• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Kabaret z podziałem na role

  • 07.06.10, 16:26

    Dobrej zabawy!

    "Innym pragnieniem kobiety jest "chęć posiadania ogniska domowego".
    Kobieta chce być w życiu "dla kogoś", "chce zainteresować sobą
    mężczyznę". Kobieta również "oczekuje uznania dla swojej urody,
    dzięki czemu czuje się akceptowana" (s. 60, "Wychowanie"). Kobietę w
    ogólności: "bardzo boli brak stabilizacji finansowej".
    Potrzebuje "odmiany w codziennym życiu, potrzebuje nowych drobiazgów
    w domu, nowych ubrań i to nie tylko w czasie narzeczeństwa" (s.
    88 "Zanim..."). Kobieta "stara się o wygląd domu i o to, by było
    posprzątane i by sprzęty pasowały do siebie, łatwo ją zranić
    krytykując jej dom". Można ją porównać do szyby - piszą obrazowo
    autorzy "Zanim wybierzesz..." - "uderzona w jednym miejscu, rozpada
    się cała"

    A oto kobieta szczęśliwa:

    "Kiedy Bogdan wędruje do pracy, cały dzień o nim myślę. Sprzątam,
    ustawiam kwiaty - uśmiecham się do niego, patrzę jakby jego oczami -
    spodoba mu się czy nie. Gdy kupię nowe firanki, z drżeniem serca
    czekam, czy je zauważy" (s. 62 "Wychowanie"). "Pewna dziewczyna
    postanowiła, że każdego roku opanuje jakąś nową umiejętność. Dlatego
    wyznaczyła sobie coś, nad czym chce pracować od podstaw albo co chce
    doskonalić, i na tym skupiła swoją uwagę. Dziś jest już żoną i mamą.
    Ładnie haftuje (zna kilka rodzajów haftów), szyje, robi na drutach,
    gra na gitarze" (s. 28 "Zanim...")."

    "Ci, którzy nie wierzą w różnice między kobietami i mężczyznami,
    niech zwrócą uwagę, że "dziewczęta dużą książkę niosą zwykle tak,
    jakby przytulały ją do siebie - nieraz przyciskając obiema rękami.
    Chłopcy nigdy tego nie robią!". Jeśli nie widziałeś dziewcząt
    niosących książkę, spójrz na Buszmenów: "Kiedy studiowano zachowanie
    dzieci w plemionach Buszmenów, okazało się, że dzieci w wieku
    czterech lat wykazywały różne zainteresowania w zależności od płci.
    Chłopcy zajmowali się gonitwą, chwytaniem, grami technicznymi i
    walką, natomiast dziewczęta bawiły się w gry zespołowe,
    zręcznościowe, np. >>taniec z melonem<<" (s. 86 "Zanim...").

    Autorzy informują uczniów, że nie podoba im się "lansowany przez
    obecny świat" rozkład ról w małżeństwie. Równouprawnienie prowadzi
    bowiem do rozpadu rodziny, alkoholizmu etc. Autorzy przyznają, że
    kobieta i mężczyzna równi są sobie w "wymiarze człowieczeństwa", ale
    tak poza tym, to dzieli ich ogromna "naturalna różnica płci", która
    ma wymiar nie tylko biologiczny, ale i ekonomiczny, społeczny i
    etyczny. Zrozumienie tego jest pierwszym krokiem do sukcesu
    małżeństwa i rodziny. Dla kobiet jest to również ostatni krok, bo
    potem wystarczy podporządkować się mężowi zgodnie z tezą (podaną
    w "Wychowaniu..." wytłuszczonym drukiem): "Sercem mężczyzny są
    sprawy świata, a światem kobiety sprawy jej serca", albowiem: "O ile
    kobieta chce być kimś dla kogoś, mężczyzna chce być w życiu po
    prostu kimś" (s. 65). "



    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,7973825,Taniec_z_melonem__czyli_kobieta__mezczyzna_i_s
    eks.html
    Edytor zaawansowany
    • 07.06.10, 16:28

      Link się zbiesił

      tinyurl.com/25fy634
      • 07.06.10, 22:35
        ale dalas czadu! big_grin

        co prawda tresci zawarte w tej ksiazce nie szokuja mnie, bo spotykalam sie z nimi wielokrotnie na portalach katolickich (opoka, mateusz i inne) oraz, dzieckiem i mlodzieza bedac - na lekcjach religii. co mnie szokuje, to fakt ze takie bzdury zaakceptowalo MEN! swiadczy to jedynie o niskim poziomie intelektualnym osob tam zatrudnionych oraz katolickich tworcow tych "nauk". pisze "nauk", bo z prawdziwa nauka nie maja nic wspolnego. To jednak tez nie nowosc, ze kosciol nie lubi badan naukowych, zwlaszcza tych, ktorych wyniki przecza jego "naukom" wink

        A teraz czekam cierpliwie az wpadne w alkoholizm, a moja rodzinka sie rozpadnie poniewaz w moim domu nikt nie ma pojecia o roznicach plci opisanych w tej ksiazce wink

        niemniej dziekuje ci za fajna rozrywke smile czytajac o drżeniu z powodu nowych firanek i niepewnosci czy maz je zauwazy prawie padlam! niektorzy to nie maja powaznych problemow skoro drżą z takich powodow. tylko wspolczuc.

        dodam jeszcze, ze autorzy tych bzdur niezle na nich zarabiaja, np. prowadza rekolekcje dla malzenstw, koszt: jedyne 250 PLN od osoby, czyli 500 PLN od pary. niezly biznes smile
        www.duszpasterstwotalent.pl/rekolekcje-dla-malzenstw/








        • 08.06.10, 17:08
          karafka_do_wina napisała:

          > A teraz czekam cierpliwie az wpadne w alkoholizm, a moja rodzinka
          sie rozpadnie
          > poniewaz w moim domu nikt nie ma pojecia o roznicach plci
          opisanych w tej ksia
          > zce wink

          Na zmianę nigdy nie jest za późno. Zacznij trenować upinanie firanek
          i jakoś to będzie smile

          A propos tego fragmentu "Kiedy Bogdan wędruje do pracy, cały
          dzień o nim myślę. Sprzątam, ustawiam kwiaty - uśmiecham się do
          niego, patrzę jakby jego oczami - spodoba mu się czy nie. Gdy kupię
          nowe firanki, z drżeniem serca czekam, czy je zauważy"
          ,
          przypomniał mi się stary dowcip:
          - mąż stracił zainteresowanie żoną, więc ona próbuje zwrócić na
          siebie uwagę: jednego dnia fryzjer, następnego nowe ciuchy, w końcu
          frymuśna bielizna, a on nic-wraca z pracy, w milczeniu konsumuje
          obiad i żadnej reakcji. Kobietę trafia szlag i kolejnego wieczora
          zakłada na twarz maskę gazową, siada naprzeciw męża i...dalej nic.
          Pyta w końcu poirytowana: czy ty niczego nie zauważyłeś? Mąż
          podnosi wzrok znad talerza O! Brwi sobie wygoliłaś.
          • 08.06.10, 18:38
            haha, dobre smile cos w tym jest, mezczyzni bywaja wyjatkowo slepi w pewnych sprawach wink

            a wracajac do firanek i "drzenia serca" z ich powodu, to zrobiono w tym tekscie z kobiety ograniczona idiotke, ktora nie ma zadnego zajecia ani zainteresowan i z nudow wymysla bzdurne problemy.


            > Na zmianę nigdy nie jest za późno. Zacznij trenować upinanie firanek
            > i jakoś to będzie smile

            kurcze, mam jedna i ta sama zaslone czasem zdejmowana do prania. myslisz, ze powinnam miec ich wiecej i czesto je zmieniac? wink
            • 08.06.10, 20:37
              karafka_do_wina napisała:

              > kurcze, mam jedna i ta sama zaslone czasem zdejmowana do prania.
              myslisz, ze po
              > winnam miec ich wiecej i czesto je zmieniac? wink

              Na początek wystarczy próba fantazyjnego udrapowania starej. Nie
              warto inwestować, gdyby miało Ci się nie powieść wink
              • 09.06.10, 12:27
                sluszna uwaga. postaram sie pocwiczyc drapowanie. jest tylko maly problem - do tej pory to facet zawsze wieszal ta zaslone (jest wyzszy). czy odebranie mu tej czynnosci nie zaburzy jego naturalnych predyspozycji do bycia krolem i medrecem? nie chce zeby mi facet wpadl w kompleksy i alkoholizm.

                wink
                • 09.06.10, 23:12
                  ja czasem mam forankismile Nic nie upinam, bo nie mam żabek, tylko
                  takie drązki, a wiesza sie na noch foranke tak w 3 minuty smile u mnie
                  to robo uwaga teraz usiądźcie wygodnie smile eksfacet. Po prostu tak
                  wychodzi smile myslicie, ze czuje się alfa w noim domu?smile
                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                  żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • 10.06.10, 00:31
                    nawet nie pisz takich rzeczy! toz to zupelna patologia!

                    wink
                    • 10.06.10, 07:18
                      w dodatku ja nie mam pojecia czy on sie zastanawia nad tym, czuy
                      firaki przypadna do gustu mojemu aktialnemu smile
                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • 10.06.10, 12:33
                        lepiej to sprawdz! bo jesli sie zastanawia to by swiadczylo o jego
                        homoseksualizmie, a to jeszcze wieksza patalogia!!

                        wink
                        • 10.06.10, 22:14
                          nie mój facet (już) nie mój problem smile
                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                          żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • 11.06.10, 00:56

                            jak to nie twoj problem? no to wyobraz sobie go podczas seksu z innym facetem.
                            napewno cie to obrzydza. jest to wiec twoj problem, a takze problem spoleczny!

                            wink
                            • 11.06.10, 08:20
                              nie wyobrazam soie własnie, bo i po co smile?
                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                              żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • 08.06.10, 07:16
      Ludzie, toż to odgrzewane kotlety są. Ta książka ukazała się we wczesnych latach
      90tych...

      Środa nie ma już o czym pisać i gdzie szukać przejawów dyskryminacji, skoro
      zajmuje się książką sprzed tylu lat?

      Nota bene, "WO" chyba też trochę brak krytycyzmu, skoro przyjęli ten tekst do
      druku. O "Zanim wybierzesz" sami pisali już parę lat temu (parę = okolice dekady).


      --
      Bazgroły na poddaszu - mój blog
      (aktualnie w zawieszeniu)
      • 08.06.10, 07:58
        na pewne zjawisko, które tak jakos własnie od dekady, albo dluzej
        nawet wystepuje, a nawet ze tak powiem postepuje w naszym
        społeczeństwie.

        Otóż sołeczeństwo jest coraz bardziej agresywnie bombardowane
        własnie takimi informacjami i modelem wykreowanym przezd
        takich "twórców". Pracująca kobieta jest w zasadzie akceptowana
        tylko, jako cierpietnica smile to znaczy: taka, która jak sama
        przyznaje, pracowac musi, bo mąz nie zdoła utrzymać jej , siebie i
        dzieci. ale najchetnej nie pracowałaby. Jeali jakas kobieta chce
        pracować, to jest : nieodpowiedzialna zła matka, nie odróznia
        mezczyzny od kobiety ( społecznie oczywiscie) itp.

        Jednoczenise i paradoksalnie kobieta, dla której zaradnosc mezczyzny
        jest jednym z kryteriów wyboru partnera zyciowego, to k...a, no w
        kazdym razie kobitka z zadatkami na taką. Czyli prosti wychodzi na
        to, ze najlepsza cierpietnicasmile pracuje bo musi, bo takiego faceta
        ma, który zarobic nie umie.

        ale nawet taka, nie smie "obaczać"pana meza jakimis obowiązkami
        domowymi typu: gotowanie, pranie, czy sprzatanie. Bo o babskie
        zajecia, a kto tego nie wie, nie rozumie roli mezczyzny i kobiety w
        małzeństwiesmile facet wg takich ludzi najwyzej mze wyniesc smieci,
        wyjsc z psem (jesli zechce hehe) i odprowadzić samochód do mechanika
        (bo przecież kobieta nie odprowadzi, nie umie hehe).

        dalej: kobieta, czy nawet para, która nie chce narobic dzieci ponad
        swe mozliwosci finansowe, zyciowe i emocjonalne to ygoniccy
        egoiscismile facetowi z grubsza mozna to jeszcze wybaczyc, wiadomo, ze
        trzeba go jakos przy sobie "urzymywac"smile, ale kobieta taka, to
        dziwolag smile itd itp

        Mozna wiec smiało stwierdzic, ze zawarte w tym "dziele" tezy nie są
        moze nowe, ale są żywe i coraz bardziej wciskane ludziom, w ramach
        powroru do sredniowieczasmile
        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • 08.06.10, 08:07
          Wybacz, ale zupełnie nie mogę się zgodzić. Nasze społeczeństwo bombardowane jest
          takim modelem, jak w "Zanim wybierzesz"? Niby gdzie? Ja bym powiedział, że jest
          wręcz przeciwnie...

          --
          Bazgroły na poddaszu - mój blog
          (aktualnie w zawieszeniu)
          • 08.06.10, 08:23
            lecisz teraz stereotypem typu: media lansują cos tam. Moze wskaz
            konkretne przyklady, ze "wrecz przeciwnie".

            w wiekszosci babskich i nie tylko magazynów w TV kazda gwiazda
            opowiada o dzieciach, rodzinie i wyzszsci tego nad kariera. smile swego
            zcasu skrytykowano powaznie kilka seriali za to, ze brak w nich
            dzeci i prokreacji (nie w sensie pokazywana aktów prokreacji rzecz
            jasna smile)

            nie twierdze, ze to źle icz gwiazda moze sobie pogadać o swoich
            dzeciach - przecwnie, ale taki jest fakt. smile

            tego typu publikacje jak ta przytoczona przez Gaike są szeroko
            kolportowane. a takie zdanie, jak tam przedstawione swobodnie i
            czesto wyrazane prze np. polityków.
            tak wygladaja fakty. jasne, ze mozna daej mówić, ze lansowane jest
            bycie singlem, czy robienie kariery przez kobiety, ale to jest
            nieprawda.
            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
            żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
            • 08.06.10, 09:00
              > lecisz teraz stereotypem typu: media lansują cos tam. Moze wskaz
              > konkretne przyklady, ze "wrecz przeciwnie".

              Proszę bardzo. Jednym z najbardziej opiniotwórczych mediów w Polsce jest GW. Czy
              naprawdę widzisz, by GW lansowało model z "Zanim"?

              > w wiekszosci babskich i nie tylko magazynów w TV kazda gwiazda
              > opowiada o dzieciach, rodzinie i wyzszsci tego nad kariera. smile

              Wiesz, przyznanie, że rodzinę uważa się za ważniejszą od kariery, jest czymś
              innym niż opowiedzenie się za modelem z "Zanim...".

              BTW. Może się mylę, ale nie wydaje mi się, że mężczyźni-gwiazdy publicznie
              deklarowali, że wolą kariery od rodzin.

              > swego
              > zcasu skrytykowano powaznie kilka seriali za to, ze brak w nich
              > dzeci i prokreacji

              Skrytykował *kto*?

              Zresztą, to że zaistniała potrzeba skrytykowania serialu z tych powodów oznacza
              tyle, że takie seriale jednak się robi. Więc jak to jest, z tym
              "bombardowaniem"? Jakbyśmy faktycznie byli "bombardowani" modelem z "Zanim...",
              to by zwolennicy tego modelu nie potrzebowali czegokolwiek krytykować!

              > tego typu publikacje jak ta przytoczona przez Gaike są szeroko
              > kolportowane.

              Szerzej niż, dajmy na to, Cosmopolitan i Wysokie Obcasy?

              > a takie zdanie, jak tam przedstawione swobodnie i
              > czesto wyrazane prze np. polityków.

              Wszystkich?

              --
              Bazgroły na poddaszu - mój blog
              (aktualnie w zawieszeniu)
              • 08.06.10, 10:03
                ptayń "wszyscy?" no przecież wiadomo, ze NIE! Ale takie wypowiedzi
                sa czeste i nie sa marginalizowane, ani ukrywane.

                Zwróc uwagę, ze ja nie krytykuję faktu, iz gwiazdy mówia o swich
                rodzinnych sprawach, ja tylko ten fakt stwierdzam.smile podobnie, jak
                stwierdzam fakt, że w pilskich serialach lansowany jest model
                rodziny, niekonieczie zaraz tak głupio ukazany, jak w tej ksiazce,
                ale rodzinny.

                u znów nic w tym złego, tylko nie znajduje tego rzekomego lansowania
                modelu przeciwnego, o którym byłes uprzejmy napisaćsmile

                Społecznie akze ciekawym zjawiskiem jest podejscie do obu "modeli".
                Tego zblizonego do zalinkowanego przez Gaike "dzieła" nie wypada
                krytykowac, przeciwny - jak najbardziej.
                spróbuj na jakims forum napisac ze niepracująca kobieta to leniuch -
                zjedzą cię z butami, wszyscy, włacznie z feministkami. Spróbuj
                napisac, ze taka co stawia na kariere i rozwój to egoistka, jasne,ze
                cię skrytykuja, ale znajdziesz też poparciesmile
                To trochę tak, jak z chudymi i grubymi. Tusza jest tabu, a gruby
                nietykalny - za krytyke czapasmile, za to szczupłe osoby mozna
                krytykowac do woli, zastanawiac się czy aby nie sa anorektykami itd.

                ja osobiscie, jak się domyślasz, nie jestem za żadnym "modelem".
                Kazdy człowiek wie co mu pasuje i już. Dlatego nie rozumiem tego
                wpierania na siłe babkom, ze są stworzone do siedzenia w domu,
                prania, gotoania itp. smile jesli ktos jest tworzony to jst i nie trza
                mu mu tego klarowac, a jsli ktoś nie jest to nie jest i na siłę
                takiej kobiety na domatorke nie przerobiszsmile

                Dziwi mnie też pewna niekonsekwencja pań nikórych. Jeśli bowiem
                kobieta zakłada, że bedzie panią domu, ylko i wyłącznie, to prosta
                logika nakazuje brać pod uwage, ze z czegos ten dim trzeba bedzie
                utrzymać! No i dalej logicznie: wobec takiego załozenia trzeba
                wybrać partnera sposród mezczyzn, którzy sa na tyle zaradni, ze
                dadzą rade utrzymac ten dom, bez finansowego wsparcia kobiety -
                proste. a takze wsród takich, którzy oczekuja takiego zwiazku i bedą
                cali szczesliwi, ze mają za partnerke kobiete, która nie chce
                pracowac a tylko zajmowac się domem.
                w ten prosty sposób kazdy bedzie miał co chce i bedzie zadowolony,
                przynajmniej z załozenia. tymczasem co i rusz czytam jeczace
                kobitki, które narzekaja,ze musza pracowac, bo mąz mało zarabia.

                no dziwne, nie? znam przynajmniej dwie kobiety, w moim wieku, które
                załozyły z góry bycie pania domu, tylko. Obie nie pracuja i mają
                dostatnie życie. Bo wybrały takich, a nie innych partnerów. Nie,ze
                ranking na milionerów robiłysmile po prostu jako młode osoby, jeszcze
                na studiach w powazniejsze znajomosci wchodziły tylko z takimi
                chłopakami, którzy też zakładali taki model zwiazku. Obie sa
                spełnione i zadowolone. Da się? da, ale wg niektórych to sie
                nazywa "kurestwo" smile I tego bracie ni rozumimsmile
                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                • 08.06.10, 10:32
                  > ptayń "wszyscy?" no przecież wiadomo, ze NIE! Ale takie wypowiedzi
                  > sa czeste i nie sa marginalizowane, ani ukrywane.

                  Przepraszam, a czemu miałyby być ukrywane? Politycy, jak wszyscy ludzie, mają
                  prawo do poglądów. Jednak to, że jakaś część polityków dany pogląd wygłasza, nie
                  oznacza, że społeczeństwo jest tym poglądem "bombardowane" - bo żeby tak było,
                  musiałby być to JEDYNY prezentowany przez polityków pogląd. A tak nie jest.

                  > Zwróc uwagę, ze ja nie krytykuję faktu, iz gwiazdy mówia o swich
                  > rodzinnych sprawach, ja tylko ten fakt stwierdzam.smile podobnie, jak
                  > stwierdzam fakt, że w pilskich serialach lansowany jest model
                  > rodziny, niekonieczie zaraz tak głupio ukazany, jak w tej ksiazce,
                  > ale rodzinny.

                  Kora, sorry, ale o czym my w tym momencie rozmawiamy? Ogólnie o modelu rodzinnym
                  (pod którym podpisuje się chyba większość ludzi na świecie, bo większość ludzi
                  stara się jednak rodziny zakładać) - czy o tym, co opisano w "Zanim...", czyli
                  modelu w stylu: żona siedząca w domu i czerpiąca radość z nowych firanek?

                  Wydaje mi się, że jednak nasza rozmowa tyczy się tego drugiego. W związku z tym,
                  pytam: gdzie Ty ten model widzisz lansowany? W GW? Pismach typu Cosmopolitan i
                  Joy, które w każdym numerze przedstawiają 100 sposobów na udany orgazm? Czy też
                  w różnych Galach, gdzie są wywiady z celebrytkami, które owszem - rodziny mają,
                  ale też robią kariery? Co do seriali, to owszem - polskie seriale obyczajowe
                  (chociażby te ze stajni Łepkowskiej) są co nieco konserwatywne - ale nawet tam
                  model, o jakim piszesz, nie jest tak całkiem powszechny. Nie mówiąc o tym, że
                  mieliśmy i seriale zupełnie do tego schematu niepasujące, jak Magma M. czy Hela
                  w Opałach...

                  Tak więc, pytam: gdzie Ty widzisz to bombardowanie modelem z "Zanim..."?

                  > u znów nic w tym złego, tylko nie znajduje tego rzekomego lansowania
                  > modelu przeciwnego, o którym byłes uprzejmy napisaćsmile

                  Proponuję zatem chociażby raz przejrzeć Cosmo smile

                  --
                  Bazgroły na poddaszu - mój blog
                  (aktualnie w zawieszeniu)
                  • 08.06.10, 11:44
                    prawdą jest iż Cosmo nie czytam smile prawdą też, ze z reguły nie
                    ogladam serialismile, ale nadal sie nie dowiedziałam jaki to lans wrecz
                    przeciwnysmile no nie mów, ze Cosmo to najpoczytniejsze pismo smile
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • 08.06.10, 12:03
                      > prawdą jest iż Cosmo nie czytam smile

                      Zatem zachęcam do przejrzenia.

                      > prawdą też, ze z reguły nie
                      > ogladam serialismile

                      Zaraz. Skoro nie oglądasz, to o czym my w ogóle rozmawiamy?

                      > no nie mów, ze Cosmo to najpoczytniejsze pismo smile

                      No, niszowe pismo to to nie jest. Zresztą, nie tylko o Cosmo chodzi.

                      > ale nadal sie nie dowiedziałam jaki to lans wrecz
                      > przeciwnysmile

                      Jak to się nie dowiedziałaś? Podałem Ci konkretne przykłady: Cosmo, Joy, Wysokie Obcasy (gdzie np. dwa tygodnie temu był tekstu o tańcu na rurze), główna GW z cotygodniowymi felietonami Środy i poparciem dla parytetów... To dla Ciebie nie są przykłady na to, że - wbrew temu, co mówisz - nie wszystkie media lansują model kobiety rodem z "Zanim..."?

                      --
                      Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
                      • 09.06.10, 08:51
                        stephen_s napisał:

                        > > prawdą jest iż Cosmo nie czytam smile
                        >
                        > Zatem zachęcam do przejrzenia.

                        Koniecznie?smile

                        >
                        > Zaraz. Skoro nie oglądasz, to o czym my w ogóle rozmawiamy?

                        wiesz, akurat z tymi serialam to jestem na topie smile córka znajomej
                        pisze prace magistrską z tych serialismile nie o tesci, a o przkazach
                        zawatych w nich i własnie o tym modelu m.in. tez. Zbierała info
                        takze w formie wypowiedzi innych, mnie tez pytała, ale ze nie
                        oglądam ...za to pozwoliła rzeczytać to co móili ini, a takze
                        wnioski z analizy - stąd temat seriali smile

                        >
                        > No, niszowe pismo to to nie jest. Zresztą, nie tylko o Cosmo
                        chodzi.

                        Wiesz, ja tam nie wiem czy niszowe, ale rczej nikt powaznie się na
                        nie nie powołuje smile

                        To dla Ciebie ni
                        > e są przykłady na to, że - wbrew temu, co mówisz - nie wszystkie
                        media lansują
                        > model kobiety rodem z "Zanim..."?

                        Stefanie, nie sąsmile - jesli mówimy o LANSOWANIU jakiegos modelu,
                        czegoś w ogóle to nie mozemy mówic o dwóch pismach, czy trzech, z
                        których wiekszosc jest czytadłem do pociagu. Daj spokój. To nie
                        lans, a jesli to taki sam, jak w "NDz" smile, czy "Frondzie" - ja
                        sadziłam,ze chodzo co o jakeś ogólne trendy, a nie o dwa pisma smile
                        >


                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
              • 08.06.10, 11:47
                stephen_s napisał:

                > BTW. Może się mylę, ale nie wydaje mi się, że mężczyźni-gwiazdy publicznie
                > deklarowali, że wolą kariery od rodzin.

                problem w tym, ze mezczyznom nie zadaje sie takich pytan, bo w swiadomosci spolecznej funkcjonuje przekonanie, ze mezczyzna nie musi dokonywac wyboru miedzy rodzina, a kariera, moze miec obie te rzeczy. Czesciej sie pyta o to kobiety, panuje przekonanie, ze kobieta ktora robi kariere zaniedbuje swoje dzieci i sa one nieszczesliwe. kobieta, ktora chce robic kariere musi wciaz przekonywac, ze potrafi laczyc ja z wychowaniem dziecka. Nie wiem czy pamietasz jak Hanna Gronkiewicz-Waltz kandydowala na urzad prezydenta PL. TYLKO jej zadawano publicznie pytania jak chce laczyc obowiazki sluzbowe z wychowywaniem dziecka. Zadnego kandydata plci meskiej nie pytano o cos takiego. Po prostu w spoleczenstwie naszym panuje przekonanie, ze to kobieta wychowuje dzieci.

                Pamietam tez Anne Glogowska (tancerka), ktora w TVN mowila o tym, ze zostawia dziecko na 6 godzin dziennie aby tanczyc, bo naprawde musi, nie moglaby zyc bez tanca, itd. normalnie tlumaczyla sie gesto z tego, ze wychodzi z domu na 6 godzin! chciala, aby zrozumiano dlaczego nie jest z dzieckiem 24 na dobe. Zaden facet tak sie nie tlumaczy, bo nie istnieje niebezpieczenstwo, ze ktokolwiek zarzuci mu bycie zlym ojcem. nikt nie krytykuje faceta nawet gdy nie widzi dziecka caly tydzien, no bo przeciez pracuje na rodzine.

                przykladow moglabym ci podac wiecej. w sumie nie dziwi mnie, ze nie dostrzegasz "roli kobiety" funkcjonujacej w swiadomosci spolecznej i widocznej rowniez w mediach. nie jestes kobieta, wiec nie zwraca to twojej uwagi. ja to dostrzegam, razi mnie to czy wrecz obraza jako kobiete. a najbardziej obraza mnie nauka o rodzinie i roznicach plci by kosciol katolicki. to juz jest skandal, a nie powazna nauka.
                • 08.06.10, 12:11
                  Wiesz, ja z tego, o czym piszesz, zdaję sobie sprawę. Ja naprawdę nie twierdzę,
                  że w Polsce obie płcie są traktowane identycznie.

                  Z czym polemizuję, to teza Kory, że w Polsce doświadczamy bombardowania wizją
                  rodziny taką, jak w "Zanim". Owszem, tradycyjne wyobrażenia wciąż funkcjonują -
                  ale litości, nie w takim stopniu! I na pewno nie jest to jedyny model lansowany
                  przez media, seriale itd.

                  Śmiem twierdzić, że takie poglądy, jak te z "Zanim", stanowią w Polsce
                  mniejszość - szczególnie wśród młodych ludzi.

                  --
                  Bazgroły na poddaszu - mój blog
                  (aktualnie w zawieszeniu)
                  • 08.06.10, 13:17
                    > Śmiem twierdzić, że takie poglądy, jak te z "Zanim", stanowią w Polsce
                    > mniejszość - szczególnie wśród młodych ludzi.
                    >


                    mysle, ze poglady stricte takie jak w "Zanim" moga stanowic mniejszosc, ale w wersji nieco luzniejszej (jednak wciaz krzywiaca rzeczywistosc i ponizajaca koboete) funkcjomuja w dosc szerokim zakresie. calkowicie odrzucaja je jedynie feministki, kotre nie maja dobrego wizerunku w PL i sa wiecznie krytykowane jako nienormalne furiatki.

                    popatrz ile watkow jest na forum Kobieta, e-mama i innych gdzie kobiety narzekaja na zachowanie meza (czyli nie angazowanie sie w dbania o dom i opieke nad dziecmi), tesciowej (krytykujacej synowa za to, ze maz schudl, ze zmeczony praca, itp.) itd. takie przekonania wciaz szeroko funkcjonuja w naszym spleczenstwie, a ksiazeczki typu "zanim" popierane przez MEN (!) oraz nauki kk szeroko propagowane (chociazby na lekcjach religii, naukach przedmalzenskich, rekolekcjach dla malzenstw, kazaniach niedzielnych) tylko podtrzymuja te przekonania i nie pozwalaja im umrzec smiercia naturalna. jesli ktos chce zyc po swojemu to chyba musi zostac ateista wink
                    • 08.06.10, 16:33
                      jesli ktos chce zyc po swojemu to chyba mu
                      > si zostac ateista wink

                      I tego należy się trzymać smile
                      • 08.06.10, 17:44
                        hihi wink

                        istnieje jeszcze jedna mozliwosc: zrozumiec, ze kosciol katolicki i Bog to nie
                        jest to samo. Mozna wierzyc w Boga, a nie wierzyc w kosciol i trzymac sie z dala
                        od jego "madrosci". Wtedy zycie jest podobne to zycia ateisty, bo trzeba
                        samodzielnie myslec, poszukiwac i decydowac.
                        • 09.06.10, 09:44
                          nie ma takiego podziału: wierzysz w Boga =musisz być taki albo
                          siaki, inny wybór to tylko - nie wierzyc.

                          krafka ma też rację w innej kwestii. Otóż wcale nie trzeba być
                          dweotem, żeby uprawiac model "związku", jak w "zanim...".

                          wiele kobiet go w zmodyfikowanej wersj uprawia, bo ma przekonanie,
                          swietnie sie mające w anszym społeczństwie, ze baba to tylko taki
                          dodatek do faceta. Pójda na wszystko zeby tylko nie byc "ame",
                          tymczasem są same. Poczytaj watki na Kobiecie, to sie przekonasz...
                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                          żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • 08.06.10, 12:11
        stephen_s napisał:

        > Ludzie, toż to odgrzewane kotlety są. Ta książka ukazała się we wczesnych latac
        > h
        > 90tych...


        rok wydania: 1999

        Magdalena i Wiesław Grabowscy, Anna i Marek Niemyscy, Mariola i Piotr Wołochowiczowie "Zanim wybierzesz... Przygotowanie do życia w rodzinie, podstawy wychowania seksualnego", Wydawnictwa Szkolne PWN, Warszawa 1999, wydanie nowe. "Wychowanie do życia w rodzinie. Książka dla młodzieży", oprac. Maria Ryś, Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej Ministerstwa Edukacji Narodowej, Warszawa 1999.


        poza tym coz z tego, ze pierwsze wydanie mialo miejsce kilkanascie lat temu, kolejne - 10 lat temu, skoro MEN wciaz tej ksiazki nie wyrzucil na smietnik? mysle, ze gdyby w podreczniekach do innych przedmiotow podawano wiedze z XIX wieku, zamiast aktualnej to bys nie byl tym zachwycony?

        najgorsze jest to, ze MEN ulega naciskom srodowisk katolickiech. pamietam gdy pojawila sie ksiazka "Przysposobienie do zycia w rodzinie" (lata 90-te) i jaka byla afera - bo wksiazce byla mowa o seksie dziewczyny i chlopaka (a nie malzonkow), o antykoncepcji... po czym pojawia sie taka tandeta, jak te dwie w/w ksiazki, MEN je akceptuje, jest wydawana kolejny raz i do dzis nauczyciele maja prawo z nich korzystac. czy to jest normalne?
      • 08.06.10, 16:58
        stephen_s napisał:

        > Ludzie, toż to odgrzewane kotlety są. Ta książka ukazała się we
        wczesnych latac
        > h
        > 90tych...
        >
        > Środa nie ma już o czym pisać i gdzie szukać przejawów
        dyskryminacji, skoro
        > zajmuje się książką sprzed tylu lat?
        >
        > Nota bene, "WO" chyba też trochę brak krytycyzmu, skoro przyjęli
        ten tekst do
        > druku. O "Zanim wybierzesz" sami pisali już parę lat temu (parę =
        okolice deka
        > dy).

        Piszesz, że od 20 lat te same książki są na rynku edukacyjnym
        =sytuacja nie uległa zmianie.

        Dlaczego zatem pisanie raz na dekadę, o tym przygnębiającym raczej
        fakcie, jest jakąś ujmą dla kogokolwiek. Wybacz, ale tego nie
        chwytam.

        Co więcej, po cudownej przemianie systemowej, kiedy próbowano
        wprowadzić do szkół straszny przedmiot, powstał pierwszy
        podręcznik napisany przez jednego z seksuologów- bardzo życiowy,
        fajny, mądry, pełen wyczucia- i skończyło się to zmieleniem książki
        i nagonką "środowisk kościelnych" na autora(ciężko to przeżył
        zresztą).
        Uczestniczyłam kiedyś w dyskusji (a właściwie wściekłym ataku
        wink) na te pozycję i okazało się, ze w grupie pieniących się osób
        nie ma ani jednej, która by przeczytała, natomiast wszystkie
        słyszały, że jest nieodpowiednia. Będę złośliwa- na mszy?

        Więc powiem Ci, że tego kotleta trzeba odgrzewać każdego dnia, nie
        raz na dekadę, bo zimny kotlet jest szkodliwy społecznie.

        Zawartość podręczników dla szkół publicznych jest reprezentatywna
        dla polityki państwa; to mainstream myślenia, które chce się
        implementować. Państwo identyfikuje się zatem z takim przekazem.
        I tu leży ten nieszczęsny pies.


        P.S. A co u Ciebie Stephenie w ogóle?
        • 08.06.10, 17:54
          gaika napisała:

          > Uczestniczyłam kiedyś w dyskusji (a właściwie wściekłym ataku
          >
          wink) na te pozycję i okazało się, ze w grupie pieniących się osób
          > nie ma ani jednej, która by przeczytała, natomiast wszystkie
          > słyszały, że jest nieodpowiednia. Będę złośliwa- na mszy?

          to nie ten temat, wiem, ale wspomne, ze to samo bylo z krytyka Harrego Pottera -
          ci co krytykowali nie czytali tej ksiazki, tylko slyszeli, ze szerzy okultyzm,
          egoizm, brak w niej wartosci chrzescijaskich, a autorka zarabia na niej krocie
          (skandal!).

          Skad sie tacy ludzie biora?

    • 08.06.10, 07:28
      błąd przedstawionej w tym "dziele" tezy polega nie na jej
      postawieniu, a na uogólnieniu. To typowe rozuowanie takich "twórców"
      przez duże "tfu": jesli moja mamusia i zona tak maja, to tak maja
      wszystkie kobiety.

      A co do tego, ze to zostało napisane na podstawie obserwacji całkiem
      realnych postaci, nie mam watpliwosci. Tego rodzaju kobiet,
      przekonanych, ze bez meżczyzny nie istnieją same w sobie, wcale nie
      brak.

      Jesli mi nie wierzyszsmile przypomnij sobie chocby rozmowy na
      poprzednim forum. Już samo uzywanie zwrotów typu "utrzymac przy
      sobie faceta" niezaleznie od tego, czy uzywająca ich osoba tego
      chce, czy nie, zdradza przekonanie, ze najwazniesze jest
      owo "utrzymanie" co by się nie działo.
      To swiadome, albo podswiadome wysyłanie sygnału: ja bez meżczyzny
      nie istnieję, wiec zadna kobieta nie istnieje.

      błąd, ze powtórze raz jeszcze, polega tylko na tym uogólnienie,
      transponowaniu wlasnych przekonań autorów tego "dziala" na wszystkie
      kobiety. Wątpie wszelako, by ów bład był zamierzony. tacy ludzie
      zwyczajnie nie wierza, ze ktos moze mysleć, chcieć, inaczej. Po
      prostu nie miesci im sie to w głowach.smile i jeśli ktoś deklaruje
      inaczej, to w pojeciu takich ludzi udaje, albo nie wie co mówismile
      Dlatego tacy ludzie nie sa w stanie zaakceptować innej postawy, bo
      zwyczajnie nie wierzą, ze mozna chciec od zyca, związku czegos
      innego niż tylko "utrzymanie chłopa", nawet jesli coę nie gra. Dla
      nich wystarczy, ze jest smile Samo to czyni go ideałem, bo udaje się
      go "utrzymywac" , czasem całkiem na serio utrzymywac, a
      czasem "tylko" znosić fochy, wady, czy zdrady takiego pana smile
      Już sama jego obecnosc dla takich kobitek to sczescie, nawet
      obecnosc iluzoryczna, np. to, ze sie nie rozwodzi. Życie takiej
      kobitki to ciagla walka o owo "utrzymanie". No i mysli taka, ze
      kazdy tak ma, a jak nie ma, to głupia jest i już smile
      Ot i tylesmile

      A a propos noszenie przez dziewczeta duzej ksiązkismile Moze faktycznie
      głupie dziewczynki tak przytualją, za madrymi duze ksiązki noszą
      wielbicielesmile w każdym razie tak zapamietałam juz w podstawówce smile-
      całkiem pozyteczna wiedzasmile
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • 08.06.10, 11:22
        kora3 napisała:

        jesli moja mamusia i zona tak maja, to tak maja
        > wszystkie kobiety.

        dodam jeszcze jedno. ja widze to tak: jesli kobieta nie chce pracowac zawodowo tylko byc w domu dlatego, ze tak lubi i chce to super. Gorzej jesli zostaje w domu, bo wierzy ze taka jest "naturalna rola kobiety" oraz "wola Boga", a jej osobiste preferecje schodza na dalszy plan, albo w ogole ich brak, bo przeciez trzeba akceptowac nature i Boga.


        > A a propos noszenie przez dziewczeta duzej ksiązkismile

        byc moze rzeczywiscie dziewczynki w taki sposob nosza ksiazki, a chlopcy inaczej. tylko co z tego wynika? nie wystarczy zaobserwowac prawidlowosc, trzeba jeszcze umiec ja wyjasnic, poszukac powodow, ktorych byc ich wiele. jednak autorzy tych ksiazeczek zdaja sie sugerowac, ze powod jest jeden: juz po sposobie noszenia ksiazki widac, ze kobieta jest stworzona przede wszystkim do opieki nad dziecmi. jakie to proste wink
    • 08.06.10, 10:19
      BEZZWŁOCZNIE, bo jest klasycznym przykładem niewolniczego
      uzależnienia emocjonalnego od partnera. Jeśli człowiek płci dowolnej
      wszelkie swe decyzje, poczytania itp uzaleznia od aprobaty kogoś
      innego to jest zwyczajnie chory i niezdolny do samodzielnej
      egzystencji emocjonalnej bez ej osoby. Wszystko jedno kto to bedzie:
      partner, rodzoc, czy dziecko uzalenionego zawsze jest to prosta
      droga do tragedii. Zwykle jest bowiem tak, ze osoba, która jest
      obiektem takiego "uwoelbienia" wczesniej czy później się tym zmęczy
      i zacznie szukac drogi ucieczki.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • 08.06.10, 18:42
        klasycznym przykładem niewolniczego
        > uzależnienia emocjonalnego od partnera

        oraz cierpi na natrectwo zwiazane z upinaniem firanek wink jak rowniez na ubostwo intelektualne (mam dwie kolezanki nie pracujace zawodowo, jedna poszla na drugie studia, ktore sa jej pasja, druga czyta i pisze wiersze, zadna nie ma firanek w oknach, hahaha big_grin)
        • 09.06.10, 08:55
          coraz mniej ludzi ma firamnki , bo to ani modne, ani wygodnesmile ale
          przeciez mozna miecsmile rzecz w tym, ze jesli to, czy spodoają się
          facetowi (a faceci w wiekszosci nie zauwazają zmiany takego
          drobiazgu) staje się sensem czyjegos zycia, to znaczy, ze zcas sie
          udać do lekarza smile
          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
          żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
    • 08.06.10, 19:11
      Dobry tytuł czcigodnej Gaiki, ciekawy tekst, świetne komentarze, szczególnie
      przepięknej Kory.
      Kobiety i mężczyźni muszą się dopasować do schematu.
      Jeżeli nie pasują - tym gorzej dla nich.

      Kłaniam się nisko.
      • 09.06.10, 09:00
        dzieki o Przeprzystojny za miły komentarz o moich komentarzach smile

        a jak w tytulesmile Myśle, ze jakzawsze nikt nic nie musi Ja, oewnie
        Ty, wielu ludzi z tego forum, nie wpasowuje się w te schematy i nic
        sie nie dzieje Mysle,ze zalezy to od srodowiska, w którym się ktos
        obraca, ale przede wszystkim od stosunku tego kogos do oceny jego
        życia przez innych Jesli ktos taki b. przejmuje się tym, co powie o
        nim sasiadkasmile, albo znajomy to ma pecha, ale i sam jest sobie
        winiensmile Ja takich "prolemów" nie mamsmile Mam gdzies co sobie ktos
        pomysli o mnie, bo nie pasuje do jego wizji smile Ma głowe, niech mysli
        na zdrowie smile
        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.