Dodaj do ulubionych

Witryna Studio Opinii i Redaktor Stefan Bratkowski

19.02.10, 19:48
Witryna Studio Opinii i Redaktor Stefan Bratkowski

Dzisiaj w programie Popołudnie Radia TOK FM przypadkiem usłyszałem głos
redaktora Stefana Bratkowskiego. Na szczęście był to początek bardzo
interesującej rozmowy o Jego ostatnim artykule "Ostrzegam. Ot, tyle…", w
witrynie Studio Opinii.

Tekst jest wstrząsający i niezwykle ciekawy.

Stefan Bratkowski: Ostrzegam. Ot, tyle…
2010-02-18 17:19


alfaomega.webnode.com/news/stefan-bratkowski-ostrzegam-ot-tyle-/
/…/Doczytałem się w wywiadzie „Newsweeka” z główną dziś mentorką mediów
polskich, że przyszłość należy do „autorytatywnych państw rozwoju”. Skoro tak,
trudno o żarty. Widzę, że rozbudowuje się ideologia, już nie samo ego
ulubieńca ideowego pani profesor. Tak, właśnie ideologia. Z dawna odsłaniana –
słownikiem i operacjami CBA, dziś rysuje się coraz wyraziściej. Dotyka
podstawowych założeń naszego państwa i dlatego chyba czas ostrzec przed nią.
Na wszelki wypadek, choć to jeszcze nie skala „dżumy” z Camusa./…/

/…/Za cytowanym sformułowaniem kryje się ideologia - ideologia „mocnego
państwa” Jarosława Kaczyńskiego, człowieka niebezpiecznego nie tylko dla
brata. Kolejna już, inteligentna pani ulega dziwnej sile przyciągania i trzeba
jakiegoś Freuda, by rozszyfrował działanie tej grawitacji. Ale, cóż, mówiąc
serio - tak było i w latach, które poprzedziły rok 1933. To głównie panie w
środowiskach inteligenckich pierwsze ulegały czarowi „mocy państwa” – i siły
wewnętrznej wodza, choć nie specjalnej urody. Dziś tylko sytuacja nie ta i
takoż rachuby - kryzys obecny zawiódł, nie jest Wielkim Kryzysem, a Polska
wyminęła go bokiem. Brakuje też milionowej gawiedzi do zajść ulicznych i
ewentualnych „oddziałów szturmowych”. Miał rząd Tuska nie przetrwać jesieni, a
jakoś trwa i w zimie, i… przetrwa powodzie.
Nie w urzeczonych paniach sprawa. Wedle nie tak dawnych badań prof.
Wnuka-Lipińskiego około ćwierć naszego społeczeństwa było gotowe zaakceptować
ustrój autorytarny, jak sądzę, z nadzieją, że wypleni on panoszące się zło,
zrobi porządek, oczyści państwo z afer, da pracę i da więcej pieniędzy, które
zabierze tym wydrwigroszom. Słowem, co czwarty Polak gotów był zaakceptować
„mocne państwo”, nie znając jego ceny. A już owo „mocne państwo” pachnie
dwuznacznie. /…/

/…/Powtórzmy w skrócie założenia tej filozofii: otóż polityka nie polega na
współpracy, lecz na wrogości i ciągłej walce, politykę wyznaczają wrogość i
sojusz, stosunki układa się wedle potrzeby chwili, obracając dzisiejszego
wroga w sojusznika i na odwrót. Władza decyduje o tym, co obowiązuje – bez
względu na prawo; „interes państwa jest czymś więcej niż związanie normą” -
pisał Carl Schmitt, uzasadniając swój „decyzjonizm”. „Porządek konkretny”,
jaki narzuca władza, jest wyższy nad porządek prawny, praktyka zaś wedle
Schmitta dowiodła wyższości teorii bezpośredniego przymusu. Schmitt, co
więcej, odrzucał władzę obliczalną i przewidywalną dla obywatela, który by
chciał wiedzieć, czego się po niej spodziewać; Schmitt był też przeciw
parlamentaryzmowi, błędnie utożsamianemu z demokracją. W jego rozumieniu
demokracja nie potrzebuje parlamentu, który może dać władzę „niesłusznej”
większości. Demokracja, według niego, nie wyklucza siły. /…/

/…/Mało kto się zastanawia nad możliwie powszechną edukacją demokratyczną i
społeczną poprzez media publiczne, poprzez masowe gazety, bo niby po co?
Mediom łatwiej radzić sobie z widzem, jaki jest.
Było prawdopodobne, że ktoś inny - powtórzę znowu - zajmie się tą jedną
czwartą słabszych, ktoś wrogi nie tylko demokracji, ale nawet naszej
niepodległości, jakaś, powiedzmy, kremlowska agentura wpływu. I też Radio
Maryja w masce pobożności zgodnie z interesem Kremla szczuła przeciw NATO,
przeciw Unii Europejskiej, a moralnie i politycznie pozostała bezkarna. Tych
zakonnych politykierów nikt nie wezwał na rekolekcje do Watykanu, a budują oni
odrębne struktury organizacyjne wewnątrz Kościoła (zakazane z dawien dawna
przez sobory), tworzą własną organizację dość daleką od chrześcijaństwa. Nie
porusza to i naszego episkopatu. Zakon redemptorystów przekształcił się w
partię polityczną, jego prowincjałowi taka potęga wręcz imponuje, a generał
zakonu udaje, że o niczym nie wie. A przecież odpowiada za przyzwolenie na
prymitywny antysemityzm i za popularyzację antysemityzmu. W kraju gdzie
społeczność żydowska z jej kulturą jest już tylko wspomnieniem na wspaniałych
zresztą festiwalach, partia redemptorystów odpowiada za atmosferę, w której
niespodziewanie rozkwitają gazetki i drobne wydawnictwa antysemickie. Poparcie
ze strony partii redemptorystów daje zaś i liczebność wyborców PiS. Niby to
jeszcze nie dżuma, ale idee bliskie./…/


/.../Władzy trzeba się bać
Do koncepcji władzy należało budzenie strachu. To nie osobiste upodobanie
wodza do przemocy. To koncepcja. To jej służyła teatralizacja bezprawia.
Powtórzę po raz nie wiem który: specjalna formacja „do ścigania korupcji”,
powołana ad hoc (za zgodą PO), z dobranych amatorów, oddana swojemu
awanturnikowi, żywcem przypomina taką samą, w takim trybie powołaną, z
reportażu Sobańskiego o hitlerowskim już Berlinie roku 1933./.../

/…/Afera okazała się pudłem, bo do afery nie doszło. Ale nowy humbug, który
miał skompromitować rząd, odwraca uwagę od pytania, co wódz ma społeczeństwu
do zaproponowania poza swoją władzą. Śladu jakiegoś programu. Nie mówi, co by
zrobił z ochroną zdrowia czy budownictwem mieszkaniowym, co by zrobił dla
obniżenia deficytu budżetowego, dla rozwoju oświaty (jak nic nie zrobił przez
dwa lata swej władzy). To polityka wedle Carla Schmidta. Mówiąc językiem ulicy
- „polityka draki”. Wyłącznie dla władzy jako najwyższej racji.
Znam sporo ludzi PiS-u. Nie tylko tych, którzy odeszli i których wódz się
pozbył. Także tych, których ujęły deklaracje przywiązania do tradycji
narodowych, a zwłaszcza budowa Muzeum Powstania Warszawskiego. Tych, którzy
nie lubią SLD, ani „liberałów”, związanych z PO, ale mają na tyle zdrowego
rozsądku, by nie wierzyć w „mocne państwo” i nie wierzyć w „siłę” jako środek
„mocy”. Czytali „Dżumę” Camusa i wiedzą, przed jaką „dżumą” ostrzegał. Są
młodzi. Młodsi. Nie boją się demokracji, ani samorządu, ani nauki
przedsiębiorczości w szkole./…/




Edytor zaawansowany
  • grzespelc 19.02.10, 23:41
    > Było prawdopodobne, że ktoś inny - powtórzę znowu - zajmie się tą jedną
    > czwartą słabszych, ktoś wrogi nie tylko demokracji, ale nawet naszej
    > niepodległości, jakaś, powiedzmy, kremlowska agentura wpływu. I też Radio
    > Maryja w masce pobożności zgodnie z interesem Kremla szczuła przeciw NATO,
    przeciw Unii Europejskiej, a moralnie i politycznie pozostała bezkarna. Tych
    zakonnych politykierów nikt nie wezwał na rekolekcje do Watykanu, a budują oni
    > odrębne struktury organizacyjne wewnątrz Kościoła (zakazane z dawien dawna
    przez sobory), tworzą własną organizację dość daleką od chrześcijaństwa. Nie
    porusza to i naszego episkopatu.

    Oj, porusza, porusza, i to bardzo. Kochają RM jak własne dziecko.

    udaje, że o niczym nie wie. A przecież odpowiada za przyzwolenie na
    > prymitywny antysemityzm i za popularyzację antysemityzmu. W kraju gdzie
    > społeczność żydowska z jej kulturą jest już tylko wspomnieniem na wspaniałych
    > zresztą festiwalach, partia redemptorystów odpowiada za atmosferę, w której
    > niespodziewanie rozkwitają gazetki i drobne wydawnictwa antysemickie.

    Jak widać po lapususie Pieronka, są to idee nieobce KK.

    > Powtórzę po raz nie wiem który: specjalna formacja „do ścigania korupcji"
    > powołana ad hoc (za zgodą PO), z dobranych amatorów, oddana swojemu
    > awanturnikowi, żywcem przypomina taką samą, w takim trybie powołaną, z
    reportażu Sobańskiego o hitlerowskim już Berlinie roku 1933./.../

    A mnie się właśnie dzisiaj skojarzyło z powołaniem SB w 1945 r., a afera
    gruntowa to jak nic nowy 1948 r., tyle że przyspieszenie rewolucji trochę nie
    wyszło.
  • gaika 21.02.10, 01:27
    witekjs napisał:


    > Wedle nie tak dawnych badań prof.
    > Wnuka-Lipińskiego około ćwierć naszego społeczeństwa było gotowe
    zaakceptować
    > ustrój autorytarny, jak sądzę, z nadzieją, że wypleni on panoszące
    się zło,
    > zrobi porządek, oczyści państwo z afer, da pracę i da więcej
    pieniędzy, które
    > zabierze tym wydrwigroszom. Słowem, co czwarty Polak gotów był
    zaakceptować
    > „mocne państwo”, nie znając jego ceny.

    Jak naród spanikowany to szuka silnej figury tatusia, który postawi
    jasne granice i w prostych, żołnierskich słowach opisze reguły.
    Tylko zamiast spełniać te (nie-uogólnione) oczekiwania narodu,
    trzeba raczej pracować nad powodami paniki.
  • diabollo 21.02.10, 10:19
    gaika napisała:

    >
    > Jak naród spanikowany to szuka silnej figury tatusia, który postawi
    > jasne granice i w prostych, żołnierskich słowach opisze reguły.
    > Tylko zamiast spełniać te (nie-uogólnione) oczekiwania narodu,
    > trzeba raczej pracować nad powodami paniki.

    Ponieważ czcigodna Gaika napisała i sformułowała już wszystko wręcz genialnie,
    napiszę tylko: Otóż to!

    Kłaniam się nisko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.