Dziś świeci słońce, pięknie na dworze, a mnie się przestaje chcieć
oddychać. Zapyta ktos, dlaczego. Ktoś inny powie- co ty gadasz.
Jeszcze inna osoba wzruszy ramionami i mruknie- idiotka.
Dziś odpisałam mądremu człowiekowi na list, przykro mi, że zamiast
napisać coś wesołego, napisałam tylko smutne rzeczy. Napisałam ,
między innymi o tym, co niedawno usłyszałam. Usłyszałam bowiem coś
takiego: o co ci chodzi, masz mieszkanie, pracę i święty spokój.
Nikogo opierać nie musisz, obiadów robić też nie, nikt niczego od
ciebie niechce, zadnych obowiązków. W zasadzie tak. Mam mieszkanie,
prace, nie mam obowiązków wobec dzieci czy męza, bo ich nie mam.
Ale...czy to naprawdę pełnia szczęscia? Nie. Dlaczego? Czuję sie
głodna uczucia, bliskości, ciepła. Czuję się jak bardzo głodny,
ledwie odziany człowiek, który stoi na roku ulic i chciałby bardzo
zjeśc, czuje zapach z piekarni obok, widzi na wystawie coś pysznego,
ale nie może kupić, wszka uczucia nie sią do kupienia. Do tego
głodnego człowieka podchodzi ktoś i zaprasza do siebie, każe czekac
pod drzwaimi i kiedy je otwiera, daje przepiękne ubrania, aby ów
głodny się porządnie odział. Tak , głodny jest odziany ale słania
się z głodu. I choć jest zadowolony i wdzięczny ze nie marznie, to w
zołądku nadal czuje głód....Jesli mamy to materialne, to czy
będziemy szczęliwi jesli potrzebujemy tego co nie da się kupić?
Ubrania, mieszkanie, meble, auto...tak, ale uczuć przecież nie....
Kiedyś spotkałam się z pewnym mężczyzna, wydawał się mieć poglądy
zblizone do moich, ale były to tylko wspaniałe teorie, w praktyce
ważne było to co materialne. Zamówiona w kafeterii kawa przestała
smakować,kiedy godzinę słyszałam od niego jak bardzo jest
kosztowna.... I wiecie co? Zapłaciłam za swoją i za tę jego. I
zostawiłam napiwek spory, byle tylko zapomnieć o
kosztach....mkosztach zmarnowanego czasu...
I co wtedy, gdy ten głód zabiera nadzieję ...?
Co wtedy gdy MIEĆ wcale nie jest ważniejsze od CZUĆ?
Tak się musiałam wygadać. Przepraszam.
Nie gniwajcie się.
--
internetbezchamstwa.pl