Jak kiedyś pisałem - strefa cienia po rozwodzie trwała u mnie parę lat, aż z
niej w końcu wylazłem ostatecznie. I teraz widzę, jak w związku z tym zmieniła
mi się percepcja jeśli chodzi o rozmowy na forum. Nie tylko rozwodowym.
Kiedy wchodziłem w okres okołorozwodowy - czyli mniej więcej w 2007 - byłem
tak porozwalany, że forum rozwodowe było jak kotwica trzymająca mnie czasem w
kupie. No - klasyczne koło wsparcia.
Potem... potem było różnie, ale cały czas czułem się emocjonalnie związany z
forum, a zwłaszcza z tematyką. Jako że się zadomowiłem, emocjonalnie
podchodziłem do adwersarzy, bij zagryź i takie tam...
Cały czas w tematyce okołorozwodowej przy tym.
A w pewnym momencie, po przejściach, po wylezieniu z nich - zauważyłem, że po
prostu tematyka rozwodowa, okołorozwodowa i związana ze światem wewnęntrznym -
to wszechogarniające psychologizowania, to granie na wysokim emocjonalmym "C"
- zaczyna mnie już nawet nie draźnić - na rozmaitych forach, zresztą, - ale
zwyczajnie nudzić - a co najistotniejsze - jest mi coraz bardziej obojętne.
Kiedy forum Po Przejściach przekształciło się w forum bezklamkowe - też już
widzę, że o ile jestem jescze w stanie zaangażować się emocjonalnie w jakiś
spór historyczny, kulturowy czy cuś - to prawie w ogóle mi się nie chce
wchodzić w wątki, którymi kiedyś się zaczytywałem i aktywnie uczestniczyłem.
Wsiąkam znowu coraz bardziej w terażniejszość. W niej niej szukam odpowiedzi
na obecnie waxne dla mnie pytania, z niej czerpię siły.
Pewnie sadzę truizm za truizmem, ale to trochę tak jakby mi się faza
przesuwała. W tym normalnym kierunku. Normalnym dla większości ludzi w
równowadze. Ludzie w przejsciach i tuż po przejsciach (często to tuż trwa u
nich latami) - W OGÓLE nie myślą o przyszłości - jest dla nich czarną dziurą -
wpadaniem w jedno wielkie nieszczeście. Żyją wyłącznie przeszłością, a
teraźniejszością tylko tyle ile muszą, żeby nie umrzeć z głodu czy zgryzoty.
A dla ludzi, którzy jak ja - wyleźli wreszcie z tej czarnej otchłani - znów
dla nich przeszłość to tylko zamknięty już obszar wspomnień i awaryjny
rezerwuar nauk wszelakich.
Zaś najważniejsza jest dla nich - jak dla większości populacji na tej ziemi -
teraźniejszość i znowu - przyszłość.
Stąd żegnam się stopniowo i z tym Forum. Czasem jeszcze wpadnę, ale z rzadka
raczej. Córa rośnie, pewnie będę coraz częściej na forum o dzieciach

. Chyba
takie jest w sieci?
Dziękuję wszystkim za wszystko
rybak