Dodaj do ulubionych

Leczenie kulawej duchowości pacjenta ...

17.09.19, 20:00
"Duchowość i zdrowie to nowy obszar w opiece zdrowotnej, który nabiera coraz większego znaczenia, czego wyrazem jest pierwszy podręcznik na ten temat wydany niedawno przez Oxford University Press.1 Rozwój tej stosunkowo nowej dziedziny został zapoczątkowany przez kursy poświęcone duchowości i zdrowiu organizowane dla studentów uczelni medycznych w Stanach Zjednoczonych2 oraz publikację pierwszych wyników badań, które wskazały na zależność między wartościami duchowymi i przekonaniami religijnymi pacjenta a takimi wynikami zdrowotnymi jak: umiejętność radzenia sobie z chorobą, ogólna jakość życia, powrót do zdrowia po interwencji chirurgicznej lub epizodzie depresji oraz pozytywne nastawienie mimo trudnej sytuacji zdrowotnej. 3-12 Badania ankietowe pokazały także, że pacjenci chcieliby, aby ich wymiar duchowy został uwzględniony w opiece medycznej.13 W miarę jak rozwijały się kursy i badania, pojawiały się zagadnienia etyczne związane z pojęciem duchowości w opiece lekarskiej, rolą duchowości w opiece nad pacjentem oraz wdrożeniem opieki duchowej do praktyki klinicznej."

Cieszę się iż medycyna zaczyna poważnie myśleć o łagodzeniu cierpienia duchowego pacjenta.

Łączę obie poły lata.
Edytor zaawansowany
  • leda16 18.09.19, 10:48
    Duchowego czyli psychicznego po świecku mówiąc. A od tego są psychologowie nie ignoranccy w tej dziedzinie lekarze. Na wierze w realizm w sytuacji podejmowania decyzji, oparta jest cała psychoterapia poznawczo - behawioralna, uważana obecnie za najbardziej skuteczną w zmianie postaw pacjenta. W tym sensie powiedzenie "wiara góry przenosi" zyskuje ponadczasowy wymiar a wiara w Boga jawi się jako jeszcze jedno placebo, czasami nader skuteczne zwłaszcza, gdy leczenie przyczynowe nadal tkwi w powijakach a lekarze pieprzą o "duchowości" zamiast o przyczynowo-skutkowości.

    --
    www.pmiska.pl
  • suender 18.09.19, 14:59
    leda16 18.09.19, 10:48

    Duchowego czyli psychicznego po świecku mówiąc. A od tego są psychologowie nie ignoranccy w tej dziedzinie lekarze. Na wierze w realizm w sytuacji podejmowania decyzji, oparta jest cała psychoterapia poznawczo - behawioralna, uważana obecnie za najbardziej skuteczną w zmianie postaw pacjenta. W tym sensie powiedzenie "wiara góry przenosi" zyskuje ponadczasowy wymiar a wiara w Boga jawi się jako jeszcze jedno placebo, czasami nader skuteczne zwłaszcza, gdy leczenie przyczynowe nadal tkwi w powijakach a lekarze pieprzą o "duchowości" zamiast o przyczynowo-skutkowości.
    ========================================================

    - Najpierw dziękuję za zabranie głosu w mym wątku.

    - Jeżeli wypowiedziałaś się tylko po przeczytaniu zajawki co zapodałem w pierwszym pości, to zrobiłaś to nieco za wcześnie. Ale jeśli czytałaś cały artykuł, to znaczy iż chybaś mało przemyślała.

    Za chwilę zapodam drugą część, a na końcu podam link do źródła.

    Co do owego "placebo" to po części pacjent do każdego lek mu zaordynowanego podchodzi jako do placebo.
    A robi to może bezrefleksyjnie gdyż wiąże nadzieję iż dany medykament mu pomoże (taka jest zasada działania placebo!).

    Natomiast odnoście zasady przyczynowo-skutkowej, to jest ona naukowo dawno obalona i w jej miejsce szukana jest inna idea dziejstwa.

    - Część II artykułu:

    "Jedna z pierwszych konferencji uzgodnieniowych dotyczących powyższych zagadnień została zorganizowana przez Stowarzyszenie Amerykańskich Uczelni Medycznych (Association of American Medical Colleges – AAMC). Konferencja ta była poświęcona głównie znaczeniu duchowości i zdrowia w praktyce klinicznej. W definicji duchowości, którą uzgodniono podczas tej konferencji, oparto się na pojęciu duchowości szeroko rozumianej jako „poszukiwanie przez osobę najwyższego sensu poprzez uczestniczenie w religii i/lub wierze w Boga, rodzinie, naturalizmie, racjonalizmie, humanizmie oraz sztuce. Wszystkie te aspekty mogą wpływać na to, jak pacjenci i pracownicy opieki zdrowotnej postrzegają zdrowie i chorobę oraz jak kształtują się ich wzajemne relacje”.14

    Uczestnicy konferencji, a wśród nich dziekani oraz wykładowcy uczelni medycznych, omawiali zagadnienia związane z duchowością i zdrowiem jako podstawą bardziej holistycznego i indywidualnego podejścia do opieki, opartego na takich wartościach jak współczucie i służba. Takie podejście do opieki, często określanej mianem „całościowej”, opiera się na modelu biopsychospołecznym i duchowym, 7 obejmującym nie tylko fizyczną, ale także psychologiczną, społeczną i duchową sferę człowieka3-6. Opieka całościowa odwołuje się do podstawowych wartości, takich jak altruizm i służba innym, uznając, że opieka nad pacjentem to powołanie, a nie tylko zawód, tym samym koncentrując się na uwzględnieniu całej osoby i opisując cierpienie jako stan psycho-społeczno-duchowy oraz fizyczny."


    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.
  • leda16 19.09.19, 19:33
    suender napisał:


    > - Jeżeli wypowiedziałaś się tylko po przeczytaniu zajawki co zapodałem w pierw
    > szym pości, to zrobiłaś to nieco za wcześnie. Ale jeśli czytałaś cały artykuł,
    > to znaczy iż chybaś mało przemyślała.


    Na holistyczne podejście do pacjenta od dawna mam zdanie wyrobione i raczej negatywne. Od lekarza specjalisty nie oczekuję dopieszczania mojej duchowości, empatii, współczucia wnikliwości psychologicznej, lecz wyłącznie skutecznego leczenia choroby. Uważam, że tej skuteczności nic nie zastąpi, zwłaszcza nieudolne psychologizowanie. Pomaga ono bardziej lekarzowi niż pacjentowi w sytuacjach, gdy ciąży mu bezradność i świadomość, że doszedł do ściany. Wówczas albo lepiej - równocześnie, powinien współpracować z psychologiem nawet z księdzem, zamiast dyletancko robić to, na czym się nie zna, gdyż wymaga odrębnych 5-10 cio letnich studiów.

    > Co do owego "placebo" to po części pacjent do każdego lek mu zaordynowanego pod
    > chodzi jako do placebo.
    > A robi to może bezrefleksyjnie gdyż wiąże nadzieję iż dany medykament mu pomoże
    > (taka jest zasada działania placebo!).


    Tak, bezrefleksyjnie a często z dużą szkodą dla siebie, żrąc tony trankwilizatorów, antydepresantów, stabilizatorów nastroju i realizując sztucznie wyśrubowane przez firmy farmaceutyczne normy poziomu cholesterolu. Jest to ewidentny przykład bezkrytycznej wiary w autorytet lekarza, często kończącej się tragicznie. Etyka lekarska zawiera się w stwierdzeniu: primum non nocere i tylko w tym podejściu. "Duchowe" bełty powinni zostawić tym, którzy się na nich znają. A obiektywnie rzecz biorąc - nieprawda, że każdy lek farmakologiczny działa jak placebo, czyli wcale. Są też leki skuteczne, z pomocą których można chorobę wyleczyć i tu jest właśnie ten prymat przyczynowo-skutkowych faktów nad wiarą.

    > - Część II artykułu:

    To są Suenderze stare, ograne frazesy, które nawet na pacjentach przestały dawno już robić wrażenie. "Duchowość" zamiast pompy insulinowej jest po prostu oszustwem serwowanym chorym ludziom za ich wieloletnie składki. W USA też istnieje niedoinwestowane lecznictwo publiczne, gdzie zdychanie pod płotem można chorym duchowością umilić.A holistyczne podejście jest - jeszcze raz to powtórzę - podejściem dyletanckim.


    --
    www.pmiska.pl
  • suender 20.09.19, 14:53
    leda16 19.09.19, 19:33

    > Tak, bezrefleksyjnie a często z dużą szkodą dla siebie, żrąc tony trankwilizatorów, antydepresantów,
    > stabilizatorów nastroju i realizując sztucznie wyśrubowane przez firmy farmaceutyczne normy
    > poziomu cholesterolu. Jest to ewidentny przykład bezkrytycznej wiary w autorytet lekarza, często
    > kończącej się tragicznie. Etyka lekarska zawiera się w stwierdzeniu: primum non nocere i tylko w tym podejściu.

    Pełna zgoda.

    > i tu jest właśnie ten prymat przyczynowo-skutkowych faktów nad wiarą.

    Przesadnie bałwochwalisz zasadę przyczynowo-skutkową (determinizm), która na coś takiego absolutnie nie zasługuje!

    > "Duchowe" bełty powinni zostawić tym, którzy się na nich znają.

    Tutaj mam sporo inne zdanie:

    Jestem przekonany, że w starym porzekadle jest dużo racji, znaczy się:
    "W zdrowym DUCHU jest zdrowe ciało!", i odwrotnie: "W zdrowym ciele jest zdrowy DUCH!"
    Wniosek: Jak DUCH choruje (jest kulawy) to i ciało choruje. O tej starej prawdzie wiedzieli już starożytni medycy, a jeszcze wcześniej pradawni i obecni duchowni. Artykuł który na raty wklejam jest o współczesnej medycynie, która w oficjalnych enuncjacjach zauważa prawdę o potrzebie leczenia nie tylko ciała ale i DUCHA. Strasznie późno się współcześni medycy co do takiej rzeczy zorientowali, ale lepiej późno niż wcale!

    Żeby nie być gołosłownym pragnę przypomnieć, że już w średniowieczu mnichowie uczyli się dodatkowego przedmiotu jakim jest medycyna, by na nowych terenach misyjnych leczyć nie tylko ciała nawracanych ale także ich DUCHA.
    Tu masz bardzo ciekawą pozycję pt.: "Lekarze w Państwie Zakonu Krzyżackiego w Prusach w XIV-XV wieku"
    To tu: www.swiatksiazki.pl/lekarze-w-panstwie-zakonu-krzyzackiego-w-prusach-w-xiv-xv-wieku-4486116-ksiazka.html

    Do dziś dnia misjonarzy delegowanych na tereny pogańskie uczy się dodatkowego fakultetu
    , np. lekarza czy ratownika medycznego. Czyżbyś o tym nie wiedziała?

    Ba, nawet w cywilizowanej Europie mamy księży lekarzy np. bp. Hoser, czy Artur Hącia OP (Urodzony w 1975 roku. Doktor teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i lekarz w Klinice Psychiatrii.)
    Myślę iż nie powiesz iż tacy nie mają kompetencji, albo dyletanci w leczeniu ciała i DUCHA ........

    > A obiektywnie rzecz biorąc - nieprawda, że każdy lek farmakologiczny działa jak placebo,
    > czyli wcale.

    Nie w tym sensie się wypowiedziałem. Placebo jak już działa na człowieka to tylko na zasadzie autosugestii, a takie przypadki nader rzadko się zdarzają i są one opisane w rozprawach medycznych jako efekt wyjątkowo silniej autosugestii.. Z tego powodu też zwróciłem uwagę, iż pacjenci też niekiedy podchodzą do normalnego leku z b. dużą zaufaniem pobudzającym ich własną autosugestię, - co jak najbardziej dodatkowo wzmacnia skuteczność danego lekarstwa.

    > W USA też istnieje niedoinwestowane lecznictwo publiczne, gdzie zdychanie pod płotem ....

    Ich system ubezpieczeń prywatnych jest w pewnym sensie logiczny.
    Niestety, kto nie myśli przyszłościowo i myśli iż całe życie będzie zdrowy (jako nieubezpieczony) musi się w końcu srodze rozczarować. To jest dobra nauczka dla innych równie lekceważących swoją przyszłość.
    Miesiąc temu byłem w szpitalu w woj. Śląskim i też mnie od razu pytali o ubezpieczenie, - zważ to!
    Ale w cywilizowanych krajach dla lekko-myślników i niedorajd żywicowych istnieją jeszcze organizacje charytatywne co w części wypełniają lukę w opiece państwowej zdrowotnej.

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
  • leda16 22.09.19, 14:34
    suender napisał:
    Przesadnie bałwochwalisz zasadę przyczynowo-skutkową (determinizm), która na co
    > ś takiego absolutnie nie zasługuje!


    Widać nie masz żadnego pojęcia o metodologii badań naukowych, skoro tak twierdzisz.


    > Jestem przekonany, że w starym porzekadle jest dużo racji, znaczy się:
    > "W zdrowym DUCHU jest zdrowe ciało!", i odwrotnie: "W zdrowym ciele jest zdrowy
    > DUCH!"
    > Wniosek: Jak DUCH choruje (jest kulawy) to i ciało choruje.


    Bynajmniej,. Np. w schizofrenii, która dotyka ludzi młodych, zwykle ciało jest somatycznie zdrowe a psychika poważnie chora. Zależności psychosomatycznych można się dopatrzyć tylko w zespołach psychoorganicznych powstałych wskutek organicznych uszkodzeń mózgu. Zaś w chorobach sensu stricte somatycznych, pacjenci mają typowy dla każdego schorzenia dyskomfort psychiczny wynikający z lęku o swoją przyszłość, życie, ew. z bólu. Odnośnie stanów terminalnych pacjent niestety musi sam lub z pomocą księdza, psychologa, bliskich, pogodzić się z faktami. A lekarz? Cóż, może go tylko otumanić morfiną.

    O tej starej prawdz
    > ie wiedzieli już starożytni medycy, a jeszcze wcześniej pradawni i obecni ducho
    > wni.


    Starej prawdzie? Na szczęście w toku rozwoju medycyna wypracowała wiele nowych prawd, wpychając tamtą do lamusa ludowych "mądrości". Zaś duchowni, topiąc i torturując tzw. "czarownice" czyli osoby o chorej "duszy" lub znacznie większej od nich wiedzy medycznej, całkowicie ją ignorowali.


    Artykuł który na raty wklejam jest o współczesnej medycynie, która w oficj
    > alnych enuncjacjach zauważa prawdę o potrzebie leczenia nie tylko ciała ale i D
    > UCHA. Strasznie późno się współcześni medycy co do takiej rzeczy zorientowali,
    > ale lepiej późno niż wcale!

    I równie szybko od niej odstąpili koncentrując się na technologii zamiast uprawiać intuicyjny chaos w leczeniu konkretnych chorób i robić z siebie omnibusy. Oczywiście nie kwestionuję towarzyszenia pacjentowi w chorobie przez psychologa, zamiast przez psychologicznego dyletanta jakim jest chirurg, ginekolog czy endokrynolog. Tyle, że zatrudnienie psychologa nawet w bogatej Ameryce kosztuje, więc spółki prowadzące szpitale wpadły na pomysł jak szkłem przysłowiową dupę utrzeć i podszkolić lekarzy w branży psychologów.

    > Żeby nie być gołosłownym pragnę przypomnieć, że już w średniowieczu mnichowie u
    > czyli się dodatkowego przedmiotu jakim jest medycyna, by na nowych terenach mis
    > yjnych leczyć nie tylko ciała nawracanych ale także ich DUCHA.


    Naprawdę nie rozumiesz, że zarówno w średniowieczu jak i współcześnie tak było taniej a nie lepiej? Lekarzami dysponowali tylko możnowładcy a mnisi robili za omnibusy. A medycyna była w powijakach, więc średniowiecze nie jest dobrym przykładem na nasze czasy. Mało kiedy tak, jak w średniowieczu "chore duchy" zakuwano w kajdany, przetrzymywano w lochach i palono na stosach.


    > Tu masz bardzo ciekawą pozycję pt.: "Lekarze w Państwie Zakonu Krzyżackiego w P
    > rusach w XIV-XV wieku"

    Dziękuję, nie interesuje mnie historia medycyny serwowana w tego typu książkach. Wolę "Stulecie chirurgów" Jurgena Thorwalda.

    > Do dziś dnia misjonarzy delegowanych na tereny pogańskie uczy się dodatkowego f
    > akultetu
    > , np. lekarza czy ratownika medycznego. Czyżbyś o tym nie wiedziała?


    W myśl zasady - " na bezrybiu i rak rybą" i uważam, że lepiej byłoby tam wysłać profesjonalnych lekarzy z Fundacji "lekarze bez granic". Klepaniem pacierzy zapalenia wyrostka robaczkowego nie wyleczą, co najwyżej wyślą "ducha" prosto do Nieba.
    >
    > Ba, nawet w cywilizowanej Europie mamy księży lekarzy np. bp. Hoser, czy Artur
    > Hącia OP (Urodzony w 1975 roku. Doktor teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubel
    > skiego i lekarz w Klinice Psychiatrii.)
    > Myślę iż nie powiesz iż tacy nie mają kompetencji, albo dyletanci w leczeniu ci
    > ała i DUCHA ........


    Nie powiem ale kierując się zwykłym rozsądkiem nie powiem też, że ich skuteczność w leczeniu choćby chorób psychicznych jest większa niż lekarzy świeckich. W dodatku księży ze specjalizacją medyczną można na palcach jednej ręki policzyć. Więcej jest pielęgniarek zakonnic, ale nie wiem, czy są bardziej niż świeckie skwapliwe w podawaniu chorym basenu.

    >
    > Nie w tym sensie się wypowiedziałem. Placebo jak już działa na człowieka to tyl
    > ko na zasadzie autosugestii, a takie przypadki nader rzadko się zdarzają i są o
    > ne opisane w rozprawach medycznych jako efekt wyjątkowo silniej autosugestii..


    Popracuj trochę z chorującymi na bezsenność, to diametralnie zmienisz zdanie.

    > Z tego powodu też zwróciłem uwagę, iż pacjenci też niekiedy podchodzą do normal
    > nego leku z b. dużą zaufaniem pobudzającym ich własną autosugestię, - co jak na
    > jbardziej dodatkowo wzmacnia skuteczność danego lekarstwa.

    Albo wzmacnia albo rzeczywiście jest skuteczne. Trzecia opcja jest też z perspektywy świeckiej całkowicie wytłumaczalna: "dobre ziarno pada na podatny grunt" a tym gruntem jest np. dobry poziom systemu immunologicznego.

    >
    > Ich system ubezpieczeń prywatnych jest w pewnym sensie logiczny.
    > Niestety, kto nie myśli przyszłościowo i myśli iż całe życie będzie zdrowy (jak
    > o nieubezpieczony) musi się w końcu srodze rozczarować. To jest dobra nauczka d
    > la innych równie lekceważących swoją przyszłość.


    Ha, tu wyjątkowo odzywa się we mnie socjalistka - a co z osobami z ubogich środowisk, od dzieciństwa upośledzonymi somatycznie, umysłowo lub psychicznie? Też powinni "myśleć przyszłościowo"? Nawet, gdy w ogóle nie potrafiá myßle©?


    > Miesiąc temu byłem w szpitalu w woj. Śląskim i też mnie od razu pytali o ubezpi
    > eczenie, - zważ to!


    ? Co takiego mam "zważać"? Powszechnie stosowany jest system EWUS, który od razu wyßwietli Cié na czerwono. Nawet pytac nie trzeba.





    --
    www.pmiska.pl
  • suender 22.09.19, 18:04
    leda16 22.09.19, 14:34

    > Widać nie masz żadnego pojęcia o metodologii badań naukowych, skoro tak twierdzisz.

    Nie spodziewałem się iż z takim impetem mnie zaatakujesz, podobnie jak to robią "nawiedzeńcy" z tego forum, a ich nicków z litości nie będę wspominał. Poza tym nie jest stosowne wywyższanie się w naszych postach jednego nad drugim, bo to uwłacza godności racjonalnym dyskutantom. Co byś z tego miała, gdybym ja teraz odwzajemnił się podobnym atakiem, - chyba wielkie NIC oprócz satysfakcji ze zwykłej pyskówki. Na coś takiego się nie piszę.
    Tym nie mniej bardzo uprzejmie proszę nie wchodzić ze mną w polemikę na temat nauki i techniki, którym poświęciłem prawie całe życie zawodowe ...........

    > Bynajmniej,. Np. w schizofrenii, która dotyka ludzi młodych, zwykle ciało jest somatycznie zdrowe
    > a psychika poważnie chora.

    Nie do końca masz rację. Chora psychika u schizofrenika [urojenia (fałszywe, chorobowe sądy) i omamy (spostrzeganie czegoś, czego nie ma)], najczęściej omamy słuchowe] rzutują na bardzo negatywne na całe ciało.
    Taka osoba bardzo często nie potrafi prowadzić życia normalnego. Mieliśmy taką koleżankę w pracy, która nawet przeciętnie zdrowo odżywiać się nie potrafiła, wpadła w hipochondrię i łykała różne tabletki na okrągła i w końcu tym sposobem okaleczyła znaczenie swój organizm, mówiła o samobójstwie i kiedyś ledwo ją odratowano.
    Czyli jak powiedziałem: Chory DUCH też zatruwa tkankę biologiczną całego ciała!

    > Dziękuję, nie interesuje mnie historia medycyny serwowana w tego typu książkach.
    > Wolę "Stulecie chirurgów" Jurgena Thorwalda.

    To książka jak każda inna, poprzedzona solidną naukową kwerendą.
    "Stulecie chirurgów" Jurgena Thorwalda (mała poprawka: nie Jurgena, lecz Jürgena) czytałem gdzieś przed 40 laty i ją w miarę dobrze oceniam, podobnie jak tą o doktorach z przedmiotowego zakonu.

    > , wpychając tamtą do lamusa ludowych "mądrości". Zaś duchowni, topiąc i torturując tzw.
    > "czarownice" czyli osoby o chorej "duszy" lub znacznie większej od nich wiedzy medycznej, całkowicie ją ignorowali.

    - Średniowiecze było okresem dosyć pozytywnie zapisanym w annałach rożnych nauk, w ty też w medycznych, aże później nadeszły wieki kiedy nauki jeszcze bardziej kwitły to nic nie umniejsza średniowieczczyźnie. Medycyna ludowa przeżywa obecnie swój kolejny renesans!

    - Puszczanie licznych Fake Newsów o tych niby niecnych wyczynach dawnych duchownych to domena antyklerykałów, by dokopać Kościołowi. Ja się do nich nie dołączam!

    > W dodatku księży ze specjalizacją medyczną można na palcach jednej ręki policzyć.
    > Więcej jest pielęgniarek zakonnic, ale nie wiem, czy są bardziej niż świeckie skwapliwe w podawaniu chorym basenu.

    Masz informacje sporo nieoszacowane.

    > Popracuj trochę z chorującymi na bezsenność, to diametralnie zmienisz zdanie.

    Takich chorych nie muszę szukać, jednym z nich była moja śp. matka, a teraz jestem nim sam.

    > Albo wzmacnia albo rzeczywiście jest skuteczne.

    To nie jest alternatywa wykluczająca, lecz działa jedno i drugie po społu.

    > Ha, tu wyjątkowo odzywa się we mnie socjalistka ....

    Boleję nad tym ......

    > a co z osobami z ubogich środowisk, od dzieciństwa upośledzonymi somatycznie, umysłowo
    > lub psychicznie? Też powinni "myśleć przyszłościowo"? Nawet, gdy w ogóle nie potrafiá myßle©?

    Od tego mają rodziny i krewnych, by za nich myśleli, albo też w ostateczności Armię Zbawienia!

    > Powszechnie stosowany jest system EWUS, który od razu wyßwietli Cié na czerwono. Nawet pytac nie trzeba.

    Nie do końca, gdyż ten EWUS jest tylko dla osób speselowanych, a nie wszyscy są tacy.


    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.
    Na dodatek daruję Tobie czwarty najsłoneczniejszy dzień tegorocznej jesieni, - skorzystaj z niego!
  • leda16 22.09.19, 23:03
    suender napisał:
    Nie spodziewałem się iż z takim impetem mnie zaatakujesz, podobnie jak to robią
    > "nawiedzeńcy" z tego forum, a ich nicków z litości nie będę wspominał. Poza ty
    > m nie jest stosowne wywyższanie się w naszych postach jednego nad drugim, bo to
    > uwłacza godności racjonalnym dyskutantom.


    Wręcz przeciwnie. Odpłaciłam Ci pięknym za nadobne : "Przesadnie bałwochwalisz zasadę przyczynowo-skutkową (determinizm), która na coś takiego absolutnie nie zasługuje!"


    > Tym nie mniej bardzo uprzejmie proszę nie wchodzić ze mną w polemikę na temat n
    > auki i techniki, którym poświęciłem prawie całe życie zawodowe ...........


    Tym bardziej powinieneś unikać enigmatycznych określeń i wypowiedzi ex cathedra a także nazywać przekonań oponenta bałwochwalstwem podobnie jak robią to niektóre nicki z tego forum odnośnie religii katolickiej. No i tym więcej ciekawych rzeczy powinieneś mieć do powiedzenia. Ale jeśli rzeczywiście całe życie poświęciłeś nauce i technice, nie czyni Cię to automatycznie bardziej przekonywującym. Dlatego nigdy w żadnej dyskusji nie powołuję się na swoją profesję i wiedzę naukową, ponieważ dowodem mojego prymitywizmu w argumentowaniu byłoby napisanie: "jestem z zawodu...więc mam rację".



    > Nie do końca masz rację. Chora psychika u schizofrenika [urojenia (fałszywe, ch
    > orobowe sądy) i omamy (spostrzeganie czegoś, czego nie ma)], najczęściej omamy
    > słuchowe] rzutują na bardzo negatywne na całe ciało.

    Chcesz powiedzieć, że jednak ma chore ciało??? Czyli? Jakie schorzenie somatyczne towarzyszy schizofrenii?

    > Taka osoba bardzo często nie potrafi prowadzić życia normalnego.


    Ależ oczywiście. Schizofrenik nie potrafi prowadzić normalnego życia ponieważ jest psychicznie (a nie somatycznie) chory.

    Mieliśmy taką
    > koleżankę w pracy, która nawet przeciętnie zdrowo odżywiać się nie potrafiła,
    > wpadła w hipochondrię i łykała różne tabletki na okrągła i w końcu tym sposobem
    > okaleczyła znaczenie swój organizm, mówiła o samobójstwie i kiedyś ledwo ją od
    > ratowano.
    > Czyli jak powiedziałem: Chory DUCH też zatruwa tkankę biologiczną całego ciała!


    Jednak Twoja koleżanka nie mieści się nawet w granicach błędu statystycznego. Chory psychicznie często stanowi zagrożenie dla swojego ciała ale to nie znaczy, że chore ciało generuje zaburzenia psychiczne a chorej psychice automatycznie towarzyszy choroba somatyczna.


    > "Stulecie chirurgów" Jurgena Thorwalda (mała poprawka: nie Jurgena, lecz Jürge
    > na)


    Tu już się czepiasz, bo trudno, żebym na jedno imię programowała czcionki klawiatury.


    . Medycyna ludowa przeżywa obe
    > cnie swój kolejny renesans!


    Przesadzasz. Zwrot w kierunku medycyny ludowej, zielarzy i znachorów wynika z rozpaczy pacjentów, którym nie pomaga konwencjonalne leczenie. I tutaj księża znowu wstrzelają się w rynek oferując różne nalewki, zioła, potrawy dominikańskie, benedyktyńskie, itp. o nie potwierdzonej skuteczności.
    >
    > - Puszczanie licznych Fake Newsów o tych niby niecnych wyczynach dawnych duchow
    > nych to domena antyklerykałów, by dokopać Kościołowi. Ja się do nich nie dołącz
    > am!

    Ale to są niestety fakty historyczne.

    >
    > Masz informacje sporo nieoszacowane.

    Chyba poprawnie byłoby napisać - niedoszacowane. A czemuż to? W znanych mi szpitalach na terenie miasta wojewódzkiego nie zatrudniają lekarzy księży ani pielęgniarek zakonnic.

    >
    > Takich chorych nie muszę szukać, jednym z nich była moja śp. matka, a teraz jes
    > tem nim sam.
    Wyraziłam się nieprecyzyjnie. Widziałam mnóstwo chorych przekonanych, że cierpią na bezsenność, a w rzeczywistości w nocy śpiących jak susły. Tutaj placebo stwarzało silne przeświadczenie, że po "nowoczesnym, b, skutecznym leku" noc była przespana smile Niestety, na bóle somatyczne i rzeczywiste choroby typu cukrzyca, przerzuty nowotworowe, zaburzenia metaboliczne, hemofilię i wiele innych, placebo nie działa.

    > To nie jest alternatywa wykluczająca, lecz działa jedno i drugie po społu.

    Niestety, nie ma tak dobrze.


    > Od tego mają rodziny i krewnych, by za nich myśleli, albo też w ostateczności A
    > rmię Zbawienia!


    Ubogie lub wyrodne rodziny kasy na godne życie nie wymyślą. Przytułki też są najgorszego sortu.

    > Nie do końca, gdyż ten EWUS jest tylko dla osób speselowanych, a nie wszyscy s
    > ą tacy.


    Każdy Polak jest ubezpieczony i nie ma to nic wspólnego z peselem

    > Na dodatek daruję Tobie czwarty najsłoneczniejszy dzień tegorocznej jesieni, -
    > skorzystaj z niego!


    Skorzystałam, a jakże. Wmówiłam sobie, że zabawa nie może Boga obrazić i ...kosiłam trawnik. Druga połowa została na jutro.


    --
    www.pmiska.pl
  • suender 24.09.19, 12:51
    leda16 22.09.19, 23:03

    > Chcesz powiedzieć, że jednak ma chore ciało??? Czyli? Jakie schorzenie
    > somatyczne towarzyszy schizofrenii?

    Choroba somatyczna to pewien skrót myślowy, by odróżnić niesprawność ciała (żywego mięsa ludzkiego) od niesprawności ciała typu funkcjonowania jego układu stricte nerwowego na najwyższym poziomie czyli neuronów i elementów kwantowych, które są także materialne, jak np. procesor w komputerze. Więc nasze małe niezgodności nami choć każde jakoś tam uzasadnione, mają w temacie wątku wielkie NIC do rzeczy.
    Na to powinienem już na początku zwrócić uwagę i nie włączać się w ową niezwiązaną nitką niniejszej dyskusji.
    Za me przeoczenie bardzo Cię przepraszam, a dodam jedynie to, że ja miałem na myśli DUCHA co człowiek dostaje na początku jego kreacji, którego w takcie życia siły zła mogą zainfekować (czyt. okulawić)
    W nauce po niemiecku taki obiekt nazywa się der Lebensodem = DUCH ŻYCIA.
    Ów LEBENSODEM u człowieka pozostaje w człowieku na wieki a żyje po śmierci już bez ciała.


    > Tu już się czepiasz, bo trudno, żebym na jedno imię programowała czcionki klawiatury.

    Ma uwaga nie była czepialstwem w założeniu, tylko mały dobrotliwy uczynek od człowieka co może nawet doradzić, co niniejszym czynię:

    Kto nie ma klawiatury z umlautami to nie musi koniecznie klawiatury przeprogramować, wystarczy jak takowe literki uzyskiwać w standardzie zwykłej klawiatury, a robi się to tak:

    Alt + 132 = ä; Alt + 148 = ö; Alt + 129 = ü; Alt + 225 = ß,

    Albo zamiast: ä pisać ae, zamiast ö pisać oe; zamiast ü pisać ue; zamiast ß pisać ss.
    Proste, - proste ......

    > I tutaj księża znowu wstrzelają się w rynek oferując różne nalewki, zioła,
    > potrawy dominikańskie, benedyktyńskie, itp. o nie potwierdzonej skuteczności.

    A potwierdzenia od ciężkich milionów używających z sukcesem owych nalewek to gips?

    > , o nie potwierdzonej skuteczności......

    A miało niby być bez "ex cathedra" ...................

    > Przytułki też są najgorszego sortu.

    Ale zawsze coś!

    > Każdy Polak jest ubezpieczony i nie ma to nic wspólnego z peselem.

    Moja szwagierka jest Polką i miesza na Zachodzi już ca. 40 lat.
    Jak podczas odwiedzin u nas zaniemogła, to szpitalny EWUŚ nawet ją w systemie nie miał, nie tylko z powodu, że nie mia PESEL(a), - he, he, he, .... Czy to nie jest to dowód, iż nie każdy Polak/Polka są ubezpieczeni??

    > Skorzystałam, a jakże. .....

    Śmiem wątpić jakobyś skorzystała, bo dziś dopiero drugi dzień tegorocznej jesieni, a ja Ci daruję dopiero czwarty i to najsłoneczniejszy.

    Dziękuję za uwagę i serdecznie pozdrawiam.
  • leda16 25.09.19, 09:40
    suender napisał:
    Choroba somatyczna to pewien skrót myślowy, by odróżnić niesprawność ciała (ży
    > wego mięsa ludzkiego) od niesprawności ciała typu funkcjonowania jego układu s
    > tricte nerwowego na najwyższym poziomie czyli neuronów i elementów kwantowych,
    > które są także materialne, jak np. procesor w komputerze. Więc nasze małe niezg
    > odności nami choć każde jakoś tam uzasadnione, mają w temacie wątku wielkie NIC
    > do rzeczy.


    Wręcz przeciwnie. NAUKA medyczna nie traktuje człowieka i jego ciała definicjami z kręgu rzeźnickiej jatki lub księżowskiej kruchty. Człowiek więc, to żadne "żywe mięso" + nieśmiertelna dusza a w związku z tym już na początku dyskusji sprowadziłam termin "duchowość" do świeckiego pojęcia psychiki.


    > Na to powinienem już na początku zwrócić uwagę i nie włączać się w ową niezwiąz
    > aną nitką niniejszej dyskusji.


    Rzeczywiście, na temat duchowości człowieka w rozumieniu religijnym w ogóle bym się nie wypowiadała na tym forum, bo to jednak forum świeckie a interpretacje religijne nie mają żadnego związku z nauką. Tam zależności przyczynowo - skutkowe nie mają jakiegokolwiek znaczenia a "prawd" wiary nie da się udowodnić naukowym sposobem.

    a dodam jedynie to, że ja miałem na m
    > yśli DUCHA co człowiek dostaje na początku jego kreacji, którego w takcie życia
    > siły zła mogą zainfekować (czyt. okulawić)


    Dziwnym mi się to wydaje, skoro piszesz o swojej pracy naukowej a z dalszych treści Twojego tekstu wynika, że masz jakąś obsesję religijną, identyczną jak "diabolo", tylko o przeciwnym kierunku.. Wychodzę niestety z trochę innych pozycji - w łonie matki dziecko nie dostaje żadnego "ducha życia", tylko garnitur genów determinujących poziom rozwoju fizycznego i psychicznego (inteligencji oraz cech osobowości i temperamentu) jaki uzyska w dorosłym życiu. Zaś badania nad "duchem życia" uważam za całkowicie bezpłodne naukowo i dla człowieka nieprzydatne. Owszem, teologia i filozofia chrześcijańska może tymi pojęciami żonglować w dowolny sposób, ale agitowanie lekarzy specjalistów do poświęcania tym zagadnieniom uwagi uważam za wręcz szkodliwe dla pacjentów. Niech się lepiej skupią na efektywnym leczeniu zagrażających życiu chorób oraz doskonaleniu protez medycznych (pomp do dializ, do regulacji metabolicznej, pracy serca, protez ortopedycznych itp) a nie dopieszczaniu "duchowości" chorego. Czyli - niech szewc szyje buty a krawiec ubrania.




    > Ma uwaga nie była czepialstwem w założeniu, tylko mały dobrotliwy uczynek od cz
    > łowieka co może nawet doradzić, co niniejszym czynię:

    Dziękuję, za dobre chęci, ale czcionek takich używam b. rzadko abym miała czynić starania w ich zapamiętaniu. Na klawiaturze piszę wyłącznie polskie teksty.



    >
    > A potwierdzenia od ciężkich milionów używających z sukcesem owych nalewek to gi
    > ps?


    Ha, równie dobrze może to być zbiorowa, histeryczna sugestia, jak w przypadku p. mgr.inż. Jerzego Zięby, który zbił ciężki majątek na ludzkiej naiwności i...lewoskrętnej witaminie C smile Oni też nie rozdają tych paramedycznych specyfików za darmo, choć ich majątek w porównaniu z ubóstwem chorych Polaków jest niewyobrażalny.


    > Moja szwagierka jest Polką i miesza na Zachodzi już ca. 40 lat.
    .... Czy to nie
    > jest to dowód, iż nie każdy Polak/Polka są ubezpieczeni??


    Polaków żyjących za granicą i tam płacących składki to oczywiście nie dotyczy. Niedawno miałam styczność z irlandzkim dzieckiem o podwójnym obywatelstwie, które też nie miało ani ubezpieczenia ani peselu, bo żaden Irlandczyk peselu nie ma nie, gdyż ich obowiązuje inny system ewidencji. Trzeba jej było wykupić pakiet ubezpieczeniowy. Obawiam się, że bez tego Polacy też nie mogą korzystać z opieki medycznej w krajach unijnych. Ale to taka dygresja.
    Pozdrawiam.



    --
    www.pmiska.pl
  • suender 25.09.19, 17:54
    leda16 25.09.19, 09:40

    > a w związku z tym już na początku dyskusji sprowadziłam termin "duchowość" do świeckiego pojęcia psychiki.

    Ten wątek założyłem o kulawej duchowości, duchowości wywodzącej się z Ducha, powiem dobitniej: z niematerialnego DUCHA. Psychika ma podwalinę materialną i ma żaden (słownie ŻADEN) związek z DUCHOWOŚCIĄ. Natomiast co do istoty DUSZY iż jest niby religijna, albo kruchtowa, ewentualnie teologiczna, to tak mogą się wypowiadać jedynie zabobonni guślarze ateistyczni.
    Dlaczego? Gdyż DUSZĘ człowiek otrzymywał już duuużo wcześniej niż powstały religie, kruchty, czy też teologię, (Adam i Eva też zostali obdarzeni DYSZĄ!).
    Proste, ...... PROSTE!

    > w związku z tym już na początku dyskusji sprowadziłam termin "duchowość" do świeckiego pojęcia psychiki.

    Jeżeli tylko "do świeckiego pojęcia psychiki", to znaczy iż nie zrozumiałaś szyldu niniejszego wątku (na drugi raz radzę uważnie czytać .....).
    Gdybym miał "kulawą psychikę" na myśli to bym to napisał expressis verbis, ale tak nie zrobiłem .......
    W tej sytuacji jedyne co mogę zrobić, to tylko przeprosić Cię za moje komentowanie Twoich wpisów, - PRZEPRASZAM!.

    > , bo to jednak forum świeckie a interpretacje religijne nie mają żadnego związku z nauką.

    - Skoro świeckie, czyli ludzkie, a religijność na pewno należy do świata ludzkiego (świeckiego) większość wierzących to ludzie świeccy.

    - A od kiedy to masz prawo wypowiadać się brutalnie i arbitralnie co należny do NAUKI, a co nie? Ja Twą tezę traktuje jako wypowiedzianą "ex cathedra" , a samaś mi radziła by się tak nie wypowiadać. Nie dziwi Cię to?

    > , ale agitowanie lekarzy specjalistów do poświęcania tym zagadnieniom uwagi uważam za wręcz szkodliwe dla pacjentów.

    Ale to tylko Twoja prywatna subiektywna opinia, nie nie mająca wiele wspólnego z racjonalnością.

    > Polaków żyjących za granicą i tam płacących składki to oczywiście nie dotyczy.

    A sama napisałaś, że: "Każdy Polak jest ubezpieczony i nie ma to niby nic wspólnego z peselem."
    Znaczy się iż wcześniej wyrwał Ci się lapsus?

    No i jeszcze jedno dziwo: Ja na przykład nie jestem Polakiem (bom z mniejszości) a mimo to jestem ubezpieczony w NFZ.
    Co na to powiesz?

    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.
  • suender 20.09.19, 15:08
    - Część III artykułu:

    "Definicja duchowości zaproponowana przez AAMC i wynikające z tej definicji zasady etyczne współgrały z opracowanymi przez AAMC oraz American College of Physicians (ACP) standardami etyki lekarskiej. Według „Kodeksu etyki lekarskiej”, opracowanego przez American Medical Association (AMA), lekarze powinni zapewnić profesjonalną opiekę opartą na szacunku i współczuciu – podstawowych wartościach duchowych, natomiast według ACP lekarze opiekujący się poważnie chorymi powinni się zająć nie tylko ich bólem fizycznym, ale także ich cierpieniem psychicznym, społecznym, egzystencjalnym i duchowym.8 Chcąc zatroszczyć się o cierpiącego pacjenta, lekarz musi odpowiedzieć na jego cierpienie duchowe. Wiąże się to z koniecznością dokonania oceny stanu duchowego pacjenta według formalnych kryteriów oraz zapewnienia opieki pełnej współczucia.

    Nie tylko w standardach praktyki lekarskiej zawarte jest zalecenie opieki całościowej, uwzględniającej duchowość pacjenta. Także wyniki badań ankietowych pokazują, że pacjenci cenią sobie bardziej holistyczne podejście do opieki zdrowotnej i doceniają lekarzy, którzy wykazują zainteresowanie ich sferą duchową.10,15 Badania pokazują również, że pacjenci cenią lekarzy, którzy okazują współczucie.16 Balboni i wsp.17 przeprowadzili badanie wśród pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową i wykazali, że większość z nich oczekuje od lekarzy zainteresowania sferą duchową i udzielania tego typu wsparcia, ale tylko niewielki odsetek lekarzy odpowiada na tę potrzebę. W badaniu przeprowadzonym przez McCorda i wsp.13 85% lekarzy pierwszego kontaktu przyznało, że powinni znać przekonania religijne swoich pacjentów. Tylko 31% ankietowanych twierdziło, że powinni pytać o te przekonania podczas rutynowej wizyty, ale liczba ta wzrastała do 74% w przypadku pacjenta umierającego. Według dostępnych badań lekarze pragną ulżyć cierpieniu pacjenta i odczuwają brak poczucia sensu, gdy nie są w stanie tego zrobić."
  • suender 26.09.19, 13:29
    suender 17.09.19, 20:00

    > Leczenie kulawej duchowości pacjenta ...

    Ale tak przy okazji i tylko na marginesie na temat siły autosugestii przy rozważaniu naszego efektu placebo:

    Na zapodanym filmiku pani Wanda Konarzewska opisuje przypadek z berlińskiego studia TV. Kobieta z sinym wewnętrznym rakiem po sfingowanej sesji z niby filipińskim uzdrawiaczem była w tak silnym przekonaniu i wewnętrznej emocji (tętno sięgało zenitu) kosmicznie silnie uwierzyła iż ten szaman ją uleczy, że rzeczywiście się raka całkowicie pozbyła. W w/w przypadku owym placebo było ten niby uzdrowiciel!

    To ten filmik:
    www.youtube.com/watch?v=4-NLXwUb_w0
    Pozdrawiam.
  • suender 28.09.19, 17:46
    Drugie coś extra dla Leda16:

    www.termedia.pl/Wplyw-duchowosci-lub-religijnosci-na-dlugosc-zycia-czlowieka,59,30918,1,0.html

    Pozdrawiam.
  • leda16 28.09.19, 19:24
    Wielkie Dzięki Suenderze! Jeden z autorów jest przyjacielem naszej rodziny. Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, ale z powodu nadmiaru pracy, zastanowię się nad treścią dopiero pojutrze..

    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 28.09.19, 21:37
    Anestezjolog, pediatra, specjalności trzeciej osoby nie znam. Są to młodzi lekarze, a dwoje z nich zaliczam do wieloletnich przyjaciół. Wielkie dzięki Drogi Suenderze. Sprawiłeś mi ogromną przyjemność tym linkiem.

    --
    www.pmiska.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka