Dodaj do ulubionych

Spekulacje po słowach Franciszka o Janie Pawle II

10.02.19, 12:21
Spekulacje po słowach Franciszka o Janie Pawle II i molestowaniu w Kościele
Michał Wilgocki

Kardynał Stanisław Dziwisz w "Tygodniku Powszechnym" odnosi się do zarzutów, że Jan Paweł II ignorował sygnały dotyczące molestowania w jednym ze zgromadzeń zakonnych. Spekulacje wybuchły po "anegdocie", którą opowiedział dziennikarzom papież Franciszek.

Chodzi o słowa, które padły podczas spontanicznej konferencji prasowej Franciszka na pokładzie samolotu z Abu Zabi do Rzymu. Dziennikarka Associated Press Nicole Winfield zapytała Franciszka o wykorzystywanie seksualne zakonnic przez księży. Odniosła się do artykułu "L'Osservatore Romano", w którym Lucetta Scaraffia opisała nadużycia wobec zakonnic, m.in. zmuszanie ich do aborcji. Autorka domagała się też ostrej reakcji Watykanu.
Franciszek przyznał, że w Kościele byli duchowni, którzy wykorzystywali siostry zakonne. Opowiedział o tym, jak Watykan walczył z tym procederem.
- Czy trzeba w tym względzie zrobić jeszcze więcej? Tak! Czy chcemy to zrobić? Tak! Jest to pewien proces, który trwa już od dawna - powiedział papież. Po czym przytoczył "anegdotę", która w Polsce wzbudziła wielkie kontrowersje. Dotyczyła bowiem Jana Pawła II. Ponieważ jest niejasna, za portalem Deon.pl przytaczamy ją w całości:
"Chciałbym podkreślić, że papież Benedykt wykazał się wielką odwagą, by z tym walczyć. Istnieje na ten temat pewna anegdota: miał wszystkie papiery, wszystkie dokumenty na temat organizacji zakonnej, w której łonie dochodziło do deprawacji seksualnej i ekonomicznej. On [jako kardynał] poszedł i były filtry, i nie mógł nic osiągnąć. W końcu papież [św. Jan Paweł II], pragnąc pojąć prawdę, zwołał spotkanie, a Joseph Ratzinger poszedł tam z teczką i wszystkimi dokumentami. A kiedy wrócił, powiedział swojemu sekretarzowi: 'Złóż to w archiwum, wygrała druga strona'. Nie wolno nam się gorszyć z tego powodu, są to etapy pewnego procesu. Ale potem, gdy został papieżem, pierwszą rzeczą, którą powiedział, było: 'Przynieś mi te papiery z archiwum', i zaczął sprawę".









01:03 / 15:32


Czego w sprawie księży pedofilów nie zrobił polski Kościół? Odpowiedź ma dać film Tomasza Sekielskiego

Następnego dnia rzecznik Watykanu doprecyzował, że Franciszkowi chodziło o siostry kontemplacyjne należące do Wspólnoty św. Jana. Część komentatorów zinterpretowała sprawę zupełnie inaczej, twierdząc, że chodzi o ks. Maciela Degollado i Legion Chrystusa.
O "anegdocie" Franciszka dziennikarze "Tygodnika Powszechnego" rozmawiali z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, osobistym sekretarzem Jana Pawła II. Kardynał stwierdził, że "nie wie", jaką sprawę miał na myśli Franciszek.
- Przez wiele lat pracowałem u boku papieża i nigdy nie słyszałem o „dwóch partiach” w Watykanie. Nie wierzę, żeby Jan Paweł II beztrosko nie wierzył w przedstawiane dowody winy. To nie był jego styl. Ojciec święty był człowiekiem Soboru - mówi kard. Dziwisz.
- Pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych "filtrów", żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć. Instytucją bezpośrednio współpracującą z papieżem do załatwiania spraw był sekretariat stanu - dodał kardynał.

wyborcza.pl/7,75399,24445329,kardynal-dziwisz-o-anegdocie-franciszka-to-nie-byl-jego-styl.html

--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Edytor zaawansowany
  • diabollo 10.02.19, 12:23
    - Pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych "filtrów", żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć. Instytucją bezpośrednio współpracującą z papieżem do załatwiania spraw był sekretariat stanu - dodał kardynał.

    Znaczy "dobry car" wszysko wiedział i konserwował pedofilski układ.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • suender 10.02.19, 13:14
    diabollo 10.02.19, 12:23

    > Znaczy "dobry car" wszysko wiedział i konserwował pedofilski układ.

    Może tak, może nie. Na jego usprawiedliwienie można logicznie powiedzieć tak:

    Ilość informacji jakie do Watykanu spływają każdego dnia liczone są w dziesiątkach tysięcy.
    Jeden człowiek nie jest w stanie nawet przeczytać takiej piramidy INFO, a o "przetrawieniu" i zweryfikowaniu tylu tekstów nie ma mowy. Można domniemywać, że JP-2 jak już takowe do niego doszły albo był wobec nich b. sceptyczny, albo nie wierzył w ich szeroki rozmiar, albo jak niektórzy twierdzą rzeczywiście je zlekceważył. Ale to wszystko (po jego śmierci) należy już tylko do pięknej nauki tj. spekulacjologii.

    Odkłaniam się nisko.
  • diabollo 10.02.19, 13:25
    Oczywiście, były ważniejsze sprawy niż duperele takie jak kato-klechy gwałcące dzieci.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • budduga 10.02.19, 22:27
    ale nie można zapominać że człowiekiem głównie odpowiedzialnym za kwestie etyczne w KK za czasów JP II był Ratzinger, wówczas stojący na czele komisji do spraw etyki. On trzymał w garści wszystkie dokumenty i decydował o tym co dochodziło do papieża, a nie wątpię iż sam podejmował decyzje w wielu kwestiach naruszania etyki, bez informowania o szczegółach samego papieża zajętego celebrami i globalnym PR. I on był głównie oskarżany przez środowiska zachodnie zajmujące się nadużyciami w tamtym czasie. Być może z tego też powodu .m.inn. odsunął się bo nie był wiarygodnym człowiekiem do przeprowadzenia koniecznych zmian. Zresztą on wolał filozofować.... w zaciszu...JP II jak dotąd oszczędzano, choć mówiło się w mediach zachodnich iż jego ekspresowe beatyfikowanie spowodowane było ciśnieniem narastających podejrzeń i oskarżeń. Osobiście uważam że ruch Franciszka jest być może formą ratowania własnej i Ratzingera skóry, kosztem przełożenia części odpowiedzialności na martwego świętego. Mała szkoda a nikt nie będzie całkowicie połknięty. Franciszek zachowuje przy tym image nieskazitelnego grzesznika dokonującego pokuty i oczyszczenia całej Stajni Kościelnej. A świętego umarlaka zawsze można za karę jakoś zdegradować, skoro papież obecnie może też abdykować! I można ogłosić Wielką Odnowę moralaną: A, widzicie, Kościół niedobrego Papę ukarał surowo. Teraz można wierzyć. I ciemny lud przytaknie i wróci z ulgą do swoich otumaniających rytuałów.
    Inna kwestia to fakt iż za czasów JPII elita watykańskiej hierarchii wokół papieża to byli...Polacy. Z Dziwiszem na czele. No a ile w niej duchowości to chyba już wiadomo. Ratowali autorytet KK. Tak jak obecny minister rolnictwa (czy czegoś tam) biadoli nad utratą wizerunkową Polski z powodu ujawnienia warunków hodowania i uboju zwierząt. Nie ważne roznoszenie zaraz, rozmnażanie cierpień u niewinnych istot, zwierząt i ludzi. No właśnie, gdzie ta etyka?!
    Ale diabolo chyba się trochę rozpędziłeś bo zdaje się że afera odnosi się tego zakonu gdzie były gwałty, molestowanie zakonnic, wymuszania aborcji na zakonnicach, ale nie było mowy o molestowaniach dzieci. Niemniej oczywiście, zarzuty poważne. JP II to następny przykład co motłoch może zrobić z bożyszczem. Ani go nie pojmuje ani nie chce mu dorastać nawet do pięt. Ot, kremówka....
  • oby.watel 11.02.19, 12:18
    budduga napisał:

    > ale nie można zapominać że człowiekiem głównie odpowiedzialnym za kwestie etycz
    > ne w KK za czasów JP II był Ratzinger, wówczas stojący na czele komisji do spra
    > w etyki. On trzymał w garści wszystkie dokumenty i decydował o tym co dochodził
    > o do papieża, a nie wątpię iż sam podejmował decyzje w wielu kwestiach naruszan
    > ia etyki, bez informowania o szczegółach samego papieża zajętego celebrami i gl
    > obalnym PR. I on był głównie oskarżany przez środowiska zachodnie zajmujące się
    > nadużyciami w tamtym czasie.

    Kolejna ukryta opcja niemiecka u boku krystalicznego Polaka. Tylko, że próbę mataczenia i przerzucenia odpowiedzialności na paskudnego Niemca uprzedził kardynał:

    - Pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych "filtrów", żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć. Instytucją bezpośrednio współpracującą z papieżem do załatwiania spraw był sekretariat stanu - dodał kardynał.

    Ale to norma. Stalin nic nie wiedział o zbrodniach, Hitler nic nie wiedział, Pol Pot nic nie wiedział. Nigdy nikt nic nie wie. Bo jakby wiedział, to oczywiście by nie dopuścił.


    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • budduga 11.02.19, 18:06
    nie przeinaczaj moich słów, nie bądź zbyt bezczelny, przecież nie mówiłem o żadnej krystaliczności JPII, odpowiedzialność i współ-wina za tuszowanie tych nadużyć spoczywa w równej mierze na hierarchii KK jak i na JPII, natomiast zrównywanie JPII z PolPotem, Stalinem itd. jest kompletnym nieporozumieniem i irracjonalizmem. JP II ma swoje pozytywne zasługi, również w bezkrwawym obaleniu komuny w Polsce, jak też negatywne. Ciekawe jakie Ty byś miał na jego miejscu ze swoim irracjonalnym puryzmem.


    Ale to norma. Stalin nic nie wiedział o zbrodniach, Hitler nic nie wiedział, Pol Pot nic nie wiedział. Nigdy nikt nic nie wie. Bo jakby wiedział, to oczywiście by nie dopuścił.
  • budduga 11.02.19, 18:59
    zresztą to bardzo zastanawiające i pouczające jak w dzisiejszej rzeczywistości jest tylu jaśnie oświeconych którzy oczekują od wodzów politycznych że wszystko za nich załatwią, wszystko im dostarczą, zapewnią, a jak nie to pod młotek! Jest w tym trwała religijna wiara rodem ze wsi przeniesiona z Boga na Wodza. Stosunek do władzy iście religijny, w najgorszym instytucjonalnym wydaniu. A własnej odpowiedzialności tyle co kot napłakał. I tak to niejeden prosto z plebsu kapłan świeckości i oświecenia intelektualnego chowa pod skórą pogrobowego inkwizytora.
  • diabollo 11.02.19, 19:10
    Czcigodny Uffo, jak mniemam...

    Oddając Ci słuszność w sprawie nadużycia porównywania pana Wojtyły do największych zbrodniarzy w historii świata, to pragnę zaprotestować przeciw mitologii jak to pan Wojtyła pomagał (wersja Soft), albo wręcz samodzielnie obalił komunizm (wersja hard).

    Komunizm upadł w ZSRR, bo ekonomicznie okazał się nie wydolny. Sovieci wydawali 60% na zbrojenia osiągając jakąś równowagę z poziomem zbrojeń USA. I przyszedł Reagan, który wydatki amerykańskie podwoił. I ZSRR się od tego zawalił. Cała reszta, w tym panowie Wojtyła, Wałęsa, Solidarność, etc, etc, to skutki, a nie przyczyny.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 11.02.19, 19:14
    60% budżetu państwa ZSRR.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • budduga 11.02.19, 19:20
    odsyłam Cię Czcigodny do ostatniego wywiadu z Senatorem Borusowiczem, który jest odmiennego zdania, a jako że był bezpośrednim uczestnikiem tych wydarzeń to bądź łaskaw uszanować odmienne zdanie. Nikt nie mówi o wyłączności wpływu KK czy JPII, proszę trzymać się faktów, bo ta przywara do popadania w skrajności i wyolbrzymiania lub deformowania faktów pochodzi właśnie z odreligijnego bezmyślnego irracjonalizmu.
  • budduga 11.02.19, 19:47
    żeby uściślić, to chodziło mi o rozpuszczający agresywność obu stron, wpływ KK w Polsce po 1980 roku, kiedy powstała pierwsza Solidarność. To był pozytywny wkład w pokojowy proces przemiany systemu. Tego akurat będę bronił bo sam wówczas w tym uczestniczyłem zarówno jako jeszcze katolik wolontariusz jak i uczestnik tych przemian, mając też wielu przyjaciół w podziemiu. KK był wówczas bardzo otwarty umysłowo, a nie zabobonny. Zabobonność zdominowała KK pod koniec xx w., wraz ze starczym uwiądem JP II który wygłaszał głupoty, jak każdy wyczerpany z energii starzec. Jak teraz często gada Wałęsa. O Jarciu nie wspominając. Oczywiście że cała komuna padła w ZSRR z wyczerpania ekonomicznego, etc. Ojców zwycięstwa jest zresztą wielu. W Afganistanie twierdzą że to oni rozwalili komunę. Wałęsa że on, itd.
  • diabollo 11.02.19, 20:28
    Oczywiście różnie wyglądał demontaż komunizmu w PL, Czechosłowacji czy w Rumunii.
    Niemniej było kilka krajów, gdzie odbyło się to pokojowo i bez papieża i katokościoła.
    Wiem, że kler Jan Paweł Olbrzymi wydawali się wtedy sexi, niemniej już wtedy grali na swoją korporację i jej interesy, a nie jakiś dobrostan polskiego społeczeństwa. Wiem, że wtedy trudno nam to było dostrzec.
    Niemniej antyaborcji, neoendecji, antysemityzmu, (by nie wspomnieć o pedofilii), Maksymiliana Kolbe (to taki międzywojenny medialny Rydzyk), etc,etc, katokościół nie wymyślił sobie w III RP.

    A propos, ciekawy artykuł w temacie:

    wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,24436911,miedzy-kiszczakiem-a-walesa-siedzieli-biskupi-kosciol.html

    Kłaniam się nisko.


    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • budduga 12.02.19, 03:33
    Drogi Diabollo, zgadza się, od wieków KK gra na monopol, który ciepło nazywa Uniwersalizmem, ale wielu takich jak ja wówczas, młodych, było mocno podbudowanych wsparciem wolnościowych ruchów, przez KK. Nie mówię o wysokiej hierarchii, w czasie stanu wojennego 81/82 pamiętam na pasterce wspaniała atmosfera zjednoczenia, a ksiądz rozdający hostię mówił za każdym razem: Wolności. Ten ogień inspirujący do trwania w buncie w jego oczach pamiętam do dzisiaj. To była dobra mantra. Poza tym był Tischner i pewna otwartość intelektualna, której teraz nie ma. Teraz dominuje totalny zabobon. A że na wierchuszce rozgrywano swoją grę to jasne. Ale istotna walka była też na dole, a sytuacja zmuszała wielu księży do pokazania prawdziwego oblicza, czy są z ludźmi czy z systemem totalitarnym. Zresztą nawet podczas pierwszej wizyty JPII po wyborze na papieża, czuło się siłę odwilżu dzięki temu że komuna uginała się przed nim. JPII nie musiał nic mówić, a mówił banałami. To była presja energetyczna między społeczeństwem a charyzmatycznym wodzem. Ten pozytywny wpływ i lęk komuny chyba odzwierciedlił się w próbie zamachu? Ale potem po wyzwoleniu, KK rozjechał się, ludzie dojrzeli i zaczęli być krytyczni. Cóż, prawa ewolucji, jednostek, społeczeństwa i instytucji. Jak w rodzinie, Dziecko przestaje być posłuszne, bierne, etc., wylatuje z domu ku samodzielności.
  • oby.watel 12.02.19, 09:56
    Z perspektywy czasu widać, że wsparcie wolnościowe było doskonałą inwestycją, która do dzisiaj przynosi miliardy. Zresztą nikt posiadający odrobinę oleju w głowie nie będzie wspierał systemu, który odizolowuje kraj od świata i zmierza wprost do bankructwa. Wygląda na to, że nie spodobało się to bozi, więc odebrała hierarchom rozum. Dlatego dziś wspierają siły, które prowadzą kraj wprost ku katastrofie. A wtedy pierwsze cięcia mogą dotknąć Kościół.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 14.02.19, 08:33
    Czcigodny Uffo, zatem moja teza, że kościół ginekologiczno-katolicki się od PRLu czy od czasu jak ś.p. pan Wojtyła wyciągnął kopyta w całe nie zmienił, a zmieniło się nieco postrzeganie KGK przez zaczadzine katozabobonem polskie społeczeństwo - ta teza ma ręce i nogi.

    Oczywiście że pan Wojtyła wygadywał albo starsze truizmy albo straszne pierdolety, ale treść nie miała najmniejszego znaczenia, tłum tak czy siak sikał w majtki w ekstazie.
    To co się teraz zmienia, to chyba następuje pewne otrzeźwienie polskiego tłumu.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • uff.o 14.02.19, 09:18
    JPII był dobrze zapowiadającym się filozofem...znawcą fenomenologii. Pobyt w Watykanie zmarnował mu talent. Sam podobno mówił że w Watykanie można stracić...wiarę... Ale co się napodróżował tego mu nikt nie odbierze. To również potwierdza tezę iż nie ma zła bez dobra i vice versa. W stanie podwyższonego zagrożenia następuje maksymalna mobilizacja energetyczna, a w stanie laby, rozkład i degeneracja sił witalnych. Ale ta sama zaraza dopadła całe społeczeństwo. W stanie walki o wolność, wyostrzenie percepcji i intelektu, poczucie wspólnoty. W stanie wolności, swawo-lenie, demoralizacja i
    samo-destrukcja. Wypisz wymaluj wszystko zmierza do ponownego samo-zniewolenia, ażeby społeczeństwo powstało jak feniks z popiołów.
  • oby.watel 11.02.19, 20:31
    budduga napisał:

    > nie przeinaczaj moich słów, nie bądź zbyt bezczelny, przecież nie mówiłem o żad
    > nej krystaliczności JPII, odpowiedzialność i współ-wina za tuszowanie tych nadu
    > żyć spoczywa w równej mierze na hierarchii KK jak i na JPII, natomiast zrównyw
    > anie JPII z PolPotem, Stalinem itd. jest kompletnym nieporozumieniem i irracjo
    > nalizmem. JP II ma swoje pozytywne zasługi, również w bezkrwawym obaleniu komun
    > y w Polsce, jak też negatywne. Ciekawe jakie Ty byś miał na jego miejscu ze sw
    > oim irracjonalnym puryzmem.

    Jeśli ktoś powie, że Kaśka ma oczy błękitne jak niebo, to znaczy, że zrównuje "zrównuję" oczy z niebem czy niebo z oczami? Wybacz, nie dam się sprowadzić do Waszego poziomu, więc nie liczcie na to, że Ty czy Diabollo pokonacie mnie doświadczeniem.

    Przywołani zostali przywódcy. Dlaczego tacy? Bo papież jest przywódcą państwa działającego na wzór państwa totalitarnego. Oprócz tego uważa się za nieomylnego. Taka już jest mentalność ludzi, że dopatrują się pozytywów tam, gdzie ich nie ma. Gdyby pociot potulnie dał się oskubać jak pan bóg przykazał a nie nagrywał swojego powinowatego, dalej lud by wierzył, że Kaczyński to safanduła, który nic dla siebie nie chce i nawet jak jego podwładni brykają, to tylko dlatego, że o tym nie wie, a jak się dowie, to ich przywoła do porządku. Tak się przyjęło w cywilizowanych krajach, że jeśli ktoś pełniący obowiązki nie wie o czymś, o czym wiedzieć powinien, to podaje się do dymisji. Tłumaczenie, że zwierzchnik czegoś nie wiedział, bo mu podwładny nie powiedział jest dziecinne.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 11.02.19, 07:30
    Co o skandalach seksualnych w Kościele wiedział Jan Paweł II
    Tomasz Bielecki

    Franciszek niechcący odświeżył debatę na temat odpowiedzialności Jana Pawła II za lekceważenie oskarżeń o przestępstwa seksualne w Kościele. Kardynał Dziwisz przekonuje, że nie filtrowano wiadomości docierających do papieża. Jednak część watykanistów od dawna utrzymuje, że to on sam był kluczowym "filtrem".

    Nowa odsłona dyskusji o Janie Pawle II zaczęła się od rozmowy Franciszka z dziennikarzami podczas powrotu z papieskiej podróży do Abu Zabi w poprzedni wtorek.
    Niedawno w Kościele wyszło na jaw kilka przypadków wykorzystywania seksualnego zakonnic, a pytany o to papież przytoczył historię zgromadzenia kobiet rozwiązanego przez Benedykta XVI, w którym mogło mieć miejsce wręcz „niewolnictwo seksualne”. Po czym Franciszek opowiedział „pewną anegdotę” z czasów Jana Pawła II, gdy kardynał Joseph Ratzinger jako szef Kongregacji Nauki Wiary zajmował się badaniem oskarżeń wobec kleru.
    – Miał wszystkie papiery, wszystkie dokumenty na temat organizacji zakonnej, w której panowało zepsucie seksualne i ekonomiczne. On chodził… i były filtry, i nie docierał. W końcu papież [Jan Paweł II], pragnąc zrozumieć prawdę, zwołał zebranie i Joseph Ratzinger poszedł tam z teczką i wszystkimi dokumentami. A kiedy wrócił, powiedział swojemu sekretarzowi: „Włóż to do archiwum, wygrała druga strona” – opowiadał Franciszek.
    Dodał, że Ratzinger już jako Benedykt XVI wrócił do sprawy tego zgromadzenia.

    Kard. Dziwisz: Nie było żadnych „filtrów”
    Możliwe, że Franciszek zmieszał w swej wypowiedzi dwie sprawy – zgromadzenie żeńskie to rozłamowa grupa kobiet ze wspólnoty św. Jana (we Francji) zamknięta przez Watykan w 2013 r. A z kolei historia pierwotnie przegrana przez Ratzingera może odnosić się do ojca Marciala Maciela Degollady, czyli założyciela Legionu Chrystusa.
    Do „anegdoty” Franciszka już odniósł się kardynał Stanisław Dziwisz w „Tygodniku Powszechnym”. Czy prawdą jest, że papież Jan Paweł II nie uwierzył w te dowody winy? I że uwierzył osobom, które broniły Degollady? „Przez wiele lat pracowałem u boku papieża i nigdy nie słyszałem o »dwóch partiach« w Watykanie. Nie wierzę, żeby Jan Paweł II beztrosko nie wierzył w przedstawiane dowody winy. (…) Sprawy Kościoła omawiał z osobami do tego powołanymi, a nie z prywatnymi sekretarzami. W związku z tym pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych »filtrów«, żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć” – odpowiada Dziwisz na pytanie dziennikarza „TP”.
    Degollady „podwójne życie pozbawione skrupułów”

    Sęk w tym, że pierwsze dokumenty z oskarżeniami wobec Degallody dotarły do Watykanu już w 1943 r., co w jednym z niedawnych wywiadów potwierdził kard. Joao Braz de Aviz, obecny szef Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego. Potem zarzuty wobec niego dotyczące pedofilii oraz uzależnienia od morfiny podnoszono w latach 50. A bardzo poważne świadectwa przeciw Degolladzie dotarły do biura w kurii rzymskiej w latach 90. Założyciel Legionu Chrystusa w ciągu swego życia wykorzystywał seksualnie co najmniej kilkunastu kleryków i uczniów szkół prowadzonych przez legionistów, a także – co wyszło po jego śmierci – spłodził dzieci z co najmniej dwiema kobietami.
    Gianluigi Nuzzi w książce „Sua Santita?” z 2011 r. [„Jego Świątobliwość”], która jest oparta na watykańskich dokumentach wyniesionych przez kamerdynera Benedykta XVI, pisze m.in. o atmosferze wokół Degollady pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II.
    W nocie sporządzonej w 2011 r. po spotkaniu pomocnika Benedykta XVI z byłym osobistym sekretarzem Degollady znajdują się zapisy: „Chciał poinformować kardynała Sodano [sekretarza stanu z czasów Jana Pawła II], ale ten nie udzielił mu audiencji. Chciał poinformować P.P. II w 2003 r., ale ten nie chciał go słuchać. Nie wierzył mu”.
    Nuzzi pisze, że „P.P. II” to niemal na pewno Jan Paweł II, bo ten łaciński skrót oznacza papieża, a zatem pełny tytuł poprzednika Benedykta XVI brzmiał „Ioannes Paulus P.P. II”.

    Pomimo narastającego zainteresowania mediów oskarżeniami wobec Degollady został on przyjęty z honorami przez Jana Pawła II w okrągłą rocznicę swych święceń kapłańskich w 2004 r. Ponadto Jan Paweł II powierzył wtedy legionistom prestiżowy jerozolimski ośrodek kościelny Notre Dame, co zdaniem części mediów było decyzją osobistego sekretarza papieża Stanisława Dziwisza.
    Kardynał Ratzinger popchnął śledztwo przeciw Degolladzie dopiero w grudniu 2004 r., gdy – jak komentowali watykaniści – osłabły wpływy sekretarza stanu Watykanu („premiera”) kardynała Angela Sodano, broniącego Degollady w wewnątrzwatykańskich rozgrywkach.
    Ratzinger dopiero po swym wyborze na papieża, już jako Benedykt XVI, nakazał Degolladzie wycofanie się z życia publicznego.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 11.02.19, 07:31
    W 2008 r., czyli dwa lata po śmierci Degollady, ogłoszono wyniki śledztwa dotyczącego „podwójnego życia pozbawionego skrupułów”.
    Oskarżenia jak fałszywki służb
    Pobłażliwość Watykanu wobec twórcy legionistów była jednym z argumentów przeciwników beatyfikacji Jana Pawła II, ale Kongregacja ds. Świętych ustaliła, że papież nie był osobiście zaangażowany w badanie sprawy Degollada. Dlatego nie przeszkodziła ona w zatwierdzeniu edyktu o heroiczności cnót chrześcijańskich Jana Pawła II w 2009 r.

    Polski papież – wedle interpretacji mu życzliwej – nie dowierzał zarzutom wobec księży czy biskupów, a nawet wedle relacji różnych watykanistów przywoływał praktyki władzy w PRL, próbującej dyskredytować Kościół fałszywkami na gruncie obyczajowym. Nawet gdy na początku XXI w. na Kościół w USA zwaliła się fala skandali pedofilskich wśród księży, wielu w Watykanie było przeświadczonych, że to amerykańska specyfika, i nie wyciągnięto z tego wniosków dla reszty Kościoła poza Ameryką.
    Brak solidnych reguł, jak postępować z zarzutami o nadużycia seksualne księży, przyniosły fatalne skutki już w latach 90., gdy media opublikowały opowieść ucznia ze szkoły przyklasztornej o tym, jak przed laty przyszły arcybiskup Wiednia Hans Groër wykorzystywał go seksualnie.
    Austriaccy biskupi odrzucili „oszczerstwo, jakiego nie było od czasu nazistowskich procesów księży z powodu ich rzekomego homoseksualizmu”. Ale po kolejnych świadectwach o seksualnych nadużyciach Groëra nawet część kościelnych dostojników w Austrii zaczęła żądać wyjaśnień. A dopiero w 2010 r. dowiedzieliśmy się, co działo się wówczas w Watykanie.
    – Ratzinger chciał rozpocząć postępowanie w sprawie Groëra, ale zostało powstrzymane przez inne stronnictwo [w kurii rzymskiej] – powiedział kardynał Christoph Schönborn, obecny arcybiskup Wiednia. Chodziło o stronnictwo Sodano, watykańskiego „premiera” przy Janie Pawle II.

    Groër ustąpił z funkcji arcybiskupa jesienią 1995 r., po osiągnięciu wieku emerytalnego. Kolejne oskarżenia pojawiły się w 1998 r. Jednak dopiero gdy afera zagroziła demonstracjami podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Austrii, Watykan poprosił Groëra o wyprowadzkę za granicę.
    Dlaczego ignorowano doniesienia o kard. McCarricku
    Do „filtrującej” roli Dziwisza przy Janie Pawle II wraca książka „Il giorno del giudizio” [„Sądny dzień”] z listopada 2018, której współautorem jest watykanista Andrea Tornielli, zatrudniony pod koniec 2018 r. jako koordynator mediów watykańskich.
    Ostatniego lata były nuncjusz w USA oskarżył Franciszka o lekceważenie zarzutów o nadużycia seksualne wobec Thedore’a McCarricka, którego ostatecznie w lipcu 2018 r. zmuszono do zrzeczenia się tytułu kardynalskiego. Jednak autorzy „Il giorno del giudizio” – powołując się na swoje źródła w Watykanie – piszą, że już w latach 90. przekazywano Watykanowi informacje o domniemanym molestowaniu seminarzystów przez McCarricka.
    Pomimo to Jan Paweł II powierzył mu w 2000 r. prestiżową diecezję waszyngtońską oraz uczynił kardynałem w 2001 r. Jego awans do Waszyngtonu miał dokonać się z pominięciem zwykłych procedur z Kongregacji ds. Biskupów, lecz na mocy bezpośredniej decyzji wydanej przez papieski „apartament” zdominowany przez Dziwisza. Autorzy książki nie rozstrzygają, czy powodem mogło być np. przekonanie otoczenia Jana Pawła II, że Amerykanin jest ofiarą oszczerstw.
    Ale przypominają, że np. doniesienia o abp. Juliuszu Paetzu dotarły do Jana Pawła II, bo przyjaciółce papieża Wandzie Półtawskiej udało się ominąć Dziwisza.

    wyborcza.pl/7,75399,24446452,co-o-skandalach-sekaualnych-w-kosciele-wiedzial-jan-pawel-ii.html#S.DT-K.C-P.1-B.1-L.1.foto

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • privus 11.02.19, 22:33
    Z całą mocą podkreślał też, że modlitwa do papieża leczy z bezpłodności. Przypuszczam, że to niebywałe osiągnięcie medyczne dostał tytuł Honoris Causa na Uniwersytecie Warmińsko Mazurskim. Nie mam żadnych danych, na ile sprawdziło to się w praktyce smile
  • walmart.ca 12.02.19, 02:24
    Który z nich, Dziwisz?
  • privus 13.02.19, 18:32
    A znasz jeszcze innego leczącego niepłodność modlitwami do papieża? smile
    Przeglądając niegdyś zasłużonych dla tej mitologii, rolę leczenia niepłodności przypisano Św. Dominikowi i św. Ricie. Ale świat przecież ciągle idzie na przód smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.