Dodaj do ulubionych

finanse i studia, nie wiem jaką podjąć decyzję...

24.01.12, 01:24
Pozwoliłam sobie na założenie jeszcze jednego tematu dotyczącego swojego problemu.
Długo się zastanawiałam czy powinnam pytać o to czy nie.
Mam bardzo zagmatwaną sytuację.
Mam w maju 30 lat, do tej pory, tak w końcu stwierdziłam, że nie podjęłam żadnej dobrej decyzji w swoim życiu, ponieważ nie mam z nich żadnych korzyści a tylko problemy.
Jedna chyba jedyna to mój fantastyczny mężczyzna.
Od 2008r nie pracuję, po stracie ostatniej pracy postanowiłam mocno tupnąć nogą i poprosic mame o pieniadze na studia psychologiczne, ponieważ racjonalnie patrzac, mam taką potrzebę pomagania, wiec miałabym i satysfakcję zawodową, ale niestety nie znalazłam pracy, wiec podjęłam decyzję i rzuciłam studia. Poszłam na studia magisterskie uzupełniające 2 letnie na politechnikę gdańską. Wpadłam w dwa warunki, ale to i tak nie stanowiło problemu, do czasu aż wszystkie terminy egzaminow tak sie poprzesuwały, że gdy nie zaliczyłam 1 podejscie do egzaminu, to zostałam znowu na kolejnym warunku, przez który skreslili mnie z listy studentów. Musze wspomniec, ze nie mam pracy do tej pory, dorabiałam zbierając jagody, pomagałam mamie zbierac grzyby... Ona zapłacila za 2 semestr, wszystko było ok, gdyby nie ten jeden warunek. Straciłam stypendium socjalne, które i tak było najmniejsze, bo zmienili regulamin przyznawania. Nie mam żadnych pieniędzy teraz, mam 30 lat niedługo. Gdy zawiesili mi stypendium przed świętami wiedziałam, jak mocno to wpłynie na moje studia, na oplacanie ich. Z racji tego, ze przepisy na egzamin prawo jazdy mialy bardzo sie zmienic, mama przekonała mnie, żebym poszła na egzamin (po kursie jestem od bardzo dawna), ona oplacila egzamin, dala na dodatkowe godziny, skupiłam sie na tym bardzo mocno, wydawałam pieniadze na dojazdy do instruktora. Okazało sie, że absolutnie nie jestem gotowa, zeby zdac, było gorzej niz myslalam. Poświeciłam czas na naukę testow, na dojazdy do innego miasta, na naukę, a zaniedbałam nadchodzącą sesję.
Pisze o tym, bo juz nie umiem jasno okreslic mojego problemu.
Wziełabym urlop dziekanski, gdyby nie fakt ze poprosilam o pomoc finansowa mame, na obecny semestr, poniewaz myslalam ze tylko to stanowi moj problem.
Tak naprawde to ta specjalizacja nie pomoze mi znalezc pracy, nie da doswiadczenia zawodowego. Rzuciłabym to najchetniej i poszlabym w końcu tam, po czym coś bym otrzymała w zamian. Albo skupila sie w koncu na stabilizacji finansowej, pomyslala powazniej o załozeniu firmy, skupila sie na planowaniu rodziny.
Nie mam pieniedzy, jedyne co potrafie to projektowac zaproszenia i kartki okolicznosciowe. Mam talent robię to recznie, na świeta musiałam zrobić 31 na jedno zlecenie, aby zarobic jakies pieniadze. Ale cos za cos. Pieniadze kosztem nauki.
Projektowanie wymaga ode mnie czasu, robienie jeszcze wiecej. Nie mam czasu zrobic nawet jednej i dac na allegro, sprawdzic chociaz czy na tym zarobie. A na studiach wcale mi teraz lepiej nie idzie.
Może to moje lenistwo, a może teraz dopiero życie mi daje odczuc i mowi "Joanno nie podjęłas dobrej docyzji, to nie jest Twoja droga, musisz zrobic cos innego". Kiedy jestesmy na niewłasciwej drodze w koncu daje sie to odczuc.
A przeciez ludzie ida na studia, jak im nie pasuje to je rzucają i ida w innym kierunku albo na inne studia. Ja nei wiem czy mi tak wolno.
Czy wzięcie urlopu dziekanskiego byłoby dobrym rozwiązaniem?
Czy moze zaczęcie tego 2 ostatniego roku na nowo byłoby własciwą drogą?
Czy dziekan byłaby na tyle dobra, że zwróciłaby mi czesne, albo przepisala te pieniadze, gdybym jeszcze raz zaczela ten 2 rok?
Zaliczyłabym na spokojnie moje warunki i zaczela ten rok nowo. Tylko czy dostane spowrotem te pieniadze na czesne, które są od mojej mamy?

Proszę mi uwierzyć, że chciałabym wygadac sie przed psychologiem, ale boje sie znowu podjęcia złych decyzji. Wstyd mi przed sobą i mamą. Martwie sie o relacje z mamą przez pieniadze.

Bardzo prosze Panią o pomoc w rozwianiu choc troche moich problemow.

pozdrawiam serdecznie
Joanna
08.05.1982
Edytor zaawansowany
  • wyka_ptasia 24.01.12, 12:23
    Witam, dziś już nie zdążę odpowiedzieć, ponadto zadałaś dużo niełatwych pytań.
    Spróbuje jutro, a może uda ci się te pytania przeredagować? Po przeczytaniu twojej wypowiedzi czuje mętlik. Ale rozumiem, że twoja sytuacja jest trudna.
    Pozdrawiam
  • joan_r 24.01.12, 15:20
    Mam jakies rozwiązanie dla siebie.
    Poszukałam studia podyplomowe, psychologia zarządzania z certyfikatem uniwerystetu Franklina, trwają rok, ale niestety tez kosztują. Mogłabym uczeszczac na te studia nie mowiac nic mamie, aby nie wprowadzac problemu i niekonfliktowac bardziej moje zycie.

    Czy te studia podyplomowe ułatwią mi znalezienie pracy? Czy powinnam na te studia pojsc?
    czy jesli porozmawiam z dziekan o zwrocie pieniedzy z czesnego to je otrzymam spowrotem?


  • joan_r 24.01.12, 15:28
    uzupełniając...
    przeczytałam teraz Pani odpowiedz pod pierwszym postem

    "Pokazała sie konieczność ustawienia od nowa priorytetów życiowych, na czas kiedy świat się przed toba otworzy. Pokazały się 2 tzw. karty bramy, dobrze ustalic sobie plany działania."

    może własnie chodzi o zmianę studiow?
    A finansowo poprosilam jeszcze jednego znajomego mezczyzne o pomoc (przed tym jak przeczytałam Pani odpowiedz), zobaczymy wink

    jestem niezmiernie wdzieczna za pomoc.
    Sama tez zastanawiałam sie przez chwilę, czy nie załozyc forum i nie starac sie pomagac mentalnie osobom potrzebującym tak jak ja "wygadac sie" i znalezc odpowiednie drogi. Tylko boje sie czy nie zaszkodzę komus, ponieważ to duża odpowiedzialnosc. Mogłabym jednak wewnętrznie sie realizowac.
  • joan_r 25.01.12, 20:32
    Mówiąc o mojej sytuacji zaufanym osobom, słyszę tylko "nie rezygnuj ze studiow bo to będzie błąd", każdy naciska na " skończ je".
    To są właśnie te wzorce, których Pani mówi, studia, wykształcenie.
    A ja zrozumiałam, że chce pracę, która mnie bedzie satysfakcjonowac, studia po których jest większa szansa na pracę.
    Obecnie moja specjalizacja to zarządzanie systemami produkcyjnymi.
    A na tych studiach są ludzie, którzy albo pracują w tym zawodzie, albo są na tyle juz dorosli, ze chca tylko papier. A ja musze miec prace, podstawę na której zbuduję swoją przyszłość zawodową. Taki jest fakt w naszej Polsce, że dwa lata specjalizacji bez doswiadczenia nie pozwolą mi znalezc w danej dziedzinie pracy.

    Bardzo serdecznie Panią proszę o tylko te odpowiedzi
    czy dziekan zwróci mi czesne za semestr?
    i czy powinnam pojsc na studia podyplomowe z psychologii zarządzania? czy będe miała łatwiej ze znalezieniem stabilizacji zawodowej/finansowej?

    serdecznie pozdrawiam
    Joanna

    ps. przepraszam za tą ilosc słow, musze w końcu sie zmotywowac i zmenic swoje zycie.
  • wyka_ptasia 31.01.12, 10:10
    Nie masz za co przepraszać, chodzi o to, że czasem nadmierna ilośc informacji stanowi o trudności odczytu.
    Nie wiem, czy juz ci się coś wyjasnilo, ale na pierwsze pytanie-czy zwróci- nie, a cała sytuacja bedzie okupiona stresem i bezsilnością wobec argumentów.
    Czy po psychologii zarządzania będzie łatwiej - z przełożenia pokazała się możliwość pracy w biznesie, korzyści, które przychodzą juz na początkowym etapie, z konkretnie określonego obszaru. jest plan, jest realizacja tego planu i korzyść, która nie jest przypadkowa, lecz pochodzi z tych źródeł. Pokazala się stabilnośc w dążeniu-ciężko będzie się wycofać.Tu tez pokazała się dalsza nauka, ale i osiągnięcie większej jakości, możliwości samodzielnego działania, pracy, zbierania doświadczeń, opuszczenie miejsca, droga w jednym kierunku (symbolicznie).
    Pozdrawiam
  • joan_r 09.02.12, 20:10
    dziękuję ślicznie.

    Pieniędzy faktycznie nie odzyskałabym, wiec się nie starałam.
    Przestałam tak się denerwować i skupiałam się na dalszych egzaminach, ale teraz jest taki nawał...jeden za drugim.
    Wiem, że ta uczelnia nie da mi satysfakcji, choćby samo podejscie jakie ma się tam do studenta, który ma problem. Jest jak intruz.
    Co do psychologii zarządzania, zorientowałam się co będę miała po tym kierunku i okazało się, że w sumie nic. Mogę być trenerem jakich wiele. Więc szukałam dalej, myślałam i doszłam do wniosku, że zarządzanie zasobami ludzkimi będzie pewniejsze.
    Wiem, że ten semestr będzie dla mnie bardzo ciężki, jezeli nie bedę tak mocno się starac doprowadzić życie do ładu, to może dobrnę do końca.
    Chociaż nie mam już żadnej satysfakcji z tej uczelni i specjalizacji.

    Czy mogłaby Pani proszę spojrzeć ... mam plan, wysłania nietypowego cv i listu do firm organizujących wesela. Nie szukam pracy konkrektnie, ale doświadczenia, choćby za darmo.
    Czy ktoś zwróci na mnie uwagę i zaoferuje mi darmowe doświadczenie? albo będę miała z tego jakiś może zysk, w sensie, ktoś jednak bedzie chciał mi za to zapłacić? zaoferuje prace?
    I czy widać tego rozwój?

    pozdrawiam serdecznie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka