Dodaj do ulubionych

Dlaczego Palikot

03.10.10, 01:34
Dlaczego Palikot
Jaś Kapela
01.10.2010

Albo Ruch Poparcia Palikota - Nowoczesna Polska


Po katastrofie Smoleńskiej, jak feniks z popiołów, swoim prywatnym samolotem nadlatuje Janusz Palikot. Enfant terrible, poeta doctus i magistra vitae naszej polityki. Ona tej jesieni trzeszczy i będziesz jeszcze bardziej trzeszczeć, jak chrząszcz w trzcinie w Trzebrzeszynie - K.K.

Potrzeba nam respektowania praw kobiet z klasy średniej i poszanowania ich praw reprezentacyjnych, libidalnych, koalicyjnych i koedukacyjnych. Potrzeba nam powrotu Kościoła do sfery sacrum profanum aeternum, bo państwo zginęło pod Kościołem, a Belwederu trzeba będzie wkrótce szukać w kryptach wawelskich. Wielu zmian nam potrzeba, a najważniejsza z nich to zmiana fryzury Janusza Palikota. I w związku z jego ruchem pojawia się nadzieja, że uda się jej dokonać - M.S.

Już Orwell mówił, że „Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem.” I dzisiejsza klasa polityczna to wykorzystuje i ja mam nadzieję, że Janusz będzie na to dowodem. Nie wiem, czy on jest zbawicielem, ale w niego wierzę, nie wiem, czy jest konkwistadorem, ale ma dużo złota. Na pewno nie zdelegalizuje dopalaczy i tego ci Janusz życzę. A jakbyś jeszcze coś zalegalizował, to byłoby już naprawdę super - K.W.

Polityka w pewnym sensie stała się performancem i happeningiem i Janusz Palikot doskonale wyczuł te metodę i ten happening i performance jest używany przez wszystkie absolutnie ugrupowania polityczne religijne et cetera, et cetera, bo to co się działo w Warszawie pod krzyżem to też jest jeden wielki performance. Każda ze stron dziś performuje, więc naśmiewania się z Janusza, że on błaznem i tak dalej jest zrozumieniem metod polityki dwudziestego pierwszego wieku - K.S.

Wierzę w jego wizję, ponieważ jak nikt inny posiada rzadki dar czytania ze zrozumieniem, nawet skomplikowanych instrukcji, widziałem nawet raz jak samodzielnie złożył szafkę z Ikei. Bez niczyjej pomocy. Co przeczyta u Leśmiana od razu przekłada na rzeczywistość. Wystarczy spojrzeć na jego fryzurę - J.O.

To jest mój dom, moja prywatność i wara wam od niej, bo płacę Juventusowi za monitoring. To są moje przekonania i kapliczka wam na drogę. Jak też chcecie taki dom, to sobie zaróbcie. Za nami jest ulica, to, co publiczne. Po niej możecie sobie chodzić, ale nie zbyt często, bo będziecie mi psuć krajobraz. Oddziela to wszystko płot, choć czasem żałuję, że nie ma na nim drutów kolczastych. W Polsce bardzo często brakuje solidnego płota. Zamiast niego stawiamy parawan, żeby ukryć to, co wstydliwe. A wstydliwe jest to, że nie ma równości kobiet i mężczyzn. A najbardziej bolesnym przejawem tej dyskryminacji jest to, że w Polsce niemal milion kobiet i dzieci jest maltretowanych. Przez tych, za którymi stoi siła fizyczna i mentalność. Gdyby była równość, to dopiero byśmy im spuściły wpierdol. Dlatego tak ważna jest nowoczesna edukacja z elementami sztuk walki. Dla mnie nowoczesna Polska to oko za oko, cios za cios - M.G.

www.krytykapolityczna.pl/JasKapela/DlaczegoPalikot/menuid-244.html
Edytor zaawansowany
  • diabollo 03.10.10, 01:37
    Moim zdaniem interesujące cytaty wygrzebał pan Jaś Kapela.

    Potwierdzają chyba, że pan Piątek miał świętą rację tutaj:

    forum.gazeta.pl/forum/w,95165,116074964,116074964,Kato_sie_doigralo.html

    Kłaniam się nisko.
  • witekjs 03.10.10, 09:26
    Dzień Dobry smile
    Byliśmy wczoraj, z żoną na Kongresie Janusza Palikota i podobała się nam atmosfera tego, pierwszego zjazdu wykształciuchów z całej Polski.
    Ogromne brawa wzbudzały postulaty ukrócenia działań watykańskiego państwa w Państwie i uroczystości państwowych bez opasłych brzuchów hierarchów.
    Wszyscy mamy nadzieję, że nareszcie kościół przestanie rządzić Polską.
    Chyba nie uda się zatrzymać antyklerykalnych działań, prowadzących do definitywnego oddzielenia Państwa od Kościoła.
    Daj Bóg wink

    Pozdrawiam. Witek
  • witekjs 03.10.10, 10:08
    forum.gazeta.pl/forum/w,89075,117153158,117153158,Na_Kongresie_Janusza_Palikota_1.html
  • gaika 03.10.10, 10:23
    witekjs napisał:

    > Dzień Dobry smile
    > Byliśmy wczoraj, z żoną na Kongresie Janusza Palikota i podobała się nam atmos
    > fera tego, pierwszego zjazdu wykształciuchów z całej Polski.

    I tam z tego miejsca nie pozdrowiłeś naszego forum? smile
  • witekjs 03.10.10, 10:40
    Byłem zbyt daleko od sceny, ale moja żona uścisnęła dłoń, wchodzącego Palikota i przekazała pozdrowienia od nas wszystkich. smile
  • a000000 03.10.10, 13:21
    witekjs napisał:

    > Byłem zbyt daleko od sceny,

    a jak Ci się podobało "wejście smoka"???

    czerwony dywan, uśmiechy, oklaski, w takt dźwięków "Tako rzecze Zaratustra" Ryszarda Straussa. Szkoda, że podmiot liryczny czyli IDOL na białym koniu nie wjechał... mielibyśmy etalon socjotechniki.

    Co do postulatów rozdzielenia państwa od kościoła.... najwyraźniej postulujący nie wiedzą, o co chodzi i mają jakieś swoje o tym dziwne wyobrażenia... Kościół to OBYWATELE tworzący również państwo. Czy Palikot chce zmarginalizować obywateli? Czy to przypadkiem się nie kłóci z zasadą demokracji? Obywatela, który jest zazwyczaj wyznawcą jakiegoś światopoglądu nie da się przedzielić na pół.... prywatnie jest kimś innym niż publicznie. To jakaś paranoja!!! To obywatele tworzą państwo. I dla wszystkich miejsce musi się znaleźć, a państwo demokratyczne traktując wszystkich jednako - przy tym państwo Polskie nie jest państwem ŚWIECKIM (to by sugerowało prymat światopoglądu ateistycznego), tylko jest państwem światopoglądowo neutralnym ... więc te barwy światopoglądowe rozkładają się proporcjonalnie do ilości obywateli danego poglądu. Gdyby tak zrobić referendum, to by się okazało, że na przykład 50% chce księdza widzieć na wszystkich uroczystościach państwowych.. 20% chce księdza tylko w kościele, 28% jest to obojętne.... a 2% chce księdza widzieć na szubienicy. Oczywiście wolno każdemu głosić swoje poglądy, ale PAŃSTWO to wszyscy obywatele. I nie może jakaś mniejszość narzucać swoją wolę większości. Chyba, że mamy rewolucję, a państwo jest totalitarne.

    Niektóre postulaty całkiem zasadne, inne z dziedziny chciejstwa. Np darmowy internet dla każdego... czyli co? Operatorom za ich pracę płaci budżet? czyli PODATNICY!!! A więc nie darmowy.
    Z tych postulatów które bym poparła, to jednomandatowe okręgi wyborcze i 1% budżetu na kulturę. Proponowana reforma państwa w zakresie styku państwo obywatel też do rozpatrzenia. Ale wszystkie dokumenty jawne być nie mogą - część podlega tajemnicy państwowej.
    Nic nie mówił o gospodarce. To źle wróży - partia musi mieć program gospodarczy - inaczej jest to towarzystwo wzajemnej adoracji.

    Kalisz wzniósł się ponad poziomy i.... odfrunął... odniosłam wrażenie, że i Kalisz i Kutz i Środa i Gretkowska, o facecie z czubem nie wspomnę.... nie byli przygotowani i gadali a vista. Może to było zamierzone. Aby się odróżnić od innych, co to czytają z kartki teksty napisane przez wynajętych polonistów.

    Reasumując - i Palikot i Kalisz powinni natychmiast złożyć swoje mandaty i członkostwa w partiach... po tym, co o tych partiach nawygadywali. Bardzo mi się nie podobało gdy Palikot Napieralskiego nazwał Plastusiem. A Kalisz dezawuował całą swoją dotychczasową działalność... tak troszku hańbą powiało...

    Co by o Palikocie nie powiedzieć - bić pianę potrafi.
  • gaika 03.10.10, 20:04
    a000000 napisała:

    - przy tym państwo Polskie nie jest państwem Ś
    > WIECKIM

    Wprawdzie parę dni temu pisałam, ale że ignorujesz, to napiszę jeszcze raz:

    Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania

    Art. 10. [Świeckość] 1. Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań.
  • a000000 03.10.10, 20:24
    gaika napisała:

    >Wprawdzie parę dni temu pisałam, ale że ignorujesz, to napiszę jeszcze raz

    nie wiem co ignoruję, ale przyznam, że nawet nie wiedziałam, że taka ustawa istnieje. No ale nie muszę wszystkiego wiedzieć.
    Ustawa jest z 17maja 1989r, czyli ostatnie podrygi rządu Jaruzelskiego.

    Co to znaczy, że państwo jest świeckie? W konstytucji jest mowa wyłącznie o neutralności.

    Art. 25.

    1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

    2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

    3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.

    4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

    5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.

    Czy w świetle powyższego ustawa o świeckości jest konstytucyjna?

  • gaika 03.10.10, 20:46
    a000000 napisała:

    > Co to znaczy, że państwo jest świeckie?

    To znaczy, że jest neutralne światopoglądowo.

    (...)
    > Czy w świetle powyższego ustawa o świeckości jest konstytucyjna?

    Nikt ustawy nie poddawał w wątpliwość, a ona nie tyle o świeckości, co o szczegółach.
  • a000000 04.10.10, 09:43
    gaika napisała:

    > Nikt ustawy nie poddawał w wątpliwość, a ona nie tyle o świeckości, co o szczeg
    > ółach.

    ale Ty się nią posłużyłaś nie nie w sprawie szczegółów, tylko świeckości. A świeckość to nie neutralność, tylko preferowanie świeckiego czyli areligijnego modelu życia.

    Świeckość to sekularyzm. Wiki powiada tak:
    Cytat
    Sekularyzm ma różne znaczenia w zależności od kontekstu:

    1. W filozofii oznacza on iż jednostka może żyć najlepiej stosując etykę, a wszechświat może być najlepiej rozumiany przez wnioskowanie, bez odwoływania się do bogów lub zjawisk nadprzyrodzonych.
    2. W sensie politycznym jest to dążenie do wprowadzenia zasady rozdziału religii od państwa, lub gdy taki rozdział jest już faktem, oznacza on dążenie do jego utrzymania.
    3. W sensie społecznym jest to dążenie do usunięcia wpływu wszelkich ruchów religijnych na przemiany społeczne takie jak zmiany w obyczajowości, ogólnie uznanych norm moralnych itp.
    4. W sensie socjologicznym sekularyzmem nazywa się zjawisko zanikania religijności jak np. zmniejszanie się liczby osób stale uczęszczających do kościołów.


    Z powyższego wynika wyraźnie, że świeckość państwa to eliminacja wszelkich przejawów religijności w przestrzeni wspólnej. Natomiast neutralność światopoglądowa to brak jakiegokolwiek wpływu państwa na przemiany obyczajowości i ogólnie uznanych norm moralnych.
    CZYLI: w zakresie obyczajowości i norm moralnych państwo neutralne stanowi prawo ZGODNE z wolą większości obywateli, nie tak jak dziś - zgodne z wolą krzykliwych mniejszości.
    Natomiast państwo świeckie stanowi prawo pogłębiające zanik religijności.
    Konstytucja mówi, że mamy państwo neutralne światopoglądowo - a konstytucja jest prawem NADRZĘDNYM.


  • gaika 04.10.10, 18:00
    a000000 napisała:

    > ale Ty się nią posłużyłaś nie nie w sprawie szczegółów, tylko świeckości. A świ
    > eckość to nie neutralność, tylko preferowanie świeckiego czyli areligijnego mod
    > elu życia.

    Po pierwsze posłużyłam się jednym artykułem, bo kilkakrotnie twierdziłaś, że RP to nie jest państwo świeckie. Nie wchodziłaś w inne szczegóły. W ustawie (nowelizowanej przecież), stoi napisane. Do Trybunału przez tyle lat ustawa nie trafiła.

    Neutralność jest fundamentem świeckości (nie jest z nią sprzeczna jak usiłujesz dowodzić) i znaczy, że państwu jest równie daleko do wszelkich światopoglądów i wyznań.
    A skoro neutralne, to niezaangażowane.

    Zauważ, że w art.10 mówi się o świeckości, w której neutralność jest niejako sposobem jej realizacji.

    I definitywnie nie chodzi o areligijny model życia a o areligijny model państwa.


    > 2. W sensie politycznym jest to dążenie do wprowadzenia zasady rozdziału rel
    > igii od państwa, lub gdy taki rozdział jest już faktem, oznacza on dążenie do j
    > ego utrzymania.

    > Z powyższego wynika wyraźnie, że świeckość państwa to eliminacja wszelki
    > ch przejawów religijności w przestrzeni wspólnej. Natomiast neutralność światop
    > oglądowa to brak jakiegokolwiek wpływu państwa na przemiany obyczajowości i ogó
    > lnie uznanych norm moralnych.

    Nie ma tu nic na temat eliminacji religii. Jest eliminacja zarządzania państwem z udziałem religii.

    > CZYLI: w zakresie obyczajowości i norm moralnych państwo neutralne stanowi praw
    > o ZGODNE z wolą większości obywateli, nie tak jak dziś - zgodne z wolą krzykliw
    > ych mniejszości.

    Nieprawda. Kłóciłoby się to z definicją neutralności światopoglądowej państwa. "Neutralność światopoglądowa państwa - model relacji między państwem a światopoglądem, w szczególności zaś religią, a także doktryna polityczno-prawna opierająca się na
    postulacie oddzielenia kwestii wyznaniowych od władzy świeckiej.”


    > Natomiast państwo świeckie stanowi prawo pogłębiające zanik religijności.

    Nie. Daje pełną i jednakową swobodę wyznawania światopoglądów (także publicznie). Natomiast nie miesza swoich kompetencji z kompetencjami kościelnymi. Realizuje faktyczny rozdział kościołów i państwa.

    > Konstytucja mówi, że mamy państwo neutralne światopoglądowo - a konstytucja jes
    > t prawem NADRZĘDNYM.

    Nie mówi. Ale tyle z niej wynika.

    Natomiast, jeżeli mamy w Konstytucji napisane, że nie można nikogo dyskryminować z jakiegokolwiek powodu, to jednak jakieś doprecyzowanie ustawowe Cię nie dziwi. A tu mamy (załóżmy) neutralność światopoglądową (faktycznie zaś bezstronność) i według Ciebie to oznacza, że większość narzuca swój światopogląd mniejszości.

    Ni diabła tak to nie działa. To znaczy działa, ale wbrew temu, co zapisano.


  • a000000 04.10.10, 19:44
    gaika napisała:

    >Do Trybunału przez tyle lat ustawa nie trafiła.

    no właśnie. A przecież jest niekonstytucyjna. Ciekawa historia.

    > I definitywnie nie chodzi o areligijny model życia a o areligijny model
    > państwa.

    całkowicie popieram areligijny model państwa. Według mnie nie ma miejsca dla jakiejkolwiek religii w rządzie państwa demokratycznego, któremu NIE WOLNO dyskryminować jakiejkolwiek grupy obywateli..... a dominująca obecność jednego światopoglądu dyskryminuje inne.
    Dla mnie państwo świeckie oznacza, że świecki model jest preferowany - a to jest niedopuszczalne. Popieram państwo neutralne, dla którego KAŻDY światopogląd, również świecki, jest równorzędny, czyli równie przezroczysty. Państwo musi się kierować wypadkową różnych postulatów, ale również ROZUMEM.

    > Nie ma tu nic na temat eliminacji religii. Jest eliminacja zarządzania państwem
    > z udziałem religii.

    Dokładnie - na rzecz świeckości, czyli jeden ze światopoglądów jest preferowany.

    A tu mamy (załóżmy) neutralność światopoglądową (faktycznie zaś bezstronnoś
    > ć) i według Ciebie to oznacza, że większość narzuca swój światopogląd mniejszości.



    Nie, światopoglądu nie da się narzucić. Większość narzuca rozwiązania prawne.
    Na tym polega demokracja. Większość ma rację.
    Mnie bardziej by odpowiadały rządy nie większości, tylko mędrców. Nie lud, tylko rozum.
  • gaika 04.10.10, 22:14
    a000000 napisała:

    > no właśnie. A przecież jest niekonstytucyjna. Ciekawa historia.

    Na jakiej podstawie?

    Neutralność nie jest negacją świeckości, jest jej cechą; charakteryzuje nasze państwo (jak i szereg innych). Mamy w ustawie zapisane, że nasze świeckie państwo jest neutralne światopoglądowo(w Konstytucji, że bezstronne, na jedno wychodzi).
    Sama zacytowałaś Wiki : W sensie politycznym jest to dążenie do wprowadzenia zasady rozdziału religii od państwa, lub gdy taki rozdział jest już faktem, oznacza on dążenie do jego utrzymania.
    Artykuł 10 pokrywa się z zapisem w Konstytucji. Na czym miałaby polegać niekonstytucyjność?


    > Dla mnie państwo świeckie oznacza, że świecki model jest preferowany - a to jes
    > t niedopuszczalne.

    Świecki jest przeciwieństwem wyznaniowego. Państwo świeckie oznacza, że nie jest to państwo wyznaniowe. A neutralność państwa świeckiego oznacza, że jest ono niezaangażowane w żaden światopogląd, traktuje wszystkie jednakowo.

    >Popieram państwo neutralne, dla którego KAŻDY światopogląd,
    > również świecki, jest równorzędny, czyli równie przezroczysty.

    Odpuśćmy świeckość, bo się nie dogadamy.

    Zostańmy przy neutralności światopoglądowej. Czyli zgadzamy się, że zapis jest ok. –państwo powinno być neutralne światopoglądowo.
    Teraz pozostaje tylko kwestia tego, że skoro zapisane to i realizowane być powinno.


    > Dokładnie - na rzecz świeckości, czyli jeden ze światopoglądów jest preferowany

    Świeckość państwa to nie jest światopogląd państwa. Oznacza tyle, że nie mamy do czynienia z państwem wyznaniowym, a neutralność ma gwarantować równość wszystkich światopoglądów.

    > Nie, światopoglądu nie da się narzucić. Większość narzuca rozwiązania prawne.
    > Na tym polega demokracja. Większość ma rację.
    > Mnie bardziej by odpowiadały rządy nie większości, tylko mędrców. Nie lud, tylk
    > o rozum.

    Demokracja polega na tym, że rządzi większość z poszanowaniem praw mniejszości. A żeby w kwestiach światopoglądowych mogło być to realizowane, niezbędna jest faktyczna neutralność państwa i faktyczny rozdział państwa i kościołów.
  • grzespelc 04.10.10, 23:04
    > Czy w świetle powyższego ustawa o świeckości jest konstytucyjna?

    Oczywiście, że tak. ustawę, choć jest wcześniejsza, należy traktować jako rozwinięcie konstytucji. Władze zachowują bezstronność, a zatem państwo jest świeckie.
  • grgkh 04.10.10, 00:14
    a000000 napisała:

    > Co do postulatów rozdzielenia państwa od kościoła.... najwyraźniej postulujący
    > nie wiedzą, o co chodzi i mają jakieś swoje o tym dziwne wyobrażenia...
    > Kościół to OBYWATELE tworzący również państwo.

    I nikt Ci nie przeszkadza żyć według zasad Twojej religii.

    > Czy Palikot chce zmarginalizować obywateli?

    Kogo? Których? Na razie to wszyscy inni od katolików są marginalizowani i zmuszani do respektowania waszych "prawd".

    > Czy to przypadkiem się nie kłóci z zasadą demokracji?

    Właśnie się kłóci i czas zrobić z tym porządek.

    > Obywatela, który jest zazwyczaj wyznawcą jakiegoś światopoglądu
    > nie da się przedzielić na pół..

    Nic mnie nie obchodzi jak sobie będziesz żyła.

    > .. prywatnie jest kimś innym niż publicznie. To jakaś paranoja!!! To obywatele
    > tworzą państwo.

    Również ja.

    > I dla wszystkich miejsce musi się znaleźć,

    I dla mnie z moim światopoglądem, który Tobie niczego nie narzuca.

    > a państwo demokratyczne traktując wszystkich jednako - przy tym państwo
    > Polskie nie jest państwem ŚWIECKIM

    Szkoda, bo światopogląd to sprawa prywatna, a Twoja religia jest obowiązująca i WSZYSTKIE dzieci w szkole indoktrynuje się za jej pomocą.

    > (to by sugerowało prymat światopoglądu ateistycznego),

    Nie istnieje światopogląd ateistyczny. Nie zbieranie znaczków nie jest hobby. Ale to jest za trudne dla Ciebie do akceptacji. Ja, jako ateista, po prostu nie wierzę we wszystkich bogów. Ty nie wierzysz we wszystkich oprócz jednego.

    > tylko jest państwem światopoglądowo neutralnym ...

    Nie jest neutralne, to bzdura. Konstytucja chroni uczucia, symbole itp. religijne, a moich nie chroni tak samo. To nie jest neutralność.

    > więc te barwy światopoglądowe rozkładają się
    > proporcjonalnie do ilości obywateli danego poglądu. Gdyby tak zrobić referendum,
    > to by się okazało, że na przykład 50% chce księdza widzieć na wszystkich
    > uroczystościach państwowych.. 20% chce księdza tylko w kościele, 28% jest to
    > obojętne.... a 2% chce księdza widzieć na szubienicy.

    Ja nie chcę widzieć księdza z jego zakłamaniem u siebie. A to u siebie, to także wspólna przestrzeń publiczna.

    > Oczywiście wolno każdemu głosić swoje poglądy, ale PAŃSTWO to wszyscy obywatele.

    Także i ja.

    > I nie może jakaś mniejszość narzucać swoją wolę większości.

    No to mam wreszcie jasność. Jako większość żądasz dla siebie więcej - ja nie mogę narzucać, ale Tobie będzie wolno. TO jest dyktatura, to jest totalitaryzm. Na pewno nie jest to demokracja, bo nie ma równości traktowania wszystkich.

    > Chyba, że mamy rewolucję, a państwo jest totalitarne.

    Właśnie tak jest. Państwo jest totalitarne. Zmienimy to.

    > Niektóre postulaty całkiem zasadne, inne z dziedziny chciejstwa. Np darmowy int
    > ernet dla każdego... czyli co? Operatorom za ich pracę płaci budżet? czyli POD
    > ATNICY!!! A więc nie darmowy.

    Też tak uważam. Ale tu chodzi o coś więcej. Otóż biednych nie stać na internet. A ja się chętnie dołożę podatkiem na internet dla ubogich. Dla nich będzie darmowy. Idee Jezusa i solidarności społecznej są Ci obce.

    > Z tych postulatów które bym poparła, to jednomandatowe okręgi wyborcze i 1% bud
    > żetu na kulturę. Proponowana reforma państwa w zakresie styku państwo obywatel
    > też do rozpatrzenia. Ale wszystkie dokumenty jawne być nie mogą - część podlega
    > tajemnicy państwowej.

    O tych się nie mówiło.

    > Nic nie mówił o gospodarce.

    To dobrze wróży, bo Palikot nie będzie rządził gospodarką. Jako koalicjant będzie natomiast popierał to wszystko, co będzie dla gospodarki dobre.

    > To źle wróży - partia musi mieć program gospodarczy
    > - inaczej jest to towarzystwo wzajemnej adoracji.

    Nie. To jest miotła do wymiatania z Polski ciemnogrodu.

    > Kalisz wzniósł się ponad poziomy i.... odfrunął... odniosłam wrażenie, że i Kal
    > isz i Kutz i Środa i Gretkowska, o facecie z czubem nie wspomnę.... nie byli pr
    > zygotowani i gadali a vista. Może to było zamierzone. Aby się odróżnić od innyc
    > h, co to czytają z kartki teksty napisane przez wynajętych polonistów.

    Masz za duże wymagania. Gadali bez kartki, ale z sensem. Niewielu z obecnych posłów naszego sejmu tak potrafi.

    > Reasumując - i Palikot i Kalisz powinni natychmiast złożyć swoje mandaty i czło
    > nkostwa w partiach... po tym, co o tych partiach nawygadywali. Bardzo mi się ni
    > e podobało gdy Palikot Napieralskiego nazwał Plastusiem. A Kalisz dezawuował ca
    > łą swoją dotychczasową działalność... tak troszku hańbą powiało...

    Bo Napieralski to koniunkturalista na modłę starego komucha. Mówi to, co mu daje szansę na większy dostęp do koryta.

    > Co by o Palikocie nie powiedzieć - bić pianę potrafi.

    On jest bardzo potrzebny, bo JEDNOCZY spontaniczny ruch społeczny, nadaje mu kierunek, nazwę, jak kiedyś za czasów rodzącej się Solidarności. I jest nadzieja, że odżyją tamte klimaty w nowej formule. Stare, zmurszałe musi odejść. Ale nie martw się. Nikt Tobie, ani religii nie uczyni krzywdy. Możecie dalej sobie wierzyć w swoje urojenie, organizować rytuały, nawet te najbardziej absurdalne i śmieszne, tylko od realnej władzy w państwie, wyznaczania wzorców fałszywej moralności, święcenia wszystkiego kropidłem itp. religia ma być odsunięta. Ma być sprawą PRYWATNĄ! Twoją, nie moją. I mogę Ci to w imieniu wszystkich uczestników tego ruchu obiecać. Takie są plany.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 11:08
    grgkh napisał:

    > Kogo? Których? Na razie to wszyscy inni od katolików są marginalizowani i zmusz
    > ani do respektowania waszych "prawd".

    No tak. Mamy ustawę, która nakazuje ateistom nie mieszać się do polityki. A jeśli już któremu uda się, to swój ateizm musi zostawić "w podziemiu", a publicznie musi brać czynny udział w religijnych obrzędach.

    > Nic mnie nie obchodzi jak sobie będziesz żyła.

    WIEM. Byleby TWOJE było na wierzchu. Ja to mogę doznać schizofrenicznego rozdwojenia jaźni żyjąc w dwóch różnych porządkach, kryjąc się w przestrzeni wspólnej ze swoimi przekonaniami.... bylebyś TY był zadowolony.
    No cóż, niczego innego po osobie wypowiadającej się w sposób właściwy dla nicka grgkh spodziewać się nie należy.
    Nie napisałam: w sposób właściwy dla ateisty - ponieważ są tu ateiści wrażliwi na drugiego człowieka, co jest dowodem, że cecha niewrażliwości nie jest cechą wspólną.

    > I dla mnie z moim światopoglądem, który Tobie niczego nie narzuca.

    poza tym, że jest zdecydowanie nietolerancyjny i wrogi tym, którzy są zdania odmiennego.


    >Konstytucja chroni uczucia, symbole itp. religijne,

    w którym punkcie konstytucja chroni?

    www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

    > Szkoda, bo światopogląd to sprawa prywatna, a Twoja religia jest obowiązująca i
    > WSZYSTKIE dzieci w szkole indoktrynuje się za jej pomocą.

    Zaiste ! gdybym nie wiedziała czyje to słowa, to bym się zatrwożyła.

    CytatReligia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

    Nie znalazłam punktu stanowiącego JEDEN światopogląd nadrzędnym.

    jeśli znasz przypadki ZŁAMANIA konstytucji, to masz obowiązek zgłosić to do prokuratury. Inaczej jesteś wspólnikiem w przestępstwie.

    >Jako większość żądasz dla siebie więcej

    państwo demokratyczne jest urządzone PROPORCJONALNIE do ilości obywateli o danym światopoglądzie ... Gdyby podejść do sprawy po równo dla każdego światopoglądu - wówczas katolicy których jest kilka milionów byliby dyskryminowani: jeden kościół na milion katolików - jeden meczet na 10 muzułmanów....
    W przestrzeni wspólnej nie może być po równo dla światopoglądu, musi być proporcjonalnie do ilości obywateli wyznających dany światopogląd. CZYLI: po równo dla każdego obywatela.

    > Właśnie tak jest. Państwo jest totalitarne. Zmienimy to.

    na ateistyczne państwo totalitarne. To już było. Historia nie wypowiada się pochlebnie o takim tworze .

    > Nie. To jest miotła do wymiatania z Polski ciemnogrodu.

    nawet wbrew woli większości obywateli?


    >Idee Jezusa i solidarności społecznej są Ci obce.

    a Ty o nich wspominasz tylko tam, gdzie Ci to wygodne.
    Internet nie jest potrzebny do zbawienia. Pozostałą przestrzeń należy rozdzielić: na cesarskie i Boskie. Sam o to postulujesz. Internet należy do strefy profanum.

    > On jest bardzo potrzebny, bo JEDNOCZY spontaniczny ruch społeczny, nadaje mu ki
    > erunek, nazwę, jak kiedyś za czasów rodzącej się Solidarności.

    Nie chwal dnia przed zachodem słońca.... najpierw niech Palikot ZJEDNOCZY, po owocach poznamy... a Solidarności nie tykaj, bo bluźnisz. Palikot to skandalista i koniunkturalista. Założę się, że gdyby znalazł dla siebie klerykalną niszę gwarantującą sławę - to w ornat by się ubrał. Zaś przywódcy Solidarności byli idealistami.

    Możecie dalej sobie wi
    > erzyć w swoje urojenie, organizować rytuały, nawet te najbardziej absurdalne i
    > śmieszne, tylko od realnej władzy w państwie, wyznaczania wzorców fałszywej mor
    > alności, święcenia wszystkiego kropidłem itp. religia ma być odsunięta.

    ŁASKAWCO!!! w imieniu kilku milionów dziękuję, żeś nie zechciał nas w swej łaskawości ukatrupić.


  • grgkh 04.10.10, 15:07
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Kogo? Których? Na razie to wszyscy inni od katolików są marginalizowani i
    > > zmuszani do respektowania waszych "prawd".

    > No tak. Mamy ustawę, która nakazuje ateistom nie mieszać się do polityki.

    Co Ty mi tu wmawiasz? Ateistom odmawia się ich praw do aborcji, eutanazji, antykoncepcji, wychowania seksualnego TAK JAK ONI BY TEGO CHCIELI. A w polityce rządzą katolicy. I dlatego mi tych swobód się odmawia. Twoja zgoda na nie, to moja wolność. Moja wolność nie ogranicza Ci Twojego postępowania. Rób sobie co chcesz.

    > A jeśli już któremu uda się, to swój ateizm musi zostawić "w podziemiu",
    > a publicznie musi brać czynny udział w religijnych obrzędach.

    Niestety tak jest. Fioletowo-czarni uczestniczą we wszystkich uroczystościach państwowych, gdzie słyszę publicznie "módlmy się", a w sejmie posłowie, jak jakieś głupki urządzają mszę, by spadł deszcz. Zamiast zajmować się polityką, to oni wieszają sobie krzyżyk i modlą się do pana boga, który ZA NICH chyba, ma zrobić coś, co należy do ich psich obowiązków.

    Uczestniczę, Azerko, od rana do wieczora w spektaklu, który powinien być wszą, wierzących w urojenie, prywatną sprawą. Ale do Ciebie to nie dotrze, bo mówiłem wiele razy to samo, a jest tak, jakbym tego nigdy nie powiedział. Wciąż ta sama rozmowa. Wciąż ma identyczny przebieg. Po Twojej stronie to dogmat i udawanie, że argumenty nie istnieją.

    > > Nic mnie nie obchodzi jak sobie będziesz żyła.
    >
    > WIEM. Byleby TWOJE było na wierzchu.

    Tak. Dlaczego moje na wierzchu ma nie być. Ma do tego takie samo prawo jak Twoje. Ale Ty nie masz mi narzucać swoich urojeń i ich konsekwencji. Na razie to Twoje jest na wierzchu. Na razie jest to Twój przymus w stosunku do mnie.

    > Ja to mogę doznać schizofrenicznego rozdwojenia jaźni żyjąc
    > w dwóch różnych porządkach, kryjąc się w przestrzeni wspólnej
    > ze swoimi przekonaniami.... bylebyś TY był zadowolony.

    O, wyszło szydło z worka. Świetnie to określiłaś. Schizofrenia. Wszyscy wierzący stawiają siebie na takiej pozycji. Ale to Twój problem. Państwo nie może być represyjne w stosunku do mnie dlatego tylko byś Ty mogła narzucać mi swój porządek. Według Ciebie, dla dobrej hodowli Twojego urojenia, ja mam ponosić całe koszty społeczne tej sytuacji.

    > No cóż, niczego innego po osobie wypowiadającej się w sposób właściwy dla nicka
    > grgkh spodziewać się nie należy.

    Prymitywne zagranie na przezywanie się. Bardzo wysoki poziom dyskusji. Najmocniejszy Twój argument w tej dyskusji - nie mam racji bo mam kiepski nick. smile Będę Ci to przypominał odtąd przy każdej okazji. Chyba że powiesz o swoim błędzie, przeprosisz i poprosisz o zapomnienie sprawy.

    > Nie napisałam: w sposób właściwy dla ateisty - ponieważ są tu ateiści wrażliwi
    > na drugiego człowieka, co jest dowodem, że cecha niewrażliwości nie jest cechą
    > wspólną.

    A ja jaki jestem? A jeśli nie taki, to poproszę o argumenty.

    > > I dla mnie z moim światopoglądem, który Tobie niczego nie narzuca.
    >
    > poza tym, że jest zdecydowanie nietolerancyjny i wrogi tym, którzy są zdania
    > odmiennego.

    Co ja Ci narzucam? Czy zmuszam Cię do aborcji? Czy każę Ci używać prezerwatyw? Czy zabraniam TOBIE!!! modlić się prywatnie? W czym się przejawia moja nietolerancja? I tu też domagam się dokładnego uzasadnienia, a jeśli takiego nie znajdziesz to natychmiast, w odpowiedzi, masz odklepać przyklejanie mi etykietki nietolerancyjnego. I znów - liczę na przeprosiny. Nie może być tak, że ktoś rzuca we mnie błotem, a potem sam tego niesłusznie rzucanego błota nie zmywa.

    > > Konstytucja chroni uczucia, symbole itp. religijne,
    >
    > w którym punkcie konstytucja chroni?

    Nie chce mi się tego szukać. Polegam na swojej pamięci. Przeszukaj ją i sama mi odpowiedz.

    Jeśli nie chcesz być posądzona o erystykę, jeśli znów nie chcesz się skompromitować, to zrób to dokładnie, bo ja w końcu zdobędę się na wysiłek i znajdę Ci ten fragment.

    A tu masz link:

    www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 15:54
    grgkh napisał:

    >nie mam racji bo mam kiepski nick.

    udowodnij, że chodzi o kiepski nick, nie o poglądy, które ten nick prezentuje.
  • grgkh 04.10.10, 18:45
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > nie mam racji bo mam kiepski nick.
    >
    > udowodnij, że chodzi o kiepski nick, nie o poglądy, które ten nick prezentuje.

    Wykręciłaś się od odpowiedzi na niewygodne pytania. Skupiasz się na nic nieznaczącym epizodzie. A poza tym mówisz w tym samym stylu, co niedawno pani Radziszewska.

    I popełniasz elementarny błąd logiczny. To Ty coś napisałaś, coś, co według potocznego rozumienia języka polskiego ma właśnie taki sens. To Ty powinnaś zadbać, żeby tej wieloznaczności nie było. A, jeżeli jej nie było, to... Azerko, oczekuję na Twoje sprostowanie i przeproszenie, że mogło tak wyglądać.

    To nie ja będę udowadniał, ale Ty. Bo taka jest logika tego zdarzenia.

    A co do moich poglądów, to je tutaj właśnie testujemy. Na razie nie wyglądają na tak kiepskie jak nick. Zresztą, co masz do niego? To zlepek liter. Mój identyfikator. Ani dobry, ani zły. Co Ci w nim nie pasuje? A może poglądy ludzi powinno się oceniać w zależności od ich nazwiska? Jak źle się kojarzy to wyklinać...

    To jest wyłącznie erystyka. Nie umiesz dyskutować bez niej. Nie masz argumentów, a jednak bronisz swoich fatalnych tez. To jest dogmatyzm. Tego uczy religia - dogmat to prawda absolutna i trzeba dla niej oddać życie, bo po śmierci dostanie się za to nagrodę. Może. choć nikt tego przecież nie potwierdził. Nadzieja dla głupich - tak się na to zazwyczaj mówi. Ale życie sprowadza do kiepskiej farsy.

    Wolę wątpić i wciąż zmieniać poglądy. A jeśli już występować z nimi publicznie, to mieć na ich obronę porządne argumenty, a nie samą erystykę.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 21:01
    grgkh napisał:

    Zresztą, co masz do niego? To zlepek liter. Mój identy
    > fikator. Ani dobry, ani zły. Co Ci w nim nie pasuje?

    NIC, zupełnie nic. Tak samo bym napisała, gdyby Twój nick brzmiał: stokrotka, aniołek, pstryczek, czy co tam... chodzi o POGLĄDY które się za nickiem kryją.

    Grgkh!!! jeśli w ten sposób rozumiesz słowo pisane, to nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Dowodzenie tez przy pomocy LOGIKI wymaga prawidłowego rozumienia słowa pisanego - inaczej powędrujesz na Berdyczów.

    Erystyka..... ja tylko piłeczkę odbijam. Wczoraj powiedziałeś, że jesteś moim nauczycielem. Więc się uczę.



  • grgkh 04.10.10, 22:24
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > Zresztą, co masz do niego? To zlepek liter. Mój identy
    > > fikator. Ani dobry, ani zły. Co Ci w nim nie pasuje?
    >
    > NIC, zupełnie nic. Tak samo bym napisała, gdyby Twój nick brzmiał: stokrotka, a
    > niołek, pstryczek, czy co tam... chodzi o POGLĄDY które się za nickiem kryją.
    >
    > Grgkh!!! jeśli w ten sposób rozumiesz słowo pisane, to nigdy nie dojdziemy do p
    > orozumienia. Dowodzenie tez przy pomocy LOGIKI wymaga prawidłowego rozumienia
    > słowa pisanego - inaczej powędrujesz na Berdyczów.
    >
    > Erystyka..... ja tylko piłeczkę odbijam. Wczoraj powiedziałeś, że jesteś moim
    > nauczycielem. Więc się uczę.

    Widzę, że znów napisałaś coś, a teraz musisz rozpaczliwie ratować resztki reputacji? wink

    Ale dobrze, że się uczysz. Ja też się uczę - podczas każdej rozmowy. Ale umówmy się, skończmy z przysrywaniem, ok? "Grgkh!!! jeśli w ten sposób rozumiesz słowo pisane, to nigdy nie dojdziemy do porozumienia." Nie tym tonem do mnie, proszę Cię. Z kilku powodów...

    Treść tego zdania jest absurdalna - bo:
    To nie ja nie rozumiem, ale Ty inicjujesz bezsensowne podwątki.
    Ty się czepiasz nicków, choć to nie ma nic wspólnego z tematem.
    Ty udajesz, że można to inaczej niż "po prostu" rozumieć.
    Ty, wreszcie na koniec, usiłujesz odwrócić kota ogonem, co jest klasyczną, ale cienką erystyką.

    Rozumiemy to oboje, prawda? smile A ci, co przypadkiem to przeczytają są chyba nieistotni (dla mnie), choć...

    Dla Ciebie pewnie tak, bo przeciąganie takiej gry świadczy, że liczysz na zmylenie kogoś mało rozgarniętego, czytającego to. Załóż sobie, że rozmawiamy tylko my. I załóż sobie, że nie jestem na tyle głupi, żeby Ci pozwolić wyprowadzić mnie na manowce.

    Azerko, jeśli będziesz tak rozmawiała, to rzeczywiście nigdy nie dojdziemy do porozumienia (nazwałbym to raczej wzajemnym zrozumieniem racji strony przeciwnej, bo ja Twoje racje rozumiem). A poza tym, czy nie szkoda na to czasu?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 23:04
    grgkh napisał:

    >A poza tym, czy nie szkoda na to czasu?

    masz rację, szkoda.
  • grgkh 04.10.10, 15:13
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:

    > > Szkoda, bo światopogląd to sprawa prywatna,
    > > a Twoja religia jest obowiązująca i
    > > WSZYSTKIE dzieci w szkole indoktrynuje się za jej pomocą.
    >
    > Zaiste ! gdybym nie wiedziała czyje to słowa, to bym się zatrwożyła.

    smile Znów argumentujesz metodą z najwyższej półki. Schopenhauer się kłania.

    > CytatReligia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji
    > prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być narusz
    > ona wolność sumienia i religii innych osób.


    Szkoda, że nie ma tu nic o nienarzucaniu religii, także w przedszkolach. KATOLAND! Prawo ustanowione przez indoktrynujących uznające TYLKO ich korzyść.

    Dzieci nie potrafią zadecydować, czy i która religia jest dla nich dobra. To wykorzystywanie przewagi, to narzucanie niewinnym ideologii, to propaganda, to molestowanie.

    > Nie znalazłam punktu stanowiącego JEDEN światopogląd nadrzędnym.

    Jest JEDEN - to RELIGIA! Nie mówię która, choć wiadomo, że jedna panuje. KAŻDA religia jest tak samo szkodliwa. Opiera się na UROJENIU o istnieniu bogów, a narzucana jest jako prawda absolutna. Narzucana, bo opiera się na straszeniu piekłem, potępieniem itp. To jest manipulacja.

    > jeśli znasz przypadki ZŁAMANIA konstytucji, to masz obowiązek zgłosić to do
    > prokuratury. Inaczej jesteś wspólnikiem w przestępstwie.

    Ty też. Powinna być alternatywnie etyka. Czy jest? Często nie jest. Zgłoś to, bo już wiesz. To Twój obowiązek! Ale i tak nic z tego nie będzie, bo prawo próbujące okiełznać religię u nas nie funkcjonuje. Ile razy Trybunał w Strasburgu już sądził Polskę za łamanie prawa? Ostatnio - to świeża sprawa - właśnie za brak etyki.

    > > Jako większość żądasz dla siebie więcej
    >
    > państwo demokratyczne jest urządzone PROPORCJONALNIE do ilości obywateli o dany
    > m światopoglądzie ...

    Co za bzdury. Nie wiesz, czym jest demokracja i równość. Nie rozumiesz tych pojęć. Podstawowe są prawa, także te prawa mniejszości. Sugerujesz dyktaturę? Jak Hitler l

    > Gdyby podejść do sprawy po równo dla każdego światopoglądu -
    > wówczas katolicy których jest kilka milionów byliby dyskryminowani:
    > jeden kościół na milion katolików - jeden meczet na 10 muzułmanów....

    Kościoły i meczety MAJĄ BYĆ sprawą prywatną, a ich ilość mnie nie obchodzi. To wasza sprawa i was problem. Natomiast prawo musi być równo wobec wszystkich.

    > W przestrzeni wspólnej nie może być po równo dla światopoglądu,
    > musi być proporcjonalnie do ilości obywateli wyznających dany światopogląd.
    > CZYLI: po równo dla każdego obywatela.


    A czy Ty w ogóle wiesz, co to jest światopogląd? To zespół PRYWATNYCH poglądów. Azerko. PRYWATNYCH!!! Co Ty chcesz ze światopoglądami robić w przestrzeni publicznej? Ta przestrzeń ma być wobec tych światopoglądów NEUTRALNA.

    > > Właśnie tak jest. Państwo jest totalitarne. Zmienimy to.

    > na ateistyczne państwo totalitarne. To już było. Historia nie wypowiada się
    > pochlebnie o takim tworze .

    Posłuchaj. Ateizm jest brakiem teizmu. Ty wierzysz w jednego z tysięcy bogów. W innych nie wierzysz. Ci inni bogowie są dla Ciebie tacy jak dla mnie. Nie chcesz ich dla siebie. Ignorujesz. I z tego powodu, z powodu "ateizmu innych bogów", Twój świat się nie zawalił.

    Ja nie wierzę w jednego boga więcej. TYLKO JEDNEGO. Odrzucam tych, których Ty odrzuciłaś plus jeden. Nie jestem złym człowiekiem - bo to tu sugerujesz. Sugerujesz, że tacy jak ja są złem tego świata, bo świat rządzony według mojego światopoglądu jest ateistycznie, z założenia zły.

    A teraz poproszę Cię o dokończenie Twojej myśli. Masz tu, publicznie powiedzieć, czy świat rządzony przez takich jak ja będzie zły czy nie. Jeśli zaczęłaś mnie oczerniać, to postaw kropkę nad i. Jeśli jednak się pomyliłaś, to żądam tu odwołania tej deklaracji. Masz zmyć błoto, którym publicznie mnie obrzucasz. Masz się wycofać ze szkalowania mnie bez podstaw, bez argumentów.

    Zaczęłaś i nie masz już drogi odwrotu. Czekam na Twoją deklarację. Unik potraktuję jako tchórzliwe wycofanie się, a argument o tchórzostwie będę przywoływał w późniejszych dyskusjach. Zapisuję sobie link do tego posta.

    Historia wypowiada się pochlebnie o tworze państw ateistycznych - weź sobie Czechy i Skandynawię pod ogląd.

    > > Nie. To jest miotła do wymiatania z Polski ciemnogrodu.
    >
    > nawet wbrew woli większości obywateli?

    Zrozum - prywatnie możesz sobie uprawiać działkę religijną do woli. Jeśli uważasz inaczej, to podaj przykład, co tracisz z prywatnych swobód religijnych. Większość obywateli nie ma prawa gnębić mniejszość i łamać zasad wolności i równości traktowania.

    > > Idee Jezusa i solidarności społecznej są Ci obce.
    >
    > a Ty o nich wspominasz tylko tam, gdzie Ci to wygodne.

    Tak, tu jest to wygodne, ale Ty je łamiesz. I znów - erystyka. Wydaje Ci się, że odpowiedziałaś uciekając od odpowiedzi? Nie, Azerko. Notujemy publicznie Twoją rejteradę. Taki ruch, to potwierdzenie, że JA mam rację. Brak Twoich argumentów, to moja racja.

    > Internet nie jest potrzebny do zbawienia.
    > Pozostałą przestrzeń należy rozdzielić: na cesarskie i Boskie.
    > Sam o to postulujesz. Internet należy do strefy profanum.

    Nie widzę kontekstu i nie będę czytał kilku postów wstecz. O co chodzi?

    > > On jest bardzo potrzebny, bo JEDNOCZY spontaniczny ruch społeczny,
    > > nadaje mu kierunek, nazwę, jak kiedyś za czasów rodzącej się Solidarności.
    >
    > Nie chwal dnia przed zachodem słońca....
    > najpierw niech Palikot ZJEDNOCZY, po owocach poznamy...

    Palikota osobiście mam gdzieś. Ważny jest ruch tysięcy Polaków, którzy dzięki niemu powstają przeciwko średniowieczu i upominają się o swoje prawa. I ob6y te owoce się narodziły. Jeśli nie teraz, to będzie następna próba.

    > a Solidarności nie tykaj, bo bluźnisz.

    Nie wiem, gdzie Ty byłaś, ale jak powstawała Solidarność w 1980. roku, od pierwszego dnia strajków w Gdańsku, to ja byłem w jednej z firm, która AKTYWNIE brała w tym udział. Przyglądałem się ewolucji postulatów. Byłem z tymi ludźmi i oni byli ze mną. Wiem, co to jest. Solidarność to także i ja. A Ty nie bluźnij, bo usiłujesz tworzyć tu nowego bożka. Obecna "S" to nędzne bękarty tamtego, wielkiego społecznego ruchu. To nienawiść i uzurpowanie sobie spuścizny moich uczuć z tamtych czasów.

    Znów prezentujesz religiancki styl myślenia i argumentowania. Znów zawłaszczasz sobie dogmat i walisz nim na oślep. To nędza, hipokryzja.

    > Palikot to skandalista i koniunkturalista.

    Mam to gdzieś. To odważny człowiek i mówi prawdę. Potrafił zakląć, bluznąć wtedy, gdy wszyscy chowali uszy po sobie, przy tych okazjach, przy których ja chciałem zrobić to samo. Jestem skandalistą, ale bronię równości i wolności. I Palikot też występuje w ich obronie.

    > Założę się, że gdyby znalazł dla siebie klerykalną niszę
    > gwarantującą sławę - to w ornat by się ubrał.

    Znów nędzna erystyka. Ty się założysz... big_grin Przypisujesz komuś coś złego. Bo wiesz. Metoda plotek z magla.

    > Zaś przywódcy Solidarności byli idealistami.

    Byli różni. Znam to z bezpośrednich kontaktów. Nie usiłuj uogólniać, bo to kolejny chwyt erystyczny.

    > > Możecie dalej sobie wierzyć w swoje urojenie, organizować rytuały,
    > > nawet te najbardziej absurdalne i śmieszne, tylko od realnej władzy
    > > w państwie, wyznaczania wzorców fałszywej moralności, święcenia
    > > wszystkiego kropidłem itp. religia ma być odsunięta.
    >
    > ŁASKAWCO!!! w imieniu kilku milionów dziękuję, żeś nie zechciał
    > nas w swej łaskawości ukatrupić.

    W odróżnieniu od religiantów nie uznaję kamieniowania i palenia na stosie. Bo jestem ateistą. Ateiści to dobrzy ludzie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wte
  • a000000 04.10.10, 16:49
    grgkh napisał:

    >Ta przestrzeń ma być wobec tych światopoglądów NEUTRALNA.

    Przestrzeń nie jest ani zaangażowana ani neutralna.

    >Powinna być alternatywnie etyka.

    Ano powinna. Widocznie w danej szkole nie ma siedmioro dzieci, których rodzice pisemnie deklarują, że ich dzieci wybierają etykę. Bo to nie jest tak, że w jednej klasie siedzi ksiądz, a w drugiej etyk i czekają na chętnych... to rodzice zgłaszają zapotrzebowanie na zorganizowanie konkretnej dodatkowej lekcji.

    To wy
    > korzystywanie przewagi, to narzucanie niewinnym ideologii, to propaganda, to mo
    > lestowanie.

    oczywiście narzucanie dzieciom ateizmu nie jest molestowaniem bynajmniej. Dziecko potrafi samo zweryfikować i uznać co prawda a co baja.


    >Natomiast prawo musi być równo wobec wszystkich.

    i jest równe.

    > A czy Ty w ogóle wiesz, co to jest światopogląd?

    a skąd! za młoda jestem. Musisz mnie zindoktrynować.

    > Posłuchaj. Ateizm jest brakiem teizmu.

    NIE!!! ateizm jest SPRZECIWEM wobec teizmu.

    >Masz tu, publicznie powiedzieć
    > , czy świat rządzony przez takich jak ja będzie zły czy nie.

    Jesteś fanatykiem, a więc świait rządzony przez takich jak Ty będzie zły.

    > Historia wypowiada się pochlebnie o tworze państw ateistycznych - weź sobie Cze
    > chy i Skandynawię pod ogląd.

    które państwo skandynawskie jest ateistyczne?

    >Wiem, co to jest. Solidarność to także i ja.

    Solidarność nie tępiła religii.

    > Zrozum - prywatnie możesz sobie uprawiać działkę religijną do woli.

    A Ty działkę ateistyczną. Do upojenia.

    Ale w przestrzeni wspólnej mamy RÓWNE PRAWA. I nasze światopoglądy są równoprawne.
    Nie wolno Tobie z miejsca przeznaczonego dla wszystkich obywateli wypędzać tych, którzy Tobie się nie podobają. Nie wolno Ci narzucać mi treści z jakimi mogę wchodzić do przestrzeni wspólnej, a z jakimi nie mogę. Zgodnie z konstytucją mam prawo do wyrażania swojego światopoglądu. Nie w podziemiu, nie w prywatnym domu, ale w przestrzeni wspólnej właśnie.
    tam jest miejsce dla wszystkich światopoglądów, nie tylko dla ateistów, jakbyś sobie tego życzył.

    KAŻDA
    > religia jest tak samo szkodliwa. Opiera się na UROJENIU o istnieniu bogów, a na
    > rzucana jest jako prawda absolutna.

    Ateizm zaś opiera się na UROJENIU, że Boga nie ma. I jest narzucany przez grgkh jako prawda absolutna, którą podobno udowodnił. Jednakże nie potrafi tego dowodu przedstawić.
    Abyś nie powracał do swoich starych dywagacji o logice, przypominam, że brak dowodu nie jest dowodem braku.

    jeśli jesteś przekonany co do zasadności swojego dowodu na nieistnienie Boga, zgłoś go do opatentowania i prześlij na wszystkie uczelnie filozoficzne świata. Będziesz największym z odkrywców. Może nawet nobla dostaniesz? - jeśli nauka Twoje dowodzenie potwierdzi.






  • grgkh 04.10.10, 20:56
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Ta przestrzeń ma być wobec tych światopoglądów NEUTRALNA.
    >
    > Przestrzeń nie jest ani zaangażowana ani neutralna.

    Nie kręć. wink Niezaangażowana w wyróżnianie któregoś (bo ma być równość traktowania) czyli neutralna.

    > > Powinna być alternatywnie etyka.
    >
    > Ano powinna. Widocznie w danej szkole nie ma siedmioro dzieci, których rodzice
    > pisemnie deklarują, że ich dzieci wybierają etykę. Bo to nie jest tak, że w jednej
    > klasie siedzi ksiądz, a w drugiej etyk i czekają na chętnych... to rodzice
    > zgłaszają zapotrzebowanie na zorganizowanie konkretnej dodatkowej lekcji.

    Znów mówisz "widocznie". Znów, choć nie znasz sprawy, opowiadasz się po jednej ze stron, wiadomo po której. Ale ja mówię o przypadkach łamania tej zasady, a Ty przyjmij do wiadomości to, co z niej wypierasz, są takie. Mówimy o tym, a nie o Twoim domniemaniu.

    Ostatnio czytałem, że zorganizowano takie lekcje etyki - o godzinie 17:00, po wszystkich możliwych lekcjach, a prowadził je jakiś emerytowany, z łapanki wzięty nauczyciel. Ze zrozumiałych względów nie cieszyły się wielkim powodzeniem.

    Moje zdanie jest takie - jeśli państwo polskie nie umie zorganizować lekcji etyki, to żeby nie uprzywilejowywać jednej opcji, nie powinno promować lekcji religii. Jeśli tak robi to jest to praktyka dyskryminująca. Religia do salek katechetycznych, a tam przyjdzie kto tego bardzo chce - po godzinach itp. I nie będzie marnowany cenny czas pobytu w szkole, która powinna uczyć tego, co jest przez naukę uznane za wartościowe.

    > > To wy korzystywanie przewagi, to narzucanie niewinnym ideologii,
    > > to propaganda, to molestowanie.
    >
    > oczywiście narzucanie dzieciom ateizmu nie jest molestowaniem bynajmniej. Dziec
    > ko potrafi samo zweryfikować i uznać co prawda a co baja.

    Nie wkurzaj mnie. Ateizmu się nie narzuca. To nie jest pogląd tylko brak poglądu. Nie rozumiesz tego? Poza tym mi powiedz, która religia jest najlepsza? Hinduizm w Indiach? Zen w Japonii? Buddyzm w w Tajlandii? Animizm w Amazonii? Islam w Palestynie, czy katolicyzm w Polsce? To przypadek, że się z jedną z nich, kompletnie inną od pozostałych zetknęłaś, a odrzucasz pozostałe, może bardziej wartościowe. Jeśli tamte odrzucasz, nie dajesz szansy na wolny wybór, to swoją religię narzucasz.

    A ateizm to rezygnacja z wszystkich z nich naraz. Ty też rezygnujesz. Ja rezygnuję z jednej więcej.

    > > Natomiast prawo musi być równo wobec wszystkich.
    >
    > i jest równe.

    Bzdura. Ochrona uczuć religijnych to łamanie zasady równości. Ja też mam "ukochane" symbole i pojęcia, których nikt tak nie chroni.

    > > A czy Ty w ogóle wiesz, co to jest światopogląd?
    >
    > a skąd! za młoda jestem. Musisz mnie zindoktrynować.

    Na to wygląda. Czy przeczytałaś skąd się wzięło to pytanie? A potem definicję ze słownika?

    > > Posłuchaj. Ateizm jest brakiem teizmu.
    >
    > NIE!!! ateizm jest SPRZECIWEM wobec teizmu.

    Bzdura. Sprzeciwem wobec teizmu jest inny teizm, bo ustanawia sprzeczne z nim definicję. Mój ateizm IGNORUJE wszystkie. Widzisz różnicę? Odejdźcie do strefy prywatnej z waszą religią a przekonasz się, że sprzeciwiam się waszej agresywności z zawłaszczaniu strefy publicznej, a nie samemu teizmowi. Ja go mam... wiesz gdzie? Możesz sobie go uprawiać, nic mnie to nie obchodzi.

    > > Masz tu, publicznie powiedzieć, czy świat rządzony przez takich
    > > jak ja będzie zły czy nie.
    >
    > Jesteś fanatykiem, a więc świait rządzony przez takich jak Ty będzie zły.

    W moim środowisku jestem lubiany. Kocham ludzi. Chcę ich dobra. I nie dbam o własny tyłek po śmierci. Niech go zeżrą robaki. wink

    Nie masz więc racji. smile I radzę Ci przeczytać definicję fanatyzmu. Aha, ktoś walczący z fanatyzmem nie staje się automatycznie fanatykiem. Ale to dla Ciebie za trudne. Mówiłem już parę razy, a Ty ani w ząb... wink

    > > Historia wypowiada się pochlebnie o tworze państw ateistycznych - weź
    > > sobie Czechy i Skandynawię pod ogląd.

    Teoretycznie każde, które nie ma ochrony religii w prawodawstwie. Ale w tamtych krajach jest znaczna większość ateistów. I nie są one ani Sodomą, ani Gomorą.

    > które państwo skandynawskie jest ateistyczne?

    Najlepiej to wygląda chyba w Danii, ale może niedokładnie pamiętam.

    > > Wiem, co to jest. Solidarność to także i ja.
    >
    > Solidarność nie tępiła religii.

    Ja, jako Solidarność jej nie akceptowałem. Teraz też jej nie tępię. To sobie zapamiętaj. Nakazuję religiantom zrezygnowanie ze wszystkich form uprzywilejowania i nadużywania przejętej w ten sposób władzy.

    > > Zrozum - prywatnie możesz sobie uprawiać działkę religijną do woli.
    >
    > A Ty działkę ateistyczną. Do upojenia.

    Nie ma działki ateistycznej. Jest opór wobec nadużywającej władzy religii. Ten opór jest reakcją, jest wymuszony przez was.

    > Ale w przestrzeni wspólnej mamy RÓWNE PRAWA.
    > I nasze światopoglądy są równoprawne. Nie wolno Tobie z miejsca przeznaczonego
    > dla wszystkich obywateli wypędzać tych, którzy Tobie się nie podobają.

    Nie wypędzam Cię znikąd. Nadużywacie przywilejów. Oddacie je w imię równości.

    > Nie wolno Ci narzucać mi treści z jakimi mogę wchodzić do przestrzeni wspólnej,
    > a z jakimi nie mogę.

    A wychodź sobie. Przecież Ci nie zabraniam. Możesz tu dyskutować? Możesz. I niech tak zostanie.

    > Zgodnie z konstytucją mam prawo do wyrażania swojego
    > światopoglądu. Nie w podziemiu, nie w prywatnym domu,
    > ale w przestrzeni wspólnej właśnie.

    A ja mam prawo krytykować Twój światopogląd, bo wprowadziłaś go do przestrzeni publicznej. I jest w porządku.

    > tam jest miejsce dla wszystkich światopoglądów,
    > nie tylko dla ateistów, jakbyś sobie tego życzył.

    Nie wmawiaj mi, ze Cię stąd wyganiam, Azerko. wink

    > > KAŻDA religia jest tak samo szkodliwa.
    > > Opiera się na UROJENIU o istnieniu bogów, a narzucana jest jako prawda absolutna.
    >
    > Ateizm zaś opiera się na UROJENIU, że Boga nie ma.

    Bzdura. Ateizm jest brakiem boga i nie dysponuje żadną aktywnością. Jest pusty, neutralny. A ateista aktywny, jak ja, dla siebie postarałem się o uzasadnienie prawdziwości Twojej, publicznej już tezy. W tej publicznej strefie toczy się dyskusja n/t prawdziwości i nic więcej. Jej wynikiem jest prawda - bogowie nie istnieją, bogowie są urojeniem.

    A przecież właśnie powiedziałaś, że poglądy WOLNO przedstawiać i o ich prawdziwości dyskutować. Bo TAM już nie są prywatne lecz publiczne.

    > I jest narzucany przez grgkh

    A jaką ja mam moc sprawczą w narzucaniu? Tobie narzucę coś? Pozwolisz na to? Nie sądzę. wink To komu? Chyba coś mylisz.

    > jako prawda absolutna, którą podobno udowodnił.

    Jako prawdę logiczną dotycząca systemu abstrakcyjnego. W takim systemie, tylko na postawie logiki, daje się dowodzić twierdzeń uzyskując wynik ostateczny, a nie tymczasowy, jak w systemie bez znanych założeń, którym jest świat.

    > Jednakże nie potrafi tego dowodu przedstawić.

    Przedstawiłem go wielokrotnie. Wrzuć w wyszukiwarce GW mój nick i "boga nie ma" lub "bóg nie istnieje". Znajdziesz kilka wersji tego dowodu. Jest przedstawiony.

    > Abyś nie powracał do swoich starych dywagacji o logice, przypominam, że brak
    > dowodu nie jest dowodem braku.

    Mnie to nie dotyczy. Dowód istnieje.

    > jeśli jesteś przekonany co do zasadności swojego dowodu na nieistnienie Boga,
    > zgłoś go do opatentowania i prześlij na wszystkie uczelnie filozoficzne świata.

    A po co? To samo ludzie mówili już od bardzo dawna, tylko nikt ich nie chce słuchać.

    > Będziesz największym z odkrywców. Może nawet nobla dostaniesz? -
    > jeśli nauka Twoje dowodzenie potwierdzi.

    Nie dbam o zaszczyty. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą n
  • a000000 04.10.10, 21:19
    grgkh napisał:

    >To nie jest pogląd tylko brak poglądu. Nie rozumiesz tego?

    brak poglądu występuje tylko u zwierząt. Ludzie poglądy mają, zawsze. Nie obrażaj ateistów.

    > Moje zdanie jest takie - jeśli państwo polskie nie umie zorganizować lekcji ety
    > ki, to żeby nie uprzywilejowywać jednej opcji, nie powinno promować lekcji reli
    > gii.

    a moje zdanie jest takie, że jeśli państwo nie potrafi zorganizować nauki etyki, bo NIE MA NAUCZYCIELI - to niech tych nauczycieli wykształci. A do czasu, niech skorzysta z etyków w sutannach. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
    Nie można kogoś karać dlatego, że jest się nieudolnym.

    >Poza tym mi powiedz, która religia jest najlepsza?

    dla każdego - jego własna.

    > Bzdura. Ochrona uczuć religijnych to łamanie zasady równości.

    Nie. Uczucia religijne to wielce delikatna materia, tak zwane imponderabilia. I gdyby nie było na świecie łobuzów i ateistycznych cyników - żadnych uczuć nie trzeba by było chronić.
    Każda religia ma jakieś uczucia - są chronione. Czy ateiści cierpią na brak uczuć? Jak można chronić coś, czego nie ma?
    Coś mi się wydaje, że wykazujesz dziwną zazdrość, że ktoś ma to, czego Ty nie masz.

    >Ale to dla Ciebie z
    > a trudne. Mówiłem już parę razy, a Ty ani w ząb...

    no cóż... widocznie jestem niewyuczalna. Albo Ty jesteś słabym nauczycielem.

  • grgkh 05.10.10, 15:22
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > >To nie jest pogląd tylko brak poglądu. Nie rozumiesz tego?
    >
    > brak poglądu występuje tylko u zwierząt.

    Mówiłem o poglądzie stwierdzającym istnienie boga jako prawdę. Brak TAKIEGO poglądu.

    > Ludzie poglądy mają, zawsze.

    Nieprawda. Mogą (1) nie wiedzieć o jakiejś sprawie, (2) zakładać, że jej nie rozumieją, lub (3) ignorować ją. Wtedy też nie mają poglądu.

    > Nie obrażaj ateistów.

    Jestem ateistą i siebie nie obrażę. A Ty nie masz wiedzy, co to jest ateizm.

    Ateizm to brak założenia, że bóg istnieje. Braku założenia nie trzeba sobie powtarzać w pamięci, bo brak jest pusty, jest niczym.

    > > Moje zdanie jest takie - jeśli państwo polskie nie umie zorganizować
    > > lekcji etyki, to żeby nie uprzywilejowywać jednej opcji, nie powinno promować
    > > lekcji religii.
    >
    > a moje zdanie jest takie, że jeśli państwo nie potrafi zorganizować nauki etyki
    > , bo NIE MA NAUCZYCIELI - to niech tych nauczycieli wykształci.

    I dopiero wtedy pozwoli na wybór. Nie daje wyboru, a więc uprzywilejowując jedną opcję dyskryminuje drugą.

    > A do czasu, niech skorzysta z etyków w sutannach.

    Nie. Do tego czasu etycy w sutannach nie powinni mieć prawa indoktrynować dzieci w kierunku jednej opcji, to to narzucanie tej opcji siłą.

    > Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

    Piękny obraz państwa totalitarnego. Jak się nie da rady przeciwstawić religii, to trzeba ja znosić i pozwolić rządzić jej sobą. Nie mamy o czym rozmawiać.

    > Nie można kogoś karać dlatego, że jest się nieudolnym.

    Nie ma kary. Uczcie religii w salkach katechetycznych.

    > > Poza tym mi powiedz, która religia jest najlepsza?
    >
    > dla każdego - jego własna.

    Tylko że własna to ta, którą mu się SIŁĄ wszczepiło. Pozwólmy dzieciom zapoznać się ze wszystkimi jednakowo, by mogły sobie wybrać. NIE WOLNO szczepić tylko jednej, bo może być gorsza od innych.

    > > Bzdura. Ochrona uczuć religijnych to łamanie zasady równości.
    >
    > Nie. Uczucia religijne to wielce delikatna materia, tak zwane imponderabilia. I
    > gdyby nie było na świecie łobuzów i ateistycznych cyników - żadnych uczuć nie
    > trzeba by było chronić.

    Ja nie jestem cynikiem. Cynikami są teiści, jak Rydzyk, okradający manipulacją biedaków z ich ostatnich groszy. Łobuzami są księża pedofile i złodzieje w sutannach.

    > Każda religia ma jakieś uczucia - są chronione.

    Nie wszędzie. A moje uczucia dotyczące ważnych dla mnie kwestii nie są nigdzie chronione. A mam takie.

    > Czy ateiści cierpią na brak uczuć? Jak można chronić coś, czego nie ma?

    Czego nie ma? Czego ja nie mam? W czym ateista jest gorszy od łobuza w sutannie molestującego bezkarnie, bo pod ochroną, dzieci?

    > Coś mi się wydaje, że wykazujesz dziwną zazdrość, że ktoś ma to,
    > czego Ty nie masz.

    Wkurza mnie, że korzystasz z przywileju ochrony swego urojenia, które daje twojej organizacji nieuzasadnioną przewagę w strefie publicznej. Łamana jest zasada równości traktowania nas i naszych uczuć.

    > > Ale to dla Ciebie za trudne. Mówiłem już parę razy, a Ty ani w ząb...
    >
    > no cóż... widocznie jestem niewyuczalna. Albo Ty jesteś słabym nauczycielem.

    To dogmat. On zaślepia i nie pozwala logicznie myśleć. Poza tym jesteś wyuczalna, tak sądzę.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 22:13
    grgkh napisał:

    > Najlepiej to wygląda chyba w Danii, ale może niedokładnie pamiętam.

    nawet na pewno.

    W Danii przynależność do PAŃSTWOWEGO Kościoła Luterańskiego jest oznaką tożsamości narodowej.
    W Szwecji - król jest zwierzchnikiem PAŃSTWOWEGO Kościoła Luterańskiego.
    W Norwegii - król jet zwierzchnikiem PAŃSTWOWEGO Kościoła Luterańskiego.

    oczywiście "państwowość" kościoła luterańsko-augsburskiego w krajach skandynawskich jest umocowana w konstytucjach.

    To są przykłady państw ateistycznych?



  • grgkh 06.10.10, 23:07
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Najlepiej to wygląda chyba w Danii, ale może niedokładnie pamiętam.
    >
    > nawet na pewno.
    >
    > W Danii przynależność do PAŃSTWOWEGO Kościoła Luterańskiego jest oznaką tożsamo
    > ści narodowej.
    > W Szwecji - król jest zwierzchnikiem PAŃSTWOWEGO Kościoła Luterańskiego.
    > W Norwegii - król jet zwierzchnikiem PAŃSTWOWEGO Kościoła Luterańskiego.
    >
    > oczywiście "państwowość" kościoła luterańsko-augsburskiego w krajach skandynaws
    > kich jest umocowana w konstytucjach.
    >
    > To są przykłady państw ateistycznych?


    Nieściśle się wyraziłem. Prostuję:

    To są przykłady państw, w których ludzie (w większości ateiści) potrafią żyć bez religii smile i jest to życie moralne i dające im szczęście.

    Religia jest zbędnym balastem ludzkości. I kłamie, że bez niej się nie da. smile Da się. I to da się na pewno nie gorzej, a bywa że lepiej niż w takim Iranie lub Polsce, które na religii stoją.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • diabollo 03.10.10, 12:32
    witekjs napisał:

    > Dzień Dobry smile
    > Byliśmy wczoraj, z żoną na Kongresie Janusza Palikota i podobała się nam atmos
    > fera tego, pierwszego zjazdu wykształciuchów z całej Polski.
    > Ogromne brawa wzbudzały postulaty ukrócenia działań watykańskiego państwa w Pań
    > stwie i uroczystości państwowych bez opasłych brzuchów hierarchów.
    > Wszyscy mamy nadzieję, że nareszcie kościół przestanie rządzić Polską.
    > Chyba nie uda się zatrzymać antyklerykalnych działań, prowadzących do definityw
    > nego oddzielenia Państwa od Kościoła.
    > Daj Bóg wink
    >
    > Pozdrawiam. Witek

    Oby, czcigodny Witku.
    Kłaniam się nisko.
  • grzespelc 03.10.10, 12:36
    Nie ma się co podniecać. Niejeden polityk jak mówi to się wydaje, że wystarczy oddać na niego głos i będzie pięknie, a potem praktyka pokazuje, że niekoniecznie. Ja tam Palikotowi tak do końca nie ufam, nawet mimo, .że przyznaję, że mądrze mówi, ale jak dla mnie wszystko to taki chwyt, coby ewentualny skręt w lewo unicestwić przez mnożenie stronnictw po tej stronie, i żeby wszystko w rezultacie zostało po bożemu.
  • a000000 03.10.10, 13:23
    grzespelc napisał:

    coby ewentualny skręt w lewo
    > unicestwić przez mnożenie stronnictw po tej stronie, i żeby wszystko w rezultac
    > ie zostało po bożemu.

    sadzisz, że to celowa robota Platformy? Aby na lewicy nie wyrosła im trudna opozycja?

  • grzespelc 03.10.10, 14:14
    Zobaczymy. Nie mam nic przeciwko partii liberalnej, ale inicjatywa Palikota najzwyczajniej w świecie zabierze głosy lewicy, dzięki który mogłaby osiągnąć lepszy wynik, a przecież wg naszej ordynacji 2+2=3, I potem będziemy mieć koalicję PO z Palikotem zamiast z SLD, czyli będzie jak jest.
  • grgkh 04.10.10, 00:23
    Nie będzie tak jak jest. Ta partia to wprowadzenie nowych ludzi, z zupełnie nowymi pomysłami. Nikt wcześniej nie podskoczył religii, bo wszyscy się jej bali.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 04.10.10, 00:21
    Grzesiu, to nie jest sprawa samego Palikota. Czy nie widzisz, że on zaistniał jako osoba spinająca ruch społeczny. To nie jest żadna partia wodzowska. Jeśli powstanie, to będzie w niej wielu ludzi decydujących wspólnie o programie i jego próbach realizacji. To jest pierwszy krok na długiej drodze naprawy niektórych wad naszego państwa i dzięki Palikotowi możliwy już teraz do zrobienia w realu. Bez niego nie wiem ile trzeba by na to czekać.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzespelc 04.10.10, 22:41
    Zobaczymy, jak będzie. Jeżeli faktycznie zbierze się parę mądrych osób, to może coś dobrego z tego wyjdzie..
  • grgkh 04.10.10, 22:54
    Jest tak nędznie, że co byśmy nie zrobili to musi wyjść na lepsze. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 23:05
    grzespelc napisał:

    > Zobaczymy, jak będzie. Jeżeli faktycznie zbierze się parę mądrych osób,

    JEŚLI.
    Jak na razie, nie widać ich.
  • stephen_s 03.10.10, 13:59
    Dziwi mnie, że tak wielu ludzi nabiera się na to, co robi Palikot. Przecież on ma tylko jeden cel: zaistnieć.

    Parę lat temu na fali był w Polsce konserwatyzm - i Palikot wydawał konserwatywny "Ozon'. Teraz pojawia się szansa wypłynięcia na lewicowości, to Palikot został antyklerykałem...

    To, co on robi, to koniunkturalizm i miękki populizm - nota bene, dokładnie w stylu wczesnej PO. Nowoczesna Polska ma być "lekką partią", uwalniać energię młodych ludzi prących do polityki... przecież to już było.

    Naprawdę ljudzie nie widzą, jaka to wszystko ściema?

    A swoją drogą, to jest to smutno-zabawne, że tyle osób krytykujących PiS za sianie nienawiści itd. zachwyca się kolesiem, który nazywa szefa innej partii "plastusiem" i chce budować poparcie na wyśmiewaniu "opasłych brzuchów biskupów" (czy jak to tam wczoraj Palikot rzekł). To nie jest nienawiść?

    Palikot jest (pseudo)liberalnym Jackiem Kurskim. Naprawdę ktoś taki ma być poważną ofertą dla Polski?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • diabollo 03.10.10, 14:32
    stephen_s napisał:

    > A swoją drogą, to jest to smutno-zabawne, że tyle osób krytykujących PiS za sia
    > nie nienawiści itd. zachwyca się kolesiem, który nazywa szefa innej partii "pla
    > stusiem" i chce budować poparcie na wyśmiewaniu "opasłych brzuchów biskupów" (c
    > zy jak to tam wczoraj Palikot rzekł). To nie jest nienawiść?

    Tutaj czcigodny Stephenie naprawdę się nie zgodzę, a nawet zaprotestuję.
    Ta analogia do PISSdy jest zupełnie chybiona.
    Choćby z prostego faktu, że prawie wszyscy panowie biskupi rzeczywiście mają spasione brzuchy.

    Kłaniam się nisko.
  • stephen_s 03.10.10, 17:32
    > Choćby z prostego faktu, że prawie wszyscy panowie biskupi rzeczywiście mają sp
    > asione brzuchy.

    I to ma być argument na poziomie??? Żałosne.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • grzespelc 03.10.10, 19:54
    A czy przypadkiem nie obowiązuje ich nakaz umiarkowania w jedzeniu i piciu?
  • stephen_s 03.10.10, 21:15
    Błagam..! Przecież nie trzeba sie obżerać, żeby w pewnym wieku mieć nadwagę.

    Poza tym, o czym my tu rozmawiamy? O tuszy biskupów? To ma być poważny temat?

    I to ma być poważny polityk - facet, który czepia się, ile kto waży???

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • grzespelc 03.10.10, 23:24
    > Błagam..! Przecież nie trzeba sie obżerać, żeby w pewnym wieku mieć nadwagę.

    No tak, podobno wystarczy ciągle siedzieć na d.. i wozić się autem zamiast pójść na piechotę. Tylko, że ja kurna też tak robię i ni cholery nie tyję. No ale na pewno z tym, że jem mało i niskokalorycznie nie ma to nic wspólnego...
  • stephen_s 04.10.10, 07:39
    > No tak, podobno wystarczy ciągle siedzieć na d.. i wozić się autem zamiast pójś
    > ć na piechotę. Tylko, że ja kurna też tak robię i ni cholery nie tyję. No ale n
    > a pewno z tym, że jem mało i niskokalorycznie nie ma to nic wspólnego...

    A ja tyję, choć jeżdżę komunikacją miejską.

    Grześ... kurde. Zaraz mnie szlag trafi i powiem Ci, żebyś się puknął w głowę smile

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • grzespelc 04.10.10, 22:43
    smile)) No już się nie unoś.

    A tak marginesie: Po tym, co dzisiaj słyszałem od kolegi z pracy, mam zero szacunku dla kleru, i wychodzi na to, że faktycznie to oni są rzeczywistą władzą w tym kraju....
  • a000000 04.10.10, 23:14
    grzespelc napisał:

    > A tak marginesie: Po tym, co dzisiaj słyszałem od kolegi z pracy,

    a co takiego usłyszałeś? nie krępuj się, tu jest forum antyklerykalne. A mnie nie urazisz, niejedno już w życiu widziałam.
  • grzespelc 05.10.10, 20:49
    Kolega pracował kiedyś w Gdańsku i zajmował się sprawą Stelli Maris, jak mówi, w każdym innym kraju cała ta szajka Z Gocłowski na czele siedziałaby w kiciu, ale u nas, jak to u nas, nawet się go nie dało przesłuchać, bo zaraz telefon z pretensjami do szefa...
  • a000000 06.10.10, 10:00
    grzespelc napisał:

    > Kolega pracował kiedyś w Gdańsku i zajmował się sprawą Stelli Maris, jak mówi,
    > w każdym innym kraju cała ta szajka Z Gocłowski na czele siedziałaby w kiciu,

    bo ta cała szajka powinna siedzieć w kiciu. Ale baron SLD ustosunkowany..... liberał Gocłowski występuje przeciwko Rydzykowi, więc pożyteczny... to jest POLITYKA Grzesiu... Gocłowski może się przydać, jako "głos kościoła", więc nic mu nikt nie zrobi... a jest winny, choćby tego, że jako szef - nie dopilnował...
    To jest antykościelny plan, Grzesiu... gdyby tak postawić biskupa przed sądem i skazać - to inni zaczęliby się pilnować... i kościół by się wzmocnił... a tak jest nadzieja, że zgnije od wewnątrz... Dlatego prawo tak pobłaża przestępcom w sutannach. A przy okazji wiernych się naszczuje... bo "świętych krów" nikt nie lubi...

  • grzespelc 06.10.10, 21:46
    O, czyli wychodzi na to, że ja, ateista, chcę dobrze dla Kościoła smile Niechaj i tak będzie smile
  • a000000 04.10.10, 09:54
    grzespelc napisał:

    >Tylko, że ja kurna też tak robię i ni cholery nie tyję.

    słoneczko, pogadamy za lat 40!!! otyłość, jeśli nie jest chorobliwa, pokazuje się wraz z zanikiem pewnych hormonów. Owszem, tryb życia może nieco tendencję zahamować... ale z naturą nie wygrasz.
  • grzespelc 04.10.10, 22:44
    > słoneczko, pogadamy za lat 40!!!

    Nie wiem, czy będę aż tak długo żył.



  • a000000 04.10.10, 23:08
    grzespelc napisał:

    > Nie wiem, czy będę aż tak długo żył.

    przestań, Grzesiu! Będziesz żył i będziesz się młodo czuł, zobaczysz.
    A co? spodziewasz się końca świata w grudniu 2012? W sobotę na ulicy jedna pani mi wręczyła ulotkę, w której stoi jak byk, że koniec świata będzie 21 maja 2011. No i jak tu ludziom wierzyć?
  • diabollo 04.10.10, 18:08
    stephen_s napisał:

    > Błagam..! Przecież nie trzeba sie obżerać, żeby w pewnym wieku mieć nadwagę.

    Czcigodny Stephenie, tutaj wykazujesz się brakami w wykształceniu w naukach przyrodniczych.
    Żeby mieć nadwagę trzeba przyjmować więcej energii, niż się wydatkuje na wysiłek fizyczny plus energię potrzebną na utrzymanie funkcji organizmu.
    Krótko mówiąc - aby tyć trzeba się obżerać, czyli jeść więcej niż się potrzebuje. I nie zmieniają tego faktu choroby czy starość - kiedy wysiłek fizyczny zostaje zmniejszany.
    Wszyscy chyba mamy tendencje do tycia, ale tylko hipokryci twierdzą, że nie tyją od nadmiaru jedzenia.

    > Poza tym, o czym my tu rozmawiamy? O tuszy biskupów? To ma być poważny temat?

    Masz rację, że tusza czy otyłość nie miała żadnego znaczenia w ocenia tzw. "zwykłych ludzi".
    Jednak w przypadku kleru, i to jeszcze prominentnych osób publicznych , chodzi o wiarygodność tych ludzi, którzy przecież pretendują do miana publicznych wyroczni moralnych, roszczących sobie prawo do zaglądania Polakom pod kołdry i do macic.

    > I to ma być poważny polityk - facet, który czepia się, ile kto waży???

    Opasłe brzuchy biskupów to fakt, a przy okazji metafora nieźle obrazująca działalność kleru.

    Jeszcze raz polecam "porażający" tekst podlinkowany przez czcigodnego Obywatela:

    www.beztabu.cba.pl/viewtopic.php?t=363

    Kłaniam się nisko.
  • diabollo 05.10.10, 18:35
    "...ale tylko hipokryci twierdzą, że tyją nie od nadmiaru jedzenia" miało być.

    Kłaniam się nisko.
  • diabollo 03.10.10, 20:23
    stephen_s napisał:

    > > Choćby z prostego faktu, że prawie wszyscy panowie biskupi rzeczywiście m
    > ają sp
    > > asione brzuchy.
    >
    > I to ma być argument na poziomie??? Żałosne.

    Czcigodny Stephenie,

    Dzisiaj w "Loży Prasowej" w TVN24, na podobny zarzut "jaki to dramat, niski poziom" te "spasione brzuchy biskupów" pan Stasiński z GW wypalił, że to przecież styl - nomen omen - biskupa Krasickiego!

    Od siebie dodam, że w "Monachomachii" padają dosadniejsze stwierdzenia pod adresem kleru.

    Nie dajmy się zwarjować - panowie biskupi to postacie publiczne, które podlegają takiej samej ocenie publicznej jak wszyscy inni.

    A że są tak spasieni, że nawet pod sutannami nie mogą ukryć swoich monstrualnych brzuchów, jest faktem.
    Dla zwykłego, własnego zdrowia ci ludzie nie potrafią jeść z umiarem, muszą żreć jak tuczne świnie, ale nie przeszkadza im to w odgrywaniu moralizatorów zaglądających Polakom a to pod kołdrę, a to do macicy.

    Kłaniam się nisko.
  • stephen_s 03.10.10, 21:19
    Jakie "tuczne świnie"? Jakie "monstrualne brzuchy"? Jaki biskup Krasicki???

    Ludzie, czy Was - za przeproszeniem - pogięło???

    Czy jakby ktoś nawrzucał Palikotowi za wygląd, też by Wam się to podobało? Czy jesteście tak zaślepieni niechęcią do Kościoła, że nie widzicie, że atakowanie kogoś z powodu nadwagi jest zwyczajnie chamskie???


    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • diabollo 03.10.10, 23:05
    stephen_s napisał:

    > Jakie "tuczne świnie"? Jakie "monstrualne brzuchy"? Jaki biskup Krasicki???
    >
    > Ludzie, czy Was - za przeproszeniem - pogięło???
    >
    > Czy jakby ktoś nawrzucał Palikotowi za wygląd, też by Wam się to podobało? Czy
    > jesteście tak zaślepieni niechęcią do Kościoła, że nie widzicie, że atakowanie
    > kogoś z powodu nadwagi jest zwyczajnie chamskie???

    Nie "kogoś" tylko kler. I to jeszcze przedstawicieli tego kleru, które są osobami publicznymi.
    I które nie mają "nadwagi" lecz są zwyczajnie otyłe.

    Ich otyłość oczywiście znaczenia większego by nie miała, gdyby te żarłoki nie pretendowały do roli "Przewodniej Moralnej Siły Narodu".

    Kłaniam się nisko.
  • stephen_s 04.10.10, 07:40
    Co ma wspólnego otyłość z moralnością??????? Czy Ty zwariowałeś?

    Nota bene, rozumiem, że sam masz ciało Adonisa - i wiesz, że będziesz je mieć nadal, gdy będziesz mieć 60tkę...

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • grgkh 04.10.10, 15:22
    stephen_s napisał:

    > Co ma wspólnego otyłość z moralnością??????? Czy Ty zwariowałeś?

    Zachęcam do lektury Krasickiego. Pisał coś o tym.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 04.10.10, 15:25
    Abp Paetz też nie jest otyły, ale ma inne "zalety". smile Tych zalet w biskupach jest na pęczki.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • stephen_s 04.10.10, 15:54
    Krasicki pisał ponad 200 lat temu..!!!

    Ja mam nadwagę! Jestem niemoralny???

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • a000000 04.10.10, 16:51
    stephen_s napisał:

    > Ja mam nadwagę! Jestem niemoralny???

    no, to się dowiedziałeś!
  • grgkh 06.10.10, 23:02
    Czego się dowiedział?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 06.10.10, 23:01
    stephen_s napisał:

    > Krasicki pisał ponad 200 lat temu..!!!

    A czy kościół się od tamtych czasów zmienił? wink Ani na jotę.

    > Ja mam nadwagę! Jestem niemoralny???

    Nie wiem. Nie znam Cię. Twoja nadwaga, to twój problem. Nie mój. wink

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 04.10.10, 09:48
    diabollo napisał:

    > I które nie mają "nadwagi" lecz są zwyczajnie otyłe.

    np biskup Macharski.
  • grgkh 04.10.10, 15:23
    Nie wszyscy biskupi są źli. Ja to zauważam. smile Ale zło czynione przez złych biskupów jest złem czynionym przez religię w Polsce.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • stephen_s 04.10.10, 15:55
    Biskup (arcybiskup?) Macharski jest "dobry", bo jest szczupły???

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • a000000 04.10.10, 16:50
    stephen_s napisał:

    > Biskup (arcybiskup?) Macharski jest "dobry", bo jest szczupły???

    Kardynał, Stefciu. Ale to jest szczegół.
    To jest wielce ciekawa teza: grubi są źli, szczupli dobrzy. Ciekawe, czy reguła dotyczy ogólnie ludzi, czy tylko biskupów.
  • grgkh 05.10.10, 18:57
    a000000 napisała:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > Biskup (arcybiskup?) Macharski jest "dobry", bo jest szczupły???
    >
    > Kardynał, Stefciu. Ale to jest szczegół.
    > To jest wielce ciekawa teza: grubi są źli, szczupli dobrzy. Ciekawe, czy reguła
    > dotyczy ogólnie ludzi, czy tylko biskupów.

    W przypadku "ludzi" czyli nie biskupów sprawa ma się na odwrót - grubasy traktowane są jako dobroduszne. To schemat, ale istnieje taki. Najwidoczniej biskupi statystycznie wyłamują się spod niego.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • witekjs 04.10.10, 17:04
    stephen_s napisał:

    > Biskup (arcybiskup?) Macharski jest "dobry", bo jest szczupły???
    >


    Jest dobry, bo jest kulturalnym, inteligentnym i mądrym człowiekiem.
    To nie znaczy, że nie może być żądnym władzy hierarchą
  • a000000 04.10.10, 17:21
    witekjs napisał:

    > To nie znaczy, że nie może być żądnym władzy hierarchą

    władza nie jest obowiązkowa, nikt jej siłą nie narzuca, objęcie urzędu wymaga zgody. Sądzę, że każdy, który po władzę sięga, jest jej żądny.
    Po to w pewnych zawodach ludzie obierają tą a nie inną ścieżkę kariery, aby zrealizować swoje marzenia o władzy.
    Księża też są ludźmi.
  • diabollo 04.10.10, 18:28
    Czcigodna A000000,

    Ta pasjonująca dyskusja nad spasionymi brzuchami biskupów, chyba już się ma ku końcowi.

    Pan Macharski - rzeczywiście wyjątkowo wśród kolegów biskupów najwyraźniej nie ma tendencji do obżerania się - jest już tak coś od połowy dekady na emeryturze. Nie należy więc do szefostwa polskiej korporacji p.t.: Kościół Ginekologiczno-Katolicki.

    Kłaniam się nisko.
  • a000000 04.10.10, 18:45
    diabollo napisał:

    > Ta pasjonująca dyskusja

    diabolciu, słońce Ty moje! Posłuchaj co Ci powiem. Większość starszych panów to tłuściochy z brzuszkami, którzy będąc młodzieńcami nawet w najgorszych koszmarach sennych nie dopuszczali możliwości, która stała się ich udziałem na starość. Też drwili, kpili, mieli za złe... tudzież przysięgali, że oni NIGDY nie dopuszczą... po czym latka poleciały, brzuszek wyrósł...
    Niewielu starszych panów jest szczupłych.
    Biskupi.... przyznasz, że to starsi panowie. Wyglądają tak jak ich rówieśnicy : są grubi, szczupli.... wysocy, niscy...

    Diabolciu, mam propozycję. Wyobraź sobie SIEBIE, ubranego w biskupi strój. I co? Trwoga Cię ogarnia? Wiesz, jakbyś w tym wyglądał? Nie byłbyś już tak bosko piękny....

  • diabollo 04.10.10, 19:21
    a000000 napisała:

    > diabollo napisał:
    >
    > > Ta pasjonująca dyskusja
    >
    > diabolciu, słońce Ty moje! Posłuchaj co Ci powiem. Większość starszych panów to
    > tłuściochy z brzuszkami, którzy będąc młodzieńcami nawet w najgorszych koszmar
    > ach sennych nie dopuszczali możliwości, która stała się ich udziałem na starość
    > . Też drwili, kpili, mieli za złe... tudzież przysięgali, że oni NIGDY nie dopu
    > szczą... po czym latka poleciały, brzuszek wyrósł...
    > Niewielu starszych panów jest szczupłych.
    > Biskupi.... przyznasz, że to starsi panowie. Wyglądają tak jak ich rówieśnicy :
    > są grubi, szczupli.... wysocy, niscy...

    Czcigodna A000000, zawsze mnie rozwalisz takimi tekstami...

    > Diabolciu, mam propozycję. Wyobraź sobie SIEBIE, ubranego w biskupi strój. I co
    > ? Trwoga Cię ogarnia? Wiesz, jakbyś w tym wyglądał? Nie byłbyś już tak bosko pi
    > ękny....

    Jeżeli chodzi o moją skromną osobę, to sobie tylko pod nosem śpiewam ową głęboką piosenkę pana Maleńczuka ("ratuję resztki mej urodody, jakbym przeczuwał koniec już...")

    asjaw.wrzuta.pl/audio/0urJthPEKEl/pudelsi_-_tango_libido

    Kłaniam się nisko.
  • grgkh 05.10.10, 19:02
    a000000 napisała:

    > witekjs napisał:
    >
    > > To nie znaczy, że nie może być żądnym władzy hierarchą
    >
    > władza nie jest obowiązkowa, nikt jej siłą nie narzuca, objęcie urzędu wymaga z
    > gody. Sądzę, że każdy, który po władzę sięga, jest jej żądny.
    > Po to w pewnych zawodach ludzie obierają tą a nie inną ścieżkę kariery, aby zre
    > alizować swoje marzenia o władzy.
    > Księża też są ludźmi.

    Ale dla siebie załatwili niegdyś przywilej, by w pewnych typach wykroczeń sądziły ich sądy kościelne, a nie cywilne. A wiadomo, że kościół "swoich" nie skrzywdzi. Przykład - pedofilia.

    Księża są też ludźmi ale stawiającymi się ponad prawem.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 05.10.10, 18:59
    witekjs napisał:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > Biskup (arcybiskup?) Macharski jest "dobry", bo jest szczupły???

    > Jest dobry, bo jest kulturalnym, inteligentnym i mądrym człowiekiem.
    > To nie znaczy, że nie może być żądnym władzy hierarchą

    Nie znam jego całej "twórczości" ale może znalazłoby się coś, co można by nazwać "palnięciem głupoty", hę?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 05.10.10, 18:55
    stephen_s napisał:

    > Biskup (arcybiskup?) Macharski jest "dobry", bo jest szczupły???

    Przedziwny sposób rozmowy, Stefanie. Sam tworzysz tezę i wkładasz ją w moje usta.

    A ja Ciebie pytam, czy tak właśnie napisałem?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 04.10.10, 17:43
    stephen_s napisał:

    > > Choćby z prostego faktu, że prawie wszyscy panowie biskupi rzeczywiście m
    > ają sp
    > > asione brzuchy.
    >
    > I to ma być argument na poziomie??? Żałosne.
    >

    Stephen,
    Nie mam pojęcia czy Palikotowi wyjdzie z tego ruchu cos poważnego. Zdziwię się, jeżeli mu się uda. Przede wszystkim ze względów organizacyjnych, a nie braku zainteresowania w narodzie. Odnalezienie formuły też nie jest takie proste, bo zabawa na raz, dwa razy jest ok., a potem potrzebna będzie jakaś esencja, czyli nie tyle co a jak.

    Co do ‘niekulturalnej’ wypowiedzi. Obok są dwa wątki o bajkach, Biblii, symbolicznych i zakamuflowanych znaczeniach. Nie traktuj wszystkiego tak dosłowniewink
  • grgkh 04.10.10, 00:28
    stephen_s napisał:

    > Dziwi mnie, że tak wielu ludzi nabiera się na to, co robi Palikot. Przecież on
    > ma tylko jeden cel: zaistnieć.

    Bzdura. Palikot i jego ludzie będą MNIE reprezentowali. Ja dotąd w sejmie nie miałem swojego reprezentanta. Głosowałem na PO, bo wybierałem mniejsze zło.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • stephen_s 04.10.10, 07:42
    > Bzdura. Palikot i jego ludzie będą MNIE reprezentowali. Ja dotąd w sejmie nie m
    > iałem swojego reprezentanta.

    A za parę lat, jeśli okaże się, że antyklerykalizm nie jest dobrą strategią, to Palikot ogłosi się konserwatystą - i znowu nie będziesz mieć reprezentanta...

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • grgkh 04.10.10, 15:19
    Posłuchaj, nie baw się w Pytię i nie strasz mnie Palikotem. Nie przelęknę się.

    Ja chcę mieć swoją reprezentację w sejmie. Chcę by ktoś bronił neutralności państwa oraz prawa do wolności i równości obywateli, bo są wciąż gwałcone. Ty mi tego nie zapewnisz, więc na Ciebie nie będę głosował. A na moje wybory nie próbuj uzyskać wpływu. Nie jestem byle durniem, którego można łatwo zaczadzić. wink

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • witekjs 04.10.10, 12:04
    stephen_s napisał:

    > Dziwi mnie, że tak wielu ludzi nabiera się na to, co robi Palikot. Przecież on
    > ma tylko jeden cel: zaistnieć./.../
    Palikot już dawno "zaistniał", sam z siebie i nie była mu, bezwzględnie potrzebna partia.
    W partii jako jeden z nielicznych stał się rozpoznawalny dla wszystkich.
    Mówił o sprawach i ludziach, o których nie potrafili mówić inni. Mimo form, które nie zawsze można było akceptować, daleko mu było do Kurskiego, Brudzińskiego, czy "delfina" Ziobry.
    Tego nie chcesz, nie możesz dostrzec, lub mamy inne postrzeganie polityków...
    Nie byłaś, chyba na Konferencji , bo zadziwiony byłbyś niemałą liczbą nobliwych, już nie pierwszej młodości par, które do żadnych partii nie należały.
    Również takiej jak "Racja", której ulotki, wręczali młodzi ludzie przed salą kongresową.
    Jawny antyklerykalizm obecnie, nie jest już jedynie związany z jakimiś formami lewicy.
    ZDziwisz się jak skutecznie zapracowali na to biskupi "z opasłymi brzuchami".
    Nie przypadkowo, również znane są określenia "baryła" - "flaszka" /<<jeden obraz przemawia za tysiąc słów>>/...
    Wszyscy z ogromną władzą i jawnym jej nadużywaniem maja różne, czułe przezwiska i obrazowe określenia. wink

    Pozdrawiam. Witek
  • gaika 03.10.10, 20:01
    Zasadnicza zaleta Palikota (niezależnie od tego co chce żeby mu wyszło i co mu wyjdzie) to fakt, że on nie musi, nie jest przyspawany bo...ma kasę i życie poza polityką.
  • a000000 03.10.10, 20:35
    gaika napisała:

    > Zasadnicza zaleta Palikota (niezależnie od tego co chce żeby mu wyszło i co mu
    > wyjdzie) to fakt, że on nie musi, nie jest przyspawany bo...ma kasę i ży
    > cie poza polityką.

    ponoć ma kilkadziesiąt milionów.... długu.
    jego oświadczenie majątkowe wygląda tak:

    orka.sejm.gov.pl/osw6.nsf/%28$All%29/6BD6396A2BC80E34C125771A003E8E6E/$File/OSW3_279.pdf?OpenElement
    Wziąwszy pod uwagę, że pozbył się wszelkiej działalności gospodarczej - to on jest bankrutem, bo jak odda?

  • gaika 03.10.10, 20:55
    a000000 napisała:

    >
    > ponoć ma kilkadziesiąt milionów.... długu.
    > jego oświadczenie majątkowe wygląda tak:
    >
    > orka.sejm.gov.pl/osw6.nsf/%28$All%29/6BD6396A2BC80E34C125771A003E8E6E/$File/OSW3_279.pdf?OpenElement
    > Wziąwszy pod uwagę, że pozbył się wszelkiej działalności gospodarczej - to on j
    > est bankrutem, bo jak odda?

    A skąd to wiadomo ile ma długu i że nie jest go w stanie spłacić?
    Gdyby jego posłowanie było zasadnicze dla utrzymania równowagi finansowej, to raczej trzymałby się go zębami. Bo teraz to on balansuje na krawędzi. Na samobójcę nie wygląda.

  • diabollo 04.10.10, 18:10
    Zanim skopiecie Palikota
    Cezary Michalski

    Byłem na zjeździe ruchu Palikota. Nie tylko dlatego, że była tam ABR i recenzowała z trybuny program 15 kroków, ale dlatego, że chciałem tam być. Palikot mnie ciekawi, do frontu ludowego na rzecz liberalnej modernizacji Polski bardzo mi pasuje, nawet jeśli jego zachodni liberalizm jest nieco przesiąknięty zarówno Wschodem jak i brutalnością… Polemizowałem z nim, kiedy był silny (przed Smoleńskiem), nie widzę powodu, żeby z nim polemizować, kiedy silni stali się jego wrogowie (po Smoleńsku). Przed Smoleńskiem jego brutalność była może skuteczna, ale nie była potrzebna, teraz jest potrzebna, choć niekoniecznie skuteczna. Poza tym, na parę dni przed zjazdem zobaczyłem pospolite ruszenie prawicowych dziennikarzy. Nie tych dzielnych furiatów działających zawsze z odkrytą przyłbicą i ostatecznie lądujących w rowie, ale tych od lat po endecku przycupniętych po różnych mainstreamowych mediach, zakonspirowanych w najgłębszym podziemiu hiperradykałów, którzy Tuska („człowiek bez właściwości”, „polityk miłości”, „dziadek z Wehrmachtu”, „liberał”…wink nienawidzą po cichu, ale nigdy by go na głos nie ruszyli, bo dopóki Tusk rządzi, to by ich szefowie i właściciele na kopach z redakcji wynieśli. Teraz jednak na Palikocie zakonspirowani prawicowi dziennikarze mogli się wreszcie wyżyć, bo parasol partii rządzącej przestaje go chronić (czasami pozwalano im się też wyżyć na Sikorskim, choćby takiemu Warzesze). I nasi superbohaterowie w przebraniach z Reala (choć oni sądzą, że to są przebrania co najmniej z Marksa i Spencera) mogli wreszcie oczyścić swoje ubrudzone oportunizmem duszyczki. I wylać całą odkładaną przez lata antyplatformerską frustrację na… świeżego dysydenta Platformy.



    I wreszcie ostatni argument, który mnie tam powiódł. Przyglądając się polskiej polityce dokładnie od trzydziestu jeden lat, wreszcie nauczyłem się wybierać mniejsze zło. Może nawet z moją dzisiejszą posmoleńską wiedzą o prawdziwym potencjale polskiego “republikanizmu”, 13 grudnia stanąłbym przy koksowniku? (No nie, muszę przecież wierzyć we własne dzieciństwo, poza własnym dzieciństwem człowiek nic już nie ma, muszę zatem wierzyć, że pierwsza „Solidarność” nie była taka jak dzisiejszy Wildstein, „młody” Krasnodębski nie był taki jak Krasnodębski „stary”, a „młody” Wojtyła nie był taki jak „stary” Terlikowski, Tomasz Piątek musi się mylić…wink

    Ale nie do świetnie zakonspirowanych prawicowych dziennikarzy tu piszę, ale do młodej lewicy. I właśnie w oczekiwaniu na nieunikniony wylew jej antypalikotowych tekstów pozwolę sobie cichutko zapytać: czy rzeczywiście waszym największym problemem jest dziś Janusz Palikot? Najpoważniejszym przeciwnikiem, którego należy teraz polemicznie skopać? Z jednej strony, tak. Gdyby młoda lewica zaczęła kiedyś uprawiać politykę, okazałoby się, że na jakiejś części zbioru jej potencjalnych wyborców siedzi już Palikot. Ale czy Janusz Palikot jest większym przeciwnikiem nowej lewicy niż Sławoj Leszek Głódź i Jarosław Gowin (to zestawienie nie jest bynajmniej utożsamieniem)? Mnie się akurat Gowin wydaje sympatyczny, żadnej jawnej brutalności, siwe włosy ze zgryzoty nad poziomem Platformy, którą jednak uznał za najmniejsze zło, za najlepsze w obecnej sytuacji polityczne narzędzie… Co jednak z tego, że tak sympatyczny z niego gość, kiedy jego obiektywna funkcja polityczna i ideowa to zaklajstrowanie i zacementowanie hegemonii. Gowin przesuwa „prawą Polskę” (wedle Krasnodębskiego, Wildsteina, Pospieszalskiego… cierpiącą w okowach „lewactwa”, wedle mojej diagnozy panującą z grubsza wszędzie, nad wszystkim, w paru swoich podstawowych odmianach: od partyzanta Pospieszalskiego po minister Radziszewską) jeszcze bardziej na prawo. Gowin wolał regulację prawną in vitro od panującego zdziczenia (zresztą zdziczenia dostępnego tylko dla bogatych) zaklajstrowanego przez Kościół i państwo. I słusznie, że wolał. Ale od razu po natknięciu się na ścianę biskupów (w stałych fragmentach gry, a w Polsce zawsze są stałe, skuteczniejszą niż mur Hiszpanów w znanym meczu z Niemcami), którzy swoją biopolitykę traktują poważniej - jako najnowocześniejsze, importowane prosto z USA narzędzie świeckiej dominacji – niż nauczanie jakiejś tam zapyziałej Ewangelii sprzed 2 tys. lat, Gowin zaczął się zmieniać. Ukonserwatywnił swoją propozycję tak, że w końcu znowu może się okazać, iż - jak to zwykle w Polsce - lepsze jest to nasze codzienne mięciutkie bezprawie, na które przymykają oczy Kościół i państwo, niż prawo, bo każde prawo uchwalone w tym kraju będzie musiało – wynika to z prostego rachunku sił politycznych – być opresywne wedle zinterpretowanych ideologicznie religijnych kryteriów. Jak mawia Marek Jurek, „w kraju zamieszkałym przez katolików prawo powinno uwzględniać ich oczekiwania”. Tyle że nawet nie o katolików tu chodzi, tylko o ludzi, którzy muszą dominować nad innymi bardzo głęboko, aż do poziomu życia prywatnego innych. Bo jak nie dominują, to sami czują się opresjonowani albo niepotrzebni. A że jako narzędzie dominacji nad swoimi bliźnimi wybrali akurat Boga… to akurat w Polsce ci dość specyficzni ludzie stali się politykami katolickimi.


    Kiedy zatem z jednej strony biskupi powiedzieli „nie”, a z drugiej wydarzył się Smoleńsk, Gowin zaczął utwardzać „antylewacką” linię. W istocie linię antyliberalną, jeśli liberalizm rozumiemy jako coś bardziej skomplikowanego niż obniżanie podatków i prywatyzację. Ale nawet Gowin nie jest żadnym demonem, żadnym ajatollahem. Gdyby tak było, byłoby zbyt łatwo. Wystarczyłoby ajatollaha usunąć, by wyzwolić postępowy z natury lud. Jest jednak wprost przeciwnie, Gowin (dwadzieścia lat temu naprawdę poczciwy zwolennik „Kościoła otwartego”, nie tylko ja się zmieniam, nie tylko ja jestem „człowiekiem bez właściwości”, człowiekiem wędrującym po tym kraju od Bałtyku do Tatr), w partii rządzącej musi być “endeckim” wytworem „endeckiego” społeczeństwa obywatelskiego. Podobnie jak „endeckie” bywają jako wytwór „endeckiego” społeczeństwa obywatelskiego PO czy SLD (tylko wtedy, gdy rządzą i tylko tam, gdzie rządzą).


    Zatem jest w dzisiejszej Polsce słaba młoda lewica, jest słaba lewica stara, są słabi liberałowie i jest słaby Palikot. I wszyscy ci słabi zawodnicy będą sobie wzajemnie podstawiać nogę w naszym „prawym kraju”. Kultura Liberalna będzie przykładać Krytyce Politycznej Wildsteinem i Ziemkiewiczem, Krytyka Polityczna będzie Palikotowi przykładać zarzutem „pogardy dla ludu”… (tak na marginesie, lud przyjechał do Sali Kongresowej w liczbie ładnych kilku tysięcy, a był to głównie rozczarowany lud platformerski, rozczarowany posmoleńskim skrętem na prawo Platformy i jej polityczną ostrożnością na każdym froncie, która przerodziła się już w paraliż, więc może młoda lewica nie ma się czego aż tak bardzo politycznie obawiać?).

    CDN...
  • diabollo 04.10.10, 18:11
    Zatem jak się realne lewicowe i liberalne mniejszości w naszym „prawym kraju” będą tak dalej sympatycznie wzajemnie wykańczać, podczas gdy po drugiej stronie nawet „Rzeczpospolita” (fakt, że raczej Lisicki i Magierowski niż ich zapalczywi naiwni koledzy) zrozumiała, że należy się przeprosić z Radziszewską, szczególnie kiedy zależą od tego zarówno „prawicowe wartości” jak też prawicowe przeżycie, to trudno się dziwić, że w konsekwencji Donald Tusk, nasz biały Obama zawsze czekający na jakieś „społeczne oburzenie” (przeciwko pedofilom, dopalaczom…wink żeby za nim podążyć, znów będzie musiał dojść do wniosku, że w swoim szukaniu głównego nurtu politycznej energii trzeba mu iść za prawicą, nawet jeśli ją niespecjalnie lubi. Bo ani lewica, ani nawet liberałowie w żagle władzy mu nie nadmuchają. A przecież nie o nadmuchanie Donaldowi Tuskowi tu chodzi. Ważniejszym problemem jest to, czy lewica i liberałowie we własne żagle kiedyś będą w tym kraju potrafili nadmuchać. Dlatego właśnie ja trzymam kciuki za to, żeby Palikot przekroczył 5 procent w jakichkolwiek wyborach. Kiedy on to zrobi, kiedy któraś spośród polskich dziwacznych mniejszości w ogóle to zrobi (przypominam, że ani Zielonym 2004, ani Partii Kobiet się nie udało), innym pretendentom do 5-procentowej potęgi paradoksalnie szanse się zwiększą, nie zmniejszą. Inni wariaci (czyli ci, którzy „prawej Polski” nie uważają za coś tak doskonale przezroczystego jak powietrze nad Nową Hutą w latach 80.) raczej się od sukcesu jednego wariata ośmielą, a nie go przestraszą.


    PS: Czasem mam wrażenie, że tylko jedna Magdalena Środa rozumie, co ja tutaj piszę. Ale właśnie dlatego ona akurat była w Sali Kongresowej, mimo że daleko nie wszystko jej się tam podobało. I jeszcze jedno, ludzie ośmielą się głosować nie tylko na Platformę dopiero wtedy, gdy PiS stanie się słabszy. To jeszcze jeden z naszych stałych fragmentów gry, który sprawia, że wszystko jest tak przewidywalne i nudne. Póki co, udawane szaleństwo Jarosława Kaczyńskiego, kiedy w dodatku może je odgrywać dla 30-procentowej widowni, ciągle dyscyplinuje wszystkich pozostałych. On to wie, my to wiemy, nie ma za co go lubić.

    www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/ZanimskopieciePalikota/menuid-291.html
  • grgkh 04.10.10, 21:54
    "Dlatego właśnie ja trzymam kciuki za to, żeby Palikot przekroczył 5 procent w jakichkolwiek wyborach."

    Nie Palikot. My. Palikot to katalizator. Nie on zadecyduje, czy mu się uda. Kryterium będzie to, czy jest nas odpowiednio duża grupa, czy jesteśmy zdecydowani trwać przy sobie (nie Palikocie), przy determinacji, że w końcu trzeba TO zmienić, i że czas jest JUŻ odpowiedni. Jeśli my zawiedziemy, to wszystko pozostanie po staremu. Jeszcze na jakiś czas.

    Ale nie na zawsze.

    Bo nie ma nic trwałego i niezmiennego. Bo świat jest ewolucją. Bo to, co widzimy, co nas otacza, jest sumą mikro oddziaływań. Bo świat zmienia się od minimum do maksimum, a potem z odwrotnym kierunku, bo oscyluje i wciąż "szuka" nietrwałego stanu równowagi dynamicznej. Dochodzimy do kresu, czas na odwrócenie tendencji.

    Świat nie zależy od Palikota. On sam nic nie zdziała. Zrobimy to my. Suma oddziaływań. Nadszedł czas na zmianę.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 04.10.10, 22:06
    grgkh napisał:

    > Zrobimy to my. Suma oddzi
    > aływań. Nadszedł czas na zmianę.

    My tu tak sobie mikrooddziałujemy, tylko Azerka się opierasmile
  • a000000 04.10.10, 22:15
    gaika napisała:


    > My tu tak sobie mikrooddziałujemy, tylko Azerka się opiera

    bo mnie nie odpowiada palikotowa wizja państwa.
    A zresztą facet który przed kamerą wymachuje sztucznym penisem nie jest godzien mojej uwagi.
  • grgkh 04.10.10, 22:52
    a000000 napisała:

    > gaika napisała:

    > > My tu tak sobie mikrooddziałujemy, tylko Azerka się opiera

    > bo mnie nie odpowiada palikotowa wizja państwa.

    To wizja państwa światopoglądowo neutralnego. Takie państwa istnieją i żyje się w nich całkiem znośnie.

    > A zresztą facet który przed kamerą wymachuje sztucznym penisem nie jest godzien
    > mojej uwagi.

    Penis to sama natura. Ekscytowało mnie to, jak byłem dzieckiem poznającym świat. Mnie nie odpowiadają faceci wymachujący krzyżami, narzędziami kaźni. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 05.10.10, 15:01
    a000000 napisała:

    > A zresztą facet który przed kamerą wymachuje sztucznym penisem nie jest godzien
    > mojej uwagi.

    Ale mogłabyś chociaż docenić, że był sztuczny.

    Żarty żartami, jednak P. w tej sprawie zrobił coś b. ważnego. Czasem trzeba walnąć kogoś(penisem) w łeb, żeby dotarło.
  • a000000 05.10.10, 15:13
    gaika napisała:

    > Ale mogłabyś chociaż docenić, że był sztuczny.

    Kiedy bardziej by się zasłużył "sprawie", gdyby nie był sztuczny.

    Nie wiem, czy się zasłużył...nie słyszałam ech... (to jest dopełniacz od słowa echo. Przecież nie napiszę "echów"!!!)

  • ef.endir 06.10.10, 10:37
    a000000 napisała:
    A zresztą facet który przed kamerą wymachuje sztucznym penisem nie jest godzien
    > mojej uwagi.



    A pamiętasz dlaczego wymachiwał?
    Czy tylko ten sztuczny penis Cię bulwersuje?
  • grgkh 06.10.10, 23:10
    ef.endir napisał:

    > a000000 napisała:
    > A zresztą facet który przed kamerą wymachuje
    > > sztucznym penisem nie jest godzien
    > > mojej uwagi.

    > A pamiętasz dlaczego wymachiwał?
    > Czy tylko ten sztuczny penis Cię bulwersuje?

    Pewnie wolałaby popatrzeć na prawdziwy, ale publicznie wstydzi się przyznać. wink

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 04.10.10, 22:03
    Złota myśl. Gdzieś to trzeba wydziergać.

    „Tyle że nawet nie o katolików tu chodzi, tylko o ludzi, którzy muszą dominować nad innymi bardzo głęboko, aż do poziomu życia prywatnego innych. Bo jak nie dominują, to sami czują się opresjonowani albo niepotrzebni. A że jako narzędzie dominacji nad swoimi bliźnimi wybrali akurat Boga… to akurat w Polsce ci dość specyficzni ludzie stali się politykami katolickimi.”
  • witekjs 06.10.10, 10:37
    Bogdan Miś

    "Palikot ?
    Niby Janusz Palikot głosi program, który mógłbym uznać za swój (antyklerykalny, ostry, otwarty, pozornie nowoczesny) – a coś mi tu jednak zgrzyta. Pierwsza rzecz – to to, że w żaden sposób nie wytłumaczył tego epizodu swojego życia, w którym wydawał i finansował arcyreakcyjną i fundamentalistycznie katolicką obrzydliwość, jaką był tygodnik “Ozon”. Uzasadnienie, że chodziło tu o czysty biznes, jest idiotyczne: przyjęcie go do wiadomości i przejście nad sprawą do porządku dziennego – oznaczałoby akceptację absolutnego relatywizmu ideowego i uznanie, że dla pieniędzy można zrobić każde kurewstwo.

    Druga sprawa, to sam program. Nie jest głupi jako całość. Brawo za zwrócenie uwagi na sprawy kultury i jej niedofinansowania (choć byłoby nieźle, gdyby Palikot odróżniał 1% budżetu od 1% PKB; a to są dwie calkiem różne rzeczy!) – ale dlaczego nie ma mowy o co najmniej równie ważnym temacie, jakim są nakłady na naukę i edukację? Przodujące kraje świata wydają na to około 10 razy więcej niż Polska…

    Jestem jak najbardziej za eliminacją z życia społecznego religijnej bzdury i obskuranckiego obyczaju rodem ze średniowiecza – ale przeznaczenie pieniędzy, które głupawi i cyniczni politycy ładują do kieszeni klechom na naukę właśnie i oświatę jest na to najlepszym sposobem. Trzeba to wyartykułować wyraźnie, dokonując tego właśnie przeciwstawienia: Kościół – to wstrętne średniowiecze, my – nowoczesność, racjonalizm i oświata.

    Trzecia sprawa, to wystrój całej imprezy w Pałacu Kultury i Nauki. Wejście Palikota na salę, wzorowane w oczywisty sposób na cyrku pod nazwą “gala boksu”, jest dla mnie szczytem złego smaku i podlizywaniem się “kibolskiemu” elektoratowi; czyli ludziom, którymi gardzę, i z którymi nie chciałbym mieć nigdy nic wspólnego. Bez gustu i smaku. Czysta prowincja i prymityw.

    No i ten dość żałosny Kalisz… Ale za to: rozsądna Środa i sympatyczna Gretkowska.

    A poza tym…

    Poza tym: Palikot ma dużo racji. Gdyby jeszcze zupełnie wyraźnie i jednoznacznie powiedział, że dla jego ruchu wrogiem numer 1 jest PiS i jego akolici, byłoby już zupełnie nieźle. I gdyby szukał ewentualnego głównego koalicjanta w SLD, zamiast wyznaczać sobie nierealne cele “starcia z powierzchni ziemi” tej formacji…

    Może by wtedy otrzymał mój głos".

    alfaomega.webnode.com/news/palikot%3a%20czy%20to%20ju%C5%BC%20%C5%9Bwie%C5%BCe%20powietrze-%20pisz%C4%85%3a%20benfranklin%2c%20azrael%2c%20mi%C5%9B/
  • grgkh 06.10.10, 22:58
    > uznanie, że dla pieniędzy można zrobić każde kurewstwo.

    Niekoniecznie. Ludzie ewoluują. Raz coś dopuszczają, a drugi już nie. A przypisywanie każdego kurestwa, to chyba lekka przesada.

    > ale dlaczego nie ma mowy o co najmniej równie ważnym temacie,
    > jakim są nakłady na naukę i edukację? Przodujące kraje świata wydają
    > na to około 10 razy więcej niż Polska…

    I ja to zauważyłem, ale w dobie kryzysu obiecywać zbyt dużo (PO obiecywała i nie mogła na razie więcej dać, a nauczyciele właśnie mają odebrać swój kupon) jest bez sensu. Zresztą to ledwie prapoczątek, a program się będzie jeszcze długo pisał. Będzie się zmieniał. Bo program jest sumą tego, co uczestniczący doń wniosą. Niech przyjdą tam ludzie czynu, specjaliści, będzie lepiej.

    > Trzecia sprawa, to wystrój całej imprezy w Pałacu Kultury i Nauki.

    Argument kompletnie bez sensu. Moim zdaniem Kongresowa dodała znaczenia imprezie, którą by krytykowano bez tego jako podwórkową. Dodała jej znaczenia. To promocja - i tak szybko zorganizowana.

    > I gdyby szukał ewentualnego głównego koalicjanta w SLD, z
    > amiast wyznaczać sobie nierealne cele “starcia z powierzchni ziemi”
    > tej formacji…

    W SLD? Chyba tylko dla poparcia antyklerykalizmu, choć i tu nie można być pewnym działania tych sprzedawczyków. Posłuchajmy, co na ten temat mówią w tej chwili antyklerykałowie z tej formacji. Poprą Palikota, czy już grymaszą? Raczej grymaszą, bo w dalszej perspektywie JP odbiera im elektorat i miejsca przy korycie. Lewica zawsze w takich sytuacjach raczej kąsała.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • witekjs 06.10.10, 20:25
    Palikot i brzuch biskupa
    Jacek Fedorowicz

    2010-10-06, ostatnia aktualizacja 2010-10-05 19:28

    Zdarzyło się coś, w co trudno mi było w pierwszej chwili uwierzyć, mimo że opowiadał naoczny świadek o stuprocentowej wiarygodności

    Oto kilka tygodni temu, w pewnym mieście, w pewną niedzielę, pewien ksiądz wygłaszał kazanie. I - jak to ostatnimi czasy bywało - włączał się intensywnie w ogólnonarodową dyskusję polityczną. Mówił o "obrońcach" krzyża na Krakowskim Przedmieściu, o przyczynach katastrofy smoleńskiej i sprawach pochodnych, a czynił to zgodnie z obowiązującą linią propagandową wytyczoną przez Jarosława Kaczyńskiego. Że spisek, że zamach i tak dalej.

    Wstała z ławki najpierw jedna osoba i demonstracyjnie wyszła. Potem druga, trzecia, aż w gronie tych osób, co zostały, znalazł się pan, który kategorycznie poprosił, żeby ksiądz przestał wygadywać. Bo my - wyraził opinię, której nikt z obecnych nie oprotestował - nie chcemy tego słuchać. Zmieszany ksiądz szybko dokończył. To wyłom w bezwzględnie - jak myślę - przestrzeganej dotychczas zasadzie, że gdy ksiądz wygłasza kazanie, to się go słucha i już, a głośny protest jest czymś absolutnie nie do pomyślenia.

    Janusz Palikot pewnie nie słyszał o wydarzeniu, ale przeczuł jego możliwość. I musiał oszacować liczbę tych przyszłych wyborców, którzy uważają, że można być katolikiem, wierzącym, ale jednocześnie uznającym konieczność rozdziału Kościoła od państwa i po obywatelsku krytycznym wobec ludzkich niedoskonałości ziemskich przedstawicieli Pana Boga. Palikot wyczuł, że liczba oburzonych ich działalnością ogromnie ostatnio wzrosła. Śmiało więc powiedział, że nie chce udziału osób duchownych w każdym święcie państwowym, i krótko opisał ich widok, koncentrując się na talii. Podobny opis też chyba nigdy jeszcze w publicznym wystąpieniu polityka się nie zdarzył. To nawet było trochę zbyt śmiałe, bo mamy chyba do czynienia z chorobą zawodową, a z choroby drwić nie uchodzi. Ale z pewnością Janusz Palikot trafił w sedno, bo trudno o bardziej spektakularne zaprzeczenie zasad wstrzemięźliwości, umiaru, już nie mówiąc o ascezie, jak widok okazjonalnego zgrupowania biskupów. A zaraz potem następują dalsze skojarzenia, Komisja Majątkowa, imperium Rydzyka czy specjalne traktowanie Kościoła przez urząd skarbowy. Sytuacja dojrzała do tego, żeby się tym wszystkim zająć, zgodnie z prawem i obywatelskim sumieniem.

    Trwa dyskusja, czy Palikot obrośnie w siłę. Politycy wszystkich opcji oczywiście udają, że się nie boją - to rytuał. I wyrażają się lekceważąco. Panowie! Niby jeden komplet w Kongresowej to drobiazg, ale lekceważyć go nie należy. Podobnie jak Janusz Palikot nie powinien zlekceważyć drobniutkiej porady, że jak ktoś innym wypomina brzuchy, to sam też powinien co nieco zrzucić.

    Źródło: Gazeta Wyborcza


    Więcej... wyborcza.pl/1,76842,8468883,Palikot_i_brzuch_biskupa.html#ixzz11bWHqRFC



  • grzespelc 06.10.10, 21:51
    Nagle odniosłem wrażenie, że będziemy stawiać Kaczyńskiemu pomniki, za "oddanie życia za laicyzację Polski" tongue_out Któż by pomyślał, że śmierć tego człowieka pośrednio wywoła w narodzie wybuch takich tendencji...
  • grgkh 06.10.10, 22:38
    Nieźle napisane. Zawsze lubiłem JF, ale mam dwa zastrzeżenia. Uważam, że JF jednak patrzy na tę sytuację z pozycji katolika i sacrum (nie potrafię ocenić, czy dla niego cennego), którego nie powinno się kalać. Domyślam się, że to sacrum zostało pokalane przez "brzydkich" ludzi, których trzeba sprawiedliwie ukarać, a potem przywrócić sacrum właściwą mu, wysoką pozycję, ochronę i przywileje.

    Dlaczego tak myślę?

    Bo Palikota domyślnie traktuje jak koniunkturalistę, który wyczuł skąd wieje wiatr i działa wyłącznie dla swojej korzyści i dlatego jeździ po religii jak po łysej kobyle. A zaczęło się od tego, że to Palikot coś palnął, komitet jego obrony się zorganizował, a potem się okazało, że obie strony - w pewnym sensie - od dawna na siebie czekały. Palikot, bo po happenersku (taki ma styl i już) i to już od dawna, ale odważnie protestował przeciwko różnym absurdom życia w swojej ojczyźnie, a rodacy czekali na wodza. A teraz jest i armia, i wódz. Wreszcie.

    JF nie widzi tej zależności, tego, że obie strony na siebie czekały i właśnie zdarzyła się okazja, by się spotkać.

    I drugi motyw dla mnie mało strawny: "Podobnie jak Janusz Palikot nie powinien zlekceważyć drobniutkiej porady, że jak ktoś innym wypomina brzuchy, to sam też powinien co nieco zrzucić." To zwykłe czepianie się, ale mnie ciekawi, dlaczego JF szuka tak absurdalnego powodu do krytyki JP? Stary wyjadacz, satyryk na tym poziomie, a zniża się do tak cienkich chwytów? To jest jakiś dysonans.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • witekjs 07.10.10, 07:36
    grgkh napisał:
    "Nieźle napisane" itd. - Szkoda, że Pan Jacek nie może przeczytać Twoich zachwytów nad Jego tekstem. Byłby wzruszony, życzliwą wnikliwością analizy tekstu.
    Nie dopuszczalne jest jednak, że "patrzy na tę sytuację z pozycji katolika".

    Mogę tylko dodać, że jako nieoficjalny apostata, czytałem Jego tekst z dużą przyjemnością.
    Witek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka