłam nigdy sprawdzić czy te pozytywne zmiany są na dłużej czy tylko na chwilę.
    Musiałam również zrezygnować z pewnej wymarzonej drogi, bo źle się czuje i musze się doprowadzić do porządku ale jak juz to zrobie nie wiem jak przeżyje fakt, że nie mogę tego zrobić bo moje funkcje umysłowe mi na to nie pozwolą albo po prostu sprawią że sobie nie będe radzić.
  • 13.03.15, 13:38
    matematryczka00 napisała:

    > Z jednej strony bardzo dołujący przykład z utratą pracy, z drugiej jednak taki
    > motywujący, dający kopniaka do szukania czegoś nowego być może znacznie lepszeg
    > o. Nie zmnienia to jednak faktu że każdy chce wybierać w możliwościach a nie br
    > ać coś z konieczności zdrowotnych.
    Dokładnie!


    > Myślę, że nie możesz sobie wmawiać, że pozostaje Ci tylko praca z osobami uposl
    > edzonymi umysłowowo.
    Na razie nie widzę alternatywy... sad


    > A lewotyroxyna, pomagała Ci kiedykowiek poczuć się lepiej intelektualnie i na j
    > ak długo.
    Euthyrox biorę od kwietnia 2014r. Nie widzę żadnego wpływu na podniesienie ani obniżenie sprawności intelektualnej...

  • 13.03.15, 14:05
    Ja też zaczęłam w kwietniu 2014 smile

    Bardzo " lubię" ten wywiad. Może Ci pomoże.

    www.tarczycahashimoto.pl/blog/hashimoto-a-degeneracja-mozgu-dlaczego-mgla-mozgowa-zaburzenia-pamieci-depresja-i-zmeczenie-sa-objawami-w-hashimoto
  • 13.03.15, 14:15
    matematryczka00 napisała:

    > Ja też zaczęłam w kwietniu 2014 smile
    >
    > Bardzo " lubię" ten wywiad. Może Ci pomoże.
    >
    > www.tarczycahashimoto.pl/blog/hashimoto-a-degeneracja-mozgu-dlaczego-mgla-mozgowa-zaburzenia-pamieci-depresja-i-zmeczenie-sa-objawami-w-hashimoto

    Dziękuję, znam go już niemal na pamięć smile Martwi mnie, że tak mało informacji jest dostępnych na ten temat, nie tylko w Internecie. Tak mało badań, tak mało porad... sad
  • 19.08.16, 13:12
    Wiecie co mi to chodzenie z zamkniętymi oczami pomaga - działa mocno oprzytamniająco. Przynajmniej teraz gdy wróciłam na chwilę do zbóż i nawet glutenu i zaczęło być źle.
  • 13.03.15, 13:26
    kromka napisała:


    >
    > Nie, nie pracuję "na zmywaku", ale spadłam z drabiny w hierarchii do tzw. "work
    > ing class". Nie nie narzekam, praca daje mi satysfację i radość, pracuję wspier
    > ając młode dorosłe osoby z tzw. learning disabilities (sic!) w college'u, czuję
    > się wśród nich czasem bardziej "we właściwym miejscu", niż czułam się przy biu
    > rku w mojej korpo.

    Kromko, współczuję Ci, że choroba daje o sobie znać, ale myślę, że to co robisz jest bardzo pożyteczne i musisz być dzielną osobą, jeśli dajesz sobie radę z tak dużymi zmianami w życiu.
    Także na zmniejszenie skutków choroby na pewno też znajdziesz antidotum

    Osobiście uważam, że dużo daje zmiana diety - ja akurat dużo białka, mało węgli. A czy bierzesz selen?
    "Selen jest antyoksydantem i neutralizuje szkodliwą działalność nadtlenku wodoru. Uważa się, że dawka selenu 200mcg redukuje ilość przeciwciał przeciwko tarczycy i badania kliniczne wykazały, że w niektórych przypadkach po zastosowaniu selenu przez trzy miesiące ilość przeciwciał zmniejszyła się o połowę."
    źródło: Katarzyna Foszner, dietetyk

    Ja po 3 miesiącach zażywania selenu (dawka od 440 do 220 mg), zmniejszyłam przeciwciała z ok 400 do 8 (w normie).
  • 13.03.15, 13:52
    dziewczynaikosmos napisała:

    > Kromko, współczuję Ci, że choroba daje o sobie znać, ale myślę, że to co robisz
    > jest bardzo pożyteczne i musisz być dzielną osobą, jeśli dajesz sobie radę z t
    > ak dużymi zmianami w życiu.
    > Także na zmniejszenie skutków choroby na pewno też znajdziesz antidotum
    Dziękuję za te słowa smile


    > Osobiście uważam, że dużo daje zmiana diety - ja akurat dużo białka, mało węgli
    > . A czy bierzesz selen?
    "Przymierzam się" do próby z odstawieniem glutenu. Selen suplementowałam jeszcze w Polsce, nie zauważyłam jakichś istotnych zmian w samopoczuciu. Przeciwciała bardzo wysokie - jak miałam, tak mam, z tym że tu są inne normy (w PL miałam powyżej 1300). Może powinnam włączyć? Zamierzam zacząć brać witaminę D3 i Omega 3, to na pewno.

  • 13.03.15, 14:13
    kromka napisała:

    > "Przymierzam się" do próby z odstawieniem glutenu. Selen suplementowałam jeszcz
    > e w Polsce, nie zauważyłam jakichś istotnych zmian w samopoczuciu. Przeciwciała
    > bardzo wysokie - jak miałam, tak mam, z tym że tu są inne normy (w PL miałam p
    > owyżej 1300). Może powinnam włączyć? Zamierzam zacząć brać witaminę D3 i Omega
    > 3, to na pewno.
    >

    D3 i omega 3 też biorę. Nie namawiam Cię, ale chyba warto włączyć też selen. I konsekwentnie go przyjmować. Ja widziałam zmianę, gdy brałam go dużo 4 tabletki po 110mg. Ale lepiej brać chyba dwie, bo on jest toksyczny w dużych dawkach. Jeśli na początek obniży Ci przeciwciała (badanie po 3 miesiacach), to już coś.
  • 13.03.15, 12:27
    matematryczka00 napisała:

    > Normalnie mogłabym coś raz przeczytać i zreferowa
    > ć a teraz muszę się przygotowaywać jak do prezentacji maturalnej - na wszelki w
    > ypadek wyklepać na pamięć i powtarzać..jest to frustrujące i czasochłonne.

    miewam podobne kłopoty. endokrynolog zapisał mi na to Nootropil. odstawiłam bardzo szybko ze względu na skutki: nadpobudliwość, zmiany emocji, drżenie. Lekarz powiedział, że tak reagują na ten lek dzieci, a mnie się zdaje, że może osoby z chorą tarczycą też. Pamiętam, że przed sesją jeszcze na studiach, niektórzy brali Nootropil, gdy nie wyrabiali z nauką. Tyle, że to byli zdrowi ludzie.
    Mnie pracę mózgu wspomaga czytanie książek dla przyjemności. Jeśli mam czas. Internet chyba nie rozwija koncentracji (hipertekst rozprasza myśli). Właśnie największy problem mam z rozkojarzeniem.
  • 13.03.15, 12:59
    Też czytam duzo książek i nowinek medycznych. Na internecie jest większy wybór i wicej do czytania ale tak jak piszesz internet ogólnie strasznie rozprasza i ciężko cokolwiek przyswoić. Dlatego często drukuje coś co mnie zainteresuje i wieczorem po prostu czytam tongue_out
    Ja też mam problemy z skupieniem. Bywało tak że nie potrafiłam zrobić jednej rzeczy do końca, robiłam sobie przerwę aby zacząć inną rzecz, której znów nie dokończyłam bo musiałam się choćby przejść z pokoju do pokoju bez celu, tak ooo. Ja sobie nawet z tego sprawy nie zdawałam.
    I moja najgorsza bolączka: Ilekroć ktoś mi coś pokazuje abym coś odtworzyła. ( kursy hobbistyczne) Wszystko rozumiem. I nagle bam odtwarzam. Niestety automatycznie, moje ciało bez udziału świadomości odtwarza coś perfekcyjnie i za 3 razem nie powtórzę i nie dlatego, ze nie zrozumiałam tylko dlatego że nie pamiętam tego co mi ktoś pokazał.
  • 13.03.15, 13:12
    matematryczka00 napisała:

    > I moja najgorsza bolączka: Ilekroć ktoś mi coś pokazuje abym coś odtworzyła. (
    > kursy hobbistyczne) Wszystko rozumiem. I nagle bam odtwarzam. Niestety automat
    > ycznie, moje ciało bez udziału świadomości odtwarza coś perfekcyjnie i za 3 raz
    > em nie powtórzę i nie dlatego, ze nie zrozumiałam tylko dlatego że nie pamięta
    > m tego co mi ktoś pokazał.

    No fakt, w tej wydolności mózgu zawierają się dwa problemy: skupienie i pamięć. Łapię się na tym jak "nie pamiętam". Jeśli wieczorem coś pomyślę i nie zapiszę, to około południa następnego dnia myślę: co to było? co miałam zrobić? I próbuje sobie wizualizować to coś i normalnie widzę jakiś obrazek za mgłą. Wcześniej nie zdarzały mi się takie rzeczy. Pewnie za 50 lat ktoś wymyśli trening umysłu dla Hashimoto.
  • 13.03.15, 13:13
    Myślałam ,że tylko ja tak mam. Ja czasem nawet nie wiem co czytałam czy mówiłam przed chwila. Ciężko mi się nawet wysłowić. A pamięć hm musiałam rzucić kończenie prawa jazdy bo nie mogłam zapamiętać czego przed chwilą się uczyłam. I jak tu żyć i funkcjonować normalnie...
  • 13.03.15, 13:30
    46magda napisał(a):

    > Myślałam ,że tylko ja tak mam.

    A ja myślałam, że tylko ja!

    Piszecie o czytaniu książek: ja nie umiem. Po prostu przestałam umieć czytać, wyrazy nie składają mi się w zdania, a zdania w całość. Przeszłam nawet testy neuropsychologiczne przed wyjazdem do UK. Okazało się, że rzeczywiście, mój mózg (mimo dobrych wyników rezonansu i EEG) nie funkcjonuje prawidłowo, któraś półkula pracuje gorzej a mózg "nie tworzy narracji", jak powiedziała mądrze pani psycholog. Próbuję rozwiązywać jakieś zagadki, szarady, zadania matematyczne... pewnie kiedyś nie miałabym z tym problemu. Porażka. Proste reguły w Excel'u stały się trudne, nie wiem, co do czego dodać, przez co podzielić żeby wyszła nadpłata... Najgorsze jest to, że trzeba funkcjonować na co dzień. Pamiętać, po co wyszło się z pokoju, fajnie byłoby nie wracać i znowu nie wychodzić żeby sobie przypomnieć... Itd., itp. Umysł za mgłą, blokada umysłowa - te wyrażenia są chyba najbliższe temu, jak się czuję. Czasem mam wrażenie, że to jakaś choroba umysłowa, może Alzheimer? Nie mam o tym z kim porozmawiać, wymienić doświadczeniami, nie ma nikogo kto natchnąłby mnie nadzieją, że to się może zmienić. Ale nie poddaję się...


  • 13.03.15, 14:12
    Ja nawet nie zabieram się za rozwiązywanie czegokolwiek bo nawet nie rozumiem co piszą muszę parę razy przeczytać aby doszło do mnie. A jak zacznę się zastanawiać nad odpowiedzią to zapominam jakie było pytanie bez sensu. Zastanawiam się jak będe pomagać dziecku przy odrabianiu lekcji jak ja czuję się jakbym nic sama nie umiała. Przerażające. Najbardziej boję się co będzie dalej za jakiś czas? Rozmawiając zacinam się szukam słów i zaraz zapominam o czym był wątek. Wzięłam się za siebie biorę witaminy. Mam nadzieję, że nadejdzie ten dzień w którym nie będę czuła się gorsza i głupsza od innych. Też tak mam idę w jedno miejsce zaraz wracam bo nie wiem po co poszłam. Ale czy za o odpowiada tarczyca?
  • 13.03.15, 14:56
    kromka napisała:

    > Umysł za mgłą, blokada umysłowa - te wyrażenia są chyba
    > najbliższe temu, jak się czuję.
    >

    Mnie się wydaje, że żeby się wspomóc jakimiś chałupniczymi sposobami, można spróbować:

    - znaleźć sobie jakąś pasję, w sensie coś nowego, co nas jara. to może być mała rzecz, zagadnienie, ale dla przyjemności, nie z obowiązku. wtedy mózg się zapala. znamy ten impuls ze zdrowego życia.

    - treningu dla umysłu. ja np. nie mogę się skupić na takich łąmigłowkach dla mózgu, co są specjalnie wymyślone (była taka seria np. w Wyborczej). za to wciągało mnie sudoku i czytanie książek (nie od razu tak było, czytać coś wciągającego, nawet najprostszą opowieść, ale taką, że jak nie poznasz zakończenia, to padniesz trupem). mi to w miarę przywraca zasób słów (które zapominałam wcześniej).

    - znaleźć zajęcie "nieintelektualne" odstresowujące. spotkałam człowieka, któremu lekarz zalecił na zespół dwubiegunowy proste działanie, które sprawia przyemność. i on maluje ściany i wykonuje drobne prace remontowe. przynajmniej uwalnia się od siebie - no stress. dla osób ze schorzeniami mózgu to lepsze niż np. medytacja.

    - orzechów - serotonina ważna dla mózgu, samopoczucia itd. ja jem raz na tydzień bardzo dużo - 250 g. nieźle mnie też przeczyszczają.

    - zakochać się - endorfiny. ważny jest ten stan pierwszy, czyli dosłownie zakochanie. potem to już skład hormonów szczęscia się zmienia smile a zatem, trzeba rzucić faceta i poznać nowego. żartowałam smile

    Oczywiście moje porady nie zniosą brain fog. Ale może wniosą cos pozytywnego.
    Przeczytałam wywiad, pouczający. Jeżeli przeciwciała uszkadzają osłonki mielinowe, to może powinniśmy brać jakieś leki na SM? A czy w Polsce są dostępne badania na przeciwciała, o któych wspomina ten lekarz?


  • 25.08.16, 14:35
    hej, no u mnie w pracy czasem jest ciezko - wlasnie przez ten brain fog.
  • 13.03.15, 14:10
    Czy aplikujecie sobie selen pod kontrolą i za zgoda lekarza.
    Od czego zalezy dawka?
    Czy są jakieś przeciwskazania, zasady jego przyjmowania?
    Trochę się boje a chciałabym spróbować tym bardziej że gdzieś mi się obiło o oczy że selen testuje się na osobach z hashi. Ma to trwac 5 lat ( nie wiem kiedy się zaczęło) i w razie pozytywnych skutków ma się go włączyć do leczenia.

  • 13.03.15, 14:15
    Aplikuję sobie 3-4 orzechy brazylijskie dziennie.
    Taka ilość ma ponad 100% dziennej dawki selenu, a wydają się być bezpieczniejsze od tabletek. O przyjemności spożywania nie wspominając smile.
    Orzechy brazylijskie są szeroko polecane (i stosowane) na forum właśnie w ramach uzupełniania poziomu selenu.

    Ja póki co nie zamierzam rezygnować z orzechów. Od kiedy biorę tyroksynę, nie jadłam ich przez miesiąc - akurat pomiędzy jednym badaniem wolnych hormonów a drugim. I tylko wtedy, ten jeden raz miałam popsutą konwersję ft4 w ft3 - która zawsze działa u mnie bez zarzutu.

    Aha - jeszcze jedno - w zeszłym roku załapałam się na program badań genetycznych w kierunku nowotworów. Jednym z badań było badanie poziomu selenu, bo jego niedobór ma ponoć ogromny wpływ na występowanie nowotworów.

    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • 13.03.15, 14:42
    ola_dom napisała:

    > Aplikuję sobie 3-4 orzechy brazylijskie dziennie.
    > Taka ilość ma ponad 100% dziennej dawki selenu, a wydają się być bezpieczniejsz
    > e od tabletek. O przyjemności spożywania nie wspominając smile.
    > Orzechy brazylijskie są szeroko polecane (i stosowane) na forum właśnie w ramac
    > h uzupełniania poziomu selenu.

    No dobrze, ale zeszłyśmy na poziom suplementacji selenem, tylko czy selen ma wpływ na pracę naszego mózgu?

    A propos orzechów: gdzieś czytałam, że w Polsce w 95% opakowań orzechów znajduje się (pewnie niewidoczna i niewyczuwalna) pleśń, z uwagi na nieodpowiednie przechowywanie, itp. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale pleśń chyba nie jest najzdrowsza... uncertain
  • 13.03.15, 14:47
    kromka napisała:

    > No dobrze, ale zeszłyśmy na poziom suplementacji selenem, tylko czy selen ma wpływ na pracę naszego mózgu?

    chyba ma...:
    www.google.pl/search?q=selen+m%C3%B3zg&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=PuoCVY-HLMbzaoKUgtgF
    --
    Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
    (Jacques Tati)
  • 13.03.15, 15:07
    Znajoma miała robić doktorat i nie zrobiła, bo tarczyca nie pozwoliła myśleć. Bierze Euthyrox, ale mówi, że jej sprawność umysłowa nie jest taka jak kiedyś.

    Inna osoba nie była w stanie napisać pracy mgr. Miała tsh ponad normę, dostała Euthyrox i chyba coś na cukier. W efekcie pracę mgr napisała w 3 tygodnie - wcześniej przez rok nie mogła.

    Tuż przed diagnozą miałam okresy, gdy nie potrafiłam czytać. Widziałam literki, ale przeczytać ich nie potrafiłam. Albo ktoś coś do mnie mówił, a ja jego nie rozumiałam, jakby mówił po chińsku. W głowie miałam pustkę i problemy z wysłowieniem się. Czułam, że niebawem stracę pracę.

    Euthyrox szybko mi pomógł na sprawność umysłu. Teraz zauważam, że dla mózgu ważny jest poziom fT3. Jeśli nie mam problemu z wysławianiem się, to niemal na pewno fT3 mam OK. Jeśli nie potrafię budować zdań gdy mówię, gdy gubię wątek, to niemal na bank mam niskie fT3 - połowa normy lub mniej. Biorę Novo - po ćwiarteczce lepiej mi się myśli, mówi i jestem taka weselsza.
  • 17.03.15, 12:27
    Ja też przed diagnozą miałam problem z koncentracją i zapamiętywaniem. Pamiętam, że trzeciego dnia na euthyroxie, a pierwszego na dawce 25 miałam moment, że spojrzałam w okno i miałam takie poczucie, jakby mi się mózg budził. Takie dziwne uczucie w sumie, jakby się człowiek budził z głębokiego snu.

    Później, w następnych miesiącach stopniowo, ale też z przygodami odżywał cały mój organizm. Co ciekawe, nastrój, koncentracja i funkcje poznawcze wyrównały mi się na końcu, jako ostatnie. Od jakiegoś miesiąca mam fazę na czytanie książek o genetyce molekularnej, ewentualnie prasy po norwesku, bo przychodzi mi to z łatwością.wink

    Ale z drugiej strony mam też tak, że jeśli przegnę z wysiłkiem (chyba miewam wtedy ft3 za niskie, tak przypuszczam), to nagle koncentracja leży i płacze. Po odpoczynku wszystko wraca do normy.

    --
    www.pixoto.com/z.stelmaszek
  • 13.03.15, 15:08
    matematryczka00 napisała:

    > Czy aplikujecie sobie selen pod kontrolą i za zgoda lekarza.

    Nie. Aplikuję sobie sama. Mojego endokrynologa nie interesowała rozmowa na temat selenu w terapii. Podobnie jak Omega3 czy D3, które również sama suplementuję.

    > Od czego zalezy dawka?

    Od wiedzy zdobytej w internecie i obserwacji własnego organizmu. Na początku przyjmowałam 440mg. Zeszłam do 220, gdy doczytała, ze ludzie tak przeważnie przyjmują i że powyżej 400 selen bywa toksyczny (na pewno powyżej 600)

    > Czy są jakieś przeciwskazania, zasady jego przyjmowania?
    Brak. Przynajmniej ja nie znalazłam. Chyba że masz jego nadmiar w organizmie, co jest mało prawdopodobne. Albo raka prostaty - tym bardziej. I nie wolno przekraczać dawki, bo działa toksycznie.

    Ja przyjmuję w tabletkach. Próbowałam w postaci orzechów brazylijskich, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zjeść od razu 10 deko, które kupiłam.

  • 13.03.15, 15:29
    a co myślicie o tej roślinie? żeń szeń chiński - ashwagandha. ktoś próbował?

    www.medycyna-naturalna.com/babuni/ashwagandha/
  • 13.03.15, 16:22
    dziewczynaikosmos napisała:

    > a co myślicie o tej roślinie? żeń szeń chiński - ashwagandha. ktoś próbował?
    >
    > www.medycyna-naturalna.com/babuni/ashwagandha/

    Znam dziewczynę z Hashi, która stosuje ash codziennie wieczorem. Brała udział w wielu warsztatach, konferencjach i mówi tak: (cyt.)"podczas tych wszystkich konferencji w ktorych bralam udzial, wiele osob wspominalo wlasnie te dwa preparaty, mozna oddzielnie, ale dobrze jak sa razem, tylko o roznych porach dniach - 5h przerwy miedzy nimi - Rhodiola dziala na neuroprzekazniki a ASH wycisza i pozwala lepiej spac (ash to ajurwedyjskie ziolko)."

    Rhodiola:
    en.wikipedia.org/wiki/Rhodiola_rosea
  • 13.03.15, 16:24
    I ona właśnie przedawkowała selen - brała codziennie 100mg i podjadała orzechy.
  • 13.03.15, 16:35
    kromka napisała:

    > I ona właśnie przedawkowała selen - brała codziennie 100mg i podjadała orzechy.

    O, ciekawe. Ale co jej sie stało? I jakie miała objawy przedawkowania?

    a Rhodiolę sprawdzę i ten żeń szeń indyjski (moja pomyłka) zamówię.
  • 13.03.15, 17:30
    dziewczynaikosmos napisała:

    > kromka napisała:
    >
    > > I ona właśnie przedawkowała selen - brała codziennie 100mg i podjadała or
    > zechy.
    >
    > O, ciekawe. Ale co jej sie stało? I jakie miała objawy przedawkowania?

    Objawów żadnych, ale coś ją tknęło i zrobiła badanie po uprzednim odstawieniu selenu na tydzień i wyszedł poziom 155.75 przy normie 75-80.

    Cytuję:

    "Przed chwila odebralam wyniki badan i wstawiam Wam jeden z nich ku rozwadze.
    SELEN. Tak zalecany przy Hashimoto...
    Przez 2mce przyjmowalam "bezpieczne" 100ug oraz od czasu do czasu jadlam orzechy brazylijskie. Na tydzien przed badaniem odstawilam wszystko... I okazuje sie, ze suplementacja byla w moim przypadku bledem.
    Badanie poziomu selenu jest dosc drogie, nie wierze zeby lekarze nie robili problemow ze skierowaniem, ale moj przypadek pokazuje, jak wazne jest kontrolowanie konkretnych mikroelementow zanim zdecydujemy sie je uzupelniac w ciemno (u mnie po konsultacji z lekarzem, ktory powiedzial - niech sobie Pani pobierze!).
    Gdybym nie zdecydowala sie na badanie (SAMA!) lykalabym go w dobrej wierze jeszcze przez najblizszy miesiac (poniewaz po 3-4 mcach przyjmowania selenu zalecana jest przerwa) i zapewne wrocilabym do rytualu po kolejnych dwoch.

    Podsumowanie:
    Wlasciwie brak podsumowania. Kazdy z nas jest inny. Najwazniejsze to byc czujnym, nawet w przyjmowaniu zalecanych przez lekarzy i literature, niskich i bezpiecznych dawek suplementow. Moj selen idzie w odstawkesmile

    "Szkodliwy jest niedobór, jak również jego nadmiar. W dużych dawkach selen jest trujący dla ludzi i zwierząt. W Kolumbii i w niektórych rejonach Brazylii, gdzie gleba zawiera bardzo duże ilości selenu, występują choroby ludzi i bydła spowodowane jego nadmiarem w pokarmach. Selen powoduje np. ślepotę koni, wypadanie sierści, zębów, deformację rozwoju kończyn, zatrucia drobiu itp. U ludzi nadmiar selenu powoduje łysienie, uszkodzenia skóry i paznokci, nadwrażliwość, nudności i wymioty." (portal.abczdrowie.pl/selen-w-organizmie)"

  • 13.03.15, 17:55

    > > kromka napisała:
    > "Szkodliwy jest niedobór, jak również jego nadmiar. W dużych dawkach selen jest trujący dla ludzi i zwierząt. W Kolumbii i w niektórych rejonach Brazylii, gdzie gleba zawiera bardzo duże ilości selenu, występują choroby ludzi i bydła spowodowane jego nadmiarem w pokarmach. Selen powoduje np. ślepotę koni, wypadanie sierści, zębów, deformację rozwoju kończyn, zatrucia drobiu itp. U ludzi nadmiar selenu powoduje łysienie, uszkodzenia skóry i paznokci, nadwrażliwość, nudności i wymioty." (portal.abczdrowie.pl/selen-w-organizmie)"
    >

    to ciekawe. ja nie mam tych objawów, ale porównując z Twoją kumpelką, mogę mieć selenu wysoko ponad normę. brałam go sporo, a teraz 220mg dziennie.
    może zbadam, ale mój medyk nie da mi skierowania. nie ma opcji. pytanie, czy selen był już w "toksycznej" dawce, gdy wybijał mi przeciwciała? może dlatego je obniża i neutralizuje ten wstrętny jod?
    www.tarczycahashimoto.pl/blog/selen-a-hashimoto
    jeśli tak, chyba go nie odstawię. boję się co się stanie, a lekarz żaden mi nie pomoże.

  • 13.03.15, 18:49
    kromko, poniżej link do rozważań nad dobrym i złym wpływem selenu na organizm.
    na mnie od razu robi wrażenie ryzyko insulinoodporości. jednak nie zawsze trzeba te badania przyjmować za pewnik. choć są ciekawe.
    najbardziej interesujące jest jednak to, że większość dywagacji nad terapią Hashimoto kończy się przed puentą...
    www.endokrynologia.net/tarczyca/selen-w-chorobach-tarczycy
  • 14.03.15, 15:20
    kromka napisała:

    >
    > Znam dziewczynę z Hashi, która stosuje ash codziennie wieczorem. Brała udział w
    > wielu warsztatach, konferencjach i mówi tak: (cyt.)"podczas tych wszystkich ko
    > nferencji w ktorych bralam udzial, wiele osob wspominalo wlasnie te dwa prepara
    > ty, mozna oddzielnie, ale dobrze jak sa razem, tylko o roznych porach dniach -
    > 5h przerwy miedzy nimi - Rhodiola dziala na neuroprzekazniki a ASH wycisza i po
    > zwala lepiej spac (ash to ajurwedyjskie ziolko)."
    >
    >
    kromka, dzięki za inspirację. zakupiłam dziś rhodiolę. ok 20 zł (z firmy Naturell), wystarczy na 2 miesiące. poza różańcem ma sporo witamin z grupy B. mam nadzieję, że wspomoże mózg w pracy.
  • 16.03.15, 18:28
    Poczytajcie! smile
    hypothyroidmom.com/5-tips-to-banish-brain-fog-when-you-have-thyroid-disease/
  • 16.03.15, 18:29
    oraz... hypothyroidmom.com/when-thyroid-disease-masquerades-as-psychiatric-disorder/
  • 17.03.15, 12:51
    Z wlasnego doswiaczenia - po 3 latach walki- od 3 miesiecy bez glutenu - i jest duuuuza poprawa jesli chodzi o brain-fog.
  • 19.08.16, 13:09
    u mnie też była. po kilku latach powrót to ryżu, gryki - bez nagłych zmian więc nie zostawiłam, potem nawet pszenica na wakacjach (pizza jagodzianki) i katastrofa i teraz widzę że nawet nie tylko odstawienie glutenu jest potrzebne ale wszystko zbóż od początku.
  • 10.05.15, 00:10
    Witajcie!
    Mam niedoczynność z Hashimoto zdiagnozowaną w 2012 roku. Od razu zaczęłam się leczyć, bo choć nie miałam bardzo złych wyników, to objawów było całe spektrum. Szukałam wtedy pomocy u różnych endokrynologów. Muszę przyznać, że mam ogromny żal, że nikt nie przebadał mnie jak należy (z własnej inicjatywy i na własną rękę robiłam badania), nie zdiagnozował poprawnie (zrobiłam to wspólnie z mamą i z pomocą internetu), nie wyjaśnił mi objawów choroby i konsekwencji, jakie może mieć w dłuższym terminie (zrobił to wujek google). Nie zliczę, ile razy usłyszałam, że jestem hipochondryczką lub że cierpię z przepracowania. A na pamięć i koncentrację miałam przyjmować bilobil ? no, szalenie mi pomógł wink

    Ostatecznie po przedstawieniu lekarzom wyników dowiedziałam się, że faktycznie coś mi dolega. Teraz jestem na Euthyroksie N w dawce 75 (środa i niedziela) i 100 (pozostałe 5 dni w tygodniu).
    Jest o niebo lepiej niż w najgorszym czasie choroby - nie staję na środku pokoju zastanawiając się, po co do niego weszłam, pamiętam, o czym rozmawiałam 5 minut wcześniej, znacznie rzadziej brakuje mi słów, zaczynam znów czytać książki i daję radę pracować normalnie, choć muszę bardzo uważać, by ważne rzeczy nie uleciały mi z pamięci. O objawach fizycznych nie wspominam, one zniknęły jako pierwsze ? z wyjątkiem zaburzeń równowagi, które są jednak dużo łagodniejsze. Jednak nie wszystkie objawy tak ładnie się cofnęły.

    Po tych trzech latach ? a także po wykryciu w międzyczasie niedokrwistości Addisona-Biermera i uzupełnieniu niedoboru B12 ? nadal nie czuję, że wszystko w 100% wróciło do normy. Mój umysł działa na zwolnionych obrotach. Cały jestem rozkojarzona, a w gorsze dni w ogóle nie mogę skupić uwagi. Mam w pamięci ogromną dziurę ? nie pamiętam NIC, co wydarzyło się przez ponad półtora roku mojego życia! Niedokończona magisterka czeka, bo język aktów prawnych nadal przerasta moje możliwości czytania ze zrozumieniem sad Szereg planów zawodowych poszedł w odstawkę. Zastanawiam się, czy to się kiedyś skończy, czy wspomnienia i utracona wiedza do mnie wrócą, czy przepadły bezpowrotnie.

    Wiem, że wylewanie tutaj żalu jest głupie i bezproduktywne, ale prawie rozpłakałam się kiedy znalazłam ten wątek. Wreszcie wiem, że nie oszalałam i nie wmówiłam sobie tego, choć obecny lekarz przekonywał mnie, że tak jest!

    Przyjmuję wit. D, ale nie widzę po niej żadnej większej poprawy poza tym, że jestem mniej nadwrażliwa na słońce i opalanie nie kończy się poparzeniami skóry. Na pewno wypróbuję selen. może on coś da.

    Pozdrawiam,
    Marta
  • 10.05.15, 11:03
    Cześć Marta,
    załóż swój wątek, wpisz najważniejsze wyniki, szczególnie b12, ferrytyny. Jak uzupełniłaś b12? Na pewno da się jeszcze co nie co poprawić smile
    --
    pozdrawiam, Harmoniak (Hashimoto od 2008. Novo)
    - test na niedoczynność i kalkulator %
    - Ferrytyna | Witamina b12 | Witamina D
  • 21.08.16, 21:48
    Temat bardzo na czasie.
    Ja mojej mgły nie mogę się pozbyć odkąd się leczę, oczywiście miewam też lepsze momenty, ale przeplatają się one jeszcze ze zmęczeniem więc tych super dni jest bardzo mało.
    Leczę się od 2009r. i stosowałam masę polecanych na forum trików - w tym selen, brałam długo dawkę 200, a selen wynosi 75,5 [75-80], także u mnie do przedawkowania daleko. Stosowałam też magnez, wit. D - mam już poziom ponad 50 smile i nic, ferrytyna - pod kontrolą przeważnie powyżej 50% normy, Novothyral bo Ft3 nie chciało rosnąć i czasem bywało w miarę, ale nigdy super. Przez te mgły umysłowe zamiast założyć firmę pracuję w budżetówce, a i to dla mnie czasami zbyt wysokie progi. Wygadałam się to może będzie lepiej - dam znać jak się poprawi.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,132862411,,hashimoto_watek_bebelu.html?v=2
  • 29.08.16, 23:11
    Bebelu - czy ty badalas selen z krwi?. Biore od trzech tygodni 200 mg i podgryzam orzechy. Była chwila ,chyba tydzień , gdzie wypadanie wlosow zmniejszyło sie jak nigdy, ale od przedwczoraj mam takie wypadanie ze jestem załamana. Włosy ciągną sie bez przerwy! Kiedys najbardziej przy mysiu. Boje sie ze przedawkowałam ten selen bo wszędzie piszą ze objawem jest łysienie! Jestem załamana sad
  • 01.01.17, 18:53
    Tak, badałam w Diagnostyce, sporo kosztowało - nie pamiętam już ile. Włosy okresowo tracę i nie wiem od czego to zależy, najważniejsze, że odrastają w postaci meszku na całej głowie smile.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,132862411,,hashimoto_watek_bebelu.html?v=2
  • 02.01.17, 12:04
    polecam jeszcze stosowanie hormonów na noc - jeśli tylko lewotyroksyna to całość wrzucamy przed snem (ważne żeby przynajmniej te 3 h przed nie jeść), jeśli mamy też t3 (novo lub ndt) to ja widzę, że jest ok jak 1/3 całkowitej dawki t3 wezmę także przed snem.
    Bez problemu wygooglujecie badania z których wynika, ze ludzie czują się lepiej po takiej zmianie pory przyjmowania leku. A jak poszukacie jeszcze dalej to zobaczycie, że uzasadnienie znajdzie się też w metodzie circadian (circadian protokol) taka metoda pomaga wyleczyć nadnercza, które także mają spory wpływ na to jak się czujemy.
  • 02.01.17, 15:33
    Hej,
    problemy z tarczycą, nawet hashi to nie wyrok i nie oznaczają od razu hormonów. Głównym problemem jest dieta, zresztą wiele wpisów o tym mówi. Gdy zdiagnozowano u mnie hashi byłam załamana, ale postanowiłam że nie chcę brać eutyroxu. W necie wiele czytałam o zmianie diety, ale info nie rzadko były sprzeczne - bez mięsa, z mięsem, bez krzyżowych, z krzyżowymi, bez orzechów, z orzechami, bez zbóż, ze zbożami. Myślałam, że zwariuję. Zaryzykowałam pójście do prywatnego specjalisty od tego typu chorób - "dietetyk metaboliczny", czy jakoś tak. No i opłaciło się, bo wyjasniła mi dlaczego jest tyle sprzecznych info i co tak na prawdę JA powinnam zrobić. Jakbyście chciały to polecam poradnię Acai w Warszawie.
    Pozdrawiam
  • 02.01.17, 23:44
    Nie zgodzę sie ze uzupełnienie niedoborów, dieta, zioła wystarcza. Moje ostatnie wyniki TSH 2,9 a ft4 25% i ft3 35%. Czyli generalnie "niby" w normie. Niby bo wiadomo tsh musi byc z jedynka a procenty powyżej 50%. Z usg wynika ze nie ma zadnych zmian a tarczyca na granicy dolnych wymiarów - 5 ml. Niewielkie przeciwciala zbiłam w miesiac naltreksonem. Natomiast moje objawy sa kompletnie nieadekwatne. Nie mam sił wstawać z lozka, spie dniami i nocami, ciagle mi zimno, temperatura 34-35 stopni, i w ciagu roku straciłam włosy z długości za łopatki do obojczykow (bez podcinania) tak skróciła sie faza wzrostu. Zaburzenie pracy tarczycy zaczelo sie rok temu. Wykryłam w połowie roku i od pol roku jestem na diecie BG, BN, mieso eco. Zbadałam wszystkie istotne pierwiastki i wit i to po kilka razy bo przed uzupełnianiem i w trakcie: magnez, wapń, cynk, selen, jod, żelazo, ferrytyne, b12, wit D, miedz. Kontroluje tez nerki i watrobe oraz kortyzol i androstendion. Prolaktyna tez ok. Testowałam inozytol, zenszen syberyjski, gory kole, ashwagandy, bacope, aktualnie L-tyrozyne, na dniach zastąpię ja gugulem. Niestety przegrałam ta walkę, nie mam wiecej sił bawic sie w naturalne podkręcanie tarczycy i patrzyc w odpływające do ścieków kępy wlosow ..zamowilam naturalny extrat tarczycy. Czas oczekiwania do 3 tyg bo z Tajlandii, do tego czasu bede wspomagać sie gugulem. Taki efekt mojej zaciętej walki o tarczyce i zdrowie sad
  • 04.01.17, 21:58
    Ekab, masz malusieńką tarczycę, niestety. Myślę, że to przez to się Tobie nie udało zachęcić tarczycy do pracy jak należy...

    TSH 2,9 przy planowaniu ciąży to jest za dużo i przepisuje się legalnie hormon tarczycy. Nie chcesz ciąży planować choć trochę? Jeśli jesteś w wieku "produkcyjnym", powinnaś być przygotowana na ciążę smile
  • 05.08.17, 19:22
    Nie mam z kim planować niestety. Chciałam Wam zdać relacje, ze guggul jako jedyny ruszyć moja tarczyce, ale niestety wybór producentów jest słaby. Pierwszy miałam Now food i wyniki idealne jak w pysk strzelił. Niestety nigdzie nie mozna kupic. Potem z Source Naturals i juz nieco pogorszyły sie, teraz testuje San T3. Ciekawe jak po nim.. Oprócz tego włączyłam teraz Androphagis na stany zapalne zamiast naltreksonu. Choc wyniki ogólnie lepsze niz w tamtym roku to objawy spania, zmęczenia, osłabienia i łysienia nie mijają.
  • 26.08.17, 11:39
    Leczę się od 2012 roku. Mam ustabilizowany poziom TSH, Ft3, Ft4 i wit. D3. Przyjmuję Euthyrox 88. Mam jednak niezmienny stan zapalny tarczycy (ok. 120 jednostek). Nie dolega mi nic innego. Oprócz prawie wszystkich objawów związanych z pogorszeniem sprawności intelektualnej.

    Próbowałem wielu środków na poprawę funkcjonowania pamięci i koncentracji. Żeń-szeń (delikatnie pobudzał), miłorząb (pękały mi naczynka w nosie), kurkuma (zawsze czuję się lepiej po spożyciu mleka, kurkumy i miodu), ashwaganda (nic nie czułem).
    Próbowałem też mieszanek syntetycznych leków przeciwalergicznych i przeciwzapalnych. Od razu czułem zdecydowaną poprawę, ale korzystam z tych leków rzadko ze względu na potencjalne działania uboczne. Paradoksalnie lepiej się jednak czuję po ich spożyciu, zarówno fizycznie, jak i intelektualnie, psychicznie.
    Korzystam też z aplikacji do tzw. neurofitnessu (np. Brainmax), ale szybko się nudzę i nie odczuwam poprawy.

    Ogólnie rzecz biorąc, czuję się zdecydowanie gorzej, nic nie pomaga na dłuższą metę, brakuje mi motywacji, działam i myślę raczej siłą rozpędu niż wewnętrzną motywacją. Ziółka działają łagodnie lub ich w ogóle nie czuję. Najlepiej działa ibuprom z cetyryzyną, ale strach brać takie mieszanki nieustannie. Nie ma jednak nic lepszego niż sen i izolacja od zbędnych bodźców (ze stoperami w uszach). Ale to jest jednak półmartwa wegetacja, a nie radosne życie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.