Dodaj do ulubionych

Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewiantów

12.10.19, 16:39
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25270404,telefon-zaufania-slucham-halo-jestem-jedynym-gejem-na-wsi.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy

--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 12.10.19, 19:27
      Kiedy lekarz usłyszał, że pacjent jest gejem, powiedział, że klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewiantów. Wyrzucił pacjenta z gabinetu
      Kacper Sulowski

      - I co teraz, pedały? - usłyszeli za plecami. Było ich czterech. Poszarpali, rozerwali kurtkę i uderzyli w twarz.

      – Telefon Zaufania Lambdy, słucham?
      – Syn nigdy nie widział nagiej kobiety. Chciałam go z tego wyleczyć, więc się przed nim rozebrałam. Nic nie dało. Wzięłam do agencji towarzyskiej i zapłaciłam za dziwkę. Bez efektów. Wciąż mówi, że woli chłopców.
      Poniedziałki są trudniejsze
      Trzydzieści cztery nieodebrane połączenia. Tyle osób próbowało dodzwonić się przez dwa dni weekendu. Choć automatyczna sekretarka z uporem powtarza, że telefon zaufania dla osób LGBT działa w dni powszednie od 18 do 21.
      Poniedziałkowe dyżury są trudniejsze, bo w weekendy problemy się piętrzą. Ktoś dostał w twarz, gdy wychodził z gejowskiej imprezy, a czyjś ojciec przy misce rosołu ryknął śmiechem z żartu o pedałach.


      Takie historie spływają w poniedziałki do pokoiku w kamienicy w centrum Warszawy. Jest tu biurko, na biurku komputer i telefon. Za biurkiem Łukasz, jeden z trójki przeszkolonych do rozmów wolontariuszy.

      Pierwszy telefon dzwoni o 18. Łukasz poznaje głos. Marcin ma 16 lat, mieszka w wiosce przy granicy z Niemcami. Zadzwonił tydzień temu. – Nie wiem, co robić – mówił. – Kocham rodziców. Myślę, że oni mnie też, bez względu na to, kim jestem. Nie chcę już tego ukrywać, ale strasznie się boję.
      Łukasz nie jest od dawania rad. Ale może pomóc w podjęciu decyzji. Przeanalizowali dobre i złe strony. Próbowali przewidzieć reakcję rodziców i to, co Marcin może im odpowiedzieć. – Chyba im powiem – rzucił pewnym głosem i odłożył słuchawkę.


      Dziś po tamtej pewności nie ma śladu. – Wiesz, gdzie mógłbym się przespać? – pyta z płaczem. – Ojciec mnie wyrzucił. W jego domu żaden cwel mieszkać nie będzie.
      Witam, chciałbym porozmawiać, bo nie mam z kim. Czy pan też uważa, że pedały do gazu? Bo tak mi powiedzieli ostatnio w pracy.
      Ten sam wstyd
      Podczas dyżurów Łukasz często wspomina szkołę.
      „Wśród władysławiaków nie ma przeciętniaków” – mówią o sobie z dumą absolwenci warszawskiego Liceum im. Władysława IV. W pierwszej klasie przed Bożym Narodzeniem w sali stała choinka. Zawieszali na niej kartki z listą prezentów, które chcieliby dostać od Mikołaja. Na przerwie kilku kolegów stanęło przy drzewku, kiedy odeszli, Łukasz zauważył, że jego kartka wygląda inaczej. Dopisali, że chce być zgwałcony przez ojca i poczuć w dupie murzyńską pałę.
      Albo ta historia ze zdjęciem. Koleżanka z klasy na jednym z popularnych portali zamieściła klasową fotkę. Każdy mógł się na niej oznaczyć. Wszyscy byli podpisani imieniem i nazwiskiem, a kiedy Łukasz kursorem najechał na siebie, przeczytał: „Jestem pedałem”, „Mam cipkę”, „Chcę, żeby mnie ktoś wyruchał”.
      W klasie miał jedną przyjaciółkę, Ankę. Nikt inny nie chciał się kolegować z ciotą. W wakacje po pierwszej liceum Anka pojechała na obóz z chłopakami, którzy dopisali Łukaszowi listę życzeń na choince. Któregoś wieczoru upiła się i opowiedziała im wszystko, co o nim wiedziała. Kto mu się podobał i o kim myślał. Tego już nie mógł wytrzymać. Zmienił szkołę.
      O homoseksualności w jego domu mówiło się z pogardą i politowaniem. „To zaburzeni i niezdolni do trwałych związków ludzie” – słyszał od rodziców. Sami rozwiedli się, gdy Łukasz miał 13 lat.
      O tym, że jest gejem, powiedział ojcu przez telefon trzy lata po ich rozwodzie. – Tato, pamiętasz, jak mówiłeś, że rodzina jest najważniejsza i zawsze powinna się wspierać? Będziesz miał okazję to udowodnić. Jestem gejem.
      Cisza.
      Chodził wtedy na psychoterapię. Na kolejną sesję zaprosił rodziców. Wtedy dowiedziała się mama. Zalana łzami pytała, gdzie popełniła błąd.
      Łukasz: – Dziś mówią, że nie mają nic przeciwko, ale o tej sferze mojego życia nie rozmawiamy. Sam przez to wszystko przeszedłem, co nie znaczy, że mam gotowe recepty i zawsze wiem, jak zareagować.
      Jesień ubiegłego roku, poniedziałek, tuż przed 21. Na koniec dyżuru Łukasz zamknął segregator i wstał po kurtkę. Wtedy zadzwonił telefon. Chłopak w jego wieku. – Pobili mnie. Zwyzywali od pedałów i pobili. Na środku ulicy. Nikt mi nie pomógł. Nie chcę tego zgłaszać. Wstydzę się. Bo nie umiałem się obronić, bo czuję, że na to zasłużyłem. Bo to moja wina.
      – Nie musisz się tego wstydzić. To oni powinni – stara się odpowiedzieć spokojnie Łukasz. Tłumaczy rozmówcy, że jest normalnym facetem.
      Rozmawiali pół godziny. Chłopak obiecuje, że jeszcze zadzwoni.

      CDN...

      --
      Religia jest dla ludzi bez rozumu.
      /Józef Piłsudski/
      • diabollo Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 12.10.19, 19:28
        Łukasz odłożył słuchawkę, wziął trzy głębokie wdechy i wyszedł. Na dole czekał jego partner. Poszli w kierunku centrum. – I co teraz, pedały? – usłyszeli po chwili. Było ich czterech. Poszarpali, rozerwali kurtkę i uderzyli w twarz. – Wypierdalać z miasta, cwele – krzyknęli i uciekli. Łukasz wszedł do domu, usiadł na kanapie i próbował nazwać to, co czuje.
        Łukasz: – To nie była złość. Ani bezradność czy krzywda. To był wstyd. I to samo poczucie winy, o którym opowiadał chłopak przez telefon.
        Dzisiaj rano dostałam telefon od matki. Kazała mi wysiąść na następnym przystanku i na nią czekać, bo powiedziała ojcu i wpadł w szał. Jak już przywiozła mnie do domu, zaczęło się piekło. Krzyczał, że to nie jest normalne, że to choroba, zakazał mi się spotykać z nią i z innymi dziewczynami, chciał mi zabrać telefon.
        Od kogo ten pierścionek?
        Telefon odbiera Magda. Dzwoni Irena. – Co ja zrobiłam źle? – pyta. Kilka dni temu jej 28-letni syn przyznał, że jest gejem. – Pani nie ma na to wpływu, orientacja psychoseksualna zależy od wielu czynników. Syn po prostu taki jest – wyjaśnia Magda.
        Matka mówi, że chciałaby, żeby syn był szczęśliwy, miał żonę i dzieci. – Będzie szczęśliwy, jeśli będzie go pani wspierać – mówi Magda.
        – Ja miałam więcej szczęścia – opowiada. Ma 25 lat. Na nosie okulary, na palcu jeden pierścionek. Pochodzi z Siedlec, w liceum zakochała się w koleżance z klasy. Tak przekonała się, że jest lesbijką.
        Do Warszawy przyjechała studiować resocjalizację. Pracę magisterską napisała na temat wychowywania dzieci przez rodziców tej samej płci. Na pierwszym roku zainstalowała aplikację randkową dla osób LGBT, ale po kilku dniach znalazła tam koleżankę ze szkoły, przestraszyła się i usunęła. Kilka miesięcy później znów ją pobrała. I poznała Alisę. Ten pierścionek na palcu to od niej. Któregoś dnia przyjechała do rodziców na weekend, zapomniała go zdjąć. A może nie zapomniała, tylko specjalnie nie zdjęła. Rodzice zapytali, od kogo to. Tak się dowiedzieli. Dziś traktują Alisę jak córkę, kupili im mieszkanie w Warszawie. Właśnie je urządzają.
        – Słuchając ludzi, z którymi rozmawiam przez telefon, czasem mam wyrzuty sumienia. Bo dla mnie życie było bardziej łaskawe.
        – Magda sięga po telefon. Dzwoni kolejna mama. – Córka niedawno powiedziała w szkole. Ma przyjaciółkę, chodzą pod rękę, przytulają się, ale ich zachowanie nie odbiega od normy. Dyrektorka wezwała mnie na rozmowę. Powiedziała, że córka nie może się tak zachowywać. Dodała, że gdyby nie powiedziała, że jest lesbijką, wszystko byłoby w porządku, ale ponieważ się ujawniła, musi się liczyć z konsekwencjami. Co robić?
        Magda wyjaśnia, że szkoła ma zapewnić równe traktowanie wszystkim uczniom, bez względu na orientację. Mówi, by porozmawiać z dyrekcją, a jeśli to nic nie zmieni, powiadomić kuratorium lub gminę.
        Zostawiłem w domu telefon, w tym czasie napisał do mnie chłopak i moja mama to przeczytała. Przyszła do mnie ze łzami w oczach i z pytaniem: „Czy ty jesteś gejem?”. „Tak, mamo, chyba jestem gejem” – odpowiedziałem, a ona rzuciła telefon i wyszła z płaczem z pokoju. Na drugi dzień przyszła do mnie ze słowami: „Jeżeli to prawda, że jesteś gejem, to ja tego nie przeżyję”, więc skłamałem, że to tylko głupi romans, że to przejdzie.
        Dewiantów nie leczymy
        W Telefonie Zaufania Lambdy Warszawa Łukasz jest od dwóch lat. Niedawno skończył psychologię kliniczną. Pisze doktorat o empatii. – W pracy czuję intensywną chęć pomocy. Boję się, że się wypalę, dlatego staram się nie wynosić pracy poza dyżur. Nie szukać nikomu mieszkania, dachu nad głową itp.
        Kiedy zadzwonił Marcin, ten, którego ojciec wyrzucił z domu, Łukasz polecił najbliższy ośrodek interwencji kryzysowej, w którym można znaleźć schronienia na noc lub kilka dni. Ale takich ośrodków jest mało, a w niewielkich miejscowościach nie ma wcale.
        Niedawno zadzwonił chłopak, 24 lata. Poszedł do psychiatry z objawami depresji.
        Kiedy lekarz usłyszał, że jest gejem, powiedział, że klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewiantów, i wyrzucił z gabinetu.
        Łukasz nie mógł w to uwierzyć. W pierwszej chwili pomyślał, że musi znaleźć tego lekarza, napisać do jego pracodawcy, nagłośnić. Ale przecież nie to było najważniejsze. Postarał się uspokoić chłopaka, poprosił, by nie zrażał się do lekarzy i żeby wciąż szukał pomocy.

        Niedawno zadzwoniła mama dorosłego nastolatka. Jej synowi będącemu w trakcie korekty płci zaczął się epizod psychotyczny. Miał urojenia, słyszał głosy, bardzo się bał. Mama poszła z nim na izbę przyjęć w szpitalu psychiatrycznym. Syn prezentował się jako chłopak, ale w dowodzie miał wciąż wpisane: kobieta. Ordynator powiedział, że go nie przyjmie, bo nie zajmują się przypadkami transpłciowymi. Jakby był szpital lub specjalny oddział dla osób transpłciowych.
        Poprosili Łukasza o polecenie miejsca, w którym mogą być przyjęci. W Lambdzie mają kilku zaufanych psychologów, zapisują też na interwencje kryzysowe, ale tylko w Warszawie. A ludzie dzwonią z całej Polski. Wtedy Łukasz może tylko wysłuchać. Czasem to przyniesie ulgę, ale czasem rozmowa kończy się tak, jak się zaczęła. Poczuciem bezradności.

        CDN...

        --
        Religia jest dla ludzi bez rozumu.
        /Józef Piłsudski/
        • diabollo Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 12.10.19, 19:30
          Wie pan, musiałem zadzwonić. Myślałem, że sobie poradzę, ale nie dam rady. Ja już sam w siebie nie wierzę. To tak w skrócie, bo nie chcę zawracać głowy.
          I tak grozi mi piekło
          – Czy ja jestem pedofilem? – pyta 13-latek z małego miasta na Pomorzu.
          – Dlaczego tak uważasz? – dziwi się Magda.
          – Podobają mi się inni chłopcy, a w telewizji mówią, że tak zaczyna się pedofilia – chłopak mówi, że nie czuje pociągu do małych dzieci i nigdy by nikogo nie skrzywdził. Ale to samo, co w „Wiadomościach”, powtórzył ksiądz na religii, a potem rodzice.

          Od kilku miesięcy podobnych telefonów jest więcej. Zaczęło się po ataku PiS na prezydenta Warszawy za wprowadzenie karty LGBT+. Kolejna fala telefonów była po marszu w Białymstoku, następna po homilii o tęczowej zarazie arcybiskupa Jędraszewskiego.
          – Niedawno wyszłam z moją dziewczyną na spacer – dzwoni 28-letnia Ewa z Poznania. – Kupiłyśmy lody. „Niby lesby, ale lody to lubią” – usłyszałam za plecami. Ktoś pokazał środkowy palec, ktoś krzyknął, że trzeba mnie porządnie wyruchać. Potrzebuję pomocy, rady. Boję się nawrotu depresji, boję się, że nie dam rady. Że homofobia wygra i odbiorę sobie życie.
          22-latek z miasta wojewódzkiego: – Kiedy tylko mogę, to piję. Nikt o mnie nie wie, ale tak mi trudno z tym żyć. Zostałem wychowany w katolickich wartościach. Wiem, że gdybym powiedział najbliższym, sprawiłbym im przykrość. To dla nich coś nienormalnego, chorego, diabelskiego. Dla nich homoseksualność to pedały, które paradują z tęczowymi flagami na Marszu Równości. A ja potrzebuję miłości, ciepła, zrozumienia. Chcę się do kogoś przytulić. Nie wiem, co mam zrobić. Co będzie lepsze: być gejem czy popełnić samobójstwo? Przecież tak czy inaczej grozi mi piekło. Coraz częściej myślę o skutecznej metodzie pozbawienia życia.
          – Telefon zaufania, słucham
          – Dzień dobry.
          – Dzień dobry.
          Słychać oddech, a potem dźwięk odkładanej słuchawki.
          Wykrzykniki
          Do Telefonu Zaufania Lambdy z myślami samobójczymi dzwoni kilka osób w tygodniu. Wiemy to nie tylko z relacji dyżurujących, ale i z dwóch wypchanych segregatorów z notatkami z rozmów. Przy niektórych są wykrzykniki. Tak oznacza się tzw. kryzysy suicydalne.
          Pierwszy wykrzyknik – 6 września 1997 roku. Zadzwonił mężczyzna, miasto na Śląsku. Nie mógł powiedzieć rodzicom ani przyjaciołom. Pracował w kopalni. Na przodku wszyscy gadają o cyckach i dupach aktorek. Wtedy boi się najbardziej. Bo mogą go zdemaskować. Mieszka na czwartym piętrze starej kamienicy. – Jak skoczę, to nawet nie będzie bolało – wyznaje. Rozmowa trwa 1,5 godziny. Na koniec chłopak mówi, że jeszcze to przemyśli. Więcej się nie odzywa.
          Ostatni wykrzyknik – 12 sierpnia 2019 roku. Mężczyzna, małe miasto, Dolny Śląsk. Nie widzi sensu życia, bo jest gejem. Chce to wszystko skończyć, dobrze się przygotował. – Mam grubą linę i taboret. Powieszę się na strychu na żyrandolu – mówi.
          Telefonistka zawiadamia superwizora. Jeśli to blef, a my zainterweniujemy, to więcej się nie odzewie, znienawidzi stowarzyszenie. A jeśli mówi prawdę?

          Kiedy telefonistka prowadzi rozmowę, superwizor dzwoni na policję, która namierza telefon dzwoniącego. Po 15 minutach słyszą w słuchawce, jak mundurowi wchodzą do domu mężczyzny. Następnego dnia na skrzynkę mailową przychodzi list: „Jesteście pojebani. Jak mogliście mi to zrobić?”.
          Według raportu Kampanii przeciw Homofobii, Stowarzyszenia Lambda Warszawa i Fundacji Trans-Fuzja z 2018 roku 70 procent młodych osób LGBT ma myśli samobójcze, a połowa objawy depresji.
          – Czy to na pewno rozmowa anonimowa?
          – Tak.
          – Myślę, że jestem jedynym gejem na wsi. Jeśli ktoś się dowie, to mnie zabiją.
          "Bóg ochronił mnie przed grzechem"
          Kamil mówi, że jest szczupły i że ma pedalski głos. Ma 19 lat, pochodzi z katolickiej rodziny. Nikomu nigdy nie powiedział, ale w końcu wszyscy się poznali. Przez głos. Zaczęło się w podstawówce. Na jednej przerwie dostał z kopa od kilku kolegów. Kiedy leżał w kącie korytarza, podeszły dziewczynki z klasy. – Ej! Pedał płacze! – krzyknęła jedna, reszta wybuchła śmiechem.
          Na studia wyjechał do Krakowa. Próbował z dziewczynami, ale nigdy nic z tego nie wyszło. W końcu ściągnął aplikację randkową dla gejów. Z jednym umówił się w centrum handlowym. Przez kilka minut siedzieli na ławce. Nigdy wcześniej nie był tak blisko innego geja. Potem skłamał, że musi już iść, i uciekł.
          Potem nagle zaczął tracić wzrok. Lekarze powiedzieli, że to rzadka choroba neurologiczna.
          Psychiatrzy dodali, że to skutek stresu, ale Kamil wiedział swoje. To Bóg chciał ochronić go przed grzechem. Po kilku tygodniach nie widział już nic. Bez wzroku z grzesznej aplikacji nie skorzysta.
          Pierwszą osobą, której o tym powiedział, był Łukasz z telefonu zaufania. Przez kilka tygodni rozmawiali po trzy razy w tygodniu. Kamil mówił, że chciałby się zakochać, ale wszystkim gejom chodzi tylko o seks. Że geje chcą uczyć dzieci masturbacji. Że to, co robią, jest brudne, wyuzdane i grzeszne. Bo między telefonami Kamil chodził na terapię do duchownego psychologa, który chciał wyleczyć go z homoseksualności.
          Łukasz: – Mogłem się domyślać, przez co przechodzi. Chciałem pomóc, choć superwizor przestrzegał mnie przed wejściem w tak bliską relację. W końcu musiałem się wycofać, bo więź była zbyt bliska. A nam chodzi o to, by relacji szukał w prawdziwym świecie, nie przez telefon.
          – Skończyłem 18 lat, jestem transpłciowy. Rodzice znęcają się nade mną. Jestem na skraju załamania. Nie wiem, gdzie znaleźć dom. Możecie mi pomóc?
          17 tysięcy rozmów
          Kiedy w 1995 roku telefon zaufania zadzwonił po raz pierwszy, o skrócie LGBT w Polsce mało kto słyszał. Pierwszą i jedyną organizacją pomagającą gejom i lesbijkom było Stowarzyszenie Grup Lambda.
          Kiedy Krzysztof wstąpił do Stowarzyszenia, prace nad telefonem już trwały, wkrótce został ich koordynatorem.
          – Dziś to zabrzmi jak ponury żart, ale działał wówczas europejski fundusz PHARE, który skierowany był do Polski i Węgier jako liderów przemian demokratycznych. Dostaliśmy pieniądze na wynajem lokalu i uruchomienie linii. Koniec PRL i początek lat 90. to czas, w którym niewiele mówiło się o gejach. Osoby LGBT żyły w ukryciu, bo ujawnienie skazywało na ostracyzm. Było ciężko, ale jednak w tamtych czasach nie było tej agresji, z jaką mamy do czynienia dziś. Od około dwóch lat dzwonią z całej Polski. Mówią o pobiciach, szykanach, wyzwiskach. Jestem żywym dowodem.
          Jako dojrzały facet po raz pierwszy z agresją spotkałem się w tym roku. Trzy osoby splunęły mi w twarz podczas Marszu Równości w Białymstoku. W poczuciu bezpieczeństwa osób LGBT cofnęliśmy się o 15 lat.
          Krzysztof przeprowadził tysiące rozmów. Ale najbardziej pamięta te z Grześkiem. Nastolatek w kryzysie, chora matka, wiedziała część rodziny. Mówił, że nie potrafi zaakceptować samego siebie. Rozmawiali kilkanaście razy, godzinami. Po trzech tygodniach przestał dzwonić. Dziesięć lat później Lambda organizowała debatę, Krzysztof był jednym z prelegentów. Po rozmowie podszedł do niego mężczyzna. Wyciągnął dłoń i powiedział: – Poznałem cię po głosie. Dziękuję, uratowałeś mi życie.
          ***
          Telefon Zaufania dla osób LGBT i ich bliskich (22 628 52 22) utrzymuje się tylko dzięki wolontariuszom. Lambda stara się, by linia była czynna dłużej niż trzy godziny dziennie. W tym celu prowadzi zbiórkę pieniędzy.

          wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25270404,telefon-zaufania-slucham-halo-jestem-jedynym-gejem-na-wsi.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy
          --
          Religia jest dla ludzi bez rozumu.
          /Józef Piłsudski/
      • oby.watel Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 13.10.19, 10:17
        Nie znam się na meandrach pokrętnej boskiej logiki, więc może mi ktoś łaskawie wytłumaczy jak to jest, że z jednej strony sumienie nie pozwala leczyć dewiantów, a z drugiej usiłuje się ich leczyć z dewianctwa? Koniec świata nastąpi wtedy, gdy głos decydujący zyskają bogobojni durnie negujący zdobycze nauki.

        Przyjechał Pan do Polski jako świadek, który chce dać świadectwo, że jest stuprocentowa szansa na wyjście z homoseksualizmu. W Polsce słyszymy obecnie z jednej strony, że homoseksualizm to nie choroba, a z drugiej, że jest uwarunkowany genetycznie. Proszę powiedzieć, czym jest homoseksualizm?

        Po pierwsze, nikt nie rodzi się homoseksualistą. Wielu naukowców uważa, że orientacja płciowa dokonuje się we wczesnym dzieciństwie i zależy od kilku czynników - biologicznych, psychicznych i socjologicznych. Takiego zdania jest również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. A więc możemy z całą pewnością powiedzieć, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że homoseksualizm jest genetyczny czy przekazywany biologicznie.

        Skąd zatem wzięły się te niedorzeczne teorie?

        Kampania, która wystartowała ponad 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych, zorganizowana przez różne grupy homoseksualistów, polega na tym, by tak wpłynąć na opinię publiczną, aby społeczeństwo uwierzyło, że ludzie rodzą się jako homoseksualiści i nie mogą się zmienić. Filozofia tej kampanii jest podobna do filozofii komunizmu. Trzeba powiedzieć coś wystarczająco głośno, powtarzać wystarczająco często przez długi czas, by społeczeństwo uwierzyło w to kłamstwo.


        www.homoseksualizm.edu.pl/wiecej/publicystyka/164-mona-wyj-z-homoseksualizmu
        --
        Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
    • suender Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 12.10.19, 20:17
      diabollo 12.10.19, 16:39

      > wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25270404,telefon-zaufania-slucham-halo-jestem-jedynym-gejem-na-wsi.html#S.DT-K.C-

      Nie ma się co emocjonować, to jest opisana historia wymyślona (coś ala bajka: "Z mchu i paproci"), ale owszem sponsorowana prze środowisko GLBT.
      Howgh.

      Odkłaniam się nisko.
        • walmart.ca Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 13.10.19, 05:58
          diabollo napisał:

          > Dlaczego katolicyzm odbiera wyznawcom empatię, jak na przykładzie czcigodnego G
          > rzesznika?

          Pod katolickim parasolem znajda 'schronienie' wszyscy chetni i potrzebujacy - ludzie z problemami, psychole, zboczency i, przede wszystkim, prosci i naiwni - chyba tylko ludzie przecietnie emocjonalni, normalnie odczuwajacy maja problemy z ta religia.

          www.irishtimes.com/life-and-style/health-family/the-irish-are-great-sympathisers-but-poor-empathisers-1.3125410
            • diabollo Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 13.10.19, 10:32
              Sama czysta prawda.
              W Polsce partia władzy powtarza, że jedyny system wartości znany Polakom to katozabobon, a poza koszczujem ginekologiczno-katolickim jest tylko nihilizm.

              Pewnie dlatego tak trudno w Polsce nawet nie tylko o empatię, ale zwykłą życzliwość czy nawet brak arogancji i brawury w ruchu drogowym.

              Kłaniam się nisko.

              --
              Religia jest dla ludzi bez rozumu.
              /Józef Piłsudski/
      • oby.watel Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 13.10.19, 10:08
        suender napisał:

        > Nie ma się co emocjonować, to jest opisana historia wymyślona (coś ala bajka: "
        > Z mchu i paproci"), ale owszem sponsorowana prze środowisko GLBT.
        > Howgh.

        Kto osobiście odpowiada za pojawienie się na ziemi homoseksualistów, transwestytów, transpłciowców, hermafrodytów i innych skoro wszechmogący stwórca umywa ręce? Odstawił fuszerkę i udaje, że to nie on? Gdyby ktoś przekonywał, że zbudował dom poczynając od dachu wszyscy opukaliby się w głowę. Ale w taki opis stworzenia wszechświata wierzą bez zastrzeżeń.

        --
        Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
      • leda16 Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 14.10.19, 12:15
        suender napisał:
        > Nie ma się co emocjonować, to jest opisana historia wymyślona (coś ala bajka: "
        > Z mchu i paproci"), ale owszem sponsorowana prze środowisko GLBT.


        Zgadzam się z tą tezą. Genezą zaburzeń seksualnych zawsze są zaburzenia osobowości i zaburzenia psychiczne. Gdyby nie szkodliwa społecznie ich afirmacja i promocja, wymienionych osobników można by na palcach jednej ręki policzyć. Na początku zawsze jest wstyd i już wówczas należy wkroczyć z psychoterapią. Niestety, nie mamy odpowiednio wyszkolonych psychoterapeutów a przy obecnych, bardzo agresywnych postawach samych zaburzonych, długo ich jeszcze nie będzie. 13- to letni homoseksualista to jest śmiech na sali, kwestia wybujałej dziecięcej wyobraźni, jak z tą Zosią, która stała się Bartkiem dzięki czemu do mamusi bez zawodu, z nieślubnym dzieckiem spłynęła góra forsy. Nie załapała się na sponsoring autyzmu, ale za to zrobienie z dziecka transwestyty było strzałem w dziesiątkę. Zauważcie, że większość tych ludzi ma myśli samobójcze, zaburzenia depresyjne, ogromną sugestywność i podatność na wpływy, potrzebę przynależności, a to już jak najbardziej podlega leczeniu. Tam, gdzie nastolatek jest z jakichś względów odrzucany przez rówieśników, wpada zdeklarowany, wcześniej zmanipulowany przez środowisko dewiantów zboczek, oferując pogubionemu dzieciakowi pomoc i wsparcie. W ten sposób tworzy się imprinting. "świeże mięso" jak najbardziej potrzebne jest starym, zdemoralizowanym chłopom z utrwalonym ODRUCHEM homoseksualnym, natomiast społeczeństwu wcale nie jest potrzebne, jest wręcz szkodliwe.



        --
        www.pmiska.pl
            • oby.watel Re: Klauzula sumienia nie pozwala mu leczyć dewia 15.10.19, 09:13
              Zdumiewające, że polscy katolicy nie są odporni na brednie wciskane przez chociażby lekarzy i domagają się dostępu do nowoczesnej słuzby zdrowia, jak bez łaski za co łaska mają dostęp do sług bożych, którzy nie tylko potrafią leczyć na stadionach nawet bez konieczności nakładania rąk i namaszczania olejem, ale także wskrzeszać. Na przykład o. Bashobora bije na głowę JP2, ponieważ nie tylko uzdrawia, ale i wskrzesza mocą Chrystusa! Niezrozumiałe jest tylko dlaczego wskrzesza jakichś nikomu nieznanych mieszkańców dżungli, a na przykład papieża Polaka ani nie uzdrowił, ani nie wskrzesił. Musi cud!


              --
              Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka