Dodaj do ulubionych

Rezerwy PiS-u są potężne. 

06.10.17, 15:06

wyborcza.pl/7,75968,22473833,rezerwy-pis-u-sa-potezne-tylko-w-jeden-sposob-mozna-wygrac.html



--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Edytor zaawansowany
  • 06.10.17, 16:59
    Nie mam dostępu do całości, ale jeśli Majmurek za "opozycję" uważa partię na czele której stoi gość, któremu nie ufa większy odsetek niż Kaczyńskiemu, to co jest warta ta "analiza"? Jak PiS-owi ma spadać, jeśli cały program PO sprowadza się do hasła "musimy odsunąć PiS od władzy"? Nowoczesna pod wodzą kolejnego nieudacznika to także żadna opozycja, a na lewicy hasa Razem i pilnuje, żeby lewica przypadkiem nie stworzyła czegoś razem. Z kim PiS miałoby przegrać?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, Frasyniuka tarmoszą...
  • 07.10.17, 14:34
    Rezerwy PiS-u są potężne. Tylko w jeden sposób można wygrać z Kaczyńskim
    Jakub Majmurek*

    Dziś w Polsce niezamożna większość widzi głównego reprezentanta swoich interesów w partii antyliberalnej, antyeuropejskiej, wykazującej autorytarne pokusy. To bardzo niebezpieczna sytuacja. Jak z tym walczyć?

    PiS-owi nie spada. Z rozpaczą powtarzamy to niemal co tydzień wraz z każdym kolejnym sondażem, w którym partia Kaczyńskiego nie tyle wygrywa, ile nokautem rozkłada opozycję.

    Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi dostarcza być może niedawny sondaż Kantaru dla „Faktu”. Badał to, w jaki sposób głosy rozkładają się w różnych grupach dochodowych. Wniosek z wyników jest oczywisty: PiS stał się jedyną „partią ludową” w Polsce – reprezentacją niezamożnej większości.

    Partia ubogich
    Zjednoczona Prawica wygrywa co prawda wybory w każdym wyróżnionym przez Kantar przedziale dochodowym, ale poparcie dla niej jest tym większe, im mniej zamożni wyborcy. Gdyby głosowali tylko ci z gospodarstw domowych z dochodem poniżej 1000 zł na osobę, PiS miałby konstytucyjną większość. W takim „Sejmie ubogich” Platforma byłaby najmniejszym klubem, z sześcioma (!) posłami.

    PiS traci samodzielną większość dopiero w przedziale 2-3 tys. złotych na osobę w gospodarstwie domowym. Jednak nawet w takim Sejmie do większości brakuje mu kilku posłów, a potencjalna antypisowska koalicja wymagałaby sojuszu Petru, Schetyny i Kukiza.

    Przypomnijmy, że mediana wynagrodzeń wynosiła w 2016 r. 2650 złotych brutto. Najczęściej wypłacana pensja w sektorze przedsiębiorstw to według danych z 2014 r. (bardziej aktualnych nie mamy) niecałe 2,5 tys. złotych brutto. Taki rozkład dochodów w gospodarce pokazuje, jak potężne są dziś rezerwy wyborcze PiS-u.

    Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że sondaż Kantaru przeprowadzany był na względnie niewielkiej próbie tysiąca osób. Nie wiemy, jak reprezentatywna była baza, z której wybierano respondentów. Warto też pamiętać, że osoby uboższe są mniej aktywne publicznie niż te zamożniejsze. Rozkład dochodów wśród obywateli, którzy faktycznie głosują wyborach, jest więc nieco inny niż w całym społeczeństwie.

    Demokracja silna poparciem najsłabszych
    Nawet jednak biorąc pod uwagę wszystkie te zastrzeżenia, opublikowany przez „Fakt” sondaż powinien dać do myślenia – nie tylko słabo w nim wypadającym partiom opozycyjnym, ale wszystkim, którzy przywiązani są do demokracji liberalnej w Polsce. Z tą jest bowiem podobnie jak z łańcuchem, którego rzeczywistą siłę mierzy najsłabsze ogniwo. Siła liberalnej demokracji rynkowej zależy od tego, jak bardzo „w dół” społecznej hierarchii sięga jej społeczna legitymacja. Od tego, czy pewne podstawowe założenia ustrojowe akceptują także ci, którzy na co dzień nie czują się szczególnymi beneficjentami systemu.

    Dziś w Polsce powstaje bardzo niebezpieczna sytuacja – niezamożna większość widzi głównego reprezentanta swoich interesów w partii otwarcie antyliberalnej, antyeuropejskiej, kontestującej konstytucyjny porządek, wykazującej liczne autorytarne pokusy. Taki układ pozwala PiS-owi dzielić scenę polityczną w wygodny dla siebie sposób, zbywać wszelkie protesty przeciw sobie jako głos elitarnej mniejszości broniącej własnych, partykularnych interesów. Tak długo, jak długo PiS nie będzie miał masowej, grającej w politycznej pierwszej lidze konkurencji jako partia ludowa – będzie wygrywał.

    Nie trzeba się obrażać
    Często reakcją na ten stan rzeczy są utyskiwania na „lud”, który „sprzedał wolność za 500+”. Nawet jeśli jest to jakoś emocjonalnie zrozumiałe, to politycznie zupełnie nieskuteczne. Ekonomicznie słabsi wyborcy, wszyscy, których 500+ czy podniesienie płacy minimalnej wyrwało z biedy, nie przestaną głosować na PiS dlatego, że oburza to politycznych komentatorów, sławnych artystów czy innych przedstawicieli „klas gadających”.

    Nie można obrażać się na ludzi za to, że głosują, kierując się swoim własnym interesem ekonomicznym. Oczywiście, posunięcia socjalne rządu Szydło są słabo przemyślane (500+), a nawet w dłuższej perspektywie szkodliwe (obniżenie wieku emerytalnego), ale dla ludzi, którzy są ich beneficjentami, parlamentarna opozycja nie ma po prostu żadnych alternatywnych propozycji. Często zachowuje się wręcz, jakby w ogóle nie zależało im na głosach Polski, dla której na przykład obniżenie wieku emerytalnego to przede wszystkim wyzwolenie się z kieratu niesatysfakcjonującej, kiepsko płatnej pracy.

    Gdzie jest lewica?
    Jasne, w żadnej dojrzałej demokracji liberalne partie takie jak Nowoczesna nie są naturalnymi reprezentantami nisko opłacanych pracowników najemnych. Rolę tę tradycyjnie odgrywały duże, masowe, partie ludowe: chrześcijańska demokracja i lewica. To one zbudowały państwa opiekuńcze w Europie, stanowiły narzędzie reprezentacji interesów niezamożnej większości, integrując ją przy tym z demokracją rynkową.

    Polska dołączyła do modelu zachodniego, gdy ten zaczął przeżywać kryzys. Moment polskiej transformacji to na Zachodzie czas, gdy chadecja i socjaldemokracja zaczynają tracić więzi ze swoim tradycyjnym elektoratem, przejmowanym przez różnego rodzaju populistyczne siły.

    W Polsce także widać ten proces. PiS jako reprezentant słabszych ekonomicznie bije na głowę nie tylko liberalne centrum, ale również lewicę. W sondażu Kantaru Partia Razem jest w stanie przekroczyć próg wyborczy tylko wśród gospodarstw domowych, gdzie dochód na osobę przekracza 3 tys. złotych. SLD w przypadku 2 tys.

    Tę sytuację będzie bardzo trudno odwrócić. SLD przekonuje niemal wyłącznie elektorat 60+, połączony stosunkiem do okresu PRL-u. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym ta partia jest przyszłością polskiej polityki. Razem teoretycznie robi wszystko tak, jak powinno, a jednak ciągle ledwo przekracza próg. To wynikać może głównie z ciągle niskiej rozpoznawalności względnie młodej i nieposiadającej własnych mediów partii.

    Przed lewicą stoi więc zadanie tyleż niemożliwe, co konieczne. Odebranie „ludu” prawicowym populistom z PiS-u, Kukiza ’15 i Ruchu Narodowego jest niezbędne, by polska demokracja nie stała się wyłącznie fasadą dla faktycznie autorytarnych rządów, jak w Rosji, Turcji czy w coraz większym stopniu na Węgrzech.

    Choć skala problemu inna jest w Niemczech niż w Warszawie czy w Waszyngtonie, to trapi on wszystkie zachodnie demokracje rynkowe. Potrzebują one szybko nowej umowy społecznej na XXI wiek. Nikt nie ma obecnie dobrego pomysłu, jak właściwie miałaby ona wyglądać. Z pewnością nie zastąpi go jednak sarkanie na masy uwiedzione przez Trumpa, Kaczyńskiego czy Putina.

    *Jakub Majmurek – ur. w 1982 r., politolog, publicysta, „Krytyka Polityczna”

    wyborcza.pl/7,75968,22473833,rezerwy-pis-u-sa-potezne-tylko-w-jeden-sposob-mozna-wygrac.html

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • 07.10.17, 15:44
    Dziękuję za całość. Zajawka dostępna za darmo nie kłamała - ta "analiza" nie jest warta swojej ceny. Przeliczanie wszystkiego na pieniądze w oparciu o sondaże to po prostu... jakiego by tu słowa użyć... Zapytam - nie uważasz, że jest bez sensu? Na czym polega "reprezentowanie" przez PiS ludzi zarabiających poniżej 2.000 zł? Naprawdę Majmurek ma większość społeczeństwa za kompletnych kretynów, im biedniejszą tym większych? Według niego partia która pożycza no potęgę, rozdaje po uważaniu, a głównie swoim, reprezentuje czyjś interes? Także puszczonych w trąbę ofiar trąby, która spustoszyła domy i lasy? Warto poczytać jak do władzy doszli большевики. Analogii z PiS-em jest co niemiara.

    Problem polega na czym innym. Jeśli nie mam na kogo wskazać, to wskazuję na tych, którzy praktycznie nie mają alternatywy. Bo nawet Gaika chyba już nie wierzy, że partia opozycyjna (zwana pieszczotliwie mniejszym złem), na której czele stoi facet któremu ufa mniej osób niż Kaczyńskiemu, to jakaś alternatywa dla PiS-u. O Nowoczesnej nawet wspominać nie warto. Nie wiem jak Ty, ale ja, gdyby mnie pytali miałbym spory problem ze wskazaniem partii, na którą chciałbym zagłosować. To co mi szkodzi wskazać PiS? Niech się chłopcy cieszą.

    Zważcie drodzy forumowicze, że to się kupy nie trzyma. Gdyby naprawdę partia rządząca cieszyła się tak olbrzymim poparciem, to wygraną miałaby w kieszeni, a zamach na sądy, grzebanie przy ordynacji nie byłoby do niczego potrzebne. Wygraliby w cuglach wybory i zdobyli większość konstytucyjną. Jeśli przygotowują sobie grunt pod zapewnienie właściwego wyniku, to znaczy, że wiedzą jaka jest prawda i na jakie mają rzeczywiste poparcie.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, Frasyniuka tarmoszą...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.