Dodaj do ulubionych

Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydenta...

26.04.10, 19:04
... otrzepał się, no i zgłosił swoją kandydaturę - trochę teatralnie "w
ostatniej chwili", ale jednak przewidywalnie.

Rodzony brat-bliźniak bohaterskiego śp. Prezydenta który spoczął na Walelu
jest gotowy "dla dobra Polski" się poświęcić i zostać prezydentem.
Czy większość polskiego społeczeństwa skorzysta z tej brawurowej, kuszącej
choć przewidywalnej oferty?

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • uffo Re: Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydent 26.04.10, 20:11

      prawde powiedziawsze...juz mi go szkoda, bo sie wplatal w
      niezla...kabale. To bedzie bardzo oswiecona dusza w.... nastepnym
      wcieleniu. Cierpienie jednak uszlachetnia. Moze przejdzie na
      Buddyzm? Na veganizm, etc? Ale chyba juz, po tym skoku na ksiezycowe
      szczyty, nie bedzie chcial byc politykiem. Tak sobie gdybam. Ale
      kazdy doswiadcza wszystkiego, czy tegeo chce czy nie chce. Liczy sie
      wiecznie rozwijajaca sie indywidualnosc, a nie te fatalaszki
      nieskonczonych, przemijajacych cial. Niemniej Polska musi miec swoj
      ukochany polityczny kabaret, a on chyba juz do kabaretu sie nie
      nadaje.
    • gaika Re: Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydent 27.04.10, 01:44

      Mój idol, Euromigalski, na posterunku:

      "Komentując decyzję Prawa i Sprawiedliwości Migalski na swoim blogu
      nie stroni od patosu: "Jarosław Kaczyński zdecydował się kontynuować
      dzieło brata. Bo któż inny mógłby to zrobić lepiej? Jeśli w boju
      ginie król, to kto inny, jeśli nie jego brat powinien dalej nieść
      sztandar? Kto inny lepiej nadaje się do tego, by walczyć o te idee i
      sprawy, za które poprzednik oddał życie? Kto mocniej i godniej
      trzymać będzie drzewiec z proporcem zmarłego? Dlatego stańmy przy
      królu wszyscy, którym bliskie były ideały jego zmarłego brata!" -
      pisze europoseł PiS."

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,7817095,Wybory_2010__Migalski_o_J__Kaczynskim__Stanmy_wszyscy.html
      • karafka_do_wina Re: Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydent 27.04.10, 23:35
        boskie! big_grin

        okazuje sie, ze mielismy krola Polski! a ja myslalam, ze po nieudanej probie intronizacji samego Jezusa Chrystusa porzucono ten pomysl wink


        w jednym autor ma racje:

        Kto mocniej i godniej
        > trzymać będzie drzewiec z proporcem zmarłego?

        Jaroslaw bedzie go trzymac bardzo mocno i nie zapomni regularnie machac nim nam przed oczami przez cala kampanie.
    • diabollo Re: Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydent 27.04.10, 07:54
      wyborcza.pl/1,90913,7817842,Niech_to_nie_bedzie_kampania_podzialow_.html
      Niech to nie będzie kampania podziałów!
      Jarosław Kurski 2010-04-27, ostatnia aktualizacja 2010-04-27 04:33:05.0

      Sens kampanii wyborczej polega na uwypuklaniu różnic. "Gazeta" apeluje, by nie
      była to kampania podziałów na Polaków "prawych" i "nieprawych"

      Jarosław Kaczyński kandyduje. Ta decyzja w kategoriach ludzkich i politycznych
      jest zrozumiała. Jednak już jego słowa budzą obawy, bo prezes PiS przemówił w
      imieniu wszystkich ofiar katastrofy. Jarosław Kaczyński chce, by "prawa Polska i
      prawi Polacy na zawsze podnieśli głowy". Wzywa, by poparli go wszyscy, którzy
      "chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii"

      Staram się z najlepszą wolą interpretować te słowa. Dlatego nie chcę uwierzyć w
      ich wymowę, że oto "prawym Polakiem" jest tylko ten, kto odda głos na kandydata
      PiS. Ufam, że Jarosław Kaczyński - choć dotknięty wielką osobistą tragedią -
      naprawdę pamięta, że w katastrofie lotniczej zginęli ludzie różnych przekonań,
      biografii i różnych wizji Polski.

      Przez wzgląd na ich pamięć nie można ich przywiązywać do rydwanu jednej tylko
      partii i jednego kandydata. Jerzy Szmajdziński, Arkadiusz Rybicki i Janusz
      Kurtyka zginęli w jednej chwili. Pierwszy chciał likwidacji IPN, drugi był
      autorem nowej ustawy o IPN, trzeci opowiadał się za status quo. I wszyscy byli
      Polakami, wszyscy byli patriotami.

      Sens kampanii wyborczej polega na uwypuklaniu różnic. "Gazeta" apeluje, by nie
      była to kampania podziałów na Polaków "prawych" i "nieprawych". Podziału na
      Polskę "solidarną", "liberalną" i "postkomunistyczną". Na tę, "która chce się
      podobać na świecie", i tę, "którą wiozą na lawecie". Na Polskę Polaków i Polskę
      "jej złodziei".

      Spór niech będzie tylko różnicą zdań i niech nie wyklucza ze wspólnoty.

      Jarosław Kurski
    • kora3 no przecież to przewidziałam :) 27.04.10, 13:27
      ciekawe czy i kiedy ogłosi, ze p. Szczypińska to jego oficjalna
      narzeczona...obstawiam, ze moze to zrobić.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • diabollo Re: nie na temat 29.04.10, 18:29
        hawela napisała:

        > ale zobaczcie:
        > fotoforum.gazeta.pl/photo/2/re/bi/frv3/l4PuSv3yLaurxI1bRX.jpg
        > ta twarz kiedyś nie była zacięta

        Czcigodna Hawelo, nie wiem, może jestem uprzedzony, ale jak najbardziej widzę
        zacięcie na twarzy, nawet podczas głaskania kota...

        Kłaniam się nisko.
        • grgkh Re: Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydent 29.04.10, 23:59
          Powalczyć - tak, ale żeby przypadkiem nie wgramolił się na jakiś ważniejszy
          państwowy stołek. No i muszę przyznać, że choć jest to niezła kanalia, to
          podziwiam go za geniusz zimnego, cynicznego stratega, który czasem nam objawia.

          --
          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
          • diabollo Re: J. Kaczyński startuje wspierany przez Martę. 30.04.10, 18:31
            chickenshorts napisał:

            > ...osieroconą bratanicę!
            >
            > www.tinyurl.pl?Ok4kd28c
            >
            > ten rodzaj 'emocjonalnego szantażu'może mu przynieść wygraną

            Bez przesady, czcigodny Chickenshortsie.

            Oby tylko ciągnęli tak dalej, a przegraną pan Jarosław ma w kieszeni.
            A propos, wydaje mi się, że on sam nie wierzy w wygraną; przecież musiałby wtedy
            oddać władzę w PISSie komuś innemu, numery i dostęp do kont partyjnych, na które
            spływa partyjna milionowa kasa z budżetu państwa, miałby ogrniczny wpływ na
            gierki personalne. A w zamian opinia publiczna znowu śmiałaby się przez pięć lat
            z jego parodii prezydentury, wszak w Polsce niewiele znaczącej...
            Dlatego on chyba nawet nie chce wygrać.

            On marzy o osobistych głosach np. 45% elektoratu, to byłby ogromny kop dla jego
            kariery i dalsze paliwo dla PISSu.

            Naprawdę przegra, kiedy nie wejdzie (tak jak nie wchodził jego zmarły brat) do
            drugiej tury wyborów, gdyby ktoś go wyprzedził i spadł z drugiego miejsca.
            Jego przegraną będzie, jeżeli otrzyma te swoje nędzne 20% głosów żelaznego
            elektoratu kato-prawacko-nacjonalistyczno-radiomaryjnego.

            Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: J. Kaczyński startuje wspierany przez Martę. 01.05.10, 09:26
              Krótko mówiąc pan Jarosław już może czuć się wygrany - ciągle potrafi nastraszyć
              polskie społeczeństwo własną kandydaturą.
              (Ten raperski utwór śmiechem fajnie przekuwa ten napompowany balon polskich
              strachów).

              Pani Peszek w wywiadzie u pana Pacewicza mówi mniej więcej, że dopóki będziemy
              się bać polskiego społeczeństwa, nie mieć zaufania do współobywateli (czyli de
              facto nas samych) dopóty będziemy narodem zakompleksionym, który się wstydzi.
              Pani Peszek dodaje "a ja nie lubię się wstydzić". Ja też nie.

              Kłaniam się nisko.
    • gaika A tegoś Diabollo nie przewidział, 03.05.10, 17:29

      a mianowicie, że to kobiecy elektorat poprowadzi Jarkacza do
      zwycięstwawink

      "Jest człowiekiem, który ma wolę i inteligencję. Ma bardzo
      skomplikowaną stronę uczuciową i dlatego wszyscy mężczyźni, którzy z
      nim pracują, boją się go, a wszystkie kobiety, które go znają, chcą
      się nim opiekować - dodaje.”

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7836070,Wybory_2010__Staniszkis__Kaczynski_ma_ogromne_szanse.html
      • diabollo Re: A tegoś Diabollo nie przewidział, 03.05.10, 19:16
        gaika napisała:

        >
        > a mianowicie, że to kobiecy elektorat poprowadzi Jarkacza do
        > zwycięstwawink
        >
        > "Jest człowiekiem, który ma wolę i inteligencję. Ma bardzo
        > skomplikowaną stronę uczuciową i dlatego wszyscy mężczyźni, którzy z
        > nim pracują, boją się go, a wszystkie kobiety, które go znają, chcą
        > się nim opiekować - dodaje.”
        >
        > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7836070,Wybory_2010__Staniszkis__Kaczynski_ma_ogromne_szanse.html

        To prawda, czcigodna Gaiko, tego, że pani Staniszkis będzie tak wysoko
        orbitować, nie przewidziałem.

        Kłaniam się nisko.

        • diabollo Re: A tegoś Diabollo nie przewidział, 03.05.10, 20:13
          diabollo napisał:

          > gaika napisała:
          >
          > >
          > > a mianowicie, że to kobiecy elektorat poprowadzi Jarkacza do
          > > zwycięstwawink
          > >
          > > "Jest człowiekiem, który ma wolę i inteligencję. Ma bardzo
          > > skomplikowaną stronę uczuciową i dlatego wszyscy mężczyźni, którzy z
          > > nim pracują, boją się go, a wszystkie kobiety, które go znają, chcą
          > > się nim opiekować - dodaje.”
          > >
          > > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7836070,Wybory_2010__Staniszkis__Kaczynski_ma_ogromne_szanse.html
          >
          > To prawda, czcigodna Gaiko, tego, że pani Staniszkis będzie tak wysoko
          > orbitować, nie przewidziałem.
          >
          > Kłaniam się nisko.


          A pan Jarosław Kaczyński poza wieloma niewątpliwymi zaletami ma jedną bardzo
          poważną wadę.
          Mianowicie, jak zauważył pan Kuczyński, gdyby wybrano J.Kaczyńskiego na
          prezydenta to on znowu zacząłby mówić i gadałby jak J.Kaczyński przez następne 5
          lat.

          Polacy nie są tacy głupi i doskonale o tym wiedzą, więc go nie wybiorą.

          Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: A tegoś Diabollo nie przewidział, 04.05.10, 19:50
              gaika napisała:

              > diabollo napisał:
              >
              > > Polacy nie są tacy głupi i doskonale o tym wiedzą, więc go nie
              > wybiorą.
              >
              > Być może Polacy nie są, ale tu się zarysował problem Polek...

              E, tam...
              Wszystko się może zdarzyć, wśród Polaków sa i Giertych i Lepper, no i sam pan
              Jarosław.

              A jedna bardzo mądra Polka napisała tak:

              paradowska.blog.polityka.pl/?p=243
              Miłej lektury i kłaniam się nisko.
              • gaika Re: A tegoś Diabollo nie przewidział, 06.05.10, 21:40
                diabollo napisał:

                > gaika napisała:
                >
                > > diabollo napisał:
                > >
                > > > Polacy nie są tacy głupi i doskonale o tym wiedzą, więc go nie
                > > wybiorą.
                > >

                Nie drgnęła Ci Diabollo powieka wobec tego co niżej? Polacy może nie
                tacy głupi, ale co, jeśli wystarczająco?

                www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,7849317,Wybory_2010__Jaroslaw_Kaczynski_zebral_1_mln_650_tys_.html

                • diabollo 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 08.05.10, 01:05
                  gaika napisała:

                  > diabollo napisał:
                  >
                  > > gaika napisała:
                  > >
                  > > > diabollo napisał:
                  > > >
                  > > > > Polacy nie są tacy głupi i doskonale o tym wiedzą, więc go ni
                  > e
                  > > > wybiorą.
                  > > >
                  >
                  > Nie drgnęła Ci Diabollo powieka wobec tego co niżej? Polacy może nie
                  > są tacy głupi, ale co, jeśli wystarczająco?
                  >
                  > www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,7849317,Wybory_2010__Jaroslaw_Kaczynski_zebral_1_mln_650_tys_.html
                  >

                  Kochani, nie dajmy się zwariować.
                  Trzeba pójść głosować, to wszystko.

                  PISS jak pan Jarosław wychowani za Gomułki odwołują się symboli, które znają.

                  PO i Wyborcza to nakręca, bo liczą, że wyborcy się przestraszą i pójdą głosować.
                  I wtedy pan Jarosław przegra.

                  Głosować trzeba bez straszenia.

                  Kłaniam się nisko.
                  • grgkh Re: 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 08.05.10, 14:05
                    diabollo napisał:

                    > Kochani, nie dajmy się zwariować.
                    > Trzeba pójść głosować, to wszystko.
                    >
                    > PISS jak pan Jarosław wychowani za Gomułki odwołują się symboli,
                    > które znają.
                    >
                    > PO i Wyborcza to nakręca, bo liczą, że wyborcy się przestraszą
                    > i pójdą głosować.
                    > I wtedy pan Jarosław przegra.
                    >
                    > Głosować trzeba bez straszenia.
                    >
                    > Kłaniam się nisko.

                    Wyborcza "przypomina" nam o naszym - także - wpływie na wynik głosowania. O
                    naszym obowiązku, z którego - może z lenistwa - zechcielibyśmy zrezygnować. Ja
                    już czuję się bardziej zmobilizowany, choć na wybory i tak staram się zawsze
                    chodzić.

                    A czy jestem także przestraszony? Odkąd PISS pierwszy raz wygrał wybory jestem
                    cały czas przestraszony możliwością powtórki. smile

                    "Dobry bóg" wink wysłuchał moich myśli i jednego kaczora już usunął z areny
                    politycznej. Tak sobie myślę i myślę... może będzie ciąg dalszy tej akcji?

                    --
                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                    • diabollo Re: 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 08.05.10, 16:02
                      grgkh napisał:

                      > Wyborcza "przypomina" nam o naszym - także - wpływie na wynik głosowania. O
                      > naszym obowiązku, z którego - może z lenistwa - zechcielibyśmy zrezygnować. Ja
                      > już czuję się bardziej zmobilizowany, choć na wybory i tak staram się zawsze
                      > chodzić.
                      >
                      > A czy jestem także przestraszony? Odkąd PISS pierwszy raz wygrał wybory jestem
                      > cały czas przestraszony możliwością powtórki. smile

                      Dla mnie rozczarowujące jest to, że wyboru właściwie nie ma. Tu prawica
                      konserwatywna i tu prawica konserwatywna. Z jednej strony brat-bliźniak i
                      impresario najgorszego prezydenta w historii III RP (przegrywającego na punkty
                      nawet z fatalną prezydenturą pana Wałęsy), z drugiej stron pan Jowialski z
                      Dwururką (chociaż ostatio zbiera u mnie punkty za rozsądnie zachowania na
                      stanowisku prezydenta RP).

                      Tak jak to napisał ostatnio pan Jerzy Urban, w Polsce zawsze wygrywa "mniejsze
                      zło", więc wygra pan Jowialski z dwururką.
                      Przykładanie do tego ręki nie jest dla mnie jakąś nadzwyczajną przyjemnością,
                      jest właśnie smutnym obowiązkiem.

                      Kłaniam się nisko.
                      • grgkh Re: 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 09.05.10, 00:07
                        diabollo napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > Wyborcza "przypomina" nam o naszym - także - wpływie na wynik
                        > > głosowania. O naszym obowiązku, z którego - może z lenistwa -
                        > > zechcielibyśmy zrezygnować. Ja już czuję się bardziej
                        > > zmobilizowany, choć na wybory i tak staram się zawsze
                        > > chodzić.
                        > >
                        > > A czy jestem także przestraszony? Odkąd PISS pierwszy
                        > > raz wygrał wybory jestem cały czas przestraszony możliwością
                        > > powtórki. smile
                        >
                        > Dla mnie rozczarowujące jest to, że wyboru właściwie nie ma.
                        > Tu prawica konserwatywna i tu prawica konserwatywna. Z jednej
                        > strony brat-bliźniak i impresario najgorszego prezydenta w
                        > historii III RP (przegrywającego na punkty nawet z fatalną
                        > prezydenturą pana Wałęsy), z drugiej stron pan Jowialski z
                        > Dwururką (chociaż ostatio zbiera u mnie punkty za rozsądnie
                        > zachowania na stanowisku prezydenta RP).

                        No widzisz... Zareagowałeś uprzedzeniami, bo Jowialski z dwururką. Cimoszko też
                        ma dwururkową przeszłość (o ile czegoś nie mylę), a chyba traktowałbyś go na
                        starcie lepiej. Wydaje mi się, że sporo jest ludzi, którzy mają dobry potencjał,
                        ale postawieni w nędznej sytuacji na psy schodzą.

                        Dajmy mu szansę. Takiej szansy nie dostała PO. Mam nadzieję, że jesteś tego świadom?

                        Szansa to samodzielne rządy. Żadne sojusze koalicyjne i liczenie się z vetem w
                        dwuwładzy. Prawdziwe intencje i wartość tylko przy pełnej, całkowicie
                        samodzielnej władzy można poznać.

                        Kiedyś taką szansę dostał AWS. I rzucili się na reformowanie. Jak wyszło, tak
                        wyszło, ale coś spróbowali zmienić, bo mieli siłę do tego. A jak Balcerek chciał
                        zbyt dużo reformować, to go Kwasek z fotela prezia przyhamował.

                        > Tak jak to napisał ostatnio pan Jerzy Urban, w Polsce zawsze
                        > wygrywa "mniejsze zło", więc wygra pan Jowialski z dwururką.

                        Ja też uważam PO za mniejsze zło, ale - prawdę mówiąc - to nie ma żadnej partii
                        politycznej, ŻADNEJ! z której pod wszystkimi względami moglibyśmy być
                        zadowoleni. I nie będzie. I to trzeba przyjąć za aksjomat, a nie gdybać sobie
                        utopijnie.

                        > Przykładanie do tego ręki nie jest dla mnie jakąś nadzwyczajną
                        > przyjemnością, jest właśnie smutnym obowiązkiem.

                        To jest obowiązek wszystkich, ale zapewne - statystycznie, średnio - jesteśmy
                        głupi, a głupcy nie stworzą spośród siebie dobrej partii i nie wybiorą jej potem
                        do władania sobą. Bo głupcy są głupi. Ale tak jest. A my róbmy to, co możemy
                        najlepszego, bo każdy świadomy gorszy ruch przesuwa nas w kierunku głupoty, do
                        której chyba nie chcemy się zaliczać.

                        Moja teza jest taka: edukacja, edukacja, edukacja. Mądrzejsi Polacy poradzą
                        sobie ze wszystkim. Prawda, prawda i po tysiąckroć prawda. Nawet ta najbardziej
                        przykra dla nas. Umiłowanie prawdy i dochodzenia do niej. Umiejętność
                        samodzielnego myślenia. Logika. Racjonalizm. A zrozumienie przyjdzie potem już
                        samo.

                        Mam dość pieprzonego zakłamania. To jest nasz wróg numer jeden. Każda partia,
                        która sięga po kłamstwo, oszczerstwa, manipulację nadaje się - według mnie -
                        natychmiast do skasowania.

                        W tej chwili tylko PO - według mnie - niemal spełnia to kryterium.

                        Wszystko, co jest oparte na kłamstwie, na fałszu MUSI być uznane za wroga i
                        powinno być zwalczane. Głównym kryterium kwalifikującym lub dyskwalifikującym
                        politycznie powinien być stosunek do prawdy i fałszu. Może wtedy politycy
                        przestaliby się tak płaszczyć przed tym fałszywym katolickim koncernem. Może
                        wtedy udawałoby się od razu odrzucać mistyfikację ze "zmartwychwstaniem"
                        Kaczyńskiego - Lechu ukrzyżowany, a Jaro z martwych powstały. Wszędzie kłamstwa
                        i nikt tyłka nie ruszy, żeby je jakoś dementować.

                        > Kłaniam się nisko.

                        I ja też się kłaniam.

                        --
                        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                        • gumpel Tak trzymać 09.05.10, 18:05
                          Szanowny Kolego,
                          jako przedstawiciel "twardego elektoratu" PO dziękuję Ci za miłe słowa o tej
                          partii. Sam dawno utraciłem już entuzjazm z jakim niegdyś czytałem o sukcesach
                          Platformy, ale zawsze przyjemnie poczytać, gdy ktoś potwierdza słuszność
                          dokonanego swego czasu wyboru.

                          Rzecz jasna nie mam wątpliwości skąd Twój pozytywny stosunek do PO. Stąd tym
                          bardziej chciałem powiedzieć, że od dłuższego już czasu moim ulubionym polskim
                          politykiem jest Jarosław Kaczyńskim, a partią PIS. Z prawdziwą radością (nie
                          żartuję) przyjąłem wiadomość o kandydowaniu brata Jarosława na urząd prezydenta.
                          Trzymam za niego kciuki i liczę, że zdobędzie w drugiej turze na tyle solidne
                          poparcie, że zagwarantuje Platformie lewicowe głosy także w przyszłorocznych
                          wyborach parlamentarnych.

                          Drugim moim ulubionym politykiem jest Napieralski, a partią rzecz jasna SLD.
                          Myślę, że łatwo odgadniesz czemu moją sympatię zawdzięczają.

                          Pozdrowienia,

                          G.
                          --
                          ...ita ut montes transferam ...
                          • diabollo Re: Tak trzymać 09.05.10, 20:01
                            gumpel napisał:

                            > Szanowny Kolego,
                            > jako przedstawiciel "twardego elektoratu" PO dziękuję Ci za miłe słowa o tej
                            > partii. Sam dawno utraciłem już entuzjazm z jakim niegdyś czytałem o sukcesach
                            > Platformy, ale zawsze przyjemnie poczytać, gdy ktoś potwierdza słuszność
                            > dokonanego swego czasu wyboru.
                            >
                            > Rzecz jasna nie mam wątpliwości skąd Twój pozytywny stosunek do PO. Stąd tym
                            > bardziej chciałem powiedzieć, że od dłuższego już czasu moim ulubionym polskim
                            > politykiem jest Jarosław Kaczyńskim, a partią PIS. Z prawdziwą radością (nie
                            > żartuję) przyjąłem wiadomość o kandydowaniu brata Jarosława na urząd prezydenta
                            > .
                            > Trzymam za niego kciuki i liczę, że zdobędzie w drugiej turze na tyle solidne
                            > poparcie, że zagwarantuje Platformie lewicowe głosy także w przyszłorocznych
                            > wyborach parlamentarnych.
                            >
                            > Drugim moim ulubionym politykiem jest Napieralski, a partią rzecz jasna SLD.
                            > Myślę, że łatwo odgadniesz czemu moją sympatię zawdzięczają.
                            >
                            > Pozdrowienia,
                            >
                            > G.

                            No właśnie, czcigodny Gumpel świetnie zobrazował dramat przed którym staje
                            elektorat o poglądach liberalnych.
                            Strach przed PISSem i obrzydzenie do SLD skutecznie wpędza ten elektorat do PO,
                            wszak partii prawicowo-konserwatywnej w kwestiach obyczjowych i światopoglądowych.

                            A więc wyboru za bardzo nie ma, programy i rzeczywiste problemy przestają się
                            liczyć.
                            Mamy niewątpliwie kryzys polityki w Polsce.

                            Kłaniam się nisko.
                            • grgkh Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 09.05.10, 20:41
                              Bez sensu. To się nie uda. Nie mam żadnych stałych poglądów, żadnych stałych
                              sympatii i staram się nie kierować emocjami. Zbieram informacje i SAMODZIELNIE
                              kalkuluję.

                              Wypowiedzi o sympatyzowaniu z jakąś partią rozśmieszają mnie. Czy nie sądzicie,
                              że to dziecinada? Sympatia... Coś wam się "podoba", jedno więcej, drugie
                              mniej... Emocje? Ktoś wygłosi piękny spicz i dajecie się uwieść, jak jakaś
                              nastolatka?

                              Ok, mocne słowa, ale to prowokacja. Chcę was zmobilizować do wypowiedzenia
                              argumentów, którymi się kierujecie przy swoim poparciu dla partii lub polityków.
                              Nie szczegóły. Jakie najogólniejsze kryteria uważacie za ważne?

                              Ja napisałem poprzednio, że uważam za niezwykle istotne to, by któraś partia,
                              obojętnie która, przejęła sto procent władzy, bo tylko wtedy może ona, bez
                              wikłania się w kompromisy, realizować przedwyborcze obietnice. Realizować lub
                              nie robić tego. Jakoś nie widzę, żeby ktoś z was na to zareagował? No więc co o
                              tym myślicie?

                              --
                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                              • witold17 Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 09.05.10, 22:53
                                grgkh napisał:

                                > Ja napisałem poprzednio, że uważam za niezwykle istotne to, by
                                któraś partia,
                                > obojętnie która, przejęła sto procent władzy, bo tylko wtedy może
                                ona, bez
                                > wikłania się w kompromisy, realizować przedwyborcze obietnice.
                                Realizować lub
                                > nie robić tego. Jakoś nie widzę, żeby ktoś z was na to zareagował?
                                No więc co o
                                > tym myślicie?

                                Już reaguję. W tej kwestii zgadzam się z Tobą w 100%. Mam dość
                                tłumaczeń polityków, że oni by nam nieba przychylili, no ale wicie,
                                rozumicie- koalicjant...
                                PO nie jest partią moich marzeń. Mam poglądy bardzo liberalne, tak w
                                sferze gospodarki jak i obyczajowej. Ale jestem realistą, wiem, ze u
                                nas partia odpowiadająca mi choćby w 80 % nie powstanie. A nawet
                                jakby istniała- nie miała by szans wejść do sejmu, nie mówiąc o
                                rządzeniu. Dlatego pominąwszy wybory w 1989 r.- głosuję przeciw,
                                wybieram mniejsze zło. Zresztą w 1989 też głosowałem przeciw-
                                poprzedniej władzy. Bo jak teraz czytałem nazwiska tych, którzy
                                wtedy weszli z list S, to teraz wielu z nich na pewno bym nie
                                wybierał.
                                Jak widzisz moje motywacje są niezbyt oryginlne. Oczywiście
                                najważniejsze jest powstrzymanie PiS. I to nie tylko w najbliższych
                                wyborach ale przede wszystkim w parlamentarnych. Marzy mi się ich
                                klęska po kolei w 3 bojach (jeszcze samorządy) i nieunikniony wtedy
                                rozpad.
                                I jeszcze jedna sprawa. Piszesz: edukacja, edukacja, edukacja. Tak,
                                ale nie za wszelką cenę i bez stwarzania pozorów. Mamy teraz
                                zatrzęsienie studentów i absolwentów najróżniejszych "szkół
                                wyższych", sfrustrowanych brakiem pracy i rozsadzanych przez własne
                                ambicje. Wielu z znich miałem okazję poznać osobiście i zaręczam:
                                90% z nich w moich czasach (no znowu nie tak dawno- bo w 1976 r.)
                                nie zdałoby matury. Więcej- w moim liceum- zwyczajnym, nie żadnym
                                renomowanym - nie dostaliby promocji do drugiej klasy. Nie znam się
                                na edukacji, ale tworzenie niby-uczelni dających niby-dyplomy nie
                                jest dobrym wyjściem. W każdym społeczeństwie- również w naszym -
                                możliwości intelektualne układają się wg krzywej Gaussa: Jest pewna
                                ilość jednostek wybitnych, mniej więcej tyle samo kompletnych
                                kretynów, a najwięcej przeciętnych. "Edukacja" jaką obecnie mamy
                                jedynie przesuwa punkt odcięcia na współrzędnej wykresu krzywej
                                Gaussa. Stopień rozumienia przez ludzi świata współczesnego nie
                                zmienia się.
                                • grgkh Edukacja 10.05.10, 09:33
                                  witold17 napisał:

                                  > Piszesz: edukacja, edukacja, edukacja. Tak,
                                  > ale nie za wszelką cenę i bez stwarzania pozorów.

                                  Oczywista sprawa, że chodzi mi o prawdziwą edukację, taką w sensie efektów i
                                  wychowania homo sapiens, a nie "niewolnika" (bez obrazy, ale jak nazwać
                                  miernego i biernego?).

                                  > Mamy teraz
                                  > zatrzęsienie studentów i absolwentów najróżniejszych "szkół
                                  > wyższych", sfrustrowanych brakiem pracy i rozsadzanych przez własne
                                  > ambicje.

                                  Pewnie uważających, ze jak mają papierek, to już im się od życia za to należy
                                  ekwiwalent.

                                  > Wielu z znich miałem okazję poznać osobiście i zaręczam:
                                  > 90% z nich w moich czasach (no znowu nie tak dawno- bo w 1976 r.)
                                  > nie zdałoby matury. Więcej- w moim liceum- zwyczajnym, nie żadnym
                                  > renomowanym - nie dostaliby promocji do drugiej klasy. Nie znam się
                                  > na edukacji, ale tworzenie niby-uczelni dających niby-dyplomy nie
                                  > jest dobrym wyjściem.

                                  To jest rzeczywiście tragedia...

                                  > W każdym społeczeństwie- również w naszym -
                                  > możliwości intelektualne układają się wg krzywej Gaussa: Jest pewna
                                  > ilość jednostek wybitnych, mniej więcej tyle samo kompletnych
                                  > kretynów, a najwięcej przeciętnych. "Edukacja" jaką obecnie mamy
                                  > jedynie przesuwa punkt odcięcia na współrzędnej wykresu krzywej
                                  > Gaussa. Stopień rozumienia przez ludzi świata współczesnego nie
                                  > zmienia się.

                                  Ale edukacja zaczyna się od realnych programów i dobrej kadry nauczycielskiej.

                                  Jakie sobie przyszłe pokolenia wychowamy i jak je wyuczymy, takimi je będziemy
                                  mieli. Edukowani kościołem Polacy, jakimi są, to widzimy. Ja bym zwrócił tu
                                  baczniejszą uwagę na cechy charakteru, których u rodaków mi często brakuje, a
                                  które są skutkiem edukacji szkolnej (i religijnej, niestety też
                                  szkolnej): "dziecięca" ciekawość świata, otwartość na zmiany, samodzielność
                                  myślenia, krytycyzm i sceptycyzm, bezwzględne stosowanie logiki w myśleniu (to
                                  w ogóle skreśla wiarę jako taką), nie podleganie dogmatyzmowi, wiarę we własne
                                  siły (nie podleganie tzw. autorytetom)... itp. Zauważ, że reszta się układa
                                  sama. Jesteśmy wolnymi i myslącymi istotami. Nie wiadomo, co jest prawdą, nie
                                  wiadomo gdzie ktoś popełnił błąd, a więc trzeba szukać. Człowiek nie
                                  zniewolony, z nie przetrąconym kręgosłupem będzie szukał prawdy, nie będzie
                                  się utożsamiał z żadną ideą, nie będzie rozpaczał, że musi ona umrzeć (dla
                                  niego). To jest ta właściwa edukacja. Nie wiem nawet czy w tych założeniach
                                  nie ma więcej zabraniania tego, co się z nami robi, niż wskazówek, co trzeba
                                  robić?

                                  --
                                  Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                  Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                              • gumpel Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 12:13
                                grgkh napisał:
                                > Ok, mocne słowa, ale to prowokacja. Chcę was zmobilizować do wypowiedzenia
                                argumentów, którymi się kierujecie przy swoim poparciu dla partii lub polityków.
                                > Nie szczegóły. Jakie najogólniejsze kryteria uważacie za ważne?

                                Po pierwsze program. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że program partii na
                                którą głosuję odpowiada moim przekonaniom. Fajnie se mam, co nie? Oczywiście
                                zdaję sobie sprawę, że program i realne działania to dwie różne kwestie niemniej
                                rządy partii, która deklaruje realizację pewnej wizji państwa dają większe
                                szanse na jej realizację niż rządy partii, która takich deklaracji nie zgłasza.

                                Po drugie wyrafinowanie. Jestem liberałem (w języku lewicowym: konserwatystą jak
                                myślę) i do wszelkiej maści kolektywizmów, socjalizmów i egalitaryzmów podchodzę
                                z dużą nieufnością. Propagowana przez PO wizja polskiego konfliktu politycznego
                                i polskiej sceny politycznej (jacy rycerze Gondoru są tacy są, ale stanowią
                                jedyną formację mogącą przeciwstawić się Sauronowi i armiom Mordoru, więc
                                wszystkie wolne ludy Śródziemia muszą Gondor wspierać) bardzo mi odpowiada.
                                Znakomicie blokuje wszystko to czego się obawiam (lewicę, prawicę i populistów).

                                > Ja napisałem poprzednio, że uważam za niezwykle istotne to, by któraś partia,
                                obojętnie która, przejęła sto procent władzy, bo tylko wtedy może ona, bez
                                wikłania się w kompromisy, realizować przedwyborcze obietnice. Realizować lub
                                nie robić tego. Jakoś nie widzę, żeby ktoś z was na to zareagował? No więc co o
                                tym myślicie?

                                Nie zgadzam się. Myślę, że masz zbyt duże oczekiwania w stosunku do świata
                                polityki jeśli uważasz, że usprawnienie jego działania przyniesie
                                ogólnospołeczne korzyści. Mimo, że popieram PO to nie mam złudzeń, że po
                                przejęciu pełni władzy wezmą swój program i zaczną go realizować punkt po
                                punkcie. Trochę ten program zrealizują, ale tylko trochę (co zresztą ma miejsce
                                i dzisiaj). Zawsze jednak znajdą jakieś obiektywne czynniku, które uniemożliwią
                                im spełnienie wyborczych obietnic. Tymczasem, jak napisał kiedyś Lord Acton,
                                'każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie'. Wolę by
                                władza była podzielona, by politykom ktoś patrzył na ręce i hamował ich zapędy
                                nawet jeśli to politycy z partii z którą sympatyzuję.

                                Zresztą, patrzę też na ten problem systemowo: jeśli w przyszłym roku całość
                                władzy obejmie PO to za 5 lat może to zrobić PIS lub lewica. A tego to bym
                                bardzo nie chciał.

                                G.
                                --
                                ...ita ut montes transferam ...
                                • grzespelc Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 17:54
                                  > Po drugie wyrafinowanie. Jestem liberałem.

                                  Nie jesteś kurwa żadnym libearałem. Liberał chce wolnośći dla wszystkich. A ty
                                  setki razy pisałeś, że popierasz narzucanie tzw. wartośći chrześciajńskich.

                                  (w języku lewicowym: konserwatystą jak myślę)

                                  Nie w języku lewicowym, tylko polskim. Na nazywanie się przez konsewatystów
                                  liberałami nabierają się tylko konserwatyści i ich zwolennicy.

                                  i do wszelkiej maści kolektywizmów, socjalizmów i egalitaryzmów podchodzę
                                  > z dużą nieufnością.

                                  No mój drogi, sam widzisz. Liberał to egalitarysta. Nie ma wolności bez
                                  równości, jak i na odwrót.

                                  > Znakomicie blokuje wszystko to czego się obawiam (lewicę, prawicę i populistów).

                                  Prawicę? Znaczy samych siebie blokują?
                                    • grzespelc Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 21:27
                                      No ale używajmy pojęć w ich obecnym, a nie XVIII-wiecznym znaczeniu, bo wtedy
                                      konserwatystami byliby tylko zwolennicy monarchii, a takich to mamy w całym
                                      kraju może ze stu... To tak jakbyśmy socjalistami nazywali wyłącznie marksistów,
                                      których w wieku poniżej 70 lat nie uświadczysz.
                                  • diabollo Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 18:59
                                    grzespelc napisał:

                                    > > Po drugie wyrafinowanie. Jestem liberałem.
                                    >
                                    > Nie jesteś kurwa żadnym libearałem. Liberał chce wolnośći dla wszystkich. A ty
                                    > setki razy pisałeś, że popierasz narzucanie tzw. wartośći chrześciajńskich.
                                    >
                                    > (w języku lewicowym: konserwatystą jak myślę)

                                    Hehehe, jeżeli mogę coś zauważyć w związku ze światopoglądem czcigodnego
                                    Gumpela, to w dodatku jest On - i ile się nie mylę - agnostykiem czy nawet
                                    zupełnym ateistą...

                                    Coż, niektórzy ateiści tak mają, na przykład chyba nasłynniejszym
                                    przedstawicielem takiego podejścia jest pan Adam Michnik.

                                    To taki prąd myślowy rodem z Peerelu, chyba najelpiej rozkolportowany przez
                                    "stalinowca" ś.p. pana Kołakowskiego.

                                    Moim zdanem oczywiście podejście zupełnie błędne, oparte na kulturocentryzmie
                                    czy europocentryzmie.
                                    (A Europa jak wiadomo, fajna jest, ale de facto to tylko mały półwysep Azji
                                    Zachodniej).

                                    Kłaniam się nisko.
                                    • diabollo Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 19:12

                                      A propos, wysuwałem ową brawurową tezę już dawno temu (długo wcześniej, zanim
                                      zasugerował podobny paradoks pan prawak Michalski w KP), mianowicie tezę taką,
                                      że Jarosław Kaczyński "prywatnie" z całą pewnością jest agnostykiem, o ile nie
                                      zupełnym ateistą...

                                      Oto do czego prowadzi peerelowskie doświadczenie tych ludzi, ich doświadczenie
                                      buntu końcówki lat 70tych, ówczesnej eksplozji katolickich gestów i dekoracji,
                                      no ich wielka, zabobonna wiara, że "Naród Polski" tylko z tzw. "Kościołem
                                      Katolickim", że oni są ze sobą nie tylko zespawani, ale przybici nitami (że tak
                                      się posłużę poetyką socrealistyczną)...

                                      Kłaniam się nisko
                                      • diabollo Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 19:28
                                        To dlatego, o ile mogę pozwolić ciągnąć dalej te brawurowe rozważania, polski
                                        katolicyzm nie jest zjawiskiem sensu stricte religijnym... (to wyjaśnia też,
                                        dlaczego produkujemy masowo kleryków i księży, ale za diabła większego teologa,
                                        no niektórzy na siłę twierdzili, że Jan Paweł numer 2 to "teolog").

                                        Polski katolicyzm to najczęsciej postawa ideowa, czy wręcz polityczna.
                                        Opierająca swoją się siłę na micie zrodzonym za peerelu.

                                        To dlatego PISS tak na gwałt szuka mitów, które "chwycą" i wyniosą ich do
                                        władzy. Przecież w PISSie nie pracują mitomani. Oni oczywiście wiedzą, że nic w
                                        Polsce nie jest takie realne i nie daje takiej realnej władzy jak mitologia.

                                        Kłaniam się nisko.
                                    • grzespelc Re: Próbujecie mnie zaszufladkować? :) 10.05.10, 21:19
                                      > Hehehe, jeżeli mogę coś zauważyć w związku ze światopoglądem czcigodnego
                                      > Gumpela, to w dodatku jest On - i ile się nie mylę - agnostykiem czy nawet
                                      > zupełnym ateistą...

                                      Nie, nie, jestem pewien, że Gumpel jest jak najbardziej chrześcijaninem,
                                      aczkolwiek z tych umiarkowanych i rozsądnych.
                                      • gumpel :-) 10.05.10, 22:47
                                        grzespelc napisał:

                                        > > Hehehe, jeżeli mogę coś zauważyć w związku ze światopoglądem czcigodnego
                                        Gumpela, to w dodatku jest On - i ile się nie mylę - agnostykiem czy nawet
                                        zupełnym ateistą...
                                        >
                                        > Nie, nie, jestem pewien, że Gumpel jest jak najbardziej chrześcijaninem,
                                        aczkolwiek z tych umiarkowanych i rozsądnych.

                                        Jeśli mogę się przyłączyć do pasjonującej dyskusji na temat przekonań
                                        religijnych Gumpla smile to powiem Wam, że kiedyś rozmawiałem z jego żoną na ten
                                        temat. Twierdzi ona - a jest jednym z najmądrzejszych ludzi jakich spotkałem w
                                        życiu - że jest on ... "niewierzącym katolikiem"(!) Czyli obydwoje możecie mieć
                                        rację wink

                                        G.
                                        --
                                        ...ita ut montes transferam ...
                                        • diabollo Re: :-) 11.05.10, 00:15
                                          gumpel napisał:

                                          > Jeśli mogę się przyłączyć do pasjonującej dyskusji na temat przekonań
                                          > religijnych Gumpla smile to powiem Wam, że kiedyś rozmawiałem z jego żoną na ten
                                          > temat. Twierdzi ona - a jest jednym z najmądrzejszych ludzi jakich spotkałem w
                                          > życiu - że jest on ... "niewierzącym katolikiem"(!) Czyli obydwoje możecie mieć
                                          > rację wink
                                          >
                                          > G.

                                          Hehehe, czcigodny Gumpelu, właśnie o tym pisałem.
                                          Nie jesteś bardzo wyjątkowy, takich "niewierzących katolików" w Polsce jest na
                                          pęczki, może stanowią nawet znakomitą większość polskich katolików (a religijni
                                          i wierzący katolicy stanowią znakomitą mniejszość)?

                                          W ogóle to dość zabawne, ale ten nowoczesny, polski katolicyzm wymyślili sobie
                                          właśnie ateiści za Peerelu, z jednej strony polityczne kierownictwo PZPR pasując
                                          Kościół Katolicki na "partnera społecznego" i "konstruktywną opozycję" (w
                                          przeciwieństwie do "warchołów" takich jak Kuroń czy Michnik), a z drugiej strony
                                          przez wspomnianych już ateistów takich jak pan Adam Michnik ("Państwo, lewica,
                                          Kościół) czy ś.p. pan Kołakowski, którzy postanowili tego "partnera społecznego"
                                          mieć po swojej, "warcholskiej" stronie, no i wielu ludzi Kościoła z powodów
                                          etycznych po stronie "warchołów" stanęli.

                                          Próbowałem to kiedyś wytłumaczyć czcigodnemu Grgkh, że jego dysputy i próby
                                          logicznego udowodnienia nieistnienia Boga są interesujące, ale polski katolicyzm
                                          jest na nie zupełnie niewrażliwy, bo nie do końca o religię w nim chodzi, a już
                                          napewno nie wiarę w Boga (z resztą w takiej dużej firmie jak Kościół Katolicki
                                          od pewnego poziomu w górę nigdzie nie chodzi o wiarę w Boga).

                                          Kłaniam się nisko.
                                          • diabollo Re: :-) 11.05.10, 00:36
                                            Oczywiście tytuł tamtej historycznej książki (dzisiaj sam tytuł wydaje się
                                            retro, więc łatwo go pomieszać) pana Michnika szedł: "Kościół, lewica, dialog".

                                            Kłaniam się nisko.
                                          • grgkh Re: :-) 11.05.10, 10:45
                                            diabollo napisał:

                                            > Próbowałem to kiedyś wytłumaczyć czcigodnemu Grgkh,
                                            > że jego dysputy i próby logicznego udowodnienia nieistnienia Boga
                                            > są interesujące, ale polski katolicyzm jest na nie zupełnie
                                            > niewrażliwy, bo nie do końca o religię w nim chodzi, a już
                                            > napewno nie wiarę w Boga (z resztą w takiej dużej firmie jak
                                            > Kościół Katolicki od pewnego poziomu w górę nigdzie nie chodzi
                                            > o wiarę w Boga).

                                            Są ludzie, którzy zajmują się układaniem programów nauczania. Idąc tokiem
                                            Twojego rozumowania jest to "interesujące" wink, ale w przypadku znacznej części
                                            uczniów polskich szkół nieskuteczne, bo ci ściągną, prześlizgną się, a nawet
                                            jeśli przez chwilę mają wkute, to i tak zaraz zapomną.

                                            Ale do rzeczy... Dowodzeniem nieistnienia bogów (nie jednego akurat Boga)
                                            zajmuję się z ciekawości, a nie z pragnienia zmienienia świata według mojej
                                            recepty. Jest dla mnie przykre, że ludzi nie uczy się logicznego myślenia,
                                            która to działalność uodporniłaby ich na dogmatyczne manipulowanie nimi,
                                            między innymi za pomocą religii. Między innymi, a nie tylko.

                                            Mnie nie chodzi o wycinanie bogów w pień. Ja chcę, by ludzie posiedli i
                                            używali narzedzia, którym sami sobie tego boga mogą wyciąć (albo go nie
                                            przyjmować najpierw). Po co zaczynać dzieciom naukę świata od wizji
                                            kreacjonistyczno-religijnej, a potem - ewentualnie - korygować to na
                                            ewolucjonizm? Niektórzy się przestawią, inni nie. Ale nie w tym jednym, jakimś
                                            tam szczególe rzecz. Chodzi o sposób myślenia: wolność, samodzielność,
                                            zdolność do opierania się manipulacji, obrony przed erystyką. Ktoś, kto nie ma
                                            pojęcia o zasadach nieuczciwej dyskusji, nie będzie wiedział, jak się przed
                                            nią obronić, nie potrafi rozróżnić fałszywego rozumowania. Stanie się ofiarą.

                                            Nie chcę ofiar.

                                            Religia jest jednym ze sposobów nieuczciwego przejmowania władzy nad ludźmi.
                                            Można nimi rządzić, wykorzystywać ich także innymi "izmami" (szowinizmem,
                                            rasizmem, nacjonalizmem itp). Te wszystkie ideologie mają wspólny mianownik.
                                            Wmawia się ludziom coś, co jest fałszywe, kłamliwe, oszczercze, co dzieli ich,
                                            wrogo motywuje do siebie.

                                            Wiara w boga (bogów) bierze się z dopuszczenia do siebie dogmatyzmu,
                                            rezygnacji (nieświadomej) z wolności. Tak myślę. A religia jest tylko
                                            pretekstem, bo na przykładzie religii najłatwiej wykazać gwałt na logice
                                            myślenia, a jednocześnie poziom uzależnienia od skutków tych manipulacji jest
                                            bardzo duży.

                                            A przy okazji, jak już o tym mówisz, to na co jest "wrażliwy" polski
                                            katolicyzm, według Ciebie?

                                            Kłaniam się nisko.

                                            --
                                            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                            • diabollo Re: :-) 11.05.10, 20:32
                                              grgkh napisał:


                                              > A przy okazji, jak już o tym mówisz, to na co jest "wrażliwy" polski
                                              > katolicyzm, według Ciebie?
                                              >
                                              > Kłaniam się nisko.

                                              Czcigodny Grgkh,
                                              To jest bardzo dobre trudne pytanie.

                                              Oczywiście jestem zdeklarowanym ateistą, ale nie uważam się za wroga religii
                                              jako takiej.
                                              Jestem typowym antyklerykałem, nie podoba mi się przemieszanie katolicyzmu z
                                              polskim państwem, wpłwy ideologii katolickiej na polski nacjonalizm a w
                                              konsekwencji na polskie państwo.

                                              Chyba, czcigodny Grgkh muszę się nad tym dłużej zastanowić...
                                              Tak na gorąco racjonalizm podpowiada mi, że człowiek to zwierzę emocjonalne,
                                              więc na mit Polski, "kraju katolickiego" potrzebny jest jakiś inny mit, na
                                              przykład Polski "kraju liberalnego"?

                                              Napewno będę wracał do tematu.

                                              Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.
                                        • grzespelc Re: :-) 11.05.10, 12:07
                                          Twierdzi ona - a jest jednym z najmądrzejszych ludzi jakich spotkałem w
                                          > życiu - że jest on ... "niewierzącym katolikiem"

                                          Cokolwiek to znaczy, przyjmę to za dobrą monetę smile
                          • grgkh Re: Tak trzymać 09.05.10, 20:51
                            gumpel napisał:

                            > Rzecz jasna nie mam wątpliwości
                            > skąd Twój pozytywny stosunek do PO.

                            Tak? Jesteś pewien? Skąd? wink

                            > Stąd tym bardziej chciałem powiedzieć,
                            > że od dłuższego już czasu moim ulubionym polskim
                            > politykiem jest Jarosław Kaczyńskim, a partią PIS.

                            Piszesz niemal jak matka-kurka...

                            > Z prawdziwą radością (nie żartuję) przyjąłem wiadomość
                            > o kandydowaniu brata Jarosława na urząd prezydenta.

                            Kandydowanie? ok. Właściwie i mnie to odpowiada. Ale to się może skończyć jego
                            zwycięstwem. A co wtedy?

                            > Trzymam za niego kciuki i liczę, że zdobędzie w drugiej
                            > turze na tyle solidne poparcie, że zagwarantuje Platformie
                            > lewicowe głosy także w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

                            Misterny plan. Na szczęście trzymanie kciuków to magia, a w tę to ja nie wierzę. smile

                            > Drugim moim ulubionym politykiem jest Napieralski,
                            > a partią rzecz jasna SLD.
                            > Myślę, że łatwo odgadniesz czemu moją sympatię zawdzięczają.

                            Chyba się domyślam. smile

                            > Pozdrowienia,
                            >
                            > G.

                            pzdr

                            --
                            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                  • gaika Re: 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 12.05.10, 21:32
                    diabollo napisał:


                    > Kochani, nie dajmy się zwariować.
                    > Trzeba pójść głosować, to wszystko.
                    >
                    > PISS jak pan Jarosław wychowani za Gomułki odwołują się symboli,
                    które znają.
                    >
                    > PO i Wyborcza to nakręca, bo liczą, że wyborcy się przestraszą i
                    pójdą głosować
                    > .
                    > I wtedy pan Jarosław przegra.
                    >
                    > Głosować trzeba bez straszenia.

                    Ja Cię z lekka prowokuję, ale jednocześnie nie wierzę,
                    że "metamorfoza" nie działa na dużą część naszego martyrologicznego
                    narodu.

                    Ten samolot Jarkaczowi z nieba spadł!
                    • diabollo Re: 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 12.05.10, 21:53
                      gaika napisała:

                      > diabollo napisał:
                      >
                      >
                      > > Kochani, nie dajmy się zwariować.
                      > > Trzeba pójść głosować, to wszystko.
                      > >
                      > > PISS jak pan Jarosław wychowani za Gomułki odwołują się symboli,
                      > które znają.
                      > >
                      > > PO i Wyborcza to nakręca, bo liczą, że wyborcy się przestraszą i
                      > pójdą głosować
                      > > .
                      > > I wtedy pan Jarosław przegra.
                      > >
                      > > Głosować trzeba bez straszenia.
                      >
                      > Ja Cię z lekka prowokuję, ale jednocześnie nie wierzę,
                      > że "metamorfoza" nie działa na dużą część naszego martyrologicznego
                      > narodu.

                      Uwielbiam takie prowokacje, czcigodna Gaiko.

                      > Ten samolot Jarkaczowi z nieba spadł!

                      Właśnie, że też twórcy spiskowych teorii nie zadają podstawowego
                      detektywistycznego pytnia: kto zyskał?

                      Kłaniam się nisko.
                      • gaika Re: 1600 procent normy! Nie widzicie kabaretu? 13.05.10, 18:09
                        diabollo napisał:

                        >
                        > Właśnie, że też twórcy spiskowych teorii nie zadają podstawowego
                        > detektywistycznego pytnia: kto zyskał?

                        Ale udzielają odpowiedzi...

                        „To nie pozostaje bez śladu. Nikt nie jest tym samym człowiekiem, po
                        traumie tak ciężkich wydarzeń. Postępuje zgodnie z tym, co mu serce
                        podpowiada - mówił w Poranku Radia TOK FM Zbigniew Ziobro.

                        Według eurodeputowanego Prawa i Sprawiedliwości, szukanie "drugiego
                        dna" w metamorfozie prezesa Kaczyńskiego jest błędem. Szczególnie w
                        obliczu apeli o zmiany w polskiej polityce jakie pojawiły się po
                        smoleńskiej katastrofie. - Trudno zarzucać Kaczyńskiemu, że jest
                        pogrążony w żałobie. Nie można zarzucać komuś że ma ludzkie odruchy.”

                        Przejawem żałoby oraz posiadania odruchówjest
                        przywdzianie okulara, obcowanie z pianinem i mina głodnego kota na
                        plakacie wyborczym...



                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7871432,Wybory_2010___On_taki_jest____Ziobro_o_metamorfozie.html
      • kora3 no wiesz, sa kobiety, które kazdym wariatem chca 08.05.10, 15:13
        sie opiekowac. ja poznałam pana J.k. - uwazam, ze wymaga opieki, ale
        psychoatry, płec nie jest istotna, ale powinien miec tegich
        pielegniarzy di pomocy, bo wariat w szale, nawet mikry bywa niebez
        ieczny. ze się go faceci boją - wierze, kazdy człowiek z mózgiem
        sprawnym boi się nieobliczalnego wariata, wiem co mówię, bo miałam
        takiego w domu. a bywają baby, ze chca miec chlopa i "utrzymac"
        takze przy sobie, chocby to był swir. to pewnie te chetne do opieki
        prywatnie, a nie na oddzialesmile
        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • uffo Re: Adam Michnik: dlaczego podpisałem się na liśc 12.05.10, 17:08
          fajnie, choc niektorych moze dezorientowac, ale jak mysle, Michnik
          chce azeby wybory dokonywaly sie sposrod wyraznie przeciwnych sil,
          tak zeby kazdy wiedzial co wybiera. Jednoczesnie rozumie on zasade
          demokracji, dopuszczajaca, a nawet do pewnego stopnia, popierajaca
          takiego przeciwnika, ktory najjasniej sie samookresla, tak zeby obie
          strony walki byly jak najbardziej wyraziste dla jak najwiekszej
          ilosci wyborcow. Zasada pary przeciwienstw, tworzacych dynamike
          zycia. Takze demokracji. A po ktorej stronie stoi np. Michnik to
          raczej wiadomo. Szacunek dla wroga, jak tez wybor na przeciwnika
          takiej osoby, ktora najostrzej reprezentuje skrajne przeciwienstwo
          tego o co sie walczy. Przeciwnik ktory jest mdly albo ukryty za
          fasada roznych pozorow zazwyczaj jest bardziej niebezpieczny i
          trudniejszy do pojecia. Podoba mi sie, bo zrobil ten wybor poparcia
          dla Komorowskiego w sposob jak najbardziej humanitarny i z
          szacunkiem dla przeciwnika, czyli JK.



          --
          zapraszam na forum: Etyka, Człowiek, Społeczeństwo
          • grgkh Re: Adam Michnik: dlaczego podpisałem się na liśc 13.05.10, 19:27
            Myślę, że ma to jeszcze jeden wymiar, choć trudno powiedzieć, na ile taką
            właśnie motywacją AM mógłby się posłużyć. Otóż GW jest postrzegana przez
            oponentów jako grający nieuczciwie, nieczysto, fałszywie, podstępnie itp.
            przeciwnik. Uosobione zło. Michnik wytrąca im w ten sposób argument, bo mówi
            publicznie, otwarcie: nie macie racji posadzając mnie o takie intencje,
            popatrzcie jak myślę, a co najważniejsze, co czynię, daję szansę wszystkim,
            nawet moim największym przeciwnikom. Patrząc z tej perspektywy jest to bardzo
            mądre posunięcie. Nic go nie kosztuje, a jego reputacja idzie w górę.

            I jest to naporawdę uczciwe.

            --
            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
    • gaika Jadzia oszalała? 12.05.10, 21:41

      Czy ona nie mogłaby się opiekować Kaczyńskim w jakiś mniej
      spektakularny sposób?

      "Gdybym chciała grać tak samo brutalnie jak "GW" mogłabym zapytać,
      czy zdają sobie sprawę, że w dokumentach katyńskich są też zapewne
      nazwiska polskich komunistów z Wilna i Lwowa, którzy służyli jako
      tłumacze i - w pewnym sensie - selekcjonerzy przyszłych ofiar
      (chodzi o wypełniane przez nich "ankiety"). Wielu z tych ludzi było
      potem dygnitarzami w PRL. A także ojcami, teściami i przyjaciółmi
      rodziny."


      tinyurl.com/325w8wu
    • diabollo Kandydat widmo: Jarosław Kaczyński 15.05.10, 12:44
      Kandydat widmo: Jarosław Kaczyński
      Janusz A. Majcherek* 2010-05-14

      Jak długo można nie pokazywać publicznie kandydata do stanowiska głowy państwa,
      wmawiając, że jest to ktoś zupełnie inny od znanego dotychczas?

      Taki, jakim był za życia, Lech Kaczyński nie miał szans na przedłużenie swojej
      prezydentury w tegorocznych wyborach. Sondaże nie pozostawiały co do tego
      złudzeń - przegrywał z każdym spośród potencjalnych rywali, z którym zmierzyłby
      się w drugiej turze. Po jego śmierci sympatycy i politycy PiS zaczęli usilnie
      przekonywać, że naprawdę był jednak zupełnie inną osobą, niż znali go obywatele,
      ulegający manipulacji nierzetelnych mediów. W okresie żałoby owe media i owi
      obywatele taktowanie nie protestowali przeciw nachalnej idealizacji zmarłego
      prezydenta. Jego wielbicielom i kreatorom polityki PiS udało się więc wytworzyć
      wrażenie, że ten wyidealizowany obraz jest bliższy prawdzie niż ten dawny
      wizerunek, a różnica między nimi odzwierciedla rozmiar nieporozumień i pomyłek,
      jakim Polacy ulegali niegdyś, a nie manipulacji dokonanej po jego śmierci.

      Taki, jaki jest, Jarosław Kaczyński nie miałby szans na zdobycie prezydentury w
      tegorocznych wyborach. Nie tylko wykazywały to badania demoskopijne, wskazując
      go jako polityka mającego największy elektorat negatywny i najniższy poziom
      społecznego zaufania, ocenianego jeszcze gorzej niż jego brat. Do zakresu
      oczywistej wiedzy potocznej należało przeświadczenie, że każde jego publiczne
      wystąpienie przynosi w rezultacie spadek poparcia dla niego i jego partii. Po
      śmierci brata, z oczywistych powodów nie występował publicznie, obywatele objęli
      go zrozumiałym współczuciem, a media przestały go pokazywać. Żałoba stworzyła
      pretekst do zaniechania jego publicznych wystąpień, mimo zgłoszenia jego
      kandydatury w przyspieszonych wyborach prezydenckich. Efekty przyszły szybko, w
      postaci wzrostu poparcia dla niego ze strony elektoratu. Niektórzy komentatorzy
      zaczęli komplementować jego sztabowców za sprytny manewr polegający na wycofaniu
      go z przestrzeni publicznej. Wyszło na to, że Jarosław Kaczyński ma szanse na
      dobry wynik tylko pod warunkiem, że się nie będzie pokazywał wyborcom, co
      potwierdza tezę, że gdyby się im pokazał taki, jaki jest, szans by nie miał.

      Animatorzy jego kampanii poszli jednak dalej i korzystając z doświadczenia w
      kreowaniu wyidealizowanego wizerunku jego brata, zaczęli podobnie idealizować i
      jego, przekonując, że dotychczasowy obraz jego postaci był wynikiem manipulacji
      nierzetelnych mediów oraz złudzenia, jakiemu ulegali obywatele. Wycofawszy
      prezesa PiS z przestrzeni publicznej, zaczęli do niej podsyłać gotowe o nim
      materiały, w formie ocieplających sesji zdjęciowych, starannie zaaranżowanych
      orędzi czy dokładnie opracowanych listów. Obraz Jarosława Kaczyńskiego
      wyłaniający się z tych wystąpień przygotowywanych w jego sztabie jest rażąco
      wprost sprzeczny z powszechnie znanym dotychczas. Media i obywatele przez pewien
      czas taktownie o tym milczeli, rywale z PO zostali obezwładnieni. Każda próba
      demaskowania tej mistyfikacji może zostać bowiem odczytana jako personalny atak
      na ciężko doświadczonego osobistą tragedią i pogrążonego w żałobie człowieka.
      Nieprzeciwstawianie się jej umacnia zaś propagandową tezę, że taki właśnie jest
      prawdziwy Jarosław Kaczyński, powtarzaną jak mantra przez jego sztabowców, do
      niedawna z równym uporem powtarzających, że to Donald Tusk i PO są produktami
      PR. Miary absurdu dopełnia, że wśród tych sztabowców znaleźli się ci, którzy
      jeszcze niedawno przebąkiwali, że to Jarosław Kaczyński szkodzi wizerunkowi PiS.

      W przeciwieństwie do nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego wykreowany wizerunek jego
      brata można jednak wciąż skonfrontować z żywym pierwowzorem. Na razie jego
      sztabowcy do tego nie dopuszczają i będą się starali nie dopuścić tak długo, jak
      to możliwe. Tym samym potwierdzają pośrednio przypuszczenie, że taka
      konfrontacja mogłaby dla niego wypaść niekorzystnie i demistyfikująco. Lecz jak
      długo można nie pokazywać publicznie kandydata do stanowiska głowy państwa,
      wmawiając, że jest to ktoś zupełnie inny od znanego dotychczas?

      Obezwładniwszy rywali szantażem moralnym i omamiwszy wyborców wyidealizowanym
      wizerunkiem, sztabowcy Jarosława Kaczyńskiego popełnili jednak błąd przesady.
      Diametralna rozbieżność tego wizerunku z dobrze jeszcze pamiętaną i dyskretnie
      już przypominaną postacią prezesa PiS skonfundowała nawet publicystów mu
      przychylnych. Pojawiły się pytania o to, który z tych obrazów jest bliższy
      rzeczywistości, a w tle - podejrzenia o manipulację na potrzeby kampanii.
      Niedługo zaczną się pojawiać wezwania do pokazania realnego kandydata, nie z
      playbacku, Photoshopu, aranżowanych sesji zdjęciowych, autoryzowanych na gładko
      wywiadów internetowych czy wystudiowanych plakatów wyborczych.

      Do niedawna uważano, że wynik wyborów może zależeć od tego, jak długo utrzyma
      się wśród wyborców nastrój żałoby po smoleńskiej tragedii. Dziś wydaje się, że
      dużo zależy od tego, jak długo uda się utrzymać Jarosława Kaczyńskiego z daleka
      od wyborców, a jego wyidealizowany przez kreatorów wizerunek od pełnej
      konfrontacji z jego rzeczywistą postacią w realnej, a nie wirtualnej przestrzeni
      publicznej. No i czy wyborcy będą chcieli głosować na kandydata widmo.

      *Janusz A. Majcherek jest profesorem w Instytucie Filozofii i Socjologii
      krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego

      Janusz A. Majcherek*

      wyborcza.pl/1,75515,7879676,Kandydat_widmo__Jaroslaw_Kaczynski.html
    • gaika Re: Pan Jarosław startuje w wyborach na prezydent 28.05.10, 21:05

      Nie ma niczego lepszego, niż prosty, rozjaśniający (wcześniej
      zagmatwany) przekaz.
      Jeszcze -niedawno -zagubiony -wyborca już wie.


      "- Po pierwsze jestem politykiem samodzielnym. Po drugie mam
      doświadczenie. Byłem premierem. To był dobry czas. Chyba lepszego
      czasu nie było –"

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7949147,Wybory_2010__Kaczynski__Kandyduje__zeby_zakonczyc.html
    • gaika Językoznawca 30.05.10, 13:05

      o prezesie:

      "1. Prezes po wypowiedzeniu słowa inteligencja przypomniał sobie, że
      inteligencję Polaków należy pochwalić, i pochwalił od razu, zanim
      jeszcze doszedł do Polaków. To dowodziłoby koncentracji i
      błyskawicznego refleksu. Coś jak uchwycenie spadającego ze stołu
      ołówka, lub podchwycenie nazwy Irasiad.

      2. Prezes żywi niezrealizowane pragnienia poetyckie, tęskni do
      inwersji charakterystycznych dla stylu poezji barokowej - np. Dafne
      cudnej się we szkle przegląda urodzie. Albo (z Mikołaja Sępa-
      Szarzyńskiego) Być miłowany i chcesz być chwalony. Inne nazwy
      inwersji to hyperbaton, przekładnia lub transgresjo. Ogólniejsza
      nazwa tendencji do wypowiadania się tak, aby osiągać wyraziste
      efekty zmiany wizerunku to (po grecku): hipokrisio.

      Konkludując - podobne ukształtowanie wypowiedzi świadczyłyby o
      intensywnej pracy nad autoprezentacją. Zarówno w zakresie treści -
      programowych nawiązań do "oczywistej oczywistości" (Każdy to może
      widzieć sam), jak i w zakresie stylu - barokowej kwiecistości i
      retorycznej inwencji. Jednak niewątpliwie Prezes powinien jeszcze
      popracować nad składnią. Zauważmy bowiem, że omawiane zdanie, w swej
      inwersji niezgrabne, brzmiałoby znacznie lepiej czytane od końca.
      Mniej więcej tak:

      Polaków cenię bardzo i zostawiam ich inteligencji to, co każdy może
      sam zobaczyć.

      I na pewno zobaczy - dodajmy.

      Kto wie, może już w pierwszej turze."


      www.tokfm.pl/Tokfm/1,104808,7948293,_Kazdy_to_moze_widziec_sam_i_to_zostawiam_inteligencji_.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka