Dodaj do ulubionych

Jan Paweł II negocjował ostro.

30.07.16, 11:57
Tomasz Piątek

Jan Paweł II negocjował ostro. Domagał się szarej komórki Kempy

TYDZIEŃ KOŃCZY PIĄTEK. Państwo myślą, że Polska żyje Światowymi Dniami Młodzieży? Państwo oglądają niewłaściwą telewizję. Rosyjska stacja RTR Planeta poinformowała wczoraj, że Polska żyje tubą spod orzecha. I pokazała Roberta Winnickiego - prezesa Ruchu Narodowego, posła na Sejm RP.






Najpierw RTR wyświetliła krótki filmik o "odwiecznej rosyjskości" Krymu. A potem prezenter zaczął opowiadać o "malieńkoj dieriewnie w Polsze", czyli o Chochłowie pod Hrubieszowem. Tam pod orzechem - w sensie drzewa - odkopano metalową tubę na dokumenty, która wstrząsnęła Polską. Bo zawierała rozkazy dla oddziałów UPA nakazujące mordowanie polskich kobiet i dzieci. Rozkazy z czasów II wojny światowej - dodam dla uspokojenia, jako że w Polsce i w Rosji granica między przeszłością a teraźniejszością nieraz się zaciera. Albo znacząco przesuwa - podobnie jak sama granica między Polską a Rosją.

Ale wróćmy do ogólnopolskiego wstrząsu (ogólnopolskiego w rosyjskiej telewizji). Po tubie na ekranie pojawił się Mirosław Hermaszewski, przedstawiony jako "Mirasław Giermaszewskij, gieroj Sowietskowo Sojuza" (bohater Związku Radzieckiego). Hermaszewski opowiedział, jak w dzieciństwie uratował się przed UPA. Rosyjska dziennikarka specjalnie podkreśliła: niewiele brakowało, a przez Ukraińców Polacy nie mieliby swego jedynego kosmonauty! Pochlebnie zrecenzowała też poczynania pisowskiego Sejmu, który uchwalił, że zbrodnie ukraińskie są "gienocydem" (ludobójstwem). Wreszcie w roli wisienki na torcie wystąpił poseł Winnicki, który żądał rozliczenia Ukraińców.

Powinien się wstydzić. Nie Winnicki, oczywiście. Powinien się wstydzić każdy kłamca, który twierdzi, że Winnicki to mały, lokalny, polski łobuz. Winnicki jest kimś znacznie większym, rozgałęzionym od Zgorzelca po Władywostok albo i jeszcze dalej. Powiedzą Państwo: zielony ludzik, targowiczanin. Ale pochopne to określenia. Winnicki patrzy w przyszłość i śmiało żegluje razem ze światowym trendem.

Czyli z Trumpem. W tym tygodniu prezydencki kandydat amerykańskiej prawicy znów zadziwił świat. Powiedział Amerykanom, że powinni go wybrać, bo Putin spogląda na niego łaskawie (a na "czarnucha Obamę" - niełaskawie). Więcej: Trump publicznie poprosił rosyjskich szpiegów o pomoc w zwalczaniu Hillary Clinton.

Podziwiam go. Na takie szczere wyznanie podległości wobec Rosji nie zdobył się nawet Bierut. Jak rozumiem, Republikanie to teraz Riespublikanie. Walczą o to, żeby USA były "awtonomną riespubliką" - w ramach federacji rosyjskiej. Napisy byłyby piękne: "Washingtonskaya Oblast".

Z ciekawości zajrzałem na stronę prawicowej Fox News, żeby zobaczyć, jak amerykańscy "dziennikarze niepokorni" informują o hołdzie ruskim Trumpa. Amerykańscy niepokorni twierdzą, że Trump wcale nie prosił Rosjan, by szpiegowali Hillary. Twierdzą, że Trump prosił Rosjan, by ujawnili to, co dotąd na jej temat wyszpiegowali. No tak, to ogromna różnica. Niepokorni wszystkich nacji są jak jedna nacja. Niby narodowi, a ponadnarodowi - transoceaniczni i transsyberyjscy. Czy to w Polsce, czy w Ameryce mają ten sam stosunek do prawdy. Jak z moskiewskiej "Prawdy".

Wśród naszych niepokornych w tym tygodniu wyróżniła się Beata Kempa. Kempa zawsze się wyróżnia, ale teraz wkroczyła na wyższy poziom Kempy. Powiedziała, że Światowe Dni Młodzieży są zabezpieczone przed zamachami terrorystycznymi - bo polskie państwo zawarło w tej sprawie pakt z nieżyjącym Janem Pawłem II.

Pozaziemskie źródła donoszą, że pakt negocjowany był ostro, papież Polak stawiał warunki nie do spełnienia. Podobno żądał szarej komórki Beaty Kempy.

Ale nie narzekajmy. Po stronie rządowej jest ktoś, kto materii mózgowej ma aż nadto - minister obrony Antoni Macierewicz. Powstańcy warszawscy prosili go, żeby do listy poległych w powstaniu nie dopisywał ofiar katastrofy smoleńskiej. Macierewicz wezwał do siebie powstańców i wynegocjował sprytny kompromis. Lista nie będzie listą poległych, tylko "listą pamięci". I dopisze się do niej Lecha Kaczyńskiego oraz Ryszarda Kaczorowskiego. Czemu akurat ich? Jaki zastosowano tu klucz? Podejrzewam, że "klucz Kacz". Gdyby poeta Kaczmarski był mniej antykatolicki, też by się załapał. Powstańcy jednak nie doceniają tych językowych gierek i znów protestują. Wołają, że Macierewicz nie z nimi wynegocjował swój kompromis. Bo gdy przyszli do ministra, na spotkaniu byli jacyś ludzie, którzy ochoczo się z ministrem zgodzili. Ludzie powstańcom raczej nieznani.

Oszustwo, powiedzą Państwo. Więc jeszcze raz mówię: nie sądźmy pochopnie. A jeśli ci nieznani ludzie wyszli z Grobu Nieznanego Żołnierza? Jeśli byli to Nieznani Żołnierze, którzy specjalnie zmartwychwstali, żeby zgodzić się z Macierewiczem? Dobra zmiana jest tak dobra, że przybliża nam zaświaty (Kempa świadkiem).

Co do Macierewicza, to 15 lipca wystosowałem list do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Na początku miesiąca Duda przyznał, że Polacy ponoszą odpowiedzialność za pogrom w Kielcach. Zapytałem go więc, jak ocenia antysemickie teksty i rysunki, które Antoni Macierewicz publikował 20 lat temu w swojej gazecie "Głos". Niektóre z tych tekstów Macierewicz podpisał nawet swoim nazwiskiem - negując w nich właśnie polską odpowiedzialność za kielecką zbrodnię... Spytałem też prezydenta, jak ocenia wypowiedź minister edukacji Anny Zalewskiej, która podała w wątpliwość tę odpowiedzialność.

I wczoraj otrzymałem odpowiedź. Cytuję: "...Wnioskiem o udzielenie informacji może być objęte wyłącznie pytanie o określony stan istniejący w dniu udzielenia odpowiedzi. Reasumując, informację publiczną stanowią wyłącznie dane obiektywne lub fakty, a nie kwestie ocenne czy postulatywne (...). Mając na uwadze powyższe wytyczne, wyrażone w orzecznictwie, pytania zawarte we wniosku Pana Redaktora, pozostają poza zakresem ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2015 r., poz. 2058, z późn. zm.)".

Nic nie zmyślam, niczego nie przekręciłem. Napisali, że mogę pytać tylko o to, co jest dzisiaj. Gorzej: mogę pytać tylko o to, co będzie w dniu, w którym biuro prezydenta zechce mi odpowiedzieć.

A więc jeśli jakiś funkcjonariusz państwa pobił dzisiaj dziecko - to nie mam prawa go o to zapytać i żądać odpowiedzi? Bo np. zechce mi odpowiedzieć jutro, a wtedy będzie za późno?

Gdzie my jesteśmy?

Przepraszam: gdzie my zaraz będziemy?

wyborcza.pl/1,75968,20473738,jan-pawel-ii-negocjowal-ostro-domagal-sie-szarej-komorki-kempy.html
--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka