Dodaj do ulubionych

Współczesna literatura katoprawicowa.

21.08.19, 11:53
... na przykładze dzieł Pawła Lisickiego:



wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25089817,u-pawla-lisickiego-kobieta-jest-diablica-na-uslugach.html
--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Edytor zaawansowany
  • diabollo 21.08.19, 12:08
    Krzysztof Varga

    U Pawła Lisickiego kobieta jest diablicą na usługach lewackich dogmatyków, która mężczyznę zamienia w "merdającego pieska"

    Do prozy prawicowo-katolickiej ciągną mnie najbardziej wątki erotyczne, zespolenie męsko-damskie nieodmiennie nosi tu bowiem znamiona niepohamowanego szaleństwa, nierzadko sprowadza się to do zwierzęcego zrywania ubrań i tarzania się po podłodze. Nie inaczej jest w "Nowej wspaniałej przyszłości" Pawła Lisickiego.

    Powiedzieć, że na każdą nową książkę Pawła Lisickiego czekam w ekstatycznej gorączce, byłoby grubą przesadą, ale przyznaję, że dzieła tego nadzwyczaj płodnego autora co jakiś czas biorę na warsztat, i zazwyczaj nie żałuję. Poddawać wnikliwej lekturze wszystkie książki Lisickiego to zbyt wielkie wyzwanie nawet dla wytrawnego czytelnika, bo zdaje mi się, że wydaje on kolejną pozycję szybciej, niż wielbiciele zdążą zapoznać się z poprzednią. Jeśli dodać, że mamy do czynienia z redaktorem naczelnym tygodnika „Do Rzeczy” i nadzwyczaj aktywnym publicystą, nie sposób uchronić się przed paraliżującym podziwem.

    Najnowsza emanacja niepohamowanego talentu Lisickiego to zbiór opowiadań „Nowa wspaniała przyszłość”, jak łatwo się domyślić, przestrzegająca nas przed zwycięstwem antychrześcijańskich, lewackich miazmatów apokaliptyczną falą zalewających Polskę, Europę, świat cały. Z lektury jasno wynika, że znajdujemy się w przeddzień ostatecznego zwycięstwa rewolucji ateistyczno-feministycznej, że dni Kościoła w zasadzie są policzone, że już za chwilę zapanuje tu ostatecznie czerwony totalitaryzm.
    Jak Lisicki mruga okiem, to huragany szaleją
    Nie mówię, że całość książki to wyłącznie odpór dany lewackiej nawałnicy, połowa tych historii to są moralitety i przypowieści o wierze i zwątpieniu, ma Lisicki ambicje wykraczające poza doraźną walkę kulturową, sięga do historii antycznych i do tragedii nowożytnych, jak powstanie w Wandei, widzi siebie jako monumentalnego pisarza katolickiego i ja tę ambicję, to heroiczne wdrapywanie się na parnas podziwiam i szanuję. Więcej: ja Lisickiemu tej niezłomności, a nade wszystko dobrego samopoczucia pisarskiego zazdroszczę. Zazdroszczę, bo widzę, że nie ma Lisicki żadnych wątpliwości co do swego talentu, nie posiada rozterek, czy jego pisarstwo sięga olimpijskich szczytów, wbrew pozorom wcale to nieczęsta wśród pisarzy postawa. Tytuł zbioru filuternie nawiązuje do kanonicznej antyutopii Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat”, bo jak Lisicki mruga okiem do czytelnika, to mruga tak, że huragany szaleją, góry się zapadają, a oceany wylewają – niewykluczone, że trwożące nas ostatnio zmiany klimatyczne to reakcja natury na pisarstwo Lisickiego.

    Najmocniejszy jest jednak Lisicki w ponurej satyrze politycznej, czytając ją, poczułem prawdziwą trwogę, a nie chwaląc się – ja naprawdę rzadko czuję trwogę przy lekturze prozy współczesnej. Opowiadanie, które dało tytuł całemu zbiorowi, to wizja Polski po tym, jak antypisowska opozycja przejęła władzę i rozpoczęła odwet na kaczystach i Kościele. Oto mamy prezydenta Roberta Mrówę, premiera Andrzeja Schita, szefa ludowców Waldemara Kucza-Kamyczka (nie mogę zupełnie zgadnąć, kogo Lisicki zakamuflował pod tymi nazwiskami), którzy knują, jak podlizać się wpływowym gejom z Brukseli, przeprosić za udział Polaków w Holocauście, a nawet postawić wielki pomnik polskiej hańby na Krakowskim Przedmieściu. Więcej, o wiele więcej i straszniej: Kościół katolicki chcą najzwyczajniej zniszczyć poprzez masowe aresztowania biskupów, wysyłając antyterrorystów na episkopat. Uchowają się tylko tacy hierarchowie jak „postępowy” arcybiskup Żbik (ach, kogóż to Lisicki ukrył pod nazwą drapieżnego kota?), którzy nawet nie odważą się nosić krzyża, a zamiast niego przypną sobie gwiazdę Dawida.
    Przekaz Lisickiego jest klarowny: jeśli zwyciężą zwolennicy Unii Europejskiej, to będziemy tu mieli prawdziwe piekło, szczególnie dla katolików.
    W opowiadaniu „List do Damasceńczyków” pokazuje, nie pierwszy raz zresztą, jak mroczny spisek dąży do zakwestionowania zmartwychwstania Jezusa – jak się światu wmówi, że Chrystus, owszem, umarł, ale nie zmartwychwstał, to całe chrześcijaństwo padnie. Jeśli dobrze pomnę, to wątek ten był głównym w ostatniej powieści Lisickiego „Epoka Antychrysta”, widać, że sprawa autora mocno opętała. Sprawczynią tragedii bohatera „Listu do Damasceńczyków” jest ponętna i cyniczna kobieta, nienawidząca chrześcijaństwa rozwiązła manipulantka. I tu dochodzimy do sedna sprawy…

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 21.08.19, 12:09
    Olśniewające kobiety na usługach mrocznych sił antychrześcijańskich
    Do prozy prawicowo-katolickiej ciągną mnie najbardziej wątki erotyczne, zespolenie męsko-damskie nieodmiennie nosi tu bowiem znamiona niepohamowanego szaleństwa, nierzadko sprowadza się to do zwierzęcego zrywania ubrań i tarzania się po podłodze. Tak jest wszak z nieszczęsnym Jerzym z tytułowego opowiadania, lewicowym spin doktorem, który umiejętnie kuszony przez demoniczną feministkę Martę, nie jest w stanie opanować chuci i finalnie traci godność, pracę, a nawet życie. Tak jest z Janem Tomaszem z „Listu do Damasceńczyków” – modliszkowata Monika uwodzi go, a potem zabija.

    Obraz kobiet sprawiających, że nawet opanowani mężczyźni zamieniają się w „merdających piesków”, należy do najbardziej przejmujących i zapadających w pamięć. Kobieta u Lisickiego, wieczna kusicielka, diablica na usługach lewackich dogmatyków, jest sprawczynią straszliwej klęski mężczyzny.
    Mnie osobiście trudno było po tych scenach się podnieść – upokorzenie mężczyzny, szczególnie przez lewaczkę, zawsze napawa mnie smutkiem, a zarazem chętnie przeczytałbym jakieś mocne sceny z upokarzającą bohatera rozwydrzoną prawaczką.


    Być może należałoby szukać źródeł tych obsesji w pismach św. Tomasza, który w kwestii kobiet miał wyrobione zdanie, ale nie lekceważyłbym tu tropów przyziemniejszych, mianowicie skrytych pragnień samego autora. Powiedzmy szczerze: kto nie chciałby choć raz w życiu rzucić się zwierzęco na seksualną boginię, tarzać się z nią po podłodze, a potem zostać pognębionym?
    Lisicki przynajmniej ma odwagę oblec te fantazje w formę literacką, za to też należy mu się szacunek i podziw. Zarazem te olśniewające kobiety zawsze są na usługach mrocznych sił antychrześcijańskich, co świadczy, że wedle Lisickiego wśród tradycjonalistek, katoliczek, patriotek brakuje atrakcyjnych lasek. Osobiście zupełnie w to nie wierzę i dlatego nie pojmuję, czemu Lisicki nie daje nam scen niebiańskiego seksu małżeńskiego z udziałem atrakcyjnej i pobożnej kobiety.
    Akurat mocną jazdę erotyczną dwojga bogobojnych katolików przeczytałbym z prawdziwą rozkoszą, bo czuję już znużenie animalistycznymi kopulacjami relatywistów moralnych.
    Ja rozumiem, że będąc konserwatystą, trudno się oprzeć przed piętnowaniem wyuzdanych wybryków seksualnych, ale apelowałbym jednak o wstrzemięźliwość: nawet potępiając rozbuchanie erotyczne, można niechcący spowodować u katolickiego czytelnika krępujące podniecenie.

    wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25089817,u-pawla-lisickiego-kobieta-jest-diablica-na-uslugach.html

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka