Dodaj do ulubionych

Sarmacja, czyli Polska wytrzebiona

31.08.19, 17:08
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25131348,sarmacja-czyli-polska-wytrzebiona-to-jest-nasza-ojczyzna.html
--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Edytor zaawansowany
  • diabollo 31.08.19, 22:55
    Czcigodna Supernowa zupełnie nie rozumie o co mi chodzi.
    A profesor Mencwel rozumie to doskonale.

    ****

    Czy ktoś oprócz historyków jeszcze wie, że "czerwoni" w powstaniu styczniowym nie byli przezwiskiem? Rozmowa z prof. Andrzejem Mencwelem

    Sarmacja, czyli Polska wytrzebiona. To jest nasza ojczyzna terytorialnie rozpostarta, ale kulturalnie jałowa i naukowo bezpłodna
    Maciej Stasiński

    Andrzej Mencwel - profesor nauk humanistycznych, eseista, publicysta. Autor m.in.: „Etosu lewicy” (1990, 2009), „Wyobraźni antropologicznej” (2006, nominacja do Nike), „Przedwiośnie czy potop (2). Nowe krytyki postaw polskich” (w druku, Wydawnictwo Krytyki Politycznej)
    MACIEJ STASIŃSKI: Inteligencja jako grupa społeczna i przewodnik ideowy to przeszłość?
    ANDRZEJ MENCWEL: Inteligencja w pojęciu polskim czy środkowoeuropejskim – taka, o jakiej pisał Jerzy Jedlicki – dziś nie istnieje.
    W Polsce przed ponad stuleciem była to wąska grupa ludzi wykształconych, o poczuciu misji w społeczeństwie, nawet przewodząca narodowi. Podobnie było w tej części Europy, gdzie brakowało silnego mieszczaństwa czy klasy średniej, jak dziś się mówi. Inteligencja pełniła funkcję narodotwórczą na Ukrainie, Litwie, Słowacji.
    Dzisiaj w Polsce ludzi wykształconych jest więcej niż kiedykolwiek, ale takiego zespołu ludzi z poczuciem misji nie ma. Ludzie wykształceni są przeważnie pracownikami sfery budżetowej, czyli służą państwu, nawet wtedy, kiedy przeciw rządom protestują. Ekscytacja inteligencją nie ma dziś poważnego znaczenia, chociaż najlepsze wzory jej postaw powinny być upowszechniane. Szlachty już nie ma, ale kategoria honoru ciągle jest przywoływana. Powinniśmy uczyć odpowiedzialności nie tylko za swój zawód, ale i wspólne dobro, co było inteligenckim poczuciem misji.
    Dziś w Polsce liczbą i zamożnością dominuje nowa klasa średnia, choć wewnętrznie zróżnicowana: przedsiębiorcy, menedżerowie, ale też nauczyciele i pielęgniarki…
    – Problemem nie jest już brak klasy średniej jak dawniej, lecz raczej to, że klasa ta jest, ale właściwie nie istnieje. Mówiąc marksowskim skrótem, ona jest wciąż „klasą w sobie”, nie „dla siebie”. Nie wie, kim jest, kim chce być, jakiego chce państwa i swojego miejsca w nim, jakie zatem ma zadania narodowe i uniwersalne.

    Inteligencja warszawska z przełomu XIX-XX w., którą się całe lata zajmowałem (Żeromski, Brzozowski, Abramowski, Krzywicki, Korczak i inni), znała swoje zadania narodowe i uniwersalne, miała poczucie misji społecznej. Zadanie modernizacji podejmowała tu na miejscu, w warunkach odwiecznego zacofania, jej wszechstronna praca nad postępem społecznym i kulturalnym była tą misją.
    Dziś niczego takiego nie ma, nowe warstwy zajmują się swoimi interesami. W życiu publicznym dominują partie polityczne, które mają horyzonty sezonowo wyborcze.
    Może to jest marksistowski anachronizm? Czy klasa średnia musi mieć misję i samowiedzę zbiorową?
    – Za moim ujęciem kryje się rzeczywiście pewna koncepcja generalna, chociaż klasowe pojmowanie społeczeństw wprowadzili konserwatyści, a nie marksiści. Ale bezspornie I Rzeczpospolita była tworem szlachty jako hegemona społecznego i dlatego nazywamy ją Rzecząpospolitą szlachecką. A rewolucję francuską przeprowadziła klasa średnia, słynny „trzeci stan”, czyli mieszczaństwo, które obaliło feudalny absolutyzm. Nowoczesne narody zawsze mają grupy przewodzące w przemianach historycznych.

    Jest oczywiście możliwe, że odnosi się to do społeczeństw z wieków poprzednich, a nie do współczesnych. Że teraz mamy powszechne wymieszanie, czyli zamiast klas raczej kasze…
    Jednak nie dopuszczam myśli, że w Polsce nie będzie przewodzącej grupy o wyraźnej tożsamości demokratycznej i poczuciu misji postępowej: emancypacji wykluczonych, solidarności z nimi na całym świecie. Czy po to wybijaliśmy się na wolność i niepodległość – co było dążeniem pokoleń – żeby rozpierzchnąć się w prochu? Albo pogrążyć w ślepym tradycjonalizmie, z którego ekstremiści zrobią pały i petardy?


    W połowie zeszłego wieku studiowaliśmy faszyzm, bo wzrastaliśmy w jego ludobójczych skutkach. I dobrze wiemy, że takie ekstremizmy rodzą się i rozwijają w rozpadlinach społecznych, na owym międzyludzkim prochu, zapewniając zagubionym i zrozpaczonym poczucie wspólnoty i iluzję szczęścia, przeważnie w nienawiści do innych. Od nienawiści do przemocy tylko krok.
    Dlatego trzeba dmuchać na zimne, nie tylko demaskować tamte oszustwa, ale też tworzyć pozytywne więzi i je zaszczepiać. Jak się nie ożywia idei i postępowych tradycji, nie pobudza postaw integrujących społeczeństwo, to w tej pustce rozrasta się prostacki, odrażający nacjonalizm.
    Obywatelski ruch organizacji społecznych rozwijany od lat 90. jest najlepszym antidotum, ale czegoś mu ciągle brakuje, żeby stworzyć Rzeczpospolitą samorządną, czyli wszystkich obywateli.
    KARTOFLANY PATRIOTYZM
    Dlaczego nacjonalizm stał się w Polsce jedyną siłą integracyjną?
    – Mam nadzieję, że niejedyną, choć niewątpliwie dominującą. Wraz z odrzuceniem PRL i tzw. komuny (samo przezwisko było wyrokiem) nastąpiło odrzucenie całej tradycji socjalistycznej, czyli polskiej tradycji demokratycznej, świeckiej, postępowej, lewicowej, socjaldemokratycznej.


    Nikt już nie pamięta, że legioniści Dąbrowskiego, których pieśń stała się hymnem, walczyli pod hasłem: „Ludzie wolni są braćmi”, co należało przypomnieć przy okazji imigrantów.
    Czy ktoś oprócz historyków jeszcze wie, że „czerwoni” w powstaniu styczniowym nie byli przezwiskiem? Że po nich przyszli proletariatczycy i za co ich stracono?
    Co zrobili „warszawiacy” na przełomie XIX i XX w. i za co ich czcił Stefan Żeromski w „Przedwiośniu”? Czym był program „Polski Ludowej” podczas okupacji?
    Jeśli nie działają ośrodki kultywujące tradycję postępową, demokratyczną i socjalistyczną, to zaborczą alternatywą staje się nacjonalizm, również czarny. Takie zaniedbanie wyrasta jako wróg, cytując Stanisława Brzozowskiego.
    Dlaczego z programów szkolnych w wolnej Polsce znika Andrzej Frycz Modrzewski? Czy już nie należy myśleć o „poprawie Rzeczypospolitej”? O reformacji? Czy Hugona Kołłątaja pomija się dlatego, że żadna Kuźnica oświecenia nie jest już potrzebna?
    Władze hucznie obchodziły stulecie niepodległości w ubiegłym roku, ale właściwie bez Tadeusza Kościuszki, który jest światowym symbolem polskich dążeń niepodległościowych. Czy dlatego, że głosił konieczność reform społecznych, a pomniki stawiali mu chłopi?
    Sarmacja jest dziś matecznikiem narzucanej wizji polskiej przeszłości – i to jest nasza ojczyzna terytorialnie rozpostarta, ale kulturalnie jałowa, naukowo bezpłodna, społecznie niewolnicza, obyczajowo żenująca. A to Polska właśnie! – tyle że wytrzebiona.
    Kto nas wytrzebił? Nie było nas przy tym? Gdzie byliśmy?
    – Byliśmy, ale coraz słabiej. Ja byłem przy tym, od kiedy zacząłem myśleć o napisaniu książki o etosie lewicy w połowie lat 80. Chciałem przypomnieć tradycję, która stanowiła nowoczesną, lewicową alternatywę dla stalinizmu, bo stalinizm ją wypchnął, faszerowany później kartoflanym patriotyzmem. Język krytycznego opisu rzeczywistości i przeszłości tworzyli ludzie, którymi się wciąż zajmuję. Nie ma w Polsce innej narracji progresywnej niż ta, którą stwarzali po Żeromskim i Abramowskim Dąbrowska i Radlińska, Kotarbiński i Ossowscy, Giedroyc i Mieroszewski, Miłosz i Różewicz, Strzelecki i Lipski, Kuroń i Modzelewski. Trzeba ją rozwijać.

    CDN...


    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 31.08.19, 22:56
    Dlaczego razem z upadłymi sekretarzami partii komunistycznej mają być wykreśleni Joachim Lelewel, Stanisław Worcell, Towarzystwo Demokratyczne Polskie i Gromady Ludu Polskiego? To jest, u diabła, niesprawiedliwe i kłamliwe! Polska prawda jest w nich, nie tylko pod kruchtą i w rynsztunku.
    W Polsce po 1989 r. różne ośrodki ideotwórcze konkurowały w eliminowaniu idei socjalistycznych, odrzucali tę tradycję nie tylko narodowcy i konserwatyści, także liberałowie i demokraci. Na Kongresie Kultury Polskiej w Krakowie krytykowałem Leszka Balcerowicza, który utożsamiał stalinizm z socjalizmem. Jakby nie znał Lipińskiego i Lipskiego, a nie bywał też w Danii czy Szwecji.
    Towarzyszyło tej eliminacji odrzucenie wszystkiego, co osiągnięto po 1945 r. Trwałe i bezpieczne granice, odbudowa z ruin, reforma rolna i uprzemysłowienie, przekształcenia społeczne, umiastowienie, likwidacja analfabetyzmu i awans edukacyjny, rozkwit kultury – to wszystko wpycha się pogardliwie do „peerelu”. A w ciemnej „komunie” najlepszy jest ciągle teatr, świetna muzyka i film, Kabaret Starszych Panów, pisarstwo Iwaszkiewicza i warszawski Dworzec Centralny…
    W Łomiankach Osiedle Baczyńskiego jest znacznie bardziej ludzkie od tego, co wywalają dzisiejsi deweloperzy, podobnie jak w Cieplicach Osiedle Orle. Z tej czarnej dziury wyskakują perły! Tym bardziej więc trzeba uprawiać prawdę.
    Podstawowa substancja społeczna dzisiejszej Polski ma rodowód plebejski, włącznie z kwitnącą klasą średnią. Ona jest niemal cała z awansu społecznego, materialnego, kulturalnego, nawet gastronomicznego: grillują na potęgę. Na wiejskim Mazowszu w każdym domu jest łazienka i internet, nie mówiąc o telewizorze.

    Ale cała sfera symboliczna została zajęta przez konserwatywne tradycje szlachecko-militarne, jakby nie było kultury chłopskiej, plebejskiej godności, emancypacyjnej tradycji. Czy ci byli plebejusze nie zostali skolonizowani i to ich nie uwiera?
    Ideologowie obozu rządzącego lansują wizję Polski, w której istniała tylko republika szlachecka, a potem powstania, żeby ją odzyskać, kończące się ofiarniczymi klęskami najlepszych i błogosławionych. W pobliżu mojego osiedla wymalowano powstańczy mural, z czterech na nim postaci dwie to budzące litość dzieci.
    Dziecko w ogromnym hełmie widnieje na murach na Powiślu.
    – To kicz, który świadczy o tym, że chcemy być męczonymi niewiniątkami. Frazeologia nadymana z okazji rocznicy tzw. cudu nad Wisłą pochodzi z czasów odsieczy wiedeńskiej.
    Bierze się to z wychowania – od rodziców, ze środowiska, szkoły, katechezy, indoktrynacji medialnej i organizacyjnej. Wychowanie to zostało skupione wokół szlacheckiego tradycjonalizmu, narodowego mesjanizmu i powstańczego etosu. Polacy są lepsi od innych, od sąsiadów, włącznie z Żydami, którzy tu żyli prawie tysiąc lat.
    Na przykład kanon lektur na stulecie niepodległości, któremu patronuje para prezydencka, to, po pierwsze: jesteśmy narodem prawowiernie katolickim i nigdy nie było tu żadnych innowierców, a w dodatku lepszymi katolikami od innych. Po drugie: nosicielami narodowej tradycji są szafarze pieczęci narodowej, czyli rycerze spod kresowych stanic, od Zawiszy po „żołnierzy wyklętych”.
    Dlaczego to wychowanie dominuje? Skąd to zerwanie ciągłości pamięci historycznej?
    – Z powodu abdykacji rzeczników wizji demokratyczno-społecznych, czyli lewicowych. Nie chodzi koniecznie o lewicowe samookreślenie, lecz o prawdę historyczną. Bez niej również przyszłość będzie okrojona, kaleka albo – co gorsze – czarna.
    DEBATĘ ZASTĘPUJĄ KLĄTWY
    Czy to zerwanie ciągłości nie jest skutkiem ignorancji ludzi wchodzących w życie w czasach wolności, a niekoniecznie – manipulacji nacjonalistycznej? W połowie lat 90. w sondażach opinii młodzi ludzie nie wiedzieli, kto to Piłsudski, czy czasem nie napastnik jakiegoś klubu.
    – Może w latach 90. to było jeszcze zrozumiałe, bo był wybuch swobody i czas zamętu po wielkim przełomie. Ale minęło już 30 lat, dochodzimy do końca pierwszego dwudziestolecia XXI w. Rozstrzyga się nasza przyszłość. Nauczycielami mojego pokolenia byli wybitni historycy: Gieysztor, Kłoczowski, Topolski, Samsonowicz, Tazbir… Historycy literatury i idei: Wyka, Stefanowska, Janion, Witkowska, Jedlicki, Sikora, Walicki… To oni uczyli nas rzetelnego uprawiania wiedzy, a nie polityki historycznej. Tworzyli wizję Polski pełnej, społecznie dramatycznej, żyznej, intelektualnie krytycznej, odważnej i mądrej.
    Ta wizja dziejów Polski nie przechodzi do nowych pokoleń. Nie zdołaliśmy pozyskać kręgów młodzieży, dlatego ciągłość postaw demokratycznych została zerwana. Nie doceniliśmy tego, że tradycję trzeba uprawiać.
    I może teraz jest ostatni dzwonek, żeby zacząć. Mówiąc symbolicznym skrótem – trzeba iść pod Bramę Straceń na Cytadeli i wydeptać spod niej drogę do pomnika Poległych Stoczniowców, ze wszystkimi przystankami pamięci. Po to, żeby Polacy wreszcie pojęli, skąd naprawdę przychodzą i dokąd mają dążyć.
    Nie zrobiło tego także SLD, choć miało wielką moc perswazyjną, ale nie ideową. Powinno być jasno powiedziane, co odrzucamy, a do czego nawiązujemy w całej przeszłości polskiej lewicy: czy nawiązujemy do Pużaka, czy do tych, którzy go skazali?
    Na SLD bym nie liczył. Na tym środowisku ciążyło oczywiste odium PRL.
    – Ale legitymację demokratyczną zdobyło w wyborach do parlamentu i na prezydenta. Nie postarało się jednak o legitymację kulturalną.
    Dlaczego tej demokratycznej, lewicowej tradycji nie zdołała odzyskać opozycja demokratyczna – środowisko KOR-u?
    – Bo ono nie było jednorodne. Trwało, dopóki był wspólny przeciwnik.

    Ale miało rząd dusz w latach 70. i 80., było autorem demokratycznych przemian po Okrągłym Stole, a potem jako Unia Wolności długo miało wpływ na rządzenie. To byli ojcowie założyciele: od Kuronia do Mazowieckiego.
    – Ten rząd dusz był jednak ograniczony, choćby przez to poręczenie, jakie im dał Kościół. Przyczynił się również do tego dogmat liberalny, nienaruszalny także dla tego środowiska.
    Próbą stworzenia nowej lewicowej siły politycznej była natomiast Unia Pracy, miała nawet 40 posłów w Sejmie. Nie pojmuję, dlaczego zanikła.
    Młodszym środowiskiem, które upominało się o tę tradycję, była Krytyka Polityczna. Ale jej też nie udało się upowszechnić tej tradycji w młodym pokoleniu. Sławomir Sierakowski upierał się przy pracy organicznej.
    – Krytyka Polityczna ograniczyła się odwrotnie niż Unia Pracy. Unia Pracy była ośrodkiem politycznym, ale nie stworzyła zaplecza kulturowego. Krytyka tworzy takie zaplecze, ale nie chciała się stać ośrodkiem politycznym, a pewnie trzeba było. Problemem jest brak komunikacji. Tych stronnictw, ośrodków, klubów jest niemało, ale są odosobnione.
    A Kluby „Gazety Polskiej” rozkwitły.
    – A dlaczego nie powstały kluby „Gazety Wyborczej”?
    Pewnie dlatego, że to środowisko czuło się tak silne, że wystarczy, że wszyscy nas czytają. Może przekonanie, że w wolnej Polsce wszystko zrobi się samo?
    – A może stary kompleks inteligencki albo i staroszlachecki? Tam, gdzie jesteśmy my, tam jest lepiej – i już. Bez nieustannej debaty nie da się tego zrobić, nie zrobiły tego także lewicowe partie i ugrupowania polityczne. Mam nadzieję, że nowy blok lewicy, któremu życzę sukcesu, nie poprzestanie na rozgrywce politycznej.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 31.08.19, 22:59
    A może nie ma w dzisiejszej Polsce pola publicznej dyskusji o tych sprawach?
    – Przede wszystkim z powodu skrajnej wrogości dwóch obozów politycznych. Debatę zastępują klątwy. Kaczyński mówi o wojnie ze Złem, Schetyna odpowiada podobnie. Jeśli różnice polityczne są zastępowane kwalifikacjami niby-religijnymi, to rywalizację z przeciwnikiem zastępuje walka z diabłem. Szatan nie jest z tego świata, a z piekła – trzeba go tam strącić. Liderzy takie dyskwalifikacje narzucają stronnikom, czy je od nich pobierają? Jedno i drugie.


    Jak to się stało, że panują emocje niszczycielskie? Znany biskup mówił o rządach Platformy, że trwa „eksterminacja narodu polskiego jak za bolszewizmu”.
    – Ten frazes jest zachętą – tych, którzy „eksterminują”, trzeba eliminować. Jak ostatnio w Białymstoku.
    W Polsce nie ma debaty dlatego, że oglądamy świat z perspektywy zaściankowej – nasz interes w Unii to wszystko. No, może jeszcze „fort Trump”. Ale cały świat się zmienia i jest wielobiegunowy. Globalizacja oznacza dominację elektronicznych środków komunikacji i ponadnarodowych kapitałów finansowych. Dystanse między biednymi a bogatymi stają się przepastne. Co w tym świecie znaczy państwo narodowe i czym ma być w nim Unia Europejska?

    Ludzie nie debatują o ustroju, w którym żyją. Przecież PiS buduje inny ustrój niż demokracja parlamentarna oparta na podziale władz. Czy to nie kryzys obywatelstwa, czyli troski o „rzecz publiczną”?
    – Jest oczywisty kryzys obywatelstwa, ale nie zażegna się go jednorazową manifestacją. Potrzebna jest praca na pokolenie: wizja Polski, w której każdy mieszkaniec jest pełnoprawnym obywatelem. Trzeba nam edukacji obywatelskiej, kanonów powszechnego udziału w życiu publicznym i w polityce. To jest prawdziwe powstanie z kolan, a nie sypanie manny z państwowej, czyli naszej, kasy.
    Dominujące po 1989 siły polityczne uznały, że chleb jest wypieczony i chodzi o to tylko, żeby z niego wykroić suty kawałek. Wypiekiem nikt się nie zajmował, więc mamy zakalec. Można mi zarzucać natrętne gadanie, że wszystko przez wychowanie, bo sam jestem zawodowym wychowawcą. Ale wychowania obywatelskiego zabrakło. Emocje społeczne się kształtuje, solidarności z wyzyskiwanymi i prześladowanymi człowiek się uczy, odpowiedzialność za dobro wspólne przyswaja.

    Dlaczego tylko raz zorganizowano w wolnej Polsce manifestację pod Zachętą w rocznicę zabójstwa Gabriela Narutowicza?
    A może z tą debatą było wcześniej równie źle? W II Rzeczypospolitej nacjonalistyczna, antysemicka propaganda endecji była pogromowa jeszcze przed zabójstwem Narutowicza.
    – Oczywiście, wcale nie było lepiej. Jedni i drudzy chodzili na swoje obchody. Bojówki ścierały się na ulicach, wojsko strzelało do manifestantów, żyletkarze na uniwersytetach atakowali żydowskich kolegów. Obyczajowo było dużo gorzej. Przeciwników sadzano do więzień, fałszowano wybory. W latach 30., za sanacji, autorytaryzm łamał kolejne demokratyczne zasady.

    Ostatnie 30 lat to nasz najlepszy czas od kilku wieków. Ale to nie znaczy, że prześlepiamy to, co spaprane, i nie mamy dociekać, co należało zrobić lepiej. Tymczasem mamy zanik myślenia krytycznego, wypiera je apologetyka albo demaskacja. Chwalić siebie, potępiać innych.
    Akademia jest jeszcze miejscem krytycznej debaty?
    – Przestaje być. W ostatnich dekadach kolejne rządy nakręcają mechanizmy, którym podporządkowuje się szkolnictwo wyższe, niwelują rolę akademii jako ośrodka opiniotwórczego. Rządzą ludzie, którzy chyba nie wiedzą, że twórczość, także naukowa, jest związana z wolnością. Chyba nie widzieli filmu „Piękny umysł”, nie pobyli w naprawdę twórczym ośrodku. Wprowadzają przymusy przeliczeniowe, które wszystkich mają uczynić trybikami w maszynerii „zarządzania nauką”. Jak dotąd wyhodowali dwie choroby: „grantozę” i „punktozę”. Zamiast tworzyć, masz zdobywać granty, zamiast się kształcić – liczyć punkty.

    Degeneracja sfery publicznej postępuje nie tylko w Polsce. W USA Demokraci i Republikanie odsądzają się od amerykańskich wartości. Brexit dowodzi, że kłamstwo może odwrócić losy najstarszej demokracji świata. Nacjonalizm kwitnie od Finlandii po Hiszpanię i USA.
    – Może przeżywamy zmierzch świata, jaki znaliśmy? Od 70 lat nie zaznaliśmy wojny, co się tutaj nie zdarzyło od pokoleń. Mam dwóch dorosłych synów i nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogą być wzięci z poboru.
    Pytałem o to wielu rozmówców w ostatnich latach: Timothy’ego Gartona Asha, Timothy’ego Snydera i innych. Wielu z nich pachnie to latami 30. ubiegłego wieku.
    – Pewien pisarz oświeceniowy mówił: tak czy owak „trzeba uprawiać swój ogródek”. Bo chodzi przecież o ogród prawdy.

    wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25131348,sarmacja-czyli-polska-wytrzebiona-to-jest-nasza-ojczyzna.html
    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 01.09.19, 11:04
    Facet jasno daje do zrozumienia, że dzisiejsza inteligencja to potomkowie chłopa pańszczyźnianego, bo prawdziwa inteligencja albo została wymordowana, albo wyjechała. Proces wypychania resztek z kraju trwa zresztą w najlepsze nadal. PIS teraz uskutecznia zamach stanu na bolszewicka czy faszystowską modłę, a nawykłym do knuta chłopom i ich potomkom to nie przeszkadza. Dopóki mają co żreć i dostają jałmużnę będą ludzkiego pana wspierać i wychwalać pod niebiosa. Nawet jak PiS zwróci się do Putina, jak onegdaj patrioci do Katarzyny, będą bić brawo i popierać całym sercem. Byle im Putin nie zabraniał do kościoła chodzić.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • supernowa 02.09.19, 07:50
    Lewicowi publicyści powinni zdecydować wreszcie, istnieje klasa średnia w Polsce czy nie istnieje? Póki co, wciąż mam wrażenie poszukiwania na siłę winnego obecnej sytuacji i ochoty na sprawiedliwy proces i szubienicę.
    Pan profesor był łaskaw zauważyć dwie istotne sprawy. Po pierwsze, czy w ogóle we współczesnym polskim społeczeństwie istnieje podział na jakieś klasy oraz czy potencjalna klasa średnia z inteligencją (jeśli takową dałoby się wycisnąć) ma jakiś związek z klasą średnią przedwojnia? Tylko w przypadku analogii można by bowiem oczekiwać od niej postawy, o którą wciąż upominają się lewicowi komentatorzy. Dawno temu pisałam już tutaj o dziurze kulturowej, powstałej w wojnie, polegającej na wybiciu elit, na co Diabollo niezmiennie odpowiada wagonem bydlęcym. Co z tego? Ciągłość kulturowa społeczeństwa została przerwana, co zaznacza także prof. Mencwel. Oczywistym zatem jest, że nie można doszukiwać się analogii między klasami społecznymi przedwojnia i czasów obecnych. Zupełnym absurdem są zatem wygórowane oczekiwania zbawienia narodu przez klasę średnią oraz obarczanie jej rzekomą odpowiedzialnością za stan obecny. Pan profesor po prostu przeczy sam sobie, bo taki właśnie postulat stawia.
    Największym błędem, w moim mniemaniu, w całej tej kampanii nawalania na klasę średnią w opozycji do "PiS jest zły, ale wcale nie taki najgorszy, bo daje pińcet plus" jest powzięte nie wiadomo na jakiej podstawie założenie, że ktoś zmieni postawę, jeśli mu się dopierdoli. Behawioryzm w takiej sytuacji raczej zakłada usztywnienie i radykalizację. Na dodatek, jeśli klasę średnią tworzą ci, którzy po '89 (i ich potomkowie) wzięli sprawy w swoje ręce i dzięki urynkowieniu przestawili gospodarczą wajchę. Być może była inna droga, ale już jej nie poznamy. Jeśli chcecie coś zmienić, proszę bardzo. Rewolucje wzniecają niezadowoleni, a nie wskazują paluszkiem kto ma to zrobić za nich. To po pierwsze. Po drugie, słowami Karola Modzelewskiego właśnie:

    "Żeby rewolucjonista zaczął mówić rewolucyjnie i chciał realizować z innymi jakąś piękną utopię, to musi myśleć, że rewolucja jest możliwa. A ja już wiem, że nie jest możliwa. Albo zbyt dużo kosztuje, albo prowadzi do skutków odwrotnych, niż rewolucjoniści zamierzyli. To jest suma moich doświadczeń. Co nie znaczy, że inni do poprawiania świata się nie zabiorą."
  • oby.watel 02.09.19, 08:40
    Zgoda, poza jednym

    > Rewolucje wzniecają niezadowoleni, a nie wskazują paluszkiem kto ma to zrobić
    > za nich.

    Otóż rewolucje wzniecają dobrze wyekwipowani i opłacani wykorzystując i umiejętnie podsycając nastroje społeczne. Rewolucję bolszewicką sfinansowali Niemcy na ten przykład. Właśnie dlatego praktycznie każde polskie powstanie było nie do wygrania. Bo samym zapałem bitewnym nie da się wygrać, trzeba mieć za co kupić broń, zjednać sobie sojuszników, zwerbować bojowników. Na dodatek żeby wygrać należy zastanawiać się co dalej i wyciągać wnioski z błędów, a nie skupiać się na poszukiwaniu winnych i to głównie w szeregach wroga czy sojusznika, jak to uczynił Morawiecki wczoraj.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 04.09.19, 11:00
    Oczywiście muszę zaprotestować w sprawie "wybycia elit" w czasie wojny, bo to prawicowo-historyczny pierdolet, a Niemcy i Rosjanie nie mogli nam "wybić" wykształconych elit, albowiem ich po prostu nie mieliśmy.

    Oczywiście to smutne i tragiczne, że np. Tadeusz Boy-Żeleński został zamordowany przez Niemców, ale w naszej dyskusji powinniśmy pamiętać, że większość jego kolegów przeżyła, przeżyły jego dzieci, a sam Boy miał 67 lat, kiedy go zamordowano...

    Inteligencja najczęściej miała środki i możliwości, żeby wojnę i okupację przetrwać.
    Wiem, były Palmiry (ok. 1700 ofiar) a wśród ofiar polscy politycy, księża i kilku wykształconych Polaków-Żydów.

    Te miliony wymordowanych w Polsce to byli przede wszystkim niewykształceni Polacy-Żydzi, z eliminacji których większość wykształconych i niewykształconych Polaków-katolików była bardzo rada i w tej jednej sprawie (eliminacji polskich Żydów z polskiego społeczeństwa) ta katolicka większość władze okupacyjne popierała.

    Będąc intelektualnie uczciwym nie można zacofania intelektualnego Polski zwalać na Niemców, Rosjan, Szwedów czy Tatarów.

    Wszyscy okupanci razem wzięci nie zniszczyli kropli potencjału intelektualnego Polski (przez fizyczne mordowanie intelektualistów) w porównaniu do morza zmarnowanego potencjału wywołanego przez niewolnictwo i feudalizm, a potem zbyt długo panujące stosunki feudalne blokujące możliwość awansu i edukacji 90% społeczeństwa, klas ludowych i robotniczych.

    Paradoksalnie potencjał ten został dopiero wyzwolony w PRLu i dopiero wtedy mógł nastąpić masowy awans społeczny, któremu dzisiaj zawdzięczamy klasę średnią.

    Oczywiście, że narzekamy na tę klasę średnią, na porzucenie przez nią wartości inteligenckich, mnie osobiście irytuje jej ćwierć-yntelygenckość, ale i tak ta klasa średnia i mieszczaństwo w ogóle istnieją (dzięki PRL i możliwości awansu społecznego, jaki był wtedy możliwy) i jest intelektualnie i tak o niebo lepiej niż w czasach właśnie takiego Boya-Żeleńskiego, gdzie tzw. "profesorowie" Uniwersytetu Warszawskiego byli endekami, Boy i kilku kolegów byli głosem wołającym na faszystowskiej, sanacyjnej, a potem faszystowsko-sanacyjnej puszczy, przy 85% większości społeczeństwa - chłopów, którzy dzięki gigantycznemu wysiłkowi polskich socjalistów mieli szansę na ukończenie 7 klas szkoły powszechnej i wyrwanie się z analfabetyzmu.

    Miejmy proporcje szczególnie teraz przy tej prymitywnej, ale chyba skuteczniej katolicko-prawackiej "polityce historycznej" przy każdej "rocznicy" pt.: "Oj, wybili, panie, wybili, okupanty wybili!"

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 05.09.19, 08:19
    A co Ty rozumiesz pod pojęciem "elita"? Bo raz piszesz o elitach, raz o inteligencji. Nie elity, inteligencja została wyrżnięta. Dzieła dokończyli komuniści wypychając z kraju resztki, które jeszcze sie uchowały i stawiając jak teraz PiS na — jak to zgrabnie określił prezes — element animalny.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • supernowa 05.09.19, 08:51
    Obalanie "mitów" II RP, w szczególności istnienia jakiejkolwiek elity społecznej, należy do kanonu lewicowego myślenia, więc w zasadzie oswajam się z Twoim zatwardzeniem w tej kwestii.
    Dziwne trochę, że profesor Mencwel w cytowanym artykule dosyć konkretnie się do niej (klasy średniej) odnosi.
    Chcę zaznaczyć, że nigdy nie twierdziłam, że elita przedwojenna stanowiła jakiś poważny odsetek ludności, tylko, że jej skuteczne unicestwienie przyczyniło się do zerwania wątłej kulturowej ciągłości społeczeństwa.
    Prosiłabym też o logiczną konsekwencję: jeśli twierdzisz, że inteligencja przetrwała, to jednak musiała istnieć. Należy jednakowoż pamiętać, że jeśli przetrwała, to zazwyczaj na emigracji.
    Z tego, co widzę, sam znalazłeś odpowiedź na pytanie o genezę i jakość dzisiejszej klasy średniej:
    „Paradoksalnie potencjał ten został dopiero wyzwolony w PRLu i dopiero wtedy mógł nastąpić masowy awans społeczny, któremu dzisiaj zawdzięczamy klasę średnią.”
    To nie jest oczywiście nic zdrożnego (zwłaszcza w kontekście odzyskiwania godności przez lud pracujący boży miast i wsi), ale nie można mieć pretensji do ludzi, którzy po epokach zniewolenia najpierw sami muszą napełnić swój żołądek i kiesę, potem rozejrzą się wokół. Ekologia i empatia po konsumpcji.
  • grzespelc 05.09.19, 22:37
    To, że wypierdzielili tych wszystkich szlachetków to raczej nie była wielka szkoda dla kraju. Bardziej, niż tzw. elit, szkoda tych wszystkich żydowskich studentów, ale tak czy inaczej byliśmy i jesteśmy zacofani, i nie jest to niczyją winą, a jedynie naszą.
  • oby.watel 06.09.19, 12:12
    Jak można w jednym zdaniu cieszyć się, że "wypierdzielili tych wszystkich szlachetków", którzy właśnie tworzyli inteligencję i elity, a w następnym łkać, że ciemny lud jest zacofany? A jaki ma być, skoro światłych pogonił własnymi widłami i chełpi się tym? Szlachta studiowała zagranicą, była dobrze wykształcona, dzięki temu miał kto przekazywać wiedzę. Gdy granice zostały zamknięte rozpoczął się edukacyjny chów wsobny. Skutki odczuwamy na własnej skórze — ani wiedzy, ani ogłady, ani zasad.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 06.09.19, 15:15
    Szlachetki wypierdzielili z ich nakradzionych przez wieki majątków.
    Szlachetki dalej chasały, tylko pozbawione przywilejów. I co się okazało? Że żadną inteligencją ani elitami nie były.
    Ich elitarność polegała jedynie na odziedziczonym majątku. Jakaś część z pewnością wykorzystała kapitał kulturowy i utrzymała pozycję społeczną (wysokie wykształcenie, wolne zawody, etc), jednak zdecydowana większość szlachetek się po prostu zdeklasowała.

    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 06.09.19, 17:33
    Okazało się? Jak? Możesz jakoś uzasadnić tę karkołomną tezę? Bo to co piszesz to propagandowe brednie komunistów nie mające z rzeczywistością nic wspólnego. Przy okazji wyjaśnij swój status. Też wypierdzieliłeś za nakradzionego majątku?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka