Dodaj do ulubionych

Nieuczciwy nie ma się czego bać

23.09.19, 07:20
Część pierwsza

W ostatnich dniach, przy okazji ujawnienia zakupu przez polskie służby programu Pegasus, politycy PiS kilkakrotnie powtórzyli największe kłamstwo wszystkich dyktatur: „Niewinni nie mają się czego obawiać”.

Otóż nie. Niewinni mają czego się bać i to nie tylko z powodu tego programu. Mają czego się bać z powodu samego mechanizmu funkcjonowania dyktatury.

Przez całe lata jako dziennikarz polityczny i reporter zajmowałem się dyktaturami obecnymi i historycznymi. Na podstawie tej wiedzy twierdzę, że dyktatura jest groźna dla wszystkich. Nieprawda, że tylko dla swoich przeciwników, dla wszystkich.

A oto dowód na przykładach:

Nasza miękka jeszcze i nie do końca rozwinięta dyktatura już zrobiła parę krzywd zupełnie przypadkowym ludziom. Dlaczego rozwalono system szkolny i doprowadzono do takiego chaosu, a w konsekwencji do nieuchronnego obniżenia poziomu nauczania? Odpowiedź już padła z ust minister Zalewskiej: „bo mogliśmy”. Ale ważniejsza jest odpowiedź nie na pytanie „dlaczego”, tylko na pytanie „po co”. Po nic. Banalnie proste. W jakim celu? W żadnym.

Deformę szkół zrobiono, bo tak chciał dyktator, Kaczyński. A czemu? Bo miał taki kaprys. Czy Jarosław Kaczyński chciał zniszczyć polskie szkoły? Ależ skąd! On sobie tak po prostu wymyślił, że tak niby będzie lepiej, a że jest nieukiem niezwykle wszechstronnym, i – co gorsza – upartym, to nie przewidział skutków.

No dobrze, ale czemu się nie wycofał, gdy widział, co się dzieje? Temu, że wcale nie widział. Przypomnijmy słynne zdanie Lecha Kaczyńskiego: „Po co mi doradca, z którym się nie zgadzam?”. Waldemar Kuczyński przypomniał wówczas stare polskie słowo klakier.

I tu wracamy do Jarosława Kaczyńskiego. On nie wiedział, co się dzieje, bo zamiast doradców ma klakierów. A w dodatku ogląda i czyta klakierskie media. A sygnały krytyczne to „wroga propaganda”. Krytyczne media są „niemieckie” albo „lewackie”.

Każdy dyktator sam buduje wokół siebie kokon kłamstwa i kordon sanitarny broniący go przed prawdą. On robi coś i otrzymuje zawsze informację zwrotną, że zrobił dobrze. Zwróćcie uwagę, jakich karkołomnych argumentów, ocierających się o szczyt absurdu, używają jego podwładni, by bronić za wszelką cenę jego decyzji. Młody rzecznik rządu argumentował, że liceum to były jego najszczęśliwsze lata i dlatego trzeba, by trwało dłużej, nie trzy lata, tylko cztery. Inni, wbrew oczywistym faktom, wprost mówią, że faktów nie ma.

— Panie ministrze, w szkołach jest chaos…
— Nie ma.
— Ale klasy są zatłoczone.
— Nie są.
Równie dobrze mógłby na każde pytanie odpowiadać: „pomidor”.

Prof. Amartya Kumar Sen otrzymał nagrodę Nobla z ekonomii w 1998 roku za udowodnienie, że demokracja i państwo prawa sprzyjają rozwojowi gospodarczemu oraz utrzymaniu trwałego dobrobytu. Zapobiegają także wielu kataklizmom społecznym jak np. strukturalna klęska głodu. W państwie demokratycznym i prawnym w momencie pojawienia się pierwszych symptomów zagrożenia, wolna prasa i partie opozycyjne od razu podnoszą alarm i mobilizują opinię publiczną, zmuszając rząd do przeciwdziałania. Prof. Sen zauważył, że nigdy nie było masowej śmierci głodowej w kraju demokratycznym.

Jak to działa? W cybernetyce jest pojecie sprzężenia zwrotnego. Sprzężenie zwrotne może być dodatnie lub ujemne. Przykładem sprzężenia zwrotnego ujemnego jest termostat. Gdy temperatura w domu spada, termostat włącza ogrzewanie, gdy wraca do normy, wyłącza. Sprzężenie dodatnie działa odwrotnie: zamiast przeciwdziałać odchyleniu, wzmacnia je. Taki antytermostat, zamiast ogrzewania włączyłby chłodzenie, a później jeszcze silniejsze chłodzenie i jeszcze silniejsze…

We władzy dyktatorskiej jest właśnie sprzężenia zwrotne dodatnie. Dyktator, zamiast ostrzeżenia, że sprawy źle idą, otrzymuje fałszywą informację, że idą dobrze. W dyktaturze nie ma wolnych mediów, a opozycji się nie słucha. Prawda dociera do dyktatora dopiero wtedy, gdy katastrofa jest już ogromna, a i to nie zawsze. Nie przypadkiem Stalin twierdził, że w miarę postępów rewolucji walka klas się nasila. Im bardziej pokonuje się wrogów, tym jest ich więcej. Tak właśnie myśli dyktator – opór rośnie, bo wygrywamy! Krytyka rośnie, bo mamy rację! Sprzężenie zwrotne dodatnie – im więcej sygnałów, że robimy źle, tym bardziej tak róbmy!

Błędy dyktatury mogą mieć skutki tragiczne. Odejdźmy od przykładów polskich. W Chinach, w latach 1958–60, na skutek kampanii „Tygrys robi wielki skok naprzód”, z głodu zmarło co najmniej 45 milionów ludzi. Tyle już udowodniono na podstawie już jawnych dokumentów. Szacuje się, że mogło to być nawet 64 miliony. Na pewno był to największy głód w historii świata.

Czy Mao Zedong chciał zagłodzić Chiny? Nie, on chciał dogonić Anglię w produkcji stali i ogólnie rozwinąć gospodarkę. Ale był chłopem, bez wykształcenia. O gospodarce nie miał pojęcia, o kierowaniu państwem też. Zdobył władzę dzięki licznym morderstwom i zbudowaniu aparatu terroru. Jego doświadczenie w walce o władzę było nieprzydatne do rządzenia w czasie pokoju. Wbrew peanom jego wielbicieli, Mao był nieukiem posiadającym ogromną i niczym nieograniczoną władzę. I właśnie to było najbardziej niebezpieczne.

Ta masowa zbrodnia nie była przez niego zamierzona. Wynikała z kolektywizacji i centralizacji władzy oraz z ignorancji gospodarczej. Każdy powiat, każda prowincja, musiały składać sprawozdania z sukcesów. Brak sukcesów karano śmiercią. Wszyscy urzędnicy zawyżali w sprawozdaniach wysokości plonów, a na podstawie zawyżonych wielkości zbiorów centrala nakładała obowiązkowe dostawy. W ten sposób zabierano ludności niemal całą żywność, a w wielu miejscach i całą. Sytuację pogarszała centralizacja. Nie tylko Pekin otrzymywał fałszywą informację o sytuacji (propaganda nazywała głód „wstrzemięźliwością w roku obfitości”), ale i następowało niszczenie ogromnych ilości płodów rolnych, zwożonych na stacje kolejowe, gdzie gniły, jadły je szczury i robaki, bo sieć kolejowa była bardzo słaba i fizycznie było za mało wagonów. Mao wyobrażał sobie, że wszystkie plony trafią do Pekinu i stamtąd zostaną „sprawiedliwie rozdzielone”.

A dlaczego nikt Mao nie informował, jak to wygląda? Bo każdy naczelnik, każdego szczebla, musiał wykonać miesięczną normę donosów. Mao ściągnął to od Lenina, który ustalił dla każdej guberni normę rozstrzelań, ale norma donosów była jeszcze skuteczniejsza. Głód nazywano więc „kampanią uzupełniania jadłospisu warzywami i brukwią”. Dochodziło do tego, że chłopi musieli pracować nawet w nocy, więc rozbierano chaty, by palić nimi ogromne oświetlające pola ogniska. Skutek: co najmniej 45 milionów trupów.

Mój nieżyjący już kolega, znakomity alpinista Andrzej Czok, był pytany przez dziennikarza, co jest najbardziej niebezpieczne na wyprawach: zwierzęta, kobry, tygrysy, góry, wysokość, mróz, lawiny… Co jest najbardziej niebezpieczne?

Andrzej odpowiedział: — Idiota.

I to jest święta prawda. Najbardziej niebezpieczny jest idiota. I nie tylko na wyprawie. Wszędzie. A idiota i nieuk dysponujący niekontrolowaną władzą, jest niebezpieczny po wielokroć bardziej.

I dlatego niewinni mają czego się bać.


Koniec części pierwszej
Edytor zaawansowany
  • oby.watel 23.09.19, 07:24
    Część druga

    Cynizm jest nieodłączną cechą charakteru niemal każdego (a może każdego) dyktatora. Ale cynizm zaczyna być szczególnie niebezpieczny w połączeniu z bezkarnością. Dyktatorzy są, dopóki rządzą, bezkarni, bo to oni, poprzez podwładnych kierują aparatem ścigania, prokuraturą i sądami. Nie przypadkiem Kaczyńskiemu tak zależy na ubezwłasnowolnieniu sądów. To ma mu zapewnić już stuprocentową bezkarność, bo na razie ma (tylko!) policję i prokuraturę.

    Połączenie cynizmu z bezkarnością owocuje krzywdzeniem przypadkowych ludzi lub całych grup ludzi, dla uzyskania własnych celów politycznych, bądź osobistych. Ta mieszanka dotyczy nie tylko samego dyktatora, ale także jego bliskich współpracowników, którzy na ogół są wykonawcami jego pomysłów.

    Tak się bowiem składa, że mało który dyktator zamordował kogoś osobiście. Wyjątkami byli Saddam Husain (Saddam al Tikritti), Idi Amin i paru afrykańskich watażków wywodzących się z marginesu społecznego. Hitler, Lenin, Stalin, Kim Dżong Il, Bierut, Gomułka, nie zabili nikogo osobiście. Większość dyktatorów ma od tego innych, Eichmanna, Himmlera, Kang Shenga, Berię, Różańskiego… Większość dyktatorów wydaje rozkazy tak, by wprost nie powiedzieć „zabij”.

    Od tego jest specyficzny język. Generałowie SB nie powiedzieli nigdy: „słuchajcie Piotrowski, zabijcie tego Popiełuszkę”. Nie, oni mówili: „ten Popiełuszko musi zamilknąć”, a Piotrowski sam wiedział, co ma zrobić, bo wiedział, gdzie pracuje. Podobnie Deng Xiaoping, nakazując atak wojska na demonstrantów z placu Tienanmen, nie powiedział „zabić tych studentów”. Powiedział: „na Tienanmen nie może być ofiar”, a wykonawcy dobrze zrozumieli: „w obrębie samego placu Tienanmen nie może przeżyć żaden świadek”

    Tu zrobimy małą dygresję, by prześledzić, jak gładka mowa polityków, w miarę spływania w dół rozkazów, nabiera prostej kapralskiej interpretacji.

    Deng Xiaoping mówi: „rebelię trzeba stłumić zdecydowanie”, a później: „na Tienanmen nie może być ofiar” („Dokumenty Tienanmen”). W specyficznym języku służb znaczy to: „zabić jak najwięcej ludzi, a na samym placu Tienanmen nie może przeżyć żaden świadek”. Wykonawcy dokładnie to zrozumieli.

    Noc z 3 na 4 czerwca 1989. O godzinie 22.30 agencja Xinhua nadaje komunikat: „Wspaniała Armia Ludowo-Wyzwoleńcza cieszy się zaufaniem ludu. Swoimi wielkimi czynami okazała żarliwą miłość do stolicy, jej mieszkańców i wszystkich przestrzegających prawa studentów. Oficerowie i żołnierze jeszcze raz okazali, że są armią swojego ludu”.

    Minister obrony Qin Jiwej agituje żołnierzy i oficerów do „skutecznego wprowadzenia stanu wojennego” i „aby siły zbrojne okryły się chwałą” – o godzinie 23.15 w nocy.

    O godzinie 23.25 telewizja przerywa program. Na ekranie pojawia się napis: „Kwatera główna stanu wyjątkowego”. Anonimowy głos czyta: „Mieszkańcy Pekinu […] chuligani podsycają zamieszki. Na prośbę szerokich mas mieszkańców miasta wojsko podejmie zdecydowane i skuteczne kroki, by rozprawić się z chuliganami. Nie będziemy im okazywać wyrozumiałości…”

    O 23.30 w dzielnicy Muxudi, na ulicy Fuxing, dowódca kompanii 27 armii, porucznik Tan Yaobang odbiera radiowy rozkaz: „strzelajcie tak, żeby zabić”. Wchodzi na platformę ciężarówki za tyralierą żołnierzy i mówi przez megafon: „kompania, na moją komendę, krótkimi seriami, kierunek na wprost ognia”. Rozpoczyna się rzeź (ok. 7 tysięcy zabitych i ok. 30 tys. rannych).


    A tak ładnie było na początku: „nie może być ofiar” i „żarliwa miłość do studentów”.

    Pamiętaj zwykły człowieku, gdy dyktator zaczyna cię „żarliwie miłować”, to uważaj, kogo masz za plecami.

    Dyktatorzy bardzo często wcale nie wydają rozkazu zabijania, w żadnej formie. Wystarczy, że szczują i nakazują rozpętanie nagonki w mediach. Hitler nie zabił osobiście ani jednego Żyda. On tylko szczuł: Żydzi roznoszą zarazki i pasożyty. U nas niejaki Kaczyński Jarosław mówił to samo o imigrantach, a żulia sama wiedziała, że ma bić „ciapatych”, on im wcale nie kazał. Przywódcy PiS-u też nie kazali zabić Pawła Adamowicza. Oni tylko zorganizowali ogromną nagonkę w mediach, szczuli, kłamali, siali nienawiść. Wykonawca znalazł się sam.

    Moim zdaniem, ludzie, którzy szczują, którzy organizują kampanię nienawiści, ponoszą odpowiedzialność za jej skutki. Od czegoś są w prawie karnym takie pojęcia jak podżeganie i sprawstwo kierownicze.

    Tak jak w części pierwszej przeszliśmy do spraw rodzimych, a przy okazji przytoczę przykłady zagraniczne.

    Niejaki Zbigniew Ziobro „nic nie wiedział” o działalności zespołu Piebiaka i „zachował się wręcz modelowo”. To typowa spychotechnika. W dyktaturach, jeśli coś paskudnego się wyda, to zawsze winę ponosi kto inny — albo wykonawca, albo ofiara. Ten, kto kazał, zawsze „zachował się wręcz modelowo”. Oczywiście to „modelowe” zachowanie nie było potrzebne, gdy z inicjatywy i za pieniądze państwa Polska Fundacja Narodowa organizowała bilbordową kampanię nienawiści do sędziów. To nie my, to fundacja. Ziobro nic nie wiedział o szczuciu na sędziów, gdy aż do znudzenia powtarzał przykład sędziego, co „kradł części do wiertarki”. Wtedy nie musiał „zachować się modelowo”.

    Niektórzy wykonawcy wiedzą, jak obronić się przed „zachowaniem modelowym”, czyli zwaleniem winy na nich. I tu znów przykład chiński.

    Trwający już parę lat konflikt między Mao Zedongiem a Lin Biao (ministrem obrony) znalazł w końcu swój finał. Mao wezwał Kang Shenga (szefa aparatu represji, takiego chińskiego Berię) i kazał mu Lin Biao zabić. Kang Sheng wiedział, że z jednej strony musi rozkaz wykonać, a z drugiej strony, jak go wykona to Mao „zachowa się wręcz modelowo” i każe zabić jego za zamordowanie głównego dowódcy wojska, bo przecież Mao nie przyzna się, że to on wydał rozkaz. Musiał więc coś wykombinować.

    Zaczął od tego, że na czele specjalnej jednostki wkroczył do restauracji, w której Lin Biao balował razem z rodziną i całe towarzystwo z pistoletów maszynowych wystrzelał. Ale wcale o tym nie poinformował. Mao i jego otoczenie usłyszeli, że Lin Biao „zdradził” i ucieka. Ale go gonią. Ale jego samochód ma z tyłu pancerną szybę. Dopadł samolotu i wystartował. Ale w tym samolocie jest mało paliwa.

    Następnie Kang Sheng wysłał nad Mongolię dwa samoloty. Pierwszy pilot nie wiedział, po co leci, ale drugi miał rozkaz, by pierwszego zestrzelić. Następnie ambasador ChRL w Mongolii poinformował, że samolot Lin Biao rozbił się na Gobi, a ciało jest tak zmasakrowane, że identyfikacja jest niemożliwa. Gdy premier Chou Enlai zauważył, że przecież Lin Biao nie umiał pilotować samolotu, Kang Sheng spokojnie odparł: „To właśnie dlatego się rozbił”.

    W ten sposób Kang Sheng uniknął „wręcz modelowego zachowania” Mao i pozostał na stanowisku (a także przy życiu). Przy okazji zabito niczemu niewinnych członków rodziny Lin Biao i wykonującego rozkazy pilota. Jak widać na przykładzie: „niewinni nie mają się czego obawiać”. Ten drugi pilot podobno popełnił samobójstwo.

    Patrzcie Państwo, dyktatura niby egzotyczna, a to samo, co u nas: świadkowie popełniają samobójstwa, akta giną, dowody się psują… i „zachowanie modelowe”.

    I tu powróćmy do naszej, jeszcze nieokrzepłej dyktatury. Jarosław Kaczyński nie podporządkował jeszcze sobie sądów, ale już kierowana przez Zbiorę prokuratura go chroni. Jest powiadomienie o tym, że oszukał austriackiego biznesmena, że zażądał i przyjął 50 tys. łapówki, od paru lat wiadomo, że zataja w oświadczeniach majątkowych duże sumy przychodów (ostatnio jakieś 1.600 tys. rocznie) i nic. Prokuratura go nie przesłucha, nie wszczyna żadnego postępowania.

    Ten pan prawu nie podlega. On tylko sobie podlega.

  • oby.watel 23.09.19, 07:29


    Również u nas skutki wybryków dyktatora dotykają przypadkowych ludzi, choć skala jest jeszcze (z naciskiem na: jeszcze) nie ta sama. Jarosław Kaczyński inicjuje kampanie nienawiści wobec różnych grup dla swoich celów politycznych. To z jego ust padają określenia: „gorszy sort”, „ludzie animalni, odzwierzęcy”, „łże-elity”, „lumpen-inteligenci”, „ukryta opcja niemiecka” (to o Ślązakach), „komuniści i złodzieje” … On szczuje, a młodzieżówki faszystowskie biją. A jak biją, to prokurator wynajduje nowe techniki walki, jak atak plecami na nogę w wyskoku lub atak włosami kobiet na byczków z ONR.

    Warto przypomnieć, że tylko dla celów mobilizacji najgłupszych wyborców szczuje na środowisko LGBT, a skutkiem tego są pobicia, takie jak w Białymstoku.

    Poczucie bezkarności dyktatora owocuje tym, że aby coś osiągnąć, krzywdzi on niewinnych ludzi. Obsesja nienawiści Kaczyńskiego do wszystkiego, co prywatne — zaowocowała projektem zniszczenia prywatnej służby zdrowia, o którym otwarcie on mówił przed wyborami w 2015 roku. Stąd fatalny pomysł sieci szpitali, stąd wypowiedzenie umów prywatnym karetkom i prywatnym ratownikom medycznym, stąd ataki na lekarzy, i mamy skutki.

    Dyktator wymyślił sobie, że służba zdrowia ma być wyłącznie państwowa, a prywatny sektor trzeba zniszczyć i powoli to realizuje. A niewinni ludzie umierają na SOR-ach, nie mogą się doczekać wizytę u specjalisty, brakuje lekarzy, pielęgniarek, leków…

    I oczywiście winne jest „osiem lat rządów PO-PSL”.

    A czy Kaczyński pod wpływem faktów zmienił swoje plany? Nie. Jeszcze wczoraj powiedział, że rząd zwiększy nakłady na służbę zdrowia, ale tak, by nie trafiały do prywatnych kieszeni. Czyli dalej: finansować będziemy tylko państwowe, podczas gdy prywatne jest 95 procent POZ-ów i 60 procent gabinetów specjalistycznych, ale tam „by trafiało do prywatnych kieszeni”.

    To jest właśnie zjawisko pomysłów dyktatora na przebudowę państwa bez liczenia się ze skutkami dla obywateli. I oczywiście bez konsultowania z fachowcami, bo przecież uznajemy tylko klakierów. Kilka dni temu Konstanty Radziwiłł, były minister zdrowia z PiS, tłumaczył w telewizji, że ze służbą zdrowia wszystko jest dobrze, tylko pacjentów jest za dużo, a lekarze nie umieją się zorganizować. Czyli jak zwykle, winny jest kto inny.

    Ale oderwijmy się od kraju i zobaczmy, jakie mogą być uboczne skutki pomysłów i działań dyktatorów, którzy pełnię bezkarności już osiągnęli. Zaznaczam, chodzi o skutki uboczne, o tych niewinnych ludzi, którzy rzekomo „nie mają czego się bać”.

    Kim Ir Sen (Kim Il Sun – Kim „Być Słońcem”) po wojnie koreańskiej, którą to on wywołał, bał się amerykańskich nalotów, więc wymyślił, by cały przemysł przenieść do podziemnych bunkrów. Ale dramatycznie brakowało rąk do pracy przy takim projekcie. Postanowił zapędzić do roboty kobiety. Kim wygłaszał wtedy przemówienia o „ciotkach nierobkach”. Trzeba było jednak coś zrobić z dziećmi. Wymyślono całodobowe żłobki i całotygodniowe przedszkola, a starze dzieci nawet zabierano rodzicom całkiem. Oczywiście nie wszystkim. „Klasy lojalnej” to nie dotyczyło. Ponieważ państwo jest biedne, część dzieci porzuca. Błąkają się one, żebrząc i kradnąc, by przeżyć. Mają swoich biologicznych rodziców, ale nie umieją ich znaleźć.

    I na koniec inne przykłady ubocznych skutków bezkarności rozwiniętej dyktatury.

    Mao Zedong lubił pływać. Miał ogromny brzuch, a więc dużą wyporność, ale pływać z nim musiała cała świta i nie obchodziło go, czy umie. Pewnego dnia dopłynął do wysepki na rzece, na której mieszkała rybacka rodzina. Wpadli oni w niemal religijny zachwyt, widząc Mao. Godzinę później przypłynął motorówką Kang Sheng. Wyjął browninga i całą rodzinę zastrzelił. Powód: widzieli Mao w gaciach.

    Ławrientij Beria niemal jawnie i bezkarnie gwałcił kobiety. Oczywiście Stalin doskonale o tym wiedział, całe KC wiedziało, no i co? Nic.

    Syn Saddama Husaina (Saddama al Tikritti – „Buntownika z Tiktritu”), Udaj, porywał kobiety z ulicy, gwałcił i zabijał. Głowy zabitych kobiet wysyłał rodzinom w paczkach pocztą. Miał całą świtę bezkarnych bandytów – „Lwy Udaja”.

    No wystarczy, bo można by długo. Na szczęście naszej raczkującej dyktaturze do tego daleko. Nasz dyktator tylko zalegalizował korupcję, kumoterstwo i nepotyzm znosząc konkursy na stanowiska państwowe, zapewnił bezkarność sobie kumplom, zapewnił bezkarność faszystowskim bojówkarzom.

    Ale jeszcze nie opanował sądów.

    Rozprawę z opozycją, wolnymi mediami, dziennikarzami, artystami… już zapowiedział: „ostatnie cztery lata to było dopiero udeptywanie ziemi do rozprawy z tymi… (cytuję z pamięci).

    Oczywiście wszyscy dyktatorzy robią to wszystko dla ludu i w imię ludu, a lud jak zwykle je kawior ustami swych przedstawicieli.

    Szanowny czytelniku, 13 października idź głosować. Nie czekaj, aż niewinni naprawdę będą mieli czego się bać. Ty też.

    Krzysztof Łoziński

    Niewinni mają czego się bać
    Krzysztof Łoziński: Niewinni mają czego się bać – cz. II

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • leda16 23.09.19, 16:24
    Elegancki styl prowadzenia agitacji wyborczej, jednak zważyć też trzeba, kto to pisze. A pisze członek partii KOD, całkowicie skompromitowanej obroną żydo- komunistycznych sędziowskich stołków. He, he, pamiętacie to błazeńskie gonienie ze świeczkami sędziów sądu, za przeproszeniem najwyższego niczym dzikusów z piórami w tyłku? smile Podobno dupokracji bronili - jak mawia zwolennik monarchii niekonstytucyjnej, Korwin Mikke. Iść na wybory to znaczy niepotrzebnie zelówki zdzierać. Mało mnie wzrusza czy będziemy znowu milionerami z kaczej łaski, czy dziadami wędrującymi w skarpetkach do drugiej Japonii.





    --
    www.pmiska.pl
  • oby.watel 23.09.19, 20:58
    leda16 napisała:

    > Elegancki styl prowadzenia agitacji wyborczej, jednak zważyć też trzeba, kto to
    > pisze. A pisze członek partii KOD, całkowicie skompromitowanej obroną żydo- k
    > omunistycznych sędziowskich stołków. He, he, pamiętacie to błazeńskie gonienie
    > ze świeczkami sędziów sądu, za przeproszeniem najwyższego niczym dzikusów z pió
    > rami w tyłku? smile Podobno dupokracji bronili - jak mawia zwolennik monarchii nie
    > konstytucyjnej, Korwin Mikke. Iść na wybory to znaczy niepotrzebnie zelówki zdz
    > ierać. Mało mnie wzrusza czy będziemy znowu milionerami z kaczej łaski, czy dz
    > iadami wędrującymi w skarpetkach do drugiej Japonii.

    Bardzo celne spostrzeżenia. Niestety, nie tłumaczą dlaczego ludzie z nieskazitelnymi życiorysami i właściwą przynależnością nigdy nie mają nic sensownego do powiedzenia. Masz jakąś teorię?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • leda16 24.09.19, 10:16
    Cyniczną: duży pieniądz każdego deprawuje. Co do życiorysu - zawsze można go zaktualizować na bieżące potrzeby.

    --
    www.pmiska.pl
  • oby.watel 24.09.19, 10:32
    Zaiste, bardzo celne, acz cyniczne spostrzeżenie. Faktycznie, ktoś, kto ma duże pieniądze należy raczej do PiS, a nie do KOD-u. No i życiorysy też aktualizowane są na bieżąco. Kto by jeszcze pare lat temu przypuszczał, że to Lech Kaczyński tworzył Solidarność?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • leda16 24.09.19, 10:47
    oby.watel napisał:
    Kto by jeszcze pare lat temu przypuszczał, że to Lech Kaczyńs
    > ki tworzył Solidarność?


    A czy teraz ktoś to przypuszcza?

    forumemjot.files.wordpress.com/2018/05/a783c3ed-17ec-4f6e-b66f-f183a7138930.png




    --
    www.pmiska.pl
  • oby.watel 24.09.19, 12:38
    leda16 napisała:

    > A czy teraz ktoś to przypuszcza?

    Teraz to już nie przypuszczenie, lecz pewnik.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 25.09.19, 05:28
    Po tym jak 40 lat temu yntelygencja odrzuciła lewicowość, uwierzyła, że klasy społeczne, interesy i konflikty klasowe nie istnieją (oczywiście za wyjątkiem świętych interesów yntelygencji), teraz cała Polska musi przechodzić przez faszyzm jak przez świnkę, odrę, albo syfilis.

    Bo faszyzm okazał się bardziej progresywny gospodarczo-społecznie, niż cały system wierzeń polskiej yntelygencji.

    Kłaniam się nisko.


    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 25.09.19, 07:25
    40 lat temu porzuciła, powiadasz. Wynika z tego, że ideałem są według Ciebie czasy stalinowskie i nieco późniejsze. Zaiste, jest do czego wzdychać.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 25.09.19, 17:49
    "Nie powiadam".
    Ty "powiadasz". Ciągle te brednie o Stalinie. Choć zawsze to lepiej niż Korea Północna.

    PO przegra wybory parlamentarne w roku 2019 dlatego, że jej elektorat (p!us jej elektorat obrażony z tzw "Nowoczesnej", faktycznie średniowiecznej) dalej nie zrozumiał powodów dlaczego przegrał w 2015.

    Czcigodny Obywatelu, nie wiem czy jesteś reprezentatywnym przykładem, bo podejrzewam Cię o kukizowanie (wiesz bezsensowne jowy i jeszcze bardziej bezsensowne referenda).
    Niemniej, czcigodny, mógłbyś w kilku słowach wyjaśnić dlaczego wg. Ciebie rządzi PISSda?

    Kłaniam się nisko.



    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 25.09.19, 18:09
    Przecież wyjaśniałem to wielokrotnie. PiS rządzi dlatego, że SLD trwało przy tow. Millerze z uporem godnym lepszej sprawy, zaś bolszewicka alternatywa, wypromowana między innymi przez Wyborczą, czyli partyjusiąteczko Razem poszła osobno. Dzieło zwieńczył D'Hont. Oczywiście to nie jedyny powód. Niebagatelną rolę odegrało nieudolne kierownictwo PO, które wyżej stawiało interes własny niż partii i kraju. Dla Schetyny ważniejsze było pozbycie się sympatyzującej z Tuskiem Kopacz niż zwycięstwo. To główne powody dla których PiS dziś rządzi samodzielnie.

    Co do JOW-ów, to każdy system ma wady i zalety. Przypomnę, że to towarzysze z SLD wrócili do D'Honta, bo AWS było na tyle przytomne, że widząc przewagę SLD zmieniło ordynację. Dlatego SLD mając ponad 40% poparcia nie rządziło samodzielnie, a PiS mając 37% poparcia dostało pona 50% mandatów.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 25.09.19, 18:29
    Niczego się nie nauczyli, niczego nie zrozumieli.

    Sic semper reakcja.

    Kłaniam się nisko.


    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 25.09.19, 18:45
    Owszem, niczego się nie nauczyli. Millera zastąpił Czarzasty, Zandberg pozostał. Kolesie zrobili Schetynę wodzem i pędzą na złamanie karku na śmietnik historii. I dawno by tam wylądowali, gdyby nie brak alternatywy. Kaczyński gdy tylko zobaczył, że ciągnie partie w dół natychmiast się usunął w cień. Schetyna jest tak głupi, ze wysunął Kidawę-Błońską i bryluje obok niej przekonując, że to pic na wodę, fotomontaż, bo ona żadnym premierem nie będzie.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 26.09.19, 06:25
    Politycy i polityka jest tylko obrazem tego, jak wygląda społeczeństwo.

    Kłaniam się nisko

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 26.09.19, 10:12
    diabollo napisał:

    > Politycy i polityka jest tylko obrazem tego, jak wygląda społeczeństwo.

    Skoro tak, to jak sie ma do rzeczywistości samograj o yntelygencji, która podobno odpowiada za całe zło i plamy na słoneczku?

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 26.09.19, 10:18
    Yntelygencją nadaje społeczeństwu ton (np katozabobonny).
    A politycy podążają za nastrojemi społeczeństwa.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 26.09.19, 16:24
    diabollo napisał:

    > Yntelygencją nadaje społeczeństwu ton (np katozabobonny).
    > A politycy podążają za nastrojemi społeczeństwa.

    Dobrze by było być wreszcie jednoznacznie zdefiniował cóż to takiego ta yntelygencja. Bo śledząc Twoje przemyślenia trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteś czołowym jej reprezentantem. Bajki, które opowiadasz chociażby na tematy ekonomiczne w niczym nie ustępują bajkom o gadających wężach, a czasem nawet je przewyższają.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
  • diabollo 27.09.19, 04:19
    A tak, ekonomia to ważne kryterium i chyba najłatwiejsze do określenia przynależności do yntelygencji.

    W tej kwestii yntelygencja jest jak one-trick-phoney.
    Zapytasz: ekonomia?
    Yntelygent natychmiast odpowie: Janusz Korwin-Balcerowucz. Bardziej otrzaskany pociągnie: Krzywa Laffera. Niskie podatki, niskie koszty pracy, pomóżmy przedsiębiorcom, precz z socjalnymi roszczeniowcami.

    Kłaniam się nisko

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • walmart.ca 27.09.19, 05:26
    Pony, not phoney

    www.urbandictionary.com/define.php?termshockne%20Trick%20Pony
    Oczywiście, taka yntelygencja jest przy okazji często phoney
  • diabollo 27.09.19, 08:45
    Tak, poprawiacz w telefonie...
    Hard so przepraszam za błąd.
    One trick pony, to taki yntelygenta, który załapał Korwina-Mikke wiele lat temu i choć już głosuję na PO lub Średniowieczną, to stary trick na "wolny rynek" Korwina ciągle w nim głęboko siedzi.
    Kłaniam się nisko.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • diabollo 27.09.19, 08:47
    Oh my Baalu.
    Chyba muszę sobie postanowić nie pisać więcej z telefonu, bo to jeszcze większa masakra niż moja wrodzona dysgrafia...

    Kłaniam się nisko

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • oby.watel 27.09.19, 08:14
    diabollo napisał:

    > A tak, ekonomia to ważne kryterium i chyba najłatwiejsze do określenia przynale
    > żności do yntelygencji.
    >
    > W tej kwestii yntelygencja jest jak one-trick-phoney.
    > Zapytasz: ekonomia?
    > Yntelygent natychmiast odpowie: Janusz Korwin-Balcerowucz. Bardziej otrzaskany
    > pociągnie: Krzywa Laffera. Niskie podatki, niskie koszty pracy, pomóżmy przedsi
    > ębiorcom, precz z socjalnymi roszczeniowcami.

    Spotkałeś głęboko wierzącego ideologa, który potrafiłby jasno i jednoznacznie odpowiedzieć na postawione pytanie, zdefiniować pojęcia, którymi się posługuje? Jeden odpowie, że to wielka tajemnica wiary, drugi poda kilka nazwisk, bo dla niego autorytetem ekonomicznym nie jest ani noblista, ani nawet profesor, tylko absolwent technikum rolniczego ze specjalizacją PGR.

    --
    Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka