Dodaj do ulubionych

Pytanie do Obiego z ciekawosci :)

17.09.11, 20:45
Jesli oczywiscie mozesz i nie jest zbut osobiste.

Kilka dni temu pewien znajomy zgłosił chęc zapisania sie na poczatkowe zajecia do aeroklubu. Spełnia warunki, ale poinformowano go, że zajecia praktyczne odbywają się w weekendy w godzinach od 7 do 9/30 i od 11 do 13.30. Niestety w tych terminach, ze wzgledu na prace - nie moze. Wyjaśniono mu, ze praktykowanie "dorywczo" nie ma sensu, bo nic z tego nie bedzie. Szkoda jego czasu i kasy na takie "szkolenie" z doskoku. Zwazywszy na to, ze najblizszy aeroklub szkolący szybowcowo jest ponad 100 km od jego miejsca zamieszkania (i usytuowania tego aeroklubu w którym sie dowiadywał), a terminy szkoleń są podobne sadzisz, ze uczyniono mu krzywde, czy też realnie przedstawionoi sytuację?
--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • oby.watel 17.09.11, 21:00
    Wybieram odpowiedź b.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 17.09.11, 21:01
    OK, czyli przyjmujesz, ze jakiś klub ma swoje zasady i chetny do klubu musi sie do nich dostosowac, jesli chce w nim działać na serio?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 17.09.11, 21:08
    Tak.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 17.09.11, 21:34
    zapewne wiesz do czego zmierzam smile skoro uwazasz, ze to nie klkub ma zmienic zasady pod goscia (akurat zmiana tychze byłaby niemozliwa z pewnych technicznych przyczyn oraz ludzkich, np. istruktorów) a gosc dostosowac się do zasad, to dlaczego tak cie złosci, ze KRK z załozenia łączy pary małzeńskie "do smierci". KRK to taki klub, do którego zasad nalezac i w pełni korzystajac z członkostwa, trzeba sie dostosowac. Ale ma sie wiedze, ze się nie musi w nim być. Mozna zmienic na inny, nie być w zadnym i się zyje smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 17.09.11, 21:47
    Klub nie wiąże się z gościem na całe życie. To po pierwsze. Po wtóre jeśli gość jest jedynym klientem, albo więcej jest gości z takimi problemami, to klub dopasuje się do niego lub do nich, ponieważ to leży w interesie klubu. Zwróć uwagę, że sklepy nie są otwarte wtedy, kiedy sprzedawcom jest wygodnie, ale klientom. W przeciwieństwie do urzędów, które są miejscem pracy podporządkowanym wygodzie zatrudnionych w nich urzędników, a nie petentów.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 10:52
    Co do dostosowania się klubu, to w ogólnosci masz rację, zas w szczegółach nie do końca, są bowiem po pierwsze pewne czynniki techniczne i ludzkie nie pozwalajace robić szkoleń w innych terminach. Ale ogólnie mozna powidzieć, ze masz rację pokazując przykład sklepów.
    Tylko zwróc uwagę, że to dotyczy tylko NIEKTÓRYCH sklepów. Takich, które mają sporą konkurencję. Z usugami jest już inaczej smile Chcesz isc do KONKRETNEGO fryzjera - musisz sie zapisać i choć na ogół idzie ci na rekę, jakoś tam dostosować do godzin jego pracy w danym dniu.

    Podałeś swietny przykład z urzedami. No własnie. Na ogół są czynne w godzinach pracy petentów. No i ? No i petemnt zwolni sie z pracy w tym dniu, weźmie urlop, żeby pozałatwiac sprawy urzedowe. Bo nie ma szans gdzie indziej ich załatwić po prostu. Nikt inny nie wystawi Ci dowodou osobistego, prawka, dowodu rejestracyjnego, czy paszportu - z tych najbardziej prozaicznych rzeczy. Peten zgrzyta ząbkami, ale DOSTOSOWUJE sie do godzin pracy urzedu. Bo MUSI. A z urzedem, jest tym, czy owym - zwiazany od dziecka.

    Jednak logicznie rzecz biorac nijak się to przekłada na KRK. Faktycznie - mogą człowieka z nim zwiazać rodzice od dziecka, chrzcząc, posyłając na religię. Ale w pewnym momencie człowiek już moze decydować SAM czy kontynuuje chodzenie na katecheze i do kościoła. Sankcje nijakie za brak zainteresowania tymze nie grozą. Jesli uczeń i jego rodzice b. strachliwi, to załozmy chodzi na religię do maturysmile Ale na studiach już nie ma religii i nikogo na ogół nie interesuje swiatopogląd studenta. Czyli już nawewt najbardziej wystraszeni mogą odpuscić.
    I od tego momentu mogą na serio nICZEGO już od KRK nie potrzebować, na ni nie być z nim nijak zwiazanym. A ze tam gdzies zapisanym się jest, no to co? Niczym to nie skutkujesmile

    Tylko, ze u nas jest w temacie swoista schizofrenia. Albowiem wiekszosc ma kosciół w de, ale do czasu, jak przyjdzie do slubu. Wtedy się zaczyna, bo MUSI być w kosciele. I to wcale bynajmniej nie z powodu wiary jednego z małzonków (jak u mnie) na ogół, czy ryzyka zawału babci smile tylko zwyczajnie z powodu ładniejszej oprawy i wiekszej gali niż podczas ceremonii w USC. Wiec wóczas zaczyna się skamlenie do tego Koscioła, bieganie na uaki przedslubne, zeby zaliczyć i wreszcie móc sie pokazać w bieli i z "Ave MAria" przed rodziną i znajomymi. Taka jest brutalna prawda Obi.
    Oczywiscie wiekszosc tych ludzi WIE, że ten slub bedzie najprawdopodobniej pierwszym i ostatnim w ich wykonaniu w kosciele. Że przysiega skutkuje tym, że w oczach Koscioła TEN człowiek bedzie prawdopodobnie fdo końca życia małzonkiem sakramentalnym, ale im to zwyczajnie nie nprzeszkadzasmile Wiekszosc ludzi biorących śluby nie mysli o rozstaniu w razie czego, ale wszyscy WIEDZA, ze są rozwody nie? smile

    I całkiem sporo z tych ludzi się rozwodzi i zyją. Mają tylko zal do Koscioła, ze akuratnie w ich przypadku nie zmienia teraz zasad i nie mozna się "koscielnie rozwiesc". No , nie mozna. Mozna probować stwoierdzac niewaznosc, o ile są podstawy, ale to b. długo trwa, a wynik jest nieznany. Ale przecież WIEDZIELI, jakie są zasady tej gry, tego klubusmile WIEDZIELI, że tak będzie, albo moze być. I z reguły, w przewazajacej czesci przypadków Obi, ludzie mają to w d...

    Ci, którzy naprawde cierpią z powodu niemoznosci pełnego uczestnictwa w eucharystii z powodu pozostawania w zw. niesakramentalnym, to garstka. Zwykle człowiek, dla którego wiara jest aż tak wazna, po prostu rozwiedziony pozostaje samotny. Dokonuje takiego wyboru. Nie jest tak wcale, ze kazdy rozwiedziony człowiek nie otrzyma rozgrzeszenia i nie moze przyjąc komunii. To jest urban legend smile Jesli nie zyje na stałe z nikim czy to po slubie cywilnym, czy bez niego, z reguły jest traktowany, jak kazdy inny wierny.

    No, ale Ty piszesz, ze PB łączy nas w nierozerwalne pary smile Nie. Nikt siłą nikogo z nikim niechcianym w kosciele stułą nie wiązesmile Sami ludzie tam idą z wybrankiem/wybranką i się proszą, zeby ich zwiazać "na zawsze", jeszcze za to płacąsmile
    Konsekwencje swoich swiadomych wyborów trza ponosic. W tym przypadku są to TYLKO konsekwencje kanoniczne, dla jednych wazniejsze, dla innych mniej wazne. Zwykle ci, dla których one i cala wiara jest wazniejsza, albo zwyczajnie logicznie myslacy, najmniejsze mają, albo zadne prety do koscioła o to, że nie mogą drugi, trzeci, piąty i dziesiaty raz odstawiac gali przed ołtarzem smile Takie pretensje na ogół miewają ci, którzy ślub w kosciele brali bo ładne, bo mozna się pokazać, a tu po małzeństwie i drugie też by sie tak zdało poswietowaćsmile

    Dużo bardziej kontrowersyjne dla mnie Obi, niż "nierozerwalnosc sakramentalnego małżeńśtwa" jest mozliwosc i zwyczaj chrzczenia dzieci w KRK, gdy są całkowicie nieświadome i nie mają wyboru. Bo to niesie z sobą okreslone skutki kanoniczne (którymi fakt, mozna się nie przejmować, ale są) bez wiedzy, zgody i swiadomosci bezposrednio zainteresowanego.
    Małe dziecko nawet nie wie, ze oto zostało wpisane, a wymiksować sie jest bardzo, bardzo trudno. Nowożeńcy WIEDZA w co wchodza, znają skutki kanoniczne i skoro na to z dowolnej przyczyny idą, to o co potem kwiki ryki?smile


    Sami sobie wybierają w dzisiejszych czasach osobę, z którą stają ptrzed ołatrzem (zamiast przed kierownikiem USC), sami tam z nią idą prosic o TAKI własnie slub, slub z kanoniczną konsekwencją nierozerwalnosci, a potem wnoszą ptretensje do całego swiata?

    Zanim bedziesz mi przypisywał poddańśtwo religii Obismile zastanó się przez chwile nad tym co napisałam, tak logicznie. Ja poddastwa religii nie uprawiam (kiedyś miz daje się Ty, ale mogę się mylic co do osoby, zarzucono na tym forum). Nie wyszło, rozwód i czesc. Żyję sobie swoim życiem, nie mam problemu z KRK, ani z jego stosunkiem do mojego sakramentalnego małzeńśtwa, nawet mnie wynik stw. niewaznosci nie intertesuje.
    To, że nie mogę przystepowac do nkomunii jest konsekwencją MOJEGO wyboru. Bo to ja sobie wybrałam życie poza Kosciołem. Przyznam, że dla mnie nie ejst to wcale uciązliwe smile Ale jakie by nie było, trudno, zebym miała pretensje o to, że znajac reguły gry sie ich nie trzymam i zadała, zeby te regiuły dl;a mnie zmienić. Toż to nioepowazne.


    Wiem, ze najczestszym argumentem "wierzacych" w takich sytuacjach jest: jak to? mozna zabić, ukraść, zgwałcić i dostac rozgrzeszenie, a człowiek zyje spokojnie i nie moze.

    No włąsnie. Mozna zabić, zgwałcić, ukraśc, a nie zabijać, gwałcić i kraść deklarując, ze nadal się to bedzie robić.
    NA tym polega subtelna smile róznica. Osoba zyjąca samotnie dostanie na bank rozgrzeszenie, gdy zdarzy jej sie seks z kimś, kto nie jest jej mezem/zoną. Jesli natomiast stworzy regularny zwiazek z seksem to nie (na ogół przy parach mieszkających razem dostają takowe przed ślubem koscielnym). Bo zachodzi sytuacja trwania w grzechu, a nie jednoirazowej pokusy. To jest elementarna wiedza nt. nauki KRK w tym zakresie. Tymczasem, jak się okazuje wiekszosc "wiernych" jej nie ma smile Moze sie komuś ona nie podobać, mozna się z nią nie zgadzać i zyc sobie poswojemu, ale nie domagać się zmiany ze swojego powodu smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 11:26
    Wybacz potrójnie kochana Koro. Nie będę tutaj deliberował na tematy osobiste. Odpowiedź wysłałem Ci na skrzynkę.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 12:21
    Że nie rozumiem, jak mozna na coś swiadomie pójsc, a potem płakac, ze druga strona trzyma się zasad?

    Od Ciebie też nic osobiostego nie oczekiwałam (mail zaraz przeczytam oczywiscie). Chodzi mi o proste logiczne przełozenie. Nowozeńcy są dorosli i rozumieja co znaczy przysiega "do grobowej deski". Mogą sie jej nie trzymać i spokojnie funkcjonować w państwie, bo dla państwa znaczenie ma co innego.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 12:45
    I czego ode mnie oczekujesz? Jakby byli naprawdę dorośli to by nie wierzyli w gadające węże, niewidzialne stworki ze skrzydłami i rogami, wszechmogącego biegającego po raju i usiłującego zlokalizować w krzakach ludzi, których stworzył i gdzieś mu się zapodziali...

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 13:30
    Odpisałąm Ci ogólnie ponizej

    A co do tego, o czym piszesz. Mozna by tak stwierdzić. Tylko, ze sam do mnie napisałęś, ze ludzie w wiekszosci, muszą w coś wierzyć. Wierzenia, znacznie wczesniej niż chrzescijaństwo a nawet judaizm, we wszelkie bóstwa są na swiecie od kiedy pojawił sie czlowiek myslący. JAk tak scisnac, jak mawia mój kolega smile to miały zawsze dwa cele u ludzi wyjasnienie zjawisk niezrozumiałych (których teraz z racji rozwoju nauki mamy coraz mniej) i poczucie czuwania nad ludźmi kogoś. Jakiejś siły, niezaleznej od wszystkiego, decydujacej, mogącej wszystko. Wiekszosc religii tych dawnych, zapomnianych i tych dominujacych obecnie, na tym się opiera. Korzystaja z tego imkorzystali przez wieki wszelkiego rodzaju szamani, czarownicy, kapłani i uczeni w ....smile Ale zawsze było tak, że to człowiek sam poszukiwał tego wierzenia. Wiary w coś nierealnego, irracjonalnego typu to co podałeś, nie wymyslili ani rabini, ani ksieza katoliccy Obi. smile

    Mniejsza zresztą o to. Dla ludzi w wierze najwazniejsze jest, że mają przekonanie, iż KTOS nad nimi czuwa, jest w stanie pomóc w sytuacjach bezs wyjscia (np. smiertelna choroba, patowa sytuacja). Gorejace krzewy, gadajace weze, kobiety zapłodnione przez duchy, to tylko otoczka. Kiedy słońce było bogiem smile też musiał być jakiś bóg słońca, nie mogłą nim być sama gwiazda. Ten bóg też musiał czegoś od ludzi chcieć. Np. ofiaty w postaci wołu, albo wroga, albo dziewictwa kapłanki smile bo ludzie wyobrazali sobie, ze Bóg chce, pożada tego, co oni sami smile Mieli mało żarcia, wiec bóg chciał ofiary z zarcia - proste.
    Niektóre "boskie" nakazy i zakazy brały się z praktycznosci korzystnej dla ludzi, a wymyslonej przez mądrzejszych od głupszych. Np. obrzezanie mezczyzn. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy dzios, ze istnieje jakokoliwk bóg, któremu zalezy na tym osobiscie, zeby gosc sobie napletek usunałsmile Teraz ma to u muzułmanow i Żydów charakter symboliczny, pokazanie oprzynaleznosci do religii ( wwiekszosci, nie liczac np. nomadów zyjących w miejscach skąpych w wode). Kiedyś miało wymiar praktyczny - wody bywało , jak na lekarstwo. Pod napletkiem zbierała się wydzielina powoidujaca stan zapalny przy dłuższym niemyciu się (a nie było jak). To z kolei powodowało niechec do współzycia i choroby. No to zrobiło się "bozy nakaz" z odciecia napletka smile bez którego łatwiej było członek utrzymać w czystosci i sprawnoscismile
    Podobnie z zakazem jedzenia wieprzowiny. Jakiemu Bogu miałoby na tym zalezeć?smile Po prostu swinia w warunkach pustynnych nie miałą zarcia, samą trawą sie nie nazarła w czasie pory deszczowej, nie umiała isc daleko za koczownikami, a jej mieso szybko sie psuło i nie nadawalo do suszenia, za to było i jest ciezkostrawne, a zepsute - zabójcze. Wiec się po bozemyu zakazało jesc swinki i po kłopocie.
    Bezwgledny wymóg monogamii u kobiet to zasada zwierzeca typowo. Samiec lwa gdy pokona dotychczasowego przywódce zabija młode i czeka na ponowną ruje samic. Żeby sam je zapłodnic, przekazac swoje geny. Stąd taka surowosc wobec kobiet spółkujących z niejednym mezczyzną. W chrzescijaństwie pojawił sie dodatkowo nakaz monogamizmu obustronnego. Wzieło sie to stad, że kobiety bywały zazdrosne o inne zony i legalne nałoznice. Dochodziło do zabójstw dzieci i ich matek, czy też pieknieszych rywalek. Wiec oficjalnie jeden maz miał jedną zonęsmile Za to, jak pokazuje historia "nieprawych" nałoznic, metres mógł mieć dowolną liczbę, ale ich dzieci nie pretendowały do tytułów i majątków.
    Wszystko to ma praktyczne i logiczne uzasadnienie. A zrobienie z tego prawa bozego jest mykiem zmierzajacym do nieprotestowania. Z bóstwem nikt duyskutowac nie chcial, z człowiekiem , zapewne by tak łatwo nie było.


    Z racji faktu, że obecnie ludziom od paru wieków coraz trudniej wierzyc w gadajace weze, samozapalne krzaki itp. wyjasniono im, ze czesc Biblii to metafory - twory pokazujace coś za pomocą prostych, acz niekoniecznie realiztycznych zjawisk. No i tyle.


    Nie sadze, by ludzie o jakich piszesz, doprosli poniekad, zastanawiali sie nad logiką poszukiwania ukrywajacycjh sie ludzi pzrez wszechwidzacego Boga smile np. Liczy sie dla nich TU i TERAZ. A tu i teraz poszli na zasady, które były im znane. I ponosza tego konsekwencje. Ale tak naprawde konsekswencje jakie ponosza sa ...tylko w nich. Chca wierzyc w to, ze zawarli z kimś przymierze do smierci, bez wzgledu na to, jak sie ten ktoś zachowuje i czy sam go dochowuje. Nikt od nich realnie tego nie wymaga.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 13:41
    Czyli nie zgadzasz się ze mną głównie dla dobra sporu? No bo jeśli potwierdzasz wszystko co napisałem, to musi chodzić tylko o dobro dyskusji - jak przytakniesz, to jej nie będzie. Teraz rozumiem.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 14:07
    Nie, nie zgadzam się z Tobą co do tego, że ludzie są jakkolwiek zmuszani do praktykowania relkigii (moze poza jakimiś wyjątkami, które zawsze sie mogą zdarzyć), w naszym kraju.

    Gdyby wychowanie w jakiejs religii oznaczało z automatu bezmyslne się jej poddawanie, to nigdy nie byłoby ani odtepców od danej religii na rzecz innej, ani ateistów wyrosłych w religijnych domach. Dodam, ze wiekszosc Polaków, to ludzie trwktrujacy wiare OBRZEDOWO i to przekazujacy swoim dzieciom. Nieprawdą jest zatem, ze taki człowiek wierzy w gorejace krzaki i gadajace weze, bo MUSI, gdyż tak ma zapisane na twardym dysku pt. mózg, bez mozliwosci analizy i kasowania.

    Ślun koscielny od powojnia (bo przed wojną o ile wiem nie było mozliwosci zawarcia slubu niewyznaniowego, choć niekoniecznie w obrzadku RK) jest nieobowiazkowy. Znaczy mozna zawrzec cywilny, czy staroipogański przy tym też i gra. Dla państwa liczy sie tylko stosunek cywilnoprawny, takze przy rozwodzie . I tu kolejna uwaga: nieprawda jest jakoby sady brały pod uwage religijne wzgledy małzonków przy rozwodach. Sadu na ogół nie rusza argument "jestem wierzacy i dlatego nie chce się rozwodzić" (to uwaga w temacie uzaleznienia naszych sadów od swiatopoglądu)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 15:11
    Napisałem, że są zmuszani? Czy miałem na myśli, że są zmuszani? Ludzie nie są zmuszani w żaden sposób do chorowania. A chorują. Nie są zmuszani do wierzenia, a wierzą. I nie przestają wierzyć, jak sama zauważyłaś, tylko przestają wierzyć w jedno, a zaczynają w drugie.

    Przy okazji kochana potrójnie Koro i czcigodna Azerko ateista to nie jest człowiek, który wierzy, że zamiast boga istnieje kreator, albo jakiś inny inteligentny projektant. Z tej prostej przyczyny Ner gal będąc ateista, o czy wspomniał, nie może być satanistą. Ponieważ ateizm to także nie jest zastąpienie wiary w boga wiarą w jego sługę, który w niebie dopuścił się rokoszu.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 15:36
    oby.watel napisał:

    > Napisałem, że są zmuszani? Czy miałem na myśli, że są zmuszani? Ludzie nie są
    > zmuszani w żaden sposób do chorowania. A chorują. Nie są zmuszani do wierzenia,
    > a wierzą. I nie przestają wierzyć, jak sama zauważyłaś, tylko przestają wierzy
    > ć w jedno, a zaczynają w drugie.



    Obi, ja Cię na serio nnie pojmuję. Choroba, to sprawa na ogół okolicznosci i przypadku, wiara - na ogół wyboru. Nie musi to być zaraz wiara w Boga, tego czy innego. Ja wierze, ze lepiej dla mnie jest nie jesc miesa, bo mi nigdy nie smakowało, a poza tyjm szkoda mi zwierzaków, które miałabym jesc. Czasem coś moze i wygląda apetycznie, coś z miesa, ale ja dokonałam wyborusmile mając 15 lat i nie załuję go. Z nijaką religią, stowarzyszeniem , ruchem wege nie ma to nic wsp.olnego. Kiedys, na studiach byłam na szkole przetrwania. Nie mielismy w grupie do zarcia nic, tylko suchy chleb i konserwy miesne. Ja byłam o tym chlebie + nazbierane jagodysmile 3 dni, nie umarłam jakoś smile Jestem nienormalna, bo wierze, ze moge zyc nie jedzac zwierzat? Musi to być silna wiara, bo ... już 25 lat prawie nie jem i zyje smile i naprawde NIKT i NIC mnie nie zmusza do tego.
    A to, ze np. nie mogę spróbować regionalnej kuchni czasem opartej na miesie jest sparwa mego wyboru. Tak samo z wyboru, niezwiazanego z religią bynajmniej, nie chodze do łóżka z facetami, którzy mi sie czasem podobają i mają na to chec, bo jestem wierna facetowi z którym jestem. Nie boje sie zadnej kary bozej smile, bo gdybym się bałą, tobym z nim nie byla smile , ani nawet tego, ze sie dowie. Po prostu - oczekuje wiernosci w zwiazku i wierzee, ze powinnqam sama jej dochowywac. To są MOJE zasady, wiec paranoją byłoby sie ich nie trzymaćsmile


    Nigdy nie mysłałam, ze ateista to ktoś, kto wierzy w jakiegoś kreatora, poza kreatorem przyłączenia drukarki np. smile
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 15:50
    Popytaj swoich wierzących przyjaciół i znajomych dlaczego wierzą, dlaczego akurat w to, zaproponuj, ze poczytacie biblię, że ich zapytasz o to i owo. Gdy tylko weźmiesz biblię do ręki i coś przeczytasz okaże się, że nie należy jej zapisów rozumieć dosłownie, ale zgodnie z własnym widzimisię lub aktualnymi wytycznymi. Na przykład wytyczne mówią, że częsty zwrot "krańce ziemi" nie dowodzi płaskości, lecz kulistość. Że to był jedyny w swoim rodzaju tresowany wąż ogrodowy, nie przeznaczona do masowej produkcji. Itp. Itd. Jedyny wybór jaki maja, to wierzyć w boga, Allaha, manitou, czy latającego potwora spaghetti. Wszystko jedno w co, ale w coś MUSZĄ. Pewien kaznodzieja ogłosił pojawienie się mesjasza. Wierni przygotowali się na powitanie i... mesjasz nie pojawił się. No więc oznajmił, że pomylił się w obliczeniach i mesjasz pojawi się w innym terminie. I znowu nic. Za każdym razem miał więcej wyznawców...

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 17:08
    Wiesz, powiem ci szxzerze. Mam wielu znajomych o swiatopogladach róznych, ale na ogól z nimi o tychze (poza wyjątkami) nie rozmawiam. Głównie dlatego, ze znamy się i kazdy wie, jaki kto reprezentujesmile Ale masz rację, piszesz to co ja napisałam. A dlacego w to akurat? Bo tu sie urodził delikwent smile W to wierzyli jego dziadkowie, pradziadkowie, wujek Władek itp. smile To też oczywiste.

    Natomiast widzisz... Ja "mam tak", ze poproszona o rade np. staram sie mówic nie tylko ze swego punktu widzenia, ale takze mieć wzgląd na światopoglad rozmówcy. Przykładowo : zwierza mi sie znajoma, którą zdradza mąż. Mój punkt widzenia jest taki ( w odniesieniu do mnie), ze takiego zwiazku nie wartro warowac, a zdradzajacemu nalezy dac szanse w zwiazku ... z inną kobietąsmile, a sobie - z innym mezczyzną. Dla mnie sptrawa prosta (po doswiadczeniu) Ale WIEM., ze ta osoba tak nie postąpi. Wiec mówie jej ogólnie: ze nikogo na siłe przy sobie nie zatrzyma, ale powinna postapic teraz tak, a tak wg mnie (i psychologów bez wzgledu na swiatopogląd). A wiesz dlaczego tak czynię?smile Bo chce pomóc, a wiem, ze jesli komuś zapodam coś całkowicie niezsgodnego z jego przekonaniami, to odrzuci WSZYSTKO, co powiem, takze to, co jest swiatopogladowo neutralne, a pomoze tak czy owak. Nic w tym magicznego, kazdy z nas tak masmile.

    Zrozum wreszcie, ze empatia nie polega na przyjeciu czyichś poglądów, a na przyjeciu, ze ktoś je ma. Pozareligijnie, zeby nie było. Ja nigdy nie odczuwałam pragnienia, zeby mieć dziecko. Naprawde, wbtrew temu co uwazaja niektórzy, ze kazdą kobiete kiedyś to nachodzi smile Ale mimo to, rozumiem, ze ktoś takie pragnienie odczuwa. Nie, ze "wszyscy mają " i nie ze "zegar bije" tylko poczucie braku czegoś w zyciu w zwiazku z brakiem dziecka. I choć ja bym pewnie impreze zrobiła, gdyby się okazało, ze jestem niepłodna z radosci, to ROPZUMIEM ludzi, którzy z powodu swej bezpłodnosci cierpią i lecza sie latami, próbują zapołodnienia iv. Bop to co ja czuje, mysle nie jest obligatoryjne dla kazdego! Ktoś ma o swoim zyciu prawo mieć inne zdanie, pogląd, odczucie.


    Dlatego wqrza mnie transponowanie swego zycia na innych i sweych poglądów na innych. "Ja uwazam, ze wszyscy chcą (wpisac dowole), wiec tak jest", "Ja uwazam, ze szczescie to (wpisac dowolne), wiec szczescie to" itd. Eqrzaja mnie też ludzie, którzy w innych doszukują sie działania wobec siebie na siłe. "Sasiad je kiełnbase w piątek, zeby mi zrobić na złosc" "Procesja złosliwie idzie pod moimi oknami, żeby mi dać popalisc jako niewierzacemu".


    Miałam kiedyś, w tamtym mieszkaniu sąsiadke. Starsza pani, słuchaczka RM. Wiem bo dosłownie ryczało to radio od wczesnych godzin rannych. Mieszkała nad nami. W dni npowszednie nas to z ekspartnerem waliło, ale w sobote, niedziele, gdy moglismy dłuzej spac, nie dało sie, bo RM mówiac kolookwialnie darło u sasiadki ryja smile tak, ze nie szło spac smile Gdyby to była techniawa też by nam takn samo przeszkadzało dodam.

    Kiedyś nadarzyła sie okazja porozmawiac zx panią, bo sama zapukała, czy nie moglibyśmy ją podwieźć do szpitala rano na badanie. Moglismy. Przy okazji zahaczylismy o radio. Ze troszkę głosno w weekendy, a my do pracy itd. PAni sie zafrasowała, przeprosiła, miała problem ze słuchem, zresztą na pierwszy ze tak powiem rzut oka widac było. Nieco sie sciszyła, a ze wielkanoc była za pasaem postanowilismy z eksem zrobić jej prezent. Male, zgrabne bezprzewodowqe słuchawki z pilotem z duzymi klawiszami. Wsadzilismy w koszyczek, obok zajaczka z cukru i zaniweslismy z życzeniami. Ile radosci miała smile jak sie cieszyła, ze moze sluchawkami poglasniac i przuciszac głos w RM i TV Trwamsmile Wszystko eksio jej nastwaił jak ta lala. My dostalismy pkawałek pysznego placka, półlityrową nalewkę z rózy i obietnicę, ze jak nas nie ma to ona zawsze patrzy na mieszkanie. Postanowilismy, ze trza babci poimóc, bo dzieci daleko. Robilismy zakupy przy oakzji włąsnych, a jak pani Krystyna potrzebowała do archikateedry, tośmy podwozili, bo to daleko stamtad dlka starszej osoby. Jak sie wyprowadzałam to płakała. Niepotrzebnie, bo choć oboje już tam niue mieszkamy, wpadamy do niej czasem. A to zakupy jakieś, a to do lekarza dalej gdzieś. Dla nas to godzinka, dwie, a dla niej ulga zawsze. Pani Krystyna wiedziała, ze my zylismy bez slubu zadnegosmile, a ze potem jako przyjaciele w jednym mieszkaniu. Zapytała, powiedziałam. Słowa nigdy nie mowiłasmile Zawsze deklarowała, ze sie bedzie za nas modlić szczescie sprzyjało. I fajnie, dzieki jej za pamiećsmile Teraz zrobiłam sporo schabu w folii, pół zamroze dla mojego faceta, a pół zawioze pani Krysi. Niech poje przy tym swoim RMsmile nie w piątek ma sie rozumiećsmile Fajna kobitlka i tyle. nie ma co sie zaraz zrazaćsmile Acha - u niej w domu kupa obrazków swietych, róznychsmile jakoś mnie nie pogryzły smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 17:22
    Tak. To tłumaczy i usprawiedliwia obecność zwłok na ścianie... Problem w tym, że o człowieku nie świadczy wiara i deklaracje, ale czyny. Gadać można dowolne bzdury, składać dowolne deklaracje. Mickiewicz to pięknie opisał w wierszu "Przyjaciele".

    Kobieta nie zrobiła rwetesu, nie rzuciła się z wrzaskiem, że ją krzywdzicie i ograniczacie katolicki głos w jej domu, nie plotła o nienawiści. Można? Można. Bo to nie od wiary zależy, lecz od kultury.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 17:29
    oby.watel napisał:

    > Tak. To tłumaczy i usprawiedliwia obecność zwłok na ścianie... Problem w tym, ż
    > e o człowieku nie świadczy wiara i deklaracje, ale czyny. Gadać można dowolne b
    > zdury, składać dowolne deklaracje. Mickiewicz to pięknie opisał w wierszu "Przy
    > jaciele".


    Mickiewicz to dla mnie z przeproszeniem no. Sam za życia wykazywals ie czymś co dla mnie zfgoła całkiem jest niemoralne, wiec... Ale to niewaznesmile . Powtarzam - mnie nie ptrzeszkadza. Podobnie jak rychły przyjazd do obecnego mego miasta "Franza Jozefa" karetą smile Ma byćsmile A kto to ? Wszak OKUPANT! ZABORCA, a tu i knajpa Franza Jozsefa i co rusz portret smile i nawet kotlet "FRANZ JOSEF" b. dobry podobno smile To czesc historii tego miasta po prostu smile

    >
    > Kobieta nie zrobiła rwetesu, nie rzuciła się z wrzaskiem, że ją krzywdzicie i o
    > graniczacie katolicki głos w jej domu, nie plotła o nienawiści. Można? Można. B
    > o to nie od wiary zależy, lecz od kultury.




    No, tylko, ze MY TEZ nie zwyzywalismy ją od moherów wrednych i starych dewotek tylko miło i grzeczbnie POPROSILISMY. Zalezy od kultury, z obu stron smile
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 17:46
    Mickiewicz to dla mnie z przeproszeniem no. Sam za życia wykazywals ie czymś co dla mnie zfgoła całkiem jest niemoralne, wiec... Ale to niewaznesmile

    Za życia czymś się wykazywałem co dla Ciebie jest niemoralne? A to nie Ty przypadkiem deklarowałaś, że nie interesuje Cię życie innych i że należy pozwolić ludziom żyć jak chcą? Nawet, a może zwłaszcza, nieżyjącym? Przypomnę, że niektórzy za niemoralne uznają życie Twoje.

    > No, tylko, ze MY TEZ nie zwyzywalismy ją od moherów wrednych i starych dewotek
    > tylko miło i grzeczbnie POPROSILISMY. Zalezy od kultury, z obu stron smile

    Aha. No tak. Skoro nie chodzicie do kościoła to powinniście zwyzywać. Bo każdy niechodzący to cham i złodziej. Katolik bluzgający na forum jako AA (anonimowy ateista) to dowód na chamstwo, brak kultury i bóg wie co jeszcze ateistów. Katolik bluzgający na forum jako katolik też zresztą jest dowodem chamstwa ateistów. A przecież chyba nie ma wątpliwości, że to nie wiara czy jej brak czyni człowieka kulturalnym, tylko kindersztuba, wpojone przez dom zasady. Najżarliwsza modlitwa nie nauczy posługiwać się sztućcami.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 17:53
    oby.watel napisał:
    >
    > Za życia czymś się wykazywałem co dla Ciebie jest niemoralne? A to nie Ty przyp
    > adkiem deklarowałaś, że nie interesuje Cię życie innych i że należy pozwolić lu
    > dziom żyć jak chcą? Nawet, a może zwłaszcza, nieżyjącym? Przypomnę, że niektórz
    > y za niemoralne uznają życie Twoje.


    >
    Niech sobie uznają smile Człowieku ty niemozebnie mieszaszx pojecia smile Ale masz rację - zycie Mickiewicza nie ma tu nic do rzeczy smile I nie jestem miłosnikiem jego twórczosaci nie zuwagi na jego pozaliterackie poczynania, a z uwagi na to, ze ten styl poezji mi sie nie podoba.

    >
    > Aha. No tak. Skoro nie chodzicie do kościoła to powinniście zwyzywać.

    Aha, to tak, To TWOJE SŁOWA. Nic takiego nie napisałam! Napisałam tylko, ze nie zwyzywalismy tylko grzecznie poprosilismy. NIC o ty,m, ze skoro chodzimy gdzies, albo nie chodzimy.


    Bo każdy
    > niechodzący to cham i złodziej.


    TO ZNÓW TWOJE SŁOWA. Ja nic takiego NIGDY nie napisałam smile



    Katolik bluzgający na forum jako AA (anonimowy
    > ateista) to dowód na chamstwo, brak kultury i bóg wie co jeszcze ateistów


    Znów TWOJE slowasmile


    . Kato
    > lik bluzgający na forum jako katolik też zresztą jest dowodem chamstwa ateistó
    > w. A przecież chyba nie ma wątpliwości, że to nie wiara czy jej brak czyni czło
    > wieka kulturalnym, tylko kindersztuba, wpojone przez dom zasady. Najżarliwsza m
    > odlitwa nie nauczy posługiwać się sztućcami.




    Ależ oczywista oczywistoscsmile Tylkjo wieszx co? Ty sie musisz strasznie przejmowac tym, co inni o Tobie mowią, w tym przypadku, jako o ateiscie - serio. Mnie taka gadka zwisa i powiewa - naprawde smile A już na forum - podwójnie smile
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 18:21
    Mała uwaga. Te słowa o złodzieju i - w oryginale - pijaku to z Barei. Poza tym wszystko się zgadza. Przyznaję także, że to co napisałem to moje słowa, a to co zacytowałem to nie moje słowa. Miałem nadzieję, że się nie wyda. I tak od słowa do słowa doszliśmy do konkluzji, że nie wszystko złoto co się świeci i dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła. Oraz, o czym nie wolno zapominać, Litwo, ojczyzno moja. A jak moja, to polski powinien być językiem urzędowym. A polskie i chińskie nazwiska powinny być pisane z wykorzystaniem oryginalnych znaków. Jak w Polsce. Moja sąsiadka ma w dowodzie, że nazywa się 梅傑克的個人主頁 i nikt z tego powodu nie robi problemów, jak na Litwie Litwini. Powinni się od nas uczyć kultury i tolerancji.

    http://www.wilnoteka.lt/files/imagecache/320x240/images/article/field_picture/Oszkinie.jpg

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 18:38
    ostatni post odbieram jako wybacz, bełkot. Kompletnie nie wiem o czy mowa.

    Zatem odniose sie tylko do sytuacji litewskiej - ogolnie. Tak to jest na ogół, ze mniejszosc narodowa w danym kraju, zawsze jest roszczeniowa (ogólnie) i wiecznie jej coś nie pasuje. Tyczy się to zarówno polskiej mniejszosc, jak kazdej innej. Ja mam okazje obserwowac Ukraińców, stanowiacych w Poslce legalną i dotoiwaną z naszej kasy mniejszosc, są obywatelami polskimi rzecz jasna. Urzadzają swieta na czesc Bandery, odsłaniają pomniki ordowanych" nawców, zadają cxora wiecej kasy i budynków, a jakikolwiek najsłabszy głos sprzeciwu to jest ich dyskryminowanie. Jeden zyczył sobie, zenuy mu wpisac w dowoedzie imię Ihor. W Polsce NIE MA takiego imienia, wiec logiczne , ze nie mozna go wpisac. Afera o dysktryuminacje na 210 fajerek. Bo na niego wszyscy mówia IHOR i tak go w cerkwii ochrczczono. A na moją sioste mowią Kicia wszyscy, też ma mieć tak w dowodzie? Ło matko, co za oszołom. Do minoisterstwa pisał aż smile Ze Polak na Urainie moze mieć i Vladislav i Wladysław , a on chce Ihorsmile Faktycznie na Ukrainie nie ma ujednilicenia pisawni, ale nie dla Polaków, tylko w ogóle. Ukrainiec moze mieć VoŁodymyr, Wołodymir, Volodymir, albo Wołodimir i gra. U nas nie, ale to był przejaw dyskryminacji smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 18:58
    Na Ukrainie nie obowiązuje już cyrylica? Od kiedy? I od kiedy jakimś problemem jest dla polskiego urzędnika wpisać do dowodu Ihor, jeśli ktoś ma na imię Ihor? przecież to nie urzędnik nadaje imiona. On ma za zadanie przepisać z formularza na dokument, wkleić zdjęcie, podstemplować, wezwać obywatela po odbiór i na tym jego rola się kończy.

    Chciałbym także wspomnieć, że Ukraińcy też mają prawo mieć swoich bohaterów narodowych. A że nie byli mili dla Polaków? Cóż. Polacy także bywali niemili. I przejęli do Lwów w wyniku działań wojennych, a nie negocjacji pokojowych. Znowu powiesz, że mam obsesję, ale trzeba było pilnować interesów polskich, a nie Watykanu, to i rozbiorów by nie było i Polska nadal rozciągałaby się od morza do morza.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • a000000 18.09.11, 19:27
    oby.watel napisał:

    I od kiedy jakimś problemem
    > jest dla polskiego urzędnika wpisać do dowodu Ihor,

    urzędnikowi pewnie pomyliła się metryka urodzenia, gdzie wpisane imiona muszą być "z listy".
    Do dowodu powinien wpisać zgodnie z metryką urodzenia.
    Węszę, jako forumowy szpieg rosyjski, że facet ma w metryce IGOR.... a urzędu nie obchodzi imię na chrzcie nadane.

    I pr
    > zejęli do Lwów w wyniku działań wojennych, a nie negocjacji pokojowych.

    nieprawda. Lwów do Polski wniosła w posagu ruska księżniczka. Dziś dla nas to brzmi jak bajka o żelaznym wilku, ale kiedyś to było zgodne z prawem.
    Zbrojnie Polacy zajęli Wilno.

    >Polska nadal rozciągałaby się od morza do morza.

    Marzenie poety? Po co nam ten kłopot?

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 19:52
    a000000 napisała:
    >
    > urzędnikowi pewnie pomyliła się metryka urodzenia, gdzie wpisane imiona muszą b
    > yć "z listy".
    > Do dowodu powinien wpisać zgodnie z metryką urodzenia.

    Oczywiscie , ze ma IGOR w akcie uropdzenia, bo to 19-latek obecny. Obywatel polski, urodzony w Polsce, w której to mozna obywatelowi NADAC imię z rejestru dopuszczonych. Są i nawet znam osoby tutaj, które noszą imiona nie wiem czy dopuszczone, ale b. w Polce rzadkie pn. Paraskewa. Są to jednak osoby urodzone przed wojnbą i w czasie tejzxe, kiedy takie imie było legalne i było w metryce.


    > Węszę, jako forumowy szpieg rosyjski, że facet ma w metryce IGOR.... a urzędu n
    > ie obchodzi imię na chrzcie nadane
    .


    Dokładnie. Mozna dziecko ochrzcić inaczej niż ma w akcie urodzenia. Obecnie zdarza sie to rzadko, ale zdarza sie. Mojego kuzyna ojciec przez pomyłkę zarejestrował w USC, jako Józefasmile to imię po pradzioadku jego, ale miało być na drugiesmile a na pierwsze miało być Jerzy, po dziadlku. I w dowodzie ma Józef, ale ochrzczony został Jerzy Józef, ksiedz sie zgodził.

    >
    > nieprawda. Lwów do Polski wniosła w posagu ruska księżniczka. Dziś dla nas to b
    > rzmi jak bajka o żelaznym wilku, ale kiedyś to było zgodne z prawem.
    > Zbrojnie Polacy zajęli Wilno.



    Tez nie jest do końca prawda. Mam na mysli zbrojne zajecie Lwowa. Owszem zajeli w wytniku wojny, ale przy ZSRR został wskutek POKOJOWYCH negocjacji ścislej konferencji w JAłcie i Teheraniesmile To tam ustalana była granica Polski, anie wskutek działań wojennych.

    >
    > Marzenie poety? Po co nam ten kłopot?


    racja
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 20:04
    kora3 napisała:

    ......


    W 1340 po śmierci Bolesława Jerzego II miasto, na podstawie umowy podpisanej dwa lata wcześniej, przeszło pod berło króla Polski. W 1350 roku książę litewski Lubart w czasie napadu zniszczył Lwów. 17 kwietnia 1356 Kazimierz III Wielki lokował Stare Miasto na prawie magdeburskim. W dokumencie lokacyjnym wyraźnie zaznaczył (co potwierdza jego tolerancyjną politykę), że wszyscy mieszkańcy, zarówno Polacy, jak i Rusini, Ormianie, Żydzi i Tatarzy mają prawo do zachowania własnych praw, religii i obyczajów[5]. Ludwik I Węgierski przyłączył Ruś Halicką wraz ze Lwowem do Węgier w 1370 roku. Rządy namiestnicze sprawował tam w imieniu króla książę Władysław Opolczyk. Po jego śmierci w 1379 rządzili tu starostowie węgierscy. W 1387 usunęła ich królowa Jadwiga Andegaweńska, która ostatecznie przyłączyła Ruś Halicką do Korony[6]. W 1412 miasto stało się siedzibą metropolity łacińskiego. Podobnie jak Kraków czy Gdańsk, Lwów był miastem królewskim i posiadał dla Rzeczypospolitej wielkie znaczenie obronne i ekonomiczne.

    umowa dotyczyła posagu kniaziówny.
    Lwów do ZSRR został przyłączony też bez wojny. A w międzyczasie było różnie. Znaczy się, ze zbrojnym przechwytywaniem miasta. Zabory, I WŚ....


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 20:09
    Azerko, jam mówiła o historii nowozytnej smile

    Za czasów II Rezczpospolitej Lwow lezał w Polsce. Kiedy 17 wrzesnia (rocznica dziś ) zaatakowało nasze tereny ZSRR zajeto Lwów, ale trudno mówic, ze całkiem bez walki. Armia Czerwona doszła aż do Przemysla, gdzie na Sanie była granica miedzy strefą wpływów Rzeszy (Zasanie), a Rosji Sowieckiej (Stare miasto)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 20:35
    kora3 napisała:

    > Azerko, jam mówiła o historii nowozytnej

    a jam mówiła o historii Lwowa. Z której wynika, że miasto to jest polskim miastem, bo przeszło w ręce polskie na mocy pokojowych układów.
    Wiem, że na Sanie była granica, pokoju. Zasanie było niemieckie. Na moście chodzili wartownicy do połowy mostu i salutowali. Z jednej strony Niemiec z drugiej Rosjanin. Sielanka trwała 1,5 roku.


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 21:09
    nire nzawałabym tego sielanka, ani dla Polakowe, ani dla sporekj wowczas tu diapsory zydowskiej sad
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 19.09.11, 11:41
    kora3 napisała:

    > nire nzawałabym tego sielanka, ani dla Polakowe, ani dla sporekj wowczas tu dia
    > psory zydowskiej

    cha!!! jak to rożnymi drogami chodzą myśli..... ja piszę o stosunkach Niemcy-Rosja, a Ty słowa przenosisz na miejscową ludność, która w warunkach okupacji nigdy sielanki nie zaznała.

    Kora, czytaj ze rozumieniem, nie powierzchownie... bo w ten sposób będziemy mnożyć słowa...słowa... słowa.... i pisać wyjaśnienie do wyjaśnienia.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 19.09.11, 13:01
    a000000 napisała:

    > Kora, czytaj ze rozumieniem, nie powierzchownie... bo w ten sposób będziemy mno
    > żyć słowa...słowa... słowa.... i pisać wyjaśnienie do wyjaśnienia.

    Popieram.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 19:42
    oby.watel napisał:

    > Na Ukrainie nie obowiązuje już cyrylica? Od kiedy? I od kiedy jakimś problemem
    > jest dla polskiego urzędnika wpisać do dowodu Ihor, jeśli ktoś ma na imię Ihor?
    > przecież to nie urzędnik nadaje imiona. On ma za zadanie przepisać z formularz
    > a na dokument, wkleić zdjęcie, podstemplować, wezwać obywatela po odbiór i na t
    > ym jego rola się kończy.


    Na Ukrainie w sprawie pisowni panuje lekki chaos. Mozna bowiem uzywać cyrlicuy i uzywa się, a mozna alfabetu łacińskiego. A problem, dla poskkiego urzednika z wpisaniem polskiemu obywatelowi do dowodu Ihor jest taki, ze w Polsce nie ma takiego imienia. W Polce dziecko mozna nazwac oficjalnie imieniem, które jest w rejestrze imion. Mozna sie starac o wpisanie, ale nie mozna zazadac, zeby wpisano imie, którego nie ma. Przykładowo: w krajach ameryki łacińskiej jest oś popularne imię Jezus. U nas takiego nie ma i nie mozna tak wpisac dziecka, ale mozna je sobie tak nazywać. Obywatel polski imieniem ukraińśkim Igor, w akcie urodzenia ma Igor. I takoż ma w dowodzie. To, ze nazywają go z ukraińska Ihor w domu, szkole, na podwórku i podczas seksu nie ma znaczenia. To jest obywatel polski i dlatego jego imię to po polsku Igor a nazwisko takze zyskuje pisownię włąsciwą dla Polski, a wiec alfabetem łacińskim. Co w tym niezrozumiałego?

    >
    > Chciałbym także wspomnieć, że Ukraińcy też mają prawo mieć swoich bohaterów nar
    > odowych. A że nie byli mili dla Polaków? Cóż. Polacy także bywali niemili. I pr
    > zejęli do Lwów w wyniku działań wojennych, a nie negocjacji pokojowych. Znowu p
    > owiesz, że mam obsesję, ale trzeba było pilnować interesów polskich, a nie Waty
    > kanu, to i rozbiorów by nie było i Polska nadal rozciągałaby się od morza do mo
    > rza.



    Wiesz, ja tam osobistych uprzedzeń do Ukraińców nie mam. Wiem, ze Polacy byli wobec nich delikatnie mówiac, rózni. Ale widze icxh roszczeniowość i nie poppeiram.
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 20:00
    Wszystko rozumiem. Tylko nie rozumiem dlaczego Polacy na Litwie domagają się, by im w dowodach wpisywać litery, których alfabet litewski nie zna? Jakoś Polacy w Stanach nie tylko nie używają polskich znaków w pisowni, ale nawet upraszczają nazwiska, żeby było je łatwiej Anglosasom wymówić. W Niemczech też nie stosują polskich znaków. Czemu akurat na Litwie mają być traktowani inaczej? Bo polska racja stanu to skłócić nas ze wszystkim sąsiadami?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 20:05
    oby.watel napisał:

    > Wszystko rozumiem. Tylko nie rozumiem dlaczego Polacy na Litwie domagają się, b
    > y im w dowodach wpisywać litery, których alfabet litewski nie zna?


    Moim zdaniem dlatego, ze są roszczeniowi - dokładnmie tak, jak ukraińska mniejszosc u nas, a kazda mniejszsosc w ogónosci.


    Jakoś Polacy
    > w Stanach nie tylko nie używają polskich znaków w pisowni, ale nawet upraszcza
    > ją nazwiska, żeby było je łatwiej Anglosasom wymówić. W Niemczech też nie stosu
    > ją polskich znaków. Czemu akurat na Litwie mają być traktowani inaczej? Bo pols
    > ka racja stanu to skłócić nas ze wszystkim sąsiadami?


    Bo uwazają, ze na Litwie mogą podskakiwać. W rosji siedza w tuym wzgledzie cicho i cieszą się, ze mogą się przyznać, ze sa Polakami. Dokładnie tak samoi jest z Ukraińcami. Tu skacza, bo mogą, w Rosji nawet łba nie podniosą, tylko ogon klulą
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 20:06
    oby.watel napisał:

    >Tylko nie rozumiem dlaczego Polacy na Litwie

    bo się nie pogodzili z faktem, że przesunęły się granice. Oni są u SIEBIE i chcą mówić i pisać po swojemu.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 20:15
    Azerko, ale pisac i mówic nikt im chyba nie zabrania. To samo Ukraicom u nas. Chodzi o DOKUMENTY. A te są dla państwa jednolite, zas oni są obywatelami Litwy. Jak sie nie podoba, to mozna do Polski, nie? Albo do Ameryki. Na przykład. Jestem całym secem za tym, by KAZDA mniejszosc mogła zachować swoj jezyk, kulture, zwyczaje, ALE bycie obywatelem jakieś kraju detrerminuje np. zapisanie nazwiska w sposób og,ólnie przyjety dla tego kraju. Czy mniejszosc rosyjska zada tam zapisu cyrlicą?
    PS. Nie wiem jaki alfabet jest na Litwie, ze wstydem przyznaję, ale w Estonii jest na bank łaciński i mniejszosc rosyjska "pisze sie" alfabetem takimż, a ze moze sie uczyć rodzimego jeszyka, takze piszac cyrlicą to ok.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 20:37
    Alfabet litewski opiera się na łacińskim. Też uważam, że dokument obywatela powinien być napisany w języku danego kraju.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 20:49
    Nie byłam pewna, na Litwie niue byłam, ale byłam w Estonii. Mam tam znajomych m in. kolege po fachu, pochodzenia mieszanego (ojciec Rosjanin). Gosc biegle mówi i pisze po rosyjsku, ale oficjalnie podpisuje się alfabetem łacińskim i takoz ma w dokumentach.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • grgkh 19.09.11, 03:30
    kora3 napisała:

    > No, tylko, ze MY TEZ nie zwyzywalismy ją od moherów wrednych i starych dewotek
    > tylko miło i grzeczbnie POPROSILISMY. Zalezy od kultury, z obu stron smile

    Kulturalni ludzie, niezależnie od tego w jakiego boga wierzą lub czy nie wierzą w nic, dogadają się ze sobą.

    Problem jest inny: Czy wiara (religia) potrafi tak motywować zachowanie (charakter) ludzi, że dla innych stają się trudni do akceptacji?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kora3 20.09.11, 07:29
    grgkh napisał:

    >
    > Problem jest inny: Czy wiara (religia) potrafi tak motywować zachowanie (charak
    > ter) ludzi, że dla innych stają się trudni do akceptacji?

    >
    Z moich obserwacji wynika, że tak, ale nie wiara jest tu napędem prawdziwym. Na miejscu wiary mogłaby być kazda inna ideologia, a nawet bez jakiejkolwiek ideolo taki człowiek byłby taki sam, tj. trudny do zniesienia.

    Ta druga grupa ludzi to ludzie, którzy po prostu (zwykle z powodu kompleksów) chcą otoczeniu narzucać swoje zasady. Uwazają, ze jesli udaje im się to w pojedynkę (bo tak działają), to "wygrywają" i tak leczą swoje kompleksy. Miałam swego czasu taką współpracownicęsmile Osoba niezorientowana religijnie to była, zresztą żadną inną ideologią też nie zarazona. Po prostu zakoimpleksiona. Nie sposób było z nią wydolić, serio. Na każdy, dosłownie kazdy temat musiała wyrazic niepytana swe zdanie, oczywiscie obligatoryjnie najlepsze na swiecie i jedynie słuszne. Np. kolega szedł do sklepiku i rzucał do kolezanki "Kupić ci coś?" Ta odowiadała załozmy "Kup mi wafelki" . Na bank bez pudła mozna było przewidzieć reakcję moiralizatorki smile "Wafelki na sniadanie? Jak mozna sie tak odżywiac! Ja na sniadanie jadam odtłuszczone mleko i platki, bo sniadanie to najwazniejszy posiełk dnia bla bla bla bla" . Kto baby nie znał, wdawał sie z nią w dysputesmile Kto znał i miał trochę oleju w głowie całkowicie ignorował jej wywody, tak, że gadała w próznię smile Tyle, ze trzeba było ją Wyciszac", bo gadała w te próznię niezrazona. Czyli, trzeba było powiedzieć "Eeeee! Tu się pracuje, przeszkadzasz".

    Gdyby ta baba miała odpał religijny, to niezawodnie nawijałaby tak religijnie, ale wcale z religią nie miałoby to wiele wspólnego.

    Drugi rodzaj ludzi uciązliwych to ludzie zoroientowani ideolo (wszystko jedno jak) mający silną potrzebę bycia w grupie i z tą grupą oraz jej poglądami się identyfikujący. Tacy ludzie, takze poza swoją grupa, bez jej udziału, mają poczucie misji polegającej na przekazywaniu swej ideologii zawsze i wszedzie bez wzgledu na stopień zainteresowania otoczenia.
    Poznałam takie indywidua przy okazji mego eksmałzeństwa. Ci ludzie umieli kazdą sprawe najbanalniejszą "skrecić" w kierunku religijnymsmile Osławione "pies narobił pod magistratem" komentować mogli "Chwała Panu! Pies stworzenie boze wie, jakie doabelstwo siedzi w magistracie i Duch Sw. poprzez psa pokazał, jak nalezy magistrat traktować", albo "Kusy (dziabeł) wszedzie miesza, nawet psa wykorzystuje, by pies czynił zło" - z grubsza cośw ten deseńsmile. Z tym, ze ten rodzaj ludzi, to słabeusze, którzy MUSZA mieć jakąs ideologię i grupę, w której czują się bezpieczni. Dzielą rzeczywistosc na "grupa (przyjazna) i reszta swiata (wroga)". Gdyby nie popadli w odpał religijny, to mieliby innysmile co pewnie byłoby tak samo nie do zniesienia. Z religintami z odpałem jest jeszcze taki kłopot, że w prawie kazdej religii jest nakaz jej krzewienia, co niektórzy rozumieją literalniesmile Poniewaz nie mogą kogoś zmusic do poddania sie np. ewangelizacji, do znudzenia powtarzają swoje w przekonaniu, że czynią b. dobrzesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • grgkh 19.09.11, 03:17
    kora3 napisała:

    > Nie, nie zgadzam się z Tobą co do tego, że ludzie są jakkolwiek zmuszani do pra
    > ktykowania relkigii (moze poza jakimiś wyjątkami, które zawsze sie mogą zdarzyć
    > ), w naszym kraju.

    Są zmuszani do religii:
    - dzieci chodzące do kościołów - przez religijnych rodziców, którym to rodzicom wmówiono wcześniej, że religia jest niezbędna, a bez niej jest się kimś złym;
    - dzieci uczestniczące w szopkach takich jak uroczysta I komunia - bo wtedy dostaje się prezenty, wygląda się łądnie i jest się z grupą rówiesników na równych prawach;
    - dzieci na religii w szkole - bo choć mogłyby zrezygnować, to alternatywa jest dla nich bolesna na różne sposoby (wykluczenie z grupy, brak etyki, rubryczka na świadectwie, wysokość oceny z uczestnictwa itp)
    - śluby i inne ceremonie - presja otoczenia (tych, z których zdaniem się liczy), tradycja, z którą nie zawsze udaje się walka.

    > Gdyby wychowanie w jakiejs religii oznaczało z automatu bezmyslne się jej podda
    > wanie, to nigdy nie byłoby ani odtepców od danej religii na rzecz innej, ani at
    > eistów wyrosłych w religijnych domach.

    Wychowanie w jakiejś religii czyni z wielu ludzi niewolników umysłowych na całe życie. Tacy ludzie są straceni na zawsze dla innych pogladów, z któymi się co prawda stykają, ale których już rozumowo nie rozważą, bo mózgi mają wyprane.

    Religia, jako wiara w dogmat, krzywi znaczną część ludzkości na zawsze w sposób niemożliwy do gotowosci do zmiany poglądów.

    > Dodam, ze wiekszosc Polaków, to ludzie t
    > rwktrujacy wiare OBRZEDOWO i to przekazujacy swoim dzieciom.

    I to jest tragiczne. Czy ktoś, kto obrzędowo traktuje, ale nie jest w stanie z tego zrezygnować (przecież to ewidentna strata energii), jest porównywalny jakościowo z innymi ludźmi, którzy są w stanie wybierać, podejmować decyzje i działać racjonalnie?

    Tacy ludzie, jak ci wybrani przez nas do rządzenia krajem, działają przede wszystkim w interesie organizacji religijnej.

    > Nieprawdą jest zat
    > em, ze taki człowiek wierzy w gorejace krzaki i gadajace weze, bo MUSI, gdyż ta
    > k ma zapisane na twardym dysku pt. mózg, bez mozliwosci analizy i kasowania.

    Wystarcza, że jest posłuszny tej organizacji. Przypuszczam, że najczęściej polega to u nich na tym, że może i nie wierzą "do końca", ale wydaje im się, że "coś w tym jest", a ponieważ nie wiedzą co, więc na wszelki wypadek organizacji, która ma TAAAAAKI autorytet nie podskoczą.

    > Ślun koscielny od powojnia (bo przed wojną o ile wiem nie było mozliwosci zawar
    > cia slubu niewyznaniowego, choć niekoniecznie w obrzadku RK) jest nieobowiazkow
    > y. Znaczy mozna zawrzec cywilny, czy staroipogański przy tym też i gra. Dla pań
    > stwa liczy sie tylko stosunek cywilnoprawny, takze przy rozwodzie . I tu kolejn
    > a uwaga: nieprawda jest jakoby sady brały pod uwage religijne wzgledy małzonków
    > przy rozwodach. Sadu na ogół nie rusza argument "jestem wierzacy i dlatego nie
    > chce się rozwodzić" (to uwaga w temacie uzaleznienia naszych sadów od swiatopo
    > glądu)

    Jeśli chodzi o śluby, to uważam, że każdy może sobie robić, co chce. A w sądzie to nie jest wykluczone, że gdy zdarzy się jakiś bardziej religijny lub wrogi religii sędzia, to może to wpływać na jego decyzje. Ale na razie w Polsce pod tym względem - chyba - nie jest najgorzej.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kora3 20.09.11, 08:39
    grgkh napisał:
    >
    > Są zmuszani do religii:
    > - dzieci chodzące do kościołów - przez religijnych rodziców, którym to rodzicom
    > wmówiono wcześniej, że religia jest niezbędna, a bez niej jest się kimś złym;


    Ależ myslisz się Grgkh smile Przynajmniej co do wiekszosci. Ludzie wcale nie uwazają, ze bez religii jest się kimś złym, bo gdyby tak uwazali, praktykowali by te religię, a w wiekszosci tego nie czyniąsmile
    Ludzie posuyłają dzieci do koscioła, do I komunii, bo "wszyscy tak robią" . Jest to zwiazane z owczym pedem, ale też z tradycją. Nie ma u nas alternatywy dla świat katolickich i katolickich obrzedów, ale ludzie lubią swietowac.

    > - dzieci uczestniczące w szopkach takich jak uroczysta I komunia - bo wtedy dos
    > taje się prezenty, wygląda się łądnie i jest się z grupą rówiesników na równych
    > prawach


    jak wyzej stary smile

    > - dzieci na religii w szkole - bo choć mogłyby zrezygnować, to alternatywa jest
    > dla nich bolesna na różne sposoby (wykluczenie z grupy, brak etyki, rubryczka
    > na świadectwie, wysokość oceny z uczestnictwa itp)



    ta "bolesnosc" to zwyczajne wykrety Grgkh smile usprawiedliwienie dla swego włąsnego owczewgo pedu i umiłowania dla obrzedowosci smile Popatrz na dzieci innowierców- nie cFodzą na katolicką religię, nie uczestniczą w tych obrzedach, nie mają wypełnionej rubryczki i żyją smile

    > - śluby i inne ceremonie - presja otoczenia (tych, z których zdaniem się liczy)
    > , tradycja, z którą nie zawsze udaje się walka



    też kolejny wykret smile chiolernie wygodnie jest zwalic coś na blizej nieokresloną "presję". Presję, której tak naprawde nie ma. Powiem coi, że sposród ludzi, który znam nie spotkałam NIKOGO, na kogo wywierana byłaby realna presja, by brał slub koscielny. Co nie znaczy, że nie zdarzają sie takie sporadyczne przypadki, oczywisciesmile Tylko, że śluby koscielne to w naszym społeczeństwie nadal powszechnosc, a nie sporadycznosc. Naprawde jesteś skłonny wierzyćsmile, że wszyscy ci ludzie biegający radosnie za suklienką, dodatkami, wybierajacy kwiaty do koscioła, liczbę swiec i dywaników są zmuszani przez rodzinnych fundamentalisów do takiej ceremonii?smile NAPRAWDE? No proszę Cię smile
    Znakomita wiekszosc ludzi biorących w dzisiejszych czasach sluby, jest na tyle niezależna materialnie i emocjonalnie od rodziców, że o zadnej realnej presji nie ma mowy. A ci rodzice, to wszak ludzie gdzieś z okolic mego pokolenia smile sród nich naprawde niewielu jest fundamentalistów katolickich smile moherowych babć itp. Naprawde wierzysz, ze tak gremialnie zmuszają młodych do slubów koscielnyvch? Nie stary smile Ci ludzie biorą te sluby, bo CHCA smile A CHCA bynajmniej nie t=dlatego, ze wpojono im, ze tylko w sakramentalnym małżeńśtwie mogą zyć razem (wskazuje na to liczba rozwodów po koscielnych slubach). CHCA bo ceremonia w kosciele jest ładniejsza i z wiekszą pompą niż w USC. Pojmij to wreszcie. Wiekszosc ludzi, którzy biorą te sluby jest dosc obojetnie, a nawet niechetnie nastawiona do KRK, a sam slub nie ma dla nich wymiaru sakramentu. Po prostu chvca, zeby było ładniesmile Jak to jeden mój znajomy stwierdził "No, bierzemy ślub koscielny, bo ... pierwszy zawsze trza w kosciele. Moja kobieta by mnie zabiła, jakbym jej odmówił białej sukienki i welonu" Tak sprawa wygląda. Wcale zresztą, tak gwoli sprawiedliwosci, takie ptrzywiazanie do gadzetów nie dotyczy Polaków. Amerykanie wyznan protestanckich, anglikanie z Wysp też to mają. Potrafią trzeci raz stawac przed pastorem w bieli i welonie smile

    Chociaż nikt u nas panny młodej w tradycyjnej sukni slubnej i welonie z usc nie wyrzuci smile, to ubranie się tak do sluby cywilnego uwazane jest za obciachsmile A ze wiele babek chce tak raz w zyciu wystąpić to idą na to, żeby w koscielesmile I tyle, nie ma co snuć zadnych spiskowych teorii o "presjach"
    >
    >
    > Wychowanie w jakiejś religii czyni z wielu ludzi niewolników umysłowych na całe
    > życie. Tacy ludzie są straceni na zawsze dla innych pogladów, z któymi się co
    > prawda stykają, ale których już rozumowo nie rozważą, bo mózgi mają wyprane.




    Proszę Cię Grgkh zebyś uczciwie rozejrzał się wokół siebiesmile Nie na forum, tylko w realu. I całkiem uczciwie sobie odpowiedział ILU znasz takich ludzi w swoim otoczeniu:znajomych, współpracowników. Jesli nie pracujesz w firmie "wyznaniowej" i sam nie jesteś fanatykiem religijnym, to obastawiam, że odsetek takich ludzi w Twoim otoczeniu nie przekracza 5-7 proc. A jak się ten odsetek ma do liczby ludzi w Twopim otoczeniu, którzy brali, albo zamierzają brac slub koscielny, ochrzcili, albo zamierzają ochrzcić dzieci? Załoze się, że odsetek moze sięgać 90 proc. z powodów, jakie podałam wyzej smile

    >
    > I to jest tragiczne. Czy ktoś, kto obrzędowo traktuje, ale nie jest w stanie z
    > tego zrezygnować (przecież to ewidentna strata energii), jest porównywalny jako
    > ściowo z innymi ludźmi, którzy są w stanie wybierać, podejmować decyzje i dział
    > ać racjonalnie?



    Oj człowiecze smile A mozna racjonalnym nazwac człowieka, który potrafi wydać 5 swoich pensji na sukienkę, w której wystąpi raz w zyciu, a sprzedać ją trudno?smile Czy mozna takim nazwac człowieka, który bierze kredyt, żeby wyprawić impreze weselną (wszystko jedno po jakiego rodzaju ślubie)? Czy mozna uznać za racjonalne zapraszanie na taką impreze ludzi, których widziało się pare razy w zyciu, albo szczerze nie cierpi? No nie,. nie, niesmile a ludzie tak robiąsmile bez zadnej presji, po prostu CHCĄ SIĘ POKAZAĆ.

    > Wystarcza, że jest posłuszny tej organizacji. Przypuszczam, że najczęściej pole
    > ga to u nich na tym, że może i nie wierzą "do końca", ale wydaje im się, że "co
    > ś w tym jest", a ponieważ nie wiedzą co, więc na wszelki wypadek organizacji, k
    > tóra ma TAAAAAKI autorytet nie podskoczą.



    Ale tacy szarzy katolicy niedzielni, a raczej swiąteczni (bo takich najwiecejsmile) wcale się nad tym nie zastanawiają Grgkh smile Wcale też nie przejmują sie nauką Koscioła w zakresie życia codziennego- antykonpcepcji, aborcji, zw. niesakramentalnych, czy współzycia przed slubem jakimkolwiek. Wiemy, jak jest smile Po prostu chodzi o obrezdy i tyle.

    >
    > Jeśli chodzi o śluby, to uważam, że każdy może sobie robić, co chce.

    ale pewniesmile My tu nie gadamy, że ktoś ma robić jakoś, tylko o pewnym zjawisku. Polega ono na tym, ze ludzie mający obojetny, a nawet niechetnyt stosunek do religii wynbieraja kjednoczesnie katolickie obrzedy, np. sluby. Ty uwazasz, ze z powodu blizej nieokreslonej presji, a ja uwazam, ze z powodu pompy z tym zwiazanej smile



    A w sądzie
    > to nie jest wykluczone, że gdy zdarzy się jakiś bardziej religijny lub wrogi r
    > eligii sędzia, to może to wpływać na jego decyzje. Ale na razie w Polsce pod ty
    > m względem - chyba - nie jest najgorzej.




    Stosunek do religii sędziego nie ma tu znaczenia wiekszego. Są okreslone warunki po spełnieniu których sąd de facto MUSI udzielić rozwodu, a takze takie przy których NIE MOZE udzielić. Jakaś tam mozliwosc wydłuzenia, albo skrócenia czasu procesowego jest. ale sąd nie moze np. odroczyc wydania wyroku podajac jako powód preferencje religijne strony smile
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 20.09.11, 10:24
    Nie da się, drogi Grgkh, nie przyznać naszej potrójnie kochanej Korze racji. Wszystko to wina ludzi. 45 lat komuny, nazizm, Kadafi. Cholernie wygodnie jest zwalić coś na bliżej nieokreślone "prześladowania", czy "dyktatora". Nie było żadnej presji. Widać to jak na dłoni w Syrii - nie chcieli Kadafiego, to nie mają. Wystarczy chcieć.

    Nie do końca o to chodzi? Ależ do końca. Wszystko w ten sposób można wyjaśnić i rozgrzeszyć. Do partii też nie było obowiązku zapisywać się, donosić, współpracować, tolerować komuny. Nie było żadnej presji... Nasza kochana Kora usiłuje wykazać, że człowiek wierzący ma wybór i może swobodnie o sobie decydować. Choć sama swego czasu "dla świętego spokoju"...

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 20.09.11, 21:27
    i wpierac komukolwiek, ze wyszłąm za maż koscielnie dla jakiegoś świetego spokoju. Rzadko sie unosze, ale jesli z przeproszeniem koles, który gada ze mnbą pare miesiecy usiłuje mnie i ludziom znającym mnie długie lata wmowic "prawde" o mnie, bo mi się flaki wywracają. Możesz sobie o mnie mysleć co chcesz, ale mów jasno,ze takie masz zdanie, a nie sugeruj, ze to prawda smile Bo jak wiemy już wszyscy, lubisz głosić wygodne co "prawdy" mijające się rażąco z rzeczywistoscią smile
    Nie poslubiłam moijego eksmeza dla zadnego "swietego poskoju", bo ja tenze miałam: miałamn prace, skończone studia, miesdzkanie, kasę i przyjaciół. Poslubiłam go, bo mu zalezało na tym , zeby mieć slunb, qa mnie zwisały sluby, nie zalezało mi, czy mam i jaki, czy nie. Pojmij to wreszcie.
    popełniłam błąd i zapłaciłam za niego. Błedem było branie z tym człowiekiem jakiegokolwiek slubu, a przede wszystkim - cywilnego. Bo nie chciał mi sie wyniesc (a był zameldowany), bo trza było się z nium rozwodzić (a nie chciał dać rozwodu). Gdyby była mozliwosac wizecia tylko slubu koscielnego i taki bym tylko miała to byłby pikus - dla państwa nic by wówczas nie znaczył i gosc byłby dla mnie obcy. Mogłabym sie z nnim pozegnać w 2 minuty. Dka mnie ten ślub nie znaczył nic wiecej, niż cywilny. znaczył mniej przyznaję. Zrobiłam to, bo zdawalo mi się, ze go kocham i widziałam, ze cierpi bez tego. Ale prawdziwym problemem potem było to, ze był moim mezem cywilnoprawnie, a nie koscielnie. Jesli tego nie pojmujesz, tyo wybacz, ale jestes mało lotny
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 20.09.11, 21:40
    Daj znać jak nauczysz się czytać ze zrozumieniem. I przestaniesz wszystko brać do siebie. Bo nie wybaczyłbym sobie, gdybyś unosząc się spadła i zrobiła sobie krzywdę.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 20.09.11, 21:49
    dopóki bedziesz głosił o mnie głupoty. i jeszcze udawał, ze to nie miało miejsca.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 20.09.11, 21:59
    ma prawo do obrony. Ty ni z gruszki ni z pietruszki wyskakujesz z oskarżeniem po czym nawet nie raczysz go uzasadnić? Jak mogę się bronić przed tak absurdalnymi zarzutami?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 20.09.11, 22:37
    PROSZE tylko, zebyś mowił wprost i nie czynił durnych aluzji. Jesli uwazasz, ze wziełam slub dla sw. spokoju, mimo moich tłumaczeń, bo nie pojmujesz, ze mozna zostac przez kogoś przekoinanym LOGICZNYM argumentem, to to powiedz, jak facet z jajami, wprost smile

    Tak czuy owak niezaleznie o kim top [isałeś (kkazdy komu zechce się to przezcytac bez trudu załapie) - "dla sie tego spokoju": to nie "pod presją". Nazywajmy rzeczy PO IMIENIU. Ja pytałam o doswiadczenia swoje, zasłyszane od znanych forumowiczom ludzi, na których wywierano PRESJE. skotro uzywa się tego slowa, to warto wiedzieć co to jest, nie?
    Inaczej mozemy wymianę zdań nazwać awanturąsmile, kolizję wypadkiem, pojedyncze uderzenie bez skutków zdrowotnych, pobiciem itd. Przecież jesteś za precyzyjnym wyrazaniem sie Obi, nie? No to pytam precyzyjnie.
    Żeby zobrazować scenka sytuacyjna (autentyczna z dziś), Mam wydawce, którego b. lubię (bez jakiś szczególnych, poza jego charakterem powodów), jestem odeń zalezna jak kazdy inny dziennikarz, ale starsza oodeń i też lubiana przezeń. Dziś w nawale mojej biezacej pracy zadzwonił i poprosił o zrobienie tematu "na teraz". Temat nie był jakiś trudny, ale wymagał przebicia się przez nową ustawe, której jeszcze nie znalam. Przeprosił i poprosił. Kolega, który miał to zlecone miał powazną stłuczkę, nie dotarl do redakcji. Zdarza się. Jewstem osobą dosc asertywną (słynę ponoć z tego smile), ale kolega tak bardzo prosił. Powiedziałam mu, ze ok, skończe swoje i napisze to, ale zdjecia nie zrobię , a nasz fotopstryk też nie zrobi, bo wczesniej posdłałam go na coś innego. Ok. Kolega wyraził wdziecznosc, ze się zgodziłam napisać i podziekował. Tymczasem za 2 godziny zadzwonił fotoreporter z centrali, ze on ma zlecienie od wydawcy na fotę i jaka ona ma być do tego tekstu, bo jemu wydawca grozi karą za brak foto i w ogóle jest wsciekły, bo on nie miał czasu ztrobić tego foto, ani nie kumał jakie z jego gadki itd. Pytanie: na kogo wydawca wywierał presję - na mnie, czy na kolegę fotoreportera?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 20.09.11, 23:00
    Bardzo chętnie uogólniasz i podpierasz to co mówisz własnymi doświadczeniami. Twoje prawo, taki masz styl. Wątek jest o presji. Trochę kąśliwie zauważyłem, że presją może być sytuacja ogólna, nawet przeświadczenie o beznadziei położenia, w którym się znajdujemy. Chociażby Grgkh wywiera na mnie presję, żebym źle nie pisał o PO. Święty spokój, to też pewnego rodzaju uleganie presji. Zaś sama z własnej woli, przez nikogo nie przymuszana, poinformowałaś wszystkich, że wzięłaś ślub kościelny. I wyjaśniłaś dlaczego. Według mnie łamiąc swoje zasady i biorąc ślub wbrew przekonaniom uległaś presji. I temu dałem wyraz w ostatnim zdaniu. Co w tym poście jest łgarstwem na Twój temat? Wzmianka o Kadafim?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 20.09.11, 23:31
    oby.watel napisał:

    > Bardzo chętnie uogólniasz i podpierasz to co mówisz własnymi doświadczeniami. T
    > woje prawo, taki masz styl. Wątek jest o presji. Trochę kąśliwie zauważyłem, że
    > presją może być sytuacja ogólna, nawet przeświadczenie o beznadziei położenia,
    > w którym się znajdujemy. Chociażby Grgkh wywiera na mnie presję, żebym źle nie
    > pisał o PO. Święty spokój, to też pewnego rodzaju uleganie presji.


    no widzisz - nie. Sw. spokój to wybór. Jesli ulegasz naciskom wspomnianego forumoiwicza, zeby nie pisac o PO, to dlatego, ze CHCESZ mieć sw. spokój, Tak naprade mozxesz pisac sobie dalej i polemizowac z nim, jesli przyjdzie ci ochota, albo go zignorowac. Zadna sankcja za to, ze olejesz jego mniej, czy bardziej nachalne naciski (teoretyzuje, bo nie znam sprawy) ci nie grozi. Presja byłaby, gdyby miał mozliwosc banoiwqania, usuwania i tym "naklaniał cię" do zaprzestania.

    Zaś sama z
    > własnej woli, przez nikogo nie przymuszana, poinformowałaś wszystkich, że wzięł
    > aś ślub kościelny. I wyjaśniłaś dlaczego. Według mnie łamiąc swoje zasady i bio
    > rąc ślub wbrew przekonaniom uległaś presji. I temu dałem wyraz w ostatnim zdani
    > u. Co w tym poście jest łgarstwem na Twój temat? Wzmianka o Kadafim?


    wzmianka o sw, spokojusmile Poinformowałam, bo mnie zaoytałes i na moj gust miałeś już gotową teorie o "preski" nim odpowiedzialamsmile Jakiej Twoim zdaniem uległam presjji? Takiej, ze zalezało mi na czlowieku, który mnie nie zmuszał do nicxzego? Toż to absurd. To jest tak, jakbym ci przesłałą coś osobistego na mail, a ty miał wybor - opublikowac to na forum, albo nie. I myslisz sobie: jaka ta Kora jest, taka jest, ale NIE CHCE rzucać prywatnego maila na forum bez jej zgody. Ulegasz mojej preskji? No niesmile SAM odejmujesz taką decyzję. Inna sprawa gdybym ci groziła czyms za ujawnienie.
    Ja to widze tak. Działanie pod presją to dla mnie wówczas, kiedy czlowiek bodaj jest przekionanym, ze niue ma wyboru (nie musi tak być, ale działający pod presją przekonany jest, ze tak jest), a nie jesli sam da się przekonac, czy zwyczajnienulegnie prośbom, czy mówiąc po "bozemu" pokusie.

    Ton tak, jak, z kobietą, która vzostaje prostytutką. Jest jedna, która nie ma na czynsz i spotyka goiscia który mowi "Zróbmy to, zapłace" , a kobietą, która jest porwana i z nozem przy gardle kocha się. Czy to taka sama sytuacja? A trzecia po prosyu stwierdza "A dorobię sobie, bo w pracy malo pracą". Mozna powiedziec, ze wsszystkie działały pod realnbą presją? KAzda ma powód: jedna kiepską sytuację materoalna, druga dramatyczną, trzecia, nóż prawdziwy na gardle.
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 21.09.11, 00:24
    Z tego, że Ty czegoś czymś nie nazywasz lub czegoś za coś nie uznajesz nie wynika, że wszyscy tak mają. Dla mnie mąż, który rezygnuje z wypicia piwa z kolegami żeby uniknąć wymówek żony ulega presji.

    Wybacz, ale przykład z mailem jest idiotyczny. Nigdy nie ujawniam prywatnej korespondencji. To chyba logiczne. Gdybyś chciała ujawnić to co piszesz mi w mailu, to nie pisałabyś w mailu, tylko na forum.

    Słownik języka polskiego zeznaje w sprawie:
    presja «oddziaływanie na kogoś mające go skłonić lub zmusić do czegoś»

    Presja jest młotek, nóż, karabin, ale także perswazja, upór, szantaż, fochy, obrażanie się - wszystkie sposoby mające na celu postawienie na swoim.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 21.09.11, 09:10
    oby.watel napisał:

    > Z tego, że Ty czegoś czymś nie nazywasz lub czegoś za coś nie uznajesz nie wyni
    > ka, że wszyscy tak mają. Dla mnie mąż, który rezygnuje z wypicia piwa z kolegam
    > i żeby uniknąć wymówek żony ulega presji.


    Wobec tego całe nasze zycie, to tylko presja. Bo podlegając prawu, czy normom społecznym co i rusz ulegamy presji. Pod presją płącimy rachunki, pod presją chodzimy do pracy, pod prewsją mykemy się, żeby nam nie wytykano, ze smierdzimy itd. Nic tylko presja i presja.

    >
    > Wybacz, ale przykład z mailem jest idiotyczny. Nigdy nie ujawniam prywatnej kor
    > espondencji. To chyba logiczne. Gdybyś chciała ujawnić to co piszesz mi w mailu
    > , to nie pisałabyś w mailu, tylko na forum.


    Moze i nie najlepszy to był przykładsmile późno było smile
    > >
    > Presja jest młotek, nóż, karabin, ale także perswazja, upór, szantaż, fochy, ob
    > rażanie się - wszystkie sposoby mające na celu postawienie na swoim.


    Jejku, nie! Upór, obrazanie się i fochy to owszem działanie zmierzajace do postawienia na swoim, ale to obiekt, od którego obrazajacy się i fochujący tego oczekuje, wybiera, czy takie zachowanie robi na nim jakiekolwiek wrazenie.
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 21.09.11, 13:25
    Tak. To wszystko co wymieniłaś to presja. Bez presji robisz to co chcesz. Pod wpływem presji robisz to, na co nie masz ochoty, lub wręcz to, czego nienawidzisz. Masz w pracy wyczerpujący dzień. Marzysz o tym, by wrócić do domu i położyć się. Wracasz, a tam niespodzianka - ktoś czeka z biletami do kina. Słaniasz się na nogach, ale... Robisz przykrość partnerowi, czy sobie idąc spać do kina?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 22.09.11, 06:29
    Z dwóch powodów:
    1. Moj partner z reguły wie, jaki mam w pracy dzień, bo ma dziwaczny zwyczaj dzwonienia do mnie po kilka razy dziennie bez realnej potrzeby (zakomunikowanie czegos, uzgodnienie, zapytanie). Wiec jest wrecz nieprawdopodobne, by wiedzac, ze ledwo na nogach stoję i marze o tym, zeby zalec w łowku wpadł na pomysł wyjscia do kinasmile

    2. Zakładajac, ze taka nieprawdopodobna sytuacja mogłaby się jednak zdarzyć, to zapewne widfzac, ze ledwo stoję nie oczekiwałby, ze pójde z nim do kina.

    Natomiast smile ja nie miałabym nic przeciw temu, zeby sobie z kimś np. z kolegą do tego kina poszedł. A skoro już przy kinie jesteśmy, to znam bardziej realistyczną sytuację kinową smile
    Otóż ja jestem potteromaniaczką (w ogóle lubię klimaty fantasy zarówno w literaturze, jak i kinie), natomiast mój partner nie przeczytał żadnej linijki sagi o Harrym smile Ale był na 3 czesciach filmu smile , z który ostatnia go zainteresowała, bo była w 3 D. Na pozostalych podsypiałsmile, ale nie po jakimś szczególnym zmeczeniu, tylko z nudów smile Mozesz uwazac, ze działał pod presjąsmile, ale nikt poza tobą, z nim włacznie tak nie uwazałby, chyba, zeby na siłe chciał presję znaleźćsmile
    Ja go do pójscia ze mną na Harrego nie zmuszałam, ani nawet nie prosiłam - po prostyu powiedziałam,ze na ekrany weszło i wybieram się. A on zadeklarował, ze CHCE isc ze mną. Nie przypuyszczam, zeby chciał isc w celu pilnowania mniesmile, bo wie, ze ja na czym, jak na czym, ale na Harrym niczym innym poza ekranem zajac bym się nie mogła smile
    Uwazasz, ze sama moja szczera chec pójscia do kina (do którego mogłam isc sama, z kolezanką, z kolegą) jest już presją dlatego, ze mój partner nie lubi tego rodzaju fillmów?smile

    Ja z kolei jeżdze z nim czasem na lotnisko wówczas, gdy wcale latać nie mam z nuim szans, bo np. on szkoli. Tak naprawde jestem tam obiektywnie zbednasmile a raczej moja obecnosc niczemu nie słuzy, poza dobrym samopoczuciem mojego facetasmile I czasem mi sie owszem, nie chce, ale mimo to jadę. I nie czuję się pod presją, bo nikt mnie nie zmusza Obi. Po prostu lubie z nim przebywac, takze wówczas, gdy jest zajety nie tylko mną smile Lubie posbie popatrzec jak lata smile nawet beze mnie. I mimo, ze czasem trza wczesnie wstac w zwiazku z tym i zachowdzi obawa, ze bede się tam trochę nudzić np. to i tak czasem jadę smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.09.11, 12:59
    analize psychologiczną napisaną o mnie i do mnie i zapytuje, czy wolno mi bedzie, jako adresatce przekopiować ją tutaj?

    Pytam, bo uwazam, ze tego rodzaju "analiza" nie ejst aż tak osobista, by nie mogła zostać poddana ocenie innych. Najlepiej takich, co znają mnie dłuzej, lepiej, pełniej smile

    Mozesz sobie uważac, ze "nie uporałam się z problemem wiary". smile Poniekąd dosc trudno mysle uporać się z czymś, z czym się nigdy problemu nie miałosmile
    Ale skoro TRy uwazqasz, ze ja ten problem mam, to zapewne, z racji naszej "długotrwałej i bliskiej bardzo znajomosci" , masz rację smile

    Obi, jesli mam, jakieś "zboczenie" to zawodowe, fakt. Zawsze, ale to zawsze staram sie przedstawic punkt widzenia drugiej strony. Kim by ta druga strona nie była. Ciebie bnie było na starym forum KiR, kiedy tłumaczyłam katolikom, dlaczego niektóre muzułmanki CHCA niezmuszane przez nikogo chodzić w burce. No włąsnie dlatego, ze WIERZA (tak samo jak ci katolicy w coś innego), że tak od nich oczekuje ALLAH. Pewnie uznasz, ze nie uporałąm się z moją wiarą w Allaha?smile
    W innym watku tutaj rozmawiam z Gaiką i przedtawiam jej punk widzenia sadu i kuratora na odbieranie dzieci biologicznym rodzicom. Wbrew temu co piszesz do mnie na mail, nie ma to nic wspólnego z religią, jakąkolwiek smile Moge sie wcale, albo nie do końca zgadzać z czyims punktem widzenia, ale uwazam, ze jesli o nim dyskutuje, to musze go znać.
    Sam wiesz, ze kiedy jeszcze spotkalismy sie na forum innym, powtarzałeś wiele mitów zwiazanych z procesem stw. niewaznosci. Odezwałam sie do Ciebie (czego wcale nie załujęsmile), włąsnie z poczucia sprawiedliwosci. Jako praktyk wiem, jak taki proces wygląda i mogę zapobiec powtarzaniu urban legend.

    Dokładnie tak samo przedstawiłam Diabollowi w innym watku tutaj doswiadczenia z pogranicza, o którym przeprzystojny D był uprzejmy zapodać felieton (niestety nie pamietam czyjego autorstwa). Napisałam, bo na włąsne oczy widze, jak sprawa wygląda i nieco inaczej niż pan ten napisał. Temat ten również nie miał nic wspólnego z jakimkolwiek aspektem religijnym.

    Nie chce tu robić analizy Ciebie, ale jak wspomniałeś, owszem, mam czasem wrazenie, iż wystepuje u Ciebie jakas religijna obsesja (to tez nie ma nic wspólnego z zadną chorobą). Własnie z powodu nakrecania kazdego tematu typu pies nasrał pod magistratem smile na kierunek koscielny, albo okołokościelny. Nic o tobie nie wiem, a zatem z czego to moze wynikać, też nie wiem. Ale wrazenie takie mam, przyznaję. Moznaby sie zastanawiac skąd sie owa obsejsa wzieła. Moze z niemoznosci uwolnienia sie od religii i KRK w zyciu codziennym. Mam na mysli koniecznosc np. posyłania dziecka na religię ze strachu przez ewentualnymi szykanami wobec niego. To oczywiscie tylko teoretyzowanie.
    Ja takich problemów nie mam. W zasadzie poza dyskusjami na tym forum, kosciół w moim zyciu jest nieobecny. No zwyjątkiem takich uroczystosci, w jakich uczestniczyłam tydzień temu, typu slub znajomych. Poszłam, nic mi sie nie stało, jestem dorosła smile wiec 45-60 minut w miejscu gdzie mi się nie chce być, ale wypada, wytrzymamsmile

    Poza takimi okolicznosciami, gdy prywatnie mi wypada, a zawodowo (rzadko, ale się zdarza) muszę być w kosciele, praktycznie nie mam z nim stycznosci nie liczac znajomosci raczej prywatnych z paroma ksieżmi. Mam wszelako zasade, że gdziekolwiek bywam z jakiegokolwiek powodu zachowuje sie kulturalnie. Prawde mówiac smieszy mnie zachowanie takie, jak u mojego kolegi jednego - ostentacja w olewaniu obrzedów religijnych w cerkwii prawosławnej. Bo ON RZYMSKI katolik i on nie bedzie coś tam i chodzi o to, zeby jak najwiecej ludzi to widziało. smile To dziecinada dla mnie. Ale niech kazdy robi, jak chce. Gośc też nie skałda zyczeń na urodziny (ja nie protestant), ale na urodzionowe imprezy chodzismile Dla mnie to głupia, dziecinna ostentacja.

    Reasumując, jakoś tak nie dostrzegam trafnosci Twej analizy. A to, ze uwazam , niezaleznie od sytuacji i kontekstu, że niestety, w kazdej zyciowej sytuacji na ogół musimy ponosic konsekwencje swoich wyborów (mniej albo bardziej dotkliwe) to fakt. To "Zboczenie" mam z domu, moi Rodzice bardzo dbali o to, żebyśmy z siostrą miały tego swiadomosc od dzieckasmile Nie zawsze było to fajne, ale z perspektywy czasu jestem Im za to b. wdzięczna.
    To tyle drogi Obywatelu smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 13:21
    Nie ma znaczenia, czy się mylę, bo celem nie jest przekonanie Cię, że jesteś inna, niż jesteś, tylko powiadomienie jak Cię postrzegam. A to nie jest temat do publicznej debaty, uważam. Chcę znaleźć punkt zaczepienia, żebyśmy się lepiej rozumieli, bo ewidentnie masz kłopoty ze zrozumieniem o co mi chodzi, a i pewnie ja też opacznie rozumiem Ciebie, skoro odpowiadasz mi sążnistymi elaboratami wyjaśniającymi.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 14:30
    oby.watel napisał:

    > Nie ma znaczenia, czy się mylę, bo celem nie jest przekonanie Cię, że jesteś in
    > na, niż jesteś, tylko powiadomienie jak Cię postrzegam. A to nie jest temat do
    > publicznej debaty, uważam.


    Nie pojmuje dlaczego, poniekąd smile Ja napisałam wprost, jak Cię postrzegam. Znamy sie tylko z forum. Nie prowadzimy rozmów prywatnych na osobiste tematy, wiec nie widze powodu by wstydzic sie napisac publicznie, jak się kogoś postrzega bez inwektyw rzezcz jasna smile

    Chcę znaleźć punkt zaczepienia, żebyśmy się lepiej r
    > ozumieli, bo ewidentnie masz kłopoty ze zrozumieniem o co mi chodzi, a i pewnie
    > ja też opacznie rozumiem Ciebie, skoro odpowiadasz mi sążnistymi elaboratami w
    > yjaśniającymi.



    Obywatelu, powiem tak. Gołosłowna być nie lubię, wiec zachecam do przeczytania mojej wymiany postów z Azerką. Z katoliczkąsmile, z którą b. czesto sie nie zgadzamy, a znamy sie bagatela lat chyba bedzie blisko 9, forumowo (niestety dotychczas nie udało się spotkać, mój błąd, bo była okazja, nie zawiadomiłam, ze jade w jej strony sad). W ostatnich postach z Azerką poczułam się niezrozumiana. Napisałam, ze muzułmanki w coś wierza, a Azerka zauwazyła, ze nieprawda, bo tego w Koranie nie ma. Ma racje, nie ma smile A ja nie pisałam, ze jest smile tylko, mze WIERZA smile Obie mamy rację smile ja ze niektóre wierza, ona - ze nie ma tego w ksiedze islamu. Ot, nieporozumiemnie, z pospiechu, czasem z nieuwaznego czytania - zdarza sie.

    Przyznam sie jednak, że Ty jesteś osobą, z którą najtrudniej mi sie dogadać. Moze wynika to z mojego niespecjalnego "trawienia" stylu, w jakim piszesz. PAmietaj, ze w pisaniu nie "widac" napierwszy rzut oka Twojej ironii, czy przymruzenia oka. Ja uzywam e-ikon, zeby bardziej zobrazować. Czasem nie umiem uchwycić skąd bierzesz znów nawiazanie do religii, odbieram to jako nawiazywanie na siłe. Z kolei trudno mi przyjac, ze nie ejstes zorientowany w temacie, a się wypowiadasz autorytatywnie i argumenty do Ciebie nie trafiają.
    To tak, jak z tym ostrzeganiem przez policję. Odniosłam wrazenie, ze oburzasz sie na ostrzeganie, dopowiadasz, ze oszust nie bedzie scigany i w domysle policja zamiast łapac, ostrzega. I już robisz jakiś szoł, ze "ide na policje, bo u mnie nr szesciocyfrowe" (choć kom. są 9-cio cyfrowe pierwsze trzy cyfry to nie prefiks siecismile) i koniec dyskusji smile Bywa to smieszne, ale i drazniace - przyznaję.
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 13:24
    kora3 napisała:

    niektóre muzułmanki CHCA niezmuszane przez nikogo chodzić w burce. No włąsnie
    > dlatego, ze WIERZA (tak samo jak ci katolicy w coś innego), że tak od nich ocz
    > ekuje ALLAH.

    i to jest nieprawda. Allah NIE WYMAGA zasłaniania twarzy. Wymagają tego niektórzy faceci.
    Żony Mahometa twarzy nie zasłaniały. Fakt, te kobiety wierzą w ten allahowy wymóg, tyle, że są paskudnie wprowadzane w błąd.

    ostentacja w olewan
    > iu obrzedów religijnych w cerkwii prawosławnej. Bo ON RZYMSKI katolik

    cham i prostak. Religia katolicka nakazuje szacunek wobec innych. Nawet hierarchowie czasem uczestniczą w nabożeństwach ekumenicznych, więc nie widzę religijnego powodu dla którego szeregowy wierny miałby ostentacyjnie unikać wejścia do cerkwi. A skoro religijnych przyczyn brak - pozostaje chamstwo i prostactwo. Własność osobnicza.

    Kora, szanowny pan oby.watel ma obsesję religijną. Sądzę, że jest to syndom "sekatora". Sam nie może się uporać ze swoim ateizmem, więc gryzie wszystkich wokół.



    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • oby.watel 18.09.11, 13:36
    a000000 napisała:

    > Kora, szanowny pan oby.watel ma obsesję religijną. Sądzę, że jest to syndom "se
    > katora". Sam nie może się uporać ze swoim ateizmem, więc gryzie wszystkich wokó
    > ł.

    1000% racji droga Azerko! SAM nie mogę, bowiem gdzie nie spojrzę wszędzie na ścianie wisi krzyż. Czasem zamiast orła w koronie. W Polsce jest wiele wyznań. Czy zauważyłaś, bym o nich wspominał? A dlaczego? Bo oni mnie nie chcą przerobić na swoją modłę. Bo nie domagają się, by to w co wierzą znalazło się w konstytucji i kodeksie karnym oraz w ogóle w przepisach prawa.

    > cham i prostak. Religia katolicka nakazuje szacunek wobec innych.

    http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?NewTbl=1&Site=KP&Date=20070813&Category=GALERIA01&ArtNo=813002&Ref=PH&Item=2&MaxW=670&MaxH=600&border=0


    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • a000000 18.09.11, 14:16
    oby.watel napisał:

    ,,,,,

    sądzisz, że to religia nakazała zbezcześcić cmentarz?

    Boże uchowaj katolików od takiego fanatyka, jak Ty. Nie, nie nawracaj się. Dość mamy agresywnych indywiduów.


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 15:59
    Obiektrywnie zastanów się ile na poprzednim forum naszym (na obecne hipa nie zaglądam, czasu brak, a i tak nie pisałabym) było tekstów, ze wierzacy mają kodeks moralny, a ateisci są jak zwierzeta, bez zadnych zasad. No włąsnie. Wieć JESLI ktoś DEKLARUJE sie jako katolik, to powinien sie trzymaniem tego kodeksu moralnego legitymować , nie?
    Nie chodzi bynajmniej o to, żeby był bezgrzeszny smile (uprzedzam odbicie pałeczki). Wg katolicyzmu grzeszny jest kazdy, włąacznie z papeizem, kazdy człowiek. Ale jest róznica pomniedzy upadkiem i grzechem o ile pamietam i załowaniem zań, a schwalaniem sie grzesznym zachowaniem i jeszcze uwazaniem go za dobre i miłe Bogu.

    Oczywiscie teraz teroretyuzuje nie w temacie zapodanych przez Obiego zdjec, bo nie wiem kto to zrobił i co reprezentował, ale mówię ogólnie. Jesli czytam wypowiedź katolika, który sie chwali, ze zmieszał z błotem człowieka, który pozwolił sobie zwrócić mu uwage, zeby jego dziecko nie niszczyło zabawek innego dziecka słowanmi "Wara od moich dzieci, Ty pewqnie wiekszosc swoich zabiłeś kanalio" (autentyk schwalającego sie wielodzietnego katolika z innego forum) a to i tak b. delikatne w wykonaniu tych ludzi, to trudno mi uwierzyc, ze on załuje za ten grzech. BA wygląda na to, ze wcale nie uwaza tego za grzech. A jak sama podnosisz, powienien.
    Nie kryjmy, gross katolików uwaza sie za lepszych od innych, bo "trzymają się mkodeksu moralnego" - mowa o katoilikach nieniedzielnych wcale. Ale praktyka pokazuje, ze wcale się nie trzymają w takich tematach jak: agresja, ataki słowna, ocena człowieka nie czynu itp. Wbrew nauce, której poddaństwo deklarują i wcale nie uwazaja tego za złe, wrecz przeciwnie, są z tego dumni.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.09.11, 14:16
    oby.watel napisał:

    > 1000% racji droga Azerko! SAM nie mogę, bowiem gdzie nie spojrzę wszędzie na śc
    > ianie wisi krzyż.


    Tutaj ...Ja nie mam po prostu problemu z tym co wisi na scianie. Całkiem serio. Czy to bedzie krzyż, czy gwiazda dawida, czy oko proroka, czy bpentagram, czy hinduski jakiś znak (nie znam sie na tym) zwykle wcale na to uwagio nie zwracamsmile Poki w urzedzie mnie nikt nie indoktrynuje, tylko załatwia moją sprawe to centralnie nawet się nie rozglądam po scianach, a jesli coś dostrzegam, to czesciej jakieś ciekawe malowidło, czy grafike, niż symbole zwiazane z religią. I tym się chyba róznimy. Mnie to kompletnie, co by nie przedstawiało, nie przeszkadza ani nie pomaga.



    Bo oni mnie nie chcą przerobić
    > na swoją modłę.


    Wiesz, chec do "przerabiania" mają chyba wszystkie odłamy religiantów, mam na mysli "przerabiaczy" jednostkowych (nie z pomocą państwa). Ale człowiek dorosły, pewny siebie i zasadniczy jest spokojnie (wierz mi smile) w stanie przeciiwstawiac sie takim ludziom tylez kulturalnie, co stanowczo i skuteczniesmile

    Bo nie domagają się, by to w co wierzą znalazło się w konstytuc
    > ji i kodeksie karnym oraz w ogóle w przepisach prawa.



    Tu przyznaje ci całkowitą rację i zgadzam sie w 100 proc. - to jest prawdziwy problem.
    >

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 14:31
    kora3 napisała:

    >Ja nie mam po prostu problemu z tym co wisi na scianie.

    ja też nie mam. I nie mogę pojąć tych, którzy mają. To jest akt nienawistnej agresji wobec inaczej myślących.
    Byłam w cerkwi (ach te śpiewy!!!!), w meczecie, w synagodze, w zborze.... i nigdzie mi korona z głowy nie spadła. Ludzie tacy sami jak ja, też chcą uszanowania, jak i ja. Więc im je okazuję. I buty przed wejściem zostawiam, czy tylko do babińca wchodzę. Aby nie łamać cudzych zasad.
    Bo szacunek należy się CZŁOWIEKOWI, nie poglądom. Poglądy to rzecz nabyta.

    Bo nie domagają się, by to w co wierzą znalazło się w konstytuc
    > > ji i kodeksie karnym oraz w ogóle w przepisach prawa

    tu przyznam, mam kłopot... to znaczy, że katolicy chcą do konstytucji wstawić swoje dogmaty?


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 14:52
    a000000 napisała:
    .
    >
    > ja też nie mam. I nie mogę pojąć tych, którzy mają. To jest akt nienawistnej ag
    > resji wobec inaczej myślących.


    Mysle sobie, ze masz rację. U nas w redakcji nie wisi krzyż. W poprzedniej siedzibie, wisiał. Nie wiem kto go zawiesił, moze własciciele lokalu, bo jak tam "zaszłam" to już był. Zauwazyłam to po 5 latach pracy w tym pokoju, jak sie przeprowadzalismy i trzeba było wszystko zdjąc. No i panowie z ekipy zdjęli, odłozyli na kupke tego co "zostaje" - znaczy chyba włąscicieli budynku był. W nowej siedzibie nikt nie zawiesił. Godła zreszta też, bo i po co? W Polsce jestesmy, 3eksponowac tego nie ma potrzeby. Ostatnio jaks pani była u nas przekazac informacje, ze jej syn niepełnosprawny intelektualnie pisze wiersze o paoiezu Janie Pawle II. Wierszyki są typu "Nasz papież kochany, od Boga posłany, przez dzieci uznany, przez wszystkich kochany". Miło, ze dziecko pisze, nawet kolezanka chciała o tym wspomnieć, ale pani domagała się przedruku tych dzieł. U nas coś takiego nie pójdzie, nie ze wzgledu na tematyke, tylko ze tak powiem poziom literacki. Powiedziała jej to kolezanka a pani sie obraziła i skwitowała, ze nic dzienego, skoro u nas nawet krzyza nie ma smile Mozna i tak smile

    > Byłam w cerkwi (ach te śpiewy!!!!), w meczecie, w synagodze, w zborze.... i nig
    > dzie mi korona z głowy nie spadła. Ludzie tacy sami jak ja, też chcą uszanowani
    > a, jak i ja. Więc im je okazuję. I buty przed wejściem zostawiam, czy tylko do
    > babińca wchodzę. Aby nie łamać cudzych zasad.


    Oj Azerko powiem Ci smile tak poza ... Najgorsze co moze nie w temacie spotkać to zaproszenie na slub w cerkwii smile serio, długosc ich nabozeństw poraza smile byłam 2 razy, bo wypadało, ale wołałabym nieeeeee smile Natomiast uwielbiam oglądać cewrkwie poza nabozeńśtwami, jestem miłosniczką starych ikon. Niemniej tu sie z Tobą zgadzam - gdziekolwiek się idzie, czy to na "turystyke", czy na uroczystoscv, trza się zachować stoswnie do oczekiwań tubylców, zwłaszcza, ze to ich miesce swiatynne, a nie tylko jak dla mnie np. ciekawostka turystyczna, architektoniczna, czy historyczna.

    >
    > tu przyznam, mam kłopot... to znaczy, że katolicy chcą do konstytucji wstawić s
    > woje dogmaty?


    Chcą Azerko. Ostatnio "zaatakowałam" pewnego pana ze skrajnej prawicy na temat. Szeroko mówił o wprowadzeniu zapisu o ochronie zycia od poczcecia do naturalnej smierci. Zapytałam go wprost, czy taki zapis zmierzałby do delegalizacji srodków anty. Najpierw się wykrecał, ze o tym nie ma mowy w przepisach. Wiec powiedziałam, ze przepisy muszą być zgodne z ustawą zasadnicza, a jesli jakiś srodek MOZE powodować zniszczenie zygoty? Wtedy przyznał, ze no owszem, pastyli po, niektóre hormony i spirala musiałyby być nielegalne. To mi wystarczy, zeby mieć poglad czego ci ludzie chcą ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 15:37
    a000000 napisała:

    > ja też nie mam. I nie mogę pojąć tych, którzy mają. To jest akt nienawistnej ag
    > resji wobec inaczej myślących.

    Inaczej myślący nie potrafią inaczej myśleć bez przyozdabiania zwłokami ścian?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 15:46
    oby.watel napisał:
    >
    > Inaczej myślący nie potrafią inaczej myśleć bez przyozdabiania zwłokami ścian?
    >
    Wiesz, moj kolega ma na scianie takie malowidło przedstawiające grubą kobiere w akcie. Toto jest duze, na pół sciany i nie sposób nie dostrzec. Zarówno we mnie, jak i moim facecie baba ta budzi odruch wymiotny (choć akt nie jest ginekologiczny). Po prostu kobieta jest nieestetycznie gruba, z fałdami, zgrubieniami, błeee. Nie jest top zadne tam dzieło sztuki (jakby to był nawet Rubens i tak niewiele by to zmieniło dla nas), ale koledze sie widac podoba (kobiete tez ma nieszczupłą, ale sie przy nas nie rozbiera, wiec spoko). Uwazasz, ze powinnam przestac go odwiedzac, albo zażadac zdjecia paszteta ze sciany na zcas mej wizyty? Ja wole na to nie zwracac uwagi. Po pierwszym szoku jakoś się daje smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 15:55
    I Ty Brutusko, idąc za przykładem czcigodnej Azerki, też przestałaś odróżniać przestrzeń prywatną od publicznej? Nie mam nic przeciwko temu, żeby Azerka powiesiła sobie w pokoju 666 krucyfiksów i Dzwon Zygmunta na dodatek. Ale dlaczego wiesza krucyfiksy w biurze paszportowym? W sądzie? W sejmie?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • a000000 18.09.11, 16:10
    oby.watel napisał:

    Ale dlaczego w
    > iesza krucyfiksy w biurze paszportowym? W sądzie? W sejmie?

    nie wiesza i jest przeciwna wieszaniu. Aby nie narazić na plugawą nienawiść.

    Dzwon Zygmunta ??? bardzo chętnie. Tyle, że to nie jest symbol religijny. Ale chętnie bym choć raz, jeden jedyny raz... uruchomiła to cacuszko.... nawet wespół w zespół, gdy me siły zbyt wątłe są.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 16:14
    tylko dlatego, ze nie jestem katoliczką ?smile Bo jako niekoatoliczka MUSZE mieć zdanie takie jak inny niekatolik?smile Mnie ZADEN symbol nie przeszkadza. Miałąm kiedyś kolezankę rzeczniczke pewne instytucji, która fascynowała sie new age. Przestrzeń była publiczna, bo w pracy, a jaj pokój nawiedzało wielu dzienbnikarzy. Ja tam widziałam jakieś malowidłą powieszone na scianach, ale nie zwracałam uwagi. Ludzie rózne rzeczusmiley mają, niech mają. Oburzył się katolicki kolega i nas uswiadomił, ze to symbole new age (nawet ich nie pamietam smile). Zagadnieci z moim przyjacielem na ten temat (kolega też niekatolik) wzruszylismy ramionami "No i? Co nas to? Ani to nasz pokój, ani nasza sprawa" Tak samo reaguje na wszystko inne, z symbolami religijnymi włacznie. Czasem z grzecznosci zmuszam sie (przyznaje) a okazanie udawanego zainteresowania fota na biurku przedstawiajacą zone/meza i dzieci własciciela biurka słabym "To Twoja rodzina?" . Bo na ogół guzik mnie to w przypadku mało znanej osby interesi smile inna sprawa gdy ktoś ma foto psa, kota, albo konia, czy samolotu smile wtedy czuję pokrewną dusze i pytam z prawdziwym zainteresowaniem smile


    Ale powiem ci cos. Kazdy, ale to kazdy kto jest ostentacyjny w jakiejkolwiek dziedzinie zycia karmi sie reakcją ludzie n ate oscentację smile Ostatnio z 3 miechy temu jechałam pociągiem i w przedziale siedziała siostra zakonna. Zapytałą mnie no godzine, nawiazałysmy rozmowe. Taką zwyczajną, gdzie kto jedzie, po co. Miła siostrzeyczka, franiciszkanka. Obok siedziała kobieta mniej wiecej w moim wieku. Oscentacyjnie wyciagnaeł róznaniec i zaczeła sie modlic półgłosem. Kopompletnie kji to nie przeszkadzało w rozmowie z siostrą (na tematy niereligijne). Po jakiś 5min. pani dała głosniej. Tez nic - po prosyu blizej siadłuysmy z siostrą smile Pani w końcu zapytała, czy nam nie prseszkadza. Ależ skądsmile Nie wydoliła i powiedziała zakonnicy, ze czas na rózaniec, a ona rozmawia. Siostra ją uprzejmie zbyła. tak nalezy postepowac z kimkolwiek kto jestb ostentacyjny czy to pro, czy anty religijnie, czy w ogóle smile - IGNOROWAC smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 16:35
    Nie przeszkadza Ci żaden symbol? A czego symbolem jest kobieta na ścianie mieszkania Twojego znajomego? Czemu ma służyć pełne bólu i wątpliwości pytanie

    > Uwazasz, ze powinnam przestac go odwiedzac, albo zażadac zdjecia paszteta
    > ze sciany na zcas mej wizyty?

    Uważasz, że masz prawo domagać się od swoich znajomych urządzenia mieszkania pod swój gust, to jeszcze dziś każ im usunąć ten bohomaz. Zaprawdę dowodzi wielkiej odwagi taka obojętność. Gwiazdom na pomnikach, swastykom na nagrobkach też się nie sprzeciwiasz? Słusznie, bo to też symbole i zgodnie z wyrokiem sądu są wyrazem poglądów. Wniosek z tej obojętności płynący również w pełni podzielam. Gdybyśmy Niemców, którzy przyszli głosić swoje poglądy, jak wiadomo mieszczące się w granicach wolności słowa, po prostu zignorowali straty ponieślibyśmy dużo mniejsze. Trzeba słuchać pana, skoro mówi: Nie zabijaj! "Kto na ciebie bombowcem, ty na niego makowcem."

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 17:23
    oby.watel napisał:

    > Nie przeszkadza Ci żaden symbol? A czego symbolem jest kobieta na ścianie miesz
    > kania Twojego znajomego? Czemu ma służyć pełne bólu i wątpliwości pytanie


    Obi, nie wiem czego symbolem, moze jego gustusmile Nie, nienprzeszkadza mi. wpierwszej chwili szolk, ale potem ptrzestałam zwracać uwagę smile?
    >
    Gwiazdom na pomnikach, swastykom na nagrobkach też s
    > ię nie sprzeciwiasz?


    Gwiazdom na pomnikach - nie. a szczegolnie na nagrobkacxh. Byałam osobą, która sprzeciwiała sie usuwaniu gwiazd z grob,ów zołnierzy AR poległycxh w Polsce. Bo to czesc historii i pod tym znakiem polegli, w tej armii słuzyli. A swastyka? Nie spotkałam sie, ale z grobu bym nie usuwała. Z tym, ze jak ja byłam wqieku cokolwiek już kojarzacym to na grobach zołnierzy niemieckim poległych w Polsce swastykn nie bbyło.

    Słusznie, bo to też symbole i zgodnie z wyrokiem sądu są w
    > yrazem poglądów. Wniosek z tej obojętności płynący również w pełni podzielam. G
    > dybyśmy Niemców, którzy przyszli głosić swoje poglądy, jak wiadomo mieszczące s
    > ię w granicach wolności słowa, po prostu zignorowali straty ponieślibyśmy dużo
    > mniejsze. Trzeba słuchać pana, skoro mówi: Nie zabijaj! "Kto na ciebie bombowce
    > m, ty na niego makowcem."


    Poglądy zmarłego raczej trudno zmienic, nie uwazasz?
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 18:03
    > Gwiazdom na pomnikach - nie. a szczegolnie na nagrobkacxh.

    http://m.onet.pl/_m/76b7b94868f2778a81b004d8f9577182,27,1.jpg

    > A swastyka? Nie spotkałam sie, ale z grobu bym nie usuwała. Z tym, ze jak
    > ja byłam wqieku cokolwiek już kojarzacym to na grobach zołnierzy niemieckim
    > poległych w Polsce swastykn nie bbyło.

    http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?NewTbl=1&Site=KP&Date=20070813&Category=GALERIA01&ArtNo=813002&Ref=PH&Item=1&MaxW=229&border=0

    > Poglądy zmarłego raczej trudno zmienic, nie uwazasz?

    http://www.indymedia.org/images//2007/05/884970.jpg

    Ci tutaj składając hołd tragicznie "poległemu Kaczyńskiemu nie wyglądają na zmarłych.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 18:16
    Człowieku, dobrze wiesz o co mi chodziło, idiota by się domyslił z kontekstu tego, co napisałam. Alekoro nie wiesz: o piecioramienne gwiazdy na grobach radziecki zołnierzy, o swastyki na grobach zołnierzy niemieckich. Ja bym nie usiuwała, bo to czesc historii. Nie rób sobie jaj ze mnie, bo przestaniemy gadacsmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 18:48
    Po co ten szantaż? Kilka razy wspominałem o Jedwabne,m. Kilka razy linkowałem obrazki ze swastykami na grobach. Nie siedzę w Twojej głowie, nie wiem czy faktycznie nie wiesz, czy z jakichś przyczyn rżniesz głupa. Więc zilustrowałem o co mi chodziło. O to masz pretensje? Że gdybym nie był idiotą, to bym się domyślił, że ja o kozie, a Ty o wozie? Ja robię jaja?

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 19:54
    Żaden szantaz - mówie jak jest smile Wy=raznie zs kontekstu tego co pisałam wychodziło, o jakie gwiazdy i swqastyki mi oidzie, wiec kto tu jaja robi?smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 20:05
    Kontekst był odpowiedzią na mój post. A z kontekstu wyraźnie wychodziło, że nie o taką gwiazdę i swastykę chodziło.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 13:53
    a000000 napisała: .
    >
    > i to jest nieprawda. Allah NIE WYMAGA zasłaniania twarzy. Wymagają tego niektór
    > zy faceci.



    Azerko, a Ty czytasz ze zrozumieniem, czy masz gotową odp. na tzw. zajwski, w tym momencie zajwki pojawiajace sie w Twej głowie? Nie obrazaj się zaraz ... Popatrz co ja napisałam capsem poniekad chyba "bo WIERZA, ze tak nakazuje im ALLAH" . Nie napisałam, ze gdzioekolwiek koran to nakazuje, bo nie nakazujesmile Napisałam,z e WIERZA!!! Dostrzegasz te róznicę?smile Nie jest wazne co naprawde nakazuje KJoran, wazne jest w co te Kobiety wierza. A zasłanianie twarzy to perski, a nie muzułmański zwyczaj. Zwyczaj datowany na czas długi przed MAhometem wśród Persówsmile Muzułmanka wg Koranu moze mieć odsłoniete dłonie i ...własnie TWARZ. smile

    >
    > cham i prostak. Religia katolicka nakazuje szacunek wobec innych.

    Nie wiem, co nakazuje religia katolicka, ale Azerko jak poczytam niektórych gorliwych katolików, albo posłucham to mam raczej wrazenie, ze się nie trzymają swej religii w tym wzgledziesmile Mnie zachowanie norm nakazuje kulturasmile Chyba jednak, sądzac po zachowaniu katolików niektórych, solidniejszy od religii fundament w tym wzgledzie smile


    >
    > Kora, szanowny pan oby.watel ma obsesję religijną. Sądzę, że jest to syndom "se
    > katora". Sam nie może się uporać ze swoim ateizmem, więc gryzie wszystkich wokó
    > ł.



    Ja się nie czuję "gryziona". Napisałam, jak Go odbieram, moze błednie. Nie wiem , jak z Obywatelem i jego ateizmem. Ale powiem Ci, że u wielu katolików w realu obserwuję syndrom "bycia przesladowanym". Polaga od z grubsza na tym, że doszukuja się w całkiem obojetnym wobec nich zachowaniu ludzi dykryminacji, przesladowania, dokuczania.
    Coś jak ten swir ze starego KiR-u, co to uwazał, ze ludzie jedza w piatek kiełbase smazona, zeby mu na złosc zrobić. A tymczasem jedli sobie sasiedzi, co im sie podobało, pewnie nawet nie myslac, ze ktoś to bierze za dokuczanie i "obraze uczuć"smile >

    Znam osobiscie kobiete, która jest przekonana, że para jej sasiadów na złosc jej i w celu złamania jej zasad zyje bez slubusmile koscielnego. Tymczasem pewnie ci ludzie srednio zdają sobie sprawe z jej istnienia i z tego, co ona wie o ich ślubie. Ona wie, bo się "dowiadywała" - znaczit prosto gawariqat - plotkara smile I już sie czuje przeslanowana, bo para grzeszników, akurat koło niej kupiła mieszkanie, szatan mieszasmile Tylko, ze jakby sie sama nie starała dowiedzieć, jak to jest z ich samkarmetami, to wcale by sie "przesladowana" nie czuła smile


    Jeden mój znajomy katolik czuje sie przesladowany, bo mieszka w okolicy gdzie wiekszosc to grekokatolicy i oni nostentacyjnie robią sobie swieta w innym terminie i są tak bezaczelni, zeby go czasem zapraszać smile odmawia oburzony smile
    W drugą strone to chyba też działa. Jeden znajomy "ukryty" ateista - znaczy po sl. koscielnym, dzieci ochrzcił , posyła na relkę, stwierdził, ze jest naciskany, zeby obraz jakiś tam przykjac do domu. Nacisk polegał na zapytaniu. Praktykuje, nieregularnie, ale jednak religie, to go zapytano. Mnie jakoś nie pytano, jak ów obraz po moim bloku wedrował. smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 14:23
    kora3 napisała:

    > Azerko, a Ty czytasz ze zrozumieniem,

    a Ty? nie zauważyłaś, że piszę właśnie o tym, że muzułmanki są wprowadzane w błąd?

    >Nie wiem, co nakazuje religia katolicka,

    i komu chcesz to wmówić?

    >to mam raczej wrazenie, ze się nie trzymają swojej religii

    oczywiście, że się nie trzymają.. Więcej - bardzo grzeszą.

    Wiem, że niektórzy ludzie czują się prześladowania z powodów wyimaginowanych. Nie tylko katolicy.... popatrz na homoseksualistów! Dla nich brak przywileju jest prześladowaniem.

    Ale mogłabyś sobie oszczędzić nazywania naszego kolego z KiRu - świrem. Przykrość mi robisz.
    To nie było kulturalne.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 14:37
    a000000 napisała:
    >
    > a Ty? nie zauważyłaś, że piszę właśnie o tym, że muzułmanki są wprowadzane w bł
    > ąd


    Azerko, ale to bez znaczenia w tym momencie, czy są, czy nie. Wazne , ze wierza i na podstawie tej wiary - chcą. Mam nadzieje, ze rozumiesz o co mi chodzi smile nie o to, ze mozna wprowadzac w błądsmile tylko o to, ze wiara, nawet w nieprawde powoduje szczerą chęc do czegos, bez zmuszania. ,
    >
    > i komu chcesz to wmówić?

    no, mając do czynienia z katolikami powiem tak: wiem teoretyczniesmile, ale praktyka pokazuje, ze nijak się to ma do rzeczywistoscismile
    >
    > oczywiście, że się nie trzymają.. Więcej - bardzo grzeszą.

    moze na ten grzech akurat KRK mały nacisk kładzie? Słysze niekiedy, jak sie "ładnie" ksieza wypowiadaja np. o ŚJ. Trudno to nazwac dobrym przykładem na religijny nakaz o jakim wspominasz. A skoro duszpasterze tak robią, to na kim ma się wzorowac szary katolik?

    >
    > Wiem, że niektórzy ludzie czują się prześladowania z powodów wyimaginowanych. N
    > ie tylko katolicy.... popatrz na homoseksualistów! Dla nich brak przywileju je
    > st prześladowaniem.


    Wiesz, ze sie nie zgodze. Choć niektórzy homo istotnie uwazaja sam fakt bycia hetrero za dyskryminowanie ich smile

    >
    > Ale mogłabyś sobie oszczędzić nazywania naszego kolego z KiRu - świrem. Przykro
    > ść mi robisz.
    > To nie było kulturalne.
    >




    O ile pamietam samaś napisała, ze ma coś nie tak z głową Azerciu smile Publicznie smile poniekad sie zgadzam, a nawet jego nicka nie pomnę, bo bynajmniej nie o Arcysia tu chodzi , jesli mamy już być dokładne do bólu.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 16:05
    kora3 napisała:

    > O ile pamietam samaś napisała,

    niedokładnie pamiętasz... nigdy nie napisałam o KOLEDZE z forum, że świr. Zwłaszcza, że chodzi o Arcego, który nigdy nie krył swoich kłopotów, zawsze dzielił się zmartwieniami, spokojnie wysłuchiwał, gdyśmy go do specjalisty po pomoc wysyłali, co uczynił był..... i to on opowiadał o tej kiełbasie. Dawno temu.
    Szkoda, że oczko forum skasowała....

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 16:20
    a000000 napisała:


    >
    > niedokładnie pamiętasz... nigdy nie napisałam o KOLEDZE z forum, że świr.


    no, ze swir nie. Napisałaś, ze ten konkretny ma coś nie tak z głową


    Zwła
    > szcza, że chodzi o Arcego, który nigdy nie krył swoich kłopotów, zawsze dzielił
    > się zmartwieniami, spokojnie wysłuchiwał, gdyśmy go do specjalisty po pomoc wy
    > syłali, co uczynił był..... i to on opowiadał o tej kiełbasie. Dawno temu.
    > Szkoda, że oczko forum skasowała....


    NIE CHODZIŁO o arcego!!!!!! To była jakiś Janek o ile pamietam (z jakimś dodatkiem do nicka) nie Arcys. To on wypisywał, ze sasiedzi zreja kiełbase mu na złosc smile
    Arcyś nie zmieniał nicków o ile pamietam poza tą jedną zmianą, a to była INNA osoba i Arcy mu nawet tłumaczył, ze moze się myli, ze moze to przypadkiem, ale nie dał sobie powiedziećsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 16:32
    Janek? nie pomnę. Był Jan jakiś. Jan-w?
    Ale historię z kiełbasą pamiętam.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 17:15
    janek, czy jan 33 chyba, ja mam dobrą pamieć smile czasem całkiem dziwne rzeczy pamietam smile
    Obiesmy mu wykładały, zeby nie obwąchiwał cudzych drzwi i nie brał do siebie, ale nas beształ smile

    w kańcu napisał coś całkiem od czapy, wszyscy to wysmiali, obraził się i poszedł sobie
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 17:33
    fakt, był jan33. Ale nie pamiętam jakoby miał odloty. No ale to dawno było. Tak sobie czasem myślę, co się dzieje z mike-mike. I forumisko gwałtownie przepadł był.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 17:44
    Ze to był Jan 33 głowy nie dam smile ale jakiś jan, janej na pewno. Co z Mike nie mam pojecia sad a forumisko ? nie wspominam najlepiej, ale też nie wime co z nm .

    Eh stare dzieje smile Pamietasz jeszcze Treię vel Zennę? Ducha Lasu? JUA mam kontakt na nk z Bacio. rzadko pisała, wiecej czytała stary KiR. Ale jestsmile W porzadku u niej, urodziła synka smile Juz do szkoły chodzi.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 17:57
    Treję? nawet mam jej zdjęcie. Z duchem lasu stosunki me były więcej niż ograniczone, a z tą panią co ma synka to nigdy nie zamieniłam ani słowa. Piękna Bija też się nie odzywa.
    Pamiętam też salma-salma co to się bardzo obraziła. Była z nią jeszcze inna, taka przytłumiona muzułmanka - nick wyleciał mi z głowy. Sunday też po urodzeniu mu się synka jakoś zamilkł.
    I wiesz co mnie najbardziej zastanawia? Że nigdy nie odezwał się żaden prawosławny.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 18:02
    faktycznie! mało ich u nas jewst generalnie, ale są. Talisker domniemay ksiadz , błysnął gdzieś i z nikł. Tak z tej najstareszej gwardii to chyba zostałyśmy my i Arcyś oraz Diaboillo (mowa o poczatkach KIR-u). Czy się mylę? Ktoś jeszcze?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 18:15
    kora3 napisała:

    >Ktoś jeszcze ?

    toż przeca KOCHANICA! Maria nieco późniejsza. A i nasz gospodarz, Uffo, też od początków, z przerwami. Nie pamiętam, czy Gumpel był od początku.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • a000000 18.09.11, 18:16
    ojojoj, a Grześ? chyba też stareńki Ci on....

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 18:21
    a jużci smile Grześ stary stazem smile

    Oj ile sie w moim zyciu w tym czasie pozmieniało smile Ale powiem ci, ze wszystko to na lepsze, na mądrzejsze, na dojrzalsze smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.09.11, 18:18
    a000000 napisała:

    >
    > toż przeca KOCHANICA! Maria nieco późniejsza. A i nasz gospodarz, Uffo, też od
    > początków, z przerwami. Nie pamiętam, czy Gumpel był od początku.

    >
    No tak, Kochanica tak. Zmieniła nick na francuski, widuje ją czasem na Forum Kobieta. Uffo zniknął, wiec go nie liczyłam .. a Gumpel bywa gdzieś?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 18:29
    kora3 napisała:

    >a Gumpel bywa gdzieś?

    owszem. Rzadko aczkolwiek owocnie.

    Uffo nie zniknął. Na miotle lata.

    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 18:41
    a000000 napisała:
    ?
    >
    > owszem. Rzadko aczkolwiek owocnie.

    nie rozumiem smile
    >
    > Uffo nie zniknął. Na miotle lata

    baba jaga to uffo? .
    >


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a000000 18.09.11, 18:44
    kora3 napisała:

    > nie rozumiem

    znaczy się ze znajomością tematu.


    > baba jaga to uffo?

    oczywizda!


    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu a potem pokona doświadczeniem.
  • kora3 18.09.11, 18:59
    a000000 napisała:
    >
    > znaczy się ze znajomością tematu.

    acha
    >
    >
    > oczywizda!
    >
    A to nie wiedzialam. Bab jag wydał mi się obcy


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 15:34
    a000000 napisała

    > Wiem, że niektórzy ludzie czują się prześladowania z powodów wyimaginowanych. N
    > ie tylko katolicy.... popatrz na homoseksualistów! Dla nich brak przywileju je
    > st prześladowaniem.

    Marysia w piaskownicy zrobiła kupę (z piasku), a jak dzieci tę kupę chciały usunąć, to zaczęła beczeć, że jest prześladowana. Bo wolność w rozumieniu Marysi polega na tym, że ona ma prawo robić kupy i nikomu nic do tego. Ale raz zrobionych kup nie wolno ruszać.

    Gazeta: Student z Koszalina został wyrzucony z wrocławskiego akademika Jubilatka za to, że chodził w szpilkach. Nie był pijany, agresywny, nikogo nie zaczepiał. Nie spodobał się recepcjonistce

    Komentarz i diagnoza:
    > co za świr...

    A ksiądz, który publicznie maca, jakby nie mógł w zaciszu plebanii?

    > Ksiądz jest osobą wykształconą, w prawie również. Doskonale wie, że dotykanie
    > stref płciowych jest traktowane jako molestowanie i jest karalne. I jeśli on to robił
    > w klasie, przy dzieciach, to należy go wysłać na leczenie zamknięte, bo to świr.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 18:12
    Powiem Ci Obi tak. Z własnego doswiadczenia, radze nabrac dystansu do spraw zwiqazanych z KRK. Nie wiem , jakie osobiste doswiadczenia wywołały u Ciebie obecny stan (i nie pytam), ale wiedz, ze moje z katolikami i to takimi ja ci tu dam, były bardzo kiepskie i bardzo osobiste.
    I nie mam tu bynajmniej na mysli mojego eksmeza, ale przede wszystkim jego rodzine, a takze wspólnote do której niestety dlań, nalezał.
    To byli ludzie umiejacy przy stole wywlekac osobiste sprawy i dopytywac o nie obcą bądź co bądź osobe jaką dla nich byłam. To byli ludzie, którzy umieli przyjsc do mojego domu i zachowywac siew jakby byli u siebie z pouczaniem mnie włacznie. Wszystko pod znamkiem Jezusa Chrystusa i Ducha Sw. ma sie rozumieć.

    Nigdy w takiej sytuacji nie byłam i zaczełam sie zwyczajnie ich bać. Uprzedziłam sie do wszystkich, którzy deklarowali, ze są wierzacy. Takze do tych, którym ani w głowie było mnie zaczepiac, pouczać. Na szczescie trwało to krótko, strach też. Nauczyłam sie bronic swego, nie dopuszczac innych bez mej zgody do mego zycia, a opartą na ideologii krytyke mieć w dupie. Ale pozbyłam się tez uprzewdzeń. Wiem, ze wsród wierzacych sa ludzie, z którymi mozna pogadac, być dobrymi znajomymi, nawet przyjaciółmi.

    Staram sie rozumiec ich spojrzenie na ich wałsne zycie, na ich wyboty, choć rózni się od mojego. Mam swoje zdanie nt. pewnych zjawisk, ale nie oceniam liudzi. Mam nadzieje, ze rozumiesz
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 19:06
    Z tego powodu sprawy dotyczące Ciebie będę omawiał prywatnie. Niezależnie od stopnia ich intymności. Ponieważ po pierwsze forum to nie miejsce do omawiania spraw prywatnych. Po drugie zaś każda akcja rodzi reakcję. Ja coś powiem, Ty czegoś nie zrozumiesz (albo odwrotnie), zaczniemy się tłumaczyć, poprawiać, wyciągać coraz to nowe fakty. Prywatnie zaś cokolwiek mi powiesz, to zostanie to między nami. Na forum tak się nie da. Poza tym jest wiele powodów, dla których tak a nie inaczej postrzegamy świat, dla których lepiej lub gorzej się rozumiemy. Forum to miejsce na wymianę myśli i niczego więcej. I niech tak pozostanie.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 20:00
    Jak tam wolisz, ja na forum nie ujawniam niczego, czego ujawniac nie chcę. Wiec ja nie mam kłopotu smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 20:09
    Skoro nie ujawniasz, to niech tak zostanie. Nie wszystko to, co mam Ci do powiedzenia nadaje się do publicznej debaty. I vice versa.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...
  • kora3 18.09.11, 20:51
    nadawało się na forum z mojej strony - nie mam ci do powiedzenia. Za mało sie znamy
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • oby.watel 18.09.11, 21:17
    I co z tego? Już zwracanie Ci publicznie uwagi nie powinno mieć miejsca.

    --
    Na wszelki wypadek spieszmy się czytać posty, bo nie wiadomo co się stanie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka