Dodaj do ulubionych

czym mężczyźni różnią się od kobiet

07.07.12, 17:02
Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni różnią się od kobiet

Wojciech Orliński

Że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, to wiemy z popkultury, tak samo jak to, że elfy nie lubią krasnoludów, a każdy superbohater potrzebuje przebrania. Póki popkulturę uprawiamy dla zabawy, wszystko jest OK, ale argumenty sięgające po poppsychologiczne teorie "płci mózgu" padają ostatnio zupełnie serio w dyskusji o konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet.

Ustalmy więc podstawowe fakty, oddając nauce, co naukowe, a popkulturze, co popkulturowe. Furorę w latach 90. zrobiły dwie bestsellerowe książki: "Płeć mózgu" i "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus", które pokochano w Hollywood jako dostarczycieli prostych rozwiązań fabularnych (jak komedia "Czego pragną kobiety", w której Mel pl.wikipedia.org/wiki/Mel_Gibson zyskuje cudowną umiejętność "mówienia po wenusjańsku").

Z naukowego punktu widzenia te książki to przykład tak zwanego wybierania wisienek (cherry-picking), czyli wybierania z całego bogactwa materiałów empirycznych tylko tych, które komuś pasują do tezy. W skrajnym przypadku metodą wisienek można udowodnić, że najczęstszym wynikiem rzutu monetą jest stanięcie monety na sztorc (o ile odrzucimy wszystkie orły i reszki jako błąd pomiaru).

Najważniejszym pytaniem, które ma bezpośrednie implikacje polityczne, jest to, jakie cechy są wrodzone, a jakie nabywamy, nasiąkając stereotypami w procesie wychowania i socjalizacji. Konwencja o zapobieganiu przemocy wobec kobiet wzywa rządy do walki ze stereotypami - co nie podoba się ministrowi Gowinowi, który, jako konserwatysta, wierzy, że "tradycyjna rola kobiety i mężczyzny" to coś więcej niż konwencja społeczna. Poppsychologia przychodzi tu Gowinowi na ratunek, bo po przeczytaniu "Płci mózgu" wszyscy możemy powoływać się na badania dzieci wychowywanych w kibucach. W typowej wersji mitu wygląda to tak, że choć te dzieci zaraz po urodzeniu odbierane są rodzicom i wychowywane w duchu równości, to jednak i tak odgrywają podobne stereotypowe role co dzieci wychowywane w typowych patriarchalnych rodzinach. Chłopcy się bawią samochodzikami, dziewczynki lalkami itd.

Polecam tutaj bardzo ciekawą publikację "Lessons from the Israeli Kibbutz" dr Judith Buber Agassi, do przeczytania na stronie. Analizując falę prac z lat 80. i 90. o genderze w kibucach, autorka pokazała ich oderwanie od kibucowej rzeczywistości (często te prace pisane były przez ludzi spoza Izraela).

Przede wszystkim to nieprawda, że dzieci w kibucach są "odbierane" rodzicom po porodzie. To nie są obozy karne, rodzice są tam dobrowolnie, nie można im zabronić kontaktowania się z dziećmi.

Rzekomy "duch równości" nie dotyczy kwestii genderowych. Dopiero w latach 80. - paradoksalnie właśnie dzięki fali artykułów pisanych przez zewnętrznych autorów - w ruchu kibucowym zaczęto wprowadzać parytety. Przedtem też uważano tam za "naturalne", że mężczyźni obejmują stanowiska kierownicze, a kobiety sprzątają i opiekują się dziećmi.

Skoro więc nawet kibucowe dzieci wyrastały w świecie, w którym typową rolą mężczyzny jest bycie szefem albo chociaż kierowcą, typową rolą kobiety jest bycie kucharką czy przedszkolanką, a dodatkowo te stereotypy utrwalali w nich rodzice - to czemu w ogóle oczekujemy po nich odmiennego postrzegania ról męskich i kobiecych niż w klasycznych rodzinach patriarchalnych?

W 2005 profesor Janet S. Hyde przeprowadziła tzw. metaanalizę, czyli porównanie różnych prac naukowych badających np. zdolności matematyczne mężczyzn i kobiet, uwzględniającą jednocześnie punkty za metodologię badania.

Ślepa próba, w której badacz nie wie, czy bada mężczyznę, czy kobietę, dostawała więcej punktów od takiej, która była podatna na "efekt potwierdzenia" (kto wierzy w to, że kobiety gorzej prowadzą, ten wszędzie widzi wypadki spowodowane przez kobiety).

Na koniec Hyde dostawała statystyczny parametr d, którego wartość bliską zera sugeruje brak istotnych różnic, a bliska jedności - dużą różnicę. Okazało się, że znakomita większość różnic przypisywanych płciom, jak zdolności matematyczne czy przywódcze, ma d nie większe od 0,1.

Dosyć istotne różnice wyszły tylko w kilku kwestiach. Mężczyźni prawdopodobnie rzeczywiście lepiej sobie radzą z orientacją przestrzenną, a kobiety lepiej z odgadywaniem uczuć drugiej osoby. Parametr d jest jednak nawet w tych przypadkach kilkakrotnie mniejszy niż w przypadku zainteresowania seksem i częstości masturbacji, gdzie d wynosi 0,98.

Cała reszta to kulturowe stereotypy nakazujące nam wierzyć, że mężczyźni powinni rządzić, a kobiety gotować. Zostały tylko empatia, orientacja i masturbacja. Też pan sobie znalazł wartości do obrony, panie ministrze.

Link do uniwersytetu: www.tau.ac.il/~agass/judith-papers/gendereq.pdf

wyborcza.pl/1,75968,12074291,Naga_prawda_o_kibucach__czyli_czym_mezczyzni_roznia.html
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.