Dodaj do ulubionych

Może zaszkodzić

07.04.11, 11:28
Pierwszy automat, w którym można kupić tampony, chusteczki, środki przeciwbólowe i prezerwatywy, pojawił się w Szczecinie rok temu. Kontrowersji nie wzbudziły chusteczki, ani nawet tampony. Radny Piotr Jania z PiSiu powziął informację, przekazaną mu przez niektórych "oburzonych" mieszkańców, że te baloniki na pe mogą zakłócić proces wychowania dzieci. W tej sytuacji wszyscy urzędnicy stali się nerwowi i musieli zareagować. Pani Kwiecień-Zwierzyńska rzeczniczka Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy: CytatWystąpiliśmy do inspekcji handlowej i rzecznika praw dziecka o wskazanie, czy publiczna dystrybucja prezerwatyw w automatach ustawionych w pasach drogowych nie narusza prawa.No i mamy jasność. Trzeba sprawdzić, czy obecność prezerwatywy w automacie nie wywiera - jak to zgrabnie ujęła instytucja państwowa - negatywnego wpływu na prawidłowy fizyczny, psychiczny lub moralny rozwój małoletnich. Jeśli okaże się, że może, należy surowo ukarać winnych. A w automatach umieścić instrukcję obsługi kalendarzyka.

Wszystko co staje na ulicy może mieć wpływ...

--
Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
Edytor zaawansowany
  • gaika 07.04.11, 19:08
    Jak ulał pasuje do wątku obok(o nastolatkach) i niezmiennie do uzasadnienia sędziny w sprawie dzieci w beczkach(antykoncepcja ratuje życie).


    One nie powinny zaczynać swojej edukacji seksualnej na ulicach pełnych takich maszyn - twierdzi radny Piotr Jania (PiS).

    Debilizm jednak nie jest taką rzadkością.
  • a000000 07.04.11, 19:26
    czy obecność prezerwatywy w automacie nie wywiera negatywnego wpływu na prawidłowy fizyczny, psychiczny lub moralny rozwój małoletnich.

    musimy pamiętać, że o wychowaniu dzieci decydują rodzice. I jednym taka nowinka uliczna w niczym nie przeszkodzi a wręcz przeciwnie - ułatwi..... a innym przeszkodzi i to zdecydowanie.

    Nikt nie ma prawa zmuszać rodziców do wychowywania dzieci w duchu sprzecznym z jego zasadami. I nie wolno do przestrzeni wspólnej wprowadzać instrumentów to konstytucyjne prawo naruszających.

    jeśli na ulicy pojawia się KRZYŻ - to wrzask się podnosi pod niebiosa.... krzyż trzeba usunąć!
    A jeśli pojawia się coś innego, co INNYM przeszkadza.... - to usunąć należy tych innych.
    Ot, kalizm w czystej postaci w wydaniu postępowców.


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 07.04.11, 19:41
    a000000 napisała:

    > jeśli na ulicy pojawia się KRZYŻ - to wrzask się podnosi pod niebiosa.... krzyż
    > trzeba usunąć!
    > A jeśli pojawia się coś innego, co INNYM przeszkadza.... - to usunąć należy tyc
    > h innych.
    > Ot, kalizm w czystej postaci w wydaniu postępowców.

    Święta prawda! Jak się pojawia krzyż, to się pojawia krzyk, żeby go zabrać. A krzyż stoi jak stał. Jak się pojawia coś co się wyznawcom krzyża nie podoba, to wystarczy tylko wskazać palcem, żeby unieruchomić lub zlikwidować.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 07.04.11, 19:53
    oby.watel napisał:

    Jak się pojawia coś co się wyznawcom krzyża nie podoba, to
    > wystarczy tylko wskazać palcem, żeby unieruchomić lub zlikwidować.
    >

    spoko! nie tylko postoi, ale i się rozmnoży.... jeśli tylko zacznie właścicielom przynosić zysk.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 07.04.11, 19:56
    a000000 napisała:

    > spoko! nie tylko postoi, ale i się rozmnoży.... jeśli tylko zacznie właścicielo
    > m przynosić zysk.

    Słudzy boży to co robią, robią za darmo. Bo im pan płaci. Nawet wino Jankowski rozdawali za darmo wśród parafian. A jeden ojciec to nawet za darmo sprawdzał jak głęboko znajduje się piekło. No i stocznię uratował, datki rozliczył uczciwie co do grosza...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gaika 07.04.11, 20:23
    a000000 napisała:


    > musimy pamiętać, że o wychowaniu dzieci decydują rodzice.
    >
    > Nikt nie ma prawa zmuszać rodziców do wychowywania dzieci w duchu sprzecznym z
    > jego zasadami.

    Akurat prezerwatywa w automacie ma jakiś szczególny walor edukacyjny? Zmusza rodziców do zmiany zasad wychowawczych?
  • oby.watel 07.04.11, 20:25
    Oczywiście, że ma walor. Przecież się kojarzy z czynnościami dozwolonymi od lat 18 i niedozwolonymi bez błogosławieństwa.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gaika 07.04.11, 20:28
    oby.watel napisał:

    > Oczywiście, że ma walor. Przecież się kojarzy z czynnościami dozwolonymi od lat
    > 18 i niedozwolonymi bez błogosławieństwa.

    Ale chusteczki i tampony nie nabierają waloru mimo, że są w maszynie. Znaczy reakcja zachodzi między gumka a maszyną (niepożądana).
  • oby.watel 07.04.11, 20:32
    Tampony nie zwróciły uwagi, bo rzecz nie miała miejsca w niedzielę, gdy porządna rodzina wraca z kościoła wraz z pociechami konsumując zapiekankę i popijając. Jedzenie i podpaska? Może się komuś zrobić niedobrze, jak sobie skojarzy gdzie się to wtyka i kiedy, i zgorszenie gotowe, zapiekanka zmarnowana pływa w płynie...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gaika 07.04.11, 20:35
    Od gumki jest niedobrze cały tydzień?
  • oby.watel 07.04.11, 21:00
    Nie o to chodzi. Cały tydzień dzieci chodzą do szkoły. A w niedziele idą wręcz przeciwnie - do kościoła.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gaika 07.04.11, 21:06
    oby.watel napisał:

    > Nie o to chodzi. Cały tydzień dzieci chodzą do szkoły. A w niedziele idą wręcz
    > przeciwnie - do kościoła.

    A, w drodze do szkoły szkodzi gumka. A z kościoła -tampon?
  • oby.watel 07.04.11, 21:11
    Właśnie, czyli po polsku - dokładnie. Normalny człowiek nie jest sobie w stanie wyobrazić jak bardzo!

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 07.04.11, 22:16
    Słusznie zauwazyłaś, że o WYCHOWANIU dziei decydują rodzice. O WYCHOWANIU, a nie o tym, co dziecko moze zobaczyc w przestrzeni publicznej.

    Technicznie NIE DA SIĘ zapobiec temu, by dziecko zobaczyło coś, co wg jego rodzica nie ejst do ogladania przezeń.

    Oczywiscie, wszyscy mamy chyba swiadomosc, ze trzeba chronic dzieci przed obrazami drastycznymi, ale u licha, no automat z chusteczkami, tamponami i gumami takowym obrazem nie jest.

    Jesliby yak podchodzic, jak próbujesz przedstawic, to zasadniczo albi rodzice nie powinni wypuszczac na ilice dzieci, albo na tej ulicy nie wolno "wprowadzac do przesttzeni publicznej" nie byłoby NIC. smile

    No skoro rodzic katolik moze sbie uznac, ze jego dziecko nie powinno widziec automatu w którym mozna zakupić gumy m.n. to rodzic wegetarianin ma prawo protestowac, by jego dziecko widzialo miejsca, gdzie można kpic, albo jesc zwłoki zwierzat. Czy jego uczicia i chec wychowania dziecka w duchu SWOICH przekonań sa jakies id katolickich gorsze? No nie. Rodzic muzułmanin tez ma praw wymagac, zeby jego synowie i córki nie widzieli w przestrzeni publicznej nieobyczajnie ubranych kobiet, np. z odslonietymi nogami, twarzami. Ma prawo? No ma.

    U tak dochodzimy do absurdu Azerko. smile
    Jako doswiadczona kobieta, matka, a nawet już babcia chyba zdajesz sobie sparwe, ze wychowanie to nie umiesczenie w sczelnym słoiku zwanym kloszem. Czy to sie szanownym rodzicom pogladów wszelkich podoba, czy nie, dziecko kiedyś, nawet to chowane pod lloszem, musi go opiscic, albo zostanie kaleką zyciową.
    W moim przekonaniu wychowanie w swoim duchu polega na pokazaniu dziecku, ze to co się sobą , swoimi pogladami reprezentuje jest dlań lepsze niż to co oferują inn, a nie na udawaniu, ze odmiennosci nie ma.

    Gumka sama w sobie, zwłaszcza już w automacie nie ejst niczym obscenicznym, bez wzgledu na to, czy ktos uznaje ją za rzecz uzytkowa, czy też za narzedzie grzechusmile
    Kiedyś chyba jeszcze na Kirze podlinkowana byla katecheza, na której przekonywano, ze tampony mogą słzyc do podniecania się. Dalibóg tyle kat uzywam i jakos mnie nie kreca, ale jak ktos ma nie po kolei, to jego moze i tak smile

    A co ma zrobić, z ciekawosci tak pytam, taki katolicki rodzic, który klaruje swpim dzieciom, ze seks to tylko po slubie i to koscielnym , a tu załozmy któras z pań z bliskiego otoczenia niezamezna w ciązy? Trzeba ją usunąc z przestrzeni publicznej?smile
    Wg tego co napisałas - tak. Wszak jest ona zywym przykladem na to, że pokazuje się dzieciom cos innego, niz chcieliby rodzice smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 07.04.11, 22:46
    kora3 napisała:

    > Słusznie zauwazyłaś, że o WYCHOWANIU dziei decydują rodzice. O WYCHOWANIU, a ni
    > e o tym, co dziecko moze zobaczyc w przestrzeni publicznej.

    no cóż, odpowiem tak, że zaprotestujesz jak zwykle, ale sama tego chciałaś: otóż - nie masz dzieci, więc nie wiesz jak to się robi.
    Wiedz, że na wychowanie ma wpływ WSZYSTKO, z czym młody człowiek się spotyka. Wszystko zostawia ślad, czasem tak silny, że rodzice nie są w stanie go zniwelować, jeśli niepożądany.

    Masz rację - dziecko umieszczone pod kloszem wyrasta na kalekę. Dziecko powinno zobaczyć w miarę wszystko, co może spotkać w życiu dorosłym. To jest jak szczepienie które przygotowuje układ odpornościowy na spotkanie złego. ALE. Niezmiernie ważnym jest kto i jak pokazuje. Widocznie ci protestujący boją się, że ich dzieci w arkana życia seksualnego będzie wprowadzać szeroko pojęta ulica.

    Mnie automaty z prezerwatywami nie przeszkadzają. To tak na wszelki wypadek, abyś mnie nie wyzwała od ciemnogrodzianek. Lepiej gdy ludzie założą gumkę, niż by mieli dokonać aborcji.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 07.04.11, 23:06
    To nie ma znaczenia, czy Kora ma dzieci, czy nie. Zwykle jest tak, że to rodzice wychowują swoje dzieci. Najwidoczniej u katolików tak nie jest i rolę wychowawcy spełnia ulica. I to jest problem.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 07.04.11, 23:32
    oby.watel napisał:

    >Najwidoczniej u katolików tak nie jest i rolę wychowawcy spełnia ulica. I to jest problem.

    Problem jest. Ale nie jest on związany z wyznaniem, tylko z warunkami bytowymi. Matka MUSI pracować, więc dziecko chowa ulica. Każde dziecko, również ateistów.

    Obywatelu, podaruj sobie złośliwości. Po mnie to spływa jak woda po kaczce, a tylko o sobie dajesz świadectwo.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 08.04.11, 00:00
    a000000 napisała:
    >
    > Problem jest. Ale nie jest on związany z wyznaniem, tylko z warunkami bytowymi.
    > Matka MUSI pracować, więc dziecko chowa ulica. Każde dziecko, również ateistów


    bardzo ciekawe spostrzezebie Azerko, acz błedne mocno smile
    Przede wszystkim matka wcale nie MUSU pracowac, mam wrazenie, ze to już kiedys ustaliłysmysmile
    Jesli kobieta, która NIR CHCE pracowac wybiera na partnera zyciiweo faceta, który jest w stanie zapewnic jej i dzieciom dostatnie zycie, a zapewniam cię, ze znam takowych, wcale nie musi pracowac. a jesli nieudacznika, to widziały gały, co łapy brały- proste.

    Ty jakbys wcale nie btała pod uwage,ze bardzo wiele kobiet CHCE praciwac zawodowo, bo praca to nie tylko xródło utrzymania dla nih, albo niekoniecznie, ale takze czasem przede wszystkim xródło satysfakcji i rozwoju.
    Z doswiadzcenia dziecka wiem, ze zeby "nie chowała uluca" mata nie musi być z dzieckiem w pewnym wieku 24 odziny na dobe.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 08.04.11, 00:20
    kora3 napisała:

    > Przede wszystkim matka wcale nie MUSU pracowac, mam wrazenie, ze to już kiedys
    > ustaliłysmy

    ustaliłaś TY, a ja pozwoliłam się nie zgodzić. I Twoją postawę szukania "dzianego" faceta nazwałam kurestwem. Bo różnie to bywa. Często jest tak, że para szczerze się kocha POMIMO wielkiej biedy, i oboje MUSZĄ pracować, a dzieci..... dzieci są podrzucane dziadkom, jeśli takowi są w pobliżu.... a gdy nie ma - to żłobek, przedszkole, szkoła i....klucz na szyi.

    I wierz mi, kobieta mająca małe dzieci raczej do pracy się nie garnie - to sytuacja ją zmusza.
    A te celebrytki, które w TV twierdzą, że z wielką przyjemnością gnają do pracy... zawsze mają na zapleczu babcie i nianie... stać je na to.

    Siebie jako przykładu nie podawaj.....Ty jesteś z tych, co to dzieci nie chcą. A więc nie poznasz smaku goryczy, gdy o 6 rano ciągniesz płaczącego malucha do żłobka, a sama zasuwasz do marketu za 1200 brutto. Owszem, możesz zostać w domu..... tyle, że mąż zarabia drugie 1200 brutto. Ot, nieudacznik.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 08.04.11, 01:00
    To wszystko prawda co piszesz, tylko kompletnie nie wiąże się z psimi kupami, automatami, prostytutkami, kapłanami i wszystkim tym, co można spotkać na ulicy. Wychowanie nie polega na zasłanianiu dziecku oczu i prowadzeniu go przez - powiedzmy - piętnaście lat na smyczy. Jeśli ktoś uważa, że automat z prezerwatywami ma wpływ na wychowanie, to nawet wizyta u psychiatry mu nie pomoże.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 08.04.11, 09:41
    a000000 napisała:

    > ustaliłaś TY, a ja pozwoliłam się nie zgodzić. I Twoją postawę szukania "dziane
    > go" faceta nazwałam kurestwem. Bo różnie to bywa. Często jest tak, że para szc
    > zerze się kocha POMIMO wielkiej biedy, i oboje MUSZĄ pracować, a dzieci..... dz
    > ieci są podrzucane dziadkom, jeśli takowi są w pobliżu.... a gdy nie ma - to żł
    > obek, przedszkole, szkoła i....klucz na szyi.


    widzisz, tak się sklada moja droga, ze ja ani nigdy szukac nie musiałam, ani tym bardziej dzianegosmile facetów się nie szuka, oni są smile To raz, a dwa, ze przeoczyłams, iż ja nie prezentuje postawy : nie chcę pracować. Przeciwnie, pracowałam i pracuje, takze wówczas, gdy wcale moje pieniadze nie są dla bidzeti domowego potrzebne.
    Niemniej nie rozumiem postawy "niekurewskiej" pt. kobieta marzy, by byc z dzecmi w domu u nim tylko się zajmowac, ale bierze sobie na partnera niedorajde, która np. sama musi trzymywac jeczy na wszystko, od rzadu, po pracodwce. Jaki by to rzad i pracodawca nie byli.

    CZasy klucza na szyu w normalnym swiecie już dawno mineły. ów klucz to relikt czasu mojego dzieciństwa, a i to klucz ów wcale nie był konieczny. Kwesria ztogarnizowania dziecku czasu. Jest mnóstwo miejsc, gdzie taki dzieciak mze ciekawei spedzc czas i wcale niedroo, jak się wydaje. Kwestia jego checi u ikierunkowania o przez rodziców. No bo nie powiesz mi, że 3 złote za zajecia całodzienne to dużo, nie?smile

    >
    > I wierz mi, kobieta mająca małe dzieci raczej do pracy się nie garnie - to sytu
    > acja ją zmusza.


    Mam ci uwierzyc tak na słowo? smile Otóż widze rózne sytuacje. Jedne zmusza, inne nie. Moja kolezanka z pracy zaraz po macierzyńskim wrócila do pracy, wcale jej matetialna sytuacja do tego nie muszała. Poniekad wrócila, ale tak na pół gwizdka, wiec nie o kase szłosmile Po prostu raz, ze nie chciała stracić kontaktów, po prostu, a dwa, ze człowiekowi barzo aktywnemu zawodowo czasem ciezko jest nagle przestac pracowac zupełnie. Nie uiólniaj wiecsmile

    > A te celebrytki, które w TV twierdzą, że z wielką przyjemnością gnają do pracy.
    > .. zawsze mają na zapleczu babcie i nianie... stać je na to.


    No pewnie, nie tylklo celebrytki maja babie, a niania - tez nie aż taki wydatek, dla kogoś kto przyzwiucie zarabia.
    >
    > Siebie jako przykładu nie podawaj.....Ty jesteś z tych, co to dzieci nie chcą.
    > A więc nie poznasz smaku goryczy, gdy o 6 rano ciągniesz płaczącego malucha do
    > żłobka, a sama zasuwasz do marketu za 1200 brutto. Owszem, możesz zostać w dom
    > u..... tyle, że mąż zarabia drugie 1200 brutto. Ot, nieudacznik.



    No nie poznamsmile bo takiego dokonałam WYBORU Azerko. Całe nasze zycie to sztuka wyborów, jego konsekwencje. Nawiasem mówiac nasz nieswieze info - obeccnie chyba od stycznia najnizsza krajowa wynosi coś 1350 brutto. Tak ci pisze, zebyś wiedziała smile
    I owszem, dojinałam wyboru, zeby nie miec dzieci oraz nie pracwac w markecie. Rozumiem,ze swiadczy to o mnie jak najgorzej, bo gdybym była meczennicą, byłabym ok ?smile

    Wiesz, z licytacją osobistą trzeba troszke bardziej uwazac, taka rada. Co tak się składa, ze przy takiej "licytacji" mozna samemu sie nieźle zaplatacsmile Co Ty jesteś za przyklad matki dla pewnej osttanio poznanej przeze mnie pani z 7 dzieci? Żaden. Jakbys się jej zaczeła wymądrzac, to by ci się w twarz zasmiała moze smile jedno dziecko? To człowiek nie ma z nim żadnego kłopotiu, zasuwanie zaczyna się od 5-tegosmile Ale ta pani ma zdrowe dzieci, a moja kolezanka b. chore jedno. Ona moze powiedzieć: co wy kobiety wiecie o tym, co to znaczy miec chore dziecko, które nastoletnie nie chodzi, nie mówi,. Nic nie wiecie!

    I tak mozna w kółko, kazdt bedzie miec swoją rację. Pani z hipera ciągnie o 6 dziecko itd., ale pani ta nie zna "goryczy" wstania o godzinie 2 w nocy na biegu, jazdt w deszczu 50 km. na złamanie karku, czy brniecia w sniegu do pasa przt 30 stopniowum mrozie z aparayem w reku. tej pani nie obchodzi praca, gdy zejdzie z kasy, a ja zasuwam cały dzieńsmile ta pani nie musi oladac niebosczyków z wypadku, ta pani nie musi zrywac się z kasy i jechać gdzies biegiem. Ja musze. Róznica jest taka, ze ja CHCE. Wuboru zawodu dokonalam swiadomie i znałam konsekwencje teoż wyboru, ze własnie takie sytuacje bede miec.

    Pani wybrała sobie na partnera goscia zarabiajaceo grosze powiadasz, bo sie zakochała. B fajnie, ich sparwa. A ja się zakochałam w gosciu zarabiajacym wiecej, choc jak sie zakochałam to nie wiedziałam ile. smile Pani ma źle, bo musi dziecko ciagac o 6 rano, a ja mam dobrze, bo mój partner ma taką prace, ze b. czesto nie ma go w domu, takze w nocy, albo na dłuzej. Ma też taką, ze moze z niej już nie wrócić i to ryzyko jest zapene duzo wieksze, niż i partnera pani z hipera. Tylko, e ja pretensji nie mam - jak się zakochalam, to wiedziałam co gosc robi i jakie jest ryzyko oraz inne wady jego pracy. I odwrotnie. Mojego partenra materialnie stac na kobiete, która nie pracowałaby, tylko czekala nań w domu. Zdecdował się jeddnak na bycie z kims, kto tak nie bedzie robił. I oboje musimy się liczyc z konsekwencjami na przyklad takimi, ze ja przychodze zryta do omu, dzie nie czeka na mnie obiad (a na moja kolezanke tak - jej maz jest urzednikiem państwowym, kończy o 16 zawsze i obiadek jest smile), kapcie itd. Podobie zdarza się, że mój partner wraca po wielu godzinach ciezkiej pracy i nie ma czekającej w orogu niuni, tylko koty, które trza nakrmic i kiwety im poczyścic.

    Tylko, ze to są konsekwencje siadomego wyboru i tylko idiota miałby o nie pretensje smile

    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 08.04.11, 13:34
    kora3 napisała:

    > Tylko, ze to są konsekwencje siadomego wyboru i tylko idiota miałby o nie prete
    > nsje

    oczywiście! Tyle, że gdyby każda kobieta w ten sposób wybrała, to w pierwszym pokoleniu zniknęlibyśmy z powierzchni ziemi.
    A więc w interesie SPOŁECZEŃSTWA, czyli nas wszystkich - nie ma się czym chwalić. Postawa bardzo egoistyczna.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 08.04.11, 14:04
    a000000 napisała:

    >
    > oczywiście! Tyle, że gdyby każda kobieta w ten sposób wybrała, to w pierwszym
    > pokoleniu zniknęlibyśmy z powierzchni ziemi.


    Widzisz, nie pojmujesz, albo udajeszsmile Nie obchozdi mnie, jak sobie chce zyć ktoś inny - niech każdy zyyje tak, zeby mu było najlepiej i nie ktrzywdził innych. Tyle. Wiekszosc kobiet chce mieć dzieci, podobnie zresztą, jak meżczyzn, wiec o wyginieciu nie ma mowy chyba na razie smile
    Łatwo ludzi osądzasz, a wszystkiego nie wiesz, wiec na Twoim miejscu nie spieszyłabym sie tak z ocenami innych, ale jak chcesz smile

    > A więc w interesie SPOŁECZEŃSTWA, czyli nas wszystkich - nie ma się czym chwali
    > ć. Postawa bardzo egoistyczna.


    No pewnie, lepiej natrzaskać 8 dzieci, nie mieć im co dac jesc i życ z zasiłku, czyli z podatków innych, nie? No bo kobitka i chłop "niezaradni" - to jest godna pochwaly postawa )

    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • gaika 08.04.11, 19:26
    a000000 napisała:

    > I wierz mi, kobieta mająca małe dzieci raczej do pracy się nie garnie - to sytu
    > acja ją zmusza.

    No i mamy frustracje w dwóch postaciach-jedna, kiedy kobieta nie chce pracować a musi i druga kiedy chce, a nie może. I dalej z tego nie wynika, że którykolwiek układ stoi w sprzeczności z wychowaniem czyli taką relacją z dziećmi, która umożliwia przekazanie norm. To nie ciągłe przebywanie z dziećmi i permanentna kontrola przekłada się na efekt wychowawczy, ale rodzaj kontaktu.

    Natomiast wypowiedź pana z PiSu, który mówi o maszynach jako o początku edukacji seksualnej to prawdziwe kuriozum. Z której strony by na to nie spojrzeć.
  • kora3 09.04.11, 08:40
    ę stereotypami, no nuc moze nie ma za wiele kontaktu z RÓZNYMI ludxmi - mam na musli ludzi o róznym podejsciu do zycia.

    Stad załozenie, ze kazdy coś tam chce, pragnie, powinien itd. To jest załozenie z góry błedne.
    Ludzie róznorako się spełniają w zyciu, maja rózne pragnienia, rózne pasje itd.

    Jedne kobiety wołałuby nie pracowac, ale musza, inne chciałyby pracowac, a nie mogą (np. chore dziecko mają), a jeszcze inne nie chcą pracowac i nie pracują, a kolejne pracują, bo chcą i maja z tego satysfakcję.

    Moja mama pracuje sobie na emetyturzesmile nie dla kasy - pracuje ile chce i kieu chce, ale chce. W zasadzie w wieku przedemerytalnym tez nie musiała w wiekszosc pracowac. Zarówno mój ojciec, zanm zmarł, jak i mój tato, za którego moja mama wyszła potem zarabiali na tyle ok, ze stac było ich na niepracujacą zone.
    Ale nie po to moja mama skończyła niełatwe studia z pasji, zeby sobie wrzucić dyplom do szuflady. zresztą co u licha miałaby robic cały bozy dzień w domu?smile Plotkowac z sasiadkami?
    To nie dla niej smile

    Pochodze ze Ślaska i tam niepracujaca kobieta, np zona górnika, była standardem. W kazdym razie w pokoleniu moich dziadków. Przez wiele lat wiziałam te niepracujace panie, godzinami przesiadujace w oknach, albo na ławkach przed domami czy blokami i pytlujace ozorem . smile
    A było to w czasach, kiedy nie było takich ułatwień w prowadzeniu domu, jakie są teraz. Miały na to czassmile Rodzi się pytanie, jak to godziły z prowadzeniem domu, które jest przeciez wyczynem nad wyczyny smile i wychowaniem dziecismile ?

    Zeby było zabawniej znam też wiekszos dzieci tych pań. I o dziwo, mimo,, ze jak to ładnie ujeła Azerka "nie chowała ich ilica" powurastali na TÓZNYCH ludzi. Niektórzy na porzadnych, a inni na chuliganów, żuli itd. Jak to w ogóle mozliwe, skoro matki się nimi do dorosłosci tak troskliwie zajmowały? smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 07.04.11, 23:19
    a000000 napisała:
    >
    > no cóż, odpowiem tak, że zaprotestujesz jak zwykle, ale sama tego chciałaś: otó
    > ż - nie masz dzieci, więc nie wiesz jak to się robi.


    jak sie to robi i jeszcze tak, zeby nie miec dzieci, jak się nie chcr - doskonale wiem smile

    nie ma znaczenia, czy mam dzieci, czy nie - ksieza tez nie mają, a wiedza co dla nich nalepszesmile czasem osc opacznie, przyznaszsmile

    a powaznie - wiem jak się to robi - bo BYŁAM jak kazdy z nas dzieckiem smile u to własnie z prespektywy dorosłego dziecka mozna oceniac metody wychowawcze swoich i takze cudzuch rodziców. Bo już wiesz, co z tego DLA CIEBie, jako tego juz ikształtowaneo dziecka wynikło smile

    > Wiedz, że na wychowanie ma wpływ WSZYSTKO, z czym młody człowiek się spotyka. W
    > szystko zostawia ślad, czasem tak silny, że rodzice nie są w stanie go zniwelow
    > ać, jeśli niepożądany.


    A wiec jedyny sposób - klosz, klosz, kloszsmile No bo jak wszystko, to wszystko - nie wypyszczac na ulice, bo Bóg jeden wie, co tam zobaczy, szkoła be, bo cholera wie, czego tam naucza, zadnych koegów i kolezanej, wyjazdów, randk, tv i neti itd. Tedy droga kolezanko ?smile

    Z doswiadczenia obecnie już orosłego dziecka moich rodziców wiem, ze ZŁY przykład z otoczenia, takze jest przykładem. Nie da się ychronić dziecka przed wszystkimi sytuacjami, które rodzice uwazaja za złe (bo umówmy się,ze to subiektywne w pewnych granicach), ale da się ROZMAWOAC z dzieckiem, niemal w klazdym wieku.

    Z tego co napisałas jasno wynika, ze ja powinnam edukacje zakończyć na klasie 8 gdyby moi rodzice dbali o mniesmile Bo w tejze klasie bylam, jak sie okazało, ze moja klasowa kolezanka w ciązy jest. Ewudenynie nie nył to raczej przyklad godny nasladowania, zatem powinni mnie ze szkoły zabracsmile w kazdej innej, a co dopiero w sredniej taka sytuacja moła zaistniec wszak, wiec ryzykoze pozostawi to u mnie nieodwracalny slad w psychuce wzrastało. Powinnam zatem przestac chodzić do szkoły - proste. ale wg moich rodziców nie był to optymalny pomysl smile co prawda w sredniej tylko ja mogłam w klasie zajsc w cize, ale to czysty przypadek smile no i jakos nie zaszłam, a współzycie , mimo traumy jaką powinna zostawic we mnie ciąza mej 14 -letniej koezanki , zaczełam przed maturą odpowiednio się zabezpeiczywszy przed ciąza. Wiesz dlaczeo? pewnie m.in, dlateo, ze moja matka bez sensacji, rzcania gromów na kolezanke itd. po prostu ze mna ROZMAWIAŁA o tej sytuacji, która się osmiolalsitce zdarzyła mówiac mi, jakie bedą tego dla niej konsrkwencje. Nie były dla mnie to perspektywy kuszace bynajmniej smile

    ALE. Niezmier
    > nie ważnym jest kto i jak pokazuje. Widocznie ci protestujący boją się, że ich
    > dzieci w arkana życia seksualnego będzie wprowadzać szeroko pojęta ulica.


    Ale dtoga Azerko, chyba zartujesz. "Ulica" u nas w arkana zycia seksualnego wprowadza około 80 proc. dzieci i to bynajmniej nie przez automaty z gumami (u tamponamismile). Dzieje sie tak dlateo, że nie wprowadzają je w te arkana ani rodzice, ani szkoła.
    A te protesty ro bivie piany smile U dobrze o tym wiesz. Ciekawe, czy owi rodzice nie zabieraja nigdy swouch dzieci do hiper, czy nawet supermarketu. A wiesz dlaczego pytam? Bo w tychze gumki, w kuszacych dla dzievi, kolorowych opakowaniach, znajduja się przy kasach. I to nie budzi problemów? a automat, z którego małe dziecko nawet nie bedzie umiało skorzystac, przeczytac, co tam jest do zakupuenia, tak smile
    A nastolatek już dawno wie co to guma i do czego smile
    >
    > Mnie automaty z prezerwatywami nie przeszkadzają. To tak na wszelki wypadek, ab
    > yś mnie nie wyzwała od ciemnogrodzianek. Lepiej gdy ludzie założą gumkę, niż by


    Mozesz mi podlinkowac mój post, w którym, ze tak cie zacytuje wyzywam cie od ciemnogrodzianek? Jesli nie, oczekuje "przepraszam"
    > mieli dokonać aborcji.
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 07.04.11, 23:36
    kora3 napisała:

    >Jesli nie, oczekuje "przepraszam"

    nie oczekuj. Ładunek negatywnych emocji w Twoich wypowiedziach do mnie jest tak wielki, że nie mam za co przepraszać.

    Robisz błąd rozciągając własne doświadczenia na ogół.

    -
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 07.04.11, 23:50
    Moje wypowiedzi na ten temat mają jakis negatywy ładunek? No prosze cie, gdzie?smile

    masz za co, ale .... no sama wiesz smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 07.04.11, 23:47
    kora3 napisała:

    > nie ma znaczenia, czy mam dzieci, czy nie - ksieza tez nie mają, a wiedza co dl
    > a nich nalepsze

    co księżom masz za złe, zarzucając, że wyrokują nie mając doświadczenia. A sama robisz tak samo.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 07.04.11, 23:55
    a000000 napisała:

    >
    > co księżom masz za złe, zarzucając, że wyrokują nie mając doświadczenia.


    Alez niczeo nie wyrokujesmile piszac o opaczntm rozumieniu tego co dla dziecka dobre miałam na muslipedofili w sutannach. Ksiadz ma takie samo doswiadczenie, i ile jest bezdzietny smile, jak ja - też był dzieckiem. Róznica jest taka, że on uwza się za wyrocznie w temacie, a ja mam swoje zdanie smile

    A sama
    > robisz tak samo.



    Nieprawda - ksiadz TAKZE ma swoje doswiadczenia z czsu, gdy sam był dzieckiem. Tylko, ze nie opiera sie na nim na ogół w kontaktach z dziecmi, czy też w poyczabiu na uch temamat, a na tym ci jest janinem w temacie w Kosciele. Ale skoro jakiś rodzic, czy w oóle człowiek uwaza, ze to jest wyrocznia, to ma do tego prawo.
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 08.04.11, 01:11
    Bycie dzieckiem a wychowywanie własnych, to nie to samo, droga koro. Ale tak czy owak nici porozumienia nie osiągniesz, bo według katolików wychowanie to wpływ. A wpływ na dziecko ma wszystko - od programu telewizyjnego po automat z prezerwatywami.

    Dlaczego tak jest? Bo nie uważają dziecka za istotę rozumną, której trzeba wpoić podstawowe zasady i wartości i pozwolić decydować. Wychowanie sprowadza się więc do zakazów, nakazów i karania. Nie ma dyskusji. "Nie, bo nie, bo ja tak chcę, bo tak trzeba. Nie rozumiesz? Nie szkodzi, jak dorośniesz zrozumiesz. A jak nie będziesz słuchać, to tak ci dupę złoję, że przez tydzień nie usiądziesz. Bo taka jest wola boża. I odpuść nam nasze winy.... co ja k...wa mówiłem? A masz! A masz! Do końca życia zapamiętasz!"

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 08.04.11, 10:04
    przecież nie twierdzę, ze to to samo, ale po prostu iwazam, ze kazdy z nas ma doswiadczenie w byciu dzieckiem i byciu wychowywanym.

    Owszem, wg mnie wychowanie to wpływ, bo wszak nie da się inczej. Ale byc moze jedni rodzice ywazają, ze dziecjo powinno byc wierna kopia ich pogladów i postaw, a inni, jak np. moi, ze powino miec swoje zdanie. I ja miałam to wielkie szczescie, ze mnie rodzice pozalali być po prostu sobą, nie starali sie mnie "przetobic". Moim zdaniem kwesria charaktery, pogladów to nie tylko kwestia wychowania i doswiadczeń, ale indywidualna także. Nie wiem kal to działa, ale czesto juz bardzo male dzieci przejawiają "swoje zdanie" w kwesrii jedzenia, kolorystyki ubierania ich, choc u takich mauchów trudno mówic, o "wyrobionych pogladach"smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 08.04.11, 10:38
    Biada tym dzeciom, których rodzice chcą je wychowac na swój obraz i podibieństwo, a odbierają wolna wolę, po stokroc biada i im i rtm rodzicom.

    Ja wiem, ze zaraz adnie argument, ze rodzice chcą dla dzieci jak najlepiej. No pewnie, tylko, ze jak najlepiej dla kazdego z nas, moze oznaczac coś inego. Poza sytuacjami i sprawami euentnymi: chorobami np. "jak najlepiej" gdy chodzi o mdel zycia jst sprawa indywidualna.

    To, ze rodzice uwazają np. ze jak najlepiej jest dla kobiety sieziec w omu z dziecmi, nie oznacza, ze uch cótka, czt syn bedą musieli podzielac ten poglad. Pieknie o swojej matce napisała w jednym ze swych utwotów Osiecka "Nie załuję, przeciwnie, bardzo ci dziekuje kochanie, ześ mi odejsc pozwoliła, po to bym zyła, tak, jak żyłam" . Zaraz się dowie, ze Osiecka byla alkoholczka i znarnowala sobie życiesmile no mozna i ak podsumowac jej dorobek .....

    Ridzice nie mają prawa oczekiwac, ze dziecko bedzie ich kopia, jesli chca czegos takiego, to niech się sklonują smile Dziecko, nawet małe, to ODREBNY człowiek, rzeba liczyc sie z tym, ze bedzie u teraz u w przyszłosci byc moze reprezentował inne od rodziców poglady, model zycia.

    Moja dalsza kuzynka np. - rodzice oboje po srudiach, brat też, a ona po matirze wyszła za mąz, z zamiarem posiadania duzej rodziny. I takowa ma, bo ma 5 dzieci, a dobiega 30 w tej chwili. Jej rodzice byli poczatkowo mocno przerazeni. Jkae tak: ani studuów, ani pracy, tylko dziecki rok po roku.
    Kochają córke i woje wnuku, wspierali te rodzie materialnie (na poczatku, teraz juz nie trza na sczescie), ale nadal są przekonani, ze coś jest nie tak. Bo ONI mają poglady, że jobieta powinna sie kształcić, o ile pozwala jej na to intelekt, a mojej kuzynce pozwala, pracowac, chocby dla przyjemnosci, a dzieci miec się powinno góra 3 sztuki.

    U tak oni przezyli swoje zycie, ale ich crka chce inaczej. Ma prawo?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 08.04.11, 11:01
    No widzisz? Trudno z Tobą dyskutować, bo w sumie do końca nie wiadomo o co Ci chodzi. Najpierw gwałtownie zaprzeczasz, żeby ostatecznie się zgodzić. I znowu zaprzeczyć.

    > Owszem, wg mnie wychowanie to wpływ, bo wszak nie da się inczej. Ale byc moze
    > jedni rodzice ywazają, ze dziecjo powinno byc wierna kopia ich pogladów i postaw,
    > a inni, jak np. moi, ze powino miec swoje zdanie.

    > Biada tym dzeciom, których rodzice chcą je wychowac na swój obraz i podibieństw
    > o, a odbierają wolna wolę, po stokroc biada i im i rtm rodzicom.

    Wychowanie to psychiczny i umysłowy rozwój dziecka. To żaden wpływ. To takie ustawienie wartości, hierarchii, żeby dziecku nie imponowało picie, żeby nie uciekało w świat halucynacji, żeby nie dążyło do celu po trupach i za wszelką cenę. Nie wiem jakie są statystyki, więc posłużę się tylko moimi subiektywnymi obserwacjami - najbardziej patologiczne rodziny jakie znam to rodziny głęboko wierzące. Przeważnie w boga potrójnie pojedynczego, ale nie tylko. Zapewne bierze się to stąd, że fanatyzm nie sprzyja dialogowi, nie znosi sprzeciwu i odrębnego zdania.

    Ojciec w pewnej rodzinie nigdy nie uderzył żony czy dziecka jak był wzburzony, zdenerwowany. Dopiero jak się uspokoił wymierzał "karę" na zimno i z premedytacją. W pokoju wisiał cennik z wypisaną ilością batów paskiem od spodni za konkretne przewinienia. Ceremoniał skończył się pewnego dnia, gdy dzieci podrosły. Tatuś z jakichś imienin wrócił pijany i zamiast iść spać zaczął się awanturować. Najpierw oberwał paskiem jak bóg przykazał, ale ponieważ nie przyjmował z pokorą batów, jak należało i się szarpał oraz wysuwał dostał jeszcze parę uspokajaczy. W końcu wylądował w szpitalu z połamanymi żebrami i siniakami. A synowie przejęli tatusia "metody wychowawcze"...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 08.04.11, 11:54
    ma WPLYW na dziecko. Podobnie zresztą, jak srodowisko szersze w jakim sie obraca. To jest prawda. Tylko, ze wpływ moze być rózny. To, że rodzice cały czas zakazują tylko i nakazują dziecku ma na nie taki wpływ, ze albo w przyszłosci nie bedzie miało zadnego swpjego zdania, albo zbuntuje sie radykalnie. kiedy już rodzice nie bedą technicznie moogli egzekwować swoich pomysłow.

    Chcialam tylko zauwazyc, ze przełożenie nie jest takie proste, jak sugerowała Azerka - dzieciak widzi automat z gumami, natychmiast korzysta zeń i podejmuje współzyciez przypadkową dziewczynką, która si an to ochoczo zgadza bo też widziała automat
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 08.04.11, 12:22
    Nie udowodniłem niczego. Ponieważ najwyraźniej zupełnie odmiennie rozumiemy pojęcie "wpływ". Wychowanie to nie jest prowadzenie na smyczy, metoda kija i marchewki. To dialog, tłumaczenie dlaczego czegoś nie należny robić, a coś wypada. I przekonanie do określonych zachowań, postawy, a nie wymuszanie ich. Dziecko musi wiedzieć, że błądzenie jest rzeczą ludzka, i że gdy nawet zbłądzi, to nie będzie ukarane, tylko czeka go rozmowa na ten temat i wspólne zastanowienie się nad problemem - czy to był wyskok jednorazowy, czy nie. I - najważniejsze - dlaczego.

    Jak widać wychowanie oparte na tak zwanych wartościach w przeważającej mierze zawodzi. A ponieważ ze szkoły został zdjęty obowiązek wychowania i przekazania podstawowej wiedzy jak się należy zachowywać - wielu młodych ludzi uczy się zachowania od rówieśników, bo nie miała możliwości nauczyć się ani w domu, ani w szkole.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 08.04.11, 13:38
    oby.watel napisał:

    > Nie udowodniłem niczego. Ponieważ najwyraźniej zupełnie odmiennie rozumiemy poj
    > ęcie "wpływ". Wychowanie to nie jest prowadzenie na smyczy, metoda kija i march
    > ewki. To dialog, tłumaczenie dlaczego czegoś nie należny robić, a coś wypada. I
    > przekonanie do określonych zachowań, postawy, a nie wymuszanie ich.


    do hehe moich wlasnych poglądów - dokladnie to samo piszę w innych postach smile fajnie, ze mamy takie samo zdanie, ale chyba niepotrzebnie się mamy do nicego wzajemnie przekonywać, cosmile?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 08.04.11, 14:30
    Te swoje poglądy przedstawiasz w sposób tak nieznośnie zawiły, ze trudno się połapać. Ja czuję, ze myślimy podobnie, ale tego w postach nijak doszukać się nie mogę.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 09.04.11, 08:08
    z wielma twymi poglądami się zadzam, ale ja nie ejstem takim radykałem, jesli chodzi o innych, no i nie pomijam niektórych aspeltów, stad czasem nieporozumienia.

    Wpłtw to dla mnie nie nacisk, czy tresura, a dokładnie wplyw. Wg mnie zachowanie rodziców ma WPŁYW na dziecko. Tylko tyle. smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 08.04.11, 13:39
    kora3 napisała:


    > Chcialam tylko zauwazyc, ze przełożenie nie jest takie proste, jak sugerowała A
    > zerka - dzieciak widzi automat z gumami, natychmiast korzysta zeń i podejmuje w
    > spółzyciez przypadkową dziewczynką, która si an to ochoczo zgadza bo też widzia
    > ła automat

    Kora, a poza tym to się dobrze czujesz???? Potrafisz czytać ze zrozumienie BEZ dodawania swoich trzech groszy?

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 08.04.11, 14:35
    a000000 napisała:

    > Kora, a poza tym to się dobrze czujesz???? Potrafisz czytać ze zrozumienie BEZ
    > dodawania swoich trzech groszy?

    A jeśli tak nie jest, to w czym automat przeszkadza i na co ma wpływ? Przecież to wyznawcy boga w trójnasób pojedynczego są przeciwni gumkom, choć ponoć sam trójpojedynczy dał im wolną wolę. Ale najwyraźniej ani sami nie maja ochoty z niej korzystać i ani innym nie pozwalają.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • a000000 08.04.11, 15:40
    oby.watel napisał:

    > A jeśli tak nie jest, to w czym automat przeszkadza i na co ma wpływ?

    Nie wiem, czym się kierują protestujący.... może uważają, że to zachęca gimnazjalistów do rozpoczęcia czynności do których psychicznie zupełnie niedorośli...


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 08.04.11, 17:00
    No przecież właśnie o tym mówimy. Jak młody zobaczy młodą w kusej kiecce, to to go zachęca do zgwałcenia jej. Jak stary w sukience zobaczy dziecko, to to to zachęca go do sprawdzenia, czy ma sucho w majtkach. Jak ktoś zobaczy w sklepie wina Tuska to to zachęca go do wypicia ich. A jak zobaczy w kiosku papierosy, to zara je wyjara. I tak dalej. Czy ludzi, którzy tak uważają, można zaliczyć do normalnych?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • kora3 09.04.11, 08:18
    najwyraźniej nie mają za grosz zayfania do własnych, jakze wybitnych, metod wychowawczych oraz własnej, jakze nieskazitelnej postawy ideowej smile wg której wychowuja swe dzieci.

    Jesli taki rodzic boi się,ze jak dzieciak zobaczy aitomat z gimami, to zaraz zacznie się siksic, to znaczy, ze maswiadoisc, iż jego gadkę owo dziecko ma w dupue smile

    Malej cos wiary ci ludzie, nie?smile

    Tyle wartosci przekazują dziecku pokazujac własnym i innych porzadnych ludzi przykladem, ze nie nelzey się kochac przed slubem, a juz szczególnie w gumach, maja potezne i nieomylne "narzedzie" moralne w postaci Kosciola, które im w tym wychowaniui pomaga, a boją się,ze zniweczy dziecku kregosłup moralny ....automat z gumami (nie liczac tamponów i chusteczek). Przerazającesmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 09.04.11, 08:06
    Pdpowiem tu na Twój post do mnie: umiem czytac ze zrozumieniem , a forum jest po to, zeby wtrącac swe trzy groszem czuje się dobrze. smile

    Piszac ze ty syjeryjesz takie proste przełozenia, jak widac, pisałam prawde. Nie chodzi o to, ze to TWÓJ poglad, ale o to, że podejrzewasz iż o to biega protestującym.

    Sama to powyzejj potwierdzasz wszak smile

    Protestujacy zatem uwazaj ze zacheca? No to mają nieźle pokrecone w głowach. smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 08.04.11, 13:41
    kora3 napisała:

    >Dziecko, nawet małe, to ODREBNY człowiek,

    a wiesz co to jest oczywista oczywistość?

    a jaki podtekst się kryje za słowem "nawet"?

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 08.04.11, 14:08
    a000000 napisała:
    > a wiesz co to jest oczywista oczywistość?

    nieprawidlowe wyrazenie charakterystyczne dla Kaczora ;D
    >
    > a jaki podtekst się kryje za słowem "nawet"?

    żaden podtekst, po prostu już nawet bardzo małe dzeici mają swoje upodobania, czy gusciki niekoniecznie zgodne z tym, jakie prezentują w tym kierunku ich rodzice
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • grgkh 08.04.11, 03:05
    Tak... Otacza nas zgraja chorych, bezmózgich ludzi. I oby nie doszli do szczytów władzy, bo dopiero wtedy będziemy się mieli z pyszna.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka