Dodaj do ulubionych

Modlitwa to jest bzdura

09.12.10, 12:12
Człowiek modląc się do boga liczy na to, że będzie miał wpływ na jego decyzję.

człowiek uważa, że ten jego bóg jest na tyle mało rozgarnięty, że potrzebuje wskazówki od boga, co i jak ma czynić.

Modlitwa nie ma najmniejszego sensu. Religia nie ma sensu.

--
Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
Edytor zaawansowany
  • oby.watel 09.12.10, 12:19
    A co ma sens?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • uffo 09.12.10, 15:37
    a hipnoza, sugestia, propaganda,placebo? Tez nie maja.
  • grgkh 09.12.10, 17:57
    uffo napisał:

    > a hipnoza, sugestia, propaganda,placebo? Tez nie maja.

    Mają sens, bo są to zjawiska występujące w naszym świecie. Bezsensowne jest ich negowanie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 10.12.10, 01:06
    grgkh napisał:

    > uffo napisał:
    >
    > > a hipnoza, sugestia, propaganda,placebo? Tez nie maja.
    >
    > Mają sens, bo są to zjawiska występujące w naszym świecie. Bezsensowne jest ich
    > negowanie.

    Efekt plkacebo, jak się okazało, występuje w bardzo minimalnym zakresie, a nie jak sądzono- powszechnie. Np. w sytuacji doświadczania bólu.
    A reszta to pic na wodę, fotomontażsmile
  • grgkh 10.12.10, 01:40
    gaika napisała:

    > A reszta to pic na wodę, fotomontażsmile

    Czyli, tak jakby, placebo? wink

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 09:19
    gaika napisała:

    > A reszta to pic na wodę, fotomontaż

    A raczej odwrotnie! Co do placebo: nie substancja działa, tylko wiara w jej działanie uruchamia naturalne procesy obronne organizmu. Podejrzewam, że gdyby wmówić człowiekowi, że pokazywanie języka trzy razy dziennie w kierunku lustra - uleczy .... znaleźliby się ludzie, którym to pomaga. Wiara (również w cudowną moc eliksiru) góry przenosi.

    Co do hipnozy się nie wypowiem gdyż nie mam żadnych doświadczeń. Natomiast co do sugestii - jest to potężna broń rożnych manipulatorów i politykierów...
  • gaika 10.12.10, 23:08
    a000000 napisała:


    > A raczej odwrotnie! Co do placebo: nie substancja działa, tylko wiara w jej dzi
    > ałanie uruchamia naturalne procesy obronne organizmu. Podejrzewam, że gdyby wmó
    > wić człowiekowi, że pokazywanie języka trzy razy dziennie w kierunku lustra - u
    > leczy .... znaleźliby się ludzie, którym to pomaga. Wiara (również w cudowną mo
    > c eliksiru) góry przenosi.

    Mówiłam o placebo tylko- powszechność występowania efektu jest picem na wodę. Udowodniono istnienie ‘działania wiary’ w bardzo ograniczonym zakresie. W przypadku bólu dlatego, że organizm wytwarza substancje p/bólowe.
  • oby.watel 10.12.10, 23:32
    Bólu wiara nie usunie. Vide cierpiący x. Tischner czy papież. Natomiast wiadome jest, ze wiara (niekoniecznie w boga, ale np. w geniusz lekarza) pomaga wyzdrowieć. Podobnie jak wiara w cudowna moc leku. Jednak zawierzenie hochsztaplerom twierdzącym, że mają moc uzdrawiania zawsze kończy się tragicznie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gaika 11.12.10, 13:55
    oby.watel napisał:

    > Bólu wiara nie usunie.

    Nie w sensie wiary religijnej, ale kiedy pacjent dostaje kostkę cukru i mówią mu że dostał środek przeciwbólowy, to jego ‘wiara’, że ból się zmniejszy powoduje wydzielanie substancji p/bólowych w organizmie. Tu występuje efekt placebo.

    > Natomiast wiadome
    > jest, ze wiara (niekoniecznie w boga, ale np. w geniusz lekarza) pomaga wyzdro
    > wieć. Podobnie jak wiara w cudowna moc leku.

    Wiara w geniusz lekarza może budować zaufanie-pomaga przez lepszą relację lekarz –pacjent. Ale żeby geniusz lekarza ‘pomógł’, musi on zastosować efektywne metody, które skutecznie poprawiają stan zdrowia.
  • oby.watel 11.12.10, 14:00
    Być może zadziała to na ból niezbyt intensywny. Ostrego nie uśmierzy czasem nawet morfina, a co dopiero modlitwa, czy wiara.

    > Wiara w geniusz lekarza może budować zaufanie-pomaga przez lepszą relację lekar
    > z –pacjent. Ale żeby geniusz lekarza ‘pomógł’, musi on zastos
    > ować efektywne metody, które skutecznie poprawiają stan zdrowia.

    Oczywiście. Sama wiara cudów nie czyni. Musi jeszcze za nią coś lub ktoś stać.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 10.12.10, 08:55
    grgkh napisał:

    > Mają sens, bo są to zjawiska występujące w naszym świecie. Bezsensowne jest ich
    > negowanie.

    I tym samym zanegowałeś to, co sam napisałeś na temat modlitwy. smile Modlitwa jest zjawiskiem występującym w naszym świecie, a zatem jej negowanie, zgodnie z tym, co napisałeś powyżej, jest bezsensowne. smile
  • grgkh 10.12.10, 15:28
    Kolejna odsłona pieprzenia nie na temat. smile Ojciec kapucyn ruszył do akcji i znów broni religii.
    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 11.12.10, 00:03
    grgkh napisał:

    > Kolejna odsłona pieprzenia nie na temat. smile Ojciec kapucyn ruszył do akcji i zn
    > ów broni religii.

    Kolejny paranoiczny wniosek małego dziecka. smile Zauważ, moje dziecko, że w swoim poście w ogóle nie oceniłem zjawiska zwanego modlitwą. Ja tylko i wyłącznie odniosłem się do twojego postu, w którym po raz kolejny sobie zaprzeczyłeś. A ty w swoim paranoicznym umyśle znów dostrzegłeś wyimaginowaną obronę religii. Lecz się, moje dziecko. smile
  • oby.watel 11.12.10, 00:15
    Bardzo zgrabnie to wywiodłeś. Problem w tym, ę zaliczenie modlitwy do kategorii "zjawisko" jest nader karkołomne. Bo w ten sposób zjawiskiem staje się przemawianie w sejmie, głoszenie kazań, przemawianie czy pisanie postów. Więc dość - żeby nazwać rzecz delikatnie - niefortunnie, żeby nie powiedzieć bezsensownie, odniosłeś się do postu, wymyślając nieistniejącą sprzeczność.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 13.12.10, 08:14
    oby.watel napisał:

    > Bardzo zgrabnie to wywiodłeś. Problem w tym, ę zaliczenie modlitwy do kategorii
    > "zjawisko" jest nader karkołomne. Bo w ten sposób zjawiskiem staje się przemaw
    > ianie w sejmie, głoszenie kazań, przemawianie czy pisanie postów. Więc dość - ż
    > eby nazwać rzecz delikatnie - niefortunnie, żeby nie powiedzieć bezsensownie, o
    > dniosłeś się do postu, wymyślając nieistniejącą sprzeczność.

    Jeśli nie widzisz sprzeczności, to dlatego, że masz bardzo emocjonalny stosunek do religii, podobnie jak grgkh. Żeby Ci tę sprzeczność wyjaśnić, przypomnę, że grgkh napisał, iż hipnoza, sugestia, propaganda, placebo "mają sens, bo są to zjawiska występujące w naszym świecie. Bezsensowne jest ich negowanie." Jeżeli więc hipnoza, sugestia, propaganda i placebo są zjawiskami występującymi w naszym świecie, to modlitwa jest również jednym z takich zjawisk. Przemawianie w sejmie, głoszenie kazań, przemawianie czy pisanie postów też są zjawiskami występującymi w naszym świecie i niezależnie od oceny ich wartości są częścią otaczającej nas rzeczywistości. A zatem Twój zarzut o bezsensowności mojego postu jest po prostu bezsensowny. smile
  • gaika 14.12.10, 01:09
    grgkh napisał:

    > Kolejna odsłona pieprzenia nie na temat. smile Ojciec kapucyn ruszył do akcji i zn
    > ów broni religii.

    Można Cię prosić o lekkie wyhamowanie emocji? Bo się robi personalnie.
  • gaika 14.12.10, 01:07
    gravedigger1 napisał:


    > I tym samym zanegowałeś to, co sam napisałeś na temat modlitwy. smile Modlitwa jes
    > t zjawiskiem występującym w naszym świecie, a zatem jej negowanie, zgodnie z ty
    > m, co napisałeś powyżej, jest bezsensowne. smile

    Grgkh nie neguje istnienia modlitwy, tylko jej ‘skuteczność’, konfrontując ze zjawiskami weryfikowalnymi.
  • gravedigger1 15.12.10, 08:31
    gaika napisała:

    > Grgkh nie neguje istnienia modlitwy, tylko jej ‘skuteczność’, konfr
    > ontując ze zjawiskami weryfikowalnymi.

    Ale mnie wcale nie chodzi o to, czy grgkh ma rację, czy nie, negując "skuteczność" modlitwy. Chodzi mi jedynie o jego argumentację, w której twierdzi, że bezsensem jest negowanie zjawisk, które występują w naszym świecie. Na tej podstawie stwierdza, że nie można negować hipnozy, sugwestii, propagandy i placebo. Natomiast negowanie modlitwy jest dla niego jak najbardziej uzasadnione, mimo że to też jest zjawisko występujące w naszym świecie. Podejście grgkh jest więc równoznaczne ze stosowaniem różnych standardów w zależności od zastosowanego klucza ideologicznego.
  • grgkh 15.12.10, 23:50
    gravedigger1 napisał:

    > gaika napisała:
    >
    > > Grgkh nie neguje istnienia modlitwy, tylko jej ‘skuteczność’,
    > > konfrontując ze zjawiskami weryfikowalnymi.
    >
    > Ale mnie wcale nie chodzi o to, czy grgkh ma rację, czy nie,
    > negując "skuteczność" modlitwy.

    Ach, nie chodzi... a więc jest nieskuteczna.

    > Chodzi mi jedynie o jego argumentację, w której twierdzi,
    > że bezsensem jest negowanie zjawisk, które występują w naszym świecie.

    Tak. Zjawiska naszego świata po prostu są. Co da ich negowanie?

    > Na tej podstawie stwierdza, że nie można negować
    > hipnozy, sugwestii, propagandy i placebo.

    One są.

    > Natomiast negowanie modlitwy jest dla niego jak najbardziej uzasadnione,

    Nie neguję ISTNIENIA Modlitwy. Ona jest.
    Sam się kiedyś modliłem, pamiętam to, to nie był sen.

    > mimo że to też jest zjawisko występujące w naszym świecie.

    Ale jest nieskuteczna - nic się nie da na zewnątrz niż uzyskać, nie da się nią zmienić praw fizyki świata.

    > Podejście grgkh jest więc równoznaczne ze stosowaniem różnych standardów
    > w zależności od zastosowanego klucza ideologicznego.

    Podejście gravediggera1 jest równoznaczne z ograniczoną rozróżnialnością prostych pojęć. smile
    Biedak zaplątał się w swoją argumentację i już nie ma szans z tego wyjść z honorem. Im dalej w to brnie, tym gorsze świadectwo działania swego umysłu nam tu daje.

    smile

    Jeśli nie manipulacja to totalne otępienie. Co wybierasz, ojcze kapucynie?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 07:57
    grgkh napisał:

    > Biedak zaplątał się w swoją argumentację i już nie ma szans z tego wyjść z hono
    > rem. Im dalej w to brnie, tym gorsze świadectwo działania swego umysłu nam tu d
    > aje.

    Na tym forum można znaleźc kilka innych przykładów dokładnie takiego samego "zabiegu". Odwoływanie się do honoru (a właściwie jego utraty) rozmówcy stosujesz, gdy brak ci rzeczowych argumentów. Jest to wyraźna oznaka porażki twojego sposobu argumentacji. smile

    Wyobraź sobie, moje dziecko, że utrata honoru w twoich oczach to dla mnie nobilitacja. smile
  • grgkh 16.12.10, 11:31
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Biedak zaplątał się w swoją argumentację i już nie ma szans z tego wyjść
    > z hono
    > > rem. Im dalej w to brnie, tym gorsze świadectwo działania swego umysłu na
    > m tu d
    > > aje.
    >
    > Na tym forum można znaleźc kilka innych przykładów dokładnie takiego samego "za
    > biegu". Odwoływanie się do honoru (a właściwie jego utraty) rozmówcy stosujesz,
    > gdy brak ci rzeczowych argumentów. Jest to wyraźna oznaka porażki twojego spos
    > obu argumentacji. smile
    >
    > Wyobraź sobie, moje dziecko, że utrata honoru w twoich oczach to dla mnie nobil
    > itacja. smile

    Tak czy siak, nie o mnie tutaj jest, ale o twojej głupocie, którą tym rozumowaniem demonstrujesz. Zakładam, że twoim celem nie jest obrona religii, bo tak to tutaj deklarujesz, a więc jest to głupota. Nie oznacza to, że ciebie nazywam głupcem. Głupotą jest taki sposób myślenia. A kto go stosuje nagminnie? Hm... smile

    Grave, ja tylko stwierdzam fakt. big_grin

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 12:23
    grgkh napisał:

    > Tak czy siak, nie o mnie tutaj jest, ale o twojej głupocie, którą tym rozumowan
    > iem demonstrujesz.

    Właśnie, że o tobie jest tutaj - o twoich manipulacjach i atakach personalnych stosownaych, gdy już zabraknie ci rzeczowych argumentów, moje dziecko.

    > Zakładam, że twoim celem nie jest obrona religii, bo tak to
    > tutaj deklarujesz, a więc jest to głupota. Nie oznacza to, że ciebie nazywam gł
    > upcem. Głupotą jest taki sposób myślenia. A kto go stosuje nagminnie? Hm... smile

    Kolejna żonglerka słowami, moje dziecko. smile Kamuflujesz po prostu w ten sposób obraźliwe określenia używane przez ciebie w stosunku do rozmówcy. Myślisz, że twoja "autofalandyzacja" nie pozwala dostrzec twoich złych intencji i twojej prawdziwej twarzy? Jeśli tak myślisz, to się grubo mylisz. smile Dobrze, że zdejmujesz swoją maskę, bo lepiej żeby ci, którzy mają z tobą jakikolwiek kontakt, wiedzieli z kim mają do czynienia.

    > Grave, ja tylko stwierdzam fakt. big_grin

    Ja też tylko o faktach piszę - o faktach dotyczących ciebie, które potwierdzasz swoimi wypowiedziami, moje dziecko. smile
  • grgkh 16.12.10, 17:59
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Tak czy siak, nie o mnie tutaj jest, ale o twojej głupocie,
    > > którą tym rozumowaniem demonstrujesz.

    > > Zakładam, że twoim celem nie jest obrona religii, bo tak to
    > > tutaj deklarujesz, a więc jest to głupota. Nie oznacza to,
    > > że ciebie nazywam głupcem. Głupotą jest taki sposób myślenia.
    > > A kto go stosuje nagminnie? Hm... smile
    >
    > Kolejna żonglerka słowami, moje dziecko. smile Kamuflujesz po prostu w ten sposób
    > obraźliwe określenia używane przez ciebie w stosunku do rozmówcy.

    Wyraźnie podkreślam, że mówię nie o rozmówcy, czyli jakimś tam gravediggerze1, ale o głupocie, które jest zawarta w tym, co on tu napisał. Ty nie masz podstaw do tego, żeby się czuć obrażonym. A jeśli się poczujesz, to będzie następny przykład... smile alogiczności twojego myślenia.

    > > Grave, ja tylko stwierdzam fakt. big_grin
    >
    > Ja też tylko o faktach piszę - o faktach dotyczących ciebie, które potwierdzasz
    > swoimi wypowiedziami, moje dziecko. smile

    Potwierdzam, przeczytałeś, ojcze kapucynie. Dokumentuję głupotę twoich wypowiedzi. (ale nie twoją) smile Kompromitacja

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:27
    grgkh napisał:

    > Wyraźnie podkreślam, że mówię nie o rozmówcy, czyli jakimś tam gravediggerze1,
    > ale o głupocie, które jest zawarta w tym, co on tu napisał. Ty nie masz podstaw
    > do tego, żeby się czuć obrażonym. A jeśli się poczujesz, to będzie następny pr
    > zykład... smile alogiczności twojego myślenia.

    Moje dziecko, znów palisz głupa, że aż dym idzie. big_grin
    Przypomnę zatem twoje słowa:
    "Zakładam, że twoim celem nie jest obrona religii, bo tak to tutaj deklarujesz, a więc jest to głupota. Nie oznacza to, że ciebie nazywam głupcem. Głupotą jest taki sposób myślenia. A kto go stosuje nagminnie? Hm..."

    Znaczenie tych słów jest jednoznaczne. Miej przynajamniej odwagę pisać obraźliwe uwagi otwartym tekstem zamiast chować się za falandyzacją własnych wypowiedzi. smile

    > Potwierdzam, przeczytałeś, ojcze kapucynie. Dokumentuję głupotę twoich wypowied
    > zi. (ale nie twoją) smile Kompromitacja

    Kolejna falandyzacja. Oszczędź sobie wysiłku i pisz bez manipulowania słowami. Nie masz odwagi cywilnej, żeby to robić bez palenia głupa? smile
  • grgkh 18.12.10, 16:44
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Wyraźnie podkreślam, że mówię nie o rozmówcy,
    > > czyli jakimś tam gravediggerze1, ale o głupocie,
    > > która jest zawarta w tym, co on tu napisał.
    > > Ty nie masz podstaw do tego, żeby się czuć obrażonym.
    > > A jeśli się poczujesz, to będzie następny przykład... smile
    > > alogiczności twojego myślenia.
    >
    > Moje dziecko,

    I znów to urojenie. Przypominam ci o twoim psychiatrze.

    > Przypomnę zatem twoje słowa:
    > "Zakładam, że twoim celem nie jest obrona religii,
    > bo tak to tutaj deklarujesz, a więc jest to głupota.
    > Nie oznacza to, że ciebie nazywam głupcem. Głupotą
    > jest taki sposób myślenia. A kto go stosuje nagminnie? Hm..."
    >
    > Znaczenie tych słów jest jednoznaczne.

    Tak. Wypowiedź jest ALOGICZNA czyli głupia. Jeszcze większego łupca z siebie możesz robić (co wciąż nie oznacza, że nim jesteś) dopiero teraz, gdy upierasz się, że ta alogiczność myślenia w niej zawarta jest WCIĄŻ twoim jedynym sposobem myślenia. Każdemu może się zdarzyć powiedzieć coś, co chwile później uzna za mało fortunne i to sie wybacza, ale notoryczne gadania głupot to już solidna opinia.

    > Miej przynajamniej odwagę pisać obraźliwe uwagi
    > otwartym tekstem zamiast chować się za falandyzacją
    > własnych wypowiedzi. smile

    Czużbys mi zamierzał zabraniac publicznie wyrażać mój pogląd o słowach, które sa juz publiczne? Czy podpisane przez ciebie mają podlegać przywilejowi ochrony? A niby dlaczego?Grave, one są głupie, a ja mam prawo do szczerej krytyki.

    > > Potwierdzam, przeczytałeś, ojcze kapucynie.
    > > Dokumentuję głupotę twoich wypowiedzi. (ale nie twoją) smile
    > > Kompromitacja
    >
    > Kolejna falandyzacja. Oszczędź sobie wysiłku i pisz bez manipulowania słowami.
    > Nie masz odwagi cywilnej, żeby to robić bez palenia głupa? smile

    Słabo bronisz tych kilku zdań na forum. Utożsamiasz się z nimi. A to tylko słowa. Mogłeś to odpuścić, przeprosić za nie, jak to ostatnio wciąż to robisz. Ale nie... To postawa dogmatyka, któremu wydaje się, że jego tezy są święte i nikomu nie wolno ich krytykować. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gaika 15.12.10, 23:55
    gravedigger1 napisał:

    > Ale mnie wcale nie chodzi o to, czy grgkh ma rację, czy nie, negując "skuteczno
    > ść" modlitwy. Chodzi mi jedynie o jego argumentację, w której twierdzi, że bezs
    > ensem jest negowanie zjawisk, które występują w naszym świecie. Na tej podstawi
    > e stwierdza, że nie można negować hipnozy, sugwestii, propagandy i placebo. Nat
    > omiast negowanie modlitwy jest dla niego jak najbardziej uzasadnione, mimo że t
    > o też jest zjawisko występujące w naszym świecie. Podejście grgkh jest więc rów
    > noznaczne ze stosowaniem różnych standardów w zależności od zastosowanego klucz
    > a ideologicznego.

    Nie wypowiadałam się na temat racji, tylko zauważam, że wyjąłeś wpis z kontekstu. Grgkh nie napisał, że modlitwa nie istnieje vs podane przez niego zjawiska istnieją, tylko ze pewne zjawiska są weryfikowalne - ‘działanie’, ‘skuteczność’ (w tym sensie istnienie) można zweryfikować- w przeciwieństwie do modlitwy.

    Można negować, bo skoro można zweryfikować to i zanegować.

    Niezależnie od klucza ideologicznego efekt placebo jest do zweryfikowania, a co Bóg na modlitwę -nie jest.

  • grgkh 16.12.10, 00:08
    gaika napisała:

    > Niezależnie od klucza ideologicznego efekt placebo jest do zweryfikowania,
    > a co Bóg na modlitwę -nie jest.

    Prawdę mówiąc też jest - bóg na modlitwę "nic". Właśnie z tego wnioskujemy o jej oczywistej nieskuteczności.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:10
    gaika napisała:

    > Grgkh nie napisał, że modlitwa nie istnieje vs podane przez niego zjawiska i
    > stnieją, tylko ze pewne zjawiska są weryfikowalne - ‘działanie’, &
    > #8216;skuteczność’ (w tym sensie istnienie) można zweryfikować- w
    > przeciwieństwie do modlitwy.

    Tłumaczysz teraz, co grgkh miał na myśli w oparciu o swoje własne domysły, a nie w oparciu o post grgkh. Przypomnę więc post grgkh w całości:

    "uffo napisał:

    > a hipnoza, sugestia, propaganda,placebo? Tez nie maja.

    odpowiedź grgkh:

    Mają sens, bo są to zjawiska występujące w naszym świecie. Bezsensowne jest ich negowanie."

    Widzisz tu gdzieś analizę skuteczności zjawisk takich jak modlitwa, hipnoza, sugestia, propaganda, placebo? Nie, nie zobaczysz jej, choćbyś się bardzo wysilała. Dla grgkh sam fakt istnienia jednych zjawisk jest wystarczający do stwierdzenie, że bezsensowne jest ich negowanie, natomiast istnienie innego zjawiska już wystarczające nie jest. Widzisz lukę w tej argumantacji?

    > Niezależnie od klucza ideologicznego efekt placebo jest do zweryfikowania, a co
    > Bóg na modlitwę -nie jest.

    Grgkh nie może weryfikować, co Bóg na modlitwę, ponieważ w Boga nie wierzy. Natomiast efekty modlitwy można weryfikować podobnie jak efekt placebo, ponieważ działanie modlitwy i działanie placebo opierają się na silnym przekonaniu modlącego się lub biorącego placebo, że jedno i drugie im w czymś pomoże. To silne przekonanie mobilizuje organizm do działania, wynikiem czego może być pokonanie przez organizm jakiejś choroby. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z Bogiem, bo ten przecież nie istnieje, ale pokazuje, że modlitwa nie tylko jest zjawiskiem istniejącym w naszym świecie, ale bywa również skuteczna.
  • gaika 17.12.10, 10:11
    gravedigger1 napisał:

    > Tłumaczysz teraz, co grgkh miał na myśli w oparciu o swoje własne domysły, a ni
    > e w oparciu o post grgkh. Przypomnę więc post grgkh w całości:

    Nie zrozumiałeś. Nie to co miał na myśli, ale to, co stoi w wątku.
    Nie przypomniałeś w całości, bo wyrwałeś z kontekstu, którym jest post założycielski, z którego wynika, że modlitwa istnieje, bo Grgkh nie pisze, że ludzie się nie modlą, tylko pyta o sens modlenia się.


    > Widzisz tu gdzieś analizę skuteczności zjawisk takich jak modlitwa, hipnoza, su
    > gestia, propaganda, placebo? Nie, nie zobaczysz jej, choćbyś się bardzo wysilał
    > a. Dla grgkh sam fakt istnienia jednych zjawisk jest wystarczający do stwierdze
    > nie, że bezsensowne jest ich negowanie, natomiast istnienie innego zjawiska już
    > wystarczające nie jest. Widzisz lukę w tej argumantacji?

    Widzę, bo rozumiem kontekst. Łopatologia nie jest jedynym sposobem komunikacji.
    Pierwszy wpis mówi o tym, o co chodzi. Chcesz powiedzieć, że Grgkh twierdzi, że ludzie się nie modlą.


    > Grgkh nie może weryfikować, co Bóg na modlitwę, ponieważ w Boga nie wierzy.

    A gdyby wierzył, to jak miałby zweryfikować?
    Jak zweryfikujesz reakcję Boga na modlitwę?


    >Nat
    > omiast efekty modlitwy można weryfikować podobnie jak efekt placebo, ponieważ d
    > ziałanie modlitwy i działanie placebo opierają się na silnym przekonaniu modląc
    > ego się lub biorącego placebo, że jedno i drugie im w czymś pomoże. To silne pr
    > zekonanie mobilizuje organizm do działania, wynikiem czego może być pokonanie p
    > rzez organizm jakiejś choroby. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z Bogiem, bo
    > ten przecież nie istnieje, ale pokazuje, że modlitwa nie tylko jest zjawiskiem
    > istniejącym w naszym świecie, ale bywa również skuteczna.

    Tak jak to opisujesz placebo nie działa. Sama wiara nie pomaga. To zostało zweryfikowane. Już o tym było wcześniej.
    A co do skuteczności modlitwy to nie wiem co masz na myśli. Potężne metaanalizy dotyczące badań nad wpływem modlitwy na zdrowie wykazały, że mamy do czynienia z junk science.
    To zupełnie co innego stwierdzić, że modlitwa jest dla wielu ludzi ważna ( z różnych powodów)niż że jest skuteczna w leczeniu.
  • gravedigger1 17.12.10, 10:40
    gaika napisała:

    > Nie zrozumiałeś. Nie to co miał na myśli, ale to, co stoi w wątku.
    > Nie przypomniałeś w całości, bo wyrwałeś z kontekstu, którym jest post założyci
    > elski, z którego wynika, że modlitwa istnieje, bo Grgkh nie pisze, że ludzie si
    > ę nie modlą, tylko pyta o sens modlenia się.

    Moja droga, nie zrozumiałaś mnie. Ja nie twierdzę, że grgkh neguje istnienie modlitwy. Twierdzę tylko, że neguje sens modlitwy, a jednocześnie stwierdza, że nie można negować sensu hipnozy, sugestii, propagandy, bo są to zjawiska istniejące w naszym świecie. Gdyby był konsekwentny, to powinien zastosować ten sam klucz do modlitwy i z samego faktu jej istnienia wyciągnąć wniosek, że bezsensowne jest jej negowanie (tzn. negowanie jej sensu). Nie zrobił tego jednak. Zuważyłaś?

    > Pierwszy wpis mówi o tym, o co chodzi. Chcesz powiedzieć, że Grgkh twierdzi, że
    > ludzie się nie modlą.

    Nie, nigdzie nie twierdzę, że grgkh neguje istnienie modlitwy. Chodzi mi jedynie o jego niekonsekwentną argumentację.

    > A gdyby wierzył, to jak miałby zweryfikować?
    > Jak zweryfikujesz reakcję Boga na modlitwę?

    Gdyby wierzył w boga, to mógłby również wierzyć w reakcję boga na modlitwę. A skoro w boga nie wierzy, to analizowanie przez niego reakcji boga na modlitwę jest beprzedmiotowe. Jedyne co może w tej sytuacji robić to analizować modlitwę jako zjawisko społeczne bez odniesienia do boga, bo przecież bóg nie istnieje. Analizę modlitwy w odniesieniu do boga to może np. teolog, który w boga wierzy.

    > Tak jak to opisujesz placebo nie działa. Sama wiara nie pomaga. To zostało zwer
    > yfikowane. Już o tym było wcześniej.

    Ależ pomaga. Zostało zweryfikowane, że silna wiara w skutecznośc tego co się zażywa jako lekarstwo wpływa na efekty leczenia. Załamanie, brak wiary w skuteczność leczenia utrudnia proces leczenia a czasami nawet prowadzi do zdecydowanie negatywnych sktutków dla zdrowia "pacjenta".

    > A co do skuteczności modlitwy to nie wiem co masz na myśli. Potężne metaanalizy
    > dotyczące badań nad wpływem modlitwy na zdrowie wykazały, że mamy do czynienia
    > z junk science.
    > To zupełnie co innego stwierdzić, że modlitwa jest dla wielu ludzi ważna ( z ró
    > żnych powodów)niż że jest skuteczna w leczeniu.

    Bywa skuteczna tak jak skuteczna bywa wiara w działanie placebo. Pozytywna modlitwa poparta silnym przekonaniem o jej skuteczności wpływa po prostu na działanie organizmu. Nie od dziś wiadomo, że umysł wpływa na ciało.
  • gaika 17.12.10, 11:03
    gravedigger1 napisał:

    > Moja droga, nie zrozumiałaś mnie. Ja nie twierdzę, że grgkh neguje istnienie mo
    > dlitwy. Twierdzę tylko, że neguje sens modlitwy, a jednocześnie stwierdza, że n
    > ie można negować sensu hipnozy, sugestii, propagandy, bo są to zjawiska istniej
    > ące w naszym świecie. Gdyby był konsekwentny, to powinien zastosować ten sam kl
    > ucz do modlitwy i z samego faktu jej istnienia wyciągnąć wniosek, że bezsensown
    > e jest jej negowanie (tzn. negowanie jej sensu). Nie zrobił tego jednak. Zuważy
    > łaś?

    No toż o tym mowa! Nie możesz zbadać reakcji Boga na modlitwę, możesz stwierdzić, że w określonym przypadku wystąpił efekt placebo. W pierwszym przypadku nie możesz zweryfikować istnienia efektu, w drugim możesz. To jest tenu 'sens' vs 'bezsens'

    > Gdyby wierzył w boga, to mógłby również wierzyć w reakcję boga na modlitwę. A s
    > koro w boga nie wierzy, to analizowanie przez niego reakcji boga na modlitwę je
    > st beprzedmiotowe. Jedyne co może w tej sytuacji robić to analizować modlitwę j
    > ako zjawisko społeczne bez odniesienia do boga, bo przecież bóg nie istnieje. A
    > nalizę modlitwy w odniesieniu do boga to może np. teolog, który w boga wierzy.

    Wiara w Boga nikogo nie zbliża do weryfikacji reakcji Boga na modlitwę. Zweryfikować zaistnienie efektu placebo można.

    > Ależ pomaga. Zostało zweryfikowane, że silna wiara w skutecznośc tego co się za
    > żywa jako lekarstwo wpływa na efekty leczenia. Załamanie, brak wiary w skuteczn
    > ość leczenia utrudnia proces leczenia a czasami nawet prowadzi do zdecydowanie
    > negatywnych sktutków dla zdrowia "pacjenta".

    Tak, zweryfikowane negatywnie. Na ten temat pisałam wyżej. Efekt występuje jedynie w przypadku bólu.
    A reszta to wiara, że istnieje.

    > Bywa skuteczna tak jak skuteczna bywa wiara w działanie placebo. Pozytywna modl
    > itwa poparta silnym przekonaniem o jej skuteczności wpływa po prostu na działan
    > ie organizmu. Nie od dziś wiadomo, że umysł wpływa na ciało.

    Skoro bywa skuteczna- kto i jak (przede wszystkim) tego dowiódł? Skoro dowiedziono eksperymentalnie skuteczności, dlaczego medycyna się nie posiłkuje tą metodą?

    Mówisz, że modlitwa leczy, nie zaś, że nasz stan psychiczny jest istotnym czynnikiem.
  • gravedigger1 17.12.10, 11:59
    gaika napisała:

    > No toż o tym mowa! Nie możesz zbadać reakcji Boga na modlitwę, możesz stwierdzi
    > ć, że w określonym przypadku wystąpił efekt placebo. W pierwszym przypadku nie
    > możesz zweryfikować istnienia efektu, w drugim możesz. To jest tenu 'sens' vs '
    > bezsens'

    A kto powiedział, że trzeba w ogóle badać reakcję boga na modlitwę? Przecież chodzi tylko o ewentualne efekty tej modlitwy, a nie o to czy one są wynikiem działania boga, czy kogokolwiek/czegokolwiek innego.

    > Wiara w Boga nikogo nie zbliża do weryfikacji reakcji Boga na modlitwę. Zweryfi
    > kować zaistnienie efektu placebo można.

    Do weryfikacji nikogo nie zbliża, ale umożliwia wiarę, że modlitwa ma religijny sens. Zweryfikować działanie zjawiska społecznego zwanego modlitwą też można. Tak jak działanie placebo.

    > Tak, zweryfikowane negatywnie. Na ten temat pisałam wyżej. Efekt występuje jedy
    > nie w przypadku bólu. A reszta to wiara, że istnieje.

    Nie podałaś naukowych źródeł potwierdzających tę weryfikację. To po pierwsze. A po drugie jęlsi nawet efekt placebo występuje w przypadku bólu, to równie dobrze wiara w skuteczność modlitwy (bo to przecież swoistego rodzaju placebo) może zadziałać w przypadku bólu.

    > Skoro bywa skuteczna- kto i jak (przede wszystkim) tego dowiódł? Skoro dowiedzi
    > ono eksperymentalnie skuteczności, dlaczego medycyna się nie posiłkuje tą metod
    > ą?

    Medycyna nie może posiłkować się tą metodą, ponieważ nie istniej lekarstwo, po zażyciu którego człowiek wierzy w skutecznośc modlitwy. smile

    > Mówisz, że modlitwa leczy, nie zaś, że nasz stan psychiczny jest istotnym czynn
    > ikiem.

    Mówię, że wiara w działanie modlitwy leczy. A nie sama treść modlitwy czy jej mechaniczne odklepywanie. smile
  • gaika 18.12.10, 23:05
    gravedigger1 napisał:

    > A kto powiedział, że trzeba w ogóle badać reakcję boga na modlitwę?

    Nie trzeba. Próbuję Ci wyjaśnić o co chodzi w tym wątku w kontekście istnienie/nieistnienie modlitwy.

    > Do weryfikacji nikogo nie zbliża, ale umożliwia wiarę, że modlitwa ma religijny
    > sens. Zweryfikować działanie zjawiska społecznego zwanego modlitwą też można.
    > Tak jak działanie placebo.

    Istnienie zjawiska społecznego w postaci, że ludzie się modlą i że jest to dla nich ważne (już ustaliliśmy, że istnienie modlitwy w tym sensie nie było przedmiotem dyskusji) nie oznacza, że można dowieść efektu w postaci bożej reakcji lub ozdrowienia delikwenta, za którego modli się grupa innych delikwentów.

    > Nie podałaś naukowych źródeł potwierdzających tę weryfikację. To po pierwsze. A
    > po drugie jęlsi nawet efekt placebo występuje w przypadku bólu, to równie dobr
    > ze wiara w skuteczność modlitwy (bo to przecież swoistego rodzaju placebo) może
    > zadziałać w przypadku bólu.

    Jeżeli nie masz zaufania do interlokutora, zapytaj miłościwie panującego gugla. Ja, jeżeli mam wątpliwości, tak czynię.

    Zmniejszenie bólu w określonym momencie nie oznacza poprawy zdrowia.

    > Medycyna nie może posiłkować się tą metodą, ponieważ nie istniej lekarstwo, po
    > zażyciu którego człowiek wierzy w skutecznośc modlitwy. smile

    Skuteczność modlitwy to realna poprawia parametrów zdrowotnych na skutek tejże. Skoro bywa skuteczna dlaczego medycyna jej nie stosuje?

    > Mówię, że wiara w działanie modlitwy leczy.

    Wiem, że mówisz.
  • grgkh 09.12.10, 17:55
    oby.watel napisał:

    > A co ma sens?

    Wszystko to, co jest logiczne.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 09.12.10, 19:13
    A co w modlitwie jest nielogicznego? Nielogiczne jest prosić psa by poleciał? Chyba nie. Nielogiczne jest oczekiwać, że poleci.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 09.12.10, 20:19
    oby.watel napisał:

    > A co w modlitwie jest nielogicznego? Nielogiczne jest prosić psa by poleciał? C
    > hyba nie. Nielogiczne jest oczekiwać, że poleci.

    Albo człowiek zależy od boga, albo bóg zależy od człowieka. Człowiek podpowiadający bogowi, co ten ma zrobić, grający na jego litości lub innym uczuciu staje się potężniejszy od boga, bo zaczyna nim manipulować. Wpływa na boskie decyzje. Staje się potężniejszy od człowieka uzywjacego modlitwy jak różdżki czarodziejskiej, jak magii.

    Bóg, którym udaje się manipulować przestaje być bogiem., bo człowiek za pomocą trików swojego postępowania kieruje decyzjami boga.

    A jeśli przyjąć, że to wszystko i tak jest zaplanowane przez boga, także i modlitwa, jej właściwości, to stajemy się marionetkami, które odgrywają boski teatrzyk i są faktycznie pozbawione do końca własnej wolnej woli. W takim sensie modlitwa również nie ma sensu, bo co byśmy nie zrobili, to i tak jest to odegranie gotowego scenariusza.

    Bóg nie może jednocześnie porzucić świata - oddać go nam - i mieć nań oko, pilnować jego historii. Jeśli zakładamy, że modlitwa ma jakąś skuteczność, to zakładamy także że bóg interesuje się światem, a więc wszytko o nim wie, zna jego przyszłość i to, co zrobimy, i czy będziemy się modlili. Jak w tej sytuacji można by oczekiwać sprawiedliwie rozdawanych profitów wynikających z modlitw?

    1) Po co się modlić?

    2) Ile się modlić, żeby nie było za mało?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 09.12.10, 20:42
    Czemu łączysz modlitwę z Bogiem? Modlić się można do wszystkiego. Spełnialność modlitwy kierowanej do ściany jest dokładnie taka sama jak modlitwy kierowanej w dowolnym kierunku, do dowolnego przedmiotu, osoby czy zjawiska - zerowa.

    Trzeba być naprawdę bardzo wierzącym, żeby wierzyć że wszechmogąca istota nic innego nie robi, tylko słucha jednoczesnych mamlań miliardów parafian. I niektóre nawet spełnia!

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 10.12.10, 01:18
    oby.watel napisał:

    > Czemu łączysz modlitwę z Bogiem?

    Bo ten temat mnie interesuje. A dlaczego nie mogę go w ten sposób sformułować? Czy to jest jakieś złe założenie? Jeśli Cię w tej wersji nie interesuje, to nie zabieraj głosu. To proste.

    Odpowiedziałem, ale teraz Ty mi odpowiedz:

    Dlaczego nie mam łączyć modlitwy z bogami? (muszę w liczbie mnogiej, bo nie możesz dostrzec, o co mi chodzi, a więc nie bogiem jednym, konkretnym, bo przecież piszę to małą literą)...

    > Modlić się można do wszystkiego.

    To jakieś ekstremalne przypadki. Nadają się do psychiatry.

    > Spełnialność modlitwy kierowanej do ściany jest dokładnie
    > taka sama jak modlitwy kierowanej w dowolnym kierunku,
    > do dowolnego przedmiotu, osoby czy zjawiska - zerowa.

    Wygląda na to, że nie jesteś adresatem mojego pytania, bo odpowiadasz tak, jak to rozumiem ja. Ale ja pytam wierzących, którzy się modlą, a chyba maja jakieś uzasadnienie tego postępowania. Chcę poznać ich logikę i sprawdzić, czy są zdolni do jej przetestowania.

    > Trzeba być naprawdę bardzo wierzącym, żeby wierzyć
    > że wszechmogąca istota nic innego nie robi, tylko słucha
    > jednoczesnych mamlań miliardów parafian. I niektóre nawet spełnia!

    No właśnie o to "spełnianie" mi chodzi. Człowiek kieruje bogiem. Czy wierzący zdają sobie sprawę ze swojej mocy większej od boga. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 09:11
    grgkh napisał:

    Człowiek podpowiada
    > jący bogowi, co ten ma zrobić, grający na jego litości lub innym uczuciu staje
    > się potężniejszy od boga, bo zaczyna nim manipulować. Wpływa na boskie decyzje.
    > Staje się potężniejszy od człowieka uzywjacego modlitwy jak różdżki czarodziej
    > skiej, jak magii.

    człowieku, weź się i opanuj!!!! potężniejszy od Boga, którego nie ma? komu wówczas rozkazuje, na czyje decyzje wpływa?
    Jesteś niekonsekwentny i nielogiczny.
    Dyskutujesz na tematy o których pojęcia nie masz- masz jedynie swoje własne wyobrażenia, które przedstawiasz jako prawdę objawioną - dogmat.


  • oby.watel 10.12.10, 11:01
    Chyba się nieco zagalopowałaś. To nie grgkh modli się do boga, którego nie ma. To chrześcijanie wierzą, że bóg, do którego się modlą jest, więc się do niego modlą. Poza tym jeśli boga nie ma, to co oznacza to zdanie:

    > Dyskutujesz na tematy o których pojęcia nie masz- masz jedynie swoje własne
    > wyobrażenia, które przedstawiasz jako prawdę objawioną - dogmat.

    O nieistniejącym bogu mogą dyskutować tylko ci, którzy mają pojęcie? O czym?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 10.12.10, 13:35
    oby.watel napisał:

    > O nieistniejącym bogu mogą dyskutować tylko ci, którzy mają pojęcie? O czym?

    no tak się zastanów. O czym mogą dyskutować osoby, które są przekonane że przedmiot dyskusji nie istnieje? Zrozumiem kogoś kto ma wątpliwości, zadaje pytania, szuka na nie odpowiedzi .... ale ktoś kto WIE, jest przekonany?

    Co do dogmatu. Grgkh z zapałem przekonuje, że dogmaty są do niczego... więcej... twierdzi, że dlatego je krytykuje, bo je rozumie.... a tymczasem się okazuje, on krytykuje DOGMATYZM - a o treści chrześcijańskich dogmatów nie ma pojęcia. I jeszcze żąda, aby interlokutor przyznał mu rację... czy to nie jest czystej wody dogmatyzm? Ze swych nieweryfikowalnych, błędnie skierowanych domniemywań czyni PEWNIK. Przy tym jest nielogiczny. Bo LOGIKA opiera się na dogmatach właśnie, na pewnikach, które stanowią wzorce, kamienie milowe w rozumowaniu. Logiczny wywód opiera się na uznanych założeniach, co do zasadności których wszystkie zainteresowane osoby są zgodne. I inaczej LOGICZNIE wywiedzie dowód ateista, a inaczej muzułmanin... U ateisty kobieta dziedziczy tyle, co mężczyzna - jest to logiczne i oczywiste. U muzułmanina zaś kobieta dziedziczy POŁOWĘ tego co mężczyzna... i to jest dla niego logiczne i oczywiste.... Ateista skrytykuje muzułmanina, a muzułmanin oburzy się na ateistę....

    Logika (gr. λόγος, logos - rozum) nauka normatywna, analizująca źródła poznania pod względem prawomocności czynności poznawczych z nimi związanych. Zajmuje się badaniem ogólnych praw, według których przebiegają wszelkie poprawne rozumowania, w szczególności wnioskowania. Logika, jako dyscyplina normatywna, nie tylko opisuje jak faktycznie przebiegają rozumowania, ale także formułuje twierdzenia normatywne, mówiące o tym, jak rozumowania powinny przebiegać.

    i teraz w zależności od światopoglądu - różne mamy źródła poznania, a więc różne toki rozumowania są uznane za prawidłowe. Przyjrzyj się dokładnie islamowi - tam najwyraźniej widać, jak wiara wpływa na to, co wyznawcy uznają za normę.

  • oby.watel 10.12.10, 14:38
    Szczerze mówiąc nie rozumiem tego wywodu o logice. Chcąc coś udowodnić czyni się założenie. Co ma wspólnego z logiką dziedziczenie połowy u muzułmanina i całości u ateisty? Jaki jest związek logiki z bogiem i modlitwą?

    Przecież w modlitwie żadnej logiki nie ma. Bo co to jest? Prośba skierowana do wszechmogącego, żeby przymknął oko na swoje zasady i interweniował. To tak jak premier - ma rządzić dla dobra wszystkich. A tu wysłuchał postulatów lub stchórzył przed górnikami i pozwolił im przechodzić na emerytury po kilku latach pracy dwa razy wyższe niż inni obywatele. Albo wysłał funkcjonariusza służby na emeryturę w wieku 35 lat.

    Instytucja modlitwy zakłada, że bóg jak człowiek jest przekupny, jest łasy na pochlebstwa i komplementy więc nagradza gorliwców i wazeliniarzy. "Boże, spraw żeby 3x6 było 36 bo tak napisałam w klasówce."

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 10.12.10, 14:52
    oby.watel napisał:

    >"Boże, spraw żeby 3x6 było 36 bo tak napisałam w klasówce."


    łuuuups - i grom z jasnego nieba wali w bluźniercę... Bóg się zeźlił.

    Co ma wspólnego z logiką dziedziczenie połowy u muzułmanina i cało
    > ści u ateisty?

    akceptowalne UZASADNIENIE. I dla jednego i dla drugiego ICH wersja jest logiczna.


    Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
    jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków.

    powiedz mi, gdzie w powyższym tekście widzisz jakieś podchody, wymuszania, przekupstwo...

  • oby.watel 10.12.10, 15:04
    Istota idealna, wszechmogąca nie potrzebuje bałwochwalstwa.Ludzie zamieszkują peryferyjny układ słoneczny gdzieś na zadupiu jednej z miliardów galaktyk. Siądź przed mrowiskiem. Wyobraź sobie, że mrówka w środku mrowiska nie modli się do Ciebie dostatecznie gorliwie, nie wychwala Twojej piękności, mądrości i wdzięku. A Ty przecież jesteś jej bogiem. Jednym ruchem możesz zakończyć jej nędzny żywot. Albo sprowadzić potop...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 10.12.10, 15:39
    oby.watel napisał:

    > Istota idealna, wszechmogąca nie potrzebuje bałwochwalstwa.

    to i też modlitwa Bogu nie jest potrzebna. Ona jest potrzebna ludziom. Niektórym.
  • oby.watel 10.12.10, 15:55
    Ale to właśnie jest bluźnierstwo, bo zakłada, że boga można, a nawet należy prosić, żeby porzucił zajmowanie się całością, a skupił na określonej jednostce i spełnił jej zachciankę.

    > Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
    > jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków.

    To nie jest bałwochwalstwo? A tak sobie myślę, że CytatJak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza. Łono twe, czasza okrągła: niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego! Brzuch twój jak stos pszenicznego ziarna okolony wiankiem lilii. Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli. Szyja twa jak wieża ze słoniowej kości. Oczy twe jak sadzawki... Postać twoja wysmukła jak palma, a piersi twe jak grona winne.Prawda?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 10.12.10, 16:59
    oby.watel napisał:

    > Ale to właśnie jest bluźnierstwo, bo zakłada, że boga można, a nawet należy pro
    > sić, żeby porzucił zajmowanie się całością, a skupił na określonej jednostce i
    > spełnił jej zachciankę.

    i tu zmyła!!! To my, ludzie, aby się zająć jednym, musimy porzucić inne... mamy uwagę podzielną w bardzo ograniczonym zakresie.... natomiast Bóg może się jednocześnie zajmować wszystkim czym zechce.

    Nie, nieprawda. Nie podoba mi się Pieśń nad pieśniami. Jakoś wyszukana poezja do mnie nie trafia.
  • oby.watel 10.12.10, 17:24
    Mogłabyś zaspokoić moja ciekawość i zdradzić źródło swojej wiedzy o bogu i jego możliwościach? Bo podobno człowiek nie jest w stanie zrozumieć boga i zrozumieć logiki, którą się kieruje. Ale jak widać może. Jeśli tylko to jest mu do czegoś potrzebne.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 11.12.10, 11:43
    oby.watel napisał:

    > Ale to właśnie jest bluźnierstwo, bo zakłada, że boga można, a nawet należy pro
    > sić, żeby porzucił zajmowanie się całością, a skupił na określonej jednostce i
    > spełnił jej zachciankę.

    Bardzo dobre spostrzeżenie. Jeśli bóg jednemu daje, to drugiemu musi zabrać. Bóg jest zwyczajnym pośrednikiem w załatwianiu interesów między ludźmi.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 10.12.10, 17:14
    oby.watel napisał:

    > Istota idealna, wszechmogąca nie potrzebuje bałwochwalstwa.

    A czy w ogle czegoś potrzebuje? Czego?

    > Ludzie zamieszkują peryferyjny układ słoneczny gdzieś na zadupiu
    > jednej z miliardów galaktyk.

    Masz kompleks niższości? Ja nie mam.

    > Siądź przed mrowiskiem.

    Ale tylko na chwilę, bo nie lubię mrówek w nogawkach spodni.

    > Wyobraź sobie, że mrówka w środku mrowiska nie modli się do Ciebie
    > dostatecznie gorliwie, nie wychwala Twojej piękności, mądrości i wdzięku.

    Mrówka NIE JEST ŚWIADOMA I INTELIGENTNA. Chybione porównanie. Ale nie zniósłbym, gdybyś Ty się do mnie modliła.

    > A Ty przecież jesteś jej bogiem.

    O, boże, co Ty wygadujesz! Przecież i mrówka, i ja jesteśmy automatami biologicznymi we wspólnym nam wszechświecie, który działa według praw określonych, niezależnych od naszej woli praw fizyki. I to wszystko. Nie ma zależności bóg-człowiek analogicznej do zależności człowiek-mrówka.

    I jeszcze jeden błąd - mrówka może fizycznie zidentyfikować człowieka (on JEST), a człowiek boga tak nie zobaczy, widzi go jako urojonego, wewnątrz swojej świadomości.

    > Jednym ruchem możesz zakończyć jej nędzny żywot. Albo sprowadzić potop...

    Siły przyrody. Tym jesteśmy dla mrówki. A czym dla Ciebie jest mądrze patrzący na Ciebie pies lub szympans? Zdolny do reakcji, "rozumiejący" Twoje intencje?


    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 10.12.10, 17:05
    a000000 napisała:

    > oby.watel napisał:
    >
    > >"Boże, spraw żeby 3x6 było 36 bo tak napisałam w klasówce."

    > łuuuups - i grom z jasnego nieba wali w bluźniercę... Bóg się zeźlił.

    Zeus walił piorunami, a Twój bóg też tak robi? To jakaś reguła? Mozna go do takiego działania nakłonić? Czy walenie piorunami, jako zjawisko fizyczne, jest obsługiwane przez boga?

    > Co ma wspólnego z logiką dziedziczenie połowy u muzułmanina i cało
    > > ści u ateisty?
    >
    > akceptowalne UZASADNIENIE.
    > I dla jednego i dla drugiego ICH wersja jest logiczna.
    >
    >
    > Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
    > jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków.
    >
    > powiedz mi, gdzie w powyższym tekście widzisz jakieś podchody, wymuszania, prze
    > kupstwo...

    Ja widzę. Nie masz niby interesu, ale podkreślasz, coś, co "oni wiedzą", czyli ich imiona wyrażone z szacunkiem, dużymi literami (jak w przypadku osób), podkreslasz swoją podległość i życzysz im chwały w przyszłości, a swojej podległości. Podkreslasz, że będziesz u nich służącą, tzn. bedziesz im służyć. Mile łechcesz ich próżność wynikającą z władzy nad Tobą, w której oddajesz się im. smile

    To tak mniej więcej.

    W sumie jest to załatwianie sobie dobrej opinii w nadziei na łaskawe potraktowanie w przyszłości. wink A najśmieszniejsze jest to, że tych bogów jest mnóstwo, a ty zaryzykowałaś i wybrałaś sobie akurat tego jednego, zupełnie nie licząc się z możliwoscią chybienia.

    Widzisz, na czym polega dogmat? Założyłaś, że TEN bóg jest prawdziwy, a inni już nie. Przed tym jednym płaszczysz się, i wcale nie boisz się - wynikającej z ich zignorowania - zemsty innych bogów. Widzisz, jak dogmat może sprowadzić na manowce? Zawiedzie Cię do niewłaściwego lub słabszego boga... A mocniejszy może być mściwy... I co wtedy? smile

    Gdzie tu jest logika dogmatu?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 10.12.10, 16:37
    a000000 napisała:

    > O czym mogą dyskutować osoby,
    > które są przekonane że przedmiot dyskusji nie istnieje?

    Azerko, Twoje religijne poglądy przestały być prywatne. Pojawiły się w przestrzeni publicznej i ICH KONSEKWENCJE zaczęły mnie osobiście dotyczyć. A więc poza zwykłym prawem do wolności wypowiedzi, to także i to staje się motywacją, dla której tu o tym dyskutuję. Jeśli Ty i inni wierzący upubliczniacie prywatnego boga to nie dziw się, że się o tym wypowiadam.

    > Zrozumiem kogoś kto ma wątpliwości, zadaje pytania,
    > szuka na nie odpowiedzi .... ale ktoś kto WIE, jest przekonany?

    Ja nie „jestem przekonany”. Nie mam takiego założenia początkowego. Biorę dowolną tezę i poddaję ją procesowi „obróbki logicznej”. Robię to publicznie i nie widzę przeciwwskazań do tego.

    > Co do dogmatu. Grgkh z zapałem przekonuje, że dogmaty są do niczego...

    Tak. Bo dogmat jest głuchy na argumenty, które go obalają. Dogmatem nie jest teza sama w sobie. To SPOSÓB, W JAKI KTOŚ TĘ TEZĘ TRAKTUJE.

    > więcej.. twierdzi, że dlatego je krytykuje, bo je rozumie....

    Staram się zrozumieć. Jeśli coś rozumiesz lepiej, to powiedz, a ja chętnie te lepszą wersję przyjmę jak swoją. Bo przyjmuję każdą prawdę.

    > a tymczasem się okazuje, on krytykuje DOGMATYZM –

    Czyli przekonanie, ze coś jest prawdziwe, choć takie nie musi być. Trzeba to obiektywnie zbadać.

    > a o treści chrześcijańskich dogmatów nie ma pojęcia.

    Mogę wykazać, że jest na odwrót, tzn., że to ty „nie masz pojęcia o swoich dogmatach”. Mógłbym sobie DOGMATYCZNIE przyjąć jakąś krzywdzącą Cie tezę o Tobie i być głuchym na jej skorygowanie. Czy to byłoby uczciwe dla obecnych we wspólnej strefie publicznej?

    > I jeszcze żąda, aby interlokutor przyznał mu rację...

    Pytam, bo nie chcę niczego narzucać, a jestem ciekaw odbioru moich wypowiedzi.

    > czy to nie jest czystej wody dogmatyzm?

    Dogmatyzm to twierdzenie, że na pewno ma się rację, choć nie wiadomo czy tak jest. A często twierdzenie o swojej racji wbrew argumentom, które przeczą tej tezie.

    > Ze swych nieweryfikowalnych, błędnie skierowanych domniemywań
    Czy są błędne to dopiero trzeba wykazać logiką.

    > czyni PEWNIK.

    A jak z logiki wyjdzie, że jest tak lub inaczej to tak przyjmuję. Spróbuj wykazać coś przeciwnego.

    > Przy tym jest nielogiczny.

    To niesłuszny zarzut. Poproszę o linki do moich nielogiczności.

    > Bo LOGIKA opiera się na dogmatach właśnie, na pewnikach,
    > które stanowią wzorce, kamienie milowe w rozumowaniu.

    Oprócz logiki nie mamy innego systemu myślenia. Gdy się z niej rezygnuje – staje się alogiczność czyli chaos.

    > Logiczny wywód opiera się na uznanych założeniach,
    > co do zasadności których wszystkie zainteresowane osoby są zgodne.

    Logika jest niezależna od teizmu i ateizmu. Logika jest jedna. To sposób myślenia naszej świadomości.

    > I inaczej LOGICZNIE wywiedzie dowód ateista, a inaczej muzułmanin...

    Byle logicznie. Jeśli bez logiki to alogicznie. Chcesz nazywać swoje myślenie alogicznym?

    > U ateisty kobieta dziedziczy tyle, co mężczyzna - jest to logiczne i oczywiste.

    Dziedziczenie nie musi mieć coś wspólnego z logiką. Logika to rachunek zdań. Dowolnych.

    > U muzułmanina zaś kobieta dziedziczy POŁOWĘ tego co mężczyzna...

    To nie jest logika tylko prawo. Coś mylisz.

    > i to jest dla niego logiczne i oczywiste....

    Nie, to jest zgodne z przyjętym lokalnie prawem.

    > Ateista skrytykuje muzułmanina, a muzułmanin oburzy się na ateistę....

    Mnie nic do prawa. Nie stanowię go. A jest – niestety – ułomne i zawsze takim zostanie.

    > Logika (gr. λόγος, logos - rozum) nauka normatywna,
    > analizująca źródła poznania pod względem prawomocności czynności poznawczych z
    > nimi związanych. Zajmuje się badaniem ogólnych praw, według których przebiegaj
    > ą wszelkie poprawne rozumowania, w szczególności wnioskowania. Logika, jako dys
    > cyplina normatywna, nie tylko opisuje jak faktycznie przebiegają rozumowania, a
    > le także formułuje twierdzenia normatywne, mówiące o tym, jak rozumowania powin
    > ny przebiegać.

    >
    > i teraz w zależności od światopoglądu - różne mamy źródła poznania,

    Różne dane wejściowe.

    > a więc różne toki rozumowania są uznane za prawidłowe.

    Nie. Tok rozumowania zgodny z logiką jest ten sam. Inne SA niezgodne z logiką. Sa alogiczne.

    > Przyjrzyj się dokładnie islamowi - tam najwyraźniej widać,
    > jak wiara wpływa na to, co wyznawcy uznają za normę.

    Norma, prawo to nie to samo co logika.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 10.12.10, 15:50
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > Człowiek podpowiada
    > > jący bogowi, co ten ma zrobić, grający na jego litości
    > > lub innym uczuciu staje się potężniejszy od boga, bo
    > > zaczyna nim manipulować. Wpływa na boskie decyzje.
    > > Staje się potężniejszy od człowieka uzywającego modlitwy
    > > jak różdżki czarodziejskiej, jak magii.
    >
    > człowieku, weź się i opanuj!!!! potężniejszy od Boga, którego nie ma?

    Azerko, musisz się zdecydować. Czy dla Ciebie bóg jest, czy go nie ma?

    Wariant pierwszy:

    Rozważam sytuację kogoś wierzącego.

    Dla takiego człowieka bóg ISTNIEJE. Obiektywnie bez dowodu, jako fałsz, ale istnieje. Chyba na tym polega wiara, prawda?

    Taki wierzący, modlący się, wskazuje bogowi, co ten ma zrobić. Jeśli bóg wcześniej tego nie planował i posłuchał podpowiedzi, to chyba jasne, że decyzja boga wynikła z potęgi perswazji człowieka, prawda? A więc człowiek ROZKAZUJE bogowi jakoś się zachować - jest w tym momencie potężniejszy od boga. W ogóle jest taki. Bo bóg nie wie, kiedy człowiek znów się podobnie zachowa.

    I wariant drugi:

    Założenie – bóg nie istnieje. Wtedy nie ma wiary. I nie ma modlitwy, bo bez sensu jest modlenie się do niczego.

    To nie ja jestem nielogiczny. To nielogiczni są wierzący, którym się wydaje, że modlitwą są w stanie się ułożyć z bogiem, pokierować jego postępowaniem.. Wpychają w ten sposób swojego boga w pułapkę podległości.

    > komu wówczas rozkazuje, na czyje decyzje wpływa?

    A czy ty się modlisz? Po co? Określ to.

    > Jesteś niekonsekwentny i nielogiczny.

    Azerko, bóg to nie maja sprawa. To Ty go „widzisz” i się do niego modlisz licząc na załatwienie swoich spraw. Czysty handelek. A bóg na to przystaje, prawda? Nie mówi Ci, że modlitwa nie ma sensu?

    > Dyskutujesz na tematy o których pojęcia nie masz-

    Ale Ty też nie masz na ten temat pojęcia. Wykazuję alogiczność wiary. Na razie omówimy sobie tu modlitwę, potem przyjdzie czas na resztę. smile

    > masz jedynie swoje własne wyobrażenia,
    > które przedstawiasz jako prawdę objawioną - dogmat.

    Ja nie mam nic. Jestem ateistą i na ten temat nie mam ŻADNYCH TEZ, które mógłbym uznać za własne. To są wyłącznie tezy wierzących, krążące w przestrzeni publicznej, w której się z nimi stykam. I fakt, że są bezsensowne.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 16:56
    grgkh napisał:

    > Azerko, musisz się zdecydować. Czy dla Ciebie bóg jest, czy go nie ma?

    ja nie muszę się decydować - dla mnie sytuacja jest jasna - BÓG istnieje realnie.

    ale z Tobą to coś jest nie w porządku. Cały czas poświęcasz swój czas na walkę z kimś, który nie istnieje. Zdecyduj się. Albo nie istnieje, jest pustka - jak lubisz powtarzać - więc nie reagujesz na pustkę.... albo istnieje, nienawidzisz Go, więc zwalczasz.

    GRGKH, kolego o zamkniętym umyśle!!! niech do Ciebie w końcu dotrze, że modlitwa to nie handelek... człowiek w zamian nie ma NIC do zaproponowania.... modlitwa jest tylko prośbą lub podziękowaniem.

    A TO jest dowód na zamknięcie umysłu:

    A więc człowiek ROZKAZUJE bogowi
    > jakoś się zachować - jest w tym momencie potężniejszy od boga.


    Już raz Ci mówiłam, że ani "bogowi" ani rozkazuje ani potężniejszy... a Ty ciągle swoje. Jak dziad do obrazu. Nie wierzysz, więc pojęcia nie masz o Bogu... ale wiesz lepiej od osób wierzących, w co ONI wierzą.
    Wiesz, w takiej konwencji to dziwię się kiwaczkowi i kociakowi , że za Tobą chodzą. Strata czasu. Rozmowa z Tobą nie ma sensu, bo Ty nie rozmawiasz, nie słuchasz co mówi adwersarz... Ty komunikujesz swój dogmat ex cathedra...

    Obiektywnie bez dowodu, jako fałsz, ale istnieje.

    człowieku, czy Ty słyszysz co mówisz? I to ma być LOGIKA?
  • grgkh 10.12.10, 17:56
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Azerko, musisz się zdecydować. Czy dla Ciebie bóg jest, czy go nie ma?
    >
    > ja nie muszę się decydować –

    Nie. Kiedyś się to zaczęło. Nikt się z bogiem nie rodzi. Jasne jest tylko dlatego, że „się uparłaś, że masz rację”. To dogmat.

    > dla mnie sytuacja jest jasna - BÓG istnieje realnie.

    Realnie dla Ciebie. Realnie dla innych istnieją inni bogowie lub ich istnienia ktoś nie stwierdza.

    > ale z Tobą to coś jest nie w porządku. Cały czas poświęcasz swój czas na walkę
    > z kimś, który nie istnieje.

    Już to mówiłem. Nie walczę z bogiem. Walczę z narzucanymi mi, waszymi, religijnymi dogmatami i ich skutkami jako systemem. Ale to nie jest walka zaczepna. To opór wobec narzucania mi tego wszystkiego. Odejdź ze swoim bogiem do strefy prywatnej, a przestaniesz odczuwać moja aktywność jako walkę.

    > Zdecyduj się. Albo nie istnieje, jest pustka - jak lubisz powtarzać –
    > więc nie reagujesz na pustkę.... albo istnieje, nienawidzisz Go, więc zwalczasz.

    Istnienie jest SKUTKIEM ZAŁOŻENIA LUB DOWODU. Ja nie założyłem istnienia boga. Jestem wobec niego samego obojętny. Relacja tworzy się między nami wskutek religii, która narzucacie w przestrzeni publicznej, a więc i mnie.

    > GRGKH, kolego o zamkniętym umyśle!!!

    Azerko, ja Cie lubię, a Ty mnie tak obrażasz? Statystycznie, ponieważ jestem mężczyzna i jestem starszy od ciebie, umrę wcześniej. Czeka Cię kawałek życia na forum bez towarzystwa człowieka o zamkniętym umyśle.

    > niech do Ciebie w końcu dotrze, że modlitwa to nie handelek...

    Jak nie handelek, to możesz z kierowania swoich petycji do bóstwa zrezygnować. Ale nie zrobisz tego, bo… boisz się, że coś stracisz. Stracisz? Jeśli stracisz, to na pewno handelek.

    > człowiek w zamian nie ma NIC do zaproponowania....
    > modlitwa jest tylko prośbą lub podziękowaniem.

    Prośba – to handelek, bo coś w zamian obiecujesz – podległość. Podziękowanie to faktura za wykonaną usługę. Bóg zrobił, to dajesz mu pokwitowanie.

    > A TO jest dowód na zamknięcie umysłu:
    >
    > > A więc człowiek ROZKAZUJE bogowi
    > > jakoś się zachować - jest w tym momencie potężniejszy od boga.

    >
    > Już raz Ci mówiłam, że ani "bogowi" ani rozkazuje ani potężniejszy...

    Liczysz na to, że się z bogiem dogadasz. Ty mu podległość, on ci nagrodę, na której Ci zależy. Bo jak by Ci nie zależało, to nie handlowałabyś. Czy potrafiłabyś (teoretycznie) zrezygnować z czczenia boga, jeśli on o to nie zabiega?

    > a Ty ciągle swoje. Jak dziad do obrazu.

    Dziad do obrazu się modlił? Znów pudło. Ja się nie modlę.

    > Nie wierzysz, więc pojęcia nie masz o Bogu...

    Mam pojęcie. Jestem tak samo wyekwipowany umysłowo jak Ty. Przeżywam wszystko IDENTYCZNIE. Nie wolno Ci zakładać, że jestem bardziej ułomny niż Ty, bo wyjdzie, że z bogiem o to chodzi, by być lepszym od innych ludzi.

    > ale wiesz lepiej od osób wierzących, w co ONI wierzą.

    Nie interesuje mnie, co dzieje się w ich psychice. Rozważam wpuszczone do strefy publicznej tezy o bogach.

    > Wiesz, w takiej konwencji to dziwię się kiwaczkowi i kociakowi ,
    > że za Tobą chodzą.

    A ja nie. Ktoś kto zwalcza poddających w wątpliwość religijne dogmaty zapewne sam jest od nich jakoś uzależniony.

    > Strata czasu. Rozmowa z Tobą nie ma sensu,

    Bo myślę logicznie? smile

    > bo Ty nie rozmawiasz, nie słuchasz co mówi adwersarz...

    Słucham bardzo uważnie. A czy Ty słuchasz tego, co ja mówię?

    > Ty komunikujesz swój dogmat ex cathedra...

    Ty zakładasz, że ja się powinienem mylić. Ale mam te sprawy dobrze przemyślane, a więc może się nie mylę? A jeśli mówię prawdę, to co?


    > Obiektywnie bez dowodu, jako fałsz, ale istnieje.
    >
    > człowieku, czy Ty słyszysz co mówisz? I to ma być LOGIKA?

    Tak, to jest logika.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 09.12.10, 15:59
    grgkh napisał:

    > Modlitwa nie ma najmniejszego sensu. Religia nie ma sensu.

    no... to już jest jakaś paranoja, jakaś mania prześladowcza. Co Cię obchodzi czyjaś modlitwa? Jakie dla Ciebie ma znaczenie co kto gada do istoty która nie istnieje?
    Jeśli DLA CIEBIE religia nie ma sensu, to po prostu ją omijasz z daleka. Tak by wynikało z LOGIKI. Ale nie! Ty się taplasz w temacie wiary z uporem jakiegoś maniaka... jakby to stanowiło sens Twego życia. Misję masz jaką aby zwalczać religie, czy co?

    Jeśli dla mnie kolekcjonowanie muszelek nie ma sensu to się tym NIE ZAJMUJĘ!!!! I nie próbuję na siłę uszczęśliwić kolekcjonerów nowiną, że są durniami.

    Twierdzisz, że ateizm to brak teizmu, pustka.... ale z tego co czynisz wcale taka pustka nie wyziera.... widać wyraźnie WALKĘ. Z kim?czym? z CZŁOWIEKIEM? oj, nieładnie. No bo chyba nie z Bogiem - skoro Go nie ma. Logiczne?
  • oby.watel 09.12.10, 16:31
    a000000 napisała:

    > Jeśli dla mnie kolekcjonowanie muszelek nie ma sensu to się tym NIE ZAJMUJĘ!!!!
    > I nie próbuję na siłę uszczęśliwić kolekcjonerów nowiną, że są durniami.

    Doprawdy? I nie przeszkadzałyby Ci wiszące na ścianach urzędów muszelki, pomniki muszelek, forsowanie intronizacji muszelki na królową Polski, w szkole lekcje kolekcjonowania z ocenami na świadectwie? Obrana muszelki na placu...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 09.12.10, 16:42
    oby.watel napisał:


    > Doprawdy? I nie przeszkadzałyby Ci wiszące na ścianach urzędów muszelki,

    różne rzeczy wiszą na ścianach, różne formy pokazują się w przestrzeni wspólnej... nie oznacza to, że ze wszystkimi mam się zgadzać, czy mam je zwalczać.... są mi obojętne.
    Nawet natłok różnych modnych trendów, przyznam - denerwujący - też mi zwisa kalafiorem. Nie muszę się temu poddawać....

    Obrana muszelki na placu... - co to jest?
  • uffo 09.12.10, 16:59
    u mnie na scianach czasem wisza muszelki. Maja bardzo terapeutyczno-sugestywny wplyw na umysl, koncentracje, glebie mysli i czucia. Nie powiem ze swiat zmuszelkowany bylby swiatem skazanym na zaglade.
  • grgkh 09.12.10, 18:51
    a000000 napisała:

    > różne rzeczy wiszą na ścianach, różne formy pokazują się w przestrzeni wspólnej

    Np. wywołująca obrzydzenie figurka jakiegoś człowieka przybitego gwoździami do konstrukcji z pali. W średniowieczu zganiało sie na plac miejski gawiedź, żeby sobie popatrzyła na egekucje przestępców. Ale można było tam nie przyjść, a potem trupy były sprzatane z placu i znów było miło. A teraz, gdzie się nie ruszyć, tam ciągle wpadam na inscenizację tej egzekucji. W urzędach, szkołach, nawet w przedszkolach, gdzie sa małe dzieci. Wszędzie sie nas prześladuje wspomnieniem, jacy ludzie potrafią być okrutni. Zupełnie jak w filmach akcjii po dobranocce. Co za zezwierzęcenie i brak delikatności. Jakaś przymusowa nekrofilia.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 09:01
    grgkh napisał:

    > Np. wywołująca obrzydzenie figurka

    jesteś opętany.
  • grgkh 10.12.10, 17:16
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Np. wywołująca obrzydzenie figurka
    >
    > jesteś opętany.

    Ja?!?! smile A dlaczego nie Ty? smile W końcu to Ty identyfikujesz "realnie" jakiś opętujący obiekt.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 09.12.10, 18:38
    oby.watel napisał:

    > a000000 napisała:
    >
    > > Jeśli dla mnie kolekcjonowanie muszelek nie ma sensu to się tym NIE ZAJMU
    > JĘ!!!!
    > > I nie próbuję na siłę uszczęśliwić kolekcjonerów nowiną, że są durniami.
    >
    > Doprawdy? I nie przeszkadzałyby Ci wiszące na ścianach urzędów muszelki, pomnik
    > i muszelek, forsowanie intronizacji muszelki na królową Polski, w szkole lekcje
    > kolekcjonowania z ocenami na świadectwie? Obrana muszelki na placu...
    >
    Szczerze mówiąc, to by mi same muszelki - bez powiązania z narzucaną mi ideologią, jej rytuałami oraz bezsensownymi prawami przenoszonymi z mięczaków na ludzi - nie przeszkadzały.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 09.12.10, 18:35
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Modlitwa nie ma najmniejszego sensu. Religia nie ma sensu.
    >
    > no... to już jest jakaś paranoja, jakaś mania prześladowcza.

    Azerko... wink Chyba zapominasz, że tu jest forum (to jest strefa publiczna). Spotykamy się, żeby sobie porozmawiać o różnych sprawach. Tobie się wydaje, ze ja chcę w Twojej głowie, bez Twojej zgody, coś pozmieniać, zmusić Cię do czegoś. To absurd. Nie mam takich możliwości. Nie chciałbym tego robić, bo musiałbym się zgodzić, żeby inni i mnie zmuszali do przyjmowania ich sądów, opinii, tez itp.

    Jeśli obecność na forum jest dla Ciebie manią przesladowczą, to po co tu przychodzisz? pozwól mnie z innymi pogadać. Ja coś powiem, ktoś inny powie i będę miał materiał do WŁASNYCH przemyśleń.

    > Co Cię obchodzi czyjaś modlitwa?

    Czyjaś mnie nie obchodzi. A szczególnie Twoja. Robta, co chceta, Azerko. Mówię o sensie modlitwy w ogóle. Jeśli uznasz, że mam na ten temat niepełną wiedzę, to liczę, że ją uzupełnisz.

    > Jakie dla Ciebie ma znaczenie co kto gada do istoty która nie istnieje?

    A jakie znaczenie dla Ciebie ma, że chcę o tym z kimkolwiek pogadać? Dlaczego odmawiasz mi prawa do tego?

    > Jeśli DLA CIEBIE religia nie ma sensu, to po prostu ją omijasz z daleka.

    Tego się nie da zrobić, bo ona mnie nie chce omijać z daleka. Jak widzisz, to nie moja wina, ze MUSIAŁEM się zainteresować, co mnie ATAKUJE. wink I jakie to jest.

    > Tak by wynikało z LOGIKI.

    Właśnie tak wynika z logiki.

    > Ale nie! Ty się taplasz

    Lubię się taplać. Jestem... zboczony. Ale nie lecz mnie z tej ułomności. To przyjemne. I nie jestem niebezpieczny. Działam wyłącznie na poziomie pokojowej konwersacji.

    > w temacie wiary z uporem jakiegoś maniaka...

    Ile razy za oknem zadzwonią te cholerne dzwony, tyle razy odzywa się we mnie maniak.

    > jakby to stanowiło sens Twego życia.

    Co pozbawia moje życie sensu.

    > Misję masz jaką aby zwalczać religie, czy co?

    Idei nie da się zwalczyć. Trzeba by czasem chyba zabić człowieka, w którym toto siedzi. Wolę z nim podyskutować, a nuż trafi do niego jakiś dotąd nieznany mu argument?

    > Jeśli dla mnie kolekcjonowanie muszelek nie ma sensu to się tym NIE ZAJMUJĘ!!!!

    Ale kolekcjonowanie muszelek może byc ciekawe. Próbowałaś, że mówisz, że to jest bez sensu? A bardzo dawno temu muszelkami płacono, jak monetami.

    > I nie próbuję na siłę uszczęśliwić kolekcjonerów nowiną, że są durniami.

    Ja o Tobie nie wyrażam się pejoratywnie. Nawet Cię lubię. A Ty mnie zwyzywałaś od maniaków i taplaczy.

    > Twierdzisz, że ateizm to brak teizmu, pustka....

    Dokładnie tak jest. Taka jest moja strefa praywatna. Strefa publiczna jest natomiast opanowana przez religię. I nie mogę nawet przeciw temu zaprotestować, bo Ty się od razu oburzasz.

    > ale z tego co czynisz wcale taka pustka nie wyziera....

    A co wyziera? Przecież przeciwko niektórym przejawom religii protestują nawet wyznawcy spod tego samego co Ty sztandaru.

    > widać wyraźnie WALKĘ.

    Dokładnie jest to opór wobec ataku na mnie.

    > Z kim?czym?

    Czy zabronisz mi mojej "walki"? wink

    > z CZŁOWIEKIEM?

    Nie przychodź tutaj i zniknę z Twojego życia.

    > oj, nieładnie.

    Oj, nieładnie...

    > No bo chyba nie z Bogiem - skoro Go nie ma. Logiczne?

    Z bogiem nie. Logiczne. Bo go nie ma. smile

    A co z tą modlitwą - rządzisz swoim bogiem? A ładnie to tak? Musi spełniać Twoje prośby jak pospolity dżin z butelki.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kanciasta 09.12.10, 23:51
    grgkh napisał:

    > A co z tą modlitwą - rządzisz swoim bogiem? A ładnie to tak? Musi spełniać
    > Twoje prośby jak pospolity dżin z butelki.

    Od jakiegoś czasu obserwuję coraz częstsze mylenie prośby z żądaniem. Proszę natychmiast wyjść! Proszę odpowiedzieć!
    Proszę zaprotokołować! Proszę czekać! Proszę mi to natychmiast dać!


    Zdaje się, że w powyższym Twoim opisie modlitwy (utożsamianej przez Ciebie jedynie z prośbami) popełniasz ten sam błąd. Wychodzi z tego opisu,
    że modlitwa to żądania.
    A przecież prośba zawiera w sobie akceptację, że nie wszystko musi być tak, jak to sobie wymyśliliśmy. Że jeśli nie dostaniemy tego, o co prosimy - to relacje między nami a tymi, których prosimy nie ulegną pogorszeniu (bo nie chodzi tu jedynie o relacje z Bogiem, ale również międzyludzkie).
    Prośba jest przyznaniem, że nie jest się samowystarczalnym, że potrzebuje się
    pomocy innych. Tą pomocą może być również świadomość, że ktoś Cię słucha.
    Ludzie nieraz mówią: dzięki, że mogłe/am to komuś wreszcie powiedzieć. Dzięki, że jesteś.
    Nieraz sprawy są takie, że można powiedzieć o nich tylko Bogu.
    I dziękować: że jest.

    --
    smile)
    Ba.
  • grgkh 10.12.10, 01:38
    kanciasta napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > A co z tą modlitwą - rządzisz swoim bogiem?
    > > A ładnie to tak? Musi spełniać
    > > Twoje prośby jak pospolity dżin z butelki.
    >
    > Od jakiegoś czasu obserwuję coraz częstsze mylenie
    > prośby z żądaniem. Proszę natychmiast wyjść! Proszę odpowiedzieć!
    > Proszę zaprotokołować! Proszę czekać! Proszę mi to natychmiast dać!

    >
    > Zdaje się, że w powyższym Twoim opisie modlitwy
    > (utożsamianej przez Ciebie jedynie z prośbami)
    > popełniasz ten sam błąd. Wychodzi z tego opisu,
    > że modlitwa to żądania.

    Absolutnie nie. Modlitwa to procedura. Człowiek wysyła informację bogowi, a ten reaguje. Nieważne jak, ale bez tej modlitwy by nie zareagował.

    Rozumiesz?

    Procedura określa, w jaki sposób ma być ta informacja przekazana. Ale tu chodzi o przekaz. Nie jakieś tam pobranie informacji przez boga o człowieku z boskiej inicjatywy, ale o to, że człowiek inicjuje (niezależnie od boga, takie jest założenie, ze bóg nie inicjuje modlitw do siebie), a bóg reaguje. Choćby poprawiając w swoich kartotekach notowania człowieka modlącego się przez próżnego, łasego na modlitewny trud boga.

    Jeden ma być efekt - modlitwa ma coś dać modlącemu. Nie męczy się on bez sensu, za nic, w sposób zbędny.

    > A przecież prośba zawiera w sobie akceptację, że nie wszystko
    > musi
    być tak, jak to sobie wymyśliliśmy.

    Nie wszystko ale nie nic. Choćby trochę, ale jednak za coś. Ludzie są interesowni.

    > Że jeśli nie dostaniemy tego, o co prosimy - to relacje między nami a tymi,
    > których prosimy nie ulegną pogorszeniu

    Nie. Można nic nie dostawać, ale bać się niekorzystnej dla siebie reakcji. to wystarczy. Taka sobie mieszanina nadziei i strachu. Trzeba ją wzbudzić, wmówić ją.

    > (bo nie chodzi tu jedynie o relacje z Bogiem, ale również międzyludzkie).

    O, tu to jest dopiero tysiące możliwości. Np. gdy odwracają się relacje i "bóg" staje się "modlącym" się do niegdysiejszego "modlącego" się do niego jako "boga".

    > Prośba jest przyznaniem, że nie jest się samowystarczalnym, że potrzebuje się
    > pomocy innych. Tą pomocą może być również świadomość, że ktoś Cię słucha.

    Tylko że ludziom nie przyznaje się cech boga i jego braku ponoszenia konsekwencji, za niespełnione nadzieje. Bogu się wszystko upiecze. Z ludźmi nie jest tak łatwo.

    > Ludzie nieraz mówią: dzięki, że mogłe/am to komuś
    > wreszcie powiedzieć. Dzięki, że jesteś.
    > Nieraz sprawy są takie, że można powiedzieć o nich tylko Bogu.
    > I dziękować: że jest.

    Ale zwierzenie się (bogu), to nie to samo, co modlitwa. Tak mi się wydaje. To chyba już przestaje pasować do definicji. To raczej coś na kształt "rozmowy" z bogiem w wersji monologu.

    Ale przyznasz, że założenia modlitwy są absurdalne, nielogiczne?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kanciasta 10.12.10, 09:03
    grgkh napisał:

    > Absolutnie nie. Modlitwa to procedura. Człowiek wysyła informację bogowi,
    > a ten reaguje. Nieważne jak, ale bez tej modlitwy by nie zareagował.
    >
    > Rozumiesz?

    Rozumiem, że Ty tak to rozumiesz. Ale pozwól sobie powiedzieć, że takie rozumienie modlitwy jest błędne.

    > Można nic nie dostawać, ale bać się niekorzystnej dla siebie reakcji. to
    > wystarczy. Taka sobie mieszanina nadziei i strachu. Trzeba ją wzbudzić,
    > wmówić ją.

    Nie. Dopóki człowiek żyje - zawsze coś dostaje.
    Modlitwa pomaga sobie to uświadomić.

    > > Prośba jest przyznaniem, że nie jest się samowystarczalnym,
    > > że potrzebuje się > pomocy innych. Tą pomocą może być również
    >> świadomość, że ktoś Cię słucha. /kanciasta/
    >
    > Tylko że ludziom nie przyznaje się cech boga i jego braku ponoszenia
    > konsekwencji, za niespełnione nadzieje. Bogu się wszystko upiecze.
    > Z ludźmi nie jest tak łatwo.

    I tu właśnie jest najważniejszy problem. Ludzie zaczęli nie tyle przyznawać
    innym ludziom cechy boskie, ale oczekiwać/żądać od innych ludzi,
    by te atrybuty boskie posiadali - a jak nie, to powinni ponieść konsekwencje.
    Tak jest na przykład z żądaniem nieomylności od lekarzy, z żądaniem
    bezgrzeszności od duchownych...

    Postaram się dokończyć wieczorem.
    --
    smile)
    Ba.
  • a000000 10.12.10, 09:41
    kanciasta napisała:

    > Tak jest na przykład z żądaniem nieomylności od lekarzy, z żądaniem
    > bezgrzeszności od duchownych...

    z żądaniem świętości od polityków... każdy INNY ma przejawiać cechy IDEALNE, ale JA pomimo rozlicznych wad ukrytych i nieukrytych - JESTEM idealny.
    Jest to typowe, w Ewangelii opisane, widzenie świata: źdźbło i belka.

    A najbardziej niebezpiecznym jest to, że człowiek uwierzył w swoją "boskość", w swoją omnipotencję.... i w końcu skoczy w przepaść wierząc, że potrafi latać....

    Wiara w boskość człowieka, głoszona przez ateistów, jest powodem utraty instynktu samozachowawczego. I to co JEST cnotą, zaczyna być postrzegane jako głupota. Ludzkość stoi nad przepaścią i szykuje się do zrobienia kroku naprzód (trawestując złotą myśl tow. Wiesława).
  • grgkh 10.12.10, 19:48
    a000000 napisała:

    > A najbardziej niebezpiecznym jest to, że człowiek uwierzył w swoją "boskość",
    > w swoją omnipotencję.... i w końcu skoczy w przepaść wierząc, że potrafi latać..

    To chyba Ty, bo ja jestem daleki od tego. Ja WE WSZYSTKO WĄTPIĘ. Ty masz jakieś dogmaty.

    > Wiara w boskość człowieka, głoszona przez ateistów,

    Ateista nie ma definicji boga, jak więc może określać coś "boskim"? Czy ty się w ogóle nie zastanawiasz, co piszesz?

    > jest powodem utraty instynktu samozachowawczego.

    Służysz organizacji religijnej. Twój instynkt samozachowawczy jest stłumiony oddaniem się religii.

    Nie przypisuj mi BZDUR. proszę Cię. Ktoś z WAS wyprodukował oczerniające ateistów slogany i mimo próby ich prostowania przez nas, nie reagujecie. Dogmat. To jest wrogość wpisana w tę idologię. To nienawiść do inności.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 20:03
    grgkh napisał:

    > Ateista nie ma definicji boga, jak więc może określać coś "boskim"

    a jednak! poprzez wmawianie, że człowiek ma te cechy, które ludzie wierzący przypisują wyłącznie Bogu. Poprzez dawanie człowiekowi prawa do wchodzenia w dziedziny, w których tylko szkód narobić może.
  • grgkh 10.12.10, 20:12
    To ty rządzisz bogiem, uważasz, że wiesz, co on myśli, jakie ma wymagania, stawiasz siebie na jego miejscu, bo jesteś na ziemi jego "bojówką".

    Ale muszę Cię zmartwić. Jest wiele religii i wiele definicji bogów. Każda twierdzi, ze jest tak samo prawdziwa, a wszyscy ich wyznawcy tak samo jak Ty przeżywaja kontakt ze swoim urojeniem. Co będzie jeśli nie trafiłaś we właściwą religię? A przecież nie jest to wykluczone. I co wtedy z Tobą zrobi ten inny, prawdziwszy bóg? No? smile

    Nic do niego się nie modliłaś. Nic nie kupiłaś. Żadnej łaski nie będzie...

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 21:07
    grgkh napisał:

    >I co wtedy z Tobą zrobi ten inny, prawdziwszy bóg?

    Bóg jest JEDEN - tylko religii, czyli dróg wiodących do Boga, jest wiele....jeśli dojdę do Boga, to nie będzie ważne którą ścieżką... ważne że doszłam.
  • oby.watel 10.12.10, 21:35
    Jak jest jeden, skoro jest potrójny? Mogłabyś wyjaśnić co znaczy "dojść do boga"? Czy - całkiem teoretycznie - gdybyś kiedyś zrezygnowała z dochodzenia, przestała się podlizywać, to zaczęłabyś kraść, cudzołożyć i robić inne złe rzeczy?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 10.12.10, 22:04
    oby.watel napisał:

    > Jak jest jeden, skoro jest potrójny?

    ja też jestem jedna. A przecież jestem matką, żoną, córką, siostrą, sąsiadką, koleżanką, forumowiczką, Polką, kobietą..... i każdy kto mnie zna - inaczej mnie opisze, kim innym dla niego jestem. Jednocześnie.

    >Mogłabyś wyjaśnić co znaczy "dojść do boga "?

    zostać zbawionym.

    Czy - całkiem teoretycznie - gdybyś kiedyś zrezygnowała z dochodzenia, przes
    > tała się podlizywać, to zaczęłabyś kraść, cudzołożyć i robić inne złe rzeczy?

    ja się nie podlizuję.
    Nie jestem w stanie zrezygnować z dochodzenia, gdyż tą ścieżką idzie każdy z nas... Ty też. nie jesteśmy nieśmiertelni. To jest od nas niezależne, wpisane w życie... Rodzisz się, żyjesz, wybierasz drogę życia i umierasz... Jeśli wybierasz drogę bez Boga to dojdziesz do miejsca, gdzie Boga nie ma.
    Czy zaczęłabym kraść, cudzołożyć i robić inne złe rzeczy, gdybym wybrała drogę bez Boga? Być może...ale wcale niekoniecznie. Teraz, gdy wiem co to znaczy "być człowiekiem" - to zapewne starałabym się omijać sytuacje w których mogłabym popaść w sytuacje krzywdzące innych... Być ateistą to nie oznacza być z automatu złym człowiekiem. Tak jak i sama przynależność do kościoła nie czyni z osoby człowieka dobrego.
  • oby.watel 11.12.10, 11:19
    a000000 napisała:

    > ja też jestem jedna. A przecież jestem matką, żoną, córką, siostrą, sąsiadką, k
    > oleżanką, forumowiczką, Polką, kobietą..... i każdy kto mnie zna - inaczej mnie
    > opisze, kim innym dla niego jestem. Jednocześnie.

    Rozumiem. Bóg jest jednocześnie Duchem, Synem i Sobą. To to samo co bycie Matką, Córką i Pracownicą Najemną.

    > Nie jestem w stanie zrezygnować z dochodzenia, gdyż tą ścieżką idzie każdy z nas...

    Prawda. Tylko nie wszyscy dorabiają do tego ideologii. Na przykład nie kradną nie dlatego, że boją się gniewu bożego czy piekła, ale dlatego, że kradzież nie mieści się w ich systemie wartości.

    > Czy zaczęłabym kraść, cudzołożyć i robić inne złe rzeczy, gdybym wybrała drogę
    > bez Boga? Być może...ale wcale niekoniecznie. Teraz, gdy wiem co to znaczy "być
    > człowiekiem" - to zapewne starałabym się omijać sytuacje w których mogłabym po
    > paść w sytuacje krzywdzące innych...

    Właśnie. Nie potrzeba mitologii, żeby postępować zgodnie z zasadami i ich nie łamać. A zasady wynosi się z domu, a nie z kościoła. Jeśli rodzice cieszą się, gdy dziecko gościowi z portfela wyciągnęło drobne na lody, to to dziecko nie będzie miało żadnych oporów sięgając po cudza własność. I ani kościół, ani siły nadprzyrodzone, ani sto tysięcy księży nic tu nie pomoże. Dopóki dzieciak sam nie uzna, że tak nie należy postępować.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 11.12.10, 11:48
    oby.watel napisał:

    > Właśnie. Nie potrzeba mitologii, żeby postępować zgodnie z zasadami i ich nie ł
    > amać. A zasady wynosi się z domu, a nie z kościoła. Jeśli rodzice cieszą się, g
    > dy dziecko gościowi z portfela wyciągnęło drobne na lody, to to dziecko nie będ
    > zie miało żadnych oporów sięgając po cudza własność. I ani kościół, ani siły na
    > dprzyrodzone, ani sto tysięcy księży nic tu nie pomoże. Dopóki dzieciak sam nie
    > uzna, że tak nie należy postępować.

    Dopóki podświadomie lub świadomie taki człowiek nie zauważy, że zło w relacjach między ludźmi można "naprawiać" w swoim sumieniu protezą modlitwy, spowiedzi lub czegoś podobnego. Można robić co bądź, a jeśli ustawi się "odpowiednio" relacje z bogiem, to nic nas nie powstrzyma przed dowolnym złem w stosunku do innych ludzi.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 11.12.10, 12:22
    grgkh napisał:

    > Dopóki podświadomie lub świadomie taki człowiek nie zauważy, że zło w relacjach
    > między ludźmi można "naprawiać" w swoim sumieniu protezą modlitwy, spowiedzi l
    > ub czegoś podobnego. Można robić co bądź, a jeśli ustawi się "odpowiednio" rela
    > cje z bogiem, to nic nas nie powstrzyma przed dowolnym złem w stosunku do innyc
    > h ludzi.

    Głęboka wiara pociąga za sobą głęboka potrzebę pouczania innych jak mają się zachowywać, jak mają, żyć, jak maja postępować. Oczywiście tylko pouczany ma się stosować, bo pouczający nie musi, a wręcz - widząc zachowanie - nie powinien. Przecież poucza Pismo, że żeby dostać się do nieba wystarczy być "dobrym" przez pięć minut przed śmiercią, choćby uczciwy był tylko dwa razy w życiu - jak był niemowlęciem, bo jeszcze nie mógł i jak wisiał na krzyżu, bo już nie mógł. Dowodzi tego zresztą post azerki. Wspieranie potrzebujących, dobre uczynki, dają zaledwie po 1 punkcie. Wazelina od razu 90. Po co się wysilać przez całe życie, skoro wystarczy sprężyć się w ciągu ostatnich pięciu minut?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 11.12.10, 12:43
    oby.watel napisał:

    > Po co się wysilać przez całe życie,
    > skoro wystarczy sprężyć się w ciągu ostatnich pięciu minut?

    Dokładnie tak. Po co się wysilać wciąż w stosunkach z innymi ludźmi (niektórzy to podludzie, bo nie wierzą lub nie czczą boga wystarczająco intensywnie) jeśli dobra relacja z bogiem według reguł dowolnej religii załatwi sprawę? Wystarczy sobie WYPRODUKOWAĆ religię na swoją miarę lub poszukać pasującej.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 11.12.10, 11:40
    a000000 napisała:

    > oby.watel napisał:

    > > Mogłabyś wyjaśnić co znaczy "dojść do boga "?
    >
    > zostać zbawionym.

    Jesteś sprzeczna. Móisz, że bóg wie wszystko, że zna przyszłość, bo jest zawieszony w czasie bez początku i końca, a więc Twój los jest zdeterminowany. BÓG GO ZAPLANOWAŁ. To nie jest tylko to, że on wie - TO JEST JUŻ ZAPLANOWANE! Nic nie zmienisz, bo bóg wszystkie Twoje decyzje - zanim one się ujawnią w Twoim umyśle pod wpływem przemieszczania się tegoż na osi czasu - zna. Jesteśmy marionetkami wyprodukowanymi przez boga. Jednym dał życie szczęśliwe, spokojne, dostatnie, a innych skazał na ciąg cierpień. BO SOBIE TO ZAPLANOWAŁ. Dokładnie tak samo zaplanował sobie, czy Ty będziesz zbawiona, czy nie. Dla boga w Twojej definicji two\ja ułuda, że coś zmienisz - także i modlitwą - nie ma żadnego znaczenia. Jednym bóg zaplanował modlenie się nieskuteczne, innym pozornie skuteczne. Modlitwa jest nieistotna. Jej kształt, ilość, częstość nie ma znaczenia.

    > > Czy - całkiem teoretycznie - gdybyś kiedyś zrezygnowała z dochodzenia, przes
    > > tała się podlizywać, to zaczęłabyś kraść, cudzołożyć i robić inne złe rzeczy?
    >
    > ja się nie podlizuję.

    Nie odpowiadasz na pytanie. Czy zaczęłabyś "robić złe rzeczy"?

    > Nie jestem w stanie zrezygnować z dochodzenia,
    > gdyż tą ścieżką idzie każdy z nas... Ty też. nie jesteśmy nieśmiertelni.

    Dobry temat na następny wątek.

    > To jest od nas niezależne, wpisane w życie...
    > Rodzisz się, żyjesz, wybierasz drogę życia i umierasz...
    > Jeśli wybierasz drogę bez Boga to dojdziesz do miejsca, gdzie Boga nie ma.

    Na pewno? Przecież rodzimy się "bez boga". Tak więc jest to stan przejściowy. A w waszej religii można całe życie żyć bezbożnie, a gdy przed śmiercią się nawrócisz, w ostatniej sekundzie życia, to się do doba trafia. podobno tak jest. Prawda to?

    A więc nie liczy się suma włożonego wysiłku. Trzeba "zaliczyć" zgodnie z pewną procedurą.

    Ci, co całe życie przeżyli bezbożnie - gwałcili, zabijali, kradli, krzywdzili innych - nawróceni w ostatniej sekundzie życia mają TO SAMO, co Ty, która się powstrzymywałaś przed tymi wszystkimi "przyjemnościami" i "rozkoszami" dla twojego mózgu. Mogłaś sobie poużywać kosztem innych, ale i tak dostaniesz nagrodę, bo się nawracasz.

    Żeby dojść do boga trzeba zdążyć nacisnąć guzik z napisem "restart". To taka trochę ruletka, ale świetnie ilustruje fałsz pozornej skuteczności w angażowaniu się w czczenie bogów.

    Podsumujmy:
    Celem jest "dojść do boga". Określono procedurę dojścia. Wybierajmy najkrótszą i najmniej uciążliwą drogę dojścia. Byle kiedy, byle zdążyć, a zbawienie mamy na koncie.

    > Czy zaczęłabym kraść, cudzołożyć i robić inne złe rzeczy, gdybym wybrała drogę
    > bez Boga? Być może...ale wcale niekoniecznie. Teraz, gdy wiem co to znaczy "być
    > człowiekiem"

    Dobrze kojarzysz. Nareszcie. Tu chyba nie chodzi o to, by kiedyś tam DOJŚĆ DO BOGA, ale o to, by W CZASIE ŻYCIA BYĆ MIĘDZY LUDŹMI CZŁOWIEKIEM!

    A po co angażujemy ludzi w religijny kołowrotek, zamiast skupić się nad wychowywaniem ich do współistnienia między nami? Czy tępa bezmyślność i posłuch, podporządkowanie systemowi religijnemu zastąpi rozumienie, jakimi powinniśmy dla siebie być? Czy dbanie za pomocą rytualnych modlitw o własny tyłek, zadowolenie własnej świadomości zastąpi rozumienie istnienia jako cząstka społeczności i kultury?

    > - to zapewne starałabym się omijać sytuacje w których mogłabym po
    > paść w sytuacje krzywdzące innych...

    Zapewne... tak mówisz. Trafiłaś na tą religię, w tym miejscu i czasie. Inna religia mogłaby Cię nakłaniać do mordów rytualnych i bywało tak. Mogłabyś znajdować zadowolenia z tego rytuału. Bo - według Ciebie - bóg jest jeden, a droga do niego prowadząca jest mało istotna. Byle dojść.

    > Być ateistą to nie oznacza być z automatu złym człowiekiem.

    Ja tez nie twierdziłem nigdy, że religia deprawuje. Ale sama bywa bezpośrednią przyczyną zła, które bez jej inspiracji nie wydarzyłoby się.

    Ponieważ jest zbędna w ogóle, więc ze względu na ten czynnik prowadzący do zła przynajmniej nie należałoby jej promować, a już na pewno nie powinna być obdarzana w ludzkiej kulturze specjalnym uprzywilejowaniem.

    > Tak jak i sama przynależność do kościoła nie czyni z osoby człowieka dobrego.

    Ale ta przynależność tresuje ludzi i czyni ich podległymi organizacji, która korzysta z tej podległości bez skrupułów.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 11.12.10, 11:09
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > I co wtedy z Tobą zrobi ten inny, prawdziwszy bóg?
    >
    > Bóg jest JEDEN -

    Tak zwane "zjawisko boga w ludzkim umyśle" polega na tych samych mechanizmach. Wtedy mogłabyś użyć sformułowania, że "bóg jest jeden". Poza tym jest tyle bogów, ile ludzkich umysłów.

    Ale mnie chodzi tu o boga w aspekcie modlitwy. Jest to - w Twojej religii - ściśle określony rytuał. Klepiesz zdrowaśkę, albo wpadasz w ekstatyczną, pozorną łączność z drugą "osobą" w tym samym, Twoim mózgu - modlisz się. DO SWOJEGO BOGA. W OKREŚLONY SPOSÓB. Inne, zwłaszcza niektóre z nich, sposoby uznajesz za na pewno niewłaściwe, nieprawidłowe, NIESKUTECZNE.

    A teraz chciałbym wiedzieć, co o tym myślisz - czy jeśli ktoś modli się inaczej, np. "na skróty", marginalizując modlitewny kontakt z bogiem, to czy będzie przez boga potraktowany gorzej niż Ty, przykładająca się do modlitwy po to, by bóg raczył Cię zauważyć? Nie zbaczaj przypadkiem na inne aspekty modlitwy, skupmy się na razie wyłącznie na tym, za ZAUWAŻANIU Ciebie przez boga dzięki modlitwie.

    Czy wobec tego, przenosząc ciężar z kontaktu z bogiem na kontakt z człowiekiem, możesz stopniowo marginalizować modlitwę, aż do całkowitej rezygnacji z niej?

    Bo jeśli nieważny jest określony bóg, to równie nieważny jest kształt rytuału modlitewnego. Można by z niego zrezygnować. Więcej, z nieważności określonego boga, z tego, że nie jesteśmy w stanie wybrać tego najwłaściwszego, wynika, że można nie wybierać żadnego!!!

    I oto osobiście podważyłaś sens istnienia w obrębie jakiejkolwiek religii. Jeśli można istnieć w dowolnej, jeśli jej forma jest nieistotna, to rezygnując ze wszystkich po kolei zostańmy bez żadnej.

    Po co się angażować w religijną masturbację umysłu. Poświęćmy ten sam wysiłek na kontakt z ludzkim stadem. Uczyńmy ten kontakt prawdziwym i wyrzućmy z niego całe zakłamanie. A świat prawdy stanie się lepszym światem dla nas wszystkich.

    > tylko religii, czyli dróg wiodących do Boga, jest wiele....
    > jeśli dojdę do Boga, to nie będzie ważne którą ścieżką...
    > ważne że doszłam.

    Porównałbym to z... np... "uprawiać" seks z byle kim, byle uprawiać? Bo wtedy zaspokajasz potrzeby Twojego mózgu - na instynktowną potrzebę seksu lub na "społeczne dopełnienie istnienia jaźni" wyindukowane ewolucyjnie dla kontaktów społecznych i istnienia w hierarchii pomiędzy innymi istotami.

    Dochodzimy do porozumienia. Nie jest ważny bóg, ani to jaki jest. Tak?
    Ważny jest STAN umysłu. Tak? Dążysz do określonego stanu umysłu? Modlitwa ma Ciebie wprowadzać weń?

    Wnioski końcowe: ponieważ bóg jest jeden, a nie wiadomo jaki, bo to jest wszystko jedno, to odrzucamy wszystkie wizje bogów i wracamy do źródeł, do siebie, do ludzi, do ludzkiego życia, do szanowania go, do szanowania każdego z nas przez pozostałych, bez udziału religijnych molochów zamieniających ludzi w bezmyślne maszynki do kręcenia modlitewnych młynków, nabijania kabzy religijnym guru i ograniczania samodzielności myślenia do służenia alogicznym dogmatom. Koniec z zakłamaniem. Liczy się tylko prawda, o której można powiedzieć, że nigdy jej nie mamy na pewno, ale naszym obowiązkiem jest ciągłe jej szukanie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 10.12.10, 19:43
    kanciasta napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Absolutnie nie. Modlitwa to procedura. Człowiek wysyła informację bogowi,
    > > a ten reaguje. Nieważne jak, ale bez tej modlitwy by nie zareagował.
    > >
    > > Rozumiesz?
    >
    > Rozumiem, że Ty tak to rozumiesz. Ale pozwól sobie powiedzieć, że takie rozumie
    > nie modlitwy jest błędne.

    OK. Podaj swoją bardzo dokładna i pełną definicję.
    Spróbujemy ją sobie rozłożyć na czynniki pierwsze.

    > > Można nic nie dostawać, ale bać się niekorzystnej dla siebie reakcji. to
    > > wystarczy. Taka sobie mieszanina nadziei i strachu. Trzeba ją wzbudzić,
    > > wmówić ją.
    >
    > Nie. Dopóki człowiek żyje - zawsze coś dostaje.
    > Modlitwa pomaga sobie to uświadomić.

    A więc namiastka?

    Powiedz, jest KONTAKT z bogiem, czy to takie gadanie w próżnię?

    > > > Prośba jest przyznaniem, że nie jest się samowystarczalnym,
    > > > że potrzebuje się pomocy innych. Tą pomocą może być również
    > > > świadomość, że ktoś Cię słucha. /kanciasta/

    Czekaj, czekaj... Czy uważasz, że bóg sam sobie nie może zorganizować pełnej informacji o świecie? Czy musi liczyć na kablowanie, bo bez tego ani rusz?

    Jeśli wie wszystko, to PO CO MU SUBIEKTYWNA POWTÓRKA w wykonaniu lizusa? Czy chodzi o emocje człowieka lub boga związane z tym "kontaktem", chodzi o EMOCJE? Czy boskie emocje zależą od stopnia przymilania się bogu? Bóg ma emocje? Może się wkurzyć? I przywalić na odlew?

    A więc handelek? Im bardziej się płaszczysz tym większe masz zasługi? To bóg nie widzi stanu twojego umysłu? Czy musisz to mu "słowami" potwierdzić? Nie rozumiem, w czym masz problem.

    Zawsze wychodzi, że modlitwa jest zbędna lub że rządzi bogiem.

    > > Tylko że ludziom nie przyznaje się cech boga i jego braku ponoszenia
    > > konsekwencji, za niespełnione nadzieje. Bogu się wszystko upiecze.
    > > Z ludźmi nie jest tak łatwo.
    >
    > I tu właśnie jest najważniejszy problem.
    > Ludzie zaczęli nie tyle przyznawać
    > innym ludziom cechy boskie, ale oczekiwać/żądać od innych ludzi,
    > by te atrybuty boskie posiadali - a jak nie, to powinni ponieść konsekwencje.
    > Tak jest na przykład z żądaniem nieomylności od lekarzy, z żądaniem
    > bezgrzeszności od duchownych...

    Nie. To jest normalne pragnienie prawdziwości tego, co wiemy o świecie. Przestać kłamać. Zwodzić. Używać fałszywej logiki. Chcemy poznawać świat, przewidywać skutki jego działania, by zapobiegać temu, czego nie chcemy doświadczyć. Lub zrobić coś, ale z przekonaniem, ze wiemy co się stanie i rzeczywiście tak się stanie.

    Jeśli nauczyłaś się jako dziecko chodzić na dwóch łapach i uważasz, że sie nie przewrócisz to wcale nie znaczy, że się zrównujesz z bogiem lub oczekujesz boskiej sprawności. Wiedza pozwala nam przewidywać. Gdy stykamy się z kłamstwem, obłudą (w przypadku księży pedofilów) to jesteśmy bezradni, bo zawodzi nasza wiedza o świecie.

    Modły tu nic nie pomogą, bo to liczenie na magię, czary, wyrzekanie się odnoszenia do znajomości działania świata. Skazujemy się na podległość systemowi religijnemu.

    Modły to rytualne potwierdzenie podległości systemowi władzy religijnej koncernu religijnego. Poddanie się jego propagandzie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kanciasta 10.12.10, 23:54
    grgkh napisał:

    > OK. Podaj swoją bardzo dokładna i pełną definicję.
    > Spróbujemy ją sobie rozłożyć na czynniki pierwsze.

    Zaskakujesz mnie smile)
    To tak, jakbyś poprosił o podanie bardzo dokładnej i pełnej definicji
    miłości. Potrafisz? smile))

    > Powiedz, jest KONTAKT z bogiem, czy to takie gadanie w próżnię?

    Modlitwa jest przede wszystkim słuchaniem.

    > Czekaj, czekaj... Czy uważasz, że bóg sam sobie nie może zorganizować
    > pełnej informacji o świecie? Czy musi liczyć na kablowanie, bo bez tego
    > ani rusz?

    Uważam, że nie Bóg bez tego ani rusz, tylko człowiek smile

    > Jeśli wie wszystko, to PO CO MU SUBIEKTYWNA POWTÓRKA
    > w wykonaniu lizusa?

    Bo dał lizusowi wolną wolę smile

    > A więc handelek? Im bardziej się płaszczysz tym większe masz zasługi?
    > To bóg nie widzi stanu twojego umysłu? Czy musisz to mu "słowami"
    > potwierdzić? Nie rozumiem, w czym masz problem.

    W sumie... ja nie mam problemu smile Tak tylko chciałam się włączyć do
    interesującego wątku. Ciekawie piszesz, zadajesz ciekawe pytania.
    Takie inne, zmuszające do spojrzenia na znane sprawy z zupełnie innej perspektywy.
    A modlitwa nie jest potrzebna Bogu, tylko człowiekowi. On nie musi
    mieć niczego potwierdzane. To my musimy smile


    > Chcemy poznawać świat, przewidywać skutki jego działania, by zapobiegać
    > temu, czego nie chcemy doświadczyć. Lub zrobić coś, ale z przekonaniem,
    > ze wiemy co się stanie i rzeczywiście tak się stanie.

    Masz rację. Chcemy.
    Chcemy mieć nad wszystkim kontrolę. Ale nie mamy.

    Dobrej nocy smile


    --
    smile)
    Ba.
  • grgkh 11.12.10, 13:00
    kanciasta napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > OK. Podaj swoją bardzo dokładna i pełną definicję.
    > > Spróbujemy ją sobie rozłożyć na czynniki pierwsze.
    >
    > Zaskakujesz mnie smile)
    > To tak, jakbyś poprosił o podanie bardzo dokładnej i pełnej definicji
    > miłości. Potrafisz? smile))

    Spróbuj. Masz szansę ją rozbudowywać, uzupełniać, zmieniać. Może znajdziemy jakiś wspólny wzorzec?

    > > Powiedz, jest KONTAKT z bogiem, czy to takie gadanie w próżnię?
    >
    > Modlitwa jest przede wszystkim słuchaniem.

    I już? To jak słucham muzyki to jest to modlitwa?
    A może zawsze wtedy, gdy słuchani daje mi zadowolenie z niego?

    > > Czekaj, czekaj... Czy uważasz, że bóg sam sobie nie może zorganizować
    > > pełnej informacji o świecie? Czy musi liczyć na kablowanie, bo bez tego
    > > ani rusz?
    >
    > Uważam, że nie Bóg bez tego ani rusz, tylko człowiek smile

    To bóg wszystkiego nie wie? To co to za bóg? wink Chyba zaprzeczasz najogólniejszej definicji boga.

    > > Jeśli wie wszystko, to PO CO MU SUBIEKTYWNA POWTÓRKA
    > > w wykonaniu lizusa?
    >
    > Bo dał lizusowi wolną wolę smile

    I znów bóg nie wie, co się zdarzy. Nawet jego fizyki nie zna. Znów jest to sprzeczne z ogólną definicją boga.

    > > A więc handelek? Im bardziej się płaszczysz tym większe masz zasługi?
    > > To bóg nie widzi stanu twojego umysłu? Czy musisz to mu "słowami"
    > > potwierdzić? Nie rozumiem, w czym masz problem.
    >
    > W sumie... ja nie mam problemu smile Tak tylko chciałam się włączyć do
    > interesującego wątku. Ciekawie piszesz, zadajesz ciekawe pytania.
    > Takie inne, zmuszające do spojrzenia na znane sprawy
    > z zupełnie innej perspektywy.

    Próbuję "myśleć". Logiczne myślenie, odkrywanie zależności logicznych to największa radość dla umysłu. Szkoda, że religia każe tylko słuchać i wykonywać rozkazy. Czyni nas umysłowymi kalekami.

    > A modlitwa nie jest potrzebna Bogu, tylko człowiekowi. On nie musi
    > mieć niczego potwierdzane. To my musimy smile

    Ja nie muszę. Musi narkoman. Ja nie jestem uzależniony.

    A może religijne uzależnienie powinno się leczyć?

    A może do uzależnienia się od religii nie powinno się zmuszać małych dzieci, bezbronnych wobec propagandowych praktyk tego koncernu?

    Przecież życie bez religii jest tak samo wartościowe. A może nie?

    > > Chcemy poznawać świat, przewidywać skutki jego działania, by zapobiegać
    > > temu, czego nie chcemy doświadczyć. Lub zrobić coś, ale z przekonaniem,
    > > że wiemy co się stanie i rzeczywiście tak się stanie.
    >
    > Masz rację. Chcemy.
    > Chcemy mieć nad wszystkim kontrolę. Ale nie mamy.

    Ale większa kontrola to przetrwanie. Po to istniejemy, po to nas stworzyła ewolucja, by ścigać się w sztuce przetrwania.

    Czy nie warto postępować zgodnie z tą regułą? Jeśli nie, to odbierzmy sobie życie od razu i zwróćmy nasze zasoby środowisku. A jeśli żyjemy i chcemy kontynuacji naszego życia, to może ułóżmy sobie współistnienie na miarę znajomości prawdy o świecie. A nie kłamstwa i obłudy, jak tego religijnego, w którego bagnie jedni żyją kosztem drugich, oszukanych.

    Religia to dbanie (również modlitwą) o własny tyłek, ale nie teraz, raczej po śmierci. Własny tyłek TERAZ opływa w luksusy tym, którzy rządzą religią lub za jej pomocą. Reszta to ciche i ogłupione woły robocze.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kanciasta 11.12.10, 16:44
    grgkh napisał:

    > I już? To jak słucham muzyki to jest to modlitwa?
    > A może zawsze wtedy, gdy słuchani daje mi zadowolenie z niego?

    Wiesz, w sumie to chyba tak: słuchając muzyki - modlisz się.
    Ale modlisz się również wtedy, gdy słuchasz innego człowieka (wsłuchujesz się), i gdy to słuchanie nie daje Ci zadowolenia, tylko cierpienie.

    > I znów bóg nie wie, co się zdarzy. Nawet jego fizyki nie zna. Znów jest to
    > sprzeczne z ogólną definicją boga.

    Ogólna definicja Boga mówi, że Bóg jest poza czasem. Więc nie można
    w odniesieniu do Boga mówić o przyszłości, czy przeszłości. Nie dysponujemy
    odpowiednimi narzędziami, by to sprecyzować, chociaż wielu ludzi próbuje
    znaleźć i odpowiedni język i metodę.

    > Próbuję "myśleć". Logiczne myślenie, odkrywanie zależności logicznych
    > to największa radość dla umysłu. Szkoda, że religia każe tylko słuchać
    > i wykonywać rozkazy. Czyni nas umysłowymi kalekami.

    To dobrze. Szkoda tylko, że trochę skręcasz. Bo wątek jest o modlitwie,
    nie o religii.

    > > A modlitwa nie jest potrzebna Bogu, tylko człowiekowi. On nie musi
    > > mieć niczego potwierdzane. To my musimy smile
    >
    > Ja nie muszę. Musi narkoman. Ja nie jestem uzależniony.

    Słowa musi użyłam w znaczeniu potrzebuje. Tak, jak Ty.
    Więc nie przekręcaj, bo to bez sensu.

    > A może religijne uzależnienie powinno się leczyć?
    >
    > A może do uzależnienia się od religii nie powinno się zmuszać
    > małych dzieci, bezbronnych wobec propagandowych praktyk
    > tego koncernu?
    >
    > Przecież życie bez religii jest tak samo wartościowe. A może nie?

    Cała nasza zachodnia cywilizacja została zbudowana wokół Boga.
    Chcesz odcinać korzenie, bo wydaje Ci się, że wystarczy nawadnianie i nawożenie dolistne?

    > Ale większa kontrola to przetrwanie. Po to istniejemy, po to nas stworzyła
    > ewolucja, by ścigać się w sztuce przetrwania.
    >
    > Czy nie warto postępować zgodnie z tą regułą? Jeśli nie, to odbierzmy sobie
    > życie od razu i zwróćmy nasze zasoby środowisku. A jeśli żyjemy
    > i chcemy kontynuacji naszego życia, to może ułóżmy sobie współistnienie
    > na miarę znajomości prawdy o świecie. A nie kłamstwa i obłudy, jak tego
    > religijnego, w którego bagnie jedni żyją kosztem drugich, oszukanych.

    No to ułóżmy smile Co proponujesz na początek? Wyburzyć kościoły, pozamykać
    wszystkich wierzących w zakładach dla uzależnionych? Wokół jakiej idei skupić
    chcesz ludzi, którzy szczęśliwie uniknęli uzależnienia od religii?

    > Religia to dbanie (również modlitwą) o własny tyłek, ale nie teraz,
    > raczej po śmierci. Własny tyłek TERAZ opływa w luksusy tym, którzy
    > rządzą religią lub za jej pomocą. Reszta to ciche i ogłupione woły robocze.

    To smutne, że tak to wszystko widzisz (albo chcesz widzieć).

    --
    smile)
    Ba.
  • oby.watel 11.12.10, 16:54
    kanciasta napisała:

    > Cała nasza zachodnia cywilizacja została zbudowana wokół Boga.
    > Chcesz odcinać korzenie, bo wydaje Ci się, że wystarczy nawadnianie i nawożenie dolistne?

    Czyli co konkretnie? Dojście do wniosku, że palenie na stosie ludzi "bluźniących", czy tylko "opętanych" jest niehumanitarne to zdobycz cywilizacji zbudowanej wokół Boga? Wyprawy Krzyżowe? Wojny z Bogiem na sztandarach? Nawracanie ogniem i mieczem?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kanciasta 11.12.10, 18:16
    Ale z czym się konkretnie nie zgadzasz?
    --
    smile)
    Ba.
  • oby.watel 11.12.10, 18:55
    Generalnie zgadzam się z tezą, że cała nasza cywilizacja to jedno pasmo zbrodni i pożogi zbudowane wokół Boga. Dlatego nie wolno odcinać korzeni prawdzie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kanciasta 11.12.10, 21:31
    oby.watel napisał:

    > Generalnie zgadzam się z tezą, że cała nasza cywilizacja to jedno pasmo zbrodni
    > i pożogi zbudowane wokół Boga. Dlatego nie wolno odcinać korzeni prawdzie.

    Super. Jeszcze napisz, co byś zrobił, gdybyś był Bogiem wink

    --
    smile)
    Ba.
  • oby.watel 11.12.10, 21:43
    kanciasta napisała:

    > Super. Jeszcze napisz, co byś zrobił, gdybyś był Bogiem wink

    A w jakim celu?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 12.12.10, 02:12
    kanciasta napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > I już? To jak słucham muzyki to jest to modlitwa?
    > > A może zawsze wtedy, gdy słuchani daje mi zadowolenie z niego?
    >
    > Wiesz, w sumie to chyba tak: słuchając muzyki - modlisz się.

    Ja się modlę? Ja, ateista? smile

    > Ale modlisz się również wtedy, gdy słuchasz innego człowieka (wsłuchujesz się),
    > i gdy to słuchanie nie daje Ci zadowolenia, tylko cierpienie.

    Coś mieszasz z definicjami. Zaraz mi udowodnisz, że konik morski i koń ze stajni to to samo.

    > Ogólna definicja Boga mówi, że Bóg jest poza czasem.

    To jest alogiczne i ten boski atrybut potrafię obalić. Ale nie w tym wątku, żeby nie mieszać.

    > > Przecież życie bez religii jest tak samo wartościowe. A może nie?
    >
    > Cała nasza zachodnia cywilizacja została zbudowana wokół Boga.
    > Chcesz odcinać korzenie,

    Jakie korzenie? Co Ty się martwisz o mój korzeń. W państwach europejskich jest mnóstwo niewierzących, obcujących z cywilizacją w obecnym jej kształcie, nieświadomych, które elementy skąd pochodzą i nic się nie dzieje. Nasze korzenie to armie, które mordowały, to rzezie, stosy, wynarodowienia, hekatomby, to morze cierpień i krzywd. Co to za korzenie? A zdobycze ludzkiej myśli są uniwerslane, niezależne od wszystkich religii i nie potrzebują odniesień do średniowiecznej religijności. Dzisiejszego zakłamania religii w życiu codziennym też nam nie potrzeba. JA NICZEGO NIE CHCĘ ODCINAĆ. Tego ludzie sami nie potrzebują, a nie potrzebując, ignorując, zostawiają na uboczu. Niech sobie tam będzie. Ale religia ma opuścić swoje ulubione stanowisko - WŁADZĘ nad ludźmi. Ta władza nie służy nam z pożytkiem.

    > bo wydaje Ci się, że wystarczy nawadnianie i nawożenie dolistne?

    Są państwa, gdzie ludzie mają gdzieś religię i nic złego się z tego powodu nie dzieje. Nie stosuj demagogii, nie strasz, bo nie masz ku temu podstaw.

    > > Ale większa kontrola to przetrwanie.
    > > Po to istniejemy, po to nas stworzyła
    > > ewolucja, by ścigać się w sztuce przetrwania.
    > >
    > > Czy nie warto postępować zgodnie z tą regułą?
    > > Jeśli nie, to odbierzmy sobie
    > > życie od razu i zwróćmy nasze zasoby środowisku. A jeśli żyjemy
    > > i chcemy kontynuacji naszego życia, to może ułóżmy sobie współistnienie
    > > na miarę znajomości prawdy o świecie. A nie kłamstwa i obłudy, jak tego
    > > religijnego, w którego bagnie jedni żyją kosztem drugich, oszukanych.
    >
    > No to ułóżmy smile Co proponujesz na początek?

    Tylko jedno - odsunąć religię od rzeczywistej władzy.

    > Wyburzyć kościoły, pozamykać wszystkich wierzących w zakładach dla uzależnionych?

    Przepraszam, ale wygadujesz jakieś głupoty.

    > Wokół jakiej idei skupić chcesz ludzi,
    > którzy szczęśliwie uniknęli uzależnienia od religii?

    A czy tylko wokół zakłamanego boga, wokół strachu i obiecywania zbawienia, które nie isnieje, można skupiać ludzi. Czy ludzie to tępe głąby, do których nie da się trafić przez rozum?

    Nasłuchałaś się kościelnej propagandy, która twierdzi, że religia jest jedyną możliwością, a alternatywy nie ma. To nieprawda. Nie ma powszechnej wiedzy o tej alternatywie, bo kościół ją bardzo skutecznie, przy pomocy kłamstwa, dotychczas zwalczał.

    O tej innej możliwości nie raz na tym forum pisałem.

    > > Religia to dbanie (również modlitwą) o własny tyłek, ale nie teraz,
    > > raczej po śmierci. Własny tyłek TERAZ opływa w luksusy tym, którzy
    > > rządzą religią lub za jej pomocą. Reszta to ciche i ogłupione woły robocze.
    >
    > To smutne, że tak to wszystko widzisz (albo chcesz widzieć).

    Czy obecność w Twoim otoczeniu ateisty takiego jak ja potrafi Cię przyprawiać jedynie o smutek? A dlaczegóż to? smile Czynię Ci jakąś krzywdę? Jaką? Wychowywałem się w czasach PRL. Chodziłem do kościoła jako dziecko, na religię i nikt mnie ani mojej rodzinie w tym nie przeszkadzał, ale wtedy religia była trzymana z dala od włądzy. I było naprawdę dobrze. A teraz jest bagno. Chcę powrotu do tamtej wolności wyboru i nienarzucania przemocą małym dzieciom bzdurnej wiary w urojonego bozka. Jeśli będą chciały (lub ich rodzice) to niech sobie wybierają tę opcję prywatnie, poza przymusem. A przede wszystkim niech religia odpieprzy się od wpływania na politykę i inne formy władzy nad ludźmi. Ma się usunąć ze strefy publicznej i nie ma jej być tam, gdzie są ludzie, którzy muszą w tych miejscach być, ale religii sobie nie życzą.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kanciasta 12.12.10, 10:00
    grgkh napisał:

    > Ja się modlę? Ja, ateista? smile

    No co ja na to poradzę? wink

    Na szczęście nie tylko Ty słuchasz muzyki smile)

    > Coś mieszasz z definicjami. Zaraz mi udowodnisz, że konik morski i koń
    > ze stajni to to samo.

    No... w pewnym sensie - też smile) I w tym i w tym podstawą jest białko,
    czyż nie? wink

    > Jakie korzenie? Co Ty się martwisz o mój korzeń /.../

    Temat główny (modlitwa) rozpadł nam się na co najmniej dwa:
    relację konkretnego człowieka z Bogiem i relację społeczeństw z Bogiem.
    To komplikuje dyskusję.

    > Są państwa, gdzie ludzie mają gdzieś religię i nic złego się z tego powodu nie
    > dzieje. Nie stosuj demagogii, nie strasz, bo nie masz ku temu podstaw.

    W każdym państwie są tacy ludzie. Czy znasz jakieś, w którym wszyscy
    ludzie mają gdzieś religię?

    Proponujesz odsunąć religię od rzeczywistej władzy. A ja pytam, jak chcesz to zrobić? I...ile czasu na to przewidujesz?

    > A czy tylko wokół zakłamanego boga, wokół strachu i obiecywania
    > zbawienia, które nie isnieje, można skupiać ludzi. Czy ludzie to tępe
    > głąby, do których nie da się trafić przez rozum?

    Pominę inwektywy. Powtarzam: zaproponuj alternatywę.
    Pamiętaj, że każdy człowiek ma wolną wolę i może świadomie i dobrowolnie
    wybrać to, co jest dla niego złe. I nie zapomnij, że w dzisiejszym świecie
    religia to nie tylko katolicyzm.

    > Czy obecność w Twoim otoczeniu ateisty takiego jak ja potrafi Cię
    > przyprawiać jedynie o smutek? A dlaczegóż to? smile Czynię Ci jakąś krzywdę?

    No weź mi tu nie próbuj grać na jakichś emocjach, których nie mam wink
    O smutek przyprawiają mnie Twoje słowa o wierzących, nie Ty.
    Ty mnie inspirujesz smile)

    > A przede wszystkim niech religia odpieprzy się
    > od wpływania na politykę i inne formy władzy nad ludźmi. Ma się
    > usunąć ze strefy publicznej i nie ma jej być tam, gdzie są ludzie,
    > którzy muszą w tych miejscach być, ale religii sobie nie życzą.

    A ja myślę, że musimy nauczyć się żyć razem. Sprowadza się to
    do konieczności rezygnacji z własnych wyobrażeń o tym, jak ma/nie ma być
    na rzecz jakiegoś wspólnego, realnego dobra.

    --
    smile)
    Ba.
  • grgkh 14.12.10, 00:51
    kanciasta napisała:

    > Proponujesz odsunąć religię od rzeczywistej władzy.
    > A ja pytam, jak chcesz to zrobić?

    Właśnie to robię. Rozmawiając z Tobą publicznie, na forum.

    > I...ile czasu na to przewidujesz?

    Będę mówił tak długo, jak będzie mi się chciało.

    > grgkh napisał:

    > > A czy tylko wokół zakłamanego boga, wokół strachu i obiecywania
    > > zbawienia, które nie isnieje, można skupiać ludzi. Czy ludzie to tępe
    > > głąby, do których nie da się trafić przez rozum?
    >
    > Pominę inwektywy.

    Inwektywy nie dotyczyły Ciebie. Bóg nie istnieje, więc i jego inwektywy nie dotyczą. A tępymi głąbami to chce nas robić religia, bo takimi głąbami łatwo się rządzi.

    > Powtarzam: zaproponuj alternatywę.

    Prawda. To jest alterantywa. Prawda jest alternatywą dla fałszu religijnego.

    > Pamiętaj, że każdy człowiek ma wolną wolę i może świadomie i dobrowolnie
    > wybrać to, co jest dla niego złe.

    Nie ma dobra i zła. Są dobre lub złe konsekwencje pewnych czynów w stosunku do pewnych osób lub ich subiektywnych odczuć.

    Wolna wola też nie istnieje. To iluzja.

    > I nie zapomnij, że w dzisiejszym świecie religia to nie tylko katolicyzm.

    Ja występuję przeciwko fałszowi pod każdą postacią.

    > > Czy obecność w Twoim otoczeniu ateisty takiego jak ja potrafi Cię
    > > przyprawiać jedynie o smutek? A dlaczegóż to? smile Czynię Ci jakąś krzywdę?
    >
    > No weź mi tu nie próbuj grać na jakichś emocjach, których nie mam wink
    > O smutek przyprawiają mnie Twoje słowa o wierzących, nie Ty.
    > Ty mnie inspirujesz smile)

    A jakie są moje "słowa o wierzących"?

    > > A przede wszystkim niech religia odpieprzy się
    > > od wpływania na politykę i inne formy władzy nad ludźmi. Ma się
    > > usunąć ze strefy publicznej i nie ma jej być tam, gdzie są ludzie,
    > > którzy muszą w tych miejscach być, ale religii sobie nie życzą.
    >
    > A ja myślę, że musimy nauczyć się żyć razem.

    To, to ja już umiem. Nie napastuję wierzacych za ich poglądy prywatne. Występuję przeciwko przemocy religii jako systemu w strefie publicznej.

    > Sprowadza się to
    > do konieczności rezygnacji z własnych wyobrażeń o tym, jak ma/nie ma być
    > na rzecz jakiegoś wspólnego, realnego dobra.

    Wspólne dobro w wersji religii to dobro w wersji religijnej. Nie pozwolę sobie narzucać tego fałszywego dobra, które ja odbieram jako przemoc.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 13.12.10, 10:54
    grgkh napisał:


    > Wychowywałem
    > się w czasach PRL. Chodziłem do kościoła jako dziecko, na religię i nikt mnie
    > ani mojej rodzinie w tym nie przeszkadzał, ale wtedy religia była trzymana z da
    > la od włądzy. I było naprawdę dobrze. A teraz jest bagno. Chcę powrotu do tamte
    > j wolności wyboru i nienarzucania przemocą małym dzieciom bzdurnej wiary w uroj
    > onego bozka.

    Oto dowcip mijającego roku! big_grin Nie spodziewałaem się, że "spotkam" czlowieka, który chce powrotu do "wolności wyboru" w czasach PRL. big_grin No ale czego można się spodziewać po kimś, kto został poddany komunistycznej indoktrynacji? Jak widać była to indoktrynacja bardzo skuteczna, ponieważ pomimo upływu ponad 20 lat od upadku systemu komunistycznego w Polsce, komunistyczna idea "wolności" nadal żyje w głowie dziecka PRL-u. big_grin
  • grgkh 15.12.10, 14:03
    Dowcipem roku jest to, co napisałem kiedyś, a na co też radzę ci się powoływać. Powtórzę to:

    Mam rogi, ogon i kopyta.

    Na serio. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 14:28
    Dwocipem roku jest uważanie PRL-u za wzór wolności wyboru. A autorem tego dowcipu jesteś ty, moje biedne dziecko PRL-u. smile
  • grgkh 15.12.10, 23:57
    gravedigger1 napisał:

    > Dwocipem roku jest uważanie PRL-u za wzór wolności wyboru. A autorem tego dowci
    > pu jesteś ty, moje biedne dziecko PRL-u. smile

    Tak, wtedy w szkole mogłem sobie wybrać - religia lub bez religii. Teraz dzieciom jest religia w szkołach narzucana. I dlatego teraz żyjemy w totalnej klerokracji. Pod tym względem PRL był wzorem wolności wyboru. Pod innymi, niestety, nie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 16.12.10, 00:00
    grgkh napisał:

    >Teraz dzieciom jest religia w szkołach narzucana.

    łaaaa, ale pojechałeś po bandzie... chyba bardzo dawno utraciłeś kontakt ze szkołą...
  • grgkh 16.12.10, 00:14
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Teraz dzieciom jest religia w szkołach narzucana.
    >
    > łaaaa, ale pojechałeś po bandzie...
    > chyba bardzo dawno utraciłeś kontakt ze szkołą...

    Tak, jest wyraźna różnica.
    Kiedyś religia była przy kościele i był wybór, bez nacisków.
    Teraz religia jest w szkole i na świadectwie jest ocena z niej, a jej brak rzutuje na średnią.

    Azerko, zaczynasz dyskutować w taki sposób, że przestaję mieć chęć Cię czytać. Szkoda mi czasu na takie bzdury. Potwierdza to tezę, że religia to zalewanie świata głupotą.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:18
    grgkh napisał:

    > Azerko, zaczynasz dyskutować w taki sposób, że przestaję mieć chęć Cię czytać.
    > Szkoda mi czasu na takie bzdury.

    Oto kolejny atak personalny grgkh, gdy brak argumentów na obronę tezy o wolności wyboru religii w szkole w czaach PRL-u..
  • grgkh 18.12.10, 15:58
    I tutaj też poproszę o przeprosiny za twoje nieuctwo i kłamstwa. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:15
    grgkh napisał:

    > Tak, wtedy w szkole mogłem sobie wybrać - religia lub bez religii. Teraz dzieci
    > om jest religia w szkołach narzucana. I dlatego teraz żyjemy w totalnej klerokr
    > acji. Pod tym względem PRL był wzorem wolności wyboru. Pod innymi, niestety, nie.

    Dostaleś niezłą dawkę komunistycznej indoktrynacji w dzieciństwie. Efekty widać do tej pory. smile Chcesz teraz innym tę indoktrynację zaszczepić poprzez sianie kłamliwej propagandy?

    W czasach PRL-u mogłeś sobie wybrać w szkole - religia lub bez religii??? Co za bzdura totalna!!! W czasach PRL-u w szkole nie istniała możliwość wybrania sobie religii. Religia była w szkole ZAKAZANA. To teraz można sobie w szkole wybrać religię, albo jej nie wybrać. Biedne dziecko... smile
  • grgkh 16.12.10, 19:00
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Tak, wtedy w szkole mogłem sobie wybrać - religia lub bez religii.
    > > Teraz dzieciom jest religia w szkołach narzucana.
    > > I dlatego teraz żyjemy w totalnej klerokracji.
    > > Pod tym względem PRL był wzorem wolności wyboru.
    > > Pod innymi, niestety, nie.
    >
    > Dostaleś niezłą dawkę komunistycznej indoktrynacji w dzieciństwie.
    > Efekty widać do tej pory. smile Chcesz teraz innym tę indoktrynację
    > zaszczepić poprzez sianie kłamliwej propagandy?
    >
    > W czasach PRL-u mogłeś sobie wybrać w szkole - religia lub bez religii???

    Tak.

    > Co za bzdura totalna!!!
    > W czasach PRL-u w szkole nie istniała możliwość wybrania sobie religii.

    Owszem. Twoje braki w wykształceniu widać na każdym kroku:
    (...) nauczanie religii po roku 1945 odbywało się nadal w szkole publicznej. Podstawę prawną stanowił art. 120 Konstytucji Marcowej, który został utrzymany w mocy okólnikiem nr 50 ministra oświaty Czesława Wypycha z 13 września 1945 roku. Jednocześnie w tym dokumencie zmieniono status nauczania religii, która przestała być przedmiotem obowiązkowym.
    (...)
    8 grudnia 1956 roku minister oświaty Władysław Bieńkowski wydał zarządzenie w sprawie nauczania religii w szkołach jako przedmiotu nadobowiązkowego. Wkrótce zaś, bo 11 grudnia 1956 roku ukazał się okólnik, który zezwalał na tworzenie szkół bez nauki religii. Ostatecznie nauczanie religii zostało usunięte ze szkół w roku 1961.


    > Religia była w szkole ZAKAZANA.

    Kompromitacja, ojcze kapucynie. Jako człowiek broniący religii mogłeś się przygotować do lekcji i egzaminu. Nie zdałeś go. Poczytaj sobie na temat. I zgłoś się do mnie w sesji poprawkowej. Albo nie zgłaszaj się, bo nie widzę nadziei na to, że "coś z ciebie wyrośnie". smile

    > To teraz można sobie w szkole wybrać religię,
    > albo jej nie wybrać. Biedne dziecko... smile

    Teraz to sobie możesz wybrać g...., bo alternatywy w postaci lekcji etyki Z REGUŁY nie ma.

    A oceną z religii na świadectwie uczy się przyszłych obywateli hipokryzji i konformizmu.

    Twoje wypowiedzi to głupota goniąca głupotę. Kiepskiego adwokata sobie wybrali obrońcy religii. big_grin
    kompromitacja
    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:38
    Masz rację, przed 1961 rokiem religia w szkole była prawnie dopuszczalna. Moje uwagi odnosiły się do twojej możliwości wyboru religii w szkole w czasach PRL-u, a nie sądziłem, że jesteś tak stary, że do szkoły chodziłeś przed 1961 rokiem. Przepraszam za pomyłkę, mój dziadku... smile Teraz w dyskusji z tobą będę brał poprawkę na twój wiek. smile Zakładając, że szkołę średnią skończyłeś w wieku 18 lat w 1961 roku, stwierdzić można, że masz co najmniej 67 lat. Ładny wiek. smile
  • grgkh 18.12.10, 16:09
    gravedigger1 napisał:

    > Masz rację, przed 1961 rokiem religia w szkole była prawnie dopuszczalna.

    > nie sądziłem, że jesteś tak stary,

    > Przepraszam za pomyłkę, mój dziadku... smile

    Tak, mam rację, a ty w przyszłości podchodź do tego co mówię z szacunkiem. I daruj sobie domniemania, jak to z wiekiem, bo sam widzisz, że przy twoim poziomie wiedzy muszą z tego wyjść bzdury.

    I zażywaj systematycznie pigułki, które ci zapisał twój lekarz psychiatra, bo najpierw sobie ubzdurałeś, że jestem twoim dzieckiem, a teraz sobie wyobrażasz, że jestem twoim dziadkiem. smile Zdrowie psychiczne to ważna rzecz, gravedigger1. Dbaj o nie. I nie łudź się, że popieranie religii zastąpi ci dyscyplinę niezbędną przy leczeniu.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 12.12.10, 10:31
    kanciasta napisała:

    > Ogólna definicja Boga mówi, że Bóg jest poza czasem. Więc nie można
    > w odniesieniu do Boga mówić o przyszłości, czy przeszłości. Nie dysponujemy
    > odpowiednimi narzędziami, by to sprecyzować, chociaż wielu ludzi próbuje
    > znaleźć i odpowiedni język i metodę.

    Czyli można to podsumować tak: nieistniejący bóg istnieje tam, gdzie nic nie istnieje w przestrzeni, której nie ma. To wiele tłumaczy, lecz nie tłumaczy jednego - tłumaczeń woli jego, intencji, chęci, które wyzierają praktycznie z każdej wypowiedzi teisty. Z jednej strony niepojęty, niezrozumiały, poza zasięgiem percepcji człowieka, z drugiej zaś obdarzony najprymitywniejszymi cechami ludzkimi, trywialny w swym człowieczeństwie aż do bólu. Zależnie jak wygodniej.

    > Człowiek powinien się do Boga zwracać... ma wolną wolę i pomimo, że Bóg
    > wszystko może - to człowiek wybiera. Bóg niczego nie narzuca. Bóg wie, o co
    > i człowek poprosi... ale to człowiek musi sam osobiście i świadomie wypowiedzieć , dla
    > własnego przekonania o swej podmiotowości... Bóg przed orkiestrę nie wylata..
    > . czeka...

    itd. itp.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kanciasta 12.12.10, 10:39
    Twoje podsumowanie ma się nijak do tego, co ja napisałam.
    Uważam również, że powinieneś zaznaczyć, że słowa zacytowane
    pod Twoją wypowiedzią są autorstwa kogoś innego, nie moje.

    --
    smile)
    Ba.
  • oby.watel 12.12.10, 11:00
    Pozwolę być odmiennego zdania. To Ty definiując boga wepchnęłaś go do przestrzeni zastrzeżonej dotychczas dla powieści i filmów SF. Czyli do żądania "udowodnij, ze bóg nie istnieje", dorzuciłaś drugie - "udowodnij, że nie istnieje przestrzeń poza czasem, w której siedzi bóg". Oczywiście trzeba jeszcze udowodnić, że stamtąd w ogóle widać Ziemię i słychać modlących się ludzi.

    Zaznaczam autorstwo wypowiedzi, jeśli do niej się odnoszę. Autorstwo zaś przykładowego przykładu, który zacytowałem kompletnie nie ma znaczenia. Ponieważ w tym wypadku nie jest istotne kto powiedział, lecz co. A ja z tym nie polemizuję.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kanciasta 12.12.10, 13:08
    oby.watel napisał:

    > Pozwolę być odmiennego zdania. To Ty definiując boga wepchnęłaś go do
    > przestrzeni zastrzeżonej dotychczas dla powieści i filmów SF.

    Co proszę??? Z faktu, że Ty najpierw czytałeś powieści/oglądałeś filmy SF
    niż usłyszałeś o Bogu nie oznacza, że SF ma jakąś rezerwację.
    Rozbawiłeś mnie smile

    > Zaznaczam autorstwo wypowiedzi, jeśli do niej się odnoszę.
    > Autorstwo zaś przykładowego przykładu, który zacytowałem
    > kompletnie nie ma znaczenia. Ponieważ w tym wypadku nie
    > jest istotne kto powiedział, lecz co. A ja z tym nie polemizuję.

    Pffff.
    --
    smile)
    Ba.
  • a000000 10.12.10, 09:29
    grgkh napisał:

    > Absolutnie nie. Modlitwa to procedura. Człowiek wysyła informację bogowi, a ten
    > reaguje. Nieważne jak, ale bez tej modlitwy by nie zareagował.

    NIEPRAWDA. Modlitwa to prośba lub dziękczynienie. I nie sądź, że modlitwa jest jedynym sposobem na to aby Bóg Cie zauważył.... I nie sądź, że skoro Ty się nie modlisz, to Bóg nie słucha tego, co o nim wygadujesz... Słucha, słucha...a nawet wysłucha... o czym się przekonasz na Sądzie Ostatecznym.

    1. mianownik (kto? co?) - BÓG
    2. dopełniacz (kogo? czego?) - BOGA
    3. celownik (komu? czemu?) _ BOGU
    4. biernik (kogo? co?) - BOGA
    5. narzędnik ((z) kim? (z) czym?) - z BOGIEM
    6. miejscownik (o kim? o czym?) - o BOGU
    7. wołacz - o BOŻE!

    informację się wysyła komu,czemu - czyli celownik.
  • grgkh 10.12.10, 20:06
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Absolutnie nie. Modlitwa to procedura. Człowiek wysyła informację bogowi,

    > 3. celownik (komu? czemu?) _ BOGU
    > informację się wysyła komu,czemu - czyli celownik.

    Masz rację. Literówka. Chyba jestem trochę zmęczony. wink Ale czy dotychczas pisałem poprawnie? Jeśli tak, to znaczy, że wiem co w trawie piszczy.

    Jesteś polonistką? Stawiasz pały? smile Czy pomogło Ci poprawić sobie nastrój, że mnie złapałaś na STRASZLIWYM BŁĘDZIE, KTÓRY NA ZAWSZE POGRĄŻYŁ MOJĄ REPUTACJĘ? smile

    > > a ten reaguje. Nieważne jak, ale bez tej modlitwy by nie zareagował.
    >
    > NIEPRAWDA. Modlitwa to prośba lub dziękczynienie.

    To INFORMACJA od człowieka dla boga. Musi mieć cel. jesli go nie ma - to po co się modlić? A po co miałby bóg wysłuchiwać tego jęczenia ludzkiego? Po co mu to? OKREŚL TO! smile

    Jeśli bóg zareaguje, a człowiek inspiruje, to bóg jest sterowany przez człowieka. Zrozum to. Przyczyna - skutek, człowieka jest przyczyną, bóg jest skutkiem. Nieważne, czego człowiek chce, może nie chcieć niczego (bredzi wtedy do siebie). Reagujący na człowieka bóg to bóg ZALEŻNY przyczynowością od niego.

    > I nie sądź, że modlitwa jest jedynym sposobem na to aby Bóg Cie zauważył....

    To bóg jest niewidomy? Nie widzi wszystkiego? Człowiek widzi więcej niż bóg? Co za bzdura.

    >I nie sądź, że skoro Ty się nie modlisz, to Bóg nie słucha tego, co o nim wygadujesz...

    Rozumiem, mam się bać, bo wygaduję coś, co wzbudzi jego negatywne emocje. jak bardzo trzeba być lizusem, żeby boga "podejść" myślami, omamić go?


    Azerko, a czy Ty się "boisz" powiedzieć coś, co - według ciebie (skąd wiesz, że to jest dokładnie to?) - mogłoby wywołać NEGATYWNĄ DLA CIEBIE REAKCJĘ BOGA?

    Przecież to zwykły handel. ty mówisz bogu to, co on chciałby usłyszeć, a Ty, pozbawiona wolności myślenia, zamieniona w manekin powtarzający słodkie frazesiki, załatwiasz sobie gnuśne zbawienie. Jakie życie takie po życiu.


    > Słucha, słucha...a nawet wysłucha...
    > o czym się przekonasz na Sądzie Ostatecznym.

    Żyję uczciwie. Staram się nie kłamać. Nie gwałcę. Nie jestem pedofilem. Czasem się onanizowałem. Czy za to pójdę do piekła? smile

    Sąd ostateczny… kiedyś założę taki wątek. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 20:49
    grgkh napisał:

    > Masz rację. Literówka.

    pewnie, że mam rację. Tyle, że to nie literówka, a błąd gramatyczny. Cięższy kaliber. Popełniony po dwakroć.

    Nie, nie jestem polonistką. Ale puryzm językowy nie jest mi obcy.

    > Jeśli bóg zareaguje, a człowiek inspiruje, to bóg jest sterowany przez człowiek
    > a. Zrozum to. Przyczyna - skutek, człowieka jest przyczyną, bóg jest skutkiem.

    a jeśli ojciec powie do syna: poproś mnie, to ci dam... to który jest przyczyną a który skutkiem?
    A jeśli syn pomyśli: poproszę ojca, może mi da... to który jest skutkiem a który przyczyną?

    >ty mówisz bogu to, co on chciałby usłyszeć,

    tiaaaaa.... a skąd ja mogę wiedzieć, co Bóg CHCIAŁBY usłyszeć???? mówię tylko to, co ja chcę powiedzieć. W NADZIEI, że otrzymam o co proszę. Ale gdy nie otrzymam - mówi się trudno, widać taka wola nieba.
    Tu jest jeszcze bardzo ważny aspekt. Otóż: nie zawsze to o co człowiek prosi - na dobre mu wyjdzie. Więc jeśli nie dostanę tego o co proszę - widocznie tak ma być... Bóg wie lepiej.
    Jeden mędrzec buddyjski tak powiedział: nie wiesz człowieku jakie szczęście cię spotkało, że nie otrzymałeś tego, o co prosiłeś.
    a więc zbyt natrętnie prosić też nie wolno..... dlatego Jezus nauczał nas: Twoja, nie moja wola niech się stanie.

    >Czy za to pójdę do piekła?

    o tym sam decydujesz. Jeśli wybierasz życie BEZ Boga - to i po śmierci trafisz tam, gdzie Boga nie ma. Konsekwentnie.

    > Azerko, a czy Ty się "boisz" powiedzieć coś, co - według ciebie (skąd wiesz, że
    > to jest dokładnie to?) - mogłoby wywołać NEGATYWNĄ DLA CIEBIE REAKCJĘ BOGA?

    pytasz, czy boję się BLUŹNIĆ? Strach nie wchodzi w grę - NIE CHCĘ!!! bluźnienie uwłoczyłoby mojemu honorowi. Zbyt ważny jest Bóg w moim życiu.

  • grgkh 12.12.10, 02:33
    a000000 napisała:

    > > Jeśli bóg zareaguje, a człowiek inspiruje,
    > > to bóg jest sterowany przez człowieka. Zrozum to.
    > > Przyczyna - skutek, człowieka jest przyczyną, bóg jest skutkiem.
    >
    > a jeśli ojciec powie do syna: poproś mnie, to ci dam... to który jest przyczyną
    > a który skutkiem?
    > A jeśli syn pomyśli: poproszę ojca, może mi da... to który jest skutkiem a któr
    > y przyczyną?

    Nie wiem, czego chcesz dowieść. Zależność jest tak prymitywna, że szkoda o tym długo dywagować. Przyczyna jest pierwsza na osi czasu. Skutek jest po niej.

    Ty się modlisz, a potem bóg coś robi. I sprawa jest jasna.

    > >ty mówisz bogu to, co on chciałby usłyszeć,
    >
    > tiaaaaa.... a skąd ja mogę wiedzieć, co Bóg CHCIAŁBY usłyszeć???? mówię tylko t
    > o, co ja chcę powiedzieć. W NADZIEI, że otrzymam o co proszę.

    Handelek.

    > Ale gdy nie otrzy
    > mam - mówi się trudno, widać taka wola nieba.

    W logice jest tak, że reguła istnieje (jest przwdziwa) jeśli jest powtarzalna. Tak opisujemy świat. Twój bóg miesza w tym świecie, a więc powinien podlegać jakiejś regule. Jeśli Twój urojony bóg nie działa jak reguła, czyli raz coś wykonuje, a drugim razem nie, to znaczy, że nie jest prawdziwy, nie istnieje.

    Ktoś, kto twierdzi, że mimo to jego urojenie jest prawdziwe, mija się z logiką.

    > Tu jest jeszcze bardzo ważny aspekt. Otóż: nie zawsze to o co człowiek prosi -
    > na dobre mu wyjdzie.

    Zawze tak jest, że jednemu człowiekowi dane musi pozbawiać dostępu do tego samego dobra innego człwowieka. A więc jak jednemu wychodzi na dobre, to innym już nie. Jeśli chcesz umoczyć boga w pośrednictwo wjakiejś akcji, to narażasz go na wywoływanie negatywnych konsekwencji dla innych ludzi. Nie dość, że kierujesz bogiem (jesli zrobi coś zgodnie z Twoim założeniem), to jeszcze robi komuś źle. smile Razem tworzycie fatalny wizerunek boga, bo bóg przestaje być bogiem dobra i staje się bogiem zainteresowanym w popieraniu niektórych ludzi. Staje po ich stronie. Robi to ze względu na nacisk, który ci ludzie na niego wywierają.

    Tak się kończą konszachty z bogami, Azerko. Źle dla boga, dla jego reputacji.

    > Więc jeśli nie dostanę tego o co proszę - widocznie tak ma być... Bóg wie lepiej.

    Widocznie ma Cię... gdzieś. Wypiął się na Ciebie. A może obsługuje kogoś innego, kto mu dał więcej? Hę? Mozna tak manipulowac bogiem? Np. Twój wróg, modląc się bardzo intensywnie, załatwia sobie coś pozytywnego, a Ty przy okazji dostajesz po głowie?

    Popatrz w jakim bagnie siedzisz. Jak by do tego nie podejść to jest to bzdura. Modlenie się "o coś" to nonsens. Ale tak wszyscy robicie, a kler was do tego zachęca.

    > Jeden mędrzec buddyjski tak powiedział: nie wiesz człowieku jakie szczęście cię
    > spotkało, że nie otrzymałeś tego, o co prosiłeś.
    > a więc zbyt natrętnie prosić też nie wolno..... dlatego Jezus nauczał nas: Two
    > ja, nie moja wola niech się stanie.

    Ale wciąż się modlicie "o coś"... bez sensu.

    > > Czy za to pójdę do piekła?
    >
    > o tym sam decydujesz. Jeśli wybierasz życie BEZ Boga - to i po śmierci trafisz
    > tam, gdzie Boga nie ma. Konsekwentnie.

    PO śmierci trafie tam, gdzie byłem zanim się narodziłem. Ty też tam byłaś - pamiętam Cię... smile

    > > Azerko, a czy Ty się "boisz" powiedzieć coś,
    > > co - według ciebie (skąd wiesz, że to jest dokładnie to?)
    > > - mogłoby wywołać NEGATYWNĄ DLA CIEBIE REAKCJĘ BOGA?
    >
    > pytasz, czy boję się BLUŹNIĆ?

    A po co bluźnić? Coś delikatnie sprzecznego z usłużnym szacuneczkiem, z lizaniem po stopach, całowaniem nosków boskiego obuwia.

    > Strach nie wchodzi w grę - NIE CHCĘ!!! bluźnienie uwłoczyłoby mojemu honorowi.
    > Zbyt ważny jest Bóg w moim życiu.

    Bo się go boisz? Bo boisz się stracić coś z boskich frykasów?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 12.12.10, 12:28
    grgkh napisał:


    > Bo się go boisz? Bo boisz się stracić coś z boskich frykasów?

    powiem tak: nie odniosę się do Twoich wywodów, gdyż mówimy innymi językami najwyraźniej.
    A co do bluźnienia - wobec Ciebie też nie użyję słów uznanych za niegodne osoby kulturalnej, i wcale nie w obawie przed utratą Twoich względów, tylko najzwyczajniej - aby nie uwłoczyć swojej godności. Jeśli tego nie rozumiesz - nie mamy o czym mówić.
  • oby.watel 12.12.10, 12:40
    a000000 napisała:

    > A co do bluźnienia - wobec Ciebie też nie użyję słów uznanych za niegodne osob
    > y kulturalnej, i wcale nie w obawie przed utratą Twoich względów, tylko najzwyc
    > zajniej - aby nie uwłoczyć swojej godności.

    No widzisz? Więc można postępować zgodnie z wyznawanym systemem wartości, zgodnie z zasadami bez oglądania się na siły nadprzyrodzone, prawda?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 12.12.10, 13:10
    oby.watel napisał:

    > No widzisz? Więc można postępować zgodnie z wyznawanym systemem wartości, zgodn
    > ie z zasadami bez oglądania się na siły nadprzyrodzone, prawda?

    ależ oczywiście! Jednakowoż przyjrzyj się ŹRÓDŁU tego systemu wartości.
  • gaika 12.12.10, 13:57
    a000000 napisała:

    > oby.watel napisał:
    >
    > > No widzisz? Więc można postępować zgodnie z wyznawanym systemem wartości,
    > zgodn
    > > ie z zasadami bez oglądania się na siły nadprzyrodzone, prawda?
    >
    > ależ oczywiście! Jednakowoż przyjrzyj się ŹRÓDŁU tego systemu wartości.

    Ale któremu i w kwestii czego? Źródeł wiele, bo i korzeni wiele, nie wyłączając biologicznych.

    Taka np. równość płci to z którego źródła? Albo prawa dziecka? Równość wobec prawa? Altruizm?
  • a000000 13.12.10, 14:17
    gaika napisała:

    Źródeł wiele, bo i korzeni wiele, nie wyłączając
    > biologicznych.

    w naszym świecie, cywilizacji zachodniej, jedynym źródłem jest judeo-chrześcijaństwo. Inne wiary zostały uznanie przez naszych przodków - prawodawców za mity.
    Jak różnice biologiczne wpływają na uznany w naszej cywilizacji system wartości?


    > Taka np. równość płci to z którego źródła?

    i stworzył mężczyznę i niewiastę ,i nazwał ich człowiekiem.

    >Albo prawa dziecka?

    dziecko to nie człowiek?

    >Równość wobec prawa?

    Skoro CZŁOWIEK składa się z dwóch płci - to chyba oczywiste, że prawa człowieka dotyczą w jednakowym stopniu mężczyznę i niewiastę.
  • oby.watel 13.12.10, 16:37
    a000000 napisała:

    > w naszym świecie, cywilizacji zachodniej, jedynym źródłem jest judeo-chrześcija
    > ństwo. Inne wiary zostały uznanie przez naszych przodków - prawodawców za mity.
    > Jak różnice biologiczne wpływają na uznany w naszej cywilizacji system wartości?

    Nie jedynym. To judeochrześcijaństwo twórczo rozwinęło i przystosowało zastane wierzenia i zwyczaje. Jak choćby Boże Narodzenie, choć wiadomo z Biblii, że Jezus nie urodził się w grudniu.

    > i stworzył mężczyznę i niewiastę ,i nazwał ich człowiekiem.

    Kłamiesz? CytatPan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. (...) I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta.Ja byk stoi, że stworzył człowieka, czyli MĘŻCZYZNĘ! Dopiero potem zbudował posługaczkę i kochankę.

    > Skoro CZŁOWIEK składa się z dwóch płci - to chyba oczywiste, że prawa człowieka
    > dotyczą w jednakowym stopniu mężczyznę i niewiastę.

    Doprawdy? To dlaczego przez wieki klechy nie chciały słyszeć o zrównaniu praw mężczyzn i kobiet? A wyznawcy innej odmiany boga do tej pory uważają kobiety za podgatunek nie mający żadnych praw?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 13.12.10, 16:50
    oby.watel napisał:

    To dlaczego przez wieki klechy nie chciały słyszeć o zrównaniu praw m
    > ężczyzn i kobiet? A wyznawcy innej odmiany boga do tej pory uważają kobiety za
    > podgatunek nie mający żadnych praw?

    jest to pokłosie systemów patriarchalnych. Powiadasz, że klechy nie chciały.... a nie klechy? Przecież taki stan był na rękę mężczyznom, którzy niepodzielnie rządzili.

    Dopiero potem zbudował posługaczkę
    > i kochankę.

    po czym ją nobilitował zrównując z mężczyzną: jedno ciało.

    24) Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.

    choć wiadomo z Biblii, że Jez
    > us nie urodził się w grudniu.

    z Biblii to nie wynika. Wynika z innych tekstów i obliczeń - wychodzi, że we wrześniu.

  • oby.watel 13.12.10, 17:12
    a000000 napisała:

    > po czym ją nobilitował zrównując z mężczyzną: jedno ciało.

    Z innych miejsc Pisma jasno wynika, że to takie sobie zrównanie nierówne - mężczyzna na wierzchu, pan i władca życia i śmierci.

    > z Biblii to nie wynika. Wynika z innych tekstów i obliczeń - wychodzi, że we wr
    > ześniu.

    Wynika z Biblii. CytatKiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą.W grudniu pasterze nie pasą trzody. Nawet na Bliskim Wschodzie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gaika 13.12.10, 17:47
    a000000 napisała:

    > w naszym świecie, cywilizacji zachodniej, jedynym źródłem jest judeo-chrześcija
    > ństwo. Inne wiary zostały uznanie przez naszych przodków - prawodawców za mity.
    > Jak różnice biologiczne wpływają na uznany w naszej cywilizacji system wartości
    > ?

    Wpadło jak bomba i uczyniło wszystko co przed nim i po nim pustką? Źródła to tylko religie(w dodatku te uznane)?

    Nie mówię o różnicach biologicznych. W ‘miłość’, ‘empatię’, ‘altruizm’ wyposażyła nas biologia.

    > i stworzył mężczyznę i niewiastę ,i nazwał ich człowiekiem.

    I dopiero sufrażystki doczytały o co chodziło? Bo trzeba przyznać, że tekst źródłowy twardo pokazywał kobiecie, gdzie jej miejsce.

    > dziecko to nie człowiek?

    Jakoś do XX wieku zupełnie to nie było oczywiste. Widocznie Bóg nie powiedział tego zbyt wyraźnie. Ważniejsze widać było wyraźne potępienie homo niż wyraźna ochrona dziecka.

    > Skoro CZŁOWIEK składa się z dwóch płci - to chyba oczywiste, że prawa człowieka
    > dotyczą w jednakowym stopniu mężczyznę i niewiastę.

    Po pierwsze dla kogo i kiedy stało się oczywiste?
    Ale tu akurat nie chodzi o równość płci, tylko wszystkich obywateli. Np. niewolników, niepełnosprawnych, krzywych, prostych, kolorowych i wyblakłych.

    Oczywiście, że tradycja J-CH miała ogromny wpływ na naszą cywilizację -normy religijne przenikały do prawa i medycyny. Ale stąd jeszcze daleko do twierdzenia, że to jedyne źródło wartości, tym bardziej, że część tych wartości jest sprzeczna np. z Prawami Człowieka.

  • grgkh 14.12.10, 01:29
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    >
    > > Bo się go boisz? Bo boisz się stracić coś z boskich frykasów?
    >
    > powiem tak: nie odniosę się do Twoich wywodów,
    > gdyż mówimy innymi językami najwyraźniej.

    Ale wygląda na to, że rozumiesz, o co mi chodzi. Mnie to wystarcza.

    > A co do bluźnienia -

    A co do bluźnienia, to każdy człówiek ma swoje przywatne kryteria. A może Ty też - według mojej oceny - bluźnisz?

    Nie. Nie jest tak.

    A jak myślisz, czym mogłabyś mnie obrazić?

    > wobec Ciebie też nie użyję słów uznanych za niegodne osoby kulturalnej,

    A czy ja jestem niekulturalny? Co jest złego w tym, co powiedziałem?

    > i wcale nie w obawie przed utratą Twoich względów, tylko najzwyczajniej
    > - aby nie uwłoczyć swojej godności. Jeśli tego nie rozumiesz - nie mamy
    > o czym mówić.


    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 13.12.10, 11:01
    grgkh napisał:

    > Żyję uczciwie. Staram się nie kłamać. Nie gwałcę. Nie jestem pedofilem.

    Określasz innych ludzi mianem psa, zajmujesz się tresowaniem człowieka. To tyle na temat twojej "uczciwości".
  • grgkh 15.12.10, 14:00
    Mam coś, na co będziesz się mógł w przyszłości powoływać. Zapisz sobie link do tego posta:

    Prywatnie uważam cię za religijnego oszołoma udającego ateistę.

    Tak myślę i nic na to nie mogę poradzić. To jest myśl, która powstała w mojej głowie sama, a ja ją tutaj tylko upubliczniam. I mam w swojej głowie mnóstwo argumentów na uzasadnienie tej tezy. Ale nie będę się nimi publicznie dzielił, bo mi się nie chce.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 14:30
    grgkh napisał:

    > Prywatnie uważam cię za religijnego oszołoma udającego ateistę.

    Nie ma żadnego znaczenia, za kogo mnie uważasz. Znaczenie ma to, że odsłoniłeś swoją prawdziwą twarz człowieka gardzącego ludźmi.
  • grgkh 16.12.10, 00:21
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Prywatnie uważam cię za religijnego oszołoma udającego ateistę.
    >
    > Nie ma żadnego znaczenia, za kogo mnie uważasz.

    Ma znaczenie. Mogę moja opinię publicznie głosić jako prawdziwą.

    > Znaczenie ma to, że odsłoniłeś
    > swoją prawdziwą twarz człowieka gardzącego ludźmi.

    Nie ludźmi w ogóle. Ludzi kocham. Wszystkich.
    A jeśli już, to religijnymi oszołomami. Takimi jak ty.

    Ale ja tobą nie gardzę. smile Religijny oszołom to stwierdzenie faktu. Dla ciebie to powód do chwały i radości. Ciesz się. Zajrzyj sobie do słowników albo poproś mamusię, to ci dokładnie wytłumaczy co to znaczy i jak się trzeba z tego cieszyć. big_grin

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:24
    grgkh napisał:

    > Ma znaczenie. Mogę moja opinię publicznie głosić jako prawdziwą.

    Możesz głosić dowolne kłamstwa, ale nie staną się one przez to prawdą.

    > > Znaczenie ma to, że odsłoniłeś
    > > swoją prawdziwą twarz człowieka gardzącego ludźmi.
    >
    > Nie ludźmi w ogóle. Ludzi kocham. Wszystkich.
    > A jeśli już, to religijnymi oszołomami. Takimi jak ty.

    No widzisz, poraz kolejny zaprzeczasz sobie smemu w jednym akapicie. Najpierw piszesz, że kochasz wszystkich ludzi, a zaraz potem stwierdzasz, że gardzisz "religijnymi oszołomami". A przecież to też ludzie. To rozdwojenie jaźni, moje dziecko...

    > Ale ja tobą nie gardzę. smile

    Kolejny raz plączesz się w "zeznaniach" i zaprzeczasz temu, co napisałeś wcześniej, moje biedne dziecko... smile

    > Religijny oszołom to stwierdzenie faktu.

    Nie jestem religijny, moje dziecko, więc to określenie mnie nie dotyczy. smile Jest ono tylko kolejnym dowodem na to, że atakujesz personalnie, jeśli brak ci rzeczowych argumentów w dyskusji.
  • grgkh 16.12.10, 19:46
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Ma znaczenie. Mogę moja opinię publicznie głosić jako prawdziwą.
    >
    > Możesz głosić dowolne kłamstwa, ale nie staną się one przez to prawdą.

    To spróbuj ją obalić. Za każdą próbą tego wyczynu faktem stawała się twoja kompromitacja.

    > > > Znaczenie ma to, że odsłoniłeś
    > > > swoją prawdziwą twarz człowieka gardzącego ludźmi.
    > >
    > > Nie ludźmi w ogóle. Ludzi kocham. Wszystkich.
    > > A jeśli już, to religijnymi oszołomami. Takimi jak ty.
    >
    > No widzisz, poraz kolejny zaprzeczasz sobie smemu w jednym akapicie. Najpierw p
    > iszesz, że kochasz wszystkich ludzi,

    Ludzi jako gatunek kocham.

    > a zaraz potem stwierdzasz, że gardzisz "religijnymi oszołomami".

    Religijny oszołom to jest etykietka przypinana niektórym ludziom. Gardzę tą etykietką, tym poglądem. I znów wypowiadasz zdanie tak głupie, że można by ciebie o głupotę posądzić. I znów nie umiesz rozróżnić definicji i czytać ze zrozumieniem. Oj, grave, grave... kompromitacja. Głupoty, które tu wypisujesz określają ciebie.

    > A przecież to też ludzie.

    Nie. Oszołom to nie jest gatunek. To cecha. Tej cechy można nie brać pod uwagę. A jak robię ja, to ci tego nie powiedziałem. A ty nie możesz twierdzić, że wiesz o moich myślach to, czego ja nie mówię. smile A jeśli tak twierdzisz, to to jest głupie. big_grin

    > To rozdwojenie jaźni, moje dziecko...

    I jeszcze wciąż ci się wydaje, że jestem twoim dzieckiem. To to dopiero jest choroba. Oj, zacznij się leczyć, ojcze kapucynie. big_grin

    > > Ale ja tobą nie gardzę. smile
    >
    > Kolejny raz plączesz się w "zeznaniach"

    Przesłuchanie?

    > i zaprzeczasz temu, co napisałeś wcześniej, moje biedne dziecko... smile

    Gdzie jest twój lekarz psychiatra, grave? Znów nie wziąłeś dziś pastylek? Co się dzieje z tym twoim ojcostwem? smile

    > > Religijny oszołom to stwierdzenie faktu.
    >
    > Nie jestem religijny,

    Jesteś. Dajesz tego dowód w każdym niemal poscie na tym forum.

    > moje dziecko,

    Jakiś niewyżyty ojciec... smile kapucyn?

    > więc to określenie mnie nie dotyczy. smile

    Dotyczy.

    Biedactwo, znów się tłumaczy, a na złodzieju czapka gore. Coś na rzeczy musi być.

    > Jest ono tylko kolejnym dowodem na to, że atakujesz personalnie,

    Ojca kapucyna? Gdzież by mi się chciało... Ja, który kocha ludzi. smile

    > jeśli brak ci rzeczowych argumentów w dyskusji.

    I znów te ogólniki. Żadnego argumentu, ani dowodu na poziomie naukowym. Ciągle tylko blebleble w obronie swojej ulubionej religii. Oj, ty agencie zakonspirowany, niestety wydało się. I... kompromitacja... także przed twoimi kibicami. Hej, kibice gravediggera1, widzicie to? smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:46
    grgkh napisał:

    > To spróbuj ją obalić. Za każdą próbą tego wyczynu faktem stawała się twoja komp
    > romitacja.

    Nie muszę niczego obalać. Twoje kłamstwa są kłamstwami bez obalania lub dowodzenia czegokolwiek. smile

    > Ludzi jako gatunek kocham.

    big_grin Miłość do gatunku to figura retoryczna. Gatunek kochasz, a ludzi nienawidzisz. Oto istota twojej "miłości". smile

    > Nie. Oszołom to nie jest gatunek. To cecha. Tej cechy można nie brać pod uwagę.
    > A jak robię ja, to ci tego nie powiedziałem. A ty nie możesz twierdzić, że wie
    > sz o moich myślach to, czego ja nie mówię. smile A jeśli tak twierdzisz, to to jes
    > t głupie. big_grin

    Znów manipulujesz słowami i falandyzujesz własne wypoiwedzi. smile

    > I jeszcze wciąż ci się wydaje, że jestem twoim dzieckiem. To to dopiero jest ch
    > oroba. Oj, zacznij się leczyć, ojcze kapucynie. big_grin

    Fakt, myliłem się, mój dziadku... smile

    > Ojca kapucyna? Gdzież by mi się chciało... Ja, który kocha ludzi. smile

    Ty, który ludzi nienawidzi.

    > I znów te ogólniki. Żadnego argumentu, ani dowodu na poziomie naukowym.

    Dowód naukowy? Na co? Na to, że nie stosujesz rzeczowej argumentacji, tylko ataki personalne? Na to nie trzeba dowodu, bo twoje teksty świadczą o tym jednoznacznie. smile
  • grgkh 18.12.10, 17:39
    Poziom głupot, które tu nawypisywałeś, nie pozwala na tracenie czasu na odpowiedź. smile
    kompromitacja

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 10.12.10, 19:05
    kanciasta napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > A co z tą modlitwą - rządzisz swoim bogiem?
    > > A ładnie to tak? Musi spełniać
    > > Twoje prośby jak pospolity dżin z butelki.
    >
    > Od jakiegoś czasu obserwuję coraz częstsze mylenie
    > prośby z żądaniem.

    To jest nieistotna róznica. Tu chodzi o pochodzenie pomysłu na działanie. Pomysł pochodzi - jakoby - od człowieka posiadającego "wolną wolę" czyli niezależność od boga. Tak więc ten pomysł nie jest pomysłem boga, ale został "wyprodukowany" przez umysł człowieka. I bóg wykonuje to, co wyszło z niezależnego od niego umysłu.

    To jest ta zależność: pomysłodawca - wykonawca.

    Aha... jeszcze coś. Może pomyślisz, że bóg robi swoje, a człowiek tylko czasem trafia, a innym razem chybia z boskimi zamierzeniami. Ale... wtedy przestaje być istotne, czy się modlisz, czy nie, bo... bóg Cię faktycznie NIE SŁUCHA (bo robi swoje), ignoruje Cię, pozbawia "żywego", bieżącego kontaktu z sobą.

    Boska niezależność wyklucza sens skuteczności przekazywania bogowi informacji przy pomocy modlitwy. On SAM SOBIE poradzi. Rozumiesz? Twój wysiłek jest zbędny, niczemu w relacji z bogiem nie służy.

    Modlitwa jest całkowicie zbędna. Nie może być skutecdzna. Chyba że w tym, by samamu siebie zwodzić, tkwić w ułudzie, dopieszczać boga rojonemu we własnej świadomości. Taka sobie zabawa z samym sobą.

    A przy okazji kler, mówiąc "módlmy się", czyni Ciebie podległą jemu. I to jest wytłumaczenie tej afery. Chodzi o władzę nad ludźmi takimi jak Ty.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 09:03
    grgkh napisał:

    > A co z tą modlitwą - rządzisz swoim bogiem?

    wiesz co? jeśli chcesz rozmawiać na temat modlitwy - najpierw się dowiedz, czym w ogóle modlitwa jest. I bzdur nie kolportuj.
  • grgkh 10.12.10, 20:20
    Modlitwa to rodzaj kontaktu z bogiem z inicjatywy człowieka. W zamyśle ma przekazać bogowi "coś".

    1) Jeśli bóg to wie, to po co się modlić?
    2) Jeśli nie wie o tym, to człowiek jest o tę informację mądrzejszy od boga.

    Czy dobrze myślę?

    Jak dużo trzeba się modlić, Azerko? Kto to wie i skąd ma tę wiedzę?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 10.12.10, 21:04
    grgkh napisał:

    > 1) Jeśli bóg to wie, to po co się modlić?
    > 2) Jeśli nie wie o tym, to człowiek jest o tę informację mądrzejszy od boga.
    >
    > Czy dobrze myślę?

    źle. Człowiek powinien się do Boga zwracać... ma wolną wolę i pomimo, że Bóg wszystko może - to człowiek wybiera. Bóg niczego nie narzuca. Bóg wie, o co człowiek poprosi... ale to człowiek musi sam osobiście i świadomie wypowiedzieć , dla własnego przekonania o swej podmiotowości... Bóg przed orkiestrę nie wylata... czeka....

    > Jak dużo trzeba się modlić, Azerko?

    czas nie ma znaczenia. Znaczenie ma szczerość modlitwy... jak w opowiastce:

    babie się pomarło. Pognała przed Bramę i stuka. Św Piotr wygląda i mówi:
    babo, 100 punktów masz?
    Baba się zaniepokoiła, nigdy pan faraż z ambony o punktach nie mówił...więc gada:
    -Piotrze, do kościoła chodziłam codziennie!!!
    -Na to Piotr... no to jeden punkt masz.
    -Różaniec codziennie mówiłam!!!
    -Drugi punkt....
    -Do spowiedzi co miesiąc chodziłam...
    -trzeci punkt...
    -na pielgrzymki chodziłam!!!
    czwarty punkt....no jak, babo? więcej nie ma?
    a to mało Piotrze? biednych wspierałam, na tacę dawałam, sąsiadkę przeprosiłam...
    - dziesięć punktów.... masz coś jeszcze?
    baba załamana mówi: nic, już wszystko....
    na to Piotr: za mało... idź babo precz...
    - na to baba: Jezusie, ratuj!!!
    bum! brama się otwiera, Piotr mówi: sto! masz sto punktów! Twoja szczera wiara w sytuacji beznadziejnej cię uratowała....

    Więc nie długość klepanych bezmyślnie pacierzy się liczy, tylko szczera wiara. Poniał?
  • oby.watel 10.12.10, 21:38
    a000000 napisała:

    > Człowiek powinien się do Boga zwracać... ma wolną wolę i pomimo, że Bóg ws
    > zystko może - to człowiek wybiera. Bóg niczego nie narzuca. Bóg wie, o co człow
    > iek poprosi... ale to człowiek musi sam osobiście i świadomie wypowiedzieć , dla
    > własnego przekonania o swej podmiotowości... Bóg przed orkiestrę nie wylata..
    > . czeka...

    Sporo wiesz na temat tego, co człowiek powinien, co bóg robi, czego nie robi, czego oczekuje, czego nie lubi. Ciekawe.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 10.12.10, 22:05
    oby.watel napisał:

    > Sporo wiesz na temat tego, co człowiek powinien, co bóg robi, czego nie robi, c
    > zego oczekuje, czego nie lubi. Ciekawe.

    a tak, Ewangelia jest ciekawa... poczytaj, to się sam dowiesz.
  • oby.watel 10.12.10, 23:01
    a000000 napisała:

    > a tak, Ewangelia jest ciekawa... poczytaj, to się sam dowiesz.

    Czytałem. Niczego się nie dowiedziałem. Zwłaszcza, ze ewangeliści sobie przeczą wzajemnie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 14.12.10, 01:47
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > 1) Jeśli bóg to wie, to po co się modlić?
    > > 2) Jeśli nie wie o tym, to człowiek jest
    > > o tę informację mądrzejszy od boga.
    > >
    > > Czy dobrze myślę?
    >
    > źle. Człowiek powinien się do Boga zwracać...

    Powinien? A nie powinien liczyć na siebie?

    > ma wolną wolę

    A co ma do tego iluzoryczna "wolna wola"?

    > i pomimo, że Bóg wszystko może - to człowiek wybiera.

    Co wybiera?

    > Bóg niczego nie narzuca. Bóg wie, o co człowiek poprosi...

    Wie? To po co się modlić i "przekazywać informacje bogu"?

    > ale to człowiek musi sam osobiście i świadomie wypowiedzieć ,
    > dla własnego przekonania o swej podmiotowości...

    Przetłumacz mi to na język polski. Na razie to jest nic nieznaczący potok słów. Jakaś pseudo-mądrość.

    > Bóg przed orkiestrę nie wylata... czeka....
    >
    > > Jak dużo trzeba się modlić, Azerko?
    >
    > czas nie ma znaczenia.

    A czy mozna w ogóle zrezygnowac i będzie tak samo, jakby się modliło dowolnie dużo?

    To jest ważne, bo jeśli tak jest, to oznacza, że modlitwa jest potrzebna TYLKO człowiekowi, a nie bogu. Oznacza też, że można człowieka tak zmanipulować, by odczuwał potrzebę modlenia się (coraz to dłuższego) "w nadziei na coś" lub "żeby nie tracić iluzji kontaktu z bogiem". W sumie świadczy to jasno o prawdziwej roli modlitwy, jako narzędzia do uzależniania ludzi od religii.

    > Znaczenie ma szczerość modlitwy... jak w opowiastce:
    >
    > babie się pomarło. Pognała przed Bramę i stuka. Św Piotr wygląda i mówi:
    > babo, 100 punktów masz?
    > Baba się zaniepokoiła, nigdy pan faraż z ambony o punktach nie mówił...więc ga
    > da:
    > -Piotrze, do kościoła chodziłam codziennie!!!
    > -Na to Piotr... no to jeden punkt masz.
    > -Różaniec codziennie mówiłam!!!
    > -Drugi punkt....
    > -Do spowiedzi co miesiąc chodziłam...
    > -trzeci punkt...
    > -na pielgrzymki chodziłam!!!
    > czwarty punkt....no jak, babo? więcej nie ma?
    > a to mało Piotrze? biednych wspierałam, na tacę dawałam, sąsiadkę przeprosiłam.
    > ..
    > - dziesięć punktów.... masz coś jeszcze?
    > baba załamana mówi: nic, już wszystko....
    > na to Piotr: za mało... idź babo precz...
    > - na to baba: Jezusie, ratuj!!!
    > bum! brama się otwiera, Piotr mówi: sto! masz sto punktów! Twoja szczera wiara
    > w sytuacji beznadziejnej cię uratowała....

    Bez sensu. Z powietrza wzięte założenie, że wiara czyni cuda. W mojej wersji tej powiastki ostatni warunek zeruje konto z punktami. smile

    > Więc nie długość klepanych bezmyślnie pacierzy się liczy, tylko szczera wiara.
    > Poniał?

    Poniał. Ja to wiem od bardzo dawna. Religia to sposób na takie zmanipulowanie ludzi, by icm wmówić, ze to, co robią, nabija im konto u boga: obiecanki-cacanki. A także straszenie, że bóg i wywali za karę do piekła. Wiara to lawirowanie miedzy strachem i nadzieją oparte na kłamstwie.

    No bo jest przecież tak:

    Jesli ja, ateista, będę zył uczciwie to dostane nagrode i nie zostane ukarany. Tak to mówicie?

    Ja się nie muszę modlić, żebrać o łaskę, poniżać się, bac się boga, spowiadac się z wydumanych grzeszków, które mi łaskawca odpusci. Dla mnie to jest poniżające i obrzydliwe. To czyszczenie sumienia spowiedzią. Obrzydliwe.

    A więc mówisz, że ja i tak "pójdę do nieba"? smile Tak mówisz?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 14.12.10, 10:30
    grgkh napisał:

    > Powinien? A nie powinien liczyć na siebie?

    odpowiem słowami poety, Jan Kochanowski:

    Kto się w opiekę odda Panu swemu,
    A całym sercem szczerze ufa Jemu,
    Śmiele rzec może, mam obrońcę Boga,
    Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga,
    Żadna straszna trwoga.

    Ciebie On z łowczych obieży wyzuje,
    I w zaraźliwym powietrzu ratuje.
    W cieniu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie,
    Pod Jego pióry uleżysz bezpiecznie.

    Stateczność Jego tarcz i puklerz mocny,
    Za którym stojąc na żaden strach nocny,
    Na żadną trwogę, ani dbaj na strzały,
    Którymi sieje przygoda w dzień biały.

    Stąd wedle ciebie tysiąc głów polęże,
    Miecz nieuchronny ciebie nie dosięże,
    A ty zdumiały oczyma swoimi
    Niechybną pomstę ujrzysz nad grzesznymi.

    Iżeś rzekł Panu:"Tyś nadzieja moja",
    Iż Bóg najwyższy jest ucieczka twoja,
    Nie padnie na cię żadna zła przygoda,
    Ani się znajdzie w domu twoim szkoda.

    Aniołom swoim każe cię pilnować,
    Gdziekolwiek stąpisz, będą cię piastować,
    Na ręku nosić, abyś idąc drogą
    Na ostry kamień nie ugodził nogą.

    Będziesz bezpiecznie po żmijach zjadliwych
    I po padalcach deptał niecierpliwych,
    Na lwa srogiego bez obrazy wsiądziesz
    I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

    Słysz, co pan mówi:"Ten to Mnie miłuje
    I ze Mną sobie szczerze postępuje,
    I Ja go także w jego każdą trwogę
    I nie zapomnę. I owszem, wspomogę.



    > To jest ważne, bo jeśli tak jest, to oznacza, że modlitwa jest potrzebna TYLKO
    > człowiekowi, a nie bogu.

    dokładnie. tak jak i Dekalog Bogu nie jest potrzebny, tylko człowiekowi.

    >Oznacza też, że można człowieka tak zmanipulować, by o
    > dczuwał potrzebę modlenia się (coraz to dłuższego)

    owszem i do takich patologii dochodzi... w buddyzmie mamy kołowrotki modlitewne, mamy funkcję kupowania kręcenia w naszym imieniu kołowrotkiem...
  • grgkh 14.12.10, 14:20
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Powinien? A nie powinien liczyć na siebie?
    >
    > odpowiem słowami poety, Jan Kochanowski:

    Pytałem, czy człowiek nie powinien liczyć na siebie, a nie jakie "korzyści" daje oddawanie się wierze. Jeszcze raz - czy człowiek powinien liczyć na siebie, czy ma uznawać siebie jako niewolnika systemu religijnego (bo przecież osobisty stosunek do boga przeradza się w stosunek systemowy)?

    > > To jest ważne, bo jeśli tak jest, to oznacza,
    > > że modlitwa jest potrzebna TYLKO
    > > człowiekowi, a nie bogu.
    >
    > dokładnie. tak jak i Dekalog Bogu nie jest potrzebny, tylko człowiekowi.

    I świetnie. A więc modlitwa jest zbędna. Bo nasze potrzeby - JEŚLI NIE JESTEŚMY UZALEŻNIENI JAK NARKOMAN - możemy i powinniśmy regulować. Uzależnienie odbiera nam wolność i czyni niewolnikiem. Przestajemy być istotami wolnymi.

    > > Oznacza też, że można człowieka tak zmanipulować, by
    > > odczuwał potrzebę modlenia się (coraz to dłuższego)
    >
    > owszem i do takich patologii dochodzi...
    > w buddyzmie mamy kołowrotki modlitewne,
    > mamy funkcję kupowania kręcenia w naszym imieniu kołowrotkiem...

    Przecież wasze modlenie się jest identyczne z tymi kołowrotkami. Ta sama przyczyna i ten sam - spodziewany przez kręcącego modlitwą lub kołowrotkiem - skutek. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 14.12.10, 14:41
    grgkh napisał:


    > I świetnie. A więc modlitwa jest zbędna.

    może Tobie jest zbędna. Nie decyduj za innych.


    > Przecież wasze modlenie się jest identyczne z tymi kołowrotkami.

    nie masz pojęcia o czym mówisz. Tak jak ci, którzy płacą za kręcenie kołowrotkiem, nie mając pojęcia jakie słowa się kręcą...
  • grgkh 15.12.10, 13:10
    000000 napisała:

    > grgkh napisał:

    > > I świetnie. A więc modlitwa jest zbędna.
    >
    > może Tobie jest zbędna. Nie decyduj za innych.

    Jeśli mnie jest zbędna, to jest zbędna, i to ty nie decyduj za mnie.

    > > Przecież wasze modlenie się jest identyczne z tymi kołowrotkami.
    >
    > nie masz pojęcia o czym mówisz.

    Azerko, jako dziecko byłem dość typowym wierzącym w bóstwa. Mam pojęcie o czym mówię, bo byłem po obu stronach. Ty znasz tylko jedną, dogmatyczną.

    > Tak jak ci, którzy płacą za kręcenie kołowrotkiem,
    > nie mając pojęcia jakie słowa się kręcą...

    Klepanie zdrowasiek też jest klepaniem. Powtarzanie po tysiąckroć tej samej modlitwy jest rytuałem, czynnością obsesyjno-kompulsywną. pl.wikipedia.org/wiki/Kompulsja
    Jak śpiewanie piosenek biesiadnych pod wpływem odurzenia alkoholem.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 15.12.10, 14:15
    grgkh napisał:


    > Jeśli mnie jest zbędna, to jest zbędna, i to ty nie decyduj za mnie.

    no pięknie!!! masz zapędy dyktatora. Czy ja każę Ci się modlić? Dlaczego innych przekonujesz, że modląc się są durniami? Skoro modlitwa nic nie daje - to po co ją zwalczasz? przecież w Twoim życiu nie istnieje?

    Wiesz co? masz syndrom "sekatora". Cały czas sam się przekonujesz, że to Ty masz rację...

    I do tego faktycznie nie masz pojęcia o czym mówisz... zachowania obsesyjno-kompulsywne są stanem chorobowym i nie masz wpływu na ich nie wykonywanie.... A modlić się możesz, gdy chcesz - panujesz nad tym.

    > Jak śpiewanie piosenek biesiadnych pod wpływem odurzenia alkoholem.

    żartujesz? Jeszcze nie słyszałam ODURZONEGO, który by śpiewał... przeważnie leży i bełkoce...


  • grgkh 15.12.10, 15:15
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:

    > > > > I świetnie. A więc modlitwa jest zbędna.

    > > > może Tobie jest zbędna. Nie decyduj za innych.

    > > Jeśli mnie jest zbędna, to jest zbędna, i to ty nie decyduj za mnie.

    > no pięknie!!! masz zapędy dyktatora.

    Chrzanisz... wink Ja tylko mówię o zbędności modlitwy, ale robić dowolne głupoty ci pozwalam. Rób najgłupsze rzeczy, jakie sobie tylko wymyślisz. Twoja wola, a mnie nic do tego.

    > Czy ja każę Ci się modlić? Dlaczego innych przekonujesz,
    > że modląc się są durniami?

    Nie mówię, że są durniami. Ja tez robię rzeczy zbędne, mało racjonalne, np. bawię się.
    To Ty mówisz, że ludzie modlący się są durniami, nie ja.
    Ja tylko mówię o NIESKUTECZNOŚCI modlitwy. I o tym, że modląc się, podkładasz się jako niewolnica systemu, który Ci swoje rytuały podsuwa, a Ty je powtarzasz w nadziei na skuteczność. Wystrychnęli Cię na dudka. smile

    > Skoro modlitwa nic nie daje - to po co ją zwalczasz?

    Dziewczyno, a czy ja zwalczam modlitwę? Czy mówienie prawdy o czymś jest dla Ciebie zwalczaniem.

    I oto ukazała się w całej swojej krasie Twoja logika:

    Twierdzisz, że jak o czymś mówi się niewygodną prawdę, to jest to zwalczanie. Uważasz, że religia powinna korzystać z nadzwyczajnego przywileju i nie wolno o niej niczego prawdziwego powiedzieć, bo to jest walka z nią i takiej NIE POWINNO BYĆ W OGÓLE.

    Azerko, to jest tylko ROZMOWA. Czy wiesz, jakie zasady rządzą rozmowami? Czy wiesz, na czym polega SZUKANIE PRAWDY?

    Twój dogmatyzm religijny NIE POZWALA Ci na pomyślenie źle o religii.

    > przecież w Twoim życiu nie istnieje?

    Istnieje. Ja nie odmawiam modlitw, ale wokół mnie odmawiają je ludzie. Ktoś w modlitwie prosił, by wasz bóg mnie ukarał za to, że śmiem wyrażać krytyczne o religii opinie. To jest totalitaryzm. To jest zło wcielone, założycielskie waszej ideologii. To jest szerzenie nienawiści. Tacy jesteście. smile

    > Wiesz co? masz syndrom "sekatora".

    Nie słyszałem o niczym takim. Wymyśliłaś to sama? Przypomnę Ci jeszcze kiedyś, co mi przypisujesz w swojej nienawiści.

    > Cały czas sam się przekonujesz, że to Ty masz rację...

    Ciekawe, co to jest "przekonywanie siebie"? To jakiś potworek logiczny. Co to oznacza?

    > I do tego faktycznie nie masz pojęcia o czym mówisz...

    O, boże chyba się pochlastam... smile

    > zachowania obsesyjno-kompulsywne są stanem chorobowym
    > i nie masz wpływu na ich nie wykonywanie....

    Przecież Ty nie masz wpływu na to, by zaprzestać modlenia się, choć wiesz, że modlitwa jest nieskuteczna. A więc jest to zgodne z definicją.

    > A modlić się możesz, gdy chcesz - panujesz nad tym.

    Ty nad tym nie panujesz, bo nie zaprzestaniesz. Ty MUSISZ się modlić. To niewola.

    > > Jak śpiewanie piosenek biesiadnych pod wpływem odurzenia alkoholem.
    >
    > żartujesz? Jeszcze nie słyszałam ODURZONEGO, który by śpiewał...
    > przeważnie leży i bełkoce...

    To zależy, ile wypije i jak to na niego podziała. Widocznie przebywamy w innym, środowisku. Twoi znajomi zalewają się w trupa, puszczają pawia i bełkocą. Moi śpiewają radośnie. Współczuję Ci. Masz ciężkie życie. Z kim Ty się zadajesz? Czy to są ludzie wierzący w bożka i modlący się do niego?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • a000000 15.12.10, 15:41
    grgkh napisał:

    >Ja tylko mówię o zbędności modlitwy,

    TOBIE zbędna.... inni mają swoje, odrębne zdania.

    gadasz jak małe dziecko....w TWOIM świecie modlitwa jest zbędna - więc rozciągasz zbędność na resztę ludzi.... w TWOIM świecie nie ma Boga - traktujesz ten fakt jako dowód na nieistnienie realne.

    >Twoja wola, a mnie nic do tego.

    WOLA? to jednak mogę wybierać? Mój wybór nie jest zdeterminowany fizyką, matematyką? a mogę wybrać nielogicznie i nieracjonalnie?

    >Czy wiesz, na czym polega SZUKANIE PRAWDY?

    no, chyba nie chcesz mi wmówić, że szukasz PRAWDY!!!! Od wielu miesięcy przekonujesz mnie, że jesteś posiadaczem tej jedynej prawdy.... a teraz się okazuje, że jej nie posiadasz, bo szukasz?

    > Ty nad tym nie panujesz, bo nie zaprzestaniesz. Ty MUSISZ się modlić. To niewola.

    W Twoim świecie modlitwa jest zbędna, więc nie istnieje... ale wiesz LEPIEJ jakie zdanie o tym co nie istnieje mają inni? Skąd czerpiesz takie ciekawostki, jak kompulsywny przymus modlenia się osób określających się jako wierzący?????

    Wiesz co? twoje wypowiedzi są chaotyczne i kompletnie nielogiczne. W zależności - co Ci aktualnie pasuje. Chyba powiem: kręć sobie tego kota z ogonem dalej sam...
  • grgkh 15.12.10, 18:00
    a000000 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > >Ja tylko mówię o zbędności modlitwy,
    >
    > TOBIE zbędna.... inni mają swoje, odrębne zdania.

    Zbędna, bo nic nie załatwia, a ludzie ja klepią, bo uważają, że coś w ten sposób uzyskają. A najśmieszniejsze jest, gdy w TV widzę (i pamiętam coś podobnego z moich wizyt w kościele) jak ksiądz mówi "módlmy się", a wytresowane owieczki robią to jak automaty.

    > gadasz jak małe dziecko....

    Jak ktoś nie gada jak religiant, to jest "małym dzieckiem"? Azerko, to jest pogarda dla inności od wiary. Tego Cię uczy religia. Kto się nie modli i uważa modły za zbędne, ten jest gorszym i dzieckiem.

    > w TWOIM świecie

    Nie ma różnych światów. Nasz świat jest wspólny. To Ty, ze względu na poglądy dzielisz ludzi na światy. Religia jest ideologią podziałów i pogardy dla nie swoich.

    > modlitwa jest zbędna - więc rozciągasz zbędność na resztę ludzi....

    Religia, i jej rytuał modlitwa, są POTRZEBNE ludziom, którzy się od nich uzależnili jak narkomani, ale modlitwa jest zbędna, bo jest nieskuteczna w tym zakresie, w jakim sobie to ludzie wyobrażają. Można się modlić lub nie modlić, a skutek zewnętrzny będzie ten sam. Wysiłek wkładamy w modlenie się jest zbędny, nic w zakresie skuteczności nie daje.

    > w TWOIM świecie nie ma Boga -
    > traktujesz ten fakt jako dowód na nieistnienie realne.

    Niczego nie muszę dowodzić. Ludzie, którym się bóg "objawił" wiedzą, że bóg istnieje. Mnie się nie objawił, nie okazał swego istnienia, a więc nie istnieje.

    > >Twoja wola, a mnie nic do tego.
    >
    > WOLA? to jednak mogę wybierać?

    Teoretycznie mogłabyś, bo nie wiemy, czy istnieją ograniczenia, które by Ci to uniemożliwiły. To teoria. A praktyka jest jaka jest. W praktyce - na razie - "wybrałaś" wiarę w gusła zamiast racjonalnego myślenia. Serwujesz setki absurdalnych argumentów, których logicznie myślący człowiek powinien się wstydzić. Religia zamknęła Ci drogę do tego wstydu, zniewoliła Cię.

    > Mój wybór nie jest zdeterminowany fizyką, matematyką?

    Jest. Ale nie znamy wszystkich szczegółowych parametrów, na podstawie których dałoby się określić, co w przyszłości zrobisz. Natomiast parametry statystyczne nie pozwalają na przewidywanie przyszłości ze stuprocentową pewnością. Znając matematykę, powinnaś to wiedzieć.

    > a mogę wybrać nielogicznie i nieracjonalnie?

    Możesz. Ale to nie zmieni ich kwalifikacji. Chociaż Twoje i Tobie bliskie nadal pozostaną kiepskiej jakości. I tu jest jeszcze jeden problem, który powinnaś brać pod uwagę - człowiek, jeśli chce być istotą szukającą prawdy, nie będzie wiedział o świecie niczego na pewno i dlatego nie wolno mu się przywiązywać do swoich poglądów. Jeśli tak robi, to staje się niewiarygodny, śmieszny i żałosny w oczach poszukiwaczy prawdy.

    > > Czy wiesz, na czym polega SZUKANIE PRAWDY?
    >
    > no, chyba nie chcesz mi wmówić, że szukasz PRAWDY!!!!

    Owszem. Zbieram tezy prawdziwe i odrzucam fałszywe. Czy Ty robisz inaczej?

    > Od wielu miesięcy przekonujesz mnie, że jesteś posiadaczem tej jedynej prawdy....

    Od początku naszej rozmowy to ja Cię przekonuję, że Twoje tezy na temat religii są fałszywe i tłumaczę Ci dlaczego tak jest. I od tego początku nie jesteś w stanie tego pojąć. To Twój problem, nie mój.

    > a teraz się okazuje, że jej nie posiadasz, bo szukasz?

    Jestem gotów na odrzucenie wszystkiego, co uważam za prawdziwe, jeśli okazałoby się, że jednak jest to fałsz. Innej drogi nie ma. Nic, co wiemy o świecie nie może być uważane za prawdę OSTATECZNĄ. A taką opinię maja tylko dogmaty 0 takie jak twój, religijny.

    > > Ty nad tym nie panujesz, bo nie zaprzestaniesz.
    > > Ty MUSISZ się modlić. To niewola.
    >
    > W Twoim świecie modlitwa jest zbędna, więc nie istnieje...

    W moim świecie, który jest także Twoim światem, modlitwa istnieje. Jej zbędność to fałszywe wrażenie, że modlący się dostanie się coś, czego się nie może dostać, bo to niemożliwe.

    > ale wiesz LEPIEJ jakie zdanie o tym co nie istnieje mają inni?

    Wypowiadam swój osąd, a nie czyjeś zdanie.

    > Skąd czerpiesz takie ciekawostki, jak kompulsywny przymus modlenia się
    > osób określających się jako wierzący?????

    Z tego co i jak robią.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 10.12.10, 09:03
    a000000 napisała:

    > Twierdzisz, że ateizm to brak teizmu, pustka.... ale z tego co czynisz wcale ta
    > ka pustka nie wyziera.... widać wyraźnie WALKĘ. Z kim?czym? z CZŁOWIEKIEM? oj,
    > nieładnie. No bo chyba nie z Bogiem - skoro Go nie ma. Logiczne?

    To oczywiste, że grgkh walczy z człowiekiem, tresuje człowieka i uważa człowieka za psa, jeśli czlowiek ten ośmiela się kwestionować "mądrości" przez niego głoszone.
  • a000000 10.12.10, 09:44
    gravedigger1 napisał:

    > To oczywiste, że grgkh walczy z człowiekiem, tresuje człowieka i uważa człowiek
    > a za psa, jeśli czlowiek ten ośmiela się kwestionować "mądrości" przez niego gł
    > oszone.


    otóż to!
  • kora3 12.12.10, 09:54
    smile no chyba nie - nawey jesli to bzdura, to przecież nieszkodliwa ogólnie, a jesli komuś pomaga?

    Całkiem powaznie, kiedyś zastanawiałam się nad sensem modlitwy ze tak powiem proszacej ...Sens jest rzeczywiscie taki sobie - przecież wg nauku Koscioła Bóg nie spełnia życzeńsmile Sam wie, co jest dla człowieka lepsze, na przyklad....
    W tej sytuacji nie ma sensu takze modlitwa dziękczynna, bo wszak nawey jesli stało się, jak prosił wiermy, to nie jest tak, ze Bóg go wysłuchał, po prostu, ta miało być i jest, niezaleznie od chciejstwa proszącego. Sens miałaby wiec tylko modlitwa uwieńbieńcza

    Ale niezaleznie od całej tej logicznej wykładni Grgkh - jesli ktos czuje potrzebę modlitwy, niechze ją realizuje, nawet jesli uwazasz to za bzdurę.

    Ja w swoim życiu - jestem o tym przekonana- parokrotnie doswiadczyłam prawdziwej ulgi, kiedy stało się tak, jak prosiłam w modlitwie. wszystko to dotyczyło czegos b. powaznego i wide w tym palec boży, bo obiektywnie nie działo się nic, co wkazywałoby na takie rozwiazania.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • grgkh 14.12.10, 02:01
    kora3 napisała:

    > Sens miałaby wiec tylko modlitwa uwieńbieńcza

    Tylko "za co" wtedy wielbić boga? Jeśli na nic nie wpływa?

    > Ale niezaleznie od całej tej logicznej wykładni Grgkh - jesli ktos czuje potrz
    > ebę modlitwy, niechze ją realizuje, nawet jesli uwazasz to za bzdurę.

    Coś mylisz. Ja nie chcę niczego nikomu narzucać. Rozpatruję sobie logikę tego wszystkiego. Zakładam, że inni, może jak ja, chcieliby świat pojmować jakoś logicznie, racjonalnie, tylko nikt im do tej pory nie powiedział, ze taka możliwość istnieje i że mozna zyć bez tej magii. Religia to proteza. Pojawia się wtedy, gdy brakuje czegoś innego, jako erzac, atrapa.

    Ja sobie tu publicznie rozmawiam, Korciu, a nie NARZUCAM. Jak ktoś czuje, że to może zachwiać jego wiarą, to niech przestanie czytać. To jest forum do wymiany mysli tych, któzy chcą je wymieniać.

    Uczymy się wszyscy od wszystkich. Ja na forach się bardzo dużo nauczyłem. Dzięki takim rozmowom.

    > Ja w swoim życiu - jestem o tym przekonana-
    > parokrotnie doswiadczyłam prawdziwej ulgi,
    > kiedy stało się tak, jak prosiłam w modlitwie.

    Magia... Wszyscy mamy w sobie coś z dziecka, które chciałoby naadal wierzyć w cudowne bajki.

    > wszystko to dotyczyło czegos b. powaznego i wide w tym palec boży,

    Palec... To na pewno "ta" część ciała boga? Bo mnie się wydaje, że najczęściej to można dostrzec czteroliterową część jego ciała. Wiesz, o czym myślę? wink

    > bo obiektywnie nie działo się nic, co wkazywałoby na takie rozwiazania.

    Korciu... Miłość do boga trzeba spróbować zastąpić miłością do ludzi. Zmienić swój stosunek do nich. Oczekiwać po nich dobrego. Dawać coś od siebie czasem. Kto tak postępuje nie potrzebuje boskiej iluzji. Wiem to, bo sam tak mam.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 09:53
    grgkh napisał:

    > Miłość do boga trzeba spróbować zastąpić miłością do ludzi. Zmienić s
    > wój stosunek do nich. Oczekiwać po nich dobrego. Dawać coś od siebie czasem. Kt
    > o tak postępuje nie potrzebuje boskiej iluzji. Wiem to, bo sam tak mam.

    A ty spróbowałeś? Jeśli tak, to ci nie wyszło niestety. Twój stosunk do ludzi widać, gdy nazywasz człowieka psem, albo opisujesz w jaki spossób tresujesz człowieka. Jeśli są to przejawy miłości do ludzi, to wspólczuję tym, ktorzy takiej "miłości" doświadczają.
  • oby.watel 15.12.10, 10:16
    No, bez przesady. Grgkh czerpie tylko z bogatej skarbnicy wypróbowanych metod aprobowanych przez Boga, albo wręcz przez Niego zalecanych. I Wykorzystuje tylko niektóre z nich, dzięki Bogu.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 15.12.10, 10:47
    oby.watel napisał:

    > No, bez przesady. Grgkh czerpie tylko z bogatej skarbnicy wypróbowanych metod a
    > probowanych przez Boga, albo wręcz przez Niego zalecanych. I Wykorzystuje tylko
    > niektóre z nich, dzięki Bogu.

    Twierdzisz niniejszym, że grgkh czerpie z ideologii, którą sam uważa za zbrodniczą. A zatem jest de facto wyznawcą ideologii, którą zawzięcie i przy każdej okazji krytykuje. Nie widzisz tu rozdwojenia jaźni?
  • oby.watel 15.12.10, 12:21
    Nie większe rozdwojenie jaźni niż u parafian i przedstawicieli Kościoła posługujących się językiem i argumentacją Trybuny Ludu z czasów słusznie minionych. Można w słusznej sprawie w jedna stronę, to można i w drugą. W końcu - jak to ktoś zauważył - to podstawa cywilizacji europejskiej. Uważasz, że opieranie się na podstawie, to coś nagannego?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 15.12.10, 14:33
    oby.watel napisał:

    > Nie większe rozdwojenie jaźni niż u parafian i przedstawicieli Kościoła posługu
    > jących się językiem i argumentacją Trybuny Ludu z czasów słusznie minionych. Mo
    > żna w słusznej sprawie w jedna stronę, to można i w drugą. W końcu - jak to kto
    > ś zauważył - to podstawa cywilizacji europejskiej. Uważasz, że opieranie się na
    > podstawie, to coś nagannego?

    Jeżeli ktoś uważa, że podstawa jest zła a jednoczesnie świadomie się na niej opiera, to jest to naganne. Oznacza to, że świadomie kieruje się złymi pobudkami.
  • grgkh 15.12.10, 14:52
    gravedigger1 napisał:

    > Jeżeli ktoś uważa, że podstawa jest zła a jednoczesnie świadomie się na niej op
    > iera, to jest to naganne. Oznacza to, że świadomie kieruje się złymi pobudkami.

    Ateista grave uważa, że ateizm jest zły, natomiast teizm powinno się chronić. Świadomie kieruje się złymi pobudkami. To przypadek dla psychiatry, bo jest to klasyczna schizofrenia. smile

    Drugie wskazanie do leczenia, to nieumiejętność używania logiki na elementarnie prostym poziomie.

    Fatalna diagnoza. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 15:02
    grgkh napisał:

    > Ateista grave uważa, że ateizm jest zły, natomiast teizm powinno się chronić. Ś
    > wiadomie kieruje się złymi pobudkami.

    Jeśli znajdziesz gdzieś moją wypowiedź, w której utrzymuję, ze ateizm jest zły, to dostaniesz nagrodę. smile Ja nic takiego nie twierdzę. To tylko twoje urojenia. smile
    Masz złudzenia, moje dziecko, więc lecz się! big_grin
  • grgkh 15.12.10, 23:41
    Wszystko idzie zgodnie z moim planem, grave... smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:26
    grgkh napisał:

    > Wszystko idzie zgodnie z moim planem, grave... smile

    A kogo interesują twoje plany oprócz ciebie samego, moje dziecko... smile
  • grgkh 16.12.10, 19:49
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Wszystko idzie zgodnie z moim planem, grave... smile
    >
    > A kogo interesują twoje plany oprócz ciebie samego, moje dziecko... smile

    To mój "tajny" plan. Nikt o nim nie wie. Cicho sza... Na razie tylko tobie mówię, że jest taki. Po znajomości. smile I nie pytaj mnie o co chodzi... Jak tajny, to nie zdradzę i już.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:47
    grgkh napisał:

    > To mój "tajny" plan. Nikt o nim nie wie. Cicho sza... Na razie tylko tobie mówi
    > ę, że jest taki. Po znajomości. smile I nie pytaj mnie o co chodzi... Jak tajny, t
    > o nie zdradzę i już.

    Mój dziadku, zachowujesz się jak dziecko... big_grin
  • grgkh 18.12.10, 16:58
    gravedigger1 napisał:

    > Mój dziadku, zachowujesz się jak dziecko... big_grin

    Nie do ciebie mówię, więc nie czytaj i nie odpowiadaj.

    Ale ciekaw jesteś, o co chodzi, prawda?

    Grave, przypominam ci o pastylkach, które zahamują rozwój twoich urojeń... Nie jestem twoim dzieckiem ani dziadkiem. smile Normalny człowiek już dawno by to zrozumiał. Ciekawe, czy jak ktoś tego nie rozumie, to jest nienormalny?

    Ale to już jest fakt potwierdzony wieloma przykładami. Ty mi mówisz o naszych rodzinnych koligacjach. Ja to prostuję, bo to nieprawda. A ty tego nie akceptujesz, bo twój umysł się na to nie może zgodzić. Na pewno nie bierzesz tych pastylek. smile

    Będziesz dalej w to brnął? To nie ja. To ty sam sobie tak organizujesz nasze rozmowy i ty sam zachowujesz się coraz bardziej... alogicznie. No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Człowiek logicznie myślący już dawno by to zrozumiał. Zrozumiałby, że się pakuje w kłopoty. A ty?... big_grin

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 15.12.10, 15:02
    gravedigger1 napisał:

    > Jeżeli ktoś uważa, że podstawa jest zła a jednoczesnie świadomie się na niej op
    > iera, to jest to naganne. Oznacza to, że świadomie kieruje się złymi pobudkami.

    Tak. Ale również nagannie postępują ci, którym właśnie uświadomiłeś, że podstawa jest zła, a oni w dalszym ciągu na niej się opierają. A skoro wszyscy się opierają, to to jest reguła, a nie wyjątek, prawda? I naganne jest opieranie się na innej, nieakceptowanej podstawie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 15.12.10, 15:13
    oby.watel napisał:

    > Tak. Ale również nagannie postępują ci, którym właśnie uświadomiłeś, że podstaw
    > a jest zła, a oni w dalszym ciągu na niej się opierają. A skoro wszyscy się op
    > ierają, to to jest reguła, a nie wyjątek, prawda?

    Fakt, że wszyscy opierają się na czymś złym nie czyni z tego czegoś rzeczy dobrej. Skoro grgkh wie, że opiera się na rzeczy złej, to dlaczego nie przestanie tego robić?
  • oby.watel 15.12.10, 17:02
    Ponieważ wszyscy opierając się na złej uważają, że robią dobrze.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 15.12.10, 14:47
    gravedigger1 napisał:

    > oby.watel napisał:
    >
    > > No, bez przesady. Grgkh czerpie tylko z bogatej skarbnicy wypróbowanych m
    > etod a
    > > probowanych przez Boga, albo wręcz przez Niego zalecanych. I Wykorzystuje
    > tylko
    > > niektóre z nich, dzięki Bogu.
    >
    > Twierdzisz niniejszym, że grgkh czerpie z ideologii, którą sam uważa za zbrodni
    > czą. A zatem jest de facto wyznawcą ideologii, którą zawzięcie i przy każdej ok
    > azji krytykuje. Nie widzisz tu rozdwojenia jaźni?

    Jak zwykle masz coś popieprzone z logiką. To u ciebie stało się już normą, księże kapucynie.

    To zbrodnicza ideologia religijna PRZYWŁASZCZYŁA sobie pewne wartościowe, ogólnoludzkie reguły współistnienia.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 15:00
    grgkh napisał:

    > Jak zwykle masz coś popieprzone z logiką. To u ciebie stało się już normą, księ
    > że kapucynie.

    > To zbrodnicza ideologia religijna PRZYWŁASZCZYŁA sobie pewne wartościowe, ogóln
    > oludzkie reguły współistnienia.

    Jak zwykle nie zrozumiałeś tego, co przeczytałeś. smile To nie ja tylko oby.watel napisał, że zaczerpnąłeś coś złego z religii. Więc to z nim dyskutuj. big_grin
  • oby.watel 15.12.10, 15:10
    gravedigger1 napisał:

    > Jak zwykle nie zrozumiałeś tego, co przeczytałeś. smile To nie ja tylko oby.watel
    > napisał, że zaczerpnąłeś coś złego z religii. Więc to z nim dyskutuj. big_grin

    Rozumiem, że grgkh nie rozumie co czyta, ale gravedigger1 doskonale rozumie. A skoro tak, to bez trudu wskaże miejsce, w którym ja, czyli oby.watel pisał, że grgkh zaczerpnął coś złego z religii. Byłbyś tak miły?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 15.12.10, 15:20
    oby.watel napisał:

    > Rozumiem, że grgkh nie rozumie co czyta, ale gravedigger1 doskonale rozumie. A
    > skoro tak, to bez trudu wskaże miejsce, w którym ja, czyli oby.watel pisał, że
    > grgkh zaczerpnął coś złego z religii. Byłbyś tak miły?

    Ależ naturalnie! smile Oto cytat: "No, bez przesady. Grgkh czerpie tylko z bogatej skarbnicy wypróbowanych metod aprobowanych przez Boga, albo wręcz przez Niego zalecanych. I Wykorzystuje tylko niektóre z nich, dzięki Bogu."

    A to jest link do Twojego tekstu: forum.gazeta.pl/forum/w,95165,119676603,119890456,Re_Grgkh_a_chcialbys_ludziom_zabronic_robienia_b.html.

    Przecież wiemy obaj (i grgkh wie również), że Bóg nie istnieje. Dlatego pisząc, że grgkh zaczerpnął coś z "metod aprobowanych przez Boga" jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że zaczerpnął te metody religii, bo Bóg jest wymysłem religii. Logiczne, prawda? smile I przypomnę jeszcze, że metoda, o której mowa, to swoiście pojęta przez grgkh miłość do człowieka przejawiająca się w nazywaniu człowieka psem i w tresowaniu człowieka.
  • oby.watel 15.12.10, 17:12
    gravedigger1 napisał:

    > Przecież wiemy obaj (i grgkh wie również), że Bóg nie istnieje. Dlatego pisząc,
    > że grgkh zaczerpnął coś z "metod aprobowanych przez Boga" jest równoznaczne ze
    > stwierdzeniem, że zaczerpnął te metody religii, bo Bóg jest wymysłem religii.
    > Logiczne, prawda? smile I przypomnę jeszcze, że metoda, o której mowa, to swoiście
    > pojęta przez grgkh miłość do człowieka przejawiająca się w nazywaniu człowieka
    > psem i w tresowaniu człowieka.

    Widzisz, problem w tym, że nie piszesz na klasówce wypracowania z cyklu "czy autor mówiąc Bóg miał na myśli religię". Staram się być precyzyjny, zwłaszcza jeśli chodzi o rozmowę z trudnymi przeciwnikami, łapiącymi za słowa. Dlatego pisząc Bóg miałem na myśli Boga, a nie religię czy cokolwiek innego.

    Co do Grgkh. Otóż nic Go nie usprawiedliwia. Ponieważ nie miał prawa użyć określenia "pies", jeno zgodnego ze wszystkimi regułami, błogosławionego przez samego kardynała Józefa Glempa określenia "kundelek". Na Jego miejscu posypałbym w tym miejscu głowę popiołem i zaprzestał określania ludzi jakimkolwiek mianem.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 15.12.10, 17:39
    oby.watel napisał:

    > Widzisz, problem w tym, że nie piszesz na klasówce wypracowania z cyklu "czy au
    > tor mówiąc Bóg miał na myśli religię". Staram się być precyzyjny, zwłaszcza jeś
    > li chodzi o rozmowę z trudnymi przeciwnikami, łapiącymi za słowa. Dlatego piszą
    > c Bóg miałem na myśli Boga, a nie religię czy cokolwiek innego.

    Bóg jest wytworem religii, jak sam piszesz. Dlatego pisząc że zaczerpnął coś od Boga, de facto napisałeś, że zaczerpnął z religii. To czysta logika.

    > Co do Grgkh. Otóż nic Go nie usprawiedliwia. Ponieważ nie miał prawa użyć okreś
    > lenia "pies", jeno zgodnego ze wszystkimi regułami, błogosławionego przez sameg
    > o kardynała Józefa Glempa określenia "kundelek". Na Jego miejscu posypałbym w t
    > ym miejscu głowę popiołem i zaprzestał określania ludzi jakimkolwiek mianem.

    To że ktokolwiek (w tym Gelmp) użył obraźliwego określenia nie ma żadnego związku z zachowaniem grgkh. A związek taki powinien istnieć, ponieważ grgkh widząc złe zachowanie przedstawiciela złej religii powinien czuć się zobowiązany do pokazania na własnym przykładzie, że ateista potrafi być lepszy. A tymczasem co robi grgkh? A grgkh po prostu postępuje podobnie jak hierarcha kościelny, wiedząc że takie postępowanie jest złe.
  • oby.watel 15.12.10, 18:03
    gravedigger1 napisał:

    > Bóg jest wytworem religii, jak sam piszesz. Dlatego pisząc że zaczerpnął coś od
    > Boga, de facto napisałeś, że zaczerpnął z religii. To czysta logika.

    Widzisz. Żeby z kimś rozmawiać, trzeba wykazać po pierwsze minimum dobrej woli, a po drugie nie używać kłamstwa jako argumentu. Nie pisałem, że bóg jest wytworem religii. To pierwsze kłamstwo. Nie pisałem również, że grgkh zaczerpnął coś od boga. To więc drugie kłamstwo.

    Wybacz, ale rozmowa z załganym rozmówcą jest niemożliwa. Rozmowa zmienia się bowiem w ustawiczną pyskówkę, kłamliwe ataki i tłumaczenie się. Ja mówię "a", Ty dowodzisz, że skoro powiedziałem "a", to miałem na myśli "b", "c", "d" i "e" i zaczynasz polemikę z wytworami swojej wyobraźni. Tylko jaka w tym wszystkim przypada rola mnie? Są dużo ciekawsze zajęcia niż wykazywanie stale i stale, że rozmówca kłamie, że niczego takiego nie powiedziałem, ze nie to miałem na myśli.

    Trzymaj się więc ciepło i udanych monologów. Bo mam cichą nadzieję, że i grgkh pójdzie po rozum do głowy i uzna ględzenie z Tobą za stratę czasu. Pa.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 16.12.10, 00:04
    Grave to religiant. Przychodzi tu nie dyskutować, ale zagłuszać to, co prawdziwego mówimy o religii.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 16.12.10, 11:29
    Zauważyłem. Ale też zauważyłem, że niektórzy nie wierzą. Niewierni są tak dalece, że nawet nie wierzą, że ktoś im coś mógł wysłać i że w skrzynce czeka korespondencja...

    Więc chyba tędy trzeba będzie życzyć wszystkiego najlepszego oraz tego i owego.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 16.12.10, 12:34
    oby.watel napisał:

    > Ale też zauważyłem, że niektórzy nie wierzą. Niewierni są tak dalec
    > e, że nawet nie wierzą, że ktoś im coś mógł wysłać i że w skrzynce czeka koresp
    > ondencja...

    Jeśli to aluzja do mnie, to daremny trud - nie korzystam z poczty elektronicznej na tym portalu. smile
  • grgkh 16.12.10, 20:17
    gravedigger1 napisał:

    > oby.watel napisał:
    >
    > > Ale też zauważyłem, że niektórzy nie wierzą.
    > > Niewierni są tak dalece, że nawet nie wierzą,
    > > że ktoś im coś mógł wysłać i że w skrzynce
    > > czeka korespondencja...
    >
    > Jeśli to aluzja do mnie, to daremny trud
    > - nie korzystam z poczty elektronicznej na tym portalu. smile

    A dla mnie korzystanie z tej poczty nie jest za trudne.
    Umiem z niej korzystać i właśnie to zrobiłem. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:49
    grgkh napisał:

    > A dla mnie korzystanie z tej poczty nie jest za trudne.
    > Umiem z niej korzystać i właśnie to zrobiłem. smile

    Jestem pełen podziwu dla twojego geniuszu, mój dziadku. smile
  • grgkh 18.12.10, 15:48
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > A dla mnie korzystanie z tej poczty nie jest za trudne.
    > > Umiem z niej korzystać i właśnie to zrobiłem. smile
    >
    > Jestem pełen podziwu dla twojego geniuszu, mój dziadku. smile

    A ja się cieszę, ojcze kapucynie, że to przerasta twoje możliwości.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 12:33
    Religia to zjawisko społeczne i można na jej temat powiedzieć wszystko - zarówno rzeczy złe jak i dobre zaleznie od poglądów. Głoszenie poglądów antyreligijnych to prawo każdego człowieka. Jednakże całkiem inną sparawą jest głoszenie pseudonaukowych "prawd" takich jak "bozon jednocześnie istnieje i nie istnieje, "jest coś, co rozchodzi się z prędkością większą niż prędkość światła" czy "wolna wola nie istnieje". Głoszenie takich bzdur jako prawd naukowych urąga zdrowemu rozsądkowi i naukowcom. smile
  • grgkh 16.12.10, 19:28
    gravedigger1 napisał:

    > Religia to zjawisko społeczne i można na jej temat powiedzieć wszystko -
    > zarówno rzeczy złe jak i dobre zaleznie od poglądów.

    Nie, cwaniaczku. To zależy od tego, czy się chce dochodzić do prawdy, czy się chce kłamać dla określonego interesu. Poglądy tu nie mają NIC do zaoferowania. Ktoś komu prawda jest bliska, obojętnie czy religiant, czy ktoś inny, nie będzie kłamał, a więc na pewno nie będzie publicznie bronił fałszywych tez dotyczących religii.

    Ty kłamiesz i manipulujesz nagminnie. A jaki masz w tym interes? No?

    > Głoszenie poglądów antyreligijnych to prawo każdego człowieka.

    Ja głoszę tylko prawdziwe.

    > Jednakże całkiem inną sparawą jest głoszenie pseudonaukowych "prawd"
    > takich jak "bozon jednocześnie istnieje i nie istnieje,

    Po prostu, nie wiadomo, czy istnieje.

    > "jest coś, co rozchodzi się z prędkością większą niż prędkość światła"

    Bo tak jest. Jest to logicznie udowodnione.

    > czy "wolna wola nie istnieje".

    Bo to też prawda. Naukowo - doświadczalnie i logicznie potwierdzona.

    Żadnej z tych tez nie udało się tobie zanegować.

    > Głoszenie takich bzdur

    Nie ośmieszaj się. Kiedyś twój kościół za bzdury uważał kulistość Ziemi i układ heliocentryczny.

    > jako prawd naukowych urąga zdrowemu
    > rozsądkowi i naukowcom. smile

    Najpierw się naucz definicji kłamstwa. Bo kłamiesz i nawet nie wiesz co robisz. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:56
    grgkh napisał:

    > Nie, cwaniaczku. To zależy od tego, czy się chce dochodzić do prawdy, czy się c
    > hce kłamać dla określonego interesu.

    To zależy do tego, czy chce się dochodzić do prawdy czy do "gówno prawdy". Sądzę, że ty chcesz dochodzić do tej drugiej. smile

    > Poglądy tu nie mają NIC do zaoferowania. K
    > toś komu prawda jest bliska, obojętnie czy religiant, czy ktoś inny, nie będzie
    > kłamał, a więc na pewno nie będzie publicznie bronił fałszywych tez dotyczących religii.

    To dlaczego ty kłamiesz?

    > Ja głoszę tylko prawdziwe.

    Prawdziwe w twoim mniemaniu. Twoje mniemanie nie czyni z niczego prawdy w sposób automatyczny. smile

    > Po prostu, nie wiadomo, czy istnieje.

    A to zupełnie inne twierdzenie niz twoje wcześniejsze "bozon jednocześnie istnieje i nie istnieje". smile

    > Bo tak jest. Jest to logicznie udowodnione.

    To bzdura. Zapytaj fizyków, to ci uświadomią jakie farmazony pleciesz. smile

    > Bo to też prawda. Naukowo - doświadczalnie i logicznie potwierdzona.

    To dlaczego jeszcze nie zniesiono kodeksu karnego? smile Jeśli odowodniono, że wolna wola nie istnieje, to powinno się natychmiast ten kodeks zlikwidować. smile
  • grgkh 18.12.10, 13:04
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > To zależy od tego, czy się chce dochodzić do prawdy, czy
    > > się chce kłamać dla określonego interesu.
    >
    > To zależy do tego, czy chce się dochodzić do prawdy czy do "gówno prawdy".
    > Sądzę, że ty chcesz dochodzić do tej drugiej. smile

    I to jest całą kwintesencja twoich dowodów. Ty sądzisz. smile

    > > Poglądy tu nie mają NIC do zaoferowania.
    > > Ktoś komu prawda jest bliska, obojętnie czy religiant,
    > > czy ktoś inny, nie będzie kłamał, a więc na pewno nie
    > > będzie publicznie bronił fałszywych tez dotyczących religii.
    >
    > To dlaczego ty kłamiesz?

    Na razie to ja raz za razem łapię cię na kłamstwach, po których musisz przyznawać, że miałem rację. Nie znasz najprostszych definicji i wszystko ci się "pieprzy". wink

    > > Ja głoszę tylko prawdziwe.
    >
    > Prawdziwe w twoim mniemaniu.
    > Twoje mniemanie nie czyni z niczego prawdy w sposób automatyczny. smile

    Udowodnione w sposób naukowy. Prawdziwe tymczasowo, dopóki się ich nie obali. A ty tego nie umiałeś zrobić.

    > > Po prostu, nie wiadomo, czy istnieje.
    >
    > A to zupełnie inne twierdzenie niz twoje wcześniejsze
    > "bozon jednocześnie istnieje i nie istnieje". smile

    Nie wiadomo dla samej tezy. Tak jest dla dowolnej tezy, nad której jakością się nie zastanawiamy. W momencie gdy tę tezę próbujemy włączyć do opisu świata i nie potrafimy udowodnić jej prawdziwości, musimy mówić, że w opisie świata bozon nie istnieje. Analogicznie jest z bogiem i Latającym Potworem Spaghetti - nie istnieją one dla świata, który wewnątrz naszej świadomości jest tym, co ty nazywasz światem.

    > > Bo tak jest. Jest to logicznie udowodnione.
    >
    > To bzdura. Zapytaj fizyków, to ci uświadomią jakie farmazony pleciesz. smile

    To zależy od definicji. Fizycy raz mówili,że stałą kosmologiczna istnieje, p[otem że nie istnieje, potem wracali do początkowych założeń. Na razie to, co ja mówię jest prawdziwe - nie da się tego podważyć.

    > > Bo to też prawda. Naukowo - doświadczalnie i logicznie potwierdzona.
    >
    > To dlaczego jeszcze nie zniesiono kodeksu karnego? smile

    Kodeks karny istnieje w wielu wersjach.

    > Jeśli odowodniono, że wolna wola nie istnieje,
    > to powinno się natychmiast ten kodeks zlikwidować. smile

    Wolna wola w wersji oferowanej nam przez religię nie istnieje. I tak to potwierdzają wszystkie neuronauki oraz logika. Istnienie wolnej woli jest iluzją. Dokładnie tak, jak pojawianie się myśli, które w twojej głowie pojawiają się ZNIKĄD, a w rzeczywistości są generowane przez impulsami zewnętrznymi wyzwalane procesy w materii, z której składa się twój mózg.

    A według ciebie, skąd biorą się myśli? Takie, a nie inne... Wtedy a nie w innym momencie? No skąd? ZNIKĄD... big_grin Znikąd, bo ty tego nie dostrzegasz, bo nie masz możliwości tego dostrzec, bo to niemożliwe. I taka sama iluzja dotyczy wolnej woli.

    A kodeksy prawne opierają się na tresurze ludzkich umysłów. I dlatego ja uważam, że za czyny ludzi wokół mnie odpowiadamy my wszyscy. I już od dawna to mówię. Ale prawo musi się odnosić do tresury. Bo nie ma komu oddać władzy nad nami. Nie ma takiej instytucji, takiego umysłu, który by nas tresował całkowicie obiektywnie. Potem kontrolował. A potem karał lub nagradzał. Trzeba by w ogóle zrezygnować ze świadomości, wyciąć ją, bo jest kierowana przez impulsy z niezrozumiałego dla nas ośrodka.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:38
    oby.watel napisał:

    > Widzisz. Żeby z kimś rozmawiać, trzeba wykazać po pierwsze minimum dobrej woli,
    > a po drugie nie używać kłamstwa jako argumentu. Nie pisałem, że bóg jest wytwo
    > rem religii.

    Nie napisałeś tego wprost, ale przy każdej okazji podkreślasz, że bóg jest wymysłem podobnym do skrzatów, krasnoludków i innych tego typu rzeczy. A skąd pochodzi ten wymysł? Z religii. A zatem jasno z tego wynika, choć tego nie napisałeś w kilku słowach, że uważasz, iż bóg jest wytworem religii.

    > To pierwsze kłamstwo. Nie pisałem również, że grgkh zaczerpnął coś
    > od boga. To więc drugie kłamstwo.

    No to poczytaj sobie swój własny tekst: "Grgkh czerpie tylko z bogatej skarbnicy wypróbowanych metod aprobowanych przez Boga, albo wręcz przez Niego zalecanych."
    Zanim więc zaczniesz zarzucać komuś kłamstwo przeanalizuj swoje własne wypowiedzi.

    > Wybacz, ale rozmowa z załganym rozmówcą jest niemożliwa.

    Rozmowa z człowiekiem, który wypiera się poglądów głoszonych przez siebie jest rzeczywiście niemożliwa. A skoro wypierasz się własnych poglądów, to jesteś załgany.
  • grgkh 18.12.10, 16:27
    gravedigger1 napisał:

    > oby.watel napisał:

    > > Wybacz, ale rozmowa z załganym rozmówcą jest niemożliwa.
    >
    > Rozmowa z człowiekiem, który wypiera się poglądów głoszonych przez siebie jest
    > rzeczywiście niemożliwa. A skoro wypierasz się własnych poglądów, to jesteś zał
    > gany.

    Opowiadasz głupoty, grave. Przecież WSZYSCY tu widzimy, że to ty jesteś załgany. Twoja erystyka stoi na żałośnie niskim, przedszkolnym poziomie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 15.12.10, 15:16
    Jak zwykle odwracasz kota ogonem, księże kapucynie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 15:21
    Jak zwykle zabrakło ci rzeczowych argumentów, moje dziecko. smile
  • grgkh 15.12.10, 18:30
    gravedigger1 napisał:

    > Jak zwykle zabrakło ci rzeczowych argumentów, moje dziecko. smile

    big_grin

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 15.12.10, 14:43
    oby.watel napisał:

    > No, bez przesady. Grgkh czerpie tylko z bogatej skarbnicy wypróbowanych metod a
    > probowanych przez Boga, albo wręcz przez Niego zalecanych. I Wykorzystuje tylko
    > niektóre z nich, dzięki Bogu.

    Można tak powiedzieć, ale chyba ładniej zabrzmi, gdy powiemy, że są to metody wymyślone przez ludzi, dzięki ich mądrości, która jest większa niż mądrość hipotetycznego boga.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 15:05
    grgkh napisał:

    > Można tak powiedzieć, ale chyba ładniej zabrzmi, gdy powiemy, że są to metody w
    > ymyślone przez ludzi, dzięki ich mądrości, która jest większa niż mądrość hipot
    > etycznego boga.

    Wygląda na to, że nie doczytałeś o jaką metodę chodzi oby.watelowi, więc przypomnę, że chodzi o twoją "miłość" do ludzi, która przejawia się w nazywaniu ich psami i w poddawaniu ich tresurze.
  • grgkh 15.12.10, 15:38
    gravedigger1 napisał:

    > chodzi o twoją "miłość" do ludzi,

    Tak, kocham ludzi. smile

    > która przejawia się w nazywaniu ich psami

    A człowiek (homo) i pies (canis) to inne gatunki. Szkoda, że tego nie wiesz.

    > i w poddawaniu ich tresurze.

    Religia tresuje ludzi, to fakt.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 15:44
    grgkh napisał:

    > Tak, kocham ludzi. smile

    Zatem wspólczuję tym, ktorzy twojej "miłości" doświadczają. Na tym forum widać wyraźnie jak wygląda twoaj "miłość".

    > A człowiek (homo) i pies (canis) to inne gatunki. Szkoda, że tego nie wiesz.

    No widzisz. Znów próbujesz manipulować, pisząc coś, co zaciemnia dyskutowany problem. A skoro wiesz, że to inne gatunki, to dlaczego określasz człowieka mianem psa??

    > Religia tresuje ludzi, to fakt.

    Jesteś zatem przedstawicielem religii? Przyznałeś się przecież, że tresujesz ludzi.
  • grgkh 15.12.10, 18:29
    smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 15.12.10, 14:41
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Miłość do boga trzeba spróbować zastąpić miłością do ludzi.
    > > Zmienić swój stosunek do nich. Oczekiwać po nich dobrego.
    > > Dawać coś od siebie czasem.
    > > Kto tak postępuje nie potrzebuje boskiej iluzji.
    > > Wiem to, bo sam tak mam.
    >
    > A ty spróbowałeś?

    Tak.

    > Jeśli tak, to ci nie wyszło niestety.

    To moja prywatna sprawa, czy mi wyszło. Proponuję coś zamiast popieprzonej, religijnej ideologii. I jest to naprawdę dobra oferta.

    > Twój stosunk do ludzi widać, gdy nazywasz człowieka psem,
    > albo opisujesz w jaki spossób tresujesz człowieka.

    Niektórzy ludzie zachowują się jak wściekłe psy, to racja. Na przykład ty. Tobie nie wyszło postępowanie zgodnie z regułami religii, której bronisz.

    A pies to największy przyjaciel człowieka i gdyby wszyscy byli jak psy, to żyłoby nam się ze sobą lepiej.

    > Jeśli są to przejawy miłości do ludzi, to wspólczuję tym,
    > ktorzy takiej "miłości" doświadczają.

    Fałszywe współczucie, nie wysilaj się. Nie ma mocy sprawczej. Jak modlitwa.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 15.12.10, 15:11
    grgkh napisał:

    > > A ty spróbowałeś?

    > Tak.

    Spróbuj jeszcze raz. smile

    > To moja prywatna sprawa, czy mi wyszło. Proponuję coś zamiast popieprzonej, rel
    > igijnej ideologii. I jest to naprawdę dobra oferta.

    Tak, to twoja prywatna sprawa, dopóki nie nazywasz publicznie innych ludzi psami i nie poddajesz ich tresurze. Proponujesz więc pogardę dla ludzi. I to ma być dobra oferta? Dla kogo??

    > Niektórzy ludzie zachowują się jak wściekłe psy, to racja. Na przykład ty.

    No proszę, kolejny raz dowodzisz, że wystarczy się z tobą nie zgadzać, żeby zasłużyć na pogardę. Niech nas los obroni przed taką "miłością".

    > Tobie nie wyszło postępowanie zgodnie z regułami religii, której bronisz.

    Reguły religii nie są moimi regułami, ponieważ jestem ateistą.

    > A pies to największy przyjaciel człowieka i gdyby wszyscy byli jak psy, to żyło
    > by nam się ze sobą lepiej.

    To ciekawe. smile Kolejne rozdwojenie jaźni grgkh. Używa słowa pies, żeby obrazić rozmówcę, a potem twierdzi, że pies jest pzoytywną "postacią". Zdecyduj się zatem czym jest dla ciebie pies. smile

    > Fałszywe współczucie, nie wysilaj się. Nie ma mocy sprawczej. Jak modlitwa.

    To moje współczucie, a fałszywa to jest twoja miłość do człowieka.
  • grgkh 15.12.10, 18:34
    gravedigger1 napisał:

    > Reguły religii nie są moimi regułami, ponieważ jestem ateistą.

    Reguły religii są Twoimi regułami, ponieważ ich bronisz. A kto ma za swoje religijne reguły, ten nie jest ateistą.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • witekjs 15.12.10, 21:28
    grgkh napisał:

    > gravedigger1 napisał:
    >
    > > Reguły religii nie są moimi regułami, ponieważ jestem ateistą.
    >
    > Reguły religii są Twoimi regułami, ponieważ ich bronisz. A kto ma za swoje reli
    > gijne reguły, ten nie jest ateistą.
    >

    Nierzadko myślę, że to Ty, jak Pan Jourdain nie wiesz, że mówisz prozą.
  • grgkh 15.12.10, 23:35
    witekjs napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > gravedigger1 napisał:
    > >
    > > > Reguły religii nie są moimi regułami, ponieważ jestem ateistą.
    > >
    > > Reguły religii są Twoimi regułami, ponieważ ich bronisz.
    > > A kto ma za swoje religijne reguły, ten nie jest ateistą.

    > Nierzadko myślę, że to Ty, jak Pan Jourdain nie wiesz, że mówisz prozą.

    Wiersze też kiedyś pisywałem. smile Na przykład teki:

    ==============
    Na horyzoncie miraż...
    ==============

    Długa, jak życie ścieżka,
      Kręta i wśród rozdroży -
      Na niej wędrowiec boży,
    A przy niej świątek mieszka.

    Na horyzoncie miraż…

    Spowita kurzem droga…
      Gdy słońce pali w plecy
      Zmęczeni starcy, dzieci
    Modlitwy ślą do Boga.

    Na horyzoncie miraż…

    W znoju i wielkich trudach
      Przyszło im sensów szukać –
      Znaleźć, to wielka sztuka –
    Czy komu się to uda?

    Na horyzoncie miraż…

    Na pomarszczonych twarzach,
      We wpółotwartych ustach
      Brzmi fałszem fraza pusta,
    Bo nikt się nie odważa.

    Na horyzoncie miraż…

    Gdy potkniesz się na grudzie,
      Gdy losu ręka sprzyja,
      Przyczyna to niczyja?
    Czy łatwiej żyć w ułudzie?

    Na horyzoncie miraż…

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 16.12.10, 08:45
    grgkh napisał:

    > Wiersze też kiedyś pisywałem. smile Na przykład teki:

    Biedny grafoman... smile
  • grgkh 16.12.10, 19:08
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Wiersze też kiedyś pisywałem.
    >
    > Biedny grafoman... smile

    Może i grafoman. A czy mówię, że nie? Ale ty i TAKIEGO byś nie napisał, a więc jesteś większym grafomanem ode mnie. smile A czy biedny? Porównamy nasze zadowolenie z życia? big_grin Szkoda twojego, fałszywego bo religijnego, współczucia. Nie sil się więc na nie, bo znów tylko siebie ośmieszasz. Widać, ile masz żółci w sobie i z jaką radością ją wylewasz na forum. Biedny gravedigger1. smile Biedny grafoman (większy ode mnie). smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 08:59
    grgkh napisał:

    > Może i grafoman. A czy mówię, że nie? Ale ty i TAKIEGO byś nie napisał, a więc
    > jesteś większym grafomanem ode mnie. smile

    Grafomanem można nazwać tylko kogoś, kto pisze m.in. takie wierszyki jak ty. Ja nie piszę, więc mnie tak nie można nazwać. Jak zwykle twoje rozumowanie błądzi na manowcach. smile
  • grgkh 18.12.10, 12:46
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Może i grafoman. A czy mówię, że nie? Ale ty i TAKIEGO byś nie napisał, a
    > więc
    > > jesteś większym grafomanem ode mnie. smile
    >
    > Grafomanem można nazwać tylko kogoś, kto pisze m.in. takie wierszyki jak ty. Ja
    > nie piszę, więc mnie tak nie można nazwać. Jak zwykle twoje rozumowanie błądzi
    > na manowcach. smile

    Przyznaj, że złość i zazdrość cię zalewa. smile Na pewno nawet na taki wiersz nie potrafiłbyś się zdobyć. Spróbujesz? No, widzisz, nie umiesz. Twórczo jesteś poniżej poziomu grafomana. Nędza, grave, nędza, co ty umiesz? big_grin Pochwal się nam tutaj czymś, ojcze kapucynie. wink

    A czy zrozumiałeś treść tego przekazu, czy był za trudny dla ciebie?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 18.12.10, 13:06
    No toś Go pogrążył na całej linii. Teraz kolej na śpiew.

    Przyznaj, że złość i zazdrość cię zalewa. smile Na pewno nawet na tak byś nie zaśpiewał. Co z tego, że szklanki pękają i muchy spadają gdy śpiewam skoro dzięki temu mam mniej robactwa w domu? Spróbujesz? No, widzisz, nie umiesz. Twórczo jesteś poniżej poziomu beztalencia. Nędza, nędza, co ty umiesz? Pochwa Lony.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 18.12.10, 15:44
    oby.watel napisał:

    > No toś Go pogrążył na całej linii.

    A dlaczego "Go" a nie "go"? smile Według mnie jest zwykłym. pospolitym mataczem, nie zasługującym na wyróżnienie przynależne tym, których obdarzamy przeciętnym choćby szacunkiem.

    > Teraz kolej na śpiew.

    Czy masz pomysł, jak zaśpiewać na takim forum? smile

    > Przyznaj, że złość i zazdrość cię zalewa. smile
    > Na pewno nawet na tak byś nie zaśpiewał.

    Startuje w konkurencji pisania wierszydeł, a nie śpiewu. W tej drugiej nie miałbym szans, bo natura nie obdarzyła mnie słuchem muzycznym. Ale zdziwiłbyś się, nie przeszkadzało mi to wcale w tym, by próbować kiedyś kompozycji. Otacza nas zewsząd taka miernota muzyczna, że zmieścić się w kryterium przeciętności jest bardzo łatwo.

    Poza tym to rozmowa między nim i mną.

    W zakresie grafomaństwa nie istnieją obiektywne kryteria, to chyba przyznasz. To, co dziś wydaje sie grafomańskie, wczoraj było odbierane jako standard, norma, a dzisiejsze białe wiersze publikowane przez niektórych "poetów" budzą moje zażenowanie.

    Uważam, że ten wierszyk popełniłem w określonym stylu. Taki był plan. Ma przekazać pewną myśl, zmusić do pomyślenia, o co chodzi. Jeśli chcesz, to spróbuje go gdzieś opublikować i sprawdzimy, jak się do tego odniosą ci, którzy decydują o upublicznianiu takich tworów. Chcesz takiej próby? smile

    Dotąd tego nie próbowałem robić, bo nie uważałem, by poza forum było mi to do czegoś potrzebne.

    > Co z tego, że szklanki pękają

    Nie przesadzaj. Pozwól ludziom o kiepskich możliwościach muzycznych pobawić sie prywatnie, w swoim gronie w muzykę. Muzyka łagodzi obyczaje.

    > i muchy spadają

    Komary też? Jeśli to potrafisz, to kiedyś latem zaproszę Cię do siebie. Oszczędzę na lepie. smile

    > gdy śpiewam skoro dzięki temu mam mniej robactwa w domu?

    W domu. Co Ci przeszkadza, że ktoś sie w ten sposób bawi. Dla mnie to zabawa. Im więcej zabawy w życiu, tym mniej nienawiści.

    > Spróbujesz? No, widzisz, nie umiesz.

    On uważa, że mu wolno więcej, że wolno mu mnie obrażać, że może sie tu stawiać w roli arbitra, więc i ja nie zamierzam się hamować w odpowiedzi.

    > Twórczo jesteś poniżej poziomu beztalencia.
    > Nędza, nędza, co ty umiesz?

    Tak. Zanim zacznie krytykować, niech pokaże, co sam umie. To łagodna zachęta dla oszołoma panoszącego się w przestrzeni publicznej.

    > Pochwa Lony.

    Chyba przesadzasz z anektowaniem przestrzeni publicznej dla swoich, arbitralnie narzucanych reguł rządzenia nią. Pozwól mi być tym, kim jestem.

    MUSISZ zrozumieć, że to, co teraz robisz, to pospolity dogmatyzm, to ograniczanie mojej wolności wypowiedzi i całe wiadro niepotrzebnego jadu. Mogłeś sobie przeczytać i pójść dalej, ale Ty chcesz, by świat był dokładnie taki, jakim Ty go widzisz. Nie będzie tak, a na pewno nie ze mną. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 18.12.10, 16:54
    grgkh napisał:

    > MUSISZ zrozumieć, że to, co teraz robisz, to pospolity dogmatyzm, to ograniczan
    > ie mojej wolności wypowiedzi i całe wiadro niepotrzebnego jadu. Mogłeś sobie pr
    > zeczytać i pójść dalej, ale Ty chcesz, by świat był dokładnie taki, jakim Ty go
    > widzisz. Nie będzie tak, a na pewno nie ze mną. smile

    Wiadro jadu? To?

    > A dlaczego "Go" a nie "go"? smile Według mnie jest zwykłym. pospolitym mataczem,
    > nie zasługującym na wyróżnienie przynależne tym, których obdarzamy przeciętnym
    > choćby szacunkiem.

    > W zakresie grafomaństwa nie istnieją obiektywne kryteria, to chyba przyznasz. To,
    > co dziś wydaje sie grafomańskie, wczoraj było odbierane jako standard, norma,
    > a dzisiejsze białe wiersze publikowane przez niektórych "poetów" budzą moje
    > zażenowanie.

    > Tak. Zanim zacznie krytykować, niech pokaże, co sam umie. To łagodna zachęta dl
    > a oszołoma panoszącego się w przestrzeni publicznej.

    > MUSISZ zrozumieć, że to, co teraz robisz, to pospolity dogmatyzm, to ograniczanie
    > mojej wolności wypowiedzi i całe wiadro niepotrzebnego jadu. Mogłeś sobie
    > przeczytać i pójść dalej, ale Ty chcesz, by świat był dokładnie taki, jakim Ty go
    > widzisz. Nie będzie tak, a na pewno nie ze mną. smile

    Muszę zrozumieć....

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 18.12.10, 17:00
    To tylko słowa, zabawa nimi. Na pewno będzie dobrze.

    Pzdr smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 18.12.10, 18:35
    Pewnie, że będzie. Wybacz. Trochę dziś śnięty jestem. Nie wiem z jakiego powodu. Pogoda? Zawsze chciałem zapytać, a jak nadarzyła się okazja - przespałem. No to spróbuję nadrobić, pókiś dobry.

    > A dlaczego "Go" a nie "go"? smile Według mnie jest zwykłym. pospolitym mataczem,
    > nie zasługującym na wyróżnienie przynależne tym, których obdarzamy przeciętnym
    > choćby szacunkiem.

    Mógłbyś mi wyjaśnić jaki jest związek kultury z szacunkiem? Ergo - czy jak kogoś nie szanuję, to moim obowiązkiem jest zademonstrować brak kultury, czy brak szacunku? Bo nie przestrzeganie norm, rezygnacja z form grzecznościowych nie jest oznaką braku szacunku dla rozmówcy, ale brak kultury piszącego, wydaje mi się. Mylę się? W przedszkolu właśnie tak się zachowywaliśmy. Specjalnie lenin piszę z najmniejszej z możliwych litery, bo go szanuję...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 18.12.10, 19:20
    oby.watel napisał:

    > > A dlaczego "Go" a nie "go"?
    > > Według mnie jest zwykłym. pospolitym mataczem,
    > > nie zasługującym na wyróżnienie przynależne tym,
    > > których obdarzamy przeciętnym choćby szacunkiem.
    >
    > Mógłbyś mi wyjaśnić jaki jest związek kultury z szacunkiem?

    Wszystko jest grą i rytuałami. Ma swój cel. Skądś sie wzięło i spełnia określoną rolę.

    > Ergo - czy jak kogoś nie szanuję, to moim obowiązkiem
    > jest zademonstrować brak kultury, czy brak szacunku?

    Ale jemu niczego nie demonstrujesz. Rozmawiasz ze mną o nim. Jeśli taka miałaby być reguła, to zaimki powinno się zawsze pisać dużą literą.

    > Bo nie przestrzeganie norm, rezygnacja z form grzecznościowych
    > nie jest oznaką braku szacunku dla rozmówcy, ale brak kultury piszącego,
    > wydaje mi się. Mylę się?

    Ja to inaczej widzę. Narzucanie takich reguł to przemoc. Szacunek okazuje się w ogóle, a nie poprzez sztywne regułki. Ktoś, kto jest zmuszany do ich stosowania zamienia się w niewolnika lub automat. Wolę spontaniczność, drobne gesty. Wcale mi nie przeszkadza, że ktoś mnie "zaimkuje" małymi literami w publicznych rozmowach w internecie. Czasem nawet, gdy widzę to, to sam celowo przechodzę na małe litery, by nie być posądzonym o coś w rodzaju wywyższania się w demonstrowaniu "lepszych" od rozmówcy reguł.

    > W przedszkolu właśnie tak się zachowywaliśmy.
    > Specjalnie lenin piszę z najmniejszej z możliwych litery, bo go szanuję...

    Hm... Można. Ale to demonstracja. Obawiałbym się o posądzanie mnie o jakąś zapiekłą nienawiść, o uczucia i emocje, których nie jestem w stanie kontrolować. Nie chcę być taki sam dla siebie, a nie dlatego, żeby takim mnie ktoś inny widział. Nie lubię manipulowania. Dlatego taką niechęcią darzę wszystkie systemy, które posługują się kłamstwem.

    Ale gravediggerowi ostatnio celowo "odebrałem" dużą literę w zaimkach smile. Nie zasługuje na nią - w moich oczach. Nie zasługuje, a więc po co miałbym zachowywać się fałszywie? Jak automat? Nie jestem automatem. Być grzecznym, bo taki schemat, być grzecznym, bo MUSZĘ. Ja jestem naturalny i niezależny. Jestem wolny. To ja wybieram, co i jak zrobię.

    I co o tym myślisz? Jest w tym coś złego dla innych?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 18.12.10, 19:52
    Jak mówię o nim, to mówię z małej litery. Ale jak mówię o Nim, rozmówcy z którym także rozmawiam, to mówię z dużej litery. Tak samo mówię o Tobie. Ponieważ jeśli ktoś czyta, to nie wie czy ja mówię o nim z braku szacunku, czy kultury.

    A jeśli chodzi o przemoc, narzucanie i takie tam, to zachowuję się tak a nie inaczej ponieważ uważam, że tak jest właściwie. I nikt mnie do tego nie musi zmuszać, ani w żaden sposób nie czyni mi to ujmy na honorze. Wyższość polega na tym, że się wie i świadomie łamie zasady. Niższość polega na łamaniu ich nieświadomie. Ponieważ zaliczam Cię do pierwszej kategorii...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • grgkh 18.12.10, 20:57
    oby.watel napisał:

    > Jak mówię o nim, to mówię z małej litery. Ale jak mówię o Nim, rozmówcy z który
    > m także rozmawiam, to mówię z dużej litery.

    Strasznie to skomplikowane. smile Nigdy się nie pogubiłeś? A jak Ci się zdarzyło (teoretycznie, bo może jesteś nieomylny), to mogłeś spać i nie dręczyły Cię miesiącami wyrzuty sumienia?

    > Tak samo mówię o Tobie. Ponieważ jeśli ktoś czyta,
    > to nie wie czy ja mówię o nim z braku szacunku, czy kultury.

    łoboże... smile

    > A jeśli chodzi o przemoc, narzucanie i takie tam, to zachowuję się tak a nie in
    > aczej ponieważ uważam, że tak jest właściwie. I nikt mnie do tego nie musi zmus
    > zać, ani w żaden sposób nie czyni mi to ujmy na honorze. Wyższość polega na tym
    > , że się wie i świadomie łamie zasady. Niższość polega na łamaniu ich nieświado
    > mie. Ponieważ zaliczam Cię do pierwszej kategorii...

    Aha, premedytacja? No to wyrok zapadł - jak zwykle u Ciebie w trybie natychmiastowym czyli linczowym. smile

    Ja to sobie raczej mówię nie "wiem" ale "rozumiem". Rozumienie opiera się nie na dogmacie lecz na argumentach. A te się zmieniają i - mam to zawsze na uwadze - bardzo zależą od kontekstu zdarzenia. A gdy już się pojawią jakieś argumenty, to można olać narzucanie schematów. Uwielbiam podważać takowe. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • oby.watel 18.12.10, 21:35
    rgkh napisał:

    > Strasznie to skomplikowane. smile Nigdy się nie pogubiłeś? A jak Ci się zdarzyło (
    > teoretycznie, bo może jesteś nieomylny), to mogłeś spać i nie dręczyły Cię mies
    > iącami wyrzuty sumienia?

    Zawsze się gubię, dlatego korzystam z psa przewodnika i podpowiedzi. Czasem śmieszne rzeczy wychodzą jak podpowiadacz coś zmieni głupio, a czasem wstyd jak zmieni na karzę każę albo sad na sąd.

    > łoboże... smile

    A ło co Ci się rozchodzi tą razą?

    > Aha, premedytacja? No to wyrok zapadł - jak zwykle u Ciebie w trybie natychmias
    > towym czyli linczowym. smile

    Wydawanie wyroków, a zwłaszcza lincz to moje ulubione czynności. Czasem jak siedzę w bezludnym miejscu, to wydaję wyroków kupę, po czym ja linczuję spuszczając. To pozwala ukoić stargane nerwy i zapobiega hemoroidom.

    > Ja to sobie raczej mówię nie "wiem" ale "rozumiem". Rozumienie opiera się nie n
    > a dogmacie lecz na argumentach. A te się zmieniają i - mam to zawsze na uwadze
    > - bardzo zależą od kontekstu zdarzenia. A gdy już się pojawią jakieś argumenty,
    > to można olać narzucanie schematów. Uwielbiam podważać takowe. smile

    Trzeba uważać, bo czasem taki podważony argument może się osunąć i przygnieść podważającego. Warto pamiętać, że odważyć nie pochodzi od ważyć, a kultura od kultu tura.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gravedigger1 21.12.10, 11:01
    grgkh napisał:

    > Obawiałbym się o posądzanie mnie o jakąś zapi
    > ekłą nienawiść, o uczucia i emocje, których nie jestem w stanie kontrolować. Ni
    > e chcę być taki sam dla siebie, a nie dlatego, żeby takim mnie ktoś inny widział.

    Pełen jesteś negatywnych uczuć i emocji, których nie jesteś w stanie kontrolować, mój dziadku. smile Wystarczy poczytać twoje wypowiedzi. Na tym forum jesteś dość "spokojny", ale lektura innych twoich wypowiedzi, w których posuwasz się do gróźb karalnych, daje pełniejszy obraz twojej osobowości.

    > Nie lubię manipulowania. Dlatego taką niechęcią darzę wszystkie systemy, któ
    > re posługują się kłamstwem.

    A to ciekawe! smile Nie lubisz manipulowania, a przyznajesz się do poddawania człowieka tresurze. Jeśli nie wiesz, co znaczy tresura w odniesieniu do człowieka, to dokształć się trochę, moje dziecko vel mój dziadku. smile
  • grgkh 21.12.10, 13:38
    gravedigger1 napisał:

    > Pełen jesteś negatywnych uczuć i emocji,
    > których nie jesteś w stanie kontrolować, mój dziadku. smile

    Pełen jesteś negatywnych uczuć i emocji, których nie kontrolujesz, gravediggerze pierwszy. Jak zobaczyłeś kawałek wierszyka to się rzuciłeś na mnie jak wściekły pies. Kontroluj się, bo zapędzasz się w kozi róg. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 22.12.10, 15:55
    grgkh napisał:

    > Jak zobaczyłeś kawałek wierszyka to się rzuciłeś na mnie jak wściekły pies. Kontroluj się,
    > bo zapędzasz się w kozi róg. smile

    Oj, biedne dziecko! smile Ty naprawdę w mojej bardzo spokojnej reakcji na twoje wypociny zobaczyłeś reakcję "wściekłego psa"? Trudno w to uwierzyć, ale biorąc pod uwagę fakt, że moje reakcje widzisz przez pryzmat swoich chorych emocji, jest to możliwe. Żal mi cię, moje dziecko. smile
  • gravedigger1 16.12.10, 08:42
    grgkh napisał:

    > Reguły religii są Twoimi regułami, ponieważ ich bronisz. A kto ma za swoje reli
    > gijne reguły, ten nie jest ateistą.

    Po pierwsze, znajdź tekst, w którym bronię reguł religii. Nie znajdziesz takiego, więc świadomie kłamiesz. Po drugie, ateistą jest ten, kto nie wierzy w boga. Bronienie lub atakowanie dowolnych reguł nie ma z tym nic wspólnego.
  • grgkh 16.12.10, 19:17
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Reguły religii są Twoimi regułami, ponieważ ich bronisz. A kto ma za swoj
    > e reli
    > > gijne reguły, ten nie jest ateistą.
    >
    > Po pierwsze, znajdź tekst, w którym bronię reguł religii.

    Biedactwo, jak się przejęło oskarżeniem i jak się tłumaczy... wink Tłumaczy się ten, kto ma coś na sumieniu.

    Wszystkie twoje teksty mają w tle obronę religii.

    > Nie znajdziesz takiego, więc świadomie kłamiesz.

    O, nowa definicja kłamstwa autorstwa gravediggera1. Kłamstwo świadomie i kłamstwo nieświadomie. Ciekawa sprawa... Kolejna manipulacja, nieskończony ciąg manipulacji...

    Kłamstwo – wypowiedź zawierająca informacje niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym. Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe. Kłamstwem mogą być także wypowiedzi zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy, o ile autor przekazu nie ma świadomości tego faktu.

    Ludzie kłamią, by osiągnąć określoną korzyść – materialną, społeczną lub polityczną, aby osiągnąć zamierzony cel (np. przedstawiciel handlowy celowo posługuje się kłamstwem, wiedząc o usterce towaru, gdyż zależy mu na jego sprzedaży), aby podnieść swoją wartość w oczach innych z powodu zaniżonego poczucia własnej wartości, aby uchronić kogoś od cierpienia (np. rodzice nie mówią dziecku o ciężkiej chorobie, aby uchronić je od większego cierpienia). Jednak zasadniczym motywem jest interes osoby, która dopuszcza się kłamstwa.


    > Po drugie, ateistą jest ten, kto nie wierzy w boga.

    Ateistą jest ten, kto nie jest teistą. W taki sposób tworzy się w języku polskim definicje pojęć z przedrostkiem a-. ALe ty chodziłeś na wagary, a więc masz luki w wykształceniu. Za późno na ich nadrobienie.

    > Bronienie lub atakowanie dowolnych reguł nie ma z tym nic wspólnego.

    Ma. smilekompromitacja

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • gravedigger1 17.12.10, 09:01
    grgkh napisał:

    > O, nowa definicja kłamstwa autorstwa gravediggera1. Kłamstwo świadomie i
    > kłamstwo nieświadomie.

    Masz rację, słowo "świadomie" było niepotrzebne. Po prostu kłamiesz. smile
  • grgkh 18.12.10, 12:36
    gravedigger1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > O, nowa definicja kłamstwa autorstwa gravediggera1. Kłamstwo świadomie
    >
    i
    > > kłamstwo nieświadomie.
    >
    > Masz rację, słowo "świadomie" było niepotrzebne. Po prostu kłamiesz. smile

    Ciągle wychodzi na to, że mam rację. big_grin I ciągle widać, że piszesz bzdury, bo piszesz "niepotrzebne" słowa. Wszystko, co piszesz jest potrzebne twojej ulubionej, zakłamanej organizacji religijnej. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kora3 17.12.10, 19:31
    ktorego sens powinienies już znać smile Uzywa się go w odnieieniu wcale ie religjnym, albo nie zawsze, do zdarzenia, w którym człowiek dopatruje sie zwyczajnie łutu szczesciasmile ale nie takiego, które dotyczy sprawy zycia lub smierci. w moi przupadu były to sprawy zycia lub smierci, ale i tak uwazam, ze lyzie mają powazniejsze
    Być moze ja za mało kocham lidzi, za mało im z siebie daję - niemam 48 godzinnej doby, moze dlatego Niektórzy uwazają,ze daje ludziom z siebie całkiem sporo, nawet mnie nieskronie powiem wyrózniono nagrodą w temaciesmile kiedyś, ale to kwestia oceny subiektywne, co znaczy duzo-mało
    Oczekiwac po lidziach dobra? ja jako urodzony opymista ZAWSE go oczeluje i zdziwisz się, prawie zawsze dostaje. a jesli nawey czasem spotyka mnie cos nieprzyjemnego, zwykle obraca się to na dobre smile Byc moze dzieje sie tak dlaego, ze od mjego Taty nauczyłam się własnie taiego optymistycznego podejscia do zycia. Rzecz w tym, ze sprawy o jakich mowa dotyczyły mojego eksmeza, człowieka, którego jak się dowiedziałam znacznie później naikowo mówiąc cuechyje z racji choroby "bak umiejetnsci racjonalnej oceny sytuacji oraz brak zdolnosci do uczuc wyzszych" - jako fan (jako i ja ) nauki powonienes przyjąc do wiadomosc, ze wszelkie oczekiwanie od niego dobra jesy pozbawione logicznych podstaw.
    Dltego wlasnie widze w tym, ze się pewnego dnia wtorowadził, choc wczesniej żadne orośby groxby, ani logiczne argumety nie skutkowały, palec bozy. smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • grgkh 18.12.10, 16:23
    kora3 napisała:

    > ktorego sens powinienies już znać smile

    Znam. Przekomarzam sie tylko z moim ulubionym adwersarzem.

    > Być moze ja za mało kocham lidzi, za mało im z siebie daję

    Nie ma bezwzględnego kryterium, ile trzeba by dawać innym. Dawanie nieco więcej niż średnia norma rewanżu działa mocą przykładu. A co do "kochania" ludzi to u mnie przejawia to to głównie w tym, że jeśli mam oceniać ich postępowanie, to raczej staram się je usprawiedliwiać na korzyść dla nich i przypisywać im dobre intencje. Wolę sam czasem stracić niż odczuwać wyrzuty sumienia, że za dużo oczekuję dla siebie.

    > Oczekiwac po lidziach dobra? ja jako urodzony opymista ZAWSE go oczeluje i zdzi
    > wisz się, prawie zawsze dostaje. a jesli nawey czasem spotyka mnie cos nieprzy
    > jemnego, zwykle obraca się to na dobre smile

    Identycznie to czuję. I dobrze mi z tym między ludźmi.

    > jako fan (jako i ja ) nauki powonienes przyjąc do wiadomosc, ze wszelkie
    > oczekiwanie od niego dobra jesy pozbawione logicznych podstaw.

    To oczywiste. Nie należy oczekiwać. Sęk w tym, że nie zawsze się na takich ludziach odpowiednio wcześnie poznajemy.

    > Dltego wlasnie widze w tym, ze się pewnego dnia wtorowadził, choc wczesniej żad
    > ne orośby groxby, ani logiczne argumety nie skutkowały, palec bozy. smile

    Sprzyjający zbieg okoliczności (nie znamy wszystkich parametrów, które na to wpłynęły). To inna nazwa palca bożego. wink

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.