Dodaj do ulubionych

Za dużo lekcji religii w szkole

27.09.19, 10:32
wyborcza.pl/7,75968,25238816,lekcje-religii-czyli-katecheza-konformistow.html#S.main_topic-K.C-B.2-L.2.glowka

Za dużo lekcji religii w szkole? A kto wam każe posyłać na nie dzieci?


Oto katecheza konformistów: posyłamy dzieci na religię, "żeby potem nie miały kłopotów".


Na początku roku szkolnego w mediach społecznościowych zaroiło się od pełnych oburzenia wpisów. Ogólne zdziwienie, że jak to? Że dziecko ma dwie religie w tygodniu, że do czego to podobne, że skandal.

Decyzja o posyłaniu dziecka na religię należy do rodziców. To oczywiste i nie zamierzam nikogo do niczego namawiać. Mój syn zamiast dwóch religii w tygodniu ma na przykład dwa okienka, a wkrótce uczestniczył będzie w zajęciach z etyki. Ale to mój syn. Nasza sprawa. Ja w tej sprawie nie uprawiam świętego oburzenia.

W związku z Państwa zdziwieniem, że w tygodniu tyle zajęć z religii, chciałbym jedynie zauważyć, że jak na obecną pozycję Kościoła katolickiego w polskim życiu społeczno-politycznym jest to liczba skromna. Biorąc pod uwagę liczbę wiernych chodzących w niedziele na msze, liczbę polskich rodzin przyjmujących księdza z kolędą oraz liczbę pogrzebów, podczas których księża wygłaszają nad trumną zmarłego biblijne sentencje, lekcje religii powinny odbywać się codziennie, i to w ilości co najmniej dwóch godzin lekcyjnych, najlepiej na początku dnia oraz na jego zakończenie. Wtedy przynajmniej przeciętny Polak/Polka dowiedzieliby się, w co wierzą. Obecnie jest z tym pewien kłopot.

Po prostu każdy ma taką liczbę godzin religii, na jaką zasługuje. Skoro posyłamy ma katechezę, „żeby dziecko nie miało później problemów”, posyłamy do sakramentów – „żeby nie było potem kłopotów”, śluby kościelne bierzemy na potęgę, bo przecież „taki ślub kościelny to jest dopiero przeżycie, to jest moc wzruszeń, biała suknia i welon”, wreszcie idziemy do ziemi w towarzystwie katolickich kapłanów i rozmodlonych krewnych, to trudno się dziwić, że ci, którzy są po tamtej stronie, upychają tej katechezy, ile się da i gdzie się da. Trudno się dziwić, że wliczać ją chcą do średniej ocen, a i pomysły o maturalnym egzaminie z religii również pojawiały się i pojawiać się będą. Dlaczego nie? Skoro wszyscy tak się do tego Kościoła garną, to w czym problem? Wiem, ponieważ sam tkwiłem w tym po uszy.

Skąd ten refren, że jednak lepiej ochrzcić, posłać do komunii, wreszcie zapisać na religię? W rozmowach, które prowadzę ze znajomymi i z rodziną, pojawiają się dwa argumenty. Pierwszy to argument presji społecznej związanej z grupą rówieśniczą. Że dziecko będzie czuło się wyobcowane, że koledzy będą się nad nim pastwić. Bywa i tak. Znajomy opowiadał, że jego syn zabrany z lekcji religii otrzymał od kolegów wdzięczną ksywkę „Żydek”. W XXI stuleciu, 70 lat po Zagładzie, w polskiej szkole uczniowie nazywają kolegę „Żydkiem”, ponieważ ten nie chodzi na religię. Warto się zastanowić, co zaniedbaliśmy w edukacji naszych dzieci.

CDN...


--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Za dużo lekcji religii w szkole 27.09.19, 10:36
      Kolejny argument to „kłopoty w przyszłości”. Że ślubu ksiądz nie udzieli, że nie będziesz mógł/mogła zostać chrzestnym/chrzestną, kiedy poprosi cię o to ktoś z rodziny.

      Dlaczego wobec tego oburza nas 90 minut religii w okresie od poniedziałku do piątku? Próba odpowiedzi może przynieść bolesne wnioski.

      Może po prostu będziemy spokojniejsi, jeśli nasze dzieci będą konformistami skłonnymi pójść za stadem dla bieżących korzyści niż jednostkami mającymi odwagę głosić własne poglądy i postępować zgodnie z przekonaniami, konsekwentnie, bez względu na płynące stąd niedogodności? To zawsze kosztuje. W takim wypadku zawsze jesteśmy poza strefą komfortu.

      Być może taka postawa rodziców jest zrozumiała z punktu widzenia szczególnie pojętej „troski o dobro dzieci”. Tylko skąd w takim razie zdegustowanie tych samych rodziców ilością zajęć katechetycznych w świeckiej szkole?

      Może stąd, że oburzenie niewiele ich kosztuje. Nie wiąże się z koniecznością jakiejkolwiek aktywności. Nie wymaga pisemnej deklaracji. Sprzeciwu. Ojciec z matką pozostają oburzeni, a dziecko chodzi na religię. Tak jak chodziło. Amen.

      To nie są proste sprawy. Wiem o tym. Lata temu przeżywałem silną konwersję na katolicyzm. Chciałem sobie to wszystko poukładać, uporządkować. Ochrzciłem syna, wziąłem ślub kościelny. W tamtym czasie zaczytywałem się w Piśmie Świętym, studiowałem katechizm. Większość mojej rodziny to katolicy. Typowi, polscy. Do kościoła w niedzielę, w Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Mało? Okazuje się, że wystarczy.

      Potem coś zaczęło się we mnie zmieniać, kiedy będąc w Kościele, doświadczałem jego opresyjności. Kiedy kolejni księża podczas kolędowych wizyt rozdzierali przy mnie koperty z tak zwaną ofiarą, skrupulatnie notując przekazywne przeze mnie kwoty. Kiedy wsłuchiwałem się w głos tego Kościoła, w język, którym się posługuje, i kiedy podczas spowiedzi bezdzietni kawalerowie pouczali mnie, jak mam układać sobie życie z kobietą, jak mam współżyć. Po kilku latach ostatecznie z Kościoła wyszedłem.

      Po jakimś czasie odejście od instytucji stało się odejściem od wiary w ogóle. Dzisiaj już wiem, drodzy Państwo, że to nie jest łatwe. Że poza samą wiarą jest też nasz obyczaj, są nawyki i przyzwyczajenia. To często wymaga kompromisów z naszymi bliskimi, partnerami, żonami, mężami, którzy mogą mieć do Kościoła inny niż my stosunek. Ale to się da zrobić. Potrzeba tylko odrobinę zdecydowania. Trzeba uwierzyć, że mamy na to wszystko jakiś wpływ. Że wbrew temu, co uważa Kościół, możemy decydować. Możemy Kościołowi powiedzieć: „Sprawdzam!”. I jeśli nie spodoba nam się to, co zobaczymy, czego się dowiemy, możemy po prostu odejść. Proszę mi wierzyć, nikt nas nie będzie zatrzymywał.

      Dlatego namawiałbym Państwa, abyście zamiast się dziwić i oburzać, rozejrzeli się wokół siebie. Posłuchali takich klasyków gatunku jak Jędraszewski, Gądecki, Depo, a ostatnio ksiądz Długosz, który w Telewizji Trwam opowiadał dzieciom o dobroci tej władzy, o 500+, o miłości, którą ta władza ukochała kraj, wszystkie polskie rodziny, i o tym, jak nas teraz będzie po bożemu przybywało.

      Przyjrzyjcie się Państwo bacznie poczuciu bezkarności polskiego kleru katolickiego, jego pysze i luksusom, w których się pławi. Uświadomcie sobie również, że postawa Kościoła jest wypadkową naszych postaw. Dzieje się tak między innymi z powodu waszej (naszej?) bierności, waszego godzenia się, odwracania wzroku oraz nieśmiertelnej, wciąż wracającej frazy: „Nasz ksiądz taki nie jest, my mamy fajnego księdza”. A na koniec, po tym wszystkim, zastanówcie się Państwo, czy rzeczywiście dwie godziny religii tygodniowo to naprawdę aż tak dużo.

      Skoro już chodzicie Państwo na msze niedzielne, uczestniczycie w życiu Kościoła, nie oczekujcie, że lekcja religii odbywała się będzie raz na dwa tygodnie. Należy być konsekwentnym. Czyż nie?

      Kościół to nie taki sobie usługodawca jak jakiś zakład fryzjerski. To jest, proszę Państwa, świetnie zorganizowana, doskonale funkcjonująca instytucja. Jeśli wy udajecie się po coś do Kościoła, bądźcie pewni, że i Kościół zjawi się u was po to, co mu się należy. Przyjdzie jak po swoje. I słusznie.

      Autor (ur. 1977) jest poetą.

      Marcin Zegadło

      --
      Religia jest dla ludzi bez rozumu.
      /Józef Piłsudski/
      • suender - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 27.09.19, 11:31
        diabollo 27.09.19, 10:36

        > Marcin Zegadło

        Dla ludzi typu Zegadło to nie Kościół jest prawdziwym cierniem w oku, ale Niebiański Omnipotent, którego chcą wcisnąć (bezskutecznie) w niebyt, - aby mogli bezkarnie grzeszyć!
        Dzięki za uwagę i pozdrawiam.

        Daruję Ci dziesiąty najsłoneczniejszy dzień obecnej jesieni ............
        • diabollo Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 28.09.19, 02:43
          Zaiste, omnipotentny facet z brodą na chmurce, wprawdzie jedyny, ale trójbóg, jest.wyimaginowanym parawanem, za którym chowają się najwięksi szubrawcy.

          Dla mnie, ateisty, wszak patrzącego z boku na stosunki katolików w PL ze swoim bogiem, to nawet mi żal tej postaci literackiej tak bardzo prostytułowanej i eksploatowanej przez swoich podobno wyznawców.

          Kłaniam się nisko.

          --
          Religia jest dla ludzi bez rozumu.
          /Józef Piłsudski/
          • suender Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 28.09.19, 07:39
            diabollo 28.09.19, 02:43

            > na stosunki katolików w PL ze swoim bogiem, ....

            Powtarzasz kolejny raz herezję:
            Katolicy nie maja "swojego boga" jak również "swojego Boga".
            Dlaczego? Bo Najwyższy nie jest i nigdy będzie czyjąś własnością.
            Ale skąd Wy ateusze macie o tym wiedzieć, - nawet nie wiecie że Niebiański Omnipotent, jest Panem nad Wami i wszelkim żywymi i zmarłymi. Dlatego nawet gdy myślicie jakobyście usunęli Jego w niebyt to możecie bezkarnie grzeszyć, to mamicie się ułudą i żyjecie w zacofaniu intelektualnym, Cbdo.
            Dzięki za komentarz, uwagę i pozdrawiam.

            Daruję Ci dziesiąty najsłoneczniejszy dzień obecnej jesieni ............
            • diabollo Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 29.09.19, 13:24
              Ponieważ żaden bóg nie istnieje, więc nikt go nigdy nie widział i z nim nie rozmawiał, więc każdy zabobonny boga sobie wymyśla/wyobraża na swój sposób. A ponieważ każdy człowiek ma nieco inny umysł, inną wyobraźnię i inne wymysły, w rzeczywistości mamy miliony różnych wymyślonych indywidualnie bogów. Każdy zabobonny swojego.

              Monoteizm to ściema.

              Kłaniam się nisko.

              --
              Religia jest dla ludzi bez rozumu.
              /Józef Piłsudski/
              • suender Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 29.09.19, 14:46
                diabollo 29.09.19, 13:24

                > więc każdy zabobonny boga sobie wymyśla/wyobraża na swój sposób.
                > A ponieważ każdy człowiek ma nieco inny umysł, inną wyobraźnię i inne wymysły,
                > w rzeczywistości mamy miliony różnych wymyślonych indywidualnie bogów.

                Tylko, że te wymyślone te niby bogi mają wielkie NIC wspólnego z Bogiem, a jak już z kimś to prędzej z demonami najniższego gatunku.
                Powtarzam ponownie za prof. Jackiem Wojtysiak: "Jednym z najważniejszymi atrybutami Boga, jest iż jest niepojęty, nie do opisania ani zrozumienia, wieczny i wszechmocny!" Zatem jak człowiek może wymyślić Boga, który jest dla niego niewyobrażalny, oraz nie do pomyślenia? No chyba, że jeszcześ się nie wsypał i nadal śnisz?


                3maj się Diabollo!
                • diabollo Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 29.09.19, 20:33
                  Oczywiście czcigodny Grzeszniku, te wymyślone bogi nie mają nic wspólnego z czymkolwiek.

                  Są wyobrażeniem jak np. krasnoludki. (Spróbuj mi udowodnić, że krasnoludki nie istnieją!).

                  Lubię to porównanie, że religia to nic innego jak uwielbienie literackie sprowadzające się do jednej książki (takiej czy siakiej, w takiej czy siakiej religii).

                  W tłumaczeniu dla Ciebie:to zredukowana popkultura.
                  Celebrytów, Jamesa Bonda czy super bohaterów marveli ludzie też kochają i uwielbiają i wyobrażają sobie swój stosunek do tych herosów indywidualnie i w oderwaniu od rzeczywistego celebryty czy nierzeczywistego Supermana. To ten sam psychologiczny mechanizm.

                  A propos katolickiego tzw. demona i jego wyobrażonych milionowych (miliardowych) wersji to sytuacja jest identyczna jak z katobogiem.
                  Każdy ma swojego.
                  O tych bardziej wkręconych w "demonologię" można powiedzieć, że każdy psychopata ma swojego.

                  Kłaniam się nisko.

                  --
                  Religia jest dla ludzi bez rozumu.
                  /Józef Piłsudski/
          • oby.watel Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 28.09.19, 09:28
            diabollo napisał:

            > Zaiste, omnipotentny facet z brodą na chmurce, wprawdzie jedyny, ale trójbóg, j
            > est.wyimaginowanym parawanem, za którym chowają się najwięksi szubrawcy.
            >
            > Dla mnie, ateisty, wszak patrzącego z boku na stosunki katolików w PL ze swoim
            > bogiem, to nawet mi żal tej postaci literackiej tak bardzo prostytułowanej i ek
            > sploatowanej przez swoich podobno wyznawców.

            Zauważyłeś dogi Diaboloo, że stanowisz ze swoim rozmówcą dwie strony tej samej monety? Dla was obu pragmatyzm, wiedza, nauka, rozsądek to pojęcia abstrakcyjne. Ty wszystko tłumaczysz głupotą yntelygencji, a źródło wszelkiego zła upatrujesz w liberalizmie i neoliberalizmie, On wszystko tłumaczy wolą bożą, a źródło wszelkiego zła lokuje w piekle. Nie wydaje Ci się, że zaślepienie jest jednakowo groźne bez względu na rodowód? Jak sobie wyobrażasz leczenie w oparciu o demagogiczną, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością diagnozę?

            --
            Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
        • leda16 Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 28.09.19, 16:08
          suender napisał:
          > Dla ludzi typu Zegadło to nie Kościół jest prawdziwym cierniem w oku, al
          > e Niebiański Omnipotent, którego chcą wcisnąć (bezskutecznie) w niebyt, - ab
          > y mogli bezkarnie grzeszyć!



          Mylisz się czcigodny Suenderze. Cierniem w oku każdego Żyda nie jest Bóg, w którego wierzy i gorliwe modły zanosi, lecz wyłącznie Kościół katolicki oraz Chrześcijaństwo, przez tę nację zwalczane zawzięcie. Dorosły to Żyd a dziecko Żydek, więc nie rozumiem dlaczego p. Zegadło korzenie swojego potomstwa jako obelgę traktuje.







          --
          www.pmiska.pl
          • suender Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 28.09.19, 17:40
            leda16 28.09.19, 16:08

            > Cierniem w oku każdego Żyda nie jest Bóg, w którego wierzy i gorliwe modły zanosi,
            > lecz wyłącznie Kościół katolicki oraz Chrześcijaństwo, przez tę nację zwalczane zawzięcie.

            Judaizm i chrześcijaństwo (stary i nowy testament) to dwa płuca tej samej WIARY i nie ma miedzy nimi wrogości lecz pożyteczna koegzystencja. Oczywiście wykluczam tu heretyków po obydwu stronach barykady.
            A, że jednocześnie Zegadło może należeć do heretyków zrównujących się ateuszami, to tego nie wykluczam.

            Dzięki za uwagę i dalej namawiam do intensywnego korzystania z jeszcze dosyć ciepłej jesieni ...
          • diabollo Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 29.09.19, 10:43
            Katozabobonni w PL oczywiście różnią się między sobą, ale jak zapoznacie bliżej jakąś grupę polskich katozabobonnych, to szambo antysemityzmu prędzej czy później i tak wybije. Katolicyzm polskich jest przetrwalnikiem i wzmacniaczem polskiego antysemityzmu.

            Jezus, owoce cię kompromitują.


            --
            Religia jest dla ludzi bez rozumu.
            /Józef Piłsudski/
            • leda16 Re: - aby mogli bezkarnie grzeszyć! 03.10.19, 18:54
              A antysemityzm jest właśnie największym zabobonem Judaizmu. W istocie na świecie, zwłaszcza w Palestynie, antysemityzmu ze świeczką można by szukać, na podobieństwo polskich sędziów, którzy jak przygłupy ze świeczkami gonili szukając... konstytucji, prawa i demokracji na ulicy, zamiast je w podległych im sądach tworzyć. Natomiast Polska słynie z filosemityzmu, realizowanego przez bardzo przychylny Semitom rząd RP w postaci wspierania różnych organizacji i stowarzyszeń polsko-semickich np. "Wolna Palestyna", finansowanie meczetów. Korzenie chrześcijaństwa też wywodzą się z tradycji semickich. Więc nie konfabuluj czcigodny Diabolo jak ciężki organik, o jakimś "polskim antysemityznie".

              --
              www.pmiska.pl
      • gaika Re: Za dużo lekcji religii w szkole 01.10.19, 21:38
        Nie do końca rozumiem, dlaczego radą ma być wypisywanie się z kościoła i dzieci z religii. To nie jest kwestia prywatna, ale złamanej zasady świeckości państwa.
        Należy wyprowadzić lekcji religii, gdzie ich miejsce (poza szkołę lub poza lekcje obowiązkowe).
        • diabollo Re: Za dużo lekcji religii w szkole 01.10.19, 21:46
          Nie "wyprowadzisz" agitacji katolickiej ze szkół tak długo jak większość rodziców będzie akceptowała obecny stan posyłając własne dzieci na tę szkolną katoagitację.

          Indywidualne decyzje takie jak omawiane tutaj są polityczne i mają polityczne konsekwencje.

          Kłaniam się nisko.

          --
          Religia jest dla ludzi bez rozumu.
          /Józef Piłsudski/
          • gaika Re: Za dużo lekcji religii w szkole 01.10.19, 22:27
            diabollo napisał:

            > Nie "wyprowadzisz" agitacji katolickiej ze szkół tak długo jak większość rodzic
            > ów będzie akceptowała obecny stan posyłając własne dzieci na tę szkolną katoagi
            > tację.
            >
            > Indywidualne decyzje takie jak omawiane tutaj są polityczne i mają polityczne k
            > onsekwencje.


            Nie, drogi Diabollo. Autor opisuje jak to się 'mierzył' ze swoim katolicyzmem, a nie jak się mierzył z 'obywatelską' postawą. To nie jest niczyj biznes, czy ludzie chcą, czy nie chcą chodzić do kościoła i płacić nań podatki. Bzdurą jest twierdzenie, że jak ludzie wierzą, to konsekwencją musi być pogwałcenie zasad świeckiego państwa. Istotą rzeczy jest świadomość obywatelska i czy istnieje przyzwolenie na takie nadużycia.

            • diabollo Re: Za dużo lekcji religii w szkole 01.10.19, 22:38
              To bardzo ładnie brzmi, co piszesz, ale jest zupełnie oderwane od rzeczywistości.
              Religia wszędzie, a w Polsce dużo bardzie niż wszędzie jest kwestią polityczną.
              Stosunek do religii to sprawa polityczną.

              A w polityce wygrywa siła.
              A ponieważ polska klasa średnia raczej myśli tak jak Ty, a nie jak autor cytowanego artykułu, wygrywa silny politycznie koszczuj katolicki, który nie ma Twojego płaszcza. I co mu zrobisz?

              Kłaniam się nisko.

              --
              Religia jest dla ludzi bez rozumu.
              /Józef Piłsudski/
              • gaika Re: Za dużo lekcji religii w szkole 01.10.19, 22:57
                Gdyby Polacy myśleli tak jak ja, dawno nie byłoby tematu. Przecież chodzi o zasadę państwa demokratycznego, a nie o to, jakie konkretnie mambo-dżambo jest wplecione w jego funkcjonowanie. Wplecenie jakiegokolwiek, jest naruszeniem tej zasady.
        • suender Re: Za dużo lekcji religii w szkole 02.10.19, 08:53
          gaika 01.10.19, 21:38

          > , ale złamanej zasady świeckości państwa.

          Ale z tą "świeckością państwa" są nader wielkie problemy.
          Według Wiki:
          "Państwo świeckie lub państwo laickie – państwo będące przeciwieństwem państwa wyznaniowego. Świeckość (laickość) państwa jest konsekwencją rozdziału religii i państwa."
          To stąd: pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo_%C5%9Bwieckie

          Zatem skoro ma w nim (państwie) być rozdzielenie od religii, to zapewne od wszystkich religii, - tej ateistycznej też!
          A, że ateistyczna religia istnieje i się podobno dobrze rozwija, (patrz tu: natemat.pl/32659,ateizm-stal-sie-juz-religia)
          to w pierwszej rzędzie jest ona pierwszą do wyautowania ze sfery publicznej, - aby państwo było rzeczywiście neutralne światopoglądowo.
          Zabawne iż ateiści zapierają się jakoby są poza religią (patrz komentarze pod zalinkownym artykułem), a im bardziej się zapierają, tym silniej dowodzą ich religijności ateuszańskiej.
          Cbdo.


          Gaice daruję siedemnasty najsłoneczniejszy dzień obecnej jesieni!
    • suender Re: Za dużo lekcji religii w szkole 29.09.19, 14:51
      I jeszcze coś ekstra dla Diabollo:

      Adam pisze:
      Marzec 28, 2019 o 4:06 am

      A mnie odrzuca na myśl o debilach, którzy twierdzą: człowiek nie pochodzi od małpy, tylko ma z nią wspólnego przodka.
      Ile taki idiota ma inwencji twórczej, by bronić tej kretyńskiej tezy. No nie przetłumaczysz. Będzie bronił w zaparte wyzywając od nieuków. Stwierdzisz, że człowiek jest małpą, to będzie twierdził, że nie, bo człowiek jest homo. Twierdzisz, że homo należy do małp człekokształtnych, odpowie, że nie pochodzimy od szympansa itd. A na końcu będzie bredził, że chodzi mu o to, że jakimś mitycznym „katolom” chodzi o małpę, którą można zobaczyć w zoo. Kretyn nawet nie pojmie, że „małpy” to grupa zwierząt, a nie określony gatunek. A to, że wspólny przodek tej rzekomej małpy i człowieka był małpą? Na takiego delikwenta nie ma to wpływu.
      A wszystko chyba przez to, że w języku angielskim małpy dzieli się na monkeys i apes.
      Przepraszam za wulgarny język, ale nie mogę zdzierżyć takich głupiomądrych ludzi.


      Wacek Ppisze:
      Maj 16, 2019 o 11:52 am

      Niestety ale t. ewolucji tak w wersji Darwina jak i uwspółcześniona jest nie tylko błędna, ale to zwykły zbiór zabobonów i przesądów.

      Mit1 głosi sama współczesna biologia, gdyż twierdzi że wszystko ma na celu przetrwanie. Niestety w przyrodzie nie występuje takie zagadnienie jak przetrwanie i nieprzetrwanie, zmiana formy jest czymś naturalnym, rośnięcie, dojrzałość i rozkład jest również naturalne i żadna funkcja bytów ożywionych i nieożywionych nie odnosi się do czegoś takiego jak przetrwanie, to nie jest zjawisko, natura nie zna pojęcia śmierci. Jest za to prawo termodynamiki i prawa służące zachowaniu równowagi danego układu, wedle tych praw byt wywiera siły które stanowią siły przeciwne odpierając to co my potocznie nazywamy zamachem na życie. W Naturze jest tylko gra sił i zmiany formy więc mit o celowości jest mitem samej teorii ewolucji. Dodatkowo w każdym organizmie złożonym każda część współgra z całością, jest zarządzana przez mózg, unerwiona, są przepływy sił i energii stanowiące o zgranej całości. Tutaj znowu przyroda nie zna czegoś takiego jak – przypadek – gdyż ten wyklucza istnienie praw, a takie wykluczenie uniemożliwia poznanie. Przypadek nie istnieje.

      Mit2 podobnie jak to zostało wyżej wyjaśnione – prawa termodynamiki, prawa służące zachowaniu równowagi sił w układzie można zinterpretować jako optymalność. Sama t. ewolucji głosi że optymalnie jest jak przetrwają najlepiej dostosowani, co niestety jest komiczną bzdurą. W przyrodzie nie ma czegoś takiego jak niedostosowanie się, każdy atom absorbuje i emituje energię a więc jest dostosowany do przyrody, każdy układ (czyli organ, ciało, organizm) aby zostać zauważonym musi zaistnieć w swej formie, czyli w swym przystosowaniu a to ile dana forma bytu istnieje zależy już od gry sił. Moc większa wypiera lub absorbuje słabszą ale moc z sensie fizycznym a nie biologicznym, co i tak nie gwarantuje żadnego „przetrwania” bo byt może podczas absorpcji energii się np nagrzać i zniszczyć.

      Mits3. O tym, że dobre jest to co „najlepiej dostosowane i to co przetrwało” mówi sama t. ewolucji. Nazywa błędem wszystko co prowadzi do rozpadu formy i struktury, tymczasem natura potrzebuje rozpadu jednego aby wprowadzić drugie, trawa nie może rosnąć w nieskończoność tak jak i żaden inny organizm bo by ogonami drapano Saturna.

      Mit4 Determinizm genów również jest zabobonem wygłaszanym przez samą biologię. Geny nie mają zdolności deterministycznej gdyż gen to zapis doświadczenia nabytego, najpierw musi być doświadczenie, potem powstaje gen a że doświadczenia lubią się powtarzać, to organizmy korzystają z puli genowej aby właśnie odtwarzać doświadczenia nabyte, oszczędzając energię i strukturę swojego układu. Gen to teza, środowisko to antyteza, synteza jest nieokreślona jak to dobrze zostało opisane wyżej.

      Biologia jest pseudonauką, czeka nas rewolucja na polu teorii dotyczących pochodzenia człowieka i życia na Ziemi, ale to muszą zajść globalne zmiany w świadomości i nauka w swym paradygmacie musi wyjść z mroków pozytywizmu który jest zbiorem religijnych dogmatów i trochę obraża intelekt.

      Proszę się bardziej uświadomić ......
      • diabollo Re: Za dużo lekcji religii w szkole 29.09.19, 23:55
        Zabobonni uwielbiają literaturę zredukowaną do jednej książki plus literackie wariacje/komentarze na temat jednej książki.

        Pierwszą książkę, którą w życiu przeczytałem były "Dzieci z Bullerbyn".
        Dla mnie ważne, "formacyjne", istotne, inicjacyjne, sentymentalne, mądre, ludowe, ale, kurwa, naprawdę bez przesady.
        Jest wiele innych ważnych książek, które później przeczytałem/czytam.

        Katozabobonni są jak dzieci, które nigdy nie dorosły i ciągle rozpamiętują jedną książkę (najczęściej nieprzeczytaną) ich "Dzieci z Bullerbyn" pod nazwą "ewangelia" albo "biblia" (co jest jeszcze zabawniejsze, bo znaczna jej część to mitologia żydowska, a antysemityzm jest korzeniem, z którego chrześcijaństwo wyrosło).

        Kłaniam się nisko.






        --
        Religia jest dla ludzi bez rozumu.
        /Józef Piłsudski/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka