Dodaj do ulubionych

Co to znaczy wg Was "stać na..." i "wygodni"?

01.12.10, 22:41
Nie ukrywam, ze wątek zrodził mi sie na kaniwue rozmowy z pewnym forumowiczem na temat przyrostu naruralnego. ";dowiedziałam się" samych komunałów i stereotypw, jak zwykle: dzieci wcale, albo malo to domena ludzi zamoznych, ale w wygodnych: rtakich co po ciezkij pracy soedzaja wakacje na Karaibachsmile , jezdzą najnowszym porszakiem (kazde swoim) maja wypasiont dom z basenem, 30 lay i zarabiają po 10 kawalkow miesiecznie.

Tymczasem ja mam w janbliszym otoczeniu młodych ludzi zaczynających zycie i prace i nie stac ich na dzieci Autentycznie. Przyklad: syn kolezankima 26 lat rok temu skończył studia, zaraz potem znalzł peace - staz - wysokosc zasiłkusmile Miał szczecie, bo zostal po stazu: teraz ma na reke 1950 zeta. Ozenił się pół roku temu , dziewczuna ma 25 lat - skończyla studia, oracuje 1400-1500 na reke - dla absolwntki to i tak jak awiaja , nieźle. Moja kolezanka ma dwójke młodszych dzieci licealustke i kńczacego gimnazjum suna. Mama dziewczyny ma na uyrzymaniu jeszcze jej sioste, jest wdową. Slun i wesele niexle och wszystkich "skrobneo" cjoc nie bylo wielkie, ani ponad stan.
Wspóknie jakos z kasy z wesela, kredytów - urzadzili im mieszkanko - 38 metróe kwadratowych w nowym bliku, w kredycie na młodych Czymszu palcą coś 350 zl, kredytu 400 złotych, eletrucznosc od 150-200 co dygi miesiac, kablówka ok 40 zeta, net ok 30.
Wtchodzi blisko tysiac złotych miesiecznie na oplaty. Razem maja 3450 minus tysiac to jest 2450. Lizmy komórki po 70 ( oszczednie) miesiecznie - na okragło zostaje 2300 Maja uzywany samochód, którym djeżdzaja do pracy, muszą jesc, ubrać się, umys, uzywac jakis kosmetyków, odwiedzić fryzjera, dentyste, czasem gdzieś wyjda ze znajimymi Jak sądzicie, o moga zaoszczedzic? Gdzie tu finanse na dziecko, gdy paczka pieluh kosztuje 50 zeta około w promocji (nie zagnicie miesmile jestem na topie, mja siostra ma małe dziecko)? gdzie szczepionki? Zabawki? Zwazywszy na to, ze kobieta mus przestac praciwac, przynajmniej na jakis czas:...

Jak tu zaplanowac dziecko przy takich dochodach, jak pare drobiazgow do jedzenia dla dorosłych i zwierzaków, podsyawowe srodli czuso i ma teraz kosztja 200 zlotych co 2, góra 3 dzień (też mnie nie zagniecie , robię zakypy smile)

Jasne, mozna tak patzc: maja mieszkanie, samochód, niezła (relatywnie) prace, nie korztstaja z pomocy spolecznej, a wiec STAC ich na dzieci smile
czy na serio?
Jasne, mozemy mówic, ze ludzie mają mniej i zyja Jasne - w somalii ludzie nie maja wody, leków, jedzienia, domu i niektorzy tez zyja, wiecej niż nas ...Ale ja pyam na setio: stac, czy nie? wg mnie, nie
--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • karafka_do_wina 01.12.10, 23:32
    wiesz, prawda jest taka, ze to nie "bogactwo" ma wplyw na decyzje o liczbie dzieci. tak sie sklada, ze dziecko potrzebuje znacznie wiecej niz ubranie, jedzenie, ksiazki i wakacje. gdyby tylko pieniadze byly potrzebne do wychowania dziecka to pewnie wiecej ludzi mialoby dzieci. jednak na decyzje o urodzeniu dziecka wplywaja przede wszystkim mozliwosci psychiczno-fizyczno-organizacyjne, finasowe sa na dalszym planie. dlatego pewnie ludzie, ktorzy lubia sie ksztalcic, rozwijac, maja wiele zainteresowan czesto maja mniej dzieci lub wcale, bo chca poswiecac sie wielu sprawom, nie tylko gromadzie dzieci.

    gadanie, ze bogaci maja malo dzieci, bo sa wygodni to gadanie zazdrosnikow, ktorzy maja dzieci, ale niekoniecznie sa szczesliwi w zyciu. w naszym spoleczenstwie wciaz tez pokutuje przekonanie koscielno-katolickie, ze powinno sie miec dzieci. jak ktos nie ma i dobrze mu sie zyje, albo ma tylko jedno i tez jest zadowolony to niedobrze. duzo lepiej spotkac umeczonego czlowieka, wtedy mozna razem ponarzekac i od razu czujemy sie lepiej wink za to cudze zadowolenie drazni. tacy sa czesto wg mnie polacy, znacznie czesciej niz inne nacje. zazdrosc to czesta cecha u naszych rodakow, niestety. zwlaszcza zazdrosc o pieniadze, lepsza prace, wygodniejsze zycie.
  • witekjs 01.12.10, 23:43
    karafka_do_wina napisała:
    /.../
    >tacy sa czesto wg mnie polacy, znacznie czesciej niz inne nacje. zazdrosc to czest
    > a cecha u naszych rodakow, niestety. zwlaszcza zazdrosc o pieniadze, lepsza pra
    > ce, wygodniejsze zycie


    Nie zgadzam się z toba.
    Tacy są ludzie...

    Witek
  • karafka_do_wina 02.12.10, 21:57
    witekjs napisał:
    >
    >
    > Nie zgadzam się z toba.
    > Tacy są ludzie...


    ale w Polsce jest ich znacznie wiecej. wnioski potwierdzone wieloletnia obserwacja.
  • kora3 02.12.10, 22:03

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 01.12.10, 23:44
    ycie wygodniejsze ode mnie i wcale mi nie zazdroszcze To znaczy tak: zalezy co przyjmiemy jako wygode i dla kogo. Mój przyjaciel gosc o takich tradycyjnych slaskic pogladach ozenił sie z kobitka o takich samych. skończyla studia, ale zawsze marzyla, zeby byc w domu, robic z niego gniazdko dla meza i dzieci, n chciał takiego samego modelu. Ja się ciesze ich zadowoloeniem, choc mnie ta sytuacja nie odpowiadalabyby, ale przecież wazne, ze im pasuje On ojezdza do prady 350 km, zima mieszka w miejscu pracy, maj,a fajnt dom, dwoje fajnych dzieci, są szczesliwikiedu o odwiedza mnie w mim inecnym miejscu zamiesania (jak bywa słuznowo) to z kolei cieszy sie ty,m, e ja jestem szczesliwa:smile Bo szzesliwu człowiek umie cieszyc sie szczesciem przyjaciela, nawet jesli ono jest inne niz jego, ale qzne ze dla przyjaciela jesy to szczescie. Kiedys, jak mial przere w negocjacjach zabrałam go "na robote" - byl zachwucony - wspominał ile to ja mam wrazeń i abdrenaliny - tylko zapomnial, ze mnie gonił czs, tak jak jego w pracy i ze ja mam tak codziennie smile no, moze co drigi dziensmile , ale i ta było fajnie, bo dla mie to był dzień lightowysmile yak naprawde smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • karafka_do_wina 02.12.10, 21:59
    alez oczywiscie, ze szczesliwi nie zazdroszcza, a ciesza sie cudzym szczesciem. ja pisalam o nieszczesliwych i umeczonych, ktorzy zazdroszcza tym co maja lzej, fajniej i wygodniej.
  • kora3 02.12.10, 23:00
    Taka anegdoka z życia Moi rodzice mieli kiedys takiego sasiada - pijaka. Nigdzi nie pracował, matka staruszka ze skromnej renty cos mu tam dwała, płaciła mieszkanie chyba w kazdtm razie zawsze "zerbrał" o kase "na bułki" oczywiscie.
    Tyle, ze był zawsz grzeczny człowiek Moi rodzice mu dawali czasem te grosze co prosił, choc wiedieli, ze przepije. np pan ten zaczepiał mija matkę wracająca z pracy "Pani sasiadko, sto złotych (stare) mi brakuje " itd Moja mama do portmonetki, a pan "No pani to fajna, dobra, ale pania stać: samohód macie, maż pracuje, dzieci ładnie ubrane. Tylko nigdy nie widze, jak pani wychodzi, tylko jak pani wraca z pracy" moja mam na to: "a no bo ja wuchodze sporo przed siódmą" na co pan "Ło Jezu, w nocy do roboty iśc? ja bym nie chciał tak"

    Mojego ojca tez skubał i raz jak ojciec zmordowany około 20 wrócił to w tym stylu go zagadal. yaya mu dał co tam chciał, bo zal mu go było. a pan go wypytał skad tak późno wraca "Z pracy " padla odpowiedź "Ja bym tak nie robił do póxna" stwoerdził gosc Mój tata zuczliwie mu powiedział "Ech panie Zdzischu poszulkałby pan jakiejs pracy, co z panem bedzie, jak mama pana oczy zamknie?" a pan "Za pare groszy mam cały dzień robic? W zyciu!"
    Ten oan juz zmarł, zapił sie na smierc, rzed smiercia swej matki jeszcze Nie był awanrurnikiem, ani złym człwoiekiem, ale przejawiał własnie taka "zazdrosc", ze ktos ma, tylko nie zastanawiał sie, ze ma z ciezkiej pracy. Takich ludzi jest wielu "Tych to stac", "Ci to mają" ale sami nie podjeliby takiego trudu, nie racwaliby tak ciezko.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gaika 02.12.10, 00:47
    Podejrzewam, że zwolennik ‘teorii wygodnictwa’ śmigałby z zapałem z wielkim brzuchem po wielokroć i karmił też po wielokroć i nigdy nie miał dość. Bo ciąża, karmienie i poród to dla organizmu jak kichnąć. Po wielokroć.
  • kora3 02.12.10, 00:55
    ja j mam zdroy stosunek do iciazy smile t znaczy: przepuszczamm, do sutepowania mam mniej okazji, ale jesli toowszem ale też nie napraszam sie z pomoca - wiem, ze niektóre kobiety w ciązy czuja się dobrze (np moja kol z pracy - do ostatnich dni pracowała w obi ciazach -nie musiala, dobrze ie czula) a inne xle Ale napraede uwazm, ze trzea być bezczelnym zeby kogos rozliczac z jego mozliwosci organizmu i z jego kasy smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 02.12.10, 09:26
    kora3 napisała:

    > Tymczasem ja mam w janbliszym otoczeniu młodych ludzi zaczynających zycie i pr
    > ace i nie stac ich na dzieci Autentycznie.

    I czego to dowodzi? Czy Twoje najbliższe otoczenie stanowi reprezentatywną próbę statystyczną, na podstawie której mogłabyś wyciągać uogólniające wnioski? Odpowiedz sobie sama. smile

    Kontrując Twoją argumentację, mogę powiedzieć, że ja w najbliższym otoczeniu mam młodych i starszych ludzi zarabiających po kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych na miesiąc i mających zero, jedno lub góra dwoje dzieci. Czy z tego wynika, że wszyscy dobrze zarabiający mają tak mało dzieci? Oczywiście, że nie.

    Ja opieram się na badaniach naukowych, które pokazują, że bogacenie się społeczeństw prowadzi do zmniejszania przyrostu naturalnego.
  • kora3 02.12.10, 09:35
    Owszem, tacy ludzie jak ta para to wiekszosc i to sa jeszcze ci, którzy "mają sie lepiej", bo w Polsce wielu lidzi zaraz po stidiach nie moze znaleźć pracy, szczególnie juz tak oplacanej jak piszesz Jesli tego nie wiesz - toś z Ksiezyca chyba smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 02.12.10, 09:40
    Ponad 100.000 dzieci jest pozostawiona sama sobie, pozbawiona podstawowej opieki, bez rodzin. Nie spędza to jednak snu z powiek klechom.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 02.12.10, 10:37
    kora3 napisała:

    > Owszem, tacy ludzie jak ta para to wiekszosc i to sa jeszcze ci, którzy "mają s
    > ie lepiej", bo w Polsce wielu lidzi zaraz po stidiach nie moze znaleźć pracy,
    > szczególnie juz tak oplacanej jak piszesz Jesli tego nie wiesz - toś z Ksiezyc
    > a chyba smile

    No proszę, okazuje się, że gospodarka polska rozwija się dość dynamicznie nawet mimo kryzysu, i dzieje się to głównie (jak twierdzą ekonomiści) dzięki rosnącej konsumpcji w kraju, to według Ciebie ludzie są coraz biedniejsi. Ciekawy wniosek. Z Wenus chyba! smile
  • kora3 02.12.10, 10:42
    forum spotkać kogoś, kto mialby tak ciasne horyzonty, wybacz. Ty wcale nie czytasz tego, co ktoś pisze, ty zanim ktos napisze masz gotową odp.smile - niestety na ogół bezsensowną smile

    Gdzie wyczytales taki wniosek w mojej wypowiedzi? Oczywiscie - nigdzie. Ja ci przedstyawilam FAKTY: zdecydowana wiekszosc absolwentów studiów nie zarabia na starcie 10 tys. złotych na miesiac, ba , nawet 5 tys. - jesli nie wierzysz to moze posprawdzaj
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 02.12.10, 10:55
    kora3 napisała:

    > Gdzie wyczytales taki wniosek w mojej wypowiedzi? Oczywiscie - nigdzie.

    OK, mój wniosek to tylko moja subiektywna interpretacja tego, co piszesz. Bo jasno twierdzisz, ogólnie rzecz biorąc, że stać nas na coraz mniej dzieci. Czyli jako społeczeństwo jesteśmy coraz bogatsi, ale ludzi stać na coraz mniej. Sprzeczność, moja droga. smile Czy może ciasność Twojego horyzontu myślowego?

    > Ja ci p
    > rzedstyawilam FAKTY: zdecydowana wiekszosc absolwentów studiów nie zarabia na s
    > tarcie 10 tys. złotych na miesiac, ba , nawet 5 tys. - jesli nie wierzysz to mo
    > ze posprawdzaj

    No i co ztego, że na starcie zdecydowana większość nie zarabia tak dużo? Czy to znaczy, że przez całe "reprodukcyjne" życie zdecydowana większość bieduje i nie może sobie pozwolić na dzieci?
  • kora3 02.12.10, 11:41
    gravedigger1 napisał:
    > OK, mój wniosek to tylko moja subiektywna interpretacja tego, co piszesz. Bo ja
    > sno twierdzisz, ogólnie rzecz biorąc, że stać nas na coraz mniej dzieci. Czyli
    > jako społeczeństwo jesteśmy coraz bogatsi, ale ludzi stać na coraz mniej. Sprze
    > czność, moja droga. smile Czy może ciasność Twojego horyzontu myślowego?


    Wiesz, mysle sobie, ze socjologia to nie jest Twoja mocna stronasmile Zwyczajnie niewiele wiesz o zjawiskach społęcznych. Otoż sprawa wyglada tak, że "apetyt rosnie w miare jedzienia", a "kto widział Paryż, niechetnie wraca na prowincję". Na tym opiera się wszelki postep społeczny. Gdyby tak nie było, nie czulibyśmy potrzeby opuszczania jaskinismile

    ale to ma swoją cenęsmile Sprobowawszy lepszego, bardziej komfortowego życia, nie mamy ochoty na gorsze, a lepsze niestety na ogół wiecej kosztuje. I tak obrazowo mówiąc: zamiast gara zuru i misy ziemniaków, wolisz zjesc coś lepszego, a na to lepsze wydasz wiecej. Wiec to, ze zarabiasz wiecej nie przekłada się na gwałtowne wzbogacenie się w postaci posiadania realnie wiekszej ilosci kasy.


    >
    > No i co ztego, że na starcie zdecydowana większość nie zarabia tak dużo? Czy to
    > znaczy, że przez całe "reprodukcyjne" życie zdecydowana większość bieduje i ni
    > e może sobie pozwolić na dzieci?


    Ależ skad smile - moze smile ale z racji faktu, ze wiek, w którym ludzie decydują się na pierwsze dziecko, wzrasta taklze wiek w którym decydują sie na drugie, a na trzecie bywają juz wyczajnie za dojrzali smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 02.12.10, 12:07
    kora3 napisała:

    > Wiesz, mysle sobie, ze socjologia to nie jest Twoja mocna stronasmile Zwyczajnie n
    > iewiele wiesz o zjawiskach społęcznych. Otoż sprawa wyglada tak, że "apetyt ros
    > nie w miare jedzienia", a "kto widział Paryż, niechetnie wraca na prowincję". N
    > a tym opiera się wszelki postep społeczny. Gdyby tak nie było, nie czulibyśmy p
    > otrzeby opuszczania jaskinismile

    Ależ całkowicie się z Tobą zgadzam, moja droga. smile Właśnie o tym cały czas piszę: mamy coraz większy apetyt an to "jedzenie", "jemy" coraz więcej i lepiej i na ogół nie chcemy, żeby dzieci nam w tym "jedzeniu" przeszkadzały.

    > ale to ma swoją cenęsmile Sprobowawszy lepszego, bardziej komfortowego życia, nie
    > mamy ochoty na gorsze, a lepsze niestety na ogół wiecej kosztuje. I tak obrazow
    > o mówiąc: zamiast gara zuru i misy ziemniaków, wolisz zjesc coś lepszego, a na
    > to lepsze wydasz wiecej. Wiec to, ze zarabiasz wiecej nie przekłada się na gwał
    > towne wzbogacenie się w postaci posiadania realnie wiekszej ilosci kasy.

    No i znów w pełni się z Tobą zgadzam! smile Widzisz, a jednak niemożliwe stało się możliwe - doszliśmy do porozumienia. smile smile Tak właśnie jest - bogacąc się wolimy zazwyczaj więcej i lepiej konsumować, zamiast rezygnować z niektórych dóbr, posiadając więcej dzieci. smile

    > Ależ skad smile - moze smile ale z racji faktu, ze wiek, w którym ludzie decydują się
    > na pierwsze dziecko, wzrasta taklze wiek w którym decydują sie na drugie, a na
    > trzecie bywają juz wyczajnie za dojrzali smile

    Żeby spłodzić trójkę dzieci wystraczą 4 lata przy zachowaniu rozsądnego odstępu 2-letniego. Rozmnażać się mogą więc zacząć nawet ludzie w wieku 36 lat. smile Znam nawet takich, co potrzebowali tylko 2 lat, żeby "dorobić" się trójki. smile
  • kora3 02.12.10, 14:40
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Ależ całkowicie się z Tobą zgadzam, moja droga. smile Właśnie o tym cały czas pisz
    > ę: mamy coraz większy apetyt an to "jedzenie", "jemy" coraz więcej i lepiej i n
    > a ogół nie chcemy, żeby dzieci nam w tym "jedzeniu" przeszkadzały


    A ja to widze nieco inaczej. Zasadniczo niewielu jest ludzi Gravediggerze, ktorzy całkowicie z wyboru nie maja dzieci. Mam na mysli ludzi, którzy są na tyle zdrowi, by dzieci te mieć, mieli z kim i mieli za co. Jak słusznei zauwazyeś pewien ped do rozmnaania jest instynktem i to jednym z najbardziej podstawowych. Zatem, w swietle tego, trudno zgodzić się z Tobą. Raczej ludzie nie chcą, zebby przy tym "stole z jedzieniem"smile było zbyt tłoczno, a nie zeby nie bylo tam wcale dzieci smile

    >
    > No i znów w pełni się z Tobą zgadzam! smile Widzisz, a jednak niemożliwe stało się
    > możliwe - doszliśmy do porozumienia. smile smile Tak właśnie jest - bogacąc się woli
    > my zazwyczaj więcej i lepiej konsumować, zamiast rezygnować z niektórych dóbr,
    > posiadając więcej dzieci. smile


    ale to jest naturalne, a tym lepsze, że ta mniejsza liczba dzieci ma szanse "komsumować lepsze życie" wraz z rodzicami, a nie mialaby tej szansy, gdyby pzry stole smile było 20 osób.

    >
    > Żeby spłodzić trójkę dzieci wystraczą 4 lata przy zachowaniu rozsądnego odstępu
    > 2-letniego. Rozmnażać się mogą więc zacząć nawet ludzie w wieku 36 lat. smile Zna
    > m nawet takich, co potrzebowali tylko 2 lat, żeby "dorobić" się trójki. smile


    No wiesz, sa i tacy, co za jednym zamachem mają 3, ale wiekszosc ludzi, w tym kobiet, poza robieniem i rodzeniem zdeici, coś jeszcze w zyciu robi. Nie każdfy chce się sprowadzić do roli rozpłodowej i co rok proroksmile Poza tym, moze nie wiesz o tym, ale nie wszystkie kobiety mają takie zdrowie, zeby tak rodzić bez przerwysmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 02.12.10, 15:00
    kora3 napisała:

    > A ja to widze nieco inaczej. Zasadniczo niewielu jest ludzi Gravediggerze, ktor
    > zy całkowicie z wyboru nie maja dzieci. Mam na mysli ludzi, którzy są na tyle z
    > drowi, by dzieci te mieć, mieli z kim i mieli za co. Jak słusznei zauwazyeś pew
    > ien ped do rozmnaania jest instynktem i to jednym z najbardziej podstawowych. Z
    > atem, w swietle tego, trudno zgodzić się z Tobą.

    A już myślałem, że zgodziliśmy się w kwestii podstawowej, ale myliłem się. smile Zgadzam się więc z Tobą co do tego, że się ze mną nie zgadzasz. smile smile

    > Raczej ludzie nie chcą, zebby
    > przy tym "stole z jedzieniem"smile było zbyt tłoczno, a nie zeby nie bylo tam wcal
    > e dzieci smile

    Moja droga, nigdzie nie napisałem, że ludziom dobrze sytuowanym chodzi zazwyczaj o to, żeby dzieci nie mieć w ogóle. smile

    Podyskutowaliśmy sobie na ten arcy ciekawy temat i wystarczy. I tak przecież każde z nas pozostanie przy swoim punkcie widzenia. Żaden z tych punktów nie zmienia stanu faktycznego. Nasza dyskusja toczy się, bo patrzymy na "szklankę z wodą" napełnioną do połowy. Ja patrzę na te szklankę i widzę, że jest w połowie pełna, a Ty widzisz, że jest w połowie pusta. I oboje mamy rację, tylko punkty widzenia mamy inne. smile smile
  • kora3 02.12.10, 18:00
    gravedigger1 napisał: .

    > Moja droga, nigdzie nie napisałem, że ludziom dobrze sytuowanym chodzi zazwycza
    > j o to, żeby dzieci nie mieć w ogóle. smile


    No wspomniałeś coś,ze dieci maja "ie przeszkadza" w konsumowaniu życiasmile Jak ich nie ma wcale, to chyba najmniej "przeszxkadzasją"?smile
    >
    Nasza dyskusja toczy się, bo patrzymy na "szklankę z wod
    > ą" napełnioną do połowy. Ja patrzę na te szklankę i widzę, że jest w połowie pe
    > łna, a Ty widzisz, że jest w połowie pusta. I oboje mamy rację, tylko punkty wi
    > dzenia mamy inne. smile smile


    Ja akyrat widze szklanke w połowie pełną smile , a nawet bardziej niż w połowie patrzc na pare, która ma załozmy 2 dzieci, o które dba i zapenia im wszystko co moze a Ty widzisz te "szkkanke" w połowie pystą, albo bradziej nizw połowie, bo wszak para mogłaby miec 5 albo 7 zdieci smile

    u zasen punkt widzienia nie ma ti z mojej strony znaczenia Bo mój pynkt widzenia dotyczy mnie przede wszystkim i trwając przy nim, zrealizowałam to, co chciałam - nie mam dzieci. ale to,ze inni chcą mieć i mają jest dla mnie tak samo dobre, jak to, ze ktos inny nie chce i nie ma. Prztkro to mówic, ale wiekszosc ludzi majacych b. duzo dzieci nie zastanawia sie ani czy chce, ani czy na to ma, po prostu się nie zabezpieczają, idą na zywioł i płodzą się powołując na swiat kolejne dzieci, bez cienia odpowiedzislnosci za nie
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 02.12.10, 18:13
    kora3 napisała:

    > No wspomniałeś coś,ze dieci maja "ie przeszkadza" w konsumowaniu życiasmile Jak ic
    > h nie ma wcale, to chyba najmniej "przeszxkadzasją"?smile

    Nigdzie nie napisałem, że dzieci "MAJĄ NIE PRZESZKADZAĆ". smile

    > Ja akyrat widze szklanke w połowie pełną smile , a nawet bardziej niż w połowie pa
    > trzc na pare, która ma załozmy 2 dzieci, o które dba i zapenia im wszystko co m
    > oze a Ty widzisz te "szkkanke" w połowie pystą, albo bradziej nizw połowie, bo
    > wszak para mogłaby miec 5 albo 7 zdieci smile

    No widzisz, kolejny przykład subiektywnej oceny, co kto widzi. smile Od subiektywizmu ni euciekniemy, choćbyśmy bardzo chcieli. smile
    >
    > u zasen punkt widzienia nie ma ti z mojej strony znaczenia Bo mój pynkt widzeni
    > a dotyczy mnie przede wszystkim i trwając przy nim, zrealizowałam to, co chciał
    > am - nie mam dzieci.

    Powtarzam - ani mój ani Twój punkt widzenia nie zmieniają faktów. smile
  • kora3 02.12.10, 18:22
    gravedigger1 napisał:

    >
    > Nigdzie nie napisałem, że dzieci "MAJĄ NIE PRZESZKADZAĆ". smile

    rozumem, ze ten cytat nie pochodz z twego postu? :"Ależ całkowicie się z Tobą zgadzam, moja droga. Właśnie o tym cały czas piszę: mamy coraz większy apetyt an to "jedzenie", "jemy" coraz więcej i lepiej i na ogół nie chcemy, żeby dzieci nam w tym "jedzeniu" przeszkadzały. "
    > smile
    >
    > No widzisz, kolejny przykład subiektywnej oceny, co kto widzi. smile Od subiektywi
    > zmu ni euciekniemy, choćbyśmy bardzo chcieli. smile


    No to moze napisz konkretnie: co wg CIEBIE znaczy "Stac na.." i "Wygoda" - jak o po prosze w pierwszym poscie - bedzie to subiektywne Twe zdanie, ale przynajmniej jasno pokazanesmile
    >
    > Powtarzam - ani mój ani Twój punkt widzenia nie zmieniają faktów. smile

    no, a fakty sa takie, jak przedstawilam smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 03.12.10, 07:52
    kora3 napisała:

    > rozumem, ze ten cytat nie pochodz z twego postu? :"Ależ całkowicie się z Tobą z
    > gadzam, moja droga. Właśnie o tym cały czas piszę: mamy coraz większy apetyt a
    > n to "jedzenie", "jemy" coraz więcej i lepiej i na ogół nie chcemy, żeby dzieci
    > nam w tym "jedzeniu" przeszkadzały. "

    To z mojego postu. Gdzie, moja droga, w tym cytacie jest zwrot "mają nie przeszkadzać", który mi przypisałaś? smile

    > No to moze napisz konkretnie: co wg CIEBIE znaczy "Stac na.." i "Wygoda" - jak
    > o po prosze w pierwszym poscie - bedzie to subiektywne Twe zdanie, ale przynaj
    > mniej jasno pokazanesmile

    A jakie znaczenie ma moje zdanie? Moje zdanie nie zmieni subiektywnych zdań innych ludzi. smile

    > no, a fakty sa takie, jak przedstawilam smile

    To nie są fakty. To jest Twój punkt widzenia. smile
  • kora3 03.12.10, 09:45
    gravedigger1 napisał:

    "jemy" coraz więcej i lepiej i na ogół nie chcemy, żeby
    > dzieci
    > > nam w tym "jedzeniu" przeszkadzały. "

    jak należy Grave to interpretowac w Twoim poscie?smile

    >
    > A jakie znaczenie ma moje zdanie? Moje zdanie nie zmieni subiektywnych zdań inn
    > ych ludzi. smile


    czy to unik? Ja po prosui chciałabym wiedzieć wg jakiech kryteriów to oceniasz.

    >
    > To nie są fakty. To jest Twój punkt widzenia. smile

    zreprazam, to, ze zdecydowana wiekszosc korzystających z stale z pomocy państwa ludzi, to dzieci tych, co korzystasli w przeszłosci (albo nadal korzystają) to jest PUNKT widzienia?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 03.12.10, 10:24
    kora3 napisała:

    > jak należy Grave to interpretowac w Twoim poscie?smile

    Należy to tak interprerować, jak zostało napisane. smile Napisałem, że na ogół nie chcemy, co oznacza, że po pierwsze nie wszyscy nie chcą, a po drugie to skala tego "niechcenia" jest rzeczą indywidualną. Jednemu już jedno dziecko przeszkasza w tym "jedzeniu" a innemu np. dopiero troje i więcej. Z mojej wypowiedzi nie wynika więc, że miałem na myśli nieposiadanie dzieci w ogóle. To tylo Twój subiektywny oczyt Twoich słów, wynikający jak sądzę z Twojego punktu widzenia związanego z nieposiadaniem dzieci w ogóle. smile

    > czy to unik? Ja po prosui chciałabym wiedzieć wg jakiech kryteriów to oceniasz.

    To nie ja oceniam, tylko ci, którzy przeprowadzają badania. smile

    > zreprazam, to, ze zdecydowana wiekszosc korzystających z stale z pomocy państwa
    > ludzi, to dzieci tych, co korzystasli w przeszłosci (albo nadal korzystają) to
    > jest PUNKT widzienia?

    To jest jeden szczegół w naszej dyskusji. A nasza dyskusja dotyczy znacznie szerszego problemu, na który zarówno Ty jak i ja mamy swoje punkty widzenia. smile
  • kora3 03.12.10, 10:54
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Należy to tak interprerować, jak zostało napisane. smile Napisałem, że na ogół nie
    > chcemy, co oznacza, że po pierwsze nie wszyscy nie chcą, a po drugie to skala
    > tego "niechcenia" jest rzeczą indywidualną. Jednemu już jedno dziecko przeszkas
    > za w tym "jedzeniu" a innemu np. dopiero troje i więcej


    ej chyba się gibisz nieco, bo zaczynasz z polskiego na polski przekładacsmile oz pare postów temu, ja to identycznie rozumiałam, czemu dałam wyraz smile


    . Z mojej wypowiedzi nie
    > wynika więc, że miałem na myśli nieposiadanie dzieci w ogóle. To tylo Twój sub
    > iektywny oczyt Twoich słów, wynikający jak sądzę z Twojego punktu widzenia zwią
    > zanego z nieposiadaniem dzieci w ogóle. smile


    weisz, ironia, czy umiejetnosc aluzyjnego dokopania komus, to sa bardzo cenne rzeczy Ale tzeba umiecsmile Mnie zupelnie nie dokopałeś, wiec sobie daruj, albo sie podszkol smile to tak na marginiesie

    a co do merutim- napiałam dokładnie to sam, co Ty teraz przesdyaeiasz jako swa interpretacje, rzekomo w opozycji do moejgo rozumienia Twych słowsmile A TO SAMO napisałam, ze bardzo niewielu ludzi mogacych sobie na dzieci z róznych wzgledów pozwolic ich nie ma, natomiast wiekszosc ma tyle, ile jest w stanie utrzymac na poziomie "stołu" jaki chciałoby sobie i dzieci zapewnić.
    >
    > To nie ja oceniam, tylko ci, którzy przeprowadzają badania. smile

    No to przytocz przklad z tych badań - od kiedy zaczyna się "stac na " i "wygoda" To są pijecia skrajne subietywne.

    >
    > To jest jeden szczegół w naszej dyskusji. A nasza dyskusja dotyczy znacznie sze
    > rszego problemu, na który zarówno Ty jak i ja mamy swoje punkty widzenia. smile


    Nie stosuj niegodnych smile uników, to jest punkt widzenia, czy fakt?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 03.12.10, 12:14
    kora3 napisała:

    > ej chyba się gibisz nieco, bo zaczynasz z polskiego na polski przekładacsmile oz p
    > are postów temu, ja to identycznie rozumiałam, czemu dałam wyraz smile

    Dałaś wyraz swojej interpretacji moich postów i przypisałaś mi słowa, których ja nie napisałem. Wyciągnęłaś wniosek, że ja twierdzę, że "mają nie mieć dzieci w ogóle", a ja nic takiego nie powiedziałem. smile

    > weisz, ironia, czy umiejetnosc aluzyjnego dokopania komus, to sa bardzo cenne
    > rzeczy Ale tzeba umiecsmile Mnie zupelnie nie dokopałeś, wiec sobie daruj, albo s
    > ie podszkol smile to tak na marginiesie

    Nie chce nikomu dokopywać. Przedstawiam jedynie własny pogląd na przyczynę takiego a nie innego stanowiska prezentowanego przez Ciebie w tej sprawie. smile
    >
    > a co do merutim- napiałam dokładnie to sam, co Ty teraz przesdyaeiasz jako swa
    > interpretacje, rzekomo w opozycji do moejgo rozumienia Twych słowsmile

    Widzisz, dość zręcznie teraz maskujesz, to że niewłaściwie zinterpretowałaś moje słowa. smile Chodzi właśnie o to, że mamy zbieżny pogląd w tej konkretnej sprawie, Ty natomiast przypisałaś mi posiadanie innego poglądu. Rozumiesz? smile

    > No to przytocz przklad z tych badań - od kiedy zaczyna się "stac na " i "wygoda
    > " To są pijecia skrajne subietywne.

    Zapytaj tych, którzy badania przeprowadzali. Mnie interesuje fakt: im zamożniejsi ludzie tym mniej (statystycznie) mają dzieci. smile

    > Nie stosuj niegodnych smile uników, to jest punkt widzenia, czy fakt?

    Nie wiem. Jak przedtawisz mi dowody w sprawie tych faktów, to podyskutujemy. smile
  • kora3 04.12.10, 05:26
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Dałaś wyraz swojej interpretacji moich postów i przypisałaś mi słowa, których j
    > a nie napisałem. Wyciągnęłaś wniosek, że ja twierdzę, że "mają nie mieć dzieci
    > w ogóle", a ja nic takiego nie powiedziałem. smile


    Alez skad, po prostu jestesksobny. Fsktem jednak jest, ze najmniej cos, ktos przeszkadza, gdy czegos, kogos nie ma smile nie?
    >
    > Nie chce nikomu dokopywać. Przedstawiam jedynie własny pogląd na przyczynę taki
    > ego a nie innego stanowiska prezentowanego przez Ciebie w tej sprawie. smile


    Ale nikt o to nie prosi, ja cię nie pytam ile masz dzieci, pwnie 7 ale to nie
    >
    > Widzisz, dość zręcznie teraz maskujesz, to że niewłaściwie zinterpretowałaś moj
    > e słowa. smile Chodzi właśnie o to, że mamy zbieżny pogląd w tej konkretnej sprawi
    > e, Ty natomiast przypisałaś mi posiadanie innego poglądu. Rozumiesz? smile


    nic nie muze maskowac, bo kazdy moze sobie to co było juz napisane - przeczytać. smile

    >
    > Zapytaj tych, którzy badania przeprowadzali. Mnie interesuje fakt: im zamożniej
    > si ludzie tym mniej (statystycznie) mają dzieci. smile


    Ale ja bm chciala wiedzieć co znaczy w ujeciu tyh badań "zamozniejsi" "zamoznosc"?
    To jest dopiero wzglene pojecie. Prawda? Jak wiec mozna mówic o obiektywiźmie, gdy wszystko o czym mowa oparte jest na subiektywnym odczuciu ?

    Podalam ci jasny przykład: dla kogos rodzia, która ma miezknie w kredycie i uzywany samochód oraz zarabia razem 3000 złotych moze byc uwazana przezeń za zamozną, a dla kogos innego wrecz przecuwnie

    >
    > Nie wiem. Jak przedtawisz mi dowody w sprawie tych faktów, to podyskutujemy. smile

    Ale takie dowody mozesz sam uzysksc, tylko ci sie nie chcesmile jak przedstawie powiesz, ze "podrabiane" smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 06.12.10, 08:31
    kora3 napisała:

    > Fsktem jednak jest, ze najmniej cos, ktos przeszkadza, gdy czegos, kogos nie ma smile nie?

    Niekoniecznie. Taki całkowity brak może uwierać "mentalnie" czyli przeszkadzać. smile

    > Ale nikt o to nie prosi, ja cię nie pytam ile masz dzieci, pwnie 7 ale to nie

    Jestem wolnym człowiekiem. Nikt mnie nie musi prosić o wypowiadanie własnych poglądów. smile

    > nic nie muze maskowac, bo kazdy moze sobie to co było juz napisane - przeczytać. smile

    Oczywiście. Każdy może przeczytać, że przypisujesz mi słowa, których nie napisałem i za wszelką cenę starasz się udowodnić, że się ze mną nie zgadzasz, nawet wtedy gdy mamy podobne zdanie w konkretnej sprawie. smile

    > Ale ja bm chciala wiedzieć co znaczy w ujeciu tyh badań "zamozniejsi" "zamoznosc"?
    > To jest dopiero wzglene pojecie. Prawda? Jak wiec mozna mówic o obiektywiźmie,
    > gdy wszystko o czym mowa oparte jest na subiektywnym odczuciu ?

    Wzrost zamożności społeczeństw w krajach rozwijających się jest faktem potwierdzanym przez badania statystyczne i ekonomiczne. Oczywiście, również znanym faktem jest to, że Polak nawet jak staje się bardziej zamożny to ma 1000 powodów do narzekań i jest w stanie udowodnić, że jest mu coraz gorzej. smile

    > Podalam ci jasny przykład: dla kogos rodzia, która ma miezknie w kredycie i uzy
    > wany samochód oraz zarabia razem 3000 złotych moze byc uwazana przezeń za zamoz
    > ną, a dla kogos innego wrecz przecuwnie

    Tak, wszystko jest względne. smile Wg jednych mamy w Polsce do czynienia ze wzrostem gospodarczym i wzrostem zamożności ludzi,a wg innych z pogłębiającą się biedą.

    > Ale takie dowody mozesz sam uzysksc, tylko ci sie nie chcesmile jak przedstawie po
    > wiesz, ze "podrabiane" smile

    Nie mogę ich uzyskać legalnie.
  • kora3 06.12.10, 09:32
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Niekoniecznie. Taki całkowity brak może uwierać "mentalnie" czyli przeszkadzać.
    > smile


    tak czy owak - ystalilsmy wspólne stanowisko, wiekszosc ludzi ma dzieci, tylko nie tyle, ile Ty uwazasz,ze powinni - z grubsza.

    >
    > Jestem wolnym człowiekiem. Nikt mnie nie musi prosić o wypowiadanie własnych po
    > glądów. smile


    a co ma wolnosc współnego z tym, bo nie pojmuje? z tym "nikt mnie nie musi prosic"?smile
    >
    > Oczywiście. Każdy może przeczytać, że przypisujesz mi słowa, których nie napisa
    > łem i za wszelką cenę starasz się udowodnić, że się ze mną nie zgadzasz, nawet
    > wtedy gdy mamy podobne zdanie w konkretnej sprawie. smile


    Posłuchak człwoieku, moze Ty tak masz, ze jak cokolwiek jest napisane w poscie do Ciebie, to zaraz uwazasz,ze to jest tylko do ciebiesmile Ja pisze w postach tez rzeczy ogólne niekoniecznie odnoszace się bezposrednio do wypowiedzi przedmówcy. Postaraj sie to zrozumiec.

    >
    > Tak, wszystko jest względne. smile Wg jednych mamy w Polsce do czynienia ze wzrost
    > em gospodarczym i wzrostem zamożności ludzi,a wg innych z pogłębiającą się bied
    > ą.


    Zwrost zamoznosci jednych nie musi wcale oznaczac niepogłebiania sie biedy innych - dziw, ze ty aki wybitnt ekonomista i socjolog tego nie dostrzegaszsmile

    >
    > Nie mogę ich uzyskać legalnie.

    MOZESZ. Widzisz, pzrejawiasz to co ja nazywam analfabetyzmem społeczno-aministracyjnym. Wybacz Wiekszosc ludzi nie zna swouch praw dot. mozliwosci yzskiania takich czy innych informacji u łatwo się dake splawic irzednikowi powolującemu sie na Ustawe o ochronie danych osobowychsmile
    A ja WIEM,z ta ystawa wcale nie jest po to, zeby utridniac zycie, zas wiekszos curzedasów jej nie zna. smile MOPS czy GOPs może każdemu kto sensownie to agrumentuje udostepnic takie dane bo nie jest to sprzeczne z zadnym aktem prawnymsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 06.12.10, 11:35
    kora3 napisała:

    > tak czy owak - ystalilsmy wspólne stanowisko, wiekszosc ludzi ma dzieci, tylko
    > nie tyle, ile Ty uwazasz,ze powinni - z grubsza.

    Moje "uważanie" nie ma tu nic do rzeczy. smile Faktem jest, że im bogatsze społeczeństwo, tym mniejszy przyrost naturalny. A gdy ten "mniejszy" staje się ujemny, to pojawiają się konkretne problemy, z którymi muszą radzić sobie żyjący w danym społeczeństwie.

    > a co ma wolnosc współnego z tym, bo nie pojmuje? z tym "nikt mnie nie musi pros
    > ic"?smile

    Napisałaś przecież, że nikt mnie nie prosił o przedstawienie mojego własnego poglądu. Odpowiedziałem więc, że nikt mnie prosić nie musiał. Logiczne, prawda? smile

    > Posłuchak człwoieku, moze Ty tak masz, ze jak cokolwiek jest napisane w poscie
    > do Ciebie, to zaraz uwazasz,ze to jest tylko do ciebiesmile Ja pisze w postach tez
    > rzeczy ogólne niekoniecznie odnoszace się bezposrednio do wypowiedzi przedmówc
    > y. Postaraj sie to zrozumiec.

    Dobry człowieku, rozumiem doskonale. smile Jeżeli jednak w odpowiedzi na moje wypowiedzi sugerujesz, że ja coś twierdzę, to mam pełne prawo na to reagować. smile

    > Zwrost zamoznosci jednych nie musi wcale oznaczac niepogłebiania sie biedy inny
    > ch - dziw, ze ty aki wybitnt ekonomista i socjolog tego nie dostrzegaszsmile

    Nie musi, ale oznacza, że kogoś ten wzrost zamożności dotyczy. Nie może być tak, że społeczeństwo jako całość staje się zamożniejsze, a większość ludzi biednieje. Dziwię się, że się dziwisz i ironicznie "wymyślasz" mi od wybitnych, choć ja nie tylko nie uważam się za wybitnego, ale nawet za ekonomistę ani socjologa się nie uważam. smile

    > MOZESZ. Widzisz, pzrejawiasz to co ja nazywam analfabetyzmem społeczno-aministr
    > acyjnym. Wybacz Wiekszosc ludzi nie zna swouch praw dot. mozliwosci yzskiania t
    > akich czy innych informacji u łatwo się dake splawic irzednikowi powolującemu s
    > ie na Ustawe o ochronie danych osobowychsmile

    Przecież sama napisałaś, że musiałbym nakłamać, żeby uzyskać te dane. smile
    Nie pierwszy raz używasz negatywnych epitetów pod moim adresem. Wybacz, nie odwdzięczę Ci się tym samym, moja droga. smile
  • kora3 06.12.10, 19:37
    gravedigger1 napisał:

    >
    > Moje "uważanie" nie ma tu nic do rzeczy. smile Faktem jest, że im bogatsze społecz
    > eństwo, tym mniejszy przyrost naturalny. A gdy ten "mniejszy" staje się ujemny
    > , to pojawiają się konkretne problemy, z którymi muszą radzić sobie żyjący w da
    > nym społeczeństwie


    no podobnie, jak problemem staja się hordy kudzi bez pracy, krórych połeczesństwa musza utrzymywać i co?

    >
    > Napisałaś przecież, że nikt mnie nie prosił o przedstawienie mojego własnego po
    > glądu. Odpowiedziałem więc, że nikt mnie prosić nie musiał. Logiczne, prawda?


    nie, po prostu migasz sie od odpowiedzi smile
    :
    >
    > Dobry człowieku, rozumiem doskonale. smile Jeżeli jednak w odpowiedzi na moje wypo
    > wiedzi sugerujesz, że ja coś twierdzę, to mam pełne prawo na to reagować. smile


    Ta no zaraz smile Npisałes mi, ze "wszystko dobrze jeśli nie zabijam nienarodzonych" smile tak? Ni to ci odpisałam,ze wg jednych ( mze np Ciebie) nie zabijam, a wg innych zabijam, wyjaśniłam dlaczego - a Ty zaraz ksibnie odpisałesze Ty nie wtierdzisz, ze zabijam. smile co to jest innego, niz branie wszystkiego do siebie?
    >
    > Nie musi, ale oznacza, że kogoś ten wzrost zamożności dotyczy. Nie może być tak
    > , że społeczeństwo jako całość staje się zamożniejsze, a większość ludzi biedni
    > eje. Dziwię się, że się dziwisz i ironicznie "wymyślasz" mi od wybitnych, choć
    > ja nie tylko nie uważam się za wybitnego, ale nawet za ekonomistę ani socjologa
    > się nie uważam. smile


    co do końcówki zadania - raczej dobrze wg mnie smile

    >
    > Przecież sama napisałaś, że musiałbym nakłamać, żeby uzyskać te dane. smile


    nie nie musiałbys po prostu dostałbys je ławiek W odróznieniu od Ciebie znam realia poslkie i WIEM, ze urzedas nie wieziałby czy moze ci dac, jao komuś "z ilicy" wiec wolałby w\powiedziec, ze nie moze i spławićsmile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 07.12.10, 08:14
    kora3 napisała:

    > no podobnie, jak problemem staja się hordy kudzi bez pracy, krórych połeczesńs
    > twa musza utrzymywać i co?

    Czyżbyś uważała, że zmniejszenie przyrostu naturalnego jest panaceum na bezrobocie? Jeśli tak, to masz krótki "wzrok". smile

    > > Napisałaś przecież, że nikt mnie nie prosił o przedstawienie mojego wł
    > asnego poglądu. Odpowiedziałem więc, że nikt mnie prosić nie musiał. Logiczne, pra
    > wda?

    >
    > nie, po prostu migasz sie od odpowiedzi smile

    Masz chyba zwidy, bo nie ma tu żadnego migania się. smile Wyraźnie napisałem, dlaczego odniosłem się do Twojej osobistej sytuacji. Ty napisałaś, ze nikt mnie o to nie prosił, a ja na to, że nikt mnie prosić nie musiał, bo mam prawo do wyrażania swoich poglądów. To wszystko, moja droga. smile

    > Ta no zaraz smile Npisałes mi, ze "wszystko dobrze jeśli nie zabijam nienarodzonyc
    > h" smile tak? Ni to ci odpisałam,ze wg jednych ( mze np Ciebie) nie zabijam, a wg
    > innych zabijam, wyjaśniłam dlaczego - a Ty zaraz ksibnie odpisałesze Ty nie wti
    > erdzisz, ze zabijam. smile co to jest innego, niz branie wszystkiego do siebie?

    W tym przypadku Twoje stwierdzenie było zamieszczone bezpośrednio pod moim zdaniem, więc miałem prawo odczytać to jako polemikę z moją wypowiedzią.

    > co do końcówki zadania - raczej dobrze wg mnie smile

    Wg mnie też. smile Myślę, że Ty też mogłabyś mieć więcej krytycyzmu w stosunku do samej siebie. Nie zaszkodziłoby Ci. smile

    > nie nie musiałbys po prostu dostałbys je ławiek W odróznieniu od Ciebie znam re
    > alia poslkie i WIEM, ze urzedas nie wieziałby czy moze ci dac, jao komuś "z ili
    > cy" wiec wolałby w\powiedziec, ze nie moze i spławićsmile

    Tak, w odróżnieniu ode mnie Ty jesteś po prostu skarbnicą wiedzy i mądrości. smile
  • kora3 07.12.10, 09:35
    gravedigger1 napisał:

    >
    > Czyżbyś uważała, że zmniejszenie przyrostu naturalnego jest panaceum na bezrobo
    > cie? Jeśli tak, to masz krótki "wzrok". smile


    i znow to samo - nigdzie tego nie napisałam, ale ty tak po prostu "pytasz"? Op brzmi : niesmile W ogóle nie uwazam, by konieczne było zmniejszanie dzuietnoscismile

    >
    >
    > W tym przypadku Twoje stwierdzenie było zamieszczone bezpośrednio pod moim zdan
    > iem, więc miałem prawo odczytać to jako polemikę z moją wypowiedzią.


    a no o wobec tego nie znasz moze regul forum i tyle, ale dlaczego mamy z tego powodu buć paune przez 20 postów?smile

    >
    > Wg mnie też. smile Myślę, że Ty też mogłabyś mieć więcej krytycyzmu w stosunku do
    > samej siebie. Nie zaszkodziłoby Ci. smile


    a skąd pomysłze nie mam ?smile

    >
    >
    > Tak, w odróżnieniu ode mnie Ty jesteś po prostu skarbnicą wiedzy i mądrości. smile


    i kto tu ma jakis problem z ocena siebie?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 07.12.10, 10:26
    kora3 napisała:

    > a no o wobec tego nie znasz moze regul forum i tyle, ale dlaczego mamy z tego
    > powodu buć paune przez 20 postów?smile

    Możesz podać regułę (lub reguły), którą masz na myśli? smile

    > a skąd pomysłze nie mam ?smile

    Stąd, że starasz się udowodnić, że Ty wiesz lepiej. Ja natomiast uważam, że po prostu mamy różne spojrzenia na te same sprawy i jest to rzecz całkiem zwyczajna i powszechna. smile

    > i kto tu ma jakis problem z ocena siebie?smile

    To Ty mnie oceniasz, moja droga. Przeczytaj swoje uwagi "ad personam" i zastanów się, dlaczego używasz w dyskusji argumentów oceniających rozmówcę. smile
  • kora3 07.12.10, 10:41
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Możesz podać regułę (lub reguły), którą masz na myśli? smile

    owszem smile
    Wpis bezposrednio w odpowiedzi na czyjś post nie oznacza bynajmniej, ze kazde słowo postu tego musi się odnosic wułacznie do słwo przedmówcy, albo byc skierowane tylko do przedmówcy smile
    >
    > Stąd, że starasz się udowodnić, że Ty wiesz lepiej.

    ale co wiem leiej? ze takie sa dane? no sa smile

    Ja natomiast uważam, że po
    > prostu mamy różne spojrzenia na te same sprawy i jest to rzecz całkiem zwyczajn
    > a i powszechna. smile


    nie wudac tego pk Twoim sposobie dyskusji


    >
    > To Ty mnie oceniasz, moja droga. Przeczytaj swoje uwagi "ad personam" i zastanó
    > w się, dlaczego używasz w dyskusji argumentów oceniających rozmówcę. smile


    oceniasz to cały zcas TY innych, głwnie tych co nie mają dzieci albo maja mało.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 07.12.10, 11:08
    kora3 napisała:

    > Wpis bezposrednio w odpowiedzi na czyjś post nie oznacza bynajmniej, ze kazde s
    > łowo postu tego musi się odnosic wułacznie do słwo przedmówcy, albo byc skiero
    > wane tylko do przedmówcy smile

    Nie musi oznaczać, ale może. smile

    > ale co wiem leiej? ze takie sa dane? no sa smile

    Dane można interpretować na różne sposoby. A poza tym ja nie mam tych danych, więc nie ma o czym rozmawiać. smile

    > nie wudac tego pk Twoim sposobie dyskusji

    Nie widać, ponieważ Ty starasz się udowodnić, że to Ty masz rację, a ja się mylę. smile A ja tylko przedstawiam swoje poglądy i akceptuję fakt, że Ty masz inne. smile

    > oceniasz to cały zcas TY innych, głwnie tych co nie mają dzieci albo maja mało.

    Ja nie oceniam ich, moja droga, tylko skutki ich decyzji. To zasadnicza różnica. smile
  • kora3 07.12.10, 19:11
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Dane można interpretować na różne sposoby. A poza tym ja nie mam tych danych, w
    > ięc nie ma o czym rozmawiać. smile


    a ja nawet sie nie dowiedziałam co toz naczy "stać na" smile

    >
    > Nie widać, ponieważ Ty starasz się udowodnić, że to Ty masz rację, a ja się myl
    > ę. smile A ja tylko przedstawiam swoje poglądy i akceptuję fakt, że Ty masz inne.
    > smile


    po pierwsz enie akcptujesz, wystarczy spojrzec na twe opowiedzi, a po drogie - fakty nie sa punkrami wudzeniasmile.
    >
    > Ja nie oceniam ich, moja droga, tylko skutki ich decyzji. To zasadnicza różnica
    > . smile


    nieprawda, oceniasz ich, ze sa wygodni np. a nie znasz przyczym "niemania dzieci" poszczególnych ludzi smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 08.12.10, 09:40
    kora3 napisała:

    > a ja nawet sie nie dowiedziałam co toz naczy "stać na" smile

    Napisałem, co to dla mnie znaczy w innym poście będącym odpowiedzią na Twój. smile

    > po pierwsz enie akcptujesz, wystarczy spojrzec na twe opowiedzi, a po drogie -
    > fakty nie sa punkrami wudzeniasmile.

    Nie akceptuję Twojego dążenia do udowodnienia, że Twoje poglądy są "właściwsze" od moich. Natomiast Twoje poglądy w sprawie posiadania dzieci lub nie oraz w sprawie przyczyn tego akcetuję bez mrugnięcia okiem. smile

    > nieprawda, oceniasz ich, ze sa wygodni np. a nie znasz przyczym "niemania dziec
    > i" poszczególnych ludzi smile

    Jakaż to ocena? To stwierdzenie faktu. Przecież niemal wszyscy ludzie są wygodni, nie wyłączając mnie. smile I nie twierdzę, że wszyscy nie mający dzieci lub mający ich za mało z punktu widzenia interesu społecznego kierują się wygodą.
    Znam różne przyczyny "niemania dzieci" i nie twierdzę, że ci, którzy nie mają na chleb od pierwszego do pierwszego i kierują się wygodą, nie posiadając dzieci. smile
  • kora3 08.12.10, 09:52
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Napisałem, co to dla mnie znaczy w innym poście będącym odpowiedzią na Twój. smile

    nieprecyzyjnie smile co to jest "zachcianka"? ile "zachcianka" kosztuje? Ja ci odpisłam: dla jednego to bedzie wizyta u feyzjera, dla innego kolejny szybowiecsmile
    >

    > Znam różne przyczyny "niemania dzieci" i nie twierdzę, że ci, którzy nie mają n
    > a chleb od pierwszego do pierwszego i kierują się wygodą, nie posiadając dzieci
    > . smile


    a cztm się kueriją wg Ciebie?smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 08.12.10, 10:29
    kora3 napisała:

    > nieprecyzyjnie smile co to jest "zachcianka"? ile "zachcianka" kosztuje? Ja ci odp
    > isłam: dla jednego to bedzie wizyta u feyzjera, dla innego kolejny szybowiecsmile

    Oczywistą oczywistością jest, że zachcianki są różne. smile

    > a cztm się kueriją wg Ciebie?smile

    Ciężką sytuacją życiową.
  • kora3 08.12.10, 18:35
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Oczywistą oczywistością jest, że zachcianki są różne. smile

    no wiec pytane na które wg Ciebie człowiek jeszcze nieszczególnie "wygodny" sobie pozwala, a na jakienie?smile

    >
    > Ciężką sytuacją życiową.


    czyli zrowym rozsądkiem - to wg Ciebie dobrz, czt źle?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 09.12.10, 08:53
    kora3 napisała:

    > no wiec pytane na które wg Ciebie człowiek jeszcze nieszczególnie "wygodny" sob
    > ie pozwala, a na jakienie?smile

    Trudno dyskutować o jakimś enigmatycznym "człowieku". Ludzie są różni, więc nie istnieje jedna odpowiedź.

    > czyli zrowym rozsądkiem - to wg Ciebie dobrz, czt źle?

    To zależy od punktu widzenia i skutków kierowania się zdrowym rozsądkiem. Można np. kogoś zamordować, kierując się zdrowym rozsądkiem. To dobrze, czy źle? smile
  • kora3 08.12.10, 10:25
    głownie to, że przedstawiasz posiadanie dzieci przez ludzi, jako akt poswiecenia i misję dla społeczeństwa. W zasadzie TYLKO to mi nie pasuje, ale ta teza jest przewodnia i jej podporzadkowujesz w dalsztm argumetowaniu, wszystki inne - tezy poboczne, orz wnioski

    Tymczasem juz kilka razy o ile pametam, zgodziles się ze mna, ze nikt nie rozmnaza się w każdym razie obecniesmile w celu poprawy dzietnosci w społeczeństwie, ani dla lepsej emeryrurym tylko DLA SIEBIEsmile Ludzie maja dzieco, bo tego pragna i tak na serio lata im interes spoleczny tego przedsięwzieciasmile Co zreszta jest całkiem normalnesmile
    Zwykle tez nie uwazaja posiadania dzieci za ogromne poswiecenie, bo sami tego chcieli, tylko za wielkie szczescie, co zrozumiałe.

    Teraz - biorąc pod uwage WIEKSZOSC, a ta kształtuje statystyki, bo jeden bezdzietny Kowalski, ani rodzina Nowaków mająca tuzin dzieci , a ż tak bardzo na statystyki nie wpływają, a wiekszosc ma dzieci w granicach 1-2, mozemy owzem stwerdzic, ze dzietnosc spada. Teraz pora przyjrzec się powodom takiego stanu rzeczy wyłączywszy mnozacych się bez zastanowienia oraz tych, co dzieci nie mają bo nie chcą, albo nie mogą, pozostaje masa ludzi mająca i chcaca, tylko mająca mniej, niz potrzeba, zeby dzietnosc rosła, albo przynajmniej pozostawała na poziomie zerowym

    Skoro ludzie maja i chcą (chcieli) to dlaczego nie chca wiecej? Oto jest pytaniesmile Otoż w swiecie natury tez jest tak, że zwierzeta wbrew temy co nam sie zdaje, ograniczają czasem liczbe potomstwa. Czasem cztni to sama natura, gdy brak pozuwienia i innych warunków do donoszenia ciązy, ruja zanika U ludzi jest podobnie, i kobiet dotknietych ogromnym niedozywieniem czasem zanika jajeczkowanie. ale bywa też i tak, że zwierze samo eliminuje "nadwyzkowe" potomstwo, albo pozostawiajac je bez pozywienia i opieku, albo wrecz zabijając: kaczki potrafia zadeptac kaczątko, swinia potrafi zjesc nadlicznowe prosię itd.
    Nie ejst to okrucieństwo, tylko walka o przetrwanie garonku- jesli młodych bedzi zbyt wiele, wszystkim bedzie brakowac pozuwienia, jesli liczba własciwa, wszystkie bedą syte i silne, kiedyś same dadzą zycie silnym osobnikom. Tak zwierzakom podpowiada instynkt.

    Ludzie, poza instynktami, mają takze rozum, w odróznieniu od wiekszosci (bo nie wzystkich) zwierzat maja mozliwosc analizy sytuacji, planowania długoterminowego itd.
    W naturze te wierzaki przetrwają, które mają wieej zarcia i lepszą kryjówke, one maja szanse na wiekszy potencjał: w przypadku samic wiecej i silniejsze potomstwo, w przypadku samców wiecej samic do zapłodnienia. W swiecie lidzi jest dosc podobniesmile Tylko, ze potencjal potomstwa nie sprowadza się tylko do sytosci i dobrej kryjówkismile Wazne jest tez jak wyposazone zostanie potomstwo: w wiedze, umiejetnosci itd
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 08.12.10, 10:34
    kora3 napisała:

    > głownie to, że przedstawiasz posiadanie dzieci przez ludzi, jako akt poswieceni
    > a i misję dla społeczeństwa. W zasadzie TYLKO to mi nie pasuje, ale ta teza jes
    > t przewodnia i jej podporzadkowujesz w dalsztm argumetowaniu, wszystki inne - t
    > ezy poboczne, orz wnioski

    A mnie nie pasuje to, że przypisujesz mi pogląd, który nie jest mój. smile Ja nie twierdzę, że posiadanie dzieci jest misją i aktem poświęcenia. Ja tylko twierdzę, że posiadanie dzieci w odpowiedniej liczbie przez ludzi, którzy mogą sobie na to pozwolić, jest zbieżne z interesem społecznym, a ich nieposiadanie lub posiadanie w zbyt niskiej liczbie jest społecznie niekorzystne. To wsztstko. smile
  • gaika 08.12.10, 13:47
    gravedigger1 napisał:

    > Ja tylko twierdz
    > ę, że posiadanie dzieci w odpowiedniej liczbie przez ludzi, którzy mogą sobie n
    > a to pozwolić, jest zbieżne z interesem społecznym, a ich nieposiadanie lub pos
    > iadanie w zbyt niskiej liczbie jest społecznie niekorzystne. To wsztstko. smile

    Żartujesz? Myślisz, że reakcje na to, co twierdziłeś byłyby tak 'intensywne', gdybyś napisał coś tak nieoceniającego i niediagnozującego?

    Twoja wybijająca się teza (w wielu wątkach) dotyczyła ludzkiego ‘wygodnictwa’ jako bazy do ograniczania ilości potomstwa lub przerywania ciąży.

    Nikt przytomny nie dyskutuje ze stwierdzeniem, że dzietność spadla, a gdyby ludzie mieli więcej dzieci, to zagwarantowałoby to zastępowalność pokoleń. Nie tego przecież spór dotyczy.
  • gravedigger1 08.12.10, 14:11
    gaika napisała:

    > Żartujesz? Myślisz, że reakcje na to, co twierdziłeś byłyby tak 'intensywne', g
    > dybyś napisał coś tak nieoceniającego i niediagnozującego?

    Żartujesz? smile Nie odpowiadam za "wrażenie", które wyciągają z moich wypowiedzi czytający. Jeżeli więc poczuli się ocenieni, to już ich broszka. smile

    > Twoja wybijająca się teza (w wielu wątkach) dotyczyła ludzkiego ‘wygodnic
    > twa’ jako bazy do ograniczania ilości potomstwa lub przerywania ciąży.

    Ludzkie wygodnictwo jest cechą naturalną i powszechną. Może ono mieć pozytywne skutki (jak np. wynajdowanie różnych rzeczy ułatwiających życie). Może ono również mieć skutki negatywne, gdy kosztem wygody ludzie ograniczają swoją "dzietność". To wszystko.

    > Nikt przytomny nie dyskutuje ze stwierdzeniem, że dzietność spadla, a gdyby lud
    > zie mieli więcej dzieci, to zagwarantowałoby to zastępowalność pokoleń. Nie teg
    > o przecież spór dotyczy.

    Spór dotyczy poglądów. Ja mam inne niż Ty i Kora. Ja to akceptuję bez problemu. smile
  • gaika 08.12.10, 14:25
    gravedigger1 napisał:


    > Żartujesz? smile Nie odpowiadam za "wrażenie", które wyciągają z moich wypowiedzi
    > czytający. Jeżeli więc poczuli się ocenieni, to już ich broszka. smile

    Ja nie mówię o wrażeniach a o Twoich twierdzeniach.


    > Ludzkie wygodnictwo jest cechą naturalną i powszechną. Może ono mieć pozytywne
    > skutki (jak np. wynajdowanie różnych rzeczy ułatwiających życie). Może ono równ
    > ież mieć skutki negatywne, gdy kosztem wygody ludzie ograniczają swoją "dzietno
    > ść". To wszystko.

    Poniżej zadałam Ci pytanie tego dotyczące, ale nie odpowiedziałeś.

    > Spór dotyczy poglądów. Ja mam inne niż Ty i Kora. Ja to akceptuję bez problemu.
    > smile

    Nie na ten temat, o którym Ty teraz. Teraz odwróciłeś Alika ogonem.
  • gravedigger1 08.12.10, 15:08
    gaika napisała:

    > Ja nie mówię o wrażeniach a o Twoich twierdzeniach.

    A co takiego stwierdziłem?

    > Poniżej zadałam Ci pytanie tego dotyczące, ale nie odpowiedziałeś.

    Poniżej to znaczy gdzie? Szukam poniżej i nie widzę pytania. smile

    > Nie na ten temat, o którym Ty teraz. Teraz odwróciłeś Alika ogonem.

    Niczego nie odwróciłem. Prezentujemy tu swoje poglądy, a nie wyroki sądu w sprawie skazania "małodzietnych" na karę bezwględnego więzienia lub ich uniewinnienia. smile Dla mnie dyskusja jest wartością samą w sobie, a Ty i Kora próbujecie wykazać, że moje poglądy są złe, a Wasze dobre. Więcej luzu. smile
  • kora3 08.12.10, 18:40
    gravedigger1 napisał:

    Dla mnie dyskusja jest wartością samą w sobie, a Ty i Kora próbujecie wy
    > kazać, że moje poglądy są złe, a Wasze dobre. Więcej luzu. smile


    z całum szacunkiem, ale piszesz nieprawde. Wiecej luzu przydałoby sie chyba Tobie My dłuzej jesresny na tym forum i jak wudać cenimy sobie dyskusje, takze dla dyskusji, czyli wymany pogladów.
    Twoje zdanie jest bezwzglednie artosciujące, dopiero z trudem przyznajesz, ze czsc ludzi ne decyduje sie na wiecej dieci z powodu trudnej sytuacji zyciowej, konkretnie zawodow-materialnej wczesniej non stop twierdziłeś, ze ludzie sa wygodni i dlatego nie chca mieć np 5 dzieci, tylko 2 smile Zaraz sie rozundycztszsmile wiec podkreslam : nie dosłownie tymi słowami, ale o to szło smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 09.12.10, 09:01
    kora3 napisała:

    > z całum szacunkiem, ale piszesz nieprawde. Wiecej luzu przydałoby sie chyba To
    > bie My dłuzej jesresny na tym forum i jak wudać cenimy sobie dyskusje, takze dl
    > a dyskusji, czyli wymany pogladów.

    Z całym szacunkiem, ale mam inny pogląd w tej sprawie i twierdzę, że niesłusznie zarzucasz mi pisanie nieprawdy.

    > Twoje zdanie jest bezwzglednie artosciujące, dopiero z trudem przyznajesz, ze c
    > zsc ludzi ne decyduje sie na wiecej dieci z powodu trudnej sytuacji zyciowej, k
    > onkretnie zawodow-materialnej wczesniej non stop twierdziłeś, ze ludzie sa wygo
    > dni i dlatego nie chca mieć np 5 dzieci, tylko 2 smile

    Nie masz racji. Nigdzie nie twierdziłem, że wszyscy ludzie kierują się wygodą w decydowaniu o liczbie dzieci. Jest oczywiste, że są różne przyczyny, ale twiedzę, że spadek przyrostu naturalnego wraz z bogaceniem się społeczeństwa jest spowodowany głównie przez naturalne wygodnictwo i wzrasatającą możliwość kupowania sobie różnych przyjemności w postaci dóbr konsumpcyjnych i usług. Sama nadałaś moim wypowiedziom znaczenie wartościujące, a ja nie wartościuję ludzi, tylko skutki ich decyzji.

    Zaraz sie rozundycztszsmile wiec podkreslam : nie dosłownie tymi słowami, ale o to szło smile

    Twoja interpretacja jest niewłaściwa i bardzo subiektywna, ale to naturalne. smile
  • kora3 09.12.10, 23:41
    kazdy kto chce mze poczytac Twe wypowiedzi smile
    To tyle

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 10.12.10, 07:59
    kora3 napisała:

    > kazdy kto chce mze poczytac Twe wypowiedzi smile
    > To tyle

    Jak każdy chce, to niech czyta. Howgh! smile
  • gaika 08.12.10, 23:08
    gravedigger1 napisał:


    > A co takiego stwierdziłem?

    Napisałam w poprzednim poście.

    > Poniżej to znaczy gdzie? Szukam poniżej i nie widzę pytania. smile

    Poniżej tego znajdują się trzy moje posty. Na jeden odpowiedziałeś, pozostają dwa.

    > Niczego nie odwróciłem. Prezentujemy tu swoje poglądy, a nie wyroki sądu w spra
    > wie skazania "małodzietnych" na karę bezwględnego więzienia lub ich uniewinnien
    > ia. smile Dla mnie dyskusja jest wartością samą w sobie, a Ty i Kora próbujecie wy
    > kazać, że moje poglądy są złe, a Wasze dobre. Więcej luzu. smile

    Odwróciłeś, bo niski przyrost nie jest kwestią sporną.

    Dyskusja się toczyła, tylko teraz mówisz, że o czym innym.

    Twoje posty świadczą o większym luzie? Jak to mierzysz?
  • kora3 08.12.10, 23:34
    spadek dzietnosci jest faktem - temu nikt nie przeczy sporne sa : powodu spadku i skutki społeczne
    Grav stawia sprawe tak, jak rozimiem: powodem jest wygodnictwo i chęc realizowania "zachcianek" Problem w tym , ze Grav sam zaprzezca swej teziesmile Ptzuznaje bowiem, ze ludzi mogacych miec dzieci, a nie mającuch uch jest mało, wiekszoc stanowią mający, ale mnuej, niz on iwaza, ze powinni miec, ale przyznje, ze zrówno wzgledy zrowotne, jak i byrowe sa logicznym uzasadnienie da ograniczania liczby potomstwa. wiekszosc je ma i wiekszoc jest przecietnie uposazona, wiec ma rzecietna 1-2 liczbe dziecci.

    Grav stawia teze, ze mniejszy przyrost godzi w intetes społeczny, bo mniej dzieci bedzie mniej pracowac i dawac mniejsze podatki.

    Ja zauwazam, ze dzietmosc spada. ale uwazam, ze powód jest w stawianiu na jakosc a nie ilisc jednosek ( w wieszosci) Nie jestem ez pewna wcale skutków. w Danii, gdzie mieszkaja moi znajomu , sicjal jest jak to sie mawia "po gardło", ludzie mają stosuowo mało dzieci, czarna robote odwalaja legalni ronotnicy z zewnatrz, którzy płaca do duńskiej kasy podatki, a swoim wysułaja co trzebasmile Tkiej roboty Duńczuk tak nie chce i nie musi odwalaćsmile

    Rkomonicznie ligiczne jest, z wieksz podatki płaci temn, kto wiecej zarabia. Wiec ekonomicznie wcale nie ejst korzystnie "bedziemy nedzarzami, ale bedzie nas duzi" tylko wrecz odwrorniesmile Biedacy to co włoza do bidżeu zaraz wtdrą w postaci doadatków mieszkaniowych, zasiłków itp. Liczaca sie kasa z podatków to ta od bogarych, a tymi bedą ci dobrze wykształceni, którym sie bedzie u nas dobrze płacić. Moze ich byc mniej, ale kasy z nich bedzie wiecej, bo nie zabiorą na zasiłku, dodatku, stypendia iyd
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 09.12.10, 09:04
  • kora3 12.12.10, 10:36
    Eozbiezne poglady oznaczałyby, ze np Ty twoerdzisz, ze dzietnosc spada, a ja, ze wzrastasmile

    Tymczasem oboje wiemy, ze spada. ozbieznosc u nas polega na:
    - odmiennej ocenie źródła tego zjawiska
    - spojrzeniu na jednostke w społeczeństwie
    - rozróznianiu jakosci i ilości jednostek

    Moim zdaniem nie tylko ilośc (w tym przypadlu liczbasmile) jednostek się liczy, ale ich jakosc także. Wedłyg mnie przełozenie nie ejst tak proste: ludzie chcą miec spokój, wiec maja mało dzieci. Gdyby tak było wiekszosc wcale nie mialaby dzieci - jedno czy dwoje dzieci to takz sporo zachodu. Ro co Ty nazywasz wygodnictwem, ja nazywam rozsadkiem i tak to postrzegam.
    Nie widze tez prawa moralnego ze swojej, ani takze z Tojej strony do oceny rodzicielsta jako misji i poswiecenia, ani jego braku, albo ograniczenia liczby dzieci . Bo zdaje sobie sprawe, ze KAZDY w tym TY w sprawach dziernosci kieruje się własnym interesem , szeroko pojetym oczywiscie. smile

    Pewnie, ze sa lydzie, którzy "robią" dzieci z przypadlku- nie zabezpieczają się, zyja dniem dzsiejszym, "jakos to bedzie" itd. Ale wiekszosc ludzi rozwaza co jest w staie zapewnic kolejnym dzieciom.
    Dam ci taki standardowy przykład - para ludzi po 30 , mało co po 30. Dwójka zaplanowanych dzieci w wieku 6 i 4 lata. Mieszkanie w kedycue, samochód, oboje pracują. Kobieta wróciła do pracy zaraz po macierzyńskim w przypadku obojga dzieci. Na szczescie sa to dzieci zdrowe. Na zczescie też oboje mają rodziców, którzy pare lat temy byli te pare lat młodsi z radoscią zajmowali sie wnukami.
    Teoretycznie oczywscie kobieta mogłaby nie pracowac, ale wówczas na bank nie daliby sobie rady z kredytem i utrzymaniem. Chcieliby miec 3 dziecko, ale ...Jeszcze nie do końca spłacone mieszkanie jest za małe, żeby pomieścic ich 2 i 3 dzieci, juz teraz radza sobie tylko dzięki szczególnemu zorganizowanu i wyjątkowo finkcjonalnemu urzadzeniu. To raz. Trzebabt wiec to sprzedać z kredytem i wziąc wiekszy na wieksze. sytuacja z rodzicami, którzy b. duzo pomagali w opiece nad dziećmi oychczasowym kiedy były malutkie, by mama mogła wrócić do pracy zmieniła się zasadniczo. Ojciec mezczyzy pochorował się powaznie i nie tylko nie jest w stanie pomóc przy kolejnym maluchu, ale sam wymaga opieki żony. Z kolei rodzice kobiety maja eraz na głowie maleńkie wnuki - ich synowa urodziła pare miesiecy temu bliźniaki, nie radzi sobie kompletnie.
    W tej sytuacji gdyby kobieta urodziła kolejne dziecko nie miałaby szans na szubki powrót do pracy, a to znaczy, ze mówąc jezykiem ekonmistów utraciliby płynnosc finansową na starcie, do tego dolcz większe raty za wieksze mieszkanie i kolejne dziecko - pat.
    Kiedy bys na nich popatrzył, pewnie zaliczyłbys ich do grupy: wygodniccy. Mają fajne mieszkanko, samochódm oboje iezła prace, zdrowe dzieci, zadbani, porzadnie ubrani, wyjezdzają na wakacje, dzieci już posulają na dodatkowe zajęcia.

    Kolejna para: ona architekt, on prawnik. Dla pana to 2 małzeństwo, dla pani 1. Z poprzeniego pan ma 2 córki już nastoletnie, z obecnego 3 córeczki (małe) z dzieckiem zona jest w ciązy.
    Mozna powiedziec, ze pan wypelnia misję [po całosci smile Tylko,ze pan narobił tye dzieci, bo jak sam mówi, chce miec syna Sam jest jedtmym synem swego ojca, po ltórym przejła dobrze prosperujacą kancelarię i oczywiscie nazwisko. Jakkolwiek dba o wszystkie swe córki - stac go na to, priorytetem jest syn. Jesli tearz orzyjdzie na swiat chłipuec, pewnie zaprzestanie rozrodu, jesli nie ....
    Żona tego pana skończyla dobrą uczelnie państwową, pracowala kilka lat, poem zostala jego zona w zasadzie non stop kolor w ciąży. Kedy urodzi kolejne dziecjo, bez wzgledu na płec i tak nie wróci do pracy, bo przy dzieci to malo realne w tym wueku ich. Za pare lat nie ebdzie miała po co wracac, własciwie już nie ma, wypadla z rynku i branzy. Ale ok - ten oan urzymyje i ja i dzieci i poza tym, ze kasa podatnika przeznaczona na edukacje zon sie zmarnowała, w zasadzie nie obciązaja budzeti. Prawdopodobbnie, o ile jego córki nie wybiora mezczyzn maniakalne cgcących dziecko jakiejs płci i nie mgących szybko rej potrzeby spełnić, one bedą zarabiac i płacic podatki. O ok Tylko, jakbyś nie zauwazał - ten pan wcale nie robi tego z potrzeby pomanzania społeczeństwa i pzryszłych podatków, a z potrzeby posiadania synasmile SWOJEJ potrzeby. Całe szczescie, ze jego na to stac, przy obecnej 5 dzieci, za chwilkę 6 stac go na piekbt dom, dobry samichód, zakupy za granicą, takiez wakacje i kosztuwne hobby. Patrzac na niego mogłbyś uznac "No niby gosc ma wiecej dzieci niz inni, ale widac,ze stac go na JESZCZE wiecej Gdyby zezygnował z hobby, nie miał ak wypasionego domku, miał tańszy samichódm kupował tańsze rzeczy...."

    -
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 08:22
    kora3 napisała:

    > Eozbiezne poglady oznaczałyby, ze np Ty twoerdzisz, ze dzietnosc spada, a ja, z
    > e wzrastasmile

    Spadek dzietności jest faktem, więc trudno co do istnienia samego faktu mieć rozbieżne poglądy. smile Natomiast nasze poglądy na przyczynę tego zjawiska są rozbieżne i niech takie zostaną. smile

    > Dam ci taki standardowy przykład - para ludzi po 30 , mało co po 30. Dwójka zap
    > lanowanych dzieci w wieku 6 i 4 lata.

    Proszę oszczędź sobie przykładów, bo jeden czy nawet kilka nie pozwalają wyciągać uogólniających wniosków. smile

    > Kolejna para: ona architekt, on prawnik. Dla pana to 2 małzeństwo, dla pani 1.
    > Z poprzeniego pan ma 2 córki już nastoletnie, z obecnego 3 córeczki (małe) z d
    > zieckiem zona jest w ciązy.

    Ta sama prośba jak wyżej. smile
  • kora3 13.12.10, 09:15

    życiowe przyklady sa be? lepsze sa wtmydane "wnioski" "stac ich, a maja za mało" znikąd?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 09:29
    kora3 napisała:

    > życiowe przyklady sa be?

    Kilka życiowych przykładów to za mało, żeby wyciągać konkretne uogólniające wnioski. smile Mogę tutaj podać kilka przykładów i wyciągnąć wnioski na poparcie moich poglądów, ale po co?

    lepsze sa wtmydane "wnioski" "stac ich, a maja za mało znikąd?smile

    Lepsze są faktyczne dane statystyczne, niż subiektywe spojrzenie na problem. smile
  • kora3 13.12.10, 09:44

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 09:51
    A Ty potrafisz podać dane, co znaczy "nie stać"?
  • kora3 13.12.10, 12:43
    niekoniecznie,ale ja nie podnoszę, ze kogoś na coś stać, albo nie stać
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 14:08

    kora3 napisała:

    > niekoniecznie,ale ja nie podnoszę, ze kogoś na coś stać, albo nie stać

    Ależ podnosisz! smile Piszesz przecież, że ludzi właśnie nie stać, dlatego nie mają tylu dzieci, ile powinni mieć, żeby występowało zjawisko odnawialności. smile
  • kora3 13.12.10, 18:04
    albo musiałby skorzystać, gdyby miał klejne dziecko, ewentualnie popadł w długi, to znaczy ze go nie stac - proste
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 15.12.10, 09:16
    kora3 napisała:

    > albo musiałby skorzystać, gdyby miał klejne dziecko, ewentualnie popadł w długi
    > , to znaczy ze go nie stac - proste

    No własnie, w ten sposób podnosisz kwestię, czy kogoś stać, czy nie, a przypomnę, że stwierdziłaś: "ale ja nie podnoszę, ze kogoś na coś stać, albo nie stać". smile
  • gravedigger1 09.12.10, 09:03
  • kora3 08.12.10, 19:08
    gravedigger1 napisał:
    >
    > A mnie nie pasuje to, że przypisujesz mi pogląd, który nie jest mój. smile Ja nie
    > twierdzę, że posiadanie dzieci jest misją i aktem poświęcenia.


    Jesli tak nie uwazasz, to nie wiem skąd sie biorą u Ciebie srwierdzenia typy"ale niektórzy sa za wygodni by podjac ten trud, a to jest społecznie szkodliwe"
    Kwestia rozatrywania osobistej spraw w kontekscie korzysci społecznej jest zwiazana zmusja, albo z brakiem checi jej wyoełniania, za trud jest zwiazan na ogół z poswieceniemsmile


    Ja tylko twierdz
    > ę, że posiadanie dzieci w odpowiedniej liczbie przez ludzi, którzy mogą sobie n
    > a to pozwolić, jest zbieżne z interesem społecznym,


    No i patrz, znów to samosmile przeciez ustalilismy juz, że ludzie nie rozmanzają się dla interesu społecznego, tylko dla siebie Trudno wiec oczekuwac, ze ktos bedzie miał wiecej dzieci w imie idei pt unteres społeczny smile W tej sytuacji bijesz piane powtarzajac to w kółko, bo interes społeczny w tym zakresie Ty, ja, Gaika, rezta forumowiczów, mamy daleko. Każdy z nas mysli o realizacji swoich potrzeb i pragnień w tym zakresie u o całkiem zdrowe i normalne.

    Powużej lansowałeś teze, ze rozkosz seksualna zmusza nas do rozmnazania Otóz nie, zacheca nas do seksu, ale już od dawna w wielu warsrwach spolwcznych rozród podlega kontroli z przyczy czysto wtrozumowanych. Weźmy chocby władców - władza była przejkazywana z ojca na syna, wiec najkorzystniej było, gdy król zdołał spłodzuic syna z prawego łoza i utrzymac go przt życiu, bo smertelnsc niemowlat i dziei była w tamtym okresie ogromna. ale kolejny syn, choc płodzenie synów było splenorem wcale nie był juz takim błogosłwieństwem Zapewniał co prawda ciagłosc wladzy w razie czego, ale istniało ryzyko, ze bedzie walczył z bratem o władze, czesto podsępem albo siła. Rozbiie Polski na dzielnice odbyło sie własie "dzieki" temu, ze Krzywoysty miał wieli potomków płci meskiej,
    Idealnym ikładem był jeden syn i kilka córek Sybowi mozna było przekazac korone, dzieki natomiast odpowiedniemu wydaniu córek za mąz, zwmocnic, albo zadzierźgąc sojusze.

    Mówi się o tym, ze teraz jest taka niby rozwiazłosc, a tymczasem władcu mieli nałoznice, a panowie atystokraci brdele i kochanki Po co? Zawsze te małzonki były yak nieatrakcyjne.? Nie, ale po prostu dziecko zrodzone z nałoznicy nie miało zadnych praw, nie stanowiło zagrozenia dla korony, czy majatku , nie było powodem rozbicia tychze

    Lmiecie z kolei nie chcieli miec córek, bo za córke dawało sięposag, a nic w zamian, łacznie z opieką s jej strony sie nie dostwało. córka nie opiekowala sie rodzicami gdt byli starzy, przechodzila do rodziny meza i to tesciami msiała się opiekowac


    Do dzis takie zaady, choc niezgodne z orawem w zasadie panua w Indiach, zwłaszcza w pesnych kastach klasy sredniej. Stad tam normalne jestm ze usuwa się bawet wysika ciąze, gdu okze się , ze płód jest zeński, a porzycanie dzieci płci zeńskiej jest na porzadku dziennym. Bo posag, jakiego zgodnie z odwieczną tradycja żadają od rodziców kobiety wtchodzacej za maz rodzice pana młodego po prostu rujnuje rodziców panny młodej.

    Jesli nie maja takiej sumy, z córka sie nikt nie ozeni, a kobieta niezamezna w Indiach nadal jest nikim. Nie moze tez poslubić mezczyzny z innej kasty, bo bedzie nikim jescze bardziej Jedyna szansa jest w tym, ze np dziewcze ma 5 braci i to posagi od ich zon pozwola jej na wniesienie własnego i jeszcze zycie dla rodziców

    tak, masz racje, to okritne w naszych oczach, głupie i złe, ale tak tam, mimo walki zradów indyskich z tym, jest. U nas z kolei jest tak, jak nam sie wydaje normalniesmile: dziecko powinno chodzic na angielski ( i inne jezyki) rozwijac swe talenty, skończyc dobrą szkołę srednia, stidia, znaleźc dobrą prace- wredy ma szanse na dostatnie zycie i jakaś pozucję



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 09.12.10, 09:15
    kora3 napisała:

    > Jesli tak nie uwazasz, to nie wiem skąd sie biorą u Ciebie srwierdzenia typy"al
    > e niektórzy sa za wygodni by podjac ten trud, a to jest społecznie szkodliwe"

    Biorą się stąd, że naprawdę niektórzy są za wygodni, a wychowanie dzieci wiąże się z trudem. To są fakty i nie świadczą one o tym, że posiadanie dzieci uważam za misję. To jest już twoja własna, niczym nie uzasadniona ocena. smile

    > Kwestia rozatrywania osobistej spraw w kontekscie korzysci społecznej jest zwia
    > zana zmusja, albo z brakiem checi jej wyoełniania, za trud jest zwiazan na ogół
    > z poswieceniemsmile

    Nie jest związana z misją. Jest jedynie związana z przedstawianiem faktycznych skutków osobistych decyzji ludzi. smile

    > No i patrz, znów to samosmile przeciez ustalilismy juz, że ludzie nie rozmanzają s
    > ię dla interesu społecznego, tylko dla siebie Trudno wiec oczekuwac, ze ktos be
    > dzie miał wiecej dzieci w imie idei pt unteres społeczny smile

    No popatrz, znów interpretujesz moje wypowiedzi jak Ci się podoba. smile Przecież robiąc coś dla siebie można przy okazji działać zgodnie z interesem społecznym albo na szkodę tego interesu. Nie trzeba działć w imię idei, by czynić coś korzystnego dla ogółu. smile

    > W tej sytuacji bije
    > sz piane powtarzajac to w kółko, bo interes społeczny w tym zakresie Ty, ja, Ga
    > ika, rezta forumowiczów, mamy daleko. Każdy z nas mysli o realizacji swoich pot
    > rzeb i pragnień w tym zakresie u o całkiem zdrowe i normalne.

    Moja droga, to Ty bijesz pianę interpretując moje wypowiedzi zgodnie ze swoim subiektywnym "kluczem". smile
    >
    > Powużej lansowałeś teze, ze rozkosz seksualna zmusza nas do rozmnazania

    Znów Twoja interpretacja. smile Nigdzie nie napisałem, że nas zmusza! smile
  • grgkh 04.12.10, 16:02
    gravedigger1 napisał:

    > Mnie interesuje fakt: im zamożniejsi ludzie tym mniej (statystycznie) mają dzieci. smile

    To jest fakt. Mają prawo do takiego życia. Ale z niego nie wynika coś na plus dla religijnego bełkotu. I ten fakt też trzeba by przyjąć.

    Aha, a dlaczego cię interesuje ten "fakt"?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kora3 04.12.10, 16:41
    Oj interesuje go, bo o tym gadamy smile

    Swoja droga, chyba sie nie doczekam id kolegi Grave informacji co wg niego w końcu oznaczają te pojecia, o jakie pytam

    Jesi chodzi o luksus ...cóż - mialam okazje byc w kulkunatstu luksusowych miejscach i byo milo, ale na co dzień, nie powiedziaabym, bym zyła luksusowo smile

    Zyje, mieszkam i pracuje natomiast na pewno wygodnie i co wiecej uwazam ro stworzenie sobie odpowiednich dla siebie, wygodnych warunków, za obowiązek Np wobec moich rodzicówsmile Nie po to mnie bowiem wychowali, dbali o mnie i ciezko praciwali na moje i siostry potrzeby (sowje takze zreztą), bym teraz miała żyć w złtxh warunkach i nie umiec sobie stworzyc dobrych. Oczywiscie słowo "dobry" jest naturalnie wzgledne smile
    Mieszkania takie, jak ja mam, włascicel pewne polskiej ale o zasiegu swiatowym firmy, ma w cos 3 miastach, w których najczesciej bywa słuzbowo, a nie lubi hotelismile Mam na mysi metraż, i posdawy, bo pewnie ma jacizzi tam, a ja tylko kabine z hydromasażemsmile

    Zapewne jako wielki miłosnik muzyki ma w nich lepszy sprzety w kazdym, niz ja w tym, co w nim mieszkam smile No i coolsmile Mnie wystarczy mieszkanie, nie chcialabym miec domu, wystarczy mi ten sprzet grającu jaki mam, samichód jaki mam, w kazdym razie, na razie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • grgkh 02.12.10, 16:28
    gravedigger1 napisał:

    > mamy coraz większy apetyt an to "jedzenie", "jemy" coraz więcej i lepiej
    > i na ogół nie chcemy, żeby dzieci nam w tym "jedzeniu" przeszkadzały.

    A co jest w tym złego? Czego się obawiasz?

    > Tak właśnie jest - bogacąc się wolimy zazwyczaj więcej i lepiej konsumować,
    > zamiast rezygnować z niektórych dóbr, posiadając więcej dzieci. smile

    Ale co jest w tym złego?

    Dla mnie jest to całkowicie naturalny i w dobrym kierunku oddziałujący mechanizm. Będzie nas mniej i świat stanie się lepszy dla tych, którzy zostaną. A i cała przyroda odpocznie i się zregeneruje.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 03.12.10, 00:09
    gravedigger1 napisał:

    > Żeby spłodzić trójkę dzieci wystraczą 4 lata przy zachowaniu rozsądnego odstępu
    > 2-letniego. Rozmnażać się mogą więc zacząć nawet ludzie w wieku 36 lat. smile

    A o płodności się zapomniało?


    Wpuściłeś się w to ‘wygodnictwo’ i bronisz tezy bez racjonalnego uzasadnienia.

    Są kraje rozwinięte, w których polityka państwa doprowadziła do zwiększenia poziomu dzietności. Ludzie mniej wygodniccy tam mieszkają, czy np. kobiety mają lepszą opiekę lekarską, większą szansę powrotu do pracy i pomoc w opiece nad dziećmi?

    Oczywiście, że bogatsze społeczeństwa mają mniejszy przyrost, ponieważ lepiej potrafią planować swoją rozrodczość i życie generalnie. Ponieważ kobieta wie, że trzecie dziecko(jeśli nie drugie) wyrzuci ją skutecznie z rynku pracy, to sobie odpuszcza.

    Rolę odgrywa tu świadomość, wiedza, realia.

    Posiadanie dzieci to inwestycja nie tylko finansowa, ale przede wszystkim emocjonalna.

    Oby.watel już Ci napisał- kiedyś w koszta rodzicielstwa wpisana była strata połowy czy ¾ potomstwa przed osiągnięciem dorosłości. Bóg dał, Bóg wziął- dziecko było traktowane przedmiotowo. Dziś rodzice angażują swoje ‘środki’ do wychowania takiej ilości, jaką są wstanie wychować najlepiej, najzdrowiej, najbezpieczniej. Dziecko jest podmiotem.

    Jesteś w stanie jakąś miarę przyłożyć do tego, czy ludzi ‘stać’ na taką a nie inną ilość dzieci; poświęcić czas, uwagę, zagwarantować kontakt, stymulację do rozwoju, odpowiednią opiekę, zdrowie, miłość?
    Coś na kształt świadomego rodzicielstwa się kłania. I odpowiedzialności.
  • gravedigger1 03.12.10, 08:06
    gaika napisała:

    > A o płodności się zapomniało?

    Napisałem, że "mogą zacząć", co nie znaczy, że muszą się rozmnożyć. Ludzie niepłodni też mogą zacząć, ale jeśłi ich bezpłodność jest trwała, to się nie rozmnożą.

    > Wpuściłeś się w to ‘wygodnictwo’ i bronisz tezy bez racjonalnego uz
    > asadnienia.

    Wygodnictwo jest naturalną cechą ludzką. Niczego więc nie muszę bronić. smile
    >
    > Są kraje rozwinięte, w których polityka państwa doprowadziła do zwiększenia poz
    > iomu dzietności. Ludzie mniej wygodniccy tam mieszkają, czy np. kobiety mają le
    > pszą opiekę lekarską, większą szansę powrotu do pracy i pomoc w opiece nad dzie
    > ćmi?

    Kraje rozwinięte z dodatnim przyrostem naturalnym są celem imigracji ludzi z dużo biedniejszych krajów. Sama imigracja jest więc przyczyną przyrostu liczby ludności, a do tego ci ludzie zazwyczaj mają znacznie więcej dzieci niż dobrze sytuowani autochtoni.

    > Oczywiście, że bogatsze społeczeństwa mają mniejszy przyrost, ponieważ lepiej p
    > otrafią planować swoją rozrodczość i życie generalnie. Ponieważ kobieta wie, że
    > trzecie dziecko(jeśli nie drugie) wyrzuci ją skutecznie z rynku pracy, to sobi
    > e odpuszcza.

    Można to nazwać lepszym planowaniem, ale można też unikaniem ograniczeń, trudów i kosztów związanych z wychowaniem dzieci. Wszystko zależy od punktu widzenia. smile

    > Posiadanie dzieci to inwestycja nie tylko finansowa, ale przede wszystkim emocj
    > onalna.

    A co stoi na przeszkodzie "inwestycji" emocjonalnej?

    > Oby.watel już Ci napisał- kiedyś w koszta rodzicielstwa wpisana była strata poł
    > owy czy ¾ potomstwa przed osiągnięciem dorosłości. Bóg dał, Bóg wziął- d
    > ziecko było traktowane przedmiotowo. Dziś rodzice angażują swoje ‘środki&
    > #8217; do wychowania takiej ilości, jaką są wstanie wychować najlepiej, najzdro
    > wiej, najbezpieczniej. Dziecko jest podmiotem.

    Jest mnówstwo dobrze sytuowanych ludzi, którzy do posiadanej liczby dzieci mogliby dołożyć jeszcze jedno bez straty dla jakości wychowania i materialnego zabezpieczenia pozostałych dzieci. Mimo swojej zasobności ci ludzie jednak tego nie robią, a statystyki i badania socjologicze pokazują, że im bogatsi są, tym mniejszą mają ochotę na większą liczbę dzieci.

    > Jesteś w stanie jakąś miarę przyłożyć do tego, czy ludzi ‘stać’ na
    > taką a nie inną ilość dzieci; poświęcić czas, uwagę, zagwarantować kontakt, sty
    > mulację do rozwoju, odpowiednią opiekę, zdrowie, miłość?
    > Coś na kształt świadomego rodzicielstwa się kłania. I odpowiedzialności.

    Taką "miarę" przykładają socjologowie. smile
  • kora3 03.12.10, 10:13
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Napisałem, że "mogą zacząć", co nie znaczy, że muszą się rozmnożyć. Ludzie niep
    > łodni też mogą zacząć, ale jeśłi ich bezpłodność jest trwała, to się nie rozmno
    > żą


    Ok, własciwie ludzie mogą zaczać się rozmnażac, kiedy sa bioologicznie zdolni do rozrodu Naprzeczysz temu? No powiedzmy, ze z racji faktu, ze nasz państwo nie wiedzieć czemusmile ogranicza ludziom taka mozliwsci ponizej 15 roku zycia cztniac z prób rozwodu przesepstwo, mogliby zaczac się rozmmnazac ukończywszy 15 lat - zdecydowana wiekszosc dziewczat już moze zajsc w ciże, zdecydowana wiekszosc chłopców juz moze odbywac pełne stosunku
    .
    >
    > Wygodnictwo jest naturalną cechą ludzką. Niczego więc nie muszę bronić. smile

    Woesz smile zastanawia mnie, jak Ty godzisz menalnie sprzecznosci, które jak widze nie tylko wygłaszasz, ale jesyeś doń przekonany. Instynkt do romznazania jest naturalny prawda? Wygodnictwo tez jest naruralne, tak? No to jak to jest w końcu?
    Zreszta poniekąd skoro instynkt jest naturany i wygodnictwo też, to dlaczego wtgodnicwto miałoby byc czyms horszym od instynktu ?smile
    >
    > Można to nazwać lepszym planowaniem, ale można też unikaniem ograniczeń, trudów
    > i kosztów związanych z wychowaniem dzieci. Wszystko zależy od punktu widzenia.
    > smile


    Powiedz mi, matematyka nie ejst Twoja najmocniejsza strona? Jak wspomnialam - socjologia też.

    Wiesz dlaczego np. w kocziwniczych ludach Afryki ludzie mają duzo dzieci? Bo wiele z dzieci umiera, ale te które przezyją to nie tylko gebt do wyzywienia, ale i rece do pracy.

    A matematycznie sprawa wyglada tak: faktycznie im wiecej masz, tym wiecej mozesz wydać. Ale jesli msz kwote x i mniej dzieci, wiecej na nie wydajesz - logiczne. Jesli masz kwoe x i wiecej dzieci, to na kazde z nich wydasz mniej, logiczne Czyli jeslu codzi o wydatki wyjdzie ci na to sam, bo z ustego i Salomon nie nalejesmile Zatem matematycznie wcale koszty urzymanie wiekszej liczby zdieci nie sa wyzsze iż utrzymania mniejszej (oczywscie w aarunkach nieekstremalnych).
    Trudy powiadaszsmile orzeadne wyksztalcenie, zadbanie o zdrowie dziecka, to trud, tak uwazam. Jesli komus nie chce się odejmowac tego trudu i woli zyc na koszt państwa to na nim pasozytije
    .
    >
    > A co stoi na przeszkodzie "inwestycji" emocjonalnej?

    A moge ci powiedziec na swoim rzykladzie: BO NIE ODCZUWAM I NIGDY NIE ODCZUWAŁAM TAKIEJ POTRZEBY
    Miałam miec dziecko bo co? bo wszyscy mają? bo tak należy?
    .
    >
    > Jest mnówstwo dobrze sytuowanych ludzi, którzy do posiadanej liczby dzieci mogl
    > iby dołożyć jeszcze jedno bez straty dla jakości wychowania i materialnego zabe
    > zpieczenia pozostałych dzieci. Mimo swojej zasobności ci ludzie jednak tego nie
    > robią, a statystyki i badania socjologicze pokazują, że im bogatsi są, tym mni
    > ejszą mają ochotę na większą liczbę dzieci.



    Masz bardzo brztdki zwyczaj "rozliczania " ludz z ich pieniedzy sad Slad wiesz w ogóle, tak na matginesie, że tym ludziom no zdrowie kobiety pozwalałoby na kolejne dziecko? Ro,ze ktos nie keździ na wózku i nie ejst widocznie chory, nie oznacza, ze jest zdrów. A skąd wiesz,e te pary nie wspomagają dziecka chorego, obcego np. Ja wiem, ze takie przypadki się zdarzają.
    Zajmowałam się kiedyś sprawą niepełnosprawnego chłopczyka, któremu pomóc mogła tylko operacja za granica, b kosztowna, a NFZ w całosci jej nie sfinansował (przepisy) chłopczyk jest jedynym dzieckiem swej samotnie go wychowującej mamy, bo maż jej i ojciec dziecka stwierdził, ze "sytuacja go przetosła" jak sie dowiedział o stanie dziecka. Komornik mu sciaga jakieś groszowe alimenty. Konieta jest praktycznie sama, rodzice - staruszkowie, rodzeństwo młodze, uczace sie jeszcze. Ona pracuje, ale nie miałaby szans na opłacenie opielunki, rehabilitacji, lekarstw (tak tak wszystko u nas za darmo, z nfz, tylko w prakyce, to nieco inaczej), mieszkana, jedzenia. Dziecko miesiecznie otrzymuje 3 tys złotych od pewnej pary, która nawet tego od podatku nie odpisuje, bo nie chce. Kobieta nie wie kim sa, nie zna ich nazwiska, ja znam i rozuiem dlaczego się nie ujawniająsmile Para ta ma dwoje dzieci, już dorosłych, na swoim. Dziw, ze 20 oare lat temu ta kobieta i jej ostatni sy przezyli porod, penie przzyli tylko dzieki pieniadzom, taka prawda. Kolejna caza oznaczałaby dla niej smierc.
    Ale , jak dla niektórych, smile dla yej pani jej stan zdtowia ginekologicznego to temat, jak mwisz "tabu" - przez co należy rozumiec, ze nie daje co tyzeń ogłoszenia w gazecie na ten temat, a informacja tą podzieliła się z wąskim gronem ludzi. smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 03.12.10, 10:50
    kora3 napisała:

    > Ok, własciwie ludzie mogą zaczać się rozmnażac, kiedy sa bioologicznie zdolni d
    > o rozrodu Naprzeczysz temu?

    Oczywiście, że mogą, ale nie muszą. smile

    > No powiedzmy, ze z racji faktu, ze nasz państwo nie
    > wiedzieć czemusmile ogranicza ludziom taka mozliwsci ponizej 15 roku zycia cztnia
    > c z prób rozwodu przesepstwo,

    Nie mam przestępstwa jeżeli oboje są małoletni. smile

    > Woesz smile zastanawia mnie, jak Ty godzisz menalnie sprzecznosci, które jak widze
    > nie tylko wygłaszasz, ale jesyeś doń przekonany. Instynkt do romznazania jest
    > naturalny prawda? Wygodnictwo tez jest naruralne, tak? No to jak to jest w końc
    > u?

    Nie ma tu żadnej sprzeczności. Obie rzeczy są naturalne, ale w pewnych przypadkach górę bierze naturalny instynkt rozrodczy, a w innych naturalna skłonność do wygodnictwa. Nie muszę więc godzić żadnych sprzeczności, moja droga. smile

    > Zreszta poniekąd skoro instynkt jest naturany i wygodnictwo też, to dlaczego wt
    > godnicwto miałoby byc czyms horszym od instynktu ?smile

    Nic nie jest gorsze ani lepsze samo w sobie. Może mieć tylko dobre albo niedobre skutki. smile

    > Powiedz mi, matematyka nie ejst Twoja najmocniejsza strona? Jak wspomnialam - s
    > ocjologia też.

    Posługujesz się w stosunku do mnie argumentami ad personam. Proszę, nie naśladuj "naszego" mistrza forumowego (grgkh) w tej dziedzinie. smile

    > Wiesz dlaczego np. w kocziwniczych ludach Afryki ludzie mają duzo dzieci? Bo wi
    > ele z dzieci umiera, ale te które przezyją to nie tylko gebt do wyzywienia, ale
    > i rece do pracy.

    Zauważ, moja droga, że nie prowadzimy dyskusji o ludach koczowniczych, tylko o przyczynach spadku przyrostu naturalnego w krajach zamożnych. smile

    > A matematycznie sprawa wyglada tak: faktycznie im wiecej masz, tym wiecej mozes
    > z wydać. Ale jesli msz kwote x i mniej dzieci, wiecej na nie wydajesz - logiczn
    > e. Jesli masz kwoe x i wiecej dzieci, to na kazde z nich wydasz mniej, logiczne

    Jest pewna luka w Twojej logice: można wydawać mniej na kolejne dziecko, ale można też tyle samo, co na poprzednie. smile

    > Czyli jeslu codzi o wydatki wyjdzie ci na to sam, bo z ustego i Salomon nie na
    > lejesmile

    Z pustego nie naleje, ale rodzina dobrze sytuowana nie nalewa z pustego. smile

    > Zatem matematycznie wcale koszty urzymanie wiekszej liczby zdieci nie sa
    > wyzsze iż utrzymania mniejszej (oczywscie w aarunkach nieekstremalnych).

    Mogą nie być wyższe, ale równie dobrze mogą być. smile

    > Trudy powiadaszsmile orzeadne wyksztalcenie, zadbanie o zdrowie dziecka, to trud,
    > tak uwazam. Jesli komus nie chce się odejmowac tego trudu i woli zyc na koszt p
    > aństwa to na nim pasozytije.

    Zgoda. A jeśli kogoś stać, ale nie chce podjąć tego trudu, to zrzuca ten trud na barki innych. smile

    > A moge ci powiedziec na swoim rzykladzie: BO NIE ODCZUWAM I NIGDY NIE ODCZUWAŁA
    > M TAKIEJ POTRZEBY
    > Miałam miec dziecko bo co? bo wszyscy mają? bo tak należy?

    No i OK. Masz do tego prawo, tylko należy mieć świadomość, że taka postawa ma określone skutki. Te skutki stają się tym bardziej negatywne społecznie im więcej ludzi taką postawę prezentuje.

    > Masz bardzo brztdki zwyczaj "rozliczania " ludz z ich pieniedzy sad

    Ja nikogo nie rozliczam z pieniędzy. Ja tylko wskazuję społeczne skutki okreśłonych decyzji podejmowanych przez tych ludzi.


    > Slad wiesz w
    > ogóle, tak na matginesie, że tym ludziom no zdrowie kobiety pozwalałoby na kol
    > ejne dziecko? Ro,ze ktos nie keździ na wózku i nie ejst widocznie chory, nie o
    > znacza, ze jest zdrów. A skąd wiesz,e te pary nie wspomagają dziecka chorego,
    > obcego np. Ja wiem, ze takie przypadki się zdarzają.

    Różne przypadki i różne nieszczęścia się zdarzają i zawsze się zdarzały. Nie chcesz chyba powiedzieć, że główną przyczyną negatywnego zjawiska spadku dzietności wśród rodzin dobrze sytuowanych są choroby i powszechne nieszczęścia? Na to nie znajdziesz dowodu w danych statystycznych. smile Przeczłoby to zresztą logice, bo ogólnie rzecz biorąc, ludzie w krajach rozwiniętych żyją coraz dłużej, w coraz lepszych warunkach i z coraz lepszą opieką medyczną.
  • kora3 03.12.10, 11:40
    gravedigger1 napisał:

    >
    > Oczywiście, że mogą, ale nie muszą. smile

    To nie argimen, nikt nie musi rzecież smile

    > Nie mam przestępstwa jeżeli oboje są małoletni. smile

    z tego co wiem, jest, ale moge się mylic, trzeba Grzsia sytacsmile
    O ile sie orentuje współzycie z osobą ponizej 15 rz. (w ogóle obcowanie płciowe) jest przesteostwem niezaleznie od wieku, tylko,ze wówczs wuna lezy wszak o ibu stronach taka sama, a maloleyni nie odpowiada za czym, jak "leyni"
    >
    > Nie ma tu żadnej sprzeczności. Obie rzeczy są naturalne, ale w pewnych przypadk
    > ach górę bierze naturalny instynkt rozrodczy, a w innych naturalna skłonność do
    > wygodnictwa. Nie muszę więc godzić żadnych sprzeczności, moja droga. smile


    A bierzesz pod uwage,ze najczescie góre bierze ROZSADEKsmile?

    >
    > Nic nie jest gorsze ani lepsze samo w sobie. Może mieć tylko dobre albo niedobr
    > e skutki. smile


    no to z powodzeniem mozna przyjąc, ze oba mają złe skutki. smile wygodnictwo bo jest mniej dzieci, a nieokiełnansy instynkt bo e, których jest dizu sa zaniedbane Czyli zdrowy rozsadek górasmile

    >
    > Zauważ, moja droga, że nie prowadzimy dyskusji o ludach koczowniczych, tylko o
    > przyczynach spadku przyrostu naturalnego w krajach zamożnych. smile


    To bez znaczenia smile Chodzi o mechanizmy, a nie o miejsce i zcs smile

    > Jest pewna luka w Twojej logice: można wydawać mniej na kolejne dziecko, ale mo
    > żna też tyle samo, co na poprzednie. smile



    Luka pojawila się w twum rozumowaniu. Obrazowo: masz 5 złorych i dwoje dzieci. Kupujesz kazdemu dziecku po jabłku, starcz ci jeszcze na 2 czekolady. Wiec jeszcze maja o czekoladzie z tej 5. Masz 5 złotych i 10 dzieci Nie starczy ci na jabłko dla kadego, wiec kupujesz kil ziemniaków, robisz pure i olewasz kefrem, zeby cokolwiek zjadły.

    >
    > Z pustego nie naleje, ale rodzina dobrze sytuowana nie nalewa z pustego. smile

    Lo matko z ta matematykasmile Rodzina dobrze sytuowana (zakładam nie renroerów, tylko ludzi pracujacych) jest takową, bo pracuje i zarabia ale nikt nie powiedzial że zacznie zarbiać wiecej, gdy pojawi sie kolejne dziecko. Zakladajac, ze teraz obje pracuja, jak pojawi się dziecko kolejne, to kobieta przestanie na jakis czas, wiec bedą mieli mniej. I to co beda mieli beda musieli dzielic omiedzu wiecej dzieci, wiec kazde dziecko dostanie mniej niz wówczss, gdy dzieci byłomniej.
    >
    >
    > Mogą nie być wyższe, ale równie dobrze mogą być. smile

    z czego zatem ta rodzina to pokrywa?smile

    >
    > Zgoda. A jeśli kogoś stać, ale nie chce podjąć tego trudu, to zrzuca ten trud n
    > a barki innych. smile


    Nieprawda, daje sporo na tych co sie trudzą smile

    > > Miałam miec dziecko bo co? bo wszyscy mają? bo tak należy?
    >
    > No i OK. Masz do tego prawo, tylko należy mieć świadomość, że taka postawa ma o
    > kreślone skutki. Te skutki stają się tym bardziej negatywne społecznie im więce
    > j ludzi taką postawę prezentuje


    Ale mnie nie interesuja skutki społeczne tylko moje zycie. Mnozacych sie bez opamietanaia i zyjącuch na kozt państwa też skutki nie interesuja, a są znacznie gorsze niz nieposiadanie dzieci.

    > Ja nikogo nie rozliczam z pieniędzy. Ja tylko wskazuję społeczne skutki okreśło
    > nych decyzji podejmowanych przez tych ludzi.



    no, a ja na negatywne skytki zdiałań opisanych wyzej smile
    Oboje przed chwilka zgodzilismy sie co do tego, ze całkowita rezygnacja z rozmnazania jest przypadkiem rzeadkim, rawda? Bez porównania czesciej ludzie ograniczają liczbe zdieci do takiej, którą są w stanie wychowac. .
    >
    > Różne przypadki i różne nieszczęścia się zdarzają i zawsze się zdarzały. Nie ch
    > cesz chyba powiedzieć, że główną przyczyną negatywnego zjawiska spadku dzietnoś
    > ci wśród rodzin dobrze sytuowanych są choroby i powszechne nieszczęścia?


    Ludzi sytiowanyc dobrze tez dotykaja schozrenia. Poza tym np. 100 lat temu nie wiedziano o pewnych schozeniach, a tearz sie wie, wiec się unika syuacji mogacych je uaktywnić, na przyklad

    Na to
    > nie znajdziesz dowodu w danych statystycznych. smile Przeczłoby to zresztą logice,
    > bo ogólnie rzecz biorąc, ludzie w krajach rozwiniętych żyją coraz dłużej, w co
    > raz lepszych warunkach i z coraz lepszą opieką medyczną



    No i ramach tej opiek kobieta nie tylko dobrze sytuowana wie, ze by potomstwo było silne omiezy ciazami powinien byc jakis interwał czasowy, ze późna ciaza zwieksza ryzyko wad u przyzłego dziecka, itd.

    Nawiasem mówic, klicziwą sprawą jst, ze Ty w swoich rozwazaniach pseudomayrmatycznych (dlaczego pseudo - wyjasnie otem) nie bierzesz od uwage najustotniejszej rzeczy. ze choć cel prokreacyjny zycia dla zdecydowanej czesci ludzi w naszym społeczeństwie takkim jst, od dawna juz przestał byc celem jedynym smile

    Pmietasz taka piosenke " o czym marzy dziewczyma gdy dorastac zaczyna"? miłosci a jej konsekwencji o dobrym zamązpójsciu , urodzeniu dzieci i ...na tym był na ogól w czasach powsyania tej piosenki koniec smile Tylko taka kariere mogła zrobic kobieta - wujsc dobrze za maz, miec dzieci, stworzyc dom. Kształcenie takich kobiet ograniczało się do czytania, pisania, paru cytayów pofrancisku, brzakania na fortepianie i u miejetnosci zarzadzania domem. Chocby nie wiem jak zdolna była kobieta miała nikłe szanse być politykiem, prezesem banku, no co bardziej eyemancypowana mogła zostać lekarką.

    w zyciu juz po zamazpójsiu i yrodzeniuy dzieci nic ja innego nie czekało. ale teraz jest inaczej - kobiety kształcą się i chcą rozwijać zawofowo i intelektualnie. Natiralnie, są takie którym wystarcza rola mamy i zony i ok, wówczas tulko kwestia zmalezienia faceta, któru nedzie w stanie utrzymac taką rodzine i model bedzie mu pasował Do zrobienia smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 03.12.10, 12:41
    kora3 napisała:

    > To nie argimen, nikt nie musi rzecież smile

    To nie argument. To fakt. smile

    > z tego co wiem, jest, ale moge się mylic, trzeba Grzsia sytacsmile
    > O ile sie orentuje współzycie z osobą ponizej 15 rz. (w ogóle obcowanie płciowe
    > ) jest przesteostwem niezaleznie od wieku, tylko,ze wówczs wuna lezy wszak o ib
    > u stronach taka sama, a maloleyni nie odpowiada za czym, jak "leyni"

    Masz rację, sam czyn jest przestępstwem, ale osoba małoletnia nie jest objęta Kodeksem Karnym. Dzieci więc poniżej 15 roku życia mogą się rozmnażać bez konsekwencji prawnej.

    > A bierzesz pod uwage,ze najczescie góre bierze ROZSADEKsmile?

    A skąd wiesz, co najczęściej bierze górę? smile

    > no to z powodzeniem mozna przyjąc, ze oba mają złe skutki. smile wygodnictwo bo je
    > st mniej dzieci, a nieokiełnansy instynkt bo e, których jest dizu sa zaniedbane
    > Czyli zdrowy rozsadek górasmile

    MOGĄ mieć złe skutki. smile Zdrowy rozsądek też może mieć złe skutki, jeśli z jego powodu kurczy się społeczęństwo. smile

    > To bez znaczenia smile Chodzi o mechanizmy, a nie o miejsce i zcs smile

    To ma ogromne znaczenie w naszej dyskusji. Nie dyskutujemy o biedbych krajach Afryki, tylko o krajach rozwiniętych. smile

    > Luka pojawila się w twum rozumowaniu. Obrazowo: masz 5 złorych i dwoje dzieci.
    > Kupujesz kazdemu dziecku po jabłku, starcz ci jeszcze na 2 czekolady. Wiec jesz
    > cze maja o czekoladzie z tej 5. Masz 5 złotych i 10 dzieci Nie starczy ci na ja
    > błko dla kadego, wiec kupujesz kil ziemniaków, robisz pure i olewasz kefrem, ze
    > by cokolwiek zjadły.

    Nio to ja podam Ci inny obrazowy przykład. smile Masz np. 12 tys. miesięcznie na dwoje rodziców i dwoje dzieci. Wydajesz co miesiąc po 2 tys. na osobę i zostaje Ci 4 tys. osczędności. Rodzi się trzecie dziecko. Nadal wydajesz po 2 tys. na osobę, czyli w sumie 10 tys. miesięcznie i zostaje Ci tylko 2 tys. oszczędności albo pieniędzy na "luksusy". smile I co? Kosztuje tedy więcej, czy nie? smile

    > Lo matko z ta matematykasmile Rodzina dobrze sytuowana (zakładam nie renroerów, ty
    > lko ludzi pracujacych) jest takową, bo pracuje i zarabia ale nikt nie powiedzia
    > l że zacznie zarbiać wiecej, gdy pojawi sie kolejne dziecko.

    A dlaczego ma zarabiać więcej? Ja zakładam, że zarabia już wystarczająco dużo, żeby pozwolić sobie na jeszcze jedno dziecko. smile

    > z czego zatem ta rodzina to pokrywa?smile

    Np. z tego co im co miesiąc zostaje przy posiadaniu np. 1 dziecka. smile

    > Nieprawda, daje sporo na tych co sie trudzą smile

    Ale sam nie chce się trudzić i brudzić. smile

    > Ale mnie nie interesuja skutki społeczne tylko moje zycie.

    Żadne prawo nie nakazuje Ci interesowania się czymkolwiek innym niż Ty sama. smile

    > no, a ja na negatywne skytki zdiałań opisanych wyzej smile
    > Oboje przed chwilka zgodzilismy sie co do tego, ze całkowita rezygnacja z rozmn
    > azania jest przypadkiem rzeadkim, rawda? Bez porównania czesciej ludzie ogranic
    > zają liczbe zdieci do takiej, którą są w stanie wychowac.

    I bez porównania częściej (w porównaniu do nieposiadania dzieci w ogóle) ludzie ograniczają liczbę dzieci, mimo że są w stanie wychować więcej. smile

    > Ludzi sytiowanyc dobrze tez dotykaja schozrenia. Poza tym np. 100 lat temu nie
    > wiedziano o pewnych schozeniach, a tearz sie wie, wiec się unika syuacji mogac
    > ych je uaktywnić, na przyklad

    Dotykają. I co z tego? Czy to znaczy, że bogaci chorują częściej niż biedni? smile

    > No i ramach tej opiek kobieta nie tylko dobrze sytuowana wie, ze by potomstwo
    > było silne omiezy ciazami powinien byc jakis interwał czasowy, ze późna ciaza z
    > wieksza ryzyko wad u przyzłego dziecka, itd.

    No wie. I co? Znaczy to, że wraz z rosnącym poziomem wiedzy rośnie liczba przeciwskazań do posiadania dzieci?

    > Nawiasem mówic, klicziwą sprawą jst, ze Ty w swoich rozwazaniach pseudomayrmaty
    > cznych (dlaczego pseudo - wyjasnie otem) nie bierzesz od uwage najustotniejszej
    > rzeczy. ze choć cel prokreacyjny zycia dla zdecydowanej czesci ludzi w naszym
    > społeczeństwie takkim jst, od dawna juz przestał byc celem jedynym smile

    Zgadzam się z Tobą. Ludzie bardzo często wolą przeciwdziałać instynktowi za pomocą środków antykoncepcyjnych i korzystać z życia dla własnej przyjemności zamiast trudzić się przy wychowaniu dzieci. smile

    > w zyciu juz po zamazpójsiu i yrodzeniuy dzieci nic ja innego nie czekało. ale t
    > eraz jest inaczej - kobiety kształcą się i chcą rozwijać zawofowo i intelektual
    > nie.

    No i dobrze, mają do tego prawo, ale to rodzi określone skutki społeczne. smile
  • kora3 04.12.10, 06:24
    gravedigger1 napisał:

    >
    > A skąd wiesz, co najczęściej bierze górę? smile

    bo rozmawiam z ludxmi, poznaje ich pinkt widzenia na ich wlasne sprawy smile
    >
    >
    > MOGĄ mieć złe skutki. smile Zdrowy rozsądek też może mieć złe skutki, jeśli z jego
    > powodu kurczy się społeczęństwo. smile


    znów dochodzimy do tego samegosmile Przyznałeś mi racje: ludzie nie rozmanzają się ku chwale społeczeństwa, tylko DLA SIEBIE, czyz nie? Adolf Hitler, ale nie tylko on - stawiał na rozmnazanie sie dla państwa - nic z tego nie wyszło. Zatem nie licz, że ludzie bedą mieli poza zdrowym rozsądkiem po 10 dziec, bo tak nedzie lepeij dla Rzeczpospolotejsmile Ludzie rozsadni przede wszystkm dbają o swoja rodzine, najblizszych, tak to już jest smile

    >
    > To ma ogromne znaczenie w naszej dyskusji. Nie dyskutujemy o biedbych krajach A
    > fryki, tylko o krajach rozwiniętych. smile


    Zatem nie o Polsce smile

    >
    > Nio to ja podam Ci inny obrazowy przykład. smile Masz np. 12 tys. miesięcznie na d
    > woje rodziców i dwoje dzieci. Wydajesz co miesiąc po 2 tys. na osobę i zostaje
    > Ci 4 tys. osczędności. Rodzi się trzecie dziecko. Nadal wydajesz po 2 tys. na o
    > sobę, czyli w sumie 10 tys. miesięcznie i zostaje Ci tylko 2 tys. oszczędności
    > albo pieniędzy na "luksusy". smile I co? Kosztuje tedy więcej, czy nie? smile


    Wtdajesz wiecej, ale masz z czego. Naprawde tego nie ostrzegasz? Nie chce byc niemiła, ale nie tylko matematyka nie ejst Twoja mocna strone, ale takze znajomosc przecietnych realiów w Polsce. Zaraz sie dowiem, ze "moje" srodowisko nie ejst reprezentatywnesmile i masz rację - zupełnie nie jest. Dlatego też nie opieram swych wniosków na moim własnym srodowisku.
    Jak już wspomniałam wczesniej, mam mozliwosc i chec przede wszystkim, by obserwowac swiat i społeczeństwo nie tylko w zakresie swego srodowiska: parnera, rodziny, najblisztch przyjaciół i znajomych. Widze zatem nieco szerzej i co widze? Ze wiekszosc ludzi, takich przecietntch nie zarabia po 12 tys. miesiecznie.
    Nie trzeba byc zreszta wielkim znawca tematu: srednia krajiwa w poczatkach tego roku wynosila niecałe 3150 złotych brutto. - jest liczona dla sektora prywatnego bez najmniejszych firm. Do 12 kawałków miesiecznie to raczej daleko, nie uwazasz?
    Twój bład polega na tym, ze po pierwsze najwyrazxniej uwazasz, ze wszyscy mają się tak dobrze jak ty, po drogie z góry zakladasz, ze ludzie dziela - jak w Twoim przykladzie- oszczesnosci miesiecznie, a nie biezaca kase, a po trzecie chyba niewłasciwie oceniasz stan majtkowy innych.
    Tak mi sie zdaje, popraw mnie jesli się myle. Wracjac do Twego przykladu: iowszem ta rodzina wyda wiecej, bo ma z CZEGO! Nieco uprosciłeś o najwyraźniej zakładajac, ze tulko mzczyzna tam zarabia (bo nic się nie zmniejszyło po irodzeniu dziecka, znaczy to, czy babka pracije, czy nie nie a znaczenia),a le niech bedzie.
    Uswiadom sobie wszelako, że wiekszoc rodzin nie ma tyle kasy, zyją ludzie od piwrwszego, do pierwszego. Koszty zycia bowiem rosną, drozeja mieszkania, media, jedzenie, ubrania. Szybciej niż rozną płace.

    >
    > A dlaczego ma zarabiać więcej? Ja zakładam, że zarabia już wystarczająco dużo,
    > żeby pozwolić sobie na jeszcze jedno dziecko. smile


    No to ŹLe zkladasz i tu jest sedno sprawy. Bo tak w Polsce nie jest, nie ejst to w kazdym razie standard. Przywołujesz mnie "do porzdaku", ze pisze o patologi, a nie o wiekszosci, a sam piszesz o elicie mateialnej kraju, usiłujac mi wmówic, ze to jest wiekszosc.

    >
    > Np. z tego co im co miesiąc zostaje przy posiadaniu np. 1 dziecka. smile


    znów to samosmile skąd masz wiesci,ze wiekszosc zostaje?smile jesli tak wszystkim zbywa, to dlaczego tylu ludzi bierze kredyty, pozyczki, rzeczy na raty? No bo wlasnie im NIE ZBYWA, a nierzadko BRAKUJE !!!

    >
    > Ale sam nie chce się trudzić i brudzić. smile

    No, jak jedziesz na myjnie topłacisz za to, zeby sie nie brudzic i nie trudzic, na przyklad smile
    Wstydź się smile

    >
    > Żadne prawo nie nakazuje Ci interesowania się czymkolwiek innym niż Ty sama. smile

    rzecz w tym, ze sam pzyznałeś, ze WSZTSCY tak mają - sam ptzyznałeś, ze nikt się nie rozmnaza ze wgledów społecznyc i demograficznych, tylko dla siebie smile

    >
    > I bez porównania częściej (w porównaniu do nieposiadania dzieci w ogóle) ludzie
    > ograniczają liczbę dzieci, mimo że są w stanie wychować więcej. smile


    Juz chyba jasne jest, ze : "są w stanie" to pojecie wzgledne, a Ty nie masz za bardzo rozeznania w statusie materoalnym przecietnej polskiej rodziny
    >
    > Dotykają. I co z tego? Czy to znaczy, że bogaci chorują częściej niż biedni? smile


    czasem tak, czasem nie - to nie ma nic do rzeczy.
    >
    >
    > No wie. I co? Znaczy to, że wraz z rosnącym poziomem wiedzy rośnie liczba przec
    > iwskazań do posiadania dzieci?



    czasem tak, oczywiscie. swiadomosc zagrozenia zwiazanego ze swoim stanem zdrowia, dla siebie i przyszłego dziecka nierzadko powoduje porzcenie mysli o kolejnym potomku.


    >
    > Zgadzam się z Tobą. Ludzie bardzo często wolą przeciwdziałać instynktowi za pom
    > ocą środków antykoncepcyjnych i korzystać z życia dla własnej przyjemności zami
    > ast trudzić się przy wychowaniu dzieci. smile


    Niesłusznie zakladasz, ze wszyscy ludzie mają instykt do rozmanza się, ale zapewne wiekszosc, wiec opzyjmy sie na tej wiekszosc. Otóz wiekszosc ludzi ma dzieci, mowa o naszym spoleczeństwie rzecz jasna. Czyli nie powstzymuje swego onstynktu tylko nie kieruje sie nim wyłącznie i o jest chyba dobrze, tak ogólnie, poza bowiem podstawowymi instynktami mamy też rozum i wole. Zgodnie z podstawowym instynktem samiec, czyli mezczyzna powinien w swoim zyciu zapłodnic mozliwie najwiekszą liczbę samic, czyli kobiet - nie ejsteśmy stworzeniami monogamcznymi, wiec tak byłoby calkiem zgodnie z natura i instyktem :smile
    .
    >
    > No i dobrze, mają do tego prawo, ale to rodzi określone skutki społeczne. smile


    No ba, jasne Także np. takie, ze kobieta nie musi już znosić zdrad, bicia, picia meza Majac prace moze samodzelnie się utrzymać i nie obciązac państwa jesli maż ja porzuci.
    Okreslone skutki społeczne rodzi tez rozwój medycyny mój drogi. Kiedys osoba 60 letnia to był starzec, dziś nie. Kiedyś wczesniak nie przezywał, dziś tak
    Oczywiscie, jest sposob na to, zeby tych "okreslonych skutków spolecznych" nie było smile Przede wszystkimusimy przestać kształcic dziewczynki. Załozmy sobe, ze dzieci płci zenskiej mozna kształcić tylko do poziomu gimnazjum na koszt państwa. Tyle wystarczy, zeby baba umiała zajsc, tirdzic zrobic zakupu, ugotowac i posprzatac. nie? Kto chce kształcic córki, niech to robi na wlasny koszt. Kobety nie beda wówczas pracowac, w kazdym razie nie na lepiej opłacanych stanowiskah pracy, bedą je itrzymywac faceci, którym sie te stanowiska zwolniąsmile
    Podoba sie taki model?smile

    Reasumując smile zarzucasz mnie mówienie o patologii, a to co piszesz pokazało, ze kompletnie nie znasz poslkch realiów. Nie wiem, czy mieszkasz w Polsce, ale jesli, to musisz naprawde obracać się wyłącznie w swoim środowisku i byc slepu i głuchy na to, co sie wokół Ciebie dzieje Nie pisze tego złosliwie, po prostu wnioskuje z Twoich wynirzeń na temat wydatków.
    Ja np i mysle,ze wiekszosc tutejszych forimowiczow mamy jednak wieksze roeznanie niż tylko w obrebie własnego konta bankowegosmile i osobstego statusu.

    Wiesz ile wynosi w Polsce najnizsza krajowa? Niecale 1320 zł brutto, co netto daje niecale 1000 złotych. Średnia krajowa płaca netto to niecałe 2400. Wiesz ilu ludzi zasuwa za te najniższa krajową? A ty tu wyjezdzasz z zarobkami 12 tys miesieczniesmile jakby to był jakiś polski standard smile Jasne, sa ludzie tyle, a nawet wicej zarabiający Grave. I ci prawdopodobnie (jesli mają zdrowie do tego, bo tego nie wiesz) mogliby mieć byc mzoe wiecej dzieci, tylko ze tych ludzi jest mało Wiekszosc to przecietni
  • gravedigger1 06.12.10, 09:11
    kora3 napisała:

    > bo rozmawiam z ludxmi, poznaje ich pinkt widzenia na ich wlasne sprawy smile

    Rozmawiasz z większością albo przynajmniej z "próbą reprezentaywną?, żeby wyciągać uogólniające wnioski? smile

    > znów dochodzimy do tego samegosmile Przyznałeś mi racje: ludzie nie rozmanzają się
    > ku chwale społeczeństwa, tylko DLA SIEBIE, czyz nie?

    No właśnie, ludzie zazwyczaj widzą tylko czubek własnego nosa. Święta racja. smile

    > Adolf Hitler, ale nie tyl
    > ko on - stawiał na rozmnazanie sie dla państwa - nic z tego nie wyszło.

    Hitlerowi wychodziło do czasu wybuchu wojny. Potem to już mu wychodzić nie mogło, bo niemieccy mężczyźni ginęli jak muchy podczas działań wojennych, a w Rzeszy do romnażania nadawali się głównie młodzi i zdrowi robotnicy przymusowi z krajów podbitych. smile

    > Zatem n
    > ie licz, że ludzie bedą mieli poza zdrowym rozsądkiem po 10 dziec, bo tak nedzi
    > e lepeij dla Rzeczpospolotejsmile Ludzie rozsadni przede wszystkm dbają o swoja ro
    > dzine, najblizszych, tak to już jest smile

    Nie liczę. smile Ludzie kierujący się zdrowym rozsądkiem będą dbać o własną wygodę. smile

    > Wtdajesz wiecej, ale masz z czego. Naprawde tego nie ostrzegasz? Nie chce byc n
    > iemiła, ale nie tylko matematyka nie ejst Twoja mocna strone, ale takze znajom
    > osc przecietnych realiów w Polsce.

    Jesteś niemiła. smile

    > Nie trzeba byc zreszta wielkim znawca tematu: srednia krajiwa w poczatkach tego
    > roku wynosila niecałe 3150 złotych brutto. - jest liczona dla sektora prywatne
    > go bez najmniejszych firm. Do 12 kawałków miesiecznie to raczej daleko, nie uwa
    > zasz?

    12 kawałków to był tylko przykład, a włąściwie kontr-przykład. smile Ty podałaś przykład na poparcie swojej tezy, a ja pokazałem Ci, że można podać przykład przeciwko Twojej tezie. smile

    > Twój bład polega na tym, ze po pierwsze najwyrazxniej uwazasz, ze wszyscy mają
    > się tak dobrze jak ty, po drogie z góry zakladasz, ze ludzie dziela - jak w Tw
    > oim przykladzie- oszczesnosci miesiecznie, a nie biezaca kase, a po trzecie ch
    > yba niewłasciwie oceniasz stan majtkowy innych.

    Nie oceniam stanu majątkowego innych i nie uważam, że wszyscy mają się w jakiś określony sposób.

    > Tak mi sie zdaje, popraw mnie jesli się myle.

    Poprawiam. smile

    > Uswiadom sobie wszelako, że wiekszoc rodzin nie ma tyle kasy, zyją ludzie od pi
    > wrwszego, do pierwszego. Koszty zycia bowiem rosną, drozeja mieszkania, media,
    > jedzenie, ubrania. Szybciej niż rozną płace.

    To ciekawe. Oznacza to, że ekonomiści kłamią, twierdząc, że siła nabywcza tego co zarabiają Polacy rośnie. smile

    > No to ŹLe zkladasz i tu jest sedno sprawy. Bo tak w Polsce nie jest, nie ejst t
    > o w kazdym razie standard.

    Ależ ja nigdzie nie zakładam, że to jest standard. smile Ja tylko piszę o tych ludziach, których stać na więcej dzieci, a mają ich poniżej progu "odradzalności".

    > Przywołujesz mnie "do porzdaku", ze pisze o patologi
    > , a nie o wiekszosci, a sam piszesz o elicie mateialnej kraju, usiłujac mi wmów
    > ic, ze to jest wiekszosc.

    Nigdzie nie wmawiam Ci, że to większość. smile Jest to jednak liczba wystarczająca do tego, żeby wpływać negatywnie na przyrost naturalny.

    > znów to samosmile skąd masz wiesci,ze wiekszosc zostaje?smile jesli tak wszystkim zby
    > wa, to dlaczego tylu ludzi bierze kredyty, pozyczki, rzeczy na raty? No bo wlas
    > nie im NIE ZBYWA, a nierzadko BRAKUJE !!!

    Nie wiem, czy większości zostaje i nie napisałem tego. smile A jeśli chodzi o pożyczki i rzeczy na raty, to świadczą one m.in. o tym, że rośnie apetyt na dobra konsumpcyjne i ludzie chcą mieć jak najwięcej już, zaraz.

    > No, jak jedziesz na myjnie topłacisz za to, zeby sie nie brudzic i nie trudzic,
    > na przyklad smile
    > Wstydź się smile

    Jak jadę do myjni, to daję pracę ludziom, którzy w myjniach pracują. A jak nie mam własnych dzieci, to inni za mnie ich nie spłodzą i nie wychowają. smile

    > rzecz w tym, ze sam pzyznałeś, ze WSZTSCY tak mają - sam ptzyznałeś, ze nikt si
    > ę nie rozmnaza ze wgledów społecznyc i demograficznych, tylko dla siebie smile

    Tak, tylko że niektórzy mimo to się rozmnażają i wychowują dzieci, co jest korzystne społecznie, a inni są np. tak bardzo rozsądni i skupieni na swoich potrzebach, że decydują się tego nie robić. smile

    > Juz chyba jasne jest, ze : "są w stanie" to pojecie wzgledne, a Ty nie masz za
    > bardzo rozeznania w statusie materoalnym przecietnej polskiej rodziny

    Wszystko jest względne. smile

    > czasem tak, czasem nie - to nie ma nic do rzeczy.

    Ma do rzeczy, ponieważ przesłanki zdrowotne nie są przyczyną spadku dzietności wraz ze wzrostem zamożności.

    > czasem tak, oczywiscie. swiadomosc zagrozenia zwiazanego ze swoim stanem zdrowi
    > a, dla siebie i przyszłego dziecka nierzadko powoduje porzcenie mysli o kolejn
    > ym potomku.

    A może ta świadomość to tylko wymówka?

    > Niesłusznie zakladasz, ze wszyscy ludzie mają instykt do rozmanza się, ale za
    > pewne wiekszosc, wiec opzyjmy sie na tej wiekszosc.

    Nie zakładam, że wszyscy mają. smile

    > Otóz wiekszosc ludzi ma dzi
    > eci, mowa o naszym spoleczeństwie rzecz jasna. Czyli nie powstzymuje swego onst
    > ynktu tylko nie kieruje sie nim wyłącznie i o jest chyba dobrze, tak ogólnie, p
    > oza bowiem podstawowymi instynktami mamy też rozum i wole.

    Zgadza się, tylko że jeśli zbyt często rozum powoduje oszukanie instynktu, to jest to, w przypadku rozmnażania się, niekorzystne społecznie. smile

    > No ba, jasne Także np. takie, ze kobieta nie musi już znosić zdrad, bicia, pici
    > a meza Majac prace moze samodzelnie się utrzymać i nie obciązac państwa jesli
    > maż ja porzuci.

    Najlepiej więc, żeby to mężczyźni sami sobie rodzili dzieci. Wtedy kobiety niczego nie musiałyby znosić. smile Ale przypomnę, że mężczyźni też są zdradzani, a czasami nawet (i to npodobno nierzadko) wychowują nie swoje dzieci. smile
  • kora3 06.12.10, 21:23
    gravedigger1 napisał:
    >
    >
    > Rozmawiasz z większością albo przynajmniej z "próbą reprezentaywną?, żeby wycią
    > gać uogólniające wnioski? smile


    na pewno z grupa reprezentatywną

    >
    > No właśnie, ludzie zazwyczaj widzą tylko czubek własnego nosa. Święta racja. smile

    oczywiscie Ciekawe, czy Ty chodzisz w dzitrawych butach, zeby dzieciom w Kenii, albo w Polsce w niedostatku zapewnic jedzenie Jesli dakesz, to z tego co masz wiecj, niż ci potrzeba, a i tak wówczas tobisz to la siebiesmile dla zaspokjenia swej potrzeby atriuzmu smile

    Potem to już mu wychodzić nie mogł
    > o, bo niemieccy mężczyźni ginęli jak muchy podczas działań wojennych, a w Rzesz
    > y do romnażania nadawali się głównie młodzi i zdrowi robotnicy przymusowi z kra
    > jów podbitych. smile


    zdolni do rozrody sa takze niektórzy starzy mezczyźni, a do zaplodnienia wystarcza pare chwil na przepystce - to nie mialy byc zwiazki, tylko DZIEI dla fihrera smile


    >
    > Nie liczę. smile Ludzie kierujący się zdrowym rozsądkiem będą dbać o własną wygodę

    Pewnie, a takze swouch najbliszych Rozdałes moze wszystko co miałes biednym? Czy też najperw zaspokajasz potzreby swoje i swej rodzuny?smile
    .
    >
    > Jesteś niemiła. smile

    jestem szczera smile

    >
    > 12 kawałków to był tylko przykład, a włąściwie kontr-przykład. smile Ty podałaś pr
    > zykład na poparcie swojej tezy, a ja pokazałem Ci, że można podać przykład prze
    > ciwko Twojej tezie. smile


    kontrprzyklad musi miec jakiś senssmile
    >
    > To ciekawe. Oznacza to, że ekonomiści kłamią, twierdząc, że siła nabywcza tego
    > co zarabiają Polacy rośnie. smile



    Rosnie pozornie. Ludzie biora duzo rzeczy na katy, w kredycie. Stac ich na te raty, ale wartosc tego, za co je placą po spłacie (poza nietuchomosciami) jest znikoma, a oni płaca za nie jeszvze odsetki i to wysokie.
    > .
    >
    > Ależ ja nigdzie nie zakładam, że to jest standard. smile Ja tylko piszę o tych lud
    > ziach, których stać na więcej dzieci, a mają ich poniżej progu "odradzalności".



    nadal nie podałeś co to znaczy "stac na"
    >
    > Nigdzie nie wmawiam Ci, że to większość. smile Jest to jednak liczba wystarczająca
    > do tego, żeby wpływać negatywnie na przyrost naturalny.



    skad yen wniosek, przeciezprzyznales, ze wiekszosc ludzi ma dzieci smile

    >
    > Nie wiem, czy większości zostaje i nie napisałem tego. smile A jeśli chodzi o poży
    > czki i rzeczy na raty, to świadczą one m.in. o tym, że rośnie apetyt na dobra k
    > onsumpcyjne i ludzie chcą mieć jak najwięcej już, zaraz.



    owszem, ale to nie znaczy, ze ich na to stac. Przyklad: ktos bierze jredyt 10 tys płaci mieiecznie 300 złotych zarabiajsc powiedzmy 3000 Cóz takiego mozesz sobie kupuc za 10 tys.? Uzyany mcno samochód? załozmy. Płaci ten kredyt przez 4 lata, samchód esploatuje. Za te 4 lata bedzie to grat nie doopchniecia za wiecej niz 2 kola ( o ile), ale swoje z odstetkami zaplacic musial.

    >
    > Jak jadę do myjni, to daję pracę ludziom, którzy w myjniach pracują. A jak nie
    > mam własnych dzieci, to inni za mnie ich nie spłodzą i nie wychowają. smile



    Ale spełnia SWOJE zachcianki dot, posiadania dzieci a ty za nie zapłacisz: za zasiłki dla matki na macierzyński , za L-4 w ciazy, za lekarza dla dziecka - Ty z tego nie korzystaszsmile

    >
    > Tak, tylko że niektórzy mimo to się rozmnażają i wychowują dzieci, co jest korz
    > ystne społecznie, a inni są np. tak bardzo rozsądni i skupieni na swoich potrze
    > bach, że decydują się tego nie robić. smile




    Ci niektórzy, a raczej wikszosc realizuja swe potrzeby - to jest potrzeby posiadania dzieci np.smile

    >
    > Ma do rzeczy, ponieważ przesłanki zdrowotne nie są przyczyną spadku dzietności
    > wraz ze wzrostem zamożności.



    Tego nie wieszsmile a ja wiem,ze zamzne , wykształcone bobiety bardziej zwracaja uwage na zagrozenia dla siebie i przyszłego dziecka w ciazy, niż biedne i niewykształcone


    >
    > A może ta świadomość to tylko wymówka?



    a komu potrzebna wymówka? przeciez posiadanie dzieci nie ejst obowiazkowesmile Ja pojmuje,ze dla jakegoś faceta i jego kobiety zkrzeuca w ciązy to nic yakiego, Ty pojmuj, ze dla innego i innej kobiety to cos wazznegoNie kazda kobieta traktuje sebie i nie kazdy mezczyzna swa parterke jak macice i inkubator, niektorzy traktuja jak człowiak, który wznijeszy jest od kolejnego przekazania genów

    > Nie zakładam, że wszyscy mają. smile


    a jak nie maja to piwni dzialac wg Ciebie wnrew sobie?

    > > oza bowiem podstawowymi instynktami mamy też rozum i wole.
    >
    > Zgadza się, tylko że jeśli zbyt często rozum powoduje oszukanie instynktu, to j
    > est to, w przypadku rozmnażania się, niekorzystne społecznie. smile


    napłodzenie tuzina dzieci, któtym nie ma sie co ac jesc jest bardziej szkodliwe społecznie

    >
    > Najlepiej więc, żeby to mężczyźni sami sobie rodzili dzieci.

    moze i racja jtos kiedys powuedzialze gdyby to mezczyxni zachodzili w ciaze aborcja byłaby sakramentem smile

    Wtedy kobiety nicz
    > ego nie musiałyby znosić. smile


    nikt nie musi znosic bicia, ponizania, ani pzemocy, ti nam gwatantuje konstytucja


    Ale przypomnę, że mężczyźni też są zdradzani, a cz
    > asami nawet (i to npodobno nierzadko) wychowują nie swoje dzieci. smile



    w obecnych czasach ten jest zdradzant , kto sie na to godzi. Cudze dzieci mozna wychowywac z checiąi swuadomie: mój tati jest tego najwspanialszym przykładem, ale jesli masz na mysli osoby, które sa oszukiwane, to po prostu się na to godzą, maja orawo tego tez chciec


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 07.12.10, 08:53
    kora3 napisała:

    > na pewno z grupa reprezentatywną

    Udowodnij to. smile

    > zdolni do rozrody sa takze niektórzy starzy mezczyźni, a do zaplodnienia wystar
    > cza pare chwil na przepystce - to nie mialy byc zwiazki, tylko DZIEI dla fihrera smile

    Niektórzy tak, ale ci niektórzy nie byli wykorzystywani jak byki rozpłodowe. smile A co do przepustki - jak ktoś zginął na froncie to z rozmnażania już nici nawet, gdyby dostał długi urlop. smile

    > Pewnie, a takze swouch najbliszych Rozdałes moze wszystko co miałes biednym? Cz
    > y też najperw zaspokajasz potzreby swoje i swej rodzuny?smile

    Wiesz, św. Franciszkiem nie jestem. smile Widzę, że lubisz sprowadzać problemy do skrajności. smile

    > jestem szczera smile

    Co nie wyklucza bycia niemiłą. smile

    > kontrprzyklad musi miec jakiś senssmile

    Ma dokładnie taki sam sens jak Twój przykład. Obie sytuacje są możliwe i wystepują w życiu. smile

    > Rosnie pozornie. Ludzie biora duzo rzeczy na katy, w kredycie. Stac ich na te
    > raty, ale wartosc tego, za co je placą po spłacie (poza nietuchomosciami) jest
    > znikoma, a oni płaca za nie jeszvze odsetki i to wysokie.

    No i z tych pozorów bierze się wzrost gospodarczy w kraju w czasie ogólnego kryzysu powodującego, że motorem wzrostu jest głównie popyt wewnętrzny. Popatrz, jakie te prawa ekonomii są pozorne. smile

    > nadal nie podałeś co to znaczy "stac na"

    "Stać na" to znaczy być w stanie utrzymać bez materialnej pomocy z zewnątrz, choć np. z ograniczeniem (jeśli to konieczne) wydatków na zaspokojenie własnych zachcianek.

    > skad yen wniosek, przeciezprzyznales, ze wiekszosc ludzi ma dzieci smile

    Tak, ale do tej większości zaliczają się również pary, które mają jedno lub dwoje dwoje dzieci. smile

    > owszem, ale to nie znaczy, ze ich na to stac.

    Jeśli ich nie stać, to niech nie biorą kredytów.

    > Ale spełnia SWOJE zachcianki dot, posiadania dzieci a ty za nie zapłacisz: za
    > zasiłki dla matki na macierzyński , za L-4 w ciazy, za lekarza dla dziecka - T
    > y z tego nie korzystaszsmile

    Sama piszesz, że wielodzietność tych, których nie stać na dzieci jest szkodliwa społecznie. Więc jeśli ten zamożny "wyręcza" się ludźmi niezamożnymi i "zwala" na nich ciężar posiadania dzieci, to działa na szkodę społeczeństwa. smile

    > Ci niektórzy, a raczej wikszosc realizuja swe potrzeby - to jest potrzeby posi
    > adania dzieci np.smile

    Ta enigmatyczna większość realizuje także inne potrzeby oprócz posiadania dzieci. Jeżeli te inne potrzeby biorą górę nad potrzebą posiadania dzieci, a raczej nad instynktem rozrodczym, powodując spadek przyrostu naturalnego w skali kraju, to mamy problem. I to nie jeden. smile

    > Tego nie wieszsmile a ja wiem,ze zamzne , wykształcone bobiety bardziej zwracaja u
    > wage na zagrozenia dla siebie i przyszłego dziecka w ciazy, niż biedne i niewyk
    > ształcone

    Wiem. smile Zwracają. I co z tego? Czy to znaczy, że zwracanie uwagi powoduje, że zagrożeń jest więcej?

    > a komu potrzebna wymówka? przeciez posiadanie dzieci nie ejst obowiazkowesmile

    Wymówka dla samego siebie. Dla "oszukania" własnego instynktu. smile

    > Ja pojmuje,ze dla jakegoś faceta i jego kobiety zkrzeuca w ciązy to nic yakiego,

    Nie pojmuję słowa "zkrzeuca", więc treść zdania nie jest dla mnie jasna. smile

    > Ty pojmuj, ze dla innego i innej kobiety to cos wazznegoNie kazda kobieta trak
    > tuje sebie i nie kazdy mezczyzna swa parterke jak macice i inkubator, niektorzy
    > traktuja jak człowiak, który wznijeszy jest od kolejnego przekazania genów

    Przecież posiadanie dzieci to rzecz bardzo ludzka. Mężczyzna chcący mieć dzieci ze swoją partnerką daje raczej wyraz swojej miłości do niej, choć oczywiście "patologia" w postaci traktowania kobiety jak inkubator na pewno się zdarza.

    > a jak nie maja to piwni dzialac wg Ciebie wnrew sobie?

    Nie, nie powinni. Nieposiadanie tego instynktu jest rzeczą rzadką, ale jeśli częstotliwość występowania tego zjawiska zaczyna wpływać znacząco na zmniejszenie przyrostu natoralnego, to trzeba się zastanowić, co zrobić, żeby problemowi zaradzić.

    > napłodzenie tuzina dzieci, któtym nie ma sie co ac jesc jest bardziej szkodliwe
    > społecznie

    Napłodzenie tuzina be zmożliwości wykarmienia jest szkodliwe, podobnie jak niepłodzenie dzieci przez ludzi, ktorych na to stać. smile

    > nikt nie musi znosic bicia, ponizania, ani pzemocy, ti nam gwatantuje konstytucja

    Zgadzam się z tym całkowicie. smile

    > w obecnych czasach ten jest zdradzant , kto sie na to godzi.

    Bzdura. smile

    > Cudze dzieci moz
    > na wychowywac z checiąi swuadomie: mój tati jest tego najwspanialszym przykłade
    > m, ale jesli masz na mysli osoby, które sa oszukiwane, to po prostu się na to g
    > odzą, maja orawo tego tez chciec

    Coś mi tu nie gra. Osoby, które są oszukiwane, godzą się an to? Jak mogą się godzić, skoro nawet nie są świadome? smile
  • kora3 07.12.10, 10:01
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Udowodnij to. smile

    komy i po co?smile
    > chwil na przepystce - to nie mialy byc zwiazki, tylko DZIEI dla
    > fihrera smile
    >
    > Niektórzy tak, ale ci niektórzy nie byli wykorzystywani jak byki rozpłodowe. smile
    > A co do przepustki - jak ktoś zginął na froncie to z rozmnażania już nici nawe
    > t, gdyby dostał długi urlop. smile


    wiesz, jakos nie mamw razenai, ze wszyscy Niemc zgneli na wojnie, w kazdm azie faceci smile Dosc szybko zdołali po tejze wojnie zmontowac armię smile

    >
    > Wiesz, św. Franciszkiem nie jestem. smile Widzę, że lubisz sprowadzać problemy do
    > skrajności. smile


    A Ty wg mnie rozmtdłasz - cały zcas mówisz o interesie społecznym, a jak przychodzi co do czego ...smile

    >
    >
    > Co nie wyklucza bycia niemiłą. smile


    naruraknie, niektórzy lubią byc oszukuani smile
    >
    >
    > Ma dokładnie taki sam sens jak Twój przykład. Obie sytuacje są możliwe i wystep
    > ują w życiu. smile


    zcłwokeku sytuacja jak to okreslasz sredniej krajowej nie tylko jest mozluwa, ona jest najczestsza! Osoby który maja kilkanascie tys miesiecznie na krete to mniejszosc

    >
    >
    > No i z tych pozorów bierze się wzrost gospodarczy w kraju w czasie ogólnego kry
    > zysu powodującego, że motorem wzrostu jest głównie popyt wewnętrzny. Popatrz, j
    > akie te prawa ekonomii są pozorne. smile


    wiesz, fajnue byłoby, jakbys przczytawszy cos gdzies zagębił się bardziej w to, a nie tylko ucieszyłsmile
    wzrost jst faktycznt - towary schodzą i sa spłacane. Ale wcale nie musi sto przekładać na wzrost zamoznosci ludzi, dlacego wyjasiłam ci powyzej.
    >
    > "Stać na" to znaczy być w stanie utrzymać bez materialnej pomocy z zewnątrz, ch
    > oć np. z ograniczeniem (jeśli to konieczne) wydatków na zaspokojenie własnych z
    > achcianek.


    co naywamy zachciankami i ile one kosztują?smile

    >
    > Tak, ale do tej większości zaliczają się również pary, które mają jedno lub dwo
    > je dwoje dzieci. smile



    czyli maja dnormalną liczbe dzieci, bo rodzina pow 3 jst już chyba nazywana wielidzietną smile.
    >
    > Jeśli ich nie stać, to niech nie biorą kredytów.

    aaaa moment moment - po pierwsze dlaczego, skoro ich stac na raty?

    >
    > Sama piszesz, że wielodzietność tych, których nie stać na dzieci jest szkodliwa
    > społecznie. Więc jeśli ten zamożny "wyręcza" się ludźmi niezamożnymi i "zwala"
    > na nich ciężar posiadania dzieci, to działa na szkodę społeczeństwa. smile


    Nikt sie nikim nie wyrecza. soara wyglada tak: ludzie którzy maja liczbę zdeici , które moga urzmac na przyzwotum poziomie , mają je, bo zrealizowali swoja potrzebe rozmanzania - nikomy nie robią łaski, tylko zaspokajajac swoja potrzebęsmile
    >
    > Ta enigmatyczna większość realizuje także inne potrzeby oprócz posiadania dziec
    > i


    No i bardzo dobrze! Dlaczegi nie miałaby realizowac?

    . Jeżeli te inne potrzeby biorą górę nad potrzebą posiadania dzieci, a raczej
    > nad instynktem rozrodczym, powodując spadek przyrostu naturalnego w skali kraju
    > , to mamy problem. I to nie jeden. smile



    no wiex, potrzeba pract u zaraniania na kasy na dzieci, kyóre już sa np jst faktyczbie iscie patologiczna smile
    Lepuej po zasiłek, nie?


    >
    > Wiem. smile Zwracają. I co z tego? Czy to znaczy, że zwracanie uwagi powoduje, że
    > zagrożeń jest więcej?


    jest wieksza wiedza o nich.

    >
    > Wymówka dla samego siebie. Dla "oszukania" własnego instynktu. smile


    fantazjujesz smile

    >
    > Nie pojmuję słowa "zkrzeuca", więc treść zdania nie jest dla mnie jasna. smile

    a zakrzepica - pojmujesz?

    >
    > Przecież posiadanie dzieci to rzecz bardzo ludzka. Mężczyzna chcący mieć dzieci
    > ze swoją partnerką daje raczej wyraz swojej miłości do niej, choć oczywiście "
    > patologia" w postaci traktowania kobiety jak inkubator na pewno się zdarza.


    wyraz miłosci do drygiego człowieka to takze rozumienie ejgo potreb i sytuacji. Meżczyzna pragnący miec dziecko z kobeita chorą na kregosłyp np, lyórej ciąza grozi kalectwem i realizujacy to przejawia miłosc, czy egoizm?

    >
    > Nie, nie powinni. Nieposiadanie tego instynktu jest rzeczą rzadką, ale jeśli cz
    > ęstotliwość występowania tego zjawiska zaczyna wpływać znacząco na zmniejszenie
    > przyrostu natoralnego, to trzeba się zastanowić, co zrobić, żeby problemowi za
    > radzić.


    No to masz problem, wiec mu zaradzaj - nieodpowiedziałes w końcu ile masz TY tych dzieci smile


    >
    > Napłodzenie tuzina be zmożliwości wykarmienia jest szkodliwe, podobnie jak niep
    > łodzenie dzieci przez ludzi, ktorych na to stać. smile



    nieprawda smile jesli ludzie których nato soac i niepłodzacy sa tak skrajnymi egoustami jak piszesz, tp moze ich potomstwo zrobione na siłe przejełoby to w genach, albo zotało tak samo wychowanesmile

    >
    > Bzdura. smile


    wrecz przeciwnie , ale wyjasnij smile

    >
    > Coś mi tu nie gra. Osoby, które są oszukiwane, godzą się an to? Jak mogą się go
    > dzić, skoro nawet nie są świadome? smile


    wiesz co? tak na seri, to w iekszosci rzypadków trzeba btc półgłówkiem, zebt się w pwntch rzezcach typy zdrada nie swoje dziecko nie zorientwac, a tak wielu debilii debilek to u nas jednak nie ma. Jsli się ma watpliwosci, to mozna soboe je w przypadku osjcostwa akyrat b latwo rozwiac


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 07.12.10, 11:04
    kora3 napisała:

    > komy i po co?smile

    Nikomu i po nic. wink

    > wiesz, jakos nie mamw razenai, ze wszyscy Niemc zgneli na wojnie, w kazdm azie
    > faceci smile Dosc szybko zdołali po tejze wojnie zmontowac armię smile

    Masz rację, nie wszyscy zginęli, ale zginęły miliony. To wystarczy, żeby negatywnei wpłynąć na przyrost naturalny. Zauważ, też że kobiety, których mężowie poszli na wojnę musiały ze wszystkim borykać się same, musiały utrzymać siebie i dzieci. To raczej nie sprzyjało rodzeniu kolejnych dzieci. Poza tym te kobiety, które zostały wdowami nie mogły raczej pójść do swoich nieowdowiałych koleżanek i poprosić ,by ich mężowie przelecieli je na przepustce, prawda? smile Tzn. teoretycznei mogły, ale sama rozumiesz, że w praktyce nie bardzo. smile

    > A Ty wg mnie rozmtdłasz - cały zcas mówisz o interesie społecznym, a jak przych
    > odzi co do czego ...smile

    Jak przychodzi co do czego, to działam w interesie społecznym, ale nie oznacza to popadania w skrajności, moja droga. smile

    > naruraknie, niektórzy lubią byc oszukuani smile

    Szczerym można być w sposób taktowny. Można też w niemiły, a nawet grubiański. smile Wyrażanie swojego zdania w sposób taktowny wcale nie oznacza oszukiwania. smile

    > zcłwokeku sytuacja jak to okreslasz sredniej krajowej nie tylko jest mozluwa, o
    > na jest najczestsza! Osoby który maja kilkanascie tys miesiecznie na krete to m
    > niejszosc

    Człowieku, ale sytuacja powyżej średniej krajowej też jest możliwa i wcale nie taka rzadka. smile

    > wiesz, fajnue byłoby, jakbys przczytawszy cos gdzies zagębił się bardziej w to,
    > a nie tylko ucieszyłsmile

    Jak się bardzo wgłębisz w problem, to możesz dojść do wniosków, o których nawet filozofom się nie śniło. Zauważ tylko, że te wnioski nie zmieniają rzeczywistości. smile


    > wzrost jst faktycznt - towary schodzą i sa spłacane. Ale wcale nie musi sto prz
    > ekładać na wzrost zamoznosci ludzi, dlacego wyjasiłam ci powyzej.

    Na zamożność składa się również to, co jesteś w stanie i co wydajesz na dobra konsumpcyjne. Jeśli więc ktoś kupuje coraz więcej tych dóbr, to staje się coraz zamożniejszy. smile

    > co naywamy zachciankami i ile one kosztują?smile

    W ten sposób możemy dzieclić włos na czworo, potem na "ośmioro" itd. Jeśli chcesz, sama sobie odpowiedz. smile

    > czyli maja dnormalną liczbe dzieci, bo rodzina pow 3 jst już chyba nazywana wi
    > elidzietną smile.

    Czyli mają liczbę dzieci poniżej progu dzietności. Zauważ, że jeśli "dzieciata" para ma średnio 2 dzieci, to jest to niewystarczjące do zapewnienia dodatniego wzrostu, a nawet do utrzymania status quo, bo w każdym społeczeństwie są ludzie, którzy dzieci nie mają dzieci z różnych względów.

    > aaaa moment moment - po pierwsze dlaczego, skoro ich stac na raty?

    Skoro ich stać na raty, to jest wysoce prawdopodobne, że byłoby ich stać na dziecko zamiast rat. smile

    > Nikt sie nikim nie wyrecza. soara wyglada tak: ludzie którzy maja liczbę zdeici
    > , które moga urzmac na przyzwotum poziomie , mają je, bo zrealizowali swoja po
    > trzebe rozmanzania - nikomy nie robią łaski, tylko zaspokajajac swoja potrzebęsmile

    Jeżeli zaspokajają swoją potrzebę w stopniu zapewniającym odnawialność społeczeństwa, to wszystko jest OK. Nantomiast w przeciwnym przypadku ma to negatywne skutki dla tegoż społeczeństwa. smile

    > No i bardzo dobrze! Dlaczegi nie miałaby realizowac?

    Niech realizuje, ale niech nie odbywa się to kosztem interesu społecznego, ktory nota bene w ujęciu długoterminowym jest zazwyczaj zbieżny z interesami jednostek.

    > jest wieksza wiedza o nich.

    Wiedza nie powoduje wzrostu liczby zagrożeń. smile

    > fantazjujesz smile

    Podobnie jak Ty. smile

    > a zakrzepica - pojmujesz?

    Teraz pojmuję, ale sądzę, że jesteś w stanie wymienić co najmniej kilkadziesiąt innych chorób, które są przeciwskazaniem do zachodzenia w ciążę. I co z tego? Zagrożenia zdrowotne zawsze były i jeszcze długo będą. wink

    > wyraz miłosci do drygiego człowieka to takze rozumienie ejgo potreb i sytuacji
    > . Meżczyzna pragnący miec dziecko z kobeita chorą na kregosłyp np, lyórej ciąza
    > grozi kalectwem i realizujacy to przejawia miłosc, czy egoizm?

    Jeżeli kobieta nie może mieć dziecka, a facet na siłę chce ją "uszczęśliwić" to jest oczywiście egoistą. Ale co to ma do rzeczy? Czy faktu, ze istnieją egoiści, można wyciągnąć wniosek, że nie powinno się mieć dzieci? Zawsze można podać negatywne przykłady. Można też pozytywne.

    > No to masz problem, wiec mu zaradzaj - nieodpowiedziałes w końcu ile masz TY ty
    > ch dzieci smile

    Ja nie dyskutuję na forum o sprawach osobistych i nie podaję szczegółów dotyczących mojej rodziny. smile

    > nieprawda smile jesli ludzie których nato soac i niepłodzacy sa tak skrajnymi egou
    > stami jak piszesz, tp moze ich potomstwo zrobione na siłe przejełoby to w genac
    > h, albo zotało tak samo wychowanesmile

    Może tak, może nie. Zauważ, że tego nie można być pewnym a priori. Dzieci ludzi "porządnych" mogą wyrosnąć na "nieporządnych" dorosłych i odwrotnie. smile

    > wrecz przeciwnie , ale wyjasnij smile

    A po co? To mój pogląd i nie muszę go wyjaśniać. smile

    > wiesz co? tak na seri, to w iekszosci rzypadków trzeba btc półgłówkiem, zebt si
    > ę w pwntch rzezcach typy zdrada nie swoje dziecko nie zorientwac, a tak wielu
    > debilii debilek to u nas jednak nie ma. Jsli się ma watpliwosci, to mozna soboe
    > je w przypadku osjcostwa akyrat b latwo rozwiac

    Jeśli kobieta sypia regularnie z mężem i ma też skoki na boki, to nie ma takiej metody, która gwarantowalaby zorientowanie się, że jest się zdradzanym. A sprawdzenie ojcostwa to rzecz poważna, którą robi się w przypadku utraty zaufania i podejrzewania partnerki o podwójne życie. Nie jest to jak zmierzenie sobie temperatury w przypadku złego samopoczucia. smile
  • kora3 07.12.10, 19:07
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Masz rację, nie wszyscy zginęli, ale zginęły miliony. To wystarczy, żeby negaty
    > wnei wpłynąć na przyrost naturalny.


    sam sobie znów przeczysz - w innym watku zdaje sie podnosisz, ze najwiecej dzieci rodziło się po wojnie (II swiatowej)smile Zarówno w Polsce, jak u w Niemczech było sporo dzieci - skoro wszyscy wugineli - skąd się u licha brały ?smile

    Zauważ, też że kobiety, których mężowie pos
    > zli na wojnę musiały ze wszystkim borykać się same, musiały utrzymać siebie i d
    > zieci. To raczej nie sprzyjało rodzeniu kolejnych dzieci. Poza tym te kobiety,
    > które zostały wdowami nie mogły raczej pójść do swoich nieowdowiałych koleżanek
    > i poprosić ,by ich mężowie przelecieli je na przepustce, prawda? smile


    a najwiecej zieci rodziło soe PO wojnie, patrz jaki fenomen smile

    Tzn. teore
    > tycznei mogły, ale sama rozumiesz, że w praktyce nie bardzo. smile


    nie wiem, nie ma doseiadczenia, wiem naromiastmze w tamtym czasie luzdie wiazali sie szybko pary, które sie rozpadały, albo nie

    >
    > Jak przychodzi co do czego, to działam w interesie społecznym, ale nie oznacza
    > to popadania w skrajności, moja droga. smile


    Cztli na ile Cie stac? Temat tabu?

    >
    > Szczerym można być w sposób taktowny. Można też w niemiły, a nawet grubiański.
    > smile Wyrażanie swojego zdania w sposób taktowny wcale nie oznacza oszukiwania. :


    tacja, wiec się postaraj tak robic smile


    >
    > Człowieku, ale sytuacja powyżej średniej krajowej też jest możliwa i wcale nie
    > taka rzadka. smile


    Jasne, rtlko zalezy o ile powuzej - o 500 zera to teżpowyzej , nie?

    >
    > Na zamożność składa się również to, co jesteś w stanie i co wydajesz na dobra k
    > onsumpcyjne. Jeśli więc ktoś kupuje coraz więcej tych dóbr, to staje się coraz
    > zamożniejszy. smile



    nieprawda, co to za "ekonomia" ? Zamozniejszy stajesz sie kupujac cos,zego wartosc ma szanse bodaj wzrosna, po zakupue, kupujac coś, czego wartosc spada gwałtownie po nim, stajesz się ubozszy, nie widzisz tego?W miare się to moe wtrównywc, gdy to ci kypiłes : amochód, komputer, kamera, zarabia na siebie kolowkwilanie mówiąc, jesli masz to tylko do eksploatacji to nie jest to wrost zamoznosci tylko spadeksmile


    >
    > W ten sposób możemy dzieclić włos na czworo, potem na "ośmioro" itd. Jeśli chce
    > sz, sama sobie odpowiedz. smile


    dla jednego wyjscie do fyzjera, albo kosmetyczki, dla dtigiego kolejy szybowuecsmile
    >
    > Czyli mają liczbę dzieci poniżej progu dzietności. Zauważ, że jeśli "dzieciata"
    > para ma średnio 2 dzieci, to jest to niewystarczjące do zapewnienia dodatniego
    > wzrostu, a nawet do utrzymania status quo, bo w każdym społeczeństwie są ludzi
    > e, którzy dzieci nie mają dzieci z różnych względów.



    ale w kazdtm sa mający duzosmile
    >
    > Skoro ich stać na raty, to jest wysoce prawdopodobne, że byłoby ich stać na dzi
    > ecko zamiast rat. smile


    eeee daj spokój, załozmy ze rata wtnisu 300 zeta, za ciś tam , co to za kasa na dziecko miesiecznie smile
    eeee daj spokój, załozmy ze rata wtnisu 300 zeta, za ciś tam , co to za kasa na dziecko miesiecznie smile

    > rzebęsmile
    >
    > Jeżeli zaspokajają swoją potrzebę w stopniu zapewniającym odnawialność społecze
    > ństwa, to wszystko jest OK. Nantomiast w przeciwnym przypadku ma to negatywne s
    > kutki dla tegoż społeczeństwa. smile



    ni nie do końca, bo jakby wiekszosc płodziła się bez opamietania, to nie byłoby komu dzi płacuc podatków, zeby itrzymywac nie tylko emetutów, ale i tych płodzacych sie smile

    >
    > Niech realizuje, ale niech nie odbywa się to kosztem interesu społecznego, ktor
    > y nota bene w ujęciu długoterminowym jest zazwyczaj zbieżny z interesami jednos
    > tek.



    Guzil prawda akurat, dłigotermonowo na jednostke to nie ma wpływu, zdązy imrzec, albo sama zabezpuecza sie materialnie smile

    >
    > Wiedza nie powoduje wzrostu liczby zagrożeń. smile

    alke powosuje, ze ma sie uch swiadomosc i sie ich unikasmile
    >
    > Teraz pojmuję, ale sądzę, że jesteś w stanie wymienić co najmniej kilkadziesiąt
    > innych chorób, które są przeciwskazaniem do zachodzenia w ciążę. I co z tego?
    > Zagrożenia zdrowotne zawsze były i jeszcze długo będą. wink




    No i dla jednej kobiety i jj faceta to czy bdzir zyła i bedzie zdrowa jest wazne, a dla innej pary nie- uwazasz, ze nie powinno byc wyboru?smile

    >
    > Ja nie dyskutuję na forum o sprawach osobistych i nie podaję szczegółów dotyczą
    > cych mojej rodziny. smile



    temat tabu? smile

    >
    > A po co? To mój pogląd i nie muszę go wyjaśniać. smile



    a cztlu to blablabla smile

    >
    > Jeśli kobieta sypia regularnie z mężem i ma też skoki na boki, to nie ma takiej
    > metody, która gwarantowalaby zorientowanie się, że jest się zdradzanym.


    buahahahahahaha smile sorry , ale jesli nie masz 15 lat, to jestem w szoku smile

    A spra
    > wdzenie ojcostwa to rzecz poważna, którą robi się w przypadku utraty zaufania i
    > podejrzewania partnerki o podwójne życie. Nie jest to jak zmierzenie sobie tem
    > peratury w przypadku złego samopoczucia. smile



    Sprawdzenie ejst b. prosrw, dziecko nie musi o tym wiedzieć, taka analiza nie ma znaczenia w sadzie, fkt, ale daje pewnosc


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 08.12.10, 10:27
    kora3 napisała:

    > sam sobie znów przeczysz - w innym watku zdaje sie podnosisz, ze najwiecej dzie
    > ci rodziło się po wojnie (II swiatowej)smile Zarówno w Polsce, jak u w Niemczech b
    > yło sporo dzieci - skoro wszyscy wugineli - skąd się u licha brały ?smile

    Nie przeczę sobie, ponieważ z faktu, że stopa przyrostu naturalnego była wysoka po II wojnie nie wynika wcale, że w liczbach bezwględnych dzieci rodziło się więcej niż później. I zauważ, że stopa przyrostu naturalnego to wielkość względna odnosząca się do liczebności całej populacji kraju. Jeżeli więc populacja zmniejszyła się o kilka milionów, to nawet przy takiej samej bezwględnej liczbie dzieci mamy do czynienia ze wzrostem stopy przyrostu naturalnego. Prosta matematyka. smile A poza tym, zwróć uwagę na fakt, że gdy skończyła się wojna, to mężczyźni zaczęli wracać do domu i mogli zająć się seksem oraz utrzymaniem rodziny, co niewątpliwie sprzyjało rozmnażaniu się. smile

    > a najwiecej zieci rodziło soe PO wojnie, patrz jaki fenomen smile

    Wytłumaczyłem ten fenomen wyżej. smile

    > nie wiem, nie ma doseiadczenia, wiem naromiastmze w tamtym czasie luzdie wiazal
    > i sie szybko pary, które sie rozpadały, albo nie

    Może i tak, ale jeżeli dostępnych mężczyzn było zdecydowanie mniej niż kobiet, to nijak nie można było "sparować" wszystkich kobiet. smile Weź również pod uwagę fakt, że większość mężczyzn była na wojnie i nie miała fizycznej możliwości "parowania się" ze swoimi rodaczkami. smile

    > Cztli na ile Cie stac? Temat tabu?

    Czyli bez rozdawnia wszystkiego jak św. Franciszek i bez zagarniania wszystkiego pod siebie. smile

    > tacja, wiec się postaraj tak robic smile

    OK. Ty też. smile

    > Jasne, rtlko zalezy o ile powuzej - o 500 zera to teżpowyzej , nie?

    Też. I wszystko zależy, gdzie się leży. smile

    > nieprawda, co to za "ekonomia" ? Zamozniejszy stajesz sie kupujac cos,zego wart
    > osc ma szanse bodaj wzrosna, po zakupue, kupujac coś, czego wartosc spada gwałt
    > ownie po nim, stajesz się ubozszy, nie widzisz tego?W miare się to moe wtrównyw
    > c, gdy to ci kypiłes : amochód, komputer, kamera, zarabia na siebie kolowkwilan
    > ie mówiąc, jesli masz to tylko do eksploatacji to nie jest to wrost zamoznosci
    > tylko spadeksmile

    No widzisz, jest więc sposób na nie stawanie się uboższym - nie trzeba kupować zbędnych rzeczy, które tracą wartość. Można przeciezżzainwestować w dzieci, które w przeważającej większości będą w dorosłym życiu zwiększać wartość dodaną, pracując dla swojej i wspólnej korzyści. smile

    > eeee daj spokój, załozmy ze rata wtnisu 300 zeta, za ciś tam , co to za kasa na
    > dziecko miesiecznie smile


    No to załóżmy, że rata wynosi 800 zł. To już spora kasa na dziecko. smile

    > ni nie do końca, bo jakby wiekszosc płodziła się bez opamietania, to nie byłoby
    > komu dzi płacuc podatków, zeby itrzymywac nie tylko emetutów, ale i tych płodz
    > acych sie smile

    Jakby większość nie płodziła wcale, to nie byłoby komu pracowac i płacić podatków. smile

    > Guzil prawda akurat, dłigotermonowo na jednostke to nie ma wpływu, zdązy imrzec
    > , albo sama zabezpuecza sie materialnie smile

    No właśnie, po nas choćby potop. To jest właśnie to podejście. smile Zauważ jednak, że oprócz jednostki, ktora decyduje się nie rozmnażać lub rozmnażać na poziomie minimum są jeszcze inne jednostki, które mają prawo i decydują się na rozmnażanie w większym stopniu. Dla nich i dla ich potomstwa inters społeczny jest wazny z prywatnego punktu widzenia. smile

    > alke powosuje, ze ma sie uch swiadomosc i sie ich unikasmile

    Umożliwia również świadome unikanie niezbyt przyjemnych konsekwencji posiadania dzieci, które ze zdrowiem nie mają nic wspólnego. smile

    > No i dla jednej kobiety i jj faceta to czy bdzir zyła i bedzie zdrowa jest wazn
    > e, a dla innej pary nie- uwazasz, ze nie powinno byc wyboru?smile

    Wybór powinien być, był i będzie. Problemem jest jedynie to jakich wyborów ludzie dokonują i czym one skutkują.

    > temat tabu? smile

    Nie, zasada zachowania informacji prywatnych dla siebie. Mówmy w tym przypadku o szczegółach dotyczących osobistego życia, a nie o poglądach na jakiś temat. smile

    > a cztlu to blablabla smile

    blablabla mniej więcej rozumiem, ale "cztlu" niw ząb. smile

    > buahahahahahaha smile sorry , ale jesli nie masz 15 lat, to jestem w szoku smile

    Rozumiem, że smiejesz się z samej siebie? smile No to zdradź mi jak wykryć, że małżonka albo mąż bzyknęła (-ął) kogoś na delgacji np. w Szczecinie podczas, gdy oboje mieszkają np. w Krakowie. Sądzisz może, że partner (-ka) powinna np. założyć tej drugiej osobie podsłuch permanentny, żeby mieć gwarancję wykrycia zdrady? Jeśli nie masz 10 lat, to jestem w szoku! big_grin

    > Sprawdzenie ejst b. prosrw, dziecko nie musi o tym wiedzieć, taka analiza nie m
    > a znaczenia w sadzie, fkt, ale daje pewnosc

    Sprawdzenie to, niezależnie czy dziecko o tym wie czy nie, świadczy o kompletnym braku zaufania do partnera. Jeżeli ktoś decyduje się na zrobienie takiego badania, to znaczy że powinien jak najszybciej zwiazek rozwiązać niezależnie od wyników badania. A poza tym nikt nie robi tego tak, jak robi się badania okresowe, moja droga. smile
  • kora3 08.12.10, 19:34
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Może i tak, ale jeżeli dostępnych mężczyzn było zdecydowanie mniej niż kobiet,
    > to nijak nie można było "sparować" wszystkich kobiet. smile Weź również pod uwagę
    > fakt, że większość mężczyzn była na wojnie i nie miała fizycznej możliwości "pa
    > rowania się" ze swoimi rodaczkami. smile


    zaskocze Cię jesli powiem, ze facet moe w zblizonym czasie zapłodnic wiecrj niż jedna kobiete?smile
    >
    >
    > No widzisz, jest więc sposób na nie stawanie się uboższym - nie trzeba kupować
    > zbędnych rzeczy, które tracą wartość. Można przeciezżzainwestować w dzieci, któ
    > re w przeważającej większości będą w dorosłym życiu zwiększać wartość dodaną, p
    > racując dla swojej i wspólnej korzyści. smile


    wspólna korzysc bedzie tylko wówczss, gdy takie dziecko dorosłe juz bedzie zaraniac duzosmile
    a bedzie, jeli zapewnisz mu odpowiuednie wykształcenie, zdobycie dochodwych umiejetnosci i szacunkyu dla pracy. Pobierajac zasiłek nie nauczysz ani tego, ani tego smile
    >
    >
    > No to załóżmy, że rata wynosi 800 zł. To już spora kasa na dziecko. smile

    tak? szok smile to 16 paczek pieluszek w promocji smile

    >
    > Jakby większość nie płodziła wcale, to nie byłoby komu pracowac i płacić podatk
    > ów. smile


    ale isyalilismy już, ze zdedudowan wiekszosc ludzi płodzi sie bo chce, wiec takiego problemu nie masmile

    >
    > No właśnie, po nas choćby potop. To jest właśnie to podejście. smile

    Juz ci wyjasniałam, ze w temacie rozmnazania KAZDY ma takie podejcie, i NIKT nie rozmaza się wintersie społecznycmsmile

    Zauważ jednak
    > , że oprócz jednostki, ktora decyduje się nie rozmnażać lub rozmnażać na poziom
    > ie minimum są jeszcze inne jednostki, które mają prawo i decydują się na rozmna
    > żanie w większym stopniu. Dla nich i dla ich potomstwa inters społeczny jest wa
    > zny z prywatnego punktu widzenia. smile


    no tak wyciagnac od państwa jak najwiecek,, a "po nas choćby i potpp"?smile

    >
    > Umożliwia również świadome unikanie niezbyt przyjemnych konsekwencji posiadania
    > dzieci, które ze zdrowiem nie mają nic wspólnego. smile


    no nir wirm, nir wiem ty wspominałes,e mozna zaczac się rozmnażac po 36 roku zycia , a kazdt lekaz Ci powie, ze dla mało której kobiety to bezpieczny wiek na pierwsze diecko, zas dla płodu spore ryzyko wad.

    >
    > Wybór powinien być, był i będzie. Problemem jest jedynie to jakich wyborów ludz
    > ie dokonują i czym one skutkują.


    no własnie, wlasnie smile

    >
    > Nie, zasada zachowania informacji prywatnych dla siebie. Mówmy w tym przypadku
    > o szczegółach dotyczących osobistego życia, a nie o poglądach na jakiś temat. :


    zatem "poglady " masz swoje dla innych, dla siebie zdrowy rozsądek, czyli "mnie nie stac" "nie mam zdrowia" - nawiasem mówiac, serio uwazsz, ze ktos niepożadany namierzy cie po liczbie dzieci?

    > )
    >
    > Rozumiem, że smiejesz się z samej siebie? smile

    Nie, z Ciebie i to całkiem szczerze smile


    No to zdradź mi jak wykryć, że mał
    > żonka albo mąż bzyknęła (-ął) kogoś na delgacji np. w Szczecinie podczas, gdy o
    > boje mieszkają np. w Krakowie.


    Jak sie jest z kims na serio blisko, mozna wyczuć, z cis sie wydarzyło, a jak rimans ma charatkter stały, to tylko idiota nie zorientuje sie, mozna udawac,ze sie neiz auwaza, ale symptomy na pewno są .



    Sądzisz może, że partner (-ka) powinna np. założ
    > yć tej drugiej osobie podsłuch permanentny, żeby mieć gwarancję wykrycia zdrady
    > ? Jeśli nie masz 10 lat, to jestem w szoku! big_grin



    Nie, nie mam dziesięc kat i powinienes sie po tym co o sobie mówię (w odróznieniu od ciebie) domyslićsmile podsłuchy, inwigilacja to nie moja bajka, ale rozumiem, ze ci to przysło do głowy smile
    >
    > Sprawdzenie to, niezależnie czy dziecko o tym wie czy nie, świadczy o kompletny
    > m braku zaufania do partnera


    ano pewnie, oczywista oczywistosc, ale ja nie wspominam o OBLIGATORYJNYM sprawdzaniu. skoro ktos ma watpliwosc, to ma jakiśpwoód takze na ogół

    . Jeżeli ktoś decyduje się na zrobienie takiego bad
    > ania, to znaczy że powinien jak najszybciej zwiazek rozwiązać niezależnie od wy
    > ników badania. A poza tym nikt nie robi tego tak, jak robi się badania okresowe
    > , moja droga. smile



    A ktos sygerował, ze robi?smile No chyba nie, zvów sobie "dospiewujesz" . Brak zaufania zwykle z czegos się beirze Jasne, mze byc osoba z dysfunkcją, wszedzie widzaca "kochanków" "kochanki", ale od takiej powinno sie wiac i tyle. Natomiast nierzadko brak zayfania bierze sie z tego, ze ktos kuz raz, dwa, piec razy go naduzył, albo z całkiem uzasadnionych podejrzeń

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 09.12.10, 09:46
    kora3 napisała:

    > zaskocze Cię jesli powiem, ze facet moe w zblizonym czasie zapłodnic wiecrj niż
    > jedna kobiete?smile

    Zgadza się, może, ale jako osoba dorosła pewnie wiesz, że nie wystarczy podejść na ulicy do pierwszej kobiety i zaproponować jej zpłodnienie, żeby do zapłodnienia doszło. smile Parowanie jest regulowane normami społecznymi, wymaga zazwyczaj czasu i zachodu, a ktoś kto był na przepustce kilka dni w roku nie miał czasu na takie "zachody". smile

    > wspólna korzysc bedzie tylko wówczss, gdy takie dziecko dorosłe juz bedzie zara
    > niac duzosmile

    Nie, myslisz się. smile Wspólna korzyść występuje nie tylko wtedy. Występuje również wtedy, gdy takie "dorosłe dziecko" wytwarza odrobinę większą wartość niż konsumuje

    > tak? szok smile to 16 paczek pieluszek w promocji smile

    No szok. Możan więc wnioskować, że za 800 zł na miesiąć można zaopatrzyć dziecko jedynie w pieluszki i parę innych drobiazgów? smile

    > ale isyalilismy już, ze zdedudowan wiekszosc ludzi płodzi sie bo chce, wiec tak
    > iego problemu nie masmile

    Tak, zdecydowana większość płodzi, ale jak wynika ze statystyk pokazujących malejący przyrost naturalny, liczba płodzonych dzieci jest niewystarczająca. smile

    > Juz ci wyjasniałam, ze w temacie rozmnazania KAZDY ma takie podejcie, i NIKT ni
    > e rozmaza się wintersie społecznycmsmile

    Ale rozmnażanie się lub nie ma skutki dla tegoż interesu społecznego. smile

    > no tak wyciagnac od państwa jak najwiecek,, a "po nas choćby i potpp"?smile

    Nie, nie dlatego. smile Interes ten jest dla nich i dla ich potomstwa ważny, bo jeśli przyjdzie im zyć w starzejącym się społeczeńśtwie, to odczują to na własnej skórze. smile

    > no nir wirm, nir wiem ty wspominałes,e mozna zaczac się rozmnażac po 36 roku zy
    > cia , a kazdt lekaz Ci powie, ze dla mało której kobiety to bezpieczny wiek na
    > pierwsze diecko, zas dla płodu spore ryzyko wad.

    Nie jestem pewien, co powie każdy lekarz. Trzeba byłoby zapytać ich wszystkich. smile A rzomażanie się można zacząć też wcześniej. smile

    > no własnie, wlasnie smile

    Pełna zgoda. smile

    > zatem "poglady " masz swoje dla innych, dla siebie zdrowy rozsądek, czyli "mnie
    > nie stac" "nie mam zdrowia" - nawiasem mówiac, serio uwazsz, ze ktos niepożada
    > ny namierzy cie po liczbie dzieci?

    Liczba moich dzieci to moja osobista sprawa i mam prawo jej nie ujawniać w miejscu publicznym. Tak jak Ty masz prawo nie rozmawiać na forum o seksie (swoim seksie). prawda? smile

    > Nie, z Ciebie i to całkiem szczerze smile

    No to też się cieszę. smile

    > Jak sie jest z kims na serio blisko, mozna wyczuć, z cis sie wydarzyło,

    Nie, nie można wyczuć, jeżeli skok w bok jest dla 'skaczącego" bułką z masłem. smile


    > a jak rimans ma charatkter stały, to tylko idiota nie zorientuje sie, mozna udawac,ze
    > sie neiz auwaza, ale symptomy na pewno są .

    Idioci też istnieją i mają prawo do życia. smile

    > Nie, nie mam dziesięc kat i powinienes sie po tym co o sobie mówię (w odróznien
    > iu od ciebie) domyslićsmile podsłuchy, inwigilacja to nie moja bajka, ale rozumiem
    > , ze ci to przysło do głowy smile

    Tak, przyszło mi do głowy, ponieważ bez twardych dowodów możesz jedynie domyślać się, że np. Twój partner gdzieś skoczył w bok, ale nigdy nie dowiesz się, czy zrobił to naprawdę, jeżeli on sam Ci tego nie powie. Jeśli więc partner zachowuje milczenie, to nie ma innych gwarancji na zdobycie pewności. Masz bardzo idealistyczne podejście do relacji damsko-męskich, więc można zastanawiać się, ile masz lat. smile

    > ano pewnie, oczywista oczywistosc, ale ja nie wspominam o OBLIGATORYJNYM sprawd
    > zaniu. skoro ktos ma watpliwosc, to ma jakiśpwoód takze na ogół

    Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby każda ątpliwość dotycząca partnerki skutkowała wykonywaniem testu. smile

    > A ktos sygerował, ze robi?smile No chyba nie, zvów sobie "dospiewujesz" .

    Zasugerowałś, moja droga, że jest to sprawa bardzo prosta. smile

    > Brak zau
    > fania zwykle z czegos się beirze Jasne, mze byc osoba z dysfunkcją, wszedzie wi
    > dzaca "kochanków" "kochanki", ale od takiej powinno sie wiac i tyle. Natomiast
    > nierzadko brak zayfania bierze sie z tego, ze ktos kuz raz, dwa, piec razy go n
    > aduzył, albo z całkiem uzasadnionych podejrzeń

    Masz rację, tylko wtedy to należy zdecydować się na rozwód i test, a rozwód przeprowadzić niezależnie od wyników testu.
  • kora3 11.12.10, 10:24
    gravedigger1 napisał:
    > Zgadza się, może, ale jako osoba dorosła pewnie wiesz, że nie wystarczy podejść
    > na ulicy do pierwszej kobiety i zaproponować jej zpłodnienie, żeby do zapłodni
    > enia doszło. smile Parowanie jest regulowane normami społecznymi, wymaga zazwyczaj
    > czasu i zachodu, a ktoś kto był na przepustce kilka dni w roku nie miał czasu
    > na takie "zachody". smile


    Oj chyba niewiele wiesz na ten temat smile Pewnie naogladales się politpoprawnych filmów ipisyjących tamtem okres czasusmile

    >
    > Nie, myslisz się. smile Wspólna korzyść występuje nie tylko wtedy. Występuje równi
    > eż wtedy, gdy takie "dorosłe dziecko" wytwarza odrobinę większą wartość niż kon
    > sumuje


    owszem, tylko musi własnie wytworzyć smile jesli nie ma pracy to raczej trudne, ba nadal wówczas konsumuje, jakieś zasiłku np
    >
    > No szok. Możan więc wnioskować, że za 800 zł na miesiąć można zaopatrzyć dzieck
    > o jedynie w pieluszki i parę innych drobiazgów? smile


    nie, nie tylko, ale nie jest to powalajaca syma na dziecko smile

    >
    > Ale rozmnażanie się lub nie ma skutki dla tegoż interesu społecznego. smile

    ale jest to jedynie skutek uboczny działania we własnym intetesiesmile
    >
    > Nie, nie dlatego. smile Interes ten jest dla nich i dla ich potomstwa ważny, bo je
    > śli przyjdzie im zyć w starzejącym się społeczeńśtwie, to odczują to na własnej
    > skórze. smile


    Ci ludzie, którzy maja pieniadze i ktorych dzieci beda je miały akurat nie odczyja nieprzyjemnie zycia w starzejącym sie społeczeństwie .
    >
    > Nie jestem pewien, co powie każdy lekarz. Trzeba byłoby zapytać ich wszystkich.
    > smile A rzomażanie się można zacząć też wcześniej. smile


    Pewnie, ze mozna - mozna miec dziecko w wieku 16 lat smile

    >
    > Liczba moich dzieci to moja osobista sprawa i mam prawo jej nie ujawniać w miej
    > scu publicznym. Tak jak Ty masz prawo nie rozmawiać na forum o seksie (swoim se
    > ksie). prawda? smile


    alez ja mogę rozmawiac o seksie smile tylko ie bardzo temat przystaje smile

    > Nie, nie można wyczuć, jeżeli skok w bok jest dla 'skaczącego" bułką z masłem.

    a szczególnie, gdy jest szpuegiem i pracuje dla np komunistyznej Kuby hehesmile
    Kazdt człowuek robiacy cos, co chce ukryc ppełnia błedy - mniejsze , albo wieksze, wiec wczesniej czy póćniej taka osoba musi się czyms zdradzić, kwestia tego, czy druga strona chce o dostrzec smile
    >
    > Idioci też istnieją i mają prawo do życia. smile

    natiralnie, ale nie uwazajmy ich za standard smile

    >
    > Tak, przyszło mi do głowy, ponieważ bez twardych dowodów możesz jedynie domyśla
    > ć się, że np. Twój partner gdzieś skoczył w bok, ale nigdy nie dowiesz się, czy
    > zrobił to naprawdę, jeżeli on sam Ci tego nie powie. Jeśli więc partner zachow
    > uje milczenie, to nie ma innych gwarancji na zdobycie pewności. Masz bardzo ide
    > alistyczne podejście do relacji damsko-męskich, więc można zastanawiać się, ile
    > masz lat. smile



    buahahahahahaha smile Udealistycznym podejsciem mozna nazwac raczej twoje smile "nie masz pewnosci dopóki partner nie powie sam" hehe smile dobre sobie smile widać,ze ta temat stosynków damsko-meskich nie tyle masz jakies podejcie, co nie masz pojecia smile

    >
    > Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby każda ątpliwość dotycząca partnerki skutk
    > owała wykonywaniem testu. smile


    test wystarczt wtkonac raz, zeby wiedziec, czt dziecko jest czyjes, niezaleznie od tego jakie podejrzenmia ma się co do żtcia seksualnego partnerki smile
    .
    >
    > Zasugerowałś, moja droga, że jest to sprawa bardzo prosta. smile

    Bo jest prosta smile wustarczy posłać materał genetyczny do analizy, wiele form to oferuje. Inna spraa, ze na ogół te wyniki nie sa miarodajne dla sądu, który ykle zarzadza badanie przezinna jednostke
    >
    > Masz rację, tylko wtedy to należy zdecydować się na rozwód i test, a rozwód prz
    > eprowadzić niezależnie od wyników testu.



    Ywazam tak samo, ale weź pod uwage,ze sa lidzie majacy inne poglady na ten temat smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 08:48
    kora3 napisała:

    > Oj chyba niewiele wiesz na ten temat smile Pewnie naogladales się politpoprawnych
    > filmów ipisyjących tamtem okres czasusmile

    Wygląda na to, że Ty wiesz an ten temat dużo więcej. Z własnego doświadczenia? smile Żyłaś w tamtych czasach?

    > owszem, tylko musi własnie wytworzyć smile jesli nie ma pracy to raczej trudne, b
    > a nadal wówczas konsumuje, jakieś zasiłku np

    Zauważ, że zdecydowana większość ludzi ma pracę. smile

    > nie, nie tylko, ale nie jest to powalajaca syma na dziecko smile

    Oczywiście, lepiej mieć 8000 zł miesięcznie na dziecko. smile

    > ale jest to jedynie skutek uboczny działania we własnym intetesiesmile

    Ale jest to skutek bardzo ważny z punktu widzenia interesu społecznego, dlatego władze państwowe i my też powinniśmy robić więcej, żeby zachęciś ludzi do relaizacji tego interesu. smile

    > Ci ludzie, którzy maja pieniadze i ktorych dzieci beda je miały akurat nie odcz
    > yja nieprzyjemnie zycia w starzejącym sie społeczeństwie .

    Jeśli mają bardzo dużo dóbr o trwałej wartości, to prawdopodobnie nie odczują za bardzo. Ale to dotyczy tylko niewielkiego odsetka ludzi. Cała reszta ludzi, którzy liczą na życie z emerytury, odczuje to dotkliwie. Odczują to też ci, którzy korzystają np. z infrastruktury budowanej i utryzmywanej z podatków. Nikt nie żyje na wyspie odizolowanej od reszty społeczeństwa. Skutki w większym lub mniejszym stopniu dotkną każdego.

    > Pewnie, ze mozna - mozna miec dziecko w wieku 16 lat smile

    Zgadza się. smile

    > alez ja mogę rozmawiac o seksie smile tylko ie bardzo temat przystaje smile

    Nie wykręcaj się tematem, bo seks jest nierozerwalnie związany z posiadaniem dzieci. smile

    > Kazdt człowuek robiacy cos, co chce ukryc ppełnia błedy - mniejsze , albo wieks
    > ze, wiec wczesniej czy póćniej taka osoba musi się czyms zdradzić, kwestia tego
    > , czy druga strona chce o dostrzec smile

    Błędy nie muszą wcale prowadzić do "zdradzenia się". A jeśli już, to zdradzenie się może nastąpić po latach uprawiania niecnych procederów. smile W przypadku "lewego" potomstwa żony wychowywanego przez męża czas odgrywa istotną rolę, ponieważ prawo nie przewiduje możliwości zakwestionowania ojcostwa po określonym czasie. smile

    > natiralnie, ale nie uwazajmy ich za standard smile

    A kto ich uważa? smile

    > buahahahahahaha smile Udealistycznym podejsciem mozna nazwac raczej twoje smile "nie
    > masz pewnosci dopóki partner nie powie sam" hehe smile dobre sobie smile widać,ze ta
    > temat stosynków damsko-meskich nie tyle masz jakies podejcie, co nie masz poje
    > cia smile

    Moja droga, jeżeli Twój partner kilka lat temu skoczył w bok i był to jednorazowy seks dla sksu np. odczas wyjazdu służbowego do Włoch, to jakie masz szanse dowiedzieć się o jego skoku, jeżeli on sam Ci o tym nie powie? Odpowiedz sobie na to pytanie, a potem śmiej się do woli i żyj w złudzeniu. big_grin Widać, że masz "wspaniałe" pojęcie o stosunkach damsko-męskich. big_grin big_grin

    > test wystarczt wtkonac raz, zeby wiedziec, czt dziecko jest czyjes, niezaleznie
    > od tego jakie podejrzenmia ma się co do żtcia seksualnego partnerki smile

    Masz rację, że test wystarczy przeprowadzić tylko raz, a ja nigdzie nie napisałem, że trzeba go przeprowadzać za każdym razem w przypadku dotyczącym jednego dziecka. Miałem na myśli liczbę dzieci pomnożoną przez liczbę ludzi, którzy kiedykolwiek mieli jakąkolwiek wątpliwość w stosunku do partnerki. Chyab zdajesz sobie sprawę, że laboratoria nie robiłyby nic inego tylko badały DNA. A nie jest to badanie takie jak badanie moczu. smile

    > Bo jest prosta smile wustarczy posłać materał genetyczny do analizy, wiele form to
    > oferuje. Inna spraa, ze na ogół te wyniki nie sa miarodajne dla sądu, który yk
    > le zarzadza badanie przezinna jednostke

    Nie, to nie jest proste. Samo badanie jest złożone i kosztowne. smile

    > Ywazam tak samo, ale weź pod uwage,ze sa lidzie majacy inne poglady na ten tema
    > t smile

    I co z tego? smile
  • kora3 13.12.10, 11:52
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Wygląda na to, że Ty wiesz an ten temat dużo więcej. Z własnego doświadczenia?
    > smile Żyłaś w tamtych czasach?


    nie, ale czytam cos wiecej niż politpoprawne dzieła smile
    >
    > Zauważ, że zdecydowana większość ludzi ma pracę. smile

    fajnie, tylko poczytaj sobie ile w niej zarabia smile

    >
    > Oczywiście, lepiej mieć 8000 zł miesięcznie na dziecko. smile

    zapewne smile
    >
    >
    > Nie wykręcaj się tematem, bo seks jest nierozerwalnie związany z posiadaniem dz
    > ieci. smile


    Odwrotnie chyba - posiadanie dzieci jest na ogół (bo nie zawsze) zwiazane z seksem - seks mozna uprawiac i dzieci nie miećsmile
    >
    > Błędy nie muszą wcale prowadzić do "zdradzenia się". A jeśli już, to zdradzenie
    > się może nastąpić po latach uprawiania niecnych procederów. smile W przypadku "le
    > wego" potomstwa żony wychowywanego przez męża czas odgrywa istotną rolę, poniew
    > aż prawo nie przewiduje możliwości zakwestionowania ojcostwa po określonym czas
    > ie. smile


    To akurat prawda smile
    >
    > Moja droga, jeżeli Twój partner kilka lat temu skoczył w bok i był to jednorazo
    > wy seks dla sksu np. odczas wyjazdu służbowego do Włoch,


    A podobno nie lubisz przykladów z życia smile mój facet nie jeździ słuzbowo do Włoch smile ale nich ci bedzie smile - jesli chodzi o słuzbowy wyjazd to akurat mam ogromne szanse się dowiedziećsmile
    Choc nigdy bym nie wykorzystywała tej mozliwosci smile


    to jakie masz szanse d
    > owiedzieć się o jego skoku, jeżeli on sam Ci o tym nie powie? Odpowiedz sobie n
    > a to pytanie, a potem śmiej się do woli i żyj w złudzeniu. big_grin Widać, że masz "w
    > spaniałe" pojęcie o stosunkach damsko-męskich. big_grin big_grin


    Wiesz, ja mam podejscie, jakie mam, przede wszystkim, mam doswiadczenie.

    >
    > Nie, to nie jest proste. Samo badanie jest złożone i kosztowne. smile


    Nie plec, kosztownosc to kwestia względna, a dla pacjenta skomplikowanei jest zadne.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 12:24
    kora3 napisała:

    > nie, ale czytam cos wiecej niż politpoprawne dzieła smile

    No to czytaj sobie. smile I tak nie zmieni to faktu, że nawet w czasie wojny w kwestii relacji-damsko obowiązywały pewne normy. Oczywiście, mam na myśli normy stosowane przez kobiety, a nie przez żołnierzy dokonujących gwałtów w czasie działań wojennych.

    > fajnie, tylko poczytaj sobie ile w niej zarabia smile

    Wysokość zarobków to już inna sprawa. Zazwyczaj jednak wystarczy mieć stałą pracę, nawet nisko opłacaną, żeby działać na rzecz interesu wspólnego.

    > Odwrotnie chyba - posiadanie dzieci jest na ogół (bo nie zawsze) zwiazane z sek
    > sem - seks mozna uprawiac i dzieci nie miećsmile

    Nie, nie odwrotnie, moja droga. smile Zauważ, że napisałem, że "seks jest nierozerwalnie związany z posiadaniem dzieci". Słowo "związany" oznacza istnienie relacji pomiędzy jednym a drugim, ale nie definiuje, co jest przyczyną czego. Nie napisałem również, że nie można uprawiać seksu bez posiadania dzieci, bo istnienie związku pomiędzy seksem a posiadaniem dzieci nie wyklucza istnienia związku seksu z czymkolwiek innym, np. z fazami księżyca. smile

    > A podobno nie lubisz przykladów z życia smile

    Ale to nie jest żaden przykład z życia. To tylko sytuacja hipotetyczna. smile

    > mój facet nie jeździ słuzbowo do Włoch smile ale nich ci bedzie smile - jesli chodzi o słuzbowy
    > wyjazd to akurat mam ogromne szanse się dowiedziećsmile

    Nie ma zanczenia, czy Twój facet jeździ do Włoch, czy nie jeździ. Może jeździć np. do Ełku. smile Być może Ty masz szansę się dowiedzieć, bo np. jeździ z kimś znajomym albo do kogoś znajomego, ale to też nie ma znaczenia, ponieważ jest mnóstwo ludzi, którzy szansy takiej nie mają. smile

    > Wiesz, ja mam podejscie, jakie mam, przede wszystkim, mam doswiadczenie.

    Niejednego już zgubiła nadmierna pewność co do swojego doświadczenia. smile

    > Nie plec, kosztownosc to kwestia względna, a dla pacjenta skomplikowanei jest z
    > adne.

    Masz rację, to rzecz względna, co nie zmienia faktu, że dla ogromnej liczby ludzi jest to rzecz zbyt kosztowna. smile A z punktu widzenia laboranta, który musi na to badanie poświęcić dużo czasu i wykorzystać do tego skomplikowane "pomoce" nie jest to rzecz tak prosta jak dla pacjenta. smile
  • kora3 13.12.10, 13:44
    gravedigger1 napisał:
    >
    > No to czytaj sobie. smile I tak nie zmieni to faktu, że nawet w czasie wojny w kwe
    > stii relacji-damsko obowiązywały pewne normy. Oczywiście, mam na myśli normy st
    > osowane przez kobiety, a nie przez żołnierzy dokonujących gwałtów w czasie dzia
    > łań wojennych.


    i jakie to były normy?
    >
    > Wysokość zarobków to już inna sprawa. Zazwyczaj jednak wystarczy mieć stałą pra
    > cę, nawet nisko opłacaną, żeby działać na rzecz interesu wspólnego.


    a konkretnie, jak dzialać?smile

    >
    > Nie ma zanczenia, czy Twój facet jeździ do Włoch, czy nie jeździ. Może jeździć
    > np. do Ełku. smile


    Też nie, ale fajnie wymyślasz, smile

    Być może Ty masz szansę się dowiedzieć, bo np. jeździ z kimś zn
    > ajomym albo do kogoś znajomego, ale to też nie ma znaczenia, ponieważ jest mnós
    > two ludzi, którzy szansy takiej nie mają. smile


    Fakt słuzbowe bardzo zceste zreszta wyjazdy mojego faceta sa z reguły zwiazane ztym, ze na ogół znam ludzi z którymi i do których jedzie. Ale nie w tym rzecz. Nie trzeba nigdzie jechać, zeby zdradzać smile chodzi o to, że swiat nam się troszke skurczył i wcezsbniej czy później się dowieszsmile
    >
    > Niejednego już zgubiła nadmierna pewność co do swojego doświadczenia. smile

    A mnie nie smile.
    >
    > Masz rację, to rzecz względna, co nie zmienia faktu, że dla ogromnej liczby lud
    > zi jest to rzecz zbyt kosztowna. smile A z punktu widzenia laboranta, który musi n
    > a to badanie poświęcić dużo czasu i wykorzystać do tego skomplikowane "pomoce"
    > nie jest to rzecz tak prosta jak dla pacjenta. smile


    Alw co to pacjenta obchodzi? Płaci i tyle, sprawa laboranta czy chce to robic, czy nie


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 14:06
    kora3 napisała:

    > i jakie to były normy?

    Normy były takie, że w ogromnej większości kobiety nie chodziły do łóżka z pierwszym napotkanym żołnierzem na przepustce po 15 minutach znajomości. smile A poza tym, weż pod uwagę fakt, że nawet jeśli ten żołnierz na corocznej tygodniowej przepustce uprawiał seks ze swoją partnerką to wcale nie musiało to zaowocować dzieckiem, bo przecież mógł trafić na okres pomiędzy. smile

    > a konkretnie, jak dzialać?smile

    Konkretnie przez tworzenie wartości dodanej. smile Nawet podatków nie trzeba płacić, żeby tę wartośc tworzyć. smile

    > Też nie, ale fajnie wymyślasz, smile

    Ja nie próbuję wymyślić, dokąd Twój partner jeździ. Nie obchodzi mnie to i nie ma to żadnego zanczenia. smile To tylko 2 z milionów możliwości. Kropelka (2 kropelki) w morzu. smile

    > Fakt słuzbowe bardzo zceste zreszta wyjazdy mojego faceta sa z reguły zwiazane
    > ztym, ze na ogół znam ludzi z którymi i do których jedzie. Ale nie w tym rzecz.
    > Nie trzeba nigdzie jechać, zeby zdradzać smile chodzi o to, że swiat nam się tros
    > zke skurczył i wcezsbniej czy później się dowieszsmile

    Nie, nie dowiesz się, tzn. możesz, ale żadnej gwarancji nie ma. smile Wystarczy, że był to jednorazowy skok z daną osobą, bez utrzymywania jakichkolwiek kontaktów. Możesz wtedy mieć złudzenia, ale jeśli partner Ci nie powie, to się nigdy nie dowiesz. smile

    > A mnie nie smile.

    Nie chwal dnia przed zachodem słońca. smile

    > Alw co to pacjenta obchodzi? Płaci i tyle, sprawa laboranta czy chce to robic,
    > czy nie

    Pacjenta nie obchodzi to pod warunkiem, że go na to badanie stać. To po pierwsze. A po drugie, zaczęłoby to obchodzić pacjenta, gdyby nagle wszyscy z wątpliwościami chcieli takie badanie wykonać. smile
  • kora3 13.12.10, 14:16
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Normy były takie, że w ogromnej większości kobiety nie chodziły do łóżka z pier
    > wszym napotkanym żołnierzem na przepustce po 15 minutach znajomości. smile A poza
    > tym, weż pod uwagę fakt, że nawet jeśli ten żołnierz na corocznej tygodniowej p
    > rzepustce uprawiał seks ze swoją partnerką to wcale nie musiało to zaowocować d
    > zieckiem, bo przecież mógł trafić na okres pomiędzy. smile


    Chyba masz idealistyczne podejscie do tych norm smile
    >
    > Nie, nie dowiesz się, tzn. możesz, ale żadnej gwarancji nie ma. smile Wystarczy, ż
    > e był to jednorazowy skok z daną osobą, bez utrzymywania jakichkolwiek kontaktó
    > w. Możesz wtedy mieć złudzenia, ale jeśli partner Ci nie powie, to się nigdy ni
    > e dowiesz. smile


    Owszem, mozliwe, ale zdecydowana wiekszosc ludzi zdradza jednak z kims stałym - z tego co obserwuję smile
    >
    > Nie chwal dnia przed zachodem słońca. smile

    Myslę,ze mam juz dosc doswiadczenia zyciowego,. zeby to powiedziećsmile

    >
    > Pacjenta nie obchodzi to pod warunkiem, że go na to badanie stać. To po pierwsz
    > e. A po drugie, zaczęłoby to obchodzić pacjenta, gdyby nagle wszyscy z wątpliwo
    > ściami chcieli takie badanie wykonać. smile


    Jesli ktos naprawde ma wątpliwosci i odrobine oleju, to zrobi, chyba, ze ma, ale nie zalezy mu na ustaleniu faktów


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 13.12.10, 14:26
    kora3 napisała:

    > Chyba masz idealistyczne podejscie do tych norm smile

    Czy sugerujesz zatem, że przygodny seks był dla ówczesnych kobiet normą? A jeśli tak, to dlaczego w czasie wojny nie było demograficznego bumu w Niemczech? smile

    > Owszem, mozliwe, ale zdecydowana wiekszosc ludzi zdradza jednak z kims stałym
    > - z tego co obserwuję smile

    Moja droga, nie dyskutujemy o tym, co robi większość. Dyskutujemy o możliwości wykrycia zdrady. smile

    > Myslę,ze mam juz dosc doswiadczenia zyciowego,. zeby to powiedziećsmile


    Jak zajdzie Słońce, to będziesz mogła wtedy to powiedzieć. big_grin

    > Jesli ktos naprawde ma wątpliwosci i odrobine oleju, to zrobi, chyba, ze ma, a
    > le nie zalezy mu na ustaleniu faktów

    Jeśli ktoś utracił zufanie i powinien się rozstać z osobą, której nie ufa, to niech robi. Jeśli ktoś jest chorobliwie zazdrosny, to niech też robi i niech jak najprędzej rozstanie się z partnerką. Będzie to z korzyścią dla niej. smile
  • kora3 13.12.10, 18:10
    gravedigger1 napisał:

    >
    > Czy sugerujesz zatem, że przygodny seks był dla ówczesnych kobiet normą? A jeśl
    > i tak, to dlaczego w czasie wojny nie było demograficznego bumu w Niemczech? smile


    nie wiem dlaczego nie było, natomast owszem, wbrew temu, co się uwaza, wówczas instytucja tzw cichodajek, czyli niezarejestrowanych prostyturek, utrzymanek, czy dam bioracych "za towarztswo" wcale nie była nieznana, czy niepowszechna. Mówię o czasie przed wojna, po wojnie obyczaje iległy jeszcze wiekszemy rozluźnieniu

    >
    > Moja droga, nie dyskutujemy o tym, co robi większość. Dyskutujemy o możliwości
    > wykrycia zdrady. smile


    w wiekszosci jest spora smile
    >
    >
    > Jak zajdzie Słońce, to będziesz mogła wtedy to powiedzieć. big_grin

    wredy to nie bedzie mi potrzebnesmile

    >
    > Jeśli ktoś utracił zufanie i powinien się rozstać z osobą, której nie ufa, to n
    > iech robi. Jeśli ktoś jest chorobliwie zazdrosny, to niech też robi i niech jak
    > najprędzej rozstanie się z partnerką. Będzie to z korzyścią dla niej. smile


    mam dokladnie to samo zdanie, nie potrafiłam byc z kovhana osba, do której straciłam zaufanie, ale luzie są rózni i niektórzy chca na sile podtrzytwac zwiazek, maja prawo


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gravedigger1 15.12.10, 09:28
    kora3 napisała:

    > nie wiem dlaczego nie było, natomast owszem, wbrew temu, co się uwaza, wówczas
    > instytucja tzw cichodajek, czyli niezarejestrowanych prostyturek, utrzymanek, c
    > zy dam bioracych "za towarztswo" wcale nie była nieznana, czy niepowszechna. Mó
    > wię o czasie przed wojna, po wojnie obyczaje iległy jeszcze wiekszemy rozluźnie
    > niu

    Instytucja tzw. cichodajek, czyli niezarejestrowanych prostytutek, utrzymanek, czy dam biorących "za towarztswo" znana była na długo przed II wojną. Przypomnę, że dyskutujemy o obyczjowości seksualnej w Niemczech w czasie tejże wojny. Napisałaś, że nie było to niepowszechne, czyli że było powszechne. Z tym stanowczo się nie zgadzam, ale nawet jeśli byłoby to prawdą to te "instytucje" nie służyły rozmnażaniu się, więc nie mają związku (albo mają bardzo nikły) z przyrostem naturalnym w Niemczech w czasie wojny.

    > w wiekszosci jest spora smile

    Zgadzam się, jest spora, ale przypomnę, że sugerowałaś, że wykrycie zdrady to rzecz przesądzona. smile

    > wredy to nie bedzie mi potrzebnesmile

    Potrzeba nie ma tu nic do rzeczy. Ważne jest to, że dopiero wtedy można coś stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, choć nawet wtedy nie można być pewnym do końća. smile

    > mam dokladnie to samo zdanie, nie potrafiłam byc z kovhana osba, do której stra
    > ciłam zaufanie, ale luzie są rózni i niektórzy chca na sile podtrzytwac zwiazek
    > , maja prawo

    Howgh! smile
  • gaika 07.12.10, 13:07
    gravedigger1 napisał:

    > kora3 napisała:
    >
    > > na pewno z grupa reprezentatywną
    >
    > Udowodnij to. smile

    A ja mam pytanie o Twoją próbę reprezentatywną w kontekście ‘wygodnictwa’ jako zmiennej determinującej niski przyrost.

    > Ta enigmatyczna większość realizuje także inne potrzeby oprócz posiadania dziec
    > i. Jeżeli te inne potrzeby biorą górę nad potrzebą posiadania dzieci, a raczej
    > nad instynktem rozrodczym, powodując spadek przyrostu naturalnego w skali kraju
    > , to mamy problem.

    Instynkt rodzicielski można realizować posiadając jedno dziecko.

    > Wiem. smile Zwracają. I co z tego? Czy to znaczy, że zwracanie uwagi powoduje, że
    > zagrożeń jest więcej?

    Kiedyś dużo więcej kobiet niż dziś umierało przy porodach. Porody są dziś ‘zdrowsze’?
  • grgkh 04.12.10, 16:33
    gravedigger1 napisał:

    > Zdrowy rozsądek też może mieć złe skutki, jeśli z jego
    > powodu kurczy się społeczęństwo. smile

    Fałszywa teza, bo kurczenie się społeczeństwa nie jest jednoznaczne ze złymi skutkami.

    > Ja zakładam, że zarabia już wystarczająco dużo,
    > żeby pozwolić sobie na jeszcze jedno dziecko. smile

    Nie ma przymusu robienia sobie dziecka, bo są na to środki. Fałszywa teza.

    > Ale sam nie chce się trudzić i brudzić. smile

    Fałszywa teza, Społeczeństwo składa się z ludzi, którzy sobie dzieci fundują i takich, którzy tego unikają. Nie ma obowiązku bycia statystycznym członkiem społeczeństwa.

    Mylisz statystykę z wolnością wyboru przez jednostkę. To fałsz. Nie wolno narzucać jednostkom dopasowywania się do statystyki.

    > I bez porównania częściej (w porównaniu do nieposiadania dzieci w ogóle) ludzie
    > ograniczają liczbę dzieci, mimo że są w stanie wychować więcej. smile

    A więc zrób sobie tyle dzieci, żeby poprawić statystykę całości społeczeństwa. Nikt ci tego nie zakazuje, ale tobie nie wolno narzucać innym, bez względu na ich status materialny, posiadania dzieci zgodnie ze statystycznym wymogiem.

    Na razie widzę tu twoją winę. Zauważasz problem, mógłbyś coś zrobić, a nie robisz nic czepiając się innych.

    > No wie. I co? Znaczy to, że wraz z rosnącym poziomem wiedzy rośnie liczba przec
    > iwskazań do posiadania dzieci?

    Poziom wiedzy pozwala odsunąć naturalny instynkt rozmnażania się na dalszy plan, wytłumić go. I to jest zgodne z naturą, bo istota, która wie więcej o świecie ma większe szanse na dłuższe życie i wystarczy mniej osobników tego gatunku, by jego geny przetrwały.

    > Ludzie bardzo często wolą przeciwdziałać instynktowi za pomocą
    > środków antykoncepcyjnych i korzystać z życia dla własnej przyjemności
    > zamiast trudzić się przy wychowaniu dzieci. smile

    Twoja sugestia jest jasna - nie powinno się oczekiwać w życiu własnych przyjemności. Trzeba być maszynką do robienia dzieci. Wtedy ty i twoja religia będziecie zadowoleni.

    > > w zyciu juz po zamazpójsiu i yrodzeniuy dzieci nic ja innego nie czekało.
    > > ale teraz jest inaczej - kobiety kształcą się i chcą rozwijać zawofowo
    > > i intelektualnie.
    >
    > No i dobrze, mają do tego prawo, ale to rodzi określone skutki społeczne. smile

    I co z tego, że rodzi? Na pewno nie jest to sugestia, że należy się poddać regułom życia wynikającym z którejś religii.

    A im będzie ludzi mniej, tym lepiej dla przyrody globu ziemskiego i dla nas, jako gatunku, nad którego godnymi warunkami bytowania nie jesteśmy w stanie, przy takiej liczebności, zapanować.

    Na razie wszytko przemawia za tym, by zmniejszać, a nie zwiększać liczbę żyjących ludzi.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 04.12.10, 19:39
    gravedigger1 napisał:

    > Napisałem, że "mogą zacząć", co nie znaczy, że muszą się rozmnożyć. Ludzie niep
    > łodni też mogą zacząć, ale jeśłi ich bezpłodność jest trwała, to się nie rozmno
    > żą.

    Przecież to był argument na to, że ludzie mogą się najpierw ustabilizować zawodowo/finansowo, a potem płodzić dzieci. Że nic nie stoi na przeszkodzie. A stoi. Z wiekiem płodność mocno spada, więc to jest jedna z przyczyn obniżenia dzietności : nie ma czasu na urodzenie większej ilości dzieci, bo im później tym trudniej zajść.

    Bezpłodność (narastająca) jest jeszcze innym problemem.

    > Wygodnictwo jest naturalną cechą ludzką. Niczego więc nie muszę bronić. smile

    Skoro naturalna cecha ludzka, to nagle nie stali się wygodniccy, a tu raptem ma to determinować niski przyrost.

    > Kraje rozwinięte z dodatnim przyrostem naturalnym są celem imigracji ludzi z du
    > żo biedniejszych krajów. Sama imigracja jest więc przyczyną przyrostu liczby lu
    > dności, a do tego ci ludzie zazwyczaj mają znacznie więcej dzieci niż dobrze sy
    > tuowani autochtoni.

    Napisałam zupełnie co innego-o rozwiązaniach systemowych, które wpłynęły na podniesienie dzietności, nie o wpływie emigrantów.

    > Można to nazwać lepszym planowaniem, ale można też unikaniem ograniczeń, trudów
    > i kosztów związanych z wychowaniem dzieci. Wszystko zależy od punktu widzenia.
    > smile

    Nie, nie zależy od punktu widzenia a od szeregu czynników, które wpływają na demografię, co dokładnie charakteryzują badania. Kolejnym takim jest np. poziom edukacji.


    > A co stoi na przeszkodzie "inwestycji" emocjonalnej?

    No i ludzie inwestują. Jedni w siódemkę inni w jedynkę.

    > Jest mnówstwo dobrze sytuowanych ludzi, którzy do posiadanej liczby dzieci mogl
    > iby dołożyć jeszcze jedno bez straty dla jakości wychowania i materialnego zabe
    > zpieczenia pozostałych dzieci. Mimo swojej zasobności ci ludzie jednak tego nie
    > robią, a statystyki i badania socjologicze pokazują, że im bogatsi są, tym mni
    > ejszą mają ochotę na większą liczbę dzieci.

    A ci, którzy nie mają zabezpieczenia materialnego wykazują permanentną ochotęsmile

    To nie jest wyłącznie kwestia pozycji materialnej, ale prawa ludzi do rodzenia i zajmowania się taką ilością potomstwa, jaką się zaplanowało, a nie jaka Tobie wydaje się odpowiednia dla określonej rodziny. Nie jest działaniem prospołecznym rodzenia dzieci tylko dlatego, że można je wykarmić, bo to znaczy, że traktuje się je instrumentalnie.

    Natomiast planowanie wiąże się z odpowiedzialnością. Jest mnóstwo dobrze sytuowanych mężczyzn posiadających własne firmy, które zatrudniają po kilkadziesiąt osób, i którzy planują taką ilość dzieci, jakiej będą w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi.

    > Taką "miarę" przykładają socjologowie. smile

    Twoja miarę? W żadnym wypadku. Żaden badacz nie traktuje problemu w sposób tak uproszczony jak czynisz to Ty. Badacze przykładają szereg miar, a badania pokazują złożoność i wieloczynnikowość zagadnienia.
  • oby.watel 02.12.10, 09:37
    gravedigger1 napisał:

    > Ja opieram się na badaniach naukowych, które pokazują, że bogacenie się społecz
    > eństw prowadzi do zmniejszania przyrostu naturalnego.

    To chyba oczywiste? Przecież jeśli dzieci mają zapewniony byt, to przeżyją. Więc nie ma potrzeby na wszelki wypadek tworzyć zapasowych. Poza tym istnieje coś takiego jak świadomość i odpowiedzialność. Ziemia jest ogromna, ale już zdewastowana. Trzeba być naprawdę pozbawionym rozumu, żeby zapewniać sobie wygodę kosztem przyszłych pokoleń. Co mamy do zaproponowania tym - płodzonym zgodnie z wytycznymi duchownych bez ograniczeń - dzieciom? Zdewastowaną planetę, wyjałowioną, która niedługo w ogóle nie będzie nadawała się do życia? Tego chcą bogowie? Nie milionów, ale miliardów trupów?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 02.12.10, 10:49
    oby.watel napisał:

    > To chyba oczywiste? Przecież jeśli dzieci mają zapewniony byt, to przeżyją. Wię
    > c nie ma potrzeby na wszelki wypadek tworzyć zapasowych.

    Tak, te nieliczne dzieci przeżyją, ale czy ich dzieci przeżyją tego już nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jeśli zdecydowna większość rodzin będzie miała zero, jedno albo dwoje dzieci, to społeczeństwo z czasem skurczy się do mikrospołecznych rozmiarów i zostanie wchłonięte lub zastąpione przez innych.

    > Poza tym istnieje coś
    > takiego jak świadomość i odpowiedzialność. Ziemia jest ogromna, ale już zdewast
    > owana. Trzeba być naprawdę pozbawionym rozumu, żeby zapewniać sobie wygodę kosz
    > tem przyszłych pokoleń.

    Ziemia to planeta, na której pojawiło się i rozwinęło życie, w tym człowiek. Jak pokazują badania naukowców, życie na ziemi (a przynajmniej rasa ludzka) może zostać zniszczone w wyniku katastrofy kosmicznej w całkiem niedalekiej przyszłości. Dlatego trzeba być pozbawionym rozumu, by nie sięgać w przyszłość dalszą niż kilka, kilkadziesiąt lat. Szansą na przetrwanie ludzkośći jest kolonizacja kosmosu, a ta wymaga, by ludzkość się rozwijała. Ujemny przyrost naturalny oznacza starzenie się społeczeństw, stagnację, a następnie cofanie się w rozwoju.
  • grgkh 02.12.10, 16:23
    gravedigger1 napisał:

    > oby.watel napisał:
    >
    > > To chyba oczywiste? Przecież jeśli dzieci mają zapewniony byt, to przeżyj
    > ą. Wię
    > > c nie ma potrzeby na wszelki wypadek tworzyć zapasowych.
    >
    > Tak, te nieliczne dzieci przeżyją, ale czy ich dzieci przeżyją tego już nie wia
    > domo. Wiadomo natomiast, że jeśli zdecydowna większość rodzin będzie miała zero
    > , jedno albo dwoje dzieci, to społeczeństwo z czasem skurczy się do mikrospołec
    > znych rozmiarów i zostanie wchłonięte lub zastąpione przez innych.

    A co w tym jest złego?

    > > Poza tym istnieje coś
    > > takiego jak świadomość i odpowiedzialność. Ziemia jest ogromna, ale już z
    > dewast
    > > owana. Trzeba być naprawdę pozbawionym rozumu, żeby zapewniać sobie wygod
    > ę kosz
    > > tem przyszłych pokoleń.
    >
    > Ziemia to planeta, na której pojawiło się i rozwinęło życie, w tym człowiek. Ja
    > k pokazują badania naukowców, życie na ziemi (a przynajmniej rasa ludzka) może
    > zostać zniszczone w wyniku katastrofy kosmicznej w całkiem niedalekiej przyszło
    > ści. Dlatego trzeba być pozbawionym rozumu, by nie sięgać w przyszłość dalszą n
    > iż kilka, kilkadziesiąt lat. Szansą na przetrwanie ludzkośći jest kolonizacja k
    > osmosu, a ta wymaga, by ludzkość się rozwijała.

    Zgoda.

    > Ujemny przyrost naturalny oznac
    > za starzenie się społeczeństw, stagnację, a następnie cofanie się w rozwoju.

    Nieprawda. Nie wiadomo ile ludzi potrzeba, by przetrwał gatunek. Poza tym może nie chodzi o nasz gatunek, a o inny, który z naszego dopiero się wyłoni.

    Jeśli ludzi będzie mniej, to moglibyśmy w końcu zacząć dbać o jakość społeczeństw, a nie o ich ilość.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 02.12.10, 17:05
    gravedigger1 napisał:

    > Ziemia to planeta, na której pojawiło się i rozwinęło życie, w tym człowiek. Ja
    > k pokazują badania naukowców, życie na ziemi (a przynajmniej rasa ludzka) może
    > zostać zniszczone w wyniku katastrofy kosmicznej w całkiem niedalekiej przyszło
    > ści. Dlatego trzeba być pozbawionym rozumu, by nie sięgać w przyszłość dalszą n
    > iż kilka, kilkadziesiąt lat. Szansą na przetrwanie ludzkośći jest kolonizacja k
    > osmosu, a ta wymaga, by ludzkość się rozwijała. Ujemny przyrost naturalny oznac
    > za starzenie się społeczeństw, stagnację, a następnie cofanie się w rozwoju.

    Żeby skolonizować kosmos trzeba wiedzieć jak. Żeby wiedzieć jak, trzeba się uczyć. Nauka jest niemożliwa w kraju, którym rządzą durnie. Od lat kształcimy znakomitych biotechnologów. I co? I pracują dla dobra i zysków innych krajów. Bo durnie nie potrafią ani docenić, ani wykorzystać uczonych.

    Nie martw się o społeczeństwo, które stawia na górników, hutników, robotników, a nie na magistrów, doktorów, profesorów. Korea Południowa sukces zawdzięcza nie pompowaniu kasy w rolników czy roboli, tylko w naukę. Poza tym parafianin niczego podbijał nie będzie, bo wie jak się skończyła próba sięgnięcia gwiazd.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 02.12.10, 16:18
    oby.watel napisał:

    > gravedigger1 napisał:
    >
    > > Ja opieram się na badaniach naukowych, które pokazują, że bogacenie się
    > > społeczeństw prowadzi do zmniejszania przyrostu naturalnego.
    >
    > To chyba oczywiste? Przecież jeśli dzieci mają zapewniony byt, to przeżyją. Więc
    > nie ma potrzeby na wszelki wypadek tworzyć zapasowych. Poza tym istnieje coś
    > takiego jak świadomość i odpowiedzialność. Ziemia jest ogromna, ale już zdewast
    > owana. Trzeba być naprawdę pozbawionym rozumu, żeby zapewniać sobie wygodę kosz
    > tem przyszłych pokoleń. Co mamy do zaproponowania tym - płodzonym zgodnie z wyt
    > ycznymi duchownych bez ograniczeń - dzieciom? Zdewastowaną planetę, wyjałowioną
    > , która niedługo w ogóle nie będzie nadawała się do życia? Tego chcą bogowie? N
    > ie milionów, ale miliardów trupów?

    Dokładnie tak. Jeśli jakiś gatunek zeżre od razu wszystko, co mogłoby w przyszłości stanowić jego pokarm, to zgubi sam siebie. Ten proces nie jest kontrolowany przez gatunki "rozumowo", ale poprzez cały szereg podprocesów automatycznych, które odpowiednio stymulują rozrodczość.

    Człowiek zakłócił środowisko działania tych podprocesów dzięki rozumowi wymyślającemu i przechowującemu przepisy technologiczne oraz stosowaniu technologii. Żyjemy poza przyrodą, bo tworzymy sobie własne środowisko, a przyrodę eksploatujemy i bez ponoszenia odpowiedzialności za jej zniszczenie, przenosimy się w inne miejsce. Uczestniczymy w wielu ekosystemach, ale poziom naszych możliwości jako całego gatunku nie pozwala nam - na razie - odczuć konsekwencji, które wykształciłyby trwałe mechanizmy powstrzymujące nas skutecznie przed dewastacją całej przyrody. Zmieniać się to nieznacznie zaczęło dopiero od początków naukowego myślenia ekologicznego.

    Są i inne, niekorzystne dla nas, skutki obecnej sytuacji. Nadmiar osobników własnego gatunku musi wpływać na pogorszenie warunków bytowania nas wszystkich, bo środków, by zaspokoić potrzeby wszystkich nigdy nie będzie za dużo. Wzmaga się agresja wewnątrzgatunkowa. Część przedstawicieli ludzkości spada na najniższy poziom egzystencji i jest wykorzystywana przez sprawujących władzę jako jakiś rodzaj niewolników. Społeczeństwo automatycznie zaczyna się dzielić na kasty. Ci najmniej uprzywilejowani, spadając na najniższy poziom, tracą korzyści związane z technologią i wracają do strefy, gdzie znów dają o sobie znać naturalne, niezakłócone komfortem życia, mechanizmy - wzrasta ich rozrodczość. W efekcie kasta uprzywilejowana hoduje gromadę niewolników, których opłaca się utrzymywać w niewiedzy i ubóstwie myślenia, by nie próbowali sobie wyobrazić, że mogą awansować społecznie wyżej.

    Tak jest z religią, która otumania dając pozór dobrobytu istnienia, uczy zaszczepionego dogmatyzmu, oducza samodzielności myślenia, nakazuje trwać w tym stanie i sugeruje rozmnażanie się, by takich niewolników było jak najwięcej - tanich, cichych, pokornych i pracujących na kastę uprzywilejowaną, która nie musi dbać o własne rozmnażanie się, bo gdy się wykruszają jej zasoby, to może je uzupełnić z zasobów kasty niewolników.

    Rozwiązaniem tej sytuacji mogłaby być kontrolowana zmiana rozrodczości i przejście w strefę chronicznego niedostatku. Wtedy ludzkość musiałaby szanować każdą istotę swojego gatunku i musiałaby się skupić na takim wychowaniu swych członków, by byli oni najwyższej jakości. Bo suma jakości elementów to wyższa jakość całości. A przy okazji przyroda mogłaby wrócić do pierwotnej, istniejącej przed ludźmi, obfitości i różnorodności. Bo te dwa elementy maksymalnie zabezpieczają ją przed zniszczeniem w całości, jako systemu.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 02.12.10, 15:34
    gravedigger1 napisał:


    > Kontrując Twoją argumentację, mogę powiedzieć, że ja w najbliższym otoczeniu ma
    > m młodych i starszych ludzi zarabiających po kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy
    > złotych na miesiąc i mających zero, jedno lub góra dwoje dzieci. Czy z tego wy
    > nika, że wszyscy dobrze zarabiający mają tak mało dzieci? Oczywiście, że nie.

    Oczywiście.

    > Ja opieram się na badaniach naukowych, które pokazują, że bogacenie się społecz
    > eństw prowadzi do zmniejszania przyrostu naturalnego.

    To jest prawda. Ten mechanizm występuje w całej przyrodzie i dzięki niemu istnieją ekosystemy, które potrafią "znajdować" właściwy sobie stan równowagi dynamicznej. a potem, w wąskich granicach zmienności warunków, trwać w nim. Rozrodczość jest jednym z takich warunków. Jest zmienną zależną jednych procesów, a zmienną niezależną innych.

    Bogacenie się to poprawa warunków bytowania i przejście organizmu na bardziej "spoczynkowy" stan jego trwania. Wytłumieniu ulegają bodźce mobilizujące rozrodczość.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka