Dodaj do ulubionych

Lud to kupuje, ale nie jest ciemny

14.09.19, 10:55
Jacek Kurski mówił: ciemny lud to kupi. Sprawdziliśmy: lud to kupuje, ale nie jest ciemny
Przemysław Sadura, Sławomir Sierakowski

"Jesteśmy chyba interesowni". Polityka to siedlisko zła, więc chociaż na tym skorzystajmy. To przekonanie łączy wyborców PiS, PO, PSL, Lewicy. Raport z badań fundacji Pole Dialogu

Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz frekwencja i jej rozkład tak zaskoczyły uczestników życia publicznego, że postanowiliśmy przeprowadzić własne badania elektoratu. Chcieliśmy zrozumieć jak najwięcej z motywacji Polaków przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Szczególny nacisk położyliśmy na badanie prowincji.
Przeanalizowaliśmy istniejące dane, opracowaliśmy kwestionariusz i zrobiliśmy własny sondaż. Następnie przeprowadziliśmy serię badań fokusowych.
Interesowało nas, co przyciąga wyborców do PiS, jak reagują na działania władzy, na programy socjalne, ujawniane afery, politykę historyczną, zagraniczną oraz które media oglądają. PiS podzieliliśmy na żelazny elektorat, który głosuje na partię od dawna, i nowy, składający się z wyborców, którzy dołączyli, gdy PiS już rządził.
Nieco inaczej podzieliliśmy elektorat PO. Chcieliśmy zbadać, jakie szanse mobilizacji wyborców ma Platforma. Oprócz stabilnego zaplecza PO w dużych miastach zbadaliśmy bardziej labilny elektorat z prowincji, składający się z wyborców, którym zdarzało się głosować na Platformę, ale ostatnio zostali w domu. Dekompozycja Koalicji Europejskiej i zjednoczenie lewicy skłoniły nas do dodatkowych badań wielkomiejskiego i małomiasteczkowego elektoratu Lewicy i PSL.


Wyłonił się z tego obraz wyborców zupełnie innych niż naiwni odbiorcy partyjnych „przekazów dnia”, kazań kościelnych czy propagandy telewizyjnej. Wyborcy polskich partii doskonale wiedzą, co robią, postępują racjonalnie i są świetnie zorientowani w polityce, a przynajmniej w tym, co – jak uważają – ich dotyczy.
Nie znaczy to, że nie mogą zaraz wpaść w pułapkę. Przed Polską rysują się trzy scenariusze, które nazwaliśmy węgierskim, słowackim i bawarskim.
Przedstawiamy najważniejsze konkluzje naszego raportu, który ukaże się na łamach „Krytyki Politycznej” i stronie fundacji Pole Dialogu.
POLACY CYNICZNIE WYKORZYSTUJĄ POLITYKÓW
Nowym, a może już dominującym, zjawiskiem w polskiej polityce jest świadoma i otwarta akceptacja przez wyborców patologicznych zachowań partii. Cynizm polityczny można przypisać wyborcom wszystkich stron. Jego skala zależy od oferowanych i możliwych korzyści. Jest niejako wyższym stopniem politycznej inicjacji, czymś w rodzaju „współuczestnictwa w robieniu polityki”, która jest – według wszystkich wyborców – siedliskiem zła. Dlatego uczestnictwo w polityce rośnie, czego przykładem jest podwójny wzrost frekwencji w ostatnich wyborach europejskich.


Gdy robi się wywiad na temat polityki, wyborcy zaczynają się zachowywać jak politycy i kalkulować, jak „zagrać”, żeby wygrać wybory – otwarcie akceptują zagrania nieczyste. Co powiedzieć, z kim się dogadać, co obiecać, komu dać. Tak jak politycy między sobą, tak i oni nie udają, że w to, co mówią o drugiej stronie, naprawdę wierzą.
Można odnieść wrażenie, że podział w Polsce jest tak głęboki, iż wyborcy żadnej z dwóch głównych sił nie czują, że mają się przed kim wstydzić. Dla obu stron zniknął punkt odniesienia, którym kiedyś były dla siebie nawzajem. Dlatego mogą istnieć dwa obiegi medialne i poczucie, że istnieją dwa światy polityczne.
Cynizm w wariancie dotyczącym PO to relatywnie powszechne przekonanie, że choć politycy tej formacji mają na koncie afery i kłamstwa, że są wygodni, bogaci i wyniośli, to jednak nie przynoszą nam wstydu w świecie, dbają o rozwój gospodarczy i wolności demokratyczne. Wyborcy nie udają idealistów. Mówią wprost wywiadującemu i innym uczestnikom, że czekają na to, kto da więcej.
Nasze tezy będziemy ilustrować wypowiedziami z fokusów:
A co by się musiało wydarzyć, żebyście w najbliższych wyborach zagłosowali na Koalicję Europejską czy na Platformę w jakimś zestawie?
– Musieliby coś obiecać dobrego. (śmiech)
– Obiecać coś realnego, co zrobią, i poprzeć to czymś takim, że już jest blisko do sfinalizowania tego, że jak już wygramy, na pewno to już wejdzie, co nam pomoże.

– Nie wiem, bo jesteśmy chyba interesowni i też wierzymy, że będziemy czerpać z tego jakąś korzyść, więc patrzymy…
Jaką korzyść czerpałaś z głosowania na Platformę Obywatelską?
– To, że np. program coś zrobi, może z tego programu skorzystam.
(Puławy, potencjalny elektorat PO, młodsi, 8 lipca)
Wyborcy PO uważają, że opozycja nie może sobie pozwolić na powiedzenie wprost, iż należy odejść od programu socjalnego PiS, choć często tego oczekują. Dlatego zdaniem części badanych Platforma powinna deklarować, że nic, co dane, nie zostanie odebrane, dorzucać kolejne obietnice, a jak ich partia dojdzie do władzy, pod jakimś pretekstem obciąć 500 plus:
Ale jeżeli dobrze rozumiem, to chcielibyście, żeby tak pod kątem wyborów nie mówili absolutnie nic o zabieraniu, ale jak dojdą do władzy, to żeby wprowadzili zmiany, tak?
– Tak…
– Nie, ja uważam, że tak nie można robić. Trzeba uświadomić ludzi, że ten budżet nie jest z gumy. Żeby rozdawać, to muszą mieć jakieś wpływy.
– Ja bym raczej poszedł w stronę ściemy, tak? (śmiech). Zgadzam się, że trzeba edukować, pokazywać ludziom…
– Ale nie od razu…
– Ja bym wolał powiedzieć tak: damy, to zostawimy i tak dalej… Damy, ale w innej formie, nie? A później po prostu, w innej formie – nie w chamski sposób – zabrać. Ja cały czas mówię, że być może trzeba będzie się wytłumaczyć, że wtedy była taka sytuacja, a teraz na przykład trzeba zredukować z 500 do 300...
– A może od razu do 100, nie trzeba się rozdrabniać… (śmiech).
(Warszawa, twardy elektorat PO, 11 lipca)

CDN...


--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Edytor zaawansowany
  • diabollo 14.09.19, 10:56
    KORUPCJA PRYWATNA – NIE. PUBLICZNA – OK
    Jedną z konsekwencji cynizmu politycznego, pokazującą siłę identyfikacji z partią, jest dwojaki stosunek Polaków do korupcji. Polacy nie akceptują kradzieży „dla siebie”, ale „dla partii” – owszem. Rozumieją, że „tak trzeba”, jeśli ich partia ma się utrzymać przy władzy. Taka korupcja akceptowana jest w imię wyższej konieczności, czyli materialnych i symbolicznych korzyści. Polityk nie straci zaufania wyborcy, gdy złamie prawo, jeśli to ma przynieść sukces partii, którą wyborca popiera.
    Tak można wyjaśnić niespotykaną w poprzednich kadencjach parlamentu odporność partii rządzącej na afery:
    Powiedzieliście, że na planecie PiS nepotyzm, korupcja mogą mieć miejsce. Czy można politykowi takiemu jak Kaczyński wybaczyć korupcję do jakiegoś stopnia?
    – Nie do końca. Bo jeżeliby to były materialne korzyści, indywidualne...
    Dla siebie.
    – Dla siebie. To wtedy nie, jest stracony.
    A gdyby nie dla siebie, tylko dla matki?
    – Dla partii, dla ogółu, jeżeliby to było udokumentowane, to tak, byłbym skłonny to wybaczyć.
    Dla partii, nie dla siebie?
    – Tak.
    (Puławy, twardy elektorat PiS, 8 lipca)

    Tylko pozorna jest więc sprzeczność w zachowaniu Jarosława Kaczyńskiego, który akceptuje pozyskiwanie przychodów przez polityków PiS dla swojej partii i jej otoczenia instytucjonalnego (umieszczenie wielu polityków PiS na wysoko płatnych stanowiskach w spółkach skarbu państwa), ale z drugiej strony potrafi zareagować ostro na przykłady korupcji prywatnej u polityków swojej formacji (afera nagród w rządzie Beaty Szydło).
    Można w ten sposób wyjaśnić, dlaczego PiS nie poniósł szkód w elektoracie z powodu afery Srebrnej ujawnionej przez „Gazetę Wyborczą” przed eurowyborami.
    Partie opozycyjne mają mniej okazji do korupcji publicznej. Choć można się domyślać, że część opozycyjnych wyborców byłaby gotowa wybaczyć korupcyjne gromadzenie funduszy na kampanię, gdyby miało to służyć obaleniu PiS. Nie porzucają też nadziei na „aferę wszystkich afer”, która w końcu odsunęłaby PiS od władzy. Wyobrażają sobie to tak:
    – A ja uważam, że może jakby wybuchła jakaś wewnętrzna afera w PiS-ie (śmiech), żeby udowodniono np. to przyjęcie łapówki przez Kaczyńskiego, te 50 tys. w kopercie, to może tak naprawdę społeczeństwo by zobaczyło, bo to jest wszystko pod stołem, jak to się mówi, i to idzie do telewizji.
    – Właśnie.
    (Puławy, potencjalny elektorat PO, młodsi, 8 lipca)
    Nie wydaje się to możliwe z tego samego powodu, dla którego prowadzi się takie rozważania: cynicy są po obu stronach, nikt więc nie będzie szczerze oburzony.
    KOŚCIÓŁ MIESZA SIĘ W POLITYKĘ, ALE POLITYKA W KOŚCIÓŁ – NIE
    Nasze badania pokazują, że afery związane z Kościołem szkodzą tylko Kościołowi, a nie Prawu i Sprawiedliwości. To jest kolejna konsekwencja cynizmu politycznego.
    Badani ze wszystkich elektoratów żywo opowiadają o nadużyciach księży, których doświadczyli sami, ich bliscy albo osoby im znane. Jednak nie uważają, że sprawy te obciążają bliską Kościołowi partię PiS:
    Nic nie powiedzieliście o pedofilii w Kościele, oglądaliście film Sekielskich?
    – Tak.
    – Tak.
    No i co o tym myślicie, kto ponosi odpowiedzialność za pedofilię w Kościele?
    – Ciężko powiedzieć, żeby to rząd ponosił.
    Nie, pytam, kto tak naprawdę zawinił, czy to jest systemowe?
    – No po prostu kościelne.
    – No Kościół.
    (Puławy, potencjalny elektorat PO, młodsi, 8 lipca)
    Pedofilia w Kościele to dla Polaków temat „rozwojowy”. W sferze publicznej zgasł wskutek błędnego przekonania, co o tym myślą Polacy. Politycy (np. PSL) i publicyści mylnie uznali, że skok poparcia dla PiS na wsi i w małych miastach oraz jego zwycięstwo w wyborach do Parlamentu Europejskiego wynika z reakcji na ujawnienie pedofilii w Kościele. Film braci Sekielskich został przyjęty z najwyższą powagą i najczęściej uznany za wiarygodny. Kościół, także w elektoracie PiS, dużo na wiarygodności stracił. Jednak z powodu wspomnianej „wyższej konieczności” zwolniono z odpowiedzialności PiS, który był jedyną partią kluczącą w sprawie afer pedofilskich i odmawiającą powołania świeckiej komisji do wyjaśnienia pedofilii w Kościele.
    LEGITYMIZACJA PRZEZ SKANDAL
    Zaobserwowaliśmy, że istotne znaczenie w przyciągnięciu nowych wyborców ma zjawisko, które można nazwać „legitymizacją przez skandal”. Drażnienie elit, poniżanie, odcinanie się od nich poprzez wywoływanie kontrowersji i oburzenia w mediach stało się dla takich polityków jak Donald Trump, Nigel Farage czy Matteo Salvini sposobem na zdobycie nie tylko popularności, ale także zaufania wyborców, którzy uważają się za pokrzywdzonych przez elity.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 14.09.19, 10:58
    Skandalizujący polityk może na co dzień mieć w rankingach niskie zaufanie lub poparcie (jak Trump czy Kaczyński), ale w momencie wyboru autentyczność i antyelitarność dają mu (albo jego partii) szanse na pokonanie przeciwników politycznych. Tak można tłumaczyć zaskakujący wybór Trumpa albo brexit. Wywoływanie kontrowersji odbierane jest jako wyjście poza nieznośny szablon, wyłamanie się z wystudiowanego PR-owego standardu. Dzięki temu politycy niereprezentatywni, ekscentryczni, osobliwi zyskali na atrakcyjności. Nie zajmują już niskich miejsc w rankingach zaufania. Dzięki swojej oryginalności Kaczyński zasłużył na uznanie nawet w lewicowej grupie wyborców:
    – A co by nie mówić o prezesie, nie popieram, ale on jest naturalny w tej swojej…
    Autentyczności?
    – W odizolowaniu. On z nikim nie rozmawia, nie udziela żadnych wywiadów. On nie jest taki właśnie zrobiony przez tych speców, żeby się sprzedać, za to jedno akurat go cenię.
    (Skierniewice, elektorat Lewicy, młodsi, 21 sierpnia)
    Macie ideał polityka? Dobry przykład?
    – Może być ciężko.
    – Ja naszego Kaczorka bardzo cenię...
    – No bo żony nie ma, to ma kota, czymś musi się zająć.
    – Kaczyński wzbudza moje zaufanie.
    Wzbudza?
    – Tak. Ale PR-owo nie jest za dobry. Jeśli chodzi o kompetencje, które polityk powinien mieć. Straszne kontrowersje wzbudza... Ale w zasadzie to jest zaleta, że jest autentyczny, nie cyniczny.
    (Puławy, twardy elektorat PiS, 8 lipca)
    To, co nazwaliśmy „legitymizacją przez skandal”, uodparnia PiS na koszty polityczne afer obozu władzy ujawnianych przez media głównego nurtu. Afery wywoływane przez partię a priori kontrowersyjną i od początku krytykowaną przez media (a także zagranicę) nie poruszają wyborców. Nie ma już też wspólnych punktów odniesienia, które rozstrzygałyby, kto w walce politycznej postępuje właściwie, a kto nie. Wyborcy pozostają więc przy swoich partiach.
    Stąd tak duże znaczenie przywiązywane przez polityków do tzw. przekazów dnia i do posiadania przychylnych mediów. Dzięki nim władza podaje wyborcom gotowe odpowiedzi, które mają im pozwolić obronić swój polityczny wybór, ale ani jedna, ani druga strona nie traktuje ich w pełni poważnie.
    O tym, jak jest naprawdę, wyborcy PiS dowiadują się nie z „gotowców” (np. słynnych pasków telewizyjnych), ale oglądając różne media. I tak dochodzimy do kolejnego paradoksu.

    WYBORCA PIS PRZEŁĄCZA NA TVN LUB NA POLSAT
    Elektorat PiS nie jest tak omamiony propagandą TVP, jak sobie wyobrażają zwolennicy opozycji.
    Jak pokazują badania jakościowe, a potwierdzają dane ilościowe z naszego sondażu, preferencje polityczne są wyraźnie skorelowane z poziomem zróżnicowania źródeł informacji o polityce. Ale kierunek tych zależności jest zupełnie inny, niż podpowiada stereotypowy wizerunek elektoratu. Najmniej zróżnicowane są źródła informacji twardego elektoratu PO, który odrzuca TVP, uważając TVN za jedyną stację obiektywną i godną zaufania.

    Pejzaż programów informacyjnych, które oglądają wyborcy PiS, jest znacznie szerszy niż wyborców PO. 30 proc. przedstawicieli PiS-owskiego „rdzenia” deklaruje, że dostrzega stronniczość „Wiadomości” TVP, a 16 proc. – i/lub wszystkich programów informacyjnych w telewizji publicznej i u nadawców prywatnych.
    „Nachalna propaganda” żenuje część wyborców PiS, zwłaszcza tę o wyższym kapitale kulturowym. Nasi rozmówcy nie wierzą, że telewizja publiczna może napędzać partii wyborców. Większość naszych rozmówców z grupy zagorzałych zwolenników partii rządzącej (potwierdzają to także wyniki sondażu) ma z telewizją publiczną wyraźny problem etyczny i estetyczny, dlatego stara się sięgać po dużo bardziej zróżnicowane źródła informacji niż zwolennicy opozycji.
    Poglądy twardego jądra wyborców PiS na TVP wyglądają np. tak:
    – Co mnie może mierzić co do PiS-u, to mogę mieć jeden taki mały minus: telewizja publiczna. Boże, jak oni, za przeproszeniem, wchodzą PiS-owi w dupę, to już mnie zaczynają denerwować, naprawdę.
    – To już jest przesadzanie. Telewizja informacyjna rządu niech będzie tubą informacyjną, ale nie do tego stopnia, co się robi…
    – Za dużo propagandy: ta telewizja i ta pani, co tam prowadzi…
    Wolelibyście, żeby to inaczej funkcjonowało?
    – Pewnie, że tak. Żeby nie do tego stopnia kadzone było.
    – Żeby było więcej na przykład obiektywności.
    – Też niech będą wypowiedzi innych.
    – I samokrytycyzmu trochę też, bo to nie jest tak idealnie, że sam miód płynie!
    – Jak jest coś zawalone, to trzeba prawdę w oczy powiedzieć, a nie sam miód. Tam ten miód się leje, kurde, strugami, że jakby sobie chcieli poprawić humor, jak jest wspaniale.
    (śmiech całej grupy)
    – Aż trzeba czasem przełączyć na TVN czy na Polsat.
    – Ja nie oglądam TVP cały czas – trochę tego, trochę tego.
    – Ja prawie zaczynam przełączać...
    – Ja jeszcze lata 80. pamiętam, tak że... to wróciło, to wróciło, no ludzie!
    – Jak oglądam czasami archiwalne, to nie dało się tego oglądać (śmiech).
    – Ale kiedyś był tylko drugi, a teraz każdy program się ciągnie, ciągnie... I każdy program to jest lanie miodu, no troszkę dziegciu też trzeba.
    – Tak, tak, zgadzam się z tobą.
    (Puławy, twardy elektorat PiS, 8 lipca)
    Zaobserwowane zjawiska znajdują uzasadnienie w analizie elektoratów poszczególnych partii.

    TWARDY ELEKTORAT PO: POSTAWA „ANTY-PIS”
    Postawy elektoratu Platformy Obywatelskiej są sprzeczne i rozrywają partię. Zwolennicy PO mają do wyborców PiS stosunek pogardliwy. Niemniej jednak skuteczność PiS zrobiła na nich wrażenie do tego stopnia, że uważają, iż PO powinna kopiować to, co u przeciwnika zadziałało. Akceptują licytację na obietnice socjalne, co nie przeszkadza im krytykować „rozdawnictwa PiS”. Uważają, że programy socjalne PiS należy przyciąć, aby skończyć z wykorzystującą je „patologią”, a najlepiej – w ogóle z nich zrezygnować.

    Zdecydowanie najsilniejszą emocją i jedyną scalającą cały elektorat PO jest postawa „anty-PiS”. Słabo zaznacza się postawa „pro-PO” (no jakoś mi nic nie wpada pozytywnego; żeby przyciągnąć nowych wyborców, to nie było nic; nie było żadnego takiego konkretnego planu, który mógłby być zasłyszany).
    Wyborcy ci będą głosować na Platformę, ale blisko im też do Wiosny czy SLD. Zdarza się, że poproszeni o narysowanie wybranych partii jako osób, rysują PO i Razem lub Wiosnę jako braci bliźniaków lub postaci bardzo do siebie podobne. W tym elektoracie (podobnie jak w lewicowym) sprzeczny wizerunek ma SLD – raz jako partia tolerancyjna i nowoczesna, a raz jako reprezentacja „starej gwardii z PRL”.
    Trudniej zbudować Platformie więź emocjonalną ze swoimi wyborcami i zmotywować ich, bo jest to elektorat relatywnie zadowolony z życia. Mimo władzy PiS nie czuje się poszkodowany życiowo w konkretnych sprawach. Wyborca PO pytany o to, jakie problemy należy w Polsce rozwiązać, odpowiada raczej beztrosko:
    Jakby każdy od serca powiedział: Polska marzeń za 20 lat. Co by musiało się zmienić, żeby była to Polska waszych marzeń?
    – Żeby ludzie byli uśmiechnięci.
    – No właśnie.
    – Żeby byli uprzejmi dla siebie, żeby byli łagodni… Żeby się tak nie śpieszyli, jak się śpieszą, nie wpadali na siebie.
    – A to się śpieszą po Warszawie.
    – Żebyśmy nie narzekali.
    No dobra, uśmiechnięci ludzie, co jeszcze?
    – Żebyśmy widzieli plusy, żeby nie było mobbingu w pracach, żeby dzieci nie cierpiały na różne depresje.
    – No i chyba żebyśmy nie byli tak podzieleni.
    – Żeby nie było polaryzacji w poglądach politycznych.
    (Warszawa, twardy elektorat PO, 10 lipca)
    Żeby zrozumieć, na czym polega różnica między wyborcą PO i PiS, zestawmy te dwie symetrycznie przeciwne (klasowo) odpowiedzi.
    Wyborca PO: – Żeby skończyły się wszystkie remonty wreszcie, żeby były już autostrady, żeby można było żyć jak w nowoczesnym państwie. (…) No po prostu, żeby komfort życia był już ustabilizowany.
    Wyborca PiS: – Że robi się autostradę, która jest rok niepłatna, a potem płatna, i to kupę pieniędzy; tylko że robi się coś dla ludzi, konkretnie, dla mnie. Nie że mam ładną drogę. Ja mogę nie mieć samochodu, mi autostrada w ogóle nie jest potrzebna. Ale jest dla mnie obietnica, że będę miała emeryturę, że będę miała socjalne,
  • diabollo 14.09.19, 11:00
    Wyborca PiS: – Że robi się autostradę, która jest rok niepłatna, a potem płatna, i to kupę pieniędzy; tylko że robi się coś dla ludzi, konkretnie, dla mnie. Nie że mam ładną drogę. Ja mogę nie mieć samochodu, mi autostrada w ogóle nie jest potrzebna. Ale jest dla mnie obietnica, że będę miała emeryturę, że będę miała socjalne, że dzieci będą mogły wychowywać swoje dzieci, bo mogą siedzieć w domu przez 5 lat.
    (Toruń, nowy elektorat PiS, starsi, 11 lipca)
    Powiązanie tożsamości politycznych z cywilizacyjnymi i klasowymi nie jest korzystne dla sił opozycji, ponieważ retoryka ostatnich rządów – przekonująca o sukcesach gospodarczych i politycznych Polski w UE – doprowadziła do sytuacji, w której grupą odniesienia dla Polaków przestały być inne państwa postkomunistyczne, a stały się zamożne kraje Europy Zachodniej. Kiedy porównujemy się z Niemcami lub Skandynawami, maleje grupa obywateli myślących o sobie jako o ludziach sukcesu albo zamożnej klasie średniej:
    – Podług tego, co było wcześniej, to zauważamy, że jest do przodu. Ale jak patrzymy na to, ile na Zachodzie kosztują dane rzeczy, i to jest cena porównywalna w Polsce, a jak porównamy pensje tych osób do naszych, to tutaj troszeczkę dysproporcja jest zbyt duża, uważam.
    (Skierniewice, elektorat PSL, 21 sierpnia)
    POTENCJALNY ELEKTORAT PO: LIBERALIZM SELEKTYWNY
    Różnice i sprzeczności w obrębie elektoratu PO stają się jeszcze bardziej zauważalne, gdy porównamy twardy wielkomiejski elektorat Platformy z labilnym elektoratem z małych miast. To następstwo m.in. występujących w debacie publicznej i kulturze masowej (np. serialach) uproszczeń, które objaśniają spór między PO i PiS jako konflikt między Polską wielkomiejską i prowincjonalną.

    Im bardziej rośnie niechęć między obiema grupami, tym bardziej rozbity jest potencjalny elektorat PO. Antagonizowanie jednych i drugich jest sposobem na dzielenie dotychczasowych wyborców PO i uniemożliwia tej partii formułowanie spójnego komunikatu. Konsekwencją jest jej chwiejność programowa: PO raz stara się udowodnić swoją progresywność, a raz próbuje wzmocnić prawe skrzydło.
    Liberalny kulturowo, choć z wyraźnymi ograniczeniami, jest tylko twardy elektorat PO. Inni wyborcy Platformy mają problem z tolerancją wobec mniejszości etnicznych i seksualnych. Niekontrowersyjne są wątki równouprawnienia kobiet. Ale również niekontrowersyjny jest brak akceptacji dla mniejszości etnicznych. W elektoracie PO – przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Można to zjawisko nazwać „nietolerancją ekonomiczną”:
    – Mnie wkurza tutaj, np. lokalnie – mniejszości narodowe, konkretnie o Cyganów mi chodzi, wielki problem.
    – Z Cyganami.
    – To jest odczuwalne bardzo. Coś się próbuje teraz robić z tym, ale myślę, że będzie ciężko cokolwiek.
    Co trzeba zrobić?
    – Zagonić ich do pracy.
    (Puławy, potencjalny elektorat PO, młodsi, 8 lipca)
    Same osoby homoseksualne są akceptowane, ale barierą przed uznaniem ich praw jest lęk przed adopcją dzieci:
    Co to jest w zasadzie LGBT?
    – To znaczy, to są, że chcą adoptować te dzieci…
    (Puławy, potencjalny elektorat PO, starsi, 8 lipca)
    Głównym problemem Platformy w utrzymaniu tego elektoratu przy sobie jest brak naturalnych barier ideologicznych i rosnące sprzeczności kulturowe między twardym jądrem PO i labilnym elektoratem na prowincji. Jeśli ta opozycja będzie rosła – podsycana przez politykę rządu i impas programowy w PO – labilny elektorat PO może zostać rozebrany między bardziej spójne, wyrazistsze formacje. Prowincja może wybrać PiS (lub PSL), a wielkie miasta – Lewicę.
    LEWICA: SYMETRYŚCI W MAŁYCH MIASTACH I ANTY-PIS W DUŻYCH
    Wyborcy Lewicy są silnie antypisowscy. 80 proc. „rdzennych” wyborców partii lewicowych uważa, że PiS jest zagrożeniem dla Polski i należy jak najszybciej demokratycznie odebrać mu władzę. Dla porównania: tak samo uważa 68 proc. podstawowego elektoratu PO i 58 proc. potencjalnego elektoratu Lewicy.
    Zaufanie do lewicowych partii politycznych wśród osób, które jesienią chcą oddać na nie głos, jest zróżnicowane. Relatywnie najwyższe mają wyborcy SLD, spośród których 80 proc. deklaruje pełne zaufanie. Z kolei Wiosna – prawdopodobnie w związku z postawą jej przywódcy bezpośrednio po wyborach europejskich – jest liderką braku i ograniczonego zaufania (tylko połowa wyborców tej partii ma do niej pełne zaufanie).

    Małomiasteczkowa i młodsza grupa fokusowa badanych wyborców Lewicy to często tzw. symetryści – zdystansowani w równej mierze wobec PiS i PO. Dla nich sympatia dla Lewicy wynika bardziej z potrzeby nowości niż lewicowości. Najbardziej ich interesuje poprawa usług publicznych (zdrowie, edukacja), zwrócenie uwagi na jakość życia, wprowadzenie zmian, które ułatwią życie młodym ludziom (rynek pracy, mieszkania).
    Z punktu widzenia wyborców Lewicy przywódca jeszcze nie został wyłoniony i nie wiadomo, kto nim będzie. Wszyscy uczestnicy i uczestniczki badań są zgodni, że liderem powinien być mężczyzna (sic!). Starsi i wielkomiejscy wyborcy chórem wymieniają Włodzimierza Czarzastego, choć część krzywi się na jego postkomunistyczny rodowód (wspominali o Ordynackiej, SLD itd.). Młodsi go jednak nie znają.
    Nie akceptują w tej roli Roberta Biedronia. Wyborcy wielkomiejscy – z powodu jego postawy w sprawie mandatu europosła (panuje opinia, że „się skończył” szybciej od Palikota i Petru). Młodzi rozmówcy popierający Lewicę – z powodu „sklejenia” lidera Wiosny z jednym tematem:
    – Biedroń, nic mu nie ujmując, to każdemu się kojarzy, ha, ha, pedały, ha, ha, tęcza i nic więcej.
    (Skierniewice, elektorat Lewicy, 21 sierpnia)
    W obu grupach znalazły się osoby preferujące Adriana Zandberga, ale pojedyncze, reszta nie kojarzyła jego osoby. Nawet w elektoracie Lewicy w Warszawie Zandberga uznano za postać kontrowersyjną ze względu na jego („podejrzane”) nazwisko:
    – Ja uważam, że nazwisko jakby zmienił na bardziej polskie, to by były już większe możliwości. Bo jednak…
    (Warszawa, elektorat Lewicy, starsi, 20 sierpnia)
    PSL: MŁODY PRZEDSIĘBIORCA Z WIDŁAMI
    PSL, od którego zaczął się rozpad Koalicji Europejskiej, ma problem nie tylko z tożsamością, ale nawet z samym zaistnieniem lub przetrwaniem w świadomości wyborców. W grupie fokusowej złożonej z samych wyborców PSL, gdy prowadzący zachęcał ich do rozmowy o polityce i partiach politycznych, jakby zapomnieli o ludowcach:
    – Może ja przestałem śledzić politykę mocno, ale wydaje mi się, że w tym momencie to jest tylko jedna partia w tym kraju.
    PiS, tak?
    – Tak, rządząca. I ja powiem szczerze, dla mnie PO to już jest przeżytek…
    Obawiasz się, że w zasadzie PiS już będzie do końca świata?
    – Nie, w żadnym wypadku, uważam, że nie. Nie obawiam się, tylko na chwilę obecną nie widzę alternatywy.
    OK, a Platforma nie jest taką alternatywą?
    – Myślę, że Platforma już jest…
    – Zgasła.
    A jakieś inne partie?
    – Nie ma alternatywy.
    – Lewica by się jakaś przydała, która…

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 14.09.19, 11:02
    (Skierniewice, elektorat PSL, 21 sierpnia)
    Wyborcy PSL zostali poproszeni, by narysowali partię, tak jak ją sobie wyobrażają jako osobę. Połowa badanych narysowała rolnika z widłami, inni – młodego przedsiębiorcę. Problemu z zaistnieniem i pozytywnym odbiorem nie ma lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Popularnością „przykrywa” swoją partię. Na Kosiniaka pozytywnie reagują wyborcy także innych partii, włącznie nawet z lewicowymi.
    Najważniejszym problemem PSL jest brak takich cech, których nie miałyby inne większe partie. Jedyną, którą są w stanie wymienić wyborcy, to bliskość i znajomość kandydatów. To, co może przytrzymać wyborców przy PSL, to – wbrew stereotypom – nowoczesne, młode i przedsiębiorcze struktury. To by się zgadzało z wizerunkiem młodego pokolenia polityków, którzy dowodzą dziś partią, mimo że dominujące w sferze publicznej wyobrażenie na temat PSL jest wciąż bardzo tradycyjnie chłopskie.

    ŻELAZNY WYBORCA PIS: „JA PIS-OWIEC”
    Tylko Prawo i Sprawiedliwość ma wyborców tak silnie zidentyfikowanych z partią, że potrafią powiedzieć o sobie: „Ja PiS-owiec”. To jedyny elektorat aktywnie szukający kontaktu z politykami, chodzi na spotkania z nimi albo członkami partii.

    Wyborcy ci mają poczucie, że są reprezentowani (76 proc. uważa, że ma na kogo głosować), nie mają partii drugiego wyboru (71 proc. – dwukrotnie więcej niż w przypadku zwolenników PO/Nowoczesnej), ufają swojej partii (aż 81 proc. ufa jej bez zastrzeżeń – to najwyższy odsetek wśród największych ugrupowań).

    Dla „starego elektoratu” PiS to wcale nie program socjalny ma największy wpływ na decyzje wyborcze. Ich lojalność jest starsza niż obietnice socjalne PiS. Najsilniejszą motywacją wydaje się niechęć, a nawet nienawiść do PO i partii lewicowych jako reprezentantów wielkomiejskich elit. Wyborcy PiS wprost identyfikują swoich przeciwników jako: „średnie i duże miasta”, salon, Europa, pieniądze.
    Dobrze to widać w wypowiedziach projekcyjnych podczas fokusu. Badani byli proszeni o wyobrażenie sobie partii na podobieństwo osób:
    – SLD – mężczyzna starszy wiekiem, szpaner, fałszywa osobowość, zadufany, kłamliwy. Średnie i duże miasta.

    – Wiosna to hippis, taki z pacyfą, rainbow, free love, wolność dla wszystkich, no religion, John Lennon, Imagine. A w głowie ma pieniądze, jak się wylansować, (…) o niesprecyzowanych źródłach finansowania w europejskich salonach. (…) PO na pozór być może niewiele się różni, bo też czasem kojarzy mi się z kimś ubranym w garnitur, kto wygląda ładnie. Z tym że to będzie karierowicz z elementami na pokaz, teczuszka, rolex. I będzie to raczej osoba młodsza od tej z PiS-u. A tutaj [o PiS] jakaś flaga, przywiązanie do kraju, podkreślenie konserwatyzmu. Na pewno będzie to osoba starsza, ubierająca się schludnie, klasycznie, nie na pokaz.

    (Puławy, twardy PiS, 8 lipca)
    Jest to elektorat wyraźnie bardziej od innych konserwatywny i tradycyjny, przywiązany do wartości religijnych i narodowych. Wyrażają to wypowiedzi homofobiczne, antyuchodźcze i rasistowskie. Ciekawsze jest to, że niektórzy wyborcy PiS z tej grupy są świadomi swojej homofobii i zauważają jej negatywne skutki. Wprawdzie częściowo tłumaczą ją jako rezultat kampanii na rzecz tolerancji, ale jednocześnie chcieliby moderować jej oddziaływanie.
    Można zinterpretować to jako specyficzną, ale jednak formę postępu nawet na najdalszych peryferiach:

    – Są homofobiczni młodzi ludzie w klasie na przykład u mojego syna. Bardzo. (…) Oni tam pedałami jadą i wszystkim, strasznie. To wcale nie jest tak, (…) ale myślę, że teraz na siłę zmuszanie ich do tolerowania i powiedzenia, że to jest dobre, to nie jest zdrowe... To nie działa… Co nie znaczy, że mamy tolerować, że jest homofobia, bo ktoś może być agresywny wobec homoseksualistów, to nie jest dobrze też, tak uważam, z samego faktu, że są homoseksualistami…
    (Puławy, twardy elektorat PiS, 8 lipca)
    NOWY ELEKTORAT PIS: „PRZEDE WSZYSTKIM TEN SOCJAL”

    Nowy elektorat PiS, który odgrywa decydującą rolę w wynikach ostatnich wyborów, wyraźnie różni się od „starego” elektoratu PiS. Najkrócej mówiąc, poparcie dla PiS wśród nowego elektoratu jest warunkowe, a właściwie instrumentalne – jakby odbiorcy pomocy socjalnej wykorzystywali swoją partię i jej wolę utrzymania się u władzy.
    To przeważnie mieszkańcy wsi i małych miast. Są umiarkowanie konserwatywni, ale to nie wątki światopoglądowe najbardziej przyciągają ich do PiS:
    W którym momencie do ciebie przemówiło, że PiS?
    – Po wyborach prezydenckich, PiS wygrało wybory prezydenckie i zaczęły być pierwsze przesłanki, że kolejne wybory też mogą wygrać. Stwierdziłem, że warto zadbać o własny interes.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 14.09.19, 11:05
    (Toruń, nowy elektorat PiS, starsi, 11 lipca)
    Wyborcy ci kulturowo nie różnią się bardzo od potencjalnych wyborców PO. Wbrew nieustannym zapewnieniom polityków Platformy podejrzewają, że wycofa się ona z programów socjalnych wprowadzonych przez partię rządzącą.
    Poparcie dla PiS jest warunkowe jeszcze w jednym wymiarze.
    WIĘKSZOŚĆ KONSTYTUCYJNA? NIE, DZIĘKUJĘ!
    Wyborcy PiS nie chcą monopolu swojej partii, a nawet się go obawiają. Większość, nawet wśród najtwardszych zwolenników, była sceptyczna wobec większości konstytucyjnej dla PiS. Czują się bezpieczniej, gdy partia Kaczyńskiego ma konkurencję:
    Czy chcielibyście, żeby miał większość konstytucyjną, żeby mógł zmienić konstytucję?

    – Nie.
    – Nie, chciałabym, żeby była też taka równowaga zachowana.
    – Tak, ja też…, bo możemy się pomylić, to po pierwsze, myśmy już przechodzili z tą partią wiodącą. A po drugie, – zawsze jak jest opozycja, która coś może naszkodzić, to powoduje, że ta nieopozycja stara się.
    – Tak, jak jest silna opozycja w państwie, to partia rządząca musi się starać.
    – Jestem zwolennikiem PiS-u, ale to nie jest tak, że ja im na tyle ufam, że chciałabym, żeby oni mieli całkowitą władzę i mogli robić, co chcieli.
    (Toruń, nowy elektorat PiS, 11 lipca)

    Uzasadnienia wyborców wpisują się w zasadę „checks and balances” (mechanizmów równowagi i kontroli), ale w formie raczej odczuwanej. Ci sami wyborcy nie dostrzegają potrzeby „checks and balances” w formie instytucjonalnej – np. niezależnego sądownictwa. Mogą się więc pewnego dnia w tym monopolu obudzić.
    JAKA PARTIA MOŻE POKONAĆ PIS
    W zależności od postawy głównych sił politycznych możliwe są trzy scenariusze:
    „Scenariusz węgierski”
    Prawo i Sprawiedliwość wchodzi na nieosiągalny dotąd po 1989 r. poziom władzy, podobny do tego, jaki ma Fidesz na Węgrzech czy partia Erdogana w Turcji. Obietnicami socjalnymi PiS może przekonać do siebie sporą grupę wyborców PO i PSL, przede wszystkim na prowincji.

    Opozycja może nabrać charakteru wyspowego i skupić się na rywalizacji w wyborach samorządowych w dużych miastach między PO i Lewicą. Lewica sięga dziś tylko tam i dzieli z Platformą ten sam elektorat.
    Jedyną partią, która rywalizuje dziś z PiS o konserwatywnego wyborcę z prowincji, jest walczący o życie PSL w egzotycznej koalicji z Kukizem.
    Wprawdzie badania pokazują, że wyborcy (nawet zwolennicy PiS) nie życzą sobie scenariusza węgierskiego, ale skuteczna kampania partii rządzącej przy niskiej skuteczności działań opozycji łatwo może doprowadzić do „pułapki społecznej”, w której dobre intencje indywidualne dadzą odwrotny efekt na poziomie zbiorowym.

    „Scenariusz słowacki”
    Spowodowane czynnikami zewnętrznymi lub kryzysem przywództwa, bo raczej nie z powodu afer, załamanie się PiS może doprowadzić do powstania populizmu lewicowego. Wyborcy nie zrezygnują bowiem z oczekiwań socjalnych. Nie tylko ostatnia konwencja PiS, ale cały okres jego rządów pokazały, że sytuacja w Polsce dojrzała do tego, aby społeczeństwo dostało jakąś wersję państwa dobrobytu.
    Lewicowa koalicja, w której silny udział ma partia taka jak Razem, może socjalnie przelicytować PiS i zaproponować wariant welfare state 2.0. Kluczowe byłoby zaproponowanie nowych rozwiązań, aby program nie był adresowany tylko do salariatu (pracowników etatowych). Musiałyby to być rozwiązania w stylu bezwarunkowego dochodu podstawowego i objąć pracujący na śmieciówkach prekariat oraz młodych, o których upominali się rozmówcy we wszystkich badanych przez nas grupach.

    Wyzwaniem dla populistycznej lewicy byłyby kwestie kulturowe. Część wyborców socjalnych dziś z oporami głosuje na „rydzykowy” PiS. Dlaczego nie mieliby, choćby z obrzydzeniem, głosować na „tęczową” lewicę?
    „Scenariusz bawarski”
    Platforma, wspierana przez PSL lub umiarkowaną lewicę, uczy się być demokratycznym PiS-em.
    Nasze badania wyraźnie pokazały, że Polacy są gotowi zaakceptować welfare state w wersji konserwatywnej, czyli takie, w którym uprawnienia do świadczeń wynikają z zatrudnienia „żywiciela rodziny” (pracy co najmniej jednego ze współmałżonków). Wyrazem tego podejścia jest powszechna opinia, że 500 plus nie należy się „patologii” (tym, którzy nie pracują i utrzymują się ze świadczeń socjalnych) ani najbogatszym.

    Chodzi o to, aby dzieci mogły pracować w Polsce, żeby nie musiały uciekać, ale zarazem, żeby się pod względem kulturowym nam tu nie za bardzo pozmieniało. Badani wskazują, że nie chcą, aby wyszło tak jak w Danii czy Szwecji, żeby mniejszości nie narzucały nam tego, jak mamy się zachowywać w swoim kraju.
    Połączenie takiego państwa dobrobytu z programem złożonym z wątków względnie dla Polaków niekontrowersyjnych – jak opodatkowanie Kościoła, równouprawnienie kobiet, gwarancja zachowania „kompromisu” aborcyjnego z dostępem do edukacji seksualnej i antykoncepcji oraz zapobieganie homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (ale nie z dążeniem do równości małżeńskiej) – mogłoby liczyć na wsparcie większości społeczeństwa i stanowić demokratyczną alternatywę dla rządów PiS.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 14.09.19, 11:07
    ***
    PiS może osiągnąć status Fideszu
    PO ma większy rezerwuar
    Na podstawie sondażu oszacowaliśmy obecną i potencjalną wielkość elektoratów dla trzech największych obozów politycznych. Elektorat rdzenny danej partii to osoby deklarujące w sondażu chęć oddania na nią głosu w nadchodzących wyborach. Elektorat potencjalny (rezerwuarowy) to osoby, które nie deklarują chęci głosowania na daną partię, ale poparły ją w jakichś ostatnich wyborach lub wskazują ją jako partię drugiego wyboru, a do tego deklarują do niej pełne lub częściowe zaufanie.

    Wielkość elektoratu
    Prawa i Sprawiedliwości:
    elektorat podstawowy – 35 proc.
    elektorat rezerwuarowy – 20 proc.
    łącznie (pułap poparcia) – 55 proc.
    Platformy Obywatelskiej:
    elektorat podstawowy – 25 proc.
    elektorat rezerwuarowy – 22 proc.
    łącznie (pułap poparcia) – 47 proc.
    Lewicy:
    elektorat podstawowy – 8 proc.
    elektorat rezerwuarowy – 12 proc.
    łącznie (pułap poparcia) – 20 proc.

    Według naszego sondażu 35 proc. osób, które deklarują udział w jesiennych wyborach, chce oddać głos na PiS (elektorat podstawowy, rdzenny). Kolejne 20 proc. można uznać za elektorat rezerwuarowy (potencjalny). Mimo że chcą głosować na inne partie lub deklarują, że jesienią nie zagłosują, to w przeszłości co najmniej raz głosowały na PiS (w wyborach parlamentarnych 2015 lub później).
    Można w ten sposób oszacować maksymalny pułap poparcia dla PiS na 55 proc. Partia Kaczyńskiego ma w swoim zasięgu poparcie bezwzględnej większości Polaków. Może zatem liczyć także na większość konstytucyjną. O tym, że sami wyborcy PiS niekoniecznie tego chcą, piszemy obok. Niemniej jednak PiS ma szansę osiągnąć status podobny do Fideszu na Węgrzech, który regularnie przekracza 50 proc. głosów w wyborach.

    Porównując sytuację PiS i PO, można stwierdzić, że elektoraty podstawowe tych obozów są w podobnym stopniu zdeterminowane, by konsekwentnie głosować na swoich głównych reprezentantów. Jednak elektorat rezerwuarowy PO wydaje się zasobem bardziej obiecującym dla swojej partii niż dla PiS – jego zaplecze rezerwuarowe, ponieważ w większym procencie bierze udział w wyborach, a głosy jeszcze częściej oddaje na PO/Nowoczesną niż konkurenci na PiS.

    ***
    Polska PiS, Polska PO?
    Niestety to prawda
    Aby rozlokować geograficznie opisane elektoraty, można skrzyżować deklaracje sondażowe z danymi Państwowej Komisji Wyborczej. Wynik będzie dość przewidywalny.
    Bastionami PiS – regionami o największym skupieniu elektoratu rdzennego – byłyby ziemskie powiaty województw: lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, podlaskiego i świętokrzyskiego, i słabiej zurbanizowane części mazowieckiego, wielkopolskiego i śląskiego. Największy zasób elektoratu potencjalnego PiS znaleźć można w województwach zachodnich: wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, opolskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim.

    CDN...

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 14.09.19, 11:08
    Matecznikiem twardego elektoratu PO jest kilkanaście (8-23) największych miast. Nie oznacza to, że większość wyborców PO to mieszkańcy wielkich miast (są to mieszkańcy miast małych i średnich), ale że w metropoliach koncentracja twardego elektoratu PO jest największa. Elektoratu potencjalnego opozycja powinna szukać w nieco mniej zurbanizowanych powiatach województw środka kraju: lubelskiego, łódzkiego, mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego czy wielkopolskiego.
    (W zaznaczonych województwach realizowaliśmy fokusy z odpowiednimi grupami wyborców)
    ***
    Przemysław Sadura – socjolog, dr hab., pracownik naukowy Instytutu Socjologii UW, członek zespołu Krytyki Politycznej

    Sławomir Sierakowski – socjolog, pracownik naukowy Niemieckiego Instytutu Polityki Zagranicznej (DGAP), szef Krytyki Politycznej, publicysta „Polityki”
    Koordynatorem badań jest fundacja Pole Dialogu. Sondaż przeprowadzono metodą wywiadów telefonicznych (CATI) 2-8 lipca 2019 r. na losowo-kwotowej reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski. Próba główna liczyła 800 wywiadów, a próba dodatkowa (mieszkańcy wsi i miast do 50 tys. mieszkańców) – 400 wywiadów. Błąd pomiaru – 3,5 proc. Terenową część badania przeprowadziła firma DRB Polonia. Dziewięć wywiadów grupowych przeprowadzono w dwóch falach: 8-11 lipca fokusy z wyborcami PO i obozu PiS, a 20-21 sierpnia 2019 r. – z wyborcami PSL i Lewicy.

    wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25188526,jacek-kurski-mowil-ciemny-lud-to-kupi-sprawdzilismy-lud-to.html#S.W-K.C-B.4-L.1.maly
    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • gaika 15.09.19, 13:55
    I teraz niech ktoś dowiedzie, że obraz wywyższającego się pana w lepiej skrojonym garniturze wobec obrazu pana w niedoczyszczonych butach, który nie wie, do czego służą banki, rentgen, usg czy tomograf to obraz sprzed kampanii 2016, czy też efekt kilkuletniej, doskonale prowadzonej propagandy.

    P.S. Uznanie, że dwie wieże to korupcja publiczna- prawdziwy majstersztyk.
  • diabollo 17.09.19, 07:33
    krytykapolityczna.pl/file/sites/4/2017/10/polityczny-cynizm-polakow.pdf
    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • supernowa 17.09.19, 08:04
    Co wynika z tego raportu, czego byśmy już nie wiedzieli?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka