Dodaj do ulubionych

"Ja w gumie nie umiem, bo mnie ciśnie".

17.06.19, 21:18
"Ja w gumie nie umiem, bo mnie ciśnie". Porządni Polacy jadą na aborcję do Wiednia
Ilona Wiśniewska

Zobaczyłam pod ambulatorium trzech "wyklętych" z łysymi głowami. Myślałam, że chcą mi wpierdolić. A oni, że Vanessę przywieźli na zabieg.

– Ja w gumie nie umiem, bo mnie ciśnie i nie mogę skończyć, wie pani. Ale zawsze uważam.
– Na co pan uważa?
– No, w łóżku uważam. Wiem, kiedy wyjąć.
– W łóżku to pan może uważać, żeby żony nie przygnieść łokciem. Nie wie pan, że w trakcie stosunku na penisie pojawia się preejakulat?

– Pre co?
– Śluz, który może zawierać plemniki.
– Co mi tu pani opowiada, przecież ja wiem, kiedy wyjąć.

– No chyba pan jednak nie wie, skoro właśnie przywiózł pan żonę na zabieg.
– To to był wypadek, wie pani. Ja zawsze uważam.
Albo ci z zeszłego miesiąca, młode małżeństwo.
– Zabraniam żonie antykoncepcji hormonalnej, bo to niebezpieczne.
– Niebezpieczne? Z jakiego powodu?
– No, medycznego.
– Ale który dokładnie składnik jest niebezpieczny? Progesteron? Estrogen?
– Tak w ogóle. Raka macicy może dostać.


I tak jej zabraniał, aż ją w końcu zapłodnił. Poznaliśmy się, kiedy przyjechali do Austrii przerwać ciążę. Potrzebowali asysty językowej, a ja od dziesięciu lat pracuję dla tutejszych ambulatoriów, gdzie przeprowadza się aborcję farmakologiczną lub chirurgiczną. Większość przyjezdnych pacjentek pochodzi z Polski i Węgier. W tygodniu wykonujemy Polkom średnio trzy zabiegi. W styczniu najmniej, bo po świętach domowe budżety świecą pustkami, ale już na początku lutego zgłaszają się panie po sylwestrze bez zabezpieczeń. Jesienią notujemy duży ruch powakacyjny, chociaż przed wakacjami też robi się wiele zabiegów, bo kobiety mają już zaplanowane urlopy. Na termin czeka się tydzień, do dwóch, cena 600 euro, czyli około 2600 złotych. To znacznie mniej niż w Polsce, gdzie trzeba zapłacić od 5 do 10 tysięcy złotych, przy czym nie sposób przewidzieć, w jakich warunkach odbędzie się zabieg. Tutejsze ambulatoria pracują od poniedziałku do piątku od 8 do 16, znajdują się przy głównych ulicach, jedno nawet w centrum handlowym. Wizyta zazwyczaj jest podzielona na dwa dni: pierwszego robi się badanie ginekologiczne i wywiad, żeby stwierdzić, czy pacjentka jest pewna swojej decyzji i czy nikt nie wywiera na nią presji.
Odmawiamy, kiedy widzimy próby nacisku ze strony najbliższych. Nie chcemy i nie możemy brać takiej odpowiedzialności.
Raz, pamiętam, przyjechała 23-latka z matką, córka bardzo chciała sama wejść na badanie. Kiedy zamknęły się drzwi gabinetu, powiedziała: „A teraz mnie ratujcie. Matka nienawidzi mojego chłopaka, a my się kochamy i chcemy tego dziecka”. Nasz lekarz wyszedł do matki i powiedział, że niestety córka jest w 13. tygodniu ciąży i to już za późno na aborcję. A była w siódmym. Tutaj kobieta i jej decyzja są na pierwszym miejscu, więc jeśli jesteśmy pewni, że to ona ją podjęła, drugiego dnia przeprowadzamy zabieg, który trwa nie więcej niż kilka minut.
Aborcja w Wiedniu. Chciałabym zabić dziecko
Wszystko zaczyna się od telefonu.
– Pani wie, po co ja dzwonię.
– Domyślam się, ale chciałabym to usłyszeć, żeby się upewnić, że pani wie.
– Chciałabym u państwa zabić dziecko.
– Ale my takich usług nie wykonujemy.

CDN...
--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Edytor zaawansowany
  • diabollo 17.06.19, 21:19
    Takie rozmowy trwają od kilkunastu minut do półtorej godziny. Zastanawiam się, jak bardzo kobiety muszą być przerażone, że tłumaczą się ze swojej decyzji i szukają usprawiedliwienia nawet przede mną, nieznajomym głosem w słuchawce. Zdarza się, że dzwonią mężczyźni, bo ich partnerki nie wiedzą, kto odbierze, boją się, że ktoś je zwyzywa.
    Ja i tak zawsze proszę do telefonu osobę, która będzie poddawana zabiegowi, bo jeżeli ona boi się kontaktu ze mną, to moim obowiązkiem jest tak z nią porozmawiać, żeby się uspokoiła i zrozumiała, że jesteśmy tu dla niej, że każda jej decyzja będzie przez nas zaakceptowana, wesprzemy ją także wtedy, gdy postanowi urodzić. Czasem kobieta musi po prostu na głos wypowiedzieć swoje obawy. Ja jestem od tego, żeby dać oparcie i powiedzieć: to jest pani decyzja, ja mogę tylko pomóc, jeżeli uzna pani, że to konieczne. Kiedy daję im poczucie, że same mogą podjąć decyzję, często wraca im poczucie własnej wartości i chcą jednak tego dziecka. Moim zadaniem wcale nie jest namówienie ich do aborcji, tylko uświadomienie, że mają prawo do decyzji najlepszej dla nich samych.
    Partnerzy często towarzyszą kobietom w podróży i bywa, że niektórzy z nich na początku bywają agresywni, podnoszą na nas głos. Nie wiedzą, jak się zachować, myślą, że będziemy na nich krzywo patrzeć, że puszczalska, że po co nogi rozkładała. To się bierze ze strachu i niepewności, ale przede wszystkim z braku elementarnej wiedzy z zakresu biologii. Ostatnio facet mi powiedział przez telefon: „Dziękuję, że mnie pani wyciągnęła z mroków średniowiecza!”. A ja mu tylko zasugerowałam, że zamiast aborcji farmakologicznej w domu lepiej przeprowadzić aborcję chirurgiczną u nas, pod okiem lekarzy. To było małżeństwo, które nie chciało konfrontacji z innymi, żeby nikt się nie dowiedział i nie było wstydu. A u nas nie ma się czego wstydzić.

    Wstydzić się powinni autorzy tych makabrycznych zdjęć martwych płodów i katolicka propaganda, bo ludzie naprawdę myślą, że płód w czwartym-piątym tygodniu ma rączki i nóżki. A przecież on nie jest większy od główki szpilki. Metoda chirurgiczna, zwana również próżniową, polega na zasysaniu wnętrza macicy za pomocą plastikowej rurki wielkości długopisu. To nie jest człowiek, ale zlepek komórek. W Polsce aborcja zeszła do podziemia i z tego, czego dowiadujemy się od pacjentek, wywoływaniem miesiączki zajmują się teraz głównie emerytowani ginekolodzy, którym już niestraszna jest wizja ewentualnej utraty prawa wykonywania zawodu.
    Jedna z kobiet opowiadała, że nie chciała jechać za granicę i postanowiła zrobić zabieg w Polsce. W Śremie pod Poznaniem znalazła właśnie takiego starego ginekologa, który przyjmował w garażu własnego domu. Miał tam fotel z demobilu i gazetki z Lidla na podłodze, żeby nie nakapało. Na jej widok powiedział tylko, że taka młoda i ładna, więc szkoda, gdyby nie daj Boże powstał ropień i trzeba było usuwać macicę. A ona ma dwójkę dzieci w domu. Więc zawinęła się i przyjechała do nas.
    80 procent naszych pacjentek z Polski to matki, które po zabiegu chcą wrócić całe i zdrowe do swoich domów i pracy. Muszą wziąć urlop, znaleźć kogoś do opieki nad dziećmi. Często najbliżsi nie wiedzą, po co małżonkowie znikają na dwa dni. Nieraz już fotografowałam pacjentów pod kościołem z nieznaną im parą nowożeńców w tle, bo mówili rodzinie, że jadą na ślub znajomych. A czterdziestolatkowie często wstydzą się powiedzieć własnym, dorosłym już dzieciom, że zaszli w nieplanowaną ciążę, bo to by oznaczało, że oni nadal uprawiają seks. Wybierają Austrię, bo o Słowacji czy Czechach naczytali się dziwnych historii, a tu jest bezpiecznie. Zawsze się dziwią, że zaledwie trzysta kilometrów od granicy świat może tak się różnić. I mówią, że gdyby mogli, toby do każdego lekarza tu przyjeżdżali.

    Przede wszystkim chodzi o personel medyczny. O to, że nikt ich nie ocenia. Że jesteśmy mili i uśmiechnięci. A to jest nasz obowiązek, żeby kobieta czuła się jak najlepiej przed zabiegiem w obcym kraju, w języku, którego nie rozumie. Nie widzę powodu, żeby poniżać pacjentki i by w jakikolwiek sposób dać im odczuć, że robią coś złego. W Polsce ginekolodzy mają tendencje do odbierania godności pacjentkom, oceniania ich wyborów i co chyba najgorsze – żerowania na ich strachu.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 17.06.19, 21:21
    Pamiętam kobietę, która przyjechała do nas w 12. tygodniu, mimo że, jak sama mówiła, od szóstego tygodnia próbowała usunąć ciążę farmakologicznie. Od razu zapaliła mi się czerwona lampka i pytam ją, jak to możliwe. A ona, że w internecie znalazła ginekolożkę, która sprzedała jej lek za 1200 złotych. I że po jego zażyciu nic się nie stało, więc odczekała kolejne dwa tygodnie, nim zadzwoniła do tej lekarki. A ta, że pewnie dawka była za mała, i musi przyjąć nową tabletkę. I dawaj, kolejne 1200 złotych.
    Pacjentki opowiadały też, że jakiś ginekolog w Katowicach za samo tylko podanie nazwy jednego z naszych ambulatoriów kasuje 400 złotych. Po prostu pisze na kartce adres strony internetowej. Kobiety tracą głowę w takich sytuacjach, strach odbiera im zdolność racjonalnego myślenia, a lekarze doskonale wiedzą, jak na tym zarobić.
    Trzeba cierpieć


    To się wszystko zmieniło w ostatnich latach. Moje pierwsze pacjentki były roztrzęsione tym, że je zostawił facet, a one musiały jechać za granicę. Teraz kobiety boją się głównie oceny społecznej i aborcji jako samego zabiegu medycznego. Nastraszone antyaborcyjną nagonką oczekują krwotoków, powikłań i bezpłodności. „Czy będę bardzo zmasakrowana?” – chcą wiedzieć. „Jak może pani być zmasakrowana powietrzem w pochwie?” – pytam. „A będzie dużo krwi?”. „Jak ma być dużo krwi, skoro nie będzie pani nacinana?” – staram się używać logicznych argumentów. „A czy ja kiedykolwiek jeszcze będę mogła mieć dzieci?”. To pytanie wraca za każdym razem. Pacjentki nie przyjmują do wiadomości, że za dwa tygodnie znów będą płodne i że może zamiast o płodności warto porozmawiać o antykoncepcji. I głuche na te sugestie dalej dopytują: „Czy będzie widać?”, „Czy będzie bardzo bolało?”.
    Bo w ich przekonaniu musi boleć. Za czyn haniebny musi być kara, a ból jest karą adekwatną. I jeszcze najlepiej, żeby został ślad w widocznym miejscu, który nie pozwoli zapomnieć. Trzeba cierpieć i mieć traumę. Cierpieniem kobieta odpokutuje winy, a społeczeństwo być może kiedyś jej wybaczy.
    Przez to, że w Polsce aborcja jest tak napiętnowana, kobietom się wydaje, że są w tym same, że nikt inny tego nie robi. I jak patrzę na te przyjeżdżające bez partnerów, mam wrażenie, że nie ma większej samotności niż ta tutaj, w poczekalni ambulatorium. Co z tego, że czekają na wygodnych kanapach i piją świeżą kawę. Nie ma z nimi nikogo bliskiego, ale są też osamotnione w szerszym kontekście – kraju, który odmawia im decydowania o swoim ciele.

    O wiele łatwiej pracuje się z parami, bo one dzielą się tym doświadczeniem. Poza tymi aroganckimi bywają też mężczyźni, którzy czują się winni, że dopuścili do takiej sytuacji, trzęsą się i mdleją na korytarzu. Mówią: „Kurwa, ale byłem głupi”. Takie pary wyjeżdżają od nas silniejsze.
    Zresztą pacjentki na początku też potrafią się dziwnie zachowywać. Często wpadają w histerię, bo myślą, że muszą. Chcą mi pokazać, jak bardzo to przeżywają, że to taki dramat. A kiedy im sugeruję, że może powinny jeszcze to przemyśleć i zgłosić się w innym terminie, nagle się okazuje, że przecież decyzja już dawno podjęta i najlepiej zrobić zabieg od razu.
    Kobiety nie są przyzwyczajone do samodzielnego podejmowania decyzji.
    A jak już ją podejmą, nie mogą przyznać, że to było łatwe.
    W Polsce nie może być tak, że kobieta po prostu nie chce być w ciąży.
    Pamiętam, jaka fala nienawiści wylała się na Natalię Przybysz po tym wywiadzie, w którym szczerze opowiedziała o aborcji. A przecież prawie wszystkie nasze pacjentki są w podobnej sytuacji. Mają uporządkowane życie, mieszkania dostosowane do potrzeb, kredyty, nie chcą, żeby najmłodsze dziecko przejadło oszczędności na studia najstarszego, i otwarcie opowiadają o tym tylko tutaj. Często jestem jedyną osobą, z którą mogą o tym porozmawiać.
    I mimo że to część mojej pracy, żeby być z pacjentką podczas zabiegu i tuż po przebudzeniu, one często upewniają się, czy na pewno ich nie zostawię. Proszą nawet te, które dobrze mówią po angielsku. Im wtedy już nie chodzi o tłumaczenie, ale o zwykłą obecność kogoś życzliwego.
    Watykańska ruletka


    Przy spotkaniach z pacjentami z Polski chyba najbardziej rzuca się w oczy to, że większość z nich naprawdę nie ma pojęcia o antykoncepcji. Ci, których ciśnie prezerwatywa, albo ci, którzy wierzą w stosunek przerywany, z pełnym przekonaniem stosują też kalendarzyk małżeński. My w ambulatorium tę metodę nazywamy watykańską ruletką. Koleżanka, która ze mną pracuje, opowiada, że w Austrii edukację seksualną dzieci mają od przedszkola, dzięki czemu o antykoncepcji wiedziała wszystko, mając 11 lat. I że w szkole są tak nastraszeni chorobami wenerycznymi, że ona nawet seks oralny uprawia z prezerwatywą. Kiedy rozmawiam z austriackimi ginekologami o naszych zagranicznych pacjentach, najbardziej porusza ich brak edukacji seksualnej, bo ona się ludziom miesza z erotyką. Niektóre kobiety nie wiedzą, skąd się bierze okres, wiele pacjentek myśli, że organizm jest brudny i raz w miesiącu musi się oczyszczać. Zdarza się, że wyjaśniamy mężom z kilkunastoletnim stażem, jak działają ciała ich żon. I większość z nich chce się dowiedzieć jak najwięcej, bo nikt im nigdy tego nie mówił, a żony się wstydziły. Kobiety nie umieją nazywać części swojego ciała. Mówią: tam na dole. Ale gdzie na dole? W piwnicy?
    Kilka lat temu, kiedy w Polsce jeszcze toczyła się jaka taka debata o prawach kobiet i naszym surowym prawie aborcyjnym, jedna z moich koleżanek, która też pracowała jako asystentka językowa, została zaproszona do rozmowy przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, występowała pod pełnym nazwiskiem, opowiadała o naszej pracy i migracji aborcyjnej do Austrii. I pomyśleć, że to było zaledwie kilka lat temu. Teraz nie wyobrażam sobie pokazać twarzy czy podać mojego prawdziwego imienia. Nie boję się, bo nie robimy nic niezgodnego z austriackim prawem, ale przez to, że pierwszy kontakt jest telefoniczny, czasem nie wiem, czy to nie jest prowokacja i czy na pewno po drugiej stronie jest kobieta potrzebująca pomocy. Pacjentów spotykam pierwszy raz dopiero w ambulatorium, nie wiem, jak wyglądają i czego się po nich spodziewać.

    Ostatnio, idąc do pracy, zobaczyłam pod budynkiem trzech „wyklętych” z łysymi głowami, w dresach. Stali tam według T-shirtów: Witold Pilecki, Polska Walcząca i Tarnów Prawdziwi Patrioci, ten ostatni z wielkim orłem na piersi. Pierwsze, co pomyślałam, to że przyszli mi wpierdolić. Wiedziałam, że na górze czeka pacjentka i muszę ich minąć, więc kierując się w stronę drzwi, rzuciłam: „Panowie, który z was jest partnerem pacjentki, zapraszam na górę, reszta spierdalać”. A oni, że Vanessę przywieźli. I ten chudy z Pileckim poszedł ze mną na górę, był miły, trochę wystraszony, głównie tym, że przyjechał z Podkarpacia pożyczonym samochodem bez prawa jazdy. Na koniec ich poprosiłam, żeby następnym razem podczas „czarnych protestów” nie wyzywali feministek od kurew, bo jak widać, czasem się przydajemy.
    Aborcja w Wiedniu. Przeciwnicy mają wpadki
    Polacy często myślą, że ambulatorium to jest niezły biznes i usuwamy ciąże przez całą dobę. Pytają, czy można zrobić zabieg w piątek po dwudziestej drugiej, że zapłacą i co im tu opowiadam, jak to się nie da, co oni, życia nie znają, przecież wystarczy dać kopertę, no nie? A to jest przecież legalna placówka, z której lekarze idą na dyżury do szpitali, a potem do domu. I może trudno w to uwierzyć, ale nam naprawdę zależy, żeby coraz mniej kobiet było w niechcianych ciążach. Bo że będą, to naturalne. Tam, gdzie są ludzie, jest seks. A tam, gdzie jest seks, są niechciane ciąże. Kościół nic nie poradzi ani na to, że katoliczki usuwają ciąże, ani tym bardziej na to, że wiele z naszych pacjentek zostało zapłodnionych przez księży. To one zwykle całują mnie w rękę po wszystkim, ale ja te ręce wyrywam. Kiedy się przytulają, odwzajemniam uścisk, bo to ludzki odruch, ale z tym całowaniem mam problem.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 17.06.19, 21:22
    Pamiętam taką parę w średnim wieku, rodziców już odchowanych dzieci, którzy podkreślali, że są katolikami i zdeklarowanymi przeciwnikami aborcji. Kiedy zwróciłam im uwagę, że jednak przyjechali do nas na aborcję, mąż uciął krótko, że to był wypadek i że oni są porządnymi ludźmi.
    I to właśnie córki tych porządnych jadą do nas potem nocnymi autobusami, bo rodzice nigdy z nimi nie rozmawiali o seksie i antykoncepcji. Jakiś czas temu była u nas 26-latka, inżynier budownictwa, do niedawna dziewica. Kiedy zaszła w ciążę, partner powiedział, że to na pewno nie jego, i zniknął. Dziewczyna przyjechała z pokrojonym chlebem w torebce, bo w Austrii na pewno jest drogo. Była sama, a kiedy zapytałam o mamę, tylko rzuciła, że mama jest bardzo wierząca i by ją zabiła albo wyrzuciła z domu, gdyby się dowiedziała. Później podczas badania okazało się, że dziewczyna nigdy wcześniej nie była u ginekologa, bo matka jej powiedziała, że do takiego lekarza kobieta może pójść dopiero po ślubie. I podejrzewam, że ona w przyszłości pójdzie na marsze za życiem. Żyje w poczuciu, że ciąża była karą za uprawianie seksu.
    To nie jest tak, że w katolickiej Austrii nie toczy się dyskusja o zaostrzeniu prawa aborcyjnego, że nie ma organizacji pro-life i demonstracji przeciwników przerywania ciąży. Jednak jest to państwo świeckie i jest rozdział państwa od Kościoła. Przed wejściem do jednego z ambulatoriów prawie codziennie stoi gość z różańcem, ale wie, że gdyby tylko próbował nękać pacjentów, policja go spisze i każe się usunąć, może nawet aresztuje, gdyby stawiał opór.
    Aborcja w Wiedniu. U nas może pani czuć ulgę

    Kiedy 16 lat temu przyjechałam do Austrii, może nie byłam przeciwniczką aborcji, ale wydawało mi się, że to jest zbyt łatwe rozwiązanie. Miałam wpojone przekonanie, że kobiety będą przerywać ciąże ot tak sobie, lekką ręką. Wtedy nie wiedziałam, jakie dramaty kryją się za każdą z tych historii. Moje pokolenie dowiadywało się o seksie z „Bravo” albo już w trakcie, a historie o aborcjach podsłuchiwało się w największej tajemnicy od dorosłych.
    Światopogląd zmienił mi się tutaj, kiedy przez zupełny przypadek zaczęłam pracować dla ambulatoriów. Przyszłam kiedyś na zabieg z koleżanką z Polski i kiedy lekarze zobaczyli, że mówię po niemiecku, zapytali, czy nie chciałabym tłumaczyć, bo personelowi zależy, żeby pacjentki rozumiały krok po kroku, co się z nimi dzieje, a często nie pozwala im na to ich znajomość angielskiego.
    Na początku mocno to przeżywałam, wchodziłam w ten dramat z pacjentkami, zapraszałam je do domu na wino, nie umiałam inaczej. Teraz wiem, że to jest normalny zabieg medyczny i że nie potrzebuję znać historii życia każdej zgłaszającej się. Jeśli chce się nią podzielić – wysłucham, ale nie kwalifikujemy tu nikogo według jego sytuacji życiowej, nie trzeba nas przekonywać. Dopiero od niedawna umiem opowiadać o tej pracy z dystansem, czasem widzę też tragikomizm tych sytuacji. Pamiętam parę studentów, którzy przez pomyłkę zamiast do poczekalni, weszli do naszego garażu w podziemiach, i byli gotowi uwierzyć, że tam odbędzie się zabieg. „A miało nie być w garażu”, powiedzieli, nim zrozumieli, że piętro wyżej czeka na nich uprzejmy personel i świeżo zaparzona kawa. I jacy oni byli szczęśliwi!

    Mnie jest przede wszystkim szkoda tych ludzi. W tej pracy mam przekrój całego społeczeństwa i czasem czuję, że stoję pomiędzy dwoma światami, że to, co obserwuję, to wędrówka ludów, w tych nocnych autobusach, pociągach i BlaBlaCarach. Wędrówka do normalności, której w imię religijnej propagandy odmawia się im we własnym kraju. Do dziś mam przed oczami rodziców z córką. Ona młoda, partner się ulotnił, rodzice chcieli, by urodziła. „Jakoś to będzie”. „Jakoś wychowamy, jakoś damy radę”, powtarzali. A ona na to z płaczem, że nie chce żyć jakoś. Że chce przeżyć życie możliwie najlepiej i w tym momencie nie chce być matką. Rodzice byli przeciwni, ale uszanowali jej decyzję. Zrobiła zabieg i mam nadzieję, że życie jej się ułożyło tak, jak chciała.
    Nie, nie mam wyrzutów sumienia. Powiem ci nawet, że mam ogromną satysfakcję, kiedy po zabiegu niemal każda pacjentka podchodzi do mnie i mówi, że jest szczęśliwa i czuje ulgę, chociaż to chyba nie wypada. A ja jej na to, że u nas może czuć ulgę. To je najbardziej zaskakuje. Trauma poaborcyjna może się pojawić, kiedy decyzja była nieprzemyślana, jeżeli ktoś kobietę zmusił, kiedy się boi albo jeśli została źle potraktowana przez personel medyczny. My staramy się minimalizować te przykre doznania. Traktujemy pacjentki z szacunkiem i jednocześnie chcemy je zostawić z jak największą świadomością tego, by już nie chciały do nas wracać.

    wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24899182,ja-w-gumie-nie-umiem-bo-mnie-cisnie-porzadni-polacy-jada-na.html

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • leda16 17.06.19, 22:07
    Z zapartym tchem czekałam na ujawnienie autora tych antypolskich i antyfeministycznych bredni. Myślałam, że to może Agnes Holland nowy scenariusz pisze. A to Ilona Wiśniewska głupie polskie XIX wieczne gojki obsrywa. Jak to nie wiedzą jak się drzwi do apteki otwierają po spiralę domaciczną i pigułkę RU ileś tam, po kilka marek w internecie zamawia. Jakie to bidulki przerażone swoją "tragedią", roztrzęsione na początku i po skrobance jakże szczęśliwe. Myślałby kto, debilne wsiowe baby z zamierzchłej epoki. A to są - patrzcie, patrzcie - studentki, mgr inż . ho ho, - budownictwa, z XXI w. , nocnymi autobusami się wloką bo ich na samolot do Wiednia nie stać smile A jedna po raz pierwszy do ginekologa poszła dopiero gdy w ciążę zaszła...No, boki zrywać ze śmiechu nad polskich kobiet ciemnotą i zacofaniem. Nie dziwota, że ktoś to pisze, bo jakoś na chleb zarobić trzeba, lżej piórem niż mopem zapewne, ktoś to czyta, z nudów pewnikiem. Ale że Diabollo w to wierzy, w głowie się wręcz nie mieści

    --
    www.pmiska.pl
  • walmart.ca 18.06.19, 05:23
    Leda, Tobie z kurii płacą, czy tak sama z siebie?...
  • diabollo 18.06.19, 08:08
    Pojawia się pytanie kto jest bardziej wiarygodny: Ilona Wiśniewska czy katolicy że swoją antyaborcyjną propagandą i zdjęciami ośmiomiesięcznych, martwych płodów rzekomo po aborcji?

    Kłaniam się nisko

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 18.06.19, 09:31
    Zaiste, powiadam wam ważniejsze od tego co się mówi jest kto to mówi. Bo czasem można paskudnie nadziać się. Czyta parafianin, czyta i oczom nie wierzy. Bezpardonowy atak na Kościół, a na dole ksiądz podpisany. Na szczęście jeśli chodzi o wiedzę, to nie ma obawy, że napisze coś sensownego, ponieważ wiedza nie przepuszczona przez wyżymaczkę wiary stanowi dla niej śmiertelne zagrożenie. Dlatego należy ją spreparować tak, żeby trafiła do baranów.... o pardon! owieczek. Choć w Biblii dzieci nie cieszą się szczególną estymą i są traktowane na równi z kobietami i zwierzętami — się je ma, a związek ciąży ze stosunkiem odkryto dopiero kilkaset lat po cudownym zapłodnieniu Maryi dziewicy, to wystarczy nieco podrasować zdobycze nauki i zacząć z ambon głosić, że embrion, zarodek, płód to człowiek. I tego człowieka trzeba chronić od poczęcia. Nieważnie, że nikt nie wie co to jest to poczęcie i kiedy zachodzi. No chyba, że pocznie zakonnica lub — czasem — dziecko, to wtedy nie trzeba. Ale po cichu, żeby nikt nie widział.

    Domaganie się edukacji seksualnej to bezpardonowy, ohydny atak na Kościół i chrześcijańskie korzenie Europy. Odmawianie księdzu prawa do folgowania swoim chuciom, które przecież dostał od samego boga, to zbrodnia i łamanie praw człowieka. Przecież to pan bóg powołuje do służby. Zaś zgodnie z doktryną jest dostatecznie wszechmogący i wszechwiedzący by wybrać najlepszych. Jeśli uznał, że popęd jest niezbędny w tak ciężkiej służbie, to człowiek, a zwłaszcza owieczka, nie ma prawa tego kwestionować, lecz żarliwie bogu dziękować. Wzorem do naśladowania winien być Hiob. Co prawda bóg nigdy ani nie karze sprawców — szatan po prostu zakład przegrał, musiał wleźć pod stół i odszczekać — ani nie wynagradza ofiary, ale widocznie nie ma tego w planie. Niewykluczone, miał nieskończone pokłady dobrej woli, ale ofiara zamiast go wielbić i wychwalać pod niebiosa jak Hiob nie czyniła tego. Dlatego ofiarę pozostawiając na pastwę losu zmuszony był zająć się ochroną narzędzia. Gdzie drugie takie znajdzie? Sąd, który przeciwstawia się woli bożej, sprawcę karze i każe mu zadośćuczynić ofierze, uczestniczy czynnie w nagonce na Kościół, godzi w wartości i narusza święty porządek.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • leda16 18.06.19, 10:46
    oby.watel napisał:
    Nieważnie, że nikt nie wie
    > co to jest to poczęcie i kiedy zachodzi.


    Mów za siebie oby.watelu. W XXI wieku wiedzą to już 6-cio letnie dzieci.

    >
    > Domaganie się edukacji seksualnej to bezpardonowy, ohydny atak na Kościół i chr
    > ześcijańskie korzenie Europy.


    Edukacja seksualna, wychowanie dzieci, wpajanie wartości etycznych, należy do rodziców a nie do Państwa oby.watelu. (To jednak ciągle jeszcze oni maja władzę rodzicielską i żaden z nich edukacji seksualnej dla swoich dzieci od Państwa się nie domaga) Tym bardziej nie do zaburzonych seksualnie przedstawicieli LBGT. Ach, do tego skrótu jeszcze doczepiono literkę "Q". Co oznacza Q, ku..y? Cóż, taka to polska tradycja ku.... wywozić ze wsi na furze gnoju i kukły zdrajców batożyć. Ale Boga nigdy nie wywieźli. Wywożono już też na taczkach różnych przedstawicieli Państwa polskiego, rwących się do wychowywania Polaków i ich dzieci dla wartości socjalistycznych... A w pewnym kraju wychowanie państwowe zaowocowało milionami ludzi wepchanych do gazu i spalonych w piecach krematoryjnych. Tych, którzy się za cholerę wychowywać nie dali. Dlatego mówię - Państwu precz od naszych sumień, brzuchów, macic i kieszeni. Precz z tolerancją dla gazetowej propagandy seksualnego wyuzdania! To Państwo ma obowiązek służyć Polakom, nie odwrotnie.
    Wracając do tematu, na przestrzeni dziejów Państwo niejednokrotnie usiłowało niszczyć religię katolicką a w szkołach i zakładach pracy wymuszać wartości pseudo etyczne na ludziach, którzy otrząsali się z obrzydzenia na samo ich wspomnienie, z jak najgorszym skutkiem. Ci sami "wychowawcy" klęczą teraz przed katolickim Bogiem w polskich Kościołach, dotują Kościół a po realizacji acta 447 tyle Polski zostanie, ile jej Kościół ochroni.




    --
    www.pmiska.pl
  • oby.watel 18.06.19, 12:16
    leda16 napisała:

    > Mów za siebie oby.watelu. W XXI wieku wiedzą to już 6-cio letnie dzieci.

    Owszem, sześcioletnie dzieci uświadomione przez księdza wiedzą, że dzieci przynosi bocian. Niestety, nie ma to nic wspólnego z wiedzą naukową.

    > Edukacja seksualna, wychowanie dzieci, wpajanie wartości etycznych, należy do r
    > odziców a nie do Państwa oby.watelu. (To jednak ciągle jeszcze oni maja władzę
    > rodzicielską i żaden z nich edukacji seksualnej dla swoich dzieci od Państwa s
    > ię nie domaga)

    Edukacja i wychowanie to dwie różne, luźno ze sobą związane czynności. Żeby edukować trzeba mieć pojęcie o tym, o czym mowa. Jak nędzne pojęcie mają chrześcijany o seksie najlepiej świadczy fakt, że o niczym innym nie myślą i zazdroszczą wszystkim, którzy czerpią z tego radość. Dlatego chcą sprowadzić seks do poziomu zwierzęcej prokreacji — spółkowanie tak, ale tylko w celu poczęcia.

    > Tym bardziej nie do zaburzonych seksualnie przedstawicieli LBGT.

    Zaburzony seksualnie przedstawiciel LGBT jest mniej niebezpieczny dla dzieci niż niejeden ksiądz.

    > Ach, do tego skrótu jeszcze doczepiono literkę "Q". Co oznacza Q, ku..y?

    Nie. Nie kobiety, lecz osoby o odmiennej orientacji płciowej. Queer to po angielsku dziwny, dziwaczny, mętny, podejrzany; pedalski, ciotowaty; pomylony; lichy, podrabiany, fałszywy. Jak widzisz o ku..y nie ma mowy

    > Cóż, taka to polska tradycja ku.... wywozić ze wsi na furze gnoju i kukły zdrajców
    > batożyć. Ale Boga nigdy nie wywieźli. Wywożono już też na taczkach różnych przed
    > stawicieli Państwa polskiego, rwących się do wychowywania Polaków i ich dzieci
    > dla wartości socjalistycznych...

    W alternatywnej rzeczywistości było dokładnie tak jak mówisz. W realu wręcz przeciwnie. Kościół zawsze współpracował z władzą, każdą, ponieważ bez władzy, przywilejów po prostu przestaje istnieć.

    > A w pewnym kraju wychowanie państwowe zaowocowało milionami ludzi
    > wepchanych do gazu i spalonych w piecach krematoryjnych. Tych, którzy się za
    > cholerę wychowywać nie dali.

    Masz na myśli tych, którzy wypisali sobie hasło Gott mit uns na sztandarach, na których wcześniej umieścili krzyż?

    > Dlatego mówię - Państwu precz od naszych sumień, brzuchów, macic i kieszeni.
    > Precz z tolerancją dla gazetowej propagandy seksualnego wyuzdania! To
    > Państwo ma obowiązek służyć Polakom, nie odwrotnie.

    Wiedza może zaszkodzić sumieniu, brzuchowi, macicy kieszeni? W Jaki sposób? Przez uniemożliwienie oszustwa, wykorzystania niewiedzy? Jak można zaszkodzić czyjemuś sumieniu? Bo jeśli chodzi o sumienie katolików, to trudno u nich dostrzec coś takiego. Sami nie chcą brać niczego na swoje sumienie, ale innych chętnie zmuszają do poświęceń i heroizmu. I nie szczędzą słów potępiania, gdy ktoś nie podoła ich oczekiwaniom. Czepili się jak rzep psiego ogona LGBT, obrzucają ich kamieniami, ale zboczków we własnych szeregach całują po rękach i bronia do upadłego.

    > Wracając do tematu, na przestrzeni dziejów Państwo niejednokrotnie usiłowało n
    > iszczyć religię katolicką a w szkołach i zakładach pracy wymuszać wartości pseu
    > do etyczne na ludziach, którzy otrząsali się z obrzydzenia na samo ich wspomnie
    > nie, z jak najgorszym skutkiem. Ci sami "wychowawcy" klęczą teraz przed katolic
    > kim Bogiem w polskich Kościołach, dotują Kościół a po realizacji acta 447 tyle
    > Polski zostanie, ile jej Kościół ochroni.

    W tej sytuacji nie pozostaje nic innego tylko już złożyć wniosek o azyl w Watykanie. Problem w tym, że postraszyć szatańskimi liczbami 666 czy nawet 447 można wyłącznie ciemny lud. Ci którzy umieją czytać wiedzą, że to ściema.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • suender 18.06.19, 19:35
    oby.watel 18.06.19, 12:16

    > Owszem, sześcioletnie dzieci uświadomione przez księdza wiedzą, że dzieci przynosi bocian.

    A jakiś link na w/w tezę, - znajdzie się?

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    "Nawet najgłupszy chrześcijanin jest zawsze mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • leda16 18.06.19, 21:19
    suender napisał:
    A jakiś link na w/w tezę, - znajdzie się?


    Po co Mu link, po prostu Kolega oby.watel wie lepiej czego uczą katolicy swoje dzieci. Wie też, że każdy Katolik w porównaniu z państwowym urzędnikiem, bezdennym głupcem jest, więc przemocą państwową trzeba mu dzieci seksualnie uświadamiać, wbrew jego woli.





    --
    www.pmiska.pl
  • oby.watel 18.06.19, 22:09
    leda16 napisała:

    > Po co Mu link, po prostu Kolega oby.watel wie lepiej czego uczą katolicy swoje
    > dzieci. Wie też, że każdy Katolik w porównaniu z państwowym urzędnikiem, bezden
    > nym głupcem jest, więc przemocą państwową trzeba mu dzieci seksualnie uświadami
    > ać, wbrew jego woli.

    Po co rozmawiać, poznawać się skoro się wie lepiej co rozmówca wie, co myśli, jakie ma intencje? Niestety mylisz się od początku do końca. I trudno się dziwić, skoro wypowiadasz się o czymś, czy może raczej kimś, o czym, czy może raczej kim, nie masz bladego pojęcia. Ale jeśli jest tak dobrze jak mówisz, to dlaczego katolicy boją się edukować swoje dzieci?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • leda16 18.06.19, 22:55
    oby.watel napisał:
    > Po co rozmawiać, poznawać się skoro się wie lepiej co rozmówca wie, co myśli, j
    > akie ma intencje? Niestety mylisz się od początku do końca.


    Oczywiście nie wiem, co na prawdę myślisz, ale Twoje intencje - zohydzić Kościół katolicki - dla każdego są nader czytelne.


    I trudno się dziwić
    > , skoro wypowiadasz się o czymś, czy może raczej kimś, o czym, czy może raczej
    > kim, nie masz bladego pojęcia.


    Jak się nie ma rzeczowych argumentów, to te ad personam też są dobre. Wróć jeszcze do Schopenhauera.


    Ale jeśli jest tak dobrze jak mówisz, to dlaczeg
    > o katolicy boją się edukować swoje dzieci?


    E tam, zaraz "boją". Po prostu nie chcą, aby wyręczało ich w tym Państwo a tym bardziej narzucało treści, których nie akceptują.




    --
    www.pmiska.pl
  • oby.watel 19.06.19, 09:18
    leda16 napisała:

    > Oczywiście nie wiem, co na prawdę myślisz, ale Twoje intencje - zohydzić Kościół
    > katolicki - dla każdego są nader czytelne.

    Dla każdego posiadającego umiejętność czytania między wierszami niewątpliwie. Niestety, moja droga, Choćbym nawet i miał takie intencje, jakie mi przypisujesz, to nie byłbym w stanie konkurować z Kościołem, który zohydza się sam dużo lepiej i skuteczniej niż ja mógłbym to uczynić. Jeśli ktoś informuje żonę, że mąż ją zdradza, to chce jej zohydzić męża?

    > Jak się nie ma rzeczowych argumentów, to te ad personam też są dobre. Wróć jesz
    > cze do Schopenhauera.

    Ach wybacz, widocznie bez zrozumienia odczytałem odpowiedź, w której widniał mój nick niesłusznie zakładając, że jest to atak ad personam. Rozumiem, że persona może być tylko jedna i nie jestem nią ja. Niemniej jednak od persony mimo wszystko oczekiwałbym czegoś więcej. Pragnę najdelikatniej jak potrafię zwrócić uwagę, że Ty zaatakowałaś mnie bezpośrednio, a ja pozwoliłem sobie tylko na nieśmiałę sugestię, że wnioski, które wyciągnęłaś są błędne.

    Pozwól, że podzielę się obserwacją natury ogólnej. Otóż człowieka otwartego, nie spętanego ideologią, nie owładniętego ideą nie da się ani obrazić, ani — teoretycznie — wyprowadzić z równowagi. Może chociażby szydzić, a rozmówcy nie mogą odpowiedzieć pięknym na nadobne. Mnie, skoro już o mnie mowa, Kościół nie wadzi dopóty, dopóki nie próbuje pouczać i mówić jak mam żyć. Ktoś uważa, że aborcja jest zła, ma do tego prawo. Jeśli kobieta nie ma nic przeciwko temu, może rodzic rok w rok. Ale nikt nie ma prawa narzucać swojej woli innym, ponieważ każdy człowiek posiada wolną wolę. Jej brak to niewola.

    > E tam, zaraz "boją". Po prostu nie chcą, aby wyręczało ich w tym Państwo a tym
    > bardziej narzucało treści, których nie akceptują.

    Lepiej żeby dzieci były indoktrynowanie, a nie uczone? Ale przecież w podręcznikach zatwierdzonych przez Ministerstwo Ewangelizacji Narodowej znajdują się treści sprzeczne z wiedzą, więc na czym polega problem? Że jest ich za mało? Ale rozumiem wiernych, że panicznie boją się wiedzy. W zasadzie po co szkoły? Rola kobiety opisana jest w Biblii, a chłopu wystarczmy, żeby wiedział jak trzymać grabie, bo nawet nie musi wiedzieć jak dogodzić babie. Baba ma być uległa i spełniać zachcianki. I tyle.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • leda16 18.06.19, 22:40
    oby.watel napisał:
    > Owszem, sześcioletnie dzieci uświadomione przez księdza wiedzą, że dzieci przyn
    > osi bocian. Niestety, nie ma to nic wspólnego z wiedzą naukową.


    Masz złe informacje. Ksiądz nie zajmuje się edukacją seksualną dzieci, tylko przygotowaniem ich do przyjęcia sakramentów i obcowania z Bogiem. Zresztą w tym okresie życia u dzieci dominuje myślenie konkretne a nie naukowe. Wiedza, że dzieci powstają wskutek kopulacji rodziców nie jest żadną "nauką" Jest trywialnym faktem.



    > Edukacja i wychowanie to dwie różne, luźno ze sobą związane czynności.


    Wręcz przeciwnie. Bez rzetelnej znajomości praw i zasad rządzących rozwojem psychicznym dziecka oraz jego potrzeb, nie ma mowy o efektywnym wychowaniu.



    Żeby edu
    > kować trzeba mieć pojęcie o tym, o czym mowa. Jak nędzne pojęcie mają chrześcij
    > any o seksie najlepiej świadczy fakt, że o niczym innym nie myślą i zazdroszczą
    > wszystkim, którzy czerpią z tego radość.


    A skąd wiesz, o czym myślą chrześcijanie. Przecież to jednak Ty wszystko na tym forum sprowadzasz do mowy nienawiści odnośnie chrześcijan, przypisując im wyłącznie plugawe intencje z obsesyjną koncentracją na seksie właśnie. Tymczasem przyjemność z seksu nie jest w istocie niczym lepszym niż bonusem od natury za dążenia prokreacyjne. Nie wiem, jak jest np. u robaków, ale wszystkie kręgowce narządy płciowe mają sowicie unerwione.



    > Zaburzony seksualnie przedstawiciel LGBT jest mniej niebezpieczny dla dzieci ni
    > ż niejeden ksiądz.


    Owszem, LGBT jest 100x bardziej dla dzieci niebezpieczny niż każdy ksiądz zwłaszcza, jeśli dorwie się do ich edukacji seksualnej i moralnej. Nie bez powodu światłe państwa nie wyrażają zgody na adopcję dzieci przez seksualnych odmieńców.


    > Nie. Nie kobiety, lecz osoby o odmiennej orientacji płciowej. Queer to po angie
    > lsku dziwny, dziwaczny, mętny, podejrzany; pedalski, ciotowaty; pomylony; lichy
    > , podrabiany, fałszywy. Jak widzisz o ku..y nie ma mowy


    Czyli dodając sobie tę literkę, sami siebie uznają za pomyleńców? Och, cóż za wnikliwa samokrytyka.. smile



    > W alternatywnej rzeczywistości było dokładnie tak jak mówisz.


    Nie, to nie był matrix, tylko nasza historia powojenna, z mnóstwem autentycznych ofiar. Totalitarny real przemocy Państwa nad obywatelem trwa nadal.


    Kościół zawsze współpracował z władzą, każdą, ponieważ bez władzy, prz
    > ywilejów po prostu przestaje istnieć.


    Tak, ksiądz Popiełuszko to najlepszy przykład tych przywilejów jakimi władza obsypywała kapłanów...Inni też sporo na tych przywilejach skorzystali. A że przy okazji życie stracili, to drobiazg. www.solidarni2010.pl/32605-zamordowani-zameczeni-zastrzeleni-straceni.html



    > Masz na myśli tych, którzy wypisali sobie hasło Gott mit uns na sztandarach, na
    > których wcześniej umieścili krzyż?


    Tak, mam na myśli Niemców, którzy zbeszcześcili religię katolicka i krzyż święty.



    > Wiedza może zaszkodzić sumieniu, brzuchowi, macicy kieszeni?


    Jaka wiedza? Z terrorem Państwa totalitarnego nie wiąże się wiedza naukowa tylko wyzysk, przemoc i cenzura.



    Czepili się jak rzep psiego ogona LGBT, obrzucają ich k
    > amieniami,



    Tak? To zacytuj chociaż jedną sprawę sądową o obrzucenie kamieniami LGBT.



    W tej sytuacji nie pozostaje nic innego tylko już złożyć wniosek o azyl w Watyk
    > anie.



    A po co? Własnością Kościoła są ogromne latyfundia rolne i liczne nieruchomości uwierzytelnione w księgach wieczystych. Chłopstwo na widłach rozniesie każdego, kto po nie sięgnie. Prędzej mienia kościelnego będą bronić niż własnego domostwa.


    Problem w tym, że postraszyć szatańskimi liczbami 666 czy nawet 447 można
    > wyłącznie ciemny lud. Ci którzy umieją czytać wiedzą, że to ściema.


    Czytać potrafią już 5-cio letnie dzieci. Tyle, że czytanie nic nie pomoże, bowiem tu jeszcze myśleć trzeba.





    --
    www.pmiska.pl
  • diabollo 19.06.19, 08:49
    "Masz złe informacje. Ksiądz nie zajmuje się edukacją seksualną dzieci, tylko przygotowaniem ich do przyjęcia sakramentów i obcowania z Bogiem."

    Jak zwał, tak zwał. Faktem jest, że w Polsce jedynie barbarzyńcy w czarnych sukienkach nagabują małoletnich na zwierzenia ile to razy i jak dzieci się masturbowały.
    To są działania katobarbarzyńskiego systemu mającego na celu kontrolę seksualności ludzi i wpędzanie ich w poczucie winy od najmłodszych lat.

    Stop deprawacji dzieci przez zboczony kler.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • leda16 19.06.19, 09:39
    diabollo napisał:
    Faktem jest, że w Polsce jedynie barbarzyńcy w czarnych suk
    > ienkach nagabują małoletnich na zwierzenia ile to razy i jak dzieci się masturb
    > owały.


    Twoim twierdzeniom niestety waloru faktów przyznać nie podobna. Są one nawet czymś daleko gorszym niż twierdzenia - dyskryminującymi kapłanów insynuacjami.


    > To są działania katobarbarzyńskiego systemu mającego na celu kontrolę seksualno
    > ści ludzi i wpędzanie ich w poczucie winy od najmłodszych lat.


    Wytwarzanie u dziecka poczucia winy i wstydu za naganne zachowanie jest integralną częścią każdego świeckiego systemu wychowawczego. Jeśli nie udaje się takiego efektu uzyskać, dziecko wyrasta na psychopatę pozbawionego wyrzutów sumienia z powodu nikczemności z jaka traktuje bliźnich w drodze do własnych celów.




    --
    www.pmiska.pl
  • suender 19.06.19, 10:04
    leda16 19.06.19, 09:39

    Wytwarzanie u dziecka poczucia winy i wstydu za naganne zachowanie jest integralną częścią każdego świeckiego systemu wychowawczego. Jeśli nie udaje się takiego efektu uzyskać, dziecko wyrasta na psychopatę pozbawionego wyrzutów sumienia z powodu nikczemności z jaka traktuje bliźnich w drodze do własnych celów.
    ==================================================================

    Pełna zgoda!

    Pozdrawiam.
  • oby.watel 19.06.19, 10:36
    leda16 napisała:

    > Twoim twierdzeniom niestety waloru faktów przyznać nie podobna. Są one nawet cz
    > ymś daleko gorszym niż twierdzenia - dyskryminującymi kapłanów insynuacjami.

    Wiara polega na tym, że się wierzy. Albo nie. Często reakcją na informację o jakimś podłym czynie jest próba wyparcia: "nie wierzę, że on coś takiego zrobił". Zaprzeczanie rzeczywistości jednakowoż nie sprawi, że ona się zmieni.

    > Wytwarzanie u dziecka poczucia winy i wstydu za naganne zachowanie jest integra
    > lną częścią każdego świeckiego systemu wychowawczego. Jeśli nie udaje się takie
    > go efektu uzyskać, dziecko wyrasta na psychopatę pozbawionego wyrzutów sumienia
    > z powodu nikczemności z jaka traktuje bliźnich w drodze do własnych celów.

    Ach, to "świecki system wychowawczy a nie Kościół wytwarza w dzieciach poczucie wstydu opowiadając o grzechu pierworodnym i konieczności ukrywania obrazu i podobieństwa najpierw pod odzieniem ze skór, a potem tekstyliami? A przecież gdyby nie to wpajane od dziecka przez bogobojnych rodziców poczucie wstydu nie byłoby ekshibicjonistów i nie można by było tłumaczyć się, że "musiałem ją zgwałcić, bo była prowokacyjnie ubrana".

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 19.06.19, 12:20
    Katolickie kłamstwa jak widać eskalują.
    Według czcigodnej Ledy masturbacja powoduje psychopatię.
    Kiedyś wystarczyło straszenie piekłem, ale jak widać nawet katolicy stracili wiarę w moc takich pierdoletów jak piekło.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • suender 19.06.19, 14:26
    > .... masturbacja powoduje psychopatię.

    - Masturbacja jest spolegliwością wobec OKULTYZMU!
    - Nie ma to jak puścić diabollicznego bąka a później delektować się jego smrodem i prawić iż piekła nie ma, he, he, he, ..............

    Odkłaniam się nisko.
  • suender 19.06.19, 15:18
    A na koniec jeszcze małe ważne pytanko do Diabollo:
    Dlaczego ateizm wyłącza myślenie?

    Pozdrawiam.
  • oby.watel 19.06.19, 15:45
    suender napisał:

    > Dlaczego ateizm wyłącza myślenie?

    U kogo?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • suender 19.06.19, 17:04
    oby.watel 19.06.19, 15:45

    > U kogo?

    U Was ateiści ...

    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.
  • oby.watel 19.06.19, 18:08
    Ateizm wyłącza myślenie u ateistów? A czym to się objawia? Bo chyba nie negowaniem rzeczywistości i zaprzeczaniem faktom?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • suender 19.06.19, 20:32
    oby.watel 19.06.19, 18:08

    > A czym to się objawia?

    W tej sprawie to każdy z zainteresowanych powinien się udać do specjalisty od procesów mentalnych, by przypadłość gruntownie zdiagnozował i jakąś terapię (z tabletkami włącznie) zaordynował.

    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.
  • oby.watel 20.06.19, 11:59
    suender napisał:

    > oby.watel 19.06.19, 18:08

    > W tej sprawie to każdy z zainteresowanych powinien się udać do specjalisty od p
    > rocesów mentalnych, by przypadłość gruntownie zdiagnozował i jakąś terapię (z t
    > abletkami włącznie) zaordynował.

    Jaką przypadłość? Przypadłością jest brak konaków z zaświatami i brak wiary w gadające węże i inne cuda niewidy? Sugerujesz tabletki halucynogenne, dzięki którym ateista ujrzy i usłyszy wreszcie to, co teista?

    Skoro już o tym mowa, to może warto by uściślić pojęcia, bo wygląda na to, że kompletnie nie masz pojęcia o przedmiocie sporu. Otóż ateistą z punktu widzenia wiary jest każdy, kto nie wierzy w jednego, ściśle określonego boga. Tak więc ateistami są na przykład muzułmanie, którzy jednakowoż w swojego boga wierzą dużo żarliwiej niż chrześcijanie i w przeciwieństwie do nich gotowi są poświecić dla niego życie swoje, a nie cudze. W tej sytuacji sugerowanie tabletek może świadczyć o tym, że głęboka wiara połączona z wysoką temperaturą i smogiem wyłącza myślenie i włącza fanatyzm.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • suender 20.06.19, 19:41
    oby.watel 20.06.19, 11:59

    > Jaką przypadłość? Przypadłością jest brak konaków z zaświatami i brak wiary w gadające węże i inne cuda niewidy?

    Taka pisanina świadczy, iż ani chybi zainfekował Cię ktoś zespołem somatycznym typu: flashback. Zamelduj się z tym bez zwłoki do stosownego specjalisty.
    Masz jeszcze szansę na zminimalizowanie nasilenia tej choroby, - o wyleczeniu nie ma mowy .......

    ----------------------------------------------------------
    Łączę Diabolla z Walmartem.ca ......................
  • oby.watel 20.06.19, 20:09
    Jedyną osobą, która mogła mnie zainfekować jesteś Ty. Nikt inny nie mógł tego uczynić.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • suender 20.06.19, 21:19
    oby.watel 20.06.19, 20:09

    > Jedyną osobą, która mogła mnie zainfekować jesteś Ty. Nikt inny nie mógł tego uczynić.

    Nie ja, tylko mój asystent z naszej pracowni biologicznej gdzie w próbówce trzymamy szczepy tej łokropnej choroby.
    On się sam do tego przyznał, że to zrobił dla zbożnych celów naukowych, - co całkowicie zaakceptowałem.
    Teraz obydwaj mamy Cię za królika doświadczalnego, którego testujemy na odległość z wyśmienitym skutkiem.

    Objawy ujawniają się tekstami naszpikowanymi zabobonami ateuszańskimi, które ostatnio coraz częściej generujesz.
    Jesteśmy pewni, że owa przypadłość umysłowa u Oby.watela będzie się dalej owocnie rozwijać (ku chwale nauki!) a nasycenie zabobonami jego postów wzrośnie o 500%.
    Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.

    ----------------------------------------------------------
    Łączę Diabolla z Walmartem.ca ......................
  • suender 21.06.19, 08:17
    Do Oby.watel:

    Ze względu na wczorajsze wieczorne ograniczenie czasowe, następujące uzupełnienie:

    > Przypadłością jest brak konaków z zaświatami

    Ze względu na owe: KONAKÓW, radzę życzliwie przyśpieszyć działania defensywne wobec flashback(u), - he, he, he, he, .............

    Łączę Diabolla z Walmartem.ca .
  • oby.watel 19.06.19, 10:23
    leda16 napisała:

    > Masz złe informacje. Ksiądz nie zajmuje się edukacją seksualną dzieci, tylko pr
    > zygotowaniem ich do przyjęcia sakramentów i obcowania z Bogiem. Zresztą w tym o
    > kresie życia u dzieci dominuje myślenie konkretne a nie naukowe. Wiedza, że dzi
    > eci powstają wskutek kopulacji rodziców nie jest żadną "nauką" Jest trywialnym
    > faktem.

    To była, jak widzę, zbyt karkołomne uproszczenie, skrót myślowy. Zakładałem jednakowoż, jak się okazuje na wyrost, że abstrakcyjne myślenie nie wyłącza się podczas rozmowy o Kościele. Co do edukacji, cóż, oczywiście na religii główny nacisk kładzie się na stosunki z bogiem, ale szczególny nacisk kładziony jest na dziewictwo Maryi, a to dla kilkunastoletnich dzieci nie musi być pojęcie ani oczywiste, ani zrozumiałe. Zwłaszcza, że nie idzie za tym wyjaśnienie, że kobieta najpóźniej po porodzie przestaje być dziewicą (cesarskiego cięcia w owych czasach nie praktykowano). Wiadomo też skądinąd, że księża często udzielają korepetycji i lekcji praktycznych. Poza tym już zalecenia biblijne dotyczące kobiet są swego rodzaju edukacją seksualną. Natomiast wiedza, że dzieci powstają w drodze kopulacji nie jest wśród dzieci wiedzą powszechną. Chociażby dlatego, że owszem, poznają swoje ciało, studiują różnice anatomiczne, ale po zaspokojeniu ciekawości zajmują się czymś innym. To dorosłym, którym życie seksualne nie układa się lub są go pozbawieni, wszystko kojarzy się z seksem. I to właśnie oni seksualizują dzieci.

    > Wręcz przeciwnie. Bez rzetelnej znajomości praw i zasad rządzących rozwojem ps
    > ychicznym dziecka oraz jego potrzeb, nie ma mowy o efektywnym wychowaniu.

    Dziękuję za potwierdzenie potrzeby prowadzenia rzetelnej edukacji. Masz rację, że nikt w cudowny sposób nie zaznajamia się z prawami i zasadami rządzącymi rozwojem psychicznym dziecka oraz jego potrzebami i nie staje się ekspertem w momencie poczęcia. To jest WIEDZA, która nie spada z niebios. Z nauk przedmałżeńskich także wynieść jej nie sposób.

    > A skąd wiesz, o czym myślą chrześcijanie. Przecież to jednak Ty wszystko na tym
    > forum sprowadzasz do mowy nienawiści odnośnie chrześcijan, przypisując im wyłą
    > cznie plugawe intencje z obsesyjną koncentracją na seksie właśnie. Tymczasem pr
    > zyjemność z seksu nie jest w istocie niczym lepszym niż bonusem od natury za dą
    > żenia prokreacyjne. Nie wiem, jak jest np. u robaków, ale wszystkie kręgowce na
    > rządy płciowe mają sowicie unerwione.

    Pozwól, że zapytam: rozmawiasz ze mną, polemizujesz z tym, co piszę, czy ze swoimi wyobrażeniami, wariacjami, imaginacjami? Widziałaś robaka, który swoim sowicie unerwionym narządem kopuluje dla przyjemności? Dostrzegłaś orgazm u samicy? Wiesz, że mężczyźni pod tym względem mają kobietom czego zazdrościć?

    > Owszem, LGBT jest 100x bardziej dla dzieci niebezpieczny niż każdy ksiądz zwłas
    > zcza, jeśli dorwie się do ich edukacji seksualnej i moralnej. Nie bez powodu św
    > iatłe państwa nie wyrażają zgody na adopcję dzieci przez seksualnych odmieńców.

    Mówimy o seksualności czy moralności? Nie da się z człowieka o określonej orientacji seksualnej za pomocą perswazji zrobić człowieka o innej orientacji seksualnej. "Promocja" może działać wyłącznie na ludzi, którzy mają ciągoty, lub nie chcą się przyznać, że coś z nimi nie tak. Brednie wygadywane, bez znaczenia czy księdza, matkę, ojca czy pedała mogą zrujnować dziecku życie. Jeśli w nie uwierzy.

    > Czyli dodając sobie tę literkę, sami siebie uznają za pomyleńców? Och, cóż za w
    > nikliwa samokrytyka.. smile

    Pytałaś, to dałem pełne wyjaśnienie tego słowa, ponieważ sugerowałaś, że to może chodzić o popularne określenie matki nieślubnych dzieci. Uważasz, że powinno mi przyjść do głowy, że tym mianem kobiety określają same siebie?

    > Nie, to nie był matrix, tylko nasza historia powojenna, z mnóstwem autentycznyc
    > h ofiar. Totalitarny real przemocy Państwa nad obywatelem trwa nadal.

    Przemoc państwa kończy się tam, gdzie zaczyna "rola Kościoła"?

    > Tak, ksiądz Popiełuszko to najlepszy przykład tych przywilejów jakimi władza
    > obsypywała kapłanów...Inni też sporo na tych przywilejach skorzystali. A że przy
    > okazji życie stracili, to drobiazg.

    Aby obraz był pełny warto by było przytoczyć parę przykładowych kazań. Problem jednak polega na tym, że to jednostkowy, spektakularny i zarazem skrajny przypadek. O sytuacjach, gdy ksiądz podczas kazania wskazywał wroga, a wierni po mszy szli i rozprawiali się z nim lub z jego majątkiem nie wspomina się, bo generalnie łączenie skutków z przyczynami w narodzie szwankuje. Gott mit uns?

    > Tak, mam na myśli Niemców, którzy zbeszcześcili religię katolicka i krzyż święty.

    Uwielbiam fantastykę naukową. Fantasy już trochę mniej. Zachodzę w głowę czy to alternatywna rzeczywistość, czy zwykłe, znane z psychologii wyparcie.

    http://4.bp.blogspot.com/-V_v-_0pVRTQ/Ut00IEmu1sI/AAAAAAAACyE/im03NBiA3aw/s1600/kosciolnazisci.jpg

    > Jaka wiedza? Z terrorem Państwa totalitarnego nie wiąże się wiedza naukowa tylko
    > wyzysk, przemoc i cenzura.

    Wiedza naukowa. Nie objawiona.

    > Tak? To zacytuj chociaż jedną sprawę sądową o obrzucenie kamieniami LGBT.

    Z terrorem Państwa totalitarnego wiążą się cuda. Na przykład prokuratura wyjaśniła to, co widać na poniższym zdjęciu. Otóż agresywny napastnik atakuje spokojnych przechodniów w liczbie czterech.

    https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/p3CktkqTURBXy82OGEzMTM1ZGRiYzE4NGYwMTJjN2EzMzU2MDIzOTY0My5qcGVnkZMCzQNSAA

    > A po co? Własnością Kościoła są ogromne latyfundia rolne i liczne nieruchomości
    > uwierzytelnione w księgach wieczystych. Chłopstwo na widłach rozniesie każdego
    > , kto po nie sięgnie. Prędzej mienia kościelnego będą bronić niż własnego domos
    > twa.

    No tak, ale bezpiecznego schronienia jednak tam nie znajdzie nikt, poza pedofilami w sutannach oczywiście.

    > Czytać potrafią już 5-cio letnie dzieci. Tyle, że czytanie nic nie pomoże, bowi
    > em tu jeszcze myśleć trzeba.

    Myślenie nie pomoże, albowiem jeśli jest napisane, że 'cztery', to choćby tysiąc myślicieli myślało przez tysiąc lat niczego mądrego nie wymyślą i nadal będzie 'cztery'. Choć jednak muszę przyznać Ci rację. Prawo jest niczym Biblia, można je czytać na tysiące sposobów. W oparciu o ten sam przepis można posłać do więzieniu kogoś, kto ukradł batonik i nie dopatrzyć się znamion przestępstwa w przywłaszczeniu sobie milionów.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.