Dodaj do ulubionych

Ciemne sprawy i sprawki II RP

29.10.12, 16:52
Ciemne sprawy i sprawki II RP

Adam Leszczyński

Powszechne złodziejstwo, bandytyzm, dziewczyny prostytuujące się za grosze - oto obraz przedwojennej Polski, którego w podręcznikach nie uświadczycie

Ulice przedwojennej Warszawy były pełne prostytutek - według szacunków policji było ich w mieście 25 tys. Najtańsze kosztowały 1,5 zł, czyli równowartość 1,5 kg cukru. Na ulicę trafiały przybyszki ze wsi, które nie znalazły pracy, ofiary handlu ludźmi i stręczycieli, służące wyrzucone przez pracodawcę. Wszystkie do tej pracy pchała skrajna nędza

Gdy w latach 30. prasa prorządowa oskarżała Antoniego Słonimskiego o czarnowidztwo i niedocenianie polskich sukcesów, wielki poeta oraz ostry felietonista "Wiadomości Literackich" napisał sławny felieton "mżGsr". Był to skrót od "mimo że Gdynia się rozbudowuje". A więc mimo że port w Gdyni, wielka inwestycja przedwojennej Polski, rósł jak na drożdżach, w kraju panowała ciemnota i nędza. MżGsr dzieci w Polsce są brudne, niedożywione i często nie chodzą do szkoły; mżGsr jest nędza i bezrobocie; mżGsr uniwersytety terroryzują pałkarze skrajnej prawicy.

Dziś II RP ma wielu apologetów, a w podręcznikach szkolnych można przeczytać, że wprawdzie w przedwojennej Polsce bywało głodno, biednie i chłodno, ale państwo to było wielkim sukcesem, patriotycznym i cywilizacyjnym. To pewnie prawda, ale tylko jej część.

Rozmowa z prof. Andrzejem Garlickim: Białe plamy II RP

Książka Moniki Piątkowskiej "Życie przestępcze w przedwojennej Polsce. Grandesy, kasiarze, brylanty" pokazuje ją od zupełnie innej strony: marginesu społecznego, przestępczości i nędzy. Wygląda z niej życie codzienne, które było prymitywne i brutalne w stopniu trudnym dziś do wyobrażenia - chociaż i dzisiaj pod tym względem naszemu pięknemu krajowi do Szwajcarii nieco brakuje.

Seks za kilo cebuli

Największe wrażenie zrobił na mnie rozdział o prostytucji - może dlatego, że zawsze wyobrażałem sobie ludzi z pokolenia pradziadków jako bardziej wstrzemięźliwych i moralnych od tych, których znam. Wiedziałem, że rozwodzili się rzadko (co akurat jest prawdą) i pobożnie płodzili dzieci.

Nie oznaczało to jednak wierności, a w każdym razie bardzo często jej nie oznaczało. Prostytucja w II RP kwitła - była powszechna i niesłychanie tania. A podaż była gigantyczna. I popyt także.

Pisze Piątkowska: Uliczna dziewczyna czekająca na okazję pod drzwiami szynku lub nieopodal dworca kosztowała klienta 1,50 zł, czyli tyle, ile pięć kilogramów śledzi, trzy kilogramy cebuli, kilogram mięsa wołowego z kością i dokładką podrobów, 2,5 kilograma grochu, 25 sztuk sprzedawanych luzem papierosów lub litr śmietany. Za tę sumę (...) można było raz zagrać z ulicznym szulerem w trzy karty.

W samej Warszawie z nierządu utrzymywało się prawdopodobnie ponad 25 tys. kobiet - na populację liczącą w sumie nieco ponad milion osób! Piątkowska pisze, że dla samej prostytutki z kwoty 1,50 zł pozostawało zazwyczaj niewiele: za pokój, w którym przyjmowała klienta, często płaciła nawet złotówkę. W dodatku dom schadzek był najczęściej jednym pokojem, w którym mieszkała cała rodzina, na czas wizyty klienta przegradzanym zasłonką.

Oto relacja ówczesnego dziennikarza: Zwaliło się ich trzech. Wąska, sklepiona izba piwnicy wypełniła się postaciami w wyszarzałych jesionkach, nasiąkłych wonią alkoholu, zmieszanych z odorem jakichś niewymyślnych przekąsek. (...) Pani Kowalska wskazała Reginie miejsce na swej kanapie we własnej, świętej i wydzielonej raz na zawsze części pokoju. Karolka i Zośka pomanipulowały zasłonami z poszewkowego, czerwonego płótna. Gospodyni dała w kark chłopakowi, schylonemu nad kajetem przy żelaznym piecyku, popchnęła go przed sobą na zimny korytarz i cicho przymknęła drzwi.

Wyżej w hierarchii stały kobiety pracujące w restauracjach i lokalach jako fordanserki. Jest to instytucja (i słowo) dziś zapomniane: w teorii miały dotrzymywać towarzystwa mężczyznom, którzy przyszli do lokalu, zabawiać ich i namawiać do kupowania drogich trunków, bombonierek i kwiatów - za co właściciel knajpy płacił im skromną dniówkę. To jednak nie starczało na utrzymanie i dziewczyny naprawdę zarabiały, jeśli udało im się namówić mężczyznę na to, by spędził z nimi czas po zamknięciu.

Wykorzystywanie seksualne służby domowej - młodych kobiet, które przychodziły ze wsi pracować w mieszczańskich domach za mizerne wynagrodzenie, miejsce do spania i wyżywienie - było powszechne. Ich obowiązki często obejmowały seks z panem domu. Naturalnie było to i tak lepsze wyjście niż ulica, gdzie nieszczęśnicy pozostawała tylko prostytucja lub głód.

A śmierć z głodu i nędzy nie była wcale w ówczesnej Polsce rzadkością.

''Uczty, orgije, pijatyki''

Nie były nią także bardzo brutalne napady. Zbrodniczość w dobie obecnej wyszła daleko poza nory i kryjówki szumowin podmiejskich, zakradła się do szerokich mas drobnomieszczańskich i wiejskich - pisał dziennikarz w 1931 r., podczas Wielkiego Kryzysu.

Piątkowska pokazuje ten stan rzeczy, przywołując m.in. wspomnienia emigrantów, którzy będąc w USA czy Kanadzie, dziwili się, że tam mało się kradnie i ludzie nie boją się o bezpieczeństwo:

Opowiadając o swoim życiu w Toronto, córka działacza chłopskiego wspominała, że na początku wyglądała na ulicy dziwacznie, ponieważ bardzo mocno przyciskała do ciała torebkę, czego nikt inny nie robił. Chodziła tak długi czas, przekonana, że podobnie jak w Polsce w każdej chwili może się stać ofiarą grandziarza [pospolitego rzezimieszka atakującego na ulicach]. Zdarzało się, że stawała przed sklepami, przyglądając się wystawionym na trotuar towarom, i długo wpatrywała się w piramidy ziemniaków czy cebuli, sprawdzając, czy ktoś ich nie kradnie. Czegoś takiego w Polsce nigdy nie widziała: rzeczy leżały bez opieki, każdy przechodzący mógł coś zabrać, ale nikt tego nie robił.

Książka Piątkowskiej jest pełna anegdot, historii z ówczesnej prasy, pamiętników i listów; opisuje patologie i przerażającą nędzę - ale równocześnie rzeczywistość pełną niewiarygodnej witalności, która uderza z każdej strony.

Fascynujący jest świat złodziei i kryminalistów - z własnymi lokalami, sądami i zasadami. Oto cytat z ówczesnej gazety: Podczas dnia na Wołyńskiej, Ostrowskiej, Stawkach i w okolicy panuje ruch niewielki. Mroczne i brudne handelki nie mają gości. Życie rozpoczyna się tam o zmroku, a prawdziwy ruch panuje dopiero w nocy. Nie tylko w kawiarniach, restauracjach i lotnych domach publicznych, ale i mieszkaniach prywatnych, tzw. melinach, odbywają się nocą ożywione narady, handel i wszelkiego rodzaju transakcje. Uprawiane są gry hazardowe, odbywają się uczty, orgije i pijatyki. (...) Rano znów wszystko milknie.

Albo taka historia: Charakterystycznym elementem pokoju, do którego podchodziarki prowadziły złapanego na ulicy klienta, był brak krzeseł. Niedogodność ta, tłumaczona często biedą, wymuszała na mężczyźnie, by odwiesił ubranie na wieszak przy drzwiach. Ten drobny zdawałoby się gest miał ogromne znaczenie, bo gdy klient zajęty był przyjemnością, wspólniczka podchodziarki uchylała cicho drzwi, wsuwała rękę w kieszeń spodni czy marynarki i porywała pieniądze. Niekiedy funkcję wieszaka spełniała szafa - wówczas zamiast tylnej ściany miała drzwi do drugiego pokoju, gdzie na odpowiedni moment czekali już alfons lub koleżanka.

Ten system kradzieży był tak powszechny, że policja myślała nawet nad kampanią ostrzegawczą, która poinformowałaby mężczyzn o niebezpieczeństwie.

CDN...
Edytor zaawansowany
  • diabollo 29.10.12, 16:53
    Rzeczpospolita nędzy i robactwa

    Przeczytałem książkę Piątkowskiej jednym tchem. I to nie tylko dlatego, że margines życia zawsze jest ciekawy, że jest świetnie napisana i doskonale zilustrowana setkami zdjęć z epoki, i wreszcie, że jest bardzo różnorodna: można się z niej dowiedzieć zarówno o przedwojennym złodziejstwie, oszustwach, dzieciach ulicy i podrzutkach, jak i o handlu ludźmi.

    To nie jest wyłącznie obraz patologii, ale fascynujący portret epoki, którą oglądamy zwykle od jej pięknej i szlachetnej strony.

    Polski inteligent pamięta Marszałka, sejmowe przemówienie ministra Józefa Becka odrzucającego żądania Hitlera, parady ułanów, budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego i portu w Gdyni.

    To wszystko prawda, ale jest także inna prawda - o przerażającej nędzy i prymitywizmie ówczesnego polskiego życia, o którym przyjemniej dziś nie pamiętać.

    Jesienią 1933 r., podczas apogeum Wielkiego Kryzysu w Polsce, reporter stołecznego dziennika opisał jedno z miejsc, do którego przesiedlano najuboższych - tzw. Polus, który mieścił się za nasypem kolei przy stacji Warszawa Wschodnia przy ul. Lubelskiej 30.

    Schroniska w Warszawie: Międzywojenna społeczność ludzi bezdomnych

    Ponure hale fabryczne zdają się rozszerzać, w miarę przybywania nowych mieszkańców, podzielone na boksy o powierzchni kilku metrów kwadratowych, te znów na setki kojców, dają schronienie 5 tys. ludzi. Wszyscy gnieżdżą się razem: mężczyźni, kobiety, dzieci, gdzieniegdzie tylko widać jeszcze ślady dawnego dostatku, oddzielają poszczególne rodziny drewniane ścianki lub zasłonki ze strzępów szmat. (...) Po salach włóczą się bezpańskie psy i koty, miliardy wszelkiego robactwa pokrywają ściany i podłogi. Sale ciemne, duszne, pełne cuchnących wyziewów z nigdy niemytych ciał, schnącej bielizny - dają schronienie nieraz kilkuset osobom. Dzieci wychudłe o zapadłych, zawsze smutnych oczach całymi dniami kręcą się między boksami, oczekując na gorącą strawę.

    Książka Piątkowskiej jest dla mnie odkryciem, bo pokazała mi II RP od strony, której się domyślałem i którą odnajdywałem w reportażach Wańkowicza, w pismach ekonomisty Ludwika Landaua czy na kartach rocznika statystycznego pokazującego niewiarygodną nędzę. Ale nigdy jeszcze nie znalazłem nigdzie tak pełnego - i zarazem tak kolorowego! - obrazu nędzy i brutalności tego czasu.


    Monika Piątkowska
    Życie przestępcze w przedwojennej Polsce. Grandesy, kasiarze, brylanty
    Wydawnictwo Naukowe PWN
    Warszawa 2012

    wyborcza.pl/alehistoria/1,128940,12744695,Ciemne_sprawy_i_sprawki_II_RP.html
    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 29.10.12, 17:04
    Panie Leszczyński, przeczytałeś pan jedną książkę, więc chuja się znasz...

    Prawdziwa nędza i jeszcze terror to były w Polsce za zbrodniczej, krwawej dyktatury komunistycznej, szczególnie ostatniej fazie czyli PRLu Jaruzelskiego-Kiszczaka-Urbana.

    Wolna Ojczyzna nasza przedwojenna, której ton niestety na początku swoimi kodeksami i liberalną konstytucją nadali wstetni, lewaccy masoni (takie choćby cuda jak prawa wyborcze kobiet - dla porównania w UK dopiero przyznane w latach 70tych, czy niekaralność homoseksualizmu dla porównania w Niemczech karana też do lat 70tych), ale potem to się wszystko porządnie wyprostowało i nawet wstrętna demokracja się skończyła zamachem stanu i nastąpiły rządy patritów byłych socjalistów, którzy z endecją ścigali się na większy nacjonalizm.
    Krótko mówiąc państwo wartości narodowych jak trzeba.

    Kłaniam się nisko.
    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • nazwakontazajeta 29.10.12, 23:58
    Przekonałem się do tej książki. Chyba ją nabędę.

    Ad meritum:
    "W samej Warszawie z nierządu utrzymywało się prawdopodobnie ponad 25 tys. kobiet - na populację liczącą w sumie nieco ponad milion osób!"

    IMHO, to mało w porównaniu z czasami obecnymi czy 1990. Pomyśl - wiele, ba, większość dziewczyn w mafijnych dyskotekach to prostytutki. Plus jeszcze więcej jest utrzymywanych - ich jedyne źródło zarobku. Dodaj do tego burdele, pardą - agencje towarzyskie, a wyjdzie ci jeszcze więcej.

    "fordanserki. Jest to instytucja (i słowo) dziś zapomniane:"

    Ależ skąd. Tylko nazwa się zmieniła. Dalej zapraszają na drinki, a jak się nie obejrzysz na cenę i nie zapłacisz, to z obitą mordą i bez portfela lądujesz na chodniku.
  • diabollo 30.10.12, 08:14
    nazwakontazajeta napisała:

    > Przekonałem się do tej książki. Chyba ją nabędę.
    >
    > Ad meritum:
    > "W samej Warszawie z nierządu utrzymywało się prawdopodobnie ponad 25 tys. kobi
    > et - na populację liczącą w sumie nieco ponad milion osób!"
    >
    > IMHO, to mało w porównaniu z czasami obecnymi czy 1990. Pomyśl - wiele, ba, wię
    > kszość dziewczyn w mafijnych dyskotekach to prostytutki. Plus jeszcze więcej je
    > st utrzymywanych - ich jedyne źródło zarobku. Dodaj do tego burdele, pardą - ag
    > encje towarzyskie, a wyjdzie ci jeszcze więcej.
    >
    > "fordanserki. Jest to instytucja (i słowo) dziś zapomniane:"
    >
    > Ależ skąd. Tylko nazwa się zmieniła. Dalej zapraszają na drinki, a jak się nie
    > obejrzysz na cenę i nie zapłacisz, to z obitą mordą i bez portfela lądujesz na
    > chodniku.

    Albowiem naprawdę wiele uczyniliśmy przez ostatnie dwadzieścia kilka lat, aby przywrócić zdrowe, świetlane stosunki z II RP. Analogie czy wprost kalki można mnożyć - od "odzyskiwania majątku" przez potomków mafii posiadającą Polskę przez wieki do systemu politycznego z rządządzą sanacją i alternatywą pożal-się-baalu faszystami, z którymi rządzący ścigają się kto jest większym nacjonalistą i bardziej zakutą pałą.

    Z resztą - tak zupełnie poważnie - załgany obraz II RP to mały pikuś, wszak historii już cokolwiek odległej. Potrafiliśmy przepięknie załgać najnowszą historię drugiej części PRLu, w którym znaczna część polskiego społeczeństwa żyła i świetnie je sama pamięta.

    Kłaniam się nisko.
    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • chickenshorts 30.10.12, 08:35
    diabollo napisał:
    > Albowiem naprawdę wiele uczyniliśmy przez ostatnie dwadzieścia kilka lat, aby p
    > rzywrócić zdrowe, świetlane stosunki z II RP. Analogie czy wprost kalki można m
    > nożyć - od "odzyskiwania majątku" przez potomków mafii posiadającą Polskę przez
    > wieki do systemu politycznego z rządządzą sanacją i alternatywą pożal-się-baal
    > u faszystami, z którymi rządzący ścigają się kto jest większym nacjonalistą i b
    > ardziej zakutą pałą.

    Aj, aj... I co my bysmy zrobili bez Ciebie, Sir, eh?

    > Z resztą - tak zupełnie poważnie - załgany obraz II RP to mały pikuś, wszak his
    > torii już cokolwiek odległej. Potrafiliśmy przepięknie załgać najnowszą histori
    > ę drugiej części PRLu, w którym znaczna część polskiego społeczeństwa żyła i św
    > ietnie je sama pamięta.

    Kiedy po raz pierwszy zdawalem na studia (wieki temu), drugie pytanie z historii bylo na temat Powstania '44 - odmowilem odpowiedzi... Oczywiscie oblalem!
  • grzespelc 30.10.12, 13:18
    > Ależ skąd. Tylko nazwa się zmieniła. Dalej zapraszają na drinki, a jak się nie
    > obejrzysz na cenę i nie zapłacisz, to z obitą mordą i bez portfela lądujesz na
    > chodniku.

    Nie wiem, w jakich lokalach bywasz, ale w tych do których ja chodzę nie zauważyłem czegoś takiego.
  • chickenshorts 30.10.12, 13:54
    grzespelc napisał:

    > Nie wiem, w jakich lokalach bywasz, ale w tych do których ja chodzę nie zauważy
    > łem czegoś takiego.

    Ach, na tym polega k-kraft... Grzesiu, mlody jestes... wszystko przed Toba....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka